proxima3000
20.02.07, 14:59
Mniej więcej do trzeciego roku życia kochanie wszystkich zwierząt jest dla nas
naturalne, niemal odruchowe.
Gdy pewnego dnia na naszym talerzu ląduje kawałek mięsa, który już niczego nie
udaje - nie wiemy, skąd się wziął. Nie byliśmy bowiem świadkami zabijania.
Dowiadujemy się, że to kawałek cielaczka, świnki albo kurczaczka. Czy to
znaczy, że to zwierzątko zostało zabite? – pytamy. W odpowiedzi słyszymy, że
wprawdzie kurczaczek, cielaczek albo świnka zostały zabite ale to były inne
świnki, cielaczki, kurczaczki - nie te znajome, które tak szczerze kochamy.
Tak wygląda pierwsza lekcja podwójnej moralności, która potem pomaga nam
wzniecać wojny i zabijać tych, których nie znamy :(