zoppino
16.10.05, 10:44
Ostatnio w sklepie osiedlowym starsza pani zaczęła głośno narzekać na matki
wjeżdżające do sklepu z wózkami, że ciasno i błota nanoszą (w sklepie akurat
wózków nie było, więc do nikogo nie piła bezpośrednio). Powiedziała też ze
zgrozą: "do kościoła nawet wjeżdżają wózkami!" Kiedy się zdziwiłam, że co
niby mają robić z wózkami, pani zakomunikowała, że rodzice powinii chodzić na
zmianę (a co ją obchodzi, że nieraz niedziela jest jedynym dniem, który
rodzina może spędzić wspólnie) i że "na Zachodzie nikomu nie wolno wejść do
sklepu z wózkiem".
Ciekawa jestem, czy ludziom często przeszkadzają wózki a ja nieświadoma, że
budzę złe emocje, ośmielam się wjeżdżać wózkiem tu i tam.
Tylko pliiizzzz, nie ciągnijcie wątku w stronę po co zabierać dzieci do
kościoła, po co chrzcić niemowlęta i że komu jest nudno w kościele.