Dodaj do ulubionych

Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życiu?

    • Gość: radio_psycho@op.pl studia są dla wytrwałych a nie dla uczących się IP: *.c244.petrotel.pl 14.11.06, 20:46
      całe życie się obijałem a teraz zarabiam 3 koła na łape i to żadna rewela
      trochę sprytu i jest więcej.

      nie kujon
      • Gość: eva Re: studia są dla wytrwałych a nie dla uczących s IP: *.gorzow.mm.pl 14.11.06, 21:01
        3 koła na łapę? Naprawdę uważasz, że jest się czym chwalić?
    • markopolo10 Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 14.11.06, 20:47
      Przestań się mazać, takie czasy.
      Teraz się liczy przebiegłość lisa, a nie intelekt.
      Efektem rządów tych ćwierćinteligentów (w każdej dziedzinie)jest bieda w kraju,
      korupcja i brak autorytetów.
    • Gość: felek usa Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 4.78.53.* 14.11.06, 20:48
      to zalezy od boga kolego trzeba sie modlic o madrosc o powodzeni itd
      ja bylem najgorszy w klasie a teraz mam biznes w usa hahahahah
      a kolega od ktorego sciagalem klepie biede takie zycie
      pozdrawiam
      • markopolo10 Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 14.11.06, 20:50
        _>Gość portalu: felek usa napisał(a):

        Felek, przyjedź tu i otwórz biznes, zobaczymy jaki jesteś dobry:)
    • shamsa Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 14.11.06, 20:48
      cos w tym jest, ja chyba tez tak mam.

      moze dlatego, ze nie zalezy mi na karierze, że lubie sie uczyc dla samej
      przyjemnosci zdobywania wiedzy, ze radosc sprawia mi akt poznania. interesuje
      sie roznymi rzeczami, a pracuje po to, zeby sie utrzymac i robic to, co naprawde
      lubie. nie interesuja mnie miedzyludzkie gry i wyscig szczurów.

      trzeba w sobie polubic tego "wolnomysliciela"
    • Gość: nnn Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.acn.waw.pl 14.11.06, 20:53
      Bardzo mi przykro ale to co napisałeś i jak napisałeś świadczy tylko o głębokim
      debiliźmie - kujon czy nie kujon to już bez znaczenia
      • Gość: kujon Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 62.29.136.* 14.11.06, 21:16
        kuj puki gorace
    • Gość: dagi Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 21:52
      przeczytalam wszystkei wypoweidiz na tym formum
      podsumwoujac- macie bardzo dziwne pogladay
      jestem ciekawa czy mnei tez ktos obmarowwyal haslem "kujon" w negatywnym
      znaczeniu
      podstawowka srednai 5,2 do 5,4 aleznosci od roku
      liceum- srednia 4,9 do 5,1
      studia srednia- 4,5 do 4,7
      i teraz wszyscy sie wypowiedza- nic nie robilas tylko kulas!
      ha i teraz jest maly haczyk- w podstawowce i w liceum byalmw reprezentacji
      koszykó i ciagle mialam treningi, dodaktwo plywanie i sztuki walki
      na studiach praca dorywcza, wolontariaty, imprezki itd.
      w meidzy czasie poszlam na drugi kierunek ( drugi zaocznie, pierwszy dziennie-
      brak kasy spowodowal ze musiala przerwac, ale.. co moje to moje)- bo uwielbiam
      sie uczyc i pochlaniac wiedze
      studia lic. zaliczone w peirwszych termianch lub zerowych ( USM obecnei narazie
      także) - mialam indywidualan organizacje studiow wiec chodzilam na uczlenie
      keidy chcialm i jak chcialam
      obecnie pracuje- bardzo dobrze zarabiam, zmienaim prace keidy chce i jak chce-
      ustalam sama warunki palcowe- jestem neizalezna
      przez rowiesnikow bylam uwazana ze kujona- dla meni byla to chwila zeby
      pochlonac temat i zajc sie jeszcze innymi ciekawymi rzeczami, lecz czasami tez
      msuialam przysiac zeby cos zrozumiec.

      i co jak po tych samych superlatywach dalej jestescie przekonai ze kujony to
      beznadziejne przypadki

      owszem zdarzaj sie osoby, które nic neirobia poza nauka i brak kontaktu z
      ludzmi odbija sie na nich bardzo mocno, ale nie wszsytkich prosze wrzucac do
      jednego worka
      a co do roibenia kariery- zmieniłam prace z takiej ktora dawala sznase na
      rewelacyjna kariere bo byly chore uklady ( nie lubię byc manipulowana i
      wysylana na szkolenia pt: pranie mózgu: mysl i rób jak twój prezes)
      jezlei komus odpowiada bycie manipulwoanym i dazenei do kariery za wszelka cene-
      to droga wolna ale mi szkdoa zycia i zdrowia by harowac na kogos i wielka
      korporacje.
      rowniez podchodze do pracy tak abym mogal sie z pensji utrzymac, lecz no coz
      zarabiam po roku pracy w firmie tyle co moja mama po 25 latach i to na
      kierowniczym stanowisku, wiec... na szczescie obecna praca daje mi ogromną
      satysfakcje i ciagle sie czegos nowego ucze - bo dla niektorych to sydrom
      kujona a dla mnie to chec do samodizlenego i kreatywnego myslenia a nie bycia
      popychanym do wykoania czynnosci

      trochę stereotypowo myslicie....

      ja juz osiągnełąm wiele, teraz czas na własną firmę a mam zaledwie 24 lata...






      • Gość: zdolny ale len male pytanko IP: *.nsw.bigpond.net.au 14.11.06, 22:41
        jak to robisz ze pamietasz srednia ocen z podstawowki?
      • Gość: hehe Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 00:32
        coś kręcisz, albo ta twoja praca jest z pogranicza sexbiznesu :)
        zmieniasz pracę tak jak chcesz? jesteś niezależna? to ile tych prac już miałaś?
        jak w ostatniej pracujesz rok? pewnie 3 miesiące na próbę i do widzenia :)
        fajnie się pisze na forum... hehe...
      • Gość: Gryfid Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 217.98.71.* 15.11.06, 07:21
        To Ty stara dupa jesteś!

        ...

    • mgz moze dlatego, ze kujon ... 14.11.06, 22:02
      ... uczy sie, zeby zadowolic innych, a nie dlatego,
      ze go cos interesuje. W ten sposob nie rozwija sie
      tak, jak moglby.
    • Gość: fff Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.z162-88-67.customer.algx.net 14.11.06, 22:07
      a ja znam wielu "kujonow" ktorzy odnasza sukcesy. Ale najwidoczniej sama wiedza
      teoretyczna nie jest wszystkim. Trzeba miec jeszcze ta charyzme i sile
      przebicia i badzmy szczezy trzeba umiec kombinowac.
      • Gość: Mr Lee Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 194.46.187.* 14.11.06, 22:43
        Szalenie interesujący wątek! Niestety, nie mam czasu przeczytać go w całości -
        jest wyjątkowo długi, a ja właśnie w tej chwili... się uczę! Aktualnie jestem
        doktorantem w Irlandii i mam kilka ciekawych spostrzeżeń.

        Zwykle byłem traktowany jak kujon, a ja ot - mam dzięki Bogu to szczęście w
        życiu, że kiedy trzeba los się do mnie uśmiecha. Nieskromnie mówiąc, jeśli już
        musiałem się uczyć, to przychodziło mi to dużo szybciej niż moim kolegom,
        aczkolwiek rok po skończeniu studiów widzę co zwykle jest ważniejsze. Z moich
        przyjaciół (Politechnika Śląska) z roku kilku najlepszych (kujonów, tych, którzy
        średnią mieli powyżej 4,5) pracuje jako projektanci, technologowie, inżynierowie
        w niewielkich firmach na Śląsku. Są jednak trzy wyjątki:

        - jeden z mniej zdolnych, aczkolwiek szalenie sprytnych kolegów otrzymał pracę w
        amerykańskiej firmie jako Control Manager i od pół roku jest na szkoleniu w
        Seatle (srednia ok 3.9-4.0) - nie muszę mówić ile zarabia
        - drugi - niezwykle sprytny - jeździ po świecie (Islandia, Czechy, Moskwa) i
        jako pracownik kontraktowy zarabia krocie współuczestnicząc w róznych projektach
        - moja skromna osoba - przez niezwykły łut szczęścia los rzucił mnie na Zieloną
        Wyspę w ramach wymiany studenckiej, poznałem kilku naukowców i sami
        zaproponowali mi rozpoczęcie doktoratu - zarabiam kilka polskich średnich
        krajowych i tylko o jedno proszę każdego dnia - o zdrowie i aby mnie szczęście
        nie opuściło..

        Czasami jednak trzeba szczęsciu pomagać, a do tego doskonała średnia nie
        wystarczy.. Zgadzam się zatem z opinią, że w większości wypadków - tzw. kujoni
        (w pozytywnym znaczeniu) są dobrzy, ale większość ludzi odnoszących sukcesy ma
        to male 'coś', czego kujoni nauczyć się nie potrafią.. Pozdrawiam
      • zlosssnica co to znaczy być nieudacznikiem? 14.11.06, 23:04
        mama mi zawsze powtarzała żeby robić dobrą minę do złej gry i coś w tym jest :)
        SUKCES GWARANTOWANY - najważniejsze to iść pod górę z podniesionym czołem,
        nieprzejmować się przeciwnościami - bo to że życie czasami rzuca kłody po nogi
        to normalne - i przede wszystkim być prawym obywatelem :)

        a tak poważnie to oszukiwać innych, kłamać ile wlezie i stwarzać pozory prawdy,
        działać w szarej strefie, bogacić się na ludzkiej naiwności, eliminować
        druzgocząco rywali ... - ale oczywiście wtedy gdy nikt na nas niepatrzy :)
        potem umywać ręce i udawać ze życie jest piękne, świat wspaniały, ludzie dobrzy
        i że samemu jest się prawym, dobrodusznym, uczynnym... słodkim że aż mdli!!!

        tak sobie myśle... człowiek to zwierze tyle ze zwierze myślące, jak każde
        zwierze żeby przetrwać musi walczyć i eliminować inne gatunki, słabsze...
        • Gość: PISanka Re: co to znaczy być nieudacznikiem? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.11.06, 23:57
          patrzac na twoje poglady zastanawiam sie czy ty czasem nie nalezysz do SLD?
    • Gość: Adam Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.aster.pl 14.11.06, 22:43
      Akurat z tymi dyrektorami i kierownkami to jest zły przykład bo na takie
      stanowsika najczęściej jest wybierany ktoś przecietny ale za to potrafiacy
      wykonywac rozkazy wyzszego szczebla. To że jesteś na takim a nie innym
      stanowisku raczej zawdzęczasz swojej spokojnej naturze.
      • Gość: grzehuu Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.gdynia.mm.pl 14.11.06, 23:18
        takie jest prawo natury jestes kujonem marne szanse , jestes dobrym uczniem
        masz szanse na wiele , jests normlanym uczniem nie jest zle :) sałbym poprostu
        gamoń moze gdzie sie wcisniesz do pracy :D oczywiscie to nie jest regułka ale
        sprawdza sie
      • Gość: Ziuta Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 15.11.06, 00:02
        Sama zawsze utrzymywałam się w czołówce najlepszych uczniów, bo wszystko
        przychodziło mi dosyć łatwo(oprócz mat/fiz) nie poprzez klasyczne wkuwanie,ale
        kojarzenie i szerokie zainteresowania.Wydawało mi się,że może inni mogą mnie
        postrzegać za kujona,póki nie zamieszkałam ze świeżo upieczoną studentką prawa.
        Wtedy dopiero zobaczyłam co to znaczy być kujonem.Klasyczny mechaniczny
        pożeracz wiedzy najchętniej przesiadywałby nad książkami 24h/dobę z arsenałem
        kolorowych flamastrów w ręku,którymi w ściśle określonej kolejności podkreśla
        wybrane fragmenty.Do tego spora garść bardzo głośno wypowiadanych :"Ja to nic
        nie robię","ja to niczego się nie uczę",chociaż jest to baaaardzo dalekie od
        prawdy.Co więcej?W przypadku tej osoby sprawą absolutnie priorytetową było
        osiągnięcie satysfakcjonującej średniej(pradopodobnie chodziło o 6.0;-),więc
        przed każdym egzaminem dokonywała obliczeń maksymalnej i minimalnej oceny,którą
        musi uzyskać. Ja patrzyłam na to wszystko z boku szykując się do swojej
        matury,którą zdałam na szóstkę z polskiego i piątkę z historii sztuki,z języka
        dodatkowego zostałam zwolniona i dostałam się na fantastyczne artstyczne
        studia.Jestem teraz szczęśliwym człowieczkiem pracującym w Anglii w swoim
        zawodzie,spełnionym w tym,co robi.Co się dzieje ze wspomnianą wcześniej osobą?
        Nie wiem.Być może nadal nie wyobraża sobie czytania ksiązki bez zestawu
        kolorowych flamastrów pod ręką.Kompletny brak luzu,gdyby tylko umiała spojrzeć
        na siebie z pozycji obserwatora doszłaby do takich wniosków,jak ja: wiedza to
        niesłychanie cenny skarb,ale jeśli nie jest podparta doswiadczeniami,ciekawymi
        znajomościami,otwartością na świat,jest tylko książkową papką.
        • Gość: JaNO Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 00:13
          bo zycie jest zbyt piekne i zbyt krotkie zeby je tracic tylko i wylacznie na nauke
          czlowiek jest istota zlozona oprocz zyciowej madrosci musi popelniac bledy bo
          niczego sie nie nauczy i kiedy slonce wiosna swieci nad nami komu sie chce
          uczyc? jest tyle rzeczy...a kiedy zima sniegiem proszy komu sie chce uczyc? jest
          tyle rzeczy... nauka dla mnie to obowiazek czasem tylko jest przyjemna ale
          zadko;) jestesmy mlodzi jest czas na wolnosc zabawe bo jak nie teraz to
          kiedy??????pewnie juz nigdy... tego tez trzeba sie nauczyc hehe
          • lusia501 Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 15.11.06, 00:25
            Może pracowali ciężko tylko dla stopni?
            A włąściwie to do czego mieliby dojść?

            • Gość: dobranoc Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 00:43
              Temat do zastanowienia szczególnie gdy w szkole nie było kujonów a sporo ludzi
              zrobiło międzynarodowe kariery.
      • alterpars Bylem kujonem i osiagnalem sukces 15.11.06, 05:18
        tak naprawde to menedzer i dyrektor to chlopcy na posylki i cwaniaczki do
        odwalania cwaniackiej roboty. Nic wielkiego. Jesli pasjonuje cie sredni szczebel
        zarzadzania to zycze szczescia. JEstem indywidualista i zawsze bylem kujonem
        gardze zreszta wiekszoscia spoleczenstwa ale nikt nie musi tego wiedziec.
        Zreszta relacja wzajemna jest mi obojetna. Wazne zeby efektywnosc rosla i moj
        portfel.
    • nightmaress Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 15.11.06, 00:35
      >kujon pot. «o uczniu lub uczennicy uczących się pilnie, ale bez zrozumienia, na
      pamięć»< (Za slownikiem jezyka polskiego PWN)

      Byc moze w szkole to wystarczy ale w zyciu...niekoniecznie.
    • Gość: Crusader Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.range86-131.btcentralplus.com 15.11.06, 00:39
      Pozwólcie, że przedstwię swoją opinię na temat pytanie zawartego w temacie.
      Osobiście nie sądzę, że ja, a właściwie my jesteśmy jakimiś wyjątkami.

      Spróbuję streścić: chodziliśmy razem do liceum, klasa mat./fiz., średnie ocen
      zawsze w okolicy 5.0 (nie było jeszcze 6), ja mialem jeszcze czas (mało) na
      jakis sport czy kino, ona w ogóle. Ignorowałem ją totalnie, bo to przecież
      totalny kujon, ale sam byłem niewiele "lepszy".
      Spotkanie rocznicowe po 10 latach od matury - ona: wciąż samotny lekarz po I
      stopniu specjalizacji, ja: manager w polskim oddziale znanego zachodniego
      koncernu, który dochodzi do wniosku, że może już czas zacząć życie rodzinne.
      Coś "zaiskrzyło", a jak się później okazało duże znaczenie dla nas obojga miało
      to, że znaliśmy się wzajemnie ze swojej poukładanej, "kujońskiej" strony. Po
      niecałym roku byliśmy małżeństwem.
      Obecnie - minęło już kolejnych siedem lat - mieszkamy od przeszło roku w
      Wielkiej Brytanii, tutaj chodzi do szkoły dwójka naszych dzieci, które mówią
      już po angielsku prawie lepiej od nas, a najważniejsze - pracujemy w swoich,
      bardzo dobrze płatnych zawodach: ona doktor-consultant, ja export-consultant,
      pracujący dla angielskich firm i podróżujący po całej Europie.
      W Polsce zdążyliśmy wybudować swój własny, duży dom, którego jeszcze nie
      sprzedaliśmy. W Angli właśnie kupujemy taki, który ma nam to zastąpić.
      Do czterdziestki brakuje nam jeszcze sporo, a przy okazji sprawdzenia opcji
      imigracji do Australii uzyskaliśmy oboje maksymalną ilość punktów. Ale
      zastanawiamy się, zupełnie na luzie - przynajmniej dopóki dzieci mają zaledwie
      po kilka lat - co zrobimy dalej.
      Oboje, jeszcze kilkanaście lat temu, byliśmy typowymi kujonami.

      Czy dalej uważacie za właściwe pytanie w temacie tego wątku ???
    • Gość: Zenon Słaby Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.06, 00:43
      A moim zdaniem kluczowe jest tu "same piątki". Jak ktoś umie wszystko, to często
      nic z tego nie rozumie. A to trzeba umić, nie rozumić.
      • staropolski41 Chyba chciales odwrotnie, gamoniu. 15.11.06, 01:49
        Rozumiec, nie tylko umiec.
    • Gość: koganei Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.aster.pl 15.11.06, 02:04
      Pociecha dla kujonów: jest dla was miejsce - ale nie w Polsce!

      Chodzi poprostu o to, że są miejsca, gdzie umiejętności się liczą - tylko
      niekoniecznie tutaj. Tytuł doktora w Polsce to nic wielkiego, w USA - gwarancja
      sukcesu.

      Pozdrawiam!
      • maksimum Czy Kwasniewski i Rywin byli kujonami? 15.11.06, 04:52
        excujon napisał:

        > Byłem w szkole i na studiach tzw. kujonem, miałem same piątki i wszyscy mi
        > zazdrościli. Ponieważ byłem dodatkowo zdolny, nauka przychodziła mi z
        > łatwością i miałem dzięki temu mnóstwo wolnego czasu. Teraz jestem 10 lat po
        > studiach i uświadomiłem sobie, że do niczego w życiu nie doszedłem.

        Bo Polska to jest raj dla Kwasniewskich i Rywinow.
        Polska rzadzi uklad a nie wyksztalcenie.
        W rozwinietych krajach demokratycznych,jak USA czy UK kujon jest towarem PILNIE
        poszukiwanym.
        W Polsce jak dotychczas trzeba kogos znac,kto Cie bedzie niosl,cos tak jak
        Jakubowska.
        Po raz pierwszy w Polsce doszli ludzie,ktorza chca zaprowadzic porzadek i dac
        pierwszenstwo zdolnym i pracowitym,to od razu oPOzycja i SLD chca ich utracic
        za wszelka cene,a tzw lewicowa inteligencja hurtem zapisala sie do PO!

        > Mam stała
        > pracę, ale nawet nie jestem kierownikiem, a inni z mojej klasy w liceum do tej
        > pory są już dyrektorami i menadżerami, mimo że w szkole byli tępi i ściągali
        > ode mnie na klasówkach.

        A Kwasniewski,Rywin i Jakubowska byli prymusami?

        > Taki sam los spotkał innych kujonych, których znałem.
        > Nie znam kujona, który osiągnął sukces. Dlaczego tak jest?

        Spora czesc z nich wyjechala,a reszta walczy z ukladem,ktory trzyma sie dosc
        dzielnie pod wodza Tuska i Borowskiego.
    • Gość: Kolo to poznaj kujona ktory do czegos doszedl IP: 194.156.63.* 15.11.06, 05:00
      mysle ze to lezy w charakterze, kujonom nauka przychodzila latwo i nie mysieli
      kombinowac jak tu zdac albo sciagnac. ci ktorym gorzej szlo, kombinowali i
      nauczyli sie jak przetrwac w bezwzglednym kapitalizmie i do czegos doszli bo
      moj drogi juz dawno dyplom przestal wystarczac, liczy sie przedsiebiorczosc i
      inicjatywa. co z tego ze masz dwa fakultety jak nie wiesz jak zrobic zeby
      zarobic i sie nie narobic. ja tez bylem kujonem choc nie do konca takim z
      okularami nisko na nosie, dlugim powyciaganym swetrze i odludkiem. Bylem taki
      pol na pol i nauka sprawiala mi przyjemnosc choc glosno tym sie nie chwalilem.
      jestem teraz kierownikiem w jednej z najwiekszych firm eurpejskich w oddziale w
      azji pld-wsch i zyje mi sie nie najgorzej.glowa do gory! znad ksiazki przed
      siebie!
    • Gość: xxx Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.06, 07:43
      Najlepiej jak sie jest zdolnym, sprytnym i ma sie troche inteligencji wtedy
      wszystko przychodiz latwo i wyjdzie sie na swoje :). Ja rowniez nie mialem
      problemow z nauka (czerwone paski) ale w domu nie siedzialem bo po co? Zawsze
      mozna cos poczytac przed lekcja czy wykladem, zawsze mozna sciagnac
      (szczegolnie wtedy kiedy trzeba uczyc sie czegos, co wydaje nam sie bez sensu).
      W zyciu daje sobie rade i jestem z siebie zadowolony a smieje sie z tych
      wszystkich, ktorzy np. na studiach przejmowali sie nauka, uczyli pilnie przez 5
      lat, byli najlepsi ale nie wiedza co to zycie studenta, nie wiedza jak wyglada
      typowa studencka impreza etc. a teraz siedza i zarabiaja po 1200zl i nie maja
      pomyslu na zycie.

      Najgorsi sa ludzie, ktorym wydaje sie, ze sa madrzy i inteligentni a w
      rzeczywistosci okazuja sie tylko i wylacznie niezdolnymi do myslenia
      zapamietywaczami tekstu...

      Studia nauczyly mnie przede wszystkim obrotnosci, kombinowania, wykorzystywania
      sytuajci i ulatwiania sobie zycia. Uczylem sie tylko tego co wydawalo sie, ze
      bedzie potrzebne i to byl strzal w 10.

    • Gość: robert Re:Bo tobie wystarczyla wiedza i dlatego sie uczyl IP: *.dip.t-dialin.net 15.11.06, 08:10
      uczyles sie dla wiedzy.Inni zyja dla kasy choc sa mizerni.
    • Gość: tom ci co sie nie ucza po prostu maja znajomosci IP: *.mlyniec.gda.pl 15.11.06, 09:29
      jak skonczylem 2 kirunki studiow i jestem z tego dumny mimo ze nie zostalem
      kierownikiem, bycie kierownikiem nie jest zadnym wyznacznikiem sukcesu
      zyciowego, najczesciej zeby nim zostac trzeba miec znajomosci, albo szczescie.
      znam mnostwo ludzi ktorzy mieli swietne wyniki w szkole i w zyciu tez im niezle
      idzie niezle zarabiaja. czolem
    • Gość: jaro Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.dolnaodra.com.pl 15.11.06, 09:32
      Duzo zależy od szczęścia. Jednak niestety tzw. kujoni jako dzieci mają mało
      kontaktów z rówieśnikami(zwłaszcza jedynacy) co w przyszłości skutkuje
      problemmami w sferze kontaktów międzyludzkich. Wiem coś o tym sam byłem tzw.
      kujonem i co gorsza jedynakiem. Niestety nauka życia w późniejszym wieku
      przychodzi z trudem i trzeba dużo wysiłku żeby wyzbyć się takich cech jak
      nieśmiałość i ignorancja wobec innych. Obecnie może nie jestem kierownikiem ani
      dyrektorem, ale mam trójkę dzieci i jestem w stanie je utrzymać jako
      specjalista w branży. A co do wałkoni z mojej mlodości: to mogę ich podzielić
      na trzy grupy;
      1. fizyczni pracujący często w warunakch gorszych niż w górnictwie;
      2. cwaniacy - tzn. dielerzy narkotyków, złodzieje samochodów, praca na czarno w
      Reichu
      3. "przedsiębiorcy" z branży handlowej i usługowej.
      Nie spotkałem nikogo kto z moich lat szkoły podstawowej i sredniej kto by
      zabłysnął jako super menedżer. Studia jeszcze jakieś 10 lat temu weryfikowały
      cwaniactwo teraz już nie. Ciekawym zajwiskiem moim zdaniem nagatywnym
      jest "wyścig szczurów" już na etapie studiów(brak pomocy I DZIELENIA SIĘ wiedzą
      pomiędzy studentami). Niedawno kończyłem dodatkowe studia mogąc porównać
      zachowania ludzi którzy kończyli studia 30-10 lat temu, a kończący już w tym
      wieku. Byc może się mylę ale jestem tylko człowiekiem.
    • malgos_76 Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ 15.11.06, 09:54
      excujon napisał:

      Taki sam los spotkał innych kujonych, których znałem.
      > Nie znam kujona, który osiągnął sukces. Dlaczego tak jest?

      Ciekawe spostrzeżenie, ja też nie znam.
      W liceum miałam koleżankę, wszechstronnie uzdolnioną, b. dużo się uczyła, na
      świadectwie maturalnym miała więcej 6 niż 5. Na studia zdała z pierwszą lokatą,
      skończyła z wyróżnieniem, kariera stała przed nią otworem, ja osobiście
      widziałam bym ją jako naukowca ale ona postanowiła zostać nauczycielką w liceum
      bo uczenie sprawia jej ogromną radość i tak się spełnia.
      Druga też podobna skończyła tylko technikum i... wstąpiła do zakonu...
      Może im w życiu o co innego chodzi...
    • Gość: obs Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: 193.59.173.* 15.11.06, 09:59
      Ja myślę, że kujon, który przecież jest człowiekiem pracowitym i ambitnym,
      jednocześnie uważa, że do wszystkiego dochodzi sie uczciwą pracą, bo sprawdzało
      się to w szkole, na studiach. Natomiast w życiu najczęściej liczy się spryt,
      cwaniactwo i układy towarzyskie. Przeciętniaków jest więcej, były kujon jest
      ew. zagrożeniem, więc i w pracy budzi postrach. Może nawet szefa wygryzć.
      Dlatego nikt go nie popiera, chyba że ma szczęscie natrafić w pracy na innych
      byłych kujonów, o ile nie zżera ich chorobliwa ambicja i nie zaczną ze sobą
      rywalizować. Często z takich ludzi biorą się pracoholicy.
      • Gość: kujonica Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.Red-81-37-28.dynamicIP.rima-tde.net 15.11.06, 10:11
        Moj maz i ja bylismy zawsze kujonami. Teraz on zarabia ponad grubo dwa razy
        wiecej niz ja i jest nieszczesliwy. Uwaza ze jest zle oplacany i nikt go nie
        docenia. Ja dostaje na reke grosze i nie irytuje mnie to, bo po prostu lubie, to
        co robie. To chyba kwestia tego, co jest dla nas wazniejsze, pieniadze, czy pasja.
    • Gość: pirx Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.profiline.pl 15.11.06, 10:22
      To jest bardzo ciekawy problem...Jedni sie dzieki niemu dowartościowują, inni z
      kolei dołują. Ja też miałem zawsze w szkole świetną średnią i żadnych problemów
      z nauką. To nie jest wcale tak, że nie piłem z kolegami, nie grałem w piłkę, nie
      podrywałem dziewczyn - mnie po prostu wszystko w szkole przychodziło łatwo(do
      czego potem przyczynia się bardzo np. jechanie na opinii - wszyscy się zgodzimy).
      Gdzie ja widzę przyczynę trudności w dorosłym życiu przez podobnych do mnie
      ludzi? Otóż - na wlasnym przykladzie wiem, ze podchodzimy do życia tak, jakby
      nam się już wszystko należało. Zdążyliśmy przyzwyczaić się do myśli, że jesteśmy
      od innych LEPSI, że mamy lepszą przyszłość itd. To oczywiście bzdura, bo sukces
      w szkole wcale nie musi przekladac się na sukces w zyciu, bo maly chlopiec nie
      umiejacy przystosowac sie do drylu szkolnego lub myslacy w inny sposob i nie
      umiejacy tego sprzedac moze sie okazac genialny w dziedzinie, ktora lubi.
      Na marginesie - przez swoje poczucie "lepszości" nadal wydaje mi się, że nie
      muszę się zniżać do kombinowania, rozpychania łokciami, podłości itd., które to
      hamulce moralne na pewno przeszkadzaja i beda przeszkadzac mi w dalszej
      karierze, ale ktorych nigdy nie chcialbym stracic. Pozdrawiam wszystkich
      "kujonow" i do boju!NIC WAM SIE NIE NALEZY!;)
    • Gość: tulipan Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.06, 10:24
      jest mnóstwo badań na temat tego, jak inteligencja przekłada się na sukces
      życiowy. Badania te nie prowadzą do zbyt jasnych wniosków, szczerze mówiąc.
      Znam porzekadło, że inteligencja nieraz przeszkadza w sukcesie-bo sukces osiąga
      się za cenę ryzyka, a ryzyka człowiek inteligentny nie lubi podejmować, bo
      mając duża wyobraźnię, obawia się przewidywanej porażki.
      Poza tym: w Polsce mądrość, inteligecja niestety nie procentują. Może gdybyś
      żył w USA Twój super mózg zostałby dostrzeżony juz w szkole i odpowiednio
      zagospodarowany...? Aby wykorzystywać inteligencję trzeba systemu szkolengo,
      który wyłapuje ludzi zdolnych i odpowiednio ich dalej ukierunkowuje. Tego
      obecnie w Polsce brak.
    • Gość: ziemniak takie zycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 10:27
      Potwierdzam, tak czesto jest. Od razu mowie, ze nie mam na mysli tepych kujonow,
      ktorych widuje sie w szkolach, a ktorzy maja wysokie stopnie tylko dlatego, ze
      polska szkola czesto wymaga tylko mechanicznego powtarzania nauczycielowi
      rozdzialow z ksiazek. Ja zawsze bylem uznawany za zdolnego, nigdy nie kulem na
      pamiec (bo mam slaba pamiec), wszystko zawsze staralem sie zrozumiec i
      zanalizowac. Z przedmiotow scislych szlo mi najlepiej, zreszta skonczylem
      elektronike z wyroznieniem, teraz koncze doktorat. Na nauke nigdy nie
      poswiecalem zbyt duzo czasu, wolalem poswiecac sie bardziej rozrywkowym rzeczom.
      Sukcesu materialnego nie odnioslem zadnego, jestem biedny. I teraz dochodzimy do
      sedna. Jestem biedny, bo:

      1. Jestem leniwy. Sukcesy naukowe przychodzily mi bez zadnego wysilku, nigdy nie
      nauczylem sie ciezko pracowac. Ci, ktorym to nie szlo tak latwo, przyzwyczaili
      sie do ciezszej pracy, do wysilku i wyrzeczen.

      2. Nigdy nie musialem "kombinowac", wyrabiac zdolnosci interpersonalnych, umiec
      zalatwiac swoich spraw mniej oficjalnymi drogami. Szlo mi zawsze wszystko zbyt
      latwo. W dodatku pochodze z domu nauczycielko-naukowego. Wszyscy w domu sa
      "nieudacznikami", nie potrafiacymi zarabiac pieniedzy, choc to ludzie o naprawde
      duzej wiedzy i inteligencji. Pieniadze ich po prostu nie interesowaly, zostalem
      wychowany takiej atmosferze.

      3. W Polsce rzetelna wiedza uniwersytecka czy "politechniczna" jest jeszcze
      towarem malo cenionym. Znacznie mniej, niz dobry fach rzemiesniczy polaczany ze
      sprytem i "zdrowym chlopskim rozumem". Wraz z rozwojem cywilizacyjnym
      zapotrzebowanie na ludzi wyksztaconych i zdolnych, ale niekoniecznie cwanych,
      bedzie roslo, ale moze to potrwac lata.
    • Gość: Kamil Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 10:50
      Nie zgadzam sie z teza, iz osoby z bardzo dobrymi ocenami nie zachodza daleko.
      Jestem tego przykladem. Szkola podstawowa - srednia 5,6; szkola srednia -
      srednia 5,1; uczelnia - celujaco. No i wlasnie dostalem oferte z jednego z
      najwiekszych bankow iwestycyjnych w Londynie, pensja roczna L45000. Wiec mozna,
      ale do tego trzeba byc wyjatkowo pracowitym ...

      Pozdrawiam
    • Gość: Seba Re: Dlaczego kujoni nie dochodzą do niczego w życ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 11:18
      W podstawówce się nie uczyłem, w pierwszej klasie chcieli mnie cofnąć do zerówki, w następnej ojciec siedział ze mną w ławce, bo tak rozrabiałem:) Miałem średnia byle zdać. Był to wstyd dla moich rodziców i całej rodziny, gdyż są lekarzami. Gdy czytałem książkę i było napisane "pilot" ja czytałem jako lotnik. Zabraniano mi spotykać się z niektórymi ludźmi, bo "nic z sobą nie reprezenyują", ale ja to miałem w d... i zadawałem się z kim chciałem. Pod koniec pdostawówki jak zacząłem zwracać uwagę to zaczęło robić mi się wstyd za oceny przed nimi i powoli zaczęło się zmieniać. Szczęćsie, że mnie nikt nei uwalił, nauczyciele mówili, że nie wypada, żeby nie zdała osoba z takiej rodziny jak moja i tak leciałem do przodu. W liceum zaczęło się inacze, byłem w czołówce klasy, maturę zdałem na 5.0 Skończyłem prawo, poszedłem do pracy w US. Nie byłem kujonem, bo bym się dostał na aplikację... Jednak mowa o dochodzeniu do czegoś w życiu. Pracująć w US zacząłem się zastanawiać co osiągnę i wniosek był jeden - śmierć w butach. Postanowaiłem działać, zmiast czekać na manne z nieba, postanowiłem, że inni będą mi zazdrościć "zabawek" a nie ja innym. Rzuciłem pracę, przy okazji rzuciła mnie dziewczyna, bo chciała wyjść za mąż i mnie nie rozumiała, postanowiłem działać na własną rękę. Siedzę w branży technicznej jako właściciel, zatrudniam ludzi za taką stawkę jaką maiłem w US, nie mam nad sobą szefa, ile zarobie zależy tylko ode mnie, nie potrzebuje już czekać na manne z nieba, inni mogą mi zazdrośić, jestem szczęśliwy. Powiem jedno, to zależy od naszej osobowaośći, jacy jesteśmy, na co nas stać w chwili polotu, czy mamy słabe czy dobe oceny, moja ex była kujoną i siedzi w urzędzie miejskim za 1200 zł. Szanuje ludzi z wyobraźnią, polotem, odwagą, ludzi TWÓRCZYCH, a nie ODTWÓRCZYCH. Jak jesteś twórczy, to możesz mieć cieńkie oceny, ale jak będziesz miał piątki, ale tylko dzieki umiejętnościom odtwórczym, to tak będzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka