lascars1
31.03.06, 14:27
Ostatnio nurtuje mnie pytanie - czy rzeczywiscie istnieje cos takiego jak
solidarnosc, a moze jest to mit?
Niestety dla mnie, nie jest to tak bardzo oczywiste :(. Zawsze jest jakas grupa
interesu, ktora bedzie domagac sie dla siebie, najlepszych praw. Przykladowo
gornicy, ktorzy maja potezne wplywy na zmiany decyzji rzadu ze
wzgledu na ich liczbe, moga wywalczyc nie mal wszystkie przywileje, nasuwaja
mi sie merytury, ktore bede dostawac po 25 latach pracy. Nie sadze, ze ich
obchodzi, ze za to zaplaca inni podatnicy, ktory beda obciazeni, coraz to
wiekszymi
podatkami. Czy rencista, ktory falszuje swoje swiadectwo zdrowia,
może mu się udac nadal dostawac rente i nie patrzac, na innych ze beda musieli
finansowac
jego utrzymanie. Czy zamieszki we Francji ukazuja solidarnosc i partyjotyzm
obywateli, czy moze jednak psuja panstwo, ktore na dluzsza mete, nie wytrzyma
tak bardzo rowinietej polityki socjalnej? Czy solidarnosc Kaczynskich to
pozywka dla ludzi, ktorym sie wydaje, ze panstwo bedzie silniejesze i
solidarne? a może jednak w rezultacie nasze panstwo zmierza droga "zepsutej"
Francji?, ktorej dni sa policzone, jesli sie tam nie zmieni podejscie do
polityki liberalnej, ktora sama w sobie rozwija duch przedsiebiorcy u
obywateli, zamias go dusic. Czy solidarnosc to mit? Skoro tak trudno okreslic
czym ona jest? Bardzo prosilbym forowiczow o rozwiniecie watku i przepraszam
jednoczenie za zagmatwany styl pisma, mam nadzieje, ze sam sens mojego
zapytania jest zrozumialy :-)