grzehuu
01.05.07, 10:45
Opracowane na podstawie ilustracji w Principles of Neural Science, Kandel,
Schwartz &Jessel.
Heteroseksualne kobiety mają o połowę mniejszą grupę komórek nerwowych,
nazwaną śródmiąższowym jądrem przedniego podwzgórza (INAH3), w porównaniu z
heteroseksualnymi mężczyznami. Wielkość tej grupy komórek nerwowych wydaje się
także mieć znaczenie dla homoseksualizmu. Stwierdzono, że u homoseksualnych
mężczyzn jądro INAH3 jest małe, zaś u osobników, którzy wolą kobiety jako
partnerki seksualne — duże.
Niedawno odkryto, że jeszcze jedno jądro komórek nerwowych w podwzgórzu wpływa
na preferencje partnera. Jest to część jądra nadwzrokowego (SON). Jest ono
dwukrotnie większe u kobiet, które wolą mężczyzn, niż u mężczyzn, którzy wolą
kobiety. Stosunek wielkości jest odwrotny w porównaniu z INAH3. I tak
homoseksualni mężczyźni mają jądro SON równie duże, jak heteroseksualne
kobiety, zaś lesbijki mają to jądro równie małe jak heteroseksualni mężczyźni.
Dodatkowa grupa komórek (BST) wydaje się decydować o naszej identyfikacji
płciowej, to znaczy, czy uważamy się za kobietę, czy za mężczyznę.
Rezultaty zróżnicowanego wpływu naszych chromosomów, włącznie z chromosomami X
i Y, na chłopców i dziewczynki, widzimy wszędzie. Hormony płciowe działają na
geny i aktywują lub blokują ekspresję pewnych genów. Genotypy XX (dziewczynka)
i XY (chłopiec) wydają się mieć mniejsze znaczenie niż wpływ hormonów. Ta
praca zespołowa genów z hormonami powoduje fantastyczną paletę zróżnicowanych
osobowości, jaką widzimy wokół nas, od zmaskulinizowanych kobiet z męskimi
mózgami do sfeminizowanych mężczyzn z dużym instynktem opiekuńczym. To, że
jesteśmy różni, także jeśli chodzi o męskie i żeńskie cechy umysłowe, jest
siłą natury i skarbem ludzkości. Bycie innym nie jest czymś negatywnym, bo
dodaje przecież coś nowego. Różnice nie oznaczają, że ktoś jest wart więcej, a
ktoś mniej . Wręcz przeciwnie. Wszyscy mamy inne osobowości, możliwości
intelektualne i zdolności, ale wszyscy mamy tę samą wartość. Potrafimy różne
rzeczy i każdy powinien znaleźć dla siebie miejsce w społeczeństwie.
Oczywiście społeczeństwo powinno być tak urządzone, by każdy miał możliwość
znalezienia swojej niszy.Wielu ludzi obawia się, że wiedza o różnicach
biologicznych odbierze nam „wolną wolę" i możliwość robienia tego, co chcemy.
Jest to nielogiczne i przerażające rozumowanie, które być może wyrasta ze
starych pojęć o nienaruszalnych rolach płci. Jedyne, na co nie możemy dowolnie
wpłynąć, jest tożsamość płciowa.
A to oznacza:
1) Że tożsamość płciowa jest zaprogramowana już u małych dzieci.
2) Że preferencje co do partnera znajdują się w organizmie na długo przed
dojrzewaniem, kiedy są wywoływane.
3) Że homoseksualizm nie jest chorobą, ale normalną odmianą osobowości.
Szacuje się, że między 8 a 10 procent mężczyzn na świecie to homoseksualiści,
chociaż niektórzy z nich ożenili się i mają dzieci (nacisk społeczny). Liczba
kobiet o skłonnościach lesbijskich jest szacunkowo mniejsza o połowę, czyli
około 4-5 procent. Homoseksualizm występuje także u wszystkich zwierząt.
4) Że homoseksualizm jest wrodzoną cechą osobowości, na którą otoczenie w
żadne sposób nie może wpłynąć. Wybierać może jedynie grupa pośrednia —
biseksualiści. W tej grupie — szacunkowo wynoszącej od jednej piątej do jednej
trzeciej populacji — znajdują się jednostki określane jako queers. Otoczenie
może wpłynąć na te jednostki w jednym lub w drugim kierunku, ponieważ ich
mózgi są zaprogramowane do pociągu seksualnego do obu płci.
Wiedza o tym, jak nieokreślona właściwie jest nasza płeć, kiedy podział opiera
się na samych narządach płciowych, oznacza, że odnoszenie preferencji
partnerskiej do własnej płci jest dość niepotrzebne i niewyraźne. Można
powiedzieć, że tęczowa flaga ruchu gejów znakomicie przedstawia różnorodność
człowieka, nie tylko jeśli chodzi o preferencje partnera, ale także o
wielostronność osobowości.
Zamiast używać pojęć homoseksualny i heteroseksualny lepiej jest odnosić
preferencje płciowe do jednostki, która wzbudza pociąg. Wykładowca Bertil
Lindgren zaproponował niedawno dobre pojęcie — androfil - dla jednostek,
których pociągają mężczyźni, i gynofil dla tych, których pociągają kobiety.
Własna płeć odgrywa tu mniejszą rolę (skoro i tak w wielu wypadkach nie jest
ona dokładnie zdefiniowana, lecz zachodzi na siebie w kwestii właściwości).
Gyn-androfil oznacza więc jednostkę biseksualną. Pojęcia androfil i gynofil
składają się z greckiego andros (mężczyzna) i gyn (kobieta) oraz fili
(odczuwający pociąg).
Co wy na to ? :)