0golone_jajka
06.01.06, 00:05
Właśnie przeczytałem przejmującą historię pewnej kobiety. Poniżej fragmenty. Ciekawe co o tym sądzicie.
"Jestem młodą mamą cudnego chłopczyka, jakiś rok temu bardzo zbliżyłam się do Boga i od tego czasu moje życie bardzo się zmieniło. Ubiegły rok był właściwie przełomowy w moim życiu. Odeszły do Pana najbliższe mi osoby, co jeszcze bardziej zbliżyło mnie do Niego."
Nie bardzo rozumiem. Poumierali jej bliscy a ona jeszcze bardziej za to kocha boga??? Coś tu chyba nie gra.
"Jestem mężatką, ale tylko z prawnego punktu widzenia. Jak to niestety często w tych czasach bywa, w dorosłe życie weszłam według schematu: najpierw ślub cywilny potem jak będą pieniążki kościelny."
Hmmm, to na kościelny trzeba aż tyle kasy??? Po co? Dla organisty??
"Właściwie nigdy nie byłam "pokłócona" z Panem Bogiem, ale miałam baardzo szerokie, źle wykształcone sumienie - tak bym to nazwała. Nie praktykowałam zbyt często, ale jednak miałam szacunek do tych którzy kochali Boga całym sercem. Wielu rzeczy nie rozumiałam, miałam inne priorytety..."
Miała inne priorytety, czyli była po prostu normalna, potem jej się poprzestawiało. I co to znaczy "szerokie, źle wykształcone sumienie"????
"Przede wszystkim niemąż szykanuje mnie, obdarza szyderczymi uwagami ze względu na moją wiarę i częste uczestnictwo we Mszy Św. Nie wolno mi nawet przekroczyć bramy kościoła (przykładowo celem przeczytania ogłoszeń) bo wtedy czeka mnie zawsze awantura. Dozwolona jest ewentualnie jedna Msza Św. na tydzień lub dwa."
Co to w ogóle jest za zwrot "niemąż". Jak można tak mówić o mężu?? Dziwi się potem, że mąż jej nie szanuje! No i o co jej chodzi z tym kościołem? Zwykłemu katolikowi jedna ofiara w tygodniu wystarcza w zupełności. A ona by więcej i więcej chciała. No a z tymi ogłoszeniami parafialnymi to zupełnie nie rozumiem. Czy musi je wspólnie z mężem czytać?? Sama wracając z pracy nie może zerknąć? Po co wkurza męża ostentacyjnym zaczytywaniem się w tych ogłoszeniach (skoro wie że to męża drażni)?
"Mówi synowi, że mama go nie kocha bo woli pójść do kościoła niz się nim zajmować."
Pewnie taka jest prawda.
"Przez 3 lata byłam z synkiem w domku i zajmowałam się nim 24h więc tym bardziej jego słowa mnie ranią. Od kilku miesięcy niemąż jest w domu na zwolnieniu chorobowym, a ja przez ostatnie 2 miesiące ciężko pracowałam od rana do wieczora, każdą wolną chwilę poświęcając dziecku. Kiedy zmęczona przychodziłam do domu on stwierdzał, że cały dzień się opieprzam i on musi wszystko robić. A prawda jest taka, że ja potem po całym dniu pracy do późna w nocy muszę nadrabiać domowe obowiazki bo on niczego w domu nie zrobi. Nie mam według niego prawa i nie zasługuję żeby kupić sobie cokolwiek do ubrania. Powinny mi wystarczyć jedne spodnie, jedna para butów i jeden sweter. Przykłady można by mnożyć, po prostu każda chwila bez krzyku i awantury jest chwilą straconą. Oczywiscie wszystko w obecności dziecka..:("
No cóż, teraz współczuję, ale bardzo wiele wyjaśnią następne akapity!!
"I teraz mój dylemat: rozwieść się czy żyć z człowiekiem który traktuje mnie jako towar 3 kategorii, dla dobra dziecka? Co jest gorsze dla dziecka - widok ciągle kłócących się rodziców czy ich rozstanie? Staram się nie myśleć o swoim cierpieniu i mieć przede wszystkim na uwadze dobro dziecka, ale nie wiem co zrobić."
Fakt, sytuacja nieciekawa, polecam rozwód. Kolejny akapit powinien rzucić światło na sprawę.
"Może przeżyłabym to całe upokorzenie, ale nie mogę słuchać jego bluźnierstw pod Adresem Pana. W innych sprawach podejmuję z nim jeszcze polemikę, ale kiedy rozpoczynają się uwagi o Kościele to momentalnie się "sypię", rozklejam..on wie po prostu jak mnie złamać i co sprawia mi największy ból. Pamiętam, kiedy odszedł Ojciec Swięty (przezyłam wtedy depresję, odeszła najbliższa mi osoba) on w tym samym dniu zrobił mi awanturę, że przez moje głupie zachowanie nie poszliśmy do wesołego miasteczka itp. i zepsułam im cały dzień...żadnego słowa pocieszenia, wrecz napaść. Mi sie to nie mieści w głowie. Nie byłabym zdolna do takiej znieczulicy nawet do najgorszego wroga. Śmierć ukochanego dziadka - to samo."
O kurde. Rozkleja się gdy "niemąż" coś nie tak powie o kościółku! To straszne! No a ta depresja po śmierci papieża!! Ale są na to leki. Tylko trzeba chcieć się leczyć.
A TERAZ HIT! WIELE WYJAŚNIAJĄCY
"Może zapomniałam dodać ważnego "szczegółu", że żyjemy w białym małżeństwie,
oczywiście to była tylko moja decyzja z którą on sie nie zgadza. Byłby to może
fakt usprawiedliwiający jego zachowanie (choć jestem daleka od tezy, że
człowiekiem powinien rządzić zwierzęcy instynkt i pożądanie) ale wcześniej
kiedy jeszcze żyliśmy ze sobą również było bardzo źle."
No jasne! Facet ożenił się z babką, a ta po spłodzeniu dziecka oznajmia, że mu więcej nie da! Kto by się na jego miejscu nie wkurzył??? Po co mu taka żona?? Zamiast do łóżka to do kościółka!!! ROzumiem gościa w 100%!!!
"Najbardziej mi zależy żeby być "w porządku" wobec Pana, wobec Jego Praw i Nauki, ale co mam zrobić? Jak żyć w związku z człowiekiem, przy którym nawet nie mogę wymówić słowa Kościół, muszę ukrywać że się modlę, że chodzę na Mszę Sw.? Bardzo mnie boli, kiedy urządza mi awantury kiedy komuś bezinteresownie pomagam, muszę wszystko ukrywac. Jest na tym punkcie bardzo wyczulony. Brak mi już sił. Niemąż nie chce ślubu kościelnego, musiałabym go do niego zmusić i całkowicie samodzielnie zarobić pieniądze potrzebne do jego brzydko mówiąc zrealizowania, bo nam się nie przelewa. Jednak nawet gdyby udało mi się spełnić te warunki, to jaki sens miałby ten sakrament? Bez miłości, szacunku, zaufania. Miałabym składać przed Bogiem fałszywą przysięgę? Czy rozwieść sie ? Jak się w ogóleodnieść do takiego małzeństwa cywilnego? Związek niesakramentalny jest nie w porządku wobec Boga, ale nie można się też rozstawać - to też nie w porządku.
Wiem, że nie poradzę sobie bez Chrystusa, bez Eucharystii, On Jedyny daje mi siły. Jak długo żyjąc w takim związku mogę pozostać w stanie łaski uświęcającej? "
No to kobieto, trzeba było do zakonu iść albo do pustelni to byś nie miała dylematów!!! A o obowiązku małżeńskim słyszałaś??
Po prostu oczom nie wierzyłem jak to przeczytałem! Jak można mieć tak pokręcone w głowie?? Szkoda że nie znamy wersji jej męża.
Co o tym sądzicie?