Dodaj do ulubionych

"Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow..

07.12.06, 03:18
bo powaznie traktuje czlowieka,ktory sklada przysiege malzenska".
Obserwuj wątek
    • pocoo Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 08:32
      pl.boy napisał:

      > bo powaznie traktuje czlowieka,ktory sklada przysiege malzenska".
      A ty żartujesz.Rozwód kościelny można tak załatwić jak ślub.Wszystko,absolutnie
      wszystko zależy od zawartości portfela.Moja koleżanka załatwiła sobie taki
      rozwód w miarę szybko.
      • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 08:43
        pocoo napisała:

        > A ty żartujesz.Rozwód kościelny można tak załatwić jak
        ślub.Wszystko,absolutnie
        >
        > wszystko zależy od zawartości portfela.Moja koleżanka załatwiła sobie taki
        > rozwód w miarę szybko.

        Opowiedz o tym koniecznie nie pomijając szczegółów o zawartości portfela...
        Podejrzewam, że były w nim dowody na niepoczytalność jednej ze stron ("brak
        rozeznania..."), zatajone wyniki badań wskazujące na niepłodność lub inne tego
        typu rzeczy, a małżeństwo zostało uznane za nieważne...
        • pocoo Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 08:56
          Czytasz moje myśli?Z 1 tysiącem musisz poczekać ale jak masz powyżej pięciu ,to
          masz załatwione dość szybko.Nie kpij,takie są realia.Ja głupot nie
          wymyślam ,nie stać mnie na taki luksus.
          • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 09:11
            on nie kpi, on sie chwyta brzytwy...
          • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 09:28
            pocoo napisała:

            > Czytasz moje myśli?Z 1 tysiącem musisz poczekać ale jak masz powyżej
            pięciu ,to
            >
            > masz załatwione dość szybko.Nie kpij,takie są realia.Ja głupot nie
            > wymyślam ,nie stać mnie na taki luksus.

            Nie czytam Twoich myśli. Czytam Twoje posty.
            Po pierwsze - nie ma rozwodów kościelnych, tylko unieważnienie małżeństwa.
            Po drugie - unieważnienie z powodów zawartości portfela jest rzeczywiście
            możliwe m. in. w podanych przeze mnie przypadkach.
            Po trzecie - jeśli Twa wiedza bazuje na słowach koleżanki, to ciekawi mnie skąd
            szczegóły, których z przekazu o jednym przypadku poznać nie idzie.
            Po czwarte - rozumiem, że rozmitym koleżankom łatwiej jest mówić, że "byliśmy
            małżeństwem, ale dostaliśmy rozwód kościelny", niż "nasze małżeństwo zostało
            unieważnione z powodu >>niedostatecznego używania rozumu<< (ew. z powodu
            symulowania przeze mnie miłości, bo wyszłam dla pieniędzy)".
            • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 09:36
              > Po pierwsze - nie ma rozwodów kościelnych, tylko unieważnienie małżeństwa.

              różnica w brzmieniu, znaczenie to samo.
              róznica ta jest ważna tylko dla kościoła.
              • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 10:00
                Gość portalu: ant napisał(a):

                > > Po pierwsze - nie ma rozwodów kościelnych, tylko unieważnienie małżeństwa
                > .
                >
                > różnica w brzmieniu, znaczenie to samo.
                > róznica ta jest ważna tylko dla kościoła.

                Otóż mylisz się.
                W przypadku rozwodu udowadnia się trwały i zupełny rozpad pożycia. Wykazuje
                się, że ważne małżeństwo w opinii "nie ma przyszłości". Unieważnienie może
                dotyczyć świetnie funkcjonującego związku - nie na podstawie perspektyw, ale
                przeszłości.
                A w sprawie "ważności" różnicy. Rozumiem, że dla Ciebie nie byłoby różnicy
                między rozwodem ("świetnie nam było, ale się skończyło") i unieważnieniem
                ("podałem wybrance środek odurzający i wymusiłem w ten sposób przysięgę, co
                czyni ją nieważną")? Nie mogę wyjść z podziwu...
                • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 10:08
                  nie wychoź z podziwu, ty patrzysz od dupy ja od przełyku,
                  :)
                  dla zainteresowanych liczy się EFEKT, czy jak kto woli SKUTEK ich działań, a
                  nie wasze kruczki czy wymagania.
                  Wielokrotnie (prawie zawsze) fakty i rzeczywistość jest naciagana, aby spełnić
                  chore wymagania kościoła w temacie UNIEWAŻNIENIA małżeństwa.
                  Cieszysz się ??
                  • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 10:26
                    Gość portalu: ant napisał(a):

                    > nie wychoź z podziwu, ty patrzysz od dupy ja od przełyku,
                    > :)
                    > dla zainteresowanych liczy się EFEKT, czy jak kto woli SKUTEK ich działań, a
                    > nie wasze kruczki czy wymagania.
                    > Wielokrotnie (prawie zawsze) fakty i rzeczywistość jest naciagana, aby
                    spełnić
                    > chore wymagania kościoła w temacie UNIEWAŻNIENIA małżeństwa.
                    > Cieszysz się ??

                    1. Nie odpowiedziałeś na pytanie. Mniemam zatem, że różnicy dla Ciebie nie ma.
                    2. Patrząc na Twe słownictwo i zapewnienia (kilka postów niżej), że zwalczasz
                    chamstwo, dochodzę do wiosku, że powinieneś dużo nad sobą pracować.
                    3. Jakbyś spojrzał na problem od jeszcze innej strony, to pewnie - skoro liczy
                    się SKUTEK - za możliwe uznałbyś otrucie współmałżonka.
                    4. Nie interesuję się na tyle przypadkami unieważnienia małżeństw, żeby
                    stwierdzić czy swiadkowie mówią prawdę, czy nie, ani nawet jak często. Pewnie w
                    tym się różnimy. Pozwól jednak, że zapytam - skoro proces kościelny jest tajny,
                    to skąd masz taką wiedzę? Wiem, wiem - nie powinienem liczyć na odpowiedź...
                    • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 10:52
                      1.widzę róznicę między rozwodem a unieważnieniem, tylko z powodów wymagań
                      kościoła z rozwodu czyni się unieważnienie- inaczej mówiąc, jedna
                      strona "przyznaje" się do podania tego środka, aby mieć z wami swięty spokój i
                      osiągnąc cel.
                      2. nad soba czy nad sposobami zwalcznia chcmstwa ?? bo to róznica !
                      zasadnicza róznica!
                      3. nie, dla mnie niemozliwe, to jest możliwe tylko w Watykanie. Dla osiągniecia
                      własnego celu nie omieszkaja tam nawet skrócic komuś żywot.
                      4. jak wiesz to nie odpowiem....
                      • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 11:15
                        Gość portalu: ant napisał(a):

                        > 1.widzę róznicę między rozwodem a unieważnieniem, tylko z powodów wymagań
                        > kościoła z rozwodu czyni się unieważnienie- inaczej mówiąc, jedna
                        > strona "przyznaje" się do podania tego środka, aby mieć z wami swięty spokój
                        i
                        > osiągnąc cel.

                        Nie przestajesz mnie zadziwiać "wiedzą tajemną" i pewną prostotą umysłu. Nie
                        wiesz jak wygląda proces, ilu świadków się przedstawia i co sądzi druga strona
                        o "wymuszeniu" (może było niepotrzebne???). Mieć święty spokój "z nami"?
                        Cokolwiek masz na myśli - nie wymaga to unieważnienia małżeństwa.

                        > 2. nad soba czy nad sposobami zwalcznia chcmstwa ?? bo to róznica !
                        > zasadnicza róznica!

                        Pracuj nad sobą - przyczynisz się do osiągnięcia celu (o ile praca będzie
                        skuteczna).

                        > 3. nie, dla mnie niemozliwe, to jest możliwe tylko w Watykanie. Dla
                        osiągniecia
                        >
                        > własnego celu nie omieszkaja tam nawet skrócic komuś żywot.

                        Kolejna "wiedza tajemna"...

                        > 4. jak wiesz to nie odpowiem....

                        Ty nie odpowiesz tak czy siak. Moje mniemania nie mają w tym przypadku siły
                        sprawczej.
                        • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 11:25
                          czemu wmawiasz innym to co jest WASZĄ domena, czyli posiadanie wiedzy
                          tajemnej ??
                          :)
                          masz jakiś kłopot z tym ??
                          chcesz o tym porozmawiać ??
                          :)
                          ah, nie, ty wolisz jak zwykle rżnąć głupa, a przyznam nieźle ci to wychodzi!
                          • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 11:37
                            Gość portalu: ant napisał(a):

                            > czemu wmawiasz innym to co jest WASZĄ domena, czyli posiadanie wiedzy
                            > tajemnej ??
                            > :)
                            > masz jakiś kłopot z tym ??
                            > chcesz o tym porozmawiać ??
                            > :)
                            > ah, nie, ty wolisz jak zwykle rżnąć głupa, a przyznam nieźle ci to wychodzi!

                            Wmawiam??? Zadałem ci kilka pytań w związku z Twymi twierdzeniami na temat:
                            1. Nacigania "faktów i rzeczywistości" (sic!) w tajnych (!) procesach o
                            unieważnienie małżeństwa.
                            2. Wystarczających zeznań w tych procesach.
                            3. Zabójstwach w Watykanie wynikających z "ochrony interesów".

                            Ciekawi mnie skąd to wszystko wiesz - tylko tyle.

                            BTW - pogadaj z Husytą. On twierdzi, że "palę głupa". Zdaje się, że jeden z Was
                            oskarża mnie o rozwiązłość, a drugi o sadyzm. Mało mnie to obchodzi...
                            • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 11:50
                              towarzyszu, od zadawania pytań to ja tu jestem....
                              :))

                              a ja sie ciebie zapytam skad wiesz że tak nie jest i po sprawie, ty mi
                              odpowiesz, że zapytałes pierwszy itd, itp.
                              wiesz co to spychologiczna dyskusja ??
                              własnie ją uprawiasz. spychasz główny temat na dalszy plan na pierwszy wynosząć
                              sprawy błahe pozornie ważne, metoda stara jak kościół. Chyba nie sądzisz że
                              bedę ci wyszukiwał źródła mojej wiedzy ??
                              bo jesli tak to wskaż mi z której książki (autor, tytuł rok wydania,
                              wydawnictwo) dowiedziałeś sie że 2+2=4 ?
                              to jest właśnie twoja metoda.
                              • supaari Ciężar dowodu 07.12.06, 12:04
                                Gość portalu: ant napisał(a):

                                > towarzyszu, od zadawania pytań to ja tu jestem....
                                > :))
                                >
                                > a ja sie ciebie zapytam skad wiesz że tak nie jest i po sprawie, ty mi
                                > odpowiesz, że zapytałes pierwszy itd, itp.
                                > wiesz co to spychologiczna dyskusja ??
                                > własnie ją uprawiasz. spychasz główny temat na dalszy plan na pierwszy
                                wynosząć
                                >
                                > sprawy błahe pozornie ważne, metoda stara jak kościół. Chyba nie sądzisz że
                                > bedę ci wyszukiwał źródła mojej wiedzy ??
                                > bo jesli tak to wskaż mi z której książki (autor, tytuł rok wydania,
                                > wydawnictwo) dowiedziałeś sie że 2+2=4 ?
                                > to jest właśnie twoja metoda.

                                Czy kiedykolwiek gołosłownie twierdziłem, że coś miało miejsce lub nie miało
                                miejsca? Jeśli tak - pokaż mi to twierdzenie, a ja wytłumaczę na jakiej
                                podstawie je sformułowałem.
                                • Gość: ant ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:05
                                  NIE JESTESMY W SĄDZIE !!!
                                  • supaari Re: ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! 07.12.06, 12:15
                                    Gość portalu: ant napisał(a):

                                    > NIE JESTESMY W SĄDZIE !!!

                                    To poza sądem należy przedstawiać dowody na niewygłoszone twierdzenia? Taaaak?
                                    Naprawdę? Może jeszcze powinienem się wytłumaczyć z jakiegoś niepopełnionego
                                    czynu? Może coś wymyślisz?
                                    • Gość: ant Re: ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:21
                                      > To poza sądem należy przedstawiać dowody na niewygłoszone twierdzenia?
                                      Taaaak?
                                      > Naprawdę? Może jeszcze powinienem się wytłumaczyć z jakiegoś niepopełnionego
                                      > czynu? Może coś wymyślisz?

                                      po co ??
                                      jeśli ty wymyslisz za mnie...
                                      :)
                                      • supaari Re: ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! 07.12.06, 12:36
                                        Gość portalu: ant napisał(a):
                                        > po co ??
                                        > jeśli ty wymyslisz za mnie...
                                        > :)


                                        Wymyślam?

                                        Czy wymyśliłem Twoją wypowiedź: "Wielokrotnie (prawie zawsze) fakty i
                                        rzeczywistość jest naciagana, aby spełnić chore wymagania kościoła w temacie
                                        UNIEWAŻNIENIA małżeństwa."?

                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53509292&a=53517975
                                        • Gość: ant Re: ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:39
                                          poczytaj historie możnowładców tego swiata, tam znajdziesz odpowiedź.
                                          Jesli nie wiesz co i gdzie czytać, zapytaj swego nauczyciela, on powinien ci
                                          wskazac odpowiednie źródła.
                                          Tyle, aby nie dyskutowac zbyt wiele i bez sensu.
                                          • supaari Re: ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! 07.12.06, 12:42
                                            Gość portalu: ant napisał(a):

                                            > poczytaj historie możnowładców tego swiata, tam znajdziesz odpowiedź.
                                            > Jesli nie wiesz co i gdzie czytać, zapytaj swego nauczyciela, on powinien ci
                                            > wskazac odpowiednie źródła.
                                            > Tyle, aby nie dyskutowac zbyt wiele i bez sensu.

                                            Na przykład Henryka VI??? Sam poczytaj.
                                            • Gość: ant Re: ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:43
                                              już nie muszę...
                                              • supaari Re: ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! 07.12.06, 12:47
                                                Gość portalu: ant napisał(a):

                                                > już nie muszę...

                                                Więc pozostaniesz ignorantem do końca dni swoich... Twój problem.
                                                • Gość: ant Re: ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:49
                                                  ja sie moich problemów nie obawiam
                                                  :))
                                                  • supaari Re: ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! 07.12.06, 12:54
                                                    Gość portalu: ant napisał(a):

                                                    > ja sie moich problemów nie obawiam
                                                    > :))

                                                    Twoja sprawa. Mi Twoje problemy są raczej obojętne...
                                                  • Gość: ant Re: ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:59
                                                    consensus ??!!
                                                    :)
                                                    po ilu mękach i próbach
                                                    hihihi
                                                  • edico Re: ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! 16.12.06, 01:46
                                                    Na kole inkwizycyjnym? Obawiam się, że nie tylko święta rura głoszonej by mu
                                                    zmiękła :))
                                            • supaari Sprostowanie! 07.12.06, 12:46
                                              supaari napisał:

                                              > Na przykład Henryka VI??? Sam poczytaj.
                                              >
                                              >
                                              Henryka VIII!!!!! Przepraszam
                                              • edico Re: Sprostowanie? - to prostuj do końca 16.12.06, 22:05
                                                Przetrawiłeś już historię papieża Aleksandra VI (1492-1503) z domu Rodrigo de
                                                Borja (Borgia) ???

                                                A może jeszcze zrobisz jakiś uczony po katolicku wykład o wyższości postępowania
                                                papieża Aleksandra VI nad postępowaniem Henryka VIII???
                                                • supaari Sprostowanie? Nie masz pojęcia co to takiego! 17.12.06, 19:41
                                                  edico napisał:

                                                  > Przetrawiłeś już historię papieża Aleksandra VI (1492-1503) z domu Rodrigo de
                                                  > Borja (Borgia) ???
                                                  >
                                                  > A może jeszcze zrobisz jakiś uczony po katolicku wykład o wyższości
                                                  postępowani
                                                  > a
                                                  > papieża Aleksandra VI nad postępowaniem Henryka VIII???

                                                  A jakie to ma znaczenie dla unieważniania małżeństw (dla "możnych tego
                                                  świata")? Znów uprawiasz dryf myślowy...
                                                  • edico Re: A to wytłumacz 18.12.06, 00:07
                                                    Na czym polegały wartości katolicyzmu szerzonego przez papieża Aleksandra VI?

                                                    Przypuszczam, że nie tylko ja posłucham, na czym to polegają i z czym się wiążą
                                                    Wartości Chrześcijańskie serwowane przez katolicyzm :))
                                                  • supaari Re: A to wytłumacz 18.12.06, 11:55
                                                    edico napisał:

                                                    > Na czym polegały wartości katolicyzmu szerzonego przez papieża Aleksandra VI?
                                                    >
                                                    > Przypuszczam, że nie tylko ja posłucham, na czym to polegają i z czym się
                                                    wiążą
                                                    > Wartości Chrześcijańskie serwowane przez katolicyzm :))

                                                    Dryfuj dalej. Nie smiem przypuszczać, żebyś zadryfował np. w okolice 1497 r. i
                                                    prób przymusowego chrztu na Żydach w Portugalii... Nie śmiem także
                                                    przypuszczaś, żebyś zadyfował w okolice problemów nierozerwalności małżeństwa
                                                    (o czym jest ten wątek)... Ot, masz taką wypaczoną busolę.
                                                  • edico Re: Wypaczona busola katolicyzmu suppari 18.12.06, 23:29
                                                    A toś wpadł po raz kolejny we własne sidła :))

                                                    Jeszcze do niedawna sporym wzięciem cieszył się kult świętego napletka.
                                                    Posiadaniem tego "autentycznego" chwaliło się aż trzynaście świątyń, m.in.
                                                    Santiago de Compostela w Hiszpanii i bazylika św. Jana na Lateranie w Rzymie.

                                                    W tym samym kościele napletek wnosi się na ołtarze jako najświętszą relikwię a
                                                    obrzezanych się piętnuje. Czy widzisz jakąś logikę w tej swojej religijnej
                                                    busoli? :))
                                                  • supaari Dryfuj, dryfuj... 19.12.06, 08:08
                                                    edico napisał:

                                                    > A toś wpadł po raz kolejny we własne sidła :))
                                                    >
                                                    > Jeszcze do niedawna sporym wzięciem cieszył się kult świętego napletka.
                                                    > Posiadaniem tego "autentycznego" chwaliło się aż trzynaście świątyń, m.in.
                                                    > Santiago de Compostela w Hiszpanii i bazylika św. Jana na Lateranie w Rzymie.
                                                    >
                                                    > W tym samym kościele napletek wnosi się na ołtarze jako najświętszą relikwię a
                                                    > obrzezanych się piętnuje. Czy widzisz jakąś logikę w tej swojej religijnej
                                                    > busoli? :))

                                                    Teraz napletek, a jaki kolejny ląd odkryjesz? Zapewne nie będzie to logika w
                                                    Twych postach...
                                                    Przypominasz mi proboszcza mojej parafii - też uprawia podobne dryfy i dygresje
                                                    podczas kazania. Różnica jest taka, że jest od Ciebie nieporównanie
                                                    inteligentniejszy.

                                                    BTW - nie słyszałem o tym piętnowaniu. Może coś bliżej? Ale na privie, bo wtedy
                                                    tylko do mnie dotrze Twe ubóstwo umysłowe. Jak dasz na forum, może więcej osób
                                                    pokręci z politowaniem głową.
                                            • Gość: jdbad Re: ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 07.12.06, 15:27
                                              On był VIII, ale miał sześc żon. Pamiętaj.
                                  • edico Re: ile razy ja to słyszałem od ciebie, wooow ! 16.12.06, 01:42
                                    Gość portalu: ant napisał(a):

                                    > NIE JESTESMY W SĄDZIE !!!

                                    Niestety, wątpię, by ta prawda miała kiedykolwiek jakieś szanse na zrozumienie
                                    faktów. Skażony tymi swoimi prawdami katolickimi nie znajduje już miejsca na
                                    logikę argumentacji chwytając się własnych osądów i gdyby to tylko było możliwe,
                                    forum paliło by się ogniem inkwizycji :))
                    • pocoo Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 10:52
                      Tajne konklawe,tajny proces,przecież to żart.Dlatego, że wszystko jest niby
                      tajne, to nikomu z niczego tłumaczyć się nie trzeba.Może mi ktoś
                      odpowie,dlaczego osoby cywilne pracujące w Watykanie obowiązuje ślub milczenia?
                      A wiecie co im grozi za gadulstwo?
                      • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 11:08
                        pocoo napisała:

                        > A wiecie co im grozi za gadulstwo?

                        zostają wykleci do IV pokolenia wstecz ???
                        :)
      • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 09:10
        no bo widzisz, ten ich bóg ma wiele imion:
        mamona, kasa, władza, obłuda, cwaniactwo
        dlatego łaskawie spogląda na ludzi z zasobnym trzosem :))
        • pocoo Re: ant,jestem w szoku 07.12.06, 09:21
          Pierwszy raz nie poczęstowałeś mnie cynizmem i chamstwem.Co znaczy dobra noc?
          Jeżeli masz ochotę sprawić mi przykrość to nie odpowiadaj.
          • Gość: ant Re: ant,jestem w szoku IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 09:27
            nie sprawię ci przykrości i odpowiem:
            może, po raz pierwszy nie pisałeś jak cynik lub cham ??
            :)
            a może dlatego, że wczoraj miałem urodziny ??
            :)
        • pocoo Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 09:28
          Masz rację,ja to wiem i tysiące innych.I co z tego?Dookoła jest masa głuchych
          ślepców i cwaniacy,którzy to wykorzystują.
          • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 09:34
            dlatego jestem antyklerykłałem, bo to tak jakby powiedzieć, że zwalczam
            wyzyskiwaczy i cwaniaków - kto nie chce zwalczać cwaniactwa i chamstwa ??
            tylko taki sam element jak ten zwalczany cham i cwaniak.
      • pocoo Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 10:31
        ant nie czepiaj się,spokojnie.Wierzący powinni wiedzieć,że jedynym powodem do
        unieważnienia małżeństwa jest zdrada,bo tak powiedział Bóg.Kościół ma słowa
        Boga w nosie i wymyślił swoje powody.Słusznie,bo inaczej mielibyśmy samych
        rozwiedzionych.Może ceny by spadły.
      • Gość: xxx Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.chello.pl 08.12.06, 20:27
        bo ksieza teraz to nawet łapówki biora juz nie na tace zreszta nawet
        molestowania sie zdazaja przez ksiezy a co dopiero rozwod a za co ksiadz kupi
        najnowszy model samochodu a dziewczyny tez kosztuja to juz nie ci ksieza co za
        dawnych czasy byli wtedy to ksiadz prawie jak bóg byl
      • ubasia5 Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 08.12.06, 20:31
        bo ksieza teraz to łapowkarze hazardzisci na dziewczyny chodza molestuja i
        musza jezdzic dobrym samochodem a z czego to wezma zalatwia pare takich rowodow
        za kase i za godzine juz moze msze odprawiac i ludzi naklaniac zeby nie
        grzeszyli
    • nancyboy Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 09:26
      Nie każdy człowiek składający tą przysięgę ma predyspozycje do tego aby ją
      dotrzymać. Kiedy ją składa, jest zwykle święcie przekonany o tym, że jej nie złamie.
      • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 09:31
        nancyboy napisał:

        > Nie każdy człowiek składający tą przysięgę ma predyspozycje do tego aby ją
        > dotrzymać. Kiedy ją składa, jest zwykle święcie przekonany o tym, że jej nie

        > amie.


        nadto, jesli kościół wybacza księżom związki z kobietami, posiadanie dzieci
        (choć skąpcy czasem nie chcą na nie płacic), nie wspominając już o pedofilii !
        to dlaczego ma nie wybaczyć złąmania czy niedotrzymania przysięgi małżeńskiej ??

        kto odpowie sensownie ten wielki!
        • des4 Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 09:48
          Nie Kościół wybacza, wybacza Bóg....
          • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 09:57
            des4 napisał:

            > Nie Kościół wybacza, wybacza Bóg....

            ZONK !!!

            zatem, mi wybaczy wszystko....
            nawet niewiarę.
            • des4 Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 10:06
              Gość portalu: ant napisał(a):

              > des4 napisał:
              >
              > > Nie Kościół wybacza, wybacza Bóg....
              >
              > ZONK !!!
              >
              > zatem, mi wybaczy wszystko....
              > nawet niewiarę.

              Jeżeli wierzysz to ci wybaczy, jeśli nie wierzysz to nie twoja sprawa, przecież
              i tak ci to wtedy zwisa...
        • mika74 Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 09:50
          Dziwie sie,ze dla niektorych stwierdzenie,ze coos zostało niewaznie zawarte ,a
          tym,ze cos zostalo waznie zawarte,ale jest zrywane jest tym samym. Cóz..
          niektórzy widac logicznie myslec nie potarfią.
          Co do kosztów prosze poszukac w wyszukiwarce forum-kiedys wypowiadali sie
          ludzie po uniewaznieniu małzenstwa i koszty rozprawy sadowej to ok. o ile
          pamietam 300 zl, czyli duzo,duzo mniej niz koszty rozprawy sadowej w sadzie
          świeckim.
          wasze wieczne pomówienia, oszczerstwa nie sa nawet głupie,a po prostu dziecinne.
          • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 09:59
            > wasze wieczne pomówienia, oszczerstwa nie sa nawet głupie,a po prostu
            dziecinne

            no właśnie,
            :/
            jak nie umiem bronic to chociaż kopne.
            • karbat Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 10:03
              to problem kosciola

              wielebni z palacow nie uniewaznia papierka bez przekonywujacych argumentow hehe
              • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 10:11
                no bo niby skąd te pałace :)
            • mika74 Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 10:10
              Gość portalu: ant napisał(a):

              > > wasze wieczne pomówienia, oszczerstwa nie sa nawet głupie,a po prostu
              > dziecinne
              >
              > no właśnie,
              > :/
              > jak nie umiem bronic to chociaż kopne.

              Własnie widze,ze tak robicie. Nie macie argumentow oprócz wlasnych uprzedzen i
              wyobrazen o czyms o czym nie macie pojecia.
              Co do uniewaznienia to tym się ono takze rozni od rozwodu, ze uniewaznia sie
              małzenstwo przed Bogiem, inaczej ludzie nie zarwacali by sobie tym głowy i
              wzięli normalny rozwód.Jesli chcą ludzie cos uniewaznic przed Bogiem to po co
              mieli by to robic przekupując sad biskupi? Takie uniewanienie byłoby niewazne i
              nikt by sobie nie rozbił tu klopotów.
              Zresztą po co ja ubijam piane,Wy i tak nic nie kumacie.Zostancie przy wlasnych
              wyobrazeniach, tak jest łatwiej i nie trzeba myslec.
              • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 10:14
                > Własnie widze,ze tak robicie. Nie macie argumentow oprócz wlasnych uprzedzen
                i
                > wyobrazen o czyms o czym nie macie pojecia.

                jak zwykle tylko WY macie o czymkolwiek pojecie i więdzę, norma !

                > Co do uniewaznienia to tym się ono takze rozni od rozwodu, ze uniewaznia sie
                > małzenstwo przed Bogiem, inaczej ludzie nie zarwacali by sobie tym głowy i
                > wzięli normalny rozwód.Jesli chcą ludzie cos uniewaznic przed Bogiem to po co
                > mieli by to robic przekupując sad biskupi? Takie uniewanienie byłoby niewazne
                i
                >
                > nikt by sobie nie rozbił tu klopotów.

                a, odpowiedz mi - kto i po co (dlaczego) prosi o unieważnienie ??
                > Zresztą po co ja ubijam piane,Wy i tak nic nie kumacie.Zostancie przy
                wlasnych
                > wyobrazeniach, tak jest łatwiej i nie trzeba myslec.
          • pocoo Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 10:06
            Nie jestem ani głupią smarkatą,ani mitomanką,więc nie traktuj mnie jak kogoś
            kto plecie banialuki.Te 300 zł to chyba na waciki a nie na unieważnienie
            konkordatowego małżeństwa.Możesz czekać kilka lat,a możesz załatwić to szybko.
            • des4 Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 10:08
              pocoo napisała:

              > Nie jestem ani głupią smarkatą,ani mitomanką,więc nie traktuj mnie jak kogoś
              > kto plecie banialuki.Te 300 zł to chyba na waciki a nie na unieważnienie
              > konkordatowego małżeństwa.Możesz czekać kilka lat,a możesz załatwić to szybko.

              Tylko dlaczego to cię tak obchodzi. To chyba problem wierzących, nie twój....
              • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 10:11
                > Tylko dlaczego to cię tak obchodzi. To chyba problem wierzących, nie twój....

                to dlaczego wierzących obchodzi czyjeś życie - przecież to nie ich życie ??
                więc nie ich problem !
              • pocoo Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 10:16
                Acha,traktujesz wierzących jako ciemną masę,którą można manipulować.Brawo.Pocoo
                WSTĘP WZBRONIONY!
        • supaari Jestem wielki? 07.12.06, 10:12
          Gość portalu: ant napisał(a):

          > nancyboy napisał:
          >
          > > Nie każdy człowiek składający tą przysięgę ma predyspozycje do tego aby j
          > ą
          > > dotrzymać. Kiedy ją składa, jest zwykle święcie przekonany o tym, że jej
          > nie
          > zł
          > > amie.
          >
          >
          > nadto, jesli kościół wybacza księżom związki z kobietami, posiadanie dzieci
          > (choć skąpcy czasem nie chcą na nie płacic), nie wspominając już o pedofilii !
          > to dlaczego ma nie wybaczyć złąmania czy niedotrzymania przysięgi
          małżeńskiej ?
          > ?
          >
          > kto odpowie sensownie ten wielki!

          Co to za pytanie?
          Sugerujesz, że Kościół nie wybacza złamania przysięgi???? Ant - zagalopowałeś
          się!!! Zdrada, niedotrzymanie przysięgi nie jest przesłanką do unieważnienia
          małżeństwa.
          • Gość: ant jesteś normalny. IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 10:20
            > Co to za pytanie?
            > Sugerujesz, że Kościół nie wybacza złamania przysięgi???? Ant - zagalopowałeś
            > się!!! Zdrada, niedotrzymanie przysięgi nie jest przesłanką do unieważnienia
            > małżeństwa.

            "do unieważnienia przysięgi małżeńskiej"
            powinieneś napisać - a czy zdrada, jest przesłanka do unieważnienia przysięgi
            składanej bogu przez księdza ??
            jesli ksiądz zdradza boga - to kościół go usuwa z własnych szeregów, czy nie ??
            czyli anuluje jego przysięgę "małżeńską" z bogiem !?
            • supaari Re: jesteś normalny. 07.12.06, 11:05
              Gość portalu: ant napisał(a):
              > "do unieważnienia przysięgi małżeńskiej"
              > powinieneś napisać - a czy zdrada, jest przesłanka do unieważnienia przysięgi
              > składanej bogu przez księdza ??
              > jesli ksiądz zdradza boga - to kościół go usuwa z własnych szeregów, czy
              nie ??
              >
              > czyli anuluje jego przysięgę "małżeńską" z bogiem !?

              I tu wychodzi po raz kolejny Twoja niewiedza. "Jesteś kapłanem na wieki" -
              słyszy wyświęcany ksiądz. Przejrzyj KPK (kan. 290 i całą księgę VI), choć po
              efektach tego przeglądania wiele bym się nie spodziewał.
          • karbat Re: Jestem wielki? 07.12.06, 10:24
            malpi cyrk i dodatkowe upokorzenie rozwodzacychsie przez wielebnych z palacow

            wpedzaja ludzi w stress i oblude ,zyjacym bez rozwodu koscielnego zabraniaja
            przyjmowanie komunii :o
            klecha rozpatrzy sprawe urzedowo ,to nieraz trwa dal dodanie powagi swej
            instytucji ,upokarzajace przesluchanie ... pozniej juz mozna przystepowyc
            oficjalnie z pieczatka do komuni hehehe
            • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 10:36
              Jak ci się to nie podoba zawrzyj ślub cywilny i rozwódź się nawet i 100 razy, a
              upokorzenia i problemy unieważniającyych to nie twoja sprawa skoro nie jesteś
              wierzący i cię to nie dotyczy...
              • salila Re: Jestem wielki? 07.12.06, 10:44
                > Jak ci się to nie podoba zawrzyj ślub cywilny i rozwódź się nawet i 100 razy,
                a
                > upokorzenia i problemy unieważniającyych to nie twoja sprawa skoro nie jesteś
                > wierzący i cię to nie dotyczy...
                Dobre ;-) Przemądrzali katolicy jak nikt inny próbują narzucać osobom o
                odmiennych poglądach swój punkt widzenia, ale jak ktoś wchodzi w ich sprawy to
                już wielkie oburzenie. Ich zdaniem niekatolik nie powinien nawet o sprawach
                ślubu kościelego dyskutować.
                • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 10:48
                  Jeszcze raz się pytam? Co cię to obchodzi skoro cię to nie dotyczy...?
                  • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 10:53
                    a co ciebie to obchodzi co inni o was sądzą ??
                    przecież to ICH zdanie, ICH życie !
                    • pocoo Re: des4 odpowiedz 07.12.06, 11:01
                      Dlaczego sławni aktorzy biorą ślub kościelny 10 razy.Czy to też nie powinno
                      mnie obchodzić?Piszę o katolikach.
                      • gringo68 Re: des4 odpowiedz 07.12.06, 11:05
                        pocoo napisała:

                        > Dlaczego sławni aktorzy biorą ślub kościelny 10 razy.Czy to też nie powinno
                        > mnie obchodzić?Piszę o katolikach.

                        Jeżeli malżeństwo unieważniono zgodnie z procedurami, to niech robią to i 100
                        razy, ich problem ich sumienie...
                        • Gość: ant Re: des4 odpowiedz IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 11:10
                          > Jeżeli malżeństwo unieważniono zgodnie z procedurami, to niech robią to i 100
                          > razy, ich problem ich sumienie...

                          no właśnie o tym piszę i o to pytam !!!
                          to ci aktorzy to cholernie fatalni ludzie są !!
                          ciągle pod górke z tym ślubem !!!
                          a może mają wystarczający trzosik ??
                          ;)
                        • pocoo Re: gringo68 zlituj się 07.12.06, 11:18
                          No to do pioruna,co z tymi ślubami i rozwodami?Czy łatwo uzyskać rozwód
                          kościelny?Przecież tych ślubów udziela ksiądz katolicki a nie rabin.Mogą się
                          pobierać ile razy chcą ale muszą mieć rozwód.
                          • Gość: Konrad Re: gringo68 zlituj się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.06, 17:13
                            Nie można uzyskać rozwodu kościelnego.
                    • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 11:06
                      Gość portalu: ant napisał(a):

                      > a co ciebie to obchodzi co inni o was sądzą ??
                      > przecież to ICH zdanie, ICH życie !

                      Nie mnie nie obchodzi, dopoki inni nie zaczynają mnie atakować, poi co to
                      strona atakowaną są wierzący...
                      • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 11:11
                        a kto atakuje wierzących - odejdź w pokoju kobieto !
                        ja atakować moge tylko kler i kościół !
                        i to z satysfakcją czynie !
                  • salila Re: Jestem wielki? 07.12.06, 11:10
                    > Jeszcze raz się pytam? Co cię to obchodzi skoro cię to nie dotyczy...?
                    Forum jest miejscem do dyskusji. Można dyskutować niekoniecznie tylko o temtach
                    które nas bezpośrednio dotyczą. Jak nie radzisz sobie z krytyką kościoła czy
                    bliskich ci wartości, to lepiej nie podejmuj dyskusji zamiast próbować
                    zabraniać jej innym.
                    • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 11:12
                      wujek dobra rada (salila) mądrze powiedział.
                      • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 11:18
                        Nikt nie zabrania wam tych ataków i komentarzy. Po prostu śmieszne i żałosne
                        jest to wasze plucie frustracją i nienawiścią...
                        • salila Re: Jestem wielki? 07.12.06, 11:21
                          > Nikt nie zabrania wam tych ataków i komentarzy. Po prostu śmieszne i żałosne
                          > jest to wasze plucie frustracją i nienawiścią...
                          Te cechy podczas dyskusji zauważam niestety głównie po stronie katolików i
                          moralistów, zachowujących się tak jakby wiara przysłaniała im możliwość
                          normalnego postrzegania rzeczywistości.
                          • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 11:22
                            salila napisała:

                            > > Nikt nie zabrania wam tych ataków i komentarzy. Po prostu śmieszne i żało
                            > sne
                            > > jest to wasze plucie frustracją i nienawiścią...
                            > Te cechy podczas dyskusji zauważam niestety głównie po stronie katolików i
                            > moralistów, zachowujących się tak jakby wiara przysłaniała im możliwość
                            > normalnego postrzegania rzeczywistości.

                            Taaak? A może jakieś konkrety proszę. Z forów GW chociażby. O ilę się nie mylę
                            jedno z nich poświęcone jest wyłącznie atakowaniu wierzących...
                            • salila Re: Jestem wielki? 07.12.06, 11:33
                              > Taaak? A może jakieś konkrety proszę. Z forów GW chociażby.
                              Bez trudu znajdziesz nawet na tym forum wiele niesprawiedliwych i pełnych jadu
                              tekstów poboźnych katolików w stronę osób dla których kościół ani wiara nie
                              mają znaczenia.

                              > O ilę się nie mylę jedno z nich poświęcone jest wyłącznie atakowaniu
                              wierzących...
                              Niesamowite. Jak ktoś śmie krytykować wierzących i kościół. Oni mogą wszystkim
                              wtykać na siłę swoje zasady, a inni nie powinni nawet wyrażać swojego zdania.
                              • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 11:39
                                salila napisała:

                                > > Taaak? A może jakieś konkrety proszę. Z forów GW chociażby.
                                > Bez trudu znajdziesz nawet na tym forum wiele niesprawiedliwych i pełnych
                                jadu
                                > tekstów poboźnych katolików w stronę osób dla których kościół ani wiara nie
                                > mają znaczenia.
                                >
                                > > O ilę się nie mylę jedno z nich poświęcone jest wyłącznie atakowaniu
                                > wierzących...
                                > Niesamowite. Jak ktoś śmie krytykować wierzących i kościół. Oni mogą
                                wszystkim
                                > wtykać na siłę swoje zasady, a inni nie powinni nawet wyrażać swojego zdania.

                                Nie, ja się nie oburzam, stwierdzam po prostu fakt, że to wierzący są przede
                                wszstkim atakowani, a nie przeciwnie...

                                Oczywiście, swoich zasad nie zamierzam ci wtykać - szanuj rodziców, nie
                                zabijaj, nie kradnij, nie kłam itp. to przecież ciebie nie dotyczy...
                                • salila Re: Jestem wielki? 07.12.06, 11:53
                                  > Nie, ja się nie oburzam, stwierdzam po prostu fakt, że to wierzący są przede
                                  > wszstkim atakowani, a nie przeciwnie...
                                  Jakoś bezpodstawne ataki ne rzuciły mi się w oczy. Owszem widzę że są atakowani
                                  kiedy sami atakują, kiedy wypiszą tyle niesprawiedliwych bzdur ze normalnemu
                                  człowiekowi trudno uwierzyć że pochodzą od katolika wyznajacego podobno tyle
                                  pięknych zasad.

                                  > Oczywiście, swoich zasad nie zamierzam ci wtykać - szanuj rodziców, nie
                                  > zabijaj, nie kradnij, nie kłam itp. to przecież ciebie nie dotyczy...
                                  Właśnie pokazujesz tutaj w piękny sposób chory tok rozumowania.
                                  Czy gdzieś wspominałam jakie zasady są mi bliskie, żeby pisać takie brednie?
                                  Odpowiedź brzmi nie, ale wszystkowiedzący katolik przecież wie o mnie więcej
                                  niż ja sama.
                                  Są pewne oczywiste normy i zasady i nie potrzeba mi nakazów kościoła żeby
                                  wiedzieć co dobre a co złe. Większości z osób krytykujących takich jak ty i
                                  piszących o wciskaniu zasad chodzi w dużej mierze o próby wchodzenia kościoła i
                                  jego zwolenników z butami w życie prywatne ludzi którzy z kościołem nie chcą
                                  mieć nic do czynienia. Zrozum że naprawdę nie trzeba być gorliwym katolikiem,
                                  stosować się do wielu bzdur które głosi kościół, żeby być normalnym, dobrym
                                  człowiekiem.
                                  • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 11:58
                                    Konkreciki proszę, nie słowotok...
                                    • salila Re: Jestem wielki? 07.12.06, 12:04
                                      To jest właśnie konstruktywna dyskusja z katolikiem ;-) Bardzo mi przykro, że
                                      w "słowotoku" znalazło się za wiele słów z którymi twoja wiara i klapki na
                                      oczach nie pozwalają się zgodzić.
                                      • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 12:29
                                        salila napisała:

                                        > To jest właśnie konstruktywna dyskusja z katolikiem ;-) Bardzo mi przykro, że
                                        > w "słowotoku" znalazło się za wiele słów z którymi twoja wiara i klapki na
                                        > oczach nie pozwalają się zgodzić.

                                        No właśnie, katolik z klapkami na oczach vs. postympowy niezależny elytarny
                                        umysł antyklerykałow, hehe..
                                        • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:31
                                          > No właśnie, katolik z klapkami na oczach vs. postympowy niezależny elytarny
                                          > umysł antyklerykałow, hehe..

                                          boli, nie ??
                                          ale nie bój się "ty też możesz świętym być " !

                                          klerykał to klerykał, katolik to katolik,
                                          nie obnażaj swego "ja"!
                                          • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 12:39
                                            Gość portalu: ant napisał(a):

                                            > > No właśnie, katolik z klapkami na oczach vs. postympowy niezależny elytar
                                            > ny
                                            > > umysł antyklerykałow, hehe..
                                            >
                                            > boli, nie ??
                                            > ale nie bój się "ty też możesz świętym być " !

                                            Nie boli, co najwyżej śmieszy...
                                            >
                                            > klerykał to klerykał, katolik to katolik,
                                            > nie obnażaj swego "ja"!
                                            • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:40
                                              śmiech przez łzy , czy smiech wariata ??
                                              :)
                                              • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 12:43
                                                No prszę jak zgrabnie idzie ci interpretacja nastrojów. I sugestie nt. mojego
                                                zdrowia pychicznego. Wyobraź sobie, że można śmiać się i z innych powodów...
                                                • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:46
                                                  no jakich ??
                                                  :)
                                                  • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 12:48
                                                    Gość portalu: ant napisał(a):

                                                    > no jakich ??
                                                    > :)

                                                    Z klaunów i pajaców, to zdrowy śmiech...
                                                  • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:50
                                                    no, masz rację teraz rozumiem. Co spojrzysz w lustro to sie smiejesz !
                                                  • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 12:53
                                                    Gość portalu: ant napisał(a):

                                                    > no, masz rację teraz rozumiem. Co spojrzysz w lustro to sie smiejesz !

                                                    Nie, robię to czytając wpisy na forach internetowych...

                                                    Liczyłem, że twoje próby obrażenia mnie będą bardziej subtelne, przeliczyłem
                                                    się...
                                                  • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 13:01
                                                    na nic nie liczyłeś, tylko na samozadowolenie.
                                                    nie chcesz czasem pooglądac plebanii w tv ??
                        • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 11:22
                          ani ze mnie frustarat ani nienawistnik, mylisz się.
                          :)
                          • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 11:24
                            Gość portalu: ant napisał(a):

                            > ani ze mnie frustarat ani nienawistnik, mylisz się.
                            > :)

                            Tjaa, każdy na forum jest piekny bogaty i przystojny. A jaka jest prawda? Mozna
                            tylko domniemywać na podstawie wypowiedzi poszczególnych osób...

                            Twoje wpisy w licznych wątkach potwierdzj ą moją diagnozę...
                            • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 11:26
                              twoja diagnoza potwierdza tylko, że jesteś konowałem i nic wiecej :)
                              • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 11:29
                                Gość portalu: ant napisał(a):

                                > twoja diagnoza potwierdza tylko, że jesteś konowałem i nic wiecej :)

                                No widzisz jak ci słoma z butów wychodzi...
                                • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 11:51
                                  nie widze, a co ??
                                  masz lepszy wzrok ??
                                  :))
                                  • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 11:58
                                    Gość portalu: ant napisał(a):

                                    > nie widze, a co ??
                                    > masz lepszy wzrok ??
                                    > :))

                                    Wzrok nie. Kulturę osobistą...
                                    • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:07
                                      kulturę ??
                                      woow !! powaliłaś mnie !!
                                      szczególnie w wypowiedziach typu : "co cie to obchodzi, to nie twoja sprawa".
                                      no tak typowo katolicka kulturwa!
                                      • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 12:13
                                        Gość portalu: ant napisał(a):

                                        > kulturę ??
                                        > woow !! powaliłaś mnie !!
                                        > szczególnie w wypowiedziach typu : "co cie to obchodzi, to nie twoja sprawa".
                                        > no tak typowo katolicka kulturwa!

                                        I znów prostota z ciebie wychodzi i brak unmiejętności oceny tego co się pisze,
                                        chociażby dlatego że wciąz mnie uważasz za kobietę, hehe...
                                        • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:20
                                          za coś cie muszę uważać, nie ??
                                          ale przeoczyłem - w zakonach w internecie siędzą głównie chłopy, zakonnice w
                                          tym czasie zapieprzają !
                                          • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 12:23
                                            Masz jak widać bogatą wiedzę na temat tego co się dzieje w zakonach, hehe...
                                            • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:24
                                              no tak, jestem wykształciuchem przecież !!
                                              • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 12:32
                                                Gość portalu: ant napisał(a):

                                                > no tak, jestem wykształciuchem przecież !!

                                                "Wykształciuch" to terminologia IV RP, z którą się nie identyfikuję. No ale dla
                                                licealnych atyklerykalow jak katolik to na pewno pijak i zlodziej też, bo
                                                wszyscy pijacy to zlodzieje, hehe...
                                                • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:34
                                                  weż się i nie kompromituj, pls !!
                                                  • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 12:38
                                                    No i mamy kolejny żelazny argument - moją "kompromitację". Jak,co i dlaczego
                                                    pozotaje nie do pojęcia przez slabe rozumki katolickich prostaczków, do których
                                                    Wasza Elytarność i Postympowość nie ma zamiaru się zniżać...
                                                  • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:42
                                                    odniosę sie tylko do jednego słowa w twej chorej wypowiedzi, postęp.
                                                    Gdzie go widzisz w klerykalnym państwie ??
                                                    to że ty chcesz sie cofać poprzez brak parcia do przodu, nie znaczy że wszyscy
                                                    chcą.
                                                  • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 12:45
                                                    Gość portalu: ant napisał(a):

                                                    > odniosę sie tylko do jednego słowa w twej chorej wypowiedzi, postęp.
                                                    > Gdzie go widzisz w klerykalnym państwie ??
                                                    > to że ty chcesz sie cofać poprzez brak parcia do przodu, nie znaczy że
                                                    wszyscy
                                                    > chcą.

                                                    No, w końcu zostałem zaklasyfikowany jako "chory". Dziękuję Waszej
                                                    Elytarności&postympowości za diagnozę i miłość bliźniego. BTW, o jakie
                                                    klerykalne państwo ci chodzi?
                                                  • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:48
                                                    to że piszesz chore teksty nie znaczy że jesteś chory,
                                                    ale, że tak twierdzisz to świadczy o chorobie zwanej nadwrażliwością na własne
                                                    ego, ktora dotyka wileu katolików, tych bardziej nadgorliwych, proklerykalnych
                                                    i radykałów, czyli prostymi słowy - katotalibów :))
                                                  • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 12:56
                                                    Gość portalu: ant napisał(a):

                                                    > to że piszesz chore teksty nie znaczy że jesteś chory,
                                                    > ale, że tak twierdzisz to świadczy o chorobie zwanej nadwrażliwością na
                                                    własne
                                                    > ego, ktora dotyka wileu katolików, tych bardziej nadgorliwych,
                                                    proklerykalnych
                                                    > i radykałów, czyli prostymi słowy - katotalibów :))

                                                    No widzisz jak latwo stawiać ci diagnozę. Podstawy psychologii klinicznej
                                                    Kowalewskiego? Gratulacje, to cięzki materiał. Ex definitione wiesz, który
                                                    tekst jest "chory" no i jak ładnie stosujesz obelgi...
                                                  • Gość: ant Re: Jestem wielki? IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 13:03
                                                    nie "wiem" tylko "oceniam" jako chory, a to już róznica której twój subtelny
                                                    umysł nie dostrzega, oczywiście.
                                                    no nic, tak już masz.
                                                  • des4 Re: Jestem wielki? 07.12.06, 13:12
                                                    Gość portalu: ant napisał(a):

                                                    > nie "wiem" tylko "oceniam" jako chory, a to już róznica której twój subtelny
                                                    > umysł nie dostrzega, oczywiście.
                                                    > no nic, tak już masz.

                                                    Konczę dyskusję bo zeszłan na banalne gierki slowne. Jak będziesz mial coś
                                                    konkretnego do powiedzenia na temat śubów i rozwodów kościelnych to napisz...

    • woda.woda Rozsądnie jest nie mówić słowa "nigdy" 07.12.06, 11:24
      • Gość: ant Re: Rozsądnie jest nie mówić słowa "nigdy" IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 11:28
        to spróbuj wziąć slub nie wypowiadając tego słowa :))
        hłehłe
        • woda.woda Re: Rozsądnie jest nie mówić słowa "nigdy" 07.12.06, 11:29
          No właśnie - czy jest to rozsądne? :)
        • supaari Re: Rozsądnie jest nie mówić słowa "nigdy" 07.12.06, 11:41
          Gość portalu: ant napisał(a):

          > to spróbuj wziąć slub nie wypowiadając tego słowa :))
          > hłehłe

          Ja wziąłem. Nie wypowiadałem. Jako znawca niezrównany powiedz mi - może
          małżeństwo jest nieważne?
          • woda.woda Re: Rozsądnie jest nie mówić słowa "nigdy" 07.12.06, 11:46
            Złapał się we własną pułapkę?
            • supaari Re: Rozsądnie jest nie mówić słowa "nigdy" 07.12.06, 11:55
              woda.woda napisała:

              > Złapał się we własną pułapkę?

              W pułapkę własnej niewiedzy. Nie po raz pierwszy zresztą.
          • Gość: ant Re: Rozsądnie jest nie mówić słowa "nigdy" IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 11:52
            może jesteś niemową, kto wie ??
            :))
            • woda.woda Pomogę Ci :) 07.12.06, 11:56
              "Ślubuję ci miłość, wierność, uczciwość oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci.
              Tak mi dopomóż Bóg".
              • des4 Re: Pomogę Ci :) 07.12.06, 12:02
                woda.woda napisała:

                > "Ślubuję ci miłość, wierność, uczciwość oraz że cię nie opuszczę aż do
                śmierci.
                >
                > Tak mi dopomóż Bóg".

                ant to prawdopodobnie młody gniewny licealista-antyklerykał obrsażony na
                księdza katechetę, za wcześnie dla niego aby znać slowa przysiegi malzeńskiej,
                a później i tak ich nie pozna bo raz że niewierzący, dwa że postympowo bedzie
                żyć w wolnym stadle dając wlasnym przykładem odpór katolickiej kołtunerii...;)
                • woda.woda Re: Pomogę Ci :) 07.12.06, 12:02
                  Ja go nie oceniam
                • salila Re: Pomogę Ci :) 07.12.06, 12:10
                  > ant to prawdopodobnie młody gniewny licealista-antyklerykał obrsażony na
                  > księdza katechetę, za wcześnie dla niego aby znać slowa przysiegi
                  malzeńskiej,
                  > a później i tak ich nie pozna bo raz że niewierzący, dwa że postympowo bedzie
                  > żyć w wolnym stadle dając wlasnym przykładem odpór katolickiej kołtunerii...;)
                  Jaka piękna, mądra i sprawiedliwa ocena- taka czysto katolicka ;-)
                • Gość: ant Re: Pomogę Ci :) IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:15
                  córciu, bo chyba moge ci tak powiedzieć, mam syna w liceum, który nie chodzi na
                  twe "święte katechezy" - bo mu dałem wolny wybór- słowa przysięgi małżeńskiej
                  składałem jak ciebie na świecie pewnie nie było, lecz mam na tyle, w
                  odróżnieniu od ciebie i tobie podobnych, głowę odporną na odmóżdżenie, że
                  potrafię sam mysleć bez dogmatów i nakazów jakiejkolwiek instytucji.
                  aha, i zyje w wolnym stadle wychowując dwoje dzieci (moje jest jedno), czym
                  daje przykład własnie, waszej katolickiej kołtunerii- dobrze powiedziałaś :))

                  hłehłehłe.
              • karbat Re: Pomogę Ci :) 07.12.06, 12:02
                czy kosciol zajmowal by sie rozwodami katolikow gdyby nie mial z tego kasy

                dokladaja do tego interesu
                • woda.woda Karbacie 07.12.06, 12:04
                  Kościół opiera się o pewne zasady i nikt nikogo nie zmusza do brania slubu
                  kościelnego. jeśli ktoś sie na to decyduje, powinien zdawać sobie sprawę z
                  tego, co robi.
                • des4 Re: Pomogę Ci :) 07.12.06, 12:06
                  karbat napisał:

                  > czy kosciol zajmowal by sie rozwodami katolikow gdyby nie mial z tego kasy
                  >
                  > dokladaja do tego interesu

                  Konkreciki proszę, a nie opowieści typu "ciotka kuzynki sasiadki mojego szefa
                  powiedziała, że..."
                  • Gość: ant Re: Pomogę Ci :) IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:17
                    > Konkreciki proszę, a nie opowieści typu "ciotka kuzynki sasiadki mojego szefa
                    > powiedziała, że..."

                    ale jeśli ona tak powiedziała to dlaczego jej nie wierzyć ??
                    przeca jest katoliczką !!

                    :))
                    • des4 Re: Pomogę Ci :) 07.12.06, 12:23
                      Gość portalu: ant napisał(a):

                      > > Konkreciki proszę, a nie opowieści typu "ciotka kuzynki sasiadki mojego s
                      > zefa
                      > > powiedziała, że..."
                      >
                      > ale jeśli ona tak powiedziała to dlaczego jej nie wierzyć ??
                      > przeca jest katoliczką !!
                      >
                      > :))

                      Konkreciki proszę...
                      • Gość: ant Re: Pomogę Ci :) IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:26
                        mózg ci się zawiesił, jak winda 95 !!
                        daj reset, jak zobaczysz niebieski ekran to formatuj twardziela i reinstaluj !!
                        :))
                        na razie !
                        • des4 Re: Pomogę Ci :) 07.12.06, 12:34
                          Gość portalu: ant napisał(a):

                          > mózg ci się zawiesił, jak winda 95 !!
                          > daj reset, jak zobaczysz niebieski ekran to formatuj twardziela i
                          reinstaluj !!
                          > :))
                          > na razie !

                          No widzisz. Teraz musisz być z siebie dumny jak kto błyskotliwie mnie
                          zgasiłeś, możesz pochwalić się kolegom z klasy, hehe...
                          • salila Re: Pomogę Ci :) 07.12.06, 12:43
                            No i znowu negowanie faktów. Jak nie wiesz co napisać to najlepiej stwierdzić
                            że to nastoletni głupek, mimo że wiesz że rzeczywistość jest inna. Jakie to
                            proste i jakie "mądre".
                            • des4 Re: Pomogę Ci :) 07.12.06, 12:58
                              salila napisała:

                              > No i znowu negowanie faktów. Jak nie wiesz co napisać to najlepiej stwierdzić
                              > że to nastoletni głupek, mimo że wiesz że rzeczywistość jest inna. Jakie to
                              > proste i jakie "mądre".

                              Nie wiem czy nastoletni. Nastoletni jest za to na pewno poziom wypowiedzi...
                          • Gość: ant Re: Pomogę Ci :) IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:45
                            dziecko, daj adresy tych swoich kolegów to się im pochwale :))
                            czego sie nie robi dla bliźniego...
              • Gość: ant dzieki za pomoc. :) IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:04
                "cię nie opuszczę aż do śmierci."

                czy to dopuszcza możliwość, że jednak kiedykolwiek ??
                przecież to to samo co "nigdy".
                • des4 Re: dzieki za pomoc. :) 07.12.06, 12:07
                  Gość portalu: ant napisał(a):

                  > "cię nie opuszczę aż do śmierci."
                  >
                  > czy to dopuszcza możliwość, że jednak kiedykolwiek ??
                  > przecież to to samo co "nigdy".

                  No jak się wyłożyło na merytoryce, podpieramy się semantyką, heh...
                  • Gość: ant Re: dzieki za pomoc. :) IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:09
                    "jakoś trza se w życiu radzić nie", nauka idzie z góry (vide nasz prezio i
                    reszta) :))
                • woda.woda Re: dzieki za pomoc. :) 07.12.06, 12:08
                  Kościół robi wyjątek - dopuszcza sytuacje unieważniające małżeństwo
                  • Gość: ant Re: dzieki za pomoc. :) IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:10
                    wiem, wiem, robi tak bo musi. inaczej wielu możnych tego swiata olało by ten
                    cały wasz kościół.
                    • woda.woda Re: dzieki za pomoc. :) 07.12.06, 12:13
                      Nie chcesz być oceniany - nie oceniaj
                      • Gość: ant Re: dzieki za pomoc. :) IP: *.adsl.inetia.pl 07.12.06, 12:18
                        no, tak ale ja się oceny nie boję, a kościół tak !
                        dlaczego ??
                        :)
                    • Gość: pocoo Re:Temat dla wierzących IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.06, 12:15
                      Bo ja wyję ze śmiechu.
                      • edico Re:Temat dla wierzących 13.12.06, 23:37
                        Och, tych tematów są gotowi wcisnąć nieograniczoną ilość, byle religia z tego
                        wyniosła korzyści :))
    • Gość: takitam Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: 80.51.225.* 07.12.06, 12:28
      Mylisz się, przecież są rozwody kościelne.
      • karbat Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 14:48
        karbat 07.12.06, 12:02 + odpowiedz


        czy kosciol zajmowal by sie rozwodami katolikow gdyby nie mial z tego kasy
        dokladaja do tego interesu

        • Karbacie
        woda.woda 07.12.06, 12:04 + odpowiedz

        Kościół opiera się o pewne zasady i nikt nikogo nie zmusza do brania slubu
        kościelnego. jeśli ktoś sie na to decyduje, powinien zdawać sobie sprawę z
        tego, co robi.

        ;) precyzuje
        czy jest mozliwy rozwod w kosciele katolickim bez KASY ,za darmo ,za Bog zaplac
        ( jaka jest regula nie interesuja mnie wyjatkowe wyjatki ;))
        • pocoo Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 07.12.06, 15:50
          Hop siup,miesza mi się.Często młodzi ludzie biorą ślub konkordatowy pod presją
          rodziny.Spróbuj się sprzeciwić.Jak im się odechce znosić siebie,to albo
          potrzebna cykuta albo kościelny rozwód po to, aby móc wziąć znowu ślub kościelny
          • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 08.12.06, 12:00
            pocoo napisała:

            > Hop siup,miesza mi się.Często młodzi ludzie biorą ślub konkordatowy pod
            presją
            > rodziny.Spróbuj się sprzeciwić.Jak im się odechce znosić siebie,to albo
            > potrzebna cykuta albo kościelny rozwód po to, aby móc wziąć znowu ślub
            kościeln
            > y

            Hop, siup!! Rzeczywiście pomieszało Ci się całkowicie! Bredzisz jak
            potłuczony...
            Ślub "konkordatowy" to po prostu ślub kościelny ze skutkami cywilnymi. Nie ma
            różnicy między wzięciem ślubu konkordatowego i wzięciem ślubu cywilnego, a
            następnie kościelnego.
            Nie do końca rozumiem skąd ta szczególna presja rodziny na branie właśnie ślubu
            konkordatowego. Może chcą zaoszczędzić czas i nerwy (jedna uroczystość zamiast
            dwóch - proboszcz ma później obowiązek załatwić cywilne formalności; szopki są,
            jak nie załatwi w przewidzianym prawem terminie)? Chyba rozsądne?
            Rozwiązanie "cywilnej" części ślubu konkordatowego nie nastręcza większych
            kłopotów niż rozwód cywilny.
            NIE MA ROZWODÓW KOŚCIELNYCH!!
            • edico Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 08.12.06, 21:56
              supaari napisał:



              > Hop, siup!! Rzeczywiście pomieszało Ci się całkowicie! Bredzisz jak
              > potłuczony...
              > Ślub "konkordatowy" to po prostu ślub kościelny ze skutkami cywilnymi. Nie ma
              > różnicy między wzięciem ślubu konkordatowego i wzięciem ślubu cywilnego, a
              > następnie kościelnego.

              No no, drogi pilocie. Tym razem chyba szatan trochę różą wiatrów Ci pokręcił :))
              Zamiast bawić się w szukanie azymutu śladem własnego palca powiedz uczciwie, że
              ślub końkordatowy, to nic innego, jak zobowiązanie się strony kościelnej do
              przekazania wypełnionych dokumentów zgodnie z wymaganych prawem w terminie 7 dni
              od dokonanej czynności prawnej właściwemu miejscowo i rzeczowo organowi
              samorządu terytorialnego. Niedotrzymanie terminu zaowocowało już nie jedną
              pustką prawną po takiej ceremonii kościelnej :))
              • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 09.12.06, 14:23
                edico napisał:

                > supaari napisał:
                >
                >
                >
                > > Hop, siup!! Rzeczywiście pomieszało Ci się całkowicie! Bredzisz jak
                > > potłuczony...
                > > Ślub "konkordatowy" to po prostu ślub kościelny ze skutkami cywilnymi. Ni
                > e ma
                > > różnicy między wzięciem ślubu konkordatowego i wzięciem ślubu cywilnego,
                > a
                > > następnie kościelnego.
                >
                > No no, drogi pilocie. Tym razem chyba szatan trochę różą wiatrów Ci
                pokręcił :)
                > )
                > Zamiast bawić się w szukanie azymutu śladem własnego palca powiedz uczciwie,
                że
                > ślub końkordatowy, to nic innego, jak zobowiązanie się strony kościelnej do
                > przekazania wypełnionych dokumentów zgodnie z wymaganych prawem w terminie 7
                dn
                > i
                > od dokonanej czynności prawnej właściwemu miejscowo i rzeczowo organowi
                > samorządu terytorialnego. Niedotrzymanie terminu zaowocowało już nie jedną
                > pustką prawną po takiej ceremonii kościelnej :))

                Nie usprawiedliwiaj się - pustka w Twej głowie to nie efekt opieszałości
                proboszcza!

                Czy Ty też twierdzisz, że rodziny wymuszają ślub konkordatowy, po którym trzeba
                brać kościelny "rozwód"?
                • edico Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 09.12.06, 14:52
                  Znowu wkładasz komuś w usta swoje niezwykłej mądrości słowa, by na nie za chwilę
                  z moherowym uniesieniem odpowiadać :o))

                  Ustosunkuj się do niezbitych faktów i daruj sobie i innym wyciskanie własnych
                  wibracji intelektualnych.
                  • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 10.12.06, 22:16
                    edico napisał:
                    > Ustosunkuj się do niezbitych faktów i daruj sobie i innym wyciskanie własnych
                    > wibracji intelektualnych.

                    A te "niezbite faty" to co???
                    1. Że ślub konkordatowy ma inne skutki cywilne niż zwykły ślub cywilny?
                    2. Że Jezus wzywał do zabijania przeciwników?
                    3. Że krzyżowcy "skradli" Bazylikę św. Marka i przewieźli do Wenecji????


                    Dziecko drogie - przejrzyj swoje wypociny na forum i wtenczas cokolwiek napisz,
                    bo do tej pory dostarczasz jeno rozrywki...
                    • edico Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 11.12.06, 15:34
                      Jak zwykle pilocie uciekasz od konkretnych odpowiedzi serwując własne bogobojne
                      apokaliptyczne przemyślenia. Powróć do źródeł przparafialny filozowie, o ile
                      potrafisz czytać ze zrozumieniem.
                      • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 12.12.06, 15:18
                        edico napisał:

                        > Jak zwykle pilocie uciekasz od konkretnych odpowiedzi serwując własne
                        bogobojne
                        > apokaliptyczne przemyślenia. Powróć do źródeł przparafialny filozowie, o ile
                        > potrafisz czytać ze zrozumieniem.

                        Nie mogę uciekać od konkretnych odpowiedzi, bo Ty pytań nie zadajesz... Ale na
                        moje pytania też nie odpowiadasz. Taka Twa pokrętna natura... Edico - nasz
                        forumowy lepperek :-))
                        • edico Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 13.12.06, 20:35
                          supaari napisał:

                          > Nie mogę uciekać od konkretnych odpowiedzi, bo Ty pytań nie zadajesz... Ale na
                          > moje pytania też nie odpowiadasz. Taka Twa pokrętna natura... Edico - nasz
                          > forumowy lepperek :-))

                          Czyżby katolicka leperiada do tego stopnia do tego stopnia oczadziła sposób
                          pojmowania dyskusji, że wystarczy w miejsce konkretnej odpowiedzi posługiewać
                          się pytaniami wprowadzającymi bezsensowne odskocznie wygodnie dla Ciebie???

                          Stosując tą metodę mogę zapytać się Ciebie, dla czego w Ameryce jaszcze murzynów
                          biją a katolicy w oparciu o swoje zasady boskiej sprawiedliwości temu się nie
                          sprzeciwiają. Nie słyszałem takich głosów sprzeciwu ani przeciwko rasizmowi Ku
                          Klux Klanu, ani w czasie robienia kawioru z oczu ludzkich przez katolickich
                          Ustaszów, ani też w czasie polowania na ludzi urządzanych przez Pinocheta.
                          • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 13.12.06, 21:52
                            edico napisał:

                            >> Czyżby katolicka leperiada do tego stopnia do tego stopnia oczadziła sposób
                            > pojmowania dyskusji, że wystarczy w miejsce konkretnej odpowiedzi posługiewać
                            > się pytaniami wprowadzającymi bezsensowne odskocznie wygodnie dla Ciebie???

                            Dziecinko, podaj mi te konkretne pytania zamiast stosowaś kretyniczne sugestie!
                            Jak facet - jakie pytania zadałeś wyżej, na które nie odpowiedziałem?

                            > Stosując tą metodę mogę zapytać się Ciebie, dla czego w Ameryce jaszcze
                            murzynó
                            > w
                            > biją a katolicy w oparciu o swoje zasady boskiej sprawiedliwości temu się nie
                            > sprzeciwiają. Nie słyszałem takich głosów sprzeciwu ani przeciwko rasizmowi Ku
                            > Klux Klanu, ani w czasie robienia kawioru z oczu ludzkich przez katolickich
                            > Ustaszów, ani też w czasie polowania na ludzi urządzanych przez Pinocheta.

                            To mało słyszałeś. Czyżbyś nie wiedział o tym, że z rąk pinochetystów ginęli
                            księża (za to, że sprzeciwiali się reżimowi)? Cyżbyś twierdził, że Ustasze byli
                            bardziej katoliccy niż chorwaccy? Czyżbyś sugerował, że KKK był organizacją
                            katolicką? W tej ostatniej sugestii jesteś o krok od bizantyjskich korzeni
                            weneckiej świątyni św. Marka. To był (jest?) antykatolicki ruch z południa
                            USA!!!
                            • edico Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 13.12.06, 22:55
                              Stać cię na coś więcej ojcu zaczadzonych oprócz adresów ad personam z braku
                              jakiejkolwiek argumentacji :))
                              • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 13.12.06, 23:02
                                edico napisał:

                                > Stać cię na coś więcej ojcu zaczadzonych oprócz adresów ad personam z braku
                                > jakiejkolwiek argumentacji :))

                                Ad persomnam? Proszę o przykłady od roku co najmniej i... brak. Ale błedy
                                gramatyczne - jak najbardziej. Ptzyjmij do wiadomości, że wołasz od
                                rzeczownika "ojciec" brzmi "ojcze"! I nie traktuj tego jak "argumentum ad
                                personam", bo przy takim podejściu pozostaniesz ignorantem do końca życia!
                                • edico Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 13.12.06, 23:16
                                  I znowu mam Ci przypominać, że lepiej się myć niż wietrzyć?
                                  Powróć choćby w sposób ogólnie zrównoważony do podnoszonej przez Ciebie kwestii
                                  bazyliki św. Marka. W tym właśnie tkwi cała filozofia katolicyzmu. I daruj mi
                                  jakieś bzdety o ratowaniu chrześcijańskiego Konstantynopola rabując go i
                                  mordując mieszkańców tego miasta razem lub na przemian z muzułmanami.

                                  Owoce tej działalności znajdują się właśnie w postaci tej katolickiej bazyliki!!!

                                  Montesquieu pisał - "często w czasach pisał - " w czasach ciemnoty skrót dzieła
                                  skazuje na zagładę samo dzieło".

                                  Gdyby stać Cię było na analizę autorstwa zgromadzonych w tej bazylice dzieł i
                                  źródeł ich pochodzenia, zastanowił byś się nad samym sobą i swoją rolą, jaką w
                                  tej religijnej machinie spełniasz.

                                  • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 14.12.06, 12:54
                                    edico napisał:

                                    > I znowu mam Ci przypominać, że lepiej się myć niż wietrzyć?
                                    > Powróć choćby w sposób ogólnie zrównoważony do podnoszonej przez Ciebie
                                    kwestii
                                    > bazyliki św. Marka. W tym właśnie tkwi cała filozofia katolicyzmu. I daruj mi
                                    > jakieś bzdety o ratowaniu chrześcijańskiego Konstantynopola rabując go i
                                    > mordując mieszkańców tego miasta razem lub na przemian z muzułmanami.
                                    >
                                    > Owoce tej działalności znajdują się właśnie w postaci tej katolickiej
                                    bazyliki!
                                    > !!

                                    Tę bazylikę ukończono budować w przed końcem I wyprawy krzyżowej. Jest ona
                                    owocem technicznej wiedzy i bogactwa ówczesnych Wenecjan. I nigdy nie była w
                                    Bizancjum!!!



                                    > Gdyby stać Cię było na analizę autorstwa zgromadzonych w tej bazylice dzieł i
                                    > źródeł ich pochodzenia, zastanowił byś się nad samym sobą i swoją rolą, jaką w
                                    > tej religijnej machinie spełniasz.
                                    >

                                    Wystrój wnętrza to nie budynek!!! Co do "źródeł pochodzenia", to może zapoznasz
                                    się z umową między Wenecjanami i krzyżowcami, a Aleksym IV? Może zapoznasz się
                                    z realizacją umowy przez obie strony? W takich sytuacjach obecnie idzie się do
                                    sądu po tytuł egzekucyjny, a następnie do komornika. W wieku XIII procedura
                                    egzekucyjna wyglądała nieco inaczej.
                                    • edico Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 14.12.06, 23:26
                                      supaari napisał:

                                      > Tę bazylikę ukończono budować w przed końcem I wyprawy krzyżowej. Jest ona
                                      > owocem technicznej wiedzy i bogactwa ówczesnych Wenecjan. I nigdy nie była w
                                      > Bizancjum!!!
                                      Fiu, fiu!!! A od kiedy to w Wenecji budowało się w stylu bizantyjskim. O ile
                                      wiem, do określonej wiedzy dochodzi się przez dłuższy okres czasu, a tu "ślus,
                                      lus i jus" wenecjanie po uderzeniu w stół opanowali tajniki wiedzy z zakresu
                                      architektury bizantyjskiej w sytuacji, gdy z Konstantynopolem nie mieli nic
                                      wspólnego poza rabunkowymi najazdami.

                                      Potrafisz to bez cudów logicznie wyjaśnić?

                                      >
                                      >
                                      >
                                      > > Gdyby stać Cię było na analizę autorstwa zgromadzonych w tej bazylice dzi
                                      > eł i
                                      > > źródeł ich pochodzenia, zastanowił byś się nad samym sobą i swoją rolą, j
                                      > aką w
                                      > > tej religijnej machinie spełniasz.
                                      > >
                                      >
                                      > Wystrój wnętrza to nie budynek!!! Co do "źródeł pochodzenia", to może zapoznasz
                                      >
                                      > się z umową między Wenecjanami i krzyżowcami, a Aleksym IV? Może zapoznasz się
                                      > z realizacją umowy przez obie strony? W takich sytuacjach obecnie idzie się do
                                      > sądu po tytuł egzekucyjny, a następnie do komornika. W wieku XIII procedura
                                      > egzekucyjna wyglądała nieco inaczej.
                                      >
                                      >
                                      • supaari Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 15.12.06, 12:20
                                        edico napisał:

                                        > Fiu, fiu!!! A od kiedy to w Wenecji budowało się w stylu bizantyjskim. O ile
                                        > wiem, do określonej wiedzy dochodzi się przez dłuższy okres czasu, a tu "ślus,
                                        > lus i jus" wenecjanie po uderzeniu w stół opanowali tajniki wiedzy z zakresu
                                        > architektury bizantyjskiej w sytuacji, gdy z Konstantynopolem nie mieli nic
                                        > wspólnego poza rabunkowymi najazdami.
                                        >
                                        > Potrafisz to bez cudów logicznie wyjaśnić?

                                        Od kiedy? Może od Justyniana Wieliego, który włączył całą Italię do Bizancjum.
                                        Może od Karola Wielkiego, kiedy południe Italii i niewielkie enklawy na północy
                                        nad Adriatykiem (w tym Wenecja) należały do cesarstwa wschodniego? Może od
                                        czasów obrazoburstwa, kiedy wielu artystów i mnichów zostało wygnanych z
                                        Bizancjum?
                                        Mam nadzieję, że nie uznasz tego za "cuda". Ze swej strony zrewanżuję się tym
                                        samym wobec Twej halucynajcji, w której weneckie galery przewożą tysiące ton
                                        kamienia z rozebranej świątyni znad Bosforu do własnego miasta. Ta halucynacja
                                        to nie cud - to skrajna głupota.
                                        • edico Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 15.12.06, 20:46
                                          supaari napisał:


                                          > Od kiedy? Może od Justyniana Wieliego, który włączył całą Italię do Bizancjum.
                                          > Może od Karola Wielkiego, kiedy południe Italii i niewielkie enklawy na
                                          > północy nad Adriatykiem (w tym Wenecja) należały do cesarstwa wschodniego?
                                          Twój problem, który podnosisz zmykając przed odpowiedzią przed pytaniami o
                                          argumentację podnoszonych twierdzeń. Powróć do poruszanych wcześniej kwestii bez
                                          podwijania ogona :))

                                          > Może od
                                          > czasów obrazoburstwa, kiedy wielu artystów i mnichów zostało wygnanych z
                                          > Bizancjum?
                                          Twój problem i hipokryzji Twojej religii, której się poddajesz nie mając odwagi
                                          sięgnięcia do innych materiałów poza nakazanymi. Pisałem Ci już, że czytanie
                                          bublii nie jest już grzechem, ponieważ zdjęta została z Kościelnego Wykazu Ksiąg
                                          Zakazanych w roku 1966. Czyżby nastojaszczij katolik nadal tkwił w zakazach
                                          średniowiecza?

                                          > Mam nadzieję, że nie uznasz tego za "cuda".
                                          Mianowicie czego? Tego, że nawet i w tym wypadku katolicy zrobili sobie kabaret
                                          z dekalogu?

                                          > Ze swej strony zrewanżuję się tym samym wobec Twej halucynajcji, w której
                                          > weneckie galery przewożą tysiące ton kamienia z rozebranej świątyni znad
                                          > Bosforu do własnego miasta. Ta halucynacja to nie cud - to skrajna głupota.
                                          Też jestem tego samego zdania, bo trudno fakty określić inaczej :))
                                          A że do Ciebie nie docierają?
                                          No cóż, wybrałeś taką formę własnej egzystencji :))
                                          • supaari Straszny Edico... 16.12.06, 11:41
                                            Znów uciekasz od tematu!

                                            Edico: "Fiu, fiu!!! A od kiedy to w Wenecji budowało się w stylu bizantyjskim.
                                            O ile wiem, do określonej wiedzy dochodzi się przez dłuższy okres czasu, a
                                            tu "ślus, lus i jus" wenecjanie po uderzeniu w stół opanowali tajniki wiedzy z
                                            zakresu architektury bizantyjskiej w sytuacji, gdy z Konstantynopolem nie mieli
                                            nic wspólnego poza rabunkowymi najazdami."

                                            Supaari: "Od kiedy? Może od Justyniana Wieliego, który włączył całą Italię do
                                            Bizancjum. Może od Karola Wielkiego, kiedy południe Italii i niewielkie enklawy
                                            na północy nad Adriatykiem (w tym Wenecja) należały do cesarstwa wschodniego?
                                            Może od czasów obrazoburstwa, kiedy wielu artystów i mnichów zostało wygnanych
                                            z Bizancjum?"

                                            A co robi Edico? Rewiduje swoją "wiedzę"? Ależ skąd!!!

                                            Zadedykuję Ci parafrazę wiersza Tuwima. Podejrzewam, że nie zrozumiesz, ale
                                            trudno - potraktuj to jako darmową edukację. Ile z niej wyciągniesz - Twoja
                                            sprawa:

                                            Wśród wielu jezior, gdzie Łyna płynie,
                                            W monitor blade kierując lico,
                                            W stolicy Warmii - pięknym Olsztynie
                                            Uwił swe gniazdko straszny Edico.

                                            Wzrokiem swym toczy wokoło dzielnie,
                                            Gdy w "rumburaka" przyjdzie mu klikać.
                                            A patrząc widzi wszystko oddzielnie:
                                            Że styl... że Trójca... że Bazylika...

                                            Błędy składniowe i gramatyczne
                                            Styl zbyt kwiecisty w postach bez treści...
                                            I rewelacje "ahistoryczne"
                                            Bez trudu może zawsze pomieścić.

                                            Spytasz o konkret? Zaraz ucieka:
                                            Że mnich... że papież... że kiecki księże...
                                            Zmienia tematy, chwili nie zwleka
                                            By ukryć swego umysłu nędzę!

                                            Znawcą historii jest on prawideł!
                                            I praw wszelakich wszech-zawiłości!
                                            Od kiedy odkrył, ile od wideł
                                            "Kopiuj/wklej" większe ma możliwości.

                                            Stąd jest ta twórczość godna fryzjera!
                                            Że Rzym... konkordat... Biblia... Tradycja...
                                            Że ślub... Wyszyński... że Kościół teraz...
                                            Że Akwinata... że Inkwizycja...

                                            Gdyby za kłamsta i nieścisłości,
                                            Manipulacje i prymitywizm
                                            Dawano karę, by ściśle pościć,
                                            Edico byłby dawno nieżywy!!!
                                            • edico Re: Straszny Edico... 16.12.06, 16:13
                                              A może to całe Twoje Bizancjum W Italii zaczęło się od Hamurabiego :))
                                              Zresztą wpływy Bozancjum na architekturę Italii można przecież dostrzec także w
                                              biblijnym uchu igielnym :))
                                              • supaari Re: Straszny Edico... 17.12.06, 19:45
                                                edico napisał:

                                                > A może to całe Twoje Bizancjum W Italii zaczęło się od Hamurabiego :))
                                                > Zresztą wpływy Bozancjum na architekturę Italii można przecież dostrzec także
                                                w
                                                > biblijnym uchu igielnym :))

                                                Och, nie!!! Z pewnością od czasu, kiedy Edico "odkrył" i opanował
                                                combinację "ctrl+C" i "ctrl+V"! Wpływy się skończą, jak Edico zacznie MYŚLEĆ
                                                (czyli nigdy)!!!

                                                BTW - nigny nie miałem Bizancjum, więc zaimek "Twoje", jakiego użyłeś jest
                                                całkowicie nie na miejscu.
                                                • edico Re: A na temat??? 18.12.06, 00:09
                                                  Up!
        • mika74 Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 08.12.06, 09:28
          A mozesz mnie oświecic dlaczego rozprawa sadowa miałaby byc za darmo?
          Uważasz,ze rozprawa sadowa nic nie kosztuje?Nie rozumiem tej głupoty co
          niekrórych ,ze w kościele wszystko ma byc za darmo. Co na tym świecie masz za
          darmo?
          • edico Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 16.12.06, 01:34
            mika74 napisała:

            > ...Nie rozumiem tej głupoty co niekrórych ,ze w kościele wszystko ma byc za
            > darmo. Co na tym świecie masz za darmo?
            Boga za pieniądze to mogę sprzedawać Ci na każdym rogu ulicy. Jeżeli dopłacisz,
            mogą się znaleźć również i stosowne pienia :))

            Zwróć uwagę na to, że Jeshua ponoć wy.... handlarzy ze swego Kościoła, a Wy
            powołując się na niego i jego spuściznę, kuipczycie wszystkim w tym kościele, co
            jest tylko możliwe.
            Odpowiedz mi na pytanie, w jakim przedziale mieści się to po między praktykowaną
            hipokryzją a indoktrynalną głupotą?
    • edico Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 08.12.06, 02:05
      A usilnie hoduje i ochrania ich w swoich szeregach.
      • supaari Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 08.12.06, 12:01
        edico napisał:

        > A usilnie hoduje i ochrania ich w swoich szeregach.

        A przed kim ochrania? Przed homofobami?
        • pocoo Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 08.12.06, 19:23
          Hej, ty kleryku.Jeżeli ksiądz dopuści się przestępstwa to się go ukrywa w
          klasztorze.Nic o tym nie wiesz?Jesteś naiwny,czy udajesz?
          • supaari Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 09.12.06, 14:25
            pocoo napisała:

            > Hej, ty kleryku.Jeżeli ksiądz dopuści się przestępstwa to się go ukrywa w
            > klasztorze.Nic o tym nie wiesz?Jesteś naiwny,czy udajesz?

            Homoseksualizm jest przestępstwem??? Podaj mi artykuł, może na kogoś doniosę...
            • edico Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 09.12.06, 15:58
              Hej, pilocie katolickich przestworzy. Jeżeli homoseksualizm jest taką
              środowiskową normą, to po co te krzyki ze strony hierarchii kościelne,
              weszpolaków czy też innych pretorianów katolictwa po polsku?
              • supaari Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 10.12.06, 22:28
                edico napisał:

                > Hej, pilocie katolickich przestworzy. Jeżeli homoseksualizm jest taką
                > środowiskową normą, to po co te krzyki ze strony hierarchii kościelne,
                > weszpolaków czy też innych pretorianów katolictwa po polsku?

                Hej, edioto!
                Jeżeli zabójstwa są taką środowiskową normą śród Polaków, to po co art. 148 kk?
                Pomyśl achoć chwilę...
                • edico Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 11.12.06, 15:37
                  art 148 kk stawia konkretnie sprawę i trudno w tym przedmiocie odnosić się do
                  hipokryzji kościelnej zmieniającej swe stanowisko w zależności od aktualnych
                  interesów. Tylko czy ktoś funkcjonujący na podłożu szkółki niedzielnej jest w
                  stanie to pojąć, to jest zupełnie inna sprawa.
                  • supaari Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 12.12.06, 15:16
                    edico napisał:

                    > art 148 kk stawia konkretnie sprawę i trudno w tym przedmiocie odnosić się do
                    > hipokryzji kościelnej zmieniającej swe stanowisko w zależności od aktualnych
                    > interesów. Tylko czy ktoś funkcjonujący na podłożu szkółki niedzielnej jest w
                    > stanie to pojąć, to jest zupełnie inna sprawa.

                    Hipokryzja zmieniająca stanowisko???
                    Ponawiam pytanie - czy "srodowioskowa norma" jest wystarczającym powodem do
                    dostosowywania do niej reguł?
                    • edico Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 13.12.06, 01:36
                      A do jakiej normy zaliczysz list do biskupów wysłany przez kard. Josefa
                      Ratzingera nakazujący biskupom pod groźbą ekskomuniki ukrywanie pedałów
                      kościelnych przed wymiarem sprawiedliwości???
                      • supaari Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 13.12.06, 10:41
                        edico napisał:

                        > A do jakiej normy zaliczysz list do biskupów wysłany przez kard. Josefa
                        > Ratzingera nakazujący biskupom pod groźbą ekskomuniki ukrywanie pedałów
                        > kościelnych przed wymiarem sprawiedliwości???

                        Jak zwykle brak odpowiedzi na pytanie, za to dowód własnej niewiedzy. Masz na
                        myśli tę instrukcję z 1962 r., kiedy Ratzinger ani nie był kardynałem, ani w
                        Rzymie nie siedział?
                        • edico Pedałów Krk też oficjalnie nigdy nie zaakceptował 13.12.06, 21:14
                          w najlepszym wypadku usilnie ich ukrywając :))

                          supaari napisał:

                          > edico napisał:
                          >
                          > > A do jakiej normy zaliczysz list do biskupów wysłany przez kard. Josefa
                          > > Ratzingera nakazujący biskupom pod groźbą ekskomuniki ukrywanie pedałów
                          > > kościelnych przed wymiarem sprawiedliwości???
                          >
                          > Jak zwykle brak odpowiedzi na pytanie, za to dowód własnej niewiedzy. Masz na
                          > myśli tę instrukcję z 1962 r., kiedy Ratzinger ani nie był kardynałem, ani w
                          > Rzymie nie siedział?
                          >
                          Typowy przykład wekslowania tematu i ucieczki od odpowiedzi. Myślę, że kard.
                          Ratzinger (dziś papież Benedykt XVI) pisząc w imieniu Jana Pawła II
                          kard. jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary (1981-2005) egzekwując watykański
                          dokument z 1962 r. "Crimen sollicitationis" (Zbrodnia nakłaniania do grzechu),
                          zmuszając Kościół do milczenia na temat nadużyć seksualnych księży, miał pełną
                          świadomość tego, co pisze i do czego się odwołuje przypominając o obowiązku
                          przestrzegania zawartych tam wytycznych pod groźbą ekskomuniki.

                          W 2001 r. Jan Paweł II ogłosił list apostolski "Sacramentum sanctitatis tutela"
                          dotyczący m.in. pedofilii w Kościele wraz z nowymi "Normami w sprawie
                          najcięższych przestępstw". Normy, które wydała Kongregacja Nauki Wiary kierowana
                          przez kard. Ratzingera, nie formułują już wspomnianego nakazu milczenia.
                          Przyznają natomiast Stolicy Apostolskiej WYŁĄCZNE prawo do rozpatrywania
                          przypadków nadużyć seksualnych, także pedofilii, w ramach Kościoła.

                          Efekt tego listu apostolskiego był taki, że wprawdzie zrezygnowano z bezczelnego
                          zaprzeczania faktom, natomiast zastosowano ukrywanie księży przed wymiarem
                          sprawiedliwości, którego doskonały przykład mieliśmy z ks. prałatem Michałem
                          Moskwą ukrywanym przez abp Michalika na Ukrainie. W tej sprawie dziennikarze
                          postanowili sobie zakpić podając do publicznej wiadomości zarówno miejsce jego
                          aktualnego pobytu, jak i miejsce przekraczenia granicy w jego misyjnym
                          przyjeździe do Polski.

                          Czy ośmieszonym organom ścigania pozostało coś więcej, jak otwarcie drzwi
                          samochodu policyjnego na przyjęcie od lat ściganego listem gończym kapłana, o
                          którym abp Michalik będąc jego bezpośrednim zwierzchnikiem ponoć nic nie
                          wiedział? :))
                          • supaari Re: Pedałów Krk też oficjalnie nigdy nie zaakcep 13.12.06, 21:55
                            Edico, Ty masz problemy ze zrozumieniem aktów prawnych napisanych po polsku.
                            Czekam z niecierpliwością na analizę łącińskich tekstów. Już się śmieję w
                            duchu, bo czekam na kwiatki w Twym zwykłym stylu (pamiętasz Twe pijackie
                            brednie o Konkordacie?)!
                            • edico Re: Pedałów Krk też oficjalnie nigdy nie zaakcep 13.12.06, 23:00
                              Być może mam problemy ze specyfiką tekstów prawniczych, czy też pożal się panie
                              Boże łaciną tłumaczoną z hebrajskiego przez grekę. Niestety, nie mam problemów z
                              czytaniem najzwyklejszych postów niekoniecznie pisanych współczesną polszczyzną,
                              co dla Ciebie wydaje się być problemem nie do przebrnięcia.

                              Jest to kolejny "typowy" post supaari wspierany argumentami po katolicku :))
                              • supaari Re: Pedałów Krk też oficjalnie nigdy nie zaakcep 13.12.06, 23:05
                                edico napisał:

                                > Być może mam problemy ze specyfiką tekstów prawniczych, czy też pożal się
                                panie
                                > Boże łaciną tłumaczoną z hebrajskiego przez grekę. Niestety, nie mam
                                problemów
                                > z
                                > czytaniem najzwyklejszych postów niekoniecznie pisanych współczesną
                                polszczyzną
                                > ,
                                > co dla Ciebie wydaje się być problemem nie do przebrnięcia.
                                >
                                > Jest to kolejny "typowy" post supaari wspierany argumentami po katolicku :))

                                I oczywiście analizy się nie doczekałem, za to wszyscy mieli możliwość
                                zapoznania się z autoapologią Edico. Znawcy Twej twórczości są na nią jednak
                                odporni. Widzą, że robisz błedy gramatyczne, ortograficzne i składniowe. I że
                                ich zrozumienie przerasta samego autora.
                                • edico Re: Pedałów Krk też oficjalnie nigdy nie zaakcep 13.12.06, 23:24
                                  Kolejny cierpiący za miliony, tak jak ci spod sierpa i młota.
                                  Postaraj się przebrnąć najpierw podstawy logiki tego, co serwujesz na forum.

                                  Panta rei drogi ukatoliczony supaari. Ziemia nie jest płaską a Bóg stworzył
                                  tylko katolików drwiących z konstytucji będącej ponoć ostoją chrześcijaństwa.

                                  Wychyl choć na chwilę głowę spod kiecki proboszcza i daj pooddychać ciału.
                                  • supaari Re: Pedałów Krk też oficjalnie nigdy nie zaakcep 15.12.06, 12:24
                                    edico napisał:

                                    > Kolejny cierpiący za miliony, tak jak ci spod sierpa i młota.
                                    > Postaraj się przebrnąć najpierw podstawy logiki tego, co serwujesz na forum.
                                    >
                                    > Panta rei drogi ukatoliczony supaari. Ziemia nie jest płaską a Bóg stworzył
                                    > tylko katolików drwiących z konstytucji będącej ponoć ostoją chrześcijaństwa.
                                    >
                                    > Wychyl choć na chwilę głowę spod kiecki proboszcza i daj pooddychać ciału.

                                    Skoro z największą lubością piszesz o mojej osobie, to nie przeszkadzaj sobie.
                                    Chętnie się pośmieję! Co jeszcze mogę zrobić, żebyś zachował swój świetny humor?
                                    • edico Re: Pedałów Krk też oficjalnie nigdy nie zaakcep 15.12.06, 20:48
                                      supaari napisał:

                                      > Skoro z największą lubością piszesz o mojej osobie, to nie przeszkadzaj sobie.
                                      > Chętnie się pośmieję! Co jeszcze mogę zrobić, żebyś zachował swój świetny humor
                                      > ?
                                      >
                                      Pisać dalej. Nie jestem egoistą i pośmiać możemy się wszyscy :))
                                      • supaari Re: Pedałów Krk też oficjalnie nigdy nie zaakcep 16.12.06, 11:43
                                        edico napisał:

                                        > Pisać dalej. Nie jestem egoistą i pośmiać możemy się wszyscy :))

                                        Proszę bardzo - przyjmij swiąteczny prezent:
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53509292&a=54049683
                                        Wszak od czasów Gogola wiemy, że najłatwiej jest się śmiać z siebie samego!
                                        Dobrej zabawy!
                                        • edico Re: Pedałów Krk też oficjalnie nigdy nie zaakcep 16.12.06, 16:19
                                          Brakuje już konceptu?

                                          A co z tym epokowym odkryciem na temat bizantyjskiej architektury z takim
                                          powodzeniem rozwijanej w Wenecji :))

                                          Czyżby teraz przerzucili się na architekturę Inków? :))
                                          • supaari Re: Pedałów Krk też oficjalnie nigdy nie zaakcep 16.12.06, 17:30
                                            edico napisał:

                                            > Brakuje już konceptu?
                                            >
                                            > A co z tym epokowym odkryciem na temat bizantyjskiej architektury z takim
                                            > powodzeniem rozwijanej w Wenecji :))
                                            >
                                            > Czyżby teraz przerzucili się na architekturę Inków? :))

                                            Wenecja przez długie lata była częścią Cesarstwa Bizantyjskiego. Pogódź się z
                                            tym w końcu. Albo opublikuj zdjęcia z przeprowadzaki Bazyliki św. Marka do
                                            Wenecji. Na racjonaliści ponoć kiedyś je opublikowali.
                                            • edico Re: A konkretniej 18.12.06, 00:13
                                              Możesz nawet tę dłuuuuuuuugość przedstawić w wiorstach :))
        • edico Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 08.12.06, 20:37
          Przed własnymi zindoktrynowanymi antypedofilsko owieczkami o wielki teologu.
          Piszesz zupełnie tak, jakby Ci zupełnie obce były wpajane własnym owieczkom
          święte słowa z Listu 1 Piotra (2:16): "[postępujcie] jak niewolnicy Boga". A że
          nie wszystkie owieczki są w stanie pojąć ziemskie niuanse interpretacji tych
          słów, wobec czego przed oczami nierozgarniętej gawiedzi należy ukryć (a może
          czasem i gdzieś zaklasztorzyć) takich posłańców Boga, byim czasem akowejś
          nienależnej przecież krzywdy nie uczynili ;))
          • karbat Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 08.12.06, 20:47
            przed poltora rokuw Kalwarii Zebrzydowskiej do seminarium obok
            klasztoru ,zostal skierowany specjalny gosc w habicie ,do zwalczania
            pedalalstwa wsrod klerykow .
            organiste z klasztoru (homoseksualista ) grajacego od 20 lat ,tez niedawno
            wywalili
            Ostro sie zabrali za kochajacych inaczej :o
            • edico Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 08.12.06, 21:42
              Co najwyżej chwilowy pomór na przykościelnych pedałów rzucanych ofiarnie wilkom
              na pożarcie. Gdzieś w internecie czytałem bardzo poważne opracowanie
              uzasadniające brak możliwości usunięcia z szeregów sług Bożych kościelnego
              pedała, ponieważ... - otrzymał święcenia kapłańskie :))

              Nie wiem natomiast tego i nigdzie nie mogłem się doszukać żadnej wiedzy na
              temat, czy jeżeli kościelny pedał święci niekościelnego pedała, to czy takie
              święcenia są ważne :))
              • supaari Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 09.12.06, 14:33
                edico napisał:

                > Co najwyżej chwilowy pomór na przykościelnych pedałów rzucanych ofiarnie
                wilkom
                > na pożarcie. Gdzieś w internecie czytałem bardzo poważne opracowanie
                > uzasadniające brak możliwości usunięcia z szeregów sług Bożych kościelnego
                > pedała, ponieważ... - otrzymał święcenia kapłańskie :))

                Niech zgadnę? Racjonalista zapewne... Poznaję po kwiecistym zwrocie "usunięcie
                z szeregów sług Bożych"

                > Nie wiem natomiast tego i nigdzie nie mogłem się doszukać żadnej wiedzy na
                > temat, czy jeżeli kościelny pedał święci niekościelnego pedała, to czy takie
                > święcenia są ważne :))

                Niemożliwe!!! Na racjonaliście ani słowa? Taki znawca prawa (szczególnie
                konkordatu i kodeksu rodzinnego), jak Ty nie może sięgnąć do KPK?
                wiem - za trudna lektura...
                • edico Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 09.12.06, 15:07
                  Jesteś w moherowym ciągu po zjeździe w Toruniu? Kodeks postępowania karnego tymi
                  zagadnieniami niestety się nie zajmuje, jakbyś sobie tego życzył. Natomiast
                  rozrywkowy łamacz głowy - o którym wspominasz - zostawiam sobie na długie zimowe
                  wieczory po całodziennych trudach w ramach przerywnika muzycznego między modłami
                  na klęczkach, na stojąco i w powietrzu :))
                  • supaari Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 10.12.06, 22:31
                    edico napisał:

                    > Jesteś w moherowym ciągu po zjeździe w Toruniu? Kodeks postępowania karnego
                    tym
                    > i
                    > zagadnieniami niestety się nie zajmuje, jakbyś sobie tego życzył. Natomiast
                    > rozrywkowy łamacz głowy - o którym wspominasz - zostawiam sobie na długie
                    zimow
                    > e
                    > wieczory po całodziennych trudach w ramach przerywnika muzycznego między
                    modłam
                    > i
                    > na klęczkach, na stojąco i w powietrzu :))

                    A coś na trzeźwo i na temat, Edziu... ? Dasz radę?
                    • edico To raczej nadaje się na kabaret, nie na trzeźwo :) 13.12.06, 21:32
                      supaari napisał:

                      > A coś na trzeźwo i na temat, Edziu... ? Dasz radę?
                      >
                      "Tymczasem wy dopuszczacie się niesprawiedliwości i szkody wyrządzacie, to
                      właśnie braciom. Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą Królestwa
                      Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy,
                      ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani
                      pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego."
                      (1 Kor. 6:9-10)

                      Co z tego zostało w Twoim katolicyźmie poza zapisami w Biblii???
                      • supaari Re: To raczej nadaje się na kabaret, nie na trzeź 13.12.06, 21:58
                        edico napisał:

                        > supaari napisał:
                        >
                        > > A coś na trzeźwo i na temat, Edziu... ? Dasz radę?
                        > >
                        > "Tymczasem wy dopuszczacie się niesprawiedliwości i szkody wyrządzacie, to
                        > właśnie braciom. Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą Królestwa
                        > Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy,
                        > ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi,
                        an
                        > i
                        > pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego."
                        > (1 Kor. 6:9-10)
                        >
                        > Co z tego zostało w Twoim katolicyźmie poza zapisami w Biblii???

                        Jeśli dopuściłem się wobec Ciebie niesprawiedliwości - powiedz mi o tym wprost!
                        Ale apeluję - na trzeźwo!!!!
                        • edico Re: To raczej nadaje się na kabaret, nie na trzeź 13.12.06, 23:04
                          Wątpię w to czytając tego rodzaju posty. Ale być może trzeźwość pojmujemy
                          zupełnie inaczej :))

                          Pisałem Ci przecież, że ryby najlepiej łowi się w mętnej wodzie a barany strzyże
                          się najwygodniej po otumanieniu.

                          Masz prawo do odmiennego zdania :))
                          • supaari Re: To raczej nadaje się na kabaret, nie na trzeź 13.12.06, 23:09
                            edico napisał:

                            > Wątpię w to czytając tego rodzaju posty. Ale być może trzeźwość pojmujemy
                            > zupełnie inaczej :))

                            W co wątpisz? W co, że apeluję?

                            > Pisałem Ci przecież, że ryby najlepiej łowi się w mętnej wodzie a barany
                            strzyż
                            > e
                            > się najwygodniej po otumanieniu.
                            >
                            > Masz prawo do odmiennego zdania :))

                            A tak - pisałeś. Podejrzewam, że jako ryba z mętnej wody "racjonalisty".
                            Znawcaś niezrównany!!!
                            • edico Re: To raczej nadaje się na kabaret, nie na trzeź 13.12.06, 23:34
                              Jeshua także był biednym rybakiem lub brylował wśród nich w kraju, gdzie drewno
                              równało się złotu :))

                              Józef też był biednym stolarzem, choć do dzisiaj nie wiadomo, co on właściwie
                              robił rzeźbił w tym drzewie rosnącym całymi połaciami na pustyni. :))

                              A żyli wszyscy ewangeliczni tylko i wyłącznie z kaszy mannej, bo osiołka można
                              było wykarmić tylko niczym nie skażonym piaskiem z pustyni :))

                              Cudowna logika. Proszę o jeszcze :))
                              • supaari Re: To raczej nadaje się na kabaret, nie na trzeź 14.12.06, 12:59
                                edico napisał:

                                > Jeshua także był biednym rybakiem lub brylował wśród nich w kraju, gdzie
                                drewno
                                > równało się złotu :))
                                >
                                > Józef też był biednym stolarzem, choć do dzisiaj nie wiadomo, co on właściwie
                                > robił rzeźbił w tym drzewie rosnącym całymi połaciami na pustyni. :))
                                >
                                > A żyli wszyscy ewangeliczni tylko i wyłącznie z kaszy mannej, bo osiołka można
                                > było wykarmić tylko niczym nie skażonym piaskiem z pustyni :))
                                >
                                > Cudowna logika. Proszę o jeszcze :))

                                Cudowny popis ignorancji!!! Nie proś - dawaj jeszcze!!!
                                BTW - dopełniacz od "manna" brzmi "manny", a nie "mannej".
                                • edico Re: Tak, to jest tradycyjna argumentacja supaari 14.12.06, 23:29
                                  :o))
          • supaari Re: Pedałów też oficjalnie nogdy nie zaakceptował 09.12.06, 14:30
            edico napisał:

            > Przed własnymi zindoktrynowanymi antypedofilsko owieczkami o wielki teologu.

            Że też jeszcze nikt Ci nie nakładł do głowy (duuuużo tam wolnego miejsca),
            że "podał" i "pedofil" to dwa różne pojęcia.

            > Piszesz zupełnie tak, jakby Ci zupełnie obce były wpajane własnym owieczkom
            > święte słowa z Listu 1 Piotra (2:16): "[postępujcie] jak niewolnicy Boga".

            Naprawdę tak piszę? Co Ty powiesz...

            A że
            > nie wszystkie owieczki są w stanie pojąć ziemskie niuanse interpretacji tych
            > słów, wobec czego przed oczami nierozgarniętej gawiedzi należy ukryć (a może
            > czasem i gdzieś zaklasztorzyć) takich posłańców Boga, byim czasem akowejś
            > nienależnej przecież krzywdy nie uczynili ;))

            A to dobrze czy źle?
            • edico Re: Pedałów też oficjalnie nigdy nie zaakceptował 09.12.06, 15:19
              Głębokie wtajemniczenie!!! Powinieneś wprowadzić jeszcze trzecią formę
              odróżniania tego zjawiska w strukturze urzędników Kościoła, np. pedofilek :))

              A co do meritum odpowiedzi na tak głupio postawione pytanie, to jak myślisz,
              którzy z nich są milsi Kościołowi, bo ani jednych ani też drugich w szeregach
              funkcjonariuszy kościelnych nie brakuje?
              • supaari Lepperku... 10.12.06, 22:36
                edico napisał:

                > Głębokie wtajemniczenie!!! Powinieneś wprowadzić jeszcze trzecią formę
                > odróżniania tego zjawiska w strukturze urzędników Kościoła, np. pedofilek :))
                >
                > A co do meritum odpowiedzi na tak głupio postawione pytanie, to jak myślisz,
                > którzy z nich są milsi Kościołowi, bo ani jednych ani też drugich w szeregach
                > funkcjonariuszy kościelnych nie brakuje?

                Lepperku, odpowiedz choć na jedno moje pytanie, zamiast uciekać w oskarżenia...
                Mam Ci te pytania (zaległe!!!) przypomnieć? Wraz z ponagleniami? Och, tak -
                jestem "elememtem układu" i nie warto sobie pustej głowy zaprzątać...
                • edico Re: Tragizm widma Leppera w oczach supaari 11.12.06, 16:01
                  Jak widzę, etyka Leppera i Ciebie zachłysnęła. Zresztą to samo środowisko
                  mentalnie nie może od siebie odstawać - to po pierwsze.

                  Po drugie - czy ty rzeczywiście nie dusisz się funkcjonując pod tą kiecką. Brak
                  dostępu do powietrza rzeczywiście może być powodem takich rozkojarzeń.

                  To, że nic do Ciebie nie dociera poza garstką jakichś tam prawd prawd
                  objawionych, wiadomo już od dawna. Nawet czytając posty stale jawi Ci się przed
                  oczyma apokalipsa, co widać nie tylko po tym powyższym watku.
                  • supaari Re: Tragizm widma Leppera w oczach supaari 12.12.06, 15:15
                    edico napisał:

                    > Jak widzę, etyka Leppera i Ciebie zachłysnęła. Zresztą to samo środowisko
                    > mentalnie nie może od siebie odstawać - to po pierwsze.

                    Nie zachłysnęła, a zalewa - dzięki takim jak Ty.

                    > Po drugie - czy ty rzeczywiście nie dusisz się funkcjonując pod tą kiecką.
                    Brak
                    > dostępu do powietrza rzeczywiście może być powodem takich rozkojarzeń.

                    Z technicznego punkty widzenia kiecka zapewnia lekszy dostęp powietrza niż
                    spodnie. Coś Ci się pokręciło w łępetynie...


                    > To, że nic do Ciebie nie dociera poza garstką jakichś tam prawd prawd
                    > objawionych, wiadomo już od dawna. Nawet czytając posty stale jawi Ci się
                    przed
                    > oczyma apokalipsa, co widać nie tylko po tym powyższym watku.

                    Poczekaj... Wychodzi, że apokalipsa czytając posty jawi mi się przed oczami...
                    Znów jakąś butelkę opróżniłeś???? Nie pij w pracy, Panie Nocny Dozorco, bo
                    nawet zasiłku nie dostaniesz.
                    • edico Re: Tragizm widma Leppera w oczach supaari 12.12.06, 21:48
                      supaari napisał:

                      > Z technicznego punkty widzenia kiecka zapewnia lekszy dostęp powietrza niż
                      > spodnie. Coś Ci się pokręciło w łępetynie...
                      No cóż, możesz nadal wietrzyć, zamiast myć. Skutki tego są nader widoczne.
                      Ale skoro taka Twoja wola ;o))
                      • supaari Re: Tragizm widma Leppera w oczach supaari 12.12.06, 21:56
                        edico napisał:


                        > No cóż, możesz nadal wietrzyć, zamiast myć. Skutki tego są nader widoczne.
                        > Ale skoro taka Twoja wola ;o))

                        Masz na myśli, że u Ciebie nic nie widać? To stąd ta gorycz w postach? Nie
                        przejmuj się - medycyna na pewno coś poradzi na Twą dolegliwość. Gorzej z
                        problemami tego, co masz (a w zasadzie nie masz) między uszami...
                        • edico Re: Tragizm widma Leppera w oczach supaari 13.12.06, 21:28
                          supaari napisał:

                          > edico napisał:

                          > Masz na myśli, że u Ciebie nic nie widać?
                          Niestety, nie spod moich skrzydełek Lepper wyfrunął. A kto trzyma nad nim pieczę
                          jest ogólną tajemnicą poliszynela tak, jak zatrudnianie agentów KGB przez Rydzyka.

                          > To stąd ta gorycz w postach?
                          Stwierdzenie epistolarne. Pomódl się o to, by było prawdziwe :))

                          > Nie przejmuj się - medycyna na pewno coś poradzi na Twą dolegliwość. Gorzej z
                          > problemami tego, co masz (a w zasadzie nie masz) między uszami...
                          Jeżeli Twój Bóg nie potrafi sobie poradzić z pedałami wśród swoich urzędników na
                          ziemi, dla czego ja mam przyjmować w Twoim założeniu jakieś założenie, że
                          wyrocznia lekarzy jest wiele więcej warta niż wola Boga?
                          Skąd innąd, sam Glemp sparzył się na tych teoriach głosząc zasadę nie ingerencji
                          w to, co Bóg stworzył do momentu trafienia do szpitala. Od tego momentu mu
                          przeszło :))
                          • supaari Re: Tragizm widma Leppera w oczach supaari 13.12.06, 22:14
                            edico napisał:


                            > Niestety, nie spod moich skrzydełek Lepper wyfrunął. A kto trzyma nad nim
                            pieczę jest ogólną tajemnicą poliszynela tak, jak zatrudnianie agentów KGB
                            przez Rydzyka.

                            Lepperek spod własnych skrzydełek nie mógł wyfrunąć! Pierszy raz zdajesz się
                            pisać prawdę!

                            > > To stąd ta gorycz w postach?
                            > Stwierdzenie epistolarne. Pomódl się o to, by było prawdziwe :))

                            Są ważniejsze intencje. Gorycz wyczuwam zmysłami przyrodzonymi.

                            > Jeżeli Twój Bóg nie potrafi sobie poradzić z pedałami wśród swoich urzędników
                            n
                            > a
                            > ziemi, dla czego ja mam przyjmować w Twoim założeniu jakieś założenie, że
                            > wyrocznia lekarzy jest wiele więcej warta niż wola Boga?
                            > Skąd innąd, sam Glemp sparzył się na tych teoriach głosząc zasadę nie
                            ingerencj
                            > i
                            > w to, co Bóg stworzył do momentu trafienia do szpitala. Od tego momentu mu
                            > przeszło :))

                            1. "Dlaczego", a nie "dla czego".
                            2. "Skądinąd", a nie "skąd inąd".
                            3. "Nieingerencji", a nie "nie ingerencji".

                            Zajrzyj do książek, a nie do "racjonalisty"!!!!

                            A tekst "dla czego ja mam przyjmować w Twoim założeniu jakieś założenie, że
                            wyrocznia lekarzy jest wiele więcej warta niż wola Boga" jest logicznie kulawy,
                            garbaty, ślepy i głuchy. I wypada się nad nim litować.
                            • edico Re: Tragizm widma Leppera w oczach supaari 13.12.06, 22:53
                              supaari napisał:

                              > A tekst "dla czego ja mam przyjmować w Twoim założeniu jakieś założenie, że
                              > wyrocznia lekarzy jest wiele więcej warta niż wola Boga" jest logicznie kulawy,
                              > garbaty, ślepy i głuchy. I wypada się nad nim litować.
                              Jeżeli tak uważasz, to być może i tak jest w Twojej niezbadanej głębi odczuć. W
                              realiach ma to taką samą wartość, jak przed chwilą głoszone teologizmy :))
    • ciepalka Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 11.12.06, 14:19
      hm moze komus spodobaja sie te zyczenia i odda nie nieglos?? Z gory dziekuje =]
      www.magicznezyczenia.pl/index.php?id_special=271
    • ciepalka Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 11.12.06, 14:22
      hm moze spodobaja sie komu zyczenia swiateczne i ktos odda na nie glos??Z gory
      dzieki =]
      www.magicznezyczenia.pl/index.php?id_special=271
    • ciepalka Może komus sie spodoba 11.12.06, 14:24
      Jak tak to zaglosuje na zyczenia swiateczne
      www.magicznezyczenia.pl/index.php?id_special=271
    • w_r_o_c_l_a_w_i_a_n_i_e [...] 12.12.06, 14:03
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • pocoo Re: Modernizm to gó.. - ekumenizm też :) 12.12.06, 15:48
        W różnych krajach katolików obowiązują różne zasady, mimo że podlegają temu
        samemu szefowi.Czy to nie dziwne,że zasady wiary tego samego kościoła zależą od
        granic państwowych.
        • edico Re: Modernizm to gó.. - ekumenizm też :) 12.12.06, 21:50
          W tej materii nie ma żadnych regół oprócz miłości do mamony :))
          • supaari Re: Modernizm to gó.. - ekumenizm też :) 12.12.06, 22:17
            edico napisał:

            > W tej materii nie ma żadnych regół oprócz miłości do mamony :))

            Może jeszcze by się jakaś reguła gramatyczna znalazła....
            Ale skoro jesteś takim znawcą to powiedz mi (zamiast pocoo) jakie "zasady
            wiary" są różne w KK w zależności od państwa? Bo lista świąt nakazanych nie
            jest chyba "zasadą wiary"
            • edico Re: Modernizm to gó.. - ekumenizm też :) 12.12.06, 23:01
              Oczadzenie z powodu wietrzenia a nie mycia daje coraz bardziej niesamowite
              skutki postrzegania rzeczywistości :))
              Zaczyna to być coraz bardziej atrakcyjne z kabaretowego punktu widzenia.
              Gdzie Ty tu widzisz to, czego nie widzisz??? :))
              Wskaż mi jakiekolwiek zasady obowiązujące w katolicyźmie w sensie largo oprócz
              miłości do mamony i hipokryzji.
              • supaari Re: Modernizm to gó.. - ekumenizm też :) 12.12.06, 23:08
                edico napisał:

                > Oczadzenie z powodu wietrzenia a nie mycia daje coraz bardziej niesamowite
                > skutki postrzegania rzeczywistości :))
                > Zaczyna to być coraz bardziej atrakcyjne z kabaretowego punktu widzenia.
                > Gdzie Ty tu widzisz to, czego nie widzisz??? :))
                > Wskaż mi jakiekolwiek zasady obowiązujące w katolicyźmie w sensie largo oprócz
                > miłości do mamony i hipokryzji.

                1. Jest jeden Bóg
                2. Bóg jest sędzią sprawiedliwym.
                3. Są trzy Osoby Boskie.
                4. Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia.
                5. Dusza ludzka jest nieśmiertelna.
                6. Łaska Boska jest konieczna do zbawienia.
                Wystarczy???

                Jakbyś przewietrzył przestrzeń między uszami to może jakaś inteligencja w
                postaci komara by się w niej pojawiła?
                • pocoo Re: Modernizm to gó.. - ekumenizm też :) 12.12.06, 23:41
                  Mi nie wystarczy.W Brazylii w każdym katolickim domu jest ołtarzyk i wierni
                  kontakują się z duchami przodków odprawiając jakieś modły.Na Filipinach jest
                  jeszcze bardziej cudacznie.Dlaczego papież odwiedzając te kraje nie zakazał
                  tych praktyk?Oni sę modlą do tych duchów prosząc o wstawiennictwo u Marii i
                  Jezusa.Dlaczego jest to zakazane w Europie?Jezeli supaari wystarczy tych 6
                  zasad do zbawienia to chwała.Licz na cud i łaskę.To tak samo jak powiedzenie-
                  "nie zabiłem,nie ukradłem"jestem czysty.A co z resztą Dekalogu?
                  • supaari Re: Modernizm to gó.. - ekumenizm też :) 13.12.06, 11:59
                    pocoo napisała:

                    > Mi nie wystarczy.W Brazylii w każdym katolickim domu jest ołtarzyk i wierni
                    > kontakują się z duchami przodków odprawiając jakieś modły.Na Filipinach jest
                    > jeszcze bardziej cudacznie.Dlaczego papież odwiedzając te kraje nie zakazał
                    > tych praktyk?Oni sę modlą do tych duchów prosząc o wstawiennictwo u Marii i
                    > Jezusa.Dlaczego jest to zakazane w Europie?Jezeli supaari wystarczy tych 6
                    > zasad do zbawienia to chwała.Licz na cud i łaskę.To tak samo jak powiedzenie-
                    > "nie zabiłem,nie ukradłem"jestem czysty.A co z resztą Dekalogu?

                    Po pierwsze - Supaariemu nie wystarcza, ale odpowiadał na post Edico, który
                    wręcz naisał, że katolicyzm nie ma wspólnych elementów oprócz - o ile dobrze
                    pamiętam - "miłości do mamony i hipokryzji". Nigdzie także nie napisałem, że
                    łaska do zbawienia jest wystarczająca, a jedynie, że konieczna. Mam nadzieję,
                    że dostrzegasz różnicę.
                    Nie byłem w "każdym katolickim domu w Brazylii", więc trudno mi oceniać
                    praktyki tamtejszych wiernych. Jeśli jednak piszesz, że praktyki takie są w
                    Europie zakazane, to znaczy, iż popełniam jakąś herezję mówiąc w czasie
                    spowiedzi powszechnej słowa: "Przeto błagam Najświętszą Marię, zawsze Dziewicę,
                    wszystkich Aniołów i Świętych i was - bracia i siostry - o modlitwę za mnie do
                    Pana Boga naszego"? Niech mi będzie wolno uznać, że brazylijscy biskupi i
                    wiadoma Kongregacja łatiwj mogą ocenić doktrynalną dopuszczalność określonych
                    praktyk.
                    Znam za to jedną Filipinkę. Mało to wprawdzie, ale nie dostrzegłem u niej
                    żadnych podejrzanych praktyk. Normalna katoliczka...
                    Najważniejsze jest jednak to, że zamiast pisać o "zasadach wiary" - czego się
                    spodziewałem - piszesz o praktykach religijnych. Myślałem o tym, że dowiem się,
                    iż w jednym kraju katolickim obowiązuje wiara w Trójcę, podczas gdy w innym
                    wiara w czwórcę. Że w jednym wierzy się w łączność ze świętymi i w ich
                    wstawiennictwo, a w innym - nie. Że w jednym Jezus jest Bogiem, a w innym -
                    jedynie człowiekiem. Że w jednym są 73 księgi Biblii, a w innym 12.
                    Przeliczyłem się.
                    • pocoo Re:Herezja supaari 13.12.06, 23:37
                      Popełniasz herezję supaari.W Biblii napisano-jeden jest Bóg i jeden pośrednik
                      między Bogiem a człowiekiem,to jest Chrystus Jezus.Skąd wziąłeś całą resztę?
                      Napewno nie z Biblii,chyba ze znów zaczniesz odwracać"kota ogonem"
                      • edico Re:Herezja supaari 13.12.06, 23:57
                        Typowa mentalność marginesu społecznego zazwyczaj izolowanego ze względu na
                        prezentowane walory praktykowanej etyki i moralności. Ot, taka sobie
                        Leperowszczyzna prezentowana o argument siły a nie o siłę argumentów. Suppari
                        wydaje się doskonale wpasowywać w tego rodzaju mentalność. Katolik, jak niszczy
                        kogoś, zabija czy morduje, to w imie Boga ;((

                        Muzułmanów trzeba było wyrzynać pod pretekstem zdobywania Jerozolimy, w której
                        mimo pozostania 11 apostołów chrześcijaństwo rozpłynęło się w mentalnoiści
                        będącej wynikiem judaizmu. Poza Israelem chrześcijaństwo budował żyd na oczy nie
                        widzący nikogo spoza tej dwunastki i Jeshua poza Piotrem, którego w czasie jego
                        pontyfikatu będąc osadzony w Rzymie nie tylko na oczy nie widział, ale pisdał
                        listy do Rzymian a nie do Piotra mającego ponoć namaszczenie pierwszego zastępcy
                        Boga na tej ziemi.

                        SamaBiblia zadaje kłam propagandzie szerzonej przez katolicyzm. Nie dziwię się,
                        że dopiero w 1966 roku zdjęta Biblia została z indeksu ksiąg zakazanych i
                        czytanie jej przestało być ciężkim grzechem w rozumieniu ówczesnej doktryny
                        kościelnej.
                        • supaari Re:Herezja supaari 14.12.06, 12:13
                          edico napisał:

                          > Typowa mentalność marginesu społecznego zazwyczaj izolowanego ze względu na
                          > prezentowane walory praktykowanej etyki i moralności. Ot, taka sobie
                          > Leperowszczyzna prezentowana o argument siły a nie o siłę argumentów. Suppari
                          > wydaje się doskonale wpasowywać w tego rodzaju mentalność. Katolik, jak
                          niszczy
                          > kogoś, zabija czy morduje, to w imie Boga ;((

                          Dziękuję za komplementy i delikatne sugestie, że "kogoś niszczę, zabijam i
                          morduję". Sporo to o Tobie mówi...

                          > Muzułmanów trzeba było wyrzynać pod pretekstem zdobywania Jerozolimy, w której
                          > mimo pozostania 11 apostołów chrześcijaństwo rozpłynęło się w mentalnoiści
                          > będącej wynikiem judaizmu. Poza Israelem chrześcijaństwo budował żyd na oczy
                          ni
                          > e
                          > widzący nikogo spoza tej dwunastki i Jeshua poza Piotrem, którego w czasie
                          jego
                          > pontyfikatu będąc osadzony w Rzymie nie tylko na oczy nie widział, ale pisdał
                          > listy do Rzymian a nie do Piotra mającego ponoć namaszczenie pierwszego
                          zastępc
                          > y
                          > Boga na tej ziemi.
                          >
                          > SamaBiblia zadaje kłam propagandzie szerzonej przez katolicyzm. Nie dziwię
                          się,
                          > że dopiero w 1966 roku zdjęta Biblia została z indeksu ksiąg zakazanych i
                          > czytanie jej przestało być ciężkim grzechem w rozumieniu ówczesnej doktryny
                          > kościelnej.
                      • supaari Re:Herezja supaari 14.12.06, 12:12
                        pocoo napisała:

                        > Popełniasz herezję supaari.W Biblii napisano-jeden jest Bóg i jeden pośrednik
                        > między Bogiem a człowiekiem,to jest Chrystus Jezus.Skąd wziąłeś całą resztę?
                        > Napewno nie z Biblii,chyba ze znów zaczniesz odwracać"kota ogonem"

                        Mam nadzieję, że chociaż modlitwę wstawienniczą uważasz za możliwą. I że
                        uznajesz "obcowanie świętych" z Symbolu Apostolskiego...
                        Uciekasz jednak od tematu. Rozmawialiśmy o doktrynie katolickiej i
                        jej "odmianach". Okazało się, że jest jedna, więc zmieniasz temat. Bierzesz
                        przykład z Edica? Nie warto....
                        • edico Re: Galopująca herezja supaari 14.12.06, 23:19
                          supaari napisał:

                          > Mam nadzieję, że chociaż modlitwę wstawienniczą uważasz za możliwą. I że
                          > uznajesz "obcowanie świętych" z Symbolu Apostolskiego...
                          > Uciekasz jednak od tematu. Rozmawialiśmy o doktrynie katolickiej i
                          > jej "odmianach". Okazało się, że jest jedna, więc zmieniasz temat. Bierzesz
                          > przykład z Edica? Nie warto....
                          >
                          W ten sam sposób może powiedzieć nie tylko każda ze shizm katolickich odddająca
                          niecześć temu samemu Bogu. Co powiesz na temat katolicyzmu w Indonezji? :))
                          Też to jest ta sama doktryna, tylko inaczej uprawiana? :))
                    • edico Re: Modernizm to gó.. - ekumenizm też :) 14.12.06, 23:09
                      :))
                • edico Re: Modernizm to gó.. - ekumenizm też :) 12.12.06, 23:52
                  supaari napisał:

                  >
                  > 1. Jest jeden Bóg
                  Jeżeli ma być jeden, to po kiego groma rozmieniać Go na drobne najpierw na trzy
                  za Orygenesem i to wcale nie koniecznie zgodnie z jego koncepcją a później w
                  zależności od woli papieży. Znajdź mi potwierdzenie tej zasady w Biblii, która
                  ponoć ma być ostoją tej religii. Praktykę trudno potraktować inaczej, jak
                  bluźnierstwo wobec własnej religii.

                  > 2. Bóg jest sędzią sprawiedliwym.
                  A w czym ta sprawiedliwość się objawia? Czyżby w tym, że w cieniu ludobójców
                  stoją samozwańczy namiestnicy Boga? Cała historia chrześcijaństwa rzymskiego
                  usiana jest takimi niezbitymi dowodami sprawiedliwości Boga w wykonaniu jego
                  zastępców na ziemi.

                  > 3. Są trzy Osoby Boskie.
                  Zapytaj się Orygenesa, dla czego nie dziesięć i kto go upoważnił do dzielenia
                  Boga na jakieś osoby. Teologiczna fanaberia sprzeczna z Biblią.

                  > 4. Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia.
                  To wszechmocny i miłosierny Bóg musiał zsyłać swego syna na ziemie, by ten
                  wybłagał zbawienie dla tych, których sam stworzył? Czy nie przypomina to czasem
                  sadyzmu a nie miłosierdzia? Dalej, skoro jest taki wszechmocny, to nie mógł
                  stworzyć ludzi nieskazitelnych? Skoro jednak stworzył na swój wzór i
                  podobieństwo, to albo sam jest godny swego tworu, albo stworzył ich w sposób
                  nieodpowiedzialny i dla własnej dla własnego nieprzemyślanego kaprysu. Pomijam
                  już fakt, że narodem wybranym według tej religii jest naród żydowski a nie inne
                  narody. Jaką masz gwarancję, że będzie stosował jednakową miarę zbawienia dla
                  wszystkich?
                  Pomijam już fakt, że zbawiani mają być ludzie a nie zwierzęta. Co najmniej
                  dziwny jest ten kreacjonizm.

                  > 5. Dusza ludzka jest nieśmiertelna.
                  A widziałeś ją, czy też ktoś Ci to wmówił?

                  > 6. Łaska Boska jest konieczna do zbawienia.
                  Jakiego zbawienia i na jakich zasadach opartego. Skoro Jeshua wybaczył
                  zbrodniarzowi na krzyżu, to w oparciu o jakie upoważnienia urzędnicy kościelni
                  ubierają się w piórka sprawiedliwych osądzając czy decydując o czyimś życiu?

                  > Wystarczy???
                  Dla Ciebie może i tak. Innym raczej takiego kitu nie wciskaj.
                  • supaari Re: Modernizm to gó.. - ekumenizm też :) 13.12.06, 11:29
                    Edziu, uciekasz od tematu. Podałem Ci główne prawdy wiary, jako przykład na
                    wspólne dla całego katolicyzmu elementy doktryny. Nie są to jedyne elementy,
                    ale pozwolę sobie poprzestać na nich. A Ty co? Wcale nie zaprzeczasz, że
                    wypunktowane przeze mnie elementy doktryny są wspólne dla katolików bez względu
                    na miejsce zamieszkania, ale wypytujesz o szczegóły. Jeśli tak cię to ciekawi,
                    to odpowiem:
                    1. Przypisywanie Orygenesowi sformułowania koncepcji Trójcy Świętej jest
                    błędem. Powtarzasz go zapewne za "racjonalistą", a być może Orygenes jest
                    jedynym teologiem starożytnego chrześcijaństwa, o jakim słyszałeś. Zanim jednak
                    Orygenes nauczył się pisać, już Teofil z Antiochii używał terminu "Trias" (gr.
                    Trójca) w "Trzech księgach do Autolykosa". A jeszcze wcześniej byli: Justyn z
                    Samarii i Atenagoras z Aten. Jeśli zaś chodzi o biblijne podstawy koncepcji
                    Trójcy, to możesz sprawdzić takie fragmenty jak Mt. 28,19 lub 2 Kor. 13,13.
                    2. Sprawiedliwość Boża objawia się tym, że dobro ma zostać nagrodzone, a zło
                    ukarane. Jeśli od ludzi oczekujesz Bożej sprawiedliwości, to musisz być
                    niespełna rozumu.
                    3. Patrz punkt 1. Nie masz pojęcia ani o Biblii, ani o koncepcji Trójcy. To
                    oczywiście żadna zbrodnia, ale próby udawania mądrzejszego niż się jest, jest o
                    tyle niedopuszczalne, co w Twym przypadku łatwe (wystarczy, że skopiujesz
                    dowolną głupotę).
                    4. Niewątpliwie może zbawić ludzkość w dowolny sposób. Wybrał własnie taki,
                    jaki wybrał. Może po to, aby poruszyć sumieniami ludzkimi.
                    5. A jakie ma to znaczenie? Bakterii też nie widziałem. Atomu, prądu
                    elektrycznego... Ludzie niewidomi w ogóle niczego nie widzą. Przeceniasz ten
                    zmysł.
                    6. Mieszasz łaskę Bożą z piórkami urzędników. Wnoszę, że rygoryzm logiczny jest
                    Ci całkowicie obcy. Jak zapewne, jak i sama logika.

                    Mniemałby, że nie wystarcza Ci przypomnienie podstaw doktryny katolickiej,
                    jakie zarysowałem i nadal będziesz twierdził, że oprócz " miłości do mamony i
                    hipokryzji" (tak to szło?) nie ma wspólnych elementów spajających katolicyzm,
                    ale zbyt dobrze znam Twe metody... Spodziewam się, że szybciutko zmienisz temat
                    i na przykład będziesz dowodził, iż moja domniemana garderoba ma na mnie
                    sraszny wpływ.


                    edico napisał:
                    > > 1. Jest jeden Bóg
                    > Jeżeli ma być jeden, to po kiego groma rozmieniać Go na drobne najpierw na
                    trzy
                    > za Orygenesem i to wcale nie koniecznie zgodnie z jego koncepcją a późnij w
                    > zależności od woli papieży. Znajdź mi potwierdzenie tej zasady w Biblii, która
                    > ponoć ma być ostoją tej religii. Praktykę trudno potraktować inaczej, jak
                    > bluźnierstwo wobec własnej religii.
                    >
                    > > 2. Bóg jest sędzią sprawiedliwym.
                    > A w czym ta sprawiedliwość się objawia? Czyżby w tym, że w cieniu ludobójców
                    > stoją samozwańczy namiestnicy Boga? Cała historia chrześcijaństwa rzymskiego
                    > usiana jest takimi niezbitymi dowodami sprawiedliwości Boga w wykonaniu jego
                    > zastępców na ziemi.
                    >
                    > > 3. Są trzy Osoby Boskie.
                    > Zapytaj się Orygenesa, dla czego nie dziesięć i kto go upoważnił do dzielenia
                    > Boga na jakieś osoby. Teologiczna fanaberia sprzeczna z Biblią.
                    >
                    > > 4. Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia.
                    > To wszechmocny i miłosierny Bóg musiał zsyłać swego syna na ziemie, by ten
                    > wybłagał zbawienie dla tych, których sam stworzył? Czy nie przypomina to
                    czasem
                    > sadyzmu a nie miłosierdzia? Dalej, skoro jest taki wszechmocny, to nie mógł
                    > stworzyć ludzi nieskazitelnych? Skoro jednak stworzył na swój wzór i
                    > podobieństwo, to albo sam jest godny swego tworu, albo stworzył ich w sposób
                    > nieodpowiedzialny i dla własnej dla własnego nieprzemyślanego kaprysu. Pomijam
                    > już fakt, że narodem wybranym według tej religii jest naród żydowski a nie
                    inne
                    > narody. Jaką masz gwarancję, że będzie stosował jednakową miarę zbawienia dla
                    > wszystkich?
                    > Pomijam już fakt, że zbawiani mają być ludzie a nie zwierzęta. Co najmniej
                    > dziwny jest ten kreacjonizm.
                    >
                    > > 5. Dusza ludzka jest nieśmiertelna.
                    > A widziałeś ją, czy też ktoś Ci to wmówił?
                    >
                    > > 6. Łaska Boska jest konieczna do zbawienia.
                    > Jakiego zbawienia i na jakich zasadach opartego. Skoro Jeshua wybaczył
                    > zbrodniarzowi na krzyżu, to w oparciu o jakie upoważnienia urzędnicy kościelni
                    > ubierają się w piórka sprawiedliwych osądzając czy decydując o czyimś życiu?
                    >
                    > > Wystarczy???
                    > Dla Ciebie może i tak. Innym raczej takiego kitu nie wciskaj.
                    • edico Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dylatacja 13.12.06, 20:19
                      będąca wynikiem upływu czasu, za który - zgodnie z akwinatą - powinniśmy płacić
                      należne mu od upływu czasu podatki :))

                      Szanowny supaari
                      Masz prawo do podejmowania wszelkiego rodzaju prób tłumaczenia
                      niewytłumaczalnego. W końcu każdy ma prawo do jakiegoś hopla pod warunkiem nie
                      obrażania logiki. A tej znacznie więcej się znajdzie w efektach pracy dziecka
                      sklejającego np. modele samolotów, niż w Twoim teologizowaniu.
                      Nie mam nic przeciwko temu i możesz swoje fanaberie samodzielnej interpretacji
                      katolicyzmu uprawiać do woli. Zważ jednak, że zasady - jakie by one zresztą nie
                      były - są pochodną uprawianej etyki i moralności. Stąd tez bardzo często określa
                      się ją stosownie do tego typu filozoficznych zadęć. Słyszymu zatem o moralności
                      Kalego, złodziei itp..

                      Zaprezentowane w poprzednim poście zasady mieszczą się w zupełności w takim
                      ujęciu. Przypomina mi to jeszcze nie tak dawno rzucone hasło do walki o jedynie
                      słuszną rację zaintonowaną słowami "i nikt nas nie przekona, że białe jest białe
                      a czarne jwst czarne".

                      W podobny sposób jawią się te Twoje zasady nie wiadomo skąd i w oparciu o jaką
                      materię są wyciągane. Cóż bowiem można sądzić o zasadach kierowanych wyłącznie
                      do innych stosowanych we własnych kręgach delikatnie mówiąc co najwyżej z daleko
                      idącą tolerancją.

                      Weźmy np. najnowsze pienia i gorzkie żale podnoszone przez niektóre środowiska
                      po śmierci Eduardo Pinocheta. Czy wręcz nie nakazują one czasem na konieczność
                      chlodnego i ostrożnego spoglądania na faktyczne treści kryjące sie pod tymi
                      gloszonymi na zewnątrz zasadami?

                      Analizując prasę czy szereg wątków na forum nie można wyjść z podziwu nad wręcz
                      niepojętą konstatacją. Jaruzelski jest oczywiście be - bo jak moglo by być
                      inaczej - natomiastPavelić, Pinochet czy najnowsze osiągnięcie misyjnego
                      katolicyzmu w postaci ks. Athanase Seromba jest cacy.

                      Jeżeli z tych faktów wyprowadzisz jakąś odpowiadającą logice w dobrym tego słowa
                      znaczeniu zasadę obowiązującą katolicyzm na całym świecie, będę pierwszym
                      optującym za powieszeniem Ciebie na ołtarzach za wkład w rozwój kolejnych
                      teologizmów. A nie jest to przecież sprawa błaha, skoro u wznoszonego na ołtarze
                      samego Jana Pawła II ci ludzie cieszyli się wzięciem.
                      Możesz przeciez zaistnieć podobnie, jak wspomniany przez Ciebie Teofil z
                      Antiochii, chociaż zdumieważ mnie sięgając do dorobku intelektualnego
                      chrześcijaństwa w Antiochii. Czyżby dyskusje na forum były w stanie Ciebie
                      przekonać, że ani Rzym do trzeciego wieku włącznie nie był żadną liczącą się
                      ostoją katolicyzmu (poprawniej by brzmiało w tym wypadku chrześcijaństwa), ani
                      też nie miał żadnego wpływu na kierunki jego rozwoju. Potwiedzenie tego typu
                      znajdziesz w listach do Rzymian Szawła. Ale to są jak zwykle uboczne tory, do
                      których się uciekasz w dyskusji.

                      Co do reszty wibracji w kwestii zasad, tak samo się trzyma kupy, jak zasady
                      wyprowadzane z siódmego przykazania pochodzącego z wciskanego wszystkim
                      sfałszowanego dekalogu.
                      • supaari Re: Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dyla 13.12.06, 21:02

                        A nie mówiłem, że uciekniesz od problemu wspólnoty doktryny katolickiej?:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53509292&a=53868305
                        A teraz po kolei:

                        1. Ja nie teologizuję. Ty - owszem - próbujesz, kiedy się okazuje, że piszesz
                        sam nie wiesz o czym. Bo w dziedzinie historii Kościoła i historii powszechnej,
                        w dziedzinie znajomości Biblii, prawa kanonicznego, powszechnego oraz we
                        wszelkich innych dziedzinach kompromitujesz się straszliwie. Podejrzewam, że
                        nie udzieliłeś mi nigdy żadnej odpowiedzi na moje pytanie, poza potwierdzeniem
                        swego wymysłu, jakoby Bazylika św. Marka pojawiła się w Wenecji za sprawą
                        krzyżowców, którzy ją zrabowali z Bizancjum. Ten Twój wymysł jest mym
                        ulubionym!!! Takiej rewelacji chyba jeszcze nie spotkałem. Jakbyś wątpił w swe
                        własne słowa, to służę odpowiednimi linkami...
                        2. Mylisz się co do istoty stosunków między praktyką i moralnością. Pierwsze
                        jest poczucie moralności, później idzie praktyka. Stąd na podstawie działań i
                        deklaracji (Kalego lub złodzieja) wnioskuje się o systemie etycznym, który
                        (naprawdę!) wyznają. Jeśli nie zgadza się on z deklarowanym, tym gorzej dla
                        deklarujących.
                        3. Podejrzewam, że fragmentu o "zaprezentowanych w poprzednim poście zasadach
                        mieszczących się w zupełności w takim ujęciu" sam nie rozumiesz. O jakich
                        zasadach raczysz pisać i o jakim ujęciu?
                        4. Całkowita Twa niewiedza na temat "moich zasad" i doktryny katolickiej nie
                        przeszkadza Ci pisać farmazonów, z których wnioskuję, że czyjaś opinia
                        ("niektórych środowisk" jak się nie mylę) na forum jest tożsama z owymi
                        zasadami i ową doktryną. Jakbyś nie wiedział, to nawet Twój ulubiony Orygenes
                        świętym nie został ogłoszony.
                        5. Nie wiem skąd pomysł, że teolog z Rzymu jest lepszy niż teolog z Antiochii
                        lub z Aleksandrii (na przykład "Twój" Orygenes). Wojtyła był z Małopolski, a
                        Ratzinger z Bawarii - gdyby Jan Paweł I nie zmarł w 1978 r., a na przykład w
                        1993 być może żaden z nich nie byłby papieżem, co wcale nie czyni ich gorszymi
                        biskupami, filozofami, teologami...
                        6. Chętnie poznam Twą opinię na temat "sfałszowanego dekalogu", choć muszę
                        powiedzieć, że nie spodziewam się więcej niż przeczytałem w postach
                        niedouczonych rastafarian. I sam nie wiem czy za to ostatnie zdanie powinni
                        obrazić się oni, czy Ty...
                        7. Dziękuję za sugestię kanonizacji. Odpowiem cytatem: "Timeo Danaos et dona
                        ferentes". Choć to nie Ciebie się obawiam, ale skutków tego poparcia...


                        edico napisał:

                        > będąca wynikiem upływu czasu, za który - zgodnie z akwinatą - powinniśmy
                        płacić
                        > należne mu od upływu czasu podatki :))
                        >
                        > Szanowny supaari
                        > Masz prawo do podejmowania wszelkiego rodzaju prób tłumaczenia
                        > niewytłumaczalnego. W końcu każdy ma prawo do jakiegoś hopla pod warunkiem nie
                        > obrażania logiki. A tej znacznie więcej się znajdzie w efektach pracy dziecka
                        > sklejającego np. modele samolotów, niż w Twoim teologizowaniu.
                        > Nie mam nic przeciwko temu i możesz swoje fanaberie samodzielnej interpretacji
                        > katolicyzmu uprawiać do woli. Zważ jednak, że zasady - jakie by one zresztą
                        nie
                        > były - są pochodną uprawianej etyki i moralności. Stąd tez bardzo często
                        określ
                        > a
                        > się ją stosownie do tego typu filozoficznych zadęć. Słyszymu zatem o
                        moralności
                        > Kalego, złodziei itp..
                        >
                        > Zaprezentowane w poprzednim poście zasady mieszczą się w zupełności w takim
                        > ujęciu. Przypomina mi to jeszcze nie tak dawno rzucone hasło do walki o
                        jedynie
                        > słuszną rację zaintonowaną słowami "i nikt nas nie przekona, że białe jest
                        biał
                        > e
                        > a czarne jwst czarne".
                        >
                        > W podobny sposób jawią się te Twoje zasady nie wiadomo skąd i w oparciu o jaką
                        > materię są wyciągane. Cóż bowiem można sądzić o zasadach kierowanych wyłącznie
                        > do innych stosowanych we własnych kręgach delikatnie mówiąc co najwyżej z
                        dalek
                        > o
                        > idącą tolerancją.
                        >
                        > Weźmy np. najnowsze pienia i gorzkie żale podnoszone przez niektóre środowiska
                        > po śmierci Eduardo Pinocheta. Czy wręcz nie nakazują one czasem na konieczność
                        > chlodnego i ostrożnego spoglądania na faktyczne treści kryjące sie pod tymi
                        > gloszonymi na zewnątrz zasadami?
                        >
                        > Analizując prasę czy szereg wątków na forum nie można wyjść z podziwu nad
                        wręcz
                        > niepojętą konstatacją. Jaruzelski jest oczywiście be - bo jak moglo by być
                        > inaczej - natomiastPavelić, Pinochet czy najnowsze osiągnięcie misyjnego
                        > katolicyzmu w postaci ks. Athanase Seromba jest cacy.
                        >
                        > Jeżeli z tych faktów wyprowadzisz jakąś odpowiadającą logice w dobrym tego
                        słow
                        > a
                        > znaczeniu zasadę obowiązującą katolicyzm na całym świecie, będę pierwszym
                        > optującym za powieszeniem Ciebie na ołtarzach za wkład w rozwój kolejnych
                        > teologizmów. A nie jest to przecież sprawa błaha, skoro u wznoszonego na
                        ołtarz
                        > e
                        > samego Jana Pawła II ci ludzie cieszyli się wzięciem.
                        > Możesz przeciez zaistnieć podobnie, jak wspomniany przez Ciebie Teofil z
                        > Antiochii, chociaż zdumieważ mnie sięgając do dorobku intelektualnego
                        > chrześcijaństwa w Antiochii. Czyżby dyskusje na forum były w stanie Ciebie
                        > przekonać, że ani Rzym do trzeciego wieku włącznie nie był żadną liczącą się
                        > ostoją katolicyzmu (poprawniej by brzmiało w tym wypadku chrześcijaństwa), ani
                        > też nie miał żadnego wpływu na kierunki jego rozwoju. Potwiedzenie tego typu
                        > znajdziesz w listach do Rzymian Szawła. Ale to są jak zwykle uboczne tory, do
                        > których się uciekasz w dyskusji.
                        >
                        > Co do reszty wibracji w kwestii zasad, tak samo się trzyma kupy, jak zasady
                        > wyprowadzane z siódmego przykazania pochodzącego z wciskanego wszystkim
                        > sfałszowanego dekalogu.
                        • edico Re: Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dyla 13.12.06, 22:48
                          Piknie i po Leperowskiu :))
                          Ale do rzeczy.

                          supaari napisał:

                          >
                          > A nie mówiłem, że uciekniesz od problemu wspólnoty doktryny katolickiej?:
                          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=53509292&a=53868305
                          > A teraz po kolei:
                          >
                          > 1. Ja nie teologizuję. Ty - owszem - próbujesz, kiedy się okazuje, że piszesz
                          > sam nie wiesz o czym. Bo w dziedzinie historii Kościoła i historii
                          > powszechnej, w dziedzinie znajomości Biblii, prawa kanonicznego, powszechnego
                          > oraz we wszelkich innych dziedzinach kompromitujesz się straszliwie.
                          Przykłady supparii, przykłady :))
                          I wcale nie o takie mi chodzi:
                          "Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo
                          przyniosło owoce" :))
                          (św. Hieronim)

                          > Podejrzewam, że
                          > nie udzieliłeś mi nigdy żadnej odpowiedzi na moje pytanie, poza potwierdzeniem
                          > swego wymysłu, jakoby Bazylika św. Marka pojawiła się w Wenecji za sprawą
                          > krzyżowców, którzy ją zrabowali z Bizancjum. Ten Twój wymysł jest mym
                          > ulubionym!!!
                          Z Twoimi podejrzeniami jest tak samo, jak z katolickimi zasadami. Kościół o tym
                          usilnie milczy, a więc to nie może być prawda :))
                          W ramach swojego teologizowania sięgnij chociaż do jakichś porządniejszych
                          przewodników turystycznych. Oczywiście masz prawo zaprzeczać i iść zgodnie ze
                          zwyczajem w zaparte. fakty mówią jednak o czymś innym.

                          > Takiej rewelacji chyba jeszcze nie spotkałem.
                          Nie dziwię się. Jak można spotkać się z jakąś rewelacją nie wychylając głowy
                          spod kiecki proboszczowskiej?

                          > Jakbyś wątpił w swe własne słowa, to służę odpowiednimi linkami...
                          Do stron katolickich???
                          Lepiej odwiedź grób Matki Boskiej, która ponoć miała być żywcem wzięta do nieba.
                          W tej kwestii nawet nie musisz szukać jakichś przewodników turystycznych.
                          Wystarczy póść śladami Benedykta XVI, który jakimś dziwnym trafem olał
                          odwiedzenie jej grobu będąc w jego pobliżu i podając się wzorem JP2 za jej
                          wielbiciala.

                          > 2. Mylisz się co do istoty stosunków między praktyką i moralnością. Pierwsze
                          > jest poczucie moralności, później idzie praktyka.
                          I to jest cały katolicyzm w wydaniu supaari. Moralność jest moralnością a
                          praktyka praktyką :))

                          > Stąd na podstawie działań i deklaracji (Kalego lub złodzieja) wnioskuje się o
                          > systemie etycznym, który (naprawdę!) wyznają.
                          No tak. Sprzeczności między głoszoną etyką i moralnością nie mają znaczenia, bo
                          liczy się system etyczny, w ramach którego... - pozwól, że nie będę przytaczał
                          niezbyt miłego dla ucha ludowego porównania :))
                          Uważam, że każda b-mama swój system bardziej logicznie układa. Akceptują to z
                          pełnym zrozumieniem księża odwiedzający ją po sumie :))

                          > Jeśli nie zgadza się on z deklarowanym, tym gorzej dla deklarujących.
                          Z naszej wieloletniej dyskusji, jest to pierwsza myśl wychodząca spod Twojej
                          klawiatury z sensem.

                          > 3. Podejrzewam, że fragmentu o "zaprezentowanych w poprzednim poście zasadach
                          > mieszczących się w zupełności w takim ujęciu" sam nie rozumiesz.
                          Masz prawo podejrzewać wszystko tak jak Lepper zrównując sprawy ciasnego stanika
                          do zamachu stanu. W końcu jest to wyłącznie Twoja sprawa, czy będziesz zakładał
                          okulary różowe czy czarne. Mnie zupełnie - wierz mi - nic do tego :))

                          > O jakich zasadach raczysz pisać i o jakim ujęciu?
                          > 4. Całkowita Twa niewiedza na temat "moich zasad" i doktryny katolickiej nie
                          > przeszkadza Ci pisać farmazonów, z których wnioskuję, że czyjaś opinia
                          > ("niektórych środowisk" jak się nie mylę) na forum jest tożsama z owymi
                          > zasadami i ową doktryną. Jakbyś nie wiedział, to nawet Twój ulubiony Orygenes
                          > świętym nie został ogłoszony.
                          Załóżmy, że masz rację. A gdzie są argumenty oprócz słów, w których sam się
                          gubisz? Już kiedyś Cię uprzedzałem w tych fanaberiach, że forum to nie suma w
                          parafii. W parafii możesz dawać upust swej fantazji łącznie z nakazem znoszenia
                          jajek parafiankom w ściśle wskazanych przez Ciebie miejscach :))

                          > 5. Nie wiem skąd pomysł, że teolog z Rzymu jest lepszy niż teolog z Antiochii
                          > lub z Aleksandrii (na przykład "Twój" Orygenes).
                          Wskaz twórco teologizmów kościelnych, gdzie tak stwierdziłem. Jeżeli jesteś po
                          spożyciu biblijnego sporyszu, apokalipsy tego typu zachowaj dla swoich.

                          > Wojtyła był z Małopolski, a Ratzinger z Bawarii - gdyby Jan Paweł I nie zmarł
                          > w 1978 r., a na przykład w 1993 być może żaden z nich nie byłby papieżem, co
                          > wcale nie czyni ich gorszymi biskupami, filozofami, teologami...
                          Chyba mnie zmusisz do pijaństwa. Bez pół litra tego rodzaju logiki nie da się
                          pojąć. Może mnie oświecisz, jakie znaczenie dla tematu dyskusji, do której tak
                          się z góry włączyłeś krytykując mnie katolickim zwyczajem?
                          Czy za chwilę zapytasz mnie po raz któryś, dla czego nie chcę się odnosić do
                          tego typu - bądź co bądź - raczej niezbyt wyszukanych zabiegów?

                          > 6. Chętnie poznam Twą opinię na temat "sfałszowanego dekalogu", choć muszę
                          > powiedzieć, że nie spodziewam się więcej niż przeczytałem w postach
                          > niedouczonych rastafarian. I sam nie wiem czy za to ostatnie zdanie powinni
                          > obrazić się oni, czy Ty...
                          Moją opinię???
                          Jest taka sama, na jaką zasługuje każdy fałsz!!!
                          Mogę tylko wyrazić zdziwienie, że ktoś chcący uchodzić moralnie za
                          prostolinijnego dziwi się brakiem tolerancji dla zjawisk hipokryzji. Efekty
                          kościelnej indoktrynacji wydają się być nie tylko moralnie zadziwiające.

                          > 7. Dziękuję za sugestię kanonizacji. Odpowiem cytatem: "Timeo Danaos et dona
                          > ferentes". Choć to nie Ciebie się obawiam, ale skutków tego poparcia...
                          Jak popieram, to łącznie z konsekwencjami za skutki poparcia :))
                          Taki już po prostu jestem.
                          Brylujesz pyskówkami a chowasz się za łacińskimi cytatami???

                          Supaari napisał:
                          "Timeo Danaos et dona ferentes, (łac. - czymkolwiek to jest, lękam się Danajów
                          (w domyśle Greków), nawet gdy składają dary.

                          Twoja sprawa, czego się lękasz. Polskie przysłowia mają wcale nie mniejsze
                          wartości od maksym wywodzonych z importowanej religii żydowskiej.

                          Ponieważ z wielu względów nie wiem, czy będziemy mieli możliwość "przymówić" się
                          przed zawłaszczonymi przez katolicyzm przywiedziony na miłosirnych mieczach
                          przed zawłaszczonymi słowińskimi świętami - pozwól, że złożę Ci w związku
                          nadchodzącymi pradawnymi słowiańskimi Świętami Zimowego Staniasłońca (znanymi
                          także pod nazwą Godowego Święta czy Szczodrych Godów) trwających bardziej
                          szczerze przez kilkanaście dni i bez postów, przynoszących naszym przodkom
                          znacznie więcej nadzieji napawając ich radością i optymizmem.
                          Niech Swaróg (Bóg-Słońce) po tych świętach znów pomoże Ci odzyskiwać widzenia
                          świata w sposób daleki od krwawego miłosierdzia katolickiego.
                          • supaari Re: Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dyla 14.12.06, 12:33
                            edico napisał:

                            > Przykłady supparii, przykłady :))

                            Na Twą sklerozę nic nie poradzę. Może tylko przypomnę Twe osiągnięcia...
                            Tu np. Edico wymądrza się na temat konkordatu:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=33488406&a=33490362
                            ... a tu pytany o konkrety unika odpowiedzi:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=33488406&a=33499255
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=33488406&a=33505170
                            Tu przypisuje Stefanowi Wyszyńskiemu autorstwo słów, których ten nie napisał, a
                            przy okazji wymyśla tytuł nieistniejącego periodyku:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=30270298&a=30516285
                            ... a tu dowodzi, że nie odróżnia autora od redaktora i dziarsko zmienia temat:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=30270298&a=30531684
                            Tu Edico (zresztą nie jedyny to taki przypadek) słowa "człowieka człowieka
                            szlachetnego rodu" z przypowieści Jezusa traktuje jak jego wezwanie skierowane
                            do uczniów:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=30270298&a=30531033
                            A tutaj Edico przebija samego siebie i wymyśla, że Bazylika św. Marka została
                            przywieziona z wyprawy krzyżowej z Konstantynopola do Wenecji:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=45167839&a=45268036
                            Tu Edico zarzuca mi ataki ad personam:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=45365779&a=45457928
                            ...a tu (ad.5) twierdzi, że prosząc go o przykład "zbyt wiele żądam" (sic!):
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=45365779&a=45470675
                            Edico, gdyby kasowano posty za nieprawdziwe treści, bezpodstawne oskarżenia,
                            zwykłą głupotę zawartości i brak związku z poruszanym tematem, to z Twojej
                            bogatej "od-twórczości" pewnie nic by nie zostało!




                            > Z Twoimi podejrzeniami jest tak samo, jak z katolickimi zasadami. Kościół o
                            tym
                            > usilnie milczy, a więc to nie może być prawda :))

                            O czym milczy Kościół? O moich podejrzeniach i katolickich zasadach?



                            > > 6. Chętnie poznam Twą opinię na temat "sfałszowanego dekalogu", choć musz
                            > ę
                            > > powiedzieć, że nie spodziewam się więcej niż przeczytałem w postach
                            > > niedouczonych rastafarian. I sam nie wiem czy za to ostatnie zdanie powin
                            > ni
                            > > obrazić się oni, czy Ty...
                            > Moją opinię???
                            > Jest taka sama, na jaką zasługuje każdy fałsz!!!
                            > Mogę tylko wyrazić zdziwienie, że ktoś chcący uchodzić moralnie za
                            > prostolinijnego dziwi się brakiem tolerancji dla zjawisk hipokryzji. Efekty
                            > kościelnej indoktrynacji wydają się być nie tylko moralnie zadziwiające.
                            >

                            > Ponieważ z wielu względów nie wiem, czy będziemy mieli możliwość "przymówić"
                            si
                            > ę
                            > przed zawłaszczonymi przez katolicyzm przywiedziony na miłosirnych mieczach
                            > przed zawłaszczonymi słowińskimi świętami - pozwól, że złożę Ci w związku
                            > nadchodzącymi pradawnymi słowiańskimi Świętami Zimowego Staniasłońca (znanymi
                            > także pod nazwą Godowego Święta czy Szczodrych Godów) trwających bardziej
                            > szczerze przez kilkanaście dni i bez postów, przynoszących naszym przodkom
                            > znacznie więcej nadzieji napawając ich radością i optymizmem.
                            > Niech Swaróg (Bóg-Słońce) po tych świętach znów pomoże Ci odzyskiwać widzenia
                            > świata w sposób daleki od krwawego miłosierdzia katolickiego.

                            Jakkolwiek głupie by te zyczenia nie były - dziękuję. Rewanżuję się życząc Ci
                            większej dbałości o składnię, gramatykę i ortografię, więcej czytania, mniej
                            pisania i zachowania tej pogody ducha, jaką zalewasz czytelników na tym forum.
                            • edico Re: Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dyla 14.12.06, 23:12
                              I czego to ma dowodzić poza Twoim wstrętem do uruchomienia szarych komórek w
                              sposób nie koniecznie nakazywany przez Kościół?
                              • supaari Re: Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dyla 15.12.06, 12:35
                                edico napisał:

                                > I czego to ma dowodzić poza Twoim wstrętem do uruchomienia szarych komórek w
                                > sposób nie koniecznie nakazywany przez Kościół?

                                Twej ignorancji, głupoty i bezwstydu w ich obnażaniu. Używając szarych komórek
                                w sposób im przypisany dostrzegłbyś to z łatwością.
                                BTW - "niekoniecznie" wyglądałoby o wiele lepiej.
                                • edico Re: Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dyla 15.12.06, 20:32
                                  Widzisz, jakie to szczęście, że używających szarych komórek na Twój sposób jest
                                  coraz mniej :))

                                  Mają przynajmniej odwagę wychylić głowę spod kiecki proboszcza, czego trudno
                                  oczekiwać po Tobie opierając się na serwowanych tu postach :))
                                  • supaari Re: Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dyla 16.12.06, 11:48
                                    edico napisał:

                                    > Widzisz, jakie to szczęście, że używających szarych komórek na Twój sposób
                                    jest
                                    > coraz mniej :))

                                    Jeśli używających ich na twój sposób jest coraz więcej, to rzeczywiście świat
                                    schodzi na psy.

                                    > Mają przynajmniej odwagę wychylić głowę spod kiecki proboszcza, czego trudno
                                    > oczekiwać po Tobie opierając się na serwowanych tu postach :))

                                    Czegoś pod tą kiecką szukali? Z ciekawości się tam chowali czy może z rozpusty?
                                    Ja nie mogę swej głowy wychylić, bo trzymałem i trzymam ją gdzie indziej. Ale
                                    powoli domyślam się, że Ty należysz do tych, co księżom pod sutanny zaglądają -
                                    pochwalisz się co znalazłeś?
                                    • edico Re: Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dyla 16.12.06, 16:06
                                      Nic na to nie wskazuje a przypisywanie komuś własnych dolegliwości poddaje w
                                      wątpliwość walory stosowanych "miłosiernych" praktyk medycznych tak żarliwie
                                      zalecanych innym. Lekarzu, najpierw wylecz się sam :))
                                      • supaari Re: Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dyla 16.12.06, 16:09
                                        edico napisał:

                                        > Nic na to nie wskazuje a przypisywanie komuś własnych dolegliwości poddaje w
                                        > wątpliwość walory stosowanych "miłosiernych" praktyk medycznych tak żarliwie
                                        > zalecanych innym. Lekarzu, najpierw wylecz się sam :))

                                        No właśnie - lecz się :-DDDDD
                                        • edico Re: Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dyla 16.12.06, 16:40
                                          Metodami Roksolany przywdziewając czarną kieckę?

                                          Toż to domena mentalności typu "Christianus mihi nomen, catholicus cognomen".
                                          Czyżbyś ustępował pola? Nie sądzę, by ktoś nie spożywający sporyszu chciał w
                                          takiej atmosferze funkcjonować :))
                                          • supaari Re: Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dyla 17.12.06, 19:52
                                            edico napisał:

                                            > Metodami Roksolany przywdziewając czarną kieckę?

                                            Metodami logicznymi na początek.

                                            > Toż to domena mentalności typu "Christianus mihi nomen, catholicus cognomen".
                                            > Czyżbyś ustępował pola? Nie sądzę, by ktoś nie spożywający sporyszu chciał w
                                            > takiej atmosferze funkcjonować :))

                                            W jakiej atmosferze? Jakiego pola?
                                            Czuję, że zadawane przez innych pytania wzbudzają w Tobie jakieś paniczne
                                            uczucia, więc będę je zadawał. Żeby było Ci łatwiej - dotyczyć one będą Twych
                                            wypocin. :-DDD
                                            • edico Re: Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dyla 18.12.06, 00:25
                                              supaari napisał:

                                              > edico napisał:
                                              >
                                              > > Metodami Roksolany przywdziewając czarną kieckę?
                                              >
                                              > Metodami logicznymi na początek.
                                              Hmmm. A możesz uronić rąbka tajemnicy, na czym ta Twoja logika się opiera?

                                              >
                                              > > Toż to domena mentalności typu "Christianus mihi nomen, catholicus cognom
                                              > > en".
                                              > > Czyżbyś ustępował pola? Nie sądzę, by ktoś nie spożywający sporyszu
                                              > > chciał w takiej atmosferze funkcjonować :))
                                              >
                                              > W jakiej atmosferze? Jakiego pola?
                                              Nie pojmujesz łaciny, którą się posługujesz, nie rozumiesz słów pisanych w
                                              języku polskim, to czy stać Cię jeszcze na rozróżnianie dzwonów kościelnych?

                                              > Czuję, że zadawane przez innych pytania wzbudzają w Tobie jakieś paniczne
                                              > uczucia, więc będę je zadawał. Żeby było Ci łatwiej - dotyczyć one będą Twych
                                              > wypocin. :-DDD
                                              Piknie, ale najpierw pozbądź się przyrodzonego nawyku podwijania ogona i choć
                                              pozory utrzymywania się w linii "wartości", na których tak pozornie próbujesz
                                              się zastawiać.
                                              • supaari Re: Nieszczęścia indoktrynalnego ciśnienia a dyla 18.12.06, 12:03
                                                edico napisał:
                                                > Hmmm. A możesz uronić rąbka tajemnicy, na czym ta Twoja logika się opiera?

                                                Nowe idiomy tworzysz? "Uronić rąbka tejemnicy"??? Cóż to oznacza?

                                                > > W jakiej atmosferze? Jakiego pola?
                                                > Nie pojmujesz łaciny, którą się posługujesz, nie rozumiesz słów pisanych w
                                                > języku polskim, to czy stać Cię jeszcze na rozróżnianie dzwonów kościelnych?

                                                Ciebie świetnie pojmie psychiatra. Doktorze - pacjent czeka w Olsztynie!!!


                                                > Piknie, ale najpierw pozbądź się przyrodzonego nawyku podwijania ogona i choć
                                                > pozory utrzymywania się w linii "wartości", na których tak pozornie próbujesz
                                                > się zastawiać.

                                                Zamiast mianownika liczy mnogiej ("pozory utrzymywania...") powinien być chyba
                                                dopełniach ("pozorów..."). Jeśli się mylę, to mnie popraw. Jeśli nie - nie
                                                wagaruj więcej.
                                                Co to znaczy "pozornie się zastawiać"? Że tak naprawdę nie próbuję się
                                                zastawiać tylko udaję?
    • jamno1 Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 12.12.06, 19:59

    • Gość: na chwile Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.acn.waw.pl 12.12.06, 23:53
      > bo powaznie traktuje czlowieka,ktory sklada przysiege malzenska".

      ale człowiek jest niepoważny i niepoważnie traktuje przysięgę
      lub
      nie wie jak to jest potem i potem się okazuje, że jest inaczej niż myślal

      można nie akceptować też że ziemia jest okrągła
      • edico Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 13.12.06, 00:11
        A od kiedy to ślub bierze się dla przysięgi a nie potrzeb bardziej istotnych
        ewolucyjnie - to po pierwsze.

        Po drugie - jaki sens ma branie ślubów przez katolików, skoro przekonani są o
        kreacjoniźmie boskim a bezprzykładne draństwo, jakie zrobili Adam i Ewa wyraźnie
        pokazało, czym to się kończy :))

        Jesteś bardzo niekonsekwentny w tym swoim kościelnym teologiźmie akceptując to,
        za co sam Bóg pogonił Adama i Ewę z raju.

        Zdecyduj się na coś.
        • Gość: na chwile Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.acn.waw.pl 13.12.06, 00:26
          tak samo jest kościól niekonsekwentny w istnieniu wojskowej służby duszpasterskiej
          w końcu zółnierz ma karabin by zabijać a to sprzeczne z dekalogiem w końcu

          ja jestem zwolennikiem kary śmierci, ale że katolicy są skoro sam JP2 potępial ?
          podobnie rzecz się ma z aborcją - zabić płodu nie mozna, ale jak się urodzi
          bardzo i nieuleczalnie chore to mamusiu twój problem, że nie będziesz miała
          pieniędzy na leki i opiekę, a dziecko np. po paru latach umrze w cierpieniu ?
          to jest okej, bo najpierw chrzciny oplacone a potem pochówek, a jak usunięte to
          firma nie zarobi ?

          podobne zakłamanie "przed ślubem nie", po "slubie tak", bo co ?
          bo abonament zapłacony firmie Pan B.&company to już ciupciać można, a bez oplaty
          nie ?

          chrześcijaństwo ma bardzo wiele fajnych elementów, które powinny być (nawet na
          siłe wdrażane), wartości takie jak uczciwość, szacunek dla innych, opieka i
          pomaganie uboższym, słabszym, ochrona życia cżłowieka (nie realizowana np.
          jeżeli chodzi o ludzi, których skazuje się na śmierć lub samobójstwo przez brak
          opieki socjalnej, środków do życia)
          na tych podstawach wyrosło wiele prawodawstw państw europy zachodniej
          ale wśród katolików znajdują się osoby, których poglądy są wręcz kosmiczne i
          nijak nie przystające do świata w stylu "kondun goszy panocku od kradzieży"
          dla mnie większymi grzesznikami są pracodawcy wykorzystujący pracownika,
          pomimo,że sami mają ogromne zyski to skazujący go na nieszczęście z powodu życia
          w uwłaczających warunkach ekonomicznych

          a co złego katolycy widzą w seksie ?
          przecież seks to sprawianie przyjemności sobie nawzajem, a przyjemność to coś
          dobrego a nie złego

          nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że jak goła baba na ekranie to film nie dla dzieci
          ale jak się mordują, biją, oszukują to film dla dzieci może być
          to co jest w końcu gorsze przyjemność czy wojna i śmierć wg. nich ?
          • edico Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 13.12.06, 01:26
            Nie mój Kościół i nie moja broszka. Oczywiście do momentu, kiedy zaczynają
            wchodzić ze swoimi breweriami do czyjegoś łóżka czy garnka. Chcą wierzyć w
            igrzyska i historyjki nie mające pokrycia nawet w najważniejszej dla nich Bibli,
            niech se wierzą do woli ale niech nie uszczęśliwiają na siłę innych, tak jak to
            jest od 2000 lat. Nie jeden przekręt etyczny, moralny i religijny jest
            kontynuowany do dnia dzisiejszego pod tymi hasełkami bez pokrycia.

            Ryby najlepiej łowi się w mętnej wodzie a barany strzyże otumanione.
            • edico Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 13.12.06, 01:33
              Tak na marginesie. Jan Paweł II oficjalnie potępiał karę śmierci, ale
              nieoficjalnie przez 10 lat ukrywał pod Watykanem w parafii misjonarza
              katolickiego ks. Athanase Seromba poszukiwanego przez Międzynarodowy Trybunał
              Karny za dokonane ludobójstwo spalenia 2000 Tutsi w swoim kościele w Ruandzie.
              Rząd Ruandy do dnia dzisiejszego poszukuje oficjalnie 50 księży poukrywanych w
              klasztorach Włoch, Francji i Niemiec.
              • Gość: ant Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.adsl.inetia.pl 14.12.06, 22:40
                > Tak na marginesie. Jan Paweł II oficjalnie potępiał karę śmierci, ale
                > nieoficjalnie przez 10 lat ukrywał pod Watykanem w parafii misjonarza
                > katolickiego ks. Athanase Seromba poszukiwanego przez Międzynarodowy Trybunał
                > Karny za dokonane ludobójstwo spalenia 2000 Tutsi w swoim kościele w Ruandzie.
                > Rząd Ruandy do dnia dzisiejszego poszukuje oficjalnie 50 księży poukrywanych w
                > klasztorach Włoch, Francji i Niemiec.

                to jest pewnie kolejny dowód na jego świętość !!!
                i kolejny przykład cudu !!
                oooooooooohhhhhhhhhhhhh !!!!!!!!!!!
                ;)
                • edico Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 14.12.06, 23:07
                  "Racja musi być po naszej stronie" - :o))

                  Zresztą w podobny sposób starają się wnieść na ołtarze Wyszyńskiego, którego
                  przeszłość też budzi pewne wątpliwości i znaki zapytania z okresu Piusowsko -
                  Hitlerowskiego.
          • Gość: karolina Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 09:52
            Na chwile świetnie opisuje niekonsekwencję i zakłamanie kościoła. Jak na dłoni
            widać, że wszytko tam kręci się wkoło kasy.
            Los nienarodzonych obchodzi ich głownie dlatego, że większość z urodzonych
            zostanie ochrzczona za co zainkasują jakąś sumkę. A co z nimi później, jak są
            chore, porzucane, to już ich o wiele mniej obchodzi.
            Związki bez ślubu, zdaniem kościoła są złe i grzeszne. Głoszą to żeby zachęcić
            jak największa ilość osób do kolejnej wpłaty na ich konto z racji
            pobłogosławienia związku przez pana księdza.
            • Gość: właśnie Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.06, 21:47
              Gość portalu: karolina napisał(a):

              > Głoszą to żeby zachęcić jak największa ilość osób do kolejnej wpłaty na ich
              > konto z racji pobłogosławienia związku przez pana księdza.

              Właśnie, właśnie, podobnie robią lekarze oferując pomoc głównie za kasę. Jednak
              w przypadku tych pierwszych jest o tyle lepiej, że bardzo upartej parze muszą
              udzielić ślubu za darmo i czasami to robią. Przykład z naszej bliskiej rodziny
              był własnie taki.
      • pocoo Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 13.12.06, 00:22
        U mojej tesciowej na przyjęciach bywa biskup,prałaci i inni faceci którzy
        służbowo chodza w kieckach.Mojej bratanicy{a jakze} udzielał ślubu biskup w
        odpowiedniej asyście.Po 4 latach ten sam biskup unieważnił{skrót}to cholerne
        małżeństwo.Załatwisz wszystko szybko i pomyślnie jeżeli masz kasę i odpowiednie
        znajomości.Ot, i cała prawda.Mam w nosie,jezeli jakiś świętoszek zarzuci mi
        konfabulację.
        • renebenay " Kosciol.... 13.12.06, 08:45
          Malo kto jeszcze akceptoje kosciol.
          • Gość: ant Re: " Kosciol.... IP: *.adsl.inetia.pl 14.12.06, 22:41
            bo wiara to wiara,
            a kościół to łachy....
    • bszalacha Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. 14.12.06, 01:25
      no to się bracie pomyliłeś.Coraz częściej dają kościelne rozwody i to z bardzo
      dziwnych powodów,np.,że w chwili zawarcia związku nie wiedzieli o czymś,że
      jest "niezgodnośc charakterów/jakby to było coś nadzwyczajnego/.Niestety,nie
      podchodzą powaznie do sakramentów skoro mozna je uniewazniać.Dziwi mnie na
      przykład dawanie ślubu osobom uposledzonym umysłowo,które z defonicji nie
      odpowiadaja za siebie.
      Tylko dzieci żal.
      • Gość: karbat Re: "Kosciol nigdy nie zaakceptuje rozwodow.. IP: *.dip.t-dialin.net 15.12.06, 20:10
        wielebny klecha bez kasy jego firma bez palacow ,setek tysiecy hektarow

        to bylaby obraza Boska
    • Gość: Ed I nigdy nie obudził się z ręką w nocniku IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.12.06, 17:06
      realizując te swoje "nigdy"?

      Może powiesz mi, co zostało aktualnie z II Soboru Watykańskiego, skoro tak
      ochoczo powracasz do najbardziej ciemnych czeluści średniowiecza?

      Patrząc na to, co robi się z jego dorobkiem przy pomocy retoryki kościelnej,
      coraz częściej zadaje sobie pytanie, czy papież Jan XXIII miał szczęście umrzeć
      śmiercią naturalną przeciwstawiając się tradycyjnej dogmatyce kościelnej.
      • pocoo Re: I nigdy nie obudził się z ręką w nocniku 17.12.06, 20:47
        Jak uczy historia,większość papieży nie zmarła śmiercią naturalną.Jan PawełI
        zmarł na serce chociaż nikt nie zrobił sekcji zwłok.No ale od czego jest Duch
        Święty?
        • Gość: Ed Re: I nigdy nie obudził się z ręką w nocniku IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.12.06, 00:30
          Nie on pierwszy i nie ostatni. W historii uduchowionej śmierci papieży wcale nie
          poślednią rolę odegrały oprócz trucizny i mieczy także noże siekiery i młotki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka