Dodaj do ulubionych

religia szkodzi.

17.04.07, 14:51
Coraz wiecej ludzi zglasza sie do Poradni Zdrowia Psychicznego w pierwszy
dzien tygodnia ,poniedziałek . Ostatnie proby wyjasnienia tego
fenomenu ,wiązą, wystepowanie tego fakty ,z dniem poprzednim niedzielą.
Sponiewierani psychicznie ,na skraju wyczerpania nerwowego ,w rozmowie z
psychitarą ,psychologiem, opowiadają o mszy swietej ,jako najbardziej
tragicznym momencie poprzedniego dnia.Najczesciej juz w srode mija, zle
samopoczucie,gdy coraz dalej za nami truma minionej niedzieli. Naukowscy z
Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie,mowią o krotkotrwalym zespole
psychotyczno-nerwicowym o podlozu religii katolickiej . Nowo przyjeci
pacjenci do wspomnianego instytutu ,za najbardziej stresogenny czynnik
uwazają niedziele i koniecznosc uczestnictwa w liturgii Mszy Swietej .
Podobne zespoly zaburzen psychicznych obserwuje sie u stalych sluchaczy Radia
Maryja . W grupie tych ludzi wytepują niestety dlugo trwale psychozy
maniaklno -depresyjne ,a rokowania sa znacznie bardziej niepomyslne .Obecna
polityka rzadu niestety nasila wystepowanie opisanego zjawiska ,gdyz jej
strategia dązy do przebudowy panstwa ,na panstwo wyznaniowe .
Aborcja ,homoseksualizm ,podstawowe obecnie, wyzwania polityczne
rzadzacych ,swiadczą o epidemiologicznym charakterze zab.psychicznych .

Obserwuj wątek
    • nancyboy Re: religia szkodzi. 17.04.07, 14:54
      No ale msza święta to nie relaks, nie musi być przyjemna.
      W końcu to ofiara, nie?
      • jszhc Re: religia szkodzi. 26.04.07, 10:30
        ....Na której ksiadz glosi, iż nalezy glosowac na Walese, bo Kwasniewski jest
        heretykiem....
        Dlatego ja nie uszczeszczam juz od wielu do Kosciola, no chyba, ze przy okazji
        jakiegos slubu czy chrztu.
    • Gość: left Re: religia szkodzi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.07, 14:55
      Biedactwo... Musiałeś dużo słuchać RM.
    • crax Szczególnie dzieciom... 17.04.07, 14:56
      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8823138&rfbawp=1176814384.350

      75-latek z Suwałk uwięził w garażu czteroletnią dziewczynkę, bo ta zamiast się modlić była niegrzeczna w kościele. Mężczyzna odpowie za pozbawienie wolności dziewczynki - poinformowała suwalska policja.


      Jak podała policja, mężczyzna opiekował się wnuczką swojej przyjaciółki - poszedł z dziewczynką do kościoła, ale ta była podczas mszy nieposłuszna. Opiekun postanowił za karę zaprowadzić czterolatkę do swojego garażu, który znajdował się kilkaset metrów od kościoła. Zamknął ją tam, a sam wrócił na mszę.

      Płacz dziewczynki usłyszały kobiety z pobliskich domów i powiadomiły policję. Oprócz policjantów na miejsce przyjechali także strażacy, którzy uwolnili czterolatkę z ciemnego garażu - powiedział rzecznik suwalskiej policji Krzysztof Kapusta.

      Mężczyzna miał dotąd dobrą opinię. Razem ze swoją przyjaciółką opiekował się jej wnuczką, której matka siedzi obecnie w więzieniu. Po zdarzeniu 75-latek został zatrzymany przez policję i postawiono mu zarzut pozbawienia wolności dziewczynki. Grozi mu nawet do 5 lat więzienia.
      • nancyboy Re: Szczególnie dzieciom... 17.04.07, 15:00
        Buuu odgrzewane... :-)
        • Gość: ferment Re: Szczególnie dzieciom... IP: *.chello.pl 17.04.07, 15:04
          Czytałeś? Pisałeś?

          > Z depresją z Kosciola
          Autor: mysl2
          Data: 15.04.07, 14:03

          Coraz wiecej ludzi zglasza sie do Poradni Zdrowia Psychicznego w pierwszy
          dzien tygodnia ,poniedziałek . Ostatnie proby wyjasnienia tego
          fenomenu ,wiązą, wystepowanie tego fakty ,z dniem poprzednim niedzielą.
          Sponiewierani psychicznie ,na skraju wyczerpania nerwowego ,w rozmowie z
          psychitarą ,psychologiem, opowiadają o mszy swietej ,jako najbardziej
          tragicznym momencie poprzedniego dnia.Najczesciej juz w srode mija, zle
          samopoczucie,gdy coraz dalej za nami truma minionej niedzieli. Naukowscy z
          Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie,mowią o krotkotrwalym zespole
          psychotyczno-nerwicowym o podlozu religii katolickiej . Nowo przyjeci
          pacjenci do wspomnianego instytutu ,za najbardziej stresogenny czynnik
          uwazają niedziele i koniecznosc uczestnictwa w liturgii Mszy Swietej .
          Podobne zespoly zaburzen psychicznych obserwuje sie u stalych sluchaczy Radia
          Maryja . W grupie tych ludzi wytepują niestety dlugo trwale psychozy
          maniaklno -depresyjne ,a rokowania sa znacznie bardziej niepomyslne .Obecna
          polityka rzadu niestety nasila wystepowanie opisanego zjawiska ,gdyz jej
          strategia dązy do przebudowy panstwa ,na panstwo wyznaniowe .
          Aborcja ,homoseksualizm ,podstawowe obecnie, wyzwania polityczne
          rzadzacych ,swiadczą o epidemiologicznym charakterze zab.psychicznych .<

          Poznajesz?
          • supaari Byłem pierwszy (ale niżej) 17.04.07, 15:07
            Gość portalu: ferment napisał(a):

            > Czytałeś? Pisałeś?

            Kopiował...
        • crax Ale pasuje jak ulał... n/t 17.04.07, 15:05

    • supaari Druga myśl piątego szmbonurka? 17.04.07, 15:03
      Było (ziew):

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=60783019
      To przypadkowa koincydencja czy te wypociny rozlazły się mailem?
      Dywan moherowych beretów w rzychodni... Cymesik!!!
      • Gość: Julka a już myślałam: deja vu :):):) n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.07, 15:09
        • supaari Re: a już myślałam: deja vu :):):) n/t 17.04.07, 15:15
          Nie! Szambonurek w czasie wykonywania obowiązków zawodowych wpadł na pewną
          myśl... :-)))
          • Gość: ferment Re: a już myślałam: deja vu :):):) n/t IP: *.chello.pl 17.04.07, 15:35
            Tylko na jedną? Myśl?
            • supaari Re: a już myślałam: deja vu :):):) n/t 17.04.07, 15:42
              Gość portalu: ferment napisał(a):

              > Tylko na jedną? Myśl?

              Jedna wystarczyła! Szambonurek jest uczulony na ów byt (myśl), doznał szoku
              anafilaktycznego i utonął... Niech mu ścieki lekkie będą...
              • Gość: ferment Re: a już myślałam: deja vu :):):) n/t IP: *.chello.pl 17.04.07, 15:53
                Znaczy myśli szkodzą?
                Muszę uważać.
                I Ty bądź ostrożny, supaari:)
                • supaari Re: a już myślałam: deja vu :):):) n/t 17.04.07, 16:02
                  Gość portalu: ferment napisał(a):

                  > Znaczy myśli szkodzą?
                  > Muszę uważać.
                  > I Ty bądź ostrożny, supaari:)

                  Spoko...
                  Parafrazując Junga - co dla jednego trucizną, dla drugiego lekarstwem.
                  • katrina_bush Dobrze powiedziane. To moja dewiza. 17.04.07, 22:01
                    supaari napisał:
                    >
                    > Spoko...
                    > Parafrazując Junga - co dla jednego trucizną, dla drugiego lekarstwem.
                    >

                    Dobrze powiedziane. To moja dewiza.
                    • supaari Re: Dobrze powiedziane. To moja dewiza. 17.04.07, 22:05
                      katrina_bush napisała:
                      > Dobrze powiedziane. To moja dewiza.

                      Nie wierzę - K_b mnie pochwaliła!!!!
                      Mam nadzieję, że nie będziesz mnie ciągać po sądach za wykorzystanie Twej
                      dewizy...
    • Gość: w Re: religia szkodzi. IP: *.chello.pl 17.04.07, 16:50
      Eeee tam ,religianctwo jest wyleczalne.
    • Gość: pl Re: religia szkodzi. IP: *.chello.pl 17.04.07, 18:20
      fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/meksyk-masowa-histeria-w-katolickiej-szkole,897362,2943
    • edico Re: Fakt 17.04.07, 21:26
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=60850589
    • Gość: mwm Re: religia szkodzi. IP: *.chello.pl 22.04.07, 15:58
      jutro ponownie gabinety nabite na maxa , zgroza , brrrrr.....
    • Gość: volny ble ble ble IP: *.lsanca.dsl-w.verizon.net 22.04.07, 18:50
      problemem nie jest religia
      tylko czesc ludzi uswiadamia sobie, ze demokracja
      to nie wolnosc tomku w swoim domku
      ale takze odpowiedzialnoc za swoje dzialnie
      a to jest stresujace !!!!!!!
      a na dodatek jak jeszcze ktos pomysli ze bedzie sie musial z tego wyspowiadac !
      to nerwica gotowa

      volny
      • Gość: Rex. Religia szkodzi najbardziej IP: *.toya.net.pl 22.04.07, 19:17
        szambonurkom
        • Gość: Echo Religia pomaga dobrze wychowac dzieci IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 25.04.07, 16:06
          news.yahoo.com/s/livescience/20070424/sc_livescience/studyreligionisgoodforkids
          Ostatnie badania pokazuja ze dzieci rodzicow ktorzy czesto chodza do kosciola i
          traktuja religie powaznie, sa lepiej wychowane. Natomiast jesli rodzice sie
          kloca na tematy religijne to prowadzi do skutkow odwrotnych. Odnosze wrazenie,
          ze wielu dyskutantow nt. religijne wlasnie wychowywalo sie w takich domach.
          • nelsonek Dla Echa swiat jest prosty 25.04.07, 16:10
            A wlasciwie czarno-czerwony.
            Niektorzy rodzice sa religijni i czesto chodza do kosciola (swiat czarny),
            pozostali nic tylko kloca sie. Powodem klotni jest bog, religia, klerykalizm
            itp. (swiat czerwony).

            Nikt jej przeciez nie wmowi, ze czare jest czarne, a czerwone jest czerwone.
            Znaczy sie na odwrot...
            • Gość: Echo Dla swiata nelsonek jest prostacki IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 25.04.07, 16:31
              > A wlasciwie czarno-czerwony.
              > Niektorzy rodzice sa religijni i czesto chodza do kosciola (swiat czarny),
              > pozostali nic tylko kloca sie. Powodem klotni jest bog, religia, klerykalizm
              > itp. (swiat czerwony).
              >
              > Nikt jej przeciez nie wmowi, ze czare jest czarne, a czerwone jest czerwone.
              > Znaczy sie na odwrot...

              Zauwaz ze przytaczam wyniki badan i nie sa to moje badania.
              • Gość: zendare Re: Dla swiata nelsonek jest prostacki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.07, 16:44
                ...ale jeśli fakty są przeciwko nam tym gorzej dla faktów.
              • nelsonek Echo dalej swoje brednie wciska 25.04.07, 16:53
                Jasne! Badania dowiodly, ze nie ma ludzi, ktorzy nie chodza do kosciola i nie
                kloca sie jednoczesnie na tematy religijne i okoloreligijne.

                Z kadzidelkiem te badania przeprowadzano?
                • Gość: Echo Re: Echo dalej swoje brednie wciska IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 25.04.07, 16:57
                  > Z kadzidelkiem te badania przeprowadzano?

                  Widze ze nie jestes w stanie nawet zrozumiec co tam pisze. A pisze madre rzeczy.
                  Sprobuj uzyc mozgu i porzuc fanatyzm.
                  • nelsonek Re: Echo dalej swoje brednie wciska 25.04.07, 17:01
                    Echo: Widze ze nie jestes w stanie nawet zrozumiec co tam pisze. A pisze madre
                    rzeczy.

                    Nelsonek: To zle widzisz. I nie mowi sie "co tam pisze" tylko "co tam jest
                    napisane". Mozgowcu. Sadzac po Twoich wpisach dzielisz swiat tak jak to
                    przedstawilem. Nadmiar kadzidelka szkodzi. Oj szkodzi...
                    • Gość: Echo Nelsonek swoje brednie wciska IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.04.07, 06:04
                      > Nelsonek: To zle widzisz. I nie mowi sie "co tam pisze" tylko "co tam jest
                      > napisane". Mozgowcu.

                      No dobrze. Przeczytaj co tam jest napisane a potem sie mozesz wypowiadac.
                      Inaczej wygladasz na glupca.
                      • nelsonek Echo dalej swoje bzdury pociska 26.04.07, 10:01
                        Nie kwestionowalem tego co napisalas. Dlatego wygladam na glupca? Pisalem o
                        czym innym. Nie zauwazylas? Zreszta czego spodziewac sie po Echo, ktora zamiast
                        mozgu ma kadzidlo?

                        Gość portalu: Echo napisał(a):
                        > No dobrze. Przeczytaj co tam jest napisane a potem sie mozesz wypowiadac.
                        > Inaczej wygladasz na glupca.
                        • Gość: Echo Re: Echo dalej swoje bzdury pociska IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.04.07, 13:44

                          > Nie kwestionowalem tego co napisalas.

                          Zauwaz co napisales: ze promuje czarno-bialy obraz swiata, ze zamiast mozgu mam
                          kadzidlo etc. A ja tylko przytoczylam dane z badan socjologicznych, ktore o
                          dziwo zaprzeczaja tytulowi tego watku. Ktos zauwazyl ze jesli fakty zaprzeczaja
                          propagandowym atakom na religie, tym gorzej dla faktow. I to bylo w kontekscie
                          twojego wyglupu. Teraz czekam az kix i michele zaczna cie poklepywac po plecach.
                          • nelsonek Re: Echo dalej swoje bzdury pociska 26.04.07, 15:35
                            Zauwaz, ze ze "swoich" badan wyciagnelas wniosek, ze religia jest super.
                            Podczas gdy z nich wynika tylko to, ze jesli rodzice sie kloca to do niczego
                            dobrego to nie prowadzi. Natomiast nie przeczylem wynikom tych badan. Ale jak
                            widac fanatyzm przyslonil ci fakty (ale jak ktos slusznie zauwazyl to tym
                            gorzej dla faktow). Bo poki co to fakty przecza twoim wypocinom. Moze przestan
                            juz myslec bo z tego nic dobrego nie wynika.

                            Piszac o czarno-czerwontym (a nie czarno-bialym!) swiecie pisalem o
                            caloksztalcie twoich wystepow na tym forum. A twoje wnioski z badan tylko to
                            potwierdzaja i staly sie przyczynkiem do stwierdzenia oczywistego faktu.

                            A poklepywanie mnie po plecach w wykonaniu jakiegos Kixa i jakiejs Michelle
                            (ktorych w ogole nie znam) guzik mnie obchodzi. Ciebie - tak, ale to juz nie
                            moj problem...
                            • Gość: Echo Pogratulowac!!! IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.04.07, 17:25
                              > Zauwaz, ze ze "swoich" badan wyciagnelas wniosek, ze religia jest super.
                              > Podczas gdy z nich wynika tylko to, ze jesli rodzice sie kloca to do niczego
                              > dobrego to nie prowadzi. Natomiast nie przeczylem wynikom tych badan.

                              Przeczytaj wiec o czym sa wyniki badan i co ja napisalam. Wlasnie zaprzeczasz
                              wynikom ktore klarownie pokazuja ze dzieci wychowane religijnie sa lepsze, od
                              tych ktore sa wychowane areligijnie albo antyreligijnie. Jesli rodzice kloca sie
                              na tematy religijne (tzn. conajmniej jeden jest postempowy), to roznic nie ma.
                              To powinno dac do myslenia tym co planuja malzenstwo z kims o innej religii albo
                              bez religii.


                              • nelsonek Kolejne idiotyzmy w wykonaniu Echo! 26.04.07, 18:18
                                Czytam i po raz ktorys i wyraznie tam stoi tak: "badania pokazuja ze dzieci
                                rodzicow ktorzy czesto chodza do kosciola (...), sa lepiej wychowane. Natomiast
                                jesli rodzice sie kloca na tematy religijne to prowadzi do skutkow odwrotnych."

                                A co moja droga yntelygentko jesli rodzice nie kloca sie na tematy religijne i
                                nie chodza do kosciola? W tych twoich badaniach slowa o tym nie ma. Zatem z
                                tych badan nie wynika nic ponadto, ze klotnie nie prowadza do niczego dobrego.
                                No ale do tego nie trzeba zadnych badan. Wie to srednio rozgarniety szympans.
                                • Gość: Echo Re: Kolejne idiotyzmy w wykonaniu Echo! IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 27.04.07, 03:43
                                  > A co moja droga yntelygentko jesli rodzice nie kloca sie na tematy religijne i
                                  > nie chodza do kosciola? W tych twoich badaniach slowa o tym nie ma.

                                  A wiec yntelygencie ci co nie chodza do kosciola sa pod "others" (grupa
                                  kontrolna). W kazdej analizie statystycznej jest hipoteza zerowa (null
                                  hypothesis). I wlasnie dzieci niewierzacych sa czescia null hypothesis.
                                  Ale co ja ci bede wyjasniac, ty lepiej wiesz sam z siebie. Czekam na wywody o
                                  kadzidelku.
                                  • nelsonek Re: Kolejne idiotyzmy w wykonaniu Echo! 27.04.07, 09:21
                                    Czytac nie umiesz czy jak?
                                    Powtorze po raz enty: NIE PODWAZAM TYCH BADAN (jesli jest inaczej to WSKAZ
                                    GDZIE). Odnosze sie do twoich wnioskow. A one sa takie, ze religia jest super.
                                    Co jest oczywista bzdura biorac pod uwage li tylko i wylacznie te badania.

                                    Nie pal dzecino wiecej.
            • supaari Re: Dla Echa swiat jest prosty 26.04.07, 19:04
              nelsonek napisał:

              > A wlasciwie czarno-czerwony.
              > Niektorzy rodzice sa religijni i czesto chodza do kosciola (swiat czarny),
              > pozostali nic tylko kloca sie. Powodem klotni jest bog, religia, klerykalizm
              > itp. (swiat czerwony).
              >
              > Nikt jej przeciez nie wmowi, ze czare jest czarne, a czerwone jest czerwone.
              > Znaczy sie na odwrot...
              >

              Heh... Chciałem się "wciąć" do dyskusji, ale nie wiem gdzie... Zacznę więc dość
              wysoko...
              1. Echo wyraźnie streściła wyniki. Jeśli dobrze zrozumiałem, że dzieci rodziców
              religijnych mają większą samokontrolę i lepiej się odnoszą do otoczenia niż
              dzieci pozostałych rodziców, ale...
              2. Efekt ten jest niezauważalny, jeśli religijni rodzice sprzeczają się na
              tematy religijne (np. muzułmanin co piątek ganiający do meczetu i wszędzie
              chodzący z dywanikiem kłóci się z równie "churchgoing" żoną-chrześcijanką czy
              Trójca w ogóle ma sens i jaka była natura Jezusa).
              3. Autorzy podejrzewają, że związek może być inny - rodzice zrównoważonych
              emocjonalnie dzieci mają większe możliwości (dzieci nie trza tak pilnować) i
              chęci (w podzięce za udane potomstwo), żeby praktykować religię. [Tu by może
              warto zwrócić uwagę, że ci, którzy się kłócą nie są w takiej sytuacji, więc
              może jednak związek jest taki, że religijni, jednowyznaniowi rodzice lepiej
              wychowują dzieci?]

              Też skróciłem, ale mniej... I na koniec (żeby mnie mylnie nie zrozumiano)
              parafraza tekstu, który znalazłem na pewnym blogu: "Z powyższego nie wynika
              oczywiście, że wszyscy niereligijni ludzie wychowują socjopatów..."
              • nelsonek Re: Dla Echa swiat jest prosty 26.04.07, 19:24
                Zaczne od prywaty: prosze nie zbywac mnie byle Enronem! I tak juz doczekac sie
                nie moge tych konwersacji :PPPPPPP

                Ad meritum: przeciez nie kwestionuje tych badan (jesli jest inaczej to niech
                ktos wskaze gdzie). Chodzi mi o wnioski jakie wyciaga Echo. A mianowicie milczy
                ona na temat bezkonfliktowych malzenstw ateistycznych (agnostycznych lub
                mieszanych). Porownuje ona religijna rodzine do rodziny, ze sie tak wyraze,
                patologicznej. Inna sprawa, ze wiele osob na tym forum prezentuje odchyl w
                druga strone, no ale przeciez nie glaszcze ich po glowce za te wypowiedzi.
                • supaari Re: Dla Echa swiat jest prosty 26.04.07, 19:29
                  nelsonek napisał:

                  > Ad meritum: przeciez nie kwestionuje tych badan (jesli jest inaczej to niech
                  > ktos wskaze gdzie). Chodzi mi o wnioski jakie wyciaga Echo. A mianowicie
                  milczy
                  >
                  > ona na temat bezkonfliktowych malzenstw ateistycznych (agnostycznych lub
                  > mieszanych). Porownuje ona religijna rodzine do rodziny, ze sie tak wyraze,
                  > patologicznej. Inna sprawa, ze wiele osob na tym forum prezentuje odchyl w
                  > druga strone, no ale przeciez nie glaszcze ich po glowce za te wypowiedzi.
                  >

                  Właśnie napisałem, że skróciła...
                  Wg badań dzieci rodziców religijnych są bardziej zrównoważone, z wyjątkiem
                  dzici rodziców religijnych robiących z domu pole walki...
                  Jeśli chodzi o bezkonfliktowe małżeństwa agnostyczne, to pewnie mają świetne
                  wyniki wychowacze, ale... jest ich tak niewiele, że nie zdołali poprawić
                  wyników całej grupy ;-D
                  • nelsonek Re: Dla Echa swiat jest prosty 26.04.07, 19:38
                    No wlasnie! Bezkonfliktowe religijne rodziny kontra konfliktowe rodziny
                    religijne. Z tego nie wynika nic ponadto, ze konflikty do niczego dobrego nie
                    prowadza. Natomiast Echo wyciaga wnioski o antyklerykalach (troche to rozumiem
                    w kontekscie tego co wyprawiaja antyklerykalowie na tym forum, no ale przeciez
                    nie popieram tego). Nie rowniez watpie w to, ze w rodzinach ateistycznych w
                    ktorych np rodzice chleja wóde wyniki wychowawcze (jakby to powiedzial moj
                    Ojciec) wolaja o pomste do nieba.

                    PS.
                    Cholera! Jak to jest, ze my mozemy sie dogadac, a ja z Echo nie? Ja dla niej
                    jestem fanatykiem, ale w moich oczach to ona taka wlasnie jest :-)
                    • supaari Re: Dla Echa swiat jest prosty 27.04.07, 08:04
                      nelsonek napisał:

                      > No wlasnie! Bezkonfliktowe religijne rodziny kontra konfliktowe rodziny
                      > religijne. Z tego nie wynika nic ponadto, ze konflikty do niczego dobrego nie
                      > prowadza. Natomiast Echo wyciaga wnioski o antyklerykalach (troche to
                      rozumiem
                      > w kontekscie tego co wyprawiaja antyklerykalowie na tym forum, no ale
                      przeciez
                      > nie popieram tego). Nie rowniez watpie w to, ze w rodzinach ateistycznych w
                      > ktorych np rodzice chleja wóde wyniki wychowawcze (jakby to powiedzial moj
                      > Ojciec) wolaja o pomste do nieba.
                      >
                      > PS.
                      > Cholera! Jak to jest, ze my mozemy sie dogadac, a ja z Echo nie? Ja dla niej
                      > jestem fanatykiem, ale w moich oczach to ona taka wlasnie jest :-)
                      >

                      Kurde, ale badania nie były skrojone tak, jak sugerujesz! Główna
                      badana "opozycja" to religiność-niereligijność (w zasadzie praktykowanie
                      religii). Kłótnie były jedynie dodatkową zmienną niezależną (i to w praktyce -
                      niestety - jedynie w grupie rodzin religijnych, gdyż dotyczyła "kłótni na
                      tematy religijne"). Wśród rodzin niereligijnych były zapewne religijnie
                      obojętne i wrogie, były patologiczne i zdrowe, bogate i biedne... Tak samo jak
                      wśród rodzin religijnych.
                  • Gość: Echo Re: Dla Echa swiat jest prosty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 27.04.07, 03:49
                    > Właśnie napisałem, że skróciła...
                    > Wg badań dzieci rodziców religijnych są bardziej zrównoważone, z wyjątkiem
                    > dzici rodziców religijnych robiących z domu pole walki...
                    > Jeśli chodzi o bezkonfliktowe małżeństwa agnostyczne, to pewnie mają świetne
                    > wyniki wychowacze, ale... jest ich tak niewiele, że nie zdołali poprawić
                    > wyników całej grupy ;-D

                    Nic nie musialam skracac. Po prostu nie ma badan nt. agnostykow i ateistow, oni
                    sa w grupie kontrolnej. Nawet jesli ich jest malo, zawsze mozna z nich zrobic
                    grupe analizowana wzgledem np. ludzi religijnych. Ale tego nie bylo wiec nie
                    dyskutowalam. Poza tym temat jest o szkodliwosci religii. I nagle wyniki mowia
                    cos innego co sie nie moze podobac antyreligijnym psychopatom.
                    • supaari Re: Dla Echa swiat jest prosty 27.04.07, 07:57
                      Gość portalu: Echo napisał(a):
                      > Nic nie musialam skracac. Po prostu nie ma badan nt. agnostykow i ateistow,
                      oni
                      > sa w grupie kontrolnej. Nawet jesli ich jest malo, zawsze mozna z nich zrobic
                      > grupe analizowana wzgledem np. ludzi religijnych. Ale tego nie bylo wiec nie
                      > dyskutowalam. Poza tym temat jest o szkodliwosci religii. I nagle wyniki mowia
                      > cos innego co sie nie moze podobac antyreligijnym psychopatom.

                      W pierwszym poście napisałaś: "Ostatnie badania pokazuja ze dzieci rodzicow
                      ktorzy czesto chodza do kosciola i traktuja religie powaznie, sa lepiej
                      wychowane. Natomiast jesli rodzice sie kloca na tematy religijne to prowadzi do
                      skutkow odwrotnych.".
                      Z tego naprawdę można odnieść wrażenie, że grupą kontrolną były dzieci
                      rodziców, którzy kłócą się na tematy religijne. Starałem się więc uściślić
                      przekaz...
                      • Gość: Echo Re: Dla Echa swiat jest prosty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 27.04.07, 17:18
                        > Z tego naprawdę można odnieść wrażenie, że grupą kontrolną były dzieci
                        > rodziców, którzy kłócą się na tematy religijne. Starałem się więc uściślić
                        > przekaz...

                        Nawet jesli nelsonek to tak zrozumial, to nie mial powodu do atakow.
                        Kontrolna grupa najpierw wyklucza tych co sa badani, czyli kontrolna grupa
                        wyklucza rodzicow religijnych (pierwszy etap).

                        W drugim etapie, chyba grupa rodzicow religijnych zostala podzielona na tych co
                        sie kloca nt. religii i tych co nie (nie jest jasno napisane). To moze miec
                        miejsce chyba w przypadku malzenstw miedzyreligijnych, albo
                        agnostyczno-religijnych z mocno religijnymi.
                        Takie malzenstwa gorzej wychowuja dzieci niz niereligijne "others".

                        Mnie ciagle idzie o temat glownego watku tory twierdzi ze religia szkodzi.
                        Pewnie szkodzi jesli rodzice nie stosuja sie do jej zasad. Tutaj sa dowody ze ci
                        co chodza do kosciola, zyja dluzej.

                        ttp://www.livescience.com/humanbiology/060403_church_good.html

                        Serdecznosci,

                        Echo
                        • nelsonek Re: Dla Echa swiat jest prosty 27.04.07, 17:27
                          Ocene co do powodow (badz ich braku) do atakow pozostaw mnie. W koncu to ja sie
                          wypowiadam. W SWOIM imieniu.

                          Natomiast do tematu watku nie ma sie co odnosic. Jest tak glupi i plytki, ze az
                          dziwie sie, iz pani prufesur znajduje czas na odpowiadanie na takie idiotyzmy.
              • Gość: ivan Re: Dla Echa swiat jest prosty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.07, 23:44
                cia.bzzz.net/warszawa_1_maja
                • nelsonek WON spamerze! 27.04.07, 00:17

          • scept89 ateisci rozwodza sie rzadziej ;-) 26.04.07, 19:40
            Gość portalu: Echo napisał(a):

            > news.yahoo.com/s/livescience/20070424/sc_livescience/studyreligionisgoodforkids
            > Ostatnie badania pokazuja ze dzieci rodzicow ktorzy czesto chodza do kosciola i
            > traktuja religie powaznie, sa lepiej wychowane.

            Cos dziwnego widac sie z nimi pozniej dzieje. W tychze USA stany najbardziej
            religijne 'Bible Belt' goruja kiedy chodzi o rozwody.

            www.religioustolerance.org/chr_dira.htm
            Barna's results verified findings of earlier polls: that conservative Protestant
            Christians, on average, have the highest divorce rate, while mainline Christians
            have a much lower rate. They found some new information as well: that atheists
            and agnostics have the lowest divorce rate of all.

            Dla dobra __Rodziny__ przejdz na ateizm.

            • Gość: Echo Re: ateisci rozwodza sie rzadziej ;-) IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 27.04.07, 03:54
              > Cos dziwnego widac sie z nimi pozniej dzieje. W tychze USA stany najbardziej
              > religijne 'Bible Belt' goruja kiedy chodzi o rozwody.

              Mylisz katolicyzm z protestantyzmem. Tylko w katolicyzmie rozwody sa zakazane.
              70% Amerykanow to protestanci dla ktorych rozwod nie jest problemem.
            • supaari Re: ateisci rozwodza sie rzadziej ;-) 27.04.07, 08:35
              scept89 napisał:

              > Barna's results verified findings of earlier polls: that conservative
              Protestan
              > t
              > Christians, on average, have the highest divorce rate, while mainline
              Christian
              > s
              > have a much lower rate. They found some new information as well: that atheists
              > and agnostics have the lowest divorce rate of all.
              >
              > Dla dobra __Rodziny__ przejdz na ateizm.
              >

              Żeby się rozwieść trzeba najpierw wstąpić w związek małżeński. Jeśli owi
              ateiści i agnostycy tego nie robią, to... Przypominam, że wyniki Barna Research
              Group dotyczyły odsetka rozwiedzionych osób, a nie małżeństw... możliwe nawet,
              że owe 21% rozwiedzionych ateistów i agnostyków ma za sobą średnio 3 rozwody, a
              pozostałe 79% nigdy nie zawarły małżeństwa.
              Po drugie - można podejrzewać (z jaką radością zwykli donosić niektórzy tutaj,
              że wśród młodych ludzi przekonania religijne są rzadkie), że ateiści i
              agnostycy to raczej ludzie młodzi. A ci jeszcze mają szansę - tak zawrzeć
              małżeństwo, jak i się rozwieść.
              Czyli troszkę trzeba by naprawić te badania...
              • scept89 Re: ateisci rozwodza sie rzadziej ;-) 27.04.07, 13:30
                Moze z ciekawosci rzucisz okiem na to kto to jest Barna/Barna group?

                www.barna.org
                A po pobieznym chocby przejrzeniu napisz jeszcze raz ze paskudni owi badacze nie
                wiedza co robia i sa zapewne ateistyczni...

                Milego surfowania ;-)
                • supaari Re: ateisci rozwodza sie rzadziej ;-) 27.04.07, 14:29
                  scept89 napisał:

                  > Moze z ciekawosci rzucisz okiem na to kto to jest Barna/Barna group?
                  >
                  > www.barna.org
                  > A po pobieznym chocby przejrzeniu napisz jeszcze raz ze paskudni owi badacze
                  ni
                  > e
                  > wiedza co robia i sa zapewne ateistyczni...
                  >
                  > Milego surfowania ;-)

                  Ależ sprawdziłem!!!
                  Osoba badacza jest drugorzędna (chyba że jest znany z popełnianych błędów),
                  problem związany jest z niezbyt wyszukaną matodą. Ale rozumiem, że Ty sądzisz
                  inaczej...

                  1. Dlaczego sugerujesz, że autorów badania uważam za ateistów?
                  2. Nie sądzisz, że lepiej byłoby przyjąć odsetek małżeństw zakończonych
                  rozwodem (lub wręcz czas trwania małżeństw) niż odsetek ludzi po rozwodzie jako
                  wskaźnik trwałości małżeństw?
                  • scept89 napletek a poezja + Giertych anty-hetero-rodzinny 27.04.07, 19:56
                    Barna ma swoje problemy ale aby wykazac ze z jednej strony kwestionariusze
                    zbierano od ateistycznych 19latkow a z drugiej 70 letnich chrzescijan to nic
                    prostszego niz znalesc stosowny fragment na sieci mowiacy iz podstawowa w
                    takowych badaniach metodyka (badanie ludzi w porownywalnych grupach wiekowych).
                    Bez tego to reprezentujesz jedynie chciejstwo aby takowy blad w owej pracy
                    wystapil.

                    Osoba badacza (a raczej jego wiarygodnosc) nie jest bez znaczenia w badaniach
                    spolecznych. Jesli oplacana przez bo ja wiem Miedzynarodowke Ateistyczna grupa
                    'Niedowiarki bez Granic' oglosi wyniki iz "Zdrowas Maria" 3x dziennie powoduje
                    wyzsze IQ u dziatwy szkolnej to wybacz ale jest to 100x bardziej wiarygodne niz
                    kiedy ten sam wynik oglosi Miedzyparafialnik Torunski Wyzszej Szkoly
                    Redemptorakow chocby praca recenzowana byla przez wskrzeszonych Bayesa i Fishera.


                    > 2. Nie sądzisz, że lepiej byłoby przyjąć odsetek małżeństw zakończonych
                    > rozwodem (lub wręcz czas trwania małżeństw) niż odsetek ludzi po rozwodzie
                    >jako wskaźnik trwałości małżeństw?

                    Wskaznikow trwalosci malzenstw jest wiele. Patrz np
                    "The Effect of Christian Values on Marital Satisfaction", John W Bennett
                    www.ccaa.net.au/documents/LITREVIEWJohnBennett.pdf
                    Powyzsza praca (taki przeglad literatury) pokazuje jedna rzecz ktora to echofile
                    ignorowac racza: badania tego typu sa rozrzucone jak strzal srutowka. Dlatego
                    smiesznym jest kategoryczne powolywanie sie na jeszcze cieply artykul i
                    przekonywanie gawiedzi iz on cos "dowodzi". Obowiazuje to w obie strony kiedy o
                    badania ankietowe chodzi.


                    To czy winnismy patrzec np na trwalosc pierwszego malzenstwa czy tez inne
                    wskazniki trudno powiedziec. Odsetek malzenstw zakonczonych rozwodem (Twoja
                    propozycja) jest zafalszowana w kierunku wiekszego odsetka powtornych malzenstw
                    u nie-katolikow (jako katolik masz klopot z zawarciem malzenstwa z
                    rozwodnikiem). Wystarczy ze malzenstwa #2 jest mniej stabilne niz malzenstwo #1
                    i "wykazujesz" rzecz watpliwa.


                    To co sie mierzy w takowych badaniach czesto nie jest widoczne. Z latwoscia
                    mozna badaniami 'wykazac' ze napletek u ojca lub dziadka hamuje zdolnosci
                    poetyckie (patrz procent polskich poetow pochodzenia zydowskiego w okresie
                    miedzywojennym). Zdolnosc bezblednego wymowienia wietnamskiego slowa trắng
                    (bialy) poprawia z kolei zdolnosci matematyczne dziecka (patrz osiagniecia
                    matematyczne dziaciakow emigrantow z Vietnamu w US). Jest tez dowiedzione ze
                    poziom melatoniny w skorze przekalada sie na ciaze nastolatek (patrz dzietnosc
                    mlodych Murzynek w USA).

                    Bez badan uwzgledniajacyh dochodzy/zwyczaje w rodzinach - [Wietnamczycy siadaja
                    z dzieciakami do lekcij przy kolacji] /swiadomosc zycia w gettach to mozna sobie
                    rozne bzdury oglaszac. Tak na serio to nie sadze aby pomiedzy ateuszami a
                    nie-fundamentalistami byly znaczace roznice w poziomie rozwodow.

                    Tak do zastanowienia do Twojego sztambucha (zrodlo to PDF powyzej):

                    A) Giertych i vice min O/zero sa kiepscy dla trwalosci malzenstw heteroseksualnych:

                    "Ross (1983, cited in Clark & McKheen, 1994) found that male homosexuals are
                    more likely to marry in countries which are less tolerant of homosexuals (the
                    rate in Sweden is half the rate in the USA). In less tolerant countries, there
                    is more social pressure on homosexuals to marry and lead a normal life. Combined
                    with bad teaching on the way out of homosexuality, many Christians feel
                    pressured into a marriage likely to fail. "


                    B) Jak chrzescijanscy rozwodnicy liczeni sa jako ateusze/nie praktykujacy:

                    "There is a saying that “The church forgives murder but not divorce”, but in
                    theological terms, neither of these is an unpardonable sin. Nevertheless,
                    divorced Christians do cease attending because they feel alienated or
                    uncomfortable in church, due to the Church’s opposition to divorce. Some of them
                    then cease to practise Christianity."

                    • supaari Re: napletek a poezja + Giertych anty-hetero-rodz 28.04.07, 14:36
                      scept89 napisał:

                      > Barna ma swoje problemy ale aby wykazac ze z jednej strony kwestionariusze
                      > zbierano od ateistycznych 19latkow a z drugiej 70 letnich chrzescijan to nic
                      > prostszego niz znalesc stosowny fragment na sieci mowiacy iz podstawowa w
                      > takowych badaniach metodyka (badanie ludzi w porownywalnych grupach
                      wiekowych).
                      > Bez tego to reprezentujesz jedynie chciejstwo aby takowy blad w owej pracy
                      > wystapil.

                      Nie znam Barny ani jego metody. Nie wiem czy wyodrębnione na podstawie konfesji
                      grupy były opisane pod względem innych zmiennych (np. wieku), bo na ten temat
                      ani słowa. Nie wiem jaki schemat doboru próby zastosował... Jeśli nie było to
                      losowanie warstwowe, to można mieć wątpliwości co do liczebności poszczególnych
                      grup i błędu statystycznego dla każdej z grup osobna (podano tylko ogólny).
                      Podobne zastrzeżenia możesz mieć do Bartkowskiego - Twoja wola.

                      > Osoba badacza (a raczej jego wiarygodnosc) nie jest bez znaczenia w badaniach
                      > spolecznych. Jesli oplacana przez bo ja wiem Miedzynarodowke Ateistyczna grupa
                      > 'Niedowiarki bez Granic' oglosi wyniki iz "Zdrowas Maria" 3x dziennie powoduje
                      > wyzsze IQ u dziatwy szkolnej to wybacz ale jest to 100x bardziej wiarygodne
                      niz
                      > kiedy ten sam wynik oglosi Miedzyparafialnik Torunski Wyzszej Szkoly
                      > Redemptorakow chocby praca recenzowana byla przez wskrzeszonych Bayesa i
                      Fisher
                      > a.

                      Och, nie chciałbym Cię posądzać o następujący ciąg myślowy: "Bartkowski to
                      Polak; Polak to katolik; katolik w USA współpracuje z głównym nurtem
                      protestantyzmu, więc wykazuje, że religia jest dobra".

                      > > 2. Nie sądzisz, że lepiej byłoby przyjąć odsetek małżeństw zakończonych
                      > > rozwodem (lub wręcz czas trwania małżeństw) niż odsetek ludzi po rozwodzi
                      > e
                      > >jako wskaźnik trwałości małżeństw?
                      >
                      > Wskaznikow trwalosci malzenstw jest wiele. Patrz np
                      > "The Effect of Christian Values on Marital Satisfaction", John W Bennett
                      > www.ccaa.net.au/documents/LITREVIEWJohnBennett.pdf
                      > Powyzsza praca (taki przeglad literatury) pokazuje jedna rzecz ktora to
                      echofil
                      > e
                      > ignorowac racza: badania tego typu sa rozrzucone jak strzal srutowka. Dlatego
                      > smiesznym jest kategoryczne powolywanie sie na jeszcze cieply artykul i
                      > przekonywanie gawiedzi iz on cos "dowodzi". Obowiazuje to w obie strony kiedy
                      o
                      > badania ankietowe chodzi.

                      Chodzi o wskaźnik rozwodów, więc naturalne wydaje się, że jednostką obserwowaną
                      powinno być małżeństwo, a nie osoba.

                      > To czy winnismy patrzec np na trwalosc pierwszego malzenstwa czy tez inne
                      > wskazniki trudno powiedziec. Odsetek malzenstw zakonczonych rozwodem (Twoja
                      > propozycja) jest zafalszowana w kierunku wiekszego odsetka powtornych
                      malzenstw
                      > u nie-katolikow (jako katolik masz klopot z zawarciem malzenstwa z
                      > rozwodnikiem). Wystarczy ze malzenstwa #2 jest mniej stabilne niz malzenstwo
                      #1
                      >
                      > i "wykazujesz" rzecz watpliwa.

                      Jeśli moje jedyne małżeństwo się rozpadło, to wskaźnik rozwodów wyniesie 100%.
                      Jeśli Ty jesteś w udanym szzęśliwym związku - masz 50%. Jesleś lepszy. A czy
                      wykazują rzecz wątpliwą?

                      > To co sie mierzy w takowych badaniach czesto nie jest widoczne. Z latwoscia
                      > mozna badaniami 'wykazac' ze napletek u ojca lub dziadka hamuje zdolnosci
                      > poetyckie (patrz procent polskich poetow pochodzenia zydowskiego w okresie
                      > miedzywojennym). Zdolnosc bezblednego wymowienia wietnamskiego slowa trắn
                      > g
                      > (bialy) poprawia z kolei zdolnosci matematyczne dziecka (patrz osiagniecia
                      > matematyczne dziaciakow emigrantow z Vietnamu w US). Jest tez dowiedzione ze
                      > poziom melatoniny w skorze przekalada sie na ciaze nastolatek (patrz dzietnosc
                      > mlodych Murzynek w USA).
                      >
                      > Bez badan uwzgledniajacyh dochodzy/zwyczaje w rodzinach - [Wietnamczycy
                      siadaja
                      > z dzieciakami do lekcij przy kolacji] /swiadomosc zycia w gettach to mozna
                      sobi
                      > e
                      > rozne bzdury oglaszac. Tak na serio to nie sadze aby pomiedzy ateuszami a
                      > nie-fundamentalistami byly znaczace roznice w poziomie rozwodow.

                      Oprócz zależności statystycznej istotne jest znalezienie logicznego związku
                      przyczynowo-skutkowego. Zatem ryż-matematyka byłby lepszy niż wymowa-matematyka.

                      > Tak do zastanowienia do Twojego sztambucha (zrodlo to PDF powyzej):
                      >
                      > A) Giertych i vice min O/zero sa kiepscy dla trwalosci malzenstw
                      heteroseksual
                      > nych:
                      >
                      > "Ross (1983, cited in Clark & McKheen, 1994) found that male homosexuals are
                      > more likely to marry in countries which are less tolerant of homosexuals (the
                      > rate in Sweden is half the rate in the USA). In less tolerant countries, there
                      > is more social pressure on homosexuals to marry and lead a normal life.
                      Combine
                      > d
                      > with bad teaching on the way out of homosexuality, many Christians feel
                      > pressured into a marriage likely to fail. "

                      Generalnie Giertych i Orzechowski są kiepscy... Potrafiliby rozwalić dowolny
                      kraj w 5 lat. Nawet w trzy, gdyby "pracowali" nocami... Na szczęscie kadencja
                      parlamentu trwa w Polsce 4 lata, a panowie do pracusiów nie należą.

                      > B) Jak chrzescijanscy rozwodnicy liczeni sa jako ateusze/nie praktykujacy:
                      >
                      > "There is a saying that “The church forgives murder but not divorce”
                      > ;, but in
                      > theological terms, neither of these is an unpardonable sin. Nevertheless,
                      > divorced Christians do cease attending because they feel alienated or
                      > uncomfortable in church, due to the Church’s opposition to divorce. Some
                      > of them
                      > then cease to practise Christianity."
                      >

                      "Niewybaczalny grzech"? Coś z głową autora tych słów nie jest hyba w
                      porządku... Ale mechanizm jest opisany sensownie.
                      • scept89 John Bartkowski i jego badania 29.04.07, 14:12
                        Niem mam sie co przyczepiac do wiarygodnosci* badan Bartkowskiego. Patrz:
                        scholar.google.com/scholar?q=John+Bartkowski
                        *== z cala pewnoscia nie jest to wariat usilujacy cos tam udowodnic (ale jest to
                        watek poboczny)

                        Nie mam zadnych podstaw aby kwestionowac rezultaty pracy. To co mnie ubodlo to
                        nadinterpretacja tegoz badania. Miedle to od paru postow ale jeszcze raz
                        powtorze: nie wiemy z czym jeszcze koreluje coniedzielne zaciaganie rodziny do
                        kosciola. Byc moze z czyms innym, chocby jak to sugerowano wczesniej group
                        support. Byc moze jest to prosta selekcja: masz klopoty w rodzinie, dzieciska
                        sie buntuja, malzonka warczy -> zostajesz w domu.

                        BTW, Na zachowanie dzieci w okresie przedbozonarodzeniowym pozytywnie wplywa
                        wiara w Sw Mikolaja. Zgodnosc pogladow rodzicow na Sw Mikolaja zdecydowanie
                        poprawia zachowanie dzieciaka (do pewnego wieku...).

                        Pozdr
                        • Gość: Echo Re: John Bartkowski i jego badania IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 29.04.07, 17:14
                          > powtorze: nie wiemy z czym jeszcze koreluje coniedzielne zaciaganie rodziny do
                          > kosciola.

                          Wg. Bartkowskiego, koreluje z lepszym zachowaniem i dostosowaniem sie dzieci.
                          Lepsze zachowanie i dostosowanie koreluje z lepszymi wynikami w szkole, a lepsze
                          wyniki w szkole koreluja z wiekszymi sukcesami zawodowymi.

                          To z kolei koreluje z innymi badaniami ktore pokazuja ze ludzie religijni zyja
                          dluzej.

                          A teraz odpowiedzmy sobie z czym jeszcze koreluje gorsze zachowanie i
                          dostosowanie sie dzieci z grupy kontrolnej (wykluczajacej rodziny religijne).
                          • scept89 Re: John Bartkowski i jego badania 29.04.07, 23:11
                            Echo napisał(a):
                            <snip >

                            Wiesz z czym koreluje niezdolnosc czytania ze zrozumieniem argumentow innej strony?

                            • Gość: Echo Re: John Bartkowski i jego badania IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 01.05.07, 07:49


                              > Wiesz z czym koreluje niezdolnosc czytania ze zrozumieniem argumentow innej str
                              > ony?

                              Nie wiem o czym piszesz, a uzywam statystyki od ponad 30 lat.
                              Owszem zdarzaja sie falszywe korelacje: np liczba mormonow moze korelowac
                              z iloscia spozytego alkoholu w duzym miescie, ale juz dawno wiadomo jak unikac
                              tego typu nieporozumien zwiazanych z duzymi liczbami. Dlatego twoje metne
                              wywody niewiele wnosza do dyskusji.
                              • Gość: Echo A konkretnie: IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 01.05.07, 08:10
                                Rodzice ktorzy nie biora dzieci do kosciola deklaruja sie jako niereligijni i sa
                                w grupie odnosnej. Bajki o sw. Mikolaju maja wplyw na male dzieci. Wychowanie
                                religijne ma wplyw na cale zycie, o ile ci co wychowuja, sami stosuja sie do
                                zasad religijnych. Jesli nie, to jest stara zasada: rob jak ci mowie nie dziala.
                                Rob jak ja robie, dziala.
                        • supaari Re: John Bartkowski i jego badania 30.04.07, 09:22
                          scept89 napisał:

                          > Niem mam sie co przyczepiac do wiarygodnosci* badan Bartkowskiego. Patrz:
                          > scholar.google.com/scholar?q=John+Bartkowski
                          > *== z cala pewnoscia nie jest to wariat usilujacy cos tam udowodnic (ale jest
                          t
                          > o
                          > watek poboczny)

                          Trudno żebyś uważał go za wariata i powtarzał (niżej) jego domniemania (że jak
                          się ma grzeczne dzieci, to się chodzi na nabożeństwa)...

                          > Nie mam zadnych podstaw aby kwestionowac rezultaty pracy. To co mnie ubodlo to
                          > nadinterpretacja tegoz badania. Miedle to od paru postow ale jeszcze raz
                          > powtorze: nie wiemy z czym jeszcze koreluje coniedzielne zaciaganie rodziny do
                          > kosciola. Byc moze z czyms innym, chocby jak to sugerowano wczesniej group
                          > support. Byc moze jest to prosta selekcja: masz klopoty w rodzinie, dzieciska
                          > sie buntuja, malzonka warczy -> zostajesz w domu.

                          Być może rzeczywiście grupy "świeckie" dają mniejsze wsparcie...
                          Być może ci religijni-kłótliwi to własnie ci, którzy mają dzieci niegrzeczne, a
                          do kościołów ganiają...
                          Pewnie Bartkowski (albo ktoś inny) za parę lat skonstruuje badania
                          przybliżające

                          > BTW, Na zachowanie dzieci w okresie przedbozonarodzeniowym pozytywnie wplywa
                          > wiara w Sw Mikolaja. Zgodnosc pogladow rodzicow na Sw Mikolaja zdecydowanie
                          > poprawia zachowanie dzieciaka (do pewnego wieku...).
                          >
                          > Pozdr

                          Nie znam wyników tych badań ;-) Czy to może te same, z których wynika, że pasek
                          wiszący na ścianie w widocznym miejscu pozytywnie wpływa na zachowanie dziecka
                          w dowolnym okresie roku?

                          Padr
    • Gość: ivan Re: religia szkodzi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.07, 23:42
      cia.bzzz.net/warszawa_1_maja
      • nelsonek paszoł won 27.04.07, 00:18
        załóż sobie nowy wątek a nie śmieć gdzie popadnie!
    • smalltownboy Re: religia szkodzi. 27.04.07, 00:20
      Ano szkodzi, szkodzi.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=55704861&a=55704861
    • hansfakir Re: religia szkodzi. 29.04.07, 16:55
      religia to narkotyk, rozprowadzany przez podłe władze, aby utrzymać masy w
      stanie otumanienia, głupkowatego spokoju...(cyt.interperatorzy ze Związku
      Radzieckiego)


      • smalltownboy Re: religia szkodzi. 29.04.07, 17:04
        I akurat w tym przypadku zgadzam się z interperatorami z ZSRR, mają rację w
        100%.
    • Gość: osiba Re: religia szkodzi. IP: *.chello.pl 30.04.07, 11:37
      Słuszne spostrzeżenie . Ja gdybym chodziła do KK, też bym skończyła tragicznie. Dzięki ci Jezu,że mnie
      wyrwałeś z tego bagna. Ciekawe co dalej będzie z naszym krajem? A może to już powoli powraca
      średniowiecze?????????
    • Gość: tylko prawda oj dziecinko tobie tez juz zaszkodzila IP: *.lsanca.dsl-w.verizon.net 01.05.07, 09:28
      oj dziecinko tobie tez juz zaszkodzila
      --------
      ludzie boja sie odpowiedzialnosci za swoje czyny
      --------
      to cala prawda !!!!!!1

      tylko prawda
    • gemini14 Re: religia szkodzi. 01.05.07, 21:19
      i to bardzo
    • Gość: e Re: religia szkodzi. IP: *.chello.pl 03.05.07, 20:44
      to jest toksyczna religia
      • serpentor666 Re: religia szkodzi. 04.05.07, 20:14
        Nie wiem co macie do katolicyzmu? przecież już nie ma stosów, inkwizycji. A wy
        tak jakby cały czas była. Jeżeli już jakaś religia jest toksyczna to chyba
        muzułmanizm z ich wezwaniem do świętej wojny.
        • Gość: Echo Re: religia szkodzi. IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.05.07, 07:05

          > Nie wiem co macie do katolicyzmu? przecież już nie ma stosów, inkwizycji. A wy
          > tak jakby cały czas była. Jeżeli już jakaś religia jest toksyczna to chyba
          > muzułmanizm z ich wezwaniem do świętej wojny.

          No wlasnie jak Marks powiedzial: "filozofowie roznie interpretowali ten swiat;
          idzie jednak o to zeby go zmienic" Poniewaz na zmiany na lepsze sa powolne i
          trudne, wiec postepactwo woli szybkie zmiany na gorsze, jak za batiuszki sralina.
    • Gość: :) Re: religia szkodzi. IP: *.chello.pl 04.05.07, 22:14
      www.youtube.com/watch?v=_JnzhYi7e4o
      • serpentor666 Re: religia szkodzi. 05.05.07, 15:10
        Bo czerwoni zawsze gardzili religią, jak hitler( swoją drogą nazizm to tylko
        forma komunizmu- przecież narodowo-socjalistyczna partia robotnicza Niemiec).
    • Gość: z Re: religia szkodzi. IP: *.chello.pl 16.05.07, 00:24
      Ciemna strona religii
      `Religia w nadmiarze może stać się niebezpieczna' - to najnowsze wyniki badań
      opublikowane w `Journal of Religion and Society'.

      Gregory S. Paul - naukowiec od spraw ewolucji - sklasyfikował społeczeństwa
      według procentu ludności, która wierzy w Boga, częstotliwości modlitw oraz
      częstotliwości uczestniczenia w religijnych nabożeństwach. Następnie odniósł te
      dane do procentu morderstw, chorób wenerycznych, ciąży nastolatek, aborcji i
      dziecięcej śmiertelności.
      Odkrył, że w najbardziej religijnych demokracjach odnotowuje się wyższy procent
      dysfunkcji socjologicznych niż w społeczeństwach z większym odsetkiem ateistów i
      agnostyków. Stany Zjednoczone, gdzie najwięcej (procentowo) ludzi interpretuje
      Biblię dosłownie i wyznaje absolutną wiarę w Boga, a odsetek ateistów i
      agnostyków jest najniższy, mają jednocześnie ogromny wskaźnik (jeden z
      najwyższych) morderstw, aborcji, ciąży nastolatek i chorób wenerycznych. Badania
      Paula potwierdzają globalnie to, co jest oczywiste w Stanach od dawna. Jeśli zaś
      chodzi o `wartości', to należy patrzeć na fakty, a nie na czczą gadaninę.
      Zdecydowanie Stany koloru niebieskiego rutynowo zostawiają w oddali czerwone
      Stany pasa `biblijnego'. Procent morderstw? Sześć z siedmiu czerwonych Stanów w
      2003 roku ma najwyższy procent morderstw: Luizjana, Missisipi, Newada, Arizona,
      Georgia, Karolina Południowa. Jeśli chodzi o procent morderstw w niebieskich
      stanach na północy, to jest on głęboko poniżej przeciętnej USA. To samo dotyczy
      śmiertelności niemowląt, liczby rozwodów i ciąży nastolatek. Oczywiście, podział
      na czerwone i niebieskie stany nie jest doskonałym sposobem na określenie
      poziomu religijności.
      Badania Paula skłaniają do refleksji. Jego praca wykazuje, że brak religijności
      w najmniejszym stopniu nie rani społeczeństwa.
      Możliwe jest za to, że za dużo religijności może być socjalnie niebezpieczne.
      Sekularne, racjonalistyczne podejście do rozwiązywania problemów bierze pod
      uwagę niepewność, dowody oraz możliwość stałej rewizji, podczas gdy religijna
      wiara jest z natury irracjonalna. To stwierdzenie bynajmniej nie czyni religii
      bezwartościową lub niebezpieczną. Wszyscy ludzie mają jakieś irracjonalne
      wierzenia, a niektóre z nich mogą mieć indywidualną lub społeczną wartość.
      Kłopoty zaczynają się wówczas, gdy religia staje się imperialna lub absolutna.
      Teza, że religia może mieć ciemne strony, nie jest nowością. Czy ktoś ma
      wątpliwości, że współczesny islamski ekstremizm jest wmieszany w międzynarodowy
      terroryzm? A czy historia chrześcijaństwa nie jest pełna krwi? Badania Paula
      zachęcają do wniosku, że największe niebezpieczeństwo, jakie grozi dzisiaj
      ludzkości, to religijny ekstremizm; nieracjonalny, absolutystyczny system
      wierzeń, który zabrania tolerancji dla odmiennych poglądów i prawa, by być
      dysydentem.
      Rosa Brooks, za: `Los Angeles Times' z 1 października 2005 r.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka