Gość: aldek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.04.05, 01:46
Jak to jest naprawdę? Czy od rozmiaru męskiego członka rzeczywiście zależy
poziom satysfakcji seksualnej kobiet podczas stosunku? Nie ma co -
pasjonujące pytanie! Tymczasem odpowiedź jest banalna: owszem, chociaż z
drugiej strony... Ano, właśnie! Ta nieszczęsna "druga strona"! Zanim się nią
zajmiemy bliżej, przyjrzyjmy się może najpierw tej pierwszej, mierzonej w
centymetrach.
Kto myśli, że jego 13 cm rzuci partnerkę na kolana, ten się myli. Chyba, że
mamy do czynienia z niepoprawnym entuzjastą danych statystycznych,
zachwyconym, że jego najlepszy przyjaciół mieści się w przedziale
zarezerwowanym dla wartości przeciętnych. Przeciętna długość członka w stanie
erekcji mieści się bowiem w przedziale od 12 do 18 cm. Osobnicy tego pokroju
należą jednak do wyjątków. Typowy facet reprezentuje bowiem zgoła inne
stanowisko: jego członek, choćby nawet nie mieścił się w slipach rozmiaru XXL
spokojnie mógłby być jeszcze większy! Ale uwaga! Na drugim biegunie mamy
bowiem przyrodzenie czarnoskórego gwiazdora filmów pornograficznych Long Dong
Silvera, liczące
43 centymetry! Ciekawe, czy idąc na premierę kolejnego filmu zawiązuje je na
elegancki węzeł niczym krawat...
Czy warto porównywać?
Odłóżmy jednak żarty na bok, choć owe 43 cm to fakt zmierzony ponad wszelką
wątpliwość. Faktem jest bowiem także to, że penis dochodzący (w porywach) do
dwóch decymetrów, niełychanie wzmacnia naszą męską pewność siebie. Potwierdzi
to każdy, kto choćby raz w życiu udowodnił kolegom przy pomocy suwmiarki, że
jego męskość przewyższa o milimetr wymiary konkurencji. Czy to jednak
wystarczy, abyśmy z góry mogli liczyć na względy pań? Otóż - niekoniecznie...