Dodaj do ulubionych

napiwki - czy/jak/ile dawać(?)

    • talki zapalny temat :) 04.01.06, 02:35
      Sądzę, że tak naprawdę nie ma o co się kłocić - bo wielu to robi.
      Generalnie - uważam że napiwki dajemy tym osobom które powiedzmy że zajeły nami
      sie indywidualnie a nie taśmowo. A więc - jako facet który kiedyś był kelnerem -
      uwazam że nie nalezy się napiwek kelnerowi który po prostu przenosi talerz z
      kuchni do stolika. Natomiast nalezy sie takiemu który: pogada z gosciem potrafi
      doradzic co zamówić i doradzi trafnie (to rzadka umiejętnośc psychologiczna).
      Jest taktowny więc nie bedzie doradzał komuś biedniejszemu - wina za 300 zł ale
      taktownie - to bardzo wazne - zaproponuje cos co nie wzbudzi jego zaklopotania.
      Kiedys przyszedl klient - pognieciony garnitur, nieogolony, podgrazone oczy.
      Zamowil jakies najtansze danie i piwo i usiadl przy najlepszym stoliku.
      Traktowalem go fantastycznie. A on siedzial i czytal gazete, zamowil herbate.
      W koncu zaplacil rachunek - powiedzmy rownowartosc 15 zlotych a dal setke i
      powiedzial reszty nie trzeba. Poczym zadzwonil i po chwili przyjechal po niego
      kierowca z limuzyną.
      Dobry kelner nie narzuca sie co chwila pytajac czy czegos nie trzeba, ale
      jednoczesnie zawsze jest pod reka i nigdy nie trzeba go szukac, bo zawsze wie
      kiedy go potrzebujemy. Nie wspominam o takich drobiazgach ze pamieta o
      synchronizacji i jeden gosc nie dostaje jedzenia kwadrans po drugim - bo tak
      akurat wyszlo kucharzowi.
      A kiedy trzeba - zorganizuje zabawke dla dziecka. No zrobi rozne rzeczy.
      Ja kiedys mialem amerykanina (to bylo w paryzu) ktory koniecznie chcial
      hamburgera z frytkami. Poszedlem po tego hamburgera dwie ulice dalej do
      McDonalda a przeciez można facetowi powiedziec: a idz pan sam.
      A napiwki naprawdę dostawałem rózne. I złoszczą mnie troche wydziwianie
      kelnerów. Ja też żyłem głównie z napiwków. A czasami było to 10 centymow - czyli
      kilkanascie groszy. Ale ja wiedziałem, że jak wezme te kilkanascie groszy i się
      usmiechnę, to ci ludzie wróca. i jutro albo za tydzień dadzą więcej.
      Mozna by tak długo.
      W skrócie. kiedy widzę dobrego kelnera - to daję. Kiedy kelner po prostu donosi
      - nie daję bo nie widze powodu.
      Tak samo z fryzjerem. jak strzyze spod sztancy - nie daje. Kiedy stara się,
      widze ze mu zalezy - daję.
      A w sklepach odziezowych chocby - wszyscy dajemy. Ostatnio obslugiwala nas
      przemila dziewczyna. Spedzila chyba 15 minut radzac. Potem zapisała na metkach
      jakieś cyferki - okazało się że dostaje procent od rzeczy które sprzedała.
      • zbig72 Re: zapalny temat :) 04.01.06, 13:17
        100 % racji - nic dodać nic ująć :)
        • Gość: inż. Mruwnica Re: zapalny temat :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 16:46
          Ja się nie zgodzę w 100%... jeżeli sprzedawczyni dostaje coś od sprzedaży to
          jest to prowizja, a nie napiwek. Napiwek _musi_ być dobrowolny.
    • Gość: trickstero Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.hsd1.il.comcast.net 04.01.06, 03:49
      jestescie strasznymi burakami !!!!
      jesli stac was na obiad kolacje w restauracji napiwek to minimum 10 % procent
      kwoty , chyba ze byliscie zle obsluzeni{ kelnerka dawala wam do zrozumienia ze
      nalezy sie wiecej }
      Ohh juz widze te glosy oburzonego buractwa { no nie napiwkow siwe nie zostawia
      etc etc...} jeduna nacja w europie ktora npiwkow nie zostawia to francuzi { ale
      tylko dlatego ze jest on we w francji czesto wliczony w cene dania } aha no i
      byl bym zapomnial o polactwie ....!
      • Gość: Marmoladka Re: napiwki -dawac,jesli serwis byl OK lub super! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 11:18
        Dawac koniecznie-tak rzeczywiscie postepuje "cywilizowana" czesc swiata.Ale
        tylko,gdy obsluga jest prawidlowa lub bardzo dobra.

        Mieszkalam dosc dlugo w Anglii i tam nauczylam sie dawac napiwki.Ile -od 5%,
        przewaznie 10%,choc zdarzaja sie sytuacje bardzo wyjatkowe,kiedy w jakiejs
        knajpie jest spektakularna obsluga i przy rachunku za 2 osoby rzedu 250 PLN
        dalismy 50 PLN napiwku.
        Powolywanie sie tutaj w tym watku na Chiny,ze tam dawanie napiwkow to obraza -
        odsylam do wczorajszego artykulu w GW na temat schamienia Chin po "rewolucji
        kulturalnej" MAO oraz o szkole nauki dobrych manier..well Japonia to w ogole
        bardzo specyficzny kraj,choc widze,ze w knajpach daja napiwki..

        Rowniez gdy obsluga jest chamska lub doszlo do oszustwa, ktore wyglada na to,ze
        jest zamierzone-nie daje napiwkow, wzywam managera/wlasciciela knajpy by
        wyjasnic.
        Jest jeszcze jedna rzecz,ktora robie-jesli obsluga jest zla daje napiwek w
        wysokosci kilku groszy,albo 20 groszy jedno-dwu-pieciogroszowkami-to na prawde
        dziala!
        Komu dajemy napiwki?-kelnerom,kosmetyczkom,manikjurzystkom,boyom
        hotelowym,paniom w recepcjach hotelowych,taksowkarzom.W przypadku kelnerow to
        na prawde ich glowna pensja!!
        Sa jeszcze 2 reguly-napiwki dajemy raczej gotowka, bo jesli dodajemy tip do
        karty, to 90%walscicieli knajp potraca z napiwku 30-50% lub wszystko!
        Jesli "cover" jest wliczony to wolam mamnagera i upewniam sie,ze kelner
        dostanie z tego napiwek..We Wloszech jest dosc uzasadnione "coperto"-przeciez w
        wiekszosci na dzien dobry dostaje sie pyszny chleb,grissini,oliwy,czekadelka
        itp.
        Co do pytania w pierwszym poscie-dziekuje-nawet wyraznie powiedziane nie
        przesadza-lepiej mowic-reszta dla Pani/Pana,albo najlepiej po prostu
        zostawic,albo oddac kelnerowi tipa i powiedziec dziekuje i jescze kilka milych
        slow-my tak robimy.
        Nie wyzywajmy tych co nie daja napiwkow od burakow.Po prostu edukujmy ich,ze
        napiwki daja ludzie na poziomie i tak postepuje sie w cywilizowanym swiecie-ale
        podkreslam wtedy,gdy obsluga na to zalsuguje!
        Fajny watek.
    • Gość: all Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.minneapolis-02rh16rt-03rh15rt.mn.dial-access.att.net 04.01.06, 04:50
      To zalezy od tego ile kelner zarabia. Napiwki sa rozpowszechnione w USA bo z
      tego zyje kelner/ka. Z reguly jest to 5-15% zalezy od sumy i gestu. Kelner ma
      placone na godzine $2 lub 3 dolary czyli grosze i utrzymuje sie z napiwkow.
      Toalety w restauracjach sa nieplatne. Napiwku sie nie daje lub daje sie
      mniejszy gdy obsluga nie jest uprzejma lub jedzenie jest byle jakie. Napiwki
      nie sa z reguly dawane w restauracjach szybkiej obslugi np MC-Donald.
      Jak dawac.
      Wystarczy powiedziec - Dziekuje, reszta dla pani
      albo zostawic na stole.

      • Gość: Mula Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.dynamic.mts.net 04.01.06, 05:11
        Gosc, od razu widac ze zyjesz po zachodniej stronie Atlantyku.
    • Gość: Mula Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.dynamic.mts.net 04.01.06, 05:06
      Napiwek daje sie w uznaniu jakosci otrzymanej uslugi. Za bardzo dobra usluge
      (profesjonalna, zyczliwa, uczciwa, szczera i ponad regularne oczekiwanie
      jakosci) daje nawet 20% bez wzgledu czy to fryzjer, kelner, taryfiarz czy
      hotelowy chlopiec. Nie place za to nigdy za toalete gdyz uwazam ze "babcia
      klozetowa" powinna byc oplacona przez wlasciciela lokalu i z tipow wszyscy
      kelnerzy dostaja od klientow.
      Co do gestow, zadne dodadkowe nie sa potrzebne po stwierdzeniu "dziekuje" i
      wyjsciu z lokalu. Gdy kelnerka/kelner nie jest pewna i przynosi reszte do
      klienta co jeszcze siedi, mozna powtorzyc ze to jest napiwek lub zostawic na
      stole przy wyjsciu.
      • Gość: kosti Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.bltmmd.east.verizon.net 04.01.06, 06:12
        Sluchajcie!pracowalem/pracuje w knajpach,min.w takie w ktorej napiwek jest
        wliczony w cene i juz wam mowie jak to jest:po 1,jesli napiwek jest wliczony w
        cene,to znaczy,ze obsluga MUSI byc profesjonalna,z najwyzszej polki,jezeli taka
        nie bedzie macie prawo domagac sie zbicia z rachunku tych 10%,czesto gdy kelner
        zdaje sobie sprawe ze cos spieprzyl przy stoliku sam rezygnuje z nabijania
        serwisu.Po 2,ktos napisal ze"wlasciciel lokalu dobija sobie napiwek"-co za
        bzdury!przeciez napiwek idzie dla obslugi(barmanow,kelnerow,kucharzy)a nie dla
        wlasciciela.Moim zdaniem napiwek dawac nalezy,ale tylko gdy jakosc uslugi jest
        dobra,napisaliscie,ze"kelner ma wykonywac swoja prace i za to ma
        placone"-jasne,ale nie zapominajcie,ze jego praca polega na przyjeciu zamowienia
        i wydaniu go wam-to wszystko.A za to,ze umila wam czas,usmiecha sie,rozmawia z
        wami nalezy sie napiwek,bo on to robi extra,po prostu sprawia,ze nie jestescie w
        restauracji tylko by jesc,ale takze by sie rozerwac!i na koniec pamietajcie,aby
        chcac wynagrodzic kelnera/barmana nie obrazic go,bo jak ktos slusznie zauwazyl
        20 gr to nie napiwek,ale reszta.osobiscie wolalbym nic nie dostac niz zeby ktos
        zostawil mi 20 czy 50 gr,bo to jest zalosne.
        pozdrawiam
    • Gość: kosti Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.bltmmd.east.verizon.net 04.01.06, 06:14
      Sluchajcie!pracowalem/pracuje w knajpach,min.w takie w ktorej napiwek jest
      wliczony w cene i juz wam mowie jak to jest:po 1,jesli napiwek jest wliczony w
      cene,to znaczy,ze obsluga MUSI byc profesjonalna,z najwyzszej polki,jezeli taka
      nie bedzie macie prawo domagac sie zbicia z rachunku tych 10%,czesto gdy kelner
      zdaje sobie sprawe ze cos spieprzyl przy stoliku sam rezygnuje z nabijania
      serwisu.Po 2,ktos napisal ze"wlasciciel lokalu dobija sobie napiwek"-co za
      bzdury!przeciez napiwek idzie dla obslugi(barmanow,kelnerow,kucharzy)a nie dla
      wlasciciela.Moim zdaniem napiwek dawac nalezy,ale tylko gdy jakosc uslugi jest
      dobra,napisaliscie,ze"kelner ma wykonywac swoja prace i za to ma
      placone"-jasne,ale nie zapominajcie,ze jego praca polega na przyjeciu zamowienia
      i wydaniu go wam-to wszystko.A za to,ze umila wam czas,usmiecha sie,rozmawia z
      wami nalezy sie napiwek,bo on to robi extra,po prostu sprawia,ze nie jestescie w
      restauracji tylko by jesc,ale takze by sie rozerwac!i na koniec pamietajcie,aby
      chcac wynagrodzic kelnera/barmana nie obrazic go,bo jak ktos slusznie zauwazyl
      20 gr to nie napiwek,ale reszta.osobiscie wolalbym nic nie dostac niz zeby ktos
      zostawil mi 20 czy 50 gr,bo to jest zalosne.
      pozdrawiam
      • Gość: Uffff Nie badzmy sknerami IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.01.06, 06:33
        Wynagrodzenie kelnerow jest tak niskie, ze kelner musi dostac napiwek aby
        wygladalo na to ze zarabia. Praca jest niesamowicie ciezka i wymagajaca.
        Wysokosc napiwku powinna ksztaltowac sie srednio na poziomie 10-20%
        rachunku.Zgadzam sie z toba ze 20-50 groszy to nie napiwek.Pozdrawiam
        • feminasapiens Re: Nie badzmy sknerami 04.01.06, 23:51
          Moje wynagrodzenie jest również dość niskie, może nawet ta fryzjerka/tipsiarka
          zarabia więcej niż ja - to idiotyczne że muszę jej dawać napiwek.
      • azjak Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 04.01.06, 20:52
        A jeśli napiwek nie jest wliczony w cenę to obsługa NIE MUSI być
        profesjonalna???
    • Gość: piramidon Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.01.06, 06:45
      Sądzę, że napiwek ABSOLUTNIE nie jest obowiązkiem klienta. Jest formą nagrody
      za poświęcenie czasu i sił, za dbałość. Jeśli kelner nie zmienia mi
      popielniczki, to może zapomnieć o napiwku. To samo, jeśli chodzi o
      niesprzątnięcie brudnych naczyń (bo już np. tempo podania obiadu nie zalezy od
      niego tylko od kuchni, prawda?)po posiłku. Jeśli kelner znika na zapleczu i
      muszę wędrować za nim i szukać go, żeby złożyć dodtakowe zamówienie, to też nie
      zamierzam dawać napiwków. To ma być w końcu nagroda, a za co nagradzać leni,
      czy olewaczy? Ja zwykle zostawiam między 10 a 20 procent, zaokraglajac sumę.
      Np. zostawię 200 złotych zarówno przy rachunku 180 zł, jak i 160 zł (zakładając
      że wszystko było OK). Mam znajomych, którzy rozliczają się z kelnerami co do
      grosza i szczerze mowiąc jest to żenujące (zwłaszcza jak obsługa była naprawdę
      dobra). Ale cóż: są ludzie i ludziska :).
      • Gość: kika Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.kolonianet.pl 04.01.06, 07:48
        Nie wyobrażam sobie nie zostawienia napiwku w dobrej knajpie, a bywam w nich od
        czasu do czasu. W mojej ulubionej, gdzie wcale nie zostawiam dużo, "moja"
        kelnerka wita mnie od drzwi, prowadzi do stolika, podaje popielniczkę i raczej
        mi do zupy nie napluje, choć cholera wie.Po prostu człowieku, patrzysz w kartę
        i nie myślisz sobie, że danie kosztuje 30 zł, tylko od razu 30 plus 3. Podobnie
        z kawą w kawiarni na deptaku. Siedzę sobie godzinę, ale wiem, że nie będzie
        mnie kosztowała 7 zł, ale okrągłą dyszkę i tyle. Zawsze daję napiwki, ale jeśli
        kanjpa mi podpadła, po prostu do niej nie wracam. To nie stołówka, kochani.
        • Gość: paero123 Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.compi.net.pl 05.01.06, 16:09
          W dobrej tzn. dobra ze wzgledu na ceny/wystroj czy obsluge i dania?
      • Gość: SZCZERY Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 09:10
        taaaakk

        dawaj 40 zlotowe napiwki, tym samym sprawiasz, ze taki kelner zarabia lepiej
        niz rektor uczelni albo lekarz w szpitalu
        • Gość: karol Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 212.244.31.* 04.01.06, 10:10
          no i co z tego?? kolejny przedstawiciel typowej polskiej zawisci...
          • Gość: SZCZERY Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 14:17
            nie tam zawisci, sam zarabiam nienajgorzej

            no ale dlaczego kelner ktory sie ladnie usmiecha, ma zarabiac lepiej niz lekarz
            ktory ratuje zycie?

            jesli to zalezy od mojego napiwku, to ja sie do tego przykladac nie bede
            tzn innymi slowy, jak dostane rachunek 37.40 to jak kelner byl naprawde bardzo
            mily, to dam mu te 40 zl.. ale smiesza mnie ci, co daja 15-20% napiwku a przy
            drogich danaiach badz drinkach, wychodzi to kilkadziesta zl dla kelnera

            ps sprzataczka ktora myje korytarze w szkole jakos napiwkow nie dostaje, a
            praca podejrzewam, ze tak samo jesli nie bardziej meczaca od kelnera a do tego
            bardziej dolujaca
            • Gość: jakis Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.chello.pl 04.01.06, 15:34
              PO pierwszw dlatego, ze lekarz ma placona stala, znacznie wyzsza niz kelner
              pensje, po drugie taki kekner pracuje po 15-16 godzin dziennie, wtedy gdy my
              przychodzimy na kolacje ci ludzie sa od wielu godzin na nogach, a mimo to musza
              byc nadal mili, usmiechnieci i tryskajacy energia. Ich stala pensja to zaledwie
              400-500 zlotych, czesto to studenci zaoczni, musza wiec oplacic szkole a to
              wydatek nie lada, mieszkanie, bo czesto sa z poza Warszawy.
              Zadziwiajace jest to. ze ludzie ktorzy uczestnicza w tym forum maja tak malo
              wyobrazni i sa tak bardzo nie czuli. Zycze wam abyscie kiedys popracowali w tym
              zawodzie chociaz przez miesiac, byc moze wtedy zmienicie swoj stosunek do zawodu
              kelner i uswiadomiciesobie jak wyczerpujaca psychicznie i fizycznie ta praca.
              • Gość: Dosia Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.nycmny.east.verizon.net 05.01.06, 03:22
                Pracowalam kiedys jako kelnerka na jednym z ogrodkow na Starym Miescie w Wawie.
                Przez trzy miesiace. Nigdy w zyciu potem tak ciezko nie pracowalam jak wtedy.

                A ile kasy wydalam za zele do opuchnietych nog (po 14 godzinie pracy nie widac
                kostek)! Juz z powodu takich kosztow uwazam, ze kelnerzy powinni dostawac
                napiwki.

                Od tego czasu tylko z kilka razy zdarzylo mi sie nie zostawic napiwku - i
                musial byc to jakis totalny fuck-up ze strony kelnera tzn. jakies b. chamskie
                zachowanie z jego strony, bo nawet gdyby mi cos wylal na bluzke to i tak bym
                zostawila napiwek.

                Kelnerstwo (jezeli tak moge powiedziec) to b. trudny zawod, wymagajacy b.
                wysokiej kultury osobistej. Sa restauracje roznej klasy, sa kelnerzy dobrzy i
                zli. Najlepsza kelnerka jaka widzialam w zyciu? Swietna restauracja w Nowym
                Jorku. Nie moglam od tej dziewczyny oderwac wzroku. Byla niesamowita - sposob w
                jaki przedstawiala desery... Ale to jest klasa, ktorej wielu kelnerom brakuje.
                GEneralnie Amerykanie sa b. przyjacielscy, wiec i kelnerow maja swietnych. W
                Polsce czasem az szkoda patrzec na te chodzace nieszczescia z wypisanym na
                czole manifestem "nienawidze swojej pracy i mam Was klientow w dupie".
      • Gość: ośćość Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.infonet.ee / *.infonet.ee 04.01.06, 22:15
        Dawać, dawać, i jeszcze raz dawać - za dobra i mila obsluge.
    • Gość: asl Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.dyn.optonline.net 04.01.06, 08:10
      napiwki, napiwki... w cywilizowanym swiecie daje sie je wszystkim i za
      wszystko. tak to juz jest skonstruowane. idziesz np. do fryzjera i za podciecie
      badz ulozenie wlosow (nie jest to fryzura, a jakas modyfikacja tylko..)placisz
      ok.$16-18. doajesz banknot $20 dolarowy- a reszte ktora dostalas/es i tak
      oddajesz osobie ktora wykonalala usluge. np. w stanie nowy jork, przyjete jest
      ze napiwek w restauracji to co najmiej 15-20% twego rachunku!
      osobiscie nie zostawil bym napiwku w wysokosci 5zlp!!- chyba ze nie planowanal
      bym wizyty w okreslonej restauracjii...
      zycze powodzenia! i nie skap na napiwkach!!!!(ci ktorzy tobie sluza, umilaja
      czas- czesto pracuja wylacznie za napiwki...).
      • zbig72 Napiwek to premia, więc tylko za wyjątkową obsługę 04.01.06, 09:22
        jeśli kelner czy kelnerka wykonują swoją pracę poprawnie, zwyczajnie, średnio,
        to niby dlaczego mają dostać premię jaką jest napiwek?

        napiwek powinien być dawany jesli ktoś jest wyjątkowo zadowolony z obsługi,
        kelner był miły, stworzył "atmosferę", coś polecił, jedzenie było super
        smaczne, nie kazał na siebie czekać i nie były "nijaki" - wtedy jak najbardziej

        cena jest ceną a kelner pensję przecież dostaje, więc dawanie zawsze jest nie
        tylko dziwne, ale w dodatku przyzwyczaja kelnerów że mogą się zachowywać
        nieodpowiednio a i tak dostaną
        • Gość: krs Re: Napiwek to premia, więc tylko za wyjątkową ob IP: 213.76.166.* 04.01.06, 09:50
          zgadzam się w pełni - nie uważam że napiwek nalezy się kelnerowi jak
          przysłowiowa "psu zupa" bez względu na obsługę. Jeśli obsługa jest miła, pani
          kelnerka milo się usmiechnie, zagadnie - to samemu chce się dać napiwek. Ale
          jak jest naburmuszona i obrażona na mnie że przyszłam i musi mnie obsługiwać -
          a i takie się zdarzają - to z jakiej racji mam ją premiować?...
          • Gość: mariola 69 A ile dasz lekarzowi,sedziemu,urzednikowi ktory ci IP: *.regionline.fi 04.01.06, 10:24
          • squonk zawsze daje napiwek; taka mam zasade 04.01.06, 11:41
            na studiach pracowalam jako kelnerka wiec wiem cos o tym;
            daje w najprostszy opisany rowniez powyzej sposob - po rozliczeniu rachunku
            zostawiam uznana kwote na stole [przewaznie 10% a jesli jestem wyjatkowo
            zadowolona to wiecej]; gdy place karta - napiwek zostawiam na stole w gotowce
            [jak napisal ktos przede mna - w tej formie w polsce czesto zabiera go
            wlasciciel lokalu]; jesli chodzi o fryzjerow, kosmetyczki i manicurzystki to
            mam nastepujaca zasade - nie daje napiwku, gdy mam pewnosc, ze dana osoba
            pracuje na wlasny rachunek [np. fryzjer w domu lub wynajmujaca stanowisko w
            salonie manicurzystka] bo mysle, ze cena jest tak skalkulowana aby przyniesc
            zysk - w pozostalych przypadkach daje 10-15%.
            Mysle, ze nie nalezy polski porownywac do stanow - tam napiwki daje sie w
            zasadzie za wszystko i w kazdej sytuacji [kelner lub taksowkarz moze nawet ci
            nawtykac, gdy zapomnisz lub z jakiegos powodu nie chcesz mu dac napiwku] a u
            nas jest to raczej materialny wyraz zadowolenia z wykonanej uslugi;
            nie zmienia to faktu, ze niezaleznie od tego czy ktos daje napiwek czy nie
            nalezy to zrobic [lub nie] w miare taktownie bo to w jaki sposob traktujemy
            innych swiadczy tylko o naszej kulturze; i tyle:-)
      • tk_s Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 04.01.06, 10:31
        U nas utarło się, że napiwki się daje i wiekszość się tego trzyma, zwłaszcza w
        restauracjach, bo już w kawiarniach czy taryfach bywa różnie. Rzeczywiście w
        Stanach jest stawka minimalna za godzine dla osób, które pracują na napiwkach i
        jest ona sporo niższa niż w innych przypadkach aczkolwiek jest zapis, że jeśli
        suma uzyskana przez pracownika z tipów jest niższa niż minimalna godzinówka to
        pracodawca musi dopłacić różnicę. Chociaż jak kelner nie wyrobi to podejrzewam,
        że wylatuje, bo oznacza to, że kiepsko wykonuje swoją pracę. Dodatkowo są
        miejsca (np. atrakcje turystyczne typu zaklinacz aligatorów) gdzie jest
        explicite napisane, że dany pan pracuje na napiwkach. Gwoli ciekawostki
        nadmienie, że w Warszawie zdarzają się lokale, gdzie kelner ma podstawy 1000
        zeta na rękę a z tipami i "wałkami" wyciąga po 3-5 tysi. Domyślam się też,że są
        lokale gdzie jest jeszcze lepiej.
    • Gość: Małgośka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.penetrator.com.pl 04.01.06, 10:50
      Ja daję i zmuszam (niestety) męża, żeby dawał. Jeśli chodzi o odróżnienie, w których zawodach dawać napiwki a w których nie, to ja daję wszędzie tam gdzie jest potrzebne indywidualne podejście do klienta: fryzjer, kelner. Np. kosmetyczce jak idę na zabieg oczyszczenia twarzy, ktory jest bolesny i nieprzyjemny to nie daję (raz zabieg nie był zbyt bolesny, ale okazał się nieskuteczny wręcz przeciwnie zaszkodził mojej cerze), natomiast za regulacje brwi już daję napiwek.
      Inna sprawa, że jak w knajpie kelner ma muchy w nosie i jest nieuprzejmy, nie potrafi zrozumieć, że dzieci nie zawsze mogą się szybko zdecydowac na to co chcą i jest z nimi więcej zamieszania, to takiemu nie dam napiwka, mało tego dostanie mu się czasami ode mnie. Moim zdaniem kelner dostaje napiwek nie za przyniesienie potrawy do stolika (za to płaci mu pracodawca) ale za "przyklejony uśmiech do twarzy" jeżeli to dla nego duży wysiłek to dla mnie parę złoty napiwku to duży wydatek.
      Pozdrawiam
      • Gość: lu Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 11:16
        a mniec denerwuje sytauacja w restauracji SFINKS
        tam w karcie jest napisane że wskazany jest napiwek, NIBY CZEMU???
      • Gość: Kelnerka Re: Do Malgoski IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 05.01.06, 07:55
        Dziwne, ze Ty dajesz napiwek za usmiech. Uwazam, ze dostaje sie napiwek za
        profesjonalna, szybka , mila i przyjazna obsluge klienta. Za uprzejmosc i
        goscinnosc.Aczkolwiek warto sie usmiechac, bo usmiech i pozytywne nastawienie
        do klienta wywiera dobre wrazenie i zjednuje sympatie.Mam nadzieje, ze Ty jak
        idziesz do restauracji to tez sie do kelnera usmiechasz , a nie siedzisz
        napompowana i tylko wymagasz????
    • alex-alexander Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 04.01.06, 11:30
      feminasapiens napisała:

      >
      >
      > Pytanie: jak płacić żeby było wiadomo że daje się napiwek i kelner nie musi
      > wydawać reszty? Może jest jakieś symboliczne zachowanie, które daje to do
      > zrozumienia kelnerowi.

      To bylo typowo francuskie (eleganckie)zachowanie. We Francji kelner zawsze wyda
      co do centyma reszte nawet jak mu sie powie, czy da 70 zl (w Twojim przypadku).
      Odchodzi od stolika kelner, odchodza goscie. Napiwek (mozna dolozyc) lezy tak
      dlugo na stole, az kelner ponownie znajdzie sie przy tym stoliku odbierajac
      zamowienie od nowego goscia. A nowy gosc nie tknie tych pieniedzy. Wspomnialas
      o 10%. Trzeba bylo dolozyc jeszcze 2 zl i zostawic caly napiwek w etui bez
      ponownego zwracania sie do kelnerki.
      Amerykanie maja elegantszy sposob dawania napiwku. Np. rachunek wynosi 65,30 zl
      czy dolarow. Zostanmy przy zlotowkach. Wowczas kelner wydaje 4,70 zl.
      Amerykanin nie bedzie dawac napiwku w formie garsci monet. Po prostu zabiera
      kupe monet i daje jedna pieciozlotowa monete czy banknot pieciodolarowy. Inni
      uwazaja, ze 5 zl to za malo, wiec zabieraja te 5 zl daja 10 zl, ale w jednym
      banknocie. A moze kelnerka byla myslami gdzie indziej i nie doslyszala
      slowa "dziekuje". U Niemcow Ordnung muß sein (porzadek musi byc w kazdej
      sytuacji). Wiec dodatkowo do slowa "dziekuje" dodaja: "Es paßt", co znaczy ok.,
      wszystko pasuje, w porzadku jest ta suma, nie chce reszty.
    • Gość: Kelnereczka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 12:37
      Nie dziwię się tamtej kelnerce. Przez całe wakacje pracowałam jako kelnerka w drogiej kawiarni na rynku w Krakowie i wiem ze jest tak wielka ilosc osob, ktorym do glowy nie przyjdzie zostawianie napiwku (oczywiscie mowie o Polakach) ze lepiej sie upewnic, czy znaja oni znaczenie słowa "dziekuje", niz byc pozniej ofiara nieprzyjemnosci. Dla przykladu: musielismy podniesc cene papierosów Marlboro z 6,85 zł do 7,00zł bo my, jako kelnerki musialysmy biegac po okolicznych sklepach aby rozmienili nam pieniadze (wszystkie ceny w menu byly zaokraglone do 1 zł i nie mialysmy nigdy tak drobnych monet) podczas gdy Polacy cierpliwie czekali na wydanie reszty.

      1 Jak płacic aby bylo wiadomo ze daje sie napiwek? Nalezy powiedziec, "dziekuje, reszty nie trzeba", lub przy wydawaniu okreslic :"prosze wydac do ...zł", Ulozenie sztucow, swiadczy o etapie posiłku, a nie o checi opuszczenia retauracji

      I jeszcze cos, "przyzwoity" napiwek to WIECEJ niz 10%,a 10% to powinien byc obowiazek, skoro mlode studentki z bogata kultura osobista i ze znajomoscia dwoch jezykow obcych zarabiaja 3,5 zł ZA GODZINE!!!! na Ryku Głownym w Krakowie.
    • Gość: Kelnereczka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 12:39
      Nie dziwię się tamtej kelnerce.
      Przez całe wakacje pracowałam jako kelnerka w drogiej kawiarni na rynku w Krakowie i wiem ze jest tak wielka ilosc osob, ktorym do glowy nie przyjdzie zostawianie napiwku (oczywiscie mowie o Polakach) ze lepiej sie upewnic, czy znaja oni znaczenie słowa "dziekuje", niz byc pozniej ofiara nieprzyjemnosci. Dla przykladu: musielismy podniesc cene papierosów Marlboro z 6,85zł do 7,00zł bo my, jako kelnerki musialysmy biegac po okolicznych sklepach aby rozmienili nam pieniadze (wszystkie ceny w menu byly zaokraglone do 1 zł i nie mialysmy nigdy tak drobnych monet) podczas gdy Polacy cierpliwie czekali na wydanie reszty.

      1 Jak płacic aby bylo wiadomo ze daje sie napiwek? Nalezy powiedziec, "dziekuje, reszty nie trzeba", lub przy wydawaniu okreslic :"prosze wydac do ...zł", Ulozenie sztucow, swiadczy o etapie posiłku, a nie o checi opuszczenia retauracji

      I jeszcze cos, "przyzwoity" napiwek to WIECEJ niz 10%,
      a 10% to powinien byc obowiazek, skoro mlode studentki z bogata kultura osobista i ze znajomoscia dwoch jezykow obcych zarabiaja 3,5 zł ZA GODZINE!!!! na Ryku Głownym w Krakowie.
      • kamajkore Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 04.01.06, 13:51
        hmmm... tak się tylko zastanawiam:
        może gdyby nikt nie dawał napiwków, to żadna kelnerka nie zgodziłaby się
        pracowac za grosze a jej pracodawca nie miałby łatwej wymówki?
        ale jest jak jest, szkoda, że powstał taki głupi zwyczaj.
    • Gość: Double Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.balt.east.verizon.net 04.01.06, 13:42
      Bardzo prosto - mowisz "dziekuje, reszty nie trzeba".
    • aniko16 Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 04.01.06, 14:09
      Szczerze mówiąc czułabym się nieco zażenowana "wręczając" te 5 zł kelnerce. To
      dość niski napiwek i powinno się po prostu zostawić monety na stoliku.
      Absolutnie nie zgadzam się z teoriami, że napiwek należy się tylko za jakąś
      szczególnie staranną obsługę ani z tymi, że "przecież mają swoją pensję". Dla
      mnie zostawienie napiwków, zatrudnianie pani do sprzątania czy do nakarmienia
      kota podczas naszej nieobecności (zamiast korzystać z uprzejmości sąsiadów),
      jest również formą solidarności społecznej i sprawiedliwszego podziału dóbr.
      Rzeczywiście jest tak, że skoro stać mnie na posiłek w restauracji to powinno
      też być mnie stać na to aby nieco przy mnie skorzystali inni, którzy mogą sobie
      pozwolić na bardzo niewiele. Niedawanie napiwków, dorabianie do tego
      domorosłych teorii i szukanie dla nich jeszcze aplauzu jest rzeczywiście typowo
      polskie i niestety trąci "buractwem".
      • Gość: Psyche Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.versanet.de 04.01.06, 15:28
        Z tym buractwem tez nie przesadzajmy. Jasne, ze 5 zl napiwku, przy 65 zl
        rachunku, to moze nie jest suma porazajaca, ale calkowicie w porzadku. No i
        niezapominajmy, ze restauracja restauracji nierowna. Sa takie lokale, gdzie
        trzeba dac te 15-20% (bo kilka osob Cie obslugiwalo i wiadomo, ze oni tym
        napiwkiem sie jakos podziela) i takie knajpki, gdzie 8-10% w zupelnosci
        wystarczy. Oczywiscie, nie mowie tutaj sympatycznosci osoby obslugujacej.

        A poza tym co kraj, to obyczaj. Zarowno jesli chodzi o kwote napiwku, jak i
        sposob dawania. W Niemczech, gdzie mieszkam, rzadko zostawia sie pieniadze na
        stole - uznawane jest to za troche grubianskie. Jesli nie ma specjalnego etui -
        czyli w restauracjach o nizszym poziomie - daje kwote z napiwkiem w calosci, lub
        wyrownana do X bezposrednio kelnerowi. Z kartami kredytowymi/ platniczymi tez
        nie nalezy przesadzac. Mozna spokojnie kwote, ktora ma byc odliczona, podac wraz
        z napiwkiem. Kelner i tak rozlicza sie z szefem z calego obrotu (wszelkie oplaty
        karta odciaga), wiec wszystko jedno czy napiwek daje sie do reki, czy na
        rachunek. Kwestie podatkowe, o ile wiem, nie graja tu zadnej roli.

        Poza tym, nie ma chyba nic bardziej zenujacego, jesli placisz karta i pod
        pozorem niedysponowania zadna drobna kwota pieniezna, nie dajesz zadnego
        napiwku. To jest dopiero buractwo.
    • Gość: klient Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: 193.42.211.* 04.01.06, 15:19
      Ja mialem ostatnio nastepujaca sytuacje: Po pierwsze na rachunku zobaczylem
      zupelnie inne (wyzsze oczywiscie) kwoty niz w karcie. Wreczylem kelnerowi
      koszyczek wyraznie mowiac "prosze". W koszyczku bylo o wiele wiecej niz opiewal
      rachunek i o tym ile zostawie kelnerowi postanowilem zdecydowac po otrzymaniu
      reszty. "Dziekuje uprzejmie" kelnera odbierajacego koszyczek juz wywolalo we
      mnie "bad feeling about this" ale dalem mu szanse. Oczywiscie cwaniak nie
      przyszedl z reszta, a mnie glupio bylo go szukac. Rozumiem, ze kelnerzy zyja z
      napiwkow i powinno im sie je zostawiac ale lubie sam decydowac o ich wysokosci.
      Nie przepadam tez za przeklamaniami menu/rachunek.
      • iwa23 Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 04.01.06, 16:54
        Pare osob wypowiada sie tu na temat napiwkow w USA. Ale nikt nie wspomnial, bo
        pewnie nie wie, ze kelnerzy (jak i inne zawody typu uslugowego) dostaja w tym
        kraju od pracodawcow nie stawke minimalna, tylko jej polowe. I jest to zgodne z
        prawem, ktore w przypadku tych zawodow robi wyjatek, bo druga polowe, a
        prawdopodobnie o wiele wiecej, kelner ma sobie dorobic napiwkami.
        Wiem, bo pracowalam w tym kraju kilkanascie lat jako kelnerka.
        Oczywiscie, kelner powolny, leniwy, niesympatyczny nie dostaje napiwku, albo
        dostaje bardzo maly. Na tym polega system i taka jest zacheta do dobrej pracy.
        Klienci wiedza, ze za jedzenie placa restauracji, a za obsluge kelnerowi. I
        wielu z nich zostawia "tipy" (napiwki) wieksze niz oczekiwane 15%, w lepszych
        restauracjach 20%.
        A kto nie chce placic za obsluge, chodzi do miejsc typu "fast food" albo je w
        domu.
      • Gość: pokojowka pokojowka IP: 83.168.106.* 04.01.06, 16:55
        Uśmiecham się nad całym wątkiem, bo tylko raz ktoś tu wspomniał o
        pokojówce.Przez kilka lat pracowalam w hotelu w ktorym doba kosztuje ok 400zl. I
        co?Pensja najniższa,bez zusów(studenci) charówka potworna. Śmiac mi sie chce z
        wyliczen "kelnerki" "kelner obserwuje.." Ha ha ha, Ja nie chcialabym dostac
        napiwku za to że "pokojwka się uśmiecha. pokojowka mrugneła okiem , pokojowka
        ziewnela",ale za to ze myję czyjś kibel, zbieram włosy łonowe z łózka, łazienki,
        za to że kręgosłup pęka od dzwigania poscieli, schylania sie ,szarpania
        przescieradeł,za to że paznokcie zdziera sie mocząc w wodzie trąc ,
        kafle,lustra. I gosci musze traktować indywidualnie. To nie jest taśmowka,
        Mentalnosc ludzi ,Polakow juz zwłaszcza jest własnie taka,ze jak ktos nie widzi
        to nie jest wstydem olać sprawe i nie zostawić tej złotowki, ale jak wszysycy
        patrza to oczywiscie "żenujace jest zostawienie 5 zł, przy rachunku na
        65zl".Ludzie opamietajcie sie! Jak ja bym chciala miec codziennie z kazdego z 18
        pokoi ktore sprztaalam po 1 zł!! A 5 zł, ojej to byłby raj! Co z tego ,ze
        rachunek jest na 65 zł. Załózmy ze jest to jakiś drink i salatka.I co? wielce
        się kelnerka spoci przynoszac tą tace? Napiwek ,owszem ale proporcjonalnie do
        wysiłku jaki sie włozy.Nie lubei takiego zagladania w portfel klienta,ze jak ma
        wiecej to obedrzec mu skóre. Raczej tyle powinno sie dawac ile praca jest warta.

        Cóż rzeczywistosc jest taka ,ze jako pokojowki, mialysmy srednio dziennie 8-10
        zł z napiwkow, Napiwki kilkudziesieciozlowtowe to wielkie halo. za to zerowe
        nikogo nie dziwily( i nie dziwia bo stutacja od roku gdy nie pracuje-taka
        sama).Za to boye hotelowi w tym samym hotelu maja dziennie 100-200zl z napiwkow.
    • nieprawomyslny fiu fiu 04.01.06, 17:10
      Dobry watek.
      Ja daje na ogol napiwki- pisze ze na ogol, bo czasem zdarza sie ze nie dam. Nie
      dalem np w sytuacji, kiedy moja luba poprosila kelnera w ogrodku o popielniczke
      do ktorej mozna wyrzucic gume (do rzucia of course:) na co kelner odparl-
      prosze owinac w papierek i dyskretnie wyrzucic (w domysle na ziemie:).
      A w ogole przypomina mi sie syt. z filmu "Czterdziestolatek", podczas wyjazdu
      do zaprzyjaznionego kraju boy hotelowy wyciagnal reke po kase, na co Pan
      Bliniak zapytal bohatera serialu -Czy mamy jakis fundusz reprezentacyjny?
      Otrzymawszy odpowiedz negatywna, uscisnal serdecznie te wyciagnieta dlon i
      zapodal - No to dziekuje!:))
    • Gość: leelou Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.google.com / 217.15.96.* 04.01.06, 18:48
      Mam ten sam problem. Co więcej- napiwki dawane personelowi "knajp" nie zawsze
      trafiają do kieszeni pracowników. czasem zobowiązani są oni do oddawania swoich
      tipsów, lub mają prawo do pewnej ich części (moja koleżanka dostawała 10%).
      czasem napiwki idą do podziału. i na prawdę nie jest tak, że Właściciele lokali
      mają "wystarczające" zasoby aby wynagrodzić trudy pracowników i wykorzystują ich
      do maksimum.
      zaczęłam ostatnio praktykować (ponoć angielski) zwycvzaj kupowania drinka
      barmanowi... wystarczy się zapytać, czego się napije. mam wtedy pewność, że jego
      trud i praca zostaną faktycznie w jakiś sposób wynagrodzone.
      • aramisek dobry temat! 04.01.06, 20:54
        Pracuje w zawodzie uslugowym, napiwki sa mile widziane! smiac mi sie chce, jak
        czytam, ze ludzie nie daja lub daja -a to w zaleznosci od ich "widzimisie"

        oczywiscie kasa jest WASZA i sama nie chcialabym by mi ktos zagladal do
        portfela, ale bardzo mile jest, gdy ktos doceni moja prace,a naprawde pracuje z
        przyjemnoscia, nie musze udawac ze sie usmiecham bo z reguly ciesze sie ze moge
        pracowac w tym zawodzie.

        pozdrawiam dajacych !

        heheh
        • Gość: bb Nie daję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 23:21
          Nie daję napiwków i ich też nie dostaję. A do restauracji już w życiu nie
          pójdę, skoro kelnerzy mogą mi w zupę napluć. Co to za hołota!
    • Gość: zatroskany dodatkowe pytanie: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 00:23
      do osób, które pracują w knajpach:
      Czy napiwki dobijane do rachunku na karcie kredytowej trafiają do adresata? Czy szefowie kładą na nich
      łapki?
      Często nie mam przy sobie gotówki i zostawiam właśnie taki napiwek...
      • tomek854 A ja nie daję napiwków. 05.01.06, 07:54


        • tomek854 Re: A ja nie daję napiwków. 05.01.06, 08:01
          uciekło mi.

          Nie daję, nie rozumiem tego zwyczaju.

          Sam też nie dostaję :)

          Powiedzcie mi: jeżeli rozwoziciel pizzy zarabia tyle samo pieniędzy co rozwoziciel prania, tylko ze on wchodzi do domów i wnosi tam po pudełku lub dwoch, a rozwoziciel zajeżdża od zaplecza z praniem i wymienia paczkę, która przygotowana dla niego leży przy drzwiach, to dlaczego ktoś wożący pizzę ma dostawać jeszcze jakieś dodatkowe pieniądze, a rozwoziciel prania nie? Przecież ich robota jest taka sama - obaj jeżdża po mieście od drzwi do drzwi? Że rozwoziciel pizzy musi być miły dla klientow? No taki jego obowiązek. Rozwoziciel prania musi co rano załadować 1.5 tony prania na swojego busa i po powrocie analogiczną ilość rozładować...

          Dlaczego taksówkarz ma dostawać napiwki, a np. facet ciągający reklamę na przyczepie po mieście nie?

          I co to znaczy, że napiwek daje się za to, że kelner czy ktoś był dla nas miły i obsłużył nas tak jak trzeba?

          Czy jerzeli ja nie dostanem napifkó, to mogem do redackcji oddać text napisany byle jak i z buendami ortograficznymi?
          • mmaupa Re: A ja nie daję napiwków. 05.01.06, 09:46
            Wszyscy sie wypowiadaja nt. Stanow. Uwazam, ze w USA kelnerom to 15-20
            procentowe napiwki sie naleza. Pomine fakt, ze kelnerzy zarabiaja tam grosze.
            Moim zdaniem nigdzie indziej nie ma tak milych, usluznych i cierpliwych
            kelnerow! W Polsce, Niemczech i gdzie indziej w Europie (moze mialam wyjatkowego
            pecha?) trafialam na okropnych kelnerow, za kazdym razem musialam czekac chyba z
            15 minut na przyniesienie menu/rachunku/czegokolwiek, nierzadko obsluga byla
            dosc burkliwa, zeby nie powiedziec chamska. No i jak tu zostawiac duzy napiwek?

            A fryzjerom nie daje napiwkow, bo na ogol i tak zarabiaja wiecej ode mnie
            (studentka-laborantka), a w dodatku maja zapewniona stala prace (nie sa to
            dorabiajacy studenci).
            • oneka Re: A ja nie daję napiwków. 05.01.06, 12:22
              z USA to w ogóle błędna koło:)
              płace nie są niskie, żeby ludzie się nad nimi litowali. po prostu muszą się
              starać, żeby zarobić. normalne prawa rynku, a nie jakieś szczególne usposobienie
              Amerykanów.
              podział napiwków międz personelem został wprowadzony, bo np. kucharz nie chciał
              wydać kelnerowi dania, gdy wiedział, że ten obsługuje jakiegoś bogatego,
              dającego napiwki klienta. poza tym też dlatego, żeby kelnerzy nie zabijali się o
              klientów: nie każdy ma szczęście obsłużyć kogoś, kto zostawił 200zł napiwku.
              wydaje mi się, że w naszych warunkach napiwek jest jednak przymusem społecznym.
              nie ma w nim logiki. kelnerzy pewnie więcej by zarabiali, gdyby ich pracodawcy
              nie zakładali, że i tak dostaną napiwki...
      • Gość: KELNER Re: dodatkowe pytanie: IP: 80.54.28.* 05.01.06, 18:18
        Raczej nigdy , zależy to od właściciela .Jak właściciel jest w porządku to jest
        dumny gdy widzi że jego pracownicy dostają napiwki i w żadnym wypadku nie
        będzie nikomu obniżał zarobków.Jak sknerus to różnie bywa .Znam taki lokal w
        Karpaczu gdzie pracodawca robił kontrolę osobistą i zabierał wszystko aby potem
        sprawiedliwie "dzielić".Kto się nie zgadzał wylatywał a lokal dobry , dużo
        Niemców a oni lubią napiwki dawać gdy są zadowoleni.
    • Gość: iza Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.06, 12:37
      Przeczytałam cały wątek z wielkim zainteresowaniem. Sama do restauracji chodzę
      rzadko, bo mnie zwyczajnie nie stać, ale będąc już w jakimś lokalu typu Pizza
      Hut zawsze napiwek zwyczajowo zostawiałam. Zdumiało mnie jednak w wielu
      tekstach uzasadnienie powinności dawania napiwku, dające się streścić mniej
      więcej tak: „praca kelnera to podanie posiłku a napiwek daje się za to, ze
      zrobi to w sposób miły i profesjonalny”. To przecież jakaś piramidalna bzdura!
      Do normalnych obowiązków kelnera należy szybka i profesjonalna obsługa,
      życzliwość dla klienta, bycie pomocnym. Pracodawca ma prawo tego właśnie od
      każdego kelnera wymagać. Tak samo jak od sekretarki wymaga się nie tylko tego,
      aby podała kawę czy herbatę, ale by również – a może przede wszystkim –
      tworzyła dla klientów miłą atmosferę.
      I kolejna sprawa – to, że ktoś pracuje po 14 h, to jest zwyczajne łamanie prawa
      i nie może być argumentem za tym, że trzeba takiego kogoś koniecznie wspierać
      napiwkiem. Oczywiście znam realia, sama często pracowałam ponad siły, ale nie
      obciążam tym faktem klientów firmy, tylko swoich pracodawców. A w Polsce akurat
      pracownikowi dość łatwo jest wyegzekwować swoje prawa w sądach pracy. Poza tym
      pracownicy zgadzający się na niewolnicze warunki pracy – mimo całego
      zrozumienia dla ich pobudek – psują rynek pracy i sprawiają, że wszyscy, którzy
      przyjdą po nich, też będą mieli źle.

      • Gość: anastazja Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 14:27
        dosyć często chodzę do restauracji i zostawianie napiwków to u mnie reguła.
        jeżeli obsługa była niedobra - napiwku nie ma. a co powiecie na taki problem:
        czasami jadam w knajpce, w której obsługują jej właściciele. i co wtedy?
        zostawiać? przy ladzie jest ustawiona świnka do której wrzucam zazwyczaj 1 zł
        żartując, że świnka też przecież musi jeść. a wy dawalibyście napiwki w takiej
        sytuacji?
      • Gość: kelner czas pracy IP: 80.54.28.* 05.01.06, 18:45
        Praca w gastronomii w wydłuzonym czasie to "normalność " szczególnie gdy walczy
        się do ostatniego klienta.Rzadko aby klienci przestrzegali godzin otwarcia
        lokalu , raczej nigdy nie zauważą i nigdy nie obchodzi nikogo jak się taki czy
        taka do domu dostanie.Ostatni autobus ? Zapomnij.Jeśli nie masz możliwości
        dojazdu to zapomnij o pracy w gastronomii - obojętnie kelner czy kucharz.Taxi w
        nocy - nie każdego na to stać.Zdarzają się sytuacje w których o godzinie
        powiedzmy 02:00 przepraszasz , musisz kończyć.Pytanie nr.1 - a to nie walczycie
        do ostaniego klienta ( klient siedzi przy jednym piwie od 20:00 i wypalił 40
        papierosów ).
        Nr.2 a co szef wam nie płaci za pracę - rzadko który szef chce płacić za
        nadgodziny.
        Można by tak pisać i pisać.Całe szczęście że oprócz tych "wyrozumiałych" są też
        normalni , mili i kulturalni klienci choć coraz częściej mam wrażenie że wiele
        osób idzie odegrać się w restauracji za zamarnowany dzień .Jak im poprawisz
        humor - masz napiwek , nie sprostasz zadaniu dostaniesz - 3 gr.
        Stali goście - inny temat - mili kulturalni , taktowni.
    • loiterer Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 05.01.06, 17:02
      Hej Feminasapiens!

      Piszesz, ze rachunek przyniesiono Wam w eleganckim etui. Twoj maz wlozyl tam 70
      PLN i nie chcial reszty. Kelnerka reszte przynosi zazwyczaj w tym samym etui, w
      ktorym daje rachunek. Jesli wiec dalas (Twoj maz) napiwek to nie zagladasz do
      srodka :)
      Inaczej, mniej komfortowo, ma sie sytuacja jesli rachunek dostajesz
      bezpodrednio. Osobiscie robie tak, ze mowie: reszta dla Pani/Pana. DZiekuje.
      Wszedzie, procz kilku azjatyckich krajow, przyjete jest dawanie napiwkow, ale
      nie jest to obowiazek. "Dziekuje" brzmi roznie i mysle, ze kelnerzy majac zle
      doswiadczenia (moze ktos przed Toba zrobil awanture o niewydana resze?) wydaja
      co do grosza jesli nie powiesz im dosadnie.
      To co jest oczywiste dla Ciebie, niekoniecznie jest oczywiste dla drugiej osoby,
      co reszta widzisz czytajac odpowiedzi na Twoj post :)

      Napiwki daje kelnerom, jesli zostalam mile obsluzona, fryzjerce jesli efekt jej
      pracy mnie satysfakcjonuje, taksowkarzowi jesli nie jest natretny i potrafi
      "zabawic" rozmowa, bojom hotelowym jesli mi pomogli przy wysiadaniu np z taxi
      czy prowadzac do pokoju, pokojowkom jesli sie przylozyly do swojej pracy.

      Dwie uwagi:
      jesli place karta kredytowa to staram sie dac napiwek w gotowce (o ile mam
      drobne). Nie mam pewnosci, ze kelner/-ka dostanie te pieniadze, bo przeciez CC
      rozlicza jej szef.
      Kiedys na Podkarpaciu placac za nocleg dopisalam napiwek dla recepcjonistek
      (mile byly). Przy wyciagu z konta zauwazylam, ze zostala mi odciagnieta kwota za
      hotel, bez napiwku :(

      Przy napiwkach to najprosciej jest wlasnie z pokojowkami:
      zostawiam pieniadze na stoliku przy lozku lub na poduszcze. Dzieki temu (tak
      przypuszczam) pani pokojowka biegla za mna az do taksowki, poniewaz odkryla, ze
      zostawilam ksiazke :)
      Innym razem przyslano mi do domu sweter, ktory zapomnialam (Szwajcaria). Mysle,
      ze to tez z powodu tej malej sumy, od ktorej ja nie zbiednieje, ktos sie nie
      wzbogaci, ale ... bedzie mu/jej milo, ze docenilam jego prace.

      Jesli jestem po raz pierwszy w jakims kraju to dowiaduje sie wczesniej o
      zwyczaje "napiwkowe" z przewodnikow czy od znajomych lub przygladam sie
      dyskretnie jak placa inni.

      Nikt nikogo nie zmusza do napiwkow, nieslusznie wiec nazywa sie tych
      "oszczednych" burakami. Kazdy robi wedlug swojego uznania.


      Pozdrawiam,
      Loiterer
      • annika_vik Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 05.01.06, 23:49
        Znam sytuację z obu stron - sama pracowałam wyłącznie na napiwkach (jako
        przewodnik) i w obsłudze klienta (informacja i sprzedaż biletów), a teraz
        jestem konsumentem.

        Muszę wam powiedzieć, że kiedy pracowałam na napiwkach to i 20 groszy mi nie
        śmierdziało! Byłam zadowolona, bo tych ludzi trochę było i dzięki temu miałam
        nawet te 3 złote więcej a to już jakaś kawa z ciaskiem na wieczór :)
        W kasie ludzie płacący za bilety turystyczne i 2000 zł dawali mi czasem 1 zł
        albo 50 groszy i zawsze byłam super zadowolona! Tylko raz nie przyjęłam
        napiwku - pan przy kasie (!!!) dał mi "zieloną stówkę" (tak, 100 USD!), którą
        mu oddałam, szczerze mówiąc, że to za dużo. Pan się skruszył, przeprosił i dał
        mi 10 USD.
        Za 20gr też ładnie dziękowałam, ale faktem jest, że mi tych miedziaków nikt nie
        dawał z łaską, tylko ot tak. I fajnie.

        Dzisiaj sama daję napiwki albo resztówki wszystkim, którzy nie posiadają danego
        biznesu. Daję mało, ale zawsze: kelnerom, donosicielom pizzy, listonoszowi,
        kosmetyczce itp. Natomiast moja fryzjerka na swój zakład, sama ustala ceny.
        Czasem jest tak, że napiwek daję raz na jakiś czas (np przed świętami), ale
        większy, jeżeli korzystam z tanich usług regularnie.

        Muszę też powiedzieć, że im ktoś ma więcej forsy, tym mu głupiej dawać napiwki,
        bo wydaje mu się, że jak da złotówkę, to już lepiej nic nie dać. To jest jakieś
        dziwne myślenie, przecież i tak jednym napiwkiem nikt się nie obłowi! Te
        groszowe resztówki i drobne napiwki składają się na super "bonus", jeśli tych
        klientów trochę jest. Pracujesz jakieś 23 dni w miesiącu i nawet jeżeli 10
        klientów zostawi po złotówce dziennie, to jest 230 zł miesięcznie!

        Natomiast nigdy przenigdy nie dam "napiwku" wymuszonego. Knajpy z
        doliczonym "serwisem" omijam. Na panów myjących szyby na stacjach nie reaguję.
        Na pakujacych zakupy z wielkim napisem "tu wrzuć napiwek" też nie. I denerwuje
        mnie cos takiego. Do bardzo drogich usług też nie dopłacam, raczej staram się
        zbić cenę.

        Moim zdaniem i 50 gr i inne "resztówki" to też pieniądze. Po prostu zostawione
        nikogo nie upokarzają, bo stanowią część większej całości.

        Jak dać - zostawić na stole, powiedzieć wprost do jakiej kwoty chce się mieć
        wydane (ja tak robie). Czasem się pytam "a jest tu jakiś kubek na resztówki?" i
        nigdy nie spotkałam się z negatywnym odbiorem.
    • ktos.czyli.ja nie daję bo:1 naciąłęm się; 2 niby z jakiej racji? 06.01.06, 17:50
      kiedyś dawałem napiwki - nie były to może astronomiczne sumy, ale było
      zaokrąglanie w górę do pełnych złotych; jakiś czas temu dałem mój ostatni
      napiwek gdy zapłaciłem rachunek i nie otrzymałem 30 złotych reszty, bo pani
      kelnerka se uznała tą kwotę właśnie za napiwek (skąd inąd nie wiem z jakiej
      racji), a ja po prostu nie miałem jak rozmienić pieniędzy i dałem taki a nie
      inny banknot, poza tym wydaje mi się że kwestia napiwków to sprawa indywidualna
      kwestia dobrej woli klienta, a nie jakiś obowiązek czy dobry zwyczaj, bo kelner
      czy kelnerka w knajpie nie pracują dla napiwków tylko dla zadowolenia i
      satysfakcji klientów, a pensję im wypłaca nie klient a pracodawca. Są zawody
      pozbawione napiwków i ludzie w nich pracujący jakoś muszą sobie radzić wiążąc
      koniec z końcem
    • kubako Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 06.01.06, 17:51
      Wyobraź sobie sytuację, że kelnerka nie oddała tych 5zł, a Ty w powyższej
      sytuacji słowem nie wspomniałaś że te 5zł to napiwek...
      • Gość: Dionizy Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.bel.vectranet.pl / 85.219.140.* 06.01.06, 18:12
        Ja daję napiwki już pewnie z przyzwyczajenia-10% rachunku.
        • Gość: mania Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 19:23
          Może już o tym była mowa ( wątek jest długi ), ale w niektórych krajach, np. we
          Włoszech w rachunku zawarte jest tzw. coperto, czyli właśnie napiwek dla
          kelnera. Na ogół jest to 10%. Wtedy już nic nie zostawiam. Swoją drogą jest to
          dość zdrowe rozwiązanie. Dawanie napiwku jest zawsze trochę protekcjonalne i
          dla mnie jednak odrobinę krępujące. Chociaż się przyzwyczajam:)
    • Gość: l.a. Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.aster.pl 07.01.06, 13:16
      Obiad zazwyczaj jadam w restauracji, więc to codzienny wydatek ok. 40-60 zł.
      Chodzę do restauracji, bo nie mam czasu na gotowanie, ale nie oznacza to też że
      zarabiam miliony, więc taki codzienny napiwek kosztowałby ponad 100 zł miesięcznie.
      No i właśnie chodzę do restauracji, żeby ktoś dla mnie ugotował i żeby ktoś to
      podał - taki jest cel i sens istnienia restauracji. Za to płacę za danie te
      40-60 a nie 15-30, za które można to danie ugotować.
      Moja siostrzenica była w czasie wakacji kelnerką (w Warszawie) i jej pensja
      podstawowa wynosiła 1000 zł (za 8 godzin pracy dziennie bez weekendów, weekendy
      były płacone inaczej i dodatkowo). Nie sądzę, aby w naszej szerokości
      geograficznej była to mała pensja, do której TRZEBA dokładać napiwki. Masa ludzi
      zarabia takie pieniądze w Polsce (również często ciężką pracą fizyczną) i nie ma
      szans na żadne napiwki.
    • cetka Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) 07.01.06, 15:13
      nie wiem, czy to jest gdzies ujete, ale moim zdaniem daje sie kelerowi
      pieniadze, on wydaje reszte, a ty wychodzac zostawiasz, ile chcesz. ja tak
      zawsze robie. a tak, to ty zostalam przy stoliku, jakbys czekala na reszte.
      • Gość: MAGIC Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 22:22
        Polecam fanom IVRP i JPII ;)

        iiii-gooool.blog.pl/
    • Gość: admin www.rury.net Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 22:26
      Napiwki sie daje, poniewaz ludzie, ktorzy nas obsluguja, zarabiaja grosze.
      www.rury.net.pl
      • Gość: Miki Re: napiwki - czy/jak/ile dawać(?) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.06, 21:13
        Większość ludzi zarabia grosze to co mam wszystkim rozdawać napiwki? Naiwki
        daję tylko wtedy kiedy uważam że obsługa była grzeczna , sprawna , miła i
        wogóle ok. Jeśli traktuja mnie taśmowo to ja ich tez.
    • Gość: Paweł Sfinx - wymuszony napiwek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.06, 12:58
      Zdarzyla mi sie kiedys w Sfinxie w Katowicach (Al. Korfantego) sytuacja, w ktorej kelner sam z siebie przyniosl mi reszte z rachunku doliczajac sobie 2 zlote (ok. 10%). Dla mnie byl to skandal, tym bardziej, ze nie raz spotkalem sie tam juz z fatalna i slamazarna obsluga.

      Swoja droga, zawsze mam dylemat w sprawie napiwkow w takich miejscach jak wlasnie Sfinx. Dla mnie ni to restauracja, ni to bardziej ekskluzywny bar szybkiej obslugi. Ja tam wpadam zjesc cos jako zamiennik chinczyka czy kebaba u turka... I nie wiem dlaczego w dwoch pozostalych nie mialbym placic napiwku, a w Sfinxie tak.

      W drozszych restauracjach napiwki zwykle zostawiam.
      • Gość: Miki Re: Sfinx - wymuszony napiwek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.06, 21:12
        Mnie też zdażył się taki przypadek w Sphinksie ze kelner sam odliczył sobie
        napiwek, zauważyłam to i bezczelnie powiedziałam ze brakuje 5 zł reszty, musiał
        oddać. Jakby przyniósł resztę to tą 5 i tak by dostała ale ze uznał ze mu się
        należy to takiego....
        • lilarose Re: Sfinx - wymuszony napiwek 09.01.06, 14:48
          A ja miałam przypadek w Sphinksie w Toruniu: byłyśmy z kumpelą na 6-
          tygodniowych praktykach studenckich pod Toruniem. Żywiłyśmy się bardzo skromnie
          z racji niewielkich funduszy, ale raz postanowiłyśmy sobie zaszaleć i
          wypuściłysmy sie do Torunia na wycieczkę. Na obiadek poszłyśmy na tamtejszego
          Sphinksa właśnie. Gdy przyszło do płacenia, kumpela dała przystojnemu,
          usmiechnietemu panu kelnerowi banknot 100 zł (nasz obiad kosztował jakieś 40 zł
          razem) i ...tyle go widziała. Zamarłyśmy, bo za te ok. 60 zł miałyśmy jeszcze
          żyć jakiś czas, więc kumpela grzecznie poprosiła kelnera o resztę. Przyniósł
          resztę, ale straszliwie się skrzywił, a kasę ostentacyjnie rzucił nam na stół.

          Aktualnie daję napiwki w restauracjach, ok. 10%, daje je także fryzjerce, u
          której czasem bywam (ma taki specjaną kieszonkę w fartuchu, do której się
          wrzuca napiwki), ale uważam, że napiwek powinien byc dobrą wola klienta.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka