Dodaj do ulubionych

Milość do księdza

    • Gość: dadd Re: Milość do księdza IP: *.wro-com.net 01.02.07, 00:05
      Przeczytaj "Kler. Psychogram ideału" Eugena Drewermanna. Tytuł jednego z
      rozdziałów (cytuję z pamięci): "Oni nie kochają nikogo, myślą więc, że kochają
      Boga". Nie wiem, czy ta lektura pozwoli ci się odkochać, ale na pewno ułatwi ci
      zrozumienie, że nie masz wielkich szans, bo trafiłaś na bardzo trudnego
      człowieka, którego emocjonalność prawdopodobnie została już zniszczona przez
      jego "firmę". A jeśli księdzu owemu bliżej do poglądów Obirka, czy Bartosia, to
      masz szansę. Generalnie współczuję. Ale życzę powodzenia. Bo jeśli to dobry
      człowiek, to zapewne reprezentuje rzadki typ wrażliwości.
      • neomena Re: Milość do księdza 01.02.07, 00:38
        Dziekuję. Przeczytam. i może to mi pomoże. I raczej chyba będę się musiała
        odkochać, bo jemu dość daleko do poglądów Obirka.
    • shamsa Re: Milość do księdza 01.02.07, 00:06
      poczytaj sobie:

      f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=1384283
      • pathi Re: Milość do księdza 01.02.07, 13:16
        Byłam w podobniej sytuacji kilka lat temu, nawet zerwałam ze swoim
        narzeczonym ... bo tak mną zakręcił. Ale jedno Ci powiem po latach - w tej
        sytuacji, w której byłam to była "przestroga" od Boga i ten facet stanal mi na
        drodze, bo i tak małżeństwo z tym facetem (narzeczonym) nie było by udane. A po
        drugie to, co mi z tej miłości do księdza? - jak i tak do NICZEGO nie doszło a
        teraz jestem sama. Daj sobie lepiej z tym spokój nie warto - uwierz mi. A nie
        sądzę, żeby On zostawił Kościół i swoją wiarę do Boga dla Ciebie. A może się
        mylę?
        • Gość: mąż Re: Milość do księdza IP: *.broker.com.pl 01.02.07, 17:42
          Dzięki temu że moja żona zakochała się w księdzu mogłem od niej odejść.
          Prawdziwą twarz żony poznałem jak mnie wspólnie oszukiwali.Od tej pory się nie
          spowiadam bo komu ? życzę im szczęścia
    • Gość: chris Re: Milość do księdza IP: *.proxy.aol.com 01.02.07, 00:13
      Najlepiej zrobisz doradzajac mu, zeby zaczal czytac Biblie.Jest tam np.
      napisane, ze dobry ksiadz powinien to byc " maz jednej zony..." Zobaczysz na
      czym mu naprawde zalezy. Na Tobie, na Bogu, Bibli czy ...hierarchii koscielnej,
      ktora nie wiadomo dlaczego wprowadzila celibat!!!Powodzenia
    • honia_k Re: Milość do księdza 01.02.07, 00:28
      Może tutaj Ci pomogą prezbiter.pl/
      Pozdr!
      • Gość: Nataniel Re: Milość do księdza IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 01.02.07, 05:08
        Ale dlaczego staja sie ksiezmi,skoro sa w stanie kochac normalnie????
        • Gość: Barbara Re: Milość do księdza IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 01.02.07, 07:18
          Nie rozumiem czym sie roznia dramaty ksiadz i niewiasta od codziennych lzawych
          historyjek typu "ja go kochalam a on poszedl z inna"? (warianty: wystrychnal na
          dutka albo wydutkal na strychu).

          Wiem ze dla niektorych to jest przygrywka zeby zniesc celibat. Problem w tym ze
          juz jest tyle narzekania na ksiezy ze dbaja o pieniadze i ze ci co najbardziej
          narzekaja sa najbardziej za zniesieniem celibatu. Teraz wyobrazcie sobie
          zonatego proboszcza i wikarych z mnostwem dzieci na plebanii i apelem do
          parafian: pomozcie nam wyzywic i wyksztalcic nasze dzieci. Powodzenia!!!
          • Gość: cz Re: Milość do księdza IP: *.devs.futuro.pl 01.02.07, 10:37
            Barbaro zejdz na ziemie, przeciez teraz dokladnie tak sie dzieje, ale nie
            oficjalnie. Ksieza maja swoje utrzymanki i to nie jest dla nikogo tajemnica.
            Chyba nie myslisz ze 100% kasy jaka dysponuje parafia idzie na kwiatki na
            niedzielny oltarz?
        • Gość: dadd Re: Milość do księdza IP: *.wro-com.net 01.02.07, 11:26
          Gość portalu: Nataniel napisał(a):

          > Ale dlaczego staja sie ksiezmi,skoro sa w stanie kochac normalnie????

          Dlatego, że trafiają do seminarium/nowicjatu w wieku 19-20 lat. Wtedy trudno o
          wiedzę o swoich możliwościach emocjonalnych. Potem przez 6-7 lat są poddawani
          regularnemu "praniu mózgu" w izolacji od kobiet. Na spacery wychodzą w grupie
          lub parami, kieszonkowe nie starcza na kino, czy kawiarnię. Nie mają kontaktu z
          tzw. "normalnym życiem" i nie mogą stwierdzić, że być może ludzka miłość jest
          ważniejsza. Mózg dojrzewa do emocjonalności w wieku +/- 25 i decyzje podejmowane
          po przekroczeniu tej bariery mogą uchodzić za odpowiedzialne. Ale nie dzieje się
          tak w przypadku, gdy w okresie przeznaczonym na dojrzewanie emocjonalne (20-25
          rok życia) funkcjonuje się w niepełnym, izolowanym i zakłamującym rzeczywistość
          środowisku. Tak więc przyjmując święcenia młodzi księża, zakonnicy (czy
          zakonnice) nie mają świadomości, co może ich spotkać w życiu emocjonalny. Nikt
          im w seminarium nie mówi, jak sobie radzić z budzącym się seksualizmem,
          akcentuje się konieczność zachowania dystanu do ludzi (osobiste przyjaźnie nie
          są mile widziane), podkreśla się, że nie wolno im odrzucić "powołania", by nie
          obrazić Boga, wskazuje się te wątki biblijne, które pochwalają życie bezżenne. A
          potem chłopcy, a wlaściwie już mężczyźni wychodzą w szeroki świat i nie wiedzą,
          jak sobie radzić z napotkanymi kobietami, które budzą jakieś dziwne odczucia. Z
          jednej strony w każdym (chyba?) człowieku tkwi naturalna zdolność do miłośći.
          Ale z drugiej postrzegają oni kobietę jako zagrożenie dla ich egzystencji.
          Łatwiej więc poddać się dyktatowi ciała i zdecydować się na seks, niż ulegać
          ciągotom duszy i odważyć się na prawdziwie głęboką miłość. Bo to wymaga
          traktowania kobiety z taką samą uwagą, z jaką traktuje się siebie (zgodnie z
          zaleceniami przykazania : Kochaj bliźniego swego jak siebie samego)i wzięcia
          odpowiedzialności za drugiego człowieka, a nie tylko brania pod uwagę własnego
          komfortu i własnej perspektywy "zbawienia". Tak więc nie jestem do końca
          przekonana, że "są w stanie kochać normalnie". Raczej mają potrzebę "normalnej"
          miłości, ale brak im emocjonalnych "narzędzi" do jej realizacji. No cóż, księża
          to niejako "trzecia płeć" i niewielu z nich jest w stanie tak przebudować swoje
          postrzeganie świata, by potrafić naprawdę kochać, czyli nie tylko brać, ale i dawać.
          • Gość: Angelome Re: Milość do księdza IP: 62.29.137.* 01.02.07, 12:00
            "Na spacery wychodzą w grupie
            lub parami, kieszonkowe nie starcza na kino, czy kawiarnię"

            No bo zaraz upadne!! od razu widac że nie wiele o nich wiesz:) Chlopie, oni
            mają wiecej kasy niż myslisz!! "starzy" księża ich ytrzymują, i dają kase przy
            kazdej wizycie lub okazji.. Do tego dochodzą stare babcie, sąsiadki z bloku,
            dumne ze maja "swojego" kleryka. Kazda msza w swojej parafii, świeta nie
            swieta...co Ty mysisz, ze oni nie dostają za to kasy? wiem co mowie!! LEPIEJ
            SIĘ MAJĄ NIŻ NIE JEDEN PRACUJĄCY!! kieszonkowe chłopie dostają z każdej strony!!
          • Gość: trudna Re: Milość do księdza IP: *.onkol.kielce.pl 01.02.07, 12:49
            dadd chyle czolo jestes MADRY
          • Gość: mężatka Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.07, 22:43
            dadd! Tak się zastanawiam co robi mądry człowiek w tej gmatwaninie opinii. To
            chyba jednak realizacja niesienia dobrej nowiny. Dobrze jesteś wtajemniczony
            dadd! Życzę Ci jasnych życiowych sytuacji i wszystkiego dobrego!
            • Gość: dadd Re: Milość do księdza IP: *.wro-com.net 04.02.07, 00:20
              Co tu robię? Znam temat z autopsji. A że nie mam 20 lat i sklonności do
              egzaltacji, więc "przerobiłam" trochę literatury (niekoniecznie pięknej) "w tym
              temacie", obserwowałam, analizowałam i teraz próbuję podzielić się swoją wiedzą
              z potrzebującą tego kobietą. I jeszcze jeden drobiazg. Daleko mi od wszelkich
              religii. To ułatwia trzeźwą ocenę. Dziękuję za życzenia. Pozdrawiam.
    • Gość: Nietypowy Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 03:45
      Pozdrawiam neomeno. Ciekawy temat. Bardzo ciekawy. Ja miałem odwrotną sytuację. Byłem klerykiem i byłem absolutnie zakochany w pewnej dziewczynie. To było lata temu (już będzie 25), niestety życie nie złączyło naszych dróg. Chociaż wspominam to do dziś z łezką w oku. Jeszcze raz pozdrowienia dla Ciebie i innych "nietypowo" zakochanych.
      • Gość: Barbara ten sam IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 01.02.07, 07:20
        > Pozdrawiam neomeno. Ciekawy temat. Bardzo ciekawy. Ja miałem odwrotną sytuację.
        > Byłem klerykiem i byłem absolutnie zakochany w pewnej dziewczynie. To było lat
        > a temu (już będzie 25), niestety życie nie złączyło naszych dróg. Chociaż wspom
        > inam to do dziś z łezką w oku. Jeszcze raz pozdrowienia dla Ciebie i innych "ni
        > etypowo" zakochanych.

        Czy zostales ksiedzem czy rzuciles sutanne?
        • Gość: Nietypowy Re: ten sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 13:27
          Rzuciłem kieckę, ale kilka lat później. Tamta dziewczyna była już z kim innym. Ja jakoś sobie ułożyłem życie, chociaż nie powiem, że szczęśliwie.
    • Gość: książę Re: Milość do księdza IP: *.12e.piotrkow.pilicka.pl 01.02.07, 07:18
      Każdy ksiądz powinien mieć żonę, o ile by chciał naturalnie. Czemu ma mieć
      lepiej niż inni??? A poza tym bardziej rozumiałby ludzkie sprawy, szczególnie
      po nocach nieprzespanych z powodu choroby i płaczu dziecka.
      • Gość: Ola Re: Milość do księdza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.07, 07:44
        Moim, skromnym, zdaniem każdą miłość należy rozpatrywać inaczej.
        Nie należy pewnych uczuć szufladkować i uogólniać.

        Po drugie, sama doświadczyłam, a raczej nadal doświadczam miłości do duchownego.
        Nieprzerwanie, od 3 lat staram się z tym walczyć. Dla Jego dobra. Bo jest
        naprawdę cudowny w tym, co robi, uwidacznia się Jego ogromne powołanie. Bo miło
        jest popatrzeć, gdy Ktoś, kogo kochasz jest bardzo szczęśliwy. Nawet, gdy
        czynnie nie możesz w tym uczestniczyć. Nie ingeruję w żaden sposób w Jego życie.


        A po trzecie to życzę
        -kobietom, które są zakochane w księżach- takiej wiary, że Bóg nigdy nie
        doświadcza człowieka czymś, co nie jest dla niego dobre. Każdy ból, cierpienie,
        wyrzerzenie mają swój sens i kiedyś on się ujawni i być może zaowocuje wielką
        radością,
        - a wszystkim forumowiczom - miłości, która będzie pozwalała Wam czerpać z
        niej, to co najlepsze, bezinteresownej miłości, której główną wartością będzie
        troska o drugiego.

        Ogółem mówiąc - radości z istnienia, nawet owianego cierpieniem.

        Pozdrawiam.
        • Gość: mężatka Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 10:29
          brawo Olu!
          jesteś bardzo mądrą kobietą. Radością z zycia, szczęściem można zarazić i Tobie
          się to udaje. Dziękuję!
    • Gość: pozytyw Re: Milość do księdza IP: *.piwet.pulawy.pl 01.02.07, 08:02
      tak sie składa że mój narzeczony jest teologiem, świeckim co prawda ale
      przebywamy w środowisku gdzie jest mnóstwo duchownych. chciałam cie pocieszyć,
      bo znam równiez kilka par w któych albo ona albo on porzucili habit. są
      szczęśliwi. na początku było im trudno, ale teraz mówią że nie zmieniliby tej
      decyzji. życzę ci siły.
    • Gość: Logo Re: Milość do księdza IP: *.czuby.org 01.02.07, 08:41
      Myślę,że są ważniejsze wartości w życiu, nad którymi należy się zastanowić.To
      uczciwość,wiara /niekoniecznie chrześcijaństwo/,moralność i miłość ale nie sex,a
      poświęcenie,oddanie i wyrzeczenia.Dlatego trzeba się zastanowić,czy warto komuś
      niszczyć życie i sobie samej.Burzyć spokój ducha.Ten człowiek już wybrał swoją
      drogę.Teraz się zagubił i Ty,jako mądra kobieta powinnaś mu tą drogę znowu
      wskazać.Nie zapominaj,że słabości ludzkie są wielką pokusą.Ale nie zapominaj
      również,że masz sumienie i dobre,prawe serce.Kieruj się rozsądkiem,a nie chwilą
      słabości.Wierzę,że sobie poradzisz.Będzie bolało,ale zobaczysz,że warto
      • Gość: Ogi Re: Milość do księdza IP: 89.186.5.* 02.02.07, 18:04
        A miłość nie jest najważniejsza?
    • serwal Re: Milość do księdza 01.02.07, 08:44
      A co to za bzdura jest?
    • Gość: autor nie trać wiary, kiedyś cię przeleci! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 08:45
      jak poczekasz, to już pewnie niedługo zniosą celibat, zresztą czy celibat
      kiedykolwiek przeszkadzał księżom w ru..iu na boku? nigdy! wiem, bo mieszkam
      obok seminarium, więc widzę te panienki odprowadzające pod drzwi facetów w
      sukienkach, pewnie wybrali sobie taką wspólną przyszłość: on zostanie
      proboszczem a ona jego gospodynią, całkiem niezły plan na życie ... więc myślę,
      że w twoim przypadku powinnaś trwać w wierze w kościół katolicki i wierzyć w
      reformy życia ekumenicznego, masz w tym słuszny interes :)
    • Gość: konkretny. Re: Milość do księdza/konkretny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 09:02
      Bzyknij się.Zrób sobie z nim dzidziusia bo to norma u księży i będziesz żyła w
      dostatku.
      • Gość: dw Re: Milość do księdza/konkretny IP: *.chello.pl 05.02.07, 18:05
        o to u nich latwo. nie akceptują gumek :)
    • Gość: szyba Re: Milość do księdza IP: *.as.kn.pl 01.02.07, 09:08
      Cóż, księża z założenia są przyjaźni, mądrzy, znają filozofię, którą można
      wytłumaczyć większość problemów.... A jeśli na horyzoncie jest NIC i samotność,
      to ksiądz rozbudza emocje! Ale - wg mnie - nie tędy droga! Kłopot dla obojga i -
      naprawdę poważny problem, który będzie trudniejszy z każdym dniem! A jeśli już
      masz rozterki - najlepszy dowód, że widzisz w tym zło. Zawróć... Pozdrawiam
    • Gość: Anula Re: Milość do księdza IP: *.shlink.de 01.02.07, 10:05
      Witam, jak siegne pamiecia, to podkochiwalam sie prawie w kazdym mlodym ksiedzu.
      To bylo piekne uczucie. Oni byli tacy madrzy i delikatni ale to dlatego (dzisiaj
      dopiero rozumiem), ze niestety tak na prawde nie znali zycia i codziennych
      problemow. Obcuja w zadumaniu i z ksiazka w reku. Dlatego ksieza sa nam
      potrzebni, zebysmy nigdy nie zwatpili, ze milosc naprawde istnieje i ze kochac
      jest naprawde wspanialym uczuciem i obysmy o tym nigdy nie zapomnieli! Zatem
      glowa do gory. Serdecznie pozdrawiam, Anula
    • Gość: normals Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 10:18
      przepraszan a ty też jesteś księdzem
    • zonatyfacet Re: Milość do księdza 01.02.07, 10:25
      Poproś papieża żeby zniósł celibat.
    • Gość: Angelome Re: Milość do księdza IP: 62.29.137.* 01.02.07, 10:50
      Kochana, słuchaj dalej takich "altruistów", a w rynsztoku jako stara panna
      wylądujesz... O SWOJE SZCZEŚCIE TRZEBA WALCZYĆ, a nie martwić się o szczęscie
      innych. Od tego była Martka Teresa. Jeżeli chcesz w życiu COKOLWIEK osiągnąc
      (kariere, rodzine,itp) to zacznij trenowac swój egoizm, dobrze radze. też
      kiedys bylam taką idealistką, że innym trzeba dawac szczescie....pfff, szybko
      zmądrzalam. POWODZENIA!
    • Gość: Mądry Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 11:01
      Każdy jest opowiedzialny za własne czyny. Każdy sam sobie powinien zadać pytanie
      czy robi i postępuje w życiu dobrze. Każdy powinien sam rozwiązywać swoje
      problemy, które sam tworzy. A najlepiej żeby nie tworzył ich aż tyle...
      • mary4 Re: Milość do księdza 01.02.07, 11:15
        Mam znajomych, młode stazem małżeństwo, gdzie on był przez długi czas ksiedzem.
        Bardzo sie kochają, maja malutką córeczkę. Wyprowadzili sie w inny region
        Polski. Nie było i nie jest im łatwo. Nie miej jednak sa razem i wspolnie
        znosza trudy życia.
        trudny i delikatny temat i jednocześnie problem
        myśle ze każdy z nas samodzielnie powiniem podjąc decyzję czy da radę żyć z
        takimi lub innymi obciążeniami oraz przeszłościa partnera
        Pozdrawiam
    • Gość: dinka Milość do księdza IP: *.nat.student.pw.edu.pl 01.02.07, 11:22
      Odkochaj sie kobieto i to w tempie expresowym... inaczej przejdziesz przez takie
      pieklo, jakiego nikomu nie zycze... i nie chodzi mi o wzgledy moralne, dla
      siebie to zrob, radze Ci z calego serca...
      • Gość: ivan44 Re: Milość do księdza IP: 203.131.157.* 01.02.07, 11:49
        Tak, tak, jednak Freud naprawde mial racje. Wszystkiemu winne owe sutanny. W
        koncu powinny z nich zrezygnowac. To wszystko przez te biedne sutanny, ktore
        maja rozporek zapinany az na kilkadziesiat guzikow!!!!! nie na kilka jak zwykle
        spodnie u zwyklego mezczyzny, ale na ponad 20 czy nawet ponad 30!!!! Horror. W
        koncu nalezy zrezygnowac ze sutann i w koncu bedzie spokoj.
    • a.hem Re: Milość do księdza 01.02.07, 11:47
      Jeszcze niedawno myślalam ze zycie jest proste. Jestem osobą wierzącą, chodzę
      do kościoła i sakramenty są dla mnie świętością. Kilka lat temu moje
      zapatrywanie na Kościół (jako instytucję ) bardzo sie zmieniło. Poznałam przez
      przypadek kobietę, która ma kilkuletnie dziecko z księdzem. I nie to jest dla
      mnie straszne. Ale fakt, ze tego "księdza" też poznałam i dowiedzialam się, że
      Kuria zdaje sobie sprawę z zaistnialej sytuacji. Ksiadz nie zrzucił sutanny i
      nie zmienił swojego życia. Jest wujkiem dla wlasnego dziecka a ojcem dla
      wiernych. Mieszkam w dużym mieście, za zgodą Kurii ten "ksiądz" jeździ do
      mniejszych miejscowości i odprawia msze. To jest straszne. Od momentu kiedy się
      o tym dowiedzialam moja wiara w Kościół zostala zburzona. Jak ktoś, kto nie
      jest czysty może celebrować msze świetą, jak moze spowiadać?
      Za kazdym razem kiedy idę do Koiścioła i się spowiadam zastanawiam się jak
      moze rozgrzeszać mnie czlowiek, który może nie jest czysty?
      Wierzę w Boga, Kościół tworzą wszyscy wierzący. Jak mam ufać ludziom, którzy
      maja pomóc nam w zblizeniu sie z Bogiem. Ja juz im nie ufam...
      • Gość: ewa z raju Re: Milość do księdza IP: *.fixip.t-online.hu 01.02.07, 11:52
        Bo nie wiesz, ze celibat nie ma nic wspolnego z korzeniami naszej religii.
        Bodajze do sredniwiecza ksieza zakladali rodziny.Dlaczego to sie zmienilo? Moze
        sama wymyslisz. Dobrej zabawy
      • madzioreczek Re: Milość do księdza 04.02.07, 19:55
        A dlaczego nie miałby sprawować sakramentów, w końcu wszyscy jesteśmy
        grzesznikami, a to, że "zbłądził"..., skąd wiesz, że nie zmienił
        dotychczasowego życia? może żałuje, ale skoro jest dziecko trudno ten fakt
        pominąć. Ksiądz to tylko człowiek, ma prawo do upadku jak każdy z nas. Wiara w
        miłosierdzie Boże pozwala nam ufać, że jego wina została zmazana, a kapłanem
        będzie już do końca życia. Kościół to wierni ze swoimi słabościami, grzechami,
        upadkami wszystkich nas łączy wiara w Boga a trwać w jedności pozwala ufność
        właśnie w owo Miłosierdzie i przebaczenie naszych win. Pozdrawiam i cieszę się,
        że mimo zaistiałej sytuacji o której wiesz pozostałaś w tej wspólnocie a nie
        stała się ona dla Ciebie wymówką by od niej odejść :)
    • Gość: toproste Re: Milość do księdza IP: 195.117.255.* 01.02.07, 12:19
      Pokrewna dusza - na poziomie duszy nic nie mozna poradzic ani nie ma sensu tez
      rozpaczac bo to czysta sprawa-:))
    • Gość: Anna Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 13:01
      Nie słuchaj ich. Bóg uczy miłości. Znam księży, którzy byli naprawde
      wartościowymi i wierzącymi ludźmi, a zrezygnowali z tego dla miłości. Jeżeli on
      Cie naprawde kocha, to będzie lepiej, jeżeli zrezygnuje dla Ciebie. Szerzyć
      przesłanie Boga nie trzeba tylko w Kościele. To bardzo trudna decyzja. Możesz
      narazić gona tak ogromne poświęcenie, tylko jeśli jestes stuprocentowo pewna.
      Tak samo jak on. A jeżeli to tylko Twoje fantazje, a on nic do Ciebie nie czuje,
      nie wystawiaj go na próbę. Mówiesz, że nie wiesz. Powiedz mu o swojej miłości.
      Niech z nią zrobi co zechce. Ale pamiętaj: utrzymywanie romansu w trakcie jego
      posługi kapłanskiej bedzie nie fair. Albo wóz, albo przewóz
      Pozdrawiam
      Anna
      • Gość: @ Re: Milość do księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 14:13
        Gość portalu: Anna napisał(a):


        >Nie słuchaj ich. Bóg uczy miłości.

        Tak,Bóg uczy miłości,ale miłosci mądrej i dojrzałej,a nie tej egoistycznej i
        nieodpowiedzialnej.

        <Jeżeli on Cie naprawde kocha, to będzie lepiej, jeżeli zrezygnuje dla Ciebie.

        A może to ty jesli go kochasz naprawde,to zrezygnujesz z niego.


        >Powiedz mu o swojej miłości.Niech z nią zrobi co zechce.

        Tak,najlepiej zwalic odpowiedzialnośc na innych.To jest dojrzałe podejscie do
        sprawy.

        Zauroczenie zwane zakochaniem to stan przejsciowy,mija z czasem.
        Nie należy go mylić z miłością.



        • pathi Re: Milość do księdza 01.02.07, 14:25
          Jeśli oboje chcecie tego samego - czyli być razem to to jest najpiękniejsze co
          może być w Życiu i do tego należy wspólnie dążyć!
      • Gość: Ola Re: Milość do księdza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.07, 14:36
        >Ale pamiętaj: utrzymywanie romansu w trakcie jego
        > posługi kapłanskiej bedzie nie fair. Albo wóz, albo przewóz

        tylko i wyłącznie z tym stwierdzeniem mogę się zgodzić.


        De facto, celibat został wprowadzony dopiero przez Grzegorza VII, więc w wieku
        XI. Słowa z Listów Pisma Św., gdzie mowa jest o celibacie też można różnorako
        interpretować, ALE nikt nie jest w stanie podważyć Dekalogu, przede wszystkim
        szóstego przykazania w którego zakres wchodzi współżycie pozamałżeńskie.
        Oczywiście jeśli mówimy o jakimkolwiek współżyciu. Romans z księdzem można też
        wpisać w ramy kłamstwa, kradzieży ( bo w końcu zabieramy mu Jego drogę do
        świętości)... Oczywiście określiłam to jako romans, bo któż może miłość nazwać
        grzechem?

        Jeżeli mężczyzna świadomie zostaje kapłanem, to wie z czym to się wiąże.
        Wybierając tą ścieżkę życia zamyka pewne możliwości. Ale robi to ŚWIADOMIE,
        godząc się na celibat. Zawsze w najważniejszych wyborach jest masa argumentów
        za i przeciw. Każdy reaguje inaczej, więc to co zrobią w tym momencie obie
        strony zależy wyłącznie od pewnych uwarunkowań. Można długo się nad tym
        rozwodzić.

        Ale za nic świecie nie można takiej miłości potępiać. Bo jest trudna i wymaga
        czasami poświęcenia, żeby nie uczynić komuś krzywdy.
      • Gość: pocoo Re: Milość do księdza IP: *.tvteletronik.pl 01.02.07, 14:38
        Czy ksiądz wyświęcony przez grzesznego człowieka jest kimś wyjątkowym?Czy
        sakramenty udzielane przez ksiedza pijaka,homoseksualistę czy kobieciarza,są
        ważne?Ludzie,ksiądz to zwyczajny facet ,więc kochać też może.A że ma taki
        zawód...
      • neomena Re: Milość do księdza 01.02.07, 14:51
        Dziękuję za tak cenną i wartościową odpowiedź.
    • Gość: bob Re: Milość do księdza IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.02.07, 14:08
      Te, a ile Ty masz lat bo dorośli wiedzą, że lepiej od "czarnych" trzymać się z
      daleka bo dybią na kasę.
      • Gość: Anna Obłudna idiotko IP: 81.219.69.* 01.02.07, 14:22
        Miałam Cie nie obrazac ale moja wrazliwość mi na to nie pozwala.Jak smiesz mówic
        ..ze kochasz swojego narzeczonego ..mysląc o innym męzczyznie.Mam nadzieje..ze
        Optarzność czy LOS jak tam kto woli nie dopuści do tego abys swoim rozdwojeniem
        uczyniła nieszczesliwym Bogu winnego człowieka.A tak nawisem pytam...Czy Twoj
        narzeczony wie o Twoich rozterkach , które tak roztzrzasasz na forum?????
        • pathi Re: Obłudna idiotko 01.02.07, 14:27
          Nie jesteśmy ze sobą od lat - a propos obłudniej idiotki to odpowiedz mi proszę
          jak można kochać owczesnego narzeczonego, który wychodząc do ciebie idzie do
          INNEJ!!!
          • Gość: anna Re: Obłudna idiotko IP: 81.219.69.* 01.02.07, 14:30
            Nie bardzo wiem o co pytasz??Ja rozumiem..ze autorka tego wątku...spotakała
            drugą milośc z która planuje wspolna przyszłosc, ale wciaz mysli o księdzu.Czy z
            moim rozumoweniam jest cos nie tak??
            • pathi Re: Obłudna idiotko 01.02.07, 14:46
              Źle rozumiesz. Pisałam, że będąc w narzeczeństwie a raczej w toksycznym związku
              (narzeczony mnie wtedy zdradzał), na mojej drodze stanął człowiek Ksiądz, z
              którym się spotykałam, ale w sposób zupełnie niewinny - zakochałam się po kilku
              miesiącach a z narzeconym się rozstałam ... stąd wiem, że miłość do księdza nie
              ma sensu - jeśli On nie zmienni dla Ciebie życia to Ja/Ty skazujemy się na
              miłość bez przyszłości i na cierpienie. Więc mnie źle oceniasz ... więc nie
              nazywaj mnie obłudną idotką.
              • Gość: Anna Re: Obłudna idiotko IP: 81.219.69.* 01.02.07, 14:52
                Pathi..Neomena Ci juz wyjasniła...ze nie chodzi o Ciebie tylko o zalozycielke
                tego wątku Miłosć do kiędza. na forum.Pozdarwiam..
                Ps.Dzieki Neomeno
                • pathi Re: Obłudna idiotko 01.02.07, 15:10
                  Anno, Neomena:

                  Przepraszam i dziękuję :-)
            • neomena Re: Obłudna idiotko 01.02.07, 14:46
              To nie autorka wetku ma nazeczonego i wspomina miłość do księdza tylko jedna z
              osób które się wypowiadały. Dla przypomnienia - autorka zakochała się w
              mężczyźnie nie wiedząć, ze on jest księdzem. Jak się o tym dowiedziała zaczęła
              sie zastanawiać co zrobić dalej.
    • Gość: pozornie Re: Milość do księdza IP: *.adsl.inetia.pl 01.02.07, 14:37
      jest dopuszcza, pod warunkiem, że jest
      to miłość do bliźniego...
    • chruppp hmm... 01.02.07, 15:01
      1. Macie problem.
      2. Jak najlepiej rozwiązać problem? - porozmawiać ZE SOBĄ a nie z innymi na
      forum. Forumowicze [jak myślę - bez obrazy współpiszących w tym wątku] wiele tu
      nie pomogą poza gdybaniem i ewentualnie - obrażaniem.
      3. Wynikiem Waszej rozmowy powinno być:
      - czy On coś do Ciebie czuje? (powinnaś się tego dowiedzieć, co może być
      trudne).
      - daj mu czas na przemyślenie, kogo/co kocha bardziej: Ciebie czy realizację
      swojego życia jako księdza... Czego oczekuje od życia? Jaki ma cel swojego
      życia? To uświadomienie, że Cię kocha, może mu nieco namieszać w jego skali
      wartości i celów życiowych.

      PS. Pamiętaj - bądź szczera i możesz oczekiwać szczerości. On jest na całe
      życie księdzem. Nawet jak zostawi sułtannę. Ale nigdy już nie rbędzie ealizował
      swojego życia z ludźmi i dla ludzi i żył tak, jak dotychczas.

      Kochać Boga można nie będąc księdzem. Nieść wiarę i dawać przykład - można jak
      najbardziej w 'cywilnym' życiu.


      pozdroowka,
    • Gość: fidelio Re: Milość do księdza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.07, 15:40
      kiedys spotykalem sie z dziewczyna, ktora jednak zakochala sie w ksiedzu,
      zreszta z wzajemnoscia... dzisiaj sa juz malzenstwem i maja dzieci, czy zaluja?
      nie wiem, na pewno bylo im ciezko i musieli stawic czola wielu przeciwienstwom
      lostu, mysle ze jesli nawet nie wiesz co on czuje a sama sie tylko zakochalas to
      lepiej sie odkochaj, pocierp troche ale to przejdzie, im dluzej bedziesz sobie
      robic nadzieje tym trudniej bedzie Ci sobie z tym poradzic, a zdecydowac sie na
      bycie razem w takiej sytuacji moga tylko ludzie ktorzy razem tego pragna, sa
      pewni tego co czuja i nie boja sie ze moze im byc bardzo ciezko... tylko w takim
      wypadku maja szanse ze sie uda...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka