jerzy.krajowy
29.12.06, 05:11
Dawno temu w Turcji bylo trzesienie ziemi i akurat w Turcji byli nasi koledzy
z pracy (moi przelotni znajomi, a Bartka dobrzy koledzy). Kolega Bartek w
pokoju urzadzil nam szol - wydzwanial do MSZ popisujac sie elokwencja i
intonacja dopytywal sie o faktyczny stan zagrozenia terenow na ktorych
przebywali koledzy. Niemniej jednak znajac Bartka to intencje byly szczere
tylko przesadzal z teatralnoscia (mial widownie). Dawno sie z Bartkiem nie
widzialem ale wydaje mi sie, ze prawdziwosc intencji wychodzi podczas drugiej
i dalszych probach 'ratowania bliznich' w obliczu pobicia - trzeba sie
powtorzyc, a tu widowania zadna nowych trikow. Skladanie reklamacji w obliczu
widowni to nie sztuka, bardziej sie liczy skladanie reklamacji pomimo widowni
(chocby na miare swoich skromnych mozliwosci).