Dodaj do ulubionych

W co Papież tak naprawdę wierzył...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 21:14
Okropnie mnie to zagadnienie nurtuje. W sumie taki inteligentny człowiek, z
charyzmą, no przecież nie uwierzę, że on naprawdę wierzył w anioły, piekło,
niebo, objawienia matki boskiej fatimskiej i tym podobne. Dużo bym dał, żeby
poznać jego prawdziwe myśli o tym wszystkim.
Obserwuj wątek
    • Gość: ewa Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... IP: *.dip.t-dialin.net 08.04.05, 21:25
      ja tez
    • ruda_szczurka Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... 08.04.05, 21:28
      ba.... ja tez!
      • Gość: banana macie ograniczenia IP: *.chello.pl 08.04.05, 21:31
        których on nie miał - intelektualne i emocjonalne

        jak daltoniście wyłumaczyc różnice między kolorami?

        jak osobie pozbawionej muzycznego śluchu objaśnic subtelne różnice półtonów?

        to, że wam nie starcza umysłu, by coś zrozumieć nie znaczy, że tego nie ma
    • Gość: rany Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.04.05, 21:29
      Rany człwieku, aniołowie i piekło to tylko symbole. Obrazy z bibli to jedynie
      przekaz poety, autora natchnionego. Papież wielokrotnie prosił artystów o
      interepretację boga... Chodzi o sens, przekaz miłości.
      • Gość: mateusz-ateusz Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.05, 21:34
        i dlatego utrzymał kult relikwii, świętych, uznawał objawienia matki boskiej i
        tym podobne...?
        • po_godzinach Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... 08.04.05, 21:59
          Tak, mnie także zawsze facsynował kult relikwii - kości, zębów, włosów itp,
          które to szczątki umieszcza sie w ołtarzach i ludzie sie do nich modlą - do
          zęba !!!!
        • pewien_student Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... 09.04.05, 17:10
          z drugiej strony wyobraz sobie co by sie stalo gdyby je nagle zniosl. ludzie
          przyzwyczajeni do kultu symboli nagle dowiaduja sie ze ten zab sw. Franciszka
          nie ma mocy uzdrawiania i jest najzwyklejszym zebem sw. Franciszka, a sila ktora
          kogos np. uleczyla byla jego wlasna wiara, wlasna sila umyslu i ducha. myslisz
          ze ludzie by to przyjeli? ja mam powazne watpliwosci.
          • po_godzinach Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... 09.04.05, 17:51
            pewien_student napisał:

            > z drugiej strony wyobraz sobie co by sie stalo gdyby je nagle zniosl. ludzie
            > przyzwyczajeni do kultu symboli nagle dowiaduja sie ze ten zab sw. Franciszka
            > nie ma mocy uzdrawiania i jest najzwyklejszym zebem sw. Franciszka, a sila
            ktor
            > a
            > kogos np. uleczyla byla jego wlasna wiara, wlasna sila umyslu i ducha. myslisz
            > ze ludzie by to przyjeli? ja mam powazne watpliwosci.


            No byłby to szok).
            Niemniej jednak wiara w uzdrowicielską moc zęba (domniemanej własności św.
            franciszka) jest zabobonem. jesli komus wiara w zabobony pomaga w zyciu, to
            jest jego prywatna sprawa, taka jest natura wielu ludzi. Nie mnie to sądzić).
            >
            >
            >
            • istna Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... 09.04.05, 19:08
              Z tym, że ziemia jest okrągła też było ciężko, ale w końcu jakoś przeszło:)
            • pewien_student Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... 10.04.05, 00:37
              "po pierwsze - nie szkodzic" mysle ze to jest podstawowa zasada dla kazdej
              okolicznosci. uszczesliwiac kogos na sile podajac mu do wiadomosci ze to w co
              wierzyl to bzdura, sensu nie ma (chyba ze sie chce czlowieka zniszczyc
              psychicznie). dopoki ta wiara nie szkodzi innym. wiara w relikwie jest na tyle
              nieszkodliwa, ze mozna ja zostawic "doborowi naturalnemu" - w koncu padnie i
              zaczna drazyc dalej temat swietosci i uzdrowien. zakladajac ze dozyje tej
              chwili, wtedy wyjde i im pogratuluje. a moze sie jednak okaze przez ten czas ze
              swiety zab naprawde jest swiety? i ze to ja sie mylilem? :P
              • po_godzinach Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... 10.04.05, 00:42
                A wierz sobie w co chesz - w zeby, kosci, tkanki,. guziki - nie znam sie - poki
                jestes szczesliwy nie ma to wiekszego znaczenia. Czlowiek do wolnosci zostal
                stworzony.
                • pewien_student Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... 10.04.05, 01:21
                  ciesze sie ze w tej kwestii sie zgadzamy :)
                  • po_godzinach Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... 10.04.05, 01:38
                    )
    • Gość: rona Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... IP: *.chello.pl 08.04.05, 21:33
      tzn. uwazasz, ze inteligencja z wiara nie ida w parze? to, ze ktos posiada
      ogromna wiedze, i potrafi sobie tlumaczyc pewne zjawiska, nie oznacza, ze od
      razu musi byc ateista. znam wiele osob, ktore wbre swojej ogromnej
      inteligencji, mocno wierza w Boga. to im daje swoista podpore psychiczna i
      dlatego, wszelkie rzeczy 'boskie', 'nadnaturalne', nie poddaja osadowi rozumu.
    • szarka_el Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... 08.04.05, 22:10
      a po co Tobie taka wiedza? pewnie nie wiedziałbys co z nia zrobic - tak jak z
      tą, którą posiadłeś do tej pory :) poza tym jest róznica między wiedzieć a
      rozumieć, doświadczyć - takie subtelne...
      :)
    • Gość: Bronek Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... IP: *.sympatico.ca 08.04.05, 22:14
      Inteligencja nie zawsze idzie w parze z madroscia .
    • Gość: olek wierzył że można Ciebie nawrócić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.05, 23:19
      ale tu akurat się pomylił, za dużo narcyzmu u ciebie.
    • Gość: zosia Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.05, 00:07
      mateusz-ateusz jaja sobie z nas robisz czy tak naprawde myslisz?
    • Gość: toja Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... IP: 195.116.62.* 09.04.05, 12:43
      w milosc.
      w Wiarę, Nadzieję i w MIŁOŚĆ
      • smutniak Re:wierzyc w Wiare? 09.04.05, 12:55
        Oj cos Ci sie pokielbasilo.
        • Gość: toja Re:wierzyc w Wiare? IP: 195.116.62.* 09.04.05, 13:47
          wcale nie
    • gosc.z.korony Papież wierzył w Boga, który stał się człowiekiem 09.04.05, 15:43
      Jezusa, który poświęcił się i dla Naszego zbawienia umarł na krzyżu. Wierzył w
      Chrystusa, który przychodził do udręczonych ludzi i tak po ludzku mówił do
      nich: ,,wstań i chodź''. W moim przekonaniu papież Jan Paweł II w to właśnie
      wierzył, o tym myślał i to Nam przekazywał (gdyby było inaczej, byłby
      zwyczajnym kłamcą, a on na kłamcę nie wyglądał - człowieka prawdziwego się po
      prostu czuje). A to, że wielu ludziom, by dojść do Boga, potrzebne są obrazy i
      figury no cóż... Widocznie Jan Paweł II uznał że lepsze to, niż gdyby mieli się
      zagubić. Jako Ojciec Kościoła czuł się za nich odpowiedzialny.
      • Gość: goschjk Re: Papież wierzył w Boga, który stał się człowie IP: *.icpnet.pl 09.04.05, 22:33
        > (gdyby było inaczej, byłby zwyczajnym kłamcą, a on na kłamcę nie wyglądał -
        > człowieka prawdziwego się po prostu czuje)

        a ja, jestem prawdziwy czy nie? wyczuj mnie proszę

        czuj czuj, czuwaj!
        • po_godzinach Re: Papież wierzył w Boga, który stał się człowie 09.04.05, 23:09
          Jasne, ze prawdziwy.
          Spocznij.
    • nikodem202 Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... 09.04.05, 15:53
      Nie można wzystkiego wytłumaczyć rozumem, jak zapewne wiesz nasza wiedza o
      rzeczach opiera się na wierz, że jakiś facet, gdzieś, coś zaobserwował. Sami nie
      robimy doświadczeń, więc wierzymy. Można powiedzieć, że świat powstał w wyniku
      wybuchu czy innych takich. Każdą erę poprzedzała inna (nmo możę z wyjątkiem tej
      pierwszej), ale co było wcześniej? Nic? Jeżeli tak to jak z niczego możę powstać
      coś?
      • emu27 Płaszczaki 09.04.05, 19:10
        Wyobraź sobie istoty żyjące tylko w 2 wymiarach (xz np na kartce papieru). Nie
        mają pojęcia o istnieniu 3 wymiaru (y), nie mogą sobie tego swoimi umysłami
        wyobrazic, pojąć. Kiedy chcą się spotkać muszą wędrowac po płaskim z jednego
        końca kartki na drugi. A wystarczy zgiąć kartkę i już mogłyby się spotkać.
        Ja tak tłummaczę sobie wszechświat, obojętnie z bogiem czy bez. Wiem, że nie
        mogę moim umysłem tego pojąć... I denerwuje mnie to hi hi hi...bo może można
        przemieszczac się z jednego końca wszechświata na drugi w ułamku sekundy...
        Nieustannie o tym rozmyślam i rozmyślałam będąc zupełnie mała... :)))
        • nikodem202 Re: Płaszczaki 09.04.05, 19:20
          No dobra to skąd się wzięła kartka? Skąd się wzięły istoty na tej kartce? Skąd
          się wziął wymiar y? Jeżeli nie ma Boga, to co jest tym czymś co stworzyło tą
          kartkę. A jeżeli to coś jakoś się nazywa, to jakie inne coś stworzyło coś,
          będące twórcą kartki? Nie chodzi mi o to czy mogę się przemieszczać z jednego
          końca na drugi w 1 sek., czy 0,001 sek. Powiedz mi skąd się wziął ten
          wszechświat. Albo co było przed tym wybuchem?
          • negatywista Re: Płaszczaki 09.04.05, 23:03
            Nie wiem skąd się wziął świat i pewnie się nie dowiem. Ty też nie wiesz. Czy ta
            niewiedza to wystarczający powód, żeby wierzyć w Boga, który wszystko stworzył?
            Moim zdaniem nie. Ale jeśli komuś się z taką wiarą łatwiej żyje, to czemu nie...
            pozdr
            ps. A kto stworzył Boga i co było przed nim?:)
            • po_godzinach Re: Płaszczaki 09.04.05, 23:11
              Pewnie.Dajmy w końcu ludziom Wolnośc.

              wolność - inaczej - odpowidzialnośc ...
            • nikodem202 Re: Płaszczaki 10.04.05, 01:00
              Bóg nie jest istotą materialną tylko bytem duchowym. Jako absolut zawsze
              istniał. A czy nasza wiedza w obecnym kształcie, to wystarczający powód by Boga
              odrzucić?
              • blinski Re: Płaszczaki 10.04.05, 16:05
                niektórzy się nad takimi rzeczami w ogóle nie zastanawiają, z powodu
                przytoczonego przez ciebie na końcu (niedostateczna wiedza).
          • po_godzinach Re: Płaszczaki 09.04.05, 23:12
            Przypadek ... siły natury.
            • nikodem202 Re: Płaszczaki 10.04.05, 01:09
              Nie ma jak to naukowa odpowiedź. W sumie fajnie się z Tobą dyskutuje! 8-))
              • nikodem202 Na różne tematy 10.04.05, 01:09
                • po_godzinach Re: Na różne tematy 10.04.05, 01:39
                  Milo mi ze tak sadzisz)
                • po_godzinach Re: Na różne tematy 10.04.05, 01:41
                  mnie zas bardzo podoba sie jak ludzie umieja dojsc do porozumienia pomimo
                  roznicy swiatopogladu. to jest budujae i optymistyczne. ja mysle bowiem, ze
                  sila jest w roznorodnosci).
          • emu27 Re: Płaszczaki 10.04.05, 14:51
            Nie chodzi o to, skąd kartka. Chodzi o pokazanie, że nasze umysły nie są w
            stanie ogarnąć istoty powstania wszechświata (czy boga - na jedno wychodzi,
            wszystko i tak niepojęte). Tak jak umysły płaszczaków nie wiedzą, że mozna
            zgiąć kartkę. Na pewno istnieje wytłumaczenie wszystkiego, całej sprawy z
            wszechświatem, ale my nic nie zakumamy z tego :))) Jesteśmy zbyt prości w
            formie .... :)
    • kol.3 Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... 09.04.05, 15:57
      W tych dniach wróciłam do starej książki Tadeusza Brezy pt. "Urząd". Bardzo
      dużo mówi o Firmie.
    • mary_ann pewnie znacie... 09.04.05, 19:20
      ... ten obrazowy tekścik:

      "W brzuchu ciężarnej kobiety były blizniaki. Pierwszy
      zapytał drugiego:
      - Wierzysz w życie po porodzie?
      - Jasne. Cos musi tam być. Mnie się wydaje, że my
      własnie po to tu jestesmy, żeby się przygotować na to
      co będzie potem.
      - Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by
      miało wygladać?
      - No nie wiem, ale będzie więcej swiatła. Może
      będziemy biegać, a jesć buzią....
      - No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A
      kto widział żeby jesć ustami! Przecież żywi nas
      pępowina.
      - No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę a ona się będzie
      o nas troszczyć.
      - Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według Ciebie w
      ogóle jest?
      - No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej
      żyjemy. Bez niej by nas nie było.
      - Nie wierzę! Żadnej mamy jeszcze nie widziałem czyli
      jej nie ma...
      - No jak to? Przecież jak jestesmy cicho, możesz
      posłuchać jak spiewa, albo poczuć jak głaszcze nasz
      swiat. Wiesz, ja myslę, że prawdziwe życie zaczyna się
      pózniej."

      • blinski Re: pewnie znacie... 09.04.05, 19:26
        fajne:)
        • Gość: zosia Re: pewnie znacie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.05, 19:31
          mi tez sie podobalo:-)
      • negatywista dobre, dobre....:) 09.04.05, 22:59
        Podoba mi się. To Twojego autorstwa?
        • mary_ann Re: dobre, dobre....:) 09.04.05, 23:58
          negatywista napisał:

          > Podoba mi się. To Twojego autorstwa?


          Chciałabym:-)) Znalezione na jednym z forów.
    • Gość: Jahwe W co tak naprawdę wierzy mateuszek-mondraluszek IP: *.aster.pl 09.04.05, 23:04
      Gość portalu: mateusz-ateusz napisał(a):

      > Okropnie mnie to zagadnienie nurtuje. W sumie taki inteligentny człowiek, z
      > charyzmą, no przecież nie uwierzę, że on naprawdę wierzył w anioły, piekło,
      > niebo, objawienia matki boskiej fatimskiej i tym podobne. Dużo bym dał, żeby
      > poznać jego prawdziwe myśli o tym wszystkim.


      W to co wierzyli m.in. Mickiewicz, Słowacki, Norwid, i wielu, wielu innych
      pisarzy, poetów, rzeźbiarzy, malarzy i innych artystów, naukowców, tudzież
      władców, królów, prezydentów .... . Ale co tam, ty jesteś mądrzejszy od nich
      wszystkich.
      Wiesz co powiedział Pasteur (pewnie nie wiesz kto to był), ale załóżmy ze wiesz.
      "Troche wiedzy oddala od Boga, dopiero głęboka wiedza do niego zbliża"(cyt.z
      pam.). I nie traktuj calej symboliki dosłownie. Pan Bóg to nie siwowłosy
      brodaty starzec żyjący na nieboskłonie w kryształowym pałacu. Pan Bóg to
      Absolut !
      • po_godzinach Re: W co tak naprawdę wierzy mateuszek-mondralusz 09.04.05, 23:13
        Co za arogancja ... wstyd.
        • Gość: po_minutach Re: W co tak naprawdę wierzy mateuszek-mondralusz IP: *.aster.pl 09.04.05, 23:22
          po_godzinach napisała:

          > Co za arogancja ... wstyd.



          Rozwiń tą głęboką twórczą myśl.
          • po_godzinach Re: W co tak naprawdę wierzy mateuszek-mondralusz 09.04.05, 23:24
            Nie chce mi sie dzis - późno jest - wytrzymasz do jutra?)
            • Gość: po_minutach Re: W co tak naprawdę wierzy mateuszek-mondralusz IP: *.aster.pl 09.04.05, 23:29
              po_godzinach napisała:

              > Nie chce mi sie dzis - późno jest - wytrzymasz do jutra?)


              A mam inne wyjście ?
              • po_godzinach Re: W co tak naprawdę wierzy mateuszek-mondralusz 09.04.05, 23:37
                Masz.Mozesz mnie nagabywać)
    • Gość: ced Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.05, 17:20
      Rafał Długosz: MOJE SPOJRZENIE NA FATIMĘ.
      | Strona glowna | Strona prywatna |



      --------------------------------------------------------------------------------

      1.WSTĘP
      Dlaczego podejmuję się problemu Fatimy? Otóż są pewne rzeczy, które istnieją
      obok nas, które czasami dotykają nas w jakimś stopniu i których nie sposób
      ominąć. Fatima jest taką rzeczą, sprawą czy jak kto woli zjawiskiem, które
      zaistniało kilkadziesiąt lat temu, a które do dzisiejszego dnia ma ogromny
      wpływ na życie i - zaryzykuję stwierdzenie - myślenie wielu ludzi. Problem
      Fatimy można zignorować, traktując to co tam się wydarzyło jako wymysł trójki
      dzieci, które rzekomo widziały Marię. Jest to co prawda najprostsze wyjście z
      sytuacji, ale czy do końca słuszne. Nie sposób przecież zaprzeczyć temu co tam
      się wydarzyło, czego świadkiem była ogromna rzesza ludzi. Weźmy chociażby dla
      przykładu cud słońca, który oglądało kilkadziesiąt tysięcy ludzi w promieniu
      kilkudziesięciu kilometrów. Czy można uznać, że była to zbiorowa halucynacja?
      Albo czy można powiedzieć, że ludzie ci zmówili się aby mówić nieprawdę? Według
      mnie nie. Rodzi się zatem pytanie: Jeżeli coś tam faktycznie się wydarzyło to
      co? Przyznam, że problem ten nurtował mnie od dłuższego czasu. Powodem było to,
      że jako człowiekowi, który jest przeciwnikiem kultu Marii, często stawiano mi
      przed oczy Fatimę z "kłującym" pytaniem : A co ty na to? Długo omijałem ten
      problem, ale pewnego dnia stwierdziłem, że muszę się z nim zmierzyć. W
      księgarni Św. Wojciecha w Poznaniu nabyłem książeczkę pt. "Fatima. Orędzie
      tragedii czy nadziei?" autorstwa Antonio A. Borelli (Pozycja ta jest dostępna
      również w wielu innych księgarniach katolickich) i pogrążyłem się w lekturze.
      Po przeczytaniu tej książeczki byłem zdumiony do tego stopnia, że przeczytałem
      ją jeszcze kilka razy, aby upewnić się, czy się nie pomyliłem. Jej treść
      zaszokowała mnie. Dlatego też te rozważania.
      Może powiem kilka słów o sobie. Jestem członkiem Kościoła Katolickiego, dlatego
      też problem ten dotyczy mnie bezpośrednio (obecnie juz nie jestem katolikiem,
      opracowanie to napisalem kilka lat temu). Ponieważ Biblia ma dla mnie ogromne
      znaczenie, więc zwykłem różne rzeczy czy też zjawiska konfrontować z tym
      najważniejszym dla mnie wzorcem. Tak przecież radzi Apostoł Paweł, kiedy pisze
      w 1 Tesaloniczan 5,21: "Wszystkiego doświadczajcie, tego co dobre się
      trzymajcie". Pragnę w tych rozważaniach skonfrontować przesłanie orędzi
      fatimskich z Biblią. Powiem na razie tylko tyle, że moim zdaniem wydarzenia z
      Fatimy są autentyczne, tzn. nie uważam ich za oszustwo. Swoje rozważania
      przedstawię w punktach, podając fragmenty z Biblii poruszjące dany temat i
      wypowiedzi zjawy z Fatimy odnoszące się do tego tematu. Jeżeli chodzi o cytaty
      z Biblii to te, które przytaczam nie są na ogół wszystkimi, które mówią o danym
      problemie. Pomijam inne (również bardzo ważne) dla zachowania zwięzłości.
      Jeszcze jedna rzecz wymaga wyjaśnienia. Zdaję sobie sprawę z tego, że
      opracowanie to może być czytane przez ludzi z różnych wyznań, w tym również
      katolików. Do tych ostatnich kieruję słowa, że celem moim nie jest obrażanie
      Marii. Mam do niej duży szacunek i uważam, że jest ona godna naśladowania,
      kiedy nazywa siebie służebnicą Pańską i wielbi Boga w Magnifikat. Celem moim
      jest jedynie dociekanie prawdy.
      2.ROZWAŻANIA
      2.1. Zbawienie.
      Co mówi Biblia?
      "Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was : Boży to dar.
      Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. " (Efezjan 2,8)
      "...człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez
      wiarę w Chrystusa Jezusa..." (Galacjan 2,16)
      "I wyprowadziwszy ich na zewnątrz, rzekł : Panowie, co mam czynić abym był
      zbawiony? A oni rzekli uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony ty i twój
      dom." (Dzieje Ap. 16,30-31)
      Co na to orędzia fatimskie?
      "Chcę zaprowadzić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Tym,
      którzy przyjmą to nabożeństwo obiecuję zbawienie, i te dusze będą kochane przez
      Boga, jak kwiaty, którymi ozdabiam jego tron." str. 46.
      Po wizji piekła jaką miały dzieci "Maria" powiedziała : "Widzieliście piekło,
      dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby zbawić dusze, Bóg chce zaprowadzić w
      świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Jeżeli świat zrobi, co wam
      powiem, wiele dusz będzie zbawionych i nastanie pokój" str.50.
      "Przynajmniej ty pociesz mnie i przekaż wszystkim, że w godzinę śmierci
      obiecuję przyjść z pomocą, ze wszystkimi łaskami potrzebnymi do zbawienia -
      tym, którzy w pierwsze soboty pięciu po sobie następujących miesięcy
      wyspowiadają się, przyjmą komunię św., odmówią cząstkę różańca, i będą mi
      towarzyszyć przez kwadrans, rozważając 15 tajemnic różańcowych, na intencję
      zadośćuczynienia" str.85.
      "Bez spowiedzi nie ma zbawienia." str.77.

      2.2.Komu oddawać cześć.
      Co na to Biblia?
      "I upadłem mu do nóg [anioła], by mu oddać pokłon. A on rzecze do mnie; Nie
      czyń tego! Jam współsługa twój i braci twoich, którzy mają świadectwo Jezusa,
      Bogu oddaj pokłon! A świadectwem Jezusa jest duch proroctwa." (Objawienie
      19,10).
      "A ja, Jan, słyszałem i widziałem to. A gdy to usłyszałem i ujrzałem, upadłem
      do nóg anioła, który mi to pokazywał, aby mu oddać pokłon. I rzecze do mnie:
      Nie czyń tego! Jestem współsługą twoim i braci twoich, proroków, i tych, którzy
      strzegą słów księgi tej, Bogu oddaj pokłon!" (Objawienie 22 , 8 - 9)
      "A gdy Piotr miał wejść, Korneliusz wyszedł mu na przeciw, padł do nóg jego i
      złożył mu pokłon. Piotr zaś podniósł go, mówiąc: Wstań, i ja jestem tylko
      człowiekiem." (Dzieje Ap. 10 , 25 - 26)
      "I rzekła Maria: Wielbi dusza moja Pana, I rozradował się duch mój w Bogu,
      Zbawicielu moim, Bo wejrzał na uniżoność służebnicy swojej. Oto bowiem odtąd
      błogosławioną zwać mnie będą wszystkie pokolenia." (Ewangelia wg Łukasza 1 ,
      46 - 48).
      Co na to orędzia fatimskie?
      "Chcę, abyście przyszli tu 13 dnia nadchodzącego miesiąca i nadal codziennie
      odmawiali różaniec na cześć Matki Boskiej Różańcowej, aby uprosić pokój dla
      świata i koniec wojny, gdyż Ona jedna będzie mogła wam pomóc". str.48.
      Kiedy ludzie przynieśli pieniądze (będzie jeszcze to wspomniane) "Pieniądze są
      przeznaczone na święto Matki Boskiej Różańcowej, a reszta będzie użyta na
      budowę kaplicy". str. 60.
      "Chcę, aby wybudowano kaplicę na moją cześć, tu, w tym miejscu. Jestem Matką
      Boską Różańcową. Odmawiajcie nadal codziennie różaniec." str. 64.
      To powiedział "Jezus" w prywatnych objawieniach siostry Łucji:
      "Łucja zapytała : dlaczego nie nawróci Rosji bez tego poświęcenia jej przez
      Ojca Świętego. "otrzymała odpowiedź : Bo chcę, aby mój cały Kościół uznał, że
      to poświęcenie jest tryumfem Niepokalanego Serca Maryi, aby potem
      rozpowszechnić nabożeństwo do Niego i postawić je obok nabożeństwa do mego
      Boskiego Serca" str.95.
      W przedmowie do cytowanej ksiązeczki napisano (nie jest to treścią samych
      objawień): "Cóż możemy uczynić ... aby przyśpieszyć jak tylko się da
      błogosławiony świat Królestwa Maryi; aby wreszcie, z pomocą Boską, przebrnąć
      przez hekatombę, która nam tak poważnie zagraża? Matka Boska wskazuje nam
      wyraźnie drogę : wzmożenie kultu Maryjnego, modlitwa i pokuta. Aby zachęcić nas
      do modlitwy, przybrała sobie kolejne wezwania : Królowa Różańca, Matka Bolesci,
      Matka Boska Karmelitańska. Tym sposobem zaznaczyła, jak Jej jest być miło
      znaną, kochaną i czczoną pod tymi wezwaniami." str. 18.

      2.3. Tworzenie wizerunków. Czy ktoś widział Boga Ojca
      Co mówi Biblia?
      Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i
      na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im
      kłaniał i nie będziesz im służył... (2 Mojżeszowa 20, 4 - 5).
      Kto bowiem zachowa cały zakon, a uchybi w jednym, stanie się winnym
      wszystkiego" (Jakuba 2,10).
      "Strzeżcie usilnie dusz waszych, gdyż nie widzieliście żadnej postaci, gdy Pa
    • Gość: ced Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.05, 17:29
      cygnus.et.put.poznan.pl/~dlugosz/prywatne/opracowania/fatima/fatima.html
    • Gość: Mosin Re: W co Papież tak naprawdę wierzył... IP: *.crowley.pl 10.04.05, 17:44
      Moize tak naprawde nie byl inteligenty?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka