Dodaj do ulubionych

Handel genomami

28.12.05, 19:33
Witam, piszę zaintrygowany wiadomością z Australii o projekcie ustawy zezwalającej dorosłym dzieciom na poznanie nazwisk obojga rodziców, nawet w przypadku sztucznego zapłodnienia matki nasieniem anonimowego dawcy z banku spermy. Nasuwają mi się pytania: kim są rodzice tego dziecka (czy jest ich troje)? Jaka odpowiedzialność spoczywa na dawcy nasienia? Czy nasienie można traktować jak towar? Czy zapładnianie komórki jajowej nasieniem z banku staje się formą eugeniki? Co może usprawiedliwić korzystanie z banków spermy? Co Wy na to? Czekam również na te Wasze odpowiedzi bardziej osobiste (czy zostałbyś/-łabyś dawcą mając na uwadze wynagrodzenie). Dodam, że "rynek" komórek jajowych również istnieje.
Obserwuj wątek
    • b-beagle Re: Handel genomami 28.12.05, 19:44
      Biologicznym ojcem jest dawca nasienia i nic tego nie zmieni. Oczywiście jego
      odpowiedzialność za poczęte dziecko jaet żadna ale dziecko ma 1/2 jego genów.
      Uważam ,że człowiek ma bezwzględne prawo do poznania swojego bilogicznego ojca
      nawet jeżeli był on tylko bezimiennym dawcą spermy.
    • pierwiastek2 Re: Handel genomami 30.12.05, 13:53
      Po pierwsze: Co to jest eugenika? =P

      Co do kwestii anonimowości:
      Powinno być to rozwiązane w ten sposób, że dawca wyraża zgodę na udostępnienie
      jego danych osobowych ewentualnemu potomstwu. Przecież to także jego/ jej decyzja.
      To rozwiązuje kwestie odpowiedzialnosci. Pozostaje NN - umywa ręce. Ujawnia się
      - musi się liczyć z konsekwencjami, tzn. ze dziecko moze kiedys jego/ja
      odwiedzi. Chodzi o odpowiedzialność moralną, bo o prawnej nie ma mowy.
      Ogólnie danie możliwości poznania przez dzieci ich biologicznego rodzica (gdy
      ten nie zastrzegł swojej anonimowości) nie jest niczym złym.

      Kim są rodzice?
      To powinno być interpretowane, jak w wypadku adopcji. Są rodzice wychowujący i
      są rodzice biologiczni.
      A Ich Troje to wiadomo co =P

      Po czwarte:
      Po co usprawiedliwiać istnienie banków spermy? Przecież to nic złego.
      Jasne, że są ludzie, którzy podchodzą do tego, jak do sposobu zarobkowania. Ale
      są też tacy, którzy robią to kierowani chęcią pomocy rodzinom nie mogącym z
      różnych przyczyn doczekać się potomka.
      Dlaczego nikt nie ma nic przciwko punktom krwiodawstwa?! Przecież i tam nie
      zawsze obowiązuje zasada bezinteresowności!

      • Gość: lecho Re: Handel genomami IP: *.visp.energis.pl 30.12.05, 15:54
        Pod pojęciem eugenika kryje się selektywne rozmnażanie gatunków, aby je ulepszać z pokolenia na pokolenie. Wyróżnia się eugenikę pozytywną, która polega na wspieraniu w rozrodzie "lepszych" osobników oraz eugenikę negatywną, polegającą na dyskryminacji tych "mniej wartościowych". Innymi słowy ma to prowadzić do wyeliminowania słabych genów z danej populacji (np. państwa). Polecam pl.wikipedia.org/wiki/Eugenika aż włos się jeży!

        Dla mnie jednak podstawowa róznica pomiędzy krwią a nasieniem to fakt, że plemniki i komórki jajowe dają NOWE życie, a erytrocyty są dla organizmu trochę jak olej dla samochodu.

        A z punktu widzenia "biorców": czy etyczne jest dobieranie cech swojego dziecka?
        • pierwiastek2 Re: Handel genomami 30.12.05, 16:57
          Dobieranie cech... Jeszcze nauka nie jest na takim poziomie, żeby możliwe bylo
          "wyprodukowanie" idealnego człowieka. Zawsze pozostaje ten margines, który
          stwarzają cudowne mechanizmy genetyki. To że wybiore sobie tatusia z niebieskimi
          oczkami, nie znaczy, że dziecko urodzi się z niebieskimi. Więc o jakim
          dobieraniu cech tu mowa? Raczej o zwiększaniu prawdopodobieństwa. Zresztą:
          sądzę, że ludzie podchodzą raczej rozsądnie. Nikt nie decyduje się na
          zapłodnienie poprzez bank spermy tylko daltego, iż ma takie widzimisię! Bo
          akurat chciałby mieć dzidzisia o jasnych włoskach. Hehe, a tu nic. Nawet o płci
          zadecydować za bardzo nie można.

          Eugenika - zalatuje nazizmem jak nic! Tyle, że z tego, co rozumiem, jest to cała
          gama działań o skali powszechnej, mająca na celu stworzenie jednego określonego
          typu. Tymczasem: są gusta i guściki. Jedna matka wolałaby brązowe oczka, inna -
          ciemną karnacjię, itp. Nie da się określić, co jest "lepsze". Jeśli zaś chodzi
          o takie cechy dosyć obiektywne, jak to, że dawca jest człowiekiem zdrowym i nie
          miał w rodzinie chorób genetycznych lub zawałów serca, to co złego w takiej
          selekcji? To raczej naturalny mechanizm, który zdaje się Darwin nazwał już jakiś
          czas temu. Zresztą - zdrowia i długiego życia nikt nie zagwarantuje. Mutacje
          powstają także w wyniku działania czynników zewnętrznych.

          Wydaje się wreszcie, że to miłość i naturalne pragnienie dziecka są głównym
          mechanizmem powodującym, że ludzie decydują się na korzystanie z banku spermy.
          Założę się, że gdyby tylko mogli - woleliby spłodzić dziecko bez ingerencji
          zewnętrznych.
          Banki komórek rozrodczych to smutna alternatywa, a nie zabawa w kompletowanie
          cech dla dzidziusia.
          • Gość: fraszka Re: Handel genomami IP: *.miks.uj.edu.pl 03.01.06, 13:09
            w sferze zapołodnienia wszystko to kwestia prawdopodobieństwa. Myślisz, że nie
            ma takich kobiet (małżeństw), które idą do banku spermy po konkretne cechy
            dziecka. To po co stworzono bank spermy geniuszy? Co do doboru płci: jest on
            możliwy dzięki zastosowaniu cytometrii przepływowej!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka