ejkuraczek
19.10.06, 10:52
Nie chce znów ubijac piany w temacie wiary/niewiary ,ale własnie czytam dobra
ksiązke i rozjasniło mi się jakie sa przyczyny porzucania wiary przez wielu
ludzi. Moze kogos zainteresuje lub nawet pomoze. Polecam ksiazkę.
Fragment ksiązki "Integracja emocjonalna" autorow Anna A.Terruwe, Conrad W.
Baars (holenderscy psychiatrzy z wieloletnia praktyka terapeutyczną). Ksiązka
jest ogolnie o rozowju emocjonalnym i zaburzeniach z tym związnych,a ten
fragment tyczy się postaw w stosunku do religii.
"Omawiając rozwój emocjonalny pacjentów cierpiących na zespół niezaspokojenia
emocjonalnego nalezy tez zwrócic uwagę na ich stosunek do religii. Ogólnie
rzecz biorąc, religia nie ma dla nich zanczenia. Nietrudno to zrozumieć.
Prawdziwe doświdczenie religijne jest dostepne dorosłej, dojrzałej
jednostce.Oznacza ono postawę wobec ostatecznego celu egzystencji i
zakłada,ze w stanie psychicznym zmysly sa podporządkowane duchowi. Jest to
cecha charakterystyczna prawdziwej dojrzałosci. Religia w przypadku dzieci
jest spontanicznym wyrazem ich uczuć, tak jak wszystko w naturze skierowane
jest ku ostatecznemu celowi.Gdy czlowiek rozwija się normalnie, delikatna
dziecięca ekspresja przeobraża się wraz z rozwojem zycia emocjonalnego i
harmonijnie łaczy się z intelektem.
Takiego harmonijnego rozwoju nie mozna zaobserwować u osób chorych na zaspół
niezaspokojenia emocjonalnego.Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego,ze zycie
emocjonalne zatrzymalo sie na wczesnym etapie,podczas gdy intelekt rozwijał
się dalej i pozostawił emocje daleko w tyle.W efekcie dziecinna postawa
religijna zanika u tych pacjentów, poniewąz jest ona proporcjonalna do wiedzy
dziecka,zas dojrzałe uczucia religijne, odpowiednie do rosnącej wiedzy o
sprawach ducha nie mogą się rozwinąć. Nic więc dziwnego,ze wartości duchowe i
związane z nimi praktyki religijne mają niewielkie znaczenie lub nie mmaja go
wcale u osób cierpiących na zespoł niezaspokojenia emocjonalnego.
Takie osoby nie osiągneły po prostu poziomu, na ktorym wartości religijne
mogłyby byc dla nich atrakcyjne. W efekcie tez zaniedbuja praktyki religijne.
Jesli zaś je kontynują, to dlatego,ze w mniejszym lub wiekszym stopniu czują
się do tego zmuszone. Zdarza się,ze czują wielka ulgę, gdy w końcu ich
zaprzestają. Nie nalezy z tego jednak wyciagac wniosku,ze osoby te nie wierzą
i nie są religijne. Podstawowy kierunek ku Bogu sie nie zmiania, nie sa
jednak zewnatrznie uznać wiary."(...)
Nareszcie mi się rozjasniło to czego do tej pory w ogóle nie rozumiałam :
czemu osoby "niewierzace" nie wierzą,ze intelekt moze isc w parze z wiara,
czemu próbuja przeciwstawic wiedzę czy naukę wierze, no i dlaczego
tylu "niewierzaych " wciaz zajmuje sie problemami religijnymi, w tym scisle
wiara w Boga.
Pozostawiam Was z wlasnymi przemyslaniami.