Dodaj do ulubionych

Czy jest sposób na męża - dominanta ??

23.05.07, 17:02
Jestem młodą żoną i matką. Mam wyższe wykształcenie. Jeszcze nie pracowałam
dotąd zawodowo. Zajmuję się wyłącznie domem i wychowaniem dziecka. Moj mąż
pracuje i w krótkim czasie osiągnął ważne dla siebie samego cele zawodowe.
Rozwija się, odbywa szkolenia, dobrze zarabia, ma również wykształcenie
wyższe i jak sam twierdzi - ukończył rewelacyjną uczelnię.Kidyś też miałam
plany odnośnie swojego życia zawodowego ale nawet nie wiem dokładnie kiedy
zostałam wciśnięta (podobno na własne życzenie) w rolę gosposi, opiekunki,
sprzątającej, kucharki itd. Nie spełniam się w tej roli. Jednak jeśli
podejmuję kroki aby to zmienic, zaczynam napotykac na ogromne problemy
organizacyjne. W koncu rezygnuję. Często słyszę od męża, że jeśli chciałabym
jakąś rzecz która mi się w sklepie podoba (niekoniecznie drogą - czasem
chodzi mi poprostu o drobnostki w granicach kilkunastu złotych np kosmetyk
lub ubranie albo jakaś drobna rzecz do domu)wtedy słyszę, że może najpierw
powinnam pójśc do pracy i zarobic na to. Z drugiej strony kiedy wielokrotnie
aktywnie zaczynałam szukac pracy słyszałam od niego ze np mam mało atrakcyjne
wykształcenie lub, że skończyłam śmieszną uczelnię bez prestiżu. Ponieważ
nasze dziecko badzo często się przeziębia i wielokrotne próby posłania go do
przedszkola kończyły się chorobami przedłużającymi się do kilku tygodni,
postanowiłam, że może jakimś wyjściem byłaby praca biurowa w domu. W
odpowiedzi usłyszałam tylko, że mam bardzo niskie ambicje. Mój mąż ostatnio
bardzo podbudował swoje ego, szczególnie jeśli chodzi o sukcesy w pracy.
Bardzo się zmienił. Odnosi się do mnie oficjalnie, stanowczo. O wszystkim sam
decyduje, podając mi jedynie do wiadomości co właśnie postanowił nowego. Taka
sytuacja trwa od kilku miesięcy. Obecnie ciężko nam się rozmawia nawet na
najprostsze tematy. Mam wrażenie, że żyję z zupełnie obcym mi człowiekiem z
którym mam niewiele wspólnego. Każdego dnia czuję się coraz mniej
wartościowa. Jestem traktowana jak pomoc domowa, którą się wyprasza z pokoju
gdy zrobi swoje i nie jest już potrzebna lub której oddaje się do ręki talerz
po objedzie, aby go zaniosła do kuchni i umyła. Nie wiem co robic i czy w
ogóle da się coś jeszcze zmienic. Wiem, że wiele z Was powie że powinnam
zaczą pracowac i sie uniezależnic z czego zdaję sobie sprawę - ale chyba
straciłam wiarę we własne siły i możliwości. Jestem w jakims amoku z kórego
nie potrafię się wydostac. Kiedyś zależało mi na naszej rodzinie ale ostatnio
staram się już tylko ze względu na dziecko..Myślę też, że mój mąż zdaje sobie
dorze sprawę z tego, że jestem od niego na tyle uzależniona, że czuje się z
tym bardzo bezpiecznie. Dodam, że dbam o siebie, swoją atrakcyjnośc i od
zawsze starałam się mu podobac. Myślicie że są jeszcze jakieś szanse..?
Pomóżcie, zależy mi na obiektywnym zdaniu, ponieważ chciałabym przerwac to
błędne koło napędzane moim poczuciem winy, niskim
poczucia wartości,świadomością posiadanych obowiązków domowych i względem
dziecka oraz potrzebą samorealizacji..
Obserwuj wątek
    • jdbad Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 17:08
      Dziecko do przedszkola, a Ty do pracy. I nie zwracaj uwagi na uwagi męża.
      Dziecko swoje niestety musi przechorowac. Jeśli zawsze będzie pod Twoją
      kuratelą, to ten okres się po prostu przesunie w czasie. Każdy rodzic tak ma
      gdy jego dziecko idzie do przedszkola bądź żłobka.
      Nic innego ie moge Ci doradzic, bo to jest jedyne wyjście z sytuacji. Mąż
      najwyraźniej juz Cię zdominował, ale masz się nie poddawac!
    • nancyboy Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 17:16
      Twoim głównym problemem jest to, że związałaś się z kimś nieodpowiednim.
      Ewidentnie nie kochacie się już a takie związki prowadzą do naprawdę poważnych
      nieszczęść.
    • piekielnica1 Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 17:49
      > Mam wrażenie, że żyję z zupełnie obcym mi człowiekiem z
      > którym mam niewiele wspólnego. Każdego dnia czuję się coraz mniej
      > wartościowa. Jestem traktowana jak pomoc domowa, którą się wyprasza z pokoju
      > gdy zrobi swoje i nie jest już potrzebna

      Tak bardzo zależało Ci na spełnieniu jego oczekiwań, że niewiadomo kiedy dałaś
      wpasować się w jego wizję kobiety podporządkowanej.
      Wiem co piszę.

      > Myślicie że są jeszcze jakieś szanse..?
      > Pomóżcie, zależy mi na obiektywnym zdaniu, ponieważ chciałabym przerwac to
      > błędne koło napędzane moim poczuciem winy, niskim
      > poczucia wartości,świadomością posiadanych obowiązków domowych i względem
      > dziecka oraz potrzebą samorealizacji..

      Jesteś jeszcze młoda więc będzie Ci łatwiej.
      Ja po wielu latach zdecydowałam się na samodzielność.
      I okazało się to dużo łatwiejsze niż myślałam.
      Taki dominujący tyran często okazuje się nadętym tchórzem i pierwsze oznaki
      zdecydowanego oporu sprawiają, że uchodzi z niego cała buta.

      Po pierwsze zapewnij sobie nezależność finansową.
      Nie pytaj męża o zgodę, nie konsultuj czy dobrze wybrałaś rodzaj zatrudnienia,
      nie przejmuj się jego opiniami o braku ambicji.
      Informuj tylko o podjętej decyzji i konsekwencjach Twojej nieobecności w domu.
      I od samego początku unikaj bycia nadal nieskazitelną gospodynią domową.
      Jeżeli "coś" ma naprawić Wasze małżeństwo to jest to odrobina zdrowego egoizmu
      jaką w sobie zdołasz wypracować.
      Jesteś człowiekiem, który ma TYLKO jedno życie. Drugiej sznsy nie będzie.
      • zabka-zielonka Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 18:17
        wiesz z tym ulatywaniem buty masz racje, przekonałam się juz o tym.Tylko, że
        juz tyle raz próbowałam i nic z tego nie wyszło. po któryms razie z kolei mąz
        jest pewien, że szybko nic sie nie zmieni..czyli nie przybędzie mu nagle
        obowiązków a z drugiej strony bedzie nadal mógl zwiększac swoje ego moim
        kosztem.Dodatkowo szkoda mi równiez dziecka, które musiałoby przeżywac stresy
        związane z kompletna dezorganizacja zwiazana z przejeciem przez męza pewnych
        obowiązków. Ale zgadzam sie z Tobą, ze własnie tak powinnam zrobic.Podejrzewam,
        ze jestem przewrazliwiona pod wieloma wzgledami.
        • autenty Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 18:58
          zabka-zielonka napisała:

          > wiesz z tym ulatywaniem buty masz racje, przekonałam się juz o tym.Tylko, że
          > juz tyle raz próbowałam i nic z tego nie wyszło. po któryms razie z kolei mąz
          > jest pewien, że szybko nic sie nie zmieni..czyli nie przybędzie mu nagle
          > obowiązków a z drugiej strony bedzie nadal mógl zwiększac swoje ego moim
          > kosztem.Dodatkowo szkoda mi równiez dziecka, które musiałoby przeżywac stresy
          > związane z kompletna dezorganizacja zwiazana z przejeciem przez męza pewnych
          > obowiązków.

          Dziecku wyjdzie to tylko na dobre, nie masz sie czym przejmowac. Poza tym
          napisals, ze maz dobrze zarabia - wynajmijcie wiec opiekunke do dziecka.
          Rozmawiajcie. Niech zreszta on pomoze ci znalezc prace, przeciez jestescie
          malzenstwem i powinniscie wspolpracowac.
          • zabka-zielonka Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 20:00
            mój mąż chociaż dobrze zarabia, odkłada pieniądze na konto, bardzo ozczędza i
            nie ma mowy o opiekunce i w tym miejscu błędne koło się zamyka. Poza tym jestem
            chora na depresję, która ostatnio się pogłębia z powodu ciągłego świadamiania
            sobie, że jestem kims mało wartościowym. Bo gdybym była wartościowa to mąż by
            mnie szanował, bez względu na to czy pracuję zawodowo czy zajmuję się domem. A
            przyznaję, że to co teraz robię, robię też dlatego żeby było mu łatwiej, żeby
            było mniej nerwowo. Nie wiedziałam, że to pójdzie w tym kierunku, że zasłuże
            sobie swoim postępowaniem na brak szacunku. Z powodu moich pogłębiających się
            problemów emocjonalnych ciężko mi znależc pracę, bo na rozmowie z potencjalnym
            szefem poprostu nie potrafię pałac energią i entuzjazmem. Nie potrafię
            przekonac pracodawcy, że byłabym dobrym pracownikiem, bo na codzień mam
            świadmośc ze nikim istotnym nie jestem.Czuję się tym zmęczona
            • piekielnica1 Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 21:18
              > Bo gdybym była wartościowa to mąż by
              > mnie szanował, bez względu na to czy pracuję zawodowo czy zajmuję się domem

              Gdyby Twój mąż nie był zakompleksionym typkiem nie stosowałby takich metod by
              poprawić swoje ego.
              I*m bardziej Cię "pomniejszy" ty bardziej sam będzie wielki. Przez kontrast.

              > A przyznaję, że to co teraz robię, robię też dlatego żeby było mu łatwiej,
              > żeby było mniej nerwowo.

              A im bardziej się starasz, tym częściej popełniasz błędy - zdaniem męża.
              I za każdym razem inne. Bardzo się pilnujesz i już nie wiesz o co chodzi.
              Zazwyczaj jest to zupełna odwrotność tego co było wczoraj. Np. wcyoraj byl
              niezadowolony, ze wlosy spielas w kok, dzisiaj, ze w kitke


              > że zasłuże sobie swoim postępowaniem na brak szacunku.

              Nie ludz sie, co bys niezrobila zawsze bedzie zle, nie pozwoli Ci poczuc sie
              pewnie.

              > Nie potrafię
              > przekonac pracodawcy, że byłabym dobrym pracownikiem, bo na codzień mam
              > świadmośc ze nikim istotnym nie jestem

              To nieprawda. Teraz jest dobry okres na szukanie pracy, bo wzyscy juz wzjechali.
            • ma.pi Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 24.05.07, 17:24
              zabka-zielonka napisała:

              > mój mąż chociaż dobrze zarabia, odkłada pieniądze na konto, bardzo ozczędza i
              > nie ma mowy o opiekunce i w tym miejscu błędne koło się zamyka.

              Powiedz mu, ze meza tez mozna podac o alimenty, nie tylko bylego :o).
              A po drugie, to w tych zagranicznych krajach czesto opiekunka wychodzi taniej
              niz przedszkole.

              Pozdr.
    • marysia_b Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 19:17
      zabka-zielonka napisała:

      >Często słyszę od męża, że jeśli chciałabym
      > jakąś rzecz która mi się w sklepie podoba (niekoniecznie drogą - czasem
      > chodzi mi poprostu o drobnostki w granicach kilkunastu złotych np kosmetyk
      > lub ubranie albo jakaś drobna rzecz do domu)wtedy słyszę, że może najpierw
      > powinnam pójśc do pracy i zarobic na to.

      I na co Ty czekasz? Za miesiac powie Ci, ze kto nie pracuje, ten nie je ;)

      To jakis niezly *typas* ten Twoj maz. Dziecko, mniemam, slucha tej "wymiany
      pogladow" ?
    • nessie-jp Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 19:49
      Trujące grzybki. Ewentualnie alkohol + paracetamol
      • zabka-zielonka Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 20:02
        :) jednak wolałabym zacząc od mniej radykalnych środków
        • pocoo Re: Czy jest sposób na męża - dupka? 23.05.07, 20:38
          Nie ma.Dupek zawsze pozostanie dupkiem i będzie coraz gorzej.Kim Ty jesteś, że
          pozwalasz skakać sobie po głowie? Przestań wreszcie wszystko tłumaczyć i
          usprawiedliwiać tylko zrób coś z tym idiotycznym zwiazkiem.Najgorsze co mogło
          Ci się zdarzyć , to uzależnienie od faceta.Kazdy nałóg można wyleczyć tylko
          trzeba chcieć.
          • uyu Re: Czy jest sposób na męża - dupka? 23.05.07, 21:03
            zabko,
            mozna skonczyc prestizowe uczelnie, zajmowac wysokie stanowiska a w glebi
            siebie byc zwyklym nieokrzesanym prostakiem. Tak jest w przypadku twojego meza.
            Ot, prostak, ktory sie dochrapal i zadne szyldy ni stanowiska nie sa w stanie
            prostactwa zaslonic.
            Tymczasem ty blakniesz i zanikasz. Zastanow sie nad tym kim bedziesz za kilka
            lat. Jeszcze soba czy widmem samej siebie. Idz do pracy. Uniezaleznij sie
            finansowo.
            Czy przed slubem zawarliscie umowe o podziale majatku?, Bo jesli nie to na
            idiotyczne uwagi czy mozesz sobie cos kupic czy nie odpowiedz, ze jego
            obowiazkiem jest tobie i dziecku zapewnic zycie na przyzwoitym poziomie.
            Mowisz o dziecku, ze zle na nie wplynie zmiana ustalonego trybu zycia. Zycie to
            ciagle zmiany i czym predzej sie do nich przyzwyczai tym lepiej. To raz. Po
            drugie sama pochodze z rodziny gdzie na pierwszy rzut oka bylo cacy, ale po
            blizszym przyjrzeniu sie nie bylo w niej ciepla i zrozumienia. Dlatego dzis, z
            perspektywy bardzo wielu lat, moge glosno i wyraznie stwierdzic, ze moi
            kulturalni, doskonale wychowani rodziece spierniczyli mi pol dziecinstwa, jesli
            nie cale. Lepiej miec pol udanej rodziny niz niby cala i do d...y !!!
            Z wlasnej inicjatywy majac dziewiec lat zaproponowalam im wziecie rozwodu. Nie
            posluchali i meczyli sie do konca zycia. Ich dwa, pelne pretensji i nieudane
            zycia i nasze, dzieci, naznaczone pietnem ich niemoznosci zmiany czegokolwiek.
            A wszystko to w imie wyimaginowanych norm spolecznych, konwenansow i cholera
            wie czego jeszcze.
            Wszystko to tylko po to zeby tobie powiedziec, ze dziecko nawet bardzo male
            doskonale odczuwa atmosfere panujaca w domu i jak tylko moze zaczyna jej unikac.
            Masz do wyboru, albo ustawisz pana meza na wlasciwym miejscu albo zwijasz
            walizy i zyjesz skromniej ale szczesliwiej i za wlasne pieniadze.
            • zabka-zielonka Re: Czy jest sposób na męża - dupka? 23.05.07, 21:15
              uyu: wiesz.. moj mąż na pytanie dotyczace swojego ideału kobiety odpowiada
              (poza względami wizualnymi, które niestety mijają się z moim wizerunkiem), że
              zawsze chciał zeby była to kobieta - partner. Dorównująca mu kroku. Wspierająca
              i silna. Ale nasze indywidualne sposoby interpretacji tej kwestii bardzo się
              różnią..
        • zofijkamyjka Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 20:52
          zabka-zielonka napisała:

          > :) jednak wolałabym zacząc od mniej radykalnych środków
          to zacznij od siebie, bo moim zdaniem problem tkwi w Tobie samej. Niezaleznie
          od tego jaki jest Twój mąż Ty sama musisz być dla siebie wartością. Najpierw
          musisz wyleczyć sie z depresji bo to strasznie niszczaca choroba. Skup sie na
          tym.
          • 10iwonka10 Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 21:05
            Przypuszczam ze twoj maz zawsze taki byl dlatego wybral ciebie bo masz bardziej
            delikatna, ulegla nature. Kobieta mocna, dominujaca ustawila by go do muru i
            zaraz by cie poczul malutki.
            Ja mysle ze twoj zwiazek jest kompletnie destrukcyjny dla ciebie....a smuthe
            jest to ze jesli bedziesz taka ulegla caly czas to twoje dziecko gdy podrosnie
            rownie nie bedzie mialo do ciebie szacunku.
            Jesli masz depresje , starcilas pewnosc siebie to cokolwiek zaczniesz robic on
            cie bedzie dolowal.....

            Moja rada- nie rozwod- ale nie mozesz wyprowadzic sie do rodzicow na jakis czas
            i sprobowac stanac na nogi?
            • zabka-zielonka Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 21:23
              próbowałam przenieśc sie na jakis czas do rodzicow, ale potrafie ''stanac na
              nogi'' przy nich. Są kochani i wiele mi w życiu pomogli ale nie mogą mi pomoc w
              tej kwestii.
              • zabka-zielonka Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 21:26
                miało byc ''nie potrafie stanac przy nich na nogi'' .. chodzi o to ze ja juz
                wyszlam z domu i raczej nie dziele sie z moimi rodzicami szczegolami
                dotyczacymi mojego malzenstwa
                • 10iwonka10 Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 21:46
                  Ktos ci musi pomoc na poczatku.Zwlaszcza ze masz dziecko nie jestes sama. Wiesz
                  jak ja przeczytalam twoj post to pomyslalam o sobie- Moj maz jest Anglikiem i
                  jak wyjezdzalam to Anglii to niektorzy mnie przestrzegali ze on tutaj jest u
                  siebie, ma lepsza prace ze mnie zdominuje. na szczescie tak sie nie stalo -
                  jestesmy partnerami i nigdy nawet nie wspomnial ze on wiecej zarabia.....

                  ja mysle ze twoj maz ma juz taki charakter a ty jestes pewno za dobra dla
                  niego - tacy mezczyzni wlasnie sobie upatruja takich kobiet zeby ich ego
                  roslo.Jesli nic nie zrobisz to bedziesz bardziej i bardziej nieszczesliwa.....
    • Gość: Nina27 Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? IP: *.chello.pl 23.05.07, 21:40
      Jest. Zacznij być trochę egoistką i myśl o sobie.
      • nikka00 Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 22:35
        Prawda jest taka, ze człowiek na poziomie, bez względu na to czy szanuje swoją
        druga połowę czy nie (chociaż trudno mi sobie wyobrazić czlowieka na poziomie
        nie szanującego drugiego bliskiego czlowieka), która na dodatek prowadzi mu dom
        i wychowuje dziecko, nigdy by sobie nie pozwolił na tak żenujące uwagi jak
        wypominanie braku zarobków. Po prostu po takiej odzywce doszłabym do wniosku że
        jestem z wyjątkowym prostakiem.
        • zabka-zielonka Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 23:24
          Między nami, póki żyliśmy w Polsce bywało różnie. Od czasu gdy mąż po studiach
          znalazł pracę regularnie słyszałam ten tekst o pięniądzach, zebym zarobiła
          sobie jak cos chcę. Na początku się obrażałam, póżniej on przepraszał, ja
          wybaczałam a n po jakimś czasie znowu to robił i tak w kółko. Po jakimś czasie
          przywykłam do tego, skoro nie miałam żadnego kontrargumentu w ręce.Później mój
          mąz znalazł pracę w zawodzie za granicą. Jakiś czas (kilka miesięcy) byliśmy
          osobno i to właśnie ten okres całkowicie oziębił nasze relacje. Przyjechałam
          (właśnie tak jak nadmieniała Oliwka) do 'jego' domu a nie do 'naszego'.
          Wszystko co tu mamy jest 'jego' nie nasze. Auto - 'jego'. Ja nie mam
          nic.Zresztą nawet nie proszę już o pieniądze na cokolwiek. Odpuściłam. Nie
          czuję się tu jak u siebie w domu i nigdy nie poczuję. Żyję obecnie z dnia na
          dzień. Niczego nie planuję. Nie wiem jak moje życie będzie wyglądało za rok czy
          więcej.
          • hamerykanka Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 23.05.07, 23:45
            Wiem jak sie czujesz, bo ja mialam to samo. Ja przyjechalam do meza za granice,
            i skapil mi na wszystko, nawet na glupie tampony...kupil jak zagrozilam ze
            podre przescieradlo na pasy. Mialam byc darmowa sluzaca i opiekunka dla jego
            dziecka z poprzedniego zwiazku, ale traktowal mnie w zamian jak szmate. Nie
            moglam podjac tez pracy bo nie mialam zezwolenia, a kiedy dostalam, to ukryl to
            przede mna (przestepstwo federalne).Bylam kompletnie uzalezniona od niego, w
            depresji, z myslami samobojczymi.
            Ucieklam.Nie powiem, ciezko mi bylo, ale terza, po zaledwie dwoch latach od
            tamtego momenmtu, zarabiam wiecej od niego...i na dniach sie rozwodze!
            wiec zastanow sie, czy chcesz przezyc tak reszte zycia..nie licz ze on sie
            zmieni na lepsze.
            Sciskam Cie mocno....
            • Gość: left Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.07, 09:51
              A może tak, w ramach ostrzeżenia...pewnego pięknego dnia nie będzie obiadu,
              koszula nie zostanie uprana i uprasowana, dziecko zostawione na jeden wieczór z
              mężem, bo Ty bez jego zgody postanowiłaś wyjść np. na ploty? Docenia się to,
              czego nagle zabraknie.
              • Gość: ewa Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? IP: *.spidercom.com.pl 24.05.07, 10:00
                Ludzie ja to przerabiałam. Poszłam do pracy, przestałam zajmować się obiadkami.
                Efekt jest jeszcze gorzej. Każe wyliczać mi się z mojej pensji. To są chorzy
                osobnicy. Ja już myślę orozwodzie. Inaczej się nie da .
    • facet123 Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 24.05.07, 10:06
      Jest bardzo prosty sposób - nie żenić się z takim.
      • zabka-zielonka Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 24.05.07, 10:46
        ..za pózno
        • facet123 Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 24.05.07, 11:42
          No wiem. To tak piszę jako przestroga dla innych.
          Ty masz dwie opcje:

          1. Uprzeć się i pójść do pracy. Dzieckiem zajmie się przedszkole, albo
          opiekunka. Co do fochów męża będziesz musiała po prostu postawić sprawę jasno.
          To wyjście jest bardzo trudne - od początku mąż będzie niechętny twojej decyzji,
          nie będziesz miała żadnego wsparcia, a ewentualne problemy jakie cię napotkają w
          pracy będą dla niego dowodem tego, że to zła decyzja była. Jeżeli twój mąż okaże
          się odpowiednio uparty to zupełnie uniemożliwi Ci takie rozwiązanie.

          2. Rozwód - to gorsze dla dziecka, ale jeżeli 1. się nie powiedzie, to nic
          innego nie zostaje.
          • zabka-zielonka Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 24.05.07, 12:54
            to jest tak, że mój mąż chciałby, żebym pracowała i zarabiała, bo jak twierdzi
            moj mąż jest pozostawiony sam sobie jeżeli chodzi o kwestie finansowe i ten
            problem jest tylko na jego głowie, stad zależałoby mu na tym żebym ja również
            się przyczyniała do utrzymania rodziny. Sprawa czystości domu i jedzenia
            pozostaje bezdyskusyjna bo i tak wszystko 'robi sie samo'
            • facet123 Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 25.05.07, 15:14
              Jeżeli faktycznie zależy mu na ty żebyś pracowała to nie ma problemu - idziesz
              do pracy i już. Dom będzie nieco bardziej zapuszczony to nic się nie stanie,
              albo wynajmiecie kogoś do sprzątania.
              Z tego co opisujesz, to wygląda raczej na to, że twojemu mężowi odpowiadałoby
              żebyś nie pracowała i tylko takie gadki uspokajające puszcza, żeby nie wyjść na
              totalnego konserwatystę.
    • Gość: camel ale trafilas..kurcze IP: 81.19.200.* 24.05.07, 10:17
      a. twoje dziecko bedzie sie stale przeziebialo i bezdie chorowite, jezeli
      bedziesz je trzamal apod kloszem.

      b. jezeli dasz sie wcisnac jeszcze bardziej w role kuchty to masz przechlapane.


      moja rada.

      dziecko do przedszkola na 3-4 godziny dziennie
      praca na pol etatu - na poczatek
      • uyu Re: ale trafilas..kurcze 24.05.07, 13:11
        Zabko,
        a jezyk kraju w ktorym mieszkasz znasz? Jesli nie to jestes kompletnie
        odizolowana od swiata, a tak nie mozna.
        Radze tez nie czekac az hipotetyczny ktos tobie pomoze. Sama musisz sobie
        pomoc. Zacznij od leczenia depresji, znalezienia jakiejkolwiek pracy. Na glupie
        uwagi meza odpowiedz, ze obnizasz jego prestiz, odpowiedz ze musisz, bo on nie
        jest w stanie zapewnic pzyzwoitego bytu rodzinie. I nie krepuj sie, mow to przy
        osobach trzecich. Takich bufonow to boli.
        Jak widzisz nie jestem osamotniona w twierdzeniu, ze twoj maz to zwyczajny
        prostak. Jak ktos kiedys powiedzial "frak lezy dobrze dopiero na trzecim
        pokoleniu". Twojego meza nie mozna zaliczyc do pierwszego pokolenia.
        No i wloz miedzy bajki polska mentalnosc, ze kobieta bez mezczyzny nic w
        spoleczenstwie nie znaczy.
    • izka_74 Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 25.05.07, 15:29
      Żabko...
      Zdobyłaś się na to, aby na forum prosić o pomoc. To dobry znak. Rozpoznajesz
      problemy, więc w następnym kroku możesz się z nimi zmierzyć.
      1. Zacznij od takiej, drastycznej ale czasem pomocnej, metody: Wyobraź sobie,
      że został Ci tylko 1 miesiąc życia. Ani dnia więcej. Pomyśl, jak wówczas
      chciałabyś spędzić każdy dzień. Jak chciałabyś zostać zapamiętana przez swoje
      dziecko? Czego żałowałabyś w życiu najbardziej?
      2. Udaj się po pomoc do lekarza. Depresja to zbyt poważna sprawa, żeby się
      leczyć samemu. Może zaproponują Ci jakąś formę terapii grupowej, pobędziesz z
      ludźmi i nabierzesz sił, aby zmierzyć się ze swoim mężem.
      3. To okrutne, ale przez swoje uzależnienie krzywdzisz swoje dziecko. Ma ono
      szansę na dwie drogi: albo będzie nienawidziło ojca za to, co Tobie robi, ale
      znienawidzi Ciebie za bezradność. Obie drogi są fatalne, więc musisz stanąć na
      własnych nogach po to, aby Twoje dziecko miało odpowiedni obraz kobiety, matki,
      człowieka. jeśli boisz się to zrobić dla siebie, to znajdź motywację w dobru
      dziecka - przeciez my kobiety dla dzieci jesteśmy w stanie przenieść góry, a
      nie tylko wypowiedzieć wojnę burakowi-mężowi :-)
      4. Znajdź kogoś w otoczeniu, kto Cię będzie wpierał - jakąś sąsiadkę, jakąś
      inną Polką (poszukaj przez fora internetowe na przykład). kogoś, komu się
      będziesz mogła wyżalić, jak Ci będzie bardzo źle. Najgorzej jak zostaniesz z
      problemem całkiem sama. Nie wiem też, czy dobrze robisz nie mieszając do tego
      Twoich rodziców. Może znalazłabyś w nich sprzymierzeńców, gdyby znali rozmiar
      problemu? Nie posługuj się stereotypem, że brudy trzeba prać w domu. To błędne
      a tkim tyranom, jak twój facet, właśnie na takim myśleniu zależy.
      5. Poszukaj - tak jak Ci radzono wyżej - jakiejś pracy nawet nie dla kasy,
      tylko aby wystartować. Uwierz, że powrót do pracy matki jest zawsze cieżki,
      choć zwykle nie tak ciężki, jak się wydaje będąc w domu. Znajdź nawet taka
      pracę, z której w całości opłacisz opiekunkę. Jak już coś zaczniesz robić, to
      potem będzie łatwiej znaleźć coś lepszego.
      6. I na koniec najważniejsze - wiem, że to cholernie trudne, ale nie daj sobie
      wmówić, że jesteś gorsza czy głupsza. Idę o zakład, że Twój mąż nie potrafiłby
      poprowadzić domu samodzielnie nawet przez tydzień. A realizować się w pracy - w
      porównaniu z domem - jest banalnie łatwo. Musisz tego gościa zacząć "olewać",
      bo inaczej on Ciebie zniszczy. A nie ma takiego prawa.

      Z całej siły Cię ściskam i wierze, że jeśli tylko znajdziesz siłę, by zrobić
      krok naprzód, to wszystko się w Twoim życiu zmieni na lepsze.
      Iza
      • zabka-zielonka Re: Czy jest sposób na męża - dominanta ?? 25.05.07, 16:36
        Moi Drodzy..chciałam Wam wszystkim podziękowac za wszelkie rady jakich mi
        udzieliliście. Dzięki Wam w jakims stopniu dotarła do mnie myśl, ze jednak jest
        jakieś światełko w tunelu i choc dzis mam ten 'lepszy' dzien i wszytsko wydaje
        mi sie bardziej kolorowe.. to mam szczerą nadzieję, że ta pozytywna energia,
        którą staraliście mi przekazac, bedzie przy mnie nawet w ciezszych chwilach.
        Ostatnio zdobyłam się na szczerą rozmowę z moim męzem i dowiedzialam się, że
        jemu nadal zależy na nas, chociaz ja ostatnio w to juz mocno wątpiłam. Poprosił
        abym dała mu trochę czasu, żeby mogł znalezc sie w nowej dla nas sytuacji, bo
        po kilku miesiacach bycia samemu, odzwyczail się od nas. Chciał takze abym nie
        pozwalala i jasno sprzeciwiala sie takiemu zachowaniu z jego strony, ktore
        sprawia mi przykrosc, bo wtedy On się reflektuje. To niesamowite, ze mieszkając
        z kims przez kilka lat pod jedym dachem, mozna o nim ciągle jeszcze wiedziec
        zbyt malo..
        • zabka-zielonka do izki_74 25.05.07, 16:55
          wiesz, dla mnie wyobrażenie sobie przyszłości i tego jak moje własane życie
          powinno wyglądac jest porównywalne z próbą wyobrażenia sobie tego co to znaczy,
          że kosmos się nie kończy lub jeśli się kończy to co jest poza nim.:) Wiem, że
          każdy normalny i zdrowy na umyśle człowiek powinien sobie swoje życie wybrażac,
          nadawac mu w myślach kształt by móc poźniej realizowac w miarę mozliwosci te
          marzenia. Ja tego nie potrafię. Czuję się od dawna w taki sposób jakbym tylko
          obserwowała świat przez grubą szybę. Mam świadomośc tego, że każdy mój ruch
          albo próba zmiany czegoolwiek jest bez znaczenia. Wszystko toczy się dalej, bez
          względu na to czy coś zrobię czy nie. To potwornie otumaniające uczucie, która
          obezwładnia i sprawia, że jest się biernym do bólu. Trwam dzieki temu, że
          poddaję się tej fali która mnie niesie. Wiem, że gdy zacznę 'płynąc' to prąd
          mnie sciągnie na dno. Na takim dnie całymi dniami widzę tylko ciemnośc i ciężko
          mi jest wrócic na powierzchnię, chociażby po to aby dalej przynajmniej się
          unosic na niej..
    • crax A to nie prowokacja przypadkiem? 25.05.07, 22:22
      Przepraszam, jeśli się mylę, ale twój opis jest - wybacz - podręcznikowy. Podręcznikowy opis patologicznego związku, w którym mąż, samiec, "pan i władca" tłamsi zahukaną kobietę i powiększa swoje poczucie wartości jej kosztem.

      Nie jestes przypadkiem studentką psycho- czy socjologii badającą temat? ;)
      • zabka-zielonka Re: A to nie prowokacja przypadkiem? 25.05.07, 23:37
        nie, to nie prowokacja z mojej strony, ale w końcu tzw. przykłady podrecznikowe
        skąds się biorą prawda?
        • Gość: Vikiiiiiiiiiiiiiii Re: A to nie prowokacja przypadkiem? IP: *.chello.pl 26.05.07, 00:15
          'nawet nie wiem dokładnie kiedy zostałam wciśnięta (podobno na własne życzenie)
          w rolę gosposi, opiekunki, sprzątającej, kucharki itd. Nie spełniam się w tej
          roli. Jednak jeśli podejmuję kroki aby to zmienic, zaczynam napotykac na
          ogromne problemy organizacyjne. '


          Zawsze wydawalo mi sie, ze ja sie nie dam. Tez zostalam wciasnieta, i tez zyje
          w amoku, miedzy domem, a domem. Zyje juz tak rok. Ja to nazywam zawieszeniem.
          Mam nadzieje,ze terminowym. Planuje od pazdziernika zmiany. Przez wakacje tez
          chce cos ruszyc. Początkowo fajnie bylo siedziec w domu, bawic sie dzieckiem, z
          dzieckiem, ale czulam ze stoje w miesjcu, ze umyka mi zycie. Wydawalo mi sie ze
          ten podzial jest dobry, ze to taka wspolpraca, wzajemmny szacunek i
          zrozumiemnie. BLAD. Ja suei cofam, ktos rozweija. Mimo ze to moja milosc-to
          robi to moim i tylko moim kosztem. Powysylalam swoje CV. Jedna posada bardzo
          mnie interesuje. Czekam odpowiedzi. Rozpatruja moja kandydaturę. Jesliby sie
          udalo-uciekłabym. Sama siebie scharakteryzowałaś, ocenilas sytuacje i chyba
          wiesz ze musisz wprwadzic zmiany. Czujesz tak, prawda? Zrob cos z tym, to jak
          domino: jedna rzecz napedza kolejne. I odwortnie.
          • zabka-zielonka Re: 26.05.07, 16:37
            vikiiiiiiii: wiesz, nie do końca wiem ak rozpocząt wprowadza te zmiany w życie.
            Też czuję, że mój czas ucieka. Czuję w sobie potencjal, ale nie umiem zaczac.
            Ja tez wysyłałam cv wiele razy, ale nie wyszło. Mialam rozmowy, nie wyszło.
            Sama siebie też bym nie przyjęła, wiec rozumiem tych pracodawców. Ale pamietam
            jeden fakt, który bardzo mnie uskrzydlił, kiedy poczułam się istotna.
            Mianowicie, kiedy zaproszono mnie na pierwszą rozmowę do firmy, która mogła
            byc moim wymarzonym miejscem pracy. Byłam pewna, że mnie przyjmą i żyłam z tym
            poczuciem kilka dni. Wiem, że potrzeba mi satysfakcji ze swoich osiągnięc, tak
            jak kiedy bylam na studiach i dawalo mi to poczucie spelnienia, rozwijania
            siebie.
            • mala.mi74 Zabko 28.05.07, 10:42
              hej Zabko,
              Tak sobie mysle,ze oboje macie problem z brakiem wartosci samego siebie. Twoj
              mąz musi miec ogromne kompleksy (a jak wygladały relacje w jego domu
              rodzinnym?), ktore probuje sobie odbic kosztem poniżania innych (a jak
              wygladaja jego relacje z innymi ludźmi?) i kariery zawodowej. Co do karierey to
              bym się nie martwiła, facet w koncu dostanie w kosc, na pewno sa lepsi i
              zdolniejsi od niego,a moze w koncu go ktos wyroluje( nawet mu tego zyczę).
              Niestety Ty tez masz obnizowne poczucie wlasnej wartosci i nie wiem czy masz to
              od dawna (chyba gdybys byla dowartosciowana to bys się nie chajtała z takim
              tyranem), czy od niedawna(przez jego zachowanie).
              jestes bardzo inteligenctna i myslę,ze rozwazna osoba i byłabys swietnym
              pracownikem. Chyba masz klpoty ze znalezieniem pracy bo nie masz żadnego stazu
              (?), dobrze jakbys znalazal sobie jakakolwiek prace na poczatek-bedziesz miala
              swoje pieniazki, poobracasz sie miedzy ludźmi - to Ci na pewno pomoze. Dla
              dziecka musisz znaleźc opiekunke,ale jak bedziesz zarabiac to bedziesz opłacac
              opiekunke. proponuje Ci to nawet jakbys miala wydac prawie cala pensje na
              opiekunke. Pracuj po prostu dla własnego zdrowia i poprawy relacji u Ciebie w
              domu. Nie daj sie szantazowac ani wbijac w poczucie winy, facet Toba ,mam
              nadzieje,ze nieswiadomie manipuluje.
              Wiec proponuje Ci: najpierw wizyte z Twoja depresja u lekarza w poradni ( w
              ramach NFZ jak najbardziej mozna skorzystac z pomocy psychologa), potem szukaj
              pracy (bez zbytnich ambicji na poczatek) i nie daj się manipulacjom męża- rob
              co uwazasz za słuszne. ja na Twoim miejscyu nawet bym go nieco postraszyła,ze
              odejde,jesli bedzie mnie tak traktowal- facet się wystarszy ,naprawde.
              Dla pocieszenia napisze ,ze z Twoim męzem chyba da się pogadac z tego co
              piszesz, tylko on sobie wielu rzeczy nie uswiadamia. Po prostu facet ma
              problemy,al mysle,ze zycie (no i Ty) to wyprostuje.Pozdr
              • zabka-zielonka Re: Zabko 30.05.07, 12:02
                Mój mąż nie jest tyranem, tłumaczę sobie jego zachowanie na rózne sposoby.
                Wiem, że w dzieciństwie nie był doceniany, pewnie nie czuł się podziwiany i w
                pełni akceptowany.Ale tego typu, głęboko zakorzenione braki emocjonalne są
                trudne lub wręcz niemożliwe do 'załatania'. Można jedynie łagodzic ich skutki
                ale nie sądzę aby można było je całkowicie wyeliminowac. Zresztą każdy ma tego
                typu braki, mniejsze lub większe, a to kiedy wyjdą one na jaw zależy od różnych
                czynników, między innymi od tego czy znajdziemy się w sytuacji, która
                sprowokuje, że dojdą one do głosu. Jedno jest pewne, nic nie dzieje się bez
                przyczyny, chociaz może ona nie byc taka oczywista i jasna na pierwszy rzut oka.
                • schloss_pompon_rouge Re: Zabko 31.05.07, 01:13
                  zabka-zielonka napisała:

                  > Mój mąż nie jest tyranem, tłumaczę sobie jego zachowanie na rózne sposoby.
                  > Wiem, że w dzieciństwie nie był doceniany, pewnie nie czuł się podziwiany i w
                  > pełni akceptowany.Ale tego typu, głęboko zakorzenione braki emocjonalne są
                  > trudne lub wręcz niemożliwe do 'załatania'. Można jedynie łagodzic ich skutki
                  > ale nie sądzę aby można było je całkowicie wyeliminowac. Zresztą każdy ma
                  tego
                  > typu braki, mniejsze lub większe, a to kiedy wyjdą one na jaw zależy od
                  różnych
                  >
                  > czynników, między innymi od tego czy znajdziemy się w sytuacji, która
                  > sprowokuje, że dojdą one do głosu. Jedno jest pewne, nic nie dzieje się bez
                  > przyczyny, chociaz może ona nie byc taka oczywista i jasna na pierwszy rzut
                  oka
                  > .


                  Mądra Pani żabko.
                  Masz rację, to dobrze, że masz tę mądrość zarówno na temat siebie samej jak i
                  innych bliskich ci osób. Związek małżeński to (poza wszystkim czego bysmy na
                  ten temat nie powiedzieli) taka międzyludzka gra, gdzie walka o dominację,
                  mniej lub bardziej jawna, jest na porządku dziennym. Twój mąż nie jest
                  prostakiem i tyranem, jesteś na tyle dojrzała (to rzadkie), że to już wiesz. On
                  po prostu ceni cię na tyle na ile ty sama się cenisz, co jest bardzo prostym
                  mechanizmem, mimo że na pewno też chciałby lepiej, głębiej i uważniej. On ma
                  swoje ograniczenia, ty masz swoje. Skup się na wyściu z depresji, będzie ci o
                  wiele łatwiej najpierw podjąc kroki zmierzające do znalezienia pracy, a potem
                  isę w tejże pracy zakorzenić i chociaż trochę zrealizować. Dalej pójdzie już
                  gładko:) Twoj mąż potrzebuje partnerki, bo nie jest na tyle rozwinięty
                  emocjonalnie żeby cię dowartosciować i otoczyć opieką. Ty musisz wyjsc z
                  depresji, żeby znależć pracę i znaleźć pracę, żeby poczuć się pewniej. Tylko
                  wtedy możecie stworzyć udaną rodzinę. Wiem co mówię, ty zresztą już to
                  rozumiesz, życzę powodzenia:)
                  • zabka-zielonka Re: Zabko 01.06.07, 11:21
                    Dziękuję za wszystkie za wszystkie konstruktywne opinie i rady oraz
                    wsparcie.Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie.
    • nangaparbat3 zabić 26.05.07, 00:37
      albo dac się zdominować;)
    • camel_3d i tak powinno byc: 01.06.07, 11:49
      facet siedzi w restauracji z zona.
      przychodzi kelner i pyta:
      -co panu podac?
      facet: poprosze zupe pomidorowa, na drugie schoabowy i ziemniaki.
      kerlenr: a przystawka?
      faceta: dla niej to samo.

      • Gość: lola Re: i tak powinno byc: IP: *.it-net.pl 01.06.07, 13:39
        ja znam lepszy:)
        para w restauracji:
        ona:- Stek , ryż zapiekany i woda mineralna...
        kelner: A warzywo...?
        ona:- Dla niego to samo.
        :)
        • atari800xl Re: i tak powinno byc: 01.06.07, 14:59
          e..to od jakiejs feministki:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka