www.balbi.prv.pl
20.05.03, 22:53
bart_e_k napisał:
> Dzięki Balbi!
>
> Moje pierwsze pytania:
> 1. Zakładam, że dążymy do całkowitego wyeliminowania mięsa z jadłospisu
> ludzkiego. Co w takim razie zrobić z milionami zwierząt hodowlanych? Przez
> jakiś czas, i to dość długi ludzie nie będą jedli mięsa, będą potrzebowali
> więcej pokarmu roślinnego, a jednocześnie będą musieli wykarmić te
zwierzęta.
Zalozenie to jest bardzo nierealistyczne, poniewaz nic nie dzieje sie z dnia
na dzien. Od lat rosnie liczba wegetarian, w Niemczech wzrosla do 13%
ludnosci a w Wielkiej Brytanii do 16%. W Polsce nie siega pewnie jednego
procenta, ale to szczegol. A wiec zmiany zachodza na przelomie lat. Juz teraz
panstwo doplaca wytworniom miesnym grube pieniadze bo jest to przemysl bardzo
nieoplacalny, tzn koszta produkcji 2 kg miesa sa wyzsze niz mozna wymagac od
kupujacego. W sumie kazdy podatnik do tego jeszcze doplaca, i to nie male
pieniazki. W miare malejacego zapotrzebowania na wyroby miesne, hodowcy beda
zmuszeni do zmniejszenia produktywnosci, tzn przestana na maximum
wytrzymalosci zwierzecia go karmic, zapladniac, zmuszac do rodzenia
potomstwa, karmic antybiotykami, hormonami i genetycznie modyfikowac. Co za
tym idzie, liczba zwierzat zamknietych w klatkach bedzie malala. Az kiedys,
kiedys w dalekiej przyszlosci, moze ludzie wypuszcza garstke zwierzat do
lasow, na laki i pola i pozwola im zyc swoim zyciem, moze zapewnia im miejsca
w rezerwatach i zaprzestana zamknietej hodowli zwierzat.Za to niebawem
rozwijac sie bedzie (juz sie rozwija) rynek ekologiczny, wzrosnie podaz na
produkty roslinne, i nie tylko same roslinki, ale tez wyroby przetworzone
typu kotleciki, kielbaski, pasztety, oczywiscie w wersji wege, juz teraz
takie produkty upodobali sobie ludzie. Sama uwielbiam pasztet pieczarkowy i
paprykowy po wegiersku :)) Takze nie martw sie, prawdopodobienstwo, ze ludzie
nagle przestana jesc mieso i bedzie problem ze zwierzetami jest baaaardzo
znikome.
> 2. Problem upraw. Nie każde pastwisko, na jakim pasą się krowy i inne, da
się
> zamienić w pole uprawne, są zbyt słabe na to. W chwili obecnej wszystkie
grunty
>
> orne nie są w stanie wyprodukować tyle żywności roślinnej, żeby wykarmić
ponad
> 6 miliardów ludzi. A wycinaniu lasów pod uprawy jestem przeciw, bo to
zakłóca
> całą równowagę klimatyczną ziemii. Generalnie zbyt wielka ingerencja w
naturę
> (jak to sami możemy odczuć już teraz) jest katastrofalna w skutkach. To
jest
> dla mnie problem zasadniczy.
Lasy wycina sie w 80% pod uprawe roslin przeznaczonych na pokarm dla zwierzat
hodowlanych, na pastwiska dla zwierzat oraz niszczone sa lasy namorzynowe
(glownie przez rybolostwo), odpowiedzialne za 30% produkcji tlenu na Ziemi.
Ponadto ogromne polacia wyjalowionej i zanieczyszczonej, martwej ziemi, na
ktorej nic nie wyrosnie przez kolejne dziesiatki lat, sa wlasnie po
pastwiskach bydla. Amoniak zaniczyscza gleby i wody gruntowe, krowy karmione
chemia zostawiaja trujace toksyny, ta ziemia nie nadaje sie do niczego. Fakt,
ze na potrzeby koncernu Mc Donald´s wycinane sa lasy tropikalne, przez co
kazdego dnia ginie jakis unikalny gatunek zwierzat. Nie dosyc, ze nawet ryby
sa na wymarciu, niezliczone ilosci ptakow i ssakow, to jeszcze pluca naszej
planety sa niszczone. Wspolczuc tylko naszym dzieciom.. :((
Co do gleb niewydajnych (np Arktyka, gleby Afryki jak stepy i tereny pustynne
itp) to bez obaw. Obecnie w USa zuzywa sie 80% powierzchni pol kukurydzianych
i 95% powierzchni pszenicy na karme dla zwierzat hodowlanych. Jak donosi
swiatowa organizacja Green peace, same zuzycie pokarmu i wody na wyzywienia
bydla w samych USA jest rowne wykarmieniu 8,7 miliardow ludzi na Ziemi. A to
wiecej niz nas wszystkich na tej planecie. Np rzad USA, ktory nalozyl sankcje
na biedne kraje afrykanskie, uprawia tam rosliny przeznaczone na pasze dla
zwierzat hodowlanych, kiedy jednoczesnie w tych krajach umieraja z glodu
dzieci. Takze pamietaj, moze to brzmi smiesznie, ale jedzac hamburgera jestes
winien nie tylko cierpieniu zwierzat, ale smierci ludzi, ktorzy umarli z
glodu a degradacji naszej planety. Wniosek: wegetarianskiego pozywienia
starczy dla wszystkich na tej planecie, pomimo gleb nie nadajacych sie pod
uprawe, a jeszcze starczy obszarow, aby na nowo zasiac lasy, ogrody,
zagospodarowac rezerwaty, tereny dzikie i naturalne. No i ludzie nie
musieliby zyc w blokowiskach i pic zatrutej cuchnacej chlorem wody, warunki
nasze by sie polepszyly, lepszy komfort zycia.
> 3. Problem zwierząt domowych. Czym mam karmić psa czy kota, żeby mu nie
> zaszkodzić? Czytałem o karmie wegetariańskiej dla psów. Jednocześnie
czytałem,
> że kot bezwzględnie potrzebuje mięsa i żadne warzywa mu tego nie zastąpią.
To
> samo dotyczy karmienia zwierząt mięsożernych w zoo. Wypuścić ich nie można,
bo
> nie są w stanie same poradzić sobie na wolności.
W miare przemian na korzysc ludzi, zwierzat i planety, zmieni sie system
postrzegania zwierzat i natury. Ludzie beda zyli w zgodzie z natura i
zwierzetami, ale odadza im jednoczesnie ich prawo do wolnosci i zycia z
zgodzie ze swoimi zwierzecymi prawami i instynktami. Wtedy tez powroci
rownowaga, bo cyrkulacja w ekosystemie nie bedzie zachwiana przez ludzka
ingerencje. A to znaczy, ze nie bedzie bezdomnych kotow plasajacych sie po
miastach a drapiezniki tez nie beda ingerowaly w nasze terytorium. Kury i
kaczki jak i kroliki tez sie nie namnoza, bo maja swoich naturalnych wrogow.
Zoo nie bedzie, bo czlowiek bedzie mial prawdziwy luksus obserwowania
zwierzat w ich naturalnym srodowisku. To jest dopiero wizja raju, raju
biblijnego. Co ciekawe, te dazenia widzimy w starozytnych kulturach, starej
chinskiej sztuce Feng shui, buddyzmie i innych uniwersalnych ksiegach. To
nasz wewnetrzny glos, pomimo wszystkiego i obecnej rzeczywistosci, ciagnie
nas ku zmianom, pragniemy zgody, harmonii, milosci a naturalnie brzydzimy sie
przemoca, zabijaniem, agresja. Dzis wlasnie wegetaranie (ci z aspektu
moralnego nie zdrowotnego) sa ludzmi, ktorzy bardziej sluchaja swego
wewnetrznego glosu i daza wlasnie do tej harmonii.
Aha, dodam, ze juz nie raz z Zoo byly wypuszczane zwierzeta na wolnosc, i sie
swietnie przystosowywaly. Dl zwierzat "dzika przyroda" to ich dom, dla nich
nie jest ona obca i dzika, tak jak dla czlowieka nie jest dzikie siedlisko,
gdzie sa inni ludzie.
Pozdrawiam i mam nadzieje, ze choc troche rozwialam Twoje watpliwosci. W
razie czego, pytaj smialo, chetnie odpowiem czy pomoge.