Dodaj do ulubionych

Bliska ugoda Watykanu z lefebrystami

13.07.06, 12:19
W przeciwieństwie do ugody Naszego Dziennika z Tygodnikiem Powszechnym, która
nie nastąpi chyba wcześniej niż po końcu świata:(
Obserwuj wątek
    • zupa_wolowa No tak, ale tu dogadują się fundamentaliści 13.07.06, 12:25
      z fundamentalistami. Sobór Watykański II to już w Kosciele historia.
    • baltazarus Re: Bliska ugoda Watykanu z lefebrystami 13.07.06, 12:28
      Może to nastapić szybciej niż myślisz. Lustracja, ludzie "TP" zacznął
      przepraszać, kajać się i ...
      • Gość: andrzy Czekamy na odwołane zgubnego dla kościoła IP: *.crowley.pl 13.07.06, 12:45
        ...katolickiego (co widać dziś na każdym kroku) reform Vaticanum II.

        wyborca.blox.pl
        • baltazarus Re: Czekamy na odwołane zgubnego dla kościoła 13.07.06, 13:13
          i na odstąpienie od patologicznej idei jaką jest ekumenizm
    • sarmiento2005 Dezinformacja Gazety: Nie ugoda ale warunki powrot 13.07.06, 13:11
      Gazeta na nowo dezinformuje. Rozmowy miedzy Watykanem a lefebrystami dotycza
      warunkow powrotu lefebrystow do Kosciola Katolickiego. Dla KK lefebrysci jako
      schizmatycy (odszczepiency) moga powrocic do KK ale pod pewnymni warunkami. Np.
      uznanie uchwal Soboru Watykanskiego II.
      • chris30 Re: Dezinformacja Gazety: Nie ugoda ale warunki p 13.07.06, 13:19
        Człowieku, lecz się z nienawiści! Gdzie dezinformacja w streszczeniu artykułu z
        Il Giornale"? Czytałeś i wiesz, że tam co innego było napisane? Jeśli tak nie
        znosisz "GW", po co wchodzisz na to forum?
      • Gość: tak,tak... KK powoli wycofuje się z błędów Soboru Watykańsk.. IP: *.chomiczowka.waw.pl 13.07.06, 13:21
      • Gość: hmm Re: Dezinformacja Gazety: Nie ugoda ale warunki p IP: *.sejm.gov.pl 13.07.06, 13:36
        > Dla KK lefebrysci jako
        > schizmatycy (odszczepiency) moga powrocic do KK ale pod pewnymni warunkami. Np.
        >
        > uznanie uchwal Soboru Watykanskiego II.

        Arcybiskup Lefebvre podpisał wszystkie uchwały soborowe.
    • edico Re: Biznes is biznes 14.07.06, 00:09
      W tym zakresie Kościół o ile widzi jakiś cień korzyści, niczemu nie odpuści.
      Świadczy o tym fakt przejmowania do katolicyzmu tradycji z wielu innych religii,
      oby tylko nowi wierni uznali zwierzchność Watykanu. Przykładem może być nasz
      polski Kościół Unicki. Wystarczyło, że pod wpływem takich czy innych
      okoloczności historycznych uznali zwierzchnictwo papieża i w całej krasie mogli
      z błogosławieństwem uprawiać swój - tak przecież wraży - religijny obrządek
      wschodni.
      • elephant_tusk A może chodzi o coś więcej? 14.07.06, 09:08
        Dobór słów w Twoim liście nie dowodzi dobrej woli.

        Dlaczego Kościół wschodni ma być wraży? To jest Kościół o tradycji
        apostolskiej, bardzo bliski katolickiemu pod względem doktrynalnym. Kościół
        katolicki uznaje sakramenty Kościoła prawosławnego.

        Są pewne nieporozumienia z Cerkwią moskiewską, chodzi głównie o to, że uważa
        ona Rosję za swoje wyłączne terytorium i trudno toleruje na nim Kościół
        katolicki. Ale nie ma nic przeciwko objęcia swoją opieką emigrantów rosyjskich
        i ich potomków na Zachodzie, na terenie Kościoła katolickiego. Czyli rząda
        asymetrii. Ale nazywanie jej Kościołem wrogim w dobie ekumenizmu jest dużym
        nadużyciem. Tym bardziej dotyczy to innych Kościołów wschodnich uznających
        dualistyczny charakter Chrystusa, które żyją w przyjaźni z Rzymem.

        Kościół unicki w Polsce to dziedzictwo Unii Brzeskiej z roku 1596, ma więc 410
        lat tradycji. W czasach Zygmunta III stosunki z Cerkwią moskiewską były
        rzeczywiście wrogie. Unia oficjalnie miała być krokiem w kierunku jednoczenia
        chrześcijaństwa, w praktyce chodziło o wyrwanie prawosławia z terenu
        Rzeczypospolitej spod wpływów Moskwy. Przystępowanie do Unii było trudne i
        zakończyło się rozłamem w Kościele prawosławnym na terenie Rzeczypospolitej. Te
        parafie i hierarchowie, którzy przyjęli Unię, byli jednak jej wierni przez
        wieki. Carska Rosja usiłowała zlikwidować Unię, nie cofając się przed krwawymi
        prześladowaniami w XIX wieku - wierni Kościoła unickiego niejednokrotnie dali
        wyraz głębokiemu przywiązaniu do Rzymu, z męczeńską śmiercią włącznie.

        W praktyce - Unia przetrwała tylko w zaborze austriackim i diasporze na
        Zachodzie, głównie wśród Ukraińców w Kanadzie i USA. Jan Paweł II dał wiele
        przykładów szacunku i sympatii dla Kościoła ukraińsko-bizantyjskiego, jak się
        go teraz nazywa.
        • edico Re: A może chodzi o coś więcej niż kasa? 14.07.06, 22:11
          elephant_tusk napisała:

          > Dobór słów w Twoim liście nie dowodzi dobrej woli.
          Dobrej woli dowodzi się nie w słowach a w czynach. KK dowodzi tą swą dobrą wolę
          od 2000 lat z niezmiennie takim samym skutkiem rozbieżności między słowami a
          czynami. Czy dobór pięknie dobranych zaowulowanych słów jest w stanie zmienić
          fakty?
          >
          > Dlaczego Kościół wschodni ma być wraży? To jest Kościół o tradycji
          > apostolskiej, bardzo bliski katolickiemu pod względem doktrynalnym. Kościół
          > katolicki uznaje sakramenty Kościoła prawosławnego.
          Tak bliski, że Kościół katolicki przez wieki nie chciał go uznać. Czy uważasz,
          że przywiezienie z wyprawy krzyżowej Bazyliki św. Marka z Konstantynopola do
          Wenecji może być przykładem uznania tej bliskości doktrynalnej?
          By nie grzebać zbyt głęboko w historii, to czy prześladowania religijne
          prawosławnych w II RP miały także coś wspólnego z tym uznaniem?

          > ... Są pewne nieporozumienia z Cerkwią moskiewską, chodzi głównie o to, że
          > uważa ona Rosję za swoje wyłączne terytorium i trudno toleruje na nim Kościół
          > katolicki. Ale nie ma nic przeciwko objęcia swoją opieką emigrantów rosyjskich
          > i ich potomków na Zachodzie, na terenie Kościoła katolickiego. Czyli rząda
          > asymetrii.
          A jak potraktować decyzję JPII o ustanowieniu diecezji katolickich na dalekim
          wschodzie bez porozumienia z moskiewskim metropolitą? Czy inaczej zachował by
          się JPII, gdyby metropolita moskiewski wyciął taki sam numer we Włoszech? Każda
          z religii ma w swoim charakterze ekspansję, od której nie uchroniły się żadne
          schizmy chrześcijaństwa ze wszelkimi konsekwencjami z tego wynikającymi.
          W końcu katolicyzm w Chinach jest też swego rodzaju chrześcijaństwem wcale nie
          gorszym ani nie lepszym od szeregu innych jego odmian. Czy te pewne
          nieporozumienia z tym kościołem przestały już istnieć?
          Czym jest protestantyzm czy też inne religie chrześcijańskie albo o podobnym
          rodowodzie?
          Czy nazywanie ich braćmi w wierze nie jest propagandowym nadużyciem nie tylko
          dużym, ale wręcz wielkim?

          > ...Ale nazywanie jej Kościołem wrogim w dobie ekumenizmu jest dużym
          > nadużyciem.
          W dobie ekumenizmu? Czy masz na myśli ekumenizm katolickiego misjonarza ks.
          Anastase Seromba odpowiadającego dzisiaj przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym
          d/s Ludobójstwa w Ruandzie za spalenie 2000 wiernych Tutsi w swoim kościele?
          Czy słowa "A tych, którzy nie chcą, abym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i
          zabijcie na moich oczach." są podstawą tego ekumenizmu?

          > ... Tym bardziej dotyczy to innych Kościołów wschodnich uznających
          > dualistyczny charakter Chrystusa, które żyją w przyjaźni z Rzymem.
          "Dualistyczny charakter Chrystusa" - dalibóg, odpuść Pan wprowadzanie jakichś
          nowych teologii i mów do rzeczy.

          Poza tym, czy te pewne nieporozumienia (bądź - jak twietrdzisz przyjaźnie z
          Rzymem) nie mają swych źródeł z czasów Konstantyna Wielkiego, gdzie 1/6 biskupów
          chrześcijańskich dokonała pierwszej schizmy nazwanej później katolicyzmem?
          A czym to było w tym okresie chrześcijaństwo rzymskie w stosunku do takich
          prężnych i znanych w ówczesnym świecie ośrodków chrześcijaństwa, jak
          Konstantynopol czy Antiochia?
          >
          > Kościół unicki w Polsce to dziedzictwo Unii Brzeskiej z roku 1596, ma więc 410
          > lat tradycji. W czasach Zygmunta III stosunki z Cerkwią moskiewską były
          > rzeczywiście wrogie. Unia oficjalnie miała być krokiem w kierunku jednoczenia
          > chrześcijaństwa, w praktyce chodziło o wyrwanie prawosławia z terenu
          > Rzeczypospolitej spod wpływów Moskwy. Przystępowanie do Unii było trudne i
          > zakończyło się rozłamem w Kościele prawosławnym na terenie Rzeczypospolitej.
          > Te parafie i hierarchowie, którzy przyjęli Unię, byli jednak jej wierni przez
          > wieki. Carska Rosja usiłowała zlikwidować Unię, nie cofając się przed krwawymi
          > prześladowaniami w XIX wieku - wierni Kościoła unickiego niejednokrotnie dali
          > wyraz głębokiemu przywiązaniu do Rzymu, z męczeńską śmiercią włącznie.
          >
          > W praktyce - Unia przetrwała tylko w zaborze austriackim i diasporze na
          > Zachodzie, głównie wśród Ukraińców w Kanadzie i USA.
          Więcej tego typu faktów znajdziesz:
          encyklopedia.pwn.pl/77639_1.html
          a jeszcze więcej ciekawostek mogli by wrzucić sami unici.
          Stanu faktycznego to nie zmienia tak jak niczego nie zmienia zaprzeczanie faktom
          współpracy Piusa XII bądź jego służb z Hitlerem.

          > Jan Paweł II dał wiele
          > przykładów szacunku i sympatii dla Kościoła ukraińsko-bizantyjskiego, jak się
          > go teraz nazywa.
          Na forum Białystok chyba rok temu była bardzo zagorzała dyskusja na ten temat,
          której się z boku przyglądałem. Polecam ten wątek, jako ciekawe uzupełnienie
          Twoich spostrzeżeń o sympatii dla tego Kościoła.
          • supaari "Dobrej woli dowodzi się w czynach"? 15.07.06, 00:17
            edico napisał:
            > Dobrej woli dowodzi się nie w słowach a w czynach. KK dowodzi tą swą dobrą
            wolę
            > od 2000 lat z niezmiennie takim samym skutkiem rozbieżności między słowami a
            > czynami. Czy dobór pięknie dobranych zaowulowanych słów jest w stanie zmienić
            > fakty?

            Masz rację - dobrej woli dowodzi się w czynach. Pozwolę sobie zatem na kilka
            słów, które dowiodą mojej złej woli wobec Ciebie. Po raz kolejny pokażę gdzie
            bredzisz, a gdzie ze wykazujesz złą wolę. Ty sam - słowami!
            Zacznę od małej złośliwości... Wykoncypowałeś rewelacyjną konstrukcję -
            "zajajeczkowane słowo"! Moje gratulacje!!!



            > Tak bliski, że Kościół katolicki przez wieki nie chciał go uznać. Czy uważasz,
            > że przywiezienie z wyprawy krzyżowej Bazyliki św. Marka z Konstantynopola do
            > Wenecji może być przykładem uznania tej bliskości doktrynalnej?

            Co to znaczy, że nie chciał uznać? Mowa była i jest o schizmie - oddzieleniu
            ogranizacyjnym.
            Nprawdę przewieziono całą Bazylikę Św. Marka do Wenecji???? W średniowieczu???
            Dzisiaj byłby to majstersztyk inżynierii, a wtedy!! Patrz - jakie te katoliki
            zmyślne!!!

            > By nie grzebać zbyt głęboko w historii, to czy prześladowania religijne
            > prawosławnych w II RP miały także coś wspólnego z tym uznaniem?

            A demonstracje przeciwko kardynałowi Sapieże (czerwiec 1937) to prześladowania
            katolików przez katolików?


            > A jak potraktować decyzję JPII o ustanowieniu diecezji katolickich na dalekim
            > wschodzie bez porozumienia z moskiewskim metropolitą? Czy inaczej zachował by
            > się JPII, gdyby metropolita moskiewski wyciął taki sam numer we Włoszech?

            Ja nie wiem, ale może mnie oświecisz? Pewnie poleciałby do prezydenta i... Może
            jeszcze dodasz coś na potwierdzenie swych domysłów?


            Każda
            > z religii ma w swoim charakterze ekspansję, od której nie uchroniły się żadne
            > schizmy chrześcijaństwa ze wszelkimi konsekwencjami z tego wynikającymi.
            > W końcu katolicyzm w Chinach jest też swego rodzaju chrześcijaństwem wcale nie
            > gorszym ani nie lepszym od szeregu innych jego odmian. Czy te pewne
            > nieporozumienia z tym kościołem przestały już istnieć?

            A który z Kościołów katolickich w Chinach masz na myśli? I czy we
            nieporozumienia dotyczą stosunków któregoś z nich ze Stolicą Apostolską, czy
            też stosunków do tej ostatniej i do KPK chińskich władz?

            > Czym jest protestantyzm czy też inne religie chrześcijańskie albo o podobnym
            > rodowodzie?
            > Czy nazywanie ich braćmi w wierze nie jest propagandowym nadużyciem nie tylko
            > dużym, ale wręcz wielkim?

            Nie jest. Ja Ci to mówię. Choć w Twoim przypadku pewnie by było...
            Twoimi "braćmi w wierze" są autorzy z racjonalisty...


            > W dobie ekumenizmu? Czy masz na myśli ekumenizm katolickiego misjonarza ks.
            > Anastase Seromba odpowiadającego dzisiaj przed Międzynarodowym Trybunałem
            Karny
            > m
            > d/s Ludobójstwa w Ruandzie za spalenie 2000 wiernych Tutsi w swoim kościele?

            A to on się ekumenizmem zajmował?

            > Czy słowa "A tych, którzy nie chcą, abym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i
            > zabijcie na moich oczach." są podstawą tego ekumenizmu?

            Po raz trzeci lub czwarty zwrcam ci uwagę, że powtarzasz słowa bogatego
            człowieka z przypowieści Jezusa i przypominam, że przy użyciu podobnej
            manipulacji mogę Ci zarzucić apologię faszyzmu! Jeśli masz ochotę - podam link
            do Twojego posta zawierjącego treści wysławiające rządy Hitlera.

            > Poza tym, czy te pewne nieporozumienia (bądź - jak twietrdzisz przyjaźnie z
            > Rzymem) nie mają swych źródeł z czasów Konstantyna Wielkiego, gdzie 1/6
            biskupó
            > w
            > chrześcijańskich dokonała pierwszej schizmy nazwanej później katolicyzmem?
            > A czym to było w tym okresie chrześcijaństwo rzymskie w stosunku do takich
            > prężnych i znanych w ówczesnym świecie ośrodków chrześcijaństwa, jak
            > Konstantynopol czy Antiochia?

            Tu mnie zaskoczyłeś!!! O co chodzi? O Sobór Nicejski, gdzie prawie nie było
            przedstawicieli Zachodu? To jak - Ojcowie ze Wschodu stworzyli "schizmę"
            katolicką? Z taką fantazją to Ci tylko książki pisać... Tylko wiedzy i talentu
            brakuje.

            >

            > Stanu faktycznego to nie zmienia tak jak niczego nie zmienia zaprzeczanie
            fakto
            > m
            > współpracy Piusa XII bądź jego służb z Hitlerem.

            Ta współpraca to uratowanie 700 tys. Żydów przez administrację watykańską
            (słowa konsula izraelskiego w Mediolanie!!!) w czasie wojny??? "My ich
            schowamy, żebyści wy mogli ich szukać i złapać" - powiedział Pius XII do
            Hitlera???? Brawo!!! Po raz kolejny dowodzisz swej niezgłębionej fantazji!



            > Na forum Białystok chyba rok temu była bardzo zagorzała dyskusja na ten temat,
            > której się z boku przyglądałem. Polecam ten wątek, jako ciekawe uzupełnienie
            > Twoich spostrzeżeń o sympatii dla tego Kościoła.

            Występowałeś tam? Szczerze... bo nie wiem czy warto...
            • edico "Dobrej woli dowodzi się w czynach" katolickich? 15.07.06, 17:11
              Słusznie podkreślasz wagę dobrych uczynków dla oceny czyjejś strony moralnej. Ma
              to szczególne znaczenie dla oceny polityki Kościoła Rzymsko-katolickiego, gdzie
              tak wiele się o tym mówi a ich poszukiwanie w tym dziele godne jest pracy
              Syzyfa. Dowodzisz tego także w swych postach uprawiając wręcz zadziwiającą
              mentalnie retorykę.

              Czy to ma coś wspólnego z chrześcijaństwem? Przynajmniej tyle samo, co i
              katolicyzm – czyli nic. Kościół zapożyczył Boga z judaizmu a Jezusa od
              pierwszych chrześcijan, ale nie przestrzegał nigdy w swojej historii ani
              przykazań boskich, ani nauk Jezusa. Wytworzył natomiast własną ideologię oraz
              własną moralność i tymi własnymi metodami ją wprowadził w życie społeczeństw.

              A jak do tego doszło?
              Otóż ogólnikowe nauki Jezusa skodyfikował w doktrynę religijną właściwy twórca
              religii chrześcijańskiej Szaweł(Paweł) z Tarsu żydowski patriota i obywatel
              Rzymu (ok. 7 - ok. 67 n.e.). Nic innego, tylko jego cechy charakteru wywarły
              decydujący wpływ na oblicze chrześcijaństwa, to ów "geniusz w nienawiści" — jak
              określał go Nietzsche — wyostrzył i zradykalizował przesłanie Jezusa,
              przekształconego w Pawłowej wizji w Boga-Człowieka — Chrystusa.
              Jak widzisz, nie Piotr jednak, a nawrócony w cudowny sposób, jedyny
              inteligentny, szalenie wytrwały, przedsiębiorczy i sprytny żydowski nacjonalista
              św. Paweł z Tarsu przejął religijną inicjatywę wśród apostołów i uczniów
              dostrzegając potrzebę zalegalizowania nowej religii dla pierwszej w
              chrześcijaństwie teologii wyzwolenia Izraela spod okupacji Rzymu. Stworzył więc
              takie jej zasady, by mogła ona swobodnie wyjść z podziemia i stać się religią
              oficjalną w Cesarstwie Rzymskim:
              "Oddajcie więc każdemu co mu się należy: podatek komuście podatek winni, daninę,
              komu się danina należy; lęk, komuście lęk winni; uszanowanie, komuście
              uszanowanie winni" (Rz.13,1-7).

              Współczesny katolicyzm w swej w przeważającej części nie jest zatem religią
              Jezusa, lecz niezgodnym z judaistycznym kultem Pawła, w którym przyjęto idee nie
              tylko niezgodne lub wręcz fundamentalnie sprzeczne z judaizmem teologizmy, jak
              m.in. Trójca, prymat Piotra, wieczne dziewictwo Maryi, spowiedź, i wiele innych
              wynalazków z greckim diabłem włącznie.

              I co ciekawego – ten znienawidzony przecież przez pierwszych chrześcijan Rzym
              miał się stać dzięki Piotrowi i Pawłowi centrum chrześcijaństwa?
              Z NT jednoznacznie wynika, że chrześcijanie którzy nie wyłamywali się spod
              judaizmu (jak np. Jakub Piotr) uważali za swoje centrum Jerozolimę. Przecież dla
              Piotra pogański i barbarzyński Rzym był siedliskiem szatana, a nie stolicą
              królestwa bożego. Zresztą księga Apokalipsy - gdzie Rzym przedstawiony jest jako
              obrzydliwy Babilon – wydaje się także potwierdzać to w sposób nie budzący
              wątpliwości.
              Poza tym, nie ma w NT żadnego dowodu na to, że kościół w Rzymie był w I wieku
              ważniejszy od innych. Czy ewangeliści pominęli by ten tak ważny dla dzisiejszego
              katolicyzmu fakt?
              Według ewangelii, po śmierci i zmartwychwstaniu biblijnego Jezusa jego uczniowie
              wiernie uczęszczali do Świątyni Jerozolimskiej (Łuk. 24, 50-53), co wskazuje na
              to, że historyczny Jezus nie mówił im za życia o kresie zakonu mojżeszowego, tak
              jak to czynił Paweł i wielu innych chrześcijan wzorujących się na jego nauce.
              Może wyjaśnisz więc na jakiej podstawie papieże nazywają go kościołem
              macierzystym???

              Autor ostatniej ewangelii pisze, że to Jan był umiłowanym uczniem Jezusa, i w
              scenie Ostatniej Wieczerzy opisanej w tejże ewangelii widzimy, że Piotr zwraca
              się do Jezusa przez niego (Jana 13, 23-24), co chyba wcale nie świadczy tak
              jednoznacznie o faworyzowaniu Piotra przez Jeshua, jak to usilnie starają się
              dowieść teolodzy katolicyzmu.

              Czytając listy Pawła (człowieka który w odróżnieniu od Piotra napisał za życia
              bardzo dużo), łatwo zauważyć, że on nie tylko nie uznaje zwierzchnictwa Piotra i
              innych apostołów, ale także można wynieść wcale nie małe wątpliwości, czy Piotr
              w tym czasie w ogóle bywał w Rzymie nie mówiąc już o zakładaniu przez niego
              Kościoła w tym mieście. Bynajmniej nic takiegoz Pawłowych Listów do Rzymian nie
              wynika a mam także poważne wątpliwości co do tego, że jego obecności nie
              zauważył pisując listy do innych apostołów.

              Ponadto Encyklopedia Britannica podaje: "Nowy Testament mówi, że Piotr był
              człowiekiem prostym (Dz. Ap. 4,13) i jest wątpliwe czy znał język grecki".
              "Elegancki grecki styl jakim pisany jest list Piotra wskazuje na to, że nie jest
              to samodzielne dzieło Piotra". Zresztą nie jest to pierwszy wypadek, który
              poddaje wątpliwościom autentyczność zapisów ewangelicznych przypisywanych ich
              autorom bądź nawet poważne sprzeczności występujące między nimi.

              Dalej, Piotr był przywódcą kościoła w Antiochii i w NT nie ma żadnej wzmianki o
              jego wizycie w stolicy imperium, a Dzieje Apostolskie też nie podają, że był
              biskupem Rzymu. Choć prawdopodobne, że św. Paweł został stracony w Rzymie jako
              męczennik za wiarę, nie ma żadnych historycznych dowodów na to, że Piotr był
              pierwszym przywódcą kościoła w Rzymie, i że oddał tam życie za wiarę około roku
              67 n.e.

              Soborowi Jerozolimskiemu (ok. 49 r.) przewodniczył Jakub z racji tylko tego, że
              był biskupem Jerozolimy a sobór przypadkowo odbył się tam a nie w miejscu gdzie
              rezydował najważniejszy zwierzchnik wczesnego chrześcijaństwa?

              Zresztą bardzo symptomatyczny dla zjawiska katolickiej miłości i dobroci był
              czyn tzw. św. Piotra inaugurujący formy egzekwowania obowiązujących w
              chrześcijaństwie zasad:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=3326187&a=3326187
              Ewolucja Kościoła katolickiego a w szczególności jego władzy przebiegała mniej
              więcej w ten sposób:
              Najwyższą hierarchię w Kościele tworzyli ludzie świeccy lub duchowni z wyboru,
              przy czym prawo głosu miała cała gmina. Mniej więcej w V wieku zapoczątkowano
              proces eliminacji głosów świeckich w wyborach na hierarchiczne stanowiska.
              W roku 768 gmina chrześcijańska w Rzymie uchwaliła, że biskupem może zostać
              tylko duchowny, a zatem mogą wybierać go tylko duchowni, bez udziału wyznawców
              świeckich. Natomiast lokalna społeczność została podporządkowana bezwzględnej
              władzy biskupa i jego kleru. Po 300 latach wybór biskupa rzymskiego
              zarezerwowano tylko dla tzw. kolegium kardynałów. W końcu doprowadzono do
              sytuacji, w której wierni nie mają w ogóle prawa głosu w jakiejkolwiek sprawie
              dotyczącej kleru i spraw Kościoła. Mają tylko obowiązek słuchać, płacić i modlić
              się przy każdej okazji i na każde zawołanie.

              Do rangi znaku czasów w późniejszym czasie urosło zamknięcie przez
              ultrachrześcijańskiego cesarza Justyniana w 529 r. Akademii Platońskiej, symbolu
              rozumnego antyku. H. Ellerbe, Ciemna strona historii chrześcijaństwa, Bydgoszcz
              1997, s. 11 pisał "Po upadku Cesarstwa Rzymskiego i przejęciu władzy w Europie,
              Kościół w przysłowiową perzynę obrócił naukę, technikę, edukację, medycynę,
              historię, sztukę i gospodarkę. Zgromadził niezmierzone bogactwa, a tymczasem
              reszta społeczeństwa ginęła w mroku dziejów".

              Gratuluję ambicji i wytrwałości kontynuowania takiej jedynie słusznej postawy
              dla szerzenia tej jedynie słusznej sprawy w oparciu o tę jedynie słuszną rację.

              Przecież nie było papieża Aleksandra VI (1492-1503 z domu Rodrigo de Borgia),
              papieża Jana VII (zresztą w obydwu postaciach pod tym samum imieniem), Benedykta
              IX (prowadzącego życie jak sułtan turecki tolerującymorderstwa i rabunki
              dokonywane przez swoją rodzinę), Bonifacego VIII (którego lud rzymski mając dość
              jego rządów wlókł okaleczone zwłoki po ulicach miasta), Stefana VI(VII)
              zwołującego w roku 897 trupi synod nad zwłokami pochowanego przed dziesięcioma
              miesiącami papieża Formozusa (zwłoki ubrano w szaty pontyfikalne, posadzono na
              krześle i sądzono przez trzy dni na synodzie. Efektem obrad tego synodu było
              uznanie go winnym przekroczeń praw kościelnych ekskomunikowani
              • supaari Re: "Dobrej woli dowodzi się w czynach" katolick 15.07.06, 19:57
                Widzisz, jak kopiujesz teksty z "racjonalisty", to Ci się styl poprawia :-)
                Szczerze - z trzech tekstów korzystłeś czy z większej liczby? Zresztą nieważne -
                podobno skopiowanie jednego tekstu to plagiat, złożenie dwóch - kompilacja, a
                od trzech w górę - praca naukowa.
                Jednak żeby była to praca naukowa, to trzeba przedstawić wyniki dyskusji na
                omawiany temat. W "Twoim" (sic!) poście tego nie uświadczysz. To po prostu
                nędzna agitka! A mógłbyś chociaż wspomnieć o czymś, co w kopiowanym przez
                Ciebie tekście z "racjonalisty" (tym o Piotrze) było zaznaczone - że istnieją
                obfite źródła historyczne potwierdzające obecność Piotra w Rzymie.

                Jest jeszcze jeden sposób na poprawę stylu - dyktuj jakiemuś bardziej
                wykształconemu koledze; on to ubierze w zdania poprawnie skonstruowane,
                zastosuje odpowiednie słownictwo... Ba! może nawet przetłumaczy na obcy język
                (jak zapewne zrobił "sekretarz" Piotra).

                Zauważ jeszcze, że zrobiłeś podziwu godną woltę od ekumenizmu
                przez "przeprowadzkę" Bazyliki Św. Marka aż do "historii" Kościoła. Żałuję
                szczególnie porzucenia tematu owej "przeprowadzki", bo chętnie poznałbym
                szczegóły tego zapierającego dech w piersiach przedsięwzięcia inżynieryjno-
                logistycznego. Może znajdziesz jakiś tekst o tym na "racjonaliście"? Zapodaj
                koniecznie!
                • Gość: * Podwórkowa animacja wizji suparii IP: *.ols.vectranet.pl 15.07.06, 21:19
                  Z podwórka cię pogonili i swe ogłupiające żale wypłakujesz w internecie?
                  Czy potrafisz już czytać i zrozumieć to co napisane wprost bez majaczenia i
                  włączania do tego swej wątpliwej jakości jaźni, czy też nadal jesteś na etapie
                  powielania proboszczowskich insynuacji?
                  Ustosunkuj się konkretnie do peoblemów poruszanych w wątku bez smrodzenia
                  efektami własnej eurudycji.

                  • supaari Re: Podwórkowa animacja wizji suparii 15.07.06, 21:27
                    Gość portalu: * napisał(a):

                    > Z podwórka cię pogonili i swe ogłupiające żale wypłakujesz w internecie?
                    > Czy potrafisz już czytać i zrozumieć to co napisane wprost bez majaczenia i
                    > włączania do tego swej wątpliwej jakości jaźni, czy też nadal jesteś na
                    etapie
                    > powielania proboszczowskich insynuacji?
                    > Ustosunkuj się konkretnie do peoblemów poruszanych w wątku bez smrodzenia
                    > efektami własnej eurudycji.
                    >

                    Edico, nie ukrywaj się! Le style c'est l'homme! Dopiero jak kopiujesz
                    z "racjonalisty" to nie wiem czy to Ty, czy Palnick czy jeszcze inny rasta!
                    • edico Re: Podwórkowa animacja wizji suparii 16.07.06, 09:56
                      Masz bogate życie wewnętrzne :o))
                      • supaari Re: Podwórkowa animacja wizji suparii 16.07.06, 15:14
                        edico napisał:

                        > Masz bogate życie wewnętrzne :o))

                        To juz na "racjonaliście" o tym pisza? :-P Świat się kończy...
                        • edico Re: Podwórkowa animacja wizji suparii 16.07.06, 15:22
                          Fakt. Czago nie można powtórzyć za proboszczem, przekracza granice pojęć
                          parafianina.

                          supaari napisał:

                          > edico napisał:
                          >
                          > > Masz bogate życie wewnętrzne :o))
                          >
                          > To juz na "racjonaliście" o tym pisza? :-P Świat się kończy...
                          >
                          • supaari Re: Podwórkowa animacja wizji suparii 16.07.06, 15:48
                            edico napisał:

                            > Fakt. Czago nie można powtórzyć za proboszczem, przekracza granice pojęć
                            > parafianina.

                            A co ty wiesz o wielebnym Johnie Smegalu, moim obecnym proboszczu??? O nim też
                            na "racjonaliście" piszą?
                            • nelsonek Re: Podwórkowa animacja wizji suparii 20.07.06, 19:09
                              A po co maja pisac? Przeciez to "on" a nie "my". "Oni" racji nie maja - z zasady.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka