Dodaj do ulubionych

Gone with the Wind

28.02.06, 13:04
Jeśli ftoś kupił se w ramak kolekcji GW "Przeminęło z wiatrem", to uprzejmie
informujem, ze ten cały Ret Batler grany bez Klarka Gejbla to postać
autentycna. Zajmowoł sie on przemytem towarów bez jankeskom blokade morskom.
Hau!
Obserwuj wątek
    • owcarek_podhalanski Scarlett O'Hara 28.02.06, 13:38
      A wiecie, ze straśnie długo trza było sukać aktorki do roli Skarlet Ohary?
      Sukali, sukali, sukali i nijak znaleźć nie mogli. Wreście, coby nie tracić
      casu, wzięli sie za kręcenie filmu. Postanowiono najpierw nakręcić pozar
      Atlanty. Sprawa była prosto - wystarcyło spalić dekoracje z poprzedniego filmu.
      No i kie te dokoracje płonęły, na plan filmowy przypałętała sie młodziutka
      aktorka Wiwien Li. Producent filmowy spojrzoł na niom, uwidzioł jej twarz na
      tle nocy, rozświetlonom bez ogień płonącyk dekoracji i w natchnieniu pedzioł:
      - Oto jest Scarlett O'Hara!
      W ksiązecce załąconej do filmu Wyborca tyz przytocyła te historie. Pikno ta
      historia! Ino ... nieprowdziwa. W rzecywistości poni Wiwien Li brała udział w
      kastingu i była bez twórców filmu starannie wybrana spośród inksyk kandydatek.
      Ale ... kiedy legenda staje się faktem, drukujcie legendę. Hau!
      • mysha_b Re: Scarlett O'Hara 28.02.06, 16:18
        Szkoda, ze w drugiej czesci Przeminelo z wiatrem nic nie plonelo i aktorka,
        ktora wybrano do glownej roli, jaka jest, kazdy widzi. No, moze ma cos
        intrygujacego w srodku :)))))))

        Ps A tak na marginesie, film za takie pieniadze powinien byc dubbingowany, a w
        najgorszym razie powinien czytac lektor :(
        • owcarek_podhalanski Re: Scarlett O'Hara 01.03.06, 09:31
          mysha_b napisała:

          > Ps A tak na marginesie, film za takie pieniadze powinien byc dubbingowany, a
          w
          > najgorszym razie powinien czytac lektor :(

          To nie jest takie proste, Mysecko. Nie tak łatwo skompletować zespół do
          zdabingowania "Przeminęło z wiatrem". Ustalono nawet, ze pod stanowcom Skarlet
          Ohare głos podłozy poni Monika Olejnik, pod przebojowom Murzynke Mammi głos
          podłozy poni poseł z kurwikami w ocak, pod słodkom jako cukierek Melanie głos
          podłozy pon Bogusław Kaczyński, a pod bogobojnego Aszleja głos podłozy ojciec
          dyrektor. Ale kie pojawił sie problem, fto uzycy głosu za dziarskiemu Retowi
          Batlerowi, to liderzy syćkik partii w sejmie sie pokłócili, bo kazdy uwazoł
          siebie za jedynego godnego do tej roli.
          Spróbowano zatem z lektorem. Ale fto moze być lektorem do przeboju kinowego
          wsekcasów? Tylko pon prezydent! Ino ... rozumies, Mysecko, ta jego dykcja, ta
          dykcja ...
          Hau!
          • mysha_b Re: Scarlett O'Hara 01.03.06, 13:28
            :))))))), Monika Olejnik ma juz wprawe, bo zagrala Kopciuszka. Kopciuszek byl
            pokorny i potulny, wiec pani Monika nie mogla zaprezentowac swoich mozliwosci,
            ale w roli Scarlet pewnie by nam pokazala na co ja stac. Mam niejakie
            watpliwosci co do obsady pana Boguslawa Kaczynskiego, bo jak zacznie swoja
            kwestie to malo prawdopodobne zeby kogos innego dopuscil do glosu. Tak wiec
            Przeminelo z wiatrem zamieni sie w monodram... bez konca :)))
            • owcarek_podhalanski Re: Scarlett O'Hara 01.03.06, 14:26
              No to dojmy pona Bogusława do drugiej cynści "Przeminęło z wiatrem" (nota bene
              napisanej i sfilmowanej wbrew wyraźnej woli poni Margaret Miczel, ale dutki jak
              zwykle zrobiły swoje). Bo tej drugiej cynści to juz chyba nic nie moze
              zaskodzić. Hau!
              • mysha_b Re: Scarlett O'Hara 01.03.06, 23:46
                W tej sprawie nie moge byc tak kategoryczna, jak Ty, bo gra tam moj ulubiony
                aktor, Timothy Dalton :)))
                • owcarek_podhalanski Re: Scarlett O'Hara 02.03.06, 13:06
                  A barz zmartwis sie, Mysecko, kie powiem, ze według mnie jako Bond to on za
                  dobry nie był? Jeśli barz - to nie powiem tego. Hau!
                  • mysha_b Re: Scarlett O'Hara 02.03.06, 13:12
                    :)))))), nie, nie zmartwie sie, bo on mi sie podoba jako typ mezczyzny. Jesli
                    chodzi o aktorstwo to nie mam wyrobionego zdania :)))
                    • owcarek_podhalanski Re: Scarlett O'Hara 02.03.06, 13:58
                      Ale jednoceśnie pon Dalton na pewno nie był najgorsy. A ten aktor, co teroz mo
                      przejąć pałecke po ponu Brosnanie (nie bocem, jak sie nazywo) - to mo być Bond?
                      Koniec świata! Hauuuuu!
                      • mysha_b Re: Scarlett O'Hara 02.03.06, 15:26
                        Wszyscy fani JB bardzo sie buntuja. Juz podobno jest cala stronka w Internecie
                        na ten temat. Ale nie wiem,czy to cos pomoze. Mnie tez sie wydaje, ze ten nowy
                        sie nie nadaje, ale teraz sa takie mozliwosci, ze moga z niego zrobic Bonda jak
                        sie patrzy. Niedlugo sie zdziwimy jak zobaczymy na ekranie, ze Kaczor jest
                        wyzszy od Giertycha :)))
                        • owcarek_podhalanski Re: Scarlett O'Hara 02.03.06, 18:20
                          No to dom nowemu Bondowi sanse: jeśli pokono tyk dwók ponów, to go
                          zaakceptujem. Hau!
                          • mysha_b Re: Scarlett O'Hara 03.03.06, 12:38
                            Hmmmm, to cos calkiem nowego, Bond przeciwko Bondom. Ale kto wie, moze w ten
                            sposob zapoczatkujesz calkiem nowa serie. I wszyscy beda zadowoleni. I
                            zwolennicy poprzedniej i nowej obsady :)))
                            • owcarek_podhalanski Re: Scarlett O'Hara 03.03.06, 12:57
                              Coś trza robić, coby serial nie uległ skostnieniu. Hau!
    • mysha_b Re: Gone with the Wind 28.02.06, 16:32
      Jesli tacy sa wszyscy przemytnicy, to....... :)))
      • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 28.02.06, 17:24
        A o bidnym Rudolfie Valentino to juz syćkie ponie zabocyły? Eh, panta rhei ...
        Hau!
        • mysha_b Re: Gone with the Wind 28.02.06, 18:47
          Te panie, ktore moglyby o nim pamietac juz dawno razem z nim sa na tamtym
          swiecie. Ja nie widzialam ani jednego filmu z boskim Rudim :)))))))
          • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 01.03.06, 14:27
            mysha_b napisała:

            > Te panie, ktore moglyby o nim pamietac juz dawno razem z nim sa na tamtym
            > swiecie.

            A ik córki wolały boskiego Elwisa, co do ftórego nawet zastanawiom sie, cy ftoś
            juz go zdetronizowoł cy nie jesce? Hau!
            • mysha_b Re: Gone with the Wind 01.03.06, 23:52
              Jak dla mnie Elvis mial urode typowo radiowa, ale wiem, ze mial i ma nadal
              wielu fanow. Niektorzy twierdza wrecz, ze Elvis zyje :)))
              • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 02.03.06, 13:08
                W Hameryce podobno tyk "niektóryk" jest więcej niz tyk, co twierdzom, ze nie
                zyje.
                Ciekawe co na to sam Elwis?
                Hau!
                • mysha_b Re: Gone with the Wind 02.03.06, 13:15
                  A swoja droga to ciekawe, ze ludzie lubia tworzyc jakies takie ksiezycowe
                  legendy. Skad to sie bierze?
                  • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 02.03.06, 14:02
                    Nie wiem, ale w Hameryce tak jakoś jest. Po śmierzci dwók słynnyk bandytów
                    Dzikiego Zachodu - Jessego Jamesa i Billy'ego the Kida - i o jednym, i o drugim
                    jesce w XX wieku krązyły legendy, ze oni ciągle zyjom. Podobno i o Marylin
                    Monroe tak godano. Krucafuks! W tej Hameryce to nawet umreć se nie mozno.
                    Hauuuu!
                    • mysha_b Re: Gone with the Wind 02.03.06, 15:35
                      Widac w jakis tam sposob sympatyczni byli. A moze nasz(?) Janosik takze
                      zyje? :)))
                      • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 02.03.06, 18:21
                        To mozliwe. Jako juz (chyba) kiesik godołek, zachowały sie historycne dokumenty
                        o wyroku śmierzci na Janosika, ale nie zachowoł sie zaden o wykonaniu tego
                        wyroku. Hau!
    • bryza102 Re: Gone with the Wind 02.03.06, 09:07
      A dla mnie ten film jest zebest! :)
      Ilekroć miałam jakieś trable życiowe,Skarlrt podnosiła mnie na duchu i jej
      umiejętność wychodzenia z trudnych sytuacji."Pomyślę o ty jutro", wiele razy
      ułatwiło mi życie.
      Natomiast druga część,,, :((((
      • mysha_b Re: Gone with the Wind 02.03.06, 13:09
        Jesli o mnie chodzi nie jestem z tych co to majac problemy, czy zmartwienia,
        potrafia polozyc sie i zasnac, liczac na to, ze nastepny dzien przyniesie
        rozwiazanie :(
        • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 02.03.06, 14:05
          A mojom ulubionom postaciom w tym filmie była Mammi i juz! Niby postać
          drugoplanowa, ale bez niej to Skarlet by ino siedziała i kwicała. Nota bene
          filmowa odtwórcyni tej postaci była pierwsom murzyńskom aktorkom, ftóra dostała
          Oskara - i myślem, ze nalezoł sie jej. Hau!
          • dydyja Re: Gone with the Wind 02.03.06, 16:06
            Masz rację, Owcarku, Mammi jest tu bezwzględnie postacią centralną:) Liczy się
            na wszystkich płaszczyznach - na nią liczą, z nią się liczą – a Gable to już w
            ogóle żyć (ze Scarlett:) bez niej nie może:) Oczywiście, o ile pamiętam - bo
            jeszcze sobie nie odświeżyłam.
            A dziś „Kobieta i mężczyzna” (w zasadzie odwrotnie – u Francuzów para zaczyna
            się jednak od faceta....:))
            • mysha_b Re: Gone with the Wind 02.03.06, 18:13
              > A dziś „Kobieta i mężczyzna” (w zasadzie odwrotnie – u Francu
              > zów para zaczyna
              > się jednak od faceta....:))

              Ooooo, to dla mnie cos nowego. A wydawaloby sie, ze sa tacy szarmanccy. Chociaz
              kiedys slyszalam, ze dzentelmen zawsze powinien isc pierwszy, zeby oslaniac
              delikatna kobiete. Nie jak u nas, kobieta jako taran i tarcza dla mezczyzny :)))
              • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 02.03.06, 18:23
                No ale jeśli kobieta jest postury Mammi a chłop postury Łudiego Allena ...
                Hau!
                • mysha_b Re: Gone with the Wind 03.03.06, 12:54
                  Nie pozostaje nic innego, jak nieco inaczej dobierac sie w pary :)))))))
                  • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 03.03.06, 13:02
                    No ale dyć serce nie sługa, Mysecko.
                    Hau!
                • dydyja Re: Gone with the Wind 03.03.06, 13:30
                  No właśnie, różne konstelacje się w życiu zdarzają:) Dlatego niektóre formy i
                  konwenanse najlepiej jednak indywidualizować, a nie stosować na siłę - wbrew
                  logice i zdrowemu rozsądkowi:) Jeśli mam własnym ciałem forsować ciężkie wrota
                  tylko z tego powodu, że mój towarzysz ODRUCHOWO zachowa się 'szarmancko'
                  (zapominając, że ma mózg, z którego w każdej chwili może skorzystać:), to
                  dziękuje bardzo. No chyba że to poeta jaki, to mu się wybaczy:))
                  A para Mammi/Allen jest niesłychanie 'allenowska', przyznacie?
                  • mysha_b Re: Gone with the Wind 03.03.06, 13:58
                    Tak sie jakos dziwnie sklada, ze bardzo czesto panowie(?) zapominaja o mozgu,
                    ale rzadko kiedy zapominaja o bicepsach.

                    A jakiego wzrostu byla Mammi? Bo w allenowskich parach roznica wzrostu bywa
                    dosc spora :)))

                    Ps Di, kiedy sa Twoje imieniny? Jeszcze chyba Cie nie ma w kalendarzyku
                    Owcarka :)))
                    • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 03.03.06, 15:51
                      Oby Dydyjecka nie była Helenom, bo Heleny było wcoraj i wyslibyśmy na gburów,
                      ześmy nie złozyli Dydyjecce zyceń. Hau!
                      • owcarek_podhalanski Nase usanowanie 03.03.06, 16:05
                        Ocywiście, Dydyjecko, chyba sie domyślos, ze jeśli z jakichkolwiek powodów nie
                        fces ujawniać daty swoik imienin - my to usanujemy. Hau!
                    • dydyja Re: Gone with the Wind 03.03.06, 20:12
                      mysha_b napisała:
                      > Ps Di, kiedy sa Twoje imieniny? Jeszcze chyba Cie nie ma w kalendarzyku
                      > Owcarka :)))

                      Myszko, będzie mi bardzo miło znaleźć się w schroniskowym kalendarzu. To już
                      nie żarty – widomy znak przynależności – czuję się zaszczycona:) I nie martw
                      się, Owcarku, nic nie zostało przegapione, nie jestem Helenką - imieniny mam 16
                      września:))
                      • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 06.03.06, 10:43
                        No to, Dydyjecko, jak spojrzys tutaj, uwidzis swoje imieniny. Hau!
                        • dydyja Re: Gone with the Wind 06.03.06, 11:46
                          Fajnie:)))) Juz chcialam pytać, gdzie ten Twój kalendarzyk mozna znaleźć,
                          Owcarku:))
                    • dydyja Re: Gone with the Wind 06.03.06, 11:55
                      mysha_b napisała:
                      > A jakiego wzrostu byla Mammi? Bo w allenowskich parach roznica wzrostu bywa
                      > dosc spora :)))

                      Nie wiem, ile wzrostu osiąga Mammi, ale wiem na pewno, że kształty ma dosć
                      obfite, jak na porządną nianię zresztą przystało (żeby dzieciak mógł łatwo z
                      tej bujności skorzystać w razie gwałtownej potrzeby ukrycia się przed
                      światem:)). Oczywiście, gabaryty Allena (jako kwintesencji intelektualisty –
                      czy raczej stereotypu intelektualisty:)) mają się do Mamminych wręcz
                      przeciwnie. Generalnie chodziło mi o zasadę kontrastu i odwrócenia (postawienia
                      na głowie:), na jakiej zwykle allenowskie pary się opierają (co z kolei
                      doskonale obrazuje, do jakich absurdów może prowadzić sztywne i bez polotu
                      trzymanie się schematów i krojenie własnego zycia pod ich sztance.... itd., ale
                      to przeciez wszyscy wiemy:))))

                      • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 06.03.06, 12:39
                        No to skoda, ze pon Łudi Allen nie cyto nasyk postów, bo moze znalozłby w nik
                        nowe natchnienie? Dyć on za partnerki ciągle mo scupłe - jak to dziś godajom -
                        laski. Ocywiście Łudi Allen i laska to tyz kontrast, ale dyć kontrast niejedno
                        mo imie. Hau!
                        • dydyja Re: Gone with the Wind 06.03.06, 12:59
                          Ocywiście Łudi Allen i laska to tyz kontrast, ale dyć kontrast niejedno
                          > mo imie. Hau!

                          :))))) No właśnie o ten kontrast mi chodziło, Owcarku – że one takie silne,
                          proste i atrakcyjne, a on taki słaby, skomplikowany i atrakcyjny inaczej:))
                          • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 06.03.06, 13:57
                            Właśnie przybocył mi sie przypadek, kie filmowcy nie zlękli sie stworzenia
                            takiej "kontrastowej" pary: Dennis Bednarz i Gryzelda w filmie "Dżaberłoki".
                            A w drugom strone? Ocywiście "Piękna i Bestia". Co prowda na koniec Bestia
                            wypiękniała, ale to juz było ino sfinalizowanie "kontrastowego" związku. Hau!
                            • mysha_b Re: Gone with the Wind 06.03.06, 14:18
                              A ja Wam powiem, Di i Owcarku, ze Allen wcale mi sie nie wydaje atrakcyjny
                              inaczej. On dla mnie jest jak najbardziej atrakcyjny, w calym tego slowa
                              znaczeniu. Lubie takich. Zagubiony intelektualista z problemami z ktorymi sobie
                              nie potrafi poradzic, a wlasciwie ktore sam sobie stwarza. Taki niby dziecinnie
                              bezradny, taki gdzies tam na uboczu z glowa w chmurach, rozwiazujacy
                              egzystencjalne zawilosci tego swiata. W koncu liczy sie wnetrze, a nie powloka.
                              Wzruszajacy jest taki niepozorny szkielecik obleczony skora. Nie przepadam za
                              miesniakami z wypreparowanym mozgiem, bez krzty watpliwosci i refleksji :)))
                              • dydyja Re: Gone with the Wind 06.03.06, 17:44
                                Myszko, zupełnie podobne mamy gusta – tak się składa:)
                                Dla mnie Allen jest atrakcyjny WŁAŚCIWIE:)) Pisząc 'inaczej' mialam na myśli
                                to, że stanowi on (może bardziej jego bohater) żywe zaprzeczenie stereotypowego
                                wizerunku faceta (popularnego w pewnych kręgach:)) – z dużą klatką piersiową i
                                sporo mniejszym mózgiem, czyli twardziela właśnie, co to gwóźdź - na ten
                                przykład - wbić potrafi, ale o wiele chętniej zaserwuje kobiecie show w postaci
                                efektownego wygięcia go wpół (gwoździa znaczy:) własnymi rękami, bo to bardziej
                                efektowne – coś jak Zampano z La strady:)) Mnie akurat allenowski typ ogromnie
                                odpowiada:)) Namieszalam troche z tym Allenem - paradoksalnie, no! - bo tak go
                                LUBIE:))))
                                • radwi22 Re: Gone with the Wind 06.03.06, 18:37
                                  W.Allen jadł prozak. U W A G A ! i n f o r m a c j a n i e s p r a w d z o n
                                  a, i n f o r m a c j a n i e s p r a w d z o n a :)
                                  • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 07.03.06, 10:12
                                    Nie wiem, jak to by było, kiebyk był babom, ale pewnie tyz wolołbyk pona Allena
                                    niz np. pona Śwarcenegera. Nawet kieby informacja o łykaniu bez pona Allena
                                    prozaku okazała sie sprawdzono. Hau!
                                    • mysha_b Re: Gone with the Wind 07.03.06, 13:33
                                      La Strada; piekny, wzruszajacy film o milosci niechcianej i wrazliwej kobiecie
                                      okrutnie odrzuconej.
                                      Bardzo dawno ogladalam ten film. Wlasciwie nic juz nie pamietam, tylko tego
                                      wszechogarniajacego smutku zapomniec nie moge. Na to nawet prozac nie pomoze :(
                                      • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 07.03.06, 13:44
                                        mysha_b napisała:

                                        > La Strada; piekny, wzruszajacy film o milosci niechcianej i wrazliwej
                                        kobiecie
                                        > okrutnie odrzuconej.

                                        I jednak - kruca! - na swój sposób silnej, skoro, kie jej zabrakło, sam
                                        Zampano nie mógł sie zebrać do kupy. Moze se nigdy tego nie uświadomił, ale
                                        widać było, ze bez Dżelsominy bedzie chłopisko marniało w ocak. Hau!
                                        • mysha_b Re: Gone with the Wind 07.03.06, 13:58
                                          No i dobrze mu tak! Ze tez wszystko zaczyna sie doceniac dopiero jak sie to
                                          straci.
                                          "Ile cie trzeba cenic, ten tylko sie dowie, kto cie stracil" - slusznie i
                                          przytomnie zauwazyl takze Wieszcz :)))
                                          • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 07.03.06, 14:02
                                            mysha_b napisała:

                                            > "Ile cie trzeba cenic, ten tylko sie dowie, kto cie stracil" - slusznie i
                                            > przytomnie zauwazyl takze Wieszcz :)))

                                            No a jego starsy kolega po fachu tyz zauwazył, ze kielo kostuje ślachetne
                                            zdrowie, tego nie dowie sie nikt, az sie owo zdrowie zepsuje. Hau!
                                            • mysha_b Re: Gone with the Wind 07.03.06, 14:16
                                              Ach,biedny Mistrz Jan z Czarnolasu. On nie tylko zdrowie stracil.... niestety :(
                                              • owcarek_podhalanski Re: Gone with the Wind 07.03.06, 14:23
                                                Mom nadzieje, ze w 1584 roku odzyskoł te Wielkom Strate. Hau!
                                                • mysha_b Re: Gone with the Wind 07.03.06, 14:48
                                                  Nooo, jesli wierzysz w zycie pozagrobowe, to nadzieja Twoja Owcarecku, jest
                                                  uzasadniona. Spotkali sie w niebie. Ona jako niewinny aniolek tam trafila, a on
                                                  z uwagi na wielkie zaslugi dla literatury :)))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka