hot.shot
18.06.06, 00:39
Dzisiaj byłem świadkiem jak jakiś podstarzały koleś chwalił się w ogródku
piwnym swoim znajomym, że on to ma kategorie 'E' i w wojsku nigdy nie był. Na
kalekę to on raczej nie wygladał, jeśli już to na downa. Tak w ogóle to
uświadomiłem sobie, ze na studiach często moi koledzy studenci chwalili się
wszem i wobec, że nie mają kategorii 'A'. Ale do picia piwa to kategorię 'A'
mieli i im to nie przeszkadzało. Uważam takie coś za szczyt pozerstwa i
kołtuństwa, bo ja można się chwalić, że jest się niepełnosprawnym nie tylko
fizycznie, ale i psychicznie, bo do tego sprowadza się kategoria 'E'. Wiem, że
można to sobie załatwić, ale to tak jak załatwić sobie żółte papiery albo
zaświadczenie, że jest się gejem. Skaza na życiorysie do końca życia. Gdybym
był pracodawcą, to do pracy przyjmowałbym tylko posiadaczy kategorii 'A', bo
logika nakazuje przypuszczać, że tylko taki może być pełnowartośiowym
pracownikiem. Czy ktoś słyszał, żeby jakaś większa firma tak postępowała?
Urośnie w moich oczach.