Dodaj do ulubionych

Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie?

11.06.06, 13:25
Może ktoś podać jakikolwiek rozsądny argument przeciwko takim małżeństwom?
Bo tyle hałasu, a w zasadzie nie wiadomo o co. Pan Giertych się oburza, że
"promocja homoseksualizmu" i do czego to może doprowadzić. No właśnie, do
czego? Cóż komu przeszkadzać będzie, że Franek i Zbyszek się pobiorą? Dać im
te prawa i będzie spokój.
Obserwuj wątek
    • adam81w Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 13:25
      ja nie mam nic przeciwko.
      • rzewuski1 Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 13:26
        J
    • smalltownboy Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 13:29
      A niech tam, niech mają. Oczywiście bez prawa do adopcji dzieci, by im nie
      wypaczać psychiki.
      Tylko w sądach okręgowych będą musiały powstać dodatkowe wydziały rozwodowe, bo
      liczba spraw wzrośnie o 200%, ale to z korzyścią dla wymiaru sprawieddliwości-
      zarobi.
    • pan_havranek Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 13:33
      A choćby dlatego nie, że po dopuszczeniu do zawierania "małżeństw"
      homoseksualnych pojawią się pary sodomitów żądające udzielenia dodatkowych
      przywilejów - na przykład prawa do wspólnego opodatkowania. Będą argumentować,
      że dwóch homozboków to to samo co normalna rodzina i że należą im się takie same
      prawa.
      • pies_na_czarnych Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 13:47
        pan_havranek napisał:

        > A choćby dlatego nie, że po dopuszczeniu do zawierania "małżeństw"
        > homoseksualnych pojawią się pary sodomitów żądające udzielenia dodatkowych
        > przywilejów - na przykład prawa do wspólnego opodatkowania. Będą argumentować,
        > że dwóch homozboków to to samo co normalna rodzina i że należą im się takie
        sam
        > e
        > prawa.

        Dlaczego nie?
        Czy pary hetero mieszkajace razem (bez slubu), prawnie udokumentowane, moaja
        prawo do wspolnego opodatkowania w PL?
        • pan_havranek Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 14:00
          No dobrze. Doprecyzujemy: pary sodomitów połączone węzłem "małżeńskim".
      • xtrin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 14:04
        Sodomici, czyli zoofile, nie mogą zawrzeć małżeństwa z "ukochanym", bo zwierze
        to nie człowiek i nie podlega pełni praw jakie posiada obywatel. Do tego
        zoofilia nie jest związkiem dwóch istot wyrażających świadomą zgodę.

        Jakieś argumenty przeciwko małżeństwu homoseksualistów?
    • rlogin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 13:38
      xtrin napisała:

      > Może ktoś podać jakikolwiek rozsądny argument przeciwko takim małżeństwom?

      No... może taki:

      sjp.pwn.pl/haslo.php?id=30627
      sjp.pwn.pl/haslo.php?id=53579
      • xtrin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 14:05
        No i to sytuacja aktualna, a my mówimy o jej zmianie.
        Jakieś argumenty przeciw?
        • rlogin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 14:20
          xtrin napisała:

          > No i to sytuacja aktualna, a my mówimy o jej zmianie.

          Zmianie czego? Słownika Języka Polskiego? Świadomości językowej? Znaczenia słów
          i ich motywacji słowotwórczej?

          > Jakieś argumenty przeciw?

          Zasadnicza niezgoda na robienie sobie i komukolwiek innemu wody z mózgu.

          • xtrin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 14:35
            Jakiej wody?

            A słowniki się zmieni.
            • rlogin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 14:58
              xtrin napisała:

              > Jakiej wody?

              No takiej... mętnej. Takiej, w której nie widać, co jest ryba, co rak, co
              wodorost a co zwykły muł.

              > A słowniki się zmieni.

              Dekretem? :)
              • xtrin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 16:17
                > > A słowniki się zmieni.
                >
                > Dekretem? :)

                A były dekrety potrzebne, by wprowadzić do słowników słowa takie jak "komputer"?
                Świat się zmienia, a co za tym język, słowniki do tego się dostosowywują. Proste
                jak konstrkucja umysłu Leppera.
                • rlogin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 16:59
                  xtrin napisała:

                  > > > A słowniki się zmieni.
                  > >
                  > > Dekretem? :)
                  >
                  > A były dekrety potrzebne, by wprowadzić do słowników słowa takie jak
                  > "komputer" ?

                  Pojawił się desygnat (przedmiot), który nie miał jeszcze nazwy. Wymyślono więc
                  nowe słowo. Można tu mówic nawet o całej klasie znaczeniowej, do której włączane
                  są elementy spełniające określone kryteria, na podstawie których "komputer" to
                  zarówno Twój pecet, jak i urządzenie sterujące wtryskiem paliwa w samochodzie,
                  ale już nie maszyna do pisania - i vice versa.

                  > Świat się zmienia, a co za tym język, słowniki do tego się dostosowywują.

                  Zgoda, ale nie oznacza to, że jutro kota możemy nazwać psem i w ogóle dowolnie
                  łaczyć w pary słowa i pojęcia. Język to logos, to co proponujesz to alogia.

                  > Proste jak konstrkucja umysłu Leppera.

                  W tym zakresie nie czuję się kompetentny :)
    • idiotyzmy-kacze Art. 18 Konstytucji RP 11.06.06, 13:40
      Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
      • snajper55 Re: Art. 18 Konstytucji RP 12.06.06, 19:55
        idiotyzmy-kacze napisał:

        > Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny,rodzina, macierzyństwo i rodziciel
        > stwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

        No to nazwać rodzinę homo inaczej i dać im takie same prawa.

        S.
    • t-800 Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 13:41
      W Holandii już tak jest. A niedługo może i pedofile będą mogli się żenić.
      • kropek_oxford Jest prawie w calej Europie, choc prawnie nie 11.06.06, 14:45
        wszedzie zwie sie malzenstwem: czesciej to rejestracja zwiazku w celu
        zagwarantowania okreslonych praw, wynikajacych ze wspolnego prowadzenia jednego
        gospodarstwa domowego:)
      • peer2 Pedofile mogli się żenić w okresie największej 11.06.06, 16:33
        potęgi kościoła katolickiego. Np: ślub Włdysława Jagiełły z Jadwigę był
        związkiem pobłogosławionym przez Kościół.
        • t-800 Re: Pedofile mogli się żenić w okresie największe 11.06.06, 17:40
          No właśnie o tym mówię. Trzeba odwołać się do tradycji.
    • slav_ Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 13:42
      Nie do końca.
      Rejestracja związku dorosłych osób - prosze bardzo (dzidziczenie, prawa
      podatkowe dotyczące osób wspólnie prowadzących godpodarstwo, informacje w
      szpitalu itp) jako ODRĘBNA forma - tak.
      Ale NIE jako rodzina i małżeństwo jak "zwykłe" małżeństwo kobiety i mężczyzny.
      To pułapka.
      Jesli to będzie jak "zwykłe" małżeństwo to PRAWNIE (a więc np. wobec przepisow
      Kodeksu Rodzinnego itp) będzie NIE DO ODRÓZNIENIA od rodziny heteroseksulanej z
      WSZYSTKIMI przysługującymi prawami, równiez adopcją - będzie to do wygrania
      przed każdym sądem.
      • xtrin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 13:58
        No i? Co w tym dalej złego?
        • don.kichote Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 14:11
          xtrin napisała:

          > No i? Co w tym dalej złego?

          Złego?
          Na dzień dzisiejszy, nie potrafię powiedzieć, czy jest w tym coś złego.
          Patologię spotkać można wszędzie.
          Ale powiem tak:
          Rejestracja + prawa majątkowe + prawa podatkowe - TAK
          Małżeństwo + prawo do adopcji - NIE

          Dlaczego?
          Bo tak czuję! Bo tak mi podpowiada intuicja. Bo tak!
          • xtrin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 14:14
            > Bo tak czuję! Bo tak mi podpowiada intuicja. Bo tak!

            Ale to, że coś Ci intuicja podpowiada to nie jest rzeczowy argument.
            Mnie podpowiada, że należałoby zdelegalizować Samoobrone i LPR, a Kaczyńskim
            dożywotnio zakazać pełnienia funkcji publicznych. Ale to też nie jest argument
            za takimi działaniami :).
          • xtrin Bo tak! 11.06.06, 14:17
            > Bo tak!

            Cały problem w tym, że rzadko kiedy ktokolwiek jest w stanie podać argument inny
            niż "Bo tak!".
            • don.kichote Re: Bo tak! 11.06.06, 14:22
              xtrin napisała:

              > > Bo tak!
              >
              > Cały problem w tym, że rzadko kiedy ktokolwiek jest w stanie podać argument inn
              > y
              > niż "Bo tak!".

              Ale za to szczerze i bez fałszywej ideologii. :)))
              • xtrin Re: Bo tak! 11.06.06, 16:26

                > Ale za to szczerze i bez fałszywej ideologii. :)))

                I to doceniam, jakkolwiek w całej rozciągłości się nei zgadzam.
            • kropek_oxford Nie, sa nie tylko argumenty, ale i badania, i 11.06.06, 14:54
              wlasne inicjatywy homoseksualistow w celu zapobiezenia skutkom "jednoplciowej"
              pary rodzicielskiej - chodzi o role spoleczne, ich nauke przez dzieci w takiej
              rodzinie. Wiecej:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=43425940&a=43428961
          • pies_na_czarnych Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 14:27
            don.kichote napisał:

            > xtrin napisała:
            >
            > > No i? Co w tym dalej złego?
            >
            > Złego?
            > Na dzień dzisiejszy, nie potrafię powiedzieć, czy jest w tym coś złego.
            > Patologię spotkać można wszędzie.
            > Ale powiem tak:
            > Rejestracja + prawa majątkowe + prawa podatkowe - TAK

            Glownie o to chodzi. W sprawach adopcji rowniez. Nie zapomnij, ze w wielu tych
            zwiazkach sa dzieci z poprzedniego zwiazku.
            Troche maslo maslane :o)
            • don.kichote Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 14:36
              pies_na_czarnych napisała:

              > Glownie o to chodzi. W sprawach adopcji rowniez. Nie zapomnij, ze w wielu tych
              > zwiazkach sa dzieci z poprzedniego zwiazku.

              Każdy wyjątek, potwierdza regułę!
              • aquinus Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 15:27
                don.kichote napisał:

                > pies_na_czarnych napisała:
                >
                > > Glownie o to chodzi. W sprawach adopcji rowniez. Nie zapomnij, ze w wielu
                > tych
                > > zwiazkach sa dzieci z poprzedniego zwiazku.
                >
                > Każdy wyjątek, potwierdza regułę!
                Jak są wyjątki, to nie ma reguły.
        • slav_ Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 14:24
          Co złego ?
          Bo to droga w jedna stronę, nieodwaracalna.
          Zatarcie (prawne) róznicy między małżeństwem "zwyklym" i homoseksualnym
          poskutkuje tym że za jakis czas obie te formy przestaną być "rozróznialne" i
          rodzina homoseksulana zacznmie "konkurować" (np w dostępie do prawa, przywilejow
          rodziny, adopcji itp) z rodzina "zwykłą".
          Uważam że było by to niebezpieczne dla SPOŁECZEŃSTWA i NARODU (jakkolwiek
          patetycznie to brzmi).
          Bez wzgledu na zaklęcia spoleczeństwo nie oparte na "zwykłej" heteroseksulanej
          rodzinie jako NORMIE (!!!) nie może sie rozwijać bo po prostu tak (biologiczne)
          sa skonstruowani ludzie.
          • don.kichote Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 14:41
            slav_ napisał:

            (...)
            W zasadzie zgadzam sie z Tobą, tylko nie rozumiem tego:

            > Bez wzgledu na zaklęcia spoleczeństwo nie oparte na "zwykłej" heteroseksulanej
            > rodzinie jako NORMIE (!!!) nie może sie rozwijać bo po prostu tak (biologiczne)
            > sa skonstruowani ludzie.

            Czy chcesz przez to powiedzieć, że może przyjść MODA na homoseksualizm i
            tradycyjna rodzina zaniknie? Wybacz, ale nie potrafię sobie tego wyobrazić?!!!
            • slav_ Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 15:12
              Mody przychodzą i odchodzą. Prawo pozostaje.
              Badziej od medialnych wojen interesujące jest to co będzie sie działo na co
              dzień. Na przykład spowoduje to że np. częśc pomocy spoleczenej (i "premii" w
              ulgach dla rodziny jako elemntu rozwoju biologicznego społeczenstwa) rodzinie
              trafi do rodzin homoseksualnych.
              • don.kichote Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 15:20
                slav_ napisał:

                > Na przykład spowoduje to że np. częśc pomocy spoleczenej (i "premii" w
                > ulgach dla rodziny jako elemntu rozwoju biologicznego społeczenstwa) rodzinie
                > trafi do rodzin homoseksualnych.

                Bez urazy! Ale bądźmy realistami, bo teoretycznie, to nawet parasol w d. można
                otworzyć!
                Nie wierzę, żeby z powodu jakiejś mody, zwiększyła się populacja homo, a
                zmniejszyła hetero, która to dysproporcja mogłaby doprowadzić do sytuacji
                opisanej przez Ciebie!
          • xtrin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 11.06.06, 16:16
            > Zatarcie (prawne) róznicy między małżeństwem "zwyklym" i homoseksualnym
            > poskutkuje tym że za jakis czas obie te formy przestaną być "rozróznialne" i
            > rodzina homoseksulana zacznmie "konkurować" (np w dostępie do prawa, przywilejo
            > w
            > rodziny, adopcji itp) z rodzina "zwykłą".

            Jeżeli rodzina heteroseksualna jest lepsza, to w konkurencji wygra, czego więc
            się obawiać?
            Nadanie praw homoseksualisom przecież żadnych praw heteroseksualistom nie odbierze.

            > Uważam że było by to niebezpieczne dla SPOŁECZEŃSTWA i NARODU (jakkolwiek
            > patetycznie to brzmi).

            Homoseksualistów nigdy nie było i nie będzie wiecej niż kilka procent populacji,
            tak więc jak mogą stać się poważnym zagrożeniem?

            > Bez wzgledu na zaklęcia spoleczeństwo nie oparte na "zwykłej" heteroseksulanej
            > rodzinie jako NORMIE (!!!) nie może sie rozwijać bo po prostu tak (biologiczne)
            > sa skonstruowani ludzie.

            Rodzinie w tradycyjnym (i ugruntowanym biologicznie) znaczeniu zdecydowanie
            bardziej zagraża emancypacja kobiet, a jakoś wpisała się ona w naszą cywilizację
            i nikt już na poważnie nie będzie domagał się ograniczenia praw kobiet.
        • kropek_oxford Dzieciaki z rodzin homo maja klopoty z rolami 11.06.06, 14:51
          spolecznymi, ich przyswajaniem (pomijam nietolerancje srodowiska, bo to ono
          winne). I nie dotyczy to tylko dzieciakow adoptowanych, ale i dzieciakow
          biologicznych pary lesbijskiej czy gejowskiej, nb. glownie tych ostatnich.
          Czemu? Bo pary homoseksualne z wlasnymi, dzis juz czesto doroslymi dziecmi,
          istnieja od lat; dzieci te nawet wydaja ksiazki o swoim dziecinstwie w takiej
          parze. I nie wyglada to najlepiej, choc - mimo wszystko - chyba lepsze dla
          dziecka nizli dom dziecka. W Wlk. Brytanii, w ktorej od dluzszego czasu
          istnieje wspolpraca w celu posiadania biologicznych dziatek pomiedzy parami
          lesbijskimi i gejowskimi probuje sie temu zapobiegac poprzez wspolne
          zamieszkanie pary lesbijskiej i gejowskiej wraz z ich biologiczna dziatwa - to
          wlasna inicjatywa homo, a wiec problem JEST problemem realnym.
          • xtrin Re: Dzieciaki z rodzin homo maja klopoty z rolami 11.06.06, 16:25
            I to jest jedyny chyba rozsądny argument przeciwko homoseksualnej adopcji.
            Z tym, że należy zadać sobie pytanie, czy wystarczający, by takich adopcji zakazać.

            Jeżeli byłabym osobą przyznającą dzieci do adopcji i miała do wyboru dwie
            idealne pary pod każdym względem jednakie, różniące się wyłącznie płcią
            rodziców, to przyznałabym to dziecko parze hetero, ze względu właśnie na wzorce
            płci. Ale podobnie byłoby, gdyby pary były obie hetero, a jedna znacznie
            zamożniejsza - wówczas pieniądze byłyby przeważającym argumentem - a przecież
            parom biednym nikt adopcji odgórnie nie zabroni.
    • abstrakt2003 celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 15:19
      prokreacja.
      Wybacz, ale dwóch facetów choćby nie wiem jak się starali to dziecka nie
      spłodzą.
      • xtrin Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 16:21
        W takim razie odebrać prawo do pobierania się parom hetero, które dzieci mieć
        nie będą (z powodu choroby bądź wyboru).
        • humbak Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 16:25
          To by była dyskryminacje. Celem małżeństwa jest powstanie rodziny. Rodziny, która pełni funkcje społeczne- zapewnia przyrost naturalny i wychowanie dzieci. Homoseksualiści tej funkcji spełniać nie będą. Dlaczego niby nmieliby mieć uprawnienia rodziny? Bo im tak się chce?
          • xtrin Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 16:29
            Ale dokładnie to samo rozumowanie można przeprowadzić w przypadku par
            heteroseksualnych, które są bezpłodne, lub dzieci mieć nie zamierzają.
            Jeżeli za warunek małżeństwa postawimy możliwość i chęć posiadania potomstwa, to
            ok, ale w takim razie takie pary jak wyżej nie powinny także mieć możliwości
            pobrania się.
            A o wiele prościej - dać możliwość zawarcia związku małżeńskiego wszystkim, a
            pewne prawa (głównie finansowe) zarezerwować wyłącznie dla par posiadających dzieci.
            • humbak Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 16:32
              To może dajmy przywileje osobom samotnym co chą mieć dzieci?
            • humbak Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 16:33
              Poza tym odbieranie prawa małżeństwom co nie mogą mieć dzieci to już dykryminacja.
              PS
              Słyszała o bykowym?
              • xtrin Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 16:38
                > Poza tym odbieranie prawa małżeństwom co nie mogą mieć dzieci
                > to już dykryminacja.

                Dlaczego dyskryminacją ma być odbieranie praw małżeństwom hetero, które dzieci
                mieć nie mogą, a nie w przypadku homoseksualistów to już dyskryminacją nie jest?
                Równe prawa dla wszystkich, a przywileje dla tych, którym się one należa za to
                co jest, a nie może być - czyli dzieci, a nie potencjał dzieci posiadania.

                > Słyszała o bykowym?

                Słyszała i uważam, że zamiast "karać" (bo bykowe jest swoistą karą) należy
                nagradać - nie odbierać tym co nie mają dzieci, a dodawać tym, co je mają.
                • humbak Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 16:58
                  humbak
                  • humbak Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 16:59
                    Tfu, pardon- coś mi się kropło:)
                • humbak Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 17:01
                  > Dlaczego dyskryminacją ma być odbieranie praw małżeństwom hetero, które dzieci
                  > mieć nie mogą, a nie w przypadku homoseksualistów to już dyskryminacją nie jest
                  > ?
                  > Równe prawa dla wszystkich, a przywileje dla tych, którym się one należa za to
                  > co jest, a nie może być - czyli dzieci, a nie potencjał dzieci posiadania.

                  Dlaczego? Pomyślmy. Dwójka ludzi bierze ślub, po czym okazuje się że niestety nie mogą mieć dzieci, albo któreś ma wypadek i staje się bezpłodne- no to ciach, państwo daje im rozwód przymusowy. Żeby mieli jeszcze fajniej.
                  Poza tym nie mówimy o odbieraniu przywilejów homoseksualistom tylko nadawaniu im tych przywilejów. Jaką widzisz przyczynę by im te przywileje nadać?
                  • scept89 bezplodne malzenstwa 11.06.06, 17:40
                    Slyszalas o heteroseksualnych malzenstwach 60-70cio latkow? To musi byc straszne
                    zaskoczenia dla nich i dla Ciebie ze dzieci z tego nie bedzie?

                    • humbak Re: bezplodne malzenstwa 11.06.06, 23:20
                      Pewnie i co proponujesz z tym zrobić? Wprowadzić dodatkowe ograniczenia odnośnie wieku, nakazać badania płodności itd? Może jeszcze sprawdzić czy żona i mąż będą się w stanie wzajemnie podniecić po małżeństwie? Para kobieta-mężczyzna z definicji daje szanse na potomstwo, oczywiście są wyjątki ale to nie powód by dawać przwyleje homoseksualistom, którzy naturalnie dzieci mieć nie mogą.
                      • scept89 Re: bezplodne malzenstwa 12.06.06, 02:11
                        scept89:
                        Slyszalas o heteroseksualnych malzenstwach 60-70cio latkow? To musi byc straszne
                        zaskoczenia dla nich i dla Ciebie ze dzieci z tego nie bedzie?

                        humbak :
                        > Pewnie i co proponujesz z tym zrobić?

                        Absolutnie nic. Podonie jak z nie plodnymi malzenstwami gejow i lesbijek.
                        Widac nie zauwazyles ale to Twoj problem. Konsekwentne trzymanie sie 'malzenstwo
                        dla prokreacji' prowadzi wlasnie do absurdow.

                        QED


                        • humbak Re: bezplodne malzenstwa 12.06.06, 13:42
                          Chyba się nie rozumiemy. Już raz to pisałem w tym wątku. Nie ma nic za darmo. Luziom nie daje się ulg, czy przywilejów dlatego że tego chcą. Małżeństwo ma swoją funkcję. Może nie w każdym przypadku ją pełni, ale w zdecydowanej większości pełnić ją może. Dawanie przywileju ludziom którzy pełnić tej funkcji nie mogą jest po prostu bezzasadne. Robienie dodatkowych regulacji odnośnie tego kto się pobrać nie może to zbyteczna robota i w wielu przypadkach dyskryminajca-, na dodatek mogąca (jak to zwykle regulacje) prowadzić do kombinacji i oszustw.
                          • scept89 na bakier z logika? 12.06.06, 17:15
                            Wybacz, najpierw dlugo i szeroko rozwodzisz sie nad tym iz malzenstwo ma sluzyc
                            prokreacji i _poniewaz_ zalegalizowanie zwiazkow gejow i lesbijek temu celowi
                            nie sluzy _dlatego_ nie powinny byc zalegalizowane.

                            Nikt przy zdrowych zmyslach nie oczekuje od 70-latkow wydania potomstwa.
                            Dlaczegoz to wredne widac staruchy otrzymuja "ulgi i przywileje"? Posuwajac sie
                            dalej po tym lancuszku jakiez to sa "przywileje"? Ze jakas lesbijka mieszkajaca
                            z druga od 30 lat bedzie miala prawo odwiedzic ja w szpitalu? Zadecydowac o
                            kontynuacji leczenia kiedy partenr(ka) jest nieprzytomna? Odziedziczyc majatek
                            ktory wspolnie przez lata sie budowalo?

                            Czytajac Ciebie ktos moglby dojsc do wniosku ze zyjemy w PRLu gdzie przynajmniej
                            w teorii 'przyslugiwalo' prawo do mieszkan dla mlodych malzenstw albo talon na
                            buty i zwoj szpagatu. Co do jasnej cholery (poza prawnymi udogodnieniami)
                            otrzymujesz od panstwa (czytaj inych podatnikow) kiedy wychodzisz z urzedu z
                            papierem w kieszeni? Wor ziarna i motyke z Twojej krwawicy ufundowany?




                            • humbak Re: na bakier z logika? 12.06.06, 18:37
                              Nie opowiadam się przeciw jakimkolwiek prawom dla homoseksualistom (dziedziczenie, prawo do dowiadywania się o zdrowie w szpitalu), ale nie zgadzam się na określanie ich związku mianem małżęństwa i dawania im np. przywilejów finansowych.
                              A te moje wywody są podstawą do poglądu wyrażonego parę linijek wyżej.
                          • xtrin Re: bezplodne malzenstwa 12.06.06, 18:36
                            > Dawanie przywileju ludziom którzy pełnić tej funkcji nie mogą
                            > jest po prostu bezzasadne.

                            No i sam przyznajesz, że małżeństwa osób bezpłodnych są bezzasadne (w myśl
                            Twoich zasad).

                            > Robienie dodatkowych regulacji odnośnie tego kto się
                            > pobrać nie może to zbyteczna robota i w wielu przypadkach dyskryminajca-, na
                            > dodatek mogąca (jak to zwykle regulacje) prowadzić do kombinacji i oszustw.

                            Zasada jest banalna - mają dziecko mogą się pobrać. :)
                            • humbak Re: bezplodne malzenstwa 12.06.06, 18:40
                              > No i sam przyznajesz, że małżeństwa osób bezpłodnych są bezzasadne (w myśl
                              > Twoich zasad).

                              Społecznie tak, jednak uważam że kombinowanie z regulacjami prawnymi jest w chociażby korupcjogenne.


                              > Zasada jest banalna - mają dziecko mogą się pobrać. :)

                              Najpierw dziecko, potem ślub- nieco na opak.
                  • xtrin Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 20:50
                    > Dlaczego? Pomyślmy. Dwójka ludzi bierze ślub, po czym okazuje się że niestety n
                    > ie mogą mieć dzieci, albo któreś ma wypadek i staje się bezpłodne- no to ciach,
                    > państwo daje im rozwód przymusowy. Żeby mieli jeszcze fajniej.

                    Wskazujesz bardzo szczególny przypadek. A co z tymi, którzy pobierając się
                    wiedzą, że dzieci z tego nie będzie? Pary bezpłodne, starsze czy najzwyczajniej
                    w świecie dzieci nie planujące.
                    Niech przywileje, które mają na celu promocję rozmnażania trafiają do tych,
                    którzy rzeczywiście się rozmnażają.

                    > Poza tym nie mówimy o odbieraniu przywilejów homoseksualistom tylko nadawaniu i
                    > m tych przywilejów. Jaką widzisz przyczynę by im te przywileje nadać?

                    Jeżeli nie ma powodów, by czegoś zabronić, to czemu na to nie dozwolić, jeżeli
                    jest spora grupa osób, która tego pragnie?
                    • humbak Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 23:25
                      Dzici nie planujące? Plany mogą się zmienić- płeć osoby homoseksualnej nie.

                      Pragnienie to za przeproszeniem g..ny argument. Mnie się chce? Co to za powód? Ja chce żeby w Łazienkach zrobić stadion piłkarski. Poszukam poparcia. Jak zbiorę dość podpisów będziesz za tym by to zrobić?
                      • xtrin Re: celem podstawowym małżeństwa jest 12.06.06, 18:33
                        > Dzici nie planujące? Plany mogą się zmienić- płeć osoby homoseksualnej nie.

                        Są wysterylizowani. Mogą się pobrać? Czym się pod względem prokreacji różnią od
                        pary homo?

                        > Pragnienie to za przeproszeniem g..ny argument.

                        Wybacz, ale dla mnie to jest właśnie najważniejsze.

                        > Mnie się chce? Co to za powód?
                        > Ja chce żeby w Łazienkach zrobić stadion piłkarski. Poszukam poparcia. Jak zbio
                        > rę dość podpisów będziesz za tym by to zrobić?

                        Napisałam "jeżeli nie ma argumentów przeciw". Przeciwko stadionowi w Łazienkach
                        są :).
                        • humbak Re: celem podstawowym małżeństwa jest 12.06.06, 18:39
                          > Wybacz, ale dla mnie to jest właśnie najważniejsze.
                          >

                          Więc wybacz osttość sformułowania. Wymowa mojej wypowiedzi pozostaje jednak ta sama.


                          > Napisałam "jeżeli nie ma argumentów przeciw". Przeciwko stadionowi w Łazienkach
                          > są :).

                          Jakie?:)
          • peer2 Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 16:35
            Ale bezpłodna para nie jest w stanie zapewnić przyrostu naturalnego.
            • humbak Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 17:03
              Podwajasz pytanie.
              • peer2 Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 17:06
                Bo nie doczekałem się na nie odpowiedzi.
                • humbak Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 17:07
                  Bo nie miałem chwilowo netu. Jeden kabel- dwa komputry:]
        • abstrakt2003 Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 16:36
          xtrin napisała:

          > W takim razie odebrać prawo do pobierania się parom hetero, które dzieci mieć
          > nie będą (z powodu choroby bądź wyboru).
          =======================================================
          KK w takiej sytuacji (gdy nie ma szansy na potomstwo) raczej odradza małżeństwo.
          • xtrin Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 16:41
            Zdaje się, że ukryta przed partnerem bezpłodność może być nawet powodem
            przyznania kościelnego rozwodu. I w tej kwestii jest KK chyba bardziej rozsądny
            niż prawo, bo przynajmniej trzyma się definicji małżeństwa jako środowiska
            rozpłodowego.

            Ale nie mówimy o małżeństwach kościelnych (w tej kwestii kościół może sobie
            definiować jak chce, choćby wyłącznie blondyna z niebieskooką), a cywilnych.
            • etta2 Re: celem podstawowym małżeństwa jest 11.06.06, 17:06
              A niby dlaczego pary homo maja być uprzywilejowane jak pary hetero, bo chyba
              przywilejem jest możliwość zawarcia związku małżeńskiego tworzącego RODZINĘ (z
              dużym prawdopodobieństwem posiadania potomstwa...). Nie wszystkie związki mogą
              zostać prawnie zaakceptowane w takiej właśnie formie, np. nie ma mozliwości
              prawnej, by tatus ożenił się ze swoja córką (jak mamusia się zbytnio
              zestarzeje...) lub jakiekolwiek inne związki w najbliższej rodzinie, które
              zagrażają konfliktami genetycznymi w przyszłym potomstwie (ewentualnym!). Więc
              uznałabym raczej, że związek małżeński pary hetero jest uprzywilejowany z
              powodów NATURALNYCH, bo gwarantuje rozwój społeczny. Dlaczego niby takich
              przywilejów domagają się pary homo, które stanowią wynaturzony odsetek
              społeczeństwa? Adopcja dzieci przez pary homo jest bardzo szkodliwa ze względu
              na psychiczny rozwój dziecka, bo dwie mamy lub dwóch tatusiów bardzo zaburza
              naturalny "układ" mama+tata, powszechny wśród rówieśnikow.
              Sprawy prawne: a czy przypadkiem nie jest tak, że na bazie istniejącego prawa
              można z powodzeniem zadbać, by partner nie będący "małżonkiem" miał prawa
              małżonka? Można....testament, pełnomocnictwa i.t.p. są przecież dobrowolne.
      • kropek_oxford O naiwny! Wejdz sobie na brytyjskie portale homo: 11.06.06, 16:29
        gej gejowi dziecka nie zrobi, ale gej moze zrobic dziecko lesbijce (czy w
        sposob naturalny, czy w formie sztucznego zaplodnienia). A potem, zgodnie z
        prawem, moga sie dziecmi podzielic: jedno do biologicznej mamusi, drugie do
        biologicznego tatusia:)))
        • humbak Re: O naiwny! Wejdz sobie na brytyjskie portale h 11.06.06, 16:30
          Spoko, to może jeszcze poligamia?
          • kropek_oxford Nie pochwalam: mowie o r e a l i a c h. Tak sie 11.06.06, 16:34
            koncza proby ograniczania adopcji:)))
            • mysz_polna5 God made Adam and Eve, 11.06.06, 16:44
              not Adam and Stive.

              Chyba kazdy rozumiem o czym pisze?

              • xtrin Re: God made Adam and Eve, 11.06.06, 16:46
                A jak ktoś nie wierzy w boga?
                • mysz_polna5 Re: God made Adam and Eve, 11.06.06, 16:49
                  xtrin napisała:

                  > A jak ktoś nie wierzy w boga?


                  Nie musisz, ale musisz zauwazyc, ze istnieje plec damska i meska.
                  • peer2 Re: God made Adam and Eve, 11.06.06, 17:03
                    A czasami obie te płcie ujawniają się u jednej osoby.
                    • humbak Re: God made Adam and Eve, 11.06.06, 17:05
                      Czasem tak. Czasem ktoś się rodzi homoseksualistą.
                      • peer2 Re: God made Adam and Eve, 11.06.06, 17:13
                        Ale to akurat nie o homoseksualistach pisałem, ale np. o Walasiewiczównie...
                        • humbak Re: God made Adam and Eve, 11.06.06, 17:17
                          A ja o tym że różne defekty się ma.
                          • peer2 Niekiedy też rodzą się zamiast jednego człowieka 11.06.06, 17:20
                            dwa identyczne naturalne klony. Z tym, że według niektórych wierzeń tylko jeden
                            z nich jest tak naprawdę człowiekiem.
                            • humbak Re: Niekiedy też rodzą się zamiast jednego człowi 11.06.06, 17:21
                              :] Serio są takie wierzenia?
                              • peer2 Re: Niekiedy też rodzą się zamiast jednego człowi 11.06.06, 17:27
                                Np: na Togo drugi bliźniak jest potomkiem jakiegoś małpiastego bóstwa, u Indian
                                południowoamerykańskich drugi bliźnika zawsze dokucza temu pierwszemu, w
                                Japonii bliźniak przynosi pecha, jeszcze w jakiś tam innych wierzeniach (już
                                nie pamiętam kogo) jeden z bliźniaków rodzi się bez duszy, itd...
                                • humbak Re: Niekiedy też rodzą się zamiast jednego człowi 11.06.06, 17:28
                                  Dzięki. Ciekawe, choć w sumie nie zaskakujące.
                                • james_bond007 Re: Niekiedy też rodzą się zamiast jednego człowi 12.06.06, 23:01
                                  jeszcze w jakiś tam innych wierzeniach (już
                                  > nie pamiętam kogo) jeden z bliźniaków rodzi się bez duszy, itd...

                                  W katolickich konkretnie.
                                  Skoro istotą ludzką staje się w momencie zapłodnienia (czyli wtedy zyskuje się
                                  "duszę"), to co się dzieje w wypadku bliźnąt jednojajowych, kiedy podział
                                  zarodka następuje już po zapłodnieniu? Jeden z zarodkwów, a później dzieci, nie
                                  ma duszy?
                                  Biedny prezydent Lech K. ...
                                  • humbak Re: Niekiedy też rodzą się zamiast jednego człowi 12.06.06, 23:10
                                    A kto powiedział że ludzka dusza jest niepodzielna?:)
                                    • james_bond007 Re: Niekiedy też rodzą się zamiast jednego człowi 12.06.06, 23:25
                                      A jest podzielna? Może się dzielić? Ktoś moze mieć 2/3 duszy, a ktoś 3/4? ;)
                                      • humbak Re: Niekiedy też rodzą się zamiast jednego człowi 12.06.06, 23:29
                                        A od kiedy to dusza ma "objętość"? Dzielę jedną duszę i mam dwie dusze. Z tego co sie mówi o bliźniakach pozostają one powiązane:)
                                        • james_bond007 Re: Niekiedy też rodzą się zamiast jednego człowi 12.06.06, 23:56
                                          A czy gdziekolwiek w doktrynie Kościoła znajdziesz coś o "dzieleniu" dusz?
                                          • humbak Re: Niekiedy też rodzą się zamiast jednego człowi 13.06.06, 00:11
                                            A kto mówił że opieram się na doktrynie Kościoła?:)
                      • mysz_polna5 Re: God made Adam and Eve, 11.06.06, 17:16
                        humbak napisał:

                        > Czasem tak. Czasem ktoś się rodzi homoseksualistą.



                        He he. Co to znaczy? To juz takie bobo, swiezo wyklute wie juz o tym, czy tez w
                        garstce trzyma zaswiadczenie o swoich sklonnosciach? Ale my tu o
                        malzenstwie ... pragne zauwazyc!
                        • humbak Re: God made Adam and Eve, 11.06.06, 17:18
                          Ponoć tak. Ale faktycznie schodzę z tematu. Przepraszam.
                    • mysz_polna5 Re: God made Adam and Eve, 11.06.06, 17:12
                      peer2 napisał:

                      > A czasami obie te płcie ujawniają się u jednej osoby.


                      No to malzenstwo jest gotwoe :))))))))))))))))))))))))))))
                      • peer2 Re: God made Adam and Eve, 11.06.06, 17:14
                        Nasza biegaczka Walesiewiczówna powinna wziąć ślub z samą sobą?
              • peer2 Stive to imię żeńskie czy męskie? 11.06.06, 16:47
              • kropek_oxford I wlasnie dlatego Steve, zyjacy z Adamem,moze miec 11.06.06, 17:02
                dziecko z Eva, zyjaca z Grace. Wowczas bys napisala na temat mojego postu,
                myszko:)))
                • humbak Re: I wlasnie dlatego Steve, zyjacy z Adamem,moze 11.06.06, 17:07
                  Więc po co wogóle małżeństwo? Wprowadźmy zasadę że każdy kto wychowuje dziecko ma prawo do ulg.
                  • kropek_oxford Wlasnie: PO CO ci malzenstwo? W koncu trafny 11.06.06, 17:11
                    wniosek:)))
                    • humbak Re: Wlasnie: PO CO ci malzenstwo? W koncu trafny 11.06.06, 17:11
                      Jak cholera za przeproszeniem:)
              • humbak Re: God made Adam and Eve, 11.06.06, 17:05
                Ten argument dla ateisty, jest bez wartości. Nie ma sensu go podawać.
                • pies_na_czarnych Re: God made Adam and Eve, 11.06.06, 17:12
                  humbak napisał:

                  > Ten argument dla ateisty, jest bez wartości. Nie ma sensu go podawać.
                  >

                  Powiem wiecej. Lepiej nie dociekac.
                  Eva, Adam. Dwoch synuw: Kaim, Abel. jak bedziemy dalej rozgaleziac to pierwsze
                  drzewo geneaololczne?
            • humbak Re: Nie pochwalam: mowie o r e a l i a c h. Tak 11.06.06, 17:04
              A ja nie potępiam. To nie jest ograniczanie adopcji. Dziecko potrzebuje w okresie rozwoju matki i ojca.
              • kropek_oxford Toz to wlasnie mowie: jest to wyrazny minus 11.06.06, 17:12
                jednoplciowego rodzicielstwa.
    • asienka32 A jak Ci się /czego nie życzę/ zejdzie przed termi 11.06.06, 17:09
      nem z tego padołu, niech Franek i Zbyszek adoptują Twoje dzieci. Kwestia tylko,
      który będzie mamą a który tatą.

      No właśnie, do
      > czego? Cóż komu przeszkadzać będzie, że Franek i Zbyszek się pobiorą? Dać im
      > te prawa i będzie spokój.
      • peer2 Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:10
        alkoholik i jego żona Zofia.
        • asienka32 Alkoholik nie adoptuje dzieci, bo wcześniej 11.06.06, 17:11
          przeprowadza się skomplikowaną procedurę i wywiad srodowiskowy.
          • peer2 Re: Alkoholik nie adoptuje dzieci, bo wcześniej 11.06.06, 17:15
            Kasa przezwycięży i te przeszkody...
            • asienka32 Re: Alkoholik nie adoptuje dzieci, bo wcześniej 11.06.06, 17:18
              peer2 napisał:

              > Kasa przezwycięży i te przeszkody...

              Czy to kolejny /już drugi/ argument za zakazem adopcji przez małżeństwa hetero?
              • peer2 Re: Alkoholik nie adoptuje dzieci, bo wcześniej 11.06.06, 17:18
                Ale przecież nikt za takim zakazem nie argumentuje...
        • abstrakt2003 Alkoholik miałby spore kłopoty z adopcją 11.06.06, 17:12

        • humbak Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:13
          Ty mówisz o wypaczeniach, a tu chodzi o modele teoretyczne. Wśród homosesualistów nie ma alkoholików?
          • peer2 Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:15
            A wśród heteroseksualistów nie ma dewiantów?
            • asienka32 Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:16
              peer2 napisał:

              > A wśród heteroseksualistów nie ma dewiantów?

              Czy to argument za zakazem adopcji dzieci przez heteroseksualistów?
              • peer2 Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:17
                Nie, ale argument za tym, żeby każdy przypadek adopcji rozpatrywać
                indywidualnie...
                • asienka32 Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:19
                  Również podanie o adopcję złożone przez rolnika w związku z kozą należy
                  rozpatrzyć indywidualnie???
                  • peer2 Koza to jednak nie człowiek. 11.06.06, 17:43
            • abstrakt2003 Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:16
              peer2 napisał:

              > A wśród heteroseksualistów nie ma dewiantów?
              ================================================
              A wśród homoseksualistów nie ma dewiantów?
              • peer2 Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:18
                No i wracamy do punktu wyjścia. Skoro i homo i hetero są i alkoholicy i
                dewianci, to w czym są jedni lepsi od drugich.
                • asienka32 Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:20
                  peer2 napisał:

                  > No i wracamy do punktu wyjścia. Skoro i homo i hetero są i alkoholicy i
                  > dewianci, to w czym są jedni lepsi od drugich.

                  W naturze, która wyznaczyła do roli rodziców osobników płci żeńskiej i męskiej.
                  • peer2 Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:21
                    W naturze istnieje tez adopcje i bywa, że dwa samce wychowują młode, np:
                    łabądźki.
                    • asienka32 Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:23
                      A co, znasz takie łabądki?
                    • humbak Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:24
                      Psychika łabędzia jest nieco mniej złożona niż człowieka chyba.
                      • asienka32 Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:26
                        To chyba zabrzmiało dość niepewnie :)))
                        • humbak Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:27
                          Czasem mam wątpliwości.;)
                      • peer2 Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:28
                        To już argument o naturalnym porządku rzeczy odpada?
                        • humbak Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:30
                          A gdzie ja pisałem o naturalnym porządku? Różne gatunki mają różne podejście do prokreacji z tego co wiem. Może pójdźmy w ślady kukułek?
                          • peer2 Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:32
                            Sorry, w takim razie to było do asienki, bo to chyba ona wyjechała z prawami
                            natury....
                • humbak Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:20
                  Jedni mogą mieć dzieci, drudzy nie. Jedni zapewniają wychowanie przez ojca i matkę, drudzy nie.
                  • peer2 Bezpłodne pary też nie mogą mieć dzieci. 11.06.06, 17:22
                    I do tego właśnie służy adopcja.
                    • humbak Re: Bezpłodne pary też nie mogą mieć dzieci. 11.06.06, 17:23
                      A wychowanie? Halo?
                      • peer2 Trudno orzec czy dwóch mężczyzn/ dwie kobiety 11.06.06, 17:42
                        będą lepszymi/gorszymi rodzicami niż układ kobieta-mężczyzna. Trudno też raczej
                        testować na dzieciakach, więc chyba raczej pozostanie po staremu.
                        • humbak Re: Trudno orzec czy dwóch mężczyzn/ dwie kobiety 11.06.06, 17:46
                          Z tego co słyszałem/czytałem mówi się że dziecko potrzebuje zarówno ojca jak i matki.
                          • peer2 Może i prawda, nie znam tych opracowań. 11.06.06, 17:50
                            A na eksperymentalne potwierdzanie takich tez chyba nikt (i słusznie) się nie
                            zdecyduje.
                • kropek_oxford Co wiecej, to gej do stosunku z lesbijka tez sie 11.06.06, 17:21
                  moze zmusic w zboznym celu posiadania dziatek (o czym pisze wyzej), a wiec
                  GDZIE ta roznica?
                  • asienka32 Re: Co wiecej, to gej do stosunku z lesbijka tez 11.06.06, 17:22
                    Mówią na mieście kropek że wredna gnida jesteś...
                    • kropek_oxford A co mnie obchodzi, co wszy mowia? n/t 11.06.06, 17:30

                      • humbak Re: A co mnie obchodzi, co wszy mowia? n/t 11.06.06, 17:31
                        Jejku, jak ja lubię to powszechne okazywanie sobie sympatii.:/
                        • kropek_oxford Alez to nie bylo do asi - to o tych, o ktorych 11.06.06, 17:32
                          wspomniala
                          • humbak Re: Alez to nie bylo do asi - to o tych, o ktoryc 11.06.06, 17:35
                            A to nie było wyłącznie do Ciebie.
                      • asienka32 Można i tak n/t 11.06.06, 17:32


                • abstrakt2003 Człowiek to zwierze 11.06.06, 17:25
                  Dla naszego gatunku typowe jest to że dzieci rodzą się i są wychowywane w
                  stadzie w którym jest jeden samiec i jedna samica. Zdarzają się oczywiście
                  sytuacje gdy jest jeden samiec i kilka samic.
                  Istnieją oczywiście związki samych samców i samych samic ale z punktu widzenia
                  biologii jest to ABBERACJA!, WYNATURZENIE! Z takich związków dzieci sie nie
                  rodzą. Taka sytuacja jest IRRACJONALNA!
                  Takie związki należy tolerować ale nie nagradzać potomstwem z przydziału!
                  • kropek_oxford Pop swoje, a ksiadz swoje: mowie przeciez o 11.06.06, 17:31
                    BIOLOGICZNYM potomstwie gejow i lesbijek:)))
                    • abstrakt2003 ty mówisz o homoseksualnych komunach 11.06.06, 17:34
                      poligamicznych! A ja o aspekcie bilogicznym całego zagadnienia!
                      • kropek_oxford Nie o komunach: o wymianie "dzieciorobnych" uslug 11.06.06, 17:36

                        • humbak Re: Nie o komunach: o wymianie "dzieciorobnych" u 11.06.06, 17:36
                          Czyli komunach;P
                        • abstrakt2003 To jeszcze gorzej! 11.06.06, 17:37
                          homoseksualiści traktują dzieci jak przedmioty!
                          • kropek_oxford Podobnie chyba jak KK ;) n/t 11.06.06, 17:40

                            • humbak Re: Podobnie chyba jak KK ;) n/t 11.06.06, 17:46
                              Skąd ta teza?
                            • abstrakt2003 ???? 11.06.06, 17:48

                      • humbak Re: ty mówisz o homoseksualnych komunach 11.06.06, 17:36
                        Łoł! Niezłe określenie:)
                  • peer2 Natura ceni sobie różnorodność, 11.06.06, 17:34
                    Skoro się rodzą geje i lesbijki, natura widać dopuszcza ich istnienie.
                    • abstrakt2003 Re: Natura ceni sobie różnorodność, 11.06.06, 17:36
                      peer2 napisał:

                      > Skoro się rodzą geje i lesbijki, natura widać dopuszcza ich istnienie.
                      ============================================
                      Właśnie!
                      Czy napewno rodzą się? Chyba nie do końca to jest prawda. Gdyby orientacja
                      seksualna była zdetermionwana genetyczne to już dawno homoseksualizm został by
                      wyeliminowany przez dobór naturalny.
                      • humbak Re: Natura ceni sobie różnorodność, 11.06.06, 17:38
                        Chyba niekoniecznie Gentyka nie jest zdaje się tak oczywista. Gen nie zawsze się ujawnia.
                      • peer2 Nie tak do końca. 11.06.06, 17:40
                        Homoseksualizm może być nadal uwarunkowany genetycznie (nie jeden gen
                        homoseksualizmu, ale jakaś kombinacja genów lub też gen ten może być
                        recesywny), może uwarunkowany jest już u płodu (tak jak np: istnienie kobiet z
                        chromosamami XY). U zwierząt, wbrew twierdzeniom niektórych, homoseksualizm
                        istnieje, a nasi bracia mniejsi raczej nie czerpią z kulturalnych wzorców
                        zachowań.
                        • abstrakt2003 Ale to by oznaczxało że homoseksualizm byłby 11.06.06, 17:46
                          wykrywalny już na etapie życia płodowego.
                          Czy homoseksualizm nie narodzonego dziecka byłby dostatecznym powodem do
                          aborcji?
                          • peer2 Jedynie jeśli się przyjmie zasadę, że o wartości 11.06.06, 17:49
                            człowieka decyduje tylko i wyłącznie jego chęć/zdolność do płodzenia dzieci.
                            Ale rządzący nam PiS z uwagi na osobę Pana Jarosława nie zdecyduje się na taką
                            ideologię.
                            • abstrakt2003 pieprzysz 11.06.06, 17:51
                              rodziece będą sami podejmować dzecyzję czy chcą mieć homoseksualne dziecko.
                              W tej sytuacji homoseksualizm zostanie zlikwidowany.
                              • peer2 Podobnie jak blondynizm, który jest prawdziwą 11.06.06, 17:53
                                plagą społeczną. Na razie:
                                a) nie przeprowadza się aborcji na każde życzenie rodziców,
                                b) nie wszystkim rodzicom przeszkadza homoseksualizm dziecka,
                                c) nie przeprowadza się badania DNA płodu.
                                • abstrakt2003 Re: Podobnie jak blondynizm, który jest prawdziwą 11.06.06, 17:59
                                  peer2 napisał:

                                  > plagą społeczną. Na razie:
                                  > a) nie przeprowadza się aborcji na każde życzenie rodziców,
                                  > b) nie wszystkim rodzicom przeszkadza homoseksualizm dziecka,
                                  > c) nie przeprowadza się badania DNA płodu.
                                  ===================================================================
                                  Ad a) To tylko kwestia pieniędzy
                                  Ad b) Większości tak a to już wystarczy do likwidacji homoseksualizmu
                                  Ad c) Jeśli tylko powstaną testy pozwalające wykryć orientację seksualną płody
                                  to takie testy bedą przeprowadzane.
                                  • peer2 Re: Podobnie jak blondynizm, który jest prawdziwą 11.06.06, 18:05
                                    Hmmm.... Zastanawiające jest to Twoje przekonanie, że kobiety będą masować
                                    przerywać ciążę tylko z tego względu, że ich przyszłe dziecko okaże się
                                    homoseksualistą. Z dzieckiem homoseksualistą jest mniejszy problem niż dajmy na
                                    to z dzieckiem z zespołem Downa.
                                    Wbrew pozorem większość matek kocha swoje dzieci już od chwili poczęcia.
                                    Chyba, że marzy się Tobie przymusowy państwowy nakaz likwidacji płodów
                                    homoseksualnych.
                                    Tylko co z tego, to, że usuniesz jeden taki płód nie znaczy to, że nie
                                    powstanie taki drugi.
                      • xtrin Re: Natura ceni sobie różnorodność, 12.06.06, 18:52
                        > Czy napewno rodzą się?

                        Na chwilę obecną nauka skłania się ku tezie, że orientacja seksualna jest
                        determinowana w okresie życia płodowego. Tak więc "rodzą się", choć nie jest on
                        genetyczny.

                        > Gdyby orientacja seksualna była zdetermionwana genetyczne
                        > to już dawno homoseksualizm został by
                        > wyeliminowany przez dobór naturalny.

                        Możesz wskazać w jaki sposób? Jeżeli "gen homoseksualizmu" (o ile by istniał)
                        był recesywny to mógłby przechodzić do następnych pokoleń i w nich się ujawniać.
                        Co więcej jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której dobór naturalny
                        promuje właśnie taki zestaw genów.
                  • mysz_polna5 God made Adam and Eve, 11.06.06, 17:52
                    czyli malzenstwo to zwiazek kobiety i mezczyzny. Nie wystepujmy wiec przeciwko
                    Bogu, lub wbrew naturze /to do ateistow/.

                    Natomiast nie bede protestowala, jesli beda zawierane cywilno prawne zwiazki
                    partnerskie pomiedzy osobami tej samej plci. Z roznych zreszta powodow, uwazam,
                    ze powinny one byc zawierane. Ale do jasnej ciasnej Anielki, nazywanie takiego
                    zwiazku malzenstwem ... to prowokacyjna bezczelnosc i gwalt na dotychczasowej
                    tradycji i zwyczaju. Nie godze sie na to i za uznanie tego za normalne. Nie
                    godze sie tez, na zlekcewazenie dotychczasowego porzadku w kulturze
                    europejskiej, wsrod ktorej wyroslam i zyje!

                    Jezeli z jakichs powodow jestes innyinny, wiec dlaczego wbrew wszelkiej logice
                    mowisz, ze jestes rowny? Dlaczego i skoro stanowisz seksualna innosc i
                    mniejszosc, chcesz narzucic swoje prawa wiekszosci? Czy to ma byc nowomodna
                    forma demokracji z ktora ja mam sie zgodzic ... bo wy glosno krzyczycie i
                    tupiecie? Co?
                    • wlodzimierz.ilicz Nie wolno legalizować zw. cywilnych czy jak tam 12.06.06, 00:53
                      Bo w pospolitym odbiorze społecznym byłaby to równoprawny rodzaj małżeństwa
                      jednopłciowego czego trzeba unikać za wzzelką cenę.
                      Ze względu na negatywny przykład i zachętę dla niezdecydowanych czyli:
                      "Aby życie miało smaczek
                      Raz dziewczyna raz chłopaczek."
                      Ten chłopaczek mógłby już komuś zostać na stałe.
                      I syf.
                    • xtrin Re: God made Adam and Eve, 12.06.06, 18:46
                      > czyli malzenstwo to zwiazek kobiety i mezczyzny. Nie wystepujmy wiec przeciwko
                      > Bogu, lub wbrew naturze /to do ateistow/.

                      A kto niby tych homoseksualistów stworzył, jak nie Bóg/Natura?
                      Więc argument do kosza. :)

                      > Ale do jasnej ciasnej Anielki, nazywanie takiego
                      > zwiazku malzenstwem ... to prowokacyjna bezczelnosc
                      > i gwalt na dotychczasowej tradycji i zwyczaju.

                      Nie wiem skąd takie przywiązanie do nazewnictwa.
                      Po co tworzyć nowe nazwy na coś, co nazwę już ma, wystarczy odrobinę rozszerzyć
                      jej definicję.

                      > Jezeli z jakichs powodow jestes innyinny, wiec dlaczego wbrew wszelkiej logice
                      > mowisz, ze jestes rowny?

                      Czy dla Ciebie równym może być tylko jednaki? Wybacz, ale to jedna z najbardziej
                      jaskrawych cech charakterystycznych tzw. "ciemnogrodu".

                      > Dlaczego i skoro stanowisz seksualna innosc i
                      > mniejszosc, chcesz narzucic swoje prawa wiekszosci?

                      No i właśnie w tym cały sęk, że to aktualnie się prawa (czy ich brak) narzuca, a
                      przyznanie owych praw niczego nikomu NIE NARZUCI. Bo niby jak?
                      W czym małżeństwo Kasi i Marka będzie gorsze, jeżeli drzwi obok wprowadzi się
                      małżeństwo Wojtka i Rafała?
                      • rlogin Re: God made Adam and Eve, 12.06.06, 19:26
                        xtrin napisała:

                        > Nie wiem skąd takie przywiązanie do nazewnictwa.
                        > Po co tworzyć nowe nazwy na coś, co nazwę już ma, wystarczy odrobinę rozszerzyć
                        > jej definicję.

                        Dekretem?

                        > W czym małżeństwo Kasi i Marka będzie gorsze, jeżeli drzwi obok wprowadzi się
                        > małżeństwo Wojtka i Rafała?

                        Na tej samej zasadzie (drobnego rozszerzenia definicji) można wprowadzić
                        małżeństwo Kasi, Marka i Wojtka.

                        Po kolejnym niewielkim rozszerzeniu definicji można do małżeństwa z Kasią,
                        Markiem i Wojtkiem dopuścić również ich dzieci (albo rodziców).

                        Rozszerzając jeszcze inaczej można wprowadzić małżeństwo Funi i Azora, w
                        zasadzie również Kasi i Azora (po kolejnym drobnym rozszerzeniu), albo Funi i
                        Rafała (Rafała w dotychczasowych kombinacjach niesłusznie pomijałem, niech też
                        ma jakąś małżonkę) itd...

                        • xtrin Re: God made Adam and Eve, 12.06.06, 19:42
                          > Dekretem?

                          A odkąd to język dekretów potrzebuje?


                          > Na tej samej zasadzie (drobnego rozszerzenia definicji) można wprowadzić
                          > małżeństwo Kasi, Marka i Wojtka.
                          >
                          > Po kolejnym niewielkim rozszerzeniu definicji można do małżeństwa z Kasią,
                          > Markiem i Wojtkiem dopuścić również ich dzieci (albo rodziców).
                          >
                          > Rozszerzając jeszcze inaczej można wprowadzić małżeństwo Funi i Azora, w
                          > zasadzie również Kasi i Azora (po kolejnym drobnym rozszerzeniu), albo Funi i
                          > Rafała (Rafała w dotychczasowych kombinacjach niesłusznie pomijałem, niech też
                          > ma jakąś małżonkę) itd...

                          Pomijając wszelakie problemy w w/w związkach (które w większości czynią je
                          niemożliwymi) to jak istnienie takich związków negatywnie wpłynie na małżeństwo
                          Jana i Marii Kowalskich?
                          • rlogin Re: God made Adam and Eve, 12.06.06, 19:57
                            xtrin napisała:

                            > > Dekretem?
                            >
                            > A odkąd to język dekretów potrzebuje?

                            No to jak inaczej należy "rozszerzyć definicję" małżeństwa?
                            Odwracając pytanie: w jaki sposób powstają nowe słowa, w jaki sposób zmieniają
                            się znaczenia w języku?

                            > Pomijając wszelakie problemy w w/w związkach (które w większości czynią je
                            > niemożliwymi)

                            wszystkie w/w związki są możliwe i poświadczone przez nauki społeczne oraz
                            medycynę :)

                            > to jak istnienie takich związków negatywnie wpłynie na małżeństwo
                            > Jana i Marii Kowalskich?

                            istnienie takich _związków_ nie powinno negatywnie wpłynąć na _małżeństwo_ Jana
                            i Marii Kowalskich i chyba nie o tym rozmawialiśmy...
                            • xtrin Re: God made Adam and Eve, 12.06.06, 20:14
                              > No to jak inaczej należy "rozszerzyć definicję" małżeństwa?
                              > Odwracając pytanie: w jaki sposób powstają nowe słowa, w jaki sposób zmieniają
                              > się znaczenia w języku?

                              Kiedyś słowo "maszyna" nie istniało, później oznaczało maszynę mechaniczną, np.
                              parową, dziś może oznaczać też np. komputer. Były w tym celu potrzebne dekrety?
                              Jeżeli prawo określi możliwość zawierania takich związków to język się
                              naturalnie do tego faktu dostosuje.

                              > wszystkie w/w związki są możliwe i poświadczone przez nauki społeczne oraz
                              > medycynę :)

                              Doskonale wiesz, że chodziło mi o prawną legalizację takich związków.
                              Nie wiem czemu przeciwnicy małżeństw homoseksualnych z uporem godnym lepszej
                              sprawy starają się doprowadzić sprawę do absurdu wyciągając zoofilię, jeżeli
                              ogromna większość zwolenników takich małżeństw nic o małżeństwach zoofilii nie
                              mówi, a jeżeli mówi to kreśląc wyraźnią granicę pomiędzy zoofilią a
                              homoseksualizmem.

                              > istnienie takich _związków_ nie powinno negatywnie wpłynąć na _małżeństwo_ Jana
                              > i Marii Kowalskich i chyba nie o tym rozmawialiśmy...

                              Dokładnie o tym. Mówi się o "zagrożeniu dla normalnej rodziny", a gdzie oni niby
                              jest?
                      • ave_duce Re: Byłabym jednak za rozszerzeniem nazewnictwa... 13.06.06, 06:47
                        :P

                        ;)
            • humbak Re: Wolałbym, żeby moje dzieci adoptował Stefciu- 11.06.06, 17:20
              Do czego zmierzasz?
      • xtrin Re: A jak Ci się /czego nie życzę/ zejdzie przed 12.06.06, 01:04
        No i w czym problem? Jeżeli będą je kochać i o nie dbać to niech adoptują.

        A jakiś rzeczowy argument?
        • humbak Re: A jak Ci się /czego nie życzę/ zejdzie przed 12.06.06, 18:41
          Była już mowa, przejrzyj posty w tym wątku. Z Peer2 zdaje się o tym mówiliśmy.
    • zapijaczonyryj Bo każde dziecko powinno mieć matkę i ojca 11.06.06, 17:38
      a nie dwóch tatusióe, lub dwie mamusie
      • obraza.uczuc.religijnych A pojedynczych mogą mieć? 11.06.06, 17:43

    • wlodzimierz.ilicz Jestem sobie, a co mi tam, nowoczesny sodomita... 12.06.06, 00:32
      I znów to samo.
      To już nudne.
    • p.s.j Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 12.06.06, 16:59
      Dlatego, że małżeństwa obdarowane są pewnymi przywilejami finansowymi, m.in.
      podatkowymi. Oczywiście "nie ma darmowych obiadów", więc przywileje małżeństw są
      (w imię polityki prorodzinnej) finansowane z danin innych członków
      społeczeństwa. Nie widzę powodu, by para facetów lub para kobiet miała mieć
      przywileje podatkowe, które nie przysługują np mnie - 23letniemu samotnemu facetowi.

      Sam dzieci nie lubię, ale dzietność uważam za cechę ogólnie pożądaną, więc
      zgadzam się, by ułatwiać egzystencję formom społecznym, w których (jak wskazuje
      statystyka) dzieci rodzi się jednak najwięcej.
      • xtrin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 12.06.06, 19:00
        > Dlatego, że małżeństwa obdarowane są pewnymi przywilejami finansowymi,
        > m.in. podatkowymi. Oczywiście "nie ma darmowych obiadów", więc przywileje
        > małżeństw są (w imię polityki prorodzinnej) finansowane z danin
        > innych członków społeczeństwa.

        Małżeństwo to nie tylko przywileje podatkowe czy dzieci. Ludzie się dobierają w
        pary, bo w dwójkę żyje się prościej, taniej, wygodniej, bezpieczniej i milej. W
        imię czego mamy odbierać prawo do zalegalizowania takiego życia pewnej grupie
        społecznej, jeżeli większości je dajemy?

        > Nie widzę powodu, by para facetów lub para kobiet miała mieć
        > przywileje podatkowe, które nie przysługują np mnie -
        > 23letniemu samotnemu facetowi.

        I tutaj pełna zgoda z jednym zastrzeżeniem - tak samo nie ba powodu, byś
        przysługiwały te przywileje kobiecie i mężczyźnie, którzy dzieci nie mają. Bo
        niby czemu?

        > Sam dzieci nie lubię, ale dzietność uważam za cechę ogólnie pożądaną, więc
        > zgadzam się, by ułatwiać egzystencję formom społecznym, w których (jak wskazuje
        > statystyka) dzieci rodzi się jednak najwięcej.

        A po co podpierać się statystyką, jeżeli wystarczy przywileje związać z
        podmiotem owych przywilejów (dzieckiem), a nie możliwością ich posiadania.
        • snajper55 Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 12.06.06, 19:59
          xtrin napisała:

          > A po co podpierać się statystyką, jeżeli wystarczy przywileje związać z
          > podmiotem owych przywilejów (dzieckiem), a nie możliwością ich posiadania.

          Nie istnieją żadne przywileje związane z możliwością posiadania dzieci. Są
          jedynie przywileje związane z posiadaniem dzieci (urlopy macieżynskie, urlopy
          wychowawcze, zasiłki rodzine i inne). Przysługują one niezależine od orientacji
          seksualnej, tak samo homo jak i hetero. Homosiom chodzi o prawa przysługujące
          małżonkom, które z rozrodczością nic nie mają wspólnego (spadki, prawo odmowy
          zeznań itp).

          S.
          • xtrin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 12.06.06, 20:16
            > Przysługują one niezależine od orientacji seksualnej, tak samo
            > homo jak i hetero. Homosiom chodzi o prawa przysługujące
            > małżonkom, które z rozrodczością nic nie mają wspólnego (spadki,
            > prawo odmowy zeznań itp).

            No i bingo. Dlaczego "homosie" nie mają mieć tych praw, jeżeli nie mają one z
            rozrodczością nic wspólnego, a tylko owa rozrodczość różni pary homo (i część
            hetero) od (większości) par hetero?
            • abstrakt2003 Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 12.06.06, 20:18
              Po co im dzieci? Skoro nie potrafią sie rozmnozyć?
              • xtrin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 12.06.06, 20:20

                > Po co im dzieci? Skoro nie potrafią sie rozmnozyć?

                A jak to ma się do tego, co napisałam wyżej?

                I po co dzieci parom bezpłodnym, skoro nie potrafią się rozmnożyć?
            • p.s.j Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 12.06.06, 21:00
              A dlaczego ja nie mam prawa odmowy zeznań n/t mojej dziewczyny? też
              niesprawiedliwe... A co do spadków, to prawo przewiduje taką "niesamowcie"
              postępową instytucję jak testament. Możesz zapisać cały spadek partnerowi i
              nikomu nic do tego (o ile nie pozostawiałeś dzieci, co w przypadku
              homoseksualistów nie jest chyba problemem).
              • xtrin Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 12.06.06, 21:08
                > A dlaczego ja nie mam prawa odmowy zeznań n/t mojej dziewczyny? też
                > niesprawiedliwe...

                Nie jest to niesprawiedliwe, ponieważ w stosunku do dziewczyny nie masz żadnych
                obowiązków prawnych, dlaczego masz mieć więc przywileje? W świetle prawa jest
                ona dla Ciebie osobą obcą tak długo, jak długo nie zdecydujecie się na ślub.
                Problem w tym, że o ile w waszym przypadku jest to kwestia WYBORU, to owego
                wyboru pary homoseksualne nie mają. I to właśnie jest niesprawiedliwe.

                > A co do spadków, to prawo przewiduje taką "niesamowcie"
                > postępową instytucję jak testament. Możesz zapisać cały spadek partnerowi i
                > nikomu nic do tego (o ile nie pozostawiałeś dzieci, co w przypadku
                > homoseksualistów nie jest chyba problemem).

                Nie do końca. Testament może zostać podważony przez rodzinę osoby zmarłej.
                Poza spadkami istnieje też wiele innych kwestii, z których nie wszystkie są do
                regulacji bez małżeństwa (chociażby w/w odmowa zeznań), a część jest po prostu -
                mówiąc kolokwialnie - "upierdliwa".
                • herr_otto_flick Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 13.06.06, 07:00
                  humbak
                  • herr_otto_flick Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 13.06.06, 07:01
                    humbak pisał chyba, że chęć to jeszcze za mało
              • snajper55 Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 12.06.06, 21:31
                p.s.j napisał:

                > A dlaczego ja nie mam prawa odmowy zeznań n/t mojej dziewczyny? też
                > niesprawiedliwe...

                Jak się z nią ożenisz, to będziesz miał. To, że nie jest Twoją żoną jest Waszą
                decyzją. Homoś nie ma takiej możliwości.

                > A co do spadków, to prawo przewiduje taką "niesamowcie"
                > postępową instytucję jak testament. Możesz zapisać cały spadek partnerowi i
                > nikomu nic do tego (o ile nie pozostawiałeś dzieci, co w przypadku
                > homoseksualistów nie jest chyba problemem).

                Małżenstwo jest po to, aby nie trzeba było podpisywać dzięsiątek umów, tylko
                złożyć jeden podpis, który to wszystko załatwia. To jest ułatwienie dla dwojga
                ludzi, któzy postanowili być jednym.

                S.
          • james_bond007 Re: Małżeństwa homoseksualistów - czemu nie? 12.06.06, 23:05
            prawo odmowy
            > zeznań itp).

            Akurat prawo odmowy zeznań przysługuje stałym partnerom, takze bez slubu.
            "Osobą najbliższą jest małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej
            samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej
            małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu."
    • ra88 popieram, czemu nie 12.06.06, 19:31
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka