Dodaj do ulubionych

Konsumpcja"na sklepie"?

23.06.05, 14:27
Jaki macie stosunek do konsumowania produktów spożywczych w hipermarketach
przed zapłaceniem,wioska czy normalka?
Obserwuj wątek
    • Gość: Joanna Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.fbx.proxad.net 23.06.05, 14:51
      To kradziez...
      • yoma Re: Konsumpcja"na sklepie"? 23.06.05, 16:00
        Nie kradzież, bo daję opakowanie do nabicia na kasie.
        • Gość: Pracownik Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.06.05, 16:38
          Jedza na potege , konsumuja co popadnie, opakowania zostawiaja schowane po
          katach , uwazaja ze maja do tego prawo-ja nie rozumiem tego ;samośkowego;prawa.
          • Gość: Iza Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: 217.17.38.* 23.06.05, 18:44
            Ciekawe ile Ci płacą za Twoją ciężką pracę ? A to nie kradzież? Przecież taki
            market nie zbiednieje, jeśli ktoś biedny coś tam skubnie. Bez przesady.
            Słyszałam ,że pracownicy marketów wynoszą sprzęt z magazynów. To o wiele
            większe przestępstwo.
            • Gość: Pracownik Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.06.05, 19:24
              Ale bzdura.Ciekawe którędy ten sprzet wynosza.Czy złodziejstwo innych daje
              tobie prawo tez do złodziejstwa????
              • squirrel9 Re: Konsumpcja"na sklepie"? 23.06.05, 19:26
                Prawa nie daje ale jakoś trzeba swoją moralność usprawiedliwić tym,że coś się
                gdzieś słyszało ...
            • tbernard Re: Konsumpcja"na sklepie"? 24.06.05, 08:31
              Od dokarmiania biednych są inne instytucje.
              Co do wynoszenia sprzętu przez pracowników, oczywiście jest to przestępstwo,
              które jednak nijak nie usprawiedliwia kradzieży przez "klientów".

              A tak na marginesie, jestem za spożywaniem, np czasem pić mi się chce, ale
              zawsze daję potem pojemnik do kasy. Ci co wyrzucają po kątach są parszywymi
              złodziejami i jeśli tylko kogoś takiego uda się przyłapać oraz udowodnić, to
              powinien bydlak niewolniczo odpracować stukrotność tego co ukradł.
            • Gość: bartiii Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 10:02
              normalka - na zdrowie wszystkim...:]
            • Gość: obywatel Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 11:02
              dzieczyno toz to relatywizm naciagany.
              Probowalas - ukradlas. To jest bardzo proste.
              o
            • Gość: a. Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: 81.210.125.* 24.06.05, 11:11
              Kradzież to kradzież! Nieważne, czy batonik w supermarkecie czy samochód z
              parkingu. I to złodziej i to złodziej
            • dadusia100 Re: Konsumpcja"na sklepie"? 24.06.05, 14:09
              obojetnie kto i co kradnie, bez względu na to czy biedny skubnie, czy bogaty,
              każda kradzież to kradzież po prostu
        • prostaczek3 Re: Konsumpcja"na sklepie"? 23.06.05, 22:13
          yoma napisała:

          > Nie kradzież, bo daję opakowanie do nabicia na kasie.

          to ladnie i przyzwoicie ...., ze dajesz opakowanie do "nabicia"...

          niemiej, zwrc uwage na jeden fakt ..., wlascicielem stajesz sie dopiero po
          zaplaceniu ..., a wiec zanim nie zaplaciles to wlascicielem jest wciaz sklep, a
          wiec jesz jednak nei swoja wlasnosc ... to niemal jak kradziez ...
          • Gość: Hodowca Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.lodz.mm.pl 23.06.05, 22:43
            prostaczek3 napisał:

            > niemiej, zwrc uwage na jeden fakt ..., wlascicielem stajesz sie dopiero po
            > zaplaceniu ..., a wiec zanim nie zaplaciles to wlascicielem jest wciaz sklep, > a wiec jesz jednak nei swoja wlasnosc ... to niemal jak kradziez ...

            A restauracja, stacja benzynowa, rozne punkty uslugowe? Placisz dopiero na koncu!
            • clk Re: Konsumpcja"na sklepie"? 23.06.05, 23:14
              na stacji benzynowej placi sie przede wszystkim przed transakcja...
              • darkuss Re: Konsumpcja"na sklepie"? 24.06.05, 07:11
                Możesz zdefiniować słowo TRANSAKCJA?
                Nie jest to czasem wymiana towarów (w tym pieniądza) ?
                czyli, więc jak można dostać element transakcji przed transakcją? - sorry - nie bardzo rozumiem. Można prosić o wyjaśnienie?
              • Gość: Iwona Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.brz.gv.at / *.cna.at 24.06.05, 16:24
                Gdzie-kiedy jak?????????Na ktorej??????????A skadby wiedzieli ile paliwa i
                jakiego?????????????????????????????????
          • Gość: l Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 06:42
            Witam! I tu sie mylisz. Wlascicielem (wg polskiego prawa) stajesz sie w
            momencie wlozenia rzeczy do koszyka. zaplata przy kasie jest jedynie
            zakonczeniem transakcji. ale jak juz masz chleb i mleko w koszyku to nikt nie
            ma prawa Ci tego odebrac, jest Twoje. Kradziez w sklepie to nic innego jak
            niedopelnienie warunkow kupna-sprzedazy. Tak wiec, jedz ile sie da, ale zaplac
            za to! pozdrawiam
          • darkuss Re: Konsumpcja"na sklepie"? 24.06.05, 07:08
            POŻYCZKA?
            Czy pożyczka jest kradzieżą - jak jest z samochodem kupionym na raty? - jeździ się kradzionym? Wiadomo, że właścicielem jest bank.
    • user0001 Re: Konsumpcja"na sklepie"? 23.06.05, 16:46
      Mnie, podobnie jak przedpiścom, nasuwają się skojarzenia z kradzieżą.

      Z drugiej jednak strony, czasem chętnie zabrałbym się za dopiero co wyjęte z
      pieca pieczywo; zwłaszcza gdy przed kasą jest 10 minutowa kolejka.
    • Gość: Aska Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 17:58
      Uwazam, ze normalka! Bardzo czesto w kolejce do kasy zaczynam pic cole itp. A
      gdy zjem bulke to tez mowie o tym w kasie. :-)
    • Gość: .:.:.Danusia.:.:. Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.toya.net.pl 23.06.05, 18:08
      To normalne że po dwóch godzinach spędzonych w hipermarkecie można być głodym.
      Ja sama jem bagietki w hipermarketach a opakowanie daję na taśmę . :):)
      • Gość: Papilotka Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 18:11
        Ja też jem i piję, a przy kasie płacę za opakowania.
      • Gość: gcv Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.tele2.pl 24.06.05, 12:36
        Gość portalu: .:.:.Danusia.:.:. napisał(a):

        > To normalne że po dwóch godzinach spędzonych w hipermarkecie można być głodym.


        Jeju.... a co mozna przez dwie godziny robic w hipermarkecie?????????
    • Gość: . Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 23.06.05, 19:09
      Batonik z falstartem

      "Wizyty w supermarketach są dla gości z Japonii nie tylko miejscem robienia
      zakupów, lecz także doskonałą okazją do obserwacji zachowań Polaków.
      Przykładowo pana Takagi zaskoczył widok klientów wcinających smakołyki przed
      uregulowaniem rachunku. – Otwierali batoniki, a dopiero później płacili za
      nie w kasie. W Japonii to nie do pomyślenia – komentuje..."

      Co kraj to obyczaj.
    • squirrel9 Re: Konsumpcja"na sklepie"? 23.06.05, 19:31
      To jest normalne złodziejstwo. Wyobraźcie sobie,ze prowadzicie sklep - dla
      ułatwienia własny. Klientela zajada, jedni rozliczają się z tego przy kasie
      inni nie .Przecież nam nie ubedzie. Dwie godziny na zakupach toż to przecież
      taki czas,ze bez jedzenia i picia ani rusz, umrzeć można. Inni jeszcze to
      traktują w kategoriach wypada - nie wypada ( w luźnym tłumaczeniu wioska czy
      normalka). No i taką wioską jesteśmy...
      • Gość: Aniela Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 07:34
        squirrel9 napisała:

        > To jest normalne złodziejstwo. (...) Dwie godziny na zakupach toż to przecież
        > taki czas,ze bez jedzenia i picia ani rusz, umrzeć można. Inni jeszcze to
        > traktują w kategoriach wypada - nie wypada ( w luźnym tłumaczeniu wioska czy
        > normalka). No i taką wioską jesteśmy...

        Eeeee, u nas we wsi to nimo hipermarkieta, nie ma gdzie sie najeść
    • Gość: bart Picie z butelki ok, ale jedzenie juz nie bardzo IP: *.ed.shawcable.net 23.06.05, 19:40
      Oczywiscie zakladajac, ze placi sie za wszystko w kasie. Ktos tu pisal o
      Japonczykach ale to jest inna kultura. W Europie i NA nikt nie bedzie sie
      krzywo patrzyl jak ktos ta do polowy wypita butelke. Natomiast zaden kasjer nie
      jest zadowolony jak musi dotykac tlustego papierka po batoniku czy czyms takim.
    • beago oj, zdarza się.... 23.06.05, 19:54
      tak czytam, to co piszecie... faktem jest, że Polacy często zjadają i odkładają
      na półkę nawet nie tyle opakowania, co niedojedzonę coś-tam... mnie czasem
      jednak zdarza się faktycznie otworzyć butelkę z jakimś napojem czy sokiem, gdy
      okrutnie chce mi się pić, ale nie wyobrażam sobie, że wyrzucam opakowanie!
      Zawsze za to płacę. I myślę, że to zależy tylko od człowieka - dla jednych jest
      nie do pomyślenia, by nie zapłacić, dla innych priorytetem jest "zakombinować".
      Homo sovieticus.../bea
      • Gość: Marynarz Wiocha IP: *.wirba.net / 195.116.157.* 23.06.05, 20:21
        Żarcie i picie w sklepie to buractwo jak cholera. Normalna wiocha. Co to
        znaczy, że nie wytrzyma godzinę, bo mu(jej) się tak pić chce. To jest tylko
        takie tłumaczenie, gdy złapie ich ochrona. Przecież ja zapłacę w kasie za to co
        zjadłam(em), tak się tłumaczą tłumoki. A na półkach widać puste butelki po
        napojach, piwie, wódce, puste opakowania po ciastkach, batonach, chipsach itp.
        Ludzie, trochę kultury!
    • aniaczepiel Re: Konsumpcja"na sklepie"? 23.06.05, 20:41
      Zależy, czy się później do kasy da pudełko/papierek po skonsumowanej rzeczy.
      Jeśli chodzi o te sprawy, jestem specjalistką.
    • Gość: Nie powinno sie Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.06.05, 21:22
      Myslalam ze chodzi o takie jedzenie za ktore sie placi od razu jak np.kawalek
      pizzy, zapiekanki itp. Nie sadze ze powinno sie jesc cokolwiek poza takim
      zarciem jak wyzej. Jesli ktos zje cokolwiek i nie zaplaci to jest to zwyczajna
      kradziez.
    • Gość: japi Klienci sami podaja na tacy pomysl marketingowy IP: *.lodz.dialog.net.pl 23.06.05, 21:27
      Przeciez to doskonały pomysł na zwiększenie sprzedaży w markecie- sami klienci
      podsuwają rozwiązanie, wystarczy przełożyć go tylko na język biznesu i wszyscy
      będą zadowolenie
      • Gość: Ciekawosc Re: Klienci sami podaja na tacy pomysl marketingo IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.06.05, 21:29
        Co masz na mysli?
    • Gość: wejner Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: 80.51.205.* 23.06.05, 21:35
      nie mam nic przeciwko , jeszcze zależy o jakich produktach mówimy , jeżeli
      chodzi o jakkieś drobne sprawy jak np. jakiś rogalik na słodko czy słodycze to
      jest ok. , sam czasmi jak ide na zakupy to jestem juz głodny , teraz mamy taki
      zapedzony swiat na nic nie ma czasu . pzdr
    • Gość: MEGAFUS ODEZWALI SIE UCZCIWI HAHAHA KTO BY POMYSLAL IP: *.w83-192.abo.wanadoo.fr 23.06.05, 21:37
      MOZNA JESC BEZ PROBLEMOW. ZOBACZCIE I SPRAWDZAJCIE ZAWSZE PARAGONUY WIEKSZOSC
      TEGO NIE ROBI A NA PARAGONIE ZA 100 ZLOTYCH NAPEWNO TRAFICIE ZE BYLA INNA CENA
      CZYLI 3 LUB 5 ZL W PLECY A JAK ZLESZ TO NIE JESTES W PLECY I WSZYSTKO A JAK SIE
      KOMOS NIE PODOBA TO NIECH IDZIE NA PLAC TAM PLACISZ OD RAZY I MOZESZ WPYLAC.
      KTO BY POMYSLAL ZE SA TACY TUTAJ UCZCIWI. WY PO PROSTU SIE BOICIE I TRZESIECIE
      TYLKAMI A GDZIE KREW PRZODKOW. OJ HANBA MOJ ADRES lepszapolska@interia.pl
      • Gość: Ciekawosc MUSZE PRZYZNAC CI RACJE :OKRADANIE KLIENTOW IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.06.05, 21:50
        Mysle , ze konsekwencje przylapania na kradziezy powinny byc wystarczajacym
        hamulcem dla kazdego.Zreszta szczerze powiem ze robienie zakupow w Polsce przy
        tych wszystkich ochroniarzach stojacych i patrzacych na klientow jak gestapo
        napawa mnie zloscia i lekiem jednoczesnie.Nie dlatego ze chcialabym
        cos "zwinac" , ale moze wlasnie dlatego ze nie.Co do okradania klienta przez
        sklepy to musze sie niestety z toba zgodzic. Czesto cena na polce i przy kasie
        to dwie rozne rzeczy.
        • atagha jeść czy nie jeść 23.06.05, 22:45
          Czytałam kiedys o tym artykuł w jakimś tygodniku. Stało tam , że niektóre
          markety świadomie przyzwalają na ten proceder (np. Auchan) inne nie i w tych
          ostatnich ochrona ma prawo co najmniej zwrócić ci uwagę za jecdenie przed
          płaceniem.
          Ja osobiście nie jem - bo to tak jakoś obciachowo!
        • Gość: ep Re: MUSZE PRZYZNAC CI RACJE :OKRADANIE KLIENTOW IP: 81.219.236.* 23.06.05, 22:45
          a ochroniarze stoja za kasami, bo w polsce nie zdarzaja sie kradzieze. to tylko
          i wylacznie pochodna zachowan klientow. nie kradniemy, nie ma ochroniarzy.
          proste? tak mi cholernie zalezy na tym batoniku za 1.60. moze to juz sport dla
          czesci zainteresowanych? jesli nie zgadza nam sie rachunek z tym co ujrzelismy
          na polce skladamy reklamacje. to, ze ktos probuje nas okrasc nie daje nam prawa
          moralnego do okradania.
          • Gość: lu Re: MUSZE PRZYZNAC CI RACJE :OKRADANIE KLIENTOW IP: *.adsl.proxad.net 23.06.05, 23:43
            Rozroznienie jest proste: jesli sie cos zje lub wypije w czasie zakupow i
            zaplaci za opakowanie - jest OK. Jesli ktos nie zaplaci, to jest zlodziejem i
            nie ma co uzywajc eufemistycznyego "skubniecia".
            • Gość: terry Re: MUSZE PRZYZNAC CI RACJE :OKRADANIE KLIENTOW IP: *.aster.pl 23.06.05, 23:52
              Ale tłumaczenie - bo chciało mi się pić/jeść, to zjadłam.. Luudzie, czy wy
              jesteście niemowlętami, że już, natychmiast musicie coś żreć?? Padniecie z
              głodu? A jak wam się chce sr.., to też zaraz, na miejscu pod regał zrobicie??
              Co za buractwo. I jeszcze te tłumaczenia, że niby "dajecie papierek do
              nabicia". Już widzę to, jasne. A nawet jeśli, to kasjer ma nabijać tłuste,
              usmarowane czekoladą papierki po batonikach? Tragedia. Tragedia po prostu.
              • Gość: ludwik XVI [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 00:25
                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • Gość: jaija Re: MUSZE PRZYZNAC CI RACJE :OKRADANIE KLIENTOW IP: *.elblag.dialog.net.pl 24.06.05, 00:28
                Mnie to też dziwi i obrzydza. Tak, jakby każdy wyposzczony do marketu
                zaiwaniał. Jak jestem głodna, to jem i po jedzeniu na zakupy idę, wszak mówią,
                żeby nie robić zakupów na głodniaka, bo więcej się kupi i zje:) A tak serio, to
                przecież jak człowiek jest głodny, to nie lepiej w kiosku batonika kupić? Albo
                wodę, jak spragniony?
                Jedzenie w marketach to dla mnie obciach, niestety. Te nadgryzione batony, te
                oblepione sokiem butelki, ta biedna kasjerka... fu. Bo Polacy to godziny bez
                żarcia nie wytrzymają. Hartować silna wolę, w domu celebrowac jedzenie, wtedy
                można sobie rozkosznie przy jakimś dobrym żarełku pomruczeć, nie jak w głupim,
                brudnym, obcym markecie.
                • Gość: Absinth1234 Re: MUSZE PRZYZNAC CI RACJE :OKRADANIE KLIENTOW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 00:44
                  A ja to widzę w ten sposób: Jeśli ktoś zapłaci za opakowanie to OK, ale tylko w
                  połowie. Postawcie się w roli takiego np. ochroniarz, który widzi jak
                  wpieprzacie jakiegoś batonika czy bułę. Dla niego jesteście potencjalnym
                  złodziejem, bo dopiero jak faktycznie zapłacicie i będziecie mieli paragon
                  będziecie w stanie udowodnić swoje "dobre" intencje. Dlatego też należy ćwiczyć
                  silną wolę i nie skubać jedzenia przed zapłaceniem (chyba że akurat jest
                  promocja i hostessa w miniówie namawia na jakieś mini kanapeczki z keczapem w
                  opakowaniu z silikonowym zaworkiem).
                  A jak już ktoś nie wytrzyma to niech w markecie kupuje tylko mrożonki albo
                  zupki chińskie (z Radomia), wtedy życzę powodzenia w podjadaniu.

                  Moim więc zdaniem jest to obciach i to na całego.
                  Mieszkam w niewielkim miasteczku (od niedawna mamy 11 super i hipermarketów) i
                  choć zakupy robię tam dośc często to dotąd chyba ze dwa razy tylko zdażyło mi
                  sie widzieć kogoś jedzącego przed podejściem do kasy i o ile dobrze sobie
                  przypominam to w obydwu przypadkach matka dała dziecku jakieś chipsy lub
                  batonika na "uspokojenie".
                  Pozdrawiam rzeszę jedzących przed płaceniem w całej polsce i apeluję ZMIEŃCIE
                  SIĘ :D!
                • Gość: ludwik XVI [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 01:09
                  Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • Gość: zi Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 14:03
                jedna rzecz: bywacie czasem w hipermarketach z malymi dziecmi? sporo takich
                maluchow widuje w sklepach. i co ma zrobic taka mama, gdy uslyszy od swojej
                pociechy 'mamo pic mi sie chce!'? nie widze nic zlego w pozwoleniu dziecku na
                picie nieoplaconego jeszcze soczku jesli zaplaci sie za niego w kasie. a jesli
                chodzi o doroslych to np. otwarcie butelki za ktora sie zaplaci nie przeszkadza
                ale skonsumowanie czegos po czym zostanie klejacy sie papierek jest conajmniej
                niehigieniczne :]
              • dobrotek Re: MUSZE PRZYZNAC CI RACJE :OKRADANIE KLIENTOW 24.06.05, 15:38
                wyobraź sobie, że niektórzy nie mając wyjścia do supermarketów zabierają dzieci
                i nie muszą wtedy sie zachowywać jak dzieci, żeby pani w kasie nabiła cenę z
                pustego opakowania po czymś tam...
                nie rozumiem założenia które robisz, że jak zjem będąc w sklepie, to na pewno
                nie zapłacę;
                nie kupuję tylko w supermarketach owoców - wolę zapłacić więcej w osiedlowym
                warzywniaku a miec możliwość spróbowania i nie być posądzaną o kradzież;
          • Gość: Ciekawosc Re: MUSZE PRZYZNAC CI RACJE :OKRADANIE KLIENTOW ep IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.06.05, 00:31
            Nikt nie ma prawa krasc , ani klient, ani wlasciciel sklepu. Ale niestety na
            codzien mamy do czynienia i z jednym i z drugim.Kradzieze zdarzaja sie
            wszedzie , ale takiego ochroniarskiego gestapo nie ma chyba w zadnym kraju na
            swiecie. Jest to chyba ciaglosc tradycji z czasow komunistycznych gdzie panie
            sklepowe biegaly za kazdym klientem krok w krok. W innych krajach klientowi
            nie ubliza sie takim ostentacyjnym brakiem zaufania i przesladowaniem zanim
            jeszcze zdazy wejsc do sklepu. Ochrona jest dyskretna i napakowana elektronika,
            a nie chamska i bezposrednia. Z tymi reklamacjami to naprawde swietna rada.
            Tylko niestety absolutnie niepraktyczna i bardzo czasochlonna. Kiedys sie
            zawzielam w Leclercu i reklamowalam kazda rzecz z rozna od polkowej cena.
            Niestety za kazdym razem bylo cos. Kto ma tyle czasu a poza tym jak kupuje sie
            duzo nie sposob zauwazyc wszystkiego. Tak ze wiekszosc klientow przeplaca.
            • Gość: gosc Re: MUSZE PRZYZNAC CI RACJE :OKRADANIE KLIENTOW e IP: *.bater.net.pl / *.bater2.zabrze.pik-net.pl 24.06.05, 07:04
              Nic nie usprawiedliwia kradziezy! Innym tematem jest sprzedaz przeterminowanych
              i zepsutych produktow. Bazuja na tym, ze i tak klientowi nie oplaca wracac sie
              z towarem niepewnej jakosci z powrotem.
              • Gość: wiedzmaPL Re: MUSZE PRZYZNAC CI RACJE :OKRADANIE KLIENTOW e IP: *.sympatico.ca 24.06.05, 07:24
                Zgadzam sie ze co kraj to obyczaj. W kanadzie to normalne daje sie opakowanie do
                kasy i juz. Sama tego nie robie gdyz zakupy robie w/g listy i zawsze sie spiesze.
                Raz mi sie zdarzylo otworzyc plyn na bol zoladka po prostu tak mnie bolalo ze
                musialam. Przy kasie pani chciala mi wymienic towar bo zauwazyla ze jest otwarty
                na co ja powiedzialam ze sama to zrobilam . To byla przymusowa sytuacja.
                Jesli zaplacimy za towar ktory zjedlismy to nie widze w tym nic zlego.
                Bardziej razi mnie wchodzenie do sklepu w pizamie. A to tu juz nagminne.

                wiedzma
    • Gość: SławekW Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: 212.160.172.* 24.06.05, 07:42
      Jest to przejaw:
      1. braku wychowania
      2. braku słabej "silnej woli"
      3. prostactwa
      4. głupoty

      proszę wybrać odpoweidnie i dopasować do swojej postawy :)
      psdr
      • Gość: inga Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 24.06.05, 08:01
        Gość portalu: SławekW napisał(a):

        > Jest to przejaw:
        > 2. braku słabej "silnej woli"

        a takie stwierdzenie jest brakiem czego? Rozumu?

        • Gość: SławekW Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: 212.160.172.* 24.06.05, 13:18
          Errata:
          jest '2. braku słabej "silnej woli"'
          powinno być '2. słabej "silnej woli"'
    • Gość: piter nie wstyd Wam, Polaczki? IP: *.praganet.pl 24.06.05, 09:57
      Przecież to wiocha jakich mało... Pomijam już fakt, że ktoś może wytrzymać w
      molochu zwanym hipermarkIetem dwie godziny.
      Coś za co nie zapłaciłem nie jest moje. Jakie to polskie brać wszystko na
      krechę. Kredyt tu kredyt tam...

      Wstydu nie macie. Traktujcie jako swoje dopiero to, za co w pełni zapłaciliście...
      • Gość: puerta Re: nie wstyd Wam, Polaczki? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 24.06.05, 10:21
        branie na kredyt polskie??!! Przeciez to domena Stanów i krajów Eur.
        Zachodniej... my to robimy od niedawna
        • Gość: SławekW Re: nie wstyd Wam, Polaczki? IP: 212.160.172.* 24.06.05, 13:20
          > ... my to robimy od niedawna

          tyle że jak większość rzeczy robimy to bez głowy :(

    • Gość: puerta nie "wiocha", pod warunkiem, że płacimy IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 24.06.05, 10:19
      Uważam się za osobę uczciwą, nie uznaję kradzieży, czyli zabrania komuś rzeczy,
      która do mnie nie należy. Natomiast uważam, że po pierwsze sklep jest dla
      konsumenta, a nie konsument - statystą dla sklepu, więc nie należy się krępować
      z konsumowaniem fastfoodów czy piciem (notabene w Carefourze naprzewko mojego
      domu, gdzie często robię zakupy i stoję potem w długiej kolejce do kasy, jest
      całe ministoisko gastronomiczne ze stolikami dla jedzących - więc chyba
      przyzwolenie sklepu jest), a po drugie żyjemy w takim pędzie, że rzeczywiście
      zapominamy o jedzeniu i o głodzie czy pragnieniu przypominamy sobie dopiero w
      środku supermarketu. Jestem za tym, zby pierszy głód czy pragnienie w takich
      miejscach zaspokajać.
      POD JEDNYM WARUNKIEM! ZAWSZE ZA TO PŁACĄC PRZY KASIE.
      Ja np. nie otworzę batonika ani butelki z wodą, jak nie mam pewności, że w
      portfelu mam gotówkę (na ogół za zakupy płacę kartą i wypełniając wózek nie
      przejmuję się, że np. mogę nie mieć chwilowo autoryzacji i cały wózek będzie do
      rozładowania - notabene nigdy się tak nie zdażyło). Jeżeli nie mam ani
      złotówki, to żegnaj batoniku.
      Myślę, że porównanie do restauracji, czy kawiarni jest trafne - jak ktoś chce,
      to ucieknie i nie zapłaci. Zjedzenie batonika w sklepie bez zapłacenia to
      kradzież.
      • squonk Re: nie "wiocha", pod warunkiem, że płacimy 24.06.05, 10:53
        jak stoje 1/2 godziny do kasy (bo polowa jest nieczynna a ludzi w huk) to
        zdarza mi sie siegnac po cos do picia albo po loda (zreszta artykuly te sa
        wystawione przy kasach m. in. po to zeby klient stojac w kolejce mial sie czyms
        zajac i supermarkety robia to z premedytacja). zauwazcie kamery nad kasami,
        ochrona czuwa zeby klient wrzucil pusta butelke do koszyka z nie z powrotem do
        lodowki. poza tym zdarzylo mi sie kilkakrotnie skorzystac z chusteczki
        higienicznej, ktora wlasnie wlozylam do koszyka. nie uwazam sie za zlodziejke,
        bo za wszystko place. za to kilka razy w domu orientowalam sie, ze zaplacilam
        za rzeczy, ktorych nie kupilam.
      • Gość: terry Re: puerta IP: *.aster.pl 24.06.05, 11:13
        >>>>>>>>>>>>>>>>>żyjemy w takim pędzie, że rzeczywiście
        > zapominamy o jedzeniu i o głodzie czy pragnieniu przypominamy sobie dopiero w
        > środku supermarketu. Jestem za tym, zby pierszy głód czy pragnienie w takich
        > miejscach zaspokajać>>>>>>>>>>>

        Co za bzdury! Rozumiem że pracujesz do 21:55 i zostaje Ci tylko 5 minut na
        zakupy, więc nie ma mowy o zjedzeinu czegoś w domu? Skoro nie masz czasu na
        jedzenie (podstawowa w końcu czynność życia), to pewnie nie masz też czasu
        (wybaczcie porównanie) na korzystaniue z kibelka. I, biedactwo, dopiero w samym
        środku supermarketu czujesz nagły przypływ świeżo sformowanej masy kałowej na
        zawieracze i bez obcyngalania się walisz pod regał, prawda? Tak, więc też
        jestem za tym! Sklep jest dla konsumenta, jak ktoś powyżej napisał. Srajmy tam!
        Bo przecież jesteśmy tak zabiegani i nie mamy czasu...
        • Gość: SławekW [...] IP: 212.160.172.* 24.06.05, 13:24
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • Gość: puerta jaka róznica jeść batonika w hipermarkecie i poza? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 24.06.05, 18:54
          czym się różni jedzenie przysłowiowego batonika w Carrefourze w Arkadii od
          jedzenia batonika w Arkadii w ogóle? (na terenie centrum handlowego ale nie w
          sklepie). A od jedzenia tego samego batonika przed Arkadią? A na przystanku
          autobusowym? Czym te miesca w obleśności i niepowstrzymywaniu od jedzenia się
          różnią? Amoże batoników, lodów, pizzy na kawałki i wogóle niczego nie powinno
          się jeść w miejscach publicznych? Jaka jest Waszym zdaniem różnica między dużą
          przestrzenią Carrefoura, fragmentem tej samej przestrzeni w miejscu gdzie stoi
          hostessa z jogurtami, a miejscem w tej samej przestrzeni gdzie sprzedają pizzę
          na kawałki i jest kilka stolików do jej zjedzenia? To ten sam Carrefour.
          (Przypominam, że nie dopuszczam jedzenia, jeżeli nie mam w porfelu gotówki,
          żeby za nie zapłacić|)
          p
    • Gość: obywatel dla mnie to klasyczne złodziejstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 11:00
      - jesli bylaby tabliczka z napisem "mozna probowac" to wszystko jasne, ew. na
      rynku kiedy sprzedawce mozna po prostu spytac. W hipermarkecie jednak to
      oblesne i strasznie rozpowszechnione ZLODZIEJSTWO.
      o
      • Gość: miu Re: dla mnie to klasyczne złodziejstwo IP: *.adsl.proxad.net 24.06.05, 11:25
        Robicie problem tam gdzie go nie ma: na Zachodzie mozna cos zjec czy napic sie
        wody i zaplacic za opakowanie, a u nas to juz zlodziejstwo (bo oczywiscie
        klient jest podejrzany o to ze odstawi opakowanie na polke). A tak naprawde:
        nigdy nie jadlam w sklepie (bo to smieszne jak sie nie jest pieciolatkiem), ale
        pic mi sie zdarzylo i nie wiem czy teraz spalic sie ze wstydu?
    • Gość: jk Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.medical / *.crowley.pl 24.06.05, 12:25
      Na ogół - mam wrażenie - można chyba poczekać z jedzeniem?

      Tyle że na ogół. Pamietam kobietę z cukrzycą, która tłumaczyła się przy kasie,
      że musiała od razu zjeść te 10 dkg czy ileś wędliny, bo wpadała w hipoglikemię.

      Jeśli komuś wściekle chce sie pić, albo co gorsza robi mu się słabo, tez nie
      będzie czekał w kolejce do kasy chyba?
      • Gość: paniena Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 12:42

        jesli czlowiek jest glodny to powinien zjesc. Nie mozna sie przegladzac, bo to
        fajna okazja do nabawienia sie wrzodow zoladka Oczywiscie potem zaplacic.
        Ja czesto pije wode w hipermarkecie, bo jest klima i sucho.
        Owszem, przy niektorych hipermarketach sa bary, ale najczesciej jest to fast
        food; gdy jestem glodna, nie uwazam, ze robie zle pijac jogurt z zakrecanej
        butli i potem placac za niego.
        Podobno kradzione nie tuczy, ale ... wole nawet przytyc, ale nie byc
        zlodziejem.
        • Gość: terry Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.aster.pl 24.06.05, 13:04
          Jak dzieci po prostu, jak dzieci...
        • Gość: Wysuszona od klimy Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: 212.160.172.* 24.06.05, 13:26
          > Ja czesto pije wode w hipermarkecie, bo jest klima i sucho
          Oj biedna ty, chyba źle działa ci to na cerę (oby tylko)
    • jaion.x Re: Konsumpcja"na sklepie"? 24.06.05, 14:06
      NIE KORZYSTAM Z TAKIEGO DOKARMIANIA. BRZYDZĘ SIĘ
    • Gość: OLGA Re: Konsumpcja"na sklepie"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 14:50
      Ja uważam, że konsumowanie jedzenia przed dojściem do kasy jest kompletnie
      obciachowe, jakby ktoś nie mógł zaczekać kilka minut, tylko od razu je...
      dziwne///
    • Gość: Ewa Dziewczyno/chłopie, w czym problem? IP: 44,1.* / 193.193.181.* 24.06.05, 15:10
      Jesteś klientem - w ogóle nie zadawaj sobie takich pytań. Oczywiście, że
      normalka. Jak wchodzę na duże zakupy i cholernie che mi się pić, to mam się
      napić za pół godziny??? To niezdrowe.
      • Gość: terry Re: Dziewczyno/chłopie, w czym problem? IP: *.aster.pl 24.06.05, 16:27
        >>>>>>>>>>>>cholernie che mi się pić, to mam się
        > napić za pół godziny??? To niezdrowe>>>>>>>>>>

        Tak. Umrzesz jak się natychmiast, ale to natychmiast nie napijesz. Rozumujesz
        jak małe dziecko - bo ja chcę i już! I tupnij nogą jeszcze.
      • Gość: klyeennt Re: Dziewczyno/chłopie, w czym problem? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.06.05, 16:29
        Wchodzac na sklep zacznij krzyczec; JESTEM KLIENTEM, JESTEM KLIENTEM. O matko,
        rece opadaja.
        • Gość: nikt Re: Dziewczyno/chłopie, w czym problem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 17:05
          Ręce to opadają, jak się takie idiotyzmy czyta. Człowieniu, to już nie ten sam
          kraj, co kilkanaście lat temu, teraz ma Ci sklep służyć, a nie przeszkadzać.
          Wchodzisz, wcinasz batonika, łapiesz colę, a przy wyjściu dajesz opakowania,
          żeby za nie zapłacić. Jaki problem? Tak się robi w każdym cywilizowanym
          miejscu. Wiochą jest coś dokładnie odwrotnego - wstyd czy strach przed takim
          zachowaniem.
          • Gość: skeezy Re: Dziewczyno/chłopie, w czym problem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 17:18
            Gość portalu: nikt napisał(a):

            > Ręce to opadają, jak się takie idiotyzmy czyta. Człowieniu, to już nie ten sam
            > kraj, co kilkanaście lat temu, teraz ma Ci sklep służyć, a nie przeszkadzać.
            > Wchodzisz, wcinasz batonika, łapiesz colę, a przy wyjściu dajesz opakowania,
            > żeby za nie zapłacić. Jaki problem? Tak się robi w każdym cywilizowanym
            > miejscu. Wiochą jest coś dokładnie odwrotnego - wstyd czy strach przed takim
            > zachowaniem.

            Chyba nie bardzo rozumiesz o co tu chodzi. W każdym dużym sklepie są punkty,
            gdzie roziąc zakupy można sobie kupić coś do jedzenia, czy picia, tylko że
            płacisz za to, zanim tego dotkniesz. To,że np. butelka z sokiem stoi na półce
            nie znaczy że możesz sobie to wziąć i wypić. Dopóki za to nie zpłacisz, w
            świetle prawa jesteś zwykłym złodziejem. Tak się składa że byłem w paru
            miejscach na świecie i zadrzało mi się odwiedzać hipermarkety, ale w żadnym nie
            widziałem żeby ktokolwiek robił tak, jak piszesz Ty (poza, rzecz jasna, naszym
            pięknym krajem) Czyżby kolejny wyzwolony "byznesmen" w białych skarpetkach,
            butach do szpica i brudem za paznokciami, który uważa że jak sprzedał pare
            metrów pola buraczanego, to wszystko mu się należy? Opamiętaj się człowieku,
            albo spier..... do Afryki, bo takich jak Ty jest już za dużo!
            • Gość: nikt [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 00:47
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • gobi03 Re: Konsumpcja"na sklepie"? 24.06.05, 16:24
      Tylko w przypadku małych dzieci powinno to być dopuszczalne - do lat 3. A osoby
      pozostawiające napoczęte opakowania powinny szczególnie odpowiadać za kradzież:
      policja, spisanie danych i INFORMACJA W ZAKŁADZIE PRACY ORAZ U SĄSIADÓW. Za
      kolejną taką wpadką normalna sprawa w sądzie.
    • Gość: dil WIOCHA i tyle! IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 24.06.05, 19:37
      Wystarczy spojrzeć na ludzi którzy tak robią to ci sami co publicznie
      bekają,pierdzą i szpanują owłosionym torsem chodząc bez koszulki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka