koszmarekopalek
23.10.06, 10:42
krew mnie zalewa, kiedy widzę takie oto obrazki:
1. autobus czy trawmaj zapchany na maksa - nie mam jak wsiąść. wtedy pienię
się, że stolyca nie może z głupim transportem miejskim dojść do ładu i każe
się ściskać z obcymi ludźmi od samego rana.
2. autobus jest zapchany na maksa, ale tylko tuż przy drzwiach - ludzie! co
wam się podoba w ściskaniu przy drzwiach? żadne nie zrobi paru kroków w głąb
pojazdu "bo zaraz wysiada". to wysiadaj już teraz i drałuj na piechotę, nie
toruj tłustą dupą przejścia!
3. pojazd zapchany maksa, ludzie chcą wysiąść - do szewskiej pasji
doprowadzają mnie ludzie, którzy będąc na stopniach nie zrobią kroku na
zewnątrz, tylko utrudniają wychodzenie z pojazdu. trzeba parokrotnie
stanowczo powiedzieć "przepraszam" lub nawet wrzasnąć, żeby ruszył się debil
jeden z drugim i nie torował przejścia.
4. pojazd o poranku, okna pozamykane, drzwi się otwierają i uderza w ciebie
fala gorącego, smrodliwego powietrza. wchodzisz, bo inaczej nie znajdziesz
się w pracy; rozglądasz się, a tu same laski natapirowane, wymalowane, a mimo
to wali jak z gęby wieloryba.
5. autobus jak autobus, pare ludzi siedz, parę stoi. przystanek, wpada banda
3-4 ludzi (niekoniecznie smarków) i wrzeszczy na cały pojazd, drze się, mordy
pijackie wydziera w jakiś im tylko znanym kawałom. że rembertów to takie
miasto przy wsi warszawa, że oni z tego miasta właśnie, buchachachacha, q..a
i ja pierd...ę. taaaaakie rozmowy! skąd ten motłoch się bierze??? czy oni nie
widzą, że są debilami??
jakie wy macie spostrzeżenia i wrażenia z podróży komunikacją?