twoj_aniol_stroz
11.10.06, 17:44
Zwracam się do Was, bo mam problem, który możecie i, mam nadzieję, będziecie
chcieli mi pomóc rozwiązać. Otóż, moja ciocia jest osobą niewierzącą, zawsze
powtarzała, że po śmierci nic nie ma, nie wierzy w Boga, zbawienie itd. No i
teraz mamy problem. Ciocia jest tak poważnie chora, że niedługo umrze, wie o
tym jednak nie bardzo chce się z tym pogodzić. Jest osobą starszą (87 lat) i
niestety nadszedł jej czas, a tu klops. Jest potwornie zbuntowana, obrażona
na wszystkich i wszystko, męczy się sama z sobą. A ja? Nie umiem jej pomóc.
Chciałabym jakoś z nią porozmawiać, ale argumenty na temat pięknego życia,
mądrości, którą dała dzieciom itd jakoś do niej nie trafiają. Pomóżcie
proszę. Jak mam z nią rozmawiać, jak jej pomóc dogadać się z samą sobą? Nie
chcę jej zostawiać tak samej sobie, na zasadzie nie mój cyrk, nie moje małpy.
Może podpowiecie coś, co pomoże jej ułożyć sobie jakoś problem śmierci.