Dodaj do ulubionych

idiotyczna polityka państwa

07.08.05, 01:01
Po co państwo rzekomo "pomaga" ubogim studentom takim jak ja (dochód na osobę
w rodzinie ok. 350 zł) oferując kredyty studenckie "na preferencyjnych
zasadach", jak w praktyce taki właśnie student nie może z niego skorzystać z
powodu braku poręczycieli?

Składałam wniosek o kredyt w 2001 roku, nazałatwiałam się, nabiegałam,
nastałam w kolejkach przy okienku bankowym... I co z tego, że
się "zakwalifikowałam" do osób uprawnionych (trudno żeby było inaczej z tak
niskimi dochodami), jak nie mogłam podpisac umowy z powodu
braku "odpowiednich" poręczycieli. Rodzice gotowi byli poręczyć, jednakże z
powodu niskich dochodów nie mają tzw. zdolności kredytowej, więc bank
potrzebował jeszcze dwóch poręczycieli z większymi dochodami.

Tym sposobem student mający bardziej dochodowych rodziców, którzy mogą
poręczyć, kredyt dostanie, a ten biedniejszy nie.

Prosiłam "dalszą "rodzinę o poręczenie, ale bezskutecznie. Nie muszę chyba
mówić jakie upokarzające jest proszenie o coś takiego. Czułam się jak jakaś
oszustka próbująca kogoś wmanewrować w zobowiązania finansowe.

Obecnie studiuję drugi kierunek. Rok temu zmieniono ustawę o szkolnictwie
wyższym i obecnie na drugim kierunku nie można pobierać stypendium
socjalnego. Znów zaczynam marzyć o kredycie. Wątpię, żeby coś się zmieniło w
kwestii owego poręczenia.

Mam dosyc hipokryzji - kredyt dla studentów o najnizszych dochodach w
rodzinie! Logiczne przecież, że jak ktoś ma ubogą rodzinę to i ubogich
poręczycieli.

Pytanie do polityków: skąd mam sobie wziąć owych potęczycieli?...Z ulicy?...
A może z kosmosu?...



Obserwuj wątek
    • bartosz_kania Re: idiotyczna polityka państwa 07.08.05, 08:28
      Cóż, bank to nie jest instytucja charytatywna. Bank musi mieć pewność (a przynajmniej spodziewać się z dużym prawdopodobieństwem), że albo ty albo ktoś (pręczyciele) ten kredyt spłaci. I wcale się nie dziwię niezbyt zamożnej rodzinie, że nie chce poręczać kredytów. Po prostu boją się, że ty tego kredytu nie będziesz w stanie spłacić, a ich na to nie bardzo stać.
      Trzeba sobie dorabiać korepetycjami - na studiach to najlepsze źródło dochodu. No, można jeszcze zarejestrować się na jednej z licznych stron z "amatorkami", ale to nie jest "praca" dla każdego.
      • chicarica Re: idiotyczna polityka państwa 07.08.05, 09:13
        I tu się właśnie grubo mylisz, mój drogi. Kredyty studenckie mają być formą
        pomocy najuboższym, z założenia dla banku gwarancją spłaty miałoby być to, że
        absolwent po ukończeniu studiów ma większe szanse na pracę niż osoba bez
        wykształcenia, więc kredyt spłaci. Tak to działa w innych krajach, tylko nie u
        nas, bo to posrany kraj.
        W świetle sytuacji opisanej powyżej śmieszna, a zarazem straszna wydaje się
        propozycja wprowadzenia opłat za studia, która to propozycja argumentowana jest
        tym, że ma jej towarzyszyć system kredytów studenckich i stypendiów socjalnych.
        Jakich kredytów?!
        Ja z własnego otoczenia znam sytuację, gdy kredytu nie dostała osoba naprawdę go
        potrzebująca (bo miała o parę zł przekroczone dochody), a dostała zwykła
        oszustka w bdb sytuacji materialnej, bo wykazała niemalże zerowe dochody -
        ojciec prowadził firmę i kombinował z lewymi fakturami żeby zwiększyć koszty, a
        matka pracowała na część etatu i miała niską pensję.
      • pewna_kobieta Re: idiotyczna polityka państwa 07.08.05, 15:12
        Do bartosza_kania: ja wcale nie oczekuję, że bank będzie kiedykolwiek
        instytucją charytatywną. Tylko pytam: po co państwo (to była inicjatywa
        państwa, a nie banków) wprowadziło kredyty studenckie, kiedy ci najbardziej
        potrzebujący (to z myślą o nich je wprowadzono) nie mogą z nich skorzystać w
        praktyce?...Ja wcale nie mam pretensji, że żaden bank nie udzieli mi "zwykłego"
        kredytu. Z drugiej strony osoba o przyzwoitych dochodach bez problemu dostanie
        ten "zwykły" i wcale nie potrzebuje studenckiego.
        Stwierdzam, że polityka edukacyjna jest pełna hipokryzji.
        • heureka7 Re: idiotyczna polityka państwa 11.08.05, 11:15
          "pewna kobieto", jasne, ze "preferencyjne kredyty studenckie" bzdura i oszustwo.
          ja sie wrobilam w to g...no w 1998 r., a teraz moja biedna mama (zgodnie z umowa
          - kredyt wzieli moi rodzice, by oplacac mi "bezplatne" studia) splaca duzo
          wyzsze raty niz mozna byloby sie spodziewac z promocyjnych obietnic :/ w sumie
          wiec zaluje, ze wzielismy ten kredyt, bo poradzilabym sobie i bez niego...

          wiec moze (paradoksalnie) powinnas sie cieszyc, ze go nie dostalas :/

          a wszyscy Polacy powinni dobrze zastanowic sie nad propozycjami rzadu (planowane
          wprowadzenie odplatnosci za studia). jasne, ze niesprawiedliwe jest to, ze
          studia oplacane przez WSZYSTKICH podejmuja glownie bogaci i uprzywilejowani
          (ktorzy mieli dostep do lepszej edukacji). Ale rozwiazaniem przeciez nie jest
          ZWIEKSZENIE BARIER dla biednych i mniej uprzywilejowanych - tylko znaczace
          ulatwienie dostepu do edukacji! i to poczawszy od zerowki!!! w kazdym miejscu w
          Polsce
    • pan_pndzelek >>>A czemu się dziwisz? 11.08.05, 11:20
      pewna_kobieta napisała:
      > Prosiłam "dalszą "rodzinę o poręczenie, ale bezskutecznie.

      A czemu się dziwisz? Skoro nawet dla rodziny jesteś niewiarygodna to niby
      dlaczego dla banku miałabyś być? Pomyśl choć chwilkę...
      • heureka7 Re: >>>A czemu się dziwisz? 11.08.05, 11:31
        ale tu nie chodzi o zaden bank, ani o rodzine, tylko o polityke panstwa. kredyt
        mial wyrownywac szanse i ulatwiac dostep do edukacji dla tych, ktorych nie stac
        na studia
        • pan_pndzelek Re: >>>A czemu się dziwisz? 11.08.05, 12:16
          Rozdziel dwie sprawy, które zdajesz się mieszać w jedną... jedna sprawa to
          niskie oprocentowanie kredytu, które (słusznie czy nie) refunduje bankowi
          państwo a druga zupełnie odrębna to, to że kredytu jednak udziela bank kierując
          się swoimi wewnętrznymi standardami postępowania...

          Tak więc Państwo czy politycy nie mają tu nic do rzeczy, oni zabezpieczyli
          środki na refundację różnicy w odsetkach... pretensje należy mieć do banku
          jedynie, ale jest to prywatna firma i trudno chyba te pretensje mieć? Ergo: nie
          można mieć do nikogo pretensji...
          • heureka7 Re: >>>A czemu się dziwisz? 11.08.05, 18:13
            Mozna miec pretensje do panstwa, ze wybralo wysoce nieskuteczna metode
            wspomagania niezamoznych studentow - a wiec de facto nie wywiazuje sie z
            konstytucyjnych obowiazkow zapewnienia mlodym ludziom rownego dostepu do edukacji!!!
            • pan_pndzelek Re: >>>A czemu się dziwisz? 12.08.05, 05:23
              heureka7 napisała:
              > a wiec de facto nie wywiazuje sie z
              > konstytucyjnych obowiazkow zapewnienia mlodym ludziom rownego dostepu do
              edukacji!!!

              Dostęp do edukacji to powinni ZAPEWNIĆ RODZICE a nie państwo, państwo powinno
              zapewnić bezpieczeństwo (policja, wojsko) i drogi... ot co...

              Wobec dziecka obowiązek mają rodzice, wyręczanie ich przez państwo powoduje, że
              komuś się wyrównuje szanse sięgając DO MOJEJ KIESZENI a więc de facto obniżając
              szanse moim dzieciom... a świat jest tak skonstruowany, że obchodzą mnie moje
              dzieci... cudze NIC A NIC...
              • heureka7 Re: >>>A czemu się dziwisz? 12.08.05, 09:20
                i tu pojawily sie schody... nie dogadam sie z kims, kogo nie obchodzi nikt inny
                poza wlasna rodzina.
                taka postawa - obawiam sie, ze dosc rozpowszechniona - nie wrozy dobrej
                przyszlosci absolutnie nikomu (twoje dzieci beda najprawdopodobniej zyc w Polsce
                politycznie, spolecznie i gospodarczo przypominajacej kraje Ameryki Poludnowej;
                ale tam przynajmniej jest cieplo ;))
                • pan_pndzelek Re: >>>A czemu się dziwisz? 12.08.05, 16:12
                  heureka7 napisała:
                  > i tu pojawily sie schody... nie dogadam sie z kims, kogo nie obchodzi nikt
                  inny poza wlasna rodzina.
                  > taka postawa - obawiam sie, ze dosc rozpowszechniona - nie wrozy dobrej
                  > przyszlosci absolutnie nikomu

                  Ależ właśnie wróży jak najlepszą przyszłość WSZYSTKIM... Jest takie
                  powiedzenie, które dedykuję właśnie tobie:

                  Niech każdy myśli WYŁĄCZNIE o osobie, wtedy O WSZYSTKICH będzie pomyślane...

                  Teraz rozumiesz? Ja nie chcę nikomu pomagać, bo interesuje mnie wyłącznie moja
                  rodzina i ja sam...


                  (twoje dzieci beda najprawdopodobniej zyc w Polsc
                  > e
                  > politycznie, spolecznie i gospodarczo przypominajacej kraje Ameryki
                  Poludnowej;
                  > ale tam przynajmniej jest cieplo ;))
                  • Gość: tiki_tabu [...] IP: *.adsl.mana.pf 14.08.05, 14:16
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • pan_pndzelek Re: >>>A czemu się dziwisz? 14.08.05, 17:06
                      Nie bardzo rozumiem co chciałaś/eś powiedzieć w swoim poście... mnie nie jest
                      ciebie żal na przykład... nawet gdybyś umierał z głodu pod moim progiem to
                      nadal nie będzie mi cię żal boś ani brat ani swat dla mnie... a na swój los
                      zasłużyłeś sam...
                      • heureka7 Re: >>>A czemu się dziwisz? 14.08.05, 17:09
                        pndzelku, dopadla cie bardzo powazna choroba - skrajna znieczulica.
                        • pan_pndzelek Re: >>>A czemu się dziwisz? 14.08.05, 17:40
                          Heureko... to NIE CHOROBA... to wbrew pozorom najzdrowszy ze stanów...
                          • heureka7 Re: >>>A czemu się dziwisz? 14.08.05, 17:56
                            pndzelku : forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=27422440&a=27712411
    • Gość: tiki_tabu Re: idiotyczna polityka państwa IP: *.adsl.mana.pf 14.08.05, 14:05
      Ja czegos nie rozumiem? Przeciez to panstwo powinno byc tym poreczycielem !
      Tak dzieje sie w normalnych, cywilizowanych krajach.
    • truten.zenobi naprawdę nie rozumiesz tego? 14.08.05, 15:26
      te kredyty jak i cała "pomoc socjalna" przecież nie trafia do najbiedniejszych
      i naprawdę w ciężkiej sytuacji ale głownie ludzi na państwowych posadach
      (pracujących za 800 zł oficjalnie;) ) i innych cwaniaków mających niski
      oficjalny dochód. a reszczie społeczeństwa się wciska jakiś lewicowy bełkot
      byle tylko myśleli że i oni mają prawo do opieki socjalnej państwa ale jak
      przychodzi co do czego to dzinie się okazuje że ma sie zbyt wysoką średnią w
      rodzinnie alno brakuje jakiegoś świasta.

      wg. mnie powinny byc tylko stypendia za wyniki w nauczaniu i byc może powinny
      być tak skonstruowane aby zwykły student coś tam dostawał ale najwazniejsze
      żeby ci najlepsi byli naprawdę dobrze wynagradzani.
      • heureka7 Re: naprawdę nie rozumiesz tego? 14.08.05, 17:02
        ale co zrobic z takimi, ktorych talent sie nie objawia, bo nie ma do tego
        warunkow? wychowanie w kiepska szkola z glupimi nauczycielami i geniusza potrafi
        skutecznie zniechecic do nauki...

        najlepsze srednie maja ci, ktorym w zyciu dopisalo szczescie - otoczenie rozumie
        i wspiera ich chec nauki.

        • pan_pndzelek Re: naprawdę nie rozumiesz tego? 14.08.05, 17:10
          A cóż to za lewacka bzdura z tym "dopisało szczęście"? To, że czyiś rodzice
          pracowali (pracują) i mają pieniądze na utrzymanie i wykształcenie dziecka
          nazywasz "szczęściem"? Jeszcze raz: to żadne szczęście tylko czyjaś praca,
          zwyczajnie to brzmi ale to jest zwyczajna prawda...
          • heureka7 Re: naprawdę nie rozumiesz tego? 14.08.05, 17:23
            aha, czyli dzieci rodzicow, ktorzy np. niestety nie maja pracy (bezrobocie w
            Polsce caly czs oscyluje wokol 20% !!!) nie zasluzyly na edukacje?

            • pan_pndzelek Re: naprawdę nie rozumiesz tego? 14.08.05, 17:43
              Heureko droga! Raz jeszcze powoli:

              dzieci zasługują NA TYLE ile są w stanie dać im ICH RODZICE...

              Jedni dadzą więcej inni nie dadzą nic... ale to jest AKURAT TYLE na ile
              zasługiwały... pretensje tak czy inaczej można mieć tylko do rodziców... to na
              nich spoczywa odpowiedzialność by pracę mieć jeśli się ma dzieci... jak komuś
              się nie chce pracować nie powinien decydować się na potomstwo...
              • heureka7 Re: naprawdę nie rozumiesz tego? 14.08.05, 17:55
                No, nie. Tu nasza dalsza dyskusja przestaje miec sens, gdyz zbytnio roznia nas -
                by tak rzec - aksjomaty. Ty inaczej definiujesz spoleczenstwo, inaczej widzisz
                demokracje, sprawiedliwosc zdaje sie byc dla ciebie wartoscia godna politowania.
                To tak, jakby chciec pogodzic zwolennikow pro-choice i pro-life...
                • pan_pndzelek Re: naprawdę nie rozumiesz tego? 15.08.05, 07:42
                  Trudno nazwać "sprawiedliwość" WARTOŚCIĄ godną politowania, bo ona ŻADNĄ
                  WARTOŚCIĄ nie jest! Jest natomiast sama w sobie godna politowania, to prawda...
                  Na całe szczęście czasy "sprawiedliwości" częściowo już odeszły razem z PRL-em
                  a te resztki, które nadal utrudniają nam życie zdechną, mam nadzieję, same...
                  • pan_pndzelek I jeszcze PS do heureki 15.08.05, 07:48
                    I jeszcze PS do heureki, bo nam tu na poboczne tematy zjechało... Pierwsza i
                    podstawowa prawda odnośnie głównego tematu jest taka:

                    NIE KAŻDY MUSI STUDIOWAĆ!!!

                    Jeśli zły los się sprzysiągł, wiatr wieje w oczy a rodzicom pracować się nie
                    chciało to naprawdę NIE MA PRZYMUSU STUDIOWAĆ... można wziąć się za pracę, by
                    przynajmniej swoim dzieciom dać więcej...

                    I tyle... a z całej dyskusji przebija takie jakieś przekonanie, że STUDIOWAĆ
                    TRZEBA więc skoro trzeba, to państwo musi dać/zapewnić warunki... nie musi, NIC
                    NIE MUSI, mnie nie zależy żeby jakiś tam Nowak czy Kowalski studiował... a jak
                    ktoś naprawdę chce to sobie i bez stypendiów poradzi...
                    • heureka7 Re: I jeszcze PS do heureki 15.08.05, 11:29
                      drogi pndzelku, obrazasz wiekszosc z ogromnej rzeszy polskich bezrobotnych
                      twierdzac, ze im "pracować się nie chciało". kim jestes, ze dajesz sobie prawo
                      wydawac takie opinie???

                      poza tym - nie ma OBOWIAZKU studiowania, ale u wielu jest POTRZEBA i CHEC, choc
                      czesto nie ma MOZLIWOSCI. ale ty wolisz tworzyc spoleczenstwo quasi-feudalne i
                      studia (obecnie minimum - tak jak jeszcze niedawno matura - konieczne do
                      jako-takiej pracy) tylko dla zamoznych. Zdolni a biedni pozostana w swej
                      "kascie" ubogich, a bogaci bede sie jeszcze bardziej bogacic, korzystajac braku
                      konkurencji - bo sprawiedliwosc nie jest wg ciebie zadna wartoscia.

                      Z takimi pogladami nie masz miejsca w Europie - proponuje Indie, Chiny badz
                      kraje Ameryki Pld. :/
                      • pan_pndzelek Re: I jeszcze PS do heureki 15.08.05, 12:44
                        heureka7 napisała:
                        > drogi pndzelku, obrazasz wiekszosc z ogromnej rzeszy polskich bezrobotnych
                        > twierdzac, ze im "pracować się nie chciało".

                        Droga heureko! Większości z ogromnej rzeszy bezrobotnych po prostu NIE CHCE SIĘ
                        PRACOWAĆ... ja tylko stwierdzam smutny fakt...

                        > kim jestes, ze dajesz sobie prawo wydawac takie opinie???

                        Jestem sobą i jak żyję nigdy nikogo nie pytałem o prawo wyrażania opinii... a
                        ty czekasz aż ktoś da ci prawo do wypowiedzenia się? Cenzura się śni?

                        > poza tym - nie ma OBOWIAZKU studiowania, ale u wielu jest POTRZEBA i CHEC,
                        choc czesto nie ma MOZLIWOSCI.

                        Jak jest POTRZEBA i CHĘĆ to się MOŻLIWOŚCI zawsze znajdą...

                        > ale ty wolisz tworzyc spoleczenstwo quasi-feudalne

                        Mylisz mnie z kimś, to lewacy chcą coś "tworzyć" i kogoś "zbawiać"... ja chcę,
                        żeby było NORMALNIE czyli JAK SOBIE POŚCIELESZ TAK SIĘ WYŚPISZ... to naprawdę
                        takie proste, a czasem wydaje mi się, że tak trudne do zrozumienia... 50 lat
                        rządów lewicy daje o sobie chyba znać...

                        > studia (obecnie minimum - tak jak jeszcze niedawno matura - konieczne do
                        > jako-takiej pracy) tylko dla zamoznych.

                        Nie "dla zamożnych" a dla tych, których stać... tak samo jak z mieszkaniem czy
                        samochodem... nie stać cię nie kupujesz... studia to zresztą nie taki wielki
                        wydatek...

                        > Zdolni a biedni pozostana w swej
                        > "kascie" ubogich, a bogaci bede sie jeszcze bardziej bogacic,

                        Cóż, takie jest życie po prostu... trudno, żeby bogatszy miał płacić za
                        biedniejszego chyba, nie?

                        > bo sprawiedliwosc nie jest wg ciebie zadna wartoscia.

                        Obiektywnie nie jest i tyle...

                        > Z takimi pogladami nie masz miejsca w Europie - proponuje Indie, Chiny badz
                        > kraje Ameryki Pld. :/

                        Nie wiem skąd Chiny, bo tam rządzi lewica ale co do Ameryki Płd. to owszem,
                        owszem... w paru krajach jeszcze panuje normalny ustrój choć pochód lewicy
                        i "postępactwa" jest coraz dokuczliwszy...

                        PS. I nie pisz (W INNYM POŚCIE), że wyśmiewam WARTOŚCI bo jak rzekłem
                        sprawiedliwość i tolerancja WARTOŚCIAMI NIE SĄ... TO TYLKO BEŁKOT DLA IDIOTÓW...
                        • heureka7 Re: I jeszcze PS do heureki 15.08.05, 14:24
                          > Droga heureko! Większości z ogromnej rzeszy bezrobotnych po prostu NIE CHCE
                          > SIĘ PRACOWAĆ... ja tylko stwierdzam smutny fakt...

                          to ciekawe, skad masz takie dane? robiles badania? znasz WSZYSTKICH bezrobotnych
                          w Polsce? :/

                          > Jestem sobą i jak żyję nigdy nikogo nie pytałem o prawo wyrażania opinii... a
                          > ty czekasz aż ktoś da ci prawo do wypowiedzenia się? Cenzura się śni?

                          No, wlasnie - korzystasz z przywilejow demokracji, a jednoczesnie wysmiewasz jej
                          zalozenia (tolerancja, demokracja, sprawiedliwosc...). Bardzo ladnie, panie
                          pndzelku :/

                          > Jak jest POTRZEBA i CHĘĆ to się MOŻLIWOŚCI zawsze znajdą...

                          Autorka naszego watku - to dla przypomnienia - wlasnie pisze, ze z ta
                          MOZLIWOSCIA to nie tk prosto, jak myslisz...

                          > Mylisz mnie z kimś, to lewacy chcą coś "tworzyć" i kogoś "zbawiać"... ja chcę,
                          > żeby było NORMALNIE czyli JAK SOBIE POŚCIELESZ TAK SIĘ WYŚPISZ... to naprawdę
                          > takie proste, a czasem wydaje mi się, że tak trudne do zrozumienia... 50 lat
                          > rządów lewicy daje o sobie chyba znać...

                          zaraz, zaraz - od 15 lat w Polsce trwa cos rodzaju stanu przejsciowego...
                          Przedtem mielismy system, ktory "socjalistycznym" byl li tylko z nazwy -
                          przypominal raczej specyficzny system postfeudalny... A teraz trudno nazwac III
                          RP krajem "normalnym", gdy wiekszosc ludzi (sic!) wegetuje na skraju nedzy. Moze
                          tego nie widac, bo propaganda (do ktorej Polacy sa od 60 lat tak przyzwyczajeni,
                          ze jej nie zauwazaja) glosi, ze w Polsce jest fajnie, tylko ci ludzie jacys tacy
                          leniwi i malo entuzjastyczni, ciagle im malo, ciagle narzekaja (jakze po
                          polsku), ciagle chca pracy i chleba...

                          ludzie, ktorzy ciezko (to bajdy o tym, ze w socjalizmie nikt nie musial harowac
                          - proponuje poczytac to i owo, a nie tylko siegac po kolorowe czasopisma)
                          pracowali 30 lat w starym systemie, nagle traca prace - a nowej nikt dac im nie
                          chce, bo sa za starzy, nie maja "plecow"... tak, rzeczywiscie, to ICH WINA :/

                          > Nie "dla zamożnych" a dla tych, których stać... tak samo jak z mieszkaniem czy
                          > samochodem... nie stać cię nie kupujesz... studia to zresztą nie taki wielki
                          > wydatek...

                          jesli przyjezdzasz na (panstwowe, bezplatne) studia np. do Warszawy,
                          comiesieczne wydatki z pewnoscia przekrocza 800 zl. To czesto wiecej, niz
                          srednie zarobki pracownikow na prowincji. Ba! - to wiecej, niz calkowite dochody
                          baardzo wielu rodzin w Polsce!!! a jesli studiujesz prywatnie?... na studia w
                          Polsce stac jest de facto jedynie zamoznych (aby dostac sie na panstwowe, trzeba
                          wczesniej zainwestowac w nauke jezykow, korepetycje...) - reszta studiuje
                          "cudem", najczesciej pracujac - kosztem nauki.

                          Poza tym ten Twoj absolutny egoizm przeraza... "gdy nie stac cie na mieszkanie"
                          - zyjesz na Centralnym :/ i dla pana pndzelka wszystko jest OK :/

                          > Cóż, takie jest życie po prostu... trudno, żeby bogatszy miał płacić za
                          > biedniejszego chyba, nie?

                          Pewnie, lepiej zeby to biedniejszy placil za bogatszego... :/ (co zreszta ma
                          obecnie miejsce)

                          > > Nie wiem skąd Chiny, bo tam rządzi lewica ale co do Ameryki Płd. to owszem,
                          > owszem... w paru krajach jeszcze panuje normalny ustrój choć pochód lewicy
                          > i "postępactwa" jest coraz dokuczliwszy...

                          Jesli wg ciebie w Chinach "rzadzi lewica", to ja juz wszystko rozumiem.
                          Rzeczywiscie, nie dziwi niechec pana pndzelka do sprawiedliwosci, bowiem tej
                          zabraklo, gdy pan bog rozdzielal rozum i inteligencje...

                          • emplo Re: I jeszcze PS do heureki 15.08.05, 19:58
                            heureka7 napisała:

                            > Jestem sobą i jak żyję nigdy nikogo nie pytałem o prawo wyrażania opinii.
                            > .. a ty czekasz aż ktoś da ci prawo do wypowiedzenia się? Cenzura się śni?
                            > No, wlasnie - korzystasz z przywilejow demokracji, a jednoczesnie wysmiewasz
                            > jej zalozenia (tolerancja, demokracja, sprawiedliwosc...). Bardzo ladnie,
                            > panie pndzelku :/

                            Pozwole sobie tylko wtracic, ze cala wasza dyskusja opiera sie na roznym
                            rozumieniu obowiazkow panstwa wzgledem jednostki. I roznym rozumieniu
                            sprawiedliwosci.

                            Problem w tym na ile panstwo powinno troszczyc sie o obywatela. I czy
                            sprawiedliwosc to znaczy wszystkim po rowno, czy tyle na ile sobie zapracowali.
                            Ja osobiscie sklaniam sie ku twierdzeniu, ze panstwo powinno sie jak najmniej
                            mieszac w sprawy swoich mieszkancow. Poczynajac od obowiazku ubezpieczen
                            spolecznych, a konczac na wszelkiego rodzaju pozwoleniach i koncesjach.

                            Ja sam korzystalem przez dwa lata z kredytu studenckiego. Teraz mam pewne obawy
                            co do jego splacania. Ale ciesze sie, ze go uzyskalem bo inaczej nie skonczylbym
                            studiow.
                            Niemniej jednak uwazam, ze kredyt studencki to kolejne mydlenie oczu wyborcom
                            przez lewice. Duzo bardziej ucieszylbym sie z nieco wyzej oprocentowanego
                            kredytu i wiadomosci, ze po studiach znajde prace i albo otworze wlasny biznes.
                            W tym momencie jedno i drugie jest bardzo ograniczone.

                            Pozdrawiam i zycze umiejetnosci spojrzenia na rozne sprawy z innej niz do tej
                            pory perspektywy.
                  • heureka7 Re: naprawdę nie rozumiesz tego? 15.08.05, 11:19
                    pndzelku, pilnie naucz sie szacunku i tolerancji!!! ja przynajmniej nie
                    wysmiewam Twoich wartosci!
                    • po_godzinach droga heureka) 15.08.05, 14:17
                      radzę nie marnować czasu dla osoby, która wyznaje takie
                      wartości: "sprawiedliwość i tolerancja WARTOŚCIAMI NIE SĄ... TO TYLKO BEŁKOT
                      DLA IDIOTÓW..."

                      To myslenie charakterystyczne dla ograniczonych dorobkiewiczów, ludzi, którzy
                      pierwszy raz od pokoleń maja jakiekolwiek pieniądze i na nich jedynie opierają
                      wszelkie wartości. Jest nadzieja, że ich wnuki (o ile nikomu nie powinie się
                      noga), będa juz mysleli dalej, niż własny brzuch i nie będa opierali
                      wszystkiego na stanie kieszeni - ale nie jest to pewne. Na razie ludzie ci
                      muszą się nachapać pierwszych pieniędzy, jakie mają w zyciu. Na razie pełen
                      brzuch jest wartością jedyną.
                      Napisałam to zgodnie z opinią pndzelka, że tolerancja nie jest wartością, tylko
                      bełkotem - nie muszę więc być dla niego tolerancyjna.

                      PS. No i, oczywiście, nie zyczę pndzelkowi, aby musiał kiedykolwiek oczekiwać
                      dla siebie tolerancji i sprawiedliwości. Czyli mozna być wobec niego i
                      nietolerancyjnym, i niesprawiedliwym, bo to są jego normy, nie będzie więc miał
                      za złe.
                      • heureka7 Re: droga heureka) 15.08.05, 14:27
                        po-godzinach, masz - niestety! - racje :(

                        a pan pndzelek bedzie sobie dalej zyl spokojnie i spokojnie podkopywal
                        fundamenty systemu, ktorego jest benefincjentem. niech zyje hipokryzja!
                        • po_godzinach Re: droga heureka) 15.08.05, 14:40
                          na szczęście uważa, że sprawiedliwość i tolerancja to głupota, więc bezkarnie
                          można być wobec niego nietolerancyjnym i niesprawiedliwym. Dla niego, jego
                          dzieci, zony - itp Mozna ich niesprawiedliwie gnebic i nietolerancyjnie
                          szykanować. Pozwala na to).
                          • heureka7 Re: droga heureka) 15.08.05, 14:59
                            ;)
        • truten.zenobi Re: naprawdę nie rozumiesz tego? 15.08.05, 02:54
          > ale co zrobic z takimi, ktorych talent sie nie objawia, bo nie ma do tego
          > warunkow? wychowanie w kiepska szkola z glupimi nauczycielami i geniusza
          potraf
          > i
          > skutecznie zniechecic do nauki...

          A czy uważasz że dawanie stypendium socjalnego dzieciom osób nieźle
          zarabiających tyle ze "nie oficjalnie" (pracujący na zachodzie, urzędnicy
          biorący w łapę itd.) ten problem rozwiąże?

          ten kto jest naprawdę biedny to go nie stać na studiowanie, ale ci mający na
          tyle więcej by przy dużej determinacji i dużych wyrzeczeniach studiować z
          reguły nie łapią się na stypendia bo mają "za dużą średnią". powstaje pytanie
          kto się łapie na te stypendia?

          Oczywiście tylko generalizuję ale myślę że to dobrze oddaje istotę problemu.
          I dla tego też uważam że moja koncepcja była by sprawiedliwsza (jasne reguły)
          ale i bardziej pożyteczna.

          Do jakiego lekarza chciała byś iść
          do tego który miał wysoka średnią na studiach, stale podnosi swoje kwalifikacje
          itp., czy do takiego który "dostał się za punkty" miał niska średnią, i nie ma
          czasu na podnoszenie swoich kwalifikacji?
          czy wybierając lekarza kierowała byś się tym że jeden z nich miał bogatych
          rodziców a drugi biednych?
          • heureka7 Re: naprawdę nie rozumiesz tego? 15.08.05, 11:55
            ja nie twierdze, ze obecny system stypendialny jest OK - wrecz przeciwnie. ale
            zmieniajac go, lepiej go chyba poprawic tak, by pomoc rzeczywiscie trafiala do
            potrzebujacych i dawala im szanse na lepszy start, czyz nie?

            dbac o edukacje nalezy juz od pierwszych klas podstawowki, a nie wowczas, gdy ci
            zaniedbani przez lata koncza swoje zawodowki (po ktorych co najwyzej zasila "na
            czarno" budowy w Europie Zach.) i nawet nie mysla o maturze...

            a ci zdolniejsi, co mogliby byc dobrymi lekarzami, edukuja sie w jakis
            prowincjonalnych, slabych, niedofinansowanych liceach, ktorych absolwenci nie
            stanowia zadnej konkurencji dla uczniow z dobrych szkol. czasem ktoremus,
            naprawde bardzo zdolnemu, uda sie dostac na panstwowe studia, ale i tak jest
            zmuszony do podjecia jakiejs pracy, w przeciwnym razie padlby z glodu ;) a
            pracujac, z koniecznosci zaniedbuje studia - bedzie wiec byc moze gorszym
            lekarzem niz jego mniej zdolny, acz bogaty kolega.

            a cala reszta ubogich maturzystow, ktorych rodzicow nie stac bylo na korepetycje
            dla pociech, laduje w "bardzo platnych" szkolkach prywatnych (ktore przeciez tak
            najczesciej niewiele im dadza na rynku pracy). mimo ze ich ubodzy rodzice
            placili - i nadal placa - podatki na darmowe studia dla bogatych... studiuja,
            kosztam ogromnych wysilkow calej rodziny, bo pracy dla nich nie ma, a wokol
            propaganda trabi, ze (jakiekolwiek) studia to dzis koniecznosc.

            i tak wlasnie kreci sie wszystko zgodnie z mateuszowym prawem, "sprawiedliwym
            inaczej" : bogatym bedzie dane jeszcze wiecej, a biednym odbiora ostatnie
            dobra... biedni w Polsce finansuja darmowa edukacje bogatym, sami dodatkowo
            placac za studia bez wiekszej wartosci...


    • mosze_singer Re: idiotyczna polityka państwa 15.08.05, 13:22
      Nie dziwie się twojej dalszej rodzinie, bo sam nie poręczyłbym nikomu kredytu
      studenckiego, ponieważ uważam go za kredyt wysokiego ryzyka. W obecnej sytuacji
      gospodarczej szanse na to, że absolwet:
      1. znajdzie jakąś prace
      2. bęzie w stanie się z niej utrzymać
      3. i jeszcze stac go będzie na ratę kredytu

      są NIEWIELKIE.

      Znam wiele osób, które zaciągnąwszy kredyt studencki wpakowały się (a raczej
      swoich poręczycieli) w kłopoty.

      Lepiej poszukać sobie zajęcia w czasie studiów, niż inwestować w kolejne
      fakultety, które nie zwiększą szansy na zatrudnienie w przyszłości, a rozówj
      osobisty zostawić na lepsze czasy, kiedy się już "odbijesz od dna".
      • mosze_singer poza tym 15.08.05, 13:43
        zabezpieczeniem kredytu studenckiego moze byc tez hipoteka, zapytaj sie
        rodzicow czy zaryzykuja utrate swojego mieszkania? czy ty bys zaryzykowala?
    • Gość: pionek z mafii Re: idiotyczna polityka państwa IP: 82.177.166.* 16.08.05, 20:27
      Jeśli będziesz przeciętnym pracownikiem to społeczeństwo Ciebie też okradnie.
      Jeśli znajdziemy w Polsce dziecko (noworodka) na śmietniku i wspólnie (przy
      pomocy domu dziecka) go wychowamy udzielając mu tzw. "pomocy" do osiemnastego
      roku życia, która to "pomoc" zamknie się kwotą na przykład 500000 zł-w
      tym "miłość", opiekuńczość, respirator Owsiaka, obiad Caritasu itp. a następnie
      dziecko to będzie przeciętnym pracownikiem co znaczy, że nikt przeciętnie w
      Polsce nie jest od niego lepszy (nikt z nas pomagających temu dziecku)
      Jakim to więc cudem tą `pomoc' udzieliliśmy równemu sobie-nie zastanawia was że
      to coś z tą naszą(waszą) ekonomią jest nie tak? Czy ekonomię układacie pod
      siebie?
      • heureka7 Re: idiotyczna polityka państwa 16.08.05, 20:39
        cholera, czyzby nastepny klon POLUBU???? ;DDDD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka