Dodaj do ulubionych

Czy zdejmować buty ........?

30.05.05, 13:41
gdy się przychodzi do kogoś w gości? Czy można poprosić o zdjęcie butów kogoś
kto przychodzi do nas? Czy chodzenie w butach komuś po mieszkaniu, brudzenie
tym samym jasnych dywanów, wchodzenie w butach na dywanik w łazience na który
ktoś staje bosymi stopami po kąpieli jest w porządku? Moim zdaniem nie....
Obserwuj wątek
    • Gość: lucek Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.05.05, 13:49
      Relas, odpisuję jak najbardziej poważnie.

      Zdejmowanie butów to nawyk małomiasteczkowy. Savoir vivre jasno nakazuje nie zdejmowanie butów ani będąc u kogokolwiek w gościach (powód: nie wszyscy muszą znosić i tolerować zapach brudnych skarpetek - i nie pisz, że zawsze masz czyste) ani nie wymuszanie tego na swoich gościach. To po prostu niegrzeczne.

      Masz w domu odkurzacz, więc możesz odkurzyć po gościach. Jeśli na dworze jest mokro to winieneś w gości pójść z drugą parą butów, wizytowych, eleganckich, a jeśli jesteś gospodarzem to poprosić o zabranie ze sobą drugiej pary obuwia.

      Nakazywanie zdejmowania butów gościom uważam za wielki przejaw braku kultury. I zawsze takie domy, w których sterylność jest wyżej ceniona niż dobre maniery i kultura omijam z daleka.

      pozdrawiam
      lucek
      • llukiz :-) 30.05.05, 14:00
        popieram :-)
        ALe oczywiście brudzenie komuś butami mieszkania jest też barakiem kiultury.
        Więc jak ktoś chce zdjąć buty to chyba może :-)... zwłaszcza jak gorąco
        • miang Re: :-) 30.05.05, 14:05
          tylko nie jak jest gorąco!!!! lepszy brud niż zapachy, zwłąszcza że nogi w
          sandałach po spaceze na zakurzonej ulicy też czyste nie są
          • llukiz tak ale 30.05.05, 14:08
            czystość nóg to nie to samo co zapach nóg. Zapewniam Cię że jak byś cały dzień
            chodził na boso to nogi miał byś brudne, ale nie śmierdzące. (chyba żebyś
            wdepnął w wiesz co...)
          • Gość: lucek Re: Oto dlaczego... IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.05.05, 14:09
            Ile razy to już mnie spotkało takie zachowanie ze strony moich gości, którzy wchodzą do przedpokoju i już zaczynają zdejmować buty. Ja grzecznie proszę, żeby nie zdejmowali, bo u mnie w domu nie ma zwyczaju nakazującego gościom zdejmowanie obuwia. A ten jeden z drugą się krygują i mówią, że w domu czysto, że oni nie chcą nabrudzić etc. A ja grzecznie, ale stanowczo dalej proszę, by nie zdejmowali pokazując nawet na siebie, że i ja jestem w butach. A oni dalej swoje. I zdejmują. Nie ważne, że jemu skarpetki zesztywniały od brudu i potu (niestety czasami muszę gościć u siebie takie osoby) a jej poleciało kilka oczek i ma więcej dziur niż kiedykolwiek widziałem. Ale co tam, pełna kultura, bo... przecież w butach w domu się nie chodzi. Nie ważne, że spotkanie jest od razu nie udane, bo zapach brudnych nóg przebija wszystkie inne uroki takiego spotkania.

            I właśnie dlatego butów nie powinno się zdejmować będąc gościem u kogoś i nie należy zmuszać do tego swoich gości, gdy pełnimy honory gospodarza. Jeśli ktoś nie wierzy, proponuję poczytać Pietkiewicza. Lepszego autorytetu w temacie sovuoir-vivre nie znajdziemy.

            pzdr.
            lucek
            • Gość: Julia Re: Oto dlaczego... IP: 80.72.34.* 30.05.05, 14:17
              Zgadzam sie w pelni, ze zdejmowanie u kogos w domu butow, lub wymaganie tego od
              wlasnych gosci jest przejawem braku kultury. Tylko mam pytanie: JAK KULTURALNIE
              odmowic gospodarzowi zdjecia butow, kiedy po moim: nie, zostane w butach,
              powtarza nieco dobitniej swoja prosbe? Niektorzy znawcy Savoir Vivru,
              szczegolonie ci ze starszego pokolenia mowia, ze wiecej do takiego domu by nie
              przyszli. Ale co ja mam zrobic, jezeli to dotyczny np mojej dosc dobrej
              znajomej, z ktora jednak nie zamierzam zrywac kontaktow, ze wzgledu na jej
              podejscie do kwestii butow? Jak sie zachowywac w takiej sytuacji? W koncu jestem
              u kogos w domu... a z drugiej strony, jako gosc, mam szczegolne prawa... ?
              • annb Re: Oto dlaczego... 30.05.05, 14:23
                może kup takie niebieskie szpitalne ochraniacze?
                może znajoma pojmie aluzje...ale to chyba przypadek beznadziejny
                • snajper55 Re: Oto dlaczego... 30.05.05, 14:25
                  annb napisała:

                  > może kup takie niebieskie szpitalne ochraniacze?

                  Dobry pomysł. :)))

                  S.
              • snajper55 Re: Oto dlaczego... 30.05.05, 14:24
                Gość portalu: Julia napisał(a):

                > Jak sie zachowywac w takiej sytuacji? W koncu jestem u kogos w domu... a z
                > drugiej strony, jako gosc, mam szczegolne prawa... ?

                Zdecydowanie odmówić.

                S.
              • Gość: lucek Re: Oto moja rada IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.05.05, 14:27
                Moja rada jest taka: poproś gospodarza o morką i suchą szmatkę, którą przetrzesz spodnią stronę butów. W 99% skutkuje.

                Niektórym moim bardzo dobrym znajomym taki brak kultury wybaczam, zwłaszcza tym u których spędzam dużo czasu. Ale absolutnie nie zdjąłbym butów ani będąc w gościach u nieznanych mi osób, ani zapraszając nowo poznanych osób do własnego domu. W ogóle nikomu nie każę zdejmować butów (mam ścierkę i odkurzacz w domu, a dywanik z łazienki mogę na chwilę złożyć), ale jeśli mój bardzo dobry znajomy (któremu nie obawiam się niczego powiedzieć) upiera się by zdjąć (bo mu jest np. bardzo gorąco w stopy) to informuję, że... jeśli będzie coś nie tak z zapachem, to natychmiast je zakłada z powrotem :)

                pzdr.
                lucek
                • llukiz Re: Oto moja rada 30.05.05, 15:12
                  > jeśli będzie coś nie tak z zapachem
                  normalnym ludziom nawet jak gorąco to stopy nie śmierdzą. Jeśli śmierdza to
                  pewnie grzybica i należy się udać do lekarza. Pomaga też mycie nóg w lodowatej
                  wodzie co wieczór.
                  • Gość: lucek Re: Oto moja rada IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.05.05, 15:19
                    A bierzesz pod uwagę fakt, że but sam w sobie nie jest specjalnie pachnący? Nigdy nie miałeś butów których wkładki niemiło by pachniały? Klejem wymieszanym z potem, wkładką do butów etc.? Nie wierzę, że nie.

                    lucek
                    • llukiz Re: Oto moja rada 30.05.05, 15:32
                      trzeba by więc zrobić eksperyment. zamkniesz oczy a ja zdejmę, lub nie, buty w
                      odległości jednego metera. Jeśli poczujesz zmianę w zapachu to masz rację.
                      Jeśli nie ja wygrałem. Oczywiście nie powiem ci kiedy ściągam buty :-).
                      A jak komuś noigi śmierdzą to da się wyczuć :-)
                      • snajper55 Re: Oto moja rada 30.05.05, 15:47
                        llukiz napisał:

                        > trzeba by więc zrobić eksperyment. zamkniesz oczy a ja zdejmę, lub nie, buty w
                        > odległości jednego metera. Jeśli poczujesz zmianę w zapachu to masz rację.
                        > Jeśli nie ja wygrałem. Oczywiście nie powiem ci kiedy ściągam buty :-).
                        > A jak komuś noigi śmierdzą to da się wyczuć :-)

                        Nogi się pocą, a pot ma swój specyficzny zapach. Poza tym wilgotnymi nogami też
                        brudzi się dywaniki i zostaiwa ślady na parkiecie.

                        S.
              • wadera3 Re: Oto dlaczego... 30.05.05, 14:32
                jeśli to dobra znajoma,to skąd problem? a jeśli problem jest,to i znajo,ość nie
                taka bardzo dobra....ja do takich domów nie chadzam...
            • millerek Re: Oto dlaczego... 30.05.05, 15:56
              Gość portalu: lucek napisał(a):

              > Ile razy to już mnie spotkało takie zachowanie ze strony moich gości, którzy
              wc
              > hodzą do przedpokoju i już zaczynają zdejmować buty. Ja grzecznie proszę,
              żeby
              > nie zdejmowali, bo u mnie w domu nie ma zwyczaju nakazującego gościom
              zdejmowan
              > ie obuwia. A ten jeden z drugą się krygują i mówią, że w domu czysto, że oni
              ni
              > e chcą nabrudzić etc. A ja grzecznie, ale stanowczo dalej proszę, by nie
              zdejmo
              > wali pokazując nawet na siebie, że i ja jestem w butach. A oni dalej swoje. I
              z
              > dejmują. Nie ważne, że jemu skarpetki zesztywniały od brudu i potu (niestety
              cz
              > asami muszę gościć u siebie takie osoby) a jej poleciało kilka oczek i ma
              więce
              > j dziur niż kiedykolwiek widziałem. Ale co tam, pełna kultura, bo... przecież
              w
              > butach w domu się nie chodzi. Nie ważne, że spotkanie jest od razu nie
              udane,
              > bo zapach brudnych nóg przebija wszystkie inne uroki takiego spotkania.
              >
              > I właśnie dlatego butów nie powinno się zdejmować będąc gościem u kogoś i nie
              n
              > ależy zmuszać do tego swoich gości, gdy pełnimy honory gospodarza. Jeśli ktoś
              n
              > ie wierzy, proponuję poczytać Pietkiewicza. Lepszego autorytetu w temacie
              sovuo
              > ir-vivre nie znajdziemy.
              >
              > pzdr.
              > lucek

              fajnych masz znajomych hihihi. A jak wejdą w butach a śmierdzi im z koszuli bo
              się nie umyli to każesz nie zdejmować płaszcza?
            • camel_3d Re: Oto dlaczego... 01.06.05, 13:51
              > że i ja jestem w butach.


              w mieszkaniu w butach???????????
              rozumiem, ze tylko podczas jakichs tam okazji, bo nie uwirze, ze caly czas
              paradujesz w butach pomieszkaniu...
          • snajper55 Re: :-) 30.05.05, 14:22
            miang napisała:

            > tylko nie jak jest gorąco!!!! lepszy brud niż zapachy, zwłąszcza że nogi w
            > sandałach po spaceze na zakurzonej ulicy też czyste nie są

            A poza tym spocone nogi też brudzą dywany.

            S.
        • emu27 Re: :-) 05.06.05, 18:45
          Nie, nie może (czy goraco czy zimno), ponieważ jest to szalenie mało
          eleganckie. Nawet sam pomysł, że mozna to zrobic, jest po prostu odrażający,
          br...
      • Gość: LePeR Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.05.05, 20:25
        A ja omijam ludzi, którzy ładują się do domu w buciorach.

        Ja zawsze zdejmuję a gdy gospodarz domu mówi że można chodzić w obuwiu to upewniam się i wtedy już zostaję w nim.
        • Gość: lucek Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.05.05, 23:33
          Cóż, Twoi dziadkowie zapewne zmywali naczynia w sedesie. Dyfuzja kulturowa jest powolna, ale wierz mi że i Ty się ucywilizujesz.

          pzdr.
          lucek
        • emu27 Re: Czy zdejmować buty ........? 05.06.05, 18:52
          Czyli potwierdzasz takim zachowaniem, że jesteś z Pasikurowic Górnych. I wtedy
          już nikt nie ma wątpliwości, bo i po co he he. Zdejmowacze butów przed
          dywanami - łaczcie się!
      • gosc.z.korony Racja! 31.05.05, 15:02
    • annb Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 14:04
      skoro dywanik wazniejszy niż samopoczucie gości proponuję zapraszać gości do
      knajpy/restauracji względnie robić grila na działce
    • relas1 Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 14:27
      wiem, wiem, że to brak kultury kazać komuś zdejmować buty, że obuwie zastepcze
      itp. Jednakże ja nie zapraszam, aż tak wielu gości i nigdy nie mówię, żeby
      zdjęli buty....pozostawiam to w ich gestii..jeśli zdejmują ok, jeśli nie
      trudno...często natomiast mam wizyty rodziny męża, którzy nigdy nie zdejmują
      butów i to mnie wkurza, bo mają w zwyczaju chodzić po całym mieszkaniu i
      naprawdę nie mam zamiaru po każdej ich wizycie prać dywaniki, bo są na nich
      ślady butów. Pomijając fakt, że roznoszą zarazki na dywanik w łazience, na
      który ja staję boso po kapieli....Rozumiem, że jak się robi przyjęcie, czy
      wpadają znajomi to wiadomo, że butów się nie zdejmuje, ale wydaje mi sie, że
      najbliższa rodzina to co innego...znamich, wiem, że nie mają brudnych skarpetek
      ani zapachu nóg...jeszcze latem wiadomo trochę kurzu tylko się nanosi, ale
      zimą?? Mam pełno błota po każdej wizycie...moim zdaniem to dość uciązliwe....
      • Gość: lucek Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.05.05, 14:33
        Absolutnie to nie usprawiedliwia faktu proszenia o zdjęcie butów. Jeśli wiesz, że Twój dom jest domem raczej otwartym, w którym bywa sporo gości Twojego męża, to należy zastanwowić się nad koniecznością przemeblowania mieszkania i pozbycia się tych uciążliwych dla sprzątania dywaników. Wyobraź sobie bowiem taką sytuację, że Twój mąż zaprasza swojego szefa do siebie do domu i... stoicie nad nim jak kat nad grzeszną duszą czekając aż zdejmie on buty.

        Naprawdę, ale przejawem braku kultury jest własnie zdejmowanie butów, a nie pozostanie w nich.

        A jeśli na dworze jest mokro i brudno, wręcz każdemu z panów czystą flanelową ściereczkę i poproś by zechcieli dokładnie wytrzeć swoje obuwie od spodu, o ile nie zabrali ze sobą drugiej pary na zmianę.

        pzdr.
        lucek
      • annb Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 14:45
        relas1 po prostu napisz ze nie lubisz rodziny męża ;)
        tak bywa....
        ja tam wolę aby teściowa chodziła po moim mieszkaniu w butach...buty jednak
        dodają powagi :)
        dywanik piorę w pralce.....
        :) i póki co nic mu nie jest :)
    • relas1 Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 14:54
      Drogi Lucku....wszystko to co mówisz to prawda i wręcz podręcznikowe przykłady
      mi tutaj podajesz..natomiast w życiu jest trochę inaczej....przynajmniej u
      mnie...po pierwsze "goscie męża" to jego rodzice i brat z żoną, a więc
      najbliższa rodzina i gdybym im wręczyła szmatkę, aby przetarli sobie buty to
      uznaliby, że mi odbiło i chyba bardziej by było dla nich to obraźliwe niż gdybym
      ich poprosiła o zdjecie butów....po drugie nie jestem aż taką idiotką i wiem
      jak należy się zachować w przypadku gosci oficjalnych jak i w przypadku gości
      nieoficjalnych np. przyjaciół, którzy sami wola zdjąc buty bo tak się czują
      luźniej..jakos jeszcze nie zdazyło mi się być skazana na czyjkolwiek zapach
      skarpetek...i naprawdę nigdy nikomu nie zwróciłam uwagi, żeby zdjął buty..to
      tylko moje przemyslenia....po prostu zastanawiam się czy brudzenie komus w
      mieszkaniu to taki przejaw kultury.....a co do dywaników to chyba dobry
      sposób...składanie na czas wizyty..
      • Gość: lucek Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.05.05, 15:00
        No to już nie wiem po co ta cała dyskusja.

        Pytasz, czy brudzenie komuś w mieszkaniu to przejaw braku kultury? Odpowiadam, że oczywiście tak. Ale w takim razie pozwól mi, że ja zadam pytanie: w jaki sposób uniknąć zabrudzenia podłogi zapraszając gości? Odpowiadam: nie da się. Albo da się, jeśli postąpisz niekulturalnie nakazując im zdjąć obuwie. To jest cena zapraszania do swojego domu gości. Trzeba te pedantyczne nawyki odłożyć na chwilkę na bok, schylić sie i złożyć dywanik, dać szmatkę do przetarcia butów, a późnej zagonić męża do dokładnego odkurzenia mieszkania po swoich rodzicach.

        Gdy moi teściowie przyjeżdżają do mojego domu to też w butach nie paradują przez cały czas, bo czasami przyjeżdżają na kilka dni. Wtedy przyjeżdżają ze swoimi kapciami. Może najlepszym wyjściem byłoby zaopatrzenie własnego domu w kilka par "gościnnych" kapci i wręczaj je rodzinie Twojego męża, gdy ta pojawia się w Twoich progach. W końcu jak sama piszesz oficjalnymi gośćmi oni nie są, Ty chcesz uniknąć zabrudzenia dywaników, a oni nie będą musieli ani nakazywać Ci wąchać swoich skarpetek a kapciami nie pobrudzą tych wełnianych tureckich dywanów :)

        pzdr.
        lucek
        • wadera3 Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 15:32
          nasuwa mi się dyskusja/skądśtam/ na temat psiej sierści w mieszkaniu,u
          tych,którzy psy hodują.....
          konkluzja-przyzwyczaić się,bo nie da się tego uniknąć mimo
          szczotkowania,strzyżenia itp....
        • Gość: diabelek Re: Czy zdejmować buty ........? IP: 67.71.29.* 30.05.05, 15:35
          Bardzo zainteresowaly mnie te zasady dobrego wychowania, bo sam chodze w domu w
          pantoflach i teraz nie wiem, czy to jest moze jakis malomiasteczkowy zwyczaj.
          Pan Lucek chodzi po domu w butach i odwiedzajacym go gosciom tez w butach
          chodzic nakazuje. W przeciwienstwie do niektorych gosci pana Lucka codziennie
          myje nogi i zakladam swieze skarpety ale zgadzam sie, ze przyzwyczajenia
          gospodarzy nalezy uszanowac. Tym bardziej, ze chodzenie w butach to dawny
          zwyczaj szlachecki, a szacunek dla drewnianej podlogi wykazywali glownie
          wloscianie wczesniej zmuszeni do deptania butami po klepisku.
          Zreszta co kraj to obyczaj. Mieszkajacy nieopodal pewien milioner tez chodzi po
          domu w butach bardzo dokladnie przetartych szmatka. Lubi tez czasem swoje nogi
          wylozyc na biurko. Ja jednak pozostane chyba przy swoich pantoflach. Dla gosci
          tez kilka par kupilem.
        • feminasapiens "Gościnne" kapcie 31.05.05, 11:16
          Gościnnych kapci nie polecam - są niehigieniczne.

          A jeśli chodzi o kwestię zdejmowania/niezdejmowania obuwia "w gościach" to
          jestem stanowczo zwolenniczką pozostawania w butach.
          Wybierając się w gościnę ubieramy się na "galowo", tzn. panowie b. często
          elegankie garnitury, panie - garsonki lub kostiumiki. Jak wygląda elegancki pan
          w krawacie/białej koszuli w samych skarpetkach? (pytanie retoryczne). Chociażby
          z tego powodu należy pozostać w butach. Poza tym kwestia nieprzyjemnego zapachu
          jest niebagatelna.
          Kultura osobista gości nakazuje takie wytarcie butów aby nie pozostawiać
          brudnych śladów w domu gospodarza.

          Są jednak sytuacje w których dopuszczam zdejmowanie obuwia w innym. Dotyczą one
          osób nam bliskie (rodzice, przyjaciele), które często nas odwiedzają albo
          przyjeżdżają na dłużej - trudno, żeby moi rodzice, którzy spędzają u mnie
          tydzień czy dwa spędzali ten cały czas w butach.
          Np. moja teściowa ma swoje kapcioszki, które są u mnie na stałe i zawsze jak
          jest u mnie po prostu je sobie zakłada i już.
    • relas1 Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 15:22
      haha..dzięki Lucek...może faktycznie przesadzam...moze powinnam odpuścić i prać
      te nieszczęsne dywaniki za każdym razem.....może faktycznie mam jakieś
      małomiasteczkowe naleciałości...u mnie w domu zawsze się buty zdejmowało i
      pewnie dlatego teraz tak mnie to wkurza...co do męża to nie ma szans...On
      uwielbia przed wyjsciem jak już jest ubrany i już założy buty wejść do łazienki
      na mój czysty, biały dywanik i przejrzeć się w lustrze :))) ech życie....
      • annb Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 15:31
        a ty wiesz ze ja robię tak samo?
        dlatego tez nei mam białego dywanika...wyrzuć go bo szkoda czasu na
        dopieszxczanie....tylko taki ciety z metra....takie "cuś" do łazienek..a jak
        się dobrze pierze w temp 30 stopni....
        :)
    • Gość: diu Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.chello.pl 30.05.05, 15:31
      jak ktos chce zdjac, to niech zdejmuje, jak nie to nie. nikomu nie nakazuje i
      zabraniam. warto podkreslic, ze w niektorych kulturach zdjecie butow kojarzy
      sie z szacunkiem i jest to charakterystyczne nie tylko dla muzulmanow, ale
      rowniez dla slowian.
      • witch-witch Re: I tu się z tobą zgodzę.))) 30.05.05, 15:50
        Ja nie uważam zdejmowania butów za szczyt obrazy, młomiasteczkowść czy inne
        głupotki. Raczej grzeczność nakazuje zostawić dom, ktory się odwiedziło w
        czystości. Trudno jest się pogodzić z myslą aby gospodyni, po mojej wizycie
        kolejny raz z rzędu zajmowała się sprzątaniem i praniem dywanów. Chamstwem jest
        brudzenie komuś w domu.
        • snajper55 Re: I tu się z tobą zgodzę.))) 30.05.05, 15:52
          witch-witch napisała:

          > Ja nie uważam zdejmowania butów za szczyt obrazy, młomiasteczkowść czy inne
          > głupotki. Raczej grzeczność nakazuje zostawić dom, ktory się odwiedziło w
          > czystości. Trudno jest się pogodzić z myslą aby gospodyni, po mojej wizycie
          > kolejny raz z rzędu zajmowała się sprzątaniem i praniem dywanów. Chamstwem
          > jest brudzenie komuś w domu.

          A spoconymi nogami to niby nie brudzisz ?

          S.
          • witch-witch Re: I tu się z tobą zgodzę.))) 30.05.05, 15:58
            Ale ja nie mam brudnych spoconych nóg. Ja dbam o siebie.
            • wadera3 Re: I tu się z tobą zgodzę.))) 30.05.05, 19:12
              i jako zadbana osoba odbywasz wizytę w galowym stroju i na bosaka-faktycznie
              szczyt dobrego smaku.....
        • triss_merigold6 Re: I tu się z tobą zgodzę.))) 30.05.05, 23:04
          Miodzio, cóż za elegancja. Galowy kostiumik, lycra i brak buta. Albo panowie w
          gajerkach kościelnych i skarpetkami świecą. A w przedpokoju czy łazience
          ślicznie poustawiane pary butów zdjetych przez gości. Zapaszek zabija.
    • chocolate.coffee Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 15:36
      Jeżeli ktoś ceni dywanik wyżej ode mnie...cóż...

      Albo zwiń dywaniki, jeżeli nie chcesz, żeby sie pobrudziły, a jak chcesz sie
      pochwalic nowym slicznym dywanikiem ktory tak ladnie komponuje sie z nowymi
      meblami itd. to cierp.

      Sytuacja, w ktorej ktos przychodzi z dworu, z ogromnej ulewy, z zabloconymi
      butami i wchodzi Ci nimi na dywanik w lazience raczej jest...hm...rzadka? :)

      Namawianie do zdejmwania jest nieeleganckie, nieladne i nietaktowne. Druga
      sprawa: upieranie sie za wszelka cene przy zdejmowaniu, gdy gospodarz prosi,
      zeby jednak nie, tez jest nieladne. Decyzja dotyczaca naszych butow nalezy do
      gospodarza domu i pownno nam wystarczyc jedno jego slowo :)

      Tak wracajac do dywanikow: osobiscie znam przypadek, gdzie na dywanie rozlozone
      sa 'chodniczki' ze...starej zaslonki? Czy czegos w tym guscie...Tak czy owak
      te 'chodniczki' (ulozone w strategicznych miejscach na trasie pokoj-pokoj etc.)
      leza tam przez caly rok, a dywan w calej okazalosci gospodyni oglada tylko w
      swieta... Trzeba jej wybaczyc, bo ma 85 lat, ale...hm... I nie jest to kwestia
      tego rodzaju, ze jest to pani bardzo biedna i na dywan jej nie stac, wiec musi
      szanowac. Miesci sie w normie, wiec bez przesady. I zbyt skapa tez nie jest, te
      dywaniki to fenomen ;)
      • annb Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 15:38
        chocolate.coffee a daj spokój ...fenomen
        dawno dawno temu było w zwyczaju iż gospodarze mieszkali w suterenach...pietro
        domu pozostawiając wypieszczone wysprzątane dla wizyty księdza...
        może te chodniczki i zwijany dywan wziął się z tego zwyczaju/
        ;)
        róznych Bozia ma lokatorow
        • Gość: diabelek Re: Czy zdejmować buty ........? IP: 67.71.29.* 30.05.05, 15:45
          Pan Lucek zapewne wie o tym, ze zdejmowanie butow przy wejsciu to zwyczaj
          chlopski zwiazany z szacunkiem dla drewnianej podlogi, ktora zastapila
          klepisko. Pan Lucek to chyba taki szlachcic dwudziestego pierwszego wieku :-)
          • Gość: lucek Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.05.05, 16:05
            Nie, Pan Lucek (dziękuję za ten szacunek) to tylko dobrze wychowany człowiek, i tyle i nic ponadto.

            pzdr.
            lucek
            • Gość: munia Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.elk.mm.pl 30.05.05, 19:33
              a moja sasiadka ma na dywany nalozona...folie!!zawsze mnie to smieszy,ale
              coz,niektorzy tak wlasnie maja,rozne takie zboczenia.a ja butow nie zdejmuje
              ani w swoim domu,jak przyjde i zaraz gdzies wychodze,ani u kogos.i to samo jest
              jak ktos przyjdzie do mnie.buty na nogach.pozdrawiam.
    • nangaparbat3 Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 20:18
      wchodzenie w butach na dywanik w łazience na który
      > ktoś staje bosymi stopami po kąpieli jest w porządku?

      Zawsze mnie intrygowały te dywaniki w łazience, ja się ich trochę brzydzę w
      cudzych łazienkach, bo łatwo mozna złapać grzybicę, a to gorsze od brudu.
      A swoja drogą, skoro zapraszasz gości, to czemu łazienkowego dywanika nie
      zwiniesz?
      Opowiadała mi kiedyś mama, jak to goszcząc u swojej cioci, wdowy po sanacyjnym
      oficerze, przyszła na sniadanie w pantoflach - i jak wtedy od ciotki oberwała.
      Tak więc rożne wzorce mogą obowiązywać, każdy niech wybiera.
      Ja po domu czasem chodzę w pantoflach, czasem w butach, a najchętniej boso,
      choc na pewno nie ze względu na porządek. Ale jak gość przychodzi
      zapowiedziany, zawsze jestem w butach.
      A poza tym swiat jest taki piekny, szeroki, ciekawy, i tyle w nim spraw
      ważniejszych niz nieskazitelny dywan, a nawet dywanik w łazience.
      Nie szkoda Ci zycia?
    • Gość: LePeR Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.05.05, 20:22
      Zwyczajnie, zaopatrujesz się w 10 par kapci w różnych rozmiarach.
      I proponujesz zmianę obuwia - dajesz w ten sposób do zrozumienia że u ciebie w domu chodzi się albo boso albo w pantofelkach :)
      • nangaparbat3 Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 20:35
        Dla Ciebie to może zwyczajne, dla mnie - brak manier, tak to się chyba kiedyś
        nazywało.
        • Gość: hell Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.05, 21:03
          slicznie bym wygladala w wyjsciowej sukience i ,,kapcioszkach
          kroliczkach"..wypas!
          • wadera3 Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 22:17
            ależ hell-kapcioszki z królikem do "małej czarnej" są cool:DDDDDDDDDDDD
        • Gość: LePeR Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.05.05, 22:00
          Czyli w buciorach po domu chodzisz?
          Piękny zwyczaj... Może jeszcze tynk na ścianach masz ten sam co na zewnątrz budynku? Śmieci za pewne trzymasz pod kołdrą. Po cóż się z nimi rozstawać...
          • triss_merigold6 Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 23:00
            Rany jaka wiocha. Brzydzę się "gościnnych kapciuszków", nie wiadomo czy
            kiedykolwiek są prane.
            Jak komuś zależy na czystej podłodze to niech gości nie zaprasza. Jak syf na
            dworze to zwwsze jest opcja wilgotna szmatka + szczotka dla gościa.
          • Gość: lucek Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 30.05.05, 23:37
            Ty tego o czym tutaj piszemy nie zrozumiesz. Inny krąg kulturowy, rzekłbym... taki swojski. Cóż, każdy ma prawo zachowywać się w swoim domu jak chce. U mnie albo pozostałbyś w butach (bym nie musiał i moja rodzina znosić wątpliwych zapachów Twych stóp) albo pozwoliłbym Ci je zdjąć, a później zawstydziłbym Cię pytając skąd ten przykry zapach. Jeśli lubisz ryzyko i chcesz trafić kiedyś na tak bezpośredniego człowieka w wyrażaniu swojego sprzeciwu jak ja, to próbuj. Zobaczysz kto się zawstydzi.

            pzdr.
            lucek
            • Gość: LePeR Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.05.05, 08:36

              Mam wrażenie, że otaczasz się menelami albo flejtuchami.
              W każdym bądź razie z opisu wynika, że tak oceniasz swoich znajomych.
              To fakt, wtedy od "przyjaciół" lepiej wymagać by nie zdejmowali obuwia.
              Tylko, czy ja chciałbym takich przyjaciół, którzy nie potrafią zadbać o swoje stopy.

              A swoją drogą, jeżeli jesteś taki bezpośredni, to ciekawe jakby zareagowali twoi znajomi gdybyś przy wejściu, przywitał ich formułką:
              - U mnie się nie zdejmuje butów. Nie chcę was narazić na moją bezpośredniość. Gdy wyczułbym wasz nie przyjemny zapach stóp, zwróciłbym uwagę i zawstydziłbyś się.

              Ale cóż ty na pewno szczery i bezpośredni jesteś jedynie na necie.
              A tak to hołdujesz idei wszech popularnej oszukujmy się.
              • Gość: lucek Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 31.05.05, 14:50
                Kiedyś już stwierdziłem, że pisanie na forum jest trochę bez sensu, bo trafiają się takie "okazy" jak Ty, które przecież lepiej ode mnie samego wiedzą jakich mam przyjaciół, że są flejtuchami, że moja asertywność jest na pokaz etc.

                Coś jeszcze ciekawego o mnie samym mogę się dowiedzieć z tych krótkich wpisów panie Freud?

                Wyobraź sobie, że prowadząc dom dość otwarty przewija się przez niego dość sporo osób, które niekoniecznie są mi dobrze znane. Ot taka lubość do poznawania nowych ludzi. Ale Ty pewnie tego nie zrozumiesz, bo troska o ten perski dywan jest większa niż lubość do ludzi.

                bez odbioru
                lucek

                PS. Uśmiałem się, jak przeczytałem że nie chciałbyś mieć przyjaciół, którzy nie potrafią zadbać o swoje stopy :) A tak w ogóle, to co mówią na to lekarze???
                • Gość: LePeR Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.chello.pl 01.06.05, 15:59
                  Cóż lekarze mówią że o higienę stóp należy dbać.
                  No cóż, innym jest to obce - stąd ten śmiech.

                  A dom otwarty każdy ma prawo prowadzić.
                  Tyle że nazywa się to agencją towarzyską.
                  Kiedyś były wyszynki, kufloloty, knajpy... i tam sie poznawało wiele osób.
                  Dziś mamy domy otwarte.
                  Gratuluje.

                  Ja na serio proponuje abyś uraczył swoich znajomych ta formułką podczas przekraczania przez nich twojego progu. Wtedy sam się przekonasz, jaką wartość mają twoje argumenty.
                  • Gość: lucek Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 01.06.05, 18:40
                    Twój nick chyba nie jest przypadkowy. Polemika z Tobą jest równie błyskotliwa co polemika z Twoim idolem z nicka.

                    lucek
                  • bardu Re: Czy zdejmować buty ........? 02.06.05, 10:15
                    Gość portalu: LePeR napisał(a):
                    > A dom otwarty każdy ma prawo prowadzić.
                    > Tyle że nazywa się to agencją towarzyską.
                    Człowieku, nie da się już Ciebie czytać.
            • bardu Do Lucka 31.05.05, 10:32
              Masz absolutną rację. Jeśli dla kogoś ważniejszy jest dywanik w łazience od
              dobrego samopoczucia gości, których się zaprosiło, to jego problem. Kiedyś w
              niektórych domach (wcale nie tak dawno - jeszcze w latach 50-tych i 60-tych
              ubiegłego wieku) pokój gościnny był zamknięty na codzień - otwierano go tylko
              dla gości, a rodzina gnieździła się w na ogół jednym małym pokoiku. Niektórym
              to pozostało do dzisiaj (chociaż w mniej groteskowym wymiarze). Takie czasy
              nastały - otaczamy się coraz to nowymi przedmiotami, które stają się dla nas
              ważniejsze niż inni ludzie.
              • Gość: LePeR Re: Do Lucka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.05.05, 10:51
                Problem w tym, że ja przynajmniej mam na uwadze pierwiastek duchowy.
                Dom, mieszkanie to osobista lub rodzinna świątynia.
                Nie traktujesz mieszkania chyba tak samo jak baru, czy restauracji.
                Jak chcesz kogoś przyjmować w oficjalnych strojach to zapraszasz ich do restauracji. Do mieszkania zaprasza się ludzi, których ty dażysz szacunkiem i oni ten szacunek odwzajemniają.

                Mieszkanie to nie kościół, gdzie byle barachło może wejść.
                • bardu Re: Do Lucka 31.05.05, 15:35
                  Wyobraź sobie, że ja też przyjmuję w domu ludzi, których szanuję i poważam, ale
                  dla mnie to nie jest powód, żeby kazać im zdejmować buty. I - być może to dla
                  Ciebie dziwne - moi goście czasem przychodzą w eleganckich ubraniach, bo tak
                  lubią i ja lubię i nie rozumiem, dlaczego miałabym zapraszać ich do
                  restauracji, skoro w domu jest przyjemniej. I dom to dla mnie nie żadna
                  świątynia tylko miejsce, gdzie ja się czuję najlepiej i życzyłabym sobie, żeby
                  moi goście też bardzo dobrze tu się czuli. A dom jest dla mnie a nie ja dla
                  domu. Koniec i kropka.
                  • Gość: LePeR Re: Do Lucka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.05.05, 16:17
                    Nie otaczam się ludźmi, którzy w buciorach wchodzą mi w życie.
                    Ja od nich tego nie wymagam - nie ja mam ich uczyć szacunku - od tego byli rodzice.

                    Jak weszli, to takie zachowanie akceptuję i się nie przejmuję nimi.
                    Lecz więcej ich nie zapraszam.
                    • Gość: lucek Re: Do Lucka IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 31.05.05, 18:56
                      Odnoszę nieodparte wrażenie, że w zupełnie niewłaściwy sposób używasz sformułowania "wchodzić komuś z butami w życie" i rozumiesz je nazbyt dosłownie.

                      lucek
                      • Gość: LePeR Re: Do Lucka IP: *.chello.pl 01.06.05, 15:50
                        Wrażenie to jest dobre określenie.

                        No cóż, wrażenie się ma gdy odczucie przeważa na wiedzą.
                        • Gość: lucek Re: Do Lucka IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 01.06.05, 18:43
                          Mój tato zawsze mawiał: z chama nie zrobisz pana. I nawet 10 fakultetów, 5 kont w Szwajcarii, super fura i komóra nie zmienią tego, że masz w tych butach, które tak chcesz na siłę zdejmować źdźbła słomy. Spójrz tylko i dostrzeż to.

                          pzdr.
                          lucek

                          PS. I do stwierdzenia tego prostego faktu wiedza specjalistyczna potrzebna mi nie jest. Wystarczy tylko spostrzegawczość i właśnie odczucie.
                          • Gość: LePeR Re: Do Lucka IP: *.chello.pl 01.06.05, 21:00
                            W jednym się zgodzę z tobą że ojcowie mogą mieć racje.
                            Mój mówił, że ze świniami nie rozmawia się o kulturze i sztuce.

                            bez pzdrowienia.
                            LePeR

                            Ps. A wiedza zawsze się przydaje, nawet tylko po by sparwdzić czy odczucia są prawdziwe, czy też lubimy się oszukiwać.
        • Gość: LePeR Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.05.05, 08:38
          Mam pytanko, w jakich czasach te maniery powstawały i jakie środowisko je tworzyło?
          • diagnosta7 Re: Czy zdejmować buty ........? 31.05.05, 19:02
            Gość portalu: LePeR napisał(a):

            > Mam pytanko, w jakich czasach te maniery powstawały i jakie środowisko je
            tworz
            > yło?


            A jak Ci sie wydaje?
            • Gość: LePeR Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.06.05, 13:01
              Jak jestem do czegoś przekonany to szukam korzeni tego zwyczaju.
              W tym wypadku jest mi to obce.

              Dlatego ty powinieneś sie wykazać tą wiedzą, jeżeli ją popierasz.
              Chyba że jak większość wystarczy ci sama wiara... :)
              • diagnosta7 Re: Czy zdejmować buty ........? 01.06.05, 14:55
                Gość portalu: LePeR napisał(a):

                > Chyba że jak większość wystarczy ci sama wiara... :)

                To nie jest kwestia wiary, tylko procesu wychowawczego toczacego sie od
                pokolen.Oczywiscie nie wszystkim wpajane sa te same wartosci(takze duchowe!),
                stad roznice na tym i wielu innych forach.
                • Gość: LePeR Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.chello.pl 01.06.05, 16:04
                  Proces ma swój początek.
                  Ktoś to kultywował.

                  Pochwal się swoją wiedzą a nie tylko nawykami.

                  Nawyków jest wiele jak jedzenie popcorn'u w kinie.
                  Tyle czy to jest dobry nawyk.
                  Wystarczy dowiedzieć skąd są korzenie takiego pseudozwyczaju i juz wiesz jak go traktować.

                  A jaka jest twoja wiedza na ten temat?

                  A w twoim wypadku?
      • annb Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 21:03
        Gość portalu: LePeR napisał(a):

        > Zwyczajnie, zaopatrujesz się w 10 par kapci w różnych rozmiarach.
        > I proponujesz zmianę obuwia - dajesz w ten sposób do zrozumienia że u ciebie
        w
        > domu chodzi się albo boso albo w pantofelkach :)

        z tymi pantoflami to róźnie bywa..nie wiadomo kto w nich wcześniej chodził i
        czy jakąś grzybicą nie zakaził....
        a grzybek trudny do wytępienia jest.....więc lepiej w swoim obuwiu pomykać

    • po_godzinach Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 22:10
      Są domy, gdzie każą zdejmować buty niezaleznie od pogody i sytuacji - tam
      głównym problemem gospodarzy jest czysta podłoga. Tam też często stosuje sie
      wszelkiego rodzaju okrycia podłóg i kanap, aby sie nie zbrudziły.
      Sa inne, gdzie się do tego nie przykłada aż takiej wagi i tam nikomu do głowy
      nie przyjdzie, aby wymagać zdjęcia obuwia.
      Sa jeszcze inne, gdzie obuwie traktuje się jako część ubrania - tak u
      gospodarzy, jak u gości. Gdzie buty zakłada się razem ze spodniami lub sukienką
      i do sniadania nie siada sie w kapciach, pantofle bowiem są wyłącznie
      kapielowe. W takich domach nie nosi też się w ciągu dnia szlafroków, podomek i
      papilotów.

      Co dom, to obyczaj).

      PS Unikam domów, gdzie głównym problemem jest czysta podłoga, źle sie bowiem w
      nich czuję.
      • Gość: LePeR Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.chello.pl 30.05.05, 23:27
        Czy kwestią jest brudna podłoga?

        Ja mam inne skojarzenie: wchodzić buciorami komuś w życie.

        Inna rzecz, czy zgodziłbyś się abym się zdrzemnął w twoim łóżku w butach?

        Dla mnie bliższa chyba jest kultura Japoni, niż hrabiowskie zasady.
        W stanach położenie na biurku stóp w kierunku drugiej osoby jest czyms normalnym. W krajach arabskicj grozi to śmiercią, gdyż jest to najgorsza forma poniżenia drugiej osoby.

        Co kraj to obyczaj. Pewnie, tyle że u nas bardziej dba się aby mieć ładne pantofelki niż zastanowić się, a potem leczyć się ze śmierdzących stóp.

        Jak gdzieś przeczytałem: śmierdzisz tym co jesz.
        • po_godzinach Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 23:35
          Gość portalu: LePeR napisał(a):

          > Czy kwestią jest brudna podłoga?

          No a nie?
          >
          > Ja mam inne skojarzenie: wchodzić buciorami komuś w życie.

          heh)) ale to inna rozmowa)
          >
          > Inna rzecz, czy zgodziłbyś się abym się zdrzemnął w twoim łóżku w butach?

          No, jesli wychodziłyby "poza" a byłaby to tylko mała drzemka, a buty ładne -
          czemu nie?
          >
          > Dla mnie bliższa chyba jest kultura Japoni, niż hrabiowskie zasady.

          ano widzisz, najwygodniej jest boso - ale nie zawsze mozna

          > W stanach położenie na biurku stóp w kierunku drugiej osoby jest czyms
          normalny
          > m. W krajach arabskicj grozi to śmiercią, gdyż jest to najgorsza forma
          poniżeni
          > a drugiej osoby.
          >
          > Co kraj to obyczaj. Pewnie, tyle że u nas bardziej dba się aby mieć ładne
          panto
          > felki niż zastanowić się, a potem leczyć się ze śmierdzących stóp.
          >
          > Jak gdzieś przeczytałem: śmierdzisz tym co jesz.


          Jakoś nie miałam na mysli zapachu - w normalnym zyciu wygodniej mi w butach,
          taki bowiem prowadze tryb zycia) a boso nie mogę i tyle
          • Gość: LePeR Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.chello.pl 30.05.05, 23:40
            > > Ja mam inne skojarzenie: wchodzić buciorami komuś w życie.
            >
            > heh)) ale to inna rozmowa)

            Dokładnie oto chodzi w tym powiedzeniu.
            Naszej kulturze brak pokory, akceptacji drugiego człowieka takim jakim jest.
            • po_godzinach Re: Czy zdejmować buty ........? 30.05.05, 23:44
              Gość portalu: LePeR napisał(a):

              > > > Ja mam inne skojarzenie: wchodzić buciorami komuś w życie.
              > >
              > > heh)) ale to inna rozmowa)
              >
              > Dokładnie oto chodzi w tym powiedzeniu.
              > Naszej kulturze brak pokory, akceptacji drugiego człowieka takim jakim jest.

              Co masz na mysli pisząc "naszej" - bo chyba nie mojej i Twojej?)
              Nie każdego człowieka akceptuję takim, jakim jest, fakt. I nie wierzę, ze jest
              to w ogóle mozliwe. Jeśli kogos nie akceptuję, po prostu unikam z nim kontaktu.

              jakos nie widzę związku między tym, ze nie każę moim gościom zdejmować butów a
              tym, że mieliby oni wchodzic butami w moje zycie.
              W zycie bowiem mozna wchodzic i na bosaka.


    • Gość: Lena Re: Czy zdejmować buty ........? IP: 80.48.96.* 30.05.05, 23:41
      Gdyby ktoś kazał mi zdjąć buty to następnym razem owszem przyszłabym ale już na
      parterze zdjęłabym buty i przyszła boso. Powiedziałabym,ze w zwiążku z tym,ze
      wszędzie je muszę zdejmować buty chodzę boso. Reakcja gospodarzy byłaby mi
      objętna.
      • Gość: diabelek Re: Czy zalozyc buty ........? IP: *.sympatico.ca 31.05.05, 01:41
        A ja chodze sobie teraz po domu w samych majtkach.
        Na nogach nie mam nawet skarpetek.
        Gdyby zapukala teraz do drzwi nasza pani listonosz to nie mialbym czasu nawet
        butow zalozyc :-(
        • Gość: LePeR Re: Czy zalozyc buty ........? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.05.05, 08:38
          No cóż, tu się nie ma czym chwalić... :)
    • Gość: wookie Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.portnet.pl 31.05.05, 09:06
      NIE, bo czulbym sie nieswojo, szczegolnie jesli jestem w garniturze. Oto samo
      prosze moich gosci, choc gdy mimo wszystko zdejmuja buty nie robie z tego
      tragedii.

      Inna sprawa to przyjmowanie gosci w kapciach. No moze nie podczas zwyklego
      spotkania a bardziej uroczystej okazji. Ochyda.
    • yoma Re: Czy zdejmować buty ........? 31.05.05, 13:38
      n/t

      Nie.
      • diagnosta7 Re: Czy zdejmować buty ........? 31.05.05, 16:45
        Nie zdejmowac, bo to czesc garderoby plus wiele innych uzytych wczesniej
        argumentow.
        Jesli obuwie jest zablocone, skorzystac z wynalazku powszechnie znanym pod
        nazwa "wycieraczka".
        • Gość: LePeR Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.05.05, 18:22
          W Europie pierwiastków duchowych było jak na lekarstwo stąd i te argumenty.
          Była tylko jedna słuszna doktryna i jej pochodne, gdzie ważna była jedynie przynależność i klepanie paciorków. Stąd i szacunek, zasady mają jedynie wymiar czysto fizyczny.
          • diagnosta7 Re: Czy zdejmować buty ........? 31.05.05, 18:49
            Gość portalu: LePeR napisał(a):
            >W Europie pierwiastków duchowych było jak na lekarstwo stąd i te argumenty.

            Czy to znaczy, ze uznajesz „niezdejmowalnosc „ butow jako wypelniacz dla
            braku pierwiastkow?
            I kiedy w Europie?

            >Była tylko jedna słuszna doktryna i jej pochodne, gdzie ważna była jedynie
            przynależność i klepanie >paciorków. Stąd i szacunek,
            >zasady mają jedynie wymiar czysto fizyczny.

            Czyli w duchu wszyscy powinni popierac zdejmowalnosc jako wyraz wolnosci i
            niepodlegania dogmatom?
            Nie, nie. Zasady maja wymiar duchowy, bo pozwalaja się laczyc ludziom (mowie tu
            o wszelkiego rodzaju relacjach) na zasadzie wspolwyznawania tychze. Nie
            ogranicza się to wylacznie do zdjecia bądź wlozenia buta, ale do calej
            filozofii stosunkow miedzyludzkich, które miedzy innymi zasady opisuja.

            • Gość: LePeR Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.06.05, 12:53
              > Nie, nie. Zasady maja wymiar duchowy,...
              >

              Aha, prawo to też zasady. Ileż one niosą ze sobą pierwiastków duchowych, hoho.
              Dziękuję za wyjaśnienie. :)
    • Gość: Pinokio Irytuje to Pana czy nie? IP: 213.25.172.* 31.05.05, 15:13
      Co Pana irytuje?

      ...eeee zaczarowany pierniczek?
    • 0golone_jajka Gumofilce 31.05.05, 23:54
      Ja tam pieprzę małomiasteczkowe zwyczaje lucka. Mieszkam w stolycy i nie cierpię jak mi się ktoś z buciorami ładuje do domu. Mam dwoje małych dzieci i nie po to sprzątam podłogę (2 razy w tygodniu) żeby ktoś miał mi nanosić choćby trochę piachu. No bo chyba tylko baaardzo małomiasteczkowy lucek jest w stanie w jesienną słotę wejść do kogoś z buciorami na salony, tak więc o błocie nie wspominam.
      Jednakoż, żeby nie zmuszać gości do chodzenia boso (nie każdy to lubi) tudzież do noszenia własnych kapci (to trochę nonsens) mam 8 kompletów kapci dla gości. Rzadko kiedy odwiedza mnie więcej osób jednocześnie, no chyba że są jakieś większe uroczystości rodzinne, ale wtedy najbliższa rodzina może przynieść własne kapcie.

      Zdecydowana większość moich znajomych (a są to ludzie z wyższym wykształceniem, mieszkający w stolicy) uważa zdejmowanie butów w domu za coś normalnego. Tylko na wsi chodzi się w gumofilcach po chałupie i po chlewie...
      • sprite36 Re: Gumofilce 01.06.05, 00:21
        Jak masz małe dzieci, to sprzątanie podłogi 2 razy w tygodniu to zdecydowanie za
        rzadko. Najlepiej nie wpuszczaj gości w ogóle, bo przecież mogą pobrudzić też
        inne rzeczy, nie tylko podłogę. A większe uroczystości rodzinne koniecznie
        uwieczniaj na zdjęciach robionych aparatem szerokokątnym. Bedzie wtedy widac i
        krawaty i papucie...
        • 0golone_jajka Re: Gumofilce 01.06.05, 00:23
          Najlepiej nie wpuszczaj gości w ogóle, bo przecież mogą pobrudzić też
          > inne rzeczy, nie tylko podłogę

          Np sufit, jak puszczą dorodnego pawia :)...na szczęście takich gości nie miewam.
      • Gość: lucek Re: Gumofilce IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 01.06.05, 12:50
        Ale przyznaj się... mieszkasz na Ursynowie, prawda? Ewentualnie Tarchomin.

        pzdr.
        lucek
        • 0golone_jajka Re: Gumofilce 01.06.05, 13:29
          Mieszkam na Mokotowie, nie na Ursynowie. Uradowany?
          • Gość: lucek Re: Gumofilce IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 01.06.05, 13:47
            Raczej zdziwiony, bo te nawyki ze zdejmowaniem butów są rodem z Ursynowa, tak licznie zamieszkałego przez ludność małomiasteczkową. Niegdyś, gdy odbudowywano Warszawę, w sedesach też myto naczynia. Teraz każą zdejmować buty. Ale tak jak napisałem wcześniej, dyfuzja kulturowa jest zjawiskiem ciągłym i prędzej czy później nauczysz się, że wymagać od kogoś by zdjął buty jest po prostu niegrzeczne i nieeleganckie. Tak samo jak picie herbaty ze szklanki z włożoną do niej łyżeczką, jak siorbanie, jak mlaskanie i jak nieumiejętność posługiwania się nożem i widelcem. Są po prostu pewne zachowania, na podstawie których możesz określić czyjś poziom kultury osobistej. Jeśli chcesz uchodzić za małomiasteczkowego, niewychowanego mężczyznę, to Twoja sprawa. W moich oczach (i jeśli zauważysz, to w oczach zdecydowanej większości osób, które zajęły stanowisko w tym temacie) stracisz. Ale jeśli możesz sobie pozwolić na taki nonkonformizm w tej kwestii, to Twoja sprawa. Na egzamin, do pracodawcy, na konferencję czy też do opery możesz założyć rozciągnięty sweter. Tylko o kim to będzie źle świadczyło?

            pzdr.
            lucek

            PS. A zupełnie OT: odwiedzam Twoje forum jako agnostyk bardzo często. Przeczytałem też z zaintersowaniem wątek dotyczący możliwości wystąpienia z kościoła katolickiego. Próbowałem. Nie udało się. Odmowa nastąpiła na poziomie sekretarza kurii biskupiej, który poinformował mnie że przyjęte sakramenty są niezbywalne. Stoi to w sprzeczności z tym co wyczytałem u Ciebie, a ja przedstawiam praktykę a nie teorię.
            • 0golone_jajka Re: Gumofilce 01.06.05, 14:44
              Jeśli chodzi o wypis, to coś tu nie gra, bo sakramentu się nie cofnie, ale przynależność do organizacji można jak najbardziej. Niemniej dzięki za komentarz - zamieszczę go na swoim forum, jeśli nie wyrazisz sprzeciwu.

              A co do butów, to wśród moich znajomych nie zdejmuje się ich tylko podczas dużych uroczystości oraz w jednym bardzo bogatym domu (regularnie sprząta tam sprzątaczka). W pozostałych, a znajomych mam praktycznie tylko wśród warszawiaków z wyższym wykształceniem i średnio-wysokim poziomem materialnym, zarówno rdzennych jak i przybyłych, buty się zdejmuje.

              A sam w domu chodzisz w kapciach czy w butach?
              • Gość: lucek Re: Gumofilce IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 01.06.05, 14:54
                Zapewne Cię zdziwię, ale... w domu zazwyczaj chodzę właśnie w butach, albo w skarpetkach (tylko zimą w kapciach). Jeśli jest na dworze sucho, to chadzam po domu w butach, chyba że przebieram się "do rosołu" to wtedy oczywiście buty do szafki a na nogach pozostają skarpetki lub chadzam boso.

                Wykładzinę mogę poodkurzać, terakotę mogę zmyć. Śmiesznie wyglądałbym po przyjściu z pracy, gdybym pozostał w garniturze (a czasami muszę wyjść szybciutko na jakieś spotkanie po zjedzeniu obiado-kolacji i nawet nie mam czasu przebrać się) i w skarpetkach. Nawet sam przed sobą i własną żoną czułbym się nieswojo. Facet w garniturze i skarpetkach.

                Teraz też jestem w domu i... mam od dobrych 2 godzin buty na nogach, bo zamierzam wyjść z domku, ale moja szacowna żonka nie może się wybrać. Tak więc jestem w butach i wcale mi to nie przeszkadza, że w nich chodzę po domu. A w domu jest czysto (rzekłbym nawet, że może nieco pedantycznie), bo codziennie odkurzamy, a raz w tygodniu myte są wszystkie podłogi, na których nic nie leży. I dla mnie to proste i oczywiste.

                pzdr.
                lucek

                PS. Śmiało, możesz zamieścić moją informację z próby wystąpienia z KK. Dodam, że sytuacja miała miejsce w roku 1999 w kurii lubelskiej, bowiem tam zostałem ochrzczony.
                • Gość: wiochers Re: Gumofilce IP: *.chello.pl 01.06.05, 15:00
                  a jo moje gumioki zdejmujo, bo mi sie nogi spoco i grzyba sie nabawie.
                  • 0golone_jajka Re: Gumofilce 01.06.05, 15:26
                    Dokładnie! Takie niezdejmowanie butów przez kilkanaście godzin dziennie prowadzi do infekcji stóp, ich zmęczenia, zapocenia butów. SAME NEGATYWY! Pogadaj z lekarzem Nie rozumiem jak tak można nie dbać o własne stopy?? Nie rozumiem też po co męczyć się codziennym odkurzaniem tylko po to, żeby sprzątnąć naniesiony na butach brud? No chyba, że ktoś mieszka na 20 m, a do odkurzenia ma tylko 5 m2 bo resztę zajmują meble - wtedy rozumiem. Cierpisz na nadmiar wolnego czasu czy może żona nie pracuje i odkurza? U nas odkurza się raz w tygodniu i raz w tygodniu zmywa podłogi na mokro. Jest czysto.

                    To oczywiście do lucka. Nie rozumiem tego człowieka, ale szanuję jego wybór. Byle tylko on uszanował mój i nie właził mi w butach do mojego mieszkania. Ja tam mogę u niego chodzić w butach - mnie nie przeszkadza.
                    • Gość: lucek Re: Gumofilce IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 01.06.05, 18:49
                      Możesz być spokojny. Nie chadzam po domach, gdzie małomiasteczkowy nawyk zdejmowania butów wita mnie od progu.

                      Zapraszam natomiast do siebie, ja Ciebie do zdejmowania butów namawiać nie będę. Mam też nadzieję, że nie będziesz na tyle nieuprzejmy, że mimo mojego sprzeciwu uraczysz mnie zapachem swoich stóp i skarpetek.

                      Nie wiem o czym polemizujemy. Wystarczy zerknąć do pierwszej lepszej książki traktującej o savoir-vivre. A jeśli uważasz, że znasz się lepiej na tym niż Pietkiewicz, to zastąp go w dbaniu o dobre zwyczaje i etykietę. Masz pole do popisu.

                      pzdr.
                      lucek
                      • Gość: wiochers Re: Gumofilce IP: *.chello.pl 01.06.05, 19:27
                        pietkiewicz to, pietkiewicz tamto.bla bla bla.
                        jestem jak najbardziej za tym aby byc w butach, wowczas gfdy przychodza goscie.
                        ale od czasu do czasu warto zdjac buciczki gdy sie jest samemu w domu, by
                        chociaz stopki wlasne "przewietrzyc". mam wrazenie, ze wpadasz ze skrajonosci w
                        skrajnosc.
                        aha, rozumiem czemu ty po domu chodzisz w butach od kilku godzin- po to aby
                        domownicy twego "aromatu" nie poczuli.nie uwazasz, ze jak ktos chodzi w
                        skarpetkach, badz boso po mieszkaniu to nogi wowczas nie smierdza(dosadnie to
                        okreslajac). nie pachna rózami wowczas, gdy ktos nosi buty przez caly czas.
                        • Gość: GRZYBICA Nie dbasz o stopy i ci ŚMIERDZĄ!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.05, 09:03
                          Cierpisz po prostu na jakąś chorobę stóp i wstydzisz się zdejmować buty, nawet gdy jesteś sam we własnym domu!!! Udaj się czym prędzej do lekarza, bo to grozi poważnymi konsekwencjami. Nie czytaj za dużo pietkiewicza tylko pogadaj z lekarzem. Dobre maniery są ważne, ale zdrowie ważniejsze!!!
    • uhu_an "a mnie to lotto" 01.06.05, 00:04
      a mnie to lotto! ;o) i chrzanie to, ze jest to zwyczaj "malomiasteczkowy".
      nie wywodze sie z arystokracji i do niej nie aspiruje. moi znajomi rowniez, ale
      jesli ktos nie chce zdjac butów- to nie nalegam i nie uwazam, ze to wymog. kto
      chce ten zdejmuje, kto nie chce ten nie zdejmuje. dla mnie to proste jak drut i
      jasne jak slonce.;o)
      Obym z zyciu tylko "takie gafy" popełniała.;o). oczywiscie jak jest
      jakas 'wieksza imprezka" u mnie w domu, to glupota by bylo paradowanie w
      bamboszach. ale gdy ktos wpada "po sasiedzku", rodzina etc, tak by pogadac to
      czemu nie. i wiekszosc z nich wowczas buty zdejmuje. jakos wtedy nie patrze na
      nich nieprzychylnym okiem i nie mysle sobie "Aleeee chamy".
      Dziwi mnie to, ze taki problem urosl do taaaakiej rangi. no, ale co ja moge
      iwedziec. w koncu ze mnie prosta dziewucha.hehehe
    • Gość: diabelek Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.sympatico.ca 01.06.05, 00:38
      relas1 napisał:

      > gdy się przychodzi do kogoś w gości? Czy można poprosić o zdjęcie butów kogoś
      > kto przychodzi do nas?
      ==========
      Wiekszosc ludzi chodzi w domu w skarpetkach, a pomysl zeby goscia w garniturze
      poprosic o niesciaganie butow, bo bez nich bedzie wygladal smiesznie malo komu
      przychodzi do glowy, nawet gdy facet w garniturze wszedl do samochodu w swoim
      garazu i pod domem gospodarza wysiadl. Chocby nawet mial podeszwy butow
      czystsze od skarpetek powinien uszanowac przyzwyczajenia gospodarzy, ktorzy
      chodza po domu w skarpetkach.
    • camel_3d zalezy... 01.06.05, 13:50
      od tego u kogo i z kim... no i zalezy tez od tego czy drepczac w butach nie
      ubrudzisz wlascicielom mieszkania dywanow. Jezeli oczywiscie leza na podlodze.
      Bedac u znajomych czy rodziny zawsze zdejmuje buty..bo tak wygodnie..
      Natomias wybiarajac siena jakies oficjalne przyjecie w zyciu bym nie biegal po
      parkiecie w butach...

      Jezeli ktos pisze, ze butow nie nalezy zdejmowac to sie myli.. wszystkozalezy
      od sytuacji..
      • camel_3d e..korekta... 01.06.05, 13:54
        >zyciu bym nie biegal po
        > parkiecie w butach...


        w skarpetach --mialo byc
      • Gość: lucek Re: zalezy... IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 01.06.05, 14:00
        >Jezeli ktos pisze, ze butow nie nalezy zdejmowac to sie myli.. wszystkozalezy
        >od sytuacji..

        Idź i naucz w takim razie Pietkiewicza, bo facet mimo że zajmuje się etykietą od lat widać mało wciąż wie :) :) :) Możesz więc z dnia na dzień tą rewolucyjną myślą zastąpić go na jego stanowisku eksperta od dobrych manier :)

        pzdr.
        lucek
        • kol.3 Re: zalezy... 04.06.05, 20:47
          Pietkiewicza już się nie da nauczyć bo umarł.
          • diagnosta7 Re: zalezy... 04.06.05, 21:08
            kol.3 napisała:

            > Pietkiewicza już się nie da nauczyć bo umarł.



            Nie martw sie.To sa wartosci ponadczasowe i pochodza sprzed jego ery i
            przetrwaja niejedno. Pietkiewicz jest jak Lenin(wiecznie zywy).
      • Gość: diabelek Re: zalezy... IP: *.sympatico.ca 02.06.05, 02:41
        Wybierajac sie na oficjalne przyjecie nie koniecznie trzeba biegac po
        parkietach. Mozna usiasc przy stole w pokoju goscinnym, sprobowac
        przygotowanych przez gospodarzy potraw i porozmawiac przy stole.
        Niektore srodowiska tj. klasa srednia i wyzej maja swoje zwyczaje i etykiete, a
        np. klasa robotnicza ma swoje. Trudno wymagac na przyklad od osob w dzinsach
        lub w dresie i adidasach aby stosowali sie do zalecen znawcy protokolow
        dyplomatycznych Pietkiewicza. Poza tym w tak zwanych blokowiskach mieszkanka sa
        male, i tryb zycia mieszkancow inny niz u wlascicieli przestronnych domow z
        duzym holem, jadalnia, pokojem goscinnym itd.

        > ... Jezeli ktos pisze, ze butow nie nalezy zdejmowac to sie myli..
        >wszystkozalezy od sytuacji..
        =====
        A sytuacje generuja srodowiskowe uwarunkowania.
        • camel_3d Re: zalezy... 02.06.05, 14:54
          gdyby mi Pietkiewicz wlazl w buciorach na bialy dywan i go upapral to na pewno
          od razu by sie o tym dowiedzial. Poza tym wogole nie lubie jak mi ktos biega w
          butach po mieszkaniu... oczywiscie jak jest jakies oficjalne przyjecie to
          dywany "wyprowadzaja" sie na korytrz no i wowczas przebywanie w butach jest
          wskazane..
          A Piektkiewicz niech sie schowa ze swoja etykieta, jazeli mialbym w jej ramach
          prac dywan po kazdej wyzycie gosci.. Na to nie mam najmniejszej ochoty i kasy...
          • Gość: lucek Re: zalezy... IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 02.06.05, 15:02
            Jako typowy burak możesz jeszcze myć naczynia w sedesie, pić herbatę z łyczeczką w szklance siorbiąc radośnie przy tym, mlaskać wsuwając schabowego, beknąć, pierdnąć, rzucić na podłogę kości z obgryzionego kurczaka. A co Ci tam jakiś Pietkiewicz będzie doradzał, skoro Ty wiesz lepiej, bo u Twojej babci na wsi tak właśnie postępowano i wszyscy dobrze się mają. Brawo. Oby jak najmniej takich "kulturalnych inaczej". I całe szczęście, że dyfuzja kulturowa mimo że odbywa się powoli, to jednak zachodzi i cywilizuje wszystkich, którzy poźniej się wstydzą swojego "buractwa".

            lucek

            PS. Wczoraj przez przypadek oglądałem "Romozwy w toku" w nocy na TVN-ie. Tam było o podobnych Wam, tych zacietrzewionych, nie uznających zdania innych ludzi, którzy są autorytetami w pewnych dziedzinach życia. Kłótnia, kłótnia, kłótnia, zamiast próby zreformowania swoich błędnych myśli, wyobrażeń, osądów. Tragiczne i porażające.
            • Gość: wiochers Re: zalezy... IP: *.chello.pl 02.06.05, 15:21
              a kim ty jestes aby nas osadzac?
              popadasz ze skrajnosci w skrajnosc. sadze, ze wiekszosc z nas mamy jakis umiar
              we wszystim.
              a propos zdejmowania butow to sam problem chyba sie nieco 'rozmyl'. nawet go
              nie skonkretyzowano. wiekszosc sie zgadza, ze gosci trzeba przyjmowac w butach.
              ale tu twierdzisz, przynajmniej tak w poprzednim poscie dowiodles, ze najlepiej
              wogole butow nie zdejmowac. nawet jak gosci nie ma. i to wydaje sie to
              taaaaakie dziwne.
              • Gość: lucek Re: zalezy... IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 02.06.05, 15:36
                Wiochers, Ty to jesteś... prawdziwy wiochers. Cenię Cię za umiejętność doboru właściwego nicka do własnego charakteru i sposobu postępowania. Masz u mnie plus.

                lucek
                • Gość: wiochers. Re: zalezy... IP: *.chello.pl 02.06.05, 15:43
                  zabolało? wydajesz mi sie "rozjuszony".:)

                  aha, dalej nie odpowiedziales na pytanie.kim ty jestes aby nas osadzac? czyzbys
                  byl z angielskiej rodziny krolewskiej. 5 w sukcesji do tronu?

                  a poza tym nie gardz ludzmi tylko dlatego, iz sa ze wsi.
                  p.s.a tego plusa u ciebie sie nie spodziewalem.i nie nobilituje mnie to.

                  • Gość: lucek Re: zalezy... IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 02.06.05, 15:49
                    A muszę być Pietkiewiczem, by rozprawiać o etykiecie tak samo jak muszę być Einsteinem, by rozmawiać o teorii względności? Każdy mądry człowiek ma autorytety, które wyznaczają mu kierunek którym winien podążać. W przypadku fizyki takim autorytetem jest śp. Albert Einstein. W przypadku etykiety takim autorytem jest Pietkiewicz. I rady, którymi się dzielę zaczerpnąłem właśnie od niekwestionowanych autorytetów w dziedzinach, którym oni poświęcili życie.

                    Ty nie masz autorytetów? Sam jesteś sobie autorytetem?

                    Nie wiem o czym tu w ogóle dyskutujemy. Savoir-vive jasno określa co wypada a co nie. Pisali podręczniki dobrych manier ludzie, którzy parają się tym z racji wykonywanych przez siebie zawodów i starają się temu niewychowanemu społeczeństwu wskazać właściwe sposoby zachowania się w towarzystwie. I krew mnie zalewa, gdy jeden mądry forumowicz z drugim podważają opinię tych osób, które swoją estymą i kulturą starają się budować pozytywny wizerunek naszego społeczeństwa.

                    A jak nie masz autorytetów, to może coś nowego w teorii względności?
                    • Gość: wiochers Re: zalezy... IP: *.chello.pl 02.06.05, 16:25
                      jako uczen pietkiewicza uzurpujesz sobie prawo do jedynej slusznej racji.
                      wydaje mi sie, ze postrzegasz maniery jedynie w kolorach czarno-bialych.
                      odstepstw od wyjatkow nie widzisz. i chyba to jest problemem tej naszej
                      dyskusji.
                      poza tym o mnie sie nie martw, ja sobie rade dam, co niejednokrotnie
                      udowodnilem. zarowno na salonach jak i na polu na wsi.
                      • Gość: lucek Re: zalezy... IP: *.escom.net.pl / *.escom.net.pl 02.06.05, 16:45
                        Jako uczeń Einsteina także nie śmiem podważać jego teorii. Być może niewłaściwie postępuję, bo może pchnąłbym świat do przodu. Jednak ani w kwestii fizyki, ani w kwestii etykiety nie uzurpuję sobie prawa do kwestionowania autorytetów. I to nas właśnie różni. Ja mam autorytety, które upraszczają mi życie, bo się na nich wzoruję i nie muszę się w tak prozaicznych sprawach jak zdejmowanie czy niezdejmowanie butów zastanawiać, a mogę skoncentować się na innych ważnych dla mnie rzeczach. Ty tych autorytetów nie uznajesz, jesteś nonkonrofmistą i to też Twoja sprawa. Żyjemy jednak pośród ludzi i to oni oceniają nasze zachowanie. Wyalienować się nie sposób.

                        I prosty przykład:
                        Idąc na rozmowę kwalifikacyjną ubierzesz się w sweter? Nie podejrzewam. A mam serdecznego przyjaciela, który od zarania dziejów mówił, że nikt mu nie będzie wyznaczał kanonów mody, do jakich winien zastosować się udając się na rozmowę kwalifikacyjną. I chodził w swetrze, zawsze. Życie jednak wyglądało tak: ja pracę miałem od ręki, bo wykazywałem schludnością swojego stroju szacunek wobec swojego rozmówcy na rozmowie kwalifikacyjnej, a mój przyjaciel dopiero po 3 latach przekonał się, że jednak winien nieco spuścić z tonu i sięgnąć po dobrą radę dotyczącą stroju. Z tym zdejmowaniem butów jest identycznie.

                        lucek
          • Gość: wiochers Re: zalezy... IP: *.chello.pl 02.06.05, 15:17
            senior Pietkiewicz nie wlazl by ci w buciorach na bialy dywan. bylby zbyt
            kulturalny by ci blockiem celowo go ubrudzic. ;o) a senior lucek powtarza
            slogany wyczytane z ksiazki pietkiewicza-takie mam przeswiadczenie.poza tym
            nazywanie kogos burakiem, tez swiadczy o kulturze. tej mialomiateczkowej
            oczywiscie.pietkiewicz by tak nie postapil.
            p.s. ponadto wydaje mi sie, ze panu luckowi bardzo zalezy, aby 'przynalezec' do
            wyzszej kasty. bez powodu nie powolywalby sie na taki "autorytet"-ja go nie
            znam-ale w koncu zem wiochers- jakim jest pietkiewicz. osoby dobrze wychowane,
            z wyzszych tzw. sfer, ksiazek nt savoir- vivre nie potrzebuja czytac, bo zasady
            te zostaja im przekazane przez rodziców.
    • fruwam nie 01.06.05, 15:43
      gosc dom Bog w dom...
      • 0golone_jajka Re: nie 01.06.05, 15:53
        a bóg to niby w buciorach chadza???
        • annb Re: nie 01.06.05, 16:01
          tego nie wie nikt
          a że pan ogolony jest uczulony na KK to powiem że powiedzenie-gość w dom Bóg w
          dom pochodzi z czasów kiedy oddawalismy hołd Bogu o 4 twarzach :)
      • yoma Re: nie 01.06.05, 18:49
        A jak gość z domu, dzięki Bogu.
    • Gość: Nick Re: Czy zdejmować buty ........? IP: 80.50.49.* 01.06.05, 20:07
      Tu nawet nie chodzi o zapach - buty są częścią stroju i się ich po prostu nie
      zdejmuje "w gościach". Zawsze mnie śmieszy widoczek z imienin - panowie w
      marynarkach, przy krawacie i w samych skarpetkach. A jak się chce mieć zawsze
      lśniące podłogi czy czysty dywan, to się nikogo nie zaprasza i samotnie
      delektuje porządkiem w mieszkaniu. I sprzątać można raz na dwa tygodnie.
      • Gość: wiochers Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.chello.pl 01.06.05, 20:19
        to juz nawet nie chodzi o imieniny, czy inna impreze. pan lucek twierdzi, ze
        wogole nie powinno sie zdejmowac butow w domu i caly dzien w nich chodzic!

        • diagnosta7 Re: Czy zdejmować buty-do LePeR 02.06.05, 04:54
          Gość portalu: LePeR napisał(a):
          >Proces ma swój początek.
          >Ktoś to kultywował.

          Święta prawda tyle, ze raczej stosował.

          >Pochwal się swoją wiedzą a nie tylko nawykami.

          Już śpieszę się pochwalić.

          >Nawyków jest wiele jak jedzenie popcorn'u w kinie.
          >Tyle czy to jest dobry nawyk.
          >Wystarczy dowiedzieć skąd są korzenie takiego pseudozwyczaju i juz wiesz jak
          go traktować.

          Jedzenie popcornu to żaden nawyk. Przyjęło się, ponieważ na czymś w kinie
          trzeba zarobić. Przyciąga się widza niewygórowana cena biletów, a jako domiar
          podaje drogi popcorn i cole lub inny uzalezniacz.
          Jeśli jakiś obyczaj, czy jak to nazywasz nawyk, Ci nie odpowiada, to się po
          prostu do tegoż nie stosujesz.

          >A jaka jest twoja wiedza na ten temat?
          >A w twoim wypadku?

          A teraz się zrewanżuj- jaka jest twoja wiedza na ten temat?

          ***
          Tak zwane dobre obyczaje nie pojawiają się nagle jako wynalazek. W przypadku
          butów wziął się stad, ze nie wypadało (i wciąż nie wypada) dekompletować
          gościowi ubioru. Buty są częścią garderoby i stanowią nieodłączny element
          całości odzienia. Nakazywanie zdjęcia obuwia jest naruszeniem prywatności,
          brakiem szacunku dla osoby zaproszonej. Dobre wychowanie nakazuje trzymać się
          pewnych zasad i sprawa butów jest tej samej kategorii, co np. mlaskanie w
          czasie posiłku (czy w tym wypadku tez będziesz pytał skąd się to wzięło?:)
          Normy kształtowały się w tzw. wyższych sferach, przekazywane z pokolenia na
          pokolenie po prostu w codziennym życiu i traktowane jako oczywistość. A zatem
          część społeczności je stosuje, a ci, którzy nie nauczyli się tego od rodziców-
          nie. Żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo do zapraszania kogo chce i robienia
          z butami cokolwiek mu przyjdzie do głowy. Chronienie podłóg wciąż jest legalne.
          Jedyna konsekwencja jest taka, ze niektórzy ludzie nie będą się nawzajem
          odwiedzać. Można nie trzymać się etykiety (w ramach wolnego wyboru), ale
          upieranie się, ze to eleganckie jest dość nieszczęśliwym zabiegiem.
    • esyfloresy Szanować zasady gospodarzy 02.06.05, 12:56
      Skąd tak idiotyczne pytania nasuwają się niektórym ludziom.Przecież zrozumiałym
      jest, że zjawiając się w czyims domu musimy uznawać zasady w nim
      obowiązujące.Dawniej nikt nie zastanawiał się nad takimi sprawami.Działo się
      tak, ponieważ egoizm, który stanowi cel ewolucji nie gatunków ale indywidualnego
      osobnika przybrał olbrzymie rozmiary.Obecnie kukły ludzkie śmią pytać o
      sensowność elementarnych zasad współżycia lamentując jednocześnie nad
      postępującą degeneracją kultury i obyczajów.Przecież to my sami jesteśmy winni
      chaosowi, który zatacza coraz to większe kręgi.Rozsiewamy zło nie zauważając
      tego, bo zadawanie takich pytań, to rozniecanie ognia, który niesie jednak tę
      nadzieję, że spali wszystko ze szczętem, również pytających, aż - jak mawiali
      surrealiści - "w końcu nie będzie nic".
    • princenrolen Re: Czy zdejmować buty ........? 02.06.05, 14:42
      Hej hej ludzie..powiem wam, ze wedlug mnie jest pare wyjatkow, gdy goscie
      powinni buty zdjac...mianowicie, gdy w domu jest nowo narodzone dziecko lub tez
      bardzo chora osoba..wiadomo, ze za kazdym razem, gdy wchodzisz do domu,
      przynosisz bakterie ze soba..dla malenstwa nieuodpornionego, nawet najmniejszy
      wirusek/bakteria moze stac sie wielkim problemem..
      ja osobiscie chodze po domu na boso, bo zdrowo...
      pozdrawiam wszystkich...w butach, kapciach, sandalkach, skarpetach czy na
      boso.. :)
    • e.mes Re: Czy zdejmować buty ........? 02.06.05, 15:06
      Myślę, że to jest tak jak z kichaniem. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że nie
      przepraszamy za kichnięcie, podczas gdy należałoby to uczynić.
      Od dawien dawna w Polsce zdejmuje się buty wchodząc do domu i pewnie dlatego
      ciągle mamy takie opory, kiedy ktoś wchodzi do pokoju w obuwiu.
      • Gość: balbina Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 15:31
        Cała ta dyskusja kojarzy mi się z jednym: "Kwoka" Jana Brzechwy, nic dodać nic
        ująć-autorka wątku i jej przyklaskiwacze...
    • Gość: moi Re: Czy zdejmować buty ........? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 20:11
      A u mnie goście w przeważającej większości nie zdejmują butów, ponieważ mam 2
      psy z niskim podwoziem, które skutecznie brudzą mi podłogi i dywany. Nie moge
      pozwolić na to aby goście wychodzili ode mnie w brudnych skarpetkach...Dywany 2
      razy w roku daję do czyszczenia zaś do łazienki mam 3 komplety dywaników, które
      piorę na bieżąco. A sama chodząc w gości butów nigdy nie ściągam, gdyż mam je
      zawsze dopasowane do ubrania. Mam z dzieciństwa uraz do zbytniego przywiązania
      do rzeczy materialnych. U moich rodziców podczas większych imprez zawsze
      zwijało się dywany. Nie cierpiałam tego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka