Dodaj do ulubionych

Ateiści - proszę o pomoc

11.10.06, 17:44
Zwracam się do Was, bo mam problem, który możecie i, mam nadzieję, będziecie
chcieli mi pomóc rozwiązać. Otóż, moja ciocia jest osobą niewierzącą, zawsze
powtarzała, że po śmierci nic nie ma, nie wierzy w Boga, zbawienie itd. No i
teraz mamy problem. Ciocia jest tak poważnie chora, że niedługo umrze, wie o
tym jednak nie bardzo chce się z tym pogodzić. Jest osobą starszą (87 lat) i
niestety nadszedł jej czas, a tu klops. Jest potwornie zbuntowana, obrażona
na wszystkich i wszystko, męczy się sama z sobą. A ja? Nie umiem jej pomóc.
Chciałabym jakoś z nią porozmawiać, ale argumenty na temat pięknego życia,
mądrości, którą dała dzieciom itd jakoś do niej nie trafiają. Pomóżcie
proszę. Jak mam z nią rozmawiać, jak jej pomóc dogadać się z samą sobą? Nie
chcę jej zostawiać tak samej sobie, na zasadzie nie mój cyrk, nie moje małpy.
Może podpowiecie coś, co pomoże jej ułożyć sobie jakoś problem śmierci.
Obserwuj wątek
    • wanda43 Re: Ateiści - proszę o pomoc 11.10.06, 18:46
      Wiesz co?Ty z nią nie rozmawiaj,jakby miala za chwile skonac,ale jak z kazdym innym czlowiekiem.Opowiedz cos zabawnego,poplotkuj, podyskutuj,zapytaj o rade.
      To,czy ona wierzy,ze po smierci nas zjedza robale i zasilimy matke ziemie,czy w jakies mityczne niebo,nie ma zadnego znaczenia. Swiadomosc konca jest sama w sobie straszna wiec trzeba z nią rozmowawiac o sprawach przyjemnych.
      A wogole,co za podejscie, ze ona niedlugo umrze.Skąd wiesz?A moze sobie jeszcze pozyje? Kazdy kiedys umrze. Napewno ona zdaje sobie sprawe,ze jej koniec blizszy niz twoj i nie ma potrzeby jej tego przypominac i dawac do zrozumienia.
      Uwazasz,ze co? Powinna wolac o ksiedza i swiece?
      • Gość: zgroza Re: Ateiści - proszę o pomoc IP: 81.15.189.* 11.10.06, 22:16
        No właśnie,co Ty,jakiś kaznodzieja jesteś?Daj kobiecie spokój,conajwyzej
        wmawiaj jej,że Pan Bóg jej nie chce i ma się zbierać do życia!Bo jej TUTAJ jest
        dobrze!!!!
      • Gość: agrest Re: Ateiści - proszę o pomoc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 22:58
        Aha, tak jak rozmawiało się miło Lewinowi z bratem Mikołajem w "Annie
        Kareninie". Rozmawiali własnie o sprawach przyjemnych, a jednocześnie jeden z
        nich mógł myśleć tylko jedno: "Umrzesz, umrzesz, umrzesz", a drugi: "Wiem o
        tym, ale boję się, boję się".
        Dlaczego tak napastliwie atakujesz Anioła? Napisał przecież, że ciocia nie może
        poradzić sobie z tą sytuacją, dlatego rozmawianie z nią o przyjemnych rzeczach
        to uchylanie się od pomocy. Każdy, kto przeżył poważny niepokój związany z
        życiem własnym czy kogos bliskiego, wie chyba, że nie sposób wtedy skupić się
        na czymkolwiek innym. Nawet jeśli zyska sie chwilę zapomnienia, potem zostaje
        się ze swoim cierpieniem samemu, w poczuciu, ze inni uciekaja od tego tematu.

        Moim zdaniem najlepszą radą jest modlitwa za ciocię - pewnie i tak to robisz,
        Aniele. Może Bóg lepiej ci doradzi niż ateiści. I pomyśl o tym fragmencie
        ze "Srebrnego krzesła" (jeśli znasz), w którym Julia kuliła się czekając na
        potężne dmuchnięcie lwa, przenoszące ją ze świata do innego świata, a jego
        tchnienie okazało się delikatne i niezauważalne.
      • twoj_aniol_stroz Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 08:38
        Wando,
        Jeśli bym uważała, że powinnam wołać o księdza i świecę, to nie pisałabym tutaj
        do Was prosząc o radę. Rozmowa o kolorowych liściach na dworze, o słonku i
        ciepełku jakoś cioci nie zajmuje. Wiesz, choroba jest na tyle ciężka i
        śmiertelna, że od 4 lat wiadomo, że postępuje i nastąpi koniec. Teraz już on
        nadszedł i jest to sprawa dni, najwyżej tygodnia. Dlatego proszę Was o radę.
        Być może jakoś sami macie poukładane kwestie śmierci i coś podpowiecie, na to
        liczę.
    • lyn5 Re: Ateiści - proszę o pomoc 11.10.06, 18:49
      wydaje mi sie ze to bedzie bardzo ciezkie. powinnas poszukac pomocy u kogos,
      kto ma wieksza wiedze, doswaidczenie w takich przypadkach. moze spotkasz go na
      tym forum, a jezeli nie porozmawiej z... księdzem.
      • spojler21 Re: Ateiści - proszę o pomoc 11.10.06, 19:03
        lyn5 napisała:
        >a jezeli nie porozmawiej z... księdzem.
        Ciekawa propozycja :)

        Ale odnośnie tamtu, jak mamy Ci pomóc, skoro napisałaś tylko, że klops, bo ona
        jest zbuntowana i chyba że się męczy (nie mam podglądu).
        Ale na czym to zbuntowanie i męczenie polega???
        Bo jak dla mnie, to może być sytuacja, że ona się buntuje i nie chce widzieć
        księdza.
        Jeśli chcesz uzyskać pomoc, to napisz w czym jest problem w taki sposób, żebyśmy
        mogli poszukać rozwiązania.
        • twoj_aniol_stroz Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 08:44
          Pomoc jakiej oczekuję z Waszej strony to Wasze mądre rady jak chcielibyście,
          żeby w takiej chwili z Wami rozmawiano. Ja tego nie umiem, a nie chcę uciekać
          od tematu śmierci w trywialne rozmowy na temat ach jak pięknie na dworze, bo
          wiadomo, że w obliczu śmierci to nic nie da. Chciałabym jakoś wlać spokój w
          nią, żeby się tak nie buntowała na lekarzy, że nie mogą jej pomóc, na rodzinę,
          że jest albo jej nie ma, dosłownie na wszystkich i wszystko.
      • Gość: tempus Re: Ateiści - proszę o pomoc IP: *.server.ntli.net 12.10.06, 03:48
        lyn5 napisała:

        > wydaje mi sie ze to bedzie bardzo ciezkie. powinnas poszukac pomocy u kogos,
        > kto ma wieksza wiedze, doswaidczenie w takich przypadkach. moze spotkasz go
        na
        > tym forum, a jezeli nie porozmawiej z... księdzem.

        A co ma do tego czarodziej z Watykanu? :)))
    • seth.destructor Re: Ateiści - proszę o pomoc 11.10.06, 19:03
      To masz problem, bo wierzacemu to zawsze jakas historyjke sie wkreci, czy to
      limbus puerorum czy czysciec, czy Raj.
      • Gość: polak Re: Ateiści - proszę o pomoc IP: 139.48.149.* 11.10.06, 19:24
        Okazanie sympatii ,trzymanie dloni ,unikanie tematow konfliktowych - to
        poczatek.
        Rozmawianie albo milczenie wspolne.
        Respekt dla uczuc - niedopuszczanie czarnych z KK.
        Sluchanie muzyki ,czytanie ,wspominanie przyjemnych momentow z przeszlosci.
        Podawanie lekow przeciwbolowych.
        Konsultacja z lekarzem z opieki paliatywnej.

        • twoj_aniol_stroz Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 08:48
          Dzięki, tak właśnie staram się robić, rozmawiam z nią o jej życiu, staram się
          jej pokazać ile mądrych i pięknych rzeczy zrobiła, że było to życie ciekawe,
          dobre, ale mam wrażenie, że to tak jak rozmowa z obrazem, w odpowiedzi yhy, no
          tak, ale dlaczego ja mam umrzeć itd. O księdzu nie wspominam, choć czasem mam
          wrażenie, że ona właśnie z tym się gryzie, na zasadzie i chciałabym i się boję.
          Sama nie wiem, być może jestem tchórzem i nie potrafię otwarcie z nią
          porozmawiać o Bogu, wierze, ale teraz nie chcę, żeby nie myślała, że ją na siłę
          chcę nawrócić. Bo nie chcę nic na siłę.
    • 0golone_jajka Re: Ateiści - proszę o pomoc 11.10.06, 19:49
      Pociesz ją że żaden ksiądz nie będzie jej głowy zawracał i że pogrzeb tanio
      wyjdzie (bo bez mszy i szopki) więc wujek się nie wykosztuje na czarnych
      • twoj_aniol_stroz Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 08:49
        Niestety wujek nie żyje już 12 lat, a jedyna córka nie należy do osóby ubogich
        i raczej nie przeszkadza jej wysokość wydatków.
        • 0golone_jajka Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 10:20
          to powiedz cioci żezamiast płacić czarnym może wspomóc jakieś biedne/chore dziecko
          • twoj_aniol_stroz Re: Ateiści - proszę o pomoc 13.10.06, 08:55
            Ale to nadal nie rozwiązuje problemu totalnego buntu przeciwko konieczności
            odejścia z tego świata.
    • maureen2 Re: Ateiści - proszę o pomoc 11.10.06, 22:22
      problem tak idiotyczny,że szkoda słów
      • twoj_aniol_stroz Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 08:52
        Tak się składa, że kiedyś też przed nim staniesz, tak właśnie jak moja ciocia i
        trzeba będzie się z nim zmierzyć. Wyraźnie widać, że problem jest trudny.
    • coldfusion Właśnie do tego prowadzi ślepa wiara.... 12.10.06, 02:43
      w to, żę Boga nie ma .....
      • Gość: Echo Re: Właśnie do tego prowadzi ślepa wiara.... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 12.10.06, 05:58
        Poczytaj jej Pascala. Cos pisal ze umierajac w wierze nic sie nie
        traci a mozna zyskac Nieskonczonosc. Nastepnie wez jakiegos dobrego ksiedza
        ktory jej pomoze wyprostowac drogi. Nie takie giganty to robily. Voltaire (za
        pierwszym razem, za drugim nie dopuscili do niego ksiedza), von Neumann, ojciec
        komputerow i duzo "dobrych towarzyszy" z czasow PRLu.

        Alternatywnie, poczytaj jej dialektyke marksistowska i ze czlowiek to gnoj
        historii. Zobaczysz co ja bardziej zainteresuje.
        • Gość: Echo Acha IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 12.10.06, 06:00
          Nie wspominaj jej o eutanazji!!!
          • nancyboy Re: Acha 12.10.06, 06:38
            > Nie wspominaj jej o eutanazji
            Ani o łódzkim pogotowiu.
          • twoj_aniol_stroz Re: Acha 12.10.06, 08:51
            To chyba jasne! Może faktycznie coś pogrzebię w książkach, może znajdę coś
            mądrego :)
        • nancyboy Re: Właśnie do tego prowadzi ślepa wiara.... 12.10.06, 06:36
          > Poczytaj jej Pascala. Cos pisal ze umierajac w wierze nic sie nie
          > traci a mozna zyskac Nieskonczonosc.
          Nie. Jeśli ciotka rozumna, to Pascalem się tylko zrazi do wiary.
          • Gość: Echo Re: Właśnie do tego prowadzi ślepa wiara.... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 12.10.06, 07:00
            > Nie. Jeśli ciotka rozumna, to Pascalem się tylko zrazi do wiary.

            Masz racje. Daj jej Biblie.
            • 0golone_jajka Re: Właśnie do tego prowadzi ślepa wiara.... 12.10.06, 10:21
              > Masz racje. Daj jej Biblie.

              A miało nie być o eutanazji (ciotka umrze z nudów czytając)
      • nancyboy Re: Właśnie do tego prowadzi ślepa wiara.... 12.10.06, 06:35
        > w to, żę Boga nie ma ....
        Nie od dziś wiadomo, że wiara jest dla cierpiących.
        • coldfusion Ateizm to też wiara. I to najgorsza z możliwych 12.10.06, 14:46
          Ponieważ nie przynosi ulgi w cierpieniu.
    • ejkuraczek Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 09:53
      To,ze niewierzace osoby umierają tak sie męcząc to nic dziwnego ani nowego.
      paradokslanie moze byc to moment najwiekszego buntu,ale i najwiekszych
      poszukiwan. Moze ciocia ma szczęscie,ze ma Ciebie przy sobie? jak bedzie juz
      bardzo źle to ja zasproponowałabym księdza i to zdecydowanie. Takim ludzim
      częst duma i wieloletnie skumulowane urazy nie pozwalają o to samemu poprosic,
      wiec musisz to zaproponowac.
      A rady raczej poszukalabym wsród ludzi np. wolontariuszy z hospicjum, ktorzy
      mają doświadczenie w tym temacie ,a nie wsród niewierzcych bo oni tematu
      śmierci raczej opanowanego nie maja i beda albo wszytsko obracac w zart, albo
      drwine albo uciekac od problemu w kwiatki, motylki, o w takich moementach zycia
      na nic się nie zda ,zwłaszcza przy takiej zbuntowanej osobie.
      Jest tez taka dobra ksiazka Grzegorczyka "Podniebna akrobatyka" (chyba taki
      tytuł) dokładnie o tym temacie-historie roznych ludzi umierajacych w hospicjum.
      • nancyboy Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 10:04
        > To,ze niewierzace osoby umierają tak sie męcząc to nic dziwnego ani nowego
        Kto powiedział, że mam umrzeć łatwo? Wolę umrzeć godnie.
        • ejkuraczek Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 10:07
          nancyboy napisał:

          > > To,ze niewierzace osoby umierają tak sie męcząc to nic dziwnego ani noweg
          > o
          > Kto powiedział, że mam umrzeć łatwo? Wolę umrzeć godnie.

          jakbyś popytał księży jak umierają rózne osoby (oni mają najwieksze w tym
          doświdczenie) to moze wiedziałbys co znaczy godnie a co znaczy strasznie.
          Nikt nie umiera łatwo,ale mozna umrzec godnie i niegodnie-tu racja.

          • nancyboy Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 10:26
            > jakbyś popytał księży jak umierają rózne osoby (oni mają najwieksze w tym
            > doświdczenie)
            A ja myślę, że jednak lekarze i pielęgniarze.

            > Nikt nie umiera łatwo,ale mozna umrzec godnie i niegodnie-tu racja.
            Napisałaś, że katolicy tak się nie męczą umierając.
            A umrzeć godnie według mnie, to umrzeć z poczuciem spełnienia swojej misji, a
            nie z nadzieją na świętych obcowanie i łaskę.
            • ejkuraczek Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 10:30
              nancyboy napisał:

              > > jakbyś popytał księży jak umierają rózne osoby (oni mają najwieksze w tym
              > > doświdczenie)
              > A ja myślę, że jednak lekarze i pielęgniarze.
              >
              > > Nikt nie umiera łatwo,ale mozna umrzec godnie i niegodnie-tu racja.
              > Napisałaś, że katolicy tak się nie męczą umierając.
              > A umrzeć godnie według mnie, to umrzeć z poczuciem spełnienia swojej misji, a
              > nie z nadzieją na świętych obcowanie i łaskę.

              Umierając człowiek bardziej mysli co bedzie "po" a nie co bylo. I myśli tez o
              swoich winach i tym co dręczy sumienie ,a tutaj pomoze tylko Bóg. tutaj
              psychologia ma juz swoje granice i nic doradzic nie moze. Jesli nie wierzysz mi
              to popytaj psychologów-powiedzą Ci to samo.
              Ty masz jakies doświdczenie w tym temacie? Bo piszesz same slogany- sorry
              • nancyboy Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 10:33
                > Ty masz jakies doświdczenie w tym temacie? Bo piszesz same slogany- sorry

                A parę linijek wcześniej:

                > Umierając człowiek bardziej mysli co bedzie "po" a nie co bylo.
                • ejkuraczek Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 12:54
                  nancyboy napisał:

                  > > Ty masz jakies doświdczenie w tym temacie? Bo piszesz same slogany- sorry
                  >
                  > A parę linijek wcześniej:
                  >
                  > > Umierając człowiek bardziej mysli co bedzie "po" a nie co bylo.

                  Soryy,ja mam chociaz kontakt z księzmi i pracownikami hospicjum, czytam troche
                  w tym temacie. Ty tylko poslugujesz się sloganami, dosc infantylnymi zresztą.
                  moze tak popracuj troche w hispicjum jako wolontariusz? przejda Ci takie
                  mrzonki.
                  • nancyboy Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 17:04
                    Ludzie umierają nie tylko w hospicjach i nie tylko przy księżach.
            • zloty_delfin Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 12:43
              > A umrzeć godnie według mnie, to umrzeć z poczuciem spełnienia swojej misji, a
              > nie z nadzieją na świętych obcowanie i łaskę.

              To jedno wyklucza drugie?
              • nancyboy Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 12:46
                > To jedno wyklucza drugie?
                No, jeśli dla kogoś tą misją jest właśnie załapanie się na to obcowanie to nie
                wyklucza.
                • zloty_delfin Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 12:54
                  nancyboy napisał:

                  > No, jeśli dla kogoś tą misją jest właśnie załapanie się na to obcowanie to nie
                  > wyklucza.

                  Z Twojego pogardliwego tonu odnoszę wrażenie, że jednak wyklucza (Twoim zdaniem
                  oczywiście). Zdaje się, że empatia nie jest Twoją mocną stroną.
                  • nancyboy Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 17:12
                    Masz rację. Mam inny światopogląd niż Ty, więc na pewno ze mną jest coś nie tak!
                    • zloty_delfin Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 18:31
                      Daleka jestem od takiego wniosku, raczej Ciebie o coś podobnego posądzam.
                      Inna sprawa, że - kolokwialnie rzecz ujmując - uwielbiasz odwracać kota ogonem.
                      • nancyboy Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 18:39
                        > Daleka jestem od takiego wniosku
                        Ale byłaś bardzo bliska wniosku, że brak mi empatii. Ja na personalne wycieczki
                        w Twoją stronę chyba się nie wybierałem.
                        • zloty_delfin Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 18:47
                          Najwyraźniej brakuje Ci empatii, skoro stwierdzasz: "A umrzeć godnie według
                          mnie, to umrzeć z poczuciem spełnienia swojej misji, a nie z nadzieją na
                          świętych obcowanie i łaskę." Ci, którzy umierają z ową nadzieją (prawdopodobnie
                          wszyscy wierzący w życie pozagrobowe) nie umierają godnie?

                          Zupełnie inną sprawą jest, że nie wszyscy zdążą "spełnić swoją misję", bo po
                          prostu umrą przedwcześnie.
                          • nancyboy Re: Ateiści - proszę o pomoc 13.10.06, 09:37
                            > Ci, którzy umierają z ową nadzieją (prawdopodobnie
                            > wszyscy wierzący w życie pozagrobowe) nie umierają godnie?
                            A co to ma wspólnego z empatią?
                            • zloty_delfin Re: Ateiści - proszę o pomoc 14.10.06, 17:00
                              Co dokładnie? Wyrwane przez Ciebie z kontekstu zdanie? Prawdopodobnie nic.
    • Gość: :o) co ma piernik do wiatraka???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.06, 10:07
      czemu pytasz się ateistów jak się dogadać z ciotką? a co jakby była katoliczką i
      też byłąby na wszystkich wściekła, to pytałabyś się katolików jak się dogadać?

      nie widze w tym sensu
      • twoj_aniol_stroz Re: co ma piernik do wiatraka???? 13.10.06, 09:00
        Jeśli wierzyłaby w Boga to myślę, że poradziłabym sobie. Natomiast ciocia
        twierdzi, że Boga nie ma i dlatego pytam ateistów. Wy przecież także nie
        wierzycie w życie po śmierci, w Boga itd., więc mam nadzieję, że pomożecie mi
        spojrzeci oczami cioci i będziecie umieli podpowiedzieć sposób na łagodniejsze
        umieranie.
    • 0golone_jajka Przyprowadź jej buddystę, taoistę, hinduistę, kato 12.10.06, 10:23
      lika, prawosławnego, jehowitę itd. Niech sama zdecyduje który mówi najbardziej z sensem. Dalczego ograniczać się tylko do księdza katolickiwgo? Daj cici wybór
      • twoj_aniol_stroz Re: Przyprowadź jej buddystę, taoistę, hinduistę, 13.10.06, 09:01
        Tyle, że kazdy z nich ma jakąś wiarę, wierzy w jakiś sposób w życie po śmierci,
        a ona nie i tu leży problem.
    • renebenay Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 15:21
      Twoja ciotka jest zbuntowana i nie znosna bo ma dosyc zycia,ona chce umrzec bo
      dalsze takie zycie jest wegetacja.Ma ona swoja filozofie na zycie i smierc,pomoc
      nie mozesz wiele ale mimo wszystko macie wiele wspolnych tematow z przeszlosci
      ktore warto odswierzyc np. ogladajac zdjecia.Dlaczego nie napic sie wspolnie po
      lamce wina czy nawet zapalic papierosa,osoby w takim stanie naprawde niewiele
      potrzeboja a szczegolnie jak najmniej wspolczucia czy litosci.
    • Gość: ateista Odpowiedź ateisty IP: *.acn.waw.pl 12.10.06, 16:06
      Fakt, w takich chwilach religijne bajki mogą pomóc. Z drugiej strony - nie da
      się wierzyć w złej wierze, tzn. człowiek przekonany, że Boga nie ma, nie jest w
      stanie w niego uwierzyć tylko dlatego, iż może to być użyteczne dla higieny
      psychicznej. Ateiści to najczęściej ludzie niezwykle uczciwi - w takim sensie,
      że nie są w stanie sami siebie oszukiwać.
      Jaśli człowiek chce żyć, a wie, że umiera, to naprawdę trudno go pocieszyć.
      Dużo łatwiej jest tym, którzy, zmęczeni życiem, wyczekują z upragnieniem
      śmierci albo sami decydują się na samobójstwo. Takich jednak jest mniejszość,
      bo co innego samemu decydować o swojej śmierci (to mogą ludzie młodzi, którzy
      mają zwykle masę powodów do życia) a co innego, gdy ktoś, coś (biologia)
      decyduje za nas.
      • Gość: m Re: Odpowiedź ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.06, 16:52
        Myslę ,ze twoja ciotka nie jest ateistką tylko osobą obrazoną na Kościól,
        to wszystko zmienia
        • 0golone_jajka Re: Odpowiedź ateisty 12.10.06, 16:53
          w świetle tego co tu piszą wiadomosci.onet.pl/1364796,2677,1,1,kioskart.html i co powszechnie wiadomo od dawna trudno nie być obrażonym na tę "szacowną" instytucję
          • Gość: m Re: Odpowiedź ateisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.06, 17:16
            moze i trudno,ale trudnosc od razu przechodzi, gdy przypomne sobie,ze niektórzy
            tez moga byc na mnie obrazeni.
            na ciebie nikt nie jest obrazony? 3/4 uczestników tego forum jest
        • twoj_aniol_stroz Re: Odpowiedź ateisty 13.10.06, 09:17
          Powoli też dojrzewam do takiego wniosku, tyle, że trochę brak mi odwagi stanąc
          i powiedzieć: "Ciociu, myślę, że przyszedł czas na pogadanie o Bogu i jest tu
          ktoś, kto zna się lepiej ode mnie" Ale zdaje się, że nadchodzi taki moment i ja
          przed nim nie ucieknę.
    • obiegowy Re: Ateiści - proszę o pomoc 12.10.06, 17:02
      Dwa miesiące temu byłem na świeckim pogrzebie, facet poprowadził tę nizbyt miłą
      uroczystośc naprawdę doskonale !!!Byłem zachwycony jego profesjonalizmem !!!
      Pochówki katolickie się chowają ,na priv mogę podac namiar na gościa ,jezdzi po
      całej polsce. Ciocia niech jednak żyje jeszcze długo!!!!!
      • Gość: m Re: Ateiści - proszę o pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.06, 17:16
        a sa fajerwerki?? to ja tez chce na taki pogrzeb!tez chcę!
    • pyorunochron Daj jej po prostu spokoj! 12.10.06, 20:26
      Daj jej po prostu spokoj! To najlepsze co mozesz zrobic. Inaczej tylko bedziesz
      ja draznic swoja glupota, a tak nie wypada robic. Kazdy sie boi smierci, ale
      najbardziej boja sie wierzacy, bo nie wiedza, czy pojda do wymyslonego przez
      siebie nieba czy piekla.

      twoj_aniol_stroz napisała:

      > Zwracam się do Was, bo mam problem, który możecie i, mam nadzieję, będziecie
      > chcieli mi pomóc rozwiązać. Otóż, moja ciocia jest osobą niewierzącą, zawsze
      > powtarzała, że po śmierci nic nie ma, nie wierzy w Boga, zbawienie itd. No i
      • twoj_aniol_stroz Re: Daj jej po prostu spokoj! 13.10.06, 09:12
        Dlaczego zarzucasz mi głupotę? Byłeś kiedykolwiek z kimś kto umiera? To nie
        jest łatwe. Rozumiem, że najprościej jest zamknąć drzwi szpitala za sobą i
        powiedzieć to zawiadomcie mnie kiedy pogrzeb. Cóż, ja tak nie potrafię, dla
        mnie ta osoba cierpi, a ja szukam sposobu jak jej pomóc. Temat jest niewygodny,
        to zrozumiałe, ale realny i nie ma co od niego uciekać metodą daj cioci spokój
        i nie drażnij swoją głupotą.
        • Gość: Echo Zrozum ze ateisci nie maja odpowiedzi!!! IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 13.10.06, 16:34
          twoj_aniol_stroz napisała:

          > Dlaczego zarzucasz mi głupotę? Byłeś kiedykolwiek z kimś kto umiera? To nie
          > jest łatwe. Rozumiem, że najprościej jest zamknąć drzwi szpitala za sobą i
          > powiedzieć to zawiadomcie mnie kiedy pogrzeb. Cóż, ja tak nie potrafię, dla

          Ateisci slepo wierza w chaos i nonsens. Najwyrazniej Twoja Ciocia to cos wiecej.
          Jedyna nadzieja umierajacych jest zmartwychwstaly Chrystus. Apostolowie umierali
          za to co widzieli a nie za chaos i nonsens. Mozesz jej to powiedziec. A co Ona z
          tym zrobi to juz Jej sprawa.
          • twoj_aniol_stroz Re: Zrozum ze ateisci nie maja odpowiedzi!!! 15.10.06, 16:21
            Udało się!!! jest sukces i to duży. W piątek po południu kiedy byłam w szpitalu
            i rozmawiałyśmy o imieninach u mojego dziadka, o różnych rodzinnych
            spotkaniach, ciocia nagle poprosiła czy mogłabymjej poczytać książkę o Ojcu
            Pio. Kiedyś, jakieś dwa - trzy lata temu jej mówiłam o tym świętym i o książce,
            którą właśnie czytam. Wtedy powiedziała, że to bajka dla dorosłych, a teraz
            poprosiła, żebym jej tę bajkę poczytała. W sobotę ją przyniosłam i spędziłyśmy
            ponad 2 godziny - ja na czytaniu a ciocia na słuchaniu. Kiedy na nią spojrzałam
            płakała, właściwie to tylko łzy ciekły jej po policzkach. Jak zobaczyła, że
            widzę te łzy zaczęła; "Wiesz, szkoda, że on nie żyje, może miałabym jakieś
            szanse" Tak ucieszyłam się z tych słów! Powiedziałam, że to żaden problem, że
            poszukam kogoś mądrego, kto na pewno jej nie zawiedzie i wrócę wieczorem.
            Zaprzyjaźniona siostra zakonna już wcześniej skontaktowała mnie z mądrym
            księdzem, który "nie takie kwiatki już widział". Wieczorem wróciłam w
            towarzystwie starszego księdza, który w drodze prosił, żebym na korytarzu cały
            czas się modliła, bo taka modlitwa jest bardzo potrzebna. To trwało koszmarnie
            długo, siedziałam z drugą ciocią na korytarzu i cały czas myślałyśmy o tym co
            dzieje się za drzwiami. Jedyne co nas uspokajało to, że nie słychać
            awantury :). W końcu ksiądz wyszedł i zaprosił nas do środka. Ciocia
            powiedziała tylko "dziękuję, a teraz zmiataj do domu bo rodzina na pewno
            czeka". Odwiozłam księdza do domu, teraz właśnie wybieram się do szpitala i mam
            nadzieję, że będzie ok.
        • pyorunochron Re: Daj jej po prostu spokoj! 13.10.06, 20:26
          twoj_aniol_stroz napisała:
          > Dlaczego zarzucasz mi głupotę? Byłeś kiedykolwiek z kimś kto umiera? To nie
          > jest łatwe.

          Oczywiscie, ze bylem. Wcale to nie jest trudne w przypadku dalszej rodziny.
          Przychodzi sie do czlowieka zyjacego i tak go trzeba traktowac - jak zyjacego, a
          nie jak martwego! Ewentualne jego samego uwagi o tym, ze niedlugo umrze trzeba
          puszczac mimo uszu, albo mowic, ze nigdy nie wiadomo, kiedy sie umrze (to jest
          akurat najszczersza prawda). Przy czestych tego rodzaju tekstach i wyraznie
          obnizonym nastroju poprosic lekarza o wlaczenie antydepresantow (nieglupie
          rozwiazanie). Jezeli chodzi tu o chorobe nowotworowa to porzadnie kontrolowac bol.

          > Rozumiem, że najprościej jest zamknąć drzwi szpitala za sobą i
          > powiedzieć to zawiadomcie mnie kiedy pogrzeb.

          Najprosciej moze - ale tylko dla ogranizonych ludzi. Nikt normalny tak nie postapi.

          > Cóż, ja tak nie potrafię, dla
          > mnie ta osoba cierpi, a ja szukam sposobu jak jej pomóc. Temat jest niewygodny,
          > to zrozumiałe,

          Temat nie jest niewygodny.

          > ale realny i nie ma co od niego uciekać metodą daj cioci spokój
          > i nie drażnij swoją głupotą.

          Mozesz zrobic 2 rozsadne rzeczy - 1. daj rzeczywiscie ciotce spokoj albo 2.
          odzwiedzaj ja codziennie, czy co drugi dzien (zaleznie od tego w jakim jest
          stanie, skad w ogole wiesz, ze jest umierajaca?), ale przy tym DAJ JEJ SPOKOJ Z
          RELIGIA. Ja bym wyrzucil na zbity ryj ze szpitala czlonka rodziny, ktory myslac,
          ze jestem umierajacy przychodzilby, zeby mnie namawiac na taka czy inna religie.
          • twoj_aniol_stroz Re: Daj jej po prostu spokoj! 15.10.06, 16:26
            Nie namawiałam nigdy na religię, w piątek ciocia sama zaczęła i teraz jest po
            spotkaniu z księdzem, o które SAMA poprosiła. Natomiast puszczanie mimo uszu
            tekstów o śmierci nie jest rozwiązaniem, bo tak naprawdę trzeba się z tym
            zmierzyć. To nie jest nowotwór, to zapalenie wątroby typu C, które niestety
            jest w ostatnim stadium.
        • pyorunochron Jeszcze jedna sprawa 13.10.06, 20:31
          Jeszcze jedna sprawa - nie przesadzaj i nie zachowuj sie sztucznie. Wyczuj, czy
          ciotka ma ochote na czeste odwiedziny. Jesli wczesniej nie utrzymywalas z nia
          kontaktu, a nagle zaczelas przychodzic do szpitala, to moze pomyslec, ze
          przychodzisz popatrzec sobie jak ktos umiera. I przestan z ta religia - to jest
          sztuczne i niegrzeczne. No i dlaczego chcesz ja namawiac na katolicyzm, a nie na
          islam? Przeciez wg islamu wszyscy chrzescijanie to niewierni, ktorzy sie beda
          smazyc w piekle. Skad wiesz wiec, moze czeka cie w przyszlosci gorszy los niz
          ciotki.
    • xtrin Re: Ateiści - proszę o pomoc 13.10.06, 10:10
      Problem leży nie w ateiźmie ciotki, ale w jej charakterze, takie moje zdanie.
      Inna sprawa, że to już taki wiek, że ten charakter rzadko kiedy bywa przyjemny.
      W ramach "pocieszenia" powiem, że wierzący też nie zawsze umierają pogodzeni z
      tym końcem - oni to dopiero mają się czego bać tam po drugiej stronie.
      A ciotki na siłę nie nawracaj. Nie doszukuj się w jej zachowaniu ukrytych
      intencji. Po prostu bądź przy niej. I tak nie jesteś w stanie jej pocieszyć i to
      nie jest kwestia braku wiary.
    • Gość: omnipotentny Re: Ateiści - proszę o pomoc IP: *.cn.com.pl 13.10.06, 16:25
      twoj_aniol_stroz napisała:

      > Zwracam się do Was, bo mam problem, który możecie i, mam nadzieję, będziecie
      > chcieli mi pomóc rozwiązać. Otóż, moja ciocia jest osobą niewierzącą, zawsze
      > powtarzała, że po śmierci nic nie ma, nie wierzy w Boga, zbawienie itd. No i
      > teraz mamy problem. Ciocia jest tak poważnie chora, że niedługo umrze, wie o
      > tym jednak nie bardzo chce się z tym pogodzić. Jest osobą starszą (87 lat) i
      > niestety nadszedł jej czas, a tu klops. Jest potwornie zbuntowana, obrażona
      > na wszystkich i wszystko, męczy się sama z sobą. A ja? Nie umiem jej pomóc.
      > Chciałabym jakoś z nią porozmawiać, ale argumenty na temat pięknego życia,
      > mądrości, którą dała dzieciom itd jakoś do niej nie trafiają. Pomóżcie
      > proszę. Jak mam z nią rozmawiać, jak jej pomóc dogadać się z samą sobą? Nie
      > chcę jej zostawiać tak samej sobie, na zasadzie nie mój cyrk, nie moje małpy.
      > Może podpowiecie coś, co pomoże jej ułożyć sobie jakoś problem śmierci.


      przepraszam bardzo, ale nie widzę problemu - całe życie twierdziła, że nie ma
      Boga, hołdowała czytej materii, utrzymywała, że człowiek zgnije w glebie, więc,
      jakby to powiedzieć, głęboko ''wierząc'' w to, że świat jest tak bezsensowny,
      bo nie ma Boga, powinna mieć świadomość, że to już jest jej koniec, ostateczny,
      i nie ma już niczego więcej. oczywiście, po śmierci może się ''nieco''
      rozczarować, ale to już nie nasz ani nie Boga problem.
      • Gość: Echo Ateisci moga jej zrobic "swiecki pogrzeb" IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 13.10.06, 16:39
        Ale nie sa w stanie pomoc jej przed smiercia. Co najwyzej
        obrzuca Cie cynizmem. Dla ateistow zycie nie istnieje, poza ich wlasnym.
        Ciagle jednak Twoja Ciocia albo musi konsekwentnie obracac sie w nicosc,
        albo probowac sie nawrocic. Innej drogi nie ma.
        • Gość: omnipotentny ''nie wspominaj jej o eutanazji'' IP: *.cn.com.pl 13.10.06, 17:57
          tak właśnie napisałeś Echo - ale dlaczego niby ma nie wspominać? można być
          niekonsekwentnym światopogladowym głupkiem albo konsekwentnym do samego końca.
          konsekwentny ateista (pomijając fakt, że to autodestrukcyjne), musi być
          zwolennikiem eutanazji
          • renebenay Re: ''nie wspominaj jej o eutanazji'' 13.10.06, 19:58
            Propaganda i nic wiecej-niech umiera jak zyla,kazdy ma swoj styl.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka