Dodaj do ulubionych

pomoc teściom?!

IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 23:15
zacznijmy od tego,że nie piszę o sobie i swojej sytuacji, zainspirował mnie watek
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=21659396
myślę,że tak rozrzutni, nierozsądni ludzie mogą mieć problem z utrzymaniem na
starość,nie mówię o przymieraniu głodem,bo na podstawowe ,skromne wyżywienie
emeryturka powinna wystarczyć,ale myślicie,że to usatysfakcjonuje takich ludzi
przyzwyczajonych całe życie do wystawnego życia bez potrzeby odmawiania sobie
czegokolwiek?

Obserwuj wątek
    • Gość: toja Re: pomoc teściom?! IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.05, 23:18
      jeszcze raz link do wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=21659396
    • lena575 Re: pomoc teściom?! 08.04.05, 00:30
      To nie pomoc teściom ale pomoc od teściów.
      Odwróćmy sytuację - to teściowie dają a twoi rodzice nie (nie mają lub mają ale
      nie chcą dawać, nie chcą zmieniać swojego stylu życia tylko dlatego byście
      szybko mieli lepiej). Co zrobiłąbyś własnym rodzicom?Jak na nich byś wpłynęła?
      • Gość: toja Re: pomoc teściom?! IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.05, 21:22
        moim zdaniem nie ma znaczenia czy analogiczna sytuacja dotyczyłaby
        rodziców,schemat myślenia i postępowania powinien być taki sam,po prostu w
        przytoczonym wątku akurat sprawa dotyczyła teściów
        • lena575 Re: pomoc teściom?! 08.04.05, 22:44
          To tym bardziej cię nie rozumiem. Czy uważasz,że powinnam ćwiczyć ubóstwo już
          teraz bo na emeryturze pewnie będę miała gorzej? Miałabym np. zrezygnować z
          wycieczek zagranicznych, jazdy na nartach w Austrii, Włoszech i Francji
          luzackiego życia bo na emeryturze nie będzie mnie na to stać? Może na
          emeryturze nie będę mogła jeździć na nartach ani nie będzie mi się chciało
          szwendać po Wenezueli, Meksyku, Indiach czy też Austarlii.
          A może ci ludzie odkładają sobie na dodatkową emeryturę.
          Mnie dziwi zaglądanie ludzi w cudzy portfel i postawa roszczeniowa. Jeśli
          czyjaś matka chce na emeryturze niańczyć swoje wnuki to jej prawo ale nie
          oznacza,że druga babcia też musi to robić "dla równowagi". To samo dotyczy
          finansów. Uważam,że nie mamy prawa wymagać od rodziców by swoje życie
          podporządkowali naszemu.


          • carimera Re: pomoc teściom?! lena 575 08.04.05, 22:59
            Leno!
            Jestem pod wrażeniem,bo bardzo rzadko czyta sie tak rozsądne
            wypowiedzi.Gratuluję.
          • Gość: toja Re: pomoc teściom?! IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.05, 23:16
            lena ,obawiam się ,że źle mnie zrozumiałaś już na wstępie

            lena575 napisała:
            > Mnie dziwi zaglądanie ludzi w cudzy portfel i postawa roszczeniowa.
            To samo dotyczy
            > finansów. Uważam,że nie mamy prawa wymagać od rodziców by swoje życie
            > podporządkowali naszemu.

            mnie również,nawet więcej niż dziwi:-)sama żyję zgodnie z zasadą*umiesz liczyć
            ,licz na siebie*, niczego od nikogo nie wymagam i nie rozumiem ludzi,którzy są
            roszczeniowo nastawieni do innych

            ale zastanawiam się jak wyglądałoby odwrócenie hipotetycznej sytuacji,gdy młodzi
            ludzie,generalnie samowystarczalni, zaradni życiowo mając jakieś nie
            przewidziane poważne problemy zwyczajnie nie mogą liczyć na pomoc bliskich
            (powiedzmy rodziców, teściów); wszyscy uważamy,że nie mają oni(rodzice)
            obowiązku pomagać,mimo tego ,że mogliby, a gdy sytacja się odwraca i tacy
            rodzice(teściowie ) na starosć potrzebują pomocy swoich dzieci czy mają prawo
            jej oczekiwać skoro nie chcieli(nie widzieli potrzeby) pomóc swoim dzieciom w
            potrzebie?
            czy nie powinno być w tym jakiejś logicznej konsekwencji?
            czy jest tak ,że rodzice nie muszą pomagać dzieciom jak nie chcą ,a dzieci mają
            obowiązek zawsze pomóc rodzicom?
            • po_godzinach Re: pomoc teściom?! 08.04.05, 23:21
              "czy jest tak ,że rodzice nie muszą pomagać dzieciom jak nie chcą ,a dzieci mają
              obowiązek zawsze pomóc rodzicom?"

              Moim zdnaiem nikt nie ma "obowiązku" pomagać, powinno po prostu chciec sie
              pomagać. jesli takiej woli nie ma, znaczy, gdzieś kiedys został popełniony błąd
              w relacjach.
              • Gość: toja Re: pomoc teściom?! IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.05, 23:55
                obawiam się,że jesteś jednak odosobniony(a) w swoim podejściu(BTW ja mam podobne
                zdanie)
                często spotykam się z nastawieniem,że to rodzice(tesciowie) mają roszczeniowe
                nastawienie do dzieci i uważają ,ze im się od dzieci należy ,nawet wysyłają
                aluzje o ewentualnych alimentach(zresztą na forum jest taki wątek),a sami nie
                "splamili" się jakąkolwiek pomocą dzieciom,gdy ta pomoc ułatwiłaby im życie...i
                nie mówię tu tylko o pomocy materialnej
                bywa tak,że rodzice żyją komsumpcyjnie,jak dla mnie nierozsądnie nie myśląc
                zupełnie o przyszłosci(czytaj starosci)a potem przyzwyczajeni do dość wysokiego
                standardu życia nie mogą wyżyć ze skromnej emeryturki...i wtedy przypominają
                sobie o dzieciach tzn.o tym,że dzieci mają obowiazek im pomóc
                • po_godzinach Re: pomoc teściom?! 08.04.05, 23:58
                  Przyznam, że nie spotkałam się nigdy z taka sytuacją.
                  Dlatego byc może uważam, że więzi międzyludzkie polegaja na tym, że pomaga ten,
                  kto może temu, kto potrzebuje).
                • nangaparbat3 Re: pomoc teściom?! 09.04.05, 00:26
                  A to ciekawe... Wśród moich znajomych mnostwo jest ludzi, ktorym rodzice
                  pomagaja, zdarza sie, że i rodzice-emeryci. Znam jeden przypadek osoby, która
                  pozbawiła ojca praw rodzicielskich, zeby nie mieć obowiazku alimentowania go na
                  starosć. Ojciec był alkoholikiem i porzucił corke posmierci zony, miala rok.
                  Jakies dwa lata po odebraniu mu praw pijany wpadł pod auto, lezał nieprzytomny
                  w szpitalu chyba przez tydzień, córka go pielęgnowala.Nie musiała.
                • lena575 Re: pomoc teściom?! 09.04.05, 10:33
                  Mnie również nie zdarzyło się spotkać roszczeniowych rodziców wyciągających
                  alimenty od dzieci dlatego,że chcieliby mieć lepsze życie (co nie wyklucza,żę
                  może trafić się taka sytuacja).Zdecydowanie często widzę dzieci oczekujące od
                  rodziców lub dziadków pomocy. Faktem jest,że to sami rodzice wychowują sobie
                  dzieci z taką postawą.
                  Ja na miejscu autorki wątku który rozpoczął dyskusję cieszyłabym się,że moi
                  rodzice zaciskają pasa i pomagają mi a ona widzi jeszcze teściów którzy też
                  mogliby pasa zacisnąć. Gdyby już zmusiła teściów do pomocy to zanlazłaby
                  jeszcze i dziadków i pociotków z "wolnymi mocami przerobowymi". To jest właśnie
                  ta roszczeniowa postawa.
                  Zdanie toji,że rodzice niepomagający dzieciom całe życie być może nie mogą
                  liczyć na pomoc dzieci na starość uważam za kompletne nieporozumienie. Rodzice
                  wychowali i wykształcili dzieci za co należy im się wdzięczność i pomoc na te
                  właśnie niesprawne lata. Wyobrażanie,że rodzice jak już urodzą i wychowają
                  dzieci to już powinni żyć gorzej od własnych dzieci jakoś tak jest zakorzenione
                  w polskiej mentalności.Dzieciom należy się "lepiej". Ci młodzi jak już kupią
                  mieszkanie i samochód, odchowają dziecko (dzieci) za pomocą babci i będzie ich
                  stać na zagraniczne wycieczki, wczasy i innne luksusy to wcale nie będą
                  uważali,że starszym należy się takie życie jak i oni mają. No chyba,że będą
                  uważali ... zabiorą teściów ze sobą na te wczasy lub im je zafundują ... tylko
                  to niestety możemy sobie między bajki włożyć. Roszczeniowy człowiek zawsze ma
                  mało a innym którzy mają nie jest to przecież niezbędne tak jak im.
                  • po_godzinach Re: pomoc teściom?! 09.04.05, 12:39
                    "Ja na miejscu autorki wątku który rozpoczął dyskusję cieszyłabym się,że moi
                    rodzice zaciskają pasa i pomagają mi a ona widzi jeszcze teściów którzy też
                    mogliby pasa zacisnąć"

                    Ja zaś cieszyłabym się, że Rodzicom i Teściom dobrze się wiedzie).
                    • lena575 Re: pomoc teściom?! 09.04.05, 13:54
                      Może jeszcze nie doszłam do takiej miłości bliźniego jak ty :)
                      PS. To,że pomagają zaciskając pasa nie oznacza,ze im się dobrze wiedzie. Moze
                      po prostu nie jest źle ale dla wymagającego dziecka zacisną aż do
                      kręgosłupa :)))
                      • po_godzinach Re: pomoc teściom?! 09.04.05, 13:58
                        Nie mam litości dla wyzyskiwaczy (za dużo widziałam roszczeniowo wychowanych
                        dzieci) )).
                      • po_godzinach Re: pomoc teściom?! 09.04.05, 14:02
                        Jeszcze jedno - chyba głupio bym się czuła widząc, że moi rodzice zaciskaja
                        pasa tylko po to, żebym ja miała więcej pieniędzy, chyba, że byłaby to jakas
                        sytuacja kryzysowa, wyjątkowa - ze nie miałabym co jeśc na przykład.
                        • lena575 Re: pomoc teściom?! 09.04.05, 15:28
                          Podzielam twoje zdanie :) Też widzę sporo roszczeniowych dzieci, widzę ludzi po
                          trzydziestce starających się żyć (nawet razem z własną rodziną) z rent i
                          emerytur swoich matek i babć. Najdziwniejsze jest to,że matki i babcie dają
                          pieniądze i wierzą,że synek nie znajduje pracy przez kilka lat. Dla mnie to
                          jest nie do przyjęcia ale widzę też jak np. mój kolega z pracy na urlopie łapie
                          dodatkowe prace (bo firma nie chce mu wypłacić ekwiwalentu za urlop tylko do
                          urlopu zmusza)- na wczasach nie był od wielu lat, zawsze ma dodatkowe zlecenia,
                          bierze każde nadgodziny po to by jego dwójka dzieci była ubrana w markowe
                          ciuchy, wyjeżdżała na obóż językowy, narciarski, tenisowy a jemu nic nie jest
                          potrzebne (poza tą pracą). I nie rozmunie,że chowa (bo nie wychowuje)
                          roszczeniowców.W jego przypadku wcale nie zdziwiłoby mnie gdyby zaciskał pasa
                          aż do kręgosłupa by dzicko kupiło mieszaknie, samochód. Przecież dziecku się
                          należy!!! Stary (dla takich dzieci pewnie zawsze) niczego nie potrzebuje,
                          wynagrodzą mu to dzieci dokładając się kiedyś do koniecznych leków.
                          Gdybym miała tak wychować dzieci to wolałabym ich nie mieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka