Dodaj do ulubionych

Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły?

31.01.07, 10:13
Ostatnio oglądałem w telewizji program w którym kilku jajogłowych radziło, że
przychodzenie przez nauczyciela z herbatą na lekcje jest jakoby poniżaniem
ucznia i skłanianiem go do prezentowania postaw agresywnych.
Do tej pory sądziłem, że nauczyciel potrzebuje zwilżać gardło a w szkole
powinna być swiadomość, że nauczycielowi jako bardziej odpowiedzialnemu nieco
więcej wolno. Oczywiście ta pozycja nie jest zamknieta dla ucznia jesli tylko
zechce pokonać kolejne szczeble drabiny.
Zrównywanie uczniów i nauczycieli w prawach jest moim zdaniem skarjnym
debilizmem.
Obserwuj wątek
    • Gość: i Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 10:45
      > Zrównywanie uczniów i nauczycieli w prawach jest moim zdaniem skarjnym
      > debilizmem.
      Tak jak debilizmem jest potępienie niewolnictwa i kanibalizmu.

      Nauczyciel w szkole i tak ma dużo lepsze warunki od ucznia,
      ma możliwość wypicia herbaty - uczeń nie ma takiej możliwości
      w 95% szkół w ogóle.
      Więc nauczyciel może wypić tę herbatkę na przerwie,
      a nie obnosić sie z tym na lekcji.

      A swoją drogę, picie powinno być dostepne dla wszystkich uczniów , w każdej
      szkole , za darmo.
      • Gość: Gość No z takimi pogladami to my daleko nie zajedziemy IP: 193.109.212.* 31.01.07, 10:48
        To może jeszcze pójdziesz o krok dalej i zapewnisz każdemu w zakładzie pracy
        własny gabinet, bo przecież kadra kierownicza ma.
    • Gość: xx Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 11:30
      Nie, no paranoja, nauczycielowi wolno coraz mniej a uczniom coraz wiecej. W
      koncu strach bedzie zostac nauczycielem. Juz teraz uczniowie sie pastwia i maja
      ich za nic. Do szkol dotarla fala rozbestwionej bezstresowej mlodziezy, ktorej
      wszystko wolno.
      A z ta herbata to przesadzili. Kiedy nauczyciel ma wypic herbate, jak na
      przerwie ma dyzur na korytarzu i jeszcze musi w miedzyczasie a to porozmawiac z
      rodzicem wezwanym do szkoly, a to z dyrektorem, a to z wychowawca i czasami nie
      zdazy nawet usiasc na chwile w pokoju nauczycielskim.
      • gelimer Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? 31.01.07, 12:10
        Zgadzam się. Uczniowie powinni mieć świadomość, że na wyzszych szczeblach po
        prostu więcej wolno. Ale też świadomość tego, ze te szczeble są również
        dostepne dla nich jeśli postarają się spełnić warunki konieczne do ich
        osiągnięcia.
    • piekielnica1 Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? 31.01.07, 12:07
      > Do tej pory sądziłem, że nauczyciel potrzebuje zwilżać gardło a w szkole

      To może piersióweczka?
    • aurelia_aurita Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? 31.01.07, 12:39
      z piciem (może nie od razu herbaty, ale np. wody mineralnej) przez nauczycieli to się zgodzę. ale większość z nich idzie dalej i np. żre chipsy na lekcjach. miałam kilkoro takich nauczycieli w liceum, m.in. anglistkę, która uczyła języka z pełną gębą. prawie jak w Misiu :)
      • gelimer Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? 31.01.07, 12:44
        Kwestia kultury i zaanagazowania w pracę jest osobną kwestią. Przede wszystkim
        chodzi o to zeby uczniowie mieli poczucie, że nauczycielowi z uwagi na pełnioną
        funkcję więcej wolno.
        • Gość: ferment Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.chello.pl 31.01.07, 13:22
          >więcej wolno<

          To nie ma związku z piciem na lekcji.
          Wolno mu organizować pracę na lekcji, pytać, stawiać oceny.

          Picie herbaty wysusza gardło, nie powinna być zatem pita w czasie lekcji.
          Nie lubię widoku popijającego, herbatę, soczki czy kawę, nauczyciela.
          Woda tak. Ale nie z butelki!
          Nie cierpię widoku wykładowcy popijajacego z butelki lub kartonika.
          • gelimer Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? 31.01.07, 13:29
            Ma i to zdecydowanie. Pytanie stawianie ocen nalezy do jego obowiązków. Picie
            herbaty na lekcji to przywilej.
            • Gość: ferment Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.chello.pl 31.01.07, 13:36

              Przywilej to brzmi już lepiej, niż stwierdzenie, że nauczycielowi więcej wolno.
              Kto nadał nauczycielowi ten przywilej? Chodzi mi o picie właśnie herbaty.


              / Na wodę się zgadzam, to już pisałem, spłukuje i nawilża/!/ gardło /
              • gelimer Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? 31.01.07, 13:40
                Było swego czasu takie ministerialne zalecenie. A teraz "eksperci" zachowują
                się jakby to własnie była przyczyna całego zła. Nie widzą, że przyczyną jest
                przede wszystkim upadek autorytetu nauczyciela w świecie gdzie liczy się
                jedynie kasa i nie ma w zasadzie reguł.
                • Gość: ferment Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.chello.pl 31.01.07, 13:46
                  Zalecenie ministerialne, a to ciekawe. Mozesz sobie coś o nim przypomnieć?
                  Widzenie całego zła w szkołachw w piciu herbaty na lekcjach, to jakieś poważne
                  nieporozumienie. Może ktoś dokonał nadmiernego skrótu myślowego.
                  Ciekawi mnie, co o tym >przywileju< sądzą uczniowie.
                  Ja widoku nauczyciela podązającego z filiżanką napoju na lekcję nie lubię. Ale
                  ciekaw jestem innych opinii.
                  • gelimer Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? 31.01.07, 13:50
                    To oczywiste co sądzą uczniowie. Nie znoszą wszystkiego, co w jakikolwiek
                    sposób stawia nauczycieli ponad nimi. Pytanie: czy wszystko co to czyni jest
                    złe?
                    • Gość: ferment Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.chello.pl 31.01.07, 14:05
                      > gelimer napisał:

                      > To oczywiste co sądzą uczniowie. Nie znoszą wszystkiego, co w jakikolwiek
                      > sposób stawia nauczycieli ponad nimi. Pytanie: czy wszystko co to czyni jest
                      > złe?<

                      Oczywiste, a Ty skąd to wiesz, że jest coś oczywiste dla uczniów? Były konkretne
                      badania? Są wyniki?
                      Co to znaczy; >stawia nauczycieli ponad nimi<
                      Picie herbaty stawia nauczyciela ponad uczniami. bo mu wolno pić na lekcji/
                      Wolno? zalecenia ministra? napisz konkretnie o tych zaleceniach i zwyczajach
                      nauczycieli.
                      Czy jest to faktycznie duży problem, ilościowy i jakościowy?

                      Może nie taki duży, bo nie ma zainteresowania nasza rozmową ze strony innych
                      forumowiczów.
                      • gelimer Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? 31.01.07, 14:19
                        Czepiasz się szczegółu kiedy było takie zalecenie ministerialne itp. próbując
                        dyskredytowac to o czym piszę. Jajogłowi dyskutują na temat zmian w polskiej
                        szkole i wszyscy jednym głosem mówią, że należy odebrać nauczycielom jeszcze
                        więcej przywilejów. Do czego to ma prowadzić.
                        A tak swoją drogą znasz może grupę społeczna, która dobrowolnie przyznała by
                        innej przywileje, których sama nie ma?
                        Swoją drogą konsekwencją zalecenia ministerialnego zaleca się na szkoleniach
                        BHP picie płynów na lekcji dla zwilżenia gardła i oszczędzenia strun głosowych.
                        • Gość: ferment Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.chello.pl 31.01.07, 14:43
                          >elimer napisał:

                          > Czepiasz się szczegółu kiedy było takie zalecenie ministerialne itp.>

                          Nie czepiam , się pytam o czym piszesz konkretnie, Nie chcesz wyjasniać, nie
                          wyjasniaj, nie wiesz, przyznaj się. Znam szkołę, a takiego tajemniczego
                          rozporządazenai nie znam,. chcę wiedzieć więcej.

                          >próbując
                          > dyskredytowac to o czym piszę.<

                          A niby dlaczego miałbym to czynić?
                          Lubię znać sprawę, o której dyskutuję.

                          >Jajogłowi dyskutują na temat zmian w polskiej
                          > szkole i wszyscy jednym głosem mówią, że należy odebrać nauczycielom jeszcze
                          > więcej przywilejów.<

                          Jednym głose, wszyscy, a to o czym?
                          I jacy jajogłowi, nie wiem, kto to jest ten jajaogłowy.

                          >Do czego to ma prowadzić.<

                          Moze Ty wiesz? Pisz.

                          > A tak swoją drogą znasz może grupę społeczna, która dobrowolnie przyznała by
                          > innej przywileje, których sama nie ma?<

                          A to o czym?

                          > Swoją drogą konsekwencją zalecenia ministerialnego zaleca się na szkoleniach
                          > BHP picie płynów na lekcji dla zwilżenia gardła i oszczędzenia strun głosowych.<

                          Zaleca się? Podaj stosowny przepis.
                          I pamietaj, ze rozmawiamy o herbacie, nie o wodzie, pitej kulturalnie ze
                          szklanki. Tej nie jestem przeciwny

                    • lilimeye Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? 31.01.07, 14:18
                      Nigdy jako uczennica nie miałam pretensji do nauczyciela, że pije herbatę na
                      lekcji. Przerwy są za krótkie, a jeśli ktoś pracuje głosem, oczywiste jest, że
                      musi pić więcej.
                      W moim przypadku niechęć do nauczycieli wynikała raczej z ich arogancji, braku
                      zrozumienia, czasem wręcz chamstwa. A tym co mnie raziło chyba najbardziej, był
                      brak obiektywizmu w ocenianiu, bardzo często na ocenę miał przede wszystkim
                      wpływ humor nauczyciela i osobiste sympatie.

                      Mądrych nauczycieli o wysokim poziomie kultury osobistej szanowaliśmy (jako
                      uczniowie) zawsze.
                      • Gość: jaija Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.elblag.dialog.net.pl 31.01.07, 14:26
                        Zgadzam się, Lilimeye, z Tobą. Mnie też nigdy nie przeszkadzało to, że
                        nauczyciel coś tam sobie popijał - co prawda nasza nauczycielka w klasach 1-3
                        robiła sobie kawkę na lekcji, ale to był rytuał - to wstawianie grzałeczki, ten
                        zapach kawy rozchodzący się w powietrzu... a ktoś, kto pisze, ze uczniowie nie
                        mają szans na napicie się w szkole, chyba żartuje. Od tego dzieci mają przerwy,
                        jak nie kupują czegoś w sklepikach, mogą przynieść z domu. A nauczyciel
                        faktycznie nadmiarem wolnego czasu nie grzeszy.
              • Gość: ja Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.ip.fastwebnet.it 03.02.07, 18:02
                ale o co ci czlowieku chodzi tak naprawde. Wode tak ale herbate juz nie. Co za
                roznica co pije??
    • Gość: Matylda Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: 85.112.196.* 31.01.07, 14:43
      Nie może stać równo świnia z pastuchem. Zbyt ostre porównanie? Chyba nie skoro
      największą troską pastucha jest to, żeby śwince było dobrze. Po prostu w całej
      naturze jest tak, że są ważni i ważniejsi. Żle się dzieje kiedy ta równowaga
      ulega rozlużnieniu. Uczennice ubierają się tak jak nauczycielki, korzystają z
      takich samych kosmetyków, noszą takie same fryzury, samochód uczennicy stoi na
      parkingu obok samochodu nauczycielki. Niech chociaz ta herbata na biurku
      pozostanie bo inaczej trudno będzie ocenić kto w klasie rządzi.
      • Gość: ferment Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.chello.pl 31.01.07, 14:48

        >Niech chociaz ta herbata na biurku
        > pozostanie bo inaczej trudno będzie ocenić kto w klasie rządzi.<

        Nauczyciel rzadzi, gdy nie ubiera się jak uczniowie, nie mówi jak uczniowie itp.
        Beż szklanki z herbatą. Na biurku w klasie.

        Herbata nic nie ma do rządzenia klasą. Nie ma wpływu na rządy w klasie.

        • Gość: Matylda Re: Ferment IP: 85.112.196.* 31.01.07, 15:33
          Pewnie, że nie herbata ale sam fakt, że stoi TYLKO na biurku nauczyciela może
          staje się jakimś symbolem. Młodzież jest rozpuszczona. Ma same prawa a żadnych
          obowiązków. Nauczyciel idący do pracy ma tylko jedno pragnienie - przetrwać
          dzień i szczęśliwie wrócić do domu. Jeśli ma być prawdziwa równość to proponuję
          zatrudnić w szkołach kelnerów i niech roznoszą po klasach tę nieszczęsną
          herbatkę.
          • Gość: ferment Re:Nie tędy droga IP: *.chello.pl 31.01.07, 16:32
            Herbat/brak herbaty na biurku to nie droga do naprawuy szkoły.
            Herbata nie buduje autorytetu nauczyciela.
            Nauczyciel może napić sie herbaty na lekcji, tylko, gdy się poczuje. tak samo
            uczeń.
            Nie ma powodu, by było inaczej. Lekcja to nie okazja do popijania herbatek. O
            wodzie nie będę sie powtarzał.
            Dobry nauczyciel swoim zachowaniem podkreśla swój autorytet, nie musi mieć
            eksponatów.
            Nie ma rózności w szkole. Uczęn nie jest równy nauczycielowi. Nie ma powodu, by
            to nie było jasne.
            Gdyby kelnerzy roznoszący herbatę mieli poprawić sytuację w szkołach, byłbym za
            ich obecnością.
            • ladyinblack Re:Nie tędy droga 31.01.07, 17:37
              o matko... jestem nauczycielką i pijam herbatę na lekcjach (ale nie czarna, taka rzeczywiscie wysusza śluzówke, najczęściej popijam rumianek), albo wodę - nie robię tego aby zaszpanować jaka to jestem ważna i ile mi wolno, ale żeby nawilzyć gardło. Ale jeśli ja piję to uczniowie też mogą mieć butelkę/ kubek wody na ławce. I tu nie chodzi o "picie herbatki" a normalne zaspokojenie pragnienia które czasem nie wytrzyma tych 45 minut. Nie toleruje jedzenia i co chyba oczywiste sama nigdy na lekcjach nie jem.

              Tu chyba nie chodzi o demnostrację siły i kto ma w szkole więcej praw a o zdrowy rozsądek. Swoją drogą nigdy mi do głowy nie przyszło, że stawiając na biurku kubek jednocześnie buduję lub burzę swój autorytet.

            • lilimeye Re:Nie tędy droga 31.01.07, 18:34
              Zastanawia mnie, czemu woda jest w porządku, a herbata nie? Pije się je w taki
              sam sposób, różnią się tylko kolorem i ewentualnie temperaturą :) Uczniom na
              lekcji pić zdaje się nie wolno, więc jakie ma znaczenie, czy popijający
              nauczyciel ma w szklance herbatę czy wodę?

              > Nie ma rózności w szkole. Uczęn nie jest równy nauczycielowi. Nie ma powodu,
              by to nie było jasne.

              Nie wiem co przez to stwierdzenie rozumiesz. Moim zdaniem jako człowiek uczeń
              jest jak najbardziej równy nauczycielowi, różnica polega wyłącznie na podziale
              zadań. Nauczyciel ma nauczać, uczeń ma się uczyć. Każda strona posiada swoje
              prawa i obowiązki, ale obie powinny się nawzajem szanować. A stwierdzenie, że
              uczeń nie jest równy nauczycielowi, jakoś o szacunku nie świadczy.
              • Gość: ferment Re:Nie tędy droga IP: *.chello.pl 31.01.07, 18:42
                >> Nie wiem co przez to stwierdzenie rozumiesz. Moim zdaniem jako człowiek uczeń
                > jest jak najbardziej równy nauczycielowi, różnica polega wyłącznie na podziale
                > zadań. Nauczyciel ma nauczać, uczeń ma się uczyć. Każda strona posiada swoje
                > prawa i obowiązki, ale obie powinny się nawzajem szanować. A stwierdzenie, że
                > uczeń nie jest równy nauczycielowi, jakoś o szacunku nie świadczy.<

                Chodzi o równość, o tym piszesz. Nie ma jej, bo być nie może. Sąinne zadania,
                ale i inne możliwości. Uczeń ma nieco inne wykształcenie np. Nieco inne
                doświadczenie życiowe. Dla ucznia lepiej, gdy to nauczyciel wyznacza granice. To
                nie znaczy, że uczeń nie powinien być szanowany także przez nauczyciela.
                O różnicy między herbata a wodą pisałem wcześniej. Powtórzę.Woda nawilża,
                herbata wysusza. To dla dobra nauczyciela.
                >
                • lilimeye Re:Nie tędy droga 31.01.07, 20:30
                  > Chodzi o równość, o tym piszesz. Nie ma jej, bo być nie może. Sąinne zadania,
                  > ale i inne możliwości. Uczeń ma nieco inne wykształcenie np. Nieco inne
                  > doświadczenie życiowe. Dla ucznia lepiej, gdy to nauczyciel wyznacza granice.

                  Te pojęcia typu: możliwości, wykształcenie, doświadczenie życiowe tyczą się
                  także dorosłych. Nie wszyscy mają je takie same, nie wszyscy są równie
                  inteligentni, niektórzy pełnią role przełożonych (wyznaczających granice :) i
                  zadania), niektórzy podwładnych, czy na tej podstawie można ich uznać za nierównych?
                  Zgoda, dzieci, czy młodzież się dopiero rozwijają, dlatego trzeba je wychowywać
                  i kształtować ich myślenie, ale przecież nie trzeba ich na tej podstawie
                  traktować jako nierównych sobie, bo czasem pod względem inteligencji, wiedzy na
                  pewne tematy, a niekiedy nawet doświadczenia życiowego czy odpowiedzialności
                  przewyższają niejednego dorosłego.
                  W ogóle wydaje mi się, że porównywanie ludzi jest pomyłką. Zbyt wiele kategorii
                  tu wchodzi w grę, żeby można było to jakoś jednoznacznie ustalić, dlatego
                  najlepiej przyjąć jednak jako aksjomat, że ludzie są równi.
                  • Gość: ferment Re:Nie tędy droga IP: *.chello.pl 31.01.07, 21:42
                    > dlatego
                    > najlepiej przyjąć jednak jako aksjomat, że ludzie są równi.<

                    Ale po co?
                    >
                    • Gość: lilimeye Re:Nie tędy droga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 22:37
                      > Ale po co?

                      Uznanie kogoś za nierównego sobie oznacza wywyższanie się. Wywyższanie się
                      prowadzi do traktowania tego kogoś jako osoby gorszej. Nawet jeśli narzucasz
                      sobie okazywanie szacunku takiemu człowiekowi, to jest to szacunek zza którego
                      przebija protekcjonalność, czyli szacunek fałszywy, co się od razu wyczuwa i co
                      na ogół jest upokarzające dla tej drugiej strony.

                      Czyli, ogólnie rzecz biorąc, po to, żeby nie krzywdzić.


                      • Gość: Gość A czego przejawem według Ciebie jest... IP: 193.109.212.* 01.02.07, 09:33
                        ...zakładanie nauczycielowi kosza na głowę?
                        • lilimeye Re: A czego przejawem według Ciebie jest... 01.02.07, 14:11
                          > ...zakładanie nauczycielowi kosza na głowę?

                          Generalnie naruszeniem prawa nauczyciela do nietykalności osobistej, odebraniem
                          mu statusu osoby równej pod względem należnego szacunku.
                          • Gość: Gość Re: A czego przejawem według Ciebie jest... IP: 193.109.212.* 01.02.07, 15:17
                            Czego według Ciebie konsekwencją jest takie postępowanie uczniów?
                            • lilimeye Re: A czego przejawem według Ciebie jest... 01.02.07, 16:50
                              Tutaj przyczyn może być bardzo wiele.
                              Może to być brak wychowania wyniesiony z domu, może to być odbiciem postaw
                              rodziców, może być odpowiedzią na brak szacunku ze strony nauczycieli, rodzicow
                              i innych dorosłych, brak zainteresowania ze strony tychże lub przemoc i
                              poniżenie, której taki uczeń doświadcza w domu itd, itp.
                              • wraczek Re: A czego przejawem według Ciebie jest... 02.02.07, 09:45
                                A nie przypadkiem brak szacunku do nauczyciela spowodowany tym, że nie ma on
                                nad nimi de facto zadnej władzy?
                                • lilimeye Re: A czego przejawem według Ciebie jest... 02.02.07, 14:08
                                  > A nie przypadkiem brak szacunku do nauczyciela spowodowany tym, że nie ma on
                                  > nad nimi de facto zadnej władzy?

                                  Są różni nauczyciele, niektórzy potrafią wzbudzić szacunek u uczniów, inni nie,
                                  a posiadają przecież takie same prawa. Kwestia osobowości, kultury osobistej,
                                  stosunku do ucznia, wiedzy.
                                  Jestem ostatnią osobą, która byłaby przeciwna karaniu winnych uczniów, ale nie
                                  można przecież traktować wszystkich jako potencjalnych przestępców! Trochę
                                  zaufania też dobrze działa.
                                  A dawanie nauczycielowi władzy dyktatorskiej też nie jest najlepszym wyjściem.
                                  Byłoby, gdyby wszyscy nauczyciele byli mądrzy, odpowiedzialni, traktowali
                                  uczniów z szacunkiem, ale tak przecież nie jest! Mało to wśród nich frustratów,
                                  nauczycieli z przypadku, którzy znaleźli się w tym zawodzie, bo nie było innej
                                  pracy, a którzy do tej funkcji się nie nadają?

                                  Poza tym, brak szacunku do ludzi wynosi się przede wszystkim z domu. To postawy
                                  rodziców są najbardziej znaczące, bo to z nich dziecko bierze przyklad. Jeśli
                                  rodzice źle wychowują dziecko, szkoła nic nie poradzi. Podobnie, jeśli
                                  zaniedbane przez rodziców dziecko wychowuje się na ulicy, biorąc przyklad z
                                  kolegów. Żadne rygory szkolne skutków takiego wychowania nie naprawią.
                • xtrin Re:Nie tędy droga 01.02.07, 01:21
                  > Woda nawilża, herbata wysusza.

                  A jeżeli herbata jest ziołowa?

                  > To dla dobra nauczyciela.

                  Albo zabraniamy mu pić całkowicie, albo mu na to pozwalamy, jednocześnie
                  pozwalając jemu samemu zdecydować, co jest dla niego dobre.
    • Gość: pp Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 21:09
      > ...nauczycielowi ... więcej wolno.
      Nie wolno. Wszyscy ludzie są równi.
      To wsteczny pogląd i sposób myślenia.

      • nessie-jp Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? 31.01.07, 23:02
        > Nie wolno. Wszyscy ludzie są równi.

        W tym systemie, o którym myślisz, niektórzy byli równiejsi...

        A swoją drogą, coście się tak uczepili tej nieszczęsnej herbaty? U mnie w liceum
        nauczyciele lawirujący z filiżaneczką w drodze na lekcję stanowili normalny
        widok. Uczniowie, jak nie zdążyli wypić herbaty w czasie przerwy, także
        spokojnie mogli ją dokończyć podczas lekcji. Za to nie wolno było: gadać,
        chodzić po klasie (to przywileje nauczyciela!), odrabiać lekcji z innych
        przedmiotów, itepe, itede. Jak ktoś chciał się napić mineralki z butelki, to też
        afery nie było. Bo i niby o co?

        Proponuję w ramach urawniłowki zabronić nauczycielowi chodzić po klasie i
        rozmawiać...
        • Gość: ferment Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.chello.pl 01.02.07, 11:27
          >> Proponuję w ramach urawniłowki zabronić nauczycielowi chodzić po klasie i
          > rozmawiać...<

          Przede wszytkim niech nie pyta i nie stawia ocen. No i te sprawdziany. Zakazać mu.
          Albo kazać robić to u8czniom.
          Jak sie trochę postarać, to wszystko można sprowadzić do absurdu.
        • Gość: pp Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 21:30
          > ...U mnie w liceum nauczyciele lawirujący z filiżaneczką
          > w drodze na lekcję stanowili normalny widok.
          U mnie też, i wtedy to akceptowałam,
          teraz, z perspektywy 20 lat nie akceptuję tego.
    • dekla53 Podatki płace na naukę, a nie na przywileje. 31.01.07, 22:46
      .
    • Gość: nauczycielka Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.it-net.pl 01.02.07, 08:37
      Popijam na lekcjach herbatę, wodę albo soczek.nie jest to jednak gółwny cel
      mojego przychodzenia do klasy. Pracuję ok. 4 godzin dziennie bez przerw ( w
      ksztalceniu zintegrowanym tak kiedyś wymyślono, i zostało, reaguję sama na
      zmęczenie ucznia i robię kilka króciutkich przerw dla dzieci - nie dla mnie).
      Moi uczniowie na stolikach trzymają butelki z napojami ( takimi, jakie im
      przygotują rodzice). Jak dziecko uważa, ze powinno sie napić - pije.Nie
      przeszkadza mi to w prowadzeniu zajęć, a dziecko nie czuje się gorsze ode mnie.
      Dlaczego na lekcji piję ja ? Bo mówię kilkadziesiąt razy więcej niż największa
      gadula w klasie, bo mój głos musi byc dźwięczny, wyraźny, czysty.Nikt tego nie
      wymaga od panienki w biurze, a jednak nie ma urzędu, w ktorym filiżanki z
      herbatą nie stalyby na biurku. więc nie przesadzajcie z tym upokarzaniem dzieci
      czy młodzieży.
      • Gość: pp Re: Herbata lekiem na problemy polskiej szkoły? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 21:33
        Też uważam,że nauczycielowi ta herbata (inne picie) jest potrzebne,
        ale równość MUSI być.
        Tzn, dzieci też powinny mieć dostęp do picia,
        najlepiej zorganizowany przez szkołę i pewnie darmowy,
        bo pewnie, wtedy w sumie wyszło by najtaniej.
    • Gość: Gość Rzeczywiście. Prawa ucznia powinny być równe... IP: 193.109.212.* 01.02.07, 09:24
      ...prawom nauczyciela. Oto dowód:

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3888789.html
      • lilimeye Re: Rzeczywiście. Prawa ucznia powinny być równe. 01.02.07, 14:04
        Gość portalu: Gość napisał(a):

        > ...prawom nauczyciela. Oto dowód:
        >
        > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3888789.html

        Jak się mają prawa ucznia i nauczyciela do zabójstwa, bo nie rozumiem?
    • infomozg Tylko zrównanie statusu materialnego... 05.02.07, 09:44
      ...nauczycieli z większością rodziców ich uczniów może uzdrowić polską szkołę.
      Jak uczen ma szanowac nauczyciela kiedy jadąc samochodem do szkoły widzi
      nauczyciela idącego pieszo a powszechna świadomośc w społeczeństwie jest taka,
      że nauczyciel to taki, który nie znalazł innej pracy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka