Dodaj do ulubionych

Dowód na nieistnienie Boga.

15.09.05, 16:33
Niby jest wszechobecny, ale czy widziałeś go kiedyś?
No, właśnie.
Proszę bardzo.
Obserwuj wątek
    • 3promile Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 16:36
      Tak dla jasności, to jestem agnostykiem, ale ten argument to sobie możesz...
      widziałeś kiedyś czas, matole? A niby jest wszechobecny...
      • Gość: ... tyle że teoria stwierdza możliwość nieistnienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 16:44
        czasu :))
      • crax Popieram przedmówcę 27.09.05, 14:11
        Jestem zatwardziałym ateistą, ale ten argument rzeczywiście jest do... Miłości,
        nienawiści i innych absolutów też nie widać, a istnieją.
        A Boga nie ma - bo tak :)
    • Gość: rząd Re: Dowód na nieistnienie Boga. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.05, 16:51
      Jak widać rozplenił się jeden ateista na kilka nicków i udaje, że ich tak dużo
      na grupie. Druga sprawa, że "dowód" jakiś wydumany idiotyzm.
    • Gość: marcin udawadnia się istnienie czegoś a nie nieistnienie IP: 83.238.200.* 15.09.05, 16:56
      tak samo jak udowadnia się prawdziwość teorii a nie jesj nieprawdziwość
      • 3promile Re: udawadnia się istnienie czegoś a nie nieistni 15.09.05, 17:00
        no nie wiem, chyba można udowadniać coś stawiając antytezę, ale i tak ten
        argument wacława to na poziomie doktora Leppera raczej...
        • dr.lepper Re: udawadnia się istnienie czegoś a nie nieistni 15.09.05, 18:24
          Co doktora Leppera?! No co?! Masz coś do mnie? To podejdź no do płota jak ci
          chopskom rękom przypier dole to popamiętasz! A Balcerowicz musi odejść!
      • a_cynamonka Re: udawadnia się istnienie czegoś a nie nieistni 17.09.05, 23:29
        Akurat prawdziwość teorii jak i każdego zdania ogólnego można udowadniać (czy
        przynajmniej próbować udowodnić): podanie kontrprzykłądu do zdania ogólnego
        zdanie to obala, na podobnej zasadzie można planować takie eksperymenty, które
        obalą całą teorię lub przynajmniej jej fragment - czyli dowiodą jej
        nieprawdziwości, czy też lepiej, jej niecałkowitej adekwatności (w innych
        fragmentach teoria może być prawdziwa). NAtomiast jak tam z udowodnieniem
        nieistnienia BOga to nie wiem - trzeba by znaleźć coś takiego co tezę o jego
        istnieniu jednoznacznie obala - nie wiem co by to mogło być. Oczywiście
        niektórzy mówią, że jest to fakt istnienia zła - to chyba najpoważniejszy
        argument...

        p.s. humor zeszytów (autentyczne): "Dowodów na istnienie Boga jest tyle co braku
        tych dowodów." pozdrawiam :)
        • a_cynamonka Re: udawadnia się istnienie czegoś a nie nieistni 18.09.05, 00:17
          sorki, oczywiście miało być "nieprawdziwość" można udowadniać... :)
    • khadroma Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 18:44
      waclaw.jurny napisał:

      > Niby jest wszechobecny, ale czy widziałeś go kiedyś?

      Podobno kto szuka, ten znajduje.
      • arcykr Jak szukać 17.09.05, 10:51
        khadroma napisała:

        > Podobno kto szuka, ten znajduje.
        Jezus powiedział "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Bga oglądać będą".
        • edico Re: Jak szukać 23.09.05, 22:29
          Indoci discant et ament meminisse periti.
          • arcykr Re: Jak szukać 24.09.05, 10:20
            ?
    • rysiu.ochucki Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 19:21
      Forumowicze, pomyślcie, udowadniać można jedynie istnienie czegoś.

      Jak można udowodnić nieistnienie?
      Jeżeli coś nieistnieje to takowe dowody też nieistnieją, bo i skąd je zwiąć.

      Można udowadniać istnienie boga poprzez wiarę.
      Wystarczy powiedzieć:
      - Wierzę w istnienie boga.
      I jest to dowód ostateczny lecz nie do końca naukowy.
      Bo na podstawie wyznania wiary bóg istnieje w umyśle tego wyznawcy.
      Biorąc pod uwagę, że syn borzy wypowiedział stwierdzenie:
      - moje królestwo nie jest z tego świata.
      to by znaczyło, że może być gdziekolwiek - czyli choćby w umyśle wyznawcy.

      Nauka słabo poznała zakamarki ludzkiego umysłu, więc trudno zanegować tezę, że świat wyobraźni nie istnieje na prawdę. A może imaginacje każdego z nas są składowymi innego lepszego świata :):) To jedynie takie moje imaginacje ;)
      • 3promile Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 22:17
        Ryssiu, po pierwsze, to ty jesteś Ochódzki
        • rysiu.ochucki Re: Dowód na nieistnienie Boga. 16.09.05, 10:30
          Mylisz mnie z innym Rysiem ;)
    • koniczynka11 Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 20:15
      dawno temu Kartezjusz podał świetny dowód na istnienie Boga.

      Może spróbujesz go podważyć?
      • rysiu.ochucki Re: Kartezjusz??? 15.09.05, 21:01
        Podaj go.
        Chyba coś tak świetnego mi umkneło :)
      • 3promile Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 22:21
        Po pierwsze nie Kartezjusz, śliska wiotka cipo
        Po drugie nie podał dowodu, tylko paradoks
        po trzecie Pascal (Blaise)
        Po czwarte nie pojmiesz tej nuty perwersji intelektualnej
        • 3promile Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 22:26
          po piąte, pomimo mojego bezczelnego agnostycyzmu ogólna dziękówa, że się wraz z
          pindolkiem narodziłem, biorąc pod uwagę wypowiedzi tych dziurawych ...
          • khadroma Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 22:30
            no cóż, jednak bardziej się kalkuluje wierzyć...
            • 3promile Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 22:34
              Protestuję!
              najbardziej warto pytać i błądzić!
              • khadroma Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 22:37
                3promile napisał:

                > Protestuję!
                > najbardziej warto pytać i błądzić!

                Przeciwko czemu? Wyjaśnij, bo zabłądziłam.
                • 3promile Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 22:42
                  pytać niekoniecznie trzeba przeciw. Zaprawdę powiadam ci, można za czymś...
                  • khadroma Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 22:46
                    3promile napisał:

                    > pytać niekoniecznie trzeba przeciw. Zaprawdę powiadam ci, można za czymś...

                    no to teraz paskudnieś pojechał mi po wyobrażni...
                    ;-)
                    • 3promile Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 22:53
                      Ja? Wypraszam sobie! Znam inne metody, żeby babencję do łez doprowadzić!
                      • khadroma Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 22:55
                        3promile napisał:

                        > Ja? Wypraszam sobie! Znam inne metody, żeby babencję do łez doprowadzić!

                        Wysłać jej swoją fotkę?
                        • 3promile Re: Dowód na nieistnienie Boga. 15.09.05, 22:57
                          :-)
        • koniczynka11 Re: Dowód na nieistnienie Boga. 25.09.05, 21:56
          W "Medytacjach II" można znaleźć następujący fragment: "Ów wniosek, więc
          jestem, jest koniecznie prawdziwy za każdym razem, gdy go wypowiadam lub gdy
          rozważam go w swoich myślach". Jeśli do aksjomatu Descartes'a podejdzie się jak
          do dowodu, to wtedy faktycznie składał się on będzie z dwóch twierdzeń, z
          których pierwsze - "myślę" - jest oczywiste, drugie zaś - "jestem" - wynika z
          pierwszego, zgodnie z założeniem, że jeśli myślę to istnieję. Jeśli na przykład
          zwodzi mnie demon, to ja musze istnieć, abym, mógł być zwodzony. Descartes
          posuwa się jeszcze dalej i przeprowadza na bazie tego aksjomatu "kosmologiczny"
          dowód na istnienie Boga (w trzeciej części "Medytacji"). Przeprowadza to w ten
          sposób, że scholastycznie udowadnia istnienia Boga ("Idea Boga, która jest w
          nas musi mieć samego Boga za przyczynę").

          jeśli oczywiście stać cię na odrobinę wysiłku intelektualnego, aby ten dowód
          pojąć, to odsyłam do lektury, oczywiście najłatwiej puścić wiązankę epitetów,
          to potrafisz na pewno

    • Gość: sklepowa W kwestii definicji Boga. Trudna sprawa. IP: *.cybernet.ch 15.09.05, 20:32
      W kwestii definicji Boga. Trudna sprawa.

      Kazda definicja musi byc z natury precyzyjna i dokladna.

      A tu same problemy ?!

      Czym Bog jest - nie da sie powiedziec.
      Czym Bog nie jest - nie da sie rowniez powiedziec.

      Gdzie Bog jest - nie da sie powiedziec.
      Gdzie Boga nie ma - nie da sie rowniez powiedziec.

      Nie mowiac juz o Trojcy Swietej...

      P. S.
      Najlepiej mowic, ze sie w tzw. Boga wierzy -
      wtedy ludzie zostawia w spokoju.
      • Gość: bibliofil? dowodem jest 'Biblia' czyli słowo od boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.05, 23:28
        szkoda że umknęły mu dinozaury :))
        • kung Re: dowodem jest 'Biblia' czyli słowo od boga 16.09.05, 16:00
          ja też sobie napisze słowo boże i bede wciskał kit

          lol
          • arcykr Re: dowodem jest 'Biblia' czyli słowo od boga 18.09.05, 18:29
            kung napisał:

            > ja też sobie napisze słowo boże i bede wciskał kit
            Oddałbyś za nie życie?
            • kung Re: dowodem jest 'Biblia' czyli słowo od boga 18.09.05, 20:08
              Ja bym spisał słowo boże :):)
              A za parę set lat znajdzie się nawiedzony co odda :):)
              • arcykr Re: dowodem jest 'Biblia' czyli słowo od Boga 20.09.05, 09:54
                kung napisał:

                > Ja bym spisał słowo boże :):)
                > A za parę set lat znajdzie się nawiedzony co odda :):)
                Różnica polega na tym, że za prawdziwośc Nowego Testamentu oddawali życie
                również ci (z wyjątkiem świętego Jana), którzy go spisali.
                • kung Re: dowodem jest 'Biblia' czyli słowo od Boga 20.09.05, 12:52
                  Chiba zapomniałeś o starym ;)
                  Napierw jeden taki pare sztuczek niby zrobił - podobnych jakich wiele w różnych
                  legendach całego swiata - a potem poszedł na górę i przyniósł dwa kamienie, co
                  potem je połamał, bo się kurzył że sekciarze przeszli na inną stronę. :)

                  A oddawać życie to oddał jeden taki co niby jego matka zdradziła swego meżą z
                  czymś co nie istnieje. :) w sumie dobrą wymówke sobie wymysliła. I jak potem
                  dzieciak miał się inaczej zachowywać, jak matka takie rzeczy wygadywała.
                  Pewnie że poszedł studiować coś co pozwoliłoby mu wyjaśnić takie paranoje ;)
                  A jego własny ojciec udawał świętego - inaczej kumple by go wyśmiali.

                  Lepiej oddać za idee życie, niż spojrzeć prawdzie w oczy.
                  Czyż szaleńców mało na tym świecie...

                  No pomyśl, jakby potraktowano taką rodzinę dzisiaj?
                  • arcykr Re: dowodem jest 'Biblia' czyli słowo od Boga 21.09.05, 14:15
                    kung napisał:

                    > Chiba zapomniałeś o starym ;)
                    Stary Testament uznaję, bo jest wstępem do nowego.

                    > A oddawać życie to oddał jeden taki
                    Nie chodziło mi o Jezusa, ale o apostołów.

                    Co do dalszego ciągu - obrażasz moje i nie tylko moje uczucia religijne.
                    • kung Re: dowodem jest 'Biblia' czyli słowo od Boga 21.09.05, 14:57
                      > Co do dalszego ciągu - obrażasz moje i nie tylko moje uczucia religijne.
                      Monty Pyton się kłania :)

                      > Nie chodziło mi o Jezusa, ale o apostołów.
                      Poszli za głosem przywódcy.
                      Pranie mózgu czasami jest skuteczne.
                      • Gość: sklepowa Czy Biblie napisal Walesa ?! IP: *.cybernet.ch 21.09.05, 15:34
                        Czy Biblie napisal Walesa ?!

                        Biblia, a zwlaszcza Nowy Testament "czesto i gesto" jest ZA, a nawet PRZECIW.

                        W gruncie rzeczy - na kazdy cytat znajdzie sie anty-cytat...

                        Opisy sytuacyjne, relacje i zdarzenia, ktore sie nawzajem wykluczaja...

                        Trudny styl.
                        • arcykr Re: Czy Biblie napisal Walesa ?! 22.09.05, 11:01
                          Gość portalu: sklepowa napisał(a):

                          > W gruncie rzeczy - na kazdy cytat znajdzie sie anty-cytat...
                          Dlatego potrzebna jest wykładnia Kościoła.
                          • edico Re: Czy Biblie napisal Walesa ?! 23.09.05, 22:30
                            A do czego Ci ta wykładnia potrzebna??? Samodzielnie bez powtarzania bzdet to
                            ani rusz???
                            • arcykr . 24.09.05, 10:21
                              Do przyjmowania właściwej interpretacji Biblii.
                              • edico Re: . 24.09.05, 12:40
                                A która to jest właściwa interpretacjia Biblii. Sam kościół katolicki wydał nie
                                jedną i żadna z nich nie jest taka sama ;)
                                • arcykr Re: . 25.09.05, 13:01
                                  edico napisał:

                                  > A która to jest właściwa interpretacjia Biblii.
                                  Interpretacja Kościoła w zasadniczych sprawach wiary nie zmienia się.
                                  • edico Re: Czyżby??? 03.10.05, 17:29
                                    A jak to ze Świętą Trójcą bywało???

                                    Może powtórkę z Orygenesa ;))
                                    • arcykr Re: Czyżby??? 07.10.05, 14:38
                                      Poglądy Orygenesa to nie oficjalne stanowisko Kościoła.
                                      • edico Re: Hihihihi - czyżby??? :o)) 08.10.05, 00:01
                                        To powiedz swemu proboszczowi, że święta trójca jako wymysł Orygenesa jest
                                        uboczną fanaberią jednego z doktorów Kościoła i nie ma nic wspólnego z
                                        oficjalnym stanowiskiem kościoła :o))
                                        • arcykr Brak ci logiki 08.10.05, 08:16
                                          edico napisał:

                                          > To powiedz swemu proboszczowi, że święta trójca jako wymysł Orygenesa jest
                                          > uboczną fanaberią jednego z doktorów Kościoła
                                          On nie był doktorem Kościoła a ojcem Kościoła.
                                          pl.wikipedia.org/wiki/Ojcowie_Ko%C5%9Bcio%C5%82a
                                          i nie ma nic wspólnego z
                                          > oficjalnym stanowiskiem kościoła :o))
                                          To, że część poglądów Orygenesa była prawomyślna, nie znaczy, że wszystko, co
                                          głosił, było prawomyślne.
                                          • edico Re: Kościelna logika arcykr 08.10.05, 11:42
                                            A więc za oficjalnie serwowaną porzez Kościół Trójcę Świętą ponosi winę Orygenes
                                            a nie Kosciół??? A może jeszcze powiesz, że Kościół nie ma nic z tym wspólnego???

                                            Pozostaje mi tylko pogratulować tej arcy kościelnej logiki ;o))
                                            • arcykr Re: Kościelna logika arcykr 08.10.05, 15:55
                                              edico napisał:

                                              > A więc za oficjalnie serwowaną porzez Kościół Trójcę Świętą ponosi winę Orygene
                                              > s
                                              > a nie Kosciół???
                                              To, że Orygenes wierzył w Trójcę Święta, nie znaczy, że jego poglady stanowią
                                              nieomylne źródło wiary i należy wierzyć we wszystko, co napisał lub powiedział.
                                              Podobnie Kościół nie podziela zdania św. Augustyna, że nieochrzczone dzieci idą
                                              do piekła...
                      • arcykr Re: dowodem jest 'Biblia' czyli słowo od Boga 22.09.05, 11:00
                        kung napisał:

                        > > Co do dalszego ciągu - obrażasz moje i nie tylko moje uczucia religijne.
                        > Monty Pyton się kłania :)
                        ?
                        >
                        > > Nie chodziło mi o Jezusa, ale o apostołów.
                        > Poszli za głosem przywódcy.
                        > Pranie mózgu czasami jest skuteczne.
                        To nie było pranie mózgu tylko nauczanie.
                        • kung Re: dowodem jest 'Biblia' czyli słowo od Boga 22.09.05, 13:33
                          > > Monty Pyton się kłania :)
                          > ?
                          Przykro mi że nie rozumiesz, cóż trudno, może ktoś ci wyjaśni :):):)

                          > To nie było pranie mózgu tylko nauczanie.
                          A skąd wiesz?
                          Popatrz na wiele dzisiejszych sekt i jak tam się kształtuje ludziom pseudośwaidomosć.
        • Gość: sklepowa Tu dowiecie sie wiecej o Ojcu Niebieskim: IP: *.cybernet.ch 16.09.05, 21:03
          Ksiega Wedy: "Dyaus Pitar", Grecja: "Zeus Pater", Rzym: "Jupiter" znaczy
          doslownie "Ojciec Niebieski" ?!

          Po litewsku Bog: "dievas"

          sanskryt: "dyaus" (niebo) pitar (ojciec)

          Znaczenie slowa Zeus, po angielsku:
          www.thefreedictionary.com/Zeus

          P. S.
          "Ojcze nasz, ktory jestes w Niebie"...
    • Gość: Ed Re: Dowód na nieistnienie Boga. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.09.05, 01:33
      Dowodu na nieistnienie czeoś nie mmozna przedstawić ze zrozumiałych względów. Ja
      cały czas czekam na dowód na jego istnienie w miejsce serwowanych podań czy legend.
      • salvatio Re: Dowód na nieistnienie Boga. 18.09.05, 03:24
        Bzdury. Nawet w gimnazjum dzieci potrafia dowiesc, ze w geometrii euklidesowej
        NIE ISTNIEJE trojkat majacy dwa katy proste. A dowodu na istnienie lub
        nieistnienie Boga nie ma.
        • nelsonek Re: Dowód na nieistnienie Boga. 18.09.05, 20:38
          czyli dowodza pewnej wlasnosci trojkata. co innego podac empiryczny dowod na nieistnienie czegos. tego sie z oczywistych wzgledow nie dowodzi.
          • a_cynamonka Re: Dowód na nieistnienie Boga. 18.09.05, 21:57
            czy nie dowiedziono empirycznie niestnienia eteru?
            • nelsonek Re: Dowód na nieistnienie Boga. 19.09.05, 09:57
              eter istnieje: to taki srodek znieczulajacy:)
              • a_cynamonka Re: Dowód na nieistnienie Boga. 19.09.05, 21:51
                Oh, nie o ten eter chodzi przecież! :)
                • nelsonek Re: Dowód na nieistnienie Boga. 19.09.05, 23:15
                  przeciez wiem:)

                  do tematu dodam jeszcze tyle: nie domagam sie od wierzacych podawania dowodu na istnienie boga. taki, jak mi sie zdaje, nie istnieje.

                  a_cynamonka napisała:
                  > Oh, nie o ten eter chodzi przecież! :)
    • sylwiamich Re: Dowód na nieistnienie Boga. 16.09.05, 23:47
      niby masz raka mózgu...ale czy widziałeś go kiedyś?
      • Gość: Echo Re: Dowód na nieistnienie Boga. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 17.09.05, 08:06
        Kazdy kto czytal wstep do metodologii naukowej zna zdanie:

        "you can't prove negative"

        cbdo
        • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 17.09.05, 10:53
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > Kazdy kto czytal wstep do metodologii naukowej zna zdanie:
          >
          > "you can't prove negative"
          To dotyczy nauk opartych na empirii (np. fizyki), ale już nie matematyki.
          • Gość: Ed Re: Echo-stajny dowód na istnienie Boga ??? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.09.05, 00:54
            Każdy ma prawo do pewnych wątpliwości. Skoro jednak twierdzisz, że Bóg istnieje,
            to po kiego grzyba wszecmocny i wszechwiedzący Bóg stwarza takie paranoiczne
            sytuacje:

            1. Genezis (interpretacja początkowych rozdziałów Księgi Rodzaju - gdzie jest
            trzecia wersja, druga nie przyjęła się kompletnie). Podwójnie spisana i
            nieskorelowana pomiędzy wersjami bajeczka o stworzeniu świata. Pytanie: kto
            stworzył Boga, gdzie, kiedy i z czego? Czy może Bóg stworzył samego siebie w
            myśl hasła "Nie licz na ojca! Zrób się sam!"?

            2. Pierwsi ludzie mieli dwóch synów. Kim była żona Kaina?

            3. Okrutne rzezie opisane w Biblii są wyrazem prymitywizmu ludzi współczesnej
            epoki i żydowskiej megalomanii. Świadczą o okrucieństwie żydowskiego boga.
            Po "kiego grzyba" Bóg kazał wyrżnąć w pień razem z kobietami, dziećmi i bydłem
            tyle plemion, w tym Kanaaeńczyków po dotarciu Mojżesza ze swoim ludem do Ziemi
            Obiecanej? Czy to nie urąga czasem rozumowi? Czy ziemia obiecana, to ziemia
            pozostała po "wyrżnięciu" innych?

            4. Pierwsze przymierze Żydów z bogiem polegało na tym, że Bóg obiecywał Żydom
            ziemię, panowanie i dostatek oraz pokonanie nieprzyjaciół w zamian za
            spełnianie przez Żydów rytualnego... obrzezania! Nic więcej! Czy to nie
            idiotyzm? Królestwo za skórkę z członka? Teoria gustów czy wartości?

            5. Bóg spowodował potop, w którym wyginęły wszelkie żywe stworzenia, lecz Noe
            zabrał na pokład swej arki po 7 par wszystkich stworzeń i w ten sposób ocalił
            wiele gatunków przed zagładą. Oblicz wyporność arki Noego. Zastanów się nad
            miłosierdziem Tego Boga. Czyż nie koreluje to z powiedzeniem "Zabijcie
            wszystkich, Bóg rozpozna swoich!" - słowami legata papieskiego w czasie
            krucjaty przeciwko katarom w XIII w.? A jak wyglądały losy Obrońców Grobu
            Chrystusa w "Anonima Dzieje pierwszej krucjaty"?

            6. Opis zgwałcenia Lota przez jego własne córki. Czy można przejść do porządku
            dziennego nad opisem takiej patologii? Komentarz do tego dopisuje samo
            doczesne życie :-)). Nie ma toj jak WC!!!.

            7. Dawid zabił Goliata, jednakże w następnej księdze Goliat ma się dobrze!
            Czyżby zmartwychwstał???!!!

            8. Przejście Mojżesza przez Morze Czerwone (hi!). Choć współczesne
            interpretacje tego zjawiska łączą je z następstwami potęznego wybuchu wulkanu
            na morzu Śródziemnym, które mogło spowodować tzw. "cofkę" wód morskich przed
            powrotem fali wręcz potopowej. Czyżby Mojżesz ze swoją grupą był w stanie
            przebyć setki kilometrów z terenów tak nisko położonych i zajść wysoko w góry
            dla uniknięcia zalania i zniszczeń, które były nastepstwem tego zjawiska?

            9. Mit o egipskiej niewoli nie ma potwierdzenia w badaniach historycznych.

            10. Mit o trąbach jerychońskich - Jerycho nie było otoczone murami, więc te
            trąby nie miały co burzyć!

            11. Nowotestamentowa sprzeczność w zasadniczym przekazie, czy Jezus
            legitymował swoich apostołów do prowadzenia misji wśród pogan, czy też nie?

            12. Karygodny stosunek Jezusa do własnej matki, widoczny zwłaszcza w opowieści
            o weselu w Kanie Galilejskiej. Brak szacunku dla rodziców i rodziny w ogóle
            oraz społeczeństwa jako całości. Tylko ci, wg Jezusa moga być jego uczniami i
            dostąpić zbawienia, którzy całkowicie się uwolnią od jakichkolwiek więzi
            rodzinnych i społecznych. Czyżby wzór dla katolickiego życia rodzinnego, o
            którym dzisiaj tak głośno na każdym kroku?

            13. Niezgodny z ustaleniami historycznymi obraz sądu nad Jezusem i skazania
            go. Praktyka prawa rzymskiego i żydowskiego tego okresu przeczy możliwości
            takiego rozwoju wypadków, jak przedstawiają ewangelie. Jest to zapewne źle dla
            faktów historycznych :-)).

            14. Za cud wpędzenia diabłów w stado świń, które następnie potopiły się w
            jeziorze Genazaret chłopi wygnali Jezusa precz, bo stracili swoje zwierzęta. I
            na co mu to było? Stary Testament zawiera stwierdzenia, z których można
            wnioskować, że Żydzi byli kiedyś politeistami (w przeciwieństwie do "poganus" -
            wieśniak).
            "Bogowie pogańscy są bałwanami" (Pismo Święte ST, 1 Kron 16,26).

            15. Wątpliwa moralnie opowieść o niechęci Jezusa do udzielenia pomocy pogance,
            która miała chorą córkę. A ponoć wszyscy wobec Boga mają być równi :o((.

            A może jego profesorska kształconość odpowie na proste pytanie, kto to z kim
            zagrywa w bambuko???

            Rozumiem, że poprzednie pytania były zbyt trudne, by nie serwować się uciaczką
            czy też sugestiami ad rem ;))
            • arcykr Re: Echo-stajny dowód na istnienie Boga ??? 29.09.05, 10:42
              Gość portalu: Ed napisał(a):

              > Każdy ma prawo do pewnych wątpliwości. Skoro jednak twierdzisz, że Bóg istnieje
              > ,
              > to po kiego grzyba wszecmocny i wszechwiedzący Bóg stwarza takie paranoiczne
              > sytuacje:
              (...)
              To ludzcy autorzy tak spisali Biblię.
              • edico Re: Echo-stajny dowód na istnienie Boga ??? 03.10.05, 17:39
                arcykr napisał:

                > To ludzcy autorzy tak spisali Biblię

                I w związku z tym te bajeczki trzeba usilnie utrzumywać w tajemnj mocy wyznania
                bez nazywania tego po imieniu?

                Jak ludzcy autorzy tak napisali, to i ludzie przy odrobinie wysiłku umysłowego
                mogą te "napisania" odpowiednio zakwalifikować ;((

                Dotyczy to także samowolnej zmiany boskiego przecież dekalogu dokonanego przez
                kolejnych ludzkich czarno-sukienkowych autorów. Czy ktoś z poza tego świata
                upoważnił ich do fałszowania tego, co ponoć ma pochodzić od Boga?
                A może warto by było wyjaśnić, jakiemu Bogu oni służą, skoro fałszują słowa
                własnego?
                • arcykr Re: Echo-stajny dowód na istnienie Boga ??? 08.10.05, 16:01
                  edico napisał:

                  > I w związku z tym te bajeczki trzeba usilnie utrzumywać w tajemnj mocy wyznania
                  > bez nazywania tego po imieniu?
                  Co masz na mysłi pisząc "utrzumywać w tajemnj mocy wyznania"?
                  >
                  > Jak ludzcy autorzy tak napisali, to i ludzie przy odrobinie wysiłku umysłowego
                  > mogą te "napisania" odpowiednio zakwalifikować ;((
                  Do wyjaśniania znaczenia Pisma powołany jest Kościół.
                  >
                  > Dotyczy to także samowolnej zmiany boskiego przecież dekalogu dokonanego przez
                  > kolejnych ludzkich czarno-sukienkowych autorów.
                  Treśc dekalogu dostosowano w wydawnictwach katechizmowych do nowej "ekonomii
                  obrazów".

                  Czy ktoś z poza tego świata
                  > upoważnił ich do fałszowania tego, co ponoć ma pochodzić od Boga?
                  Jakiego fałszowania? W katolickich wydaniach Biblii są niezmienione słowa
                  odpowiedniego rozdziału Księgi Wyjścia.
        • Gość: Ed Re: Niepodważalny dowód na nieistnienie Boga :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.09.05, 23:06
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > Kazdy kto czytal wstep do metodologii naukowej zna zdanie:
          >
          > "you can't prove negative"
          czyli "nie może okazać się przeczący"!!! :o))

          Czyli inaczej szukamy potwierdzenia istnienia "naszego Boga" przez 2000 lat i
          nie możemy przyjąć żadnej innej porawdy, bo racja o istnieniu Boga jest po
          naszej stronie :o))

          Przestaję się dziwić, że w USA sciąga się absolwentów wszelkiego rodzaju szkół,
          skoro ich intelekty edukacji prezentują takie horyzonty myslowe.
      • rysiu.ochucki Re: Dowód na nieistnienie Boga. 17.09.05, 08:54
        Cóż, ja bym powiedział, próbuj dalej forumowiczko. :)
        Analogia mało przekonywująca.
        Pójdę na tomograf i zdjęcie wykaże rak mózgu.

        Choć z drugiej strony bardzo mi się podoba twoje porównanie boga do raka mózgu.
        Chyba masz w tym przypadku dużo racji.
        Tylko szkoda, że operacyjnie tego nie da go wyciąć :):):)
    • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 17.09.05, 10:49
      waclaw.jurny napisał:

      > Niby jest wszechobecny, ale czy widziałeś go kiedyś?
      www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_01.htm
    • Gość: cloe Re: Dowód na nieistnienie Boga. IP: *.catv.net.pl 17.09.05, 14:29
      A ja mysle...i mam do tego prawo,ze trzeba zaczac od tego...co chcesz zobaczyc?
      Jezeli Boga w wydaniu widzialnym=materialnym to raczej jest to malo
      prawdopodobne i malo sensowne.Lecz jezeli Boga jako moc tworcza ,wszechobecna
      to widac go wciaz.Zanim ktokolwiek uslyszal o Twoim istnieniu,istnienu Twoich
      rodzicow,ich rodzicow,gatunku ludzkiego,innych form
      zycia,kontynentow,oceanow,naszego ukladu slonecznego cos sie dzialo i
      istnialo,stwarzalo sie i wciaz stwarza.
      To,ze nie mamy odpowiedzi na pytanie dlaczego i skąd wzial sie kosmos(juz
      nawet nie mowie o nas i naszej planecie)jest wystarczajacym dowodem na
      istnienie Boga.Mozna sie rozpisywac i rozmyslac na ten temat w nieskonczonosc
      (co tez ludzkosc odkad zaistniala czyni,nieprzerwanie)
      Wazne jest zeby z tego powodu nie wsciekac sie,bo nikt z nas nie ma jasnej
      odpowiedzi.
      • Gość: Ed Re: Dowód na nieistnienie Boga. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.09.05, 05:07
        Gość portalu: cloe napisał(a):

        > A ja mysle...i mam do tego prawo,ze trzeba zaczac od tego...co chcesz zobaczyc?
        > Jezeli Boga w wydaniu widzialnym=materialnym to raczej jest to malo
        > prawdopodobne i malo sensowne.Lecz jezeli Boga jako moc tworcza ,wszechobecna
        > to widac go wciaz.
        A konkretnie, to gdzie? Sam0 papiestwo przez te swoje 2000 lat jednoznacznie
        wykazało wyznawane relacje między publicysrtka slowną a lobbowaniem srebrnikom.
        Jeżeli masz ku ntemu wątpliwosci, sprub€jmy podyskutaowć.

        > Zanim ktokolwiek uslyszal o Twoim istnieniu,istnienu Twoich
        > rodzicow,ich rodzicow,gatunku ludzkiego,innych form
        > zycia,kontynentow,oceanow,naszego ukladu slonecznego cos sie dzialo i
        > istnialo,stwarzalo sie i wciaz stwarza.
        Zanim ktokolwiek usłuszał o jakimkolwiek Bobu, ile to p0okoleń minęlo?
        Z chęcią wymienił bym poglądy z tym, ktory boskiego oświecenioa miał zaszczyt
        doznać jako pierwszy na tym ziemskim padole.

        > To,ze nie mamy odpowiedzi na pytanie dlaczego i skąd wzial sie kosmos(juz
        > nawet nie mowie o nas i naszej planecie)jest wystarczajacym dowodem na
        > istnienie Boga.
        A więc idzź na potwierdzenie swoich wątpliwości do najbliższego proboszcza. On
        Cie ugruntuje w wierze stosownie do oczekiwań strzyżonej owcy.

        > Mozna sie rozpisywac i rozmyslac na ten temat w nieskonczonosc
        > (co tez ludzkosc odkad zaistniala czyni,nieprzerwanie)
        Ti zacznijmy od poczatku. Który z apstołów był piśmienny?. Poi ilu latach jakies
        legaendy zostaly spusane? Jak się one mają do rzeczywistości?
        A więc o czym możemy pisać czy rozmawiać, kiedu w Twycg dywagacjach nie można
        dostrzec żadnej pory roku. Czyżbyś bez znajomości takich podstawiowych
        uwarunkowań już była wniebowzięta? Jeżeli tak, tpo co robisz na tej przeklętej
        przez Watykan ziemi???

        > Wazne jest zeby z tego powodu nie wsciekac sie,bo nikt z nas nie ma jasnej
        > odpowiedzi.
        Ważne jest jedno, by widzioeć na przeciwko siebie ludzi a nie diabłóew, co
        polskiemu katolicyzmowi nie grozi.

        Ita misa est - duszyczko :))
        • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 18.09.05, 10:32
          Ite missa est - łacinniku.
          • edico Re: Dowód na nieistnienie Boga. 23.09.05, 22:20
            Elephantum ex musca facis definitoros.
            • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 24.09.05, 10:23
              Nie uczyłem się łaciny.
              • edico Re: Dowód na nieistnienie Boga. 24.09.05, 12:38
                To nie pleć głupot a tym bardziej nie rób idiotycznych przytyków innym.
                • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 25.09.05, 13:02
                  edico napisał:

                  > To nie pleć głupot a tym bardziej nie rób idiotycznych przytyków innym.
                  Jakie przytyki według ciebie robię?
                • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 25.09.05, 13:06
                  Jeżeli ktoś sam z siebie próbuje popisac się łaciną, to wytykam mu robione przez
                  niego błędy, którzystając z podręcznika "Wielkie formy muzyczne".
        • Gość: cloe Re: Dowód na nieistnienie Boga. IP: *.catv.net.pl 18.09.05, 10:45
          ????? chyba mnie z kims pomylileś?
        • Gość: cloe Re: Dowód na nieistnienie Boga. IP: *.catv.net.pl 18.09.05, 10:47
          Ja o Absolucie a Ty o apostołach i porach roku ?przepraszam ,nie rozumiem.A
          zresztą mam inne sprawy niż konieczność zrozumienia Ciebie
          pozdrawiam
      • rysiu.ochucki Re: Dowód na nieistnienie Boga. 18.09.05, 21:21
        > To,ze nie mamy odpowiedzi na pytanie dlaczego i skąd wzial sie kosmos(juz
        > nawet nie mowie o nas i naszej planecie)jest wystarczajacym dowodem na
        > istnienie Boga.

        A może lepiej zwyczajnie jeżeli nie wiemy skąd się wziął kosmos, to wystarczy sobie powiedzieć że na razie nie wiemy. I nic więcej.

        Co to za dowód? Jak nie wiemy to wiemy że bożek.
        W podobny sposób chłopi reagowali na pierwsze telewizory.
        Nie wiedzieli, jak to działa i mówili że to sprawka diabła.:)
        A jak ksiądz poświęcił, to dla wszystkich było oczywiste że do tego przyłożył swa rękę bożek. Jak to szybko wilk potrafi się przeobazić w owce.

        I tak bawimy się w ciągnięcie jakiś bajek z epoki mitologii egipskich.

        > Wazne jest zeby z tego powodu nie wsciekac sie,bo nikt z nas nie ma jasnej
        > odpowiedzi.
        No właśnie, tylko że wściekają się głównie wierzący w bożki że niby obraża się ich uczucia religijne. Najlepiej że by w ogóle nie dyskutować bo cokolwiek się powie, to zawsze się znajdzie mniejszy lub większy ryjdzik co go coś urazi.
        A iloraz jego inteligencji 40 i 4 :)
        • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 20.09.05, 09:58
          rysiu.ochucki napisał:

          > > To,ze nie mamy odpowiedzi na pytanie dlaczego i skąd wzial sie kosmos(juz
          >
          > > nawet nie mowie o nas i naszej planecie)jest wystarczajacym dowodem na
          > > istnienie Boga.
          >
          > A może lepiej zwyczajnie jeżeli nie wiemy skąd się wziął kosmos, to wystarczy s
          > obie powiedzieć że na razie nie wiemy. I nic więcej.
          >
          > Co to za dowód? Jak nie wiemy to wiemy że bożek.
          Pisząc "bożek" obrażasz moje i nie tylko moje uczucia religijne. A wiarę w "Boga
          od zatykania dziur w naszej wiedzy" ja też uważam za nieuzasadnioną.
          • nelsonek Re: Dowód na nieistnienie Boga. 20.09.05, 11:56
            dla Ciebie to jest bog, dla innych bozek. proste jak drut.

            stwierdzenie: "boga nie ma" rowniez obraza Twoje uczucia religijne?
            • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 21.09.05, 14:17
              nelsonek napisał:

              > dla Ciebie to jest bog, dla innych bozek. proste jak drut.
              Trzeba się nawzajem szanować. Dlatego ja nie piszę tekstów poniżających ateizm
              czy inne religie, tylko je rzeczowo krytykujące.
              >
              > stwierdzenie: "boga nie ma" rowniez obraza Twoje uczucia religijne?
              O tyle, że używasz małej litery.
              • nelsonek Re: Dowód na nieistnienie Boga. 21.09.05, 14:33
                pisze bog z malej litery z premedytacja, bo takie jest moje przekonanie i nijak to sie ma do Twoich uczuc religijnych. a jak ktos nazywa chrzescijanskiego boga bozkiem to nie oznacza, ze ten ktos nasmiewa sie z niego czy tez poniza go. dla tego kogos jest to po prostu bozek i nic wiecej.
                • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 22.09.05, 11:02
                  A jednak ma się do moich uczuć.
                  • nelsonek Re: Dowód na nieistnienie Boga. 22.09.05, 11:16
                    za niedlugo nie bede mogl powiedziec, ze "boga nie ma" bo to "obrazi czyjes uczucia religijne" <- to najbzdurniejsze okreslenie jakie slyszalem.

                    dlaczego Twoja wolnosc ogranicza moja a nie na odwrot?
                    • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 23.09.05, 18:07
                      nelsonek napisał:

                      > za niedlugo nie bede mogl powiedziec, ze "boga nie ma" bo to "obrazi czyjes uc
                      > zucia religijne"
                      Moich to nie obraża.
                      >
                      > dlaczego Twoja wolnosc ogranicza moja a nie na odwrot?
                      Bo ty nie wierzysz w żadnego boga, więc nie mogę na jego temat napisac nic
                      obraźliwego.
                      • edico Re: Dowód na nieistnienie Boga. 23.09.05, 22:26
                        Cóż za miserere ;))
                        • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 24.09.05, 10:24
                          To nie ma nic wspólnego z miłosierdziem tylko z brakiem logicznej możliwości.
                          • edico Re: Dowód na nieistnienie Boga. 24.09.05, 12:43
                            To wszechmocnemu Bogu brak logicznej możliwości??? Gdzie więc skończyła się jego
                            wszechmoc?
                            • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 25.09.05, 13:04
                              edico napisał:

                              > To wszechmocnemu Bogu brak logicznej możliwości??? Gdzie więc skończyła się jeg
                              > o
                              > wszechmoc?
                              Wszechmoc Boga polega na tym, że czyni wszystko, co zechce, a nie chce czynić
                              rzeczy nielogicznych.
                              • nelsonek Re: Dowód na nieistnienie Boga. 26.09.05, 12:55
                                rzeczy nielogicznych bog nie chce bo ich nie moze czynic. zatem nie jest
                                wszechmogacy.
                                • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 27.09.05, 10:41
                                  nelsonek napisał:

                                  > rzeczy nielogicznych bog nie chce bo ich nie moze czynic.
                                  Nie może wtylko w tym sensie, w jakim dobry artysta nie może wyprodukować dzieła
                                  nieudanego.
                                  • nelsonek Re: Dowód na nieistnienie Boga. 27.09.05, 10:46
                                    nie wazne w jakim sensie. wazne jest to, ze nie moze wszystkiego.
                                    • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 28.09.05, 16:00
                                      nelsonek napisał:

                                      > nie wazne w jakim sensie.
                                      Jak to nieważne?
                                      • nelsonek Re: Dowód na nieistnienie Boga. 28.09.05, 18:05
                                        normalnie. nie wazne w jakim sensie. bog z zalozenia nie jest wszechmogacy.
                                        • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 29.09.05, 10:35
                                          Jest w takim sensie, że czyni, cokolwiek zechce.
                                          • nelsonek Re: Dowód na nieistnienie Boga. 29.09.05, 23:21
                                            to wiadomo, ze czyni cokolwiek zechce, ale nie moze zrobic WSZYSTKIEGO.
                      • nelsonek Re: Dowód na nieistnienie Boga. 26.09.05, 12:55
                        arcykr: Bo ty nie wierzysz w żadnego boga, więc nie mogę na jego temat napisac
                        nic obraźliwego.

                        nelsnek: to nie jest zaden argument. jesli sobie cos wymysliles to nie oznacza,
                        ze nie mozna tego krytykowac tylko dlatego, ze ktos inny mysli inaczej. moim
                        celem nie bylo obrazanie Twoich uczuc. moje jest takie, ze bog nie zasluguje na
                        duza litere.
                        • arcykr Re: Dowód na nieistnienie Boga. 27.09.05, 10:42
                          nelsonek napisał:

                          > moim celem nie bylo obrazanie Twoich uczuc.
                          Ale to robisz.
                          • nelsonek Re: Dowód na nieistnienie Boga. 27.09.05, 10:48
                            nie robie tego. wyrazam tylko swoje uczucia. dla mnie jest to bog dla Ciebie
                            jest to Bog, dla kogos innego jest to bozek - jego sprawa. i nie nadal rozumiem
                            dlaczego Twoja wolnosc ograicza moja a nie na odwrot. wczesniej podane przez
                            Ciebie wyjasnienie jest nielogiczne.
                            • arcykr Grzechy cudze 29.09.05, 10:39
                              nelsonek napisał:

                              > nie robie tego. wyrazam tylko swoje uczucia.
                              A jakie ty masz uczucia?

                              dla mnie jest to bog dla Ciebie
                              > jest to Bog, dla kogos innego jest to bozek - jego sprawa.
                              Nie tylko. Jest w katechiźmie taka kategoria jak "grzechy cudze":
                              1. Radzic do grzechu.
                              2. Rozkazywać drugiemu grzeszyć.
                              3. Zezwalać na grzech drugiego.
                              4. Pobudzać do grzechu.
                              5. Pochwalać grzech drugiego.
                              6. Milczeć na grzech drugiego.
                              7. Nie karać grzechu.
                              8. Pomagać do grzechu.
                              9. Bronić grzechu drugiego.
                              • nelsonek Re: Grzechy cudze 30.09.05, 10:44
                                arcykr: A jakie ty masz uczucia?

                                nelsonek: nnie rozumiem pytania. jesli chodzi o boga to juz mowilem, ze pisze z
                                malej litery bo moim zdaniem nie zasluguje na duza.

                                i co z tymi cudzymi grzechami? kosciolowi nic do moich.
                                • arcykr Re: Grzechy cudze 30.09.05, 11:19
                                  nelsonek napisał:

                                  > arcykr: A jakie ty masz uczucia?
                                  >
                                  > nelsonek: nnie rozumiem pytania.
                                  Napisałeś, że wyrażasz swoje uczucia. Zapytałem, jakie one są.

                                  jesli chodzi o boga to juz mowilem, ze pisze z>
                                  > malej litery bo moim zdaniem nie zasluguje na duza.
                                  Dlaczego nie zasługuje?
                                  >
                                  > i co z tymi cudzymi grzechami? kosciolowi nic do moich.
                                  Kościół ma zadanie prowadzić do zbawienia wszystkich ludzi.
                                  • nelsonek Re: Grzechy cudze 01.10.05, 21:11
                                    arcykr: Napisałeś, że wyrażasz swoje uczucia. Zapytałem, jakie one są.

                                    nelsonek: czym predzej zaspakajam Twoja ciekawosc :)

                                    arcykr: Dlaczego nie zasługuje?

                                    nelsonek: dlatego, ze takie sa moje uczucia w stosunku do czegos co sobie wymysliles.

                                    arcykr: Kościół ma zadanie prowadzić do zbawienia wszystkich ludzi.

                                    nelsonek: a ja mam w nosie kosciol. nie mam nic przeciwko by kosciol mial w nosie moja skromna osobe. od kosciola trzymam sie z daleka i tego samego domagam sie od niego.
                                    • arcykr Re: Grzechy cudze 02.10.05, 11:31
                                      nelsonek napisał:

                                      > nelsonek: dlatego, ze takie sa moje uczucia w stosunku do czegos co sobie
                                      wymysliles.
                                      Niczego nie wymyśliłem.
                                      >
                                      > arcykr: Kościół ma zadanie prowadzić do zbawienia wszystkich ludzi.
                                      > nelsonek: a ja mam w nosie kosciol. nie mam nic przeciwko by kosciol mial w
                                      nosie moja skromna osobe. od kosciola trzymam sie z daleka i tego samego domagam
                                      sie od niego.
                                      Ludzie Koscioła nie będą się trzymac z daleka, bo cię kochają.
                                      • nelsonek Re: Grzechy cudze 03.10.05, 11:01
                                        widzisz. ja to widze w ten sposob, ze bog jest Twoim wymyslem.

                                        mam w nosie milosc "ludzi kosciola". i ZADAM by trzymali sie ode mnie z dala.
                                        • arcykr Re: Grzechy cudze 07.10.05, 14:40
                                          nelsonek napisał:

                                          > widzisz. ja to widze w ten sposob, ze bog jest Twoim wymyslem.
                                          Moim? Przecież nie jestem pierwszy, który Go głosi.
                                          >
                                          > mam w nosie milosc "ludzi kosciola". i ZADAM by trzymali sie ode mnie z dala.
                                          Miłość nigdy nie ustaje i we wszystkim pokłada nadzieję.
                                          • nelsonek Re: Grzechy cudze 07.10.05, 22:33
                                            a czy ja powiedzialem, ze jestes jedyny? nie zmienia to faktu, ze wymysliles go sobie.
                                            czy ateista jest z zalozenia zlym czlowiekiem? co ma wspolnego milosc i wiara w boga? absolutnie nic.
                                            • arcykr Re: Grzechy cudze 08.10.05, 08:19
                                              nelsonek napisał:

                                              > a czy ja powiedzialem, ze jestes jedyny? nie zmienia to faktu, ze wymysliles
                                              go sobie.
                                              Nie wymysłiłem, tylko usłyszałem Dobrą Nowinę o Niem.

                                              > czy ateista jest z zalozenia zlym czlowiekiem?
                                              Tylko Bóg jest dobry. A teksty ateistów na tym forum tylko to potwierdzają.

                                              co ma wspolnego milosc i wiara w boga?
                                              Na przykład to, że wyrzeczenie się wiary jest grzechem ciężkim, który czyni
                                              niezdolnym do prawdziwej miłości.
                                              • edico Re: Prawdziwa milość po katolicku 08.10.05, 11:46
                                                Jak ksiądz Noga dom zbudował...
                                                (28 Lutego 2003)

                                                O tym, że ostatnia rata za mieszkanie w Domu Opieki "Złota Jesień" w Gdańsku ma
                                                być darowizną na rzecz parafii, 83-letni Mieczysław Karasiński dowiedział się od
                                                księdza Juliana Nogi. Poszedł do banku. Zapomniał o wskazówce duchownego.
                                                Przypomniała mu... kasjerka.

                                                To samo spotkało kilkunastu innych sędziwych i schorowanych mieszkańców domu
                                                przy ul. Hynka 12. Maria P. (prosiła o zachowanie anonimowości) "podarowała"
                                                parafii św. Kazimierza w Gdańsku-Zaspie w sumie 26 tys. zł.

                                                Mieczysław Karasiński: - Ksiądz Noga mówił nam tak: na blankietach wpłaty
                                                wpiszcie "darowizna". Wtedy możecie liczyć na ulgi podatkowe.

                                                M. Karasiński, emerytowany ekonomista, stanął przed okienkiem IV Oddziału Banku
                                                PKO SA przy ul. Kołobrzeskiej w Gdańsku. Na blankiecie wpisał "rata na
                                                mieszkanie", wyjął z portfela 6 tysięcy złotych i podał kasjerce. Kobieta
                                                powiedziała mu, żeby wypełnił kolejny druk i wpisał "darowizna". - Nogi się pode
                                                mną ugięły. Skąd bankowa kasjerka mogła wiedzieć to samo, co proboszcz Noga.

                                                "Masz chorego męża, odpoczniesz"

                                                M. Karasiński zapłacił w sumie ponad 35 tys. zł. Kilka miesięcy później
                                                zorientował się, że nie jest właścicielem mieszkania w "Złotej Jesieni". -
                                                Według podpisanej przeze mnie umowy, byłem tylko najemcą. I znowu ugięły się
                                                pode mną nogi. W ulotkach, w późniejszych rozmowach z ks. Nogą obiecywano mnie i
                                                innym, że będziemy mogli zakupić mieszkania.

                                                O czym mówi emerytowany ekonomista? W drugiej połowie lat 90. krążyły po
                                                Trójmieście ulotki zachęcające do spędzenia starości w projektowanym DO "Złota
                                                Jesień" na gdańskiej Zaspie. Cenę metra kw. obliczono na 700 zł. (mniej więcej,
                                                ówczesna cena rynkowa). Akcydens obiecywał co najmniej 30-metrowe mieszkania,
                                                całodobową opiekę, salę rehabilitacyjną, jadalnię, itd.

                                                77-letnia Sabina W. i jej ciężko chory mąż sprzedali swoje 46-metrowe. Siostra
                                                mówiła jej tak: "Masz chorego męża, odpoczniesz. Tam jest całodobowa opieka,
                                                można pojechać do sanatorium".
                                                - Miałam zapłacić 21 tysięcy złotych za 30 metrów. Poszłam do księdza. Był w
                                                towarzystwie zakonnicy. Dał do podpisania umowę i trzymał w ręku klucze.
                                                Usłyszałam, że mam dopłacić 6 tysięcy za łazienkę.

                                                Ksiądz milczy

                                                Mąż pani Sabiny właśnie wrócił ze szpitala. Był w takim stanie, że chciała jak
                                                najszybciej zamieszkać w swoim nowym mieszkaniu pod opieką lekarzy i
                                                pielęgniarek. Ks. Noga doradził jej, żeby pieniądze wpłaciła jako darowiznę na
                                                rzecz parafii. I jej w tym samym banku pamięć odświeżyła kasjerka. "Może pani
                                                robić z tym lokum, co pani chce" - miał jej powiedzieć proboszcz Noga.

                                                - Mieszkanie było o 8 metrów mniejsze - opowiada. - Kanapa, wózek męża, jego
                                                łóżko ortopedyczne, fotel, malutki stolik i nie było gdzie palca wetknąć. Wannę
                                                i kuchenkę musiałam wstawić na własny koszt.

                                                Sabina W. nie jest właścicielką mieszkania przy ul. Hynka. - Gdybym nie
                                                podpisała tej umowy nie dostałabym kluczy. Kiedy zapytałam księdza, dlaczego
                                                jest mniejsze, odpowiedział milczeniem.

                                                Sabina W. zamieszkała w "Złotej Jesieni". - Od razu zaczął się horror. Nie było
                                                już mowy o opiece dla męża, byłam sama, ani lekarza, ani pielęgniarki. Za własne
                                                pieniądze zatrudniłam pielęgniarkę, płaciłam za porady lekarskie. Sama woziłam
                                                męża do lekarza. Uszkodziłam kręgosłup. Wtedy pojawiła się "nieodpłatna" siostra.

                                                Mąż pani Sabiny umierał. - W ostatnich dniach miał 40 stopni gorączki. Nikt z
                                                personelu domu nie chciał wezwać pogotowia. Zrobił to dopiero brat męża, który
                                                jest lekarzem. 5 dni później zmarł...

                                                Lokator Karasiński

                                                Mieczysław Karasiński zamieszkał z chorą na raka żoną. - Zapewniam, wpis
                                                "darowizna" był pomysłem ks. Nogi, ale to miała być cena za mieszkanie. Byliśmy
                                                z żoną w takim stanie, że podpisaliśmy w ciemno.

                                                M. Karasiński przypomina sobie krótką rozmowę z proboszczem, po tym jak
                                                dowiedział się, że nie jest właścicielem mieszkania. Ksiądz Julian Noga: "W
                                                umowie jest napisane "lokator", więc zabieramy panu to mieszkanie na zasadach
                                                lokatorskich".

                                                "Więc proszę mi oddać wpłacone pieniądze" - zażądał Karasiński.

                                                "Nie" - odparł ksiądz Noga.

                                                Małżonka pana Mieczysława zmarła w sierpniu zeszłego roku. - Pies z kulawą nogą
                                                się nią nie zaopiekował w tym domu. Umierała przez cztery miesiące. Opłacałem
                                                czterech prywatnych lekarzy. Trzech przychodziło do niej ze szpitala -
                                                nieodpłatnie. Zresztą do tych, którzy są na miejscu nie mam zaufania. Nie tylko ja.

                                                Poszli do sądu
                                                Nad losem innego "lokatora" DO "Złota Jesień", Marii P. pochylił się gdański Sąd
                                                Rejonowy. Kobieta żąda od parafii św. Kazimierza 24 tys. zł.
                                                Na jednej z rozpraw w roli świadka pojawił się ks. Noga. "Nikt tym ludziom nie
                                                mówił, że będą właścicielami mieszkań. Pieniądze, które wpłacali miały zasilić i
                                                zasiliły fundusz opieki i wszyscy taką opiekę mają".

                                                W statucie Stowarzyszenia Domu Opieki "Złota Jesień" duchowny nie potrafił
                                                wskazać zapisu, który by o tym mówił. Zapewnia, że nie sugerował jakichkolwiek
                                                darowizn.

                                                Spokojna starość

                                                Z reklamowego folderu Stowarzyszenia:
                                                "Zapewniamy rodzinną atmosferę, troskliwą i profesjonalną opiekę". Poniżej
                                                zdjęcia jakichś wnętrz, ale nie tych w "Złotej Jesieni". Pod fotkami podpisy:
                                                "fragment jadalni" (M. Karasiński mówi, że nie chce tam jadać, zresztą nie tylko
                                                on), "kaplica", "pacjent podczas zajęć rehabilitacyjnych", "zabieg masażu" (3 zł
                                                za seans), "pielęgniarka przy łóżku chorego"...

                                                Niżej: "Pobyt w zakładzie pielęgnacyjno-opiekuńczym odbywa się na zasadzie
                                                pełnego pokrycia kosztów wynikających z pobytu w placówce za opiekę,
                                                pielęgnację, wyżywienie".

                                                Folder kończy motto: "Życzliwość jest pragnieniem szczęścia drugich". Tolman
                                                Pesch. Ksiądz Julian Noga nie jest już proboszczem parafii św. Kazimierza, ale
                                                wciąż celebruje msze. Odszedł w kontrowersyjnych okolicznościach. Obecnie jest
                                                kapelanem DO "Złota Jesień" i prezesem stowarzyszenia. Zajmuje jedno z mieszkań
                                                przy ul. Hynka, na piątym piętrze.

                                                Parafianom, którzy spowiadają się u niego zaleca pokutę w postaci modlitwy za...
                                                Dom Opieki "Złota Jesień".

                                                Autor: Dariusz Janowski
                                                www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.phtml?id_news=6784&strona=13
                                                • arcykr Re: Prawdziwa milość po katolicku 08.10.05, 16:06
                                                  To, że Kościół nie może zbłądzić w wierze i że bramy piekielne go nie przemogą,
                                                  nie znaczy, że wszyscy ludzie Kościoła dobrze postępują.
                                                  • 3promile Re: Prawdziwa milość po katolicku 08.10.05, 16:09
                                                    Jasne, typowe sprowadzenie wszystkich świństw popełnionych przez katabasów do
                                                    poziomu incydentu...
                                                  • Gość: Ed Re: Prawdziwa milość po katolicku IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.10.05, 23:30
                                                    Kościół bładzi, to nie jest wina ludzi, tylko jego urzędników. A urzędnicy
                                                    kościelni niczemu nie sa winni, bo wykonywali rozkazy ducha :))
                                                    Spadaj chlopczyno ze swoimi katolickimi teologizmami do jakiejś wiejskiej
                                                    zapyziałej parafii i nie truj swego siedzenia odparzynami.
                        • mala.mi74 Re: Dowód na nieistnienie Boga. 27.09.05, 13:13
                          nelsonek napisał:

                          > arcykr: Bo ty nie wierzysz w żadnego boga, więc nie mogę na jego temat
                          napisac
                          > nic obraźliwego.
                          >
                          > nelsnek: to nie jest zaden argument. jesli sobie cos wymysliles to nie
                          oznacza,
                          >
                          > ze nie mozna tego krytykowac tylko dlatego, ze ktos inny mysli inaczej. moim
                          > celem nie bylo obrazanie Twoich uczuc. moje jest takie, ze bog nie zasluguje
                          na
                          >
                          > duza litere.

                          Cóz... dwie sprawy.
                          Jedną jest poprawnośc ortograficzna. Wg zasad ortografii slowo "Bóg" pisze sie
                          duża literą ,pisanie z malej jest bledem ortograficznym.
                          Druga sprawa to kultura osobista. Jesli wiem ,że dla kogoś jest coś wazne i
                          faktycznie chcę kulturalnie z kims nawiazac kontakt przy całym szacunku do
                          drugiej osoby to staram sie nie urażac czyichś uczuc,także związanych z
                          wyznawana wiarą, kulturą,zwyczajami itd.
                          No chyba,że ktos nie ma szacunku,choc psychologia mówi,że jesli ktoś nie ma
                          szacunku do innych, nie ma szacunku do wlasnej osoby. Cos w tym jest, widze to
                          tez w kształtowaniu sie mojej wlasnej osoby...:))
                          • nelsonek Re: Dowód na nieistnienie Boga. 27.09.05, 13:41
                            rzeczywiscie pisanie o chrzescijanskim bogu mala litera jest bledem
                            ortograficznym. jednak pisze o moich odczuciach co do niego. moje sa takie a
                            nie inne, co nie oznacza, ze kogos obrazam. a jesli ten ktos tak uwaza to jego
                            problem (co bys powiedziala gdybym powiedzial, ze pisanie o bogu z duzej litery
                            obraza moje uczucia religijne?). gdy wypowiadam sie o moim rozmowcy personalnie
                            to pisze do niego duza litera co jest oznaka szacunku dla tej osoby. a boga nie
                            ma wiec nie moge go szanowac.

                            mala.mi74 napisała:

                            > Cóz... dwie sprawy.
                            > Jedną jest poprawnośc ortograficzna. Wg zasad ortografii slowo "Bóg" pisze
                            sie
                            > duża literą ,pisanie z malej jest bledem ortograficznym.
                            > Druga sprawa to kultura osobista. Jesli wiem ,że dla kogoś jest coś wazne i
                            > faktycznie chcę kulturalnie z kims nawiazac kontakt przy całym szacunku do
                            > drugiej osoby to staram sie nie urażac czyichś uczuc,także związanych z
                            > wyznawana wiarą, kulturą,zwyczajami itd.
                            > No chyba,że ktos nie ma szacunku,choc psychologia mówi,że jesli ktoś nie ma
                            > szacunku do innych, nie ma szacunku do wlasnej osoby. Cos w tym jest, widze
                            to
                            > tez w kształtowaniu sie mojej wlasnej osoby...:))
      • syn_rydzyka I właśnie o to chodzi! Racja. 18.09.05, 21:57
        Gość portalu: cloe napisał(a):

        > To,ze nie mamy odpowiedzi na pytanie dlaczego i skąd wzial sie kosmos(juz
        > nawet nie mowie o nas i naszej planecie)jest wystarczajacym dowodem na
        > istnienie Boga.

        Właśnie dlatego prymitywni ludzie wymyślili bogów. Ignorancja.
        "O co chodzić z tymi gwiazdami? Diamenty być lub płonące gazy niebiańskie?"
        "Nie, mi sie wydawać, że bogowie."
        "Dlaczego wszystko w naszej jaskini spadać na podłogę a nie na sufit?"
        "Ch.. wiedzieć. Pewnie jakiś bóg."
        "Gdzie moje skarpetki?"
        "Ech, demon je ukraść..."
        "Oddaj."
        "Heretyku."
    • fask Re: Dowód na nieistnienie Boga. 18.09.05, 12:27
      Jak powiedział pewien Francuz, "jedynym dowodem na istnienie Boga jest to że
      nie można powiedzieć, że nie istnieje"
      pozdro
    • Gość: olo Re: Dowód na nieistnienie Boga. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.05, 19:49
      Zabawne, jedni mowią bóg jest, inni ze nie ma, tylko kim jest bóg?

      Najpierw wypadaloby powiedzieć kto bądź co kryje sie pod tym świętoszkowatym
      strasznie juz wypaczonym slowem.

      W każdym razie bog jako byt niezalezny czy tez dziadek z biala broda raczej nie
      istnieje. Zreszta jezeli nawet ktoś taki istnieje to z cala pewnościa nie
      przynosi nam pozytku.

      olo
      • mg2005 Brak dowodu umacnia mnie w wierze 19.09.05, 12:05
        • prawy.polak Nie, to bez znaczenia 19.09.05, 12:25
          Dowód, paradoksalnie, niczego by nie udowodnił, i jest całkiem bez znaczenia z
          punktu widzenia wiary.
          To dotyczy zarówno dowodu na istnienie czy nieistnienie Boga, jak i dowodu Kim
          lub Czym On naprawdę jest, czyli Jego natury.
          Wiedza bywa przecież bardziej względna, niż wiara. Można wierzyc całkowicie w
          Boga. Można wiedzieć dokładnie ile kosztuje masło, ale również można wiedzieć
          mniej więcej gdzie są klucze do piwnicy.
        • mg2005 Re: Brak dowodu umacnia mnie w wierze 19.09.05, 19:23
          Gdyby istniał dowód,to byłoby zbyt łatwe,podejrzanie łatwe,
          "szyte grubymi nićmi"...
          • Gość: olo a doswiadczenie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.05, 21:34
            A nie pomysleliście o tym że zamiast wierzyć "Boga"(bardzo tej nazwy nie lubie)
            lepiej go DOŚWIADCZYĆ???

            Doświadczenie tego wam trzeba:))))

            olo
            • g.burzynski Re: a doswiadczenie? 19.09.05, 21:42
              Gość portalu: olo napisał(a):

              > A nie pomysleliście o tym że zamiast wierzyć "Boga"(bardzo tej nazwy nie
              lubie)
              > lepiej go DOŚWIADCZYĆ???
              >
              > Doświadczenie tego wam trzeba:))))

              Zgadzam się z kolegą w 100%, tylko obawiam sie że tzw wierzący nie zrozumieja o
              czym mówisz.

              Grzenio!!!
              • g.burzynski Wiara jest dobra!!! 19.09.05, 21:43
                Wiara jest dobra, ale we wlasne sily

                Grzenio!!!
            • arcykr Re: a doswiadczenie? 20.09.05, 09:48
              Gość portalu: olo napisał(a):

              > A nie pomysleliście o tym że zamiast wierzyć "Boga"(bardzo tej nazwy nie lubie)
              > lepiej go DOŚWIADCZYĆ???
              Jak wyobrażasz sobie to doświadczenie? Jako przeżycie mistyczne?
              • Gość: olo Re: a doswiadczenie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 20:10
                Nie chodzi o to aby wyobrażać sobie doswiadczenie, ponieważ to to samo co
                wyobrażanie sobie "boga" ktorego nie da się wyobrazic.

                Boga, przestrzeń, czy też prawdziwą nature umyslu, musimy poznac, doswiadczyć,
                sama wiara to za malo, to jest cos co wykracza poza intelekt, kto tego nie
                pojmie ten niczego nie pojmie.

                olo
                • Gość: olo Re: a doswiadczenie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.05, 20:17
                  Aha, sa specjalne metody ktore pomagaja nam doswiadczac, powaznie.
                  Są tez nauczyciele, wystarczy troche poszukac:-)

                  olo
                  • arcykr Re: a doswiadczenie? 21.09.05, 14:19
                    Sam nie możesz napisać?
                    • Gość: olo Re: a doswiadczenie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.05, 19:48
                      To jest tak że jak ci podam wszystko na tacy, to po prostu tego nie docenisz.

                      Natomiast jak sam dokonasz odkrycia wtedy to bedzie TO

                      • Gość: olo Re: a doswiadczenie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.05, 19:59
                        W każdym razie jak bedziesz szukal to znajdziesz.

                        A jak powiesz wierze, to moze i uwierzysz, ale nie znajdziesz.
                        • arcykr Re: a doswiadczenie? 22.09.05, 11:03
                          A jak miałbym szukac?
                          • edico Re: a doswiadczenie? 23.09.05, 22:24
                            Quid est veritas? :))
                            • arcykr Re: a doswiadczenie? 24.09.05, 10:25
                              "Ja jestem Prawda i Droga, i Życie."
                              • edico Re: a doswiadczenie? 24.09.05, 12:47
                                Jeżeli już to "Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem". Nawet własnej Biblii nie
                                potrafisz pioprawnie zacytować :))
                                • arcykr Re: a doswiadczenie? 25.09.05, 13:08
                                  Skąd tyle złośliwości? Przecież i tak to jest przekład z obcego języka?
                                  • edico Re: a doswiadczenie? 26.09.05, 19:30
                                    Twoje naiwne mentorstwo każdego upoważnia do uśmiechu :))
    • istna Re: Dowód na nieistnienie Boga. 21.09.05, 22:22
      Pomyliła ci się literka w nicku, zamiast j miało byc chyba d...
    • redudek Re: Dowód na istnienie Boga. 22.09.05, 15:15
      Tak,widzę Boga w moich zdrowych dzieciach,w innych ludziach,w pięknych
      widokachitp.
    • Gość: Przestraszony Nadciaga wielki huragan, Allah akbar ! IP: 67.71.28.* 22.09.05, 15:30
      Nad poludniwe wybrzeze Stanow Zjednoczonych znowu nadciaga wielki huragan.
      Dostrzegam w tym dzialanie sil nadprzyrodzonych.
      Czyzby pobozni szyici, albo sunnici, ktorzy uwazaja Ameryke za swojego wroga
      wymodlili to wszystko u Allaha?
      • Gość: diabelek Re: Nadciaga wielki huragan, Allah akbar ! IP: 67.71.29.* 23.09.05, 15:13
        Nie mozna tego zjawiska wykluczuc nawet z naukowego punktu widzenia. Ani
        mechanika kwantowa, ani teoria chaosu takiej mozliwosci nie wyklucza. Wezmy pod
        uwage równanie iteracyjne x(n + 1) = bx(n)[1 - x(n)], które przejawia chaos dla
        niektórych wartosci parametru b.
        Jezeli zatem ruch skrzydel motyla na jednej polkuli ziemskiej wplynac moze na
        przebieg globalnych zjawisk klimatycznych, to tym bardziej wibracje strun
        glosowych i ruch tysiecy jezykow wiernych zebranych w meczetach moglo wywolac
        huragan na drugiej polkuli ziemskiej.
    • grazkax Re: Dowód na nieistnienie Boga. 23.09.05, 14:06
      AMEN
    • aida_666 Re: Dowód na nieistnienie Boga. 25.09.05, 13:08
      zgadzam się. Bóg nie może być wszystkim. to niemożliwe
    • Gość: Kiks Bóg istnieje. IP: *.zacisze.zgora.pl 28.09.05, 19:23
      Jak to jest, że:
      -ze związku kobiety i mężczyzny rodzą się dzieci
      -we wnętrzu człowieka są nerki, płuca, serce itd., umiejscowione właśnie tak, a
      nie inaczej
      -człowiek ma oczy i uszy
      -rany się goją
      -Ziemia obraca się i dzięki temu Słońce może na przemian oświetlać obie półkule
      i można tak bez końca.
      Samo to się wszystko zrobiło?
      • nelsonek Re: Bóg istnieje. 28.09.05, 21:45
        to, ze nie potrafimy odpowiedziec na pewne pytania nie oznacza, ze bog
        istnieje. to zaden dowod na istnienie boga.
      • funix Re: Bóg istnieje. 29.09.05, 14:21
        Dlaczego ograniczonosc ludzkiej wiedzy ma byc dowodem na istnienie Boga?
        Czy ograniczonosc wiedzy malpy jest dowodem istnienia czlowieka?

        Inaczej: dlaczego swiat mialby byc tak prosty, by dal sie zrozumiec i opisac
        przez istote tak „wzglednie“ inteligentna jak czlowiek?
        Obawiam sie, ze z perspektywy naszych ( problematycznych! ) potomkow za 1 000
        000 lat, my teraz, mozemy sie okazac glupsi i prymitywniejsi, niz dla nas, nasz
        problematyczny przodek sprzed 1000000 lat. ;)

        Czy przypuszczenie, ze KTOS to wszystko „zmajstrowal“ jest jakakolwiek
        zadawalajaca odpowiedzia?

        Aha, Einstein dowiodl, ze nic z niczego nie powstaje ( E=mc² ). Czyzby Twoje
        osobiste doswiadczenie temu przeczylo?
        • ejkuraczek Re: Bóg istnieje. 29.09.05, 14:54
          funix napisał:

          > Dlaczego ograniczonosc ludzkiej wiedzy ma byc dowodem na istnienie Boga?
          > Czy ograniczonosc wiedzy malpy jest dowodem istnienia czlowieka?
          >
          > Inaczej: dlaczego swiat mialby byc tak prosty, by dal sie zrozumiec i opisac
          > przez istote tak „wzglednie“ inteligentna jak czlowiek?
          > Obawiam sie, ze z perspektywy naszych ( problematycznych! ) potomkow za 1 000
          > 000 lat, my teraz, mozemy sie okazac glupsi i prymitywniejsi, niz dla nas,
          nasz
          >
          > problematyczny przodek sprzed 1000000 lat. ;)
          >
          > Czy przypuszczenie, ze KTOS to wszystko „zmajstrowal“ jest jakakolw
          > iek
          > zadawalajaca odpowiedzia?
          >
          > Aha, Einstein dowiodl, ze nic z niczego nie powstaje ( E=mc² ). Czyzby Two
          > je
          > osobiste doswiadczenie temu przeczylo?

          Dokładnie. Nic z niczego nie powstaje na tym świecie. A świat powstał z Boga.
          Na marginesie Einstein był głeboko wierzącym chrześcijaninem...:)
          • Gość: Ed Re: Bóg istnieje. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.09.05, 18:26
            ejkuraczek napisała:

            > Na marginesie Einstein był głeboko wierzącym chrześcijaninem...:)
            No i czego to ma dowodzić???
          • nelsonek Re: Bóg istnieje. 29.09.05, 23:22
            > Dokładnie. Nic z niczego nie powstaje na tym świecie. A świat powstał z Boga.

            swiat powstal z materii, a nie z boga. a Einstein byl zydem zdaje sie
          • funix Re: Bóg istnieje. 30.09.05, 00:29
            OK, zgadzam się ;) Argument z E=mc² jest słaby, skoro nie przeszkadzał samemu
            Einsteinowi nadal wierzyć w stworzenie ( i Boga, ale nie osobowego! ).
            Przyznam za to, że nie rozumiem toku myślowego, który wychodząc od moich uwag
            prowadziłby do Twego wniosku. Ponieważ nie uważasz za stosowne nawet tego
            wakazać, pozostaje mi uznać całą Twą wypowiedź jedynie za przejaw znakomitego
            poczucia humoru. Coś w rodzaju: ponieważ 2 i 2 to 4, to jasne jest, że ziemia
            jest płaska jak naleśnik ( chyba że ktoś tu nie zliczy do czterech? )
          • arcykr Re: Bóg istnieje. 30.09.05, 11:22
            ejkuraczek napisała:

            > Dokładnie. Nic z niczego nie powstaje na tym świecie. A świat powstał z Boga.
            Czyżbyś był panteistą? Jak rozumiesz istotę Boga?
            • mg2005 Re: Bóg istnieje. 30.09.05, 14:35
              >
              > Dokładnie. Nic z niczego nie powstaje na tym świecie. A świat powstał z Boga.

              Co prawda istnieje teoria,że całkowita energia Wszechświata = 0
              ( en. grawitacji jest ujemna).
              Nie wiem jak się ma do tego niedawno odkryta "ciemna energia" próżni
              (rozszerzanie Wszechświata przyspiesza,nie zwalnia)

              Natomiast ważne jest coś innego: zanim powstał świat -musiały istnieć prawa,
              wg których powstał. A więc przed powstaniem świata musiało istnieć COŚ (Ktoś?)
          • Gość: Antcyhryst Re: Bóg istnieje. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.05, 08:40
            > Na marginesie Einstein był głeboko wierzącym chrześcijaninem...:)

            Ale był PEDAŁEM!!
    • Gość: mer nazwiska daty urodzenia Funkcjonariuszy SB I PRL IP: *.wmc.net.pl 29.09.05, 19:24
      na stronie www.tw_sb.er.pl lub www.members.lycos.co.uk/twsb/
      opublikowano pełne dane osobowe pracowników słuzby bezpieczeństwa i aparatu
      PRL działającego w stanie wojennym .Znajdziesz tam nazwiska imiona daty
      urodzenia oraz miejsce pracy .Na stronie znajdują się odtajnione materiały
      Instytutu Pamięci Narodowej z Gdańska.
      • mg2005 Ale Boga tam nie ma? 01.10.05, 19:05
        Gość portalu: mer napisał(a):

        > na stronie www.tw_sb.er.pl lub www.members.lycos.co.uk/twsb/
        > opublikowano pełne dane osobowe pracowników słuzby bezpieczeństwa i aparatu
        > PRL działającego w stanie wojennym .Znajdziesz tam nazwiska imiona daty
        > urodzenia oraz miejsce pracy .Na stronie znajdują się odtajnione materiały
        > Instytutu Pamięci Narodowej z Gdańska.
    • Gość: kasio Re: Dowód na nieistnienie Boga. IP: 87.72.20.* 02.10.05, 23:08
      Nie widze ciebie. Istniejesz?
      • mg2005 Bóg -czyli Kto? 06.10.05, 22:02
        Myślę,że od tego pytania należało rozpocząć ten wątek -żebyśmy wiedzieli o Kim
        rozmawiamy.
        Bóg to osobowy Absolut,najwyższy byt -nieograniczony i niezależny od innych
        bytów.Stwórca naszego świata,mający nad nim kontrolę.
        Bóg istnieje poza czasem i przestrzenią,ponieważ czas i przestrzeń
        ograniczałyby Go,poza tym musiałby wchodzić w relacje czasowe i przestrzenne
        z innymi bytami -co byłoby sprzeczne z niezależnością.
        A więc Bóg nie może istnieć w świecie fizycznym,ale "nie może" oznacza
        ograniczenie Boskiej nieograniczoności. A wiec -sprzeczność?...
        Nie koniecznie. Są 4 wyjaśnienia:
        1/ To nie jest sprzeczność rzeczywista,ale sprzeczność ułomnej ludzkiej logiki.
        2/ Bóg nie jest nieograniczony.
        3/Świat fizyczny nie istnieje -jest "bytem wirtualnym"
        4/ rozumowanie Autora zawiera błąd...

        c.d.n.
        • mg2005 Re: Bóg -czyli Kto? 12.10.05, 18:37
          c.d.:

          1/ Nie ma racjonalnych powodów,aby twierdzić,że ludzki umysł jest doskonałym
          narzędziem poznawczym:
          - jeśli powstał w wyniku ewolucji,to po to,aby zwiększyć szanse przetrwania
          -a nie zgłębienia tajemnic świata fizycznego i metafizycznego;

          - jesli został stworzony przez Boga, to skąd pewność,że po to,aby odkryć
          tajemnicę świata ludzkiego i Boskiego?

          2/ To daje ciekawe konsekwencje w stosunku do Chrystusa i Bożych Objawień.
          Jeśli Bóg nie może istnieć w świecie fizycznym, to Chrystus jako Bóg-Syn,
          chociaż przyjął ciało fizyczne -nie przebywał w tym ciele,ale kierował nim
          spoza świata fizycznego.
          Także Objawienia nie mogą zachodzić w świecie fizycznym -a tylko w jaźni
          wybranych osób-mistyków.

          3/ Fizyka kwantowa, teoria względności, a także sama definicja bytu -
          pokazują,że świat fizyczny nie istnieje jako realny byt jest
          'rzeczywistością wirtualną'.
          W tej chwili jest to temat poboczny, więc nie rozwijam go szerzej -wrócę do
          niego później.

          4/ Tę ewentualność ,oczywiście, wykluczam...:))
    • Gość: a Re: Dowód na nieistnienie Boga. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 23:58
      A co ty wiesz o zabijaniu, koleś nikt Go nie widział ale ja przynajmniej czuje
      jJego obecność. Ale Ty chyba o tym nic nie wiesz, bo moze nigdy nikt nie
      nauczyłe cie tego uczucia?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka