Dodaj do ulubionych

Bóg jako byt rzeczywisty

23.06.07, 11:26
Istnienie Wszechświata i panujący w nim ład, powstanie życia na Ziemi,
istnienie ludzkiej świadomości przemawia za istnieniem rzeczywistego ,
prawdziwego Boga.
Obserwuj wątek
    • jdbad Albo i nie przemawia. 23.06.07, 11:28

      • vacia Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste? 23.06.07, 11:37
        Dobrzy ludzie garną się do Boga a źli uciekają aby nie zobaczyć jak naruszają
        dekalog i co ich za to czeka.
        • jdbad ja mam serce krwawe, bo tak to już jest z sercem. 23.06.07, 11:42

        • xtrin Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 23.06.07, 11:46
          vacia napisała:
          > Dobrzy ludzie garną się do Boga a źli uciekają
          > aby nie zobaczyć jak naruszają dekalog i co ich za to czeka.

          Dobrzy ludzie nie potrzebują straszaka.
          • a.giotto Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 23.06.07, 11:52
            xtrin napisała:

            > vacia napisała:
            > > Dobrzy ludzie garną się do Boga a źli uciekają
            > > aby nie zobaczyć jak naruszają dekalog i co ich za to czeka.
            >
            > Dobrzy ludzie nie potrzebują straszaka.

            taką wizję BOga i religii (Bóg jako straszak, religia jako zmysłowy lęk przed
            BOgiem) mają małe dzieci. Oczywiście czasem zdarza się, że człowiek zatrzymuje
            się w swojej religijności na etapie dziecięcym.
            • xtrin Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 23.06.07, 12:45
              Tłumacz to nie mnie, ale tym, co usilnie wiążą religijność z byciem złym lub dobrym.
              • a.giotto Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 23.06.07, 13:16
                xtrin napisała:

                > Tłumacz to nie mnie, ale tym, co usilnie wiążą religijność z byciem złym lub do
                > brym.

                dla mnie podstawowym przesłaniem religii jest to, że każdy człowiek jest dobry,
                w tym sensie, że jest skłonny do czynienia dobra.
                • hypatia69 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 23.06.07, 13:21
                  W tym również pedofile, gwałciciele, czcicele [autentyczni czy fikcyjni]
                  szatana i Hitler.
                • xtrin Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 23.06.07, 14:02
                  a.giotto napisał:
                  > dla mnie podstawowym przesłaniem religii jest to, że każdy człowiek
                  > jest dobry, w tym sensie, że jest skłonny do czynienia dobra.

                  I cóż z tego niby wynika dla sprawy? Ty tę wiedzę wyciągasz z religii, ktoś inny
                  czerpie ją z innych źródeł, kolejnemu jest ona zupełnie zbędna, wystarczy mu, że
                  sam jest zdolny do czynienia dobra i tego pragnie, a jeszcze inny jest
                  przekonany, że skłonnością człowieka jest zło i uczyni wszystko, by ową
                  skłonność w sobie przezwyciężyć.
                  • a.giotto Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 23.06.07, 21:49
                    xtrin napisała:


                    > I cóż z tego niby wynika dla sprawy? Ty tę wiedzę wyciągasz z religii, ktoś inn
                    > y
                    > czerpie ją z innych źródeł, kolejnemu jest ona zupełnie zbędna, wystarczy mu, ż
                    > e
                    > sam jest zdolny do czynienia dobra i tego pragnie, a jeszcze inny jest
                    > przekonany, że skłonnością człowieka jest zło i uczyni wszystko, by ową
                    > skłonność w sobie przezwyciężyć.

                    poza religią, tzn. poza odniesieniem do czegoś (kogoś) większego niż człowiek,
                    nie można mówić o dobru czy złu.
                    • xtrin Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 23.06.07, 23:10
                      a.giotto napisał:
                      > poza religią, tzn. poza odniesieniem do czegoś (kogoś)
                      > większego niż człowiek, nie można mówić o dobru czy złu.

                      Nazywaj to sobie jak tylko chcesz. Ja wiem co to dobro i co to zło bez potrzeby
                      odwoływania się do "kogoś większego".
                      • a.giotto Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 23.06.07, 23:39
                        xtrin napisała:

                        > a.giotto napisał:
                        > > poza religią, tzn. poza odniesieniem do czegoś (kogoś)
                        > > większego niż człowiek, nie można mówić o dobru czy złu.
                        >
                        > Nazywaj to sobie jak tylko chcesz. Ja wiem co to dobro i co to zło bez potrzeby
                        > odwoływania się do "kogoś większego".

                        a to ciekawe. A są naukowe dowody na istnienie dobra i zła?
                        • xtrin Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 23.06.07, 23:55
                          a.giotto napisał:
                          > a to ciekawe. A są naukowe dowody na istnienie dobra i zła?

                          Wystarczy otworzyć dowolną gazetę.
                          • a.giotto Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 00:45
                            xtrin napisała:

                            > a.giotto napisał:
                            > > a to ciekawe. A są naukowe dowody na istnienie dobra i zła?
                            >
                            > Wystarczy otworzyć dowolną gazetę.

                            no, wreszcie zaczynasz sensownie mówić :)
                            • xtrin Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 03:29
                              a.giotto napisał:
                              > no, wreszcie zaczynasz sensownie mówić :)

                              W żadnej nie znalazłam dowodu na istnienie boga. Natomiast świadectw ludzkiego
                              działania, tak dobrego jak i złego - setki.
                              • a.giotto Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 13:32
                                xtrin napisała:

                                > a.giotto napisał:
                                > > no, wreszcie zaczynasz sensownie mówić :)
                                >
                                > W żadnej nie znalazłam dowodu na istnienie boga. Natomiast świadectw ludzkiego
                                > działania, tak dobrego jak i złego - setki.


                                masz po prostu pecha, żę za późno się urodziłaś. To co uważasz za "swój"
                                pogląd jest po prostu nawykiem kulturowym. W takich żyjemy czasach, czasach
                                lenistwa umysłowego.

                                Wszystko zaczęło się od Kartezjusza, który stwierdził "myślę więc jestem", co
                                sprowadza się do "jestem bo jestem" i tym samym przekreślił sens jedynej
                                prawdziwej nauki jaką jest filozofia.

                                Całą ta "nauka" na którą się powołujesz to pseudonauka, która niczego nie
                                wyjaśnia, potrafi jedynie opisywać powierzchowne zjawiska, bez wyjaśniania ich
                                istoty i sensu.

                                A Bóg jest jedyną, dostępną dla ludzkiego rozumu, odpowiedzią na najważniejsze
                                pytania jakie może postawic sobie człowiek.
                                • piwi77 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 13:38
                                  Kilka pytań pozostaje otwartych -
                                  1. Skąd sam sie wziął, ów Bóg (nie ma nic bez przyczyny)
                                  2. Dlaczego postanowił stworzyć swiat? Potrzeba rozrywki?
                                  3. Dlaczego wybrał taki skomplikowany wariant stwarzania, ewolucję?
                                  4. Dlaczego dopuszcza zło, skoro sam jest dobry?
                                  5. Dlaczego musimy spierac się o to czy jest, sam nie może rozwiac naszych
                                  wątpliwości?

                                  To tylko kilka punktów, bo resztę istnienie Boga rzeczywiście wyjaśnia.
                                  • mg2005 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 20:12
                                    piwi77 napisał:

                                    > Kilka pytań pozostaje otwartych -
                                    > 1. Skąd sam sie wziął, ów Bóg (nie ma nic bez przyczyny)

                                    Masz braki z filozofii...

                                    > 2. Dlaczego postanowił stworzyć swiat?

                                    A ty jak sądzisz ? Bo do tej pory nie odpowiedziałeś mi...


                                    > 3. Dlaczego wybrał taki skomplikowany wariant stwarzania, ewolucję?
                                    > 4. Dlaczego dopuszcza zło, skoro sam jest dobry?
                                    > 5. Dlaczego musimy spierac się o to czy jest, sam nie może rozwiac naszych
                                    > wątpliwości?

                                    Odpowiedz na p.2 - wtedy będziesz wiedział... :)
                                    • piwi77 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 20:16
                                      mg2005 napisał:

                                      > piwi77 napisał:
                                      >
                                      > > Kilka pytań pozostaje otwartych -
                                      > > 1. Skąd sam sie wziął, ów Bóg (nie ma nic bez przyczyny)
                                      >
                                      > Masz braki z filozofii...

                                      Mam, ale to nie jest satysfakcjonujaca odpowiedź na to pytanie.
                                      • mg2005 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 25.06.07, 17:46
                                        piwi77 napisał:
                                        > Mam, ale to nie jest satysfakcjonujaca odpowiedź na to pytanie.
                                        >

                                        Zacznij od przeczytania definicji Boga.
                                        • piwi77 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 25.06.07, 19:04
                                          Twój Bóg pewnie jest uradowany, dowiadując się, że ma nawet definicję. Brawo,
                                          mg2005. Jak coś, co ma definicję, miałoby stworzyc Wszechświat, o którym
                                          niewiele wiadomo, nawet to nie jest pewne, czy w ogóle wymagał stworzenia?
                                          • beretelwi Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 25.06.07, 19:30
                                            debilne wypowiedzi warte sa debilnych komentarzy
                                            • piwi77 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 25.06.07, 19:35
                                              beretelwi napisał:

                                              > debilne wypowiedzi warte sa debilnych komentarzy

                                              Debilny komentarz.
                                          • mg2005 :)) 27.06.07, 22:27
                                            piwi77 napisał:

                                            > Twój Bóg pewnie jest uradowany, dowiadując się, że ma nawet definicję. Brawo,
                                            > mg2005. Jak coś, co ma definicję, miałoby stworzyc Wszechświat, o którym
                                            > niewiele wiadomo,


                                            Zadziwiasz mnie coraz bardziej... :)
                                            Czy masz w domu słownik ?
                                            Gdy piszesz o Bogu, to o czym piszesz ?...
                                    • Gość: Kagan Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste IP: 212.14.17.* 26.06.07, 13:14
                                      mg2005: nie tylko masz braki w wychowaniu, ale nieladnie unikasz odpowiedzi na
                                      zadane ci pytania...
                                      • mg2005 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 27.06.07, 22:28
                                        Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                        > mg2005: nie tylko masz braki w wychowaniu, ale nieladnie unikasz odpowiedzi
                                        na
                                        > zadane ci pytania...


                                        Poproszę o konkrety.
                                  • Gość: Echo Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 04:15
                                    > Kilka pytań pozostaje otwartych -
                                    > 1. Skąd sam sie wziął, ów Bóg (nie ma nic bez przyczyny)

                                    Sw. Tomasz mowi ze Bog jest pierwsza konieczna przyczyna. Pytanie skad sie wzial
                                    wszechswiat jest rownie otwarte. Musisz z tym zyc.

                                    > 2. Dlaczego postanowił stworzyć swiat? Potrzeba rozrywki?

                                    Z milosci. Dlaczego rodzice chca dac zycie dzieciom, a inni chca miec tylko seks
                                    i aborcje?. Ktore z tych dwoch zachowan budzi wieksza odraze/sympatie?

                                    > 3. Dlaczego wybrał taki skomplikowany wariant stwarzania, ewolucję?

                                    Jesli znasz lepszy sposob stwarzania wolnych istot daj znac.

                                    > 4. Dlaczego dopuszcza zło, skoro sam jest dobry?

                                    Zlo jest czescia wolnosci wyboru.

                                    > 5. Dlaczego musimy spierac się o to czy jest, sam nie może rozwiac naszych
                                    > wątpliwości?

                                    Raz nie masz watpliwosci, stajesz sie "wolnym" w sensie marksizmu ktory glosi ze
                                    wolnosc to uswiadomiona koniecznosc. Stajesz sie automatem albo homo sovieticus.
                                    Kropka.

                                    > To tylko kilka punktów, bo resztę istnienie Boga rzeczywiście wyjaśnia.
                                    • Gość: kagan Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste IP: 212.14.17.* 26.06.07, 13:17
                                      1. Bog jako swa wlasna przyczyna. To mi traci miloscia do siebie...
                                      2. Bog, istota idealna, potrzebuje czegokolwiek poza nim?
                                      3. Bog moze podobno czynic cuda...
                                      4. Ale wolnosc ma swe granice...
                                    • Gość: monika_s Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste IP: *.chello.pl 06.07.07, 22:57
                                      Takie wypowiedzi,mądre i logiczne zmuszają mnnie do myślenia.Nie wierzę w boga
                                      w jakiego wierzą katolicy,muzułmanie czy islamisci.Najblizej mi do wiary
                                      Swiadków Jehowy ale jestem neutralna.Niecierpię pseudo-wierzących,czyli takich
                                      którzy mówią a nie starają się poznać prawdy.A prawda zazwyczaj leży po
                                      środku.I nie wierzę "złotoustym",wolę skromne,wyważone opinie,wzbudzają
                                      szacunek i zmuszają do myślenia.
                                      • vacia Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 07.07.07, 08:37
                                        Gość portalu: monika_s napisał(a):

                                        >Najblizej mi do wiary Swiadków Jehowy ale jestem neutralna. Niecierpię pseudo-
                                        wierzących,czyli takich którzy mówią a nie starają się poznać prawdy.

                                        Moniko, Świadkowie Jehowy napewno nie są pseudowierzącymi, nie bądź
                                        niewierząca, spróbuj bliżej poznać Biblię i Boga, czytaj samodzielnie Biblię i
                                        zadawaj pytania, szukanie odpowiedzi jest naprawdę ciekawe :-)
                                        • pelasia34 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 07.07.07, 09:22
                                          Czytałam,studiowałam,uwierzyłam,zwątpiłam,upadłam.Nie czytam,nie studiuję,nie
                                          wierzę,wątpię,nie umiem się podnieść.Zycie mnie pokonało.
                                          • pelasia34 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 07.07.07, 09:26
                                            Wczoraj podpisałam się monika_s a dziś Pelasia34 ale to ciągle jeszcze ja.
                                          • vacia Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 07.07.07, 10:17
                                            pelasia34 napisała:

                                            > Czytałam,studiowałam,uwierzyłam,zwątpiłam,upadłam.Nie czytam,nie studiuję,nie
                                            > wierzę,wątpię,nie umiem się podnieść.Zycie mnie pokonało.

                                            Pelasiu a czy Ty myslisz, że inni nie upadają?
                                            Wszyscy upadamy a po upadku jest czas na podniesienie się :-)
                                            Nawet uczniom Jezusa brakowało wiary w Boga, wiarę w Boga trzeba pielegnować bo
                                            żyjemy w świecie oddalonym od Boga i łatwo ta wiarę utracić.
                                            Nawet nie wiesz jaka jesteś silna, bo sam fakt że rozmyślasz na ten temat
                                            świadczy pozytywnie :-)
                                            Co budzi Twoją wątpliwość?

                                            • pelasia34 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 07.07.07, 11:08
                                              Wszystko budzi moje wątpliwosci a jednoczesnie te same rzeczy je
                                              rozwiewają...To zależy od dnia...Tyle we mnie przeciwności,ze nie umiem się
                                              określić.Swiat mnie pociąga...A jednoczesnie pragnę uciec przed światem...Wiesz
                                              o jakim świecie mówię?
                                              • vacia Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 08.07.07, 17:27
                                                pelasia34 napisała:

                                                > Wszystko budzi moje wątpliwosci a jednoczesnie te same rzeczy je
                                                > rozwiewają...To zależy od dnia...Tyle we mnie przeciwności,ze nie umiem się
                                                > określić.Swiat mnie pociąga...A jednoczesnie pragnę uciec przed
                                                światem...Wiesz> o jakim świecie mówię?

                                                Czy mówisz o świecie oddalonym od Boga?


                                                • pelasia34 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 08.07.07, 17:48
                                                  o tym co Pismo Swięte nazywa światem
                                                  • vacia Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 08.07.07, 17:58
                                                    pelasia34 napisała:

                                                    > o tym co Pismo Swięte nazywa światem

                                                    Swiat pociąga, napewno pociąga ale też bardzo rozczarowuje.
                                                    Może przyjść trudna sytuacja w życiu, że zostanie człowiekowi tylko Bóg .
                                                    Apostoł Paweł napisał : " wszystko uznaję za śmiecie w porównaniu z poznaniem
                                                    Chrystusa" ( z pamięci cytuję więc może niedokładnie)
                                                  • pelasia34 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 08.07.07, 18:19
                                                    Wiem,wiem poznałam moc poznania Jezusa....Ale to było 12 lat temu,przez ten
                                                    czas wiele się zmieniło,ja się zmieniłam,nie ma we mnie juz tamtej
                                                    mnie.Załuję,ze tak się stało ale chyba juz nie wykrzesam z siebie tej wiary co
                                                    kiedyś była we mnie.
                                                  • vacia Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 08.07.07, 18:25
                                                    pelasia34 napisała:

                                                    > Wiem,wiem poznałam moc poznania Jezusa....Ale to było 12 lat temu,przez ten
                                                    > czas wiele się zmieniło,ja się zmieniłam,nie ma we mnie juz tamtej
                                                    > mnie.Załuję,ze tak się stało ale chyba juz nie wykrzesam z siebie tej wiary
                                                    co kiedyś była we mnie.

                                                    To chyba tylko od Ciebie zależy ?
                                                    Zawsze jest nadzieja , po tych dwunastu latach wiesz więcej o życiu i ty, razem
                                                    możesz bardziej świadomie i silniej związać się z Bogiem niż kiedyś
                                                  • pelasia34 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 08.07.07, 18:28
                                                    Nie wiem czy chcę,boję się.
                                                  • vacia Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 08.07.07, 18:45
                                                    pelasia34 napisała:

                                                    > Nie wiem czy chcę,boję się.

                                                    :-) Bać to się można małżeństwa a nie więzi z Bogiem.
                                                    Bóg to osoba doskonała, miłość do Boga wolna jest od lęku bo dominującą cechą
                                                    Boga jest miłość.
                                                    Chrystus jest obrazem niewidzialnego Boga a Jezusa się nikt nie bał, dzieci
                                                    przychodziły do niego a on brał je na ręce, kobiety z nim swobodnie rozmawiały.

                                                  • Gość: Pelasia34 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste IP: *.chello.pl 08.07.07, 19:22
                                                    Nie rozumiesz....Ja jestem zła,wiem co mi powiesz,wiem bo znam Pismo Swięte na
                                                    tyle,ze wiem jaką odpowiedz tam dla mnie znajdziesz.Boję się zmian,boję się,ze
                                                    znów zawiodę,boję się braku zrozumienia,boję się ,ze nie dam rady wytrwać.Więc
                                                    nawet nie próbuję.
                                • xtrin Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 14:03
                                  Nie wiem, czy się obrazić za tę wypowiedź, czy tylko się zaśmiać.

                                  Ja równie dobrze mogę Ci napisać, że to co uważasz za "swój" pogląd jest tylko
                                  nawykiem religijnym, efektem umysłowego lenistwa. Że tylko pseudonauka i
                                  pseudoumysły zadowalają się pseudoodpowiedzią w postaci Boga. Że pytania, na
                                  jakie istnieje takowa uniwersalna pseudoodpowiedź są pozbawione jakiejkolwiek
                                  wartości. Że to żadne wyjaśnienie istoty i sensu owych zjawisk.
                                  Tylko po co mam to pisać? Każdy ma swoje podejście, żadne nie jest obiektywnie
                                  lepsze czy gorsze. Można je ścierać, można o nich dyskutować, bronić swojej
                                  wizji. Ale autorytarne stwierdzenie, że "racja po naszej stronie", przeciwnik
                                  jest leniwy, zmanipulowany, powierzchowny, ogranicza się do pseudonauki, a nasze
                                  podejście jedynie prawdziwe - to jest po prosty żałosne.

                                  W co do Kartezjusza - cóż, jeżeli tak spłycasz tę myśl to nie ma się co dziwić,
                                  że nie ma dla Ciebie wartości.
                                • marcinlet Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 16:19
                                  a.giotto napisał:
                                  > A Bóg jest jedyną, dostępną dla ludzkiego rozumu, odpowiedzią na najważniejsze
                                  > pytania jakie może postawic sobie człowiek.
                                  Na takie ważne pytanie jak "skąd się biorą dzieci" też jest odpowiedzią?
                              • a.giotto Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 13:38
                                xtrin napisała:

                                > a.giotto napisał:
                                > > no, wreszcie zaczynasz sensownie mówić :)
                                >
                                > W żadnej nie znalazłam dowodu na istnienie boga. Natomiast świadectw ludzkiego
                                > działania, tak dobrego jak i złego - setki.

                                żeby coś znaleźć, trzeba umiejętnie szukać. Twoim problemem nie jest to, żę nie
                                potrafisz znaleźć dowodu na istnienie BOGa, ale to, że nie potrafisz (nie
                                chcesz) postawić właściwego pytania.


                                • piwi77 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 13:40
                                  a.giotto napisał:

                                  > ale to, że nie potrafisz (nie
                                  > chcesz) postawić właściwego pytania.

                                  Właściwe to mogą być tylko odpowiedzi, nie pytania, te mogą być, co najwyżej,
                                  niewygodne.
                                • xtrin Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 14:05
                                  a.giotto napisał:
                                  > żeby coś znaleźć, trzeba umiejętnie szukać. Twoim problemem nie jest to,
                                  > żę nie potrafisz znaleźć dowodu na istnienie BOGa, ale to, że nie potrafisz
                                  > (nie chcesz) postawić właściwego pytania.

                                  Oh, jak cudownie mnie zanalizowałeś na podstawie kilku postów... wiesz lepiej
                                  ode mnie co potrafię, a czego nie, nie znając nawet mojej drogi jesteś w stanie
                                  określić, do czego mogę dojść.
                                  Szkoda tylko, że to wszystko wyjątkowo mało celne. Ja sobie postawiłam
                                  odpowiednie pytanie. I odpowiedzią na nie było: whatever.
                                • mg2005 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 20:15
                                  xtrin napisała:
                                  > W żadnej nie znalazłam dowodu na istnienie boga. Natomiast świadectw ludz
                                  > kiego
                                  > > działania, tak dobrego jak i złego - setki.


                                  Niektórzy definicję dobra i zła czerpią z religii,
                                  niektórzy - z własnego 'widzi-mi-się'...
                                  • hypatia69 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 20:18
                                    Czyli moralność i etyka wywodzi się *wyłącznie* z wiary, a najlepiej z
                                    katolicyzmu?
                                  • piwi77 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 24.06.07, 20:18
                                    mg2005 napisał:

                                    > Niektórzy definicję dobra i zła czerpią z religii,
                                    > niektórzy - z własnego 'widzi-mi-się'...

                                    Ci, którzy to czerpią z religii, potrzebują własnego widzi-mi-się, aby móc
                                    ocenic, co w niej jest dobrem, a co złem.
                • Gość: Echo Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 04:05
                  > dla mnie podstawowym przesłaniem religii jest to, że każdy człowiek jest dobry,
                  > w tym sensie, że jest skłonny do czynienia dobra.

                  Dopoki dobro nie staje sie wzgledne i np. zamordowanie nienarodzonego dziecka w
                  imie wygody jest dla wielu dobrem samym w sobie. Wazne jest zeby rozumiec dobro
                  w sensie absolutnym a nie relatywnym.
            • prawy.polak Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 07.07.07, 19:42
              a.giotto napisał:

              > taką wizję BOga i religii (Bóg jako straszak, religia jako zmysłowy lęk przed
              > BOgiem) mają małe dzieci. Oczywiście czasem zdarza się, że człowiek zatrzymuje
              > się w swojej religijności na etapie dziecięcym.

              Bo to w dzieciństwie się zaczyna pranie mózgu, tylko heretycy mają chrzest dla
              świadomych, myślących dorosłych.
              A od kiedy religijność ma etapy dziecięcy i dorosły? To pachnie relatywizmem...
        • a.giotto Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 23.06.07, 11:58
          vacia napisała:

          > Dobrzy ludzie garną się do Boga a źli uciekają aby nie zobaczyć jak naruszają
          > dekalog i co ich za to czeka.

          wielu z tych "złych" to po prostu ludzie niedojrzali religijnie. W ich umysłach
          Bóg kojarzy się ze "straszakiem", kimś kto tylko czeka, żeby ukarać ich za
          najmniejszy występek. Jesli ktoś, tak jak 5-latek, odczuwa zmysłowy lęk przed
          BOgiem, nic dziwnego, żę odcina się od religii. Takiemu komuś jest potrzebny
          psycholog i terapia, a dopiero później religia.
          • xtrin Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 23.06.07, 12:46
            Jeżeli to aluzja do mojej osoby to... jak kulą w płot :).
          • hypatia69 Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste 23.06.07, 13:03
            "kto tylko czeka, żeby ukarać ich za najmniejszy występek.". Wiesz, czemu
            Mojżesz nie wszedł do Ziemi Obiecanej? I jak to było egipskimi plagami?
            I jak tu się nie bać...
        • Gość: Kagan Re: To zależy jakie ma człowiek serce, czy czyste IP: 212.14.17.* 26.06.07, 13:12
          A czemu dobry Bog toleruje zlych ludzi?
    • Gość: kix [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 11:55
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 13:01
      Mniemasz, że prawda biblijna o ulepieniu człowieka z błota ma odbicie w
      rzeczywistości? Kto wie... Może to i racja. Jak tak sobie nieraz czytam...
      • mg2005 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 15:37
        hypatia69 napisała:

        > Mniemasz, że prawda biblijna o ulepieniu człowieka z błota ma odbicie w
        > rzeczywistości?

        To właśnie dziecinne rozumienie Bibli... :)
        • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 23:59
          mg2005 napisał:

          > To właśnie dziecinne rozumienie Bibli... :)

          Dokładnie, biblii nie można rozumieć dosłownie, np zmartwychwstanie, koń by się
          uśmiał...
          • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 13:36
            Nie wiem, jak się ma sprawa z koniem, ale z osiołkiem jest fajne... [Łukasz,
            19;30-35]. Ja bym to podciągnęła pod kradzież...
            • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 13:56
              Otóż trzeba wszystkim wiedziec, że tylko ten, co ustanowił przepisy ma prawo je
              łamać. Szara masa nie miałaby respektu wobec władcy, który nie łamałby praw
              ustanowionych przez siebie. I dziwne byłoby, gdyby drugi (u chrześcijan) Bóg
              tego nie rozumiał.
              • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 13:59
                Jak dla mnie logiczne. Ciekawe, co na to lokalni "najwierniejsi..."
    • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 13:26
      vacia napisała:

      > Istnienie Wszechświata i panujący w nim ład, powstanie życia na Ziemi,
      > istnienie ludzkiej świadomości przemawia za istnieniem rzeczywistego ,
      > prawdziwego Boga.

      Jednemu przemawia drugiemu nie. Jeden pije kawę drugi woli herbatę, nie wiadomo
      kto ma rację.
    • niedo-wiarek Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 13:31
      A moim zdaniem wcale nie przemawia. W miarę postępów nauki coraz więcej
      fenomenów przyrody da się wytłumaczyć bez odwołań do metafizyki. Trudno znaleźć
      jakikolwiek przekonujący argument na rzecz istnienia Boga.
      Oczywiście wciąż pozostaję otwarty. Jeśli Bóg się do mnie zgłosi i wiele będzie
      wskazywać na to, że akurat nie zwariowałem, to sądzę, że przyjmę jego istnienie
      do wiadomości ;)
      • mg2005 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 15:43
        niedo-wiarek napisał:

        > Trudno znaleźć
        > jakikolwiek przekonujący argument na rzecz istnienia Boga.

        Naprawdę, "geniuszu" ?! :) Szkoda ,że filozofowie o tym nie wiedzą... :)

        > Jeśli Bóg się do mnie zgłosi

        A dlaczego miałby to uczynić ? Dla twojej niewiary i pychy ?...
        • niedo-wiarek Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 16:16
          Może więc przytoczysz choć jeden z tych nieodpartych filozoficznych
          argumentów ;)

          Co do rzekomo istniejącego Boga - jeśli nie chce się zgłaszać, to trudno. Widać
          mu nie zależy :)
          • mg2005 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 17:52
            niedo-wiarek napisał:

            > Co do rzekomo istniejącego Boga - jeśli nie chce się zgłaszać, to trudno.
            Widać>
            > mu nie zależy :)

            Jak ma się zgłosić, skoro masz zamknięte serce i zamknięty umysł ?...
            • niedo-wiarek Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 19:25
              mg2005 napisał:


              > Jak ma się zgłosić, skoro masz zamknięte serce i zamknięty umysł ?...


              Jestem jak najbardziej otwarty. Jak tylko się pojawi, bardzo chętnie z nim
              porozmawiam :)
              • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 19:41
                niedo-wiarek napisał:

                > mg2005 napisał:
                >
                >
                > > Jak ma się zgłosić, skoro masz zamknięte serce i zamknięty umysł ?...
                >
                >
                > Jestem jak najbardziej otwarty. Jak tylko się pojawi, bardzo chętnie z nim
                > porozmawiam :)

                Uważaj, niedo-wiarek, czasem nie zgódź się na trepanację czaszki, albo bypasy
                na otwartym sercu, aby otworzyć droge Bogu. Ja bym odmówił.
                • niedo-wiarek Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 19:45
                  Fakt, słyszałem, że niektórym drogę do Boga otworzyła lobotomia. Ale przecież
                  większość ludzi pobożnych uwierzyła bez żadnych poważniejszych zabiegów. Sądzę
                  więc, że mój bezopperacyjny stan gotowości jest dla ewentualnego Boga
                  wystarczający :)
              • mg2005 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 27.06.07, 22:32
                niedo-wiarek napisał:

                > Jestem jak najbardziej otwarty. Jak tylko się pojawi, bardzo chętnie z nim
                > porozmawiam :)


                Jak poznasz, że to Bóg, a nie Szatan udający Boga ?...
                • niedo-wiarek Re: Bóg jako byt rzeczywisty 01.07.07, 10:22
                  mg2005 napisał:


                  > Jak poznasz, że to Bóg, a nie Szatan udający Boga ?...


                  Takiej pewności to ja nie mam nawet co do Jezusa. Po prostu nie ma sposobu,
                  żeby to sprawdzić :)
                  • mg2005 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 01.07.07, 10:51
                    niedo-wiarek napisał:

                    > Takiej pewności to ja nie mam nawet co do Jezusa. Po prostu nie ma sposobu,
                    > żeby to sprawdzić :)

                    Dlatego szukaj Boga sercem, a nie oczami...
        • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 13:38
          "A dlaczego miałby to uczynić ? Dla twojej niewiary i pychy ?..." A o tym
          należałoby chyba podyskutować z niewiernym Tomaszem... Jak myślisz?
          • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 14:12
            To co jednym wolno, wcale nie znaczy, że wolno wszystkim. Za ten sam czyn jeden
            zostaje świętym inny bedzie potępiony. Taki ład i amen.
            • mg2005 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 17:57
              piwi77 napisał:

              > Za ten sam czyn jeden
              >
              > zostaje świętym inny bedzie potępiony. Taki ład i amen.

              Odrzuciłeś wiarę, ale nie odrzucaj logiki... ))
              • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 19:06
                mg2005 napisał:

                > Odrzuciłeś wiarę, ale nie odrzucaj logiki... ))

                Odrzucam logikę wiary.
          • mg2005 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 17:56
            hypatia69 napisała:

            > "A dlaczego miałby to uczynić ? Dla twojej niewiary i pychy ?..." A o tym
            > należałoby chyba podyskutować z niewiernym Tomaszem...

            Na czym polegała jego pycha ?
            Św. Tomasz uwierzył, niedo-wiarek też ma szansę...

            • niedo-wiarek Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 19:28
              mg2005 napisał:


              > Św. Tomasz uwierzył, niedo-wiarek też ma szansę...

              No, ale św. Tomaszowi pokazał się Jezus i przedstawił dowody rzeczowe. Na
              miejscu św. Tomasze pewnie też bym uwierzył ;)
        • czwarty.wymiar Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 19:18
          mg2005 napisał:

          > niedo-wiarek napisał:
          >
          > > Trudno znaleźć
          > > jakikolwiek przekonujący argument na rzecz istnienia Boga.
          >
          > Naprawdę, "geniuszu" ?! :) Szkoda ,że filozofowie o tym nie wiedzą... :)

          mg2005, ty za to jak zwykle "genialny"
    • Gość: upierdliwa Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.igloonet.pl 23.06.07, 13:44
      vacia napisała:

      > Istnienie Wszechświata i panujący w nim ład, powstanie życia na Ziemi,
      > istnienie ludzkiej świadomości przemawia za istnieniem rzeczywistego ,
      > prawdziwego Boga.


      a do mnie nie przemawia.
    • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 13:51
      vacia napisała:

      > przemawia za istnieniem rzeczywistego, prawdziwego Boga.

      To dlaczego sam nie chce nam tego zakomunikować? Nie wie jak, wstydzi się, bawi
      go, gdy widzi nasze rozterki?
      • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 13:57
        Zakomunikował. Biblię nam zostawił jako instrukcję obsługi. I syna zesłał. I
        tak dalej w tym stylu. No wiesz: krzewy płonące-gadające, słupy dymu...
        • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 14:41
          Jasne, tylko wszędzie podpis jakiś taki nieczytelny.
          • mg2005 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 15:48
            piwi77 napisał:

            > Jasne, tylko wszędzie podpis jakiś taki nieczytelny.

            Dziwne i podejrzane byłoby, gdyby było inaczej...
            Zastanawiałeś się kiedyś , dlaczego Bóg stworzył Świat i człowieka ?...
            • Gość: kix Logika MG - czyli jej brak :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 15:51
              >Zastanawiałeś się kiedyś , dlaczego Bóg stworzył Świat i człowieka ?...

              Człowieka stworzyła ewolucja. A na temat powstania (Wszech)Świata są różne naukowe teorie, począwszy od Wielkiego Wybuchu na pętli WW-Wielki Kolaps kończąc.

              Ale ty wolisz wierzyć w szatany, bożki i malowanie pędzlem świata w 6 dni :)

              ps. Gdybyś miał odrobinę oleju w głowie, to nie zadawałbyś niewierzącemu ontologicznych pytań z zakresu teologii - bo mijają się one z celem.
              • mg2005 Re: Logika MG - czyli jej brak :) 24.06.07, 20:30
                Gość portalu: kix napisał(a):

                > Człowieka stworzyła ewolucja.

                Pytanie jest inne: czy za mechanizmem ewolucji stał uprzedni Plan Boży
                czy też była to gra przypadków ?...


                > A na temat powstania (Wszech)Świata są różne nauk
                > owe teorie,

                Nauka co najwyżej opisze sposób powstania Wszechświata, ale jego PRZYCZYNĘ,
                która z natury jest metafizyczna...

                > Ale ty wolisz wierzyć w szatany, bożki i malowanie pędzlem świata w 6 dni :)

                Znów błaznujesz. Błazen nie powinien być nudny. :) Już ci to pisałem...


                > ps. Gdybyś miał odrobinę oleju w głowie, to nie zadawałbyś niewierzącemu
                ontolo
                > gicznych pytań z zakresu teologii - bo mijają się one z celem.

                Gdyby naprawdę był ateistą, to by nie pytał o podpis Boga, którego nie ma... :)
                Ale czy twoja "logika" potrafi to objąć ?... :))
                • piwi77 Re: Logika MG - czyli jej brak :) 24.06.07, 20:36
                  mg2005 napisał:

                  > Pytanie jest inne: czy za mechanizmem ewolucji stał uprzedni Plan Boży
                  > czy też była to gra przypadków ?...

                  Załóżmy nawet, że to Bóg dał kick off ewolucji. Trapi mnie wtedy problem duszy.
                  Musiało istnieć bowiem takie pokolenie już ludzi, z duszą, których rodzice
                  (małpy) jeszcze duszy nie mieli. Chyba, że dusza też rosła wraz z
                  człowieczeństwem, czyli pierwsi ludzie mieli malutką duszę, następni coraz
                  większą, aż w końcu taką jak ludzie dzisiejsi. Wiem, że nie masz podobnych
                  rozterek i wiesz jak było. Podziel się swoja wiedzą z nami.
                  • mg2005 Re: Logika MG - czyli jej brak :) 25.06.07, 18:52
                    piwi77 napisał:

                    > Załóżmy nawet, że to Bóg dał kick off ewolucji. Trapi mnie wtedy problem
                    duszy.
                    >
                    > Musiało istnieć bowiem takie pokolenie już ludzi, z duszą, których rodzice
                    > (małpy) jeszcze duszy nie mieli. Chyba, że dusza też rosła wraz z
                    > człowieczeństwem, czyli pierwsi ludzie mieli malutką duszę, następni coraz
                    > większą, aż w końcu taką jak ludzie dzisiejsi.

                    To rzeczywiście istotna kwestia. Trzeba jednak zaznaczyć, że zabobonem jest
                    przekonanie, iż człowiek może swoim rozumem poznać Boga i Jego Plan
                    (np. : w którym momencie ewolucji pojawia się dusza).


                    >Wiem, że nie masz podobnych
                    > rozterek i wiesz jak było. Podziel się swoja wiedzą z nami.

                    Skoro pytasz o mój pogląd, to wierzę w reinkarnację i przenoszenie się duszy na
                    wyższe poziomy.
                    >
                    • piwi77 Re: Logika MG - czyli jej brak :) 25.06.07, 19:12
                      mg2005 napisał:

                      > Trzeba jednak zaznaczyć, że zabobonem jest
                      > przekonanie, iż człowiek może swoim rozumem poznać Boga i Jego Plan
                      > (np. : w którym momencie ewolucji pojawia się dusza).

                      Nie jest istotne, w którym momencie dusza sie pojawiła, istotna jest
                      konieczność istnienia dzieci z duszą, zrodzonych przez rodziców bez duszy.
                      Trzeba byc idiotą, aby nie widzieć sprzeczności między katolicką nauką a
                      ewolucją wg Darwina. Albo Janem Pawłem II.

                      > Skoro pytasz o mój pogląd, to wierzę w reinkarnację i przenoszenie się duszy
                      > na wyższe poziomy.

                      ja nie wiem, czy to jest całkiem zgodne z katechizmem KK.
                      • beretelwi Re: Logika MG - czyli jej brak :) 25.06.07, 19:18
                        ło Boże!!!!!!!!!!!!
                        ależ Ty bredzisz
                        Ty chyba pijany albo se marychy zadales?
                        • piwi77 Re: Logika MG - czyli jej brak :) 25.06.07, 19:44
                          beretelwi napisał:

                          > ło Boże!!!!!!!!!!!!
                          > ależ Ty bredzisz
                          > Ty chyba pijany albo se marychy zadales?

                          Tylko tyle? Może raz coś konstruktywnego?
                      • mg2005 Re: Logika MG - czyli jej brak :) 27.06.07, 22:37
                        piwi77 napisał:

                        > Nie jest istotne, w którym momencie dusza sie pojawiła, istotna jest
                        > konieczność istnienia dzieci z duszą, zrodzonych przez rodziców bez duszy.

                        Właśnie o tym piszę.

                        > Trzeba byc idiotą, aby nie widzieć sprzeczności między katolicką nauką a
                        > ewolucją wg Darwina.

                        ?? Teoria Darwina zajmowała się duszą ?...


                        > ja nie wiem, czy to jest całkiem zgodne z katechizmem KK.

                        Pewnie nie... :)

                • Gość: kix Re: Logika MG - czyli jej brak :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.07, 21:40
                  Gość portalu: kix napisał(a):

                  >> Człowieka stworzyła ewolucja.

                  >Pytanie jest inne: czy za mechanizmem ewolucji stał uprzedni Plan Boży
                  >czy też była to gra przypadków ?...

                  Nauka twierdzi, że to przypadek. Choć są teorie, np. Teoria Wielkiego Kolapsu, wg których życie Wszechświata jest ciągłe, a w chwili obecnej jesteśmy na etapie jego rozszerzania, aż do momentu Kolapsu, po którym Wszechświat zacznie się kurczyć gdy osiągnie stan, w którym będzie mógł nastąpić kolejny Wielki Wybuch.

                  Gdybyś trochę poczytał, nie tylko te "Dzwonki Częstochowskie", to korona pewnie z twej świętej głowy nie spadłaby ci.


                  >> A na temat powstania (Wszech)Świata są różne nauk
                  >> owe teorie,

                  >Nauka co najwyżej opisze sposób powstania Wszechświata, ale jego PRZYCZYNĘ,
                  >która z natury jest metafizyczna...

                  Powstanie Wszechświata wg nauki NIE MUSIAŁO mieć przyczyny. Może być bowiem istnienie Wszechświata procesem ciągłym. Tylko ty, jako człowiek postrzegasz wszystko w kategoriach początek-->koniec. Bo tak nakazuje ci twoja percepcja. Prawda może być jednak zgoła inna, w której nie ma ani miejsca na początek, ani na koniec (podobnie jak trudno wyobrazić sobie "nicość" - która obiektywnie istnieje).

                  I tyle w kwestii nauki. Religijnymi dogmatami przybierającymi formę "Opowieści z Narnii" mnie nie karm. Interesuje mnie nauka, a nie kościelno-religijna dogmatyka.
                  • mg2005 Re: Logika MG - czyli jej brak :) 25.06.07, 18:41
                    Gość portalu: kix napisał(a):

                    > Nauka twierdzi, że to przypadek.

                    A jaki ma wybór ?... :) Nauka nie potrafi mówić o przyczynach poza-fizycznych.


                    > Prawda może być jednak zgoła inna, w której nie ma ani miejsca na początek,
                    ani na koniec

                    Najpierw trzeba udowodnić, że wszechświat istniał wiecznie. Ale nawet wtedy
                    pozostaje pytanie: czy istniał 'sam z siebie' czy za sprawą jakiejś siły poza-
                    fizycznej. Odpowiedź wykracza poza możliwości nauki...


                    > Religijnymi dogmatami przybierającymi formę "Opowieści
                    > z Narnii" mnie nie karm.

                    Czy kiedykolwiek to robiłem ?...

                    • Gość: kix Re: Logika MG - czyli jej brak :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 19:33
                      >> Nauka twierdzi, że to przypadek.

                      >A jaki ma wybór ?... :) Nauka nie potrafi mówić o przyczynach poza-fizycznych.

                      Jaki ma wybór? Nieograniczone wręcz narzędzia badawcze. Z ich użyciem powstają dość wiarygodne opisy zjawisk fizycznych, także w kwestiach dotyczących Wszechświata.
                      Słusznie zauważyłeś, że naukowe jest to co fizycznie jest opisywalne. Wszelkie więc bajania w stylu Biblii znamion naukowości nie posiadają wcale, trudno więc traktować je jako równoważne do tego co empirycznie weryfikowalne.

                      >> Prawda może być jednak zgoła inna, w której nie ma ani miejsca na początek,
                      >>ani na koniec

                      >Najpierw trzeba udowodnić, że wszechświat istniał wiecznie. Ale nawet wtedy
                      >pozostaje pytanie: czy istniał 'sam z siebie' czy za sprawą jakiejś siły poza-
                      >fizycznej. Odpowiedź wykracza poza możliwości nauki...

                      Absolutnie nie wykracza. Są dziś teorie, które uprawdopodabniają przyczyny WB.

                      Zrób sobie małe myślowe ćwiczenie: spróbuj sobie wyobrazić Wszechświat. Wiemy dziś, że jest on podobny do balonu, który rozszerza się tym szybciej, im dalej jest od jego środka. KAŻDY człowiek jednak zadaje sobie pytanie: ok, Wszechświat to balon, który się rozszerza, ale..... CO JEST ZA TYM BALONEM?

                      Nauka zna odpowiedź. Jest "nicość". Nicość dla zwykłego człowieka, którego percepcja postrzega wszystko w porządku początek-->koniec jest niewyobrażalna. Podobnie ty zakładasz, że Wielki Wybuch jest początkiem, którym wcale nie musi być, albowiem niektóre teroie opisujące Wszechświat zakładają, że "życie" Wszechświata jest ciągłe i NIGDY nie musiało mieć początku i NIGDY też nie będzie miało końca. Życie Wszechświata stanowi pętlę WB-->roszerzanie-->kontrakcja-->WK-->kurczenie-->kontrakcja-->WB i tak dalej i tak dalej w nieskończoność.

                      Ludzka percepcja działa w ten sposób, że większość rzeczy i zjawisk opisuje przy pomocy odcinków. Także czas opisuje przy pomocy odcinka. Nauka tego nie czyni. Dopuszcza, iż procesy i zjawiska fizyczne mogą stanowić ciągłość, "odcinek" wygięty w okrąg, gdzie nie ma początku ani końca.


                      >> Religijnymi dogmatami przybierającymi formę "Opowieści
                      >> z Narnii" mnie nie karm.

                      >Czy kiedykolwiek to robiłem ?...

                      Nie bądź cyniczny.
            • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 15:54
              "Zastanawiałeś się kiedyś , dlaczego Bóg stworzył Świat (...) człowieka ?..."
              No, niektórych - to kompletnie nie mogę pojąć dlaczego stworzył...
            • xtrin Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 16:00
              mg2005 napisał:
              > Zastanawiałeś się kiedyś , dlaczego Bóg stworzył Świat i człowieka ?...

              Dlaczego to nie wiem, ale odnoszę wrażenie że po pijaku, albo na ciężkim kacu.
      • mg2005 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 15:45
        piwi77 napisał:

        > To dlaczego sam nie chce nam tego zakomunikować?

        A jakbyś poznał, że to Bóg, a nie Szatan udający Boga ?... :)
        • Gość: kix MG znowu zaczyna bredzić :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.07, 15:49
          >A jakbyś poznał, że to Bóg, a nie Szatan udający Boga ?... :)

          Szatany Panie Plebanie to są w lesie.

          A tu jest jak go rozpoznać: www.grzyby.pl/gatunki/Tylopilus_felleus.htm

          ps. I pomyśleć, że są indywidua, które w XXI wieku wierzą w takie brednie :) Gratuluję szerokich horyzontów i wielkiej wyobraźni :)
    • xtrin Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 14:04
      vacia napisała:
      > Istnienie Wszechświata i panujący w nim ład, powstanie życia na Ziemi,
      > istnienie ludzkiej świadomości przemawia za istnieniem rzeczywistego ,
      > prawdziwego Boga.

      Kiedyś sprawek boskich doszukiwano się w zaćmieniach słońca czy innych
      naturalnych fenomenach.
      • a.giotto Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 21:47
        xtrin napisała:


        > Kiedyś sprawek boskich doszukiwano się w zaćmieniach słońca czy innych
        > naturalnych fenomenach.

        naturalnych do pewnego stopnia.
        • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 00:14
          a.giotto napisał:

          > naturalnych do pewnego stopnia.

          Im dalej od Ziemii tym mniej naturalne, bo tam nie ma powietrza, a Słońce ćmi
          się bardzo daleko, więc to zjawisko mało naturalne.
    • perry.o Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 15:55
      Najpierw zdefiniuj pojęcie "Bóg" zanim stwierdzisz, że istnienie czegokolwiek
      przemawia za jego istnieniem.

      Idea boga osobowego jest jednym z wielu możliwych i kolejno lub równolegle
      istniejących konstruktów kulturowych, za pomocą których ludzki umysł poznaje i
      ujarzmia otaczający go chaotyczny wszechświat.
      Nie jest to ani jedyny ani jedynie słuszny model kulturowy.
      Czy to, że za oknem jest burza przemawia za istnieniem Zeusa?
    • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 16:12
      vacia napisała:

      > Istnienie Wszechświata i panujący w nim ład,

      powodzie, trzęsienia ziemi, wulkany, tsunami, w przeszłości meteoryty walące w
      Ziemię, niszczące do 90% istniejącego na niej życia.

      > powstanie życia na Ziemi,

      takie to życie, że zaraz umiera, przeważnie w nieprzyjemnych okolicznościach

      > istnienie ludzkiej świadomości

      bardzo pomocnej w uswiadomieniu sobie własnej nicości

      > przemawia za istnieniem rzeczywistego,
      > prawdziwego Boga.

      Być może, ale musi byc to niezły gagatek. Już wolę wariant bez niego.
      • hypatia69 Niecny filozie! 23.06.07, 16:19
        Te trzęsienia i inne meteory to jest chaos artystyczny! Co do życia, to
        wyraźnie napisane jest, ze o "powstanie" idzie, nie o "utrzymanie" [dokładnie
        jak z życiem poczętym, a nie urodzonym]. Świadomość, nawet w zakresie własnej
        nicości, jest wielce dyskusyjna [taki wuja Roman, powiedzmy... ja nie jestem
        pewna tej świadomości...].
        To się nie wymądrzaj tutaj, dobra?
        ;)))
      • a.giotto Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 21:44
        piwi77 napisał:

        > vacia napisała:
        >
        > > Istnienie Wszechświata i panujący w nim ład,
        >
        > powodzie, trzęsienia ziemi, wulkany, tsunami, w przeszłości meteoryty walące w
        > Ziemię, niszczące do 90% istniejącego na niej życia.

        w interesie człowieka jest zatem szukanie kogoś, kto przedłuzy mu to życie
        zanim pierdyknie go meteoryt.
        • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 23:29
          a.giotto napisał:

          > w interesie człowieka jest zatem szukanie kogoś, kto przedłuzy mu to życie
          > zanim pierdyknie go meteoryt.

          Chyba niewielu odniosło w tym szukaniu sukces, bo nie znam przypaków jakiegoś
          spektakularnego przedłużenia życia (pomijam przedłużanie przy pomocy uporczywej
          terapii).
          • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 23:39
            Nie studiowałeś odpowiedniej literatury. A Łazarz? Cuchnąć już zaczynał, a
            życie w niego stąpiło ponownie. A Matuzalem na niedobory wieku też nie mógł
            narzekać. Marudzisz Waść i tyle;)))
            • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 23:43
              Twoją szacowną listę uzupełniłbym o czerwonego kapturka, co przez wilka
              strawionym został, a i tak św. Gajowy go wskrzesił.
              • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 00:00
                Oraz siedem koźlątek, a właściwie sześć, bo siódme ukryło się w zegarze.
                • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 00:06
                  A koń, który mówi? Niby zwierzę a jak człowiek. Za tym musi się kryć ktoś
                  potężniejszy niż wszystko co jesteśmy sobie wyobrazic.
                  • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 00:16
                    A "zwierciadełko powiedz przecie" Przedmiot, a z duszą.
                    • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 00:20
                      Złota rybka, za którą, tu nie można miec cienia wątpliwości, stoi jakiś święty
                      mocny, co poznac, że nie tylko po tym, że może wszystko, ale że kieruje się
                      zasadami moralnymi.
                      • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 00:31
                        A lampa Alladyna? Dżinn to rodzaj ducha. Taki duży, a w skorupie sie mieścił.
                        No dowód jak nic.
                        • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 00:33
                          Kółko graniaste, tego też nie da sie wyjaśnić, nie odwołując się do sił
                          wyższych.
                          • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 00:35
                            Ogórek w garniturku...
                            • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 00:39
                              Prezydent, co rozmawia z Merkel w Berlinie, i dokładnie w tym samym czasie
                              dzwoni do Blaira i Sarkozy'ego z Warszawy? Wstydźcie się wszyscy małej wiary!
                              • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 00:51
                                Tego chyba nie da się przebić...
                                :)))
    • seth.destructor Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 17:08
      Nieistnienie porzadku i powszechny chaos nie przemawia za istnieniem Boga:^)
      • cipuszka.pandory Re: Bóg jako byt rzeczywisty 23.06.07, 23:45
        Czyli to znaczy, że to prawda że Bóg istnieje, ale nieprawda, że jest wszędzie.
        Bo tam gdzie jest porządek to Bóg jest, a tam gdzie chaos i burdel to go nie ma.
        Ale w burdelu jest, bo w burdelu jeszcze nie ma takiego burdelu, jest burdelmama
        i porządku pilnuje.
        • seth.destructor Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 19:33
          No wiesz... Bog jako burdelmama? <sorki>
      • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 24.06.07, 04:13
        > Nieistnienie porzadku i powszechny chaos nie przemawia za istnieniem Boga:^)

        Nie wyobrazam sobie swiata zdeterminowanego i wolnej woli. Chaos nie jest
        powszechny, bo istnieja prawa natury ale tez istnieje indeterminizm.
        Dla Boga liczy sie ostateczny wynik: zbawienie kazdego czlowieka, za wyjatkiem
        tych co absolutnie tego nie chca i maja do tego prawo. Przeciez pieklo po cos
        musi byc.
        • xtrin Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 10:51
          Gość portalu: Echo napisał(a):
          > Dla Boga liczy sie ostateczny wynik: zbawienie kazdego czlowieka

          To po co cała ta szopka ze światem? Nie można od razy jednych zbawić, drugich
          potępić?
          • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 10:54
            xtrin napisała:

            > To po co cała ta szopka ze światem? Nie można od razy jednych zbawić, drugich
            > potępić?

            A ubaw po pachy po drodze?
            • Gość: kix Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.07, 13:49
              > A ubaw po pachy po drodze?

              Myślisz, że to kwestia ubawu? A może to jakaś parafilia, która każe MU czerpać przyjemność z ludzkiego nieszczęścia, gdy się nim napawa bez umiaru ?
        • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 10:53
          Gość portalu: Echo napisał(a):


          > Przeciez pieklo po cos
          > musi byc.

          Bóg głupi nie jest, wolna wola owszem, ale trochę postraszyc nie zaszkodzi,
          żeby marny pył wiedział jak z niej korzystac
        • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 13:31
          "Przeciez pieklo po cos musi byc." A po co? Skoro i tak na Sądzie kazdy ma
          zostać obudzony i jedni zostaną "zniknięci" na zawsza, a dla drugich będzie
          raj? Z takiej perspektywy Bóg robi wrażenie szalonego badacza, który w ramach
          doświadczeń oddaje część swojego własnego dzieła w łapy szatan, coby się mógł
          popastwić czas pewien.
          • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 13:46
            Nagroda w niebie nie działa tak na wyobraźnię trzódki, jak wieczne męki
            piekielne i po to zostało wymyślone. Dobrze przestraszone baranki uważniej
            słuchają głosu pasterza swego.
            • a.giotto Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 13:53
              piwi77 napisał:

              > Nagroda w niebie nie działa tak na wyobraźnię trzódki, jak wieczne męki
              > piekielne i po to zostało wymyślone. Dobrze przestraszone baranki uważniej
              > słuchają głosu pasterza swego.

              ciekawy jestem co w ten sposób odreagowujesz? Na pewno jakąś nerwicę, ale czym
              spowodowaną?
              • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 14:01
                a.giotto napisał:

                > ciekawy jestem co w ten sposób odreagowujesz? Na pewno jakąś nerwicę,
                > ale czym spowodowaną?

                Jeżeli Duch Święty zdradził Ci (a gdzie ochrona danych osobowych?), że mam
                nerwicę, to pewnie zdradził Ci również jej przyczynę, więc nie rozumiem
                pytania. Zawsze masz z nieba tylko połowiczne informacje?
              • Gość: kix Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.07, 14:02
                >ciekawy jestem co w ten sposób odreagowujesz? Na pewno jakąś nerwicę, ale czym
                >spowodowaną?

                Oczywiście, wszyscy którzy nie wierzymy w nieba, piekła, raje, czyśćce, nie oddajemy pokłonów mężczyznom w sukienkach, nie modlimy się do obrazków i krzyżyków - wszyscy jesteśmy ZNERWICOWANI !!!

                Odreagowujemy w ten sposób brak łaski wiary :)))))))))))))))))))))))))

                ps. Zacznij samodzielnie myśleć.
            • hypatia69 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 13:57
              Miałeś kiedyś do czynienia z rogacizną? Wystraszona wykazuje tendencje do
              zatrzymywania nabiału w wymionach. Albo rozpierzcha się na cztery świata
              strony. Myślisz, że Stwórca zaplanowałby taką głupotę w stosunku do
              swoich "owieczek"?
              • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 24.06.07, 14:04
                Nie siedzę w jego głowie, więc nie wiem, ale nabiał to on ma gdzieś, jeżeli już
                o coś mu chodzi, to bardziej o rozrywkę. Ale od czego mamy ekspertów od
                psychologii Boga na tym forum? Niech się wypowiedzą!
                • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.06.07, 05:07
                  > Nie siedzę w jego głowie, więc nie wiem, ale nabiał to on ma gdzieś, jeżeli już
                  >
                  > o coś mu chodzi, to bardziej o rozrywkę. Ale od czego mamy ekspertów od
                  > psychologii Boga na tym forum? Niech się wypowiedzą!

                  Nie jestem ekspertem od psychologii Boga, ale sie wypowiem. Gdybym byla Bogiem,
                  chcialabym sie podzielic wolnoscia, miloscia i radoscia tworzenia. Tak jak
                  rodzice ciesza sie z zycia swoich dzieci i z radoscia przygladaja sie kiedy
                  dziecko stawia pierwsze kroki i nastepne. Daja mu wolnosc i maja radosc jesli
                  dziecko dorasta i uzywa tej wolnosci kreatywnie. Gdybym byla Bogiem, mialabym
                  radosc z La Pieta i muzyki Mozarta czy Bacha.

                  Pytanie, po co Bog to robi, zamiast zaraz dac nam wszystko i byloby po ptokach.
                  Ale wtedy cala wolnosc i radosc tworzenia tez do niczego nie jest potrzebna.

                  Kazdy czlowiek ma radosc tworzenia i jest pociagany w kierunku dobra, milosci,
                  wiecej zycia. Niestety, ludzie tez stworzyli filozofie oczekiwan, hedonizmu,
                  aborcji (bo po co to wszystko), etc. Mysle, ze szatan by lepszej nie wymyslil.

                  • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 08:40
                    Gdybyś była Bogiem, zadbała byś, aby Ziemia się nie przeludniła i ludzie
                    wcześnie się starzeli i umierali, a aby Twoja radość tworzenia byłaby pełna,
                    zadbałabyś aby nie zabrakło kataklizmów, wojen, chorób i czego tam jeszcze.
                    Wierzę Ci, ale wtedy oboje jestescie okropni.
                    • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.06.07, 16:37
                      > zadbałabyś aby nie zabrakło kataklizmów, wojen, chorób i czego tam jeszcze.
                      > Wierzę Ci, ale wtedy oboje jestescie okropni.

                      Zakladasz raj na Ziemi, wykluczenie procesow tworczych ktore nie sa mozliwe bez
                      bolu etc. Nie da sie miec wolnosci bez nieprzewidywalnosci. I o tym sa kataklizmy.

                      Jesli nie chcesz wolnosci, wsadz wszystkich do ciupy. Ci co uwazaja ze zycie
                      nie jest warte zycia, skrobia dzieci na miliony. A wiele wojen i kataklizmow to
                      wynik takiego myslenia.
                      • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 19:00
                        Jeżeli kataklizmy są kosztem danej nam wolności i nieprzewidywalności tworzenia
                        czegoś nowego, to dlaczego nie zaliczyć do tego również skrobania płodów na
                        miliony. kataklizmy robi nam Bóg, a skrobanki my Bogu. I tak rozwija się świat,
                        zgodnie z bożym bezplanem.
                        • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 03:36
                          > Jeżeli kataklizmy są kosztem danej nam wolności i nieprzewidywalności tworzenia
                          >
                          > czegoś nowego, to dlaczego nie zaliczyć do tego również skrobania płodów na
                          > miliony. kataklizmy robi nam Bóg, a skrobanki my Bogu. I tak rozwija się świat,
                          >
                          > zgodnie z bożym bezplanem.

                          Bog nie robi kataklizmow, Bog w planie wszechswiata na nie pozwala bo inaczej
                          wszechswiat musialby byc deterministyczny jak twierdzili marksisci i nie byloby
                          wolnej woli. Skrobanie plodow jest wynikiem celowej dzialalnosci ludzkiej,
                          popartym zabobonem religii liberalnej ze to tylko jakas tkanka a nie czlowiek.
                          • piwi77 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 26.06.07, 08:46
                            Gość portalu: Echo napisał(a):

                            > Bog nie robi kataklizmow,

                            Oczywiście, wszystko co najgorsze robi ten niewdzięczny człowiek.
                          • marcinlet Re: Bóg jako byt rzeczywisty 26.06.07, 09:50
                            Gość portalu: Echo napisał(a):

                            > Bog nie robi kataklizmow, Bog w planie wszechswiata na nie pozwala
                            >bo inaczej
                            > wszechswiat musialby byc deterministyczny jak twierdzili marksisci i nie
                            >byloby
                            > wolnej woli.
                            Aha, gdyby nie było kataklizmów nie byłoby wolnej woli. Ciekawa teoria. :0
                            Może w ogóle tsunami, trzęsienia ziemi i huragany są powodowane wolną wolą
                            człowieka?
                  • seth.destructor Rodzice ciesza sie z dzieci 25.06.07, 19:37
                    Dopoki pozostaja dziecmi. Ale gdy dzieci dojrzewaja i usamodzielniaja sie,
                    zaczynaja sie wojny generacyjne, nieprawdaz. Dzieci probuja udowodnic rodzicom,
                    ze sa samodzielne, a rodzice probuja udowodnic dzieciom, ze nie sa one
                    samodzielne (itd itp)
    • xtrin 42 24.06.07, 23:36
      Pytanie, jakie powinniśmy sobie zadać nie brzmi "czy bóg istnieje", ale "czy to,
      czy bóg istnieje czy nie ma jakiekolwiek dla nas znaczenie". Dopiero po
      pozytywnej odpowiedzi na to drugie jest sens zastanawiać się nad pierwszym.

      No więc jakież to znaczenie może dla nas mieć istnienie Boga?
      • hypatia69 Re: 42 24.06.07, 23:47
        Ponieważ zważywszy na nasze życie jeśli nie istnieje to dzie ki Bogu, a jeśli
        jednak istnieje, to niech nas Bóg broni, ma w opiece i niech nam przebaczy.
      • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.06.07, 04:21
        > No więc jakież to znaczenie może dla nas mieć istnienie Boga?

        Ano perspektywa. Albo nasze zycie prowadzi nas do lepszej rzeczywistosci, albo
        jesli Chrystus nie zmartwychwstal jak mowi sw. Pawel, to jedzmy i pijmy bo jutro
        pomrzemy.

        Ci co nie wierza w Boga, wierza tylko w tu i teraz. Ci co wierza, mysla o
        przyszlosci, dzieciach, lepszym swiecie. Taka jest roznica.
        • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.06.07, 04:53
          >Powstanie Wszechświata wg nauki NIE MUSIAŁO mieć przyczyny.

          Nauka nie ma nic do powiedzenia o powstaniu wszechswiata, oprocz tego ze
          istnieja dowody ze czas, przestrzen i materia zaistnialy w pewnym momencie
          jakies 14 miliardow lat temu (sa na to dowody).

          Spekulacje nie sa nauka chociaz czasami jest mylona z nauka przez ludzi ktorzy
          nie rozumieja co to jest nauka.
          • piwi77 Re: 42 25.06.07, 09:02
            Gość portalu: Echo napisał(a):


            > Nauka nie ma nic do powiedzenia o powstaniu wszechswiata,

            Nauka starając sie odpowiedzieć na pytanie jak rozwijał się świat (ma już spore
            osiagnięcia) nie odpowiada na pytanie, dlaczego powstał. Być może pytanie to
            jest niepotrzebne, gdyby okazało się, że swiat nigdy nie powstał, bo zawsze
            istniał.
            • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.06.07, 16:39
              > Nauka starając sie odpowiedzieć na pytanie jak rozwijał się świat (ma już spore
              >
              > osiagnięcia) nie odpowiada na pytanie, dlaczego powstał. Być może pytanie to
              > jest niepotrzebne, gdyby okazało się, że swiat nigdy nie powstał, bo zawsze
              > istniał.

              I znow gdybanie a nie nauka.
              • piwi77 Re: 42 25.06.07, 19:17
                Gość portalu: Echo napisał(a):

                > I znow gdybanie a nie nauka.

                Pytając o powstanie świata, czy istnienie Boga, nie obędziemy się bez rachunku
                prawdopodobieństwa, zwanego przez Ciebie gdybaniem. Poruszamy się w pasmie od 0
                do 100 procent. Moze tak własnie chciał Bóg, o ile istnieje.
                • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 03:53
                  > Pytając o powstanie świata, czy istnienie Boga, nie obędziemy się bez rachunku
                  > prawdopodobieństwa, zwanego przez Ciebie gdybaniem. Poruszamy się w pasmie od 0
                  >
                  > do 100 procent. Moze tak własnie chciał Bóg, o ile istnieje.

                  Istnieje prawdopodobienstwo ze Bog chcial przez to nie interferowac z nasza
                  wolna wola. Dal nam jednak bardzo mocne powody do zastanowienia.
            • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.06.07, 16:49
              > Być może pytanie to
              > jest niepotrzebne, gdyby okazało się, że swiat nigdy nie powstał, bo zawsze
              > istniał.

              Czyli jednak kwestia wiary (albo gdybania). Wiara marksistowsko-leninowska
              nauczala ze materia jest niestwarzalna i niezniszczalna. Biblia naucza ze
              Wszechswiat (materia, czas, przestrzen) zostaly stworzone. Nauka mowi ze
              materia, czas, przestrzen mialy poczatek jakies 14 miliardow lat temu. Co bylo
              przed poczatkiem wszechswiata? Nauka nie ma nic do powiedzenia. Jedyny
              alternatywny model to zderzenie wszechswiatow. Ale takich modeli mozna wymyslic
              na peczki, i nigdy nie zostana potwierdzone, bo nie ma i nigdy nie bedzie
              dowodow naukowych na inne wszechswiaty. Rownie dobrze mozna twierdzic ze poza
              wszechswiatem jest niebo.
              • Gość: kix Re: 42 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 18:52
                >Biblia naucza ze
                >Wszechswiat (materia, czas, przestrzen) zostaly stworzone.

                Biblia to stworzona przez człowieka powieść. Opisywać może wszystko. Co nie oznacza, że stanowi to prawdziwy opis.

                >Nauka mowi ze
                >materia, czas, przestrzen mialy poczatek jakies 14 miliardow lat temu. Co bylo
                >przed poczatkiem wszechswiata? Nauka nie ma nic do powiedzenia. Jedyny
                >alternatywny model to zderzenie wszechswiatow.

                Kolejne bzdury pani profesor od Biblii. Jest przynajmniej kilka teorii opisujących to co mogło być przed Wielkim Wybuchem. Ponownie proponuję zapoznać się z jedną z nich: Teorią Wielkiego Kolapsu.

                >Ale takich modeli mozna wymyslic
                >na peczki, i nigdy nie zostana potwierdzone, bo nie ma i nigdy nie bedzie
                >dowodow naukowych na inne wszechswiaty.

                Opowieści biblijnych można wymyślić na pęczki, i nigdy nie zostaną potwierdzoe, bo nie ma i nigdy nie będzie naukowych dowodów na prawdziwość biblijnych bajek.
              • piwi77 Re: 42 25.06.07, 19:23
                My się nie rozumiemy. Ja nie przeczę, że wiara daje odpowiedź na pytanie o
                powstanie świata. Ja jedynie twierdzę, że odpowiedź jakiej ona udziela nie
                tylko nie jest satysfakcjonująca, ale wręcz nie do przyjęcia. Ale to moje
                zdanie, nie trzeba go podzielać.
                • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 04:25

                  > My się nie rozumiemy. Ja nie przeczę, że wiara daje odpowiedź na pytanie o
                  > powstanie świata. Ja jedynie twierdzę, że odpowiedź jakiej ona udziela nie
                  > tylko nie jest satysfakcjonująca, ale wręcz nie do przyjęcia. Ale to moje
                  > zdanie, nie trzeba go podzielać.

                  Dla wielu nie do przyjecia jest mechanika kwantowa. Dla mnie nie jest do
                  przyjecia etyka relatywna i jej konsekwencje. Na tym polega wolnosc wyboru.
                  • piwi77 Re: 42 27.06.07, 10:57
                    Gość portalu: Echo napisał(a):

                    > Dla wielu nie do przyjecia jest mechanika kwantowa. Dla mnie nie jest do
                    > przyjecia etyka relatywna i jej konsekwencje. Na tym polega wolnosc wyboru.

                    Masz prawo tak uważać, ale na faktów nie zmienisz. Dobro i zło są pojęciami
                    relatywnymi. Np. ewangelizacja, dla jednych jest świętością, dla innych,
                    ewangelizowanych koszmarem, najczęściej kończącym ich doczesne życie. To, że
                    taka ewangelizacja jest absolutnym dobrem, powinnaś wytłumaczyć Słowianom
                    Połabskim, Prusom, powstańcom chłopskim (Polanie, lata 30. XI wieku), indianom
                    obu Ameryk, Serbom w Niezależnym Państwie Chorwackim (1942 - 1945). Wytłumacz
                    to im nie mnie.
          • Gość: kix I kto to pisze??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 10:09
            >Nauka nie ma nic do powiedzenia o powstaniu wszechswiata, oprocz tego ze
            >istnieja dowody ze czas, przestrzen i materia zaistnialy w pewnym momencie
            >jakies 14 miliardow lat temu (sa na to dowody).

            Zwykłe bzdury.


            >Spekulacje nie sa nauka chociaz czasami jest mylona z nauka przez ludzi ktorzy
            >nie rozumieja co to jest nauka.

            Rozumiem, że nauką wg ciebie jest natomiast teologia? :) Przecież tam są same FAKTY, a brak SPEKULACJI, prawda? :)

            Dzisiaj nawet nie jesteś żałosna, po prostu śmieszna :)
            • Gość: Echo Re: I kto to pisze??? IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.06.07, 16:42
              > >Spekulacje nie sa nauka chociaz czasami jest mylona z nauka przez ludzi kt
              > orzy
              > >nie rozumieja co to jest nauka.
              >
              > Rozumiem, że nauką wg ciebie jest natomiast teologia? :) Przecież tam są same F
              > AKTY, a brak SPEKULACJI, prawda? :)
              >
              > Dzisiaj nawet nie jesteś żałosna, po prostu śmieszna :)

              Kto nie ma odpowiedzi, siega do obelg. Powtarzam: NAUKA NIE MA NIC DO
              POWIEDZENIA O POWSTANIU WSZECHSWIATA. Owszem, moze go opisywac po tym jak
              powstal. A reszta, czy zostal stworzony czy istnial od zawsze to kwestia wiary.
              • Gość: kix Echo z namaszczeniem dalej płodzi bzdury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 18:23
                >Powtarzam: NAUKA NIE MA NIC DO
                >POWIEDZENIA O POWSTANIU WSZECHSWIATA. Owszem, moze go opisywac po tym jak
                >powstal. A reszta, czy zostal stworzony czy istnial od zawsze to kwestia >wiary.

                Nawet jak powtórzysz postokroć głupotę, nie stanie się ona prawdą.

                Poczytaj np. o Wielkim Kolapsie. Może liźniesz trochę wiedzy i będziemy mogli nawiązać dialog, abyś dalej nie plotła bzdur iż nauka nie opisuje powstania Wszechświata.
                • Gość: Echo Re: Echo z namaszczeniem dalej płodzi bzdury IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 03:47
                  > Nawet jak powtórzysz postokroć głupotę, nie stanie się ona prawdą.
                  >
                  > Poczytaj np. o Wielkim Kolapsie. Może liźniesz trochę wiedzy i będziemy mogli n
                  > awiązać dialog, abyś dalej nie plotła bzdur iż nauka nie opisuje powstania Wsze
                  > chświata.

                  Widzisz kix, malo kto ci tutaj dorownuje chamstwem i bezczelnoscia. Poza tym
                  wyznawanie zabobonow pod nazwa religii liberalnej nie daje ci zadnej
                  wiarygodnosci do wypowiadania naukowych opinii.

                  Wiec reszte pisze dla innych bo do ciebie i tak nic nie dotrze. A wiec istnieja
                  hipotezy flogistonu, eteru, steady state czy big crunch ktora nazywasz wielkim
                  kolapsem, hipotezy ktore nigdy nie zostaly teoriami naukowymi bo dowody byly
                  przeciwko nim.

                  W przypadku "Big crunch" testem jest wartosc stalej grawitacyjnej. Wielu ludzi
                  ja obliczalo i za kazdym razem wychodzilo ze Wszechswiat bedzie sie rozszerzal w
                  nieskonczonosc. Dlatego Big crunch hypothesis zmierza do muzeum i nie warto jej
                  glosic jako "prawdy naukowej".
                  • hypatia69 Re: Echo z namaszczeniem dalej płodzi bzdury 26.06.07, 07:06
                    Na początku był chaos. A potem ktoś wymyślił czajnik z gwizdkiem. Teoria równie
                    dobra, jak biblijna. Albo Wielkiego Kolapsu.
                    Żadna hipoteza na temat powstania świata, zdaje się, nie została udowodniona.
                    Ani jak świat stwarzał Bóg, ani jak się Uranos z Gają parzyli, ani wielkiego
                    wybuchu też nikt nie widzał. A Ty się upierasz, że racja jest "najtwojsza",
                    choć również średnio naukowa.
                    A o ile Kixowi niewiele osób może dorówać chamstwem i bezczelnością [jakoś nie
                    zauważyłam, szczerze mówiąc], o tyle Tobie trudno odmówić nieuzasadnionej
                    złośliwości.
                    • Gość: Echo Belkotu ciag dalszy IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 07:42
                      > Żadna hipoteza na temat powstania świata, zdaje się, nie została udowodniona.
                      > Ani jak świat stwarzał Bóg, ani jak się Uranos z Gają parzyli, ani wielkiego
                      > wybuchu też nikt nie widzał. A Ty się upierasz, że racja jest "najtwojsza",
                      > choć również średnio naukowa.

                      Hipoteza nigdy nie jest udowodniona, ale po zebraniu kluczowych danych
                      potwierdzajacych moze sie uznana stac teoria naukowa. Teoria Big Bangu jest
                      powszechnie uznana ze wzgledu na izotropowe promieniowanie mikrofalowe,
                      przewidziane na dlugo przed jego odkryciem. Hipoteza "Big crunch" nie jest
                      uznana ze wzgledu na dowody przeciwne (tj. wielkosc stalej grawitacyjnej). Na
                      "naukowe" dowody powolywal sie autorytatywnie kix. I nie ma najmojszej teorii,
                      bo nie pracuje w astronomii. A te teorie gai czy gejow mozesz sobie zostawic bo
                      to czysty belkot.

                      > A o ile Kixowi niewiele osób może dorówać chamstwem i bezczelnością [jakoś nie
                      > zauważyłam, szczerze mówiąc], o tyle Tobie trudno odmówić nieuzasadnionej
                      > złośliwości.

                      Juz sie przyzwyczailam ze jesli kix wyskakuje z moherami, kadzidlem i innymi
                      personalnymi inwektywami pod moim adresem, to mam sie uklonic bo on jest
                      przedstawicielem najwyzszej religii liberalnej ktora z natury rzeczy ma racje.
                      Niezaleznie od tego jak sie poklepujecie nawzajem po plecach i plujecie na lewo
                      i prawo, nie jestescie w stanie racjonalnie pokazac ze jestem glupia, zacofana,
                      dogmatyczna bo wyznaje zacofana religie a wy wyznajecie postepactwo.


                      • piwi77 A czy od niewierzących można oczekiwać czegoś 26.06.07, 09:38
                        innego niż bełkot? Nawet porządnie, amen, nie umieją powiedziec na końcu. Sama
                        rozpacz.
                        • Gość: Echo Re: A czy od niewierzących można oczekiwać czegoś IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 16:27
                          > innego niż bełkot? Nawet porządnie, amen, nie umieją powiedziec na końcu. Sama
                          > rozpacz.

                          Nie wiem czy piszesz o sobie, kixie czy innych niewierzacych. Trudno to komentowac.
                      • Gość: kix Odpowiadaj konkretnie na pytania a nie wodę lejesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 16:07
                        A W CZYM BARDZIEJ WIARYGODNA jest hipoteza Boga jako stwórcy, od zamkniętych modeli Wszechświata, np. Teorii Wielkiego Kolapsu?

                        Umiesz odpowiedzieć NA TEMAT, czy znowu coś poczytamy o "religii liberalnej"?

                        ps. Czasami wydaje mi się, że w tej głupawej nowomowie znajdujesz jakąś seksualną geriatryczną satysfakcję. Gdzie mogę poczytać o "religii liberalnej" i czym ona jest? Aaaaa.... zapomniałem. Ateizm to religia, czy tak? :)
                        • Gość: Echo Re: Odpowiadaj konkretnie na pytania a nie wodę l IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 16:34
                          > A W CZYM BARDZIEJ WIARYGODNA jest hipoteza Boga jako stwórcy, od zamkniętych mo
                          > deli Wszechświata, np. Teorii Wielkiego Kolapsu?

                          Jak zwykle przekrecasz kota ogonem. Powolywales sie na teorie naukowe wiec
                          pokazalam ci gdzie sie konczy nauka. Reszta jest kwestia wiary. Kropka.
                          Pokazalam ci ze twoje chamstwo i ignorancja ida w parze jesli idzie o nauke i
                          powolywanie sie na nauke z poczuciem nieuzasadnionej wyzszosci.

                          >Gdzie mogę poczytać o "religii liberalnej" i czym
                          > ona jest? Aaaaa.... zapomniałem. Ateizm to religia, czy tak? :)


                          www.abcnews.go.com/GMA/story?id=3309572&page=1
                          • Gość: anty_kix Brawo Echo IP: *.chello.pl 26.06.07, 16:52
                            Udowodniłaś chamowi kix-owi, że o nauce ma blade pojęcie. Nauczył się biedak
                            tylko o Wielkim Kolapsie i szpanuje na forum, wzbudzając politowanie. A byłbym
                            zapomniał, przeczytał też jedną książkę Lwa Starowicza. Nie wiadomo tylko, czy
                            zrozumiał, hihi. W każdym razie tytuł i nazwisko autora znał. No i teraz podaje
                            sie za speca od homoseksualizmu. Kon_by_sie_usmial, a co dopiero lutzek.
                            • Gość: kix Biedaku :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 17:38
                              Widzę, że alter ego *chello.pl się odezwało? :) Znowu bez leków? :) Powiedz jakie to medykamenty są ci potrzebne, a wskaże ci promocyjną aptekę. Nawet taką gdzie kupisz niezbędne ci środki za przysłowiowy grosz :)
                              • Gość: anty_kix Prostaczku IP: *.chello.pl 26.06.07, 17:57
                                O, to i na lekach sie znasz? kix - specjalista od wszystkiego, czyli od niczego,
                                chociaż nie, znasz sie na dupie Maryni. :)))))))))))))))))
                                A co z twoją paranoją? Jesteś w trakcie leczenia? Bo jakoś efektów nie widać
                                :))))))))
                                • Gość: kix A propos paranoi :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 10:36
                                  Wystarczy jak przejrzysz sobie np. ten wątek ze szczególnym zwróceniem uwagi na SWOJE wypowiedzi:

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=60702908&a=61016639
                                  I nie pomyl nicków (inteligencie), tak jak uczyniłeś to TUTAJ:

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=60832320&a=60839813

                                  • Gość: anty_kix Re: A propos paranoi :) IP: *.chello.pl 27.06.07, 16:50
                                    Niczego nie pomyliłem, cóż, przy paranoi czasem człek ślepnie, zatem kix-ie
                                    fixie bierz sie za leczenie. Czas ucieka. A tyle rzeczy mógłbyś zrobić, czegos
                                    się nauczyć i chociaż do pięt dorównać Echo. Bo jak na razie, to słabiutko
                                    wypadasz przy niej, słabiutko. Rekompensowanie żałosnego braku wiedzy chamstwem
                                    i tupetem, też ci nic nie da. Znowu chamie kasują ci posty. I bardzo dobrze,
                                    ćwoczku.
                          • Gość: kix Jak zwykle nie na temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 17:36
                            >> A W CZYM BARDZIEJ WIARYGODNA jest hipoteza Boga jako stwórcy, od zamkniętych mo
                            >> deli Wszechświata, np. Teorii Wielkiego Kolapsu?

                            >Jak zwykle przekrecasz kota ogonem. Powolywales sie na teorie naukowe wiec
                            >pokazalam ci gdzie sie konczy nauka. Reszta jest kwestia wiary. Kropka.

                            Znowu nie na temat. Pytanie było jasne i proste. Jak zwykle nie potrafisz odpowiedzieć (co zapewnie nie dziwi nie tylko mnie), tylko zbaczasz z tematu. Zadam pytanie ci więc powtórnie: w czym bardziej uprawniona jest teoria o Bogu jako stwórcy od zamkniętych modeli Wszechświata?

                            >Pokazalam ci ze twoje chamstwo i ignorancja ida w parze jesli idzie o nauke i
                            >powolywanie sie na nauke z poczuciem nieuzasadnionej wyzszosci.

                            A propos nieuzasadnionej wyższości. To cytat "z ciebie":
                            ======
                            Niezaleznie od tego jak sie poklepujecie nawzajem po plecach i plujecie na lewo
                            i prawo, NIE JESTEŚCIE W STANIE RACJONALNIE POKAZAĆ ŻE JESTEM GŁUPIA, ZACOFANA,
                            DOGMATYCZNA BO WYZNAJĘ ZACOFANĄ RELIGIĘ A WY WYZNAJECIE POSTEPACTWO.
                            ======

                            >>Gdzie mogę poczytać o "religii liberalnej" i czym
                            >> ona jest? Aaaaa.... zapomniałem. Ateizm to religia, czy tak? :)

                            >www.abcnews.go.com/GMA/story?id=3309572&page=1

                            ===
                            Author and CONSERVATIVE COMENTATOR Ann Coulter released one of her most talked about books "Godless: The Church of Liberalism."
                            ===

                            Wersalikami masz to co istotne. Chore wizje, chorych ludzi mnie nie interesują. Choćby byli publicystami.

                            A tak się składa, że moja wiedza na temat socjologii religii nie jest skąpa, a nie zauważyłem by którykolwiek z wykładowców, który poszerzał moją wiedzę w tej materii wspominał coś o ateiźmie jako religii. Publikacje naukowe także o tym nie wspominają.

                            • Gość: Echo Re: Jak zwykle nie na temat IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 27.06.07, 05:41
                              Przedtem:

                              Echo: >Powtarzam: NAUKA NIE MA NIC DO
                              >POWIEDZENIA O POWSTANIU WSZECHSWIATA. Owszem, moze go opisywac po tym jak
                              >powstal. A reszta, czy zostal stworzony czy istnial od zawsze to kwestia >wiary.

                              Kix: Nawet jak powtórzysz postokroć głupotę, nie stanie się ona prawdą.

                              Poczytaj np. o Wielkim Kolapsie. Może liźniesz trochę wiedzy i będziemy mogli
                              nawiązać dialog, abyś dalej nie plotła
                              bzdur iż nauka nie opisuje powstania Wszechświata.

                              TERAZ:> >> A W CZYM BARDZIEJ WIARYGODNA jest hipoteza Boga jako stwórcy, od zam
                              > kniętych mo
                              > >> deli Wszechświata, np. Teorii Wielkiego Kolapsu?

                              Powtarzam: NAUKA NIE MA NIC DO POWIEDZENIA O POWSTANIU WSZECHSWIATA (ani o
                              Bogu). A reszta, czy zostal stworzony czy istnial od zawsze to kwestia wiary.
                              Cala ta "Teoria Wielkiego Kolapsu" sie zapadla pod ciezarem argumentow, wiec nic
                              nie wskazuje na to ze Wszechswiat wybucha i sie zapada na przemian i jak
                              implikowales ze istnial od zawsze. Wszystko wskazuje ze byl jeden wybuch i
                              ekspansja w nieskonczonosc.


                              Przedtem: > >>Gdzie mogę poczytać o "religii liberalnej" i czym
                              > >> ona jest? Aaaaa.... zapomniałem. Ateizm to religia, czy tak? :)

                              Teraz: > Author and CONSERVATIVE COMENTATOR Ann Coulter released one of her most
                              talked
                              > about books "Godless: The Church of Liberalism.">Chore wizje, chorych ludzi
                              mnie nie interesują.
                              > Choćby byli publicystami.

                              ergo: Ann Coulter nie jest lewicowa, wiec jest chora.

                              Czyli chcesz czytac czy nie. Czemu zadajesz kolejne pytania a jak nie dostaniesz
                              jedynie slusznej odpowiedzi to bluzgasz w naglowkach.

                              • Gość: kix Jednak naprawdę niewiele masz do napisania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 10:28
                                TERAZ:> >> A W CZYM BARDZIEJ WIARYGODNA jest hipoteza Boga jako stwórcy, od zam
                                > kniętych mo
                                > >> deli Wszechświata, np. Teorii Wielkiego Kolapsu?

                                >Powtarzam: NAUKA NIE MA NIC DO POWIEDZENIA O POWSTANIU WSZECHSWIATA (ani o
                                >Bogu). A reszta, czy zostal stworzony czy istnial od zawsze to kwestia wiary.
                                >Cala ta "Teoria Wielkiego Kolapsu" sie zapadla pod ciezarem argumentow, wiec nic
                                >nie wskazuje na to ze Wszechswiat wybucha i sie zapada na przemian i jak
                                >implikowales ze istnial od zawsze. Wszystko wskazuje ze byl jeden wybuch i
                                >ekspansja w nieskonczonosc.

                                Czy ty umiesz czytać??? Bo odnoszę wrażenie, że nie rozumiesz treści pisanych. I zamiast odpowiadać na pytania, masz z góry ułożoną odpowiedź - w dodatku nie na temat.

                                Załóżmy więc, że zamknięty model Wszechświata jest nieuprawniony z naukowego punktu widzenia (po prostu przyjmijmy na potrzeby tego płodnego dyskursu taką tezę - choć nie uważam, podobnie jak i nauka, że jest ona nieuprawniona - ale to nie ważne).

                                Zadaję ci więc po raz TRZECI to samo pytanie: w czym hipoteza zamkniętego modelu Wszechświata jest gorsza od hipotezy Boga jako stwórcy? I dlaczego tak bronisz ZUPEŁNIE POZANAUKOWEJ hipotezy Boga jako stwórcy jednocześnie krytykując TWK?

                                >ergo: Ann Coulter nie jest lewicowa, wiec jest chora.

                                Ludzie nie dzielą się na lewicowych i prawicowych. Zapewne zdziwię cię, ale ja także NIE JESTEM LEWICOWY !!! (a ty nie rozumiesz na czym polega we współczesnym świecie podział na lewicę i prawicę więc kwalifikujesz wedle błędnych kryteriów osoby - zgodnie z własnym "widzi mi się").

                                Ann Coulter jest KONSERWATYWNA. I artykuł jest bełkotem konserwatystyki przeciwko liberalizmowi. Prawicowość i lewicowość nie ma tutaj absolutnie nic do rzeczy (dzisiaj o podziale na prawicę i lewicę możemy mówić już tylko analizując kwestie ekonomiczne, w kwestiach moralno-obyczajowo-społecznych nauka woli określenia "konserwatywny" i "liberalny", dlatego można być zarówno prawicowcem i liberałem, a także lewicowcem i konserwatystą /vide PiS - sztandarowy przykład socjal-lewicowej "konserwy"/

                                >Czyli chcesz czytac czy nie. Czemu zadajesz kolejne pytania a jak nie >dostaniesz
                                >jedynie slusznej odpowiedzi to BLUGUASZ W NAGŁÓWKACH.

                                Pewnie znowu nie odpowiesz na pytanie, ale spróbuję zapytać: gdzie NABLUZGAŁEM na ciebie w nagłówkach? (ty chyba nie wiesz na czym polega 'bluzganie'? :) )

                                *bluzgać - używać słów potocznie uznanych za nieprzyzwoite; przeklinać.


                                • Gość: Echo Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 27.06.07, 16:35
                                  >Zadaję ci więc po raz TRZECI to samo pytanie: w czym hipoteza zamkniętego
                                  modelu >Wszechświata jest gorsza od hipotezy Boga jako
                                  >stwórcy? I dlaczego tak bronisz ZUPEŁNIE POZANAUKOWEJ hipotezy Boga jako
                                  stwórcy >jednocześnie krytykując TWK?

                                  Kolega odszedl od wielkiego kolapsu bo sie zapadl, odszedl od ataku na moja
                                  inteligencje i kadzidla, a teraz przeszedl do "zamknietego modelu wszechswiata".
                                  Jakos trzeba wyjsc z twarza. Yep.

                                  Ja nic nie pisalam o gorszych i lepszych wiec nie widze powodu do dalszej
                                  dyskusji. Moze zrozumiesz ze porownujesz jablka do pomaranczy.
                                  • Gość: kix Tak jak się spodziewałem - bez odpowiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.07, 17:07
                                    >Kolega odszedl od wielkiego kolapsu bo sie zapadl, odszedl od ataku na moja
                                    >inteligencje i kadzidla, a teraz przeszedl do "zamknietego modelu >wszechswiata".
                                    >Jakos trzeba wyjsc z twarza. Yep.

                                    Wielki Kolaps jest częścią (!!!) zamkniętego modelu Wszechświata. Pani Profesor takie elementarne rzeczy winna wiedzieć.

                                    ps. Oczywiście na żadne pytanie nie odpowiedziałaś - tak jak można było się spodziewać.

                                    ps2. Znowu na ciebie "nabluzgałem"? :)))))
                                • mg2005 Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania 30.06.07, 20:16
                                  Gość portalu: kix napisał(a):

                                  >> A W CZYM BARDZIEJ WIARYGODNA jest hipoteza Boga jako stw
                                  > órcy, od zam
                                  > > kniętych mo
                                  > > >> deli Wszechświata, np. Teorii Wielkiego Kolapsu?


                                  > w czym hipoteza zamkniętego model
                                  > u Wszechświata jest gorsza od hipotezy Boga jako stwórcy? I dlaczego tak
                                  bronis
                                  > z ZUPEŁNIE POZANAUKOWEJ hipotezy Boga jako stwórcy jednocześnie krytykując
                                  TWK?


                                  Nie jest "pozanaukowa", ale poza-empiryczna. Czy filozofia jest pozanaukowa ?...

                                  TKW, jako teoria fizyczna (kosmologiczna) wymaga dowodów empirycznych.Tymczasem
                                  empiria zaprzecza tej teorii: nasz Wszechświat nie zacznie się kurczyć.

                                  Hipoteza Boga jest filozoficzna (metaficzna) i nie wymaga dowodów empirycznych.
                                  Wystarczy, że nie będzie sprzeczna z empirią.
                                  Dlatego 'hipoteza Boga' jest racjonalna , a TKW nie.

                                  • a.giotto Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania 30.06.07, 20:33
                                    mg2005 napisał:


                                    > Hipoteza Boga jest filozoficzna (metaficzna) i nie wymaga dowodów empirycznych.
                                    > Wystarczy, że nie będzie sprzeczna z empirią.
                                    > Dlatego 'hipoteza Boga' jest racjonalna , a TKW nie.

                                    lepiej nie można było tego ująć...
                                  • xtrin Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania 01.07.07, 02:14
                                    mg2005 napisał:
                                    > Hipoteza Boga jest filozoficzna (metaficzna) i nie wymaga dowodów empirycznych.
                                    > Wystarczy, że nie będzie sprzeczna z empirią.

                                    Niesprzeczność z empirią nie wystarcza, aby stać się teorią naukową.
                                    A brak dowodów empirycznych w tym nie przeszkadza.
                                    • mg2005 Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania 01.07.07, 10:16
                                      xtrin napisała:

                                      > Niesprzeczność z empirią nie wystarcza, aby stać się teorią naukową.


                                      Oczywiście. Są inne powody, dla których 'hipoteza Boga' jest hipotezą
                                      filozoficzną.
                                      • xtrin Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania 01.07.07, 10:21
                                        mg2005 napisał:
                                        > Oczywiście. Są inne powody, dla których 'hipoteza Boga' jest hipotezą
                                        > filozoficzną.

                                        "Hipoteza boga" nie jest teorią naukową. Jako taka może być co najwyżej polem do
                                        rozważań dla filozofów, dla innych nauk jest zbędna.
                                        • mg2005 Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania 01.07.07, 10:48
                                          xtrin napisała:


                                          > "Hipoteza boga" nie jest teorią naukową. Jako taka może być co najwyżej polem
                                          do
                                          > rozważań dla filozofów, dla innych nauk jest zbędna.


                                          Czy filozofia nie jest nauką ?...

                                          Nie tyle "zbędna", co nauki empiryczne nie są w stanie jej zweryfikować.

                                          Ciekawe, co by było , gdyby nauka uznała, że materia nie istniała wiecznie
                                          - jak wtedy wyjaśnić powstanie świata ?... Fizyka musiałaby uznać hipotezy
                                          metafizyczne ?...
                                          • xtrin Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania 01.07.07, 14:06
                                            mg2005 napisał:
                                            > Czy filozofia nie jest nauką ?...

                                            Jest nauką niezwykle specyficzną, ciężko to co uznaje uważać za "fakty naukowe" :).

                                            > Nie tyle "zbędna", co nauki empiryczne nie są w stanie jej zweryfikować.

                                            Hipoteza boga nieomal ze swej definicji jest naukowo nieweryfikowalna, co
                                            skreśla ją jako teorię naukową.

                                            > Ciekawe, co by było , gdyby nauka uznała, że materia nie istniała
                                            > wiecznie - jak wtedy wyjaśnić powstanie świata ?... Fizyka musiałaby
                                            > uznać hipotezy metafizyczne ?...

                                            Co by było gdyby, nauka uznała, że żyjemy w matriksie? Co by było, gdyby objawił
                                            się nam Wielki Potwór Spaghetti w całej swej krasie? Co by było, gdyby okazało
                                            się, że Ziemia jest wielkim komputerem stworzonym przez myszy w celu wyliczenia
                                            Ostatecznego Pytania dotyczącego Życia, Wszechświata i Całej Reszty?
                                            • Gość: Echo Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 01.07.07, 17:24
                                              > Hipoteza boga nieomal ze swej definicji jest naukowo nieweryfikowalna, co
                                              > skreśla ją jako teorię naukową.

                                              Zgadza sie. Nauka nie ma nic do powiedzenia nt. rzeczywistosci pozamaterialnej.
                                              Niektorzy naukowcy zdaja sie o tym nie wiedziec i wychodza poza swoje
                                              kompetencje i to niekoniecznie "uczeni radzieccy".
                                            • a.giotto Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania 01.07.07, 17:53
                                              xtrin napisała:

                                              > mg2005 napisał:
                                              > > Czy filozofia nie jest nauką ?...
                                              >
                                              > Jest nauką niezwykle specyficzną, ciężko to co uznaje uważać za "fakty naukowe"
                                              > :).

                                              przeciwnie, jest nauką bardzo ścisła, opartą na założeniach, z których
                                              rygorystycznie wyprowadzane są wnioski. Identycznie jak np. w matematyce.

                                              > > Nie tyle "zbędna", co nauki empiryczne nie są w stanie jej zweryfikować.
                                              >
                                              > Hipoteza boga nieomal ze swej definicji jest naukowo nieweryfikowalna, co
                                              > skreśla ją jako teorię naukową.

                                              jest jak najbardziej weryfikowalna, a żeby ją zweryfikować wystarczy rozejrzeć
                                              się wokół siebie!


                                              > Co by było gdyby, nauka uznała, że żyjemy w matriksie? Co by było, gdyby objawi
                                              > ł
                                              > się nam Wielki Potwór Spaghetti w całej swej krasie? Co by było, gdyby okazało
                                              > się, że Ziemia jest wielkim komputerem stworzonym przez myszy w celu wyliczenia
                                              > Ostatecznego Pytania dotyczącego Życia, Wszechświata i Całej Reszty?

                                              wracaj na ziemię.
                                              • xtrin Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania 01.07.07, 18:36
                                                a.giotto napisał:
                                                > jest jak najbardziej weryfikowalna, a żeby ją zweryfikować
                                                > wystarczy rozejrzeć się wokół siebie!

                                                Rozejrzeć i... co dalej?
                                        • a.giotto Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania 01.07.07, 17:48
                                          xtrin napisała:


                                          > "Hipoteza boga" nie jest teorią naukową.

                                          a kto ustala co jest a co nie jest teorią naukową?

                                          Jako taka może być co najwyżej polem d
                                          > o
                                          > rozważań dla filozofów, dla innych nauk jest zbędna.

                                          tak, pod warunkiem, ze "nauki" te przestaną być naukami, a staną się
                                          rzemiosłem. Do dobrego wykonywania rzemiosła, podobnie jak np. do upieczenia
                                          ciasta, albo jazdy na rowerze, nie jest konieczne posiadanie wiedzy o Bogu. Tu
                                          masz rację,
                                          • xtrin Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania 01.07.07, 18:37
                                            a.giotto napisał:
                                            > tak, pod warunkiem, ze "nauki" te przestaną być naukami, a staną się
                                            > rzemiosłem. Do dobrego wykonywania rzemiosła, podobnie jak
                                            > np. do upieczenia ciasta, albo jazdy na rowerze, nie jest konieczne
                                            > posiadanie wiedzy o Bogu. Tu masz rację,

                                            Bez wiedzy o bogu czy wiary w niego można wykonywać każdy zawód poza zawodem
                                            duchownego.
                                            • a.giotto Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania 03.07.07, 20:28
                                              xtrin napisała:

                                              adanie wiedzy o Bogu. Tu masz rację,
                                              >
                                              > Bez wiedzy o bogu czy wiary w niego można wykonywać każdy zawód poza zawodem
                                              > duchownego.

                                              no więc właśnie.
                                              • piwi77 Re: Jednak naprawdę niewiele masz do napisania 03.07.07, 20:49
                                                a.giotto napisał:

                                                > xtrin napisała:
                                                >
                                                > adanie wiedzy o Bogu. Tu masz rację,
                                                > >
                                                > > Bez wiedzy o bogu czy wiary w niego można wykonywać każdy zawód poza zawo
                                                > dem
                                                > > duchownego.
                                                >
                                                > no więc właśnie.

                                                A niewierzący papieże? W końcu na stanowisku papieża może być tylko zawodowy
                                                duchowny.
                                  • Gość: kix I co Panie Plebanie? ))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.07, 14:02
                                    >TKW, jako teoria fizyczna (kosmologiczna) wymaga dowodów empirycznych.Tymczasem
                                    >empiria zaprzecza tej teorii: NASZ WSZECHŚWIAT NIE ZACZNIE SIĘ KURCZYĆ.

                                    Proponuję zajrzeć do dzisiejszego "Dziennika". Zwykła gazeta zaczyna pisać o tym o czym wiadomo już od dość dawna.

                                    Tu masz link do dzisiejszego artykułu:
                                    www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=255&ShowArticleId=51224
                                    • mg2005 Re: I co Panie Plebanie? ))))))) 06.07.07, 10:29
                                      Gość portalu: kix napisał(a):

                                      > Proponuję zajrzeć do dzisiejszego "Dziennika".

                                      :))
                                      "Inni uczeni, tacy jak Bojowald, WIERZĄ , że wszechświat rozszerza się i kurczy
                                      cyklicznie"

                                      Ciekawe, jak ich 'wiara' tłumaczy odpychające działanie niedawno
                                      odkrytej 'energii próżni', która powoduje, że rozszerzanie wszechświata
                                      PRZYSPIESZA...

                                      Nie sądziłem, że jako 'wybitny racjonalista' :) przyjmujesz coś na wiarę... :))


                                      >Zwykła gazeta zaczyna pisać o ty
                                      > m o czym wiadomo już od dość dawna.

                                      Mylisz wiedzę z hipotezą, która obecnie okazała się fałszywa.

                                      • Gość: kix Re: I co Panie Plebanie? ))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.07, 12:34
                                        Spodziewałem się negacji, ale że aż tak prymitywnej?

                                        Jak widzisz przedstawiam ci stanowisko nauki. O modelu zamkniętym Wszechświata można było poczytać już dawno, bo stworzono go przed wieloma laty. Dzisiaj coraz większa rzesza naukowców dochodzi do podobnych wniosków. Nie na wiarę (co próbujesz nieudolnie zasugerować !!!) , tylko w oparciu o matematykę.

                                        Udowodniłem ci tym artykułem, że wypisujesz bzdury. Przeczytaj go dokładnie. Tam jest także wyjaśniony udział "czarnej materii", którą nie wiedzieć czemu nazywasz "energią próżni".

                                        Choć i tak wątpię, że zrozumiesz coś z tego. Przecież łatwiej i klarowniej jest wierzyć z Pana Bozię, który pędzlem wymalował świat w 6 dni i w dziewice rodzące dzieci )))
        • marcinlet Re: 42 25.06.07, 08:38
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > Ci co nie wierza w Boga, wierza tylko w tu i teraz. Ci co wierza, mysla o
          > przyszlosci, dzieciach, lepszym swiecie. Taka jest roznica.

          O lepszym świecie myśleli też marksiści, a nie wierzyli w Boga, no i?
          • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.06.07, 17:15
            > O lepszym świecie myśleli też marksiści, a nie wierzyli w Boga, no i?

            Falszywych religii bylo duzo w historii ludzkosci. Po prostu zastapili Boga
            "koniecznoscia dziejowa". A ze go brakowalo dalej, wiec zamienili w bogow
            Stalina, Lenina. Cos jak w czasie Rewolucji Francuskiej po okresie ateizacji,
            Robespierre wprowadzil kult "wyzszej istoty". Zamienil stryjek...
            • marcinlet Re: 42 25.06.07, 18:05
              Gość portalu: Echo napisał(a):

              > > O lepszym świecie myśleli też marksiści, a nie wierzyli w Boga, no i?
              >
              > Falszywych religii bylo duzo w historii ludzkosci. Po prostu zastapili Boga
              > "koniecznoscia dziejowa". A ze go brakowalo dalej, wiec zamienili w bogow
              > Stalina, Lenina. Cos jak w czasie Rewolucji Francuskiej po okresie ateizacji,
              > Robespierre wprowadzil kult "wyzszej istoty". Zamienil stryjek...
              ...chrześcijaństwo na marksizm. Jedna ideologia warta drugiej, jak sama
              widzisz. ;)
              • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 03:57
                >Jedna ideologia warta drugiej, jak sama
                > widzisz. ;)

                Dlatego religia/ideologia liberalna ktora jest blisko spokrewniona z
                robespierryzmem, marksizmem-leninizmem, stalinizmem etc., jest religia falszywa.
        • piwi77 Re: 42 25.06.07, 08:57
          Gość portalu: Echo napisał(a):


          > Ano perspektywa. Albo nasze zycie prowadzi nas do lepszej rzeczywistosci, albo
          > jesli Chrystus nie zmartwychwstal jak mowi sw. Pawel, to jedzmy i pijmy bo
          > jutro pomrzemy.

          Paweł nie był obiektywny, argumentował za nową religią, którą własnie tworzył.
          Więc nie traktujmy jego słów bezkrytycznie.

          > Ci co nie wierza w Boga, wierza tylko w tu i teraz. Ci co wierza, mysla o
          > przyszlosci, dzieciach, lepszym swiecie. Taka jest roznica.

          Ci co nie wierzą w Boga też mają rodziny, dzieci, troszczą się o ich przyszłość
          i myślą jak uczynic świat lepszym, nie licząc na interwencję zaświatów.
          • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.06.07, 17:24
            > Paweł nie był obiektywny, argumentował za nową religią, którą własnie tworzył.
            > Więc nie traktujmy jego słów bezkrytycznie.

            Newton tez nie byl obiektywny propagujac fizyke Newtonowska. Pawel byl w
            kontakcie z Apostolami i przezyl cos w drodze do Damaszku, o czym sie innym nie
            snilo.

            > Ci co nie wierzą w Boga też mają rodziny, dzieci, troszczą się o ich przyszłość
            > i myślą jak uczynic świat lepszym, nie licząc na interwencję zaświatów.

            Cos na ksztalt archipelagu gulag? Czy moze 1000-letniego panowania rasy
            nadludzi? Albo nowoczesne budowanie "lepszego swiata" przez aborcje,
            kontracepcje i rozwody? A moze hedonistyczny model powiazany z walka z AIDS?
            Wydaje mi sie ze ci co chcieli zrobic swiat lepszym na podstawie wlasnych
            pomyslow, czesto go znacznie pogarszali. Ci co cos naprawde zmieniali wierzyli
            swiadomie lub nie w cos lepszego niz nasze zycie. A to ma zakodowoany kazdy
            czlowiek, dopoki nie zabije wiary hedonizmem, egoizmem, chaosem etc.
            • piwi77 Re: 42 25.06.07, 19:29
              Gość portalu: Echo napisał(a):

              > Newton tez nie byl obiektywny propagujac fizyke Newtonowska. Pawel byl w
              > kontakcie z Apostolami i przezyl cos w drodze do Damaszku, o czym sie innym
              > nie snilo.

              Podobno. Można w to wierzyć albo nie.


              > Cos na ksztalt archipelagu gulag? Czy moze 1000-letniego panowania rasy
              > nadludzi? Albo nowoczesne budowanie "lepszego swiata" przez aborcje,
              > kontracepcje i rozwody? A moze hedonistyczny model powiazany z walka z AIDS?
              > Wydaje mi sie ze ci co chcieli zrobic swiat lepszym na podstawie wlasnych
              > pomyslow, czesto go znacznie pogarszali. Ci co cos naprawde zmieniali wierzyli
              > swiadomie lub nie w cos lepszego niz nasze zycie. A to ma zakodowoany kazdy
              > czlowiek, dopoki nie zabije wiary hedonizmem, egoizmem, chaosem etc.

              Nie galopuj! Jestem niewierzącym i pozwolę na insynuację, że jestem za
              gułagiem, ss-manem, za masową aborcją. Nie jestem i to ja wiem lepiej za czym
              jestem, a za czym nie jestem. Jeżeli we wszystko tak wierzysz jak w te brednie
              za czym to niby ja jestem, to wierz sobie dalej. Marne wystawiasz świadectwo
              wierzącym.
              • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 04:22
                > Nie galopuj! Jestem niewierzącym i pozwolę na insynuację, że jestem za
                > gułagiem, ss-manem, za masową aborcją. Nie jestem i to ja wiem lepiej za czym
                > jestem, a za czym nie jestem. Jeżeli we wszystko tak wierzysz jak w te brednie
                > za czym to niby ja jestem, to wierz sobie dalej. Marne wystawiasz świadectwo
                > wierzącym.

                Jestes kryptokatolikiem. Nie przemysles konsekwencji swojej niewiary do konca.
                Ale na Twoich oczach ludzie przesuwaja granice etyki, od kontracepcji i aborcji
                po eutanazje, hedonizm, narkomanie etc. Wielkie umysly widzialy to od dawna.
                Dostojewski napisal: "jesli Boga nie ma, wszystko jest dozwolone". Niektorzy
                ateisci zachowuja resztki etyki absolutnej ale wiekszosc posuwa sie w strone
                chaosu zgodnie z ateistyczna etyka relatywizmu moralnego.
                • piwi77 Re: 42 26.06.07, 08:56
                  masz skromną wiedzę na temat katolicyzmu, o ateistach nie wiesz nic.
                • marcinlet Co za bełkot 26.06.07, 09:57
                  To nawet nie zasługuje na choćby zdanie komentarza.
                  Ale cóż, powtarzasz jak "Echo" za broszurkami z Radia Maryja. :D
                  • Gość: Echo Re: Co za bełkot IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 16:37
                    > To nawet nie zasługuje na choćby zdanie komentarza.
                    > Ale cóż, powtarzasz jak "Echo" za broszurkami z Radia Maryja. :D

                    A sa takie? Moze pisza o teoriach kosmologicznych? Nie wiedzialam ze Radio
                    Maryja jest na wyzszym poziomie niz rozmaite kixy.
                    • marcinlet Re: Co za bełkot 26.06.07, 16:55
                      Gość portalu: Echo napisał(a):

                      > > To nawet nie zasługuje na choćby zdanie komentarza.
                      > > Ale cóż, powtarzasz jak "Echo" za broszurkami z Radia Maryja. :D
                      >
                      > A sa takie? Moze pisza o teoriach kosmologicznych? Nie wiedzialam ze Radio
                      > Maryja jest na wyzszym poziomie niz rozmaite kixy.
                      Piszę o tym a nie żadnych teoriach:
                      "Jestes kryptokatolikiem. Nie przemysles konsekwencji swojej niewiary do konca.
                      Ale na Twoich oczach ludzie przesuwaja granice etyki, od kontracepcji i aborcji
                      po eutanazje, hedonizm, narkomanie etc. Wielkie umysly widzialy to od dawna.
                      Dostojewski napisal: "jesli Boga nie ma, wszystko jest dozwolone". Niektorzy
                      ateisci zachowuja resztki etyki absolutnej ale wiekszosc posuwa sie w strone
                      chaosu zgodnie z ateistyczna etyka relatywizmu moralnego."

                      Nie czytasz własnych postów czy co?
                      • Gość: Echo Re: Co za bełkot IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 17:12
                        > Dostojewski napisal: "jesli Boga nie ma, wszystko jest dozwolone". Niektorzy
                        > ateisci zachowuja resztki etyki absolutnej ale wiekszosc posuwa sie w strone
                        > chaosu zgodnie z ateistyczna etyka relatywizmu moralnego."

                        > Nie czytasz własnych postów czy co?

                        A nie widzisz tego poslizgu w strone seksu bez malzenstw dzieci, hedonizmu,
                        aborcji, eutanazji, zwiazkow homoseksualnych, masowych rozwodow, legalnej
                        marihuany i innych "postepowych" wartosci ktore nie maja nic wspolnego z
                        biologicznym przetrwaniem. Wg. etyki absolutnej, takie zachowania sa
                        patologiczne. Ale etyka absolutna przychodzi z zewnatrz. Wg. etyki relatywnej,
                        takie zachowania sa dopuszczalne, ba, postepowe. Ale etyka relatywna nie
                        przychodzi z zewnatrz (bo niby skad by miala przyjsc), tylko z wlasnego
                        widzimisie opartego na ateistycznym przekonaniu ze Boga nie ma i wszystko jest
                        dozwolone.
                        • piwi77 Re: Co za bełkot 27.06.07, 10:41
                          Uspokój się, a teraz posłuchaj, jeżeli do biologicznego przetrwania niezbędna
                          jest etyka absolutna (do diabła, co to jest?), to jak wytłumaczysz biologiczne
                          trwanie takich gatunków jak koń albo krowa? Tu też się upierasz, że to dzięki
                          temu, że oba te gatunki stosują się do etyki absolutnej, pochodzącej od Boga?
                          Jeżeli nawet, to ja nigdy nie widziałem krowy na pastwisku czytającej biblię,
                          więc nie wiem skąd ona miałaby mieć tę wiedzę.
                          • Gość: Echo Co za bełkot!!!!! IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 27.06.07, 16:38
                            > Uspokój się, a teraz posłuchaj, jeżeli do biologicznego przetrwania niezbędna
                            > jest etyka absolutna (do diabła, co to jest?), to jak wytłumaczysz biologiczne
                            > trwanie takich gatunków jak koń albo krowa?

                            To proste. Zauwaz czym sie rozni krowa i kon od czlowieka. Tylko inteligentne
                            istoty ktore moga dowolnie zmieniac rzeczywistosc sa w stanie pojac wartosci
                            absolutne. A kon jest jak kazdy widzi.
                            • piwi77 Re: Co za bełkot!!!!! 27.06.07, 21:33
                              Czyli swój wyższy stopień rozwoju, wyższy od konia, czy krowy, człowiek
                              przypłacił, niemożnością biologicznego przetrwania bez biblijnych recept. A
                              wydawałoby się, że ewolucyjnie wyższe formy mają większe szanse na przetrwanie.
                              A tu masz, człowiek ma trudniej niż koń. Dziwne.
                              • Gość: Echo Re: Co za bełkot!!!!! IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 28.06.07, 04:13
                                Czyli swój wyższy stopień rozwoju, wyższy od konia, czy krowy, człowiek
                                > przypłacił, niemożnością biologicznego przetrwania bez biblijnych recept. A
                                > wydawałoby się, że ewolucyjnie wyższe formy mają większe szanse na przetrwani

                                Krowy nie wymordowaly miliony krow w imie rozumu, od Napoleona przez Hitlera po
                                rozmaitych bonzow komunistycznych. Krowy nie maja broni nuklearnej. Nie niszcza
                                srodowiska zeby jezdzic w szykownych alfa romeo i puszczac pare w gwizdek. Krowy
                                nie maja mysli samobojczych ani nie popelniaja samobojstw.

                                Krowy nie oddzielily seksu od prokreacji, nie wprowadzily aborcji i innych
                                samobojczych wynalazkow w imie wygody. Krowy nie maja wyboru i zyja wedlug praw
                                ktore nimi rzadza. Czlowiek ma wybor i wydaje mu sie ze jego wybor nie ma
                                zadnego znaczenia na przezycie czlowieczenstwa. Wydaje mu sie ze moze naruszyc
                                wszelkie prawa w imie wolnosci, zamienic malzenstwa na zwiazki homoseksualne,
                                oddzielic seks od prokreacji, zamienic odpowiedzialnosc za przyszle pokolenia na
                                dzisiejszy hedonizm i ciagle przezyc. Biblia daje reguly sprawdzone przez
                                tysiaclecia. Etyka relatywna daje ruchome piaski.
                                • piwi77 Re: Co za bełkot!!!!! 28.06.07, 08:56
                                  Gość portalu: Echo napisał(a):

                                  > Krowy nie wymordowaly miliony krow w imie rozumu

                                  Ludzie ludzi też nie (nie wyciągaj pochopnie wniosku, że człowiek prawie jak
                                  krowa), nikt nigdy nikogo nie likwidował za zbyt wysokie, albo inne,
                                  niewłaściwe IQ. Przynajmniej nic do mnie nie dotarło. Jeżeli ludzie mordowali
                                  ludzi, to czynili to z rozkazu, a ci co wydawali rozkazy kierowali się bardzo
                                  przyziemnymi celami - zdobycze teytorialne, materialne, utrzymanie się przy
                                  władzy. Najwięksi znani rozkazodawcy XX wieku bardzo dobrze znali biblię,
                                  wykonawcy zbrodniczych rozkazów też. Więc to nie nieznajomośc biblijnych baśni
                                  jest przyczyną nieszczęśc XX wieku. To raczej twierdzenie odrotne byłoby
                                  uzasadnione.
                                  • Gość: Echo Re: Co za bełkot!!!!! IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 29.06.07, 02:33
                                    > Ludzie ludzi też nie (nie wyciągaj pochopnie wniosku, że człowiek prawie jak
                                    > krowa), nikt nigdy nikogo nie likwidował za zbyt wysokie, albo inne,
                                    > niewłaściwe IQ.

                                    Jestes naiwny. Z nastaniem "wieku rozumu" zgilotynowany zostal Lavoisier
                                    ("rewolucja nie potrzebuje chemikow" mial powiedziec sedzia). Ilu genetykow
                                    zginelo w archipelagu gulag bo glosili nauke reakcyjnego ksiedza Mendla. Mam
                                    kontynuowac?

                                    >Przynajmniej nic do mnie nie dotarło. Jeżeli ludzie mordowali
                                    > ludzi, to czynili to z rozkazu

                                    Codziennie ludzie morduja. Kto im rozkazuje?

                                    , a ci co wydawali rozkazy kierowali się bardzo
                                    > przyziemnymi celami - zdobycze teytorialne, materialne, utrzymanie się przy
                                    > władzy.

                                    Czylu rozumem!


                                    > Najwięksi znani rozkazodawcy XX wieku bardzo dobrze znali biblię,
                                    > wykonawcy zbrodniczych rozkazów też.

                                    Znali i nie wzieli ich na serio. Cos tak jak Ty.

                                    >Więc to nie nieznajomośc biblijnych baśni
                                    > jest przyczyną nieszczęśc XX wieku.

                                    Tak, to nazywanie zasad moralnych basniami jest przyczyna nieszczesc.
                                    • piwi77 Re: Co za bełkot!!!!! 29.06.07, 09:42
                                      Gość portalu: Echo napisał(a):

                                      > Jestes naiwny. Z nastaniem "wieku rozumu" zgilotynowany zostal Lavoisier
                                      > ("rewolucja nie potrzebuje chemikow" mial powiedziec sedzia). Ilu genetykow
                                      > zginelo w archipelagu gulag bo glosili nauke reakcyjnego ksiedza Mendla. Mam
                                      > kontynuowac?

                                      Giordana Bruno spalono za głoszenie czegoś tam. I chyba nie zrobili tego
                                      komuniści. A stosując twoja dziwną logikę, system komunistyczny był przeciwko
                                      uprawianiu ziemii, bo najwiecej więźniów gułagu to byli rolnicy (także ci z
                                      kołchozów).


                                      > , a ci co wydawali rozkazy kierowali się bardzo
                                      > > przyziemnymi celami - zdobycze teytorialne, materialne, utrzymanie się pr
                                      > zy
                                      > > władzy.
                                      >
                                      > Czylu rozumem!

                                      Zbyt głupie, zeby komentować, takie coś moze napisać ktoś, kto wyrzeka się
                                      rozumu, nieźle.

                                      >
                                      > > Najwięksi znani rozkazodawcy XX wieku bardzo dobrze znali biblię,
                                      > > wykonawcy zbrodniczych rozkazów też.
                                      >
                                      > Znali i nie wzieli ich na serio. Cos tak jak Ty.

                                      Zbrodniarze chorwaccy wzięli aż zanadto serio (papież wielce ich popierał) i
                                      wcielali ją w życie. Z wcielania bibli wynikaja wielkie mordownie, dobrze że ta
                                      książka powoli przestaje być traktowana serio.

                                      > >Więc to nie nieznajomośc biblijnych baśni
                                      > > jest przyczyną nieszczęśc XX wieku.
                                      >
                                      > Tak, to nazywanie zasad moralnych basniami jest przyczyna nieszczesc.

                                      Od czasu, gdy baśnie biblijne przestaja dominować naszym życiem, a szczucia
                                      papiezy nie mają już posłuchu. Europa stała sie pokojowym kontynentem, a kraje
                                      dotąd wiecznie skonfliktowane, współpracują. Im wyżza trawa na drogach do
                                      kosciołów, tym więcej pokoju w Europie, to pokazuje co było prawdziwą przyczyną
                                      wojen.
        • piwi77 Re: 42 25.06.07, 09:19
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > Ci co nie wierza w Boga, wierza tylko w tu i teraz. Ci co wierza, mysla o
          > przyszlosci, dzieciach, lepszym swiecie. Taka jest roznica.

          Jak rozumiem, troszczysz się o przyszłośc pozagrobową Twoich dzieci. No to, to
          rzeczywiscie jest różnica.
          • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.06.07, 17:30
            > Jak rozumiem, troszczysz się o przyszłośc pozagrobową Twoich dzieci. No to, to
            > rzeczywiscie jest różnica.

            Ja sie nie troszcze. Ona czeka kazdego. Ja sie troszcze zeby jak najwiecej ludzi
            dzialalo tak jakby istnialo cos wiekszego niz obecne zycie ludzkie. Tylko wtedy
            mozna byc w pelni kreatywnym czlowiekiem.
            • Gość: kix Kadzidlana misja Echo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.07, 18:25
              >Ja sie nie troszcze. Ona czeka kazdego. Ja sie troszcze zeby jak najwiecej ludzi
              >dzialalo tak jakby istnialo cos wiekszego niz obecne zycie ludzkie. Tylko wtedy
              >mozna byc w pelni kreatywnym czlowiekiem.

              Kreatywnym w płodzeniu nawiedzonych kadzidlaną misją andronów, tak jak ty?
            • piwi77 Re: 42 25.06.07, 19:33
              Gość portalu: Echo napisał(a):

              > Ja sie nie troszcze. Ona czeka kazdego.

              Wiesz co? Ty się zdecyduj, troszczysz się, czy się nie troszczysz. Albo zapytaj
              ojca prowadzącego, jaka wersję masz na forum rozpowszechniać. I wtedy sie
              udzielaj. Musimy wiedziec o co Ci chodzi, żeby zajmowac stanowisko.
              • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 04:29
                > > Ja sie nie troszcze. Ona czeka kazdego.
                >
                > Wiesz co? Ty się zdecyduj, troszczysz się, czy się nie troszczysz. Albo zapytaj
                >
                > ojca prowadzącego, jaka wersję masz na forum rozpowszechniać. I wtedy sie
                > udzielaj. Musimy wiedziec o co Ci chodzi, żeby zajmowac stanowisko.

                Ja sie nie troszcze o zycie pozagrobowe. Staram sie jak najlepiej zrozumiec co
                dobrego moge zrobic na tym padole a reszta w rekach Boga. Najwazniejsze zeby nie
                rozumiec dobra i zla jako pojec relatywnych.
                • piwi77 Re: 42 26.06.07, 08:59
                  dobro i zło sa pojęciami relatywnymi, czy tego chcesz, czy nie. Można zrobić
                  dobro, a wyjdzie zło, albo odwrotnie.
                  • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 16:43
                    > dobro i zło sa pojęciami relatywnymi, czy tego chcesz, czy nie. Można zrobić
                    > dobro, a wyjdzie zło, albo odwrotnie.

                    Etyka jest albo absolutna albo nie ma jej wcale (bo zamienia sie w ruchome
                    piaski). Ludzie odkryli to juz bardzo dawno.
                    • piwi77 Re: 42 26.06.07, 16:52
                      Gość portalu: Echo napisał(a):

                      > Etyka jest albo absolutna albo nie ma jej wcale (bo zamienia sie w ruchome
                      > piaski). Ludzie odkryli to juz bardzo dawno.

                      I to jest właśnie nasze największe nieszczęście, ludzie zbyt łatwo czynią coś
                      absolutnie etycznego, co ktoś nieomylnie uznał za dobro i nakazał im czynić.
                • Gość: kix Re: 42 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.07, 16:09
                  >Staram sie jak najlepiej zrozumiec co
                  >dobrego moge zrobic na tym padole a reszta w rekach Boga.

                  Z twoich zachowań na forum wnioskuję, że najlepiej byłoby niewierzących eksterminować. To w twoim pojęciu byłoby dobrem, prawda?
            • hypatia69 Re: 42 26.06.07, 07:22
              "Ja sie troszcze zeby jak najwiecej ludzi dzialalo tak jakby istnialo cos
              wiekszego niz obecne zycie ludzkie. Tylko wtedy mozna byc w pelni kreatywnym
              czlowiekiem.". Czyli postanowiłaś zatroszczyć się o dusze i zbawienie jak
              najwiekszej liczby ludności? To słodkie. Dziękuję w imieniu własnym i
              organizacji.
              • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 07:56

                > "Ja sie troszcze zeby jak najwiecej ludzi dzialalo tak jakby istnialo cos
                > wiekszego niz obecne zycie ludzkie. Tylko wtedy mozna byc w pelni kreatywnym
                > czlowiekiem.". Czyli postanowiłaś zatroszczyć się o dusze i zbawienie jak
                > najwiekszej liczby ludności? To słodkie. Dziękuję w imieniu własnym i
                > organizacji.

                Zauwaz ze nie pisze o zbawieniu, ale o pelni kreatywnego czlowieczenstwa; jezyk
                to bardziej zrozumialy dla wyznawcow religii liberalnej:).
                • hypatia69 Re: 42 27.06.07, 06:45
                  Wyjaśnij mi, co rozumiesz pod pojęciem "pełni kratywnego człowieczeństwa". Bo
                  nie przypuszczam, że chodzi Ci o klepanie zdrowasiek w rozmaitych tonacjach i
                  tworzenie nowych litanii do św. Rydzyka.
                  Ja się cieszę, że się troszczysz o moje życie... duchowe? emocjonalne? Jakie
                  właściwie? Oto jest pytanie. A kolejne pytania to: dlaczego i po co? Bo jako
                  niekatoliczka [nie mylić z ateistką] za cholerę pojąć Twoich szlachetnych
                  motywów nie mogę.
                  • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 27.06.07, 07:44
                    > Wyjaśnij mi, co rozumiesz pod pojęciem "pełni kratywnego człowieczeństwa". Bo
                    > nie przypuszczam, że chodzi Ci o klepanie zdrowasiek w rozmaitych tonacjach i
                    > tworzenie nowych litanii do św. Rydzyka.

                    Modlitwa jest czescia kreatywnosci. Jest konfrontacja mojego malego swiata z
                    nieskonczonoscia. Jest przejawem wyobrazni ktora jest wazniejsza od wiedzy. Jest
                    inspiracja i kontaktem z czyms co mnie przerasta.

                    > Ja się cieszę, że się troszczysz o moje życie... duchowe? emocjonalne? Jakie
                    > właściwie? Oto jest pytanie. A kolejne pytania to: dlaczego i po co? Bo jako
                    > niekatoliczka [nie mylić z ateistką] za cholerę pojąć Twoich szlachetnych
                    > motywów nie mogę.

                    Im wiecej ludzi ma aspiracje duchowe, tym lepszy ten swiat. Nikt nie zyje dla
                    siebie (no moze poza tymi dla ktorych czlowiek jak nie gnoj historii to
                    kijanko-podobna tkanka do aborcji). Szczegolnie nie moge przestac myslec o tych
                    ktorych zamiast zycia wsrod kochajacych ludzi, czeka uciecie glowy przed
                    narodzeniem. Najczesciej w imie "wolnosci kobiety" jak to zgrabnie ujmuja
                    propagandysci.
                    • piwi77 Re: 42 27.06.07, 10:48
                      Aborcja, to niewątpliwie bardzo przykre zjawisko, ale jesteś pewna, że
                      dopuszczają się jej jedynie ci, co się nie modlą, co nie wierzą, niekatolicy?
                      Nie ci, z bardzo religijnych domów, dla których córka z brzuchem, bez ślubnego,
                      to straszna hańba? Powiesz z pełnym przekonaniem, że żaden katolik nigdy nie
                      dopuściłby się aborcji?
        • xtrin Re: 42 25.06.07, 19:58
          Gość portalu: Echo napisał(a):
          > Ano perspektywa. Albo nasze zycie prowadzi nas do lepszej rzeczywistosci,
          > albo jesli Chrystus nie zmartwychwstal jak mowi sw. Pawel, to jedzmy
          > i pijmy bo jutro pomrzemy.

          Pomrzemy tak czy siak. A to co jest dalej i tak jest nie do pojęcia ludzkim
          umysłem. Czy potrafimy wyobrazić sobie raj? Wieczną szczęśliwość? Pomnóż
          najszczęśliwszą chwilę swego życia przez wieczność - to żaden raj, to piekło.

          > Ci co nie wierza w Boga, wierza tylko w tu i teraz. Ci co wierza,
          > mysla o przyszlosci, dzieciach, lepszym swiecie. Taka jest roznica.

          Bzdura. Dbanie o przyszłość dzieci siedzi w naszych genach, jest potrzebne
          ewolucji - wiara do tego zbędna. O lepszy świat walczyło też wielu ateistów,
          tutaj także wiara nie jest potrzebna. Zresztą - na cóż lepszy świat komuś, czyj
          cel leży nie na tym świecie?
          • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 04:02
            > Bzdura. Dbanie o przyszłość dzieci siedzi w naszych genach, jest potrzebne
            > ewolucji - wiara do tego zbędna.

            Ludzie maja tez sklonnosc do mordowania dzieci jesli im to jest wygodne. Geny
            tutaj nie pomoga.


            >O lepszy świat walczyło też wielu ateistów,
            > tutaj także wiara nie jest potrzebna. Zresztą - na cóż lepszy świat komuś,
            >czyj cel leży nie na tym świecie?

            Owszem, ateisci czasem zapozyczali religie religijne, chociaz sie do tego nie
            przyznaja. Inny swiat dla wierzacych zalezy od dobra w tym swiecie. Dla ateisty
            nic nie zalezy od dobra, moze zeby sie czul lepiej poki zyje (jesli jest
            konsekwentny).
            • xtrin Re: 42 26.06.07, 08:13
              Gość portalu: Echo napisał(a):
              > Owszem, ateisci czasem zapozyczali religie religijne, chociaz sie
              > do tego nie przyznaja. Inny swiat dla wierzacych zalezy od dobra
              > w tym swiecie. Dla ateisty nic nie zalezy od dobra, moze zeby sie
              > czul lepiej poki zyje (jesli jest konsekwentny).

              Współczuję podejścia do życia.

              • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 16:48
                > Gość portalu: Echo napisał(a):
                > > Owszem, ateisci czasem zapozyczali religie religijne, chociaz sie
                > > do tego nie przyznaja. Inny swiat dla wierzacych zalezy od dobra
                > > w tym swiecie. Dla ateisty nic nie zalezy od dobra, moze zeby sie
                > > czul lepiej poki zyje (jesli jest konsekwentny).

                > Współczuję podejścia do życia.

                To nie jest podejszcie do zycia ale zwykla uczciwosc intelektualna. I to nie ja
                to pierwsza napisalam. Poczytaj Dostojewskiego a potem sprawdz czy w
                ateistycznym podejsciu do swiata wszystko jest dozwolone. A jesli cos nie jest
                dozwolone, to dlaczego???
                Czekam na konstruktywna dyskusje.
                • marcinlet Re: 42 26.06.07, 18:33
                  Gość portalu: Echo napisał(a):

                  > Poczytaj Dostojewskiego a potem sprawdz czy w
                  > ateistycznym podejsciu do swiata wszystko jest dozwolone. A jesli cos nie jest
                  > dozwolone, to dlaczego???
                  Czy fakt, że w stalinowskim ZSRR nic praktycznie nie było wolno był spowodowany
                  wszechobecnością boga-Stalina?
                  • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 27.06.07, 05:45
                    > Czy fakt, że w stalinowskim ZSRR nic praktycznie nie było wolno był spowodowany
                    > wszechobecnością boga-Stalina?

                    Wolno bylo mordowac bezkarnie wszystkich ludzi religijnych w imie niestnienia Boga.
                    • marcinlet Re: 42 27.06.07, 10:00
                      Gość portalu: Echo napisał(a):

                      > Wolno bylo mordowac bezkarnie wszystkich ludzi religijnych w imie niestnienia
                      B
                      > oga.
                      Mordowano nie tylko religijnych, ale też niereligijnych i nie w
                      imię "nieistnienia Boga" ale na rozkaz Stalina, który wszędzie widział wrogów.
                      Piszesz historię na nowo?
                      • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 29.06.07, 02:45
                        > Mordowano nie tylko religijnych, ale też niereligijnych i nie w
                        > imię "nieistnienia Boga" ale na rozkaz Stalina, który wszędzie widział wrogów.
                        > Piszesz historię na nowo?

                        Myslisz ze Stalin kierowal sie zasadami moralnymi a nie rozumem?
                        • marcinlet Re: 42 29.06.07, 09:01
                          Gość portalu: Echo napisał(a):
                          > Myslisz ze Stalin kierowal sie zasadami moralnymi a nie rozumem?
                          Za bardzo upraszczasz. Kierował się różnymi motywami, w dużej mierze
                          nieuświadamianymi. Erich Fromm go zanalizował jako charakter sadystyczny.
                          • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 29.06.07, 16:26
                            >Erich Fromm go zanalizował jako charakter sadystyczny.

                            A kto analizowal Ericha i jego psychoanalize, ktora niestety nauka nie jest.

                            • marcinlet Re: 42 30.06.07, 09:17
                              Gość portalu: Echo napisał(a):
                              > A kto analizowal Ericha
                              >i jego psychoanalize, ktora niestety nauka nie jest.
                              No i co z tego, jeżeli nawet "nie jest"? Zresztą sądząc po tych
                              Twoich "mądrościach" jakie tu serwujesz, nie masz żadnych kompetencji do
                              wypowiadania się na ten temat, podobnie jak na parę innych. A teraz weź coś tam
                              odpisz jak chcesz, żebyś miała jako kobieta ostatnie słowo w tej całej dyskusji
                              bo ja już nie chcę tracić czasu.
                              • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 30.06.07, 19:23
                                > No i co z tego, jeżeli nawet "nie jest"? Zresztą sądząc po tych
                                > Twoich "mądrościach" jakie tu serwujesz, nie masz żadnych kompetencji do
                                > wypowiadania się na ten temat, podobnie jak na parę innych.


                                No widzisz czy napisze ze jest czy nie jest, ty sie zabezpieczasz na obie strony.
                                A moje kompetencje oczywiscie oceniasz wg. swoich.
      • Gość: piter Re: 42 IP: 199.46.164.* 25.06.07, 18:54
        a wiec zaczynam liste:

        ZA:

        1. swieta, komunie, chrzciny itp. = niezle imprezki, kupa zarcia, gorzala,
        ogolnie good time
        2. swieta = dni wolne z roboty
        3. w kosciele (jak juz zona wygoni) mozna czasami poogladac niezle ubrane szprychy
        4. dla tych co cierpia na insomnie, kosciol moze okazac sie swietnym lekiem


        PRZECIW:

        1. co tydzien zona wygania do kosciola na 8 rano, no i kiedy ciezko pracujacy
        czlowiek moze sie wyspac?
        2. zona wyciaga moje ostatnie 5zl, przeznaczone na cele lecznicze (leczenie
        kaca), na ofiare, za ktora ksiadz kupuje jakies tanie winko
        3. w niektorych porach roku nie mozna nawet kielbasa pogrysc lufy
        • Gość: Echo Re: 42 IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 03:50
          > 1. co tydzien zona wygania do kosciola na 8 rano, no i kiedy ciezko pracujacy
          > czlowiek moze sie wyspac?
          > 2. zona wyciaga moje ostatnie 5zl, przeznaczone na cele lecznicze (leczenie
          > kaca), na ofiare, za ktora ksiadz kupuje jakies tanie winko
          > 3. w niektorych porach roku nie mozna nawet kielbasa pogrysc lufy

          Lubie to postempowe kredo glupoty kardynalnej:)
    • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 09:20
      Do mnie nie przemawia i logicznego następstwa w tym co piszesz nie ma.
      • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 25.06.07, 17:27
        > Do mnie nie przemawia i logicznego następstwa w tym co piszesz nie ma.

        Nie wiem czego dotyczy to zdanie. Podaj kontekst.
        • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 26.06.07, 07:24
          Vacia napisała: "Istnienie Wszechświata i panujący w nim ład, powstanie życia na
          Ziemi,istnienie ludzkiej świadomości przemawia za istnieniem rzeczywistego ,
          prawdziwego Boga."

          A ja twierdzę, że nie ma logicznego związku pomiędzy powstaniem życia i
          świadomości, a istnieniem rzeczywistego boga. Kwestię ładu w ogóle pomijam,
          ponieważ definicja ładu jest raczej umowna.
          • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 07:54
            > Vacia napisała: "Istnienie Wszechświata i panujący w nim ład, powstanie życia n
            > a
            > Ziemi,istnienie ludzkiej świadomości przemawia za istnieniem rzeczywistego ,
            > prawdziwego Boga."
            >
            > A ja twierdzę, że nie ma logicznego związku pomiędzy powstaniem życia i
            > świadomości, a istnieniem rzeczywistego boga. Kwestię ładu w ogóle pomijam,
            > ponieważ definicja ładu jest raczej umowna.

            Zgadzam sie ze nie ma koniecznego zwiazku przyczynowo-skutkowego miedzy
            rzeczywistoscia jaka znamy i istnieniem Boga. Z drugiej strony, istnienie
            wszechswiata ze stalymi fizycznymi dokladnie takimi ze zycie i swiadomosc sa w
            nim w ogole mozliwe (anthropic principle), zastanawia wielu. Chyba dlatego
            najwiecej wierzacych naukowcow jest wsrod fizykow. Tylko uczeni radzieccy
            "naukowo" udowodnili ze Boga nie ma.
            • czwarty.wymiar Re: Bóg jako byt rzeczywisty 26.06.07, 18:00
              Gość portalu: Echo napisał(a):

              [...] Chyba dlatego
              > najwiecej wierzacych naukowcow jest wsrod fizykow.

              A to ciekawe. Którzy to niby znani fizycy byli/są tacy wierzący?
              • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 29.06.07, 04:45
                > A to ciekawe. Którzy to niby znani fizycy byli/są tacy wierzący?

                Po Newtona wszyscy. Z nowoczesnych, liczni kwantowcy: poczynajac od Bohra.

                Ci z mniej uporzadkowanym zyciem osobistym (malzenskim) jak Schroedinger czy
                Einstein, wyznawali rodzaj pseudoreligii. Dzisiaj jest mniej wiecej pol na pol
                co tylko swiadczy ze nauka nie ma nic do powiedzenia nt. istnienia/nieistnienia
                Boga.
                • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 29.06.07, 07:57
                  Naprawdę Echo jesteś zindoktrynowana bardziej niż radzieccy pseudo-naukowcy o
                  których piszesz. Odwołujesz się do poglądów fizyków których zupełnie nie
                  rozumiesz (poglądów znaczy) żeby tylko jakoś umotywować swoje
                  fundamentalistyczne stanowisko. Zaczynam sądzić, że chyba musisz w głębi wątpić
                  w istnienie boga, skoro odwołujesz się do takich naiwnych argumentów jak to, że
                  któryś fizyk wierzy w boga osobowego ma być dowodem prawdziwości religii.
                  Nauka zajmuje się tym co można doświadczyć i zmierzyć dlatego koncepcja boga
                  jest z definicji poza jej zasięgiem. Ja nigdy nie twierdziłem, że nauka jest w
                  stanie udowodnić ani że bóg nie istnieje, ani że istnieje.

                  Możesz sobie roić co chcesz, ale większość naukowców zajmujących się naukami
                  przyrodniczymi jeżeli już wyznaje jakiegoś boga, to jest to właśnie bóg
                  metafizyczny i bezosobowy - takie ucieleśnienie praw przyrody, a nie żaden
                  miłujący moralista zsyłający proroków i wystawiający ludzi na próby. (Jest też
                  grupa wychowanych religijnie naukowców, którzy jak większość teistów, wytworzyli
                  sobie dwójmyślenie - w pracy naukowej potrafią być zasadniczy i racjonalni do
                  bólu, ale nie przeszkadza to im potem klękać przed kapłanem i wierzyć, że martwi
                  ludzie ożywają). Różnica między tymi wizjami boga jest w zasadzie taka sama jak
                  różnica między ateizmem, a teizmem. To, że naukowiec powiedział słowo "bóg" nie
                  oznacza, że ma światopogląd zgodny z Twoim.
                  • marcinlet Re: Bóg jako byt rzeczywisty 29.06.07, 09:10
                    Echo chyba się zamknęła w bezpiecznym kokonie prościutkiego czarnobiałego
                    postrzegania świata. :D
                  • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 29.06.07, 16:29
                    >Zaczynam sądzić, że chyba musisz w głębi wątpić
                    > w istnienie boga, skoro odwołujesz się do takich naiwnych argumentów jak to, że
                    > któryś fizyk wierzy w boga osobowego ma być dowodem prawdziwości religii.

                    Poczytaj o czym to jest. Odpowiadam na pytanie. Nigdy nie bralam pod uwage
                    czyichs wierzen jako dowodow. Nawet pisze ze wiara is 50/50, z przewaga ateistow
                    wsrod moralnie nieuporzadkowanych.
            • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 27.06.07, 08:35
              > Chyba dlatego najwiecej wierzacych naukowcow jest wsrod fizykow. Tylko uczeni
              > radzieccy "naukowo" udowodnili ze Boga nie ma.

              Większość fizyków wierzy w metafizycznego boga Einsteina, a nie objawionego
              moralistę religijnego jakiego wyznaje większość religii. Natomiast uczeni
              radzieccy "udowodnili" pewnie różne rzeczy bo władza tego od nich chciała,
              podobnie jak naukowcy średniowieczni "udowodnili" wielokrotnie, że bóg jest.


              PS. Wydaje mi się, że identyczną wymianę argumentów mieliśmy jakiś rok temu.
              • czwarty.wymiar Re: Bóg jako byt rzeczywisty 27.06.07, 16:15
                Eintstein (skoro już został "wywołany"):
                "To oczywiście kłamstwo co czytałaś o mojej religijności; kłamstwo, które jest raz po raz powtarzane. Nie wierzę w osobowego Boga [...]. Gdybym jednak musiał znależć w sobie coś, co miałoby aspekt religijny, to byłaby to bezgraniczna fascynacja struktórą świata, jaką ukazuje nam nauka."
                "Koncepcja osobowego Boga jest mi zupełnie obca i uważam ją wręcz za naiwną."
                • czwarty.wymiar Ale orta walnąłem przy przepisywaniu! 27.06.07, 16:39
                  Sam się przyznałem, więc niech sobie ewentualni ortografowie już darują ;)
                • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 28.06.07, 11:20
                  > "To oczywiście kłamstwo co czytałaś o mojej religijności; kłamstwo, które jest
                  > raz po raz powtarzane. Nie wierzę w osobowego Boga [...]. Gdybym jednak musiał
                  > znależć w sobie coś, co miałoby aspekt religijny, to byłaby to bezgraniczna fas
                  > cynacja struktórą świata, jaką ukazuje nam nauka."

                  Otóż to. Mimo tego jednoznacznego cytatu niektórzy teiści przypisują Einsteinowi
                  wiarę w osobowego boga i wyznawanie religii i traktują to jako dowód na
                  prawdziwość swojej religii.
              • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 29.06.07, 05:34


                facet123 napisał:
                > Natomiast uczeni
                > radzieccy "udowodnili" pewnie różne rzeczy bo władza tego od nich chciała,
                > podobnie jak naukowcy średniowieczni "udowodnili" wielokrotnie, że bóg jest.
                >
                >
                > PS. Wydaje mi się, że identyczną wymianę argumentów mieliśmy jakiś rok temu.

                Widze ze nawet nie wiesz ze w Sredniowieczu zasady naukowego dowodzenia byly w
                powijakach i nauka jako taka nie istniala do XVII wieku. Jesli twierdzisz ze
                uczeni radzieccy wychowani w systemie opartym na rozumie i oswieceniu powinni
                byc oceniani wg. tych samych zasad co filozofowie sredniowieczni, to uwazam ze
                jestes tanim propagandysta.
                • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 29.06.07, 08:49
                  > Widze ze nawet nie wiesz ze w Sredniowieczu zasady naukowego dowodzenia byly w
                  > powijakach i nauka jako taka nie istniala do XVII wieku. Jesli twierdzisz ze
                  > uczeni radzieccy wychowani w systemie opartym na rozumie i oswieceniu powinni
                  > byc oceniani wg. tych samych zasad co filozofowie sredniowieczni, to uwazam ze
                  > jestes tanim propagandysta.

                  Oczywiście, że komunizm w radzieckim totalitarnym wykonaniu zmuszał naukowców do
                  dowodzenia tego co władza nakazała. Dokładnie tak samo jak średniowiecznych
                  filozofów zmuszała do tego teokracja. Jedni i drudzy wierzyli bezkrytycznie w
                  swoją ideologię, a wtedy wszystko da się "wykazać" niezależnie od obowiązującej
                  metodologii.
                  • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 29.06.07, 16:31
                    > dowodzenia tego co władza nakazała. Dokładnie tak samo jak średniowiecznych
                    > filozofów zmuszała do tego teokracja. Jedni i drudzy wierzyli bezkrytycznie w
                    > swoją ideologię, a wtedy wszystko da się "wykazać" niezależnie od obowiązującej
                    > metodologii.

                    Nie podkladaj sie. Poczytaj zyciorys sw. Tomasza. Czlowiek nie robil nic z
                    przymusu tylko z radoscia i z wolnej woli. Skoncz z propaganda.
                    • czwarty.wymiar Re: Bóg jako byt rzeczywisty 29.06.07, 16:51
                      To nie propaganda - propagande akurat siejesz ty (przykład św. Tomasza nie podważa przecież tego, o czym wspomniał facet123).
                  • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 30.06.07, 18:52
                    Oczywiście, że komunizm w radzieckim totalitarnym wykonaniu zmuszał naukowców d
                    > o
                    > dowodzenia tego co władza nakazała. Dokładnie tak samo jak średniowiecznych
                    > filozofów zmuszała do tego teokracja

                    Podaj przyklad jak sw. Tomasz zostal zmuszony do rozwiniecia filozofii
                    tomistycznej. Rece opadaja.
                    • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 02.07.07, 07:19
                      Jedna sprawa to zmuszać kogoś bezpośrednio, a inna to tworzyć klimat
                      umożliwiający rozwój tylko jeden kierunek badań jedną interpretacje wyników. W
                      radzieckiej Rosji wystarczyła szczątkowa inteligencja aby wiedzieć jak skończy
                      naukowiec podważający idee komunizmu. Jeszcze mniej wyobraźni potrzeba by
                      wyobrazić sobie jak skończyłby ktoś kto w średniowieczu sprzeciwiłby się naukom
                      kościoła.
                      • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 03.07.07, 03:24
                        > Jedna sprawa to zmuszać kogoś bezpośrednio, a inna to tworzyć klimat
                        > umożliwiający rozwój tylko jeden kierunek badań jedną interpretacje wyników.

                        Ja mysle ze KK stworzyl potworny klimat nacisku ktory zmusil sw. Tomasza do
                        zbudowania filozofii naturalnej ktora jest podstawa nowoczesnej nauki. Nacisk
                        szedl duzo dalej, mnich Occam pod naciskiem KK wynalazl brzytwe Occama.
                        Kosciol naciskal tez na wladcow i wspoluczestniczyl w zbrodni zalozenia
                        uniwersytetow europejskich. Otumanil MichaelAngela do pomalowania Kaplicy
                        Sykstynskiej i wyrzezbienia La Pieta. Chcialabym zeby sojuz stworzyl taki
                        klimat, oj chcialabym.

                        >Jeszcze mniej wyobraźni potrzeba by
                        > wyobrazić sobie jak skończyłby ktoś kto w średniowieczu sprzeciwiłby się naukom
                        > kościoła.

                        Rzwczywiscie wyobrazni ci brakuje albo cierpisz na ideologiczny skret kiszek.
                        • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 03.07.07, 07:53
                          > Ja mysle ze KK stworzyl potworny klimat nacisku ktory zmusil sw. Tomasza do
                          > zbudowania filozofii naturalnej ktora jest podstawa nowoczesnej nauki

                          Zupełnie przypadkiem św. Tomasz wymyślił też 5 "dowodów" na istnienie boga. W
                          zasadzie rozwiał tym wszelkie wątpliwości dotyczące jego istnienia (które mógłby
                          mieć ktoś kto ewentualnie był na tyle odważny by nie bać się stosu)...
                          Św. Tomasz z Akwinu był prawdopodobnie bardzo mądrym człowiekiem i z powodu
                          środowiska w jakim żył całą swoją inteligencję przeznaczył na to aby udowadniać
                          tezy które "musiały" być prawdziwe. Stworzył więc pewien aparat który potem
                          jednak wykorzystywał w skrajnie stronniczy sposób.

                          > Occam pod naciskiem KK wynalazl brzytwe Occama.

                          A to jeszcze lepszy przykład. Occam stworzył zasadę wstępnej weryfikacji hipotez
                          naukowych która zastosowana do boga natychmiast stwierdza, że jest on właśnie
                          bytem nadmiarowym którego należałoby tą brzytwą "odciąć" (przynajmniej od
                          naukowej wizji świata). Tyle że, takie rozumowanie było dla niego niewyobrażalne
                          - był tak głęboko przekonany o istnieniu boga, że nie potrafił zastosować do
                          niego wymyślonych przez siebie podstaw metodologii naukowej.

                          Te przykłady pokazują jak bardzo ukierunkowany na wiarę był świat w tamtych
                          czasach. Ludzie od narodzin byli przekonywani, że bóg jest rzeczywistym bytem
                          będącym centrum ich życia. Jakkolwiek ktoś był mądry nie mógł zdziałać nic na
                          polu nauki, sztuki czy polityki jeśli nie umieszczał w centrum swojej
                          działalności boga. Po prostu nic takiego nie mieściło się wtedy ludziom w głowach.
                          Powiedz mi (bo nie wiem jak w jakim stopniu utraciłaś trzeźwe spojrzenie na
                          historię) - Czy naprawdę wierzysz, że taki Occam, albo św. Tomasz z Akwinu
                          doszli do swoich wniosków bez żadnej indoktrynacji religijnej? Że formułowali
                          swoje hipotezy odseparowani od ówczesnych teokracji i zupełnie przypadkiem
                          doszli do tez zgodnych z katolicką wizją świata?
                          Zauważ, że osoby które chciały zajmować się w tamtych czasach filozofią i nauką
                          miały tylko jedną drogę - zostać duchownymi/zakonnikami, a to znaczy, że byli
                          jeszcze bardziej ukierunkowywani na religijną wizję świata.

                          Ja już w tej chwili nie sieję, żadnej ateistyczno-/racjonalnej propagandy -
                          Zgadzam się, że to kościół był ostoją nauki i sztuki w czasach średniowiecza i
                          wszelki jej rozwój (wprawdzie jak na te kilkaset lat - bardzo powolny) był
                          wynikiem właśnie jego działalności. Nie można jednak nie zauważać, że cała ta
                          nauka była tak ściśle podporządkowana utwierdzaniu się w myśli teistycznej, że
                          trudno traktować ją obecnie jako wytwór nieskrępowanej myśli.



                          • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 03.07.07, 16:27
                            > Zupełnie przypadkiem św. Tomasz wymyślił też 5 "dowodów" na istnienie boga. W
                            > zasadzie rozwiał tym wszelkie wątpliwości dotyczące jego istnienia (które mógłb
                            > y
                            > mieć ktoś kto ewentualnie był na tyle odważny by nie bać się stosu)...
                            > Św. Tomasz z Akwinu był prawdopodobnie bardzo mądrym człowiekiem i z powodu
                            > środowiska w jakim żył całą swoją inteligencję przeznaczył na to aby udowadniać
                            > tezy które "musiały" być prawdziwe. Stworzył więc pewien aparat który potem
                            > jednak wykorzystywał w skrajnie stronniczy sposób.

                            Sw. Tomasz przeprowadzil cala synteze Arystotelesa z aparatem logicznym
                            metafizyki. Walczyl z gnoza ktorej przedstawicielami w jego czasach byli
                            katarzy a potem Giordano Bruno. Gdyby katarzy gloszacy herezje ze materia jest
                            dzielem szatana zdominowali Europe, nigdy nie rozwinela by sie w niej nauka.
                            Jedyny nacisk, nazwijmy go "postepowym" zrobili jego bracia ktorzy
                            przyprowadzili mu kobiete lekkich obyczajow do klasztoru, zeby go stamtad
                            wywabic. Sw. Tomasz wpadl w szal i wypedzil ich i ja plonaca pochodnia.
                            Oczywiscie wszystko to zrobil pod zbroniczym naciskiem Kosciola.

                            > A to jeszcze lepszy przykład. Occam stworzył zasadę wstępnej weryfikacji hipote
                            > z
                            > naukowych która zastosowana do boga natychmiast stwierdza, że jest on właśnie
                            > bytem nadmiarowym którego należałoby tą brzytwą "odciąć" (przynajmniej od
                            > naukowej wizji świata). Tyle że, takie rozumowanie było dla niego niewyobrażaln
                            > e
                            > - był tak głęboko przekonany o istnieniu boga, że nie potrafił zastosować do
                            > niego wymyślonych przez siebie podstaw metodologii naukowej.

                            O Occamie tez nic nie wiesz. Brzytwa Occama powstala dzieki metafizyce ktora
                            jest czysto logicznym dociekaniem. W nowoczesnej fizyce metafizycy nazywaja sie
                            teoretykami. Otoz metafizyka byla owocem zbrodniczego wplywu Kosciola i jest
                            jednym z 2 skladnikow filozofii naturalnej. Occam chcial uporzadkowac metody
                            metafizyczne i gdy filozofowie odwolywali sie do nowych hipotez zeby wyjasnic
                            poprzednie (czesto chodzilo o przyslowiowa liczbe aniolow (bytow) na glowce
                            szpilki), wtedy Occam wyszedl z regula "nie mnozyc bytow nad miare". Bez
                            metafizyki nie byloby brzytwy Occama.

                            > Czy naprawdę wierzysz, że taki Occam, albo św. Tomasz z Akwinu
                            > doszli do swoich wniosków bez żadnej indoktrynacji religijnej?

                            Wrecz przeciwnie. DZIEKI "indoktrynacji religijnej", czyli DZIEKI kontaktowi z
                            zywa religia ktora ma cos gleboko prawdziwego do powiedzenia o Wszechswiecie.
                            Inne religie nie daly takich wynikow.

                            >Nie można jednak nie zauważać, że cała ta
                            > nauka była tak ściśle podporządkowana utwierdzaniu się w myśli teistycznej, że
                            > trudno traktować ją obecnie jako wytwór nieskrępowanej myśli.


                            Cala nauka byla napedzana, organizowana i inspirowana przez mysl teistyczna,
                            konkretnie nauki Chrystusa przekazywane przez Kosciol Katolicki.


                            • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 03.07.07, 16:58
                              > Gdyby katarzy gloszacy herezje ze materia jest
                              > dzielem szatana zdominowali Europe, nigdy nie rozwinela by sie w niej nauka.

                              Ok, niech będzie, że na skutek sporów między teistami przypadkiem zwyciężyła
                              wersja która nie była zupełnie mordercza dla nauki.
                              Oprócz tego nie wiem dlaczego przywiązujesz taką wagę do rozwoju nauki w
                              średniowieczu bo jak by na to nie patrzeć rozwój ten był skrajnie powolny.
                              Dzięki kościołowi za sprzeciwienie się teorii geocentrycznej albo za wykonywanie
                              sekcji zwłok groziły kary i nawet jeśli kościół wspierał oswojoną na swoje
                              potrzeby naukę, to prawdziwy jej rozkwit nastąpił dopiero w nowoczesnej Europie
                              w której przestała działać inkwizycja.

                              > W nowoczesnej fizyce metafizycy nazywaja sie teoretykami.

                              Chyba ty nazywasz fizyków teoretyków metafizykami. Fizyka to nauka o tym co
                              jest. Metafizyka to nauka o tym dlaczego to jest - spogląda na świat z zupełnie
                              innego poziomu i nie zajmuje się dociekaniem jak działają prawa przyrody.

                              > wtedy Occam wyszedl z regula "nie mnozyc bytow nad miare". Bez metafizyki nie
                              > byloby brzytwy Occama.

                              To możliwe. Nie zmienia to jednak faktu, że nie potrafił on zastosować jej do
                              wyznawanego przez siebie boga.

                              > Wrecz przeciwnie. DZIEKI "indoktrynacji religijnej", czyli DZIEKI kontaktowi z
                              > zywa religia ktora ma cos gleboko prawdziwego do powiedzenia o Wszechswiecie.

                              Takie twierdzenie tylko utwierdza mnie, że nie dojdziemy do porozumienia. Jesteś
                              tak samo pewna absolutnej nieomylności swojej religii jak większość wyznawców
                              różnych religii (choćby to powinno ci dać do myślenia).
                              Co takiego prawdziwego o wszechświecie powiedziało nam chrześcijaństwo? Że
                              wszechświat powstał 5tys. lat temu?

                              > Inne religie nie daly takich wynikow.

                              Ich wyznawcy mają inne zdanie. Po za tym któraś religia musiała okazać się
                              bardziej skuteczna niż inne i to o niczym nie świadczy.

                              > Cala nauka byla napedzana, organizowana i inspirowana przez mysl teistyczna,
                              > konkretnie nauki Chrystusa przekazywane przez Kosciol Katolicki.

                              Cały świat był i ciągle w większości jest zdominowany przez teistów. W czasach
                              średniowiecza nikt się przecież nie przyznawał do ateizmu. Dlatego całą nauka
                              pochodząca tego okresu pochodzi w całości ze środowisk teistycznych i nie
                              świadczy to o niczym na korzyść teizmu, bo po prostu innej opcji nie było.
                              Natomiast filozofowie starożytni doskonale sobie radzili bez chrześcijaństwa jak
                              również doskonale bez niego radzi sobie nauka dzisiejsza.

                              • marcinlet Re: Bóg jako byt rzeczywisty 03.07.07, 21:01
                                facet123 napisał:

                                > Oprócz tego nie wiem dlaczego przywiązujesz taką wagę do rozwoju nauki w
                                > średniowieczu bo jak by na to nie patrzeć rozwój ten był skrajnie powolny.
                                Podczas tzw. Wieków Ciemnych (V-X w. n.e.) to tego rozwoju nawet wcale nie było.

                                > Dzięki kościołowi za sprzeciwienie się teorii geocentrycznej albo za
                                >wykonywanie
                                > sekcji zwłok groziły kary
                                Co do sekcji zwłok, to na średniowiecznych uniwersytetach nauka anatomii
                                wyglądała tak:
                                Nauczyciel stojący na katedrze i sporo oddalony od zwłok, na które nawet nie
                                patrzył, czytał pisma Galena (słynnego lekarza z II w. n.e.). Samą sekcję robił
                                jakiś amator. Jeśli rzeczywistość przeczyła tekstowi (traktowanemu jako
                                niepodważalny autorytet)nie uznawano, że Galen się pomylił, ale że to patologia
                                lub jakaś szczególna cecha nieboszczyka.
                                Podobnie było z innymi dyscyplinami. Tak jak w teologii autorytetem była
                                Biblia, tak w innych dziedzinach odwoływano się bezkrytycznie do starożytnych
                                mistrzów.
                                • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 04.07.07, 04:20
                                  > Nauczyciel stojący na katedrze i sporo oddalony od zwłok, na które nawet nie
                                  > patrzył, czytał pisma Galena (słynnego lekarza z II w. n.e.). Samą sekcję robił
                                  >
                                  > jakiś amator.

                                  Taki jak Leonardo da Vinci ktory robil szczegolowe szkice anatomiczne.
                                  • marcinlet Re: Bóg jako byt rzeczywisty 04.07.07, 09:16
                                    Gość portalu: Echo napisał(a):
                                    Samą sekcję
                                    > robił
                                    > > jakiś amator.
                                    >
                                    > Taki jak Leonardo da Vinci ktory robil szczegolowe szkice anatomiczne.

                                    Na średniowiecznych uniwersytetach aż się roiło od takich Leonardów...
                                    • Gość: Echp Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 05.07.07, 00:10
                                      > Na średniowiecznych uniwersytetach aż się roiło od takich Leonardów...

                                      Tak jak na tym postepowym forum. Glupoty zawsze jest wiecej niz talentu.
                              • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 04.07.07, 03:23
                                > Oprócz tego nie wiem dlaczego przywiązujesz taką wagę do rozwoju nauki w
                                > średniowieczu bo jak by na to nie patrzeć rozwój ten był skrajnie powolny.

                                Europa podbita przez barbarzyncow, najpierw musiala przejsc benedyktynski
                                wysilek Kosciola (budowanie warownych klasztorow zeby uniknac natepnych napadow,
                                zakladanie szkol, reczne przepisywanie ksiag, uczenie chlopow hodowli i uprawy
                                roli etc.). Zadziwia mnie ze Sredniowieczny KK potrafil w tych warunkach
                                zbudowac nauke a nie np. Arabowie ktorzy podbili najwieksze cywilizacje tamtych
                                czasow. Tymczasem KK musial pracowac z barbarzynska Europa. Napisz w ktorej
                                cywilizacji nauka rozwinela sie w ogole (niekoniecznie szybciej).

                                > > Wrecz przeciwnie. DZIEKI "indoktrynacji religijnej", czyli DZIEKI kontakt
                                > owi z
                                > > zywa religia ktora ma cos gleboko prawdziwego do powiedzenia o Wszechswie
                                > cie.
                                >
                                > Takie twierdzenie tylko utwierdza mnie, że nie dojdziemy do porozumienia. Jeste
                                > ś
                                > tak samo pewna absolutnej nieomylności swojej religii jak większość wyznawców
                                > różnych religii (choćby to powinno ci dać do myślenia).

                                Fakty mowia same za siebie. Nie widze zeby jakakolwiek inna religia miala taki
                                wklad do nauki jak Chrzescijanstwo. Majac do wyboru jednego Boga i wielosc
                                wszechswiatow, zgodnie z brzytwa Occama wybieram te pierwsza mozliwosc.

                                >
                                > Cały świat był i ciągle w większości jest zdominowany przez teistów. W czasach
                                > średniowiecza nikt się przecież nie przyznawał do ateizmu. Dlatego całą nauka
                                > pochodząca tego okresu pochodzi w całości ze środowisk teistycznych i nie
                                > świadczy to o niczym na korzyść teizmu, bo po prostu innej opcji nie było.

                                Upraszczasz: buddyzm i konfucjonizm sa filozofiami ateistycznymi. Rozwijaly sie
                                w wysokich cywilizacjach. Ale glosily gnoze, teorie ze materialny swiat jest
                                zluda, cykliczne wszechswiaty etc. ktore postawily ich dokladnie na bakier z
                                nowozytna nauka rozwijana w katolickich klasztorach i uniwersytetach
                                Sredniowiecza i inspirowana chrzescijanskimi dogmatami ze czas, przestrzen i
                                materia mialy poczatek, ze materia jest rzeczywistoscia a nie zluda, stworzona
                                przez Boga, ze studiowanie materii jako dziela stworzenia ma sens etc.

                                > Natomiast filozofowie starożytni doskonale sobie radzili bez chrześcijaństwa ja
                                > k
                                > również doskonale bez niego radzi sobie nauka dzisiejsza.

                                Najwyrazniej sobie nie radzili bo ich filozofia nie doprowadzila do rozwoju
                                nauki w starozytnosci.



                                > To możliwe. Nie zmienia to jednak faktu, że nie potrafił on zastosować jej do
                                > wyznawanego przez siebie boga.

                                Do dzis nikt nie zastosowal brzytwy Occama do pytan ostatecznych. Alternatywa
                                Boga jest wielosc Wszechswiatow (multiverse), zeby wyjasnic dlaczego nasz
                                Wszechswiat jest tak dokladnie dostosowany do powstania zycia. Anty-teisci
                                zamiast jednego Boga glosza wiec wielosc wszechswiatow na co nie tylko nie ma
                                dowodow ale jest wbrew brzytwie Occama.

                                • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 04.07.07, 08:20
                                  > Fakty mowia same za siebie. Nie widze zeby jakakolwiek inna religia miala taki
                                  > wklad do nauki jak Chrzescijanstwo

                                  Jak już pisałem - faktycznie z pośród kultur takich religii jak islam, buddyzm
                                  czy chrześcijaństwo największe sukcesy naukowe miały miejsce w świecie
                                  chrześcijańskim. Tylko, że jeśli brać pod uwagę średniowiecze to te sukcesy były
                                  bardzo mierne i nie ma czym się emocjonować.
                                  Prawdziwy rozwój nauki nastąpił dopiero potem. Miało to miejsce też w środowisku
                                  chrześcijańskim, ale tylko dlatego, że chrześcijańska Europa jako pierwsza na
                                  świecie dopuściła idee wolnościowe. W świecie islamskim do dzisiaj rządzi
                                  teokracja, natomiast filozofie wschodnie są tak bardzo nakierowane na wewnętrzny
                                  rozwój duchowy, że nie przywiązują większej wagi do nauki i techniki.
                                  Można powiedzieć, że najlepsze co dało nam chrześcijaństwo to umożliwienie
                                  laicyzacji życia politycznego, naukowego, kulturalnego i społecznego. A i tak
                                  nie było to celem kościoła katolickiego, ale odbyło się wbrew jemu.
                                  Czyli zaletą chrześcijaństwa jest to, że umożliwiło ono umniejszenie własnej
                                  roli w społeczeństwie, może nawet samoeliminację. Islam nigdy nie dopuściłby do
                                  niczego takiego i dlatego kraje islamskie są pod względem nauki i kultury daleko
                                  w tyle.

                                  > Upraszczasz: buddyzm i konfucjonizm sa filozofiami ateistycznymi. Rozwijaly
                                  > sie w wysokich cywilizacjach. Ale glosily gnoze, teorie ze materialny swiat
                                  > jest zluda

                                  Gnoza to pojęcie czysto religijne. Pisałem już, że jeśli Ci będzie z tym lepiej,
                                  to mogę się zgodzić, że chrześcijaństwo jest 'fajniejsze' z pośrów różnych
                                  religii, ok (choć wyznawcy tych innych religii są innego zdania)? Nie mam
                                  zamiaru wywyższać żadnej innej religii ponad chrześcijaństwo i zakończmy ten temat.

                                  > Najwyrazniej sobie nie radzili bo ich filozofia nie doprowadzila do rozwoju
                                  > nauki w starozytnosci.

                                  Jak to nie? Podstawy matematyki i filozofii powstały właśnie w świecie
                                  starożytnym. Sokrates, Platon, Arystoteles - rozumiem, że te imiona dla Ciebie
                                  nic nie znaczą? Przecież to byli właśnie twórcy filozofii.

                                  > Do dzis nikt nie zastosowal brzytwy Occama do pytan ostatecznych. Alternatywa
                                  > Boga jest wielosc Wszechswiatow (multiverse), zeby wyjasnic dlaczego nasz
                                  > Wszechswiat jest tak dokladnie dostosowany do powstania zycia

                                  Faktycznie stosowanie brzytwy do tego typu metafizycznych pytań jest tak samo
                                  naciągane jak jakakolwiek inna forma odpowiedzi na nie. Można natomiast za
                                  pomocą brzytwy łatwo wyeliminować objawienia i manifestacje boga osobowego w
                                  naszym świecie - każda taka manifestacja ma wiele wytłumaczeń nie wymagających
                                  dodatkowego bytu w postaci boga objawionego jak choćby fantazja świadków.

                                  Co do multiverse to nie prawda, że jest on jedyną alternatywą dla boga, skąd w
                                  ogóle wzięłaś takie twierdzenie? Multiverse kojarzy mi się raczej z wielością
                                  światów wynikającą z nieoznaczoności kwantowej - to znaczy światów które mają
                                  takie same prawa fizyki i stałe fizyczne, ale inne zdarzenia kwantowe
                                  determinują w nich zachowanie materii - słowem serial "Sliders" :)

                                  Po pierwsze to idea multiverse (w Twoim ujęciu) nie jest dla mnie w żaden sposób
                                  gorsza od hipotezy boskiej, a nawet lepsza ponieważ nie personifikuje praw
                                  fizyki w postać świadomej istoty. Personifikacja taka (podobnie jak
                                  personifikacja sił przyrody u człowieka prymitywnego) wydaje mi się czymś do
                                  czego umysł ludzki bardzo chętnie dąży, a nie wynikiem racjonalnego rozumowania.

                                  Po drugie - pytanie o to dlaczego wszechświat jest jaki jest jest pytaniem na
                                  które wg mnie nie istnieje ostateczna odpowiedź. Hipoteza boga nie zmienia tutaj
                                  niczego, a jedynie przenosi naszą niewiedzę na pewien dodatkowy byt - boga
                                  właśnie. No bo jeżeli bóg tak dobrał cechy wszechświata aby powstał człowiek, to
                                  ja ciągle mogę się zapytać bo co był mu ten człowiek?
                                  To trochę tak jak z odkrywaniem budowy atomu - gdy stwierdzono, że tylko
                                  niektóre poziomy energetyczne (orbity) są dozwolone pojawiło się pytanie -
                                  dlaczego tylko i dokładnie te?.
                                  Można sobie odpowiedzieć na to w stylu teistycznym - "bo bóg tak chciał i
                                  inaczej nie powstały by związki chemiczne i człowiek", a można szukać
                                  wyjaśnienia wynikającego z praw fizyki i dojść do tego, że dozwolone orbity
                                  odpowiadają wielokrotności długości fali materii.
                                  A dlaczego długość fali materii (czyli stała Plancka) jest właśnie taka? Znowu
                                  można sobie odpowiedzieć w stylu teistycznym "Bo bóg tak chciał", albo szukać
                                  odpowiedzi wynikającej z praw fizyki. Jeszcze jej nie znamy - w tej chwili stałe
                                  fizyczne są dla nas zbiorem niezależnych od siebie liczb które "na oko" mogły by
                                  być równie dobrze nieco inne. Tak samo jak orbity elektronów wydawały się być
                                  losowe zanim ktoś nie odkrył systemu jaki nimi rządzi.
                                  Być może ktoś sformułuje ogólniejszą teorię fizyczną (poszukiwana dzisiaj
                                  kwantowa teoria grawitacji) która jakoś te stałe uporządkuje i wykaże, że ich
                                  wartości nie są losowe, ale podlegają jakiemuś ogólnemu prawu? Z pewnością
                                  przyczyni się to do lepszego rozumienia świata przez nas, ale ciągle będzie
                                  można się pytać dlaczego to ogólniejsze prawo jest właśnie takie, a nie inne?
                                  Takie pytanie jest pytaniem na które nie istnieje ostateczna odpowiedź. Można
                                  albo ten fakt zaakceptować albo aplikować sobie iluzję odpowiedzi w postaci boga
                                  . Iluzję ponieważ te same ostateczne pytania można zadać w kontekście boga i
                                  wtedy okaże się, że odpowiedzi na nie tak samo nie istnieją.
                                  • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 04.07.07, 20:31
                                    > Jak już pisałem - faktycznie z pośród kultur takich religii jak islam, buddyzm
                                    > czy chrześcijaństwo największe sukcesy naukowe miały miejsce w świecie
                                    > chrześcijańskim. Tylko, że jeśli brać pod uwagę średniowiecze to te sukcesy był
                                    > y
                                    > bardzo mierne i nie ma czym się emocjonować.
                                    > Prawdziwy rozwój nauki nastąpił dopiero potem

                                    Nie rozumiesz jak sie licza poczatki. Owszem, sw. Tomasz z Akwinu zbudowal
                                    filozofie naturalna na ktorej bazowaly katolickie uniwersytety, ksztalcace
                                    filozofow, matematykow i astronomow. Bez tego "prawdziwy rozwoj nauki" nie
                                    nastapilby nigdy.

                                    To cos tak jakby powiedziec ze to prawda ze Maria Sklodowska odkryla pierwiastki
                                    promieniotworcze, ale prawdziwy rozwoj fizyki jadrowej "nastąpił dopiero potem".
                                    Az smutno sie czyta taka probe oderwania od siebie scisle powiazanych faktow.

                                    > Można powiedzieć, że najlepsze co dało nam chrześcijaństwo to umożliwienie
                                    > laicyzacji życia politycznego, naukowego, kulturalnego i społecznego. A i tak
                                    > nie było to celem kościoła katolickiego, ale odbyło się wbrew jemu.

                                    Owszem "oddajcie co cesarskie cesarzowi a co boskie Bogu" bylo podstawa
                                    oddzielenia cesarstwa i papiestwa, a potem panstwa i kosciola. Znow klaniaja sie
                                    przypowiesci z Ewangelii o nasionach tam zasianych ktore mialy wydac owoce w
                                    historii.

                                    > Czyli zaletą chrześcijaństwa jest to, że umożliwiło ono umniejszenie własnej
                                    > roli w społeczeństwie, może nawet samoeliminację.

                                    Mysle ze niekontrolowany laicyzm moze doprowadzic do samoeliminacji calej
                                    cywilizacji Zachodu.

                                    > to mogę się zgodzić, że chrześcijaństwo jest 'fajniejsze' z pośrów różnych
                                    > religii, ok (choć wyznawcy tych innych religii są innego zdania)? Nie mam
                                    > zamiaru wywyższać żadnej innej religii ponad chrześcijaństwo i zakończmy ten te
                                    > mat.

                                    Po prostu chrześcijaństwo wydalo wielkie owoce ktorych inne religie nie wydaly i
                                    to jest stwierdzenie obiektywne. Chrystus nakazywal oceniac po owocach. Mam
                                    nadzieje ze chrześcijaństwo uratuje cywilizacje Zachodu od biologicznej
                                    samozaglady, od podporzadkowania hedonizmowi, bezdzietnosci, bezprzyszlosci i
                                    bezcelowosci. Nastepnie od podporzadkowania sie politycznej poprawnosci i
                                    terroryzmowi za jednym zamachem.

                                    • Gość: kix Wróżka Echo - 0 700 666 666 10,98min/z VAT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.07, 20:35
                                      >Mysle ze niekontrolowany laicyzm moze doprowadzic do samoeliminacji calej
                                      >cywilizacji Zachodu.

                                      >Mam
                                      >nadzieje ze chrześcijaństwo uratuje cywilizacje Zachodu od biologicznej
                                      >samozaglady, od podporzadkowania hedonizmowi, bezdzietnosci, bezprzyszlosci i
                                      >bezcelowosci. Nastepnie od podporzadkowania sie politycznej poprawnosci i
                                      >terroryzmowi za jednym zamachem.

                                      Marnujesz się. Pieniądz leży u twych "boskich" stóp, a nie umiesz go podnieść )))))))))))

                                      ps. To szklana kula czy tarot?
                                    • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 05.07.07, 08:19
                                      > Az smutno sie czyta taka probe oderwania od siebie scisle powiazanych faktow.

                                      Smutno to się czyta twierdzenia kogoś tak bardzo religijnie zindoktrynowanego,
                                      że uważa średniowiecze stworzyło podwaliny nowoczesnej nauki.

                                      > Mysle ze niekontrolowany laicyzm moze doprowadzic do samoeliminacji calej
                                      > cywilizacji Zachodu.

                                      Zgadzam się. Niestety tendencje do samozniszczenia są w rodzaj ludzki wpisane -
                                      pokazuje to historia ludzkości gdzie każda cywilizacja prędzej czy później
                                      upadała. Dla mnie bez różnicy jest czy świat pogrąży się w chaosie wynikającym z
                                      załamania się gospodarki, zmniejszonego przyrostu, czy w wojnach religijnych -
                                      prawdopodobnie jedna z tych katastrof wyzwoli pozostałe.

                                      > Po prostu chrześcijaństwo wydalo wielkie owoce ktorych inne religie nie
                                      > wydaly i to jest stwierdzenie obiektywne

                                      Jak już napisałem - chrześcijaństwo pozwoliło się wyeliminować z centrum życia
                                      politycznego. To jest najlepsze co ono dało. Można je w tym przypadku porównać
                                      do choroby uleczalnej i samo ustępującej, gdzie taki islam byłby chorobą
                                      nieuleczalną i przewlekłą.

                                      > Chrystus nakazywal oceniac po owocach

                                      Poziom życia i zadowolenie obywateli są najwyższe w zlaicyzowanych krajach
                                      skandynawskich. Jeśli porównasz państwa Europejskie albo USA (gdzie też
                                      teoretycznie panuje pluralizm kulturowy i wyznaniowy) to żyje się tam bez
                                      porównania lepiej niż w krajach ameryki środkowej i południowej tudzież
                                      schrystianizowanych państewkach afrykańskich gdzie katolików jest 99,9%.
                                      Osobiście nie twierdzę, że jest to dobre kryterium do oceniania wpływu religii
                                      na społeczeństwo, ale to ty zaproponowałaś ocenę "po owocach".

                                      > Mam nadzieje ze chrześcijaństwo uratuje cywilizacje Zachodu od biologicznej
                                      > samozaglady, od podporzadkowania hedonizmowi, bezdzietnosci, bezprzyszlosci i
                                      > bezcelowosci.

                                      Raczej na to już za późno. Wierzysz w utopię. Świat który sobie marzysz to
                                      wielka totalitarna teokracja na kształt średniowiecznego modelu państwa w
                                      miejscu gdzie obecnie znajduje się Europa i Ameryka. Zgadzam się, że taki twór
                                      był by mocarny - W czasach średniowiecza Europa już była centrum cywilizowanego
                                      świata, więc nawet gdyby kościół nie stracił swojej pozycji to i tak
                                      prawdopodobnie by się to nie zmieniło, a jedynie rozwój nauki i techniki byłby
                                      powolniejszy. Za głoszenie idei wolnościowych, wolności wyznania i
                                      równouprawnienia groziłby stos, ale za to przyrost naturalny pozwoliłby oprzeć
                                      się islamistom. O to Ci chodzi tak?
                                      Z dwojga złego ja już wolę upadek cywilizacji zachodniej i wiarę w to, że na jej
                                      popiołach powstanie coś nowego niż teokracja na kształt średniowiecza która i
                                      tak prędzej czy później musiała by upaść - albo na skutek wewnętrznych buntów,
                                      albo dlatego, że prędzej czy później ktoś użyłby broni atomowej przeciwko
                                      niewiernym.

                                  • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 04.07.07, 20:36
                                    > Po drugie - pytanie o to dlaczego wszechświat jest jaki jest jest pytaniem na
                                    > które wg mnie nie istnieje ostateczna odpowiedź.

                                    Czyli Twoje poglady sa religijne (wierzysz ze nie ma odpowiedzi)

                                    >Hipoteza boga nie zmienia tuta
                                    > j
                                    > niczego, a jedynie przenosi naszą niewiedzę na pewien dodatkowy byt - boga
                                    > właśnie.

                                    Dla mnie Bog w postaci Chrystusa jest rzeczywistoscia empiryczna o wymierzalnym
                                    wplywie na losy tego swiata.

                                    • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 05.07.07, 08:39
                                      > > Po drugie - pytanie o to dlaczego wszechświat jest jaki jest jest pytanie
                                      > m na
                                      > > które wg mnie nie istnieje ostateczna odpowiedź.
                                      >
                                      > Czyli Twoje poglady sa religijne (wierzysz ze nie ma odpowiedzi)

                                      Na tej samej zasadzie na jakiej wierze w istnienie świata, zamiast twierdzić, że
                                      składa się on jedynie z mojego umysłu karmionego iluzjami dostarczanymi przez
                                      zmysły podłączone do jakiegoś matriksa. Tego typu "wiara" nie ma nic wspólnego z
                                      wiarą religijną.

                                      Po za tym nie jest prawdą, że wierzę w brak ostatecznej odpowiedzi. Ja wiem, że
                                      dysponując danymi jakimi obecnie dysponujemy nie można sformułować żadnej
                                      sensownej odpowiedzi a nawet pytanie o sens wszechświata wydaje się tendencyjne,
                                      bo zakłada, że jakiś sens jest. W końcu sens to pojęcie ludzkiego umysłu. Prawa
                                      fizyki, atomy i pola nie mają żadnego sensu ani celu w swoim istnieniu. One po
                                      prostu są.

                                      > Dla mnie Bog w postaci Chrystusa jest rzeczywistoscia empiryczna o
                                      > wymierzalnym wplywie na losy tego swiata.

                                      A to jest dla mnie bardzo ciekawe. Dyskusja o metafizycznym bogu - koncepcji
                                      absolutu i stwórcy ma dla mnie sens. Twierdzę, że nie ma powodu powoływania
                                      takiego bytu, ale jeśli ktoś chce, to można sformułować w miarę spójną hipotezę
                                      istnienia takiego bytu i nie będę się z nią spierał.
                                      Bóg metafizyczny to jedyny bóg jakiego mogę nie wierzyć (bóg objawiony to dla
                                      mnie taki absurd, że powiedzieć, że w niego nie wierzę to za mało).
                                      Natomiast zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie jak można łączyć ten absolut
                                      odpowiedzialny za sprawy wyższe (prawa fizyki, cały olbrzymi wszechświat) ze
                                      spersonifikowanym objawionym bogiem religii który bywa okrutny albo miłościwy
                                      zależnie od okazji, który formułuje nakazy moralne nie wytrzymujące próby czasu
                                      albo ukazuje się w różnych postaciach ludziom i wystawia ich tym samym na
                                      frustrujące próby.
                                      To tak jakby powiedzieć, że pierwsza zasada dynamiki Newtona jest zdolna do
                                      miłości do człowieka, zakazuje mu używania antykoncepcji oraz przysłała na
                                      Ziemię swojego syna. Dlaczego wszechmocny absolut miałby igrać sobie z
                                      pojedynczymi ludźmi? Czujesz rozdźwięk?
                                      • a.giotto Re: Bóg jako byt rzeczywisty 05.07.07, 16:34
                                        facet123 napisał:

                                        > bo zakłada, że jakiś sens jest. W końcu sens to pojęcie ludzkiego umysłu. Prawa
                                        > fizyki, atomy i pola nie mają żadnego sensu ani celu w swoim istnieniu. One po
                                        > prostu są.


                                        kolejny dowód na to, że ateizm jest wiarą. Jest ślepą, dogmatyczną wiarą,
                                        zabobonem. Nawet dogmaty katolickie są w jakiś sposób uzasadnione, włączone w
                                        logiczną i spójną wizję świata i historii...

                                        Natomiast wyznanie wiary ateisty, polegające na tym, że "atomy po prostu są"
                                        jest najbardziej dogmatycznym, bezrozumnym, irracjonalnym stwierdzeniem, jakie
                                        można sobie wyobrazić.
                                        • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 05.07.07, 16:54
                                          > Natomiast wyznanie wiary ateisty, polegające na tym, że "atomy po prostu są"
                                          > jest najbardziej dogmatycznym, bezrozumnym, irracjonalnym stwierdzeniem, jakie
                                          > można sobie wyobrazić.

                                          Stwierdzenie, że materia istnieje bez podania jej celu i powodu jest jedynym do
                                          czego uprawnia obserwacja i rozum. Dopiero gdy dodamy do tego jeszcze fantazję
                                          to otrzymamy dogmaty religijne.
                                          • mg2005 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 06.07.07, 10:35
                                            facet123 napisał:

                                            > Stwierdzenie, że materia istnieje bez podania jej celu i powodu jest jedynym
                                            do
                                            > czego uprawnia obserwacja i rozum.

                                            Obserwacja tak, rozum nie...
                                        • Gość: kix Powtórnie proponuję ci poczytać: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 17:53
                                          > Natomiast wyznanie wiary ateisty, polegające na tym, że "atomy po prostu są"
                                          > jest najbardziej dogmatycznym, bezrozumnym, irracjonalnym stwierdzeniem, jakie
                                          > można sobie wyobrazić.

                                          www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=255&ShowArticleId=51224

                                          Nauka nie jest dogmatyczna. To tak w kwestii porządkowej. Zwłaszcza nauki ścisłe.

                                          Podejmiesz rękawicę i skomentujesz?
                                        • xtrin Re: Bóg jako byt rzeczywisty 05.07.07, 19:29
                                          a.giotto napisał:
                                          > Natomiast wyznanie wiary ateisty, polegające na tym, że "atomy po prostu są"
                                          > jest najbardziej dogmatycznym, bezrozumnym, irracjonalnym stwierdzeniem, jakie
                                          > można sobie wyobrazić.

                                          Natomiast wyznanie wiary teisty, polegające na tym, że "Bóg po prostu jest" jest
                                          najbardziej dogmatycznym, bezrozumnym, irracjonalnym stwierdzeniem, jakie można
                                          sobie wyobrazić.

                                          :)
                                          • a.giotto Re: Bóg jako byt rzeczywisty 05.07.07, 19:52
                                            xtrin napisała:

                                            > Natomiast wyznanie wiary teisty, polegające na tym, że "Bóg po prostu jest" jes
                                            > t
                                            > najbardziej dogmatycznym, bezrozumnym, irracjonalnym stwierdzeniem, jakie można
                                            > sobie wyobrazić.
                                            >
                                            > :)

                                            a włąśnie, że nie, hehehe! BO Bóg nigdy nie jest "po prostu". Jego byt nie jest
                                            jak byt atomu. Zresztą atom również nie jest "po prostu" .To tylko ateiści tak
                                            sądzą, są skazani na takie myślenie.

                                            jednego nie rozumiem: jaki interes może mieć człowiek, który sam siebie
                                            pozbawia boskiej perspektywy, zamyka się w bezsensie, niewoli bytu, którego
                                            nigdy nie zrozumie i tym samym nigdy nie będzie do końca szczęśliwy? WIem, zaraz
                                            powiesz,ze jesteś szczęśliwa, ale mnie takie szczęście nie wystarcza.
                                            • Gość: kix Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 20:13
                                              >Zresztą atom również nie jest "po prostu" .To tylko ateiści tak
                                              >sądzą, są skazani na takie myślenie.

                                              Dlaczego wciąż w kółko powtarzasz tą samą dość bzdurną hipotezę nie próbując się odnieść do artykułu, do którego wkleiłem już ci 2 razy link? Niewygodny artykuł, prawda?
                                            • xtrin Re: Bóg jako byt rzeczywisty 05.07.07, 20:50
                                              a.giotto napisał:
                                              > a włąśnie, że nie, hehehe!

                                              A właśnie, że tak, hehe....
                                              Litości... tak ciężko Ci pojąć, że niektórzy są INNI, mają INNE potrzeby, INNE
                                              zapatrywania, INNE priorytety, INNE podejście i INNE rozumienie świata?
                                            • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 06.07.07, 08:16
                                              > jednego nie rozumiem: jaki interes może mieć człowiek, który sam siebie
                                              > pozbawia boskiej perspektywy, zamyka się w bezsensie, niewoli bytu, którego
                                              > nigdy nie zrozumie i tym samym nigdy nie będzie do końca szczęśliwy? Wiem,
                                              > zaraz powiesz,ze jesteś szczęśliwa, ale mnie takie szczęście nie wystarcza.

                                              Interesu w tym nie ma żadnego oprócz takiego, że człowiek taki nie będzie się
                                              okłamywał.
                                              Sam napisałeś, że nie wyobrażasz sobie szczęścia bez wiary w boga. Wierzysz
                                              zatem nie z pobudek racjonalnych, ale po to by zapewnić sobie lepsze samopoczucie.
                                              Pojęcie "raj głupców" oznacza właśnie rezygnację z części rozumu na rzecz
                                              zachowania szczęścia - ateiści po prostu tego nie robią.
                                              Zgadzam się, że ludzie wierzący mogą łatwiej osiągać szczęście, ponieważ
                                              wmawiają sobie, że wszystko co się dzieje jest elementem boskiego planu.
                                              Ludzie niewierzący (jak ja) nie potrzebują takich afirmacji, lub afirmacje te na
                                              nich nie działają. Mogą oni zatem albo być mniej szczęśliwi (realiści zwykle są)
                                              albo tworzyć sobie własne cele w życiu dla zapewnienia szczęścia (dzieci,
                                              rodzina, kariera).

                                            • marcinlet Re: Bóg jako byt rzeczywisty 06.07.07, 09:15
                                              a.giotto napisał:

                                              > jednego nie rozumiem: jaki interes może mieć człowiek, który sam siebie
                                              > pozbawia boskiej perspektywy, zamyka się w bezsensie, niewoli bytu, którego
                                              > nigdy nie zrozumie i tym samym nigdy nie będzie do końca szczęśliwy? WIem,
                                              zara
                                              > z
                                              > powiesz,ze jesteś szczęśliwa, ale mnie takie szczęście nie wystarcza.
                                              To już Twój subiektywny problem.
                                            • marcinlet Re: Bóg jako byt rzeczywisty 06.07.07, 11:34
                                              a.giotto napisał:

                                              > a włąśnie, że nie, hehehe! BO Bóg nigdy nie jest "po prostu". Jego byt nie jes
                                              > t
                                              > jak byt atomu. Zresztą atom również nie jest "po prostu" .To tylko ateiści tak
                                              > sądzą, są skazani na takie myślenie.
                                              Teiści zaś skazani są na myślenie, że atom nie jest "po prostu".
                                          • mg2005 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 06.07.07, 10:43
                                            xtrin napisała:

                                            > Natomiast wyznanie wiary teisty, polegające na tym, że "Bóg po prostu jest"
                                            jes
                                            > t
                                            > najbardziej dogmatycznym, bezrozumnym, irracjonalnym stwierdzeniem, jakie
                                            można
                                            > sobie wyobrazić.

                                            Wyznanie wiary ateisty (Boga nie ma) jest równie dogmatyczne i irracjonalne...
                                            • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 06.07.07, 11:20
                                              > Wyznanie wiary ateisty (Boga nie ma) jest równie dogmatyczne i irracjonalne...

                                              Dlatego ja nie wypowiadam się kategorycznie o nieistnieniu boga. Po prostu
                                              uważam, że byt taki nie jest potrzebny do budowy wizji świata ani tłumaczenia
                                              sobie czegokolwiek. Trochę jak zastanawianie się czy milion lat świetlnych stąd
                                              istnieje jakaś inteligenta cywilizacja - twierdzić na 100% że tak albo na 100%
                                              że nie nie jest niczym racjonalnym. Ale oddawać jej pokłony, budować świątynie i
                                              konfabulować na temat nakazów moralnych jakie jakoby tamte istoty nam przekazały
                                              - to jest dopiero irracjonalność.
                          • a.giotto Re: Bóg jako byt rzeczywisty 03.07.07, 20:34
                            facet123 napisał:


                            > Powiedz mi (bo nie wiem jak w jakim stopniu utraciłaś trzeźwe spojrzenie na
                            > historię) - Czy naprawdę wierzysz, że taki Occam, albo św. Tomasz z Akwinu
                            > doszli do swoich wniosków bez żadnej indoktrynacji religijnej? Że formułowali
                            > swoje hipotezy odseparowani od ówczesnych teokracji i zupełnie przypadkiem
                            > doszli do tez zgodnych z katolicką wizją świata?


                            To raczej Ty jesteś zniewolony indoktrynacją ateistyczną. NIe wiem jakim
                            prawem oceniasz ludzi, którzy nie zniszczyli w sobie naturalnego odniesienia do
                            Stwórcy. Jaki masz punkt odniesienia?

                            Całe to gadanie, że Bóg jest "nadmiarowy" jest nic nie warte. Bo oczywiste
                            jest, że ateista może np. upiec ciasto, jeździć na rowerze, zrozumieć różne
                            naturalne procesy, rozwijać swoją wiedzę... tylko co z tego? Co takie
                            stwierdzenie wnosi?
                            • facet123 Re: Bóg jako byt rzeczywisty 04.07.07, 08:47
                              > To raczej Ty jesteś zniewolony indoktrynacją ateistyczną. NIe wiem jakim
                              > prawem oceniasz ludzi, którzy nie zniszczyli w sobie naturalnego odniesienia do
                              > Stwórcy. Jaki masz punkt odniesienia?

                              Przecież ja tych ludzi oceniam bardzo dobrze. Uważam, że oboje byli bardzo
                              mądrzy i tezy jakie stawiali były maksimum do czego było można dojść w czasach w
                              jakich żyli.
                              Ja żadnej ateistycznej indoktrynacji nie przeszedłem. Jedyne co twierdzę, to to,
                              że ci ludzie w ogóle nie zastanawiali się nad wyjaśnianiem świata bez udziału
                              boga. W ich czasach trudny by spodziewać innego podejścia. Tylko tyle.

                              > Całe to gadanie, że Bóg jest "nadmiarowy" jest nic nie warte. Bo oczywiste
                              > jest, że ateista może np. upiec ciasto, jeździć na rowerze, zrozumieć różne
                              > naturalne procesy, rozwijać swoją wiedzę... tylko co z tego? Co takie
                              > stwierdzenie wnosi?

                              A co warte jest twierdzenie, że bóg jest?
                              Jedno i drugie wnosi niewiele do naszej codziennej aktywności oraz rozumienia
                              naturalnych procesów. Ja po prostu godzę się z niewiedzą dotyczącą ostatecznych
                              pytań i w samych ostatecznych pytaniach widzę pewne nieścisłości. Wierzący
                              natomiast zadowala się odpowiedzią na nie w postaci boga, mimo, że z poznawczego
                              punktu widzenia to niewiele wnosi.
    • beretelwi Re: Bóg jako byt rzeczywisty 25.06.07, 19:04
      vacia napisała:

      > Istnienie Wszechświata i panujący w nim ład,
      istnienie Wszechswiata i lad to chyba bezlad.........
      > powstanie życia na Ziemi,
      he he he mineraly ilaste he he he
      > istnienie ludzkiej świadomości przemawia za istnieniem rzeczywistego ,
      > prawdziwego Boga.
      tak debilnego stwerdzenia juz dawno nie czytalem......
    • Gość: Kagan Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: 212.14.17.* 26.06.07, 13:11
      vacia napisała: Istnienie Wszechświata i panujący w nim ład, powstanie życia
      na Ziemi, istnienie ludzkiej świadomości przemawia za istnieniem
      rzeczywistego , prawdziwego Boga.
      - Jaki lad widisz na Ziemi? Brudne wojny prowadzone przez USA w Iraku czy w
      Afganistanie i ich rozliczne ofiary uwazasz za przejaw "ladu bozego"? No co,
      mona widac i tak... Np. niemiecki oboz zaglady w Oswiecimiu jako przejaw
      milosci bozej... :(
      • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 26.06.07, 16:41
        > Tylko uczeni radzieccy
        > "naukowo" udowodnili ze Boga nie ma.

        No i oczywiscie Kagan. Jak moglam przeoczyc:). Witaj Kaganie!
        • czwarty.wymiar Re: Bóg jako byt rzeczywisty 26.06.07, 17:05
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > > Tylko uczeni radzieccy
          > > "naukowo" udowodnili ze Boga nie ma.

          W kontekście tego cytatu - ciężar dowodowy spoczywa po stronie tych, którzy głoszą jakieś twierdzenia, a nie po przeciwnej. Szkoda, że tak mało ludzi to rozumie.
      • vacia Re: Bóg jako byt rzeczywisty 27.06.07, 13:05
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > vacia napisała: Istnienie Wszechświata i panujący w nim ład, powstanie życia
        > na Ziemi, istnienie ludzkiej świadomości przemawia za istnieniem
        > rzeczywistego , prawdziwego Boga.
        > - Jaki lad widisz na Ziemi? Brudne wojny prowadzone przez USA w Iraku czy w
        > Afganistanie i ich rozliczne ofiary uwazasz za przejaw "ladu bozego"? No co,
        > mona widac i tak... Np. niemiecki oboz zaglady w Oswiecimiu jako przejaw
        > milosci bozej... :(


        Te wojny ,obozy to dzieło człowieka a nie dzieło Boga, nie widzę powodu aby
        zdejmować z ludzi odpowiedzialność za ich czyny, dlaczego to robisz????.
        POzatym kto zabija innych na wojnie?
        Napewno nie człowiek przestrzegający Bożego przykazania "NIe zabijaj"
        • Gość: Echo etyki nie da sie wyrozumowac... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 28.06.07, 05:13
          Pytanie: dlaczego musimy sie odwolywac do Boga a nie rozumu.
          Ano poniewaz etyki nie da sie wykombinowac rozumem. Spalenie czlowieka wg. nauki
          to reakcja chemiczna. Zbrodnia nie jest pojeciem naukowym.

          Dlaczego nie zrobic aborcji jesli jest tak wygodniej? Ze co? Ze zycie ludzkie?
          Jakie ludzkie? Zawsze mozemy przedefiniowac ze ludzkie zaczyna sie od momentu x.
          Nie naukowo. Wg. widzimisie. Po prostu widzimisie. Nauka widzi zycie czlowieka
          jako proces ktory zaczyna sie w bardzo okreslonym momencie: momencie
          zaplodnienia. Ale zawsze mozna to obejsc etyka relatywna. W ktorym momencie
          nastepuje zaplodnienie? Sekunde wczesniej czy pozniej? Dobry argument. Ale wezmy
          legalna aborcje do 6 tygodni. Sekunde pozniej czy wczesniej? I tu wrzask!!!

          Dlaczego nie moge zabic babci jesli jest chora, ma zaniki pamieci i duzo
          pieniedzy ktore moga byc lepiej przeze mnie zuzyte. Ze co? Ze nie zabijaj?
          Dlaczego mamy zwracac uwage na jakas stara ksiazke. Zabijaj jesli to ma sens
          logiczny. Ze prawo nie pozwala? Prawo mozna zmienic. Oczywiscie babcia musi sie
          sama domagac zabicia. Ale to sie fa zalatwic. Mozne ja odpowiednio przygotowac,
          poduczyc. Ze co? Ze to niemoralne? A co to jest moralnosc.

          Dlatego etyka przychodzi z zewnatrz. Rozum robi z etyka co mu wygodniej. Etyka
          nie da sie wyrozumowac, musi sie odwolywac do wyzszych wartosci. To cos tak jak
          z komputerem ktory nigdy nie bedzie inteligentniejszy od czlowieka bo musi sie
          odwolywac do aksjomatow ktore sa w nim zakodowane. Twierdzenie Goedla pokazuje
          ze pewnych rzeczy nie da sie udowodnic w obrebie systemu logicznego bez wyjscia
          poza ten system. Podobnie z etyka.
          • vacia Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 28.06.07, 08:42
            Gość portalu: Echo napisał(a):


            > Dlatego etyka przychodzi z zewnatrz. . Etyka nie da sie wyrozumowac, musi sie
            odwolywac do wyzszych wartosci. To cos tak jak
            > z komputerem ktory nigdy nie bedzie inteligentniejszy od czlowieka bo musi sie
            > odwolywac do aksjomatow ktore sa w nim zakodowane. Twierdzenie Goedla pokazuje
            > ze pewnych rzeczy nie da sie udowodnic w obrebie systemu logicznego bez
            wyjscia> poza ten system. Podobnie z etyka.

            Zgadzam się z Tobą, też tak uważam. Etyki nie da się "wyrozumować" :-)
            Etyka odgórna ( od Boga) zdejmuje z nas ludzi ciężar wypracowania idealnego
            systemu wartości etycznych ,który trudno jest nam wymyśleć miedzy innymi z
            powodu naszej niedoskonałosci ale zaakceptować odgórną etykę możemy.
            Poprzez osobiste doświadczenie życiowe swoje i poprzednich pokoleń widzimy że
            etyka zawarta w dekalogu jest dobra, jest ponadczasowa,uniwersalna.
            Miłego dnia życzę
            • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 28.06.07, 09:15
              Nie zastanawia Cię, co byś zrobiła, gdyby Bóg przysłał dwa zestawy zasad
              moralnych, jeden ten który znamy, drugi zaprzeczający ten pierwszy. Który byś
              wtedy wybrała, bo musiałabys którys wybrać, bo jak twierdzisz, zestawy
              etycznych zasad z zewnątrz mają wyższośc nad tymi wpisanymi w nasze geny. Tak
              wiem, wybrałabys pierwszy, twierdząc, że tylko on musi pochodzić od Boga, a
              drugi na pewno od szatana. Mądre podejście, tylko, że ono wynikałoby własnie z
              oceny możliwej dzięki etyce, którą każdy z nas ma w genach. Niestety do tej
              naszej najpewniejszej wewnetrznej busoli tracimy zaufanie, przez różnej maści
              kaznodziejów, twierdzących, ze nie jest nic warta, wtykających na jej miejsce
              biblijne idiotyzmy. Doprowadza to do zachwiania naszej wewnętrznej równowagi,
              do niepewności i zamiast kierowac się własnymi naturalnymi zasadami, zaczynamy
              się kurczo trzymać wiedzących lepiej. I o to własnie chodzi religijnym
              przywódcom. A że miliony pod kreską? O to głowa ich już nie boli.
              • vacia Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 28.06.07, 09:55
                piwi77 napisał:

                > Nie zastanawia Cię, co byś zrobiła, gdyby Bóg przysłał dwa zestawy zasad
                > moralnych, jeden ten który znamy, drugi zaprzeczający ten pierwszy. Który byś
                > wtedy wybrała, bo musiałabys którys wybrać, bo jak twierdzisz, zestawy
                > etycznych zasad z zewnątrz mają wyższośc nad tymi wpisanymi w nasze geny.


                Wybrałabym ten który uważam za bardziej etyczny, kierując się nie genami ale
                rozumem i miłością.




                Tak
                > wiem, wybrałabys pierwszy, twierdząc, że tylko on musi pochodzić od Boga, a
                > drugi na pewno od szatana. Mądre podejście, tylko, że ono wynikałoby własnie
                z
                > oceny możliwej dzięki etyce, którą każdy z nas ma w genach.

                Piwi zauważ że w genach każdy ma inny rodzaj etyki :-)
                Przecież jest tyle róznic w zachowaniach ludzi, kanibale uważali za etyczne
                jedzenie wrogów, co z ich genami?



                Niestety do tej
                > naszej najpewniejszej wewnetrznej busoli tracimy zaufanie, przez różnej maści
                > kaznodziejów, twierdzących, ze nie jest nic warta, wtykających na jej miejsce
                > biblijne idiotyzmy. Doprowadza to do zachwiania naszej wewnętrznej równowagi,
                > do niepewności i zamiast kierowac się własnymi naturalnymi zasadami,
                zaczynamy > się kurczo trzymać wiedzących lepiej. I o to własnie chodzi
                religijnym > przywódcom.

                Nasze serce może nas zaprowadzić na manowce, przezież tyle fałszywych przekonań
                kursuje w społeczeństwie, chociażby to że niektóre narkotyki trzeba
                zalegalizować
                Jesli chodzi o kaznodziei to jest ich wielu tak samo jak wiele jest religii ale
                trzeba kierować się rozumem przy wyborze swojego światopoglądu zamiast odrzucać
                wszystko co z związane z Bogiem.



                A że miliony pod kreską? O to głowa ich już nie boli.

                Jakie miliony pod kreską?
                • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 28.06.07, 10:36
                  vacia napisała:

                  > Wybrałabym ten który uważam za bardziej etyczny, kierując się nie genami ale
                  > rozumem i miłością.

                  To tak samo jak ja, myślimy podobnie, różnie rzeczy nazywając.

                  > Piwi zauważ że w genach każdy ma inny rodzaj etyki :-)

                  Czyżby? To religie zmieniają naturalne systemy wartości i stąd te różnice.

                  > kanibale uważali za etyczne
                  > jedzenie wrogów, co z ich genami?

                  Nie jestem specjalistą od kanibali, ale nie wykluczałbym wpływu szamanów na ich
                  zachowanie.

                  > trzeba kierować się rozumem przy wyborze swojego światopoglądu zamiast
                  > odrzucać wszystko co z związane z Bogiem.

                  Wiara, czy niewiara sama w sobie nie jest problemem, problemem jest jeżeli pod
                  przykrywką wiary, nieomylni podtykają ludziom jedynie słuszne zasady etyczne,
                  osłabiając w ten sposób ich naturalną potrzebę kierowania sie własnymi
                  zasadami, a ludzi czynią swoimi niewolnikami. Tak zniewoleni, są zdolni do
                  wszystkiego.

                  > Jakie miliony pod kreską?

                  Trudno nie uznać, że największe tragedie XX wieku miały miejsce na obszarach
                  gdzie chrześcijaństwo było religią dominującą. Nawet komunizm zbyt łatwo
                  zagnieździł się tam gdzie dominowało prawosławie, widocznie gleba była bardzo
                  podatna. Faszyzm też rozwinął się w krajach chrześcijańskich. Chrześcijańscy
                  przywódcy religijni nigdy nie zdobyli sie na głos protestu, raczej nawet
                  czynnie uczestniczyli w tamtych okropnościach. Bez chrześcijaństwa w Europie
                  może nigdy nie doszłoby do tego do czego doszło. Miliony ofiar obciążaja konto
                  zgubnego zabobonu chrześcijańskiego.
                  Od czasu libaralnych tendecji w Europie, odchodzeniu od chrześcijaństwa, Europa
                  bardziej zdolna jest do współpracy, wyraźnie rośnie dobryt, stopień edukacji
                  Europejczyków, nie ma zagrożenia wojną. Przezwyciężylismy (chyba już mozna to
                  ogłosić) zmorę chrześcijaństwa. Wiem, że Watykan i jego słudzy przyglądają sie
                  tym tendencją z wrogością, stąd ich nieustanna potrzeba tworzenia wrogich
                  fantomów i ciągłego szczucia.
                  • mg2005 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 29.06.07, 20:56
                    piwi77 napisał:

                    > Trudno nie uznać, że największe tragedie XX wieku miały miejsce na obszarach
                    > gdzie chrześcijaństwo było religią dominującą. Nawet komunizm zbyt łatwo
                    > zagnieździł się tam gdzie dominowało prawosławie, widocznie gleba była bardzo
                    > podatna. Faszyzm też rozwinął się w krajach chrześcijańskich. Chrześcijańscy
                    > przywódcy religijni nigdy nie zdobyli sie na głos protestu, raczej nawet
                    > czynnie uczestniczyli w tamtych okropnościach. Bez chrześcijaństwa w Europie
                    > może nigdy nie doszłoby do tego do czego doszło. Miliony ofiar obciążaja
                    konto
                    > zgubnego zabobonu chrześcijańskiego.


                    No proszę - za zbrodnie komunizmu i nazizmu odpowiada chrześcijaństwo... :)
                    Czy w Chinach , Wietnamie i Kambodży też dominowało chrześcijaństwo ?...

                    Dlaczego mówisz o "zabobonie" ?...


                    > Od czasu libaralnych tendecji w Europie, odchodzeniu od chrześcijaństwa,
                    Europa
                    >
                    > bardziej zdolna jest do współpracy, wyraźnie rośnie dobryt, stopień edukacji
                    > Europejczyków, nie ma zagrożenia wojną. Przezwyciężylismy (chyba już mozna to
                    > ogłosić) zmorę chrześcijaństwa.

                    Rewolucja Francuska odrzuciła chrześcijaństwo, kierowała się Rozumem i
                    Oświeceniem - i zrobiła holokaust w Wandei...
                    Komunizm i nazizm też odrzuciły chrześcijaństwo.
                    • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 29.06.07, 21:33
                      mg2005 napisał:

                      > No proszę - za zbrodnie komunizmu i nazizmu odpowiada chrześcijaństwo... :)
                      > Czy w Chinach , Wietnamie i Kambodży też dominowało chrześcijaństwo ?...

                      Najpierw mielismy komunizm w Europie, później w Azji i to za sprawą ZSRR, więc
                      przyczyny szukałbym jednak w prawosławnej Rosji, która dała żyzny grunt pod te
                      czerwoną plagę.

                      > Dlaczego mówisz o "zabobonie" ?...

                      Bo dla mnie chrześcijaństwo jest zabobonem, więc jak mam mówić?

                      > Rewolucja Francuska odrzuciła chrześcijaństwo, kierowała się Rozumem i
                      > Oświeceniem - i zrobiła holokaust w Wandei...

                      Holokaust to określenie zarezerwowane, więc nie powinno się go rozwadniać. Nie
                      wiem co to znaczy, że Rwolucja Francuska kierowała sie rozumem, że była
                      zaplanowana, przeprowadzona sensownie? Czy tylko tyle, że ścinano klechów? To,
                      ze ścinano klechów, to nie ukłonów w strone rozumu, ale rozpaczliwa zemsta
                      prostego ludu na znienawidzonych wyzyskiwaczach. Kosciuszko też wieszał
                      biskupów - zdrajców, czy powiesz, że kanalia kierował się rozumem? No rozumem
                      pewne tak, bo zrozumiał skąd Polsce grozi niebezpieczeństwo, no ale nie kanalia.

                      > Komunizm i nazizm też odrzuciły chrześcijaństwo.

                      Jak już wielokrotnie pisałem, krwawe religie się nawzajem nie tolerują, choć
                      potrafią zawiązywać układy. Taki układ mieliśmy między władzami PRL i KK,
                      władze PRL obłożyły cenzurą wszelką krytykę Koscioła. Od 1989 ten zapis już nie
                      obowiązuje i ostatnio przybywa niemiłych Kosciołowi relacji o nim samym, które
                      za PRLu byłyby nie do pomyślenia.
                      Z tym nazizmem co podobno odrzucił chrześcijaństwo, to tylko częściowa prawda,
                      bo nie było to jednoznaczne, a w każdym razie chrzescijaństwo nie odrzuciło
                      nazizmu, co było widać po umizgach Piusa XII do władz III Rzeszy. Zgadazam się,
                      że nie zawsze były odwzajemniane...


                      > Komunizm i nazizm też odrzuciły chrześcijaństwo
                      • a.giotto Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 29.06.07, 23:59
                        piwi77 napisał:

                        > Bo dla mnie chrześcijaństwo jest zabobonem, więc jak mam mówić?

                        nie wiem, poradź się swojego lekarza. Trudno leczyć człowieka przez forum,
                        musiałby Cię ktoś zbadać.
                        • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 30.06.07, 00:29
                          Musisz z grubszej rury, przyjacielu, jak chcesz mnie obrazić. Myśl i kombinuj.
                      • Gość: Echo Re: etyki nie da sie wyrozumowac... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 30.06.07, 03:59
                        > Najpierw mielismy komunizm w Europie, później w Azji i to za sprawą ZSRR, więc
                        > przyczyny szukałbym jednak w prawosławnej Rosji, która dała żyzny grunt pod te
                        > czerwoną plagę.

                        Glowna wina chrzescijanstwa bylo to ze nie wymordowali bolszewikow zanim ci
                        zaczeli mordowac. W islamie takie rzeczy nie przejda. W Indonezji Suharto wybil
                        ponad pol miliona komunistow i nikt tego nie ma mu za zle. Islam zawsze niszczyl
                        wszystkie herezje w zarodku. Chrzescijanstwo glosilo pokute, poprawe a dopiero
                        jak zaraza sie rozprzestrzeniala usilowalo cos robic. Czesto nieudolnie i
                        nieprofesjonalnie (np. krucjaty).

                        > Holokaust to określenie zarezerwowane, więc nie powinno się go rozwadniać. Nie
                        > wiem co to znaczy, że Rwolucja Francuska kierowała sie rozumem, że była
                        > zaplanowana, przeprowadzona sensownie? Czy tylko tyle, że ścinano klechów? To,
                        > ze ścinano klechów, to nie ukłonów w strone rozumu, ale rozpaczliwa zemsta
                        > prostego ludu na znienawidzonych wyzyskiwaczach. Kosciuszko też wieszał
                        > biskupów - zdrajców, czy powiesz, że kanalia kierował się rozumem? No rozumem
                        > pewne tak, bo zrozumiał skąd Polsce grozi niebezpieczeństwo, no ale nie > kanalia

                        Zamordowanie 100,000 Zydow w powstaniach Chmielnickiego na Ukrainie to dla
                        jednych pogrom a dla innych "rozpaczliwa zemsta prostego ludu na znienawidzonych
                        wyzyskiwaczach." Bredzisz kolego.

                        • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 30.06.07, 10:05
                          Gość portalu: Echo napisał(a):

                          > Glowna wina chrzescijanstwa bylo to ze nie wymordowali bolszewikow zanim ci
                          > zaczeli mordowac.

                          No fakt, nie wszystko co sie rusza, chrześcijanom udało się wybić. Teraz mogą
                          już tylko żałowac bo na korektę za póno.

                          > Zamordowanie 100,000 Zydow w powstaniach Chmielnickiego na Ukrainie to dla
                          > jednych pogrom a dla innych "rozpaczliwa zemsta prostego ludu na
                          > znienawidzonych
                          > wyzyskiwaczach." Bredzisz kolego.

                          Nie bardzo rozumiem konetkst,bo ja pisałem o Rewolucji Francuskiej, w której o
                          ile mnie pamięc nie myli, Chmielnicki aktywnego udziału nie brał.

                          W ogóle, duzo łatwiej by się z Tobą rozmawiało, gdybyś nieustannie nie
                          przeskakiwała z tematu na temat, z wydarzenia na wydarzenie, to wprowadza chaos
                          i każdy gada wtedy swoje, bo nikt nie wie o czym własciwie mowa.
                          • Gość: Echo Re: etyki nie da sie wyrozumowac... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 30.06.07, 18:50
                            > Nie bardzo rozumiem konetkst,bo ja pisałem o Rewolucji Francuskiej, w której o
                            > ile mnie pamięc nie myli, Chmielnicki aktywnego udziału nie brał.

                            Pokazuje Ci jak latwo mozna manipulowac faktami. Ten "lud" mordowal na rozkaz
                            swoich przywodcow ktorzy chcieli wymazac religie z ludzkich umyslow i zastapic
                            ja "rozumem". Zreszta poza Paryzem lud bronil kleru i ciezko za to zaplacil. To
                            nie mialo nic wspolnego z "uciskaniem ludu".

                            > W ogóle, duzo łatwiej by się z Tobą rozmawiało, gdybyś nieustannie nie
                            > przeskakiwała z tematu na temat, z wydarzenia na wydarzenie, to wprowadza chaos
                            > i każdy gada wtedy swoje, bo nikt nie wie o czym własciwie mowa.

                            Ty to robisz z mistrzostwem. Tu Chorwaci tam milczenie papieza, tu Giordano
                            Bruno, a to wszystko sa oderwane fakty i kazdy w innym kontekscie historycznym.

                            Np. Giordano Bruno nie byl naukowcem, byl ksiedzem. Czyli podlegal jurysdykcji
                            Kosciola. A wiec jak sie zachowywal ten Giordano: w czasach reformacji glosil
                            gnoze. M.in. ze Ksiezyc i Slonce maja dusze i ze na Ksiezycu zyja ludzie. Tutaj
                            go niektorzy myla z naukowcem. Kosciol go nie pomylil, i powiedzial ze to
                            herezje ktorych nie powinien glosic.

                            Giordano odpowiedzial cos w stylu "pocalujcie sie" i pojechal do Genewy zeby
                            dolaczyc do sekty Kalwina. Kalwin serdecznie powital antypapiste, ale jak sie
                            polapal w jego pogladach, skazal go na smierc przez spalenie. Wiec Giordano
                            wrocil do Rzymu gdzie glownie slyszal o pokucie i przebaczeniu.

                            I tym razem wladze koscielne mu powiedzialy: przestan plesc androny i odpokutuj
                            za szkody ktore juz zrobiles. Giordano powiedzial ze to co glosi jest prawda. To
                            bylo w czasach kiedy kalwinisci mordowali katolikow a katolicy odpowiadali
                            pieknym za nadobne, luteranie mordowali anabaptystow etc. a tu nagle taki
                            nieodpowiedzialny ksiadz ktory czuje sie nawiedzony. Wyrok: kara smierci.
                            • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 30.06.07, 20:28
                              Gość portalu: Echo napisał(a):

                              > Np. Giordano Bruno nie byl naukowcem, byl ksiedzem. Czyli podlegal jurysdykcji
                              > Kosciola. A wiec jak sie zachowywal ten Giordano: w czasach reformacji glosil
                              > gnoze. M.in. ze Ksiezyc i Slonce maja dusze i ze na Ksiezycu zyja ludzie.
                              > Tutaj go niektorzy myla z naukowcem. Kosciol go nie pomylil, i powiedzial ze
                              > to herezje ktorych nie powinien glosic.

                              Dzięki, bo czegoś się dowiedziałem. Teraz już mi nawet go nie żal, że spłonął
                              żywcem.
                              • Gość: Echo Re: etyki nie da sie wyrozumowac... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 01.07.07, 00:46
                                > > Np. Giordano Bruno nie byl naukowcem, byl ksiedzem. Czyli podlegal jurysd
                                > ykcji
                                > > Kosciola. A wiec jak sie zachowywal ten Giordano: w czasach reformacji gl
                                > osil
                                > > gnoze. M.in. ze Ksiezyc i Slonce maja dusze i ze na Ksiezycu zyja ludzie.
                                >
                                > > Tutaj go niektorzy myla z naukowcem. Kosciol go nie pomylil, i powiedzial
                                > ze
                                > > to herezje ktorych nie powinien glosic.
                                >
                                > Dzięki, bo czegoś się dowiedziałem. Teraz już mi nawet go nie żal, że spłonął
                                > żywcem.


                                Zal mi go ale facet mial wiele szans. Po Kalwinie uciekl do Francji zrazil sobie
                                wielu, wyladowal jako protegowany angielskiego krola, uciekl do Niemiec gdzie
                                uczyl w Wirtembergii i zostal wyklety przez luteran. W Rzymie przynajmniej mial
                                gruntowny 7-letni proces na koncu ktorego mogl ciagle odwolac niektore nonsensy
                                co uratowaloby mu zycie. Odmowil.
                                • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 01.07.07, 10:14
                                  Gość portalu: Echo napisał(a):

                                  > W Rzymie przynajmniej mial gruntowny 7-letni proces na koncu ktorego mogl
                                  > ciagle odwolac niektore nonsensy co uratowaloby mu zycie. Odmowil.

                                  Co za głupek ten Bruno, niby taki mądry, a nie wiedział, że z takimi jak Ziobro
                                  za nic w świecie nie wygra.
                                  • mg2005 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 01.07.07, 10:19
                                    > Co za głupek ten Bruno, niby taki mądry,


                                    Sądząc po jego poglądach ,to raczej głupek... :)
                                    • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 01.07.07, 10:42
                                      Przemądre czasy to były, w których wszystkich głupków na wolnym ogniu palono.
                                      Powoli dociera do mnie prawda, o wielkim udziale Kościoła w szerzeniu oswiaty.
                      • mg2005 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 30.06.07, 16:06
                        piwi77 napisał:

                        > Najpierw mielismy komunizm w Europie, później w Azji i to za sprawą ZSRR,
                        więc
                        > przyczyny szukałbym jednak w prawosławnej Rosji, która dała żyzny grunt pod
                        te
                        > czerwoną plagę.

                        W Azji komunizm odniósł jeszcze większe "sukcesy", choć prawosławie nie było
                        tam zakorzenione. Jak to wyjaśnisz ?...


                        > Bo dla mnie chrześcijaństwo jest zabobonem, więc jak mam mówić?

                        Wyjaśnij swój pogląd .

                        >Nie wiem co to znaczy, że Rwolucja Francuska kierowała sie rozumem,

                        Rew. Francuska odrzuciła chrześcijaństwo, kierowała się oświeceniową ideologią
                        Kultu Rozumu i jednocześnie dokonała ludobójstwa - co przeczy twojej tezie.
                        • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 30.06.07, 16:17
                          Pierwsze 2 uwagi pomijam, bo niczego nie wnoszą, ale oswieceniowa ideologia
                          Kultu Rozumu (pisownia orginalna), brzmi hitowo. Nigdy o czyms podobnym nie
                          słyszałem, wikipedie też milczą, więc co to takiego?
                          • mg2005 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 30.06.07, 16:23
                            piwi77 napisał:

                            > Pierwsze 2 uwagi pomijam, bo niczego nie wnoszą,

                            Tylko to, że bredzisz... :)

                            "Kult Rozumu" to taki śmieszny kult wprowadzony przez masona Robesspiera,
                            zgodny z myślą oświeceniową - ktory niestety przetrwał do dziś...
                        • mg2005 PS: 30.06.07, 16:18
                          > Rew. Francuska odrzuciła chrześcijaństwo, kierowała się oświeceniową ideologią
                          > Kultu Rozumu i jednocześnie dokonała ludobójstwa

                          Identycznie było z komunizmem, który zresztą wymyślili talmudyczni żydzi Marks
                          i Engels. Czy judaizm odpowiada za komunizm ?... :)
                          • piwi77 Re: PS: 30.06.07, 16:38
                            Wymyslec, a zrealizować, to nie to samo. Jakoś komunizm w Izraelu nigdy się nie
                            zagnieździł. Widocznie grunt niezbyt był podatny.
                            • mg2005 Re: PS: 30.06.07, 18:19
                              piwi77 napisał:

                              > Wymyslec, a zrealizować, to nie to samo.

                              Jasne. Ani Kościół, ani Cerkiew nie realizowały komunizmu.
                              Przeciwnie - były przez niego niszczone...

                              Nie obciążaj religii zbrodniami ateizmu.
                              • piwi77 Re: PS: 30.06.07, 18:46
                                mg2005 napisał:

                                > Nie obciążaj religii zbrodniami ateizmu.

                                Nie mam zamiaru, mają już dosyć na sumieniu. Chociaż nie, przecież nie mają
                                sumienia.
          • marcinlet Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 28.06.07, 10:52
            Gość portalu: Echo napisał(a):

            > Pytanie: dlaczego musimy sie odwolywac do Boga a nie rozumu.
            > Ano poniewaz etyki nie da sie wykombinowac rozumem.

            Nie da się, ale też nie da się wykombinować rozumem, że pochodzi od Boga. Bo
            jeśli tak, to od którego? Boga nakazującego mordowanie niewiernych czy Boga
            zalecającego miłowanie nieprzyjaciół? Co decyduje o tym, że wybierzesz jedną
            etykę, a drugą nie?
            • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 28.06.07, 10:55
              marcinlet napisał:

              > Nie da się, ale też nie da się wykombinować rozumem, że pochodzi od Boga. Bo
              > jeśli tak, to od którego? Boga nakazującego mordowanie niewiernych czy Boga
              > zalecającego miłowanie nieprzyjaciół? Co decyduje o tym, że wybierzesz jedną
              > etykę, a drugą nie?

              To proste, indoktrynacja religijna już jak najmłodszych dzieci.
              • Gość: Echo Re: etyki nie da sie wyrozumowac... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 29.06.07, 02:38
                > > Nie da się, ale też nie da się wykombinować rozumem, że pochodzi od Boga.
                > Bo
                > > jeśli tak, to od którego? Boga nakazującego mordowanie niewiernych czy Bo
                > ga
                > > zalecającego miłowanie nieprzyjaciół?

                Oczywiscie Boga milosci a nie bOGA mordercy. Bogowie mordercy: Robespierre,
                Hitler, Stalin, Pol-pot, bogowie aborcji i relatywizmu moralnego sa latwi do
                rozpoznania po owocach. Taki test nam zostawil Chrystus: po owocach poznacie ich.
                • marcinlet Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 29.06.07, 08:53
                  Gość portalu: Echo napisał(a):

                  > Oczywiscie Boga milosci a nie bOGA mordercy. Bogowie mordercy: Robespierre,
                  > Hitler, Stalin, Pol-pot, bogowie aborcji i relatywizmu moralnego sa latwi do
                  > rozpoznania po owocach. Taki test nam zostawil Chrystus: po owocach poznacie
                  ic
                  > h.
                  To głupi ten test dosyć bo nie każdy ma czas na czekanie na jakieś owoce. Poza
                  tym nie ma pewności, czy owoce chrześcijaństwa nie okażą się w końcu zgniłe, a
                  komunizmu pozytywne (ginęli ludzie? Może w jakimś niepojętym celu? W
                  chrześcijańskich wojnach krzyżowych i na stosach również ginęli).

                • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 29.06.07, 09:06
                  Gość portalu: Echo napisał(a):

                  > Oczywiscie Boga milosci a nie bOGA mordercy. Bogowie mordercy: Robespierre,
                  > Hitler, Stalin, Pol-pot, bogowie aborcji i relatywizmu moralnego sa latwi do
                  > rozpoznania po owocach. Taki test nam zostawil Chrystus: po owocach poznacie
                  > ich.

                  Papież niczego po owocach owych panów nie rozpoznał, nigdy nikogo z nich
                  publicznie nie skrytykował, więc z katolickiego punktu widzenia są w porządku.
                  Papież jest nieomylny i gdyby coś był nie tak, na pewno by zauważył.
                  • Gość: Echo Re: etyki nie da sie wyrozumowac... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 29.06.07, 16:35
                    > Papież niczego po owocach owych panów nie rozpoznał, nigdy nikogo z nich
                    > publicznie nie skrytykował, więc z katolickiego punktu widzenia są w porządku.
                    > Papież jest nieomylny i gdyby coś był nie tak, na pewno by zauważył.

                    O czym bredzisz? Myslisz ze papiez kochal Hitlera za eksterminacje katolikow,
                    albo Polpota, Mao, Stalina etc. Myslalam ze dyskutujemu, ale z trollami sie nie da.
                    • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 29.06.07, 17:03
                      Może i jestem troll, i być może dlatego nie dotarły do mnie słowa protestu
                      któregoś z papieży przeciwko zbrodniom XX-wiecznych zbrodniarzy. Nieomylnemu
                      nie powinno byc trudno rozpoznać czyny po owocach (milionach ofiar) i je
                      potępić. Więc skoro to rozpoznał i swemu potepieniu dał wyraz, to może łaskawie
                      zapoznasz mnie z tym faktem. Chyba, że papież rozpoznał ale nie dał wyrazu,
                      wtedy też ciekawe, dlaczego? A może po prostu nie rozpoznał, bo mu tak było
                      wygodniej. Dzisiaj oczywiscie wszystko wina ateistów, a jakże. I trollów jak
                      ja. No dzięki, sami rączki od wszystkiego umywacie, święci katolicy. Wio do
                      komunii!
                      • Gość: Echo Re: etyki nie da sie wyrozumowac... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 30.06.07, 04:11
                        piwi77 napisał:

                        > Może i jestem troll, i być może dlatego nie dotarły do mnie słowa protestu
                        > któregoś z papieży przeciwko zbrodniom XX-wiecznych zbrodniarzy. Nieomylnemu
                        > nie powinno byc trudno rozpoznać czyny po owocach (milionach ofiar) i je
                        > potępić. Więc skoro to rozpoznał i swemu potepieniu dał wyraz, to może
                        łaskawie zapoznasz mnie z tym faktem. Chyba, że papież rozpoznał ale nie dał wyrazu,
                        > wtedy też ciekawe, dlaczego? A może po prostu nie rozpoznał, bo mu tak było
                        > wygodniej. Dzisiaj oczywiscie wszystko wina ateistów, a jakże. I trollów jak
                        > ja. No dzięki, sami rączki od wszystkiego umywacie, święci katolicy. Wio do
                        > komunii!

                        Widze ze musze Ci troche wyjasnic jak wygladaja reakcje dyplomatyczne w
                        zlozonych sytuacjach. Papiez, jako osoba odpowiedzialna musi przemyslec i
                        przetestowac skutki swoich wypowiedzi na innych. Zalozmy, ze papiez poprosil
                        jakis lokalny Episkopat o potepienie nazizmu w kraju w ktorym nazisci nie byli
                        ani w 10% tak agresywni jak np. w Polsce. Zalozmy tez ze po wypowiedzi
                        Episkopatu np. Holandii, nazisci w ciagu 24 godzin posylaja do Auschwitz
                        wszystkich ukrywajacych sie tam Zydow. Co papiez mialby wtedy zrobic? Ano
                        potepic nazizm jeszcze glosniej zeby narazic jeszcze wiecej ludzi i zeby autor
                        ksiazki "Hitler's Pope" mial o czym pisac 60 lat pozniej razem z plytkimi
                        pismakami na tym forum.
                        • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 30.06.07, 10:26
                          Interesujące. Miliony Żydów i innych najbardziej eksteminowanych narodowosci
                          powinni więc być wdzięczni papieżowi, że nigdy nie odezwał sie w ich obronie i
                          dzieki temu uratowali głowę. Brak reakcji papieża pozwolił im się dalej ukrywac
                          w swoich miejscach zamieszkania, lasach czy jaskiniach. Zaiste wspaniali ci
                          watykańscy papieże, słowa przez nich wypowiedziane są swięte, a te
                          niewypowiedziane nawet po stokroc.
                          • Gość: Echo Re: etyki nie da sie wyrozumowac... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 30.06.07, 18:26
                            > Interesujące. Miliony Żydów i innych najbardziej eksteminowanych narodowosci
                            > powinni więc być wdzięczni papieżowi, że nigdy nie odezwał sie w ich obronie i
                            > dzieki temu uratowali głowę. Brak reakcji papieża pozwolił im się dalej ukrywac
                            >
                            > w swoich miejscach zamieszkania, lasach czy jaskiniach. Zaiste wspaniali ci
                            > watykańscy papieże, słowa przez nich wypowiedziane są swięte, a te
                            > niewypowiedziane nawet po stokroc.

                            Poczytaj sobie ilu Zydow ukrywalo sie w klasztorach i ilu w papieskich
                            rezydencjach w Rzymie. Sam Rabin Rzymu zostal uratowany w ten sposob. Twoje
                            argumenty przypominaja mi ataki na Polakow dlaczego uratowali tylko 100,000
                            Zydow a nie 3 miliony. Zaden inny narod nie uratowal wiecej, i zaden inny narod
                            nie zaplacil tak wysokiej ceny.
                            • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 30.06.07, 18:41
                              Jak ja o drzewie to Ty o małpie, tak się nie da. Ja, o papiezu, ze nigdy złego
                              słowa o rezimach nie wyrzekł, Ty na to o ukrywaniu Żydów. Nie kontynuuje, bo
                              znów przeskoczysz i tak sobie bedziemy bez sensu skakac.
                              • Gość: Echo Re: etyki nie da sie wyrozumowac... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 30.06.07, 19:36
                                > Jak ja o drzewie to Ty o małpie, tak się nie da. Ja, o papiezu, ze nigdy złego
                                > słowa o rezimach nie wyrzekł, Ty na to o ukrywaniu Żydów. Nie kontynuuje, bo
                                > znów przeskoczysz i tak sobie bedziemy bez sensu skakac.


                                Juz odpowiedzialam wiec nie skacz: ile papiez mial dywizji w okupowanej przez
                                nazistow Europie. Ile zlego mogly zrobic jego oficjalne potepienia nazizmu? O
                                wiele wole cicha pomoc ludziom ktorzy teraz z wdziecznosci pluja na odleglosc.
                                Jak mowia Amerykanie: retrospektywnie kazdy widok jest doskonale ostry.

                                Moze za wyjatkiem stanowiska Zydow amerykanskich ktorzy sprzeciwiali sie
                                imigracji wspolbraci.
                        • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 30.06.07, 10:35
                          Gość portalu: Echo napisał(a):

                          > Co papiez mialby wtedy zrobic? Ano
                          > potepic nazizm jeszcze glosniej zeby narazic jeszcze wiecej ludzi i zeby autor
                          > ksiazki "Hitler's Pope" mial o czym pisac 60 lat pozniej razem z plytkimi
                          > pismakami na tym forum.

                          Mógł przynajmniej przesunąć audiencję ponad stu żołnierzy Wermachtu z 20.
                          wrzesnia 1939 na nieco później, do zakończenia kampanii wrzesniowej. A tak
                          audiencja ta została przyjeta z ogromnym rozczarowaniem w polskim, jeszcze się
                          broniącym, wojsku. Tak, wiem, już Cię słyszę, to dowód na wspaniałośc papieża,
                          który odciągnął częśc niemieckich żołnierzy z polskiego frontu. Szkoda w takim
                          razie, że nie pomyslał o audiencji dla całej grupy niemieckich armii.
                          • Gość: Echo Re: etyki nie da sie wyrozumowac... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 30.06.07, 18:31
                            > Mógł przynajmniej przesunąć audiencję ponad stu żołnierzy Wermachtu z 20.
                            > wrzesnia 1939 na nieco później, do zakończenia kampanii wrzesniowej. A tak
                            > audiencja ta została przyjeta z ogromnym rozczarowaniem w polskim, jeszcze się
                            > broniącym, wojsku. Tak, wiem, już Cię słyszę, to dowód na wspaniałośc papieża,
                            > który odciągnął częśc niemieckich żołnierzy z polskiego frontu. Szkoda w takim
                            > razie, że nie pomyslał o audiencji dla całej grupy niemieckich armii.

                            Przyjal mlodych katolickich chlopcow poslanych na front. Wiekszosc nazistow nie
                            byla zainteresowana audiencja bo wyznawali postepowy ateizm. Termin (jesli
                            prawdziwy), jest niezreczny ale pamietaj ze audiencje aranzuje sie na miesiace
                            wczesniej.
                            • piwi77 Re: etyki nie da sie wyrozumowac... 30.06.07, 18:43
                              To aż niemożliwe, ze sama w te głupoty wierzysz, które wygłaszasz. Wygrałaś!
                              • Gość: Echo Re: etyki nie da sie wyrozumowac... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 30.06.07, 19:11
                                > Interesujące. Miliony Żydów i innych najbardziej eksteminowanych narodowosci
                                > powinni więc być wdzięczni papieżowi, że nigdy nie odezwał sie w ich obronie i
                                > dzieki temu uratowali głowę.

                                Powtarzam: papiez uratowal setki tysiecy Zydow ktorzy ukrywali sie w kosciolach
                                i klasztorach. Wydaje mi sie ze w sytuacji kiedy zadna inna instytucja nie
                                kiwnela palcem to duzo.

                                Oczywiscie wiecej mozna bylo zrobic gdyby zwiekszyc emigracje Zydow europejskich
                                do USA przed wojna a nawet w czasie wojny. Ale tak sie nie stalo. Dlaczego?
                                Bo amerykanscy Zydzi stanowczo sie temu sprzeciwiali. Porownaj moralnie te dwie
                                postawy. Bede ciekawa wnioskow.
    • edico Gdyby Bóg istniał, wiedział o tym wszystkim... 30.06.07, 22:05
      ... i był miłosierny, powinien popełnić samobójstwo dla dobra człowieka.
      przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2945&Itemid=62
      • kasiulka992 Bóg n ie istnieje...? 01.07.07, 19:04
        Kłócicie się o dobro i o zło? Ale czy człowiek nie ma wolnej woli? I ogółem
        biorąc gdyby Bóg istniał; nie pozwalał by na te wszystkie krzywdy które ludzie
        czynią...
        • piwi77 Re: Bóg n ie istnieje...? 01.07.07, 19:19
          kasiulka992 napisała:

          > I ogółem biorąc gdyby Bóg istniał; nie pozwalał by na te
          > wszystkie krzywdy które ludzie czynią...

          Niekoniecznie, nawet istniejący Bóg może tolerować zło czynione przez ludzi, bo
          1. Stworzył swiat, ale przestał się nim interesować, więc niech się dzieje co
          chce
          2. Wcale nie jest dobry i zło mu nie przeszkadza.
          • Gość: Echo Re: Bóg n ie istnieje...? IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 01.07.07, 19:35
            > > I ogółem biorąc gdyby Bóg istniał; nie pozwalał by na te
            > > wszystkie krzywdy które ludzie czynią...

            Krzywdy sa wynikiem wolnej woli czlowieka. Zwierzeta nie wiedza ze robia
            krzywde. Ludzie wiedza, no moze poza tymi trenowanymi w SS, Kambodzy czy
            archipelagu gulag. Oni odrzucili pojecie Boga i absolutnego dobra, dzieki
            czemumogli sobie zbudowac nowa etyke relatywna oparta o widzimisie.
            • Gość: Echo Re: Bóg n ie istnieje...? IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 01.07.07, 19:45
              > dzieki
              > czemu mogli sobie zbudowac nowa etyke relatywna oparta o widzimisie.

              Zreszta nie tylko SS czy straznicy postepu w sojuzie. Podobnie niespojna jest
              etyka aborcjonistow ktorzy musza sie posunac do przedefiniowania poczatkow zycia
              ludzkiego w oparciu o widzimisie a nie embriologie. Cala tzw. nowoczesna kultura
              zaczyna byc toksyczna wobec zycia ludzkiego i przezycia. Ludzie na czesci
              zamienne?? Na razie embriony ludzkie. Reszta przyjdzie pozniej jak sie ludzie
              przyzwyczaja do niszczenia embrionow (aborcji). Seks bez dzieci i malzenstw?
              Zwiazki homoseksualne? A to sprawa "wolnosci osobistej". Tyle ze jesli wolnosc
              osobista idzie wbrew prawu naturalnemu, konczy sie to biologiczna zaglada. No
              ale biologiczna zaglada nie jest problemem dla moralnosci wzglednej ktora opiera
              sie na TU i TERAZ.
              • piwi77 Re: Bóg n ie istnieje...? 01.07.07, 22:45
                Gość portalu: Echo napisał(a):

                > Seks bez dzieci i malzenstw?

                A jak Ty to sobie wyobrażasz? Z dziećmi i z małżeństwami? Nie żebym był jakiś
                święty, ale to, jak na mnie, trochę zbyt perwersyjne.
          • mg2005 Re: Bóg n ie istnieje...? 02.07.07, 10:54
            piwi77 napisał:

            > Niekoniecznie, nawet istniejący Bóg może tolerować zło czynione przez ludzi,
            bo
            > 1. Stworzył swiat, ale przestał się nim interesować, więc niech się dzieje co
            > chce
            > 2. Wcale nie jest dobry i zło mu nie przeszkadza.
            >

            Jest też możliwe inne wyjaśnienie:
            piwi77 nie rozumie, dlaczego Bóg stworzył świat i człowieka... :)
            • piwi77 Re: Bóg n ie istnieje...? 02.07.07, 10:58
              mg2005 napisał:

              > Jest też możliwe inne wyjaśnienie:
              > piwi77 nie rozumie, dlaczego Bóg stworzył świat i człowieka... :)

              Przyznaję, że nie rozumiem.
              • mg2005 Re: Bóg n ie istnieje...? 03.07.07, 22:39
                piwi77 napisał:

                > Przyznaję, że nie rozumiem.
                >

                Pomyśl... To ci dobrze zrobi :)
                • piwi77 Re: Bóg n ie istnieje...? 05.07.07, 17:14
                  Nie tędy droga, do tej wiedzy nie dochodzi się myśleniem tylko wiarą, nie mam
                  szans.
                  • mg2005 Re: Bóg n ie istnieje...? 06.07.07, 22:07
                    piwi77 napisał:

                    > Nie tędy droga, do tej wiedzy nie dochodzi się myśleniem tylko wiarą, nie mam
                    > szans.


                    Akurat to zagadnienie jest nie tylko religijne, ale także filozoficzne.
                    Dlatego rozumowe myślenie jest tu wskazane.
            • Gość: kix Re: Bóg n ie istnieje...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.07, 17:52
              Pewnie dasz nam tu wyjaśnisz cel stwórcy ))) Czekam z niecierpliwością na ten błyskotliwy wywód ))))
              • Gość: Echo Inteligentny widok z lewa IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 05.07.07, 00:57
                Zauwazam ze na tym forum tzw. "liberalowie" podazaja za XIX-wiecznymi albo co
                najwyzej XX-wiecznymi przestarzalymi idealami lewicy. Istnieja jednak przeblyski
                inteligencji wsrod weteranow lewicy takich jak niemiecki filozof Jürgen
                Habermas, ktory niedawno napisal: "Chrzescijanstwo i nic wiecej jest ostateczna
                fundamentem wolnosci, swiadomosci i praw ludzkich ktore sa podstawa cywilizacji
                Zachodu. Do dzis nie ma innych wyborow [niz Chrzescijanstwo]. W dalszym ciagu
                czerpiemy z tego zrodla. Wszystko inne to post-modernistyczne gadki"
                • facet123 Re: Inteligentny widok z lewa 05.07.07, 09:05
                  Ja nigdy nie zaufam komuś kto jest tak bardzo pewien jakiejś ideologii i tak
                  bezkrytyczny wobec niej, że odrzuca wszystkie inne (jak ten Habermas) - tak
                  rodzi się fundamentalizm i totalitaryzmy. Mądrzy ludzie zawsze mają wątpliwości
                  i stawiają pytania.

                  A co do początków Polski, to chrystianizacja była dla niej absolutną
                  koniecznością polityczną. To było trochę jak obecne wstąpienie do UE - bez tego
                  było się marginesem i sforą biegających w skórach dzikusów.
                  Rzecz w tym, że przyjęcie chrztu przez władcę nie spowodowało, że zaraz wszyscy
                  poddani stali się świadomymi i gorliwymi katolikami. Proces chrystianizacji
                  trwał przez setki lat i polegał głównie na przykrywaniu świąt pogańskich
                  wymyślanymi w tym celu świętami kościelnymi. A skoro był jakieś święta do
                  zastępowania to znaczy, że była jakaś wcześniejsza kultura. Nie mam zamiaru jej
                  w żaden sposób oceniać, bo bez sensu jest jakakolwiek ocena kultury prymitywnej
                  z dzisiejszego punktu widzenia. Po prostu z historycznego (może wręcz
                  antropologicznego) punktu widzenia ciekawie by było poznać tą kulturę bliżej.
                  Niestety jest to niemożliwe, ponieważ została ona przez kościół zlikwidowana.
                  • Gość: Echo Re: Inteligentny widok z lewa IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 05.07.07, 16:26
                    Proces chrystianizacji
                    > trwał przez setki lat i polegał głównie na przykrywaniu świąt pogańskich
                    > wymyślanymi w tym celu świętami kościelnymi.

                    Ejze, a moze byla tam jakas edukacja chocby kleru? Moze jakas znajomosc prawa,
                    chocby rzymskiego? Jakies czytanie, chocby po lacinie? Jakies zakladanie
                    uniwesytetow, chocby Jagiellonskiego? Jakies wprowadzenie alfabetu lacinskiego?
                    A moze jakies czytanie Biblii i nauka milosci blizniego. A moze budowa kosciolow
                    i dziel sztuki religijnej? Ale Twoj swiat jest plaski!!!!
                    • facet123 Re: Inteligentny widok z lewa 09.07.07, 16:51
                      > Ejze, a moze byla tam jakas edukacja chocby kleru? Moze jakas znajomosc prawa,
                      > chocby rzymskiego? Jakies czytanie, chocby po lacinie? Jakies zakladanie
                      > uniwesytetow, chocby Jagiellonskiego? Jakies wprowadzenie alfabetu lacinskiego?

                      Było, ale te procesy to wynik ogólnego rozwoju cywilizacyjnego zachodniego
                      świata. Nazwałbym je raczej cywilizowaniem ziem Polskich, a nie chrystianizacją
                      - warunki polityczne akurat były wtedy takie, że oba te procesy były ze sobą
                      mocno powiązane i zachodziły równocześnie.

                      > A moze jakies czytanie Biblii i nauka milosci blizniego. A moze budowa
                      > kosciolo w i dziel sztuki religijnej?

                      O - tylko te ostatnie można nazwać chrystianizacją.

                      To twój świat jest płaski - wszystko co dobre wkładasz do jednego worka z
                      napisem "chrześcijaństwo", wszystko co złe, to drugiego z napisem "ateizm/komunizm".
                  • a.giotto Re: Inteligentny widok z lewa 05.07.07, 16:30
                    facet123 napisał:

                    > Ja nigdy nie zaufam komuś kto jest tak bardzo pewien jakiejś ideologii i tak
                    > bezkrytyczny wobec niej, że odrzuca wszystkie inne (jak ten Habermas) - tak
                    > rodzi się fundamentalizm i totalitaryzmy. Mądrzy ludzie zawsze mają wątpliwości
                    > i stawiają pytania.

                    dlatego ateizm jest cechą wszystkich totalitaryzmów. Ateizm jest dziwnym
                    samoograniczeniem się, zacieśnieniem horyzontów myślowych, skarleniem
                    intelektualnym.
                    • Gość: kix Re: Inteligentny widok z lewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.07, 16:58
                      >dlatego ateizm jest cechą wszystkich totalitaryzmów. Ateizm jest dziwnym
                      >samoograniczeniem się, zacieśnieniem horyzontów myślowych, skarleniem
                      >intelektualnym.

                      Zwłaszcza totalitaryzmów w Ameryce Łacińskiej i Bliskim Wschodzie.

                      Czasami nie wiem czy śmiać się czy płakać nad prezentowaną przez niektórych niewiedzą (a może nawet głupotą).

                      Skończ Waść więc z tą klerykalną demagogią i sięgnij Waść do książek.
                      • mg2005 Re: Inteligentny widok z lewa 06.07.07, 10:41
                        Gość portalu: kix napisał(a):

                        > Zwłaszcza totalitaryzmów w Ameryce Łacińskiej

                        :)) A konkretnie który "totalitaryzm" ?... Na Kubie?
                        • Gość: kix Re: Inteligentny widok z lewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.07, 12:47
                          Nie, nie Kuba. Spudłowałeś. Przykro mi.
    • szymon2377 nie widzę związku 06.07.07, 11:21
      Może przedstawisz jakiś dowód na swoją wypowiedź. Co z tych rzeczy i w jaki sposób wskazuje na istnienie Boga? Jak zdefiniujesz boskie atrybuty "rzeczywisty" i "prawdziwy"? Czym jest "ład" i jak odróżnić do od "nieładu"? Czy "ład" u Ciebie to tylko określenie o charakterze estetycznym?

      Na koniec: dlaczego teiści uważają, że brak dowodu (czy ewentualne słabości takiego dowodu) na powstanie wszechświata, życia na Ziemi (czy gdziekolwiek) i ludzkiej świadomości bez udziału Boga/bogów w jakikolwiek sposób uprawomocnia tezę o istnieniu Boga/bogów?
      • Gość: Echo Re: nie widzę związku IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 06.07.07, 16:58
        > Na koniec: dlaczego teiści uważają, że brak dowodu (czy ewentualne słabości tak
        > iego dowodu) na powstanie wszechświata, życia na Ziemi (czy gdziekolwiek) i lud
        > zkiej świadomości bez udziału Boga/bogów w jakikolwiek sposób uprawomocnia tezę
        > o istnieniu Boga/bogów?

        Teisci tylko skromnie zauwazaja ze ateisci nie maja zadnych dowodow na
        nieistnienie Boga i maja duuze problemy z wyjasnieniem skad przychodzimy (nawet
        jesli odrzucaja drugie pytanie dokad zmierzamy). Dlatego nie wiadomo dlaczego
        ateisci ciagle powoluja sie na "naukowe" argumenty ze sa niby lepsze niz
        argument biblijny ze Bog stworzyl czlowieka i dal mu wolna wole. Czlowiek bedzie
        mial wolna wole tak dlugo, jak dlugo nie bedzie WIEDZIAL czy Bog istnieje czy
        nie. Pozostaje wiec wiara teistyczna albo ateistyczna: takie sa wybory zgodne z
        wolna wola. Kazda z tych wiar prowadzi do innego postepowania. Pierwsza zaklada
        etyke absolutna, druga wzgledna. Oczywiscie etyka absolutna moze doprowadzic do
        fanatyzmu jesli przez caly czas nie odwoluje sie do milosci Boga i blizniego.
        Etyka relatywna zgodnie z zasada wzrostu entropii, bedzie zawsze ewoluowac w
        strone coraz bardziej zdegenerowanych zachowan co jest wynikiem ludzkiego
        egoizmu (grzechu pierworodnego).
        • czwarty.wymiar Re: nie widzę związku 06.07.07, 22:21
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > Teisci tylko skromnie zauwazaja ze ateisci nie maja zadnych dowodow na
          > nieistnienie Boga

          Problemy z logiką... Ciężar dowodowy spoczywa po stronie tych, którzy coś twierdzą/głoszą. Tak więc jeśli już, to teiści powinni udawadniać istnienie Boga, a nie wymagać od ateistów udowodnienia jego nieistnienia. Jeśli trzymać się twojego toku rozumowania: ja twierdzę, że wokół Marsa krąży porcelanowa filiżanka. A ty mi teraz przedstaw dowody, że to nieprawda.

          >maja duuze problemy z wyjasnieniem skad przychodzimy (nawet
          > jesli odrzucaja drugie pytanie dokad zmierzamy)

          Więc jeśli czegoś nie wiemy, nie rozumiemy, należy tę lukę "wypełnić" Bogiem? To żadne rozwiązanie tylko zwyczajne pójście na łatwiznę.

          > Dlatego nie wiadomo dlaczego
          > ateisci ciagle powoluja sie na "naukowe" argumenty ze sa niby lepsze niz
          > argument biblijny ze Bog stworzyl czlowieka i dal mu wolna wole.

          Słyszałeś kiedyś o prawdopodobieństwie i logice?
        • xtrin Re: nie widzę związku 06.07.07, 22:46
          Gość portalu: Echo napisał(a):
          > Teisci tylko skromnie zauwazaja ze ateisci
          > nie maja zadnych dowodow na nieistnienie Boga

          A ateiści, że teiści nie mają żadnych dowodów na jego istnienie.
          Zwykle jednak jest tak, że jeżeli nie ma przekonujących dowodów na istnienie to
          zakładamy nieistnienie. Nikt nie widział krasnoludka, więc ogólnie przyjmujemy,
          że nie istnieją, choć nie ma żadnych stuprocentowych dowodów na to.

          > i maja duuze problemy z wyjasnieniem skad przychodzimy (nawet jesli
          > odrzucaja drugie pytanie dokad zmierzamy). Dlatego nie wiadomo dlaczego
          > ateisci ciagle powoluja sie na "naukowe" argumenty ze sa niby lepsze niz
          > argument biblijny ze Bog stworzyl czlowieka i dal mu wolna wole.

          Teistyczna odpowiedź nic nie wyjaśnia, niczego nie rozwiązuje, nic nie daje. Nie
          daje podstaw do żadnych przewidywań, do wyjaśnienia innych problemów. Nie daje
          się nawet porządnie zbadać.
          To nie jest tak naprawdę żadna odpowiedź, to uniknięcie pytania. Stąd moim
          zdaniem lepiej jest odpowiedzieć "nie wiem, może kiedyś się dowiem" niż
          przyjmować takową quasi-odpowiedź.

          > Kazda z tych wiar prowadzi do innego postepowania.
          > Pierwsza zaklada etyke absolutna, druga wzgledna.

          Absolutną? Ależ skąd! To li tylko etyka poparta autorytetem (nie)istniejącego
          bytu. Tak samo względna jak każda inna.
        • szymon2377 Re: nie widzę związku 06.07.07, 22:48
          > Teisci tylko skromnie zauwazaja ze ateisci nie maja zadnych dowodow na
          > nieistnienie Boga

          Nie można w istocie udowodnić nieistenienia czegokolwiek. Ateiści odrzucają hipotezę Boga, gdyż różne religijne mity prowadzą do sprzeczności. Dla przykładu: chrześcijanin wierzy w to co jest napisane w Nowym Testamencie, więc wierzy także w to (patrz rodział pierwszy ewangeli Mateusza), że pewna kobieta urodziała syna, który nie miał ojca (do jej zapłodnienia nie była potrzebna sperma, wystarczył duch święty). Jeśli zdanie "X" prowadzi do absurdu, to jest to silną przesłanką do przyjęcia zdania "nieprawda, że X".

          > i maja duuze problemy z wyjasnieniem skad przychodzimy

          Wszechświat powstał w wyniku Wielkiego Wybuchu. Nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, co było wcześniej. Hipoteza, że Bóg stworzył wszechświat nic nie wyjaśnia, a tylko komplikuje całość. Rodzą się zaraz pytania: a skąd wziął się Bóg? Jeśli przyczynę powstania wszechświata nazwiemy Bogiem, to dlaczego obdarzamy ją tak wieloma atrybutami: możliwość wysłuchiwania modlitw, karania za grzechy, wrzechmoc itp.? No cóż, wpychanie Boga tam, gdzie (jeszcze?) nie znamy prawdy, to intelektualne lenistwo.

          > Pozostaje wiec wiara teistyczna albo ateistyczna

          Ateizm jest w tym sensie wiarą w jakim niezbieranie znaczków jest hobby. Ateizm, to światopogląd odrzucający hipotezę Boga, a nie światopogląd zakładający hipotezę nieistnienia Boga. Rozumiem, że dla niektórych dostrzeżenie różnicy może być trudne. Definiowanie ateizmu jako wiary w nieistnienie Boga jest chwytem erystycznym stosowanym przez niedouczonych teistów, którzy mogą cieszyć się jak dzieci: ha ha ha, ateiści, to głupki, bo nie potrafią udowodnić nieistnienia Boga.

          > Kazda z tych wiar prowadzi do innego postepowania. Pierwsza zaklada
          > etyke absolutna, druga wzgledna.

          Wybór systemu etycznego nie charakteryzuje się przedstawionym przez Ciebie tutaj dualizmem. Istnieje wiele klasyfikacji systemów etycznych. Przedstawianie dualistycznej wizji świata, to kolejna sztuczka erystyczna.

          > Etyka relatywna zgodnie z zasada wzrostu entropii, bedzie zawsze ewoluowac w
          > strone coraz bardziej zdegenerowanych zachowan co jest wynikiem ludzkiego
          > egoizmu (grzechu pierworodnego).

          Zasada wzrostu entropii, to zasada fizyczna i jako taka nie stosuje się do innych działów wiedzy. Wzrost entropii i ewolucja, to sprzeczne pojęcia: wzrost entropii wiąże się ze wzrostem nieuporządkowania, a ewolucja ze wzrostem uporządkowania. Zatem "ewoluowanie zgodnie z zasadą entropii", to oksymoron. Mamy tu doczynienia z mądrze brzmiącą bzdurą!
          • Gość: Echo Re: nie widzę związku IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 07.07.07, 03:43
            > Nie można w istocie udowodnić nieistenienia czegokolwiek. Ateiści odrzucają hip
            > otezę Boga, gdyż różne religijne mity prowadzą do sprzeczności. Dla przykładu:
            > chrześcijanin wierzy w to co jest napisane w Nowym Testamencie, więc wierzy tak
            > że w to (patrz rodział pierwszy ewangeli Mateusza), że pewna kobieta urodziała
            > syna, który nie miał ojca (do jej zapłodnienia nie była potrzebna sperma, wysta
            > rczył duch święty). Jeśli zdanie "X" prowadzi do absurdu, to jest to silną prze
            > słanką do przyjęcia zdania "nieprawda, że X".

            Nawet w nauce logika nie jest ostateczna wyrocznia. Wystarczy jeden fakt zeby
            Twoja logika sie zalamala. Kazda logika opiera sie na zalozeniach. Ty z gory
            zakladasz ze organizm moze powstac wskutek zaplodnienia. Po pierwsze, istnieja
            organizmy partenogenetyczne, nawet wsrod kregowcow. Wiec nie potrzebuje Twojej
            logiki zeby wiedziec ze narodzenie z dziewicy jest mozliwe.

            >
            > Wszechświat powstał w wyniku Wielkiego Wybuchu. Nie wiemy i nigdy się nie dowie
            > my, co było wcześniej. Hipoteza, że Bóg stworzył wszechświat nic nie wyjaśnia,
            > a tylko komplikuje całość. Rodzą się zaraz pytania: a skąd wziął się Bóg?

            I znow, rozne hipotezy maja rozne implikacje. Istnienie Boga implikuje istnienie
            standartow wiekszych niz zycie. Podazanie za tymi standartami jest niezbedne do
            trwania zycia ludzkiego. Jeden dowod eksperymentalny wynika z faktu ze ateizm
            nie byl faworyzowany przez selekcje naturalna. Spolecznosci zbudowane na
            ateizmie, nie odwolujace sie do wyzszych idealow po prostu zniknely. Ten sam
            dylemat maja nowoczesni ateisci. Odrzucajac hipoteze Boga, opieraja sie na
            hipotezie bezsensu i bezcelu. Po prostu istniejemy i nie ma sensu sie odwolywac
            do idealow wiekszych niz zycie ludzkie. Idealy budujemy sobie sami na wlasna
            miarke. Posiadanie dzieci jest wysilkiem, wiec po co dzieci (a wiec niech zyje
            kontracepcja, aborcja, rozklad malzenstw ktore sa nikomu nie potrzebne poza
            homoseksualistami). Hedonizm jest przyjemny wiec czemu nie oddac sie
            przyjemnosci dla przyjemnosci. Stad pusty seks, narkotyki, pogon za latwym
            pieniadzem.

            > > Etyka relatywna zgodnie z zasada wzrostu entropii, bedzie zawsze ewoluowa
            > c w
            > > strone coraz bardziej zdegenerowanych zachowan co jest wynikiem ludzkiego
            > > egoizmu (grzechu pierworodnego).
            >
            > Zasada wzrostu entropii, to zasada fizyczna i jako taka nie stosuje się do inny
            > ch działów wiedzy. Wzrost entropii i ewolucja, to sprzeczne pojęcia: wzrost ent
            > ropii wiąże się ze wzrostem nieuporządkowania, a ewolucja ze wzrostem uporządko
            > wania. Zatem "ewoluowanie zgodnie z zasadą entropii", to oksymoron. Mamy tu doc
            > zynienia z mądrze brzmiącą bzdurą!

            Zasada wzrostu entropii stosuje sie do ludzkiego postepowania (nigdzie nie pisze
            o ewolucji ktora wiaze sie z poteznym wysilkiem zuzywajacym energie). W swiecie
            moralnosci czlowiek ma wybor miedzy wysilkiem dla zmniejszenia chaosu albo
            latwizna, wybiera latwizne. Chyba ze WIERZY ze pojscie na latwizne jest zle, ze
            przyczynianie sie do zwiekszenia chaosu i smierci jest zle. Zasady moralne
            pelnia funkcje anty-chaotyczna (rodzaj demona Maxwella). Co sie dzieje w krajach
            Zachodu?? Ano ateizm nie przeszedl prostego testu jest prowadzi do kolizji z
            zasada biologicznego przetrwania bo etyka relatywna kontyuuje autodegryngolade,
            osiagajac co jakis czas nowe dno. Po antykoncepcji przyszed rozklad malzenstw,
            wzrost chorob wenerycznych, szukanie coraz to nowych form seksu (bi- i
            homoseksualny), a jak to nie wystarcza to narkotykow (slynne lata 60te po
            wprowadzeniu pigulki). Teraz mamy okres braku dzieci i nastepny temat na
            ateistyczno-lewicowej wokandzie: eutanazja. I to nie tylko starych i chorych.
            Podobno tylko "na zyczenie" ale jaskolki zla sie juz pokazuja. Jeden z tematow
            na forum jest jak usmiercac "slabe" dzieci. One nie moga wyrazic zyczenia,
            podobnie jak chorzy umyslowo czy babcia po wylewie czy z zanikiem pamieci. Lista
            bedzie sie rozszerzac z koniecznosci, bo z braku nastepnych pokolen trzeba
            usuwac poprzednie ktore sa obciazeniem. Oczywiscie zawsze mozna sprowadzic ludzi
            z cywilizacji gdzie wiara w Boga daje inne efekty populacyjne. Problem w tym, ze
            ci ludzie nie chca byc "tacy jak my" i nie chca oddac wiary w Boga bo widza do
            czego to prowadzi.

            • Gość: Echo Zanim zapomne... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 07.07.07, 07:24
              >Zasada wzrostu entropii, to zasada fizyczna i jako taka nie stosuje się do
              innych > działów wiedzy.

              Poczytaj sobie troche o teorii informacji i o entropii informacji. Moze to Ci
              rozszerzy horyzonty.

              en.wikipedia.org/wiki/Information_entropy
              • szymon2377 pudło 07.07.07, 08:01
                Wcześniej pisałeś o zasadzie wzrostu entropii. Ta zasada to w istocie inna nazwa II zasady termodynamiki, która mówi o niemożliwości jest zbudowanie perpetuum mobile drugiego rodzaju (tzn. pewnej maszyny cieplnej). Konsekwencją zasady wzrostu entropii jest zmierzanie układu fizycznego do stanu równowagi termodynamicznej. Termodynamika to teoria fenomenologiczna i wnisków z niej płynących nie można stosować nawet innych działach fizyki (zawodzi w fizyce kwantowej czy kosmologii). Tymbardziej nie daje się zastosować poza nią. Chyba, że w sensie metaforycznym...

                Nie o metaforę Ci jednak chodzi, jak widać, bo dajesz mi link do pojęcia entropia informacji. I o co tu chodzi? Entropia informacji, to pewna charakterystyka zmiennej losowej. Pojęcie zapożyczone z fizyki przez ludzi prowadzących badania w zakresie kodowania. Niestety ani termodynamika ani teoria informacji (ścisła teoria z zakresu computer science) nie nadają się do badania moralności.

                Wiesz co, Ty już przestań nadużywać pojęć naukowych, których nie rozumiesz i po prostu pisz o co Ci chodzi.
                • Gość: kix Re: pudło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 08:20
                  >Wiesz co, Ty już przestań nadużywać pojęć naukowych, których nie rozumiesz i >po prostu pisz o co Ci chodzi.

                  No chłopie, zaraz się dowiesz że "bluzgasz" do Echo. Już sobie podyskutkowałeś ))))))))))))))))))))) Pani Profesor od kadzidła takiej obelgi nie zniesie ))))))))))

                  Szymon, próżny twój trud dyskutowania z tą osobą. Ateizm=wiara, entropia określa moralność, najwyższy poziom życia w krajach zachodnioeuropejskich=degrengolada obyczajowa i etyczna......... nie uważasz że szkoda po prostu czasu? Podjąłeś dyskurs z forumową fanatyczką, w dodatku kreacjonistką (sic!!!), która uważa że świat jest bezpośrednim dziełem stwórcy z pędzlem w dłoni.

                  szacunek - kix
                • czwarty.wymiar Re: pudło 07.07.07, 13:52
                  szymon2377, z tego co zauważyłem, nie ma sensu dyskutować z Echo. Ta osoba jest zaszczepiona na argumetny i logikę. Do tego ma świetne samopoczucie i niczym nieuzasadnione wysokie mniemanie o sobie.
                  • xtrin Re: pudło 07.07.07, 14:01
                    Do tego obsesję na punkcie lewaków i nie opuszczają jej wizje miliardów
                    wyabortowanych dzieci.
                • Gość: Echo Re: pudło IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 07.07.07, 16:45
                  > Nie o metaforę Ci jednak chodzi, jak widać, bo dajesz mi link do pojęcia entrop
                  > ia informacji. I o co tu chodzi? Entropia informacji, to pewna charakterystyka
                  > zmiennej losowej. Pojęcie zapożyczone z fizyki przez ludzi prowadzących badania
                  > w zakresie kodowania. Niestety ani termodynamika ani teoria informacji (ścisła
                  > teoria z zakresu computer science) nie nadają się do badania moralności.
                  >
                  > Wiesz co, Ty już przestań nadużywać pojęć naukowych, których nie rozumiesz i po
                  > prostu pisz o co Ci chodzi.


                  Entropia to funkcja. Prawa wzrostu entropii obowiazuja wszedzie. W ukladach
                  zywych, lokalna negentropia organizmu utrzymuje sie na koszt wzrostu entropii
                  otoczenia. Podobnie z ukladami prawnymi i moralnymi. Utrzymanie ich wymaga albo
                  sil policyjnych albo odnoszenia sie do absolutu dla utrzymania zasad moralnych.
                  Utrzymanie zasad moralnych to tez wydatek energii, tyle ze nie pochodzi od
                  policji ale czlowieka teisty ktory wierzy ze ich utrzymanie ma sens (w
                  przeciwienstwie do ateisty ktory wierzy ze wszystko leci).

                  W tym samaym artykule masz o rownowaznosci obu entropii. Informacja tez podlega
                  degradacji (wzrostowi entropii), podobnie jak ukladu moralne.

                  Niestety ani termodynamika ani teoria informacji (ścisła
                  > teoria z zakresu computer science) nie nadają się do badania moralności.

                  Tylko ze wzgledu na zlozonosc systemow moralnych a nie na brak degeneracji.
                  • szymon2377 Re: pudło 07.07.07, 19:49
                    Tak jak na papierosach są ostrzeżenia o szkodliwości palenia, tak na forum powinno być ostrzeżenie: NADUŻYWANIE WYRAZÓW OBCYCH, KTÓRYCH SIĘ NIE ROZUMIE GROZI ŚMIESZNOŚCIĄ.

                    • Gość: Echo Re: pudło IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 08.07.07, 03:06
                      szymon2377 napisał:

                      > Tak jak na papierosach są ostrzeżenia o szkodliwości palenia, tak na forum powi
                      > nno być ostrzeżenie: NADUŻYWANIE WYRAZÓW OBCYCH, KTÓRYCH SIĘ NIE ROZUMIE GROZI
                      > ŚMIESZNOŚCIĄ.
                      >

                      Nestety nie chcesz przyjac do wiadomosci ze entropia jest duzo ogolniejszym
                      pojeciem niz tylko termodynamicznym, wiaze sie z teoria informacji i stosuje sie
                      do porzadku spolecznego. Etyka jest rodzajem filtru (demonu Maxwella, ktory
                      wstrzymuje spontaniczny wzrost entropii socjalnej). Oczywiscie uklady socjalne
                      sa bardzo zlozone i dokladne policzenie entropii jest bardzo trudne, stad
                      nieporozumienie.

                      www.nexialinstitute.com/social_entropy.htm
                      • szymon2377 Re: pudło 08.07.07, 10:14
                        > Nestety nie chcesz przyjac do wiadomosci ze entropia jest duzo ogolniejszym
                        > pojeciem niz tylko termodynamicznym, wiaze sie z teoria informacji i stosuje si
                        > e
                        > do porzadku spolecznego. Etyka jest rodzajem filtru (demonu Maxwella, ktory
                        > wstrzymuje spontaniczny wzrost entropii socjalnej). Oczywiscie uklady socjalne
                        > sa bardzo zlozone i dokladne policzenie entropii jest bardzo trudne, stad
                        > nieporozumienie.
                        >
                        > www.nexialinstitute.com/social_entropy.htm

                        Przeczytałem i mam kilka wątpliwości.
                        1. Autorzy tekstu piszą "We present a rather unusual application of the Second Law of Thermodynamics". Czy "raczej nietypowe zastosowanie II zasady termodynamiki" przez dwóch fizyków peruwiańskich, daje podstawę do stwierdzenia, że II zasada termodynamiki stosuje się do porządku społecznego? Raczej ktoś próbował tłumaczyć aparat pojęciowy jednej nauki na drugą. Ten tekt nie pozwala przypuszczać, że jest to rozbudowana teoria i że faktycznie coś tłumaczy.
                        2. Zostawmy na boku naukowość tej teorii i zobaczmy o czym ten artykuł NIE mówi. Otóż nie mówi nic o etyce i nic o żadnym demonie Maxwella (a może szatanie? szatany są teraz modne!).
                        3. A jakie to wielkie odkrycie zostało pokazane używając metod fizycznych w opisie społeczności? Autorzy piszą, że przed chaosem (do którego ich zdaniem społeczeństwa nieuchronnie dążą na mocy II zadady termodynamiki przeformułowanej na potrzeby badań społeczeństw) chroni odpowiedni poziom SATYSFAKCJI. Czyli społeczeństwo zadowolone, szczęśliwe, usatysfakcjonowane chroni instytucje utrzymujące ład społeczny. Do takiego niezwykle zaskakującego wniosku dochodzą analizując wielkie ilości danych statystycznych i dokonując stosownych obliczeń.
                        4. Bzdura? Nie. Otóż autorzy dochodzą do wniosku, że skoro tak dobrze przewidzieli tymi metodami rzeczy tak oczywiste, to najwidoczniej metoda jest poprawna. Czekam na dalsze, tym razem mam nadzieje na mniej banalne, wnioski jakie będą wypływać z tej teorii. Do tego czasu pozwolę sobie być sceptyczny, jako człowiek rozumiejący, że metody matematyczne nie dają się zastosować do badania tak złożonych zjawisk.
                        5. Powołujesz się na wielką trudność takich badań nad entropią społeczną. Wiesz, ja też mógłbym wymyślić genialną teorię, a następnie tryumfalnie stwierdzić, że obliczenia są niestety zbyt skomplikowane byśmy mogli mieć z niej jakikolwiek pożytek, co odbędzie się z wielką szkodą dla całej nauki.
            • Gość: kix Wątki "o uśmiercaniu dzieci" produkują wierzący IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 08:35
              >Jeden z tematow
              >na forum jest jak usmiercac "slabe" dzieci.

              Znowu uprawiasz wątłej jakości demagogię.

              Autorem wątku jest niejaki vertebrata vel omnipotentny, twój kolega od różańca. Wyjątkowy obrońca życia poczętego. A wątek pod tym tytułem jest jego marną prowokacją.

              Ale ty pewnie tego nie zauważyłaś, prawda? )))) Bo wygodniej jest pomijać wyjaśnienia, które nie są na rękę w danej polemice. I lepiej pisać coś "o uśmiercaniu dzieci" przez liberałów, mimo że te pomysły kompletnie nie należą do nich.
            • szymon2377 Re: nie widzę związku 07.07.07, 09:07
              > Nawet w nauce logika nie jest ostateczna wyrocznia. Wystarczy jeden fakt zeby
              > Twoja logika sie zalamala. Kazda logika opiera sie na zalozeniach. Ty z gory
              > zakladasz ze organizm moze powstac wskutek zaplodnienia. Po pierwsze, istnieja
              > organizmy partenogenetyczne, nawet wsrod kregowcow. Wiec nie potrzebuje Twojej
              > logiki zeby wiedziec ze narodzenie z dziewicy jest mozliwe.

              Ja nie używam całej logiki, tylko jednego prawa, które nie wymaga silnych założeń: nie jest możliwe by zdanie "X" i jego zaprzeczenie były jednocześnie prawdziwe oraz jeśli "X" prowadzi do absurdu, to jest to silną przesłanką do przyjęcia za prawdziwe zdania "nieprawda, że X". Spróbuj to obalić. Ostateczne wyrocznie są domeną religi, a w nauce obowiązuje wolność myślenia, dążenie do prawdy jest w stanie zmieść fałszywą teorię i dawne autorytety. Nie znam się na biologi, ale z tego co sobie doczytałem partogeneza nie jest obserwowana wśród ssaków (tym bardziej wśród ludzi). Ale to był tylko jeden przykład. Jak poradzisz sobie z mitem, że człowiek, który nie miał ojca poszedł do swojego przyjaciela Łazarza, który gnił w grobie, a ten na jego życzenie wstał z martwych?

              > Jeden dowod eksperymentalny wynika z faktu ze ateizm
              > nie byl faworyzowany przez selekcje naturalna. Spolecznosci zbudowane na
              > ateizmie, nie odwolujace sie do wyzszych idealow po prostu zniknely.

              To może dowodzić jedynie użyteczności hipotezy Boga, a nie jej prawdziwości, gdyż w wyniku selekcji naturalnej nie powstają organizmy a priori lepsze moralnie, czy wyznające coraz prawdziwsze przekonania, tylko lepiej przystosowane do życia.

              > Odrzucajac hipoteze Boga, opieraja sie na
              > hipotezie bezsensu i bezcelu. Po prostu istniejemy i nie ma sensu sie odwolywac
              > do idealow wiekszych niz zycie ludzkie. Idealy budujemy sobie sami na wlasna
              > miarke. Posiadanie dzieci jest wysilkiem, wiec po co dzieci (a wiec niech zyje
              > kontracepcja, aborcja, rozklad malzenstw ktore sa nikomu nie potrzebne poza
              > homoseksualistami). Hedonizm jest przyjemny wiec czemu nie oddac sie
              > przyjemnosci dla przyjemnosci. Stad pusty seks, narkotyki, pogon za latwym
              > pieniadzem.

              Po pierwsze ateiści odrzucają hipotezę Boga, bo niezwykle cenią sobie PRAWDĘ. Po drugie prawdziwa moralność to moralność wewnętrzna, która nie działa tylko dlatego, że ktoś (Bóg) na nas patrzy. Chciałbym wierzyć, że gdyby jednak Boga nie było, to i tak zachowywał byś się moralnie. Po trzecie antykoncepcja i aborcja sprzyjają świadomemu wyborowi momentu macierzyństwa przez kobiety. Rygorystyczna etyka katolicka ocenia aborcję jako zło bez oglądania się na konsekwencje, jakie niesie zakaz aborcji. Etyka utylitarna zmusza nas do porównania konsekwencji wynikających z zakazu aborcji i jej dozwolenia. I tutaj doświadczenie pokazuje, że aborcja jest mniejszym złem. Dla katolika nie ma mniejszego zła, aborcja jest po prostu złem. Jak katolik radzi sobie z konsekwecjami? Chowa głowę w piasek, głośno zaprzeczając faktom. Po czwarte ateista nikomu do łóżka nie zagląda i nie potępia homoseksualizmu. Po piąte zamiast poszukać faktycznych przyczyn hedonizmu, narkomanii, pogoni za kasą, przyjmujesz a priori, że kwestia braku Boga (żadnych badań, żadnych faktów, niczego).

              > W swiecie
              > moralnosci czlowiek ma wybor miedzy wysilkiem dla zmniejszenia chaosu albo
              > latwizna, wybiera latwizne. Chyba ze WIERZY ze pojscie na latwizne jest zle, ze
              > przyczynianie sie do zwiekszenia chaosu i smierci jest zle

              Porzućmy tą nieszczęśną entropię.
              Tak, to prawda, człowiek dokonuje takiego wyboru, który gwarantuje mu większy zysk (czyli idzie na łatwiznę). Najczęściej większy zysk gwarantuje zachowanie moralne. Inni nie wybaczają oszustom i kłamcom. Dbałość o swoją reputację ułatwia życie, a niekiedy przeżycie. Takie zależności obserwujemy w świecie zwierząt.

              > Teraz mamy okres braku dzieci i nastepny temat na
              > ateistyczno-lewicowej wokandzie: eutanazja

              Polska (kraj katolicki) ma najniższą dzietność w Europie. Jeśli chodzi o eutanazję, to każdy, kto nie może sam popełnić samobójstwa, a nie może znieść bólu, bądź bezsensu własnej egzystencji, powinien mieć prawo do śmierci. Wobec tego problemu katolicy chowają znowu głowę w piasek.
              • Gość: Echo Re: nie widzę związku IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 07.07.07, 16:53
                > Ja nie używam całej logiki, tylko jednego prawa, które nie wymaga silnych założ
                > eń: nie jest możliwe by zdanie "X"

                Zamiast ogolnikow, dyskutujmy przyklady. Podales przyklad dzieworodztwa jako
                niemozliwy. Podalam przyklad partenogenezy jako biologiczny fakt i
                kontrargument. Reszta to scholastyka z Twojej strony.
                • szymon2377 Re: nie widzę związku 07.07.07, 19:27
                  > Zamiast ogolnikow, dyskutujmy przyklady. Podales przyklad dzieworodztwa jako
                  > niemozliwy. Podalam przyklad partenogenezy jako biologiczny fakt i
                  > kontrargument. Reszta to scholastyka z Twojej strony.

                  Napisałem, że partogeneza nie jest obserwowana wśród ssaków. Należało to zrozumieć, jako całkowitą porażkę Twojego rozumowania.

                  Co do reszty moich argumentów, to wykazujesz się absolutną indolencją (tak absolutną jak Twoja moralność) w odpowiedzi na prosto wysłowione zarzuty. Nazwanie moich argumentów scholastyką, to przykład tak nędznej erystyki, że potraktuję to, jako całkowite przyznanie się do porażki.
              • Gość: Echo Re: nie widzę związku IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 07.07.07, 17:21
                >Po piąte zamiast
                >poszukać faktycznych przyczyn hedonizmu, narkomanii, pogoni za kasą,
                przyjmujesz >a priori, że kwestia braku Boga
                >(żadnych badań, żadnych faktów, niczego).

                Badan jest mnostwo. Streszczajac: naruszanie porzadku moralnego to rownia
                pochyla ktora wiaze sie z degryngolada. Ludzie myslacy, jak np. Pawel VI
                przepowiedzial w encyklice Humane Vitae ze wprowadzenie antykoncepcji przyczyni
                sie do rozkladu malzenstw, wzrostu chorob wenerycznych, depopulacji i eutanazji.

                Fakty: wprowadzenie pigulki w latach 60-tych doprowadzilo do masowej rewolucji
                seksualnej, rozkladu malzenstw, wzrostu aborcji (latwosc seksu i trudnosc
                kupienia kondoma o 2 w nocy), dziwnych chorob wenerycznych takich jak AIDS,
                depopulacji i glosnego nawolywania do eutanazji. Oczywiscie zawsze zaczyna sie
                skromnie: zabic tych co cierpia. Jest to wyrazniejsze w przypadku aborcji gdzie
                sprawy zaszly dalej. Na poczatku bylo "ze wzgledu na zdrowie i zycie kobiety", w
                PRLu "ze wzgledow spolecznych" teraz jest "wolnosc kobiety" albo "odpieprzcie
                sie od mojego brzucha."
                • szymon2377 Re: nie widzę związku 07.07.07, 19:34
                  > Badan jest mnostwo. Streszczajac: naruszanie porzadku moralnego to rownia
                  > pochyla ktora wiaze sie z degryngolada. Ludzie myslacy, jak np. Pawel VI
                  > przepowiedzial w encyklice Humane Vitae ze wprowadzenie antykoncepcji przyczyni
                  > sie do rozkladu malzenstw, wzrostu chorob wenerycznych, depopulacji i eutanazji

                  Encyklikę przywołujesz jako badanie? Ty już przekraczas granice bezmyślnego bełkotu.

                  > Fakty: wprowadzenie pigulki w latach 60-tych doprowadzilo do masowej rewolucji
                  > seksualnej, rozkladu malzenstw, wzrostu aborcji (latwosc seksu i trudnosc
                  > kupienia kondoma o 2 w nocy), dziwnych chorob wenerycznych takich jak AIDS,
                  > depopulacji i glosnego nawolywania do eutanazji. Oczywiscie zawsze zaczyna sie
                  > skromnie: zabic tych co cierpia. Jest to wyrazniejsze w przypadku aborcji gdzie
                  > sprawy zaszly dalej. Na poczatku bylo "ze wzgledu na zdrowie i zycie kobiety",
                  > w
                  > PRLu "ze wzgledow spolecznych" teraz jest "wolnosc kobiety" albo "odpieprzcie
                  > sie od mojego brzucha."

                  Nazywanie tego argumentacją, byłoby wielkim nadużyciem. To zlepek wielu faktów, niekoniecznie z sobą związnych. Zdanie: "wprowadzenie pigułki w latach 60-tych doprowadziło do (...) AIDS" stanowi bzdurę absolutną.
              • Gość: Echo Re: nie widzę związku IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 08.07.07, 03:40
                >Nie znam się
                >na biologi, ale z tego co sobie doczytałem partogeneza nie jest obserwowana
                wśród >ssaków (tym bardziej wśród ludzi).

                Szkoda ze nie mam czasu bo musze oddac szczotke publikacji do czwartku.
                Przynajmniej potrafisz kulturalnie dyskutowac.

                Klonowanie ssakow to wlasnie partenogeneza. Co prawda wywolana sztucznie ale
                jest mozliwa. Jesli jest mozliwa to nie widze problemow logicznych.

                > > Jeden dowod eksperymentalny wynika z faktu ze ateizm
                > > nie byl faworyzowany przez selekcje naturalna. Spolecznosci zbudowane na
                > > ateizmie, nie odwolujace sie do wyzszych idealow po prostu zniknely.
                >
                > To może dowodzić jedynie użyteczności hipotezy Boga, a nie jej prawdziwości, gd
                > yż w wyniku selekcji naturalnej nie powstają organizmy a priori lepsze moralnie
                > , czy wyznające coraz prawdziwsze przekonania, tylko lepiej przystosowane do ży
                > cia.

                Tu sie zgadzam. Nie ma i nie bedzie dowodu na prawdziwosc Boga, bo taki dowod
                odebralby ludziom wolna wole. Jednak ja uzywam hipotezy ewolucyjnej do
                definiowania falszywych prorokow.

                > Po pierwsze ateiści odrzucają hipotezę Boga, bo niezwykle cenią sobie PRAWDĘ.

                Przesadzasz. Wiekszosc ateistow uwaza ze prawda jest pojeciem wzglednym a nie
                absolutnym.

                P
                > o drugie prawdziwa moralność to moralność wewnętrzna, która nie działa tylko dl
                > atego, że ktoś (Bóg) na nas patrzy. Chciałbym wierzyć, że gdyby jednak Boga nie
                > było, to i tak zachowywał byś się moralnie.

                Jestem kobieta. Jesli nie ma Boga, nie ma absolutnych standartow i wszystko jest
                dozwolone jak mawial Dostojewski. Moze chcialbys wierzyc, ale rzeczywistosc jest
                inna.

                > Po trzecie antykoncepcja i aborcja
                > sprzyjają świadomemu wyborowi momentu macierzyństwa przez kobiety.

                Kij ma 2 konce: zachecaja tez do nieodpowiedzialnego seksu i niszczenia
                ludzkiego zycia.

                >Etyka utylitarna zmusza nas do porównania konsekwenc
                > ji wynikających z zakazu aborcji i jej dozwolenia. I tutaj doświadczenie pokazu
                > je, że aborcja jest mniejszym złem. Dla katolika nie ma mniejszego zła, aborcja
                > jest po prostu złem. Jak katolik radzi sobie z konsekwecjami? Chowa głowę w pi
                > asek, głośno zaprzeczając faktom.

                Niszczenie ludzkiego zycia w celach utylitarnych jest zawsze zle. Nie chowam
                glowy. Rzeczywiscie sa bardzo rzadkie przypadki zycia za zycie na ktore powoluja
                sie aborcjonisci. Ale to bardzo maly listek figowy.

                > Porzućmy tą nieszczęśną entropię.
                > Tak, to prawda, człowiek dokonuje takiego wyboru, który gwarantuje mu większy z
                > ysk (czyli idzie na łatwiznę). Najczęściej większy zysk gwarantuje zachowanie m
                > oralne. Inni nie wybaczają oszustom i kłamcom. Dbałość o swoją reputację ułatwi
                > a życie, a niekiedy przeżycie. Takie zależności obserwujemy w świecie zwierząt.

                Zwierzeta dbaja o reputacje? Pierwsze slysze.

                >
                > Polska (kraj katolicki) ma najniższą dzietność w Europie. Jeśli chodzi o eutana
                > zję, to każdy, kto nie może sam popełnić samobójstwa, a nie może znieść bólu, b
                > ądź bezsensu własnej egzystencji, powinien mieć prawo do śmierci. Wobec tego pr
                > oblemu katolicy chowają znowu głowę w piasek.

                Zyjemy w wieku tak mocnych narkotykow ze kazdy bol mozna miec pod kontrola
                Polska ma najnizsza dzietnosc bo najpierw milion ludzi ucieklo z raju w latach
                80-tych i 3 miliony dzieci urodzilo sie gdzie indziej. Te dzieci sa teraz
                dorosle i maja dzieci gdzie indziej. Teraz jest druga fala emigracji z POlski
                ludzi w wieku zakladania rodzin. Koscioly katolickie w Anglii sa przepelnione
                Polakami i ich dziecmi. Dewastacji socjalizmu nie da sie odrobic w jednym pokoleniu.











                • szymon2377 Re: nie widzę związku 08.07.07, 11:29
                  > Klonowanie ssakow to wlasnie partenogeneza. Co prawda wywolana sztucznie ale
                  > jest mozliwa. Jesli jest mozliwa to nie widze problemow logicznych.

                  Jezus powstał w wyniku klanowania? No może. Ale jak wytłumaczysz inne bzdury Nowego Testamentu: wkrzeszenie gnijącego Łazaża, ożycie 3 dni po śmieci, fizyczne zniknięcie człowieka na szczycie góry i przenosiny wprost do nieba, wszelkiej maści cuda.

                  > Tu sie zgadzam. Nie ma i nie bedzie dowodu na prawdziwosc Boga, bo taki dowod
                  > odebralby ludziom wolna wole. Jednak ja uzywam hipotezy ewolucyjnej do
                  > definiowania falszywych prorokow.

                  Ty nie zgadzasz się ze mną tylko ze sobą. Pisałem tylko, że nieistnienie społeczności ateistycznych nie jest przesłanką do przyjęcia prawdziwości hipotezy Boga, a nie że nie stanowi dowodu. Spróbuj się wysilić, a zobaczysz różnicę.

                  > Wiekszosc ateistow uwaza ze prawda jest pojeciem wzglednym a nie
                  > absolutnym.

                  Chodziło mi o prawdę materialną, co do ustalania której stosuje się dowody, a nie wierzenia.

                  > Jestem kobieta

                  To bez znaczenia.

                  > Jesli nie ma Boga, nie ma absolutnych standartow i wszystko jest
                  > dozwolone jak mawial Dostojewski.

                  Tak powiedział jeden z braci Karamazow, któremu Dostojewski jedynie włożył to w usta. Na okoliczność tego zdania Leszek Kołakowski napisał książkę "Jeśli Boga nie ma..." Polecam artykuł
                  humanizm.free.ngo.pl/mariola.htm
                  w którym autorka pokazuje, że Leszek Kołakowski w istocie udowodnił jedynie prostą i trywialną tautologię.

                  > Zwierzeta dbaja o reputacje? Pierwsze slysze.

                  Już wyjaśniam ten skrót myślowy. Niektóre zwierzęta wzajemnie sobie pomagają w zdobywaniu pokarmu, często się nim dzielą. Tak jest u niektórych nietoperzy, które dzielą się krwią z innymi nietoperzami (wymiotują im do ust). Nietoperze mogą wzajemnie na siebie liczyć. Jednak oszuści są karani bezwględnie - odcina się ich od pomocy, co zmniejsza ich szanse na przeżycie. Podobne mechanizmy działają u innych zwierząt.

                  > Niszczenie ludzkiego zycia w celach utylitarnych jest zawsze zle.

                  To przykład fundamentalizmu katolickiego. Tylko dlaczego wszyscy Polacy muszą przestrzegać katolickiej ustawy.

                  > Zyjemy w wieku tak mocnych narkotykow ze kazdy bol mozna miec pod kontrola
                  > Polska ma najnizsza dzietnosc bo najpierw milion ludzi ucieklo z raju w latach
                  > 80-tych i 3 miliony dzieci urodzilo sie gdzie indziej. Te dzieci sa teraz
                  > dorosle i maja dzieci gdzie indziej. Teraz jest druga fala emigracji z POlski
                  > ludzi w wieku zakladania rodzin. Koscioly katolickie w Anglii sa przepelnione
                  > Polakami i ich dziecmi. Dewastacji socjalizmu nie da sie odrobic w jednym pokol
                  > eniu.

                  Na podstawie jakich badań demograficznych wyciągasz te wnioski? Niesamowite, jak łatwo potrafisz rozwiązać problemy nad którymi myślą naprawdę mądrzy ludzi.
                  • Gość: Echo Re: nie widzę związku IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 08.07.07, 17:31
                    > Jezus powstał w wyniku klanowania? No może. Ale jak wytłumaczysz inne bzdury No
                    > wego Testamentu: wkrzeszenie gnijącego Łazaża, ożycie 3 dni po śmieci, fizyczne
                    > zniknięcie człowieka na szczycie góry i przenosiny wprost do nieba, wszelkiej
                    > maści cuda.

                    Sa na swiecie rzeczy o ktorych sie nawet filozofom nie snilo. Moze Twoja logika
                    to wyklucza, ale nie fizyka. Nie wiem czy kiedys brales testy z fizyki
                    kwantowej? Ulubiony przyklad: wykladowca kladzie puszke coca-coli na stole i
                    kaze obliczyc prawdopodobienstwo z ktorym ta puszka przecisnie sie przez
                    powierzchnie stolu i znajdzie pod stolem. Wyobraz sobie ze to prawdopodobienstwo
                    nie jest zerowe. Dlatego marksisci-leninisci tak zazarcie zwalczali fizyke
                    kwantowa. Podobnie wskrzeszenie Lazarza, zmartwychwstanie etc. Otoz nasz
                    Wszechswiat jest tak zbudowany (niektorzy mowia stworzony), ze zadna z tych
                    rzeczy nie jest niemozliwa, ale bardzo nieprawdopodobna. Nauka ma problem z
                    wydarzeniami nieprawdopodobnymi bo nie jest ich w stanie powtorzyc. Stworca
                    zostawil sobie mozliwosc interweniowania w zycie ludzkie ale nie pozwala sie
                    wykryc naukowo, bo to natychmiast pozbawiloby czlowieka wolnosci wyboru.

                    > Ty nie zgadzasz się ze mną tylko ze sobą. Pisałem tylko, że nieistnienie społec
                    > zności ateistycznych nie jest przesłanką do przyjęcia prawdziwości hipotezy Bog
                    > a, a nie że nie stanowi dowodu. Spróbuj się wysilić, a zobaczysz różnicę.

                    Jak chcialam Ci tylko powiedziec ze biologicznie ateizm prowadzi do nikad. Czy
                    religia jest prawdziwa czy nie, mozna poznac tylko po owocach (to nie ja
                    wymyslilam tylko Chrystus).

                    > Chodziło mi o prawdę materialną, co do ustalania której stosuje się dowody, a n
                    > ie wierzenia.

                    Wiekszosc ateistow opiera tzw. "prawde materialna" na XIX-wiecznej filozofii
                    opartej o fizyczny determinizm. Fizyka kwantowa jeszcze nie calkiem zrobila
                    wrazenie, a juz fizyka systemow zlozonych nawet nie jest na radarze.

                    > Już wyjaśniam ten skrót myślowy. Niektóre zwierzęta wzajemnie sobie pomagają w
                    > zdobywaniu pokarmu, często się nim dzielą. Tak jest u niektórych nietoperzy, kt
                    > óre dzielą się krwią z innymi nietoperzami (wymiotują im do ust). Nietoperze mo
                    > gą wzajemnie na siebie liczyć. Jednak oszuści są karani bezwględnie - odcina si
                    > ę ich od pomocy, co zmniejsza ich szanse na przeżycie. Podobne mechanizmy dział
                    > ają u innych zwierząt.

                    Jesli jeszcze mi pokazesz nietoperze co swiadomie zabijaja potomstwo nawet jesli
                    z latwoscia mozna je wyzywic, to zaczne je przyrownywac do ateistow. Na razie
                    pokazujesz tylko ze pod naciskiem selekcji naturalnej zwierzeta moga sobie
                    nawzajem pomagac. Ja pisze ze pod naciskiem falszywych ideologii ludzie moga sie
                    nawzajem zabijac. Nietoperze nie maja ideologii, tylko podlegaja prawom natury.

                    > Na podstawie jakich badań demograficznych wyciągasz te wnioski? Niesamowite, ja
                    > k łatwo potrafisz rozwiązać problemy nad którymi myślą naprawdę mądrzy ludzi.

                    Emigracja mlodych ludzi w wieku rozrodczym jest faktem ktory bolesnie uderzyl w
                    Polske. Mozna sie zastanawiac dlaczego ci co nie wyemigrowali maja malo dzieci
                    albo nie maja ich wcale. Otoz "madrzy ludzie" usiluja to wiazac z brakiem
                    srodkow materialnych i nie dbaja o fakty ze im bogatszy kraj tym wieksza zapasc
                    populacyjna. Sa wyjatki: Irlandia ktora przechowala troche zasad katolickich,
                    Francja z duza populacja muzulmlan ktorzy maja wiekszy wklad w rozrod niz
                    reszta. Jest tam tez jakies 5 milionow rodzin (w wiekszosci katolickich) ktore
                    maja powyzej czworki dzieci. Polska zachlysnela sie swiezo nabytym materializmem
                    i trzeba troche czasu zanim ludzie sobie uswiadomia dokad to prowadzi. Moze
                    jednak byc za pozno...








                    • szymon2377 Re: nie widzę związku 09.07.07, 12:16
                      > Ulubiony przyklad: wykladowca kladzie puszke coca-coli na stole i
                      > kaze obliczyc prawdopodobienstwo z ktorym ta puszka przecisnie sie przez
                      > powierzchnie stolu i znajdzie pod stolem. Wyobraz sobie ze to prawdopodobienstw
                      > o
                      > nie jest zerowe.

                      Niech X będzie liczbą cząstek elementarnych we wrzechświecie. Jeśli prawdopodobieństwo wynosi mniej niż 1/X, to oznacza, że jest praktycznie zerowe. Prawdopodobieństwo, że puszkę da się przecisnąć przez stół, obliczone zgodnie z fizyką kwantową, jest od 1/X dużo, dużo mniejsze. Inne cuda są równie prawdopodobne
                      • Gość: Echo Re: nie widzę związku IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 09.07.07, 14:56
                        > Niech X będzie liczbą cząstek elementarnych we wrzechświecie. Jeśli prawdopodob
                        > ieństwo wynosi mniej niż 1/X, to oznacza, że jest praktycznie zerowe. Prawdopod
                        > obieństwo, że puszkę da się przecisnąć przez stół, obliczone zgodnie z fizyką k
                        > wantową, jest od 1/X dużo, dużo mniejsze. Inne cuda są równie prawdopodobne

                        I dlatego sa cudami. Twoj punkt wyjscia byl ze sa logicznie niemozliwe.
                        Odpowiedz: cuda sa mozliwe ale bardzo nieprawdopodobne. Dlatego sa cudami.
                    • marcinlet Re: nie widzę związku 09.07.07, 14:05
                      Gość portalu: Echo napisał(a):
                      >Nie wiem czy kiedys brales testy z fizyki
                      > kwantowej? Ulubiony przyklad: wykladowca kladzie puszke coca-coli na stole i
                      > kaze obliczyc prawdopodobienstwo z ktorym ta puszka przecisnie sie przez
                      > powierzchnie stolu i znajdzie pod stolem. Wyobraz sobie ze to
                      >prawdopodobienstwo nie jest zerowe.
                      I tym sposobem mamy nową naukę czyli teologię kwantową - wyjaśnianie cudów
                      religijnych zasadami fizyki kwantowej.
                      • Gość: Echo Re: nie widzę związku IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 09.07.07, 14:59
                        marcinlet napisał:
                        > I tym sposobem mamy nową naukę czyli teologię kwantową - wyjaśnianie cudów
                        > religijnych zasadami fizyki kwantowej.

                        Ty to juz zupelnie nic nie zlapales. Ja absolutnie nie staram sie cudow wyjasnic
                        fizycznie, tylko odpowiedam na argumenty logiczne ze cuda sa fizycznie niemozliwe.
                        • marcinlet Re: nie widzę związku 09.07.07, 15:08
                          Gość portalu: Echo napisał(a):

                          > marcinlet napisał:
                          > > I tym sposobem mamy nową naukę czyli teologię kwantową - wyjaśnianie cudó
                          > w
                          > > religijnych zasadami fizyki kwantowej.
                          >
                          > Ty to juz zupelnie nic nie zlapales. Ja absolutnie nie staram sie cudow
                          wyjasni
                          > c
                          > fizycznie, tylko odpowiedam na argumenty logiczne ze cuda sa fizycznie
                          niemozli
                          > we.
                          Jeżeli cuda ą fizycznie możliwe to nie są cudami.
                        • marcinlet Re: nie widzę związku 09.07.07, 15:09
                          Gość portalu: Echo napisał(a):

                          > marcinlet napisał:
                          > > I tym sposobem mamy nową naukę czyli teologię kwantową - wyjaśnianie cudó
                          > w
                          > > religijnych zasadami fizyki kwantowej.
                          >
                          > Ty to juz zupelnie nic nie zlapales. Ja absolutnie nie staram sie cudow
                          wyjasni
                          > c
                          > fizycznie, tylko odpowiedam na argumenty logiczne ze cuda sa fizycznie
                          niemozli
                          > we.
                          Jeżeli cuda są możliwe fizycznie to już nie są cudami.
                          • Gość: Echo Re: nie widzę związku IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 09.07.07, 15:25
                            > Jeżeli cuda są możliwe fizycznie to już nie są cudami.

                            Ejze! Cuda to fizyczna manifestacja nieprawdopodobnych zjawisk, czyli musza byc
                            mozliwe fizycznie. Inaczej bylyby niezauwazalne.
                            • marcinlet Re: nie widzę związku 09.07.07, 16:40
                              Gość portalu: Echo napisał(a):

                              > > Jeżeli cuda są możliwe fizycznie to już nie są cudami.
                              >
                              > Ejze! Cuda to fizyczna manifestacja nieprawdopodobnych zjawisk, czyli musza
                              byc
                              > mozliwe fizycznie. Inaczej bylyby niezauwazalne.
                              A więc cudów nie ma.
            • xtrin Re: nie widzę związku 07.07.07, 12:16
              Gość portalu: Echo napisał(a):
              > Jeden dowod eksperymentalny wynika z faktu ze ateizm nie byl
              > faworyzowany przez selekcje naturalna. Spolecznosci zbudowane
              > na ateizmie, nie odwolujace sie do wyzszych idealow po prostu zniknely.

              Możesz podać przykład jakiś takich większych społeczności?

              To co piszesz jest jedynie dowodem na to, że religia była potrzebna
              społecznościom do rozwoju na pewnym etapie. Nic w tym niezwykłego, potrzebne
              były pewne zasady, pewne tłumaczenia. Dziś są coraz bardziej zbędne, stąd ateizm
              wydaje się być kolejnym krokiem w ewolucji społeczeństw.
              • Gość: kix Upadłe ateistyczne cywilizacje )))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 12:22
                Zaiste ciekawe bzdury nasza naczelna dewotka Echo wyprodukowała wskazując na wyginięcie ateistycznych społeczeństw.

                Przyłączam się do twojej prośby o wskazanie przez Echo owych nieistniejących, ateistycznych cywilizacji.

                Obawiam się tylko, że:

                1. Odpowiedź będzie nie na temat.

                lub

                2. Nie doczekamy się jej wcale.

                (stawiam raczej na wariant nr 1 - wszak "bicie piany" musi być przez Echo kontynuowane - jej charakterek nie pozwoli na odpuszczenie :) )
                • xtrin Re: Upadłe ateistyczne cywilizacje )))))))))))))) 07.07.07, 12:53
                  Też stawiam na wariant pierwszy :).
                  Jakby to był mg to pewnie jako przykład padliby komuniści :).
                • Gość: Echo Re: Upadłe ateistyczne cywilizacje )))))))))))))) IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 07.07.07, 16:57
                  Przyłączam się do twojej prośby o wskazanie przez Echo owych nieistniejących, a
                  > teistycznych cywilizacji.

                  Upadla: komuna (70 lat upadku, wewnetrzna niestabilnosc)

                  Upadajaca: cywilizacja Zachodu - brak poczucia celu i sensu, brak reprodukcji,
                  poronione pomysly multi-kulti i masowe sciaganie barbarzyncow zeby zapelnic luke
                  moralno-antykoncepcyjno-aborcyjna.
                  • Gość: Echo Odpornosc cymbalow na myslenie IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 07.07.07, 17:02
                    Wiem ze trudno zlapac zwiazek miedzy entropiami ale ludzie to zrobili. A co do
                    reszty jazgotni ktora bredzi po proznicy, to tylko przyklad wzrostu entropii.


                    " ... at a more philosophical level, connections can be made between
                    thermodynamic and informational entropy, although it took many years in the
                    development of the theories of statistical mechanics and information theory to
                    make the relationship fully apparent. In fact, in the view of Jaynes (1957),
                    thermodynamics should be seen as an application of Shannon's information theory:
                    the thermodynamic entropy is interpreted as being an estimate of the amount of
                    further Shannon information needed to define the detailed microscopic state of
                    the system, that remains uncommunicated by a description solely in terms of the
                    macroscopic variables of classical thermodynamics"
                    • funix To niesamowite... 07.07.07, 19:27

                      ...jak ten wyjęty z kontekstu, przytoczony przez Echo, tekst, genialnie
                      komponuje się z teorią memów zawziętego ateisty Dawkinsa! No, coś w tym (obu
                      teoriach!) musi być;)
                      (Nieśmiało pytam: czy ktoś to jeszcze zauważył?)
                    • szymon2377 Re: Odpornosc cymbalow na myslenie 07.07.07, 19:46
                      Ten tekst wskazuje związek między entropią w termodynamice i entropią w teorii informacji. Nie wskazuje związku entropii i etyki. A w swoim rozumowaniu wskazywałaś na taki związek.

                      Podpowiem Ci co teraz możesz zrobić:
                      1. wbij w Google "ethics, entropy"
                      2. otwórz którykolwiek link
                      3. metodą kopiuj wklej pokaż nam owoc Twoich poszukiwań na forum
                    • Gość: szatan-kix Re: Odpornosc cymbalow na myslenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 20:12
                      Przyznam nieskromnie, że pilnym byłem studentem, ale o entropii czy to w psychologii czy socjologii NIE SŁYSZAŁEM i NIE CZYTAŁEM. Także w trakcie edukacji zawodowej NIE ZETKNĄŁEM się z entropią etyczną, socjologiczną, psychologiczną. Cóż...... pewnie czytałem nie tych wieszczów co trzeba było ))))
                  • Gość: szatan-kix Echo znowu uprawia demagogię - jak zwykle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.07, 18:02
                    >Upadla: komuna (70 lat upadku, wewnetrzna niestabilnosc)

                    To ciekawe. Raz piszesz, że komuna w Polsce ma się dobrze, innym razem że upadła. Zdecydujesz się w końcu?

                    >Upadajaca: cywilizacja Zachodu - brak poczucia celu i sensu, brak reprodukcji,
                    >poronione pomysly multi-kulti i masowe sciaganie barbarzyncow zeby zapelnic >luke
                    >moralno-antykoncepcyjno-aborcyjna.

                    Upadająca? To ciekawe. Była już tutaj taka jedna, którą pytałem co rozumie pod pojęciem "upadania zachodniej cywilizacji" i nie zechciała wyjaśnić.

                    To ja się ciebie pytam, czy upadające społeczeństwa cechuje:
                    1. Wysoki poziom zadowolenia z życia mieszkańców.
                    2. Wysoki poziom życia ekonomicznego.
                    3. Najniższe wskaźniki umieralności niemowląt.
                    4. Wyższa niż przeciętna długość życia.
                    5. Niższe niż w Polsce liczby przedstawiające ilość dzieci w domach dzieckach.
                    6. Szacunek dla starości.

                    To obiektywnie obserwowalne zjawiska w kulturze zachodnio-europejskiej. To tym się cechuje ten upadek?

                    To ja bym chciał, żeby Polska chyliła się ku upadkowi.

                    ps. Nie spodziewam się, że inteligentnie odniesiesz się do powyższego. Będzie albo nie na temat, albo wcale.
                • zorbathegreek Re: Upadłe ateistyczne cywilizacje )))))))))))))) 08.07.07, 13:35
                  A co na temat cywilacji teistycznych?
                  Ostatecznie Rzym byl zawsze imperium teistycznym, a upadl jak przyjal
                  chrzescijanstwo...
                  I co na temat teistycznych cywilizacji, ktore wyprodukowaly inkwizycje czy
                  konkwistadorow?
                  Co z krzyzami (nie mylic ze swastykami) na hitlerowskich samolotach i napisem
                  Gott mit uns na pasach hitlerowskich zoldakow?
                  • Gość: Echo Re: Upadłe ateistyczne cywilizacje )))))))))))))) IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 08.07.07, 17:45
                    > A co na temat cywilacji teistycznych?
                    > Ostatecznie Rzym byl zawsze imperium teistycznym, a upadl jak przyjal
                    > chrzescijanstwo...

                    Jakie tam teistyczne???? Z bogiem cezarem? Tak jak z bogiem Stalinem. Istnieja
                    falszywe religie,

                    Jak to upadl? Przetrwal w chrzescijanskim Bizancjum do 1453 roku. Zachod padl
                    pod ciosami barbarzyncow ktorych religii nie bede komentowac. Zostal odbudowany
                    benedyktynskim wysilkiem chrzescijanskim.

                    Komplikacja jest taka ze z jest wiele religii ktore moga pomoc przezyc na krotka
                    mete ale moga sie zdegenerowac do kultu cezarow czyli pozbyc sie prawdy.
                    Prawdziwa religia to taka ktora na dluzsza mete potrafi korygowac bledy ludzkie
                    a nie katastrofalnie je powiekszac.
                    • zorbathegreek Re: Upadłe ateistyczne cywilizacje )))))))))))))) 08.07.07, 21:18
                      Z: A co na temat cywilacji teistycznych? Ostatecznie Rzym byl zawsze imperium
                      teistycznym, a upadl jak przyjal chrzescijanstwo...
                      Gość portalu: Echo napisał(a): Jakie tam teistyczne???? Z bogiem cezarem? Tak
                      jak z bogiem Stalinem. Istnieja falszywe religie.
                      - Masz moze na mysli chrzescijanska, ktora nie tylko Rzym doprowadzila do
                      upadku?... Co powiesz o rzadach bardzo poboznego cara Mikolaja II czy gen.
                      Pinocheta (ten ostani to nawet byl katolikiem rzymskim popieranym przez Watykan
                      w wlace z 'bezboznym' Allende)...

                      E: Jak to upadl? Przetrwal w chrzescijanskim Bizancjum do 1453 roku. Zachod padl
                      pod ciosami barbarzyncow ktorych religii nie bede komentowac. Zostal odbudowany
                      benedyktynskim wysilkiem chrzescijanskim.
                      - Bizanacjum to nie byl Rzym. Zrzszta cywiliacja bizantyjska byla od poczatku
                      schylkowa a religia prawoslawna tam panujaca to polaczenie elementow poganskich
                      (glownie chyba slowianskich) z judaistycznymi...

                      E: Komplikacja jest taka ze z jest wiele religii ktore moga pomoc przezyc na
                      krotka mete ale moga sie zdegenerowac do kultu cezarow czyli pozbyc sie prawdy.
                      Prawdziwa religia to taka ktora na dluzsza mete potrafi korygowac bledy ludzkie
                      a nie katastrofalnie je powiekszac.
                      - Racja. Dobry przyklad zdegenerowanej religii to wlasnie chrzescijanstwo, z
                      inkwizycja, konkwistadorami czy poparciem Watykanu dla Franco, Hitlera i innych
                      Pinochetow... I nie mow, ze kosciol skalda sie z grzesznych ludzi, stad te
                      bledy. Nas kosciolem ma przeciez czuwac Bog!
                      • Gość: Echo Re: Upadłe ateistyczne cywilizacje )))))))))))))) IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 08.07.07, 23:30
                        > - Bizanacjum to nie byl Rzym. Zrzszta cywiliacja bizantyjska byla od poczatku
                        > schylkowa a religia prawoslawna tam panujaca to polaczenie elementow poganskich
                        >
                        > (glownie chyba slowianskich) z judaistycznymi.

                        Konstantyn ktory przyjal chrzescijanstwo, przeniosl stolice do Konstantynopola.
                        Mial rzymska administracje, rzymskie prawo ale ty twierdzisz ze to nie byl Rzym.
                        Jesli juz jakichs elementow, to greckich (oficjalnie jezykiem Bizancjum byl
                        grecki). Zreszta rozmaici niedoucy pouczaja nas jak to Arystoteles bylby
                        stracony gdyby nie tlumaczenie na grecki. W Bizancjum czytali go po grecku, bez
                        tlumaczenia. I jeszcze jeden zart: schylkowa (ponad 1000 lat). Tak jak ZSRR z
                        ateistyczna cywilizacja "kwitnaca" przez 70 lat. Bizancjum przez 700 lat
                        odpieralo ataki terrorystow dajac Europie czas na rozwiniecie "drugiego pluca"
                        chrzescijanstwa.

                        > Pinocheta (ten ostani to nawet byl katolikiem rzymskim popieranym przez Watykan
                        >
                        > w wlace z 'bezboznym' Allende)...

                        malo wiem o obu, ale wiem ze gdyby socjalizm Allende wygral w Chile, wielu
                        wiecej umarloby z glodu niz z reki Pinocheta.

                        > - Racja. Dobry przyklad zdegenerowanej religii to wlasnie chrzescijanstwo, z
                        > inkwizycja, konkwistadorami czy poparciem Watykanu dla Franco, Hitlera i innych
                        >
                        > Pinochetow... I nie mow, ze kosciol skalda sie z grzesznych ludzi, stad te
                        > bledy. Nas kosciolem ma przeciez czuwac Bog!

                        Kazda z tych rzeczy to oddzielny rozdzial. Przy okazji mieszasz katolicyzm i
                        hitlera. Typowe antykatolickie uprzedzenia. Przynajmniej przyznaj ze katolicyzm
                        potrafil korygowac swoje bledy, czego ty nie potrafisz.

                        • Gość: Echo Re: Upadłe ateistyczne cywilizacje )))))))))))))) IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 08.07.07, 23:43
                          >Zreszta rozmaici niedoucy pouczaja nas jak to Arystoteles bylby
                          > stracony gdyby nie tlumaczenie na grecki.

                          Mialo byc arabski
        • marcinlet Re: nie widzę związku 07.07.07, 10:00
          Gość portalu: Echo napisał(a):

          > Teisci tylko skromnie zauwazaja ze ateisci nie maja zadnych dowodow na
          > nieistnienie Boga i maja duuze problemy z wyjasnieniem skad przychodzimy
          (nawet
          > jesli odrzucaja drugie pytanie dokad zmierzamy).
          A skąd ateiści mają wiedzieć skąd Wy przychodzicie i dokąd zmierzacie????
          Ja np. przyszedłem przed chwilą z łazienki, za parę godzin będę zmierzał do
          pracy. Jak inni, nie wiem.
          • zorbathegreek Re: nie widzę związku 08.07.07, 13:31
            Gość portalu: Echo napisał(a):
            Teisci tylko skromnie zauwazaja ze ateisci nie maja zadnych dowodow na
            nieistnienie Boga i maja duuze problemy z wyjasnieniem skad przychodzimy
            (nawet jesli odrzucaja drugie pytanie dokad zmierzamy).
            - To nie atesici, a teisci maja udowodnic istnienie Boga. Na razie teistom to
            sie nie usdalo...

            marcinlet napisał:
            A skąd ateiści mają wiedzieć skąd Wy przychodzicie i dokąd zmierzacie????
            Ja np. przyszedłem przed chwilą z łazienki, za parę godzin będę zmierzał do
            pracy. Jak inni, nie wiem.
            - ;)
    • zorbathegreek Re: Bóg jako byt rzeczywisty? 08.07.07, 13:28
      vacia napisała:
      Istnienie Wszechświata i panujący w nim ład, powstanie życia na Ziemi,
      istnienie ludzkiej świadomości przemawia za istnieniem rzeczywistego ,
      prawdziwego Boga.
      1. Jaki "lad"? Masz moze na mysli "porzadek" panujacy w Auschwitz-Birkenau,
      sowieckich gulagach czy tez moze na polach smierci Kampuczy?
      2. Zycie na Ziemi powstalo w sposob przypadkowy i rozwinelo sie droga ewolucji.
      Czyzbys insynuowala, ze Pan Bog, w swej nieskonczonej madrosci i dobroci
      stworzyl tasiemce, pluskwy i komary roznoszace m. in. malarie, a takze
      nowotwory (w tym zlosliwe), wirusy HIV, bakterie roznoszace gruzlice i inne
      choroby zakazne itp.?
      3. Ludzka swiadomosc to byt bardzo niskiej jakosci. Przeradza sie ona czesto w
      swiadomosc falszywa, np. u schizofrenikow. Bog, jako Tworca Idealny, nie mogl
      stworzyc tak marnego bytu jak ludzka inteligencja, ktora jakze czesto nas
      zawodzi...
      • xtrin Re: Bóg jako byt rzeczywisty? 08.07.07, 14:29
        zorbathegreek napisał:
        > 1. Jaki "lad"? Masz moze na mysli "porzadek" panujacy w Auschwitz-Birkenau,
        > sowieckich gulagach czy tez moze na polach smierci Kampuczy?

        Przecież to stworzyli ateiści! Kolejny dowód na istnienie "Boga".

        > Czyzbys insynuowala, ze Pan Bog, w swej nieskonczonej madrosci i dobroci
        > stworzyl tasiemce, pluskwy i komary roznoszace m. in. malarie, a takze
        > nowotwory (w tym zlosliwe), wirusy HIV, bakterie roznoszace gruzlice

        Nie wiem jak pluskwy czy tasiemce, ale HIV jest oczywiście winą pedałów.

        Nie do końca pojmuję po co dyskutujecie z osobą, która ma wszystkie odpowiedzi,
        a jak ich nie ma to odpowie na inne pytanie. No może po części pojmuję, bo
        czasami sama z nią "dyskutuję", ale przekraczacie normę :).
        Echo nie należy traktować poważnie.
        • zorbathegreek Re: Bóg jako byt rzeczywisty? 08.07.07, 21:25
          zorbathegreek napisał:
          1. Jaki "lad"? Masz moze na mysli "porzadek" panujacy w Auschwitz-Birkenau,
          sowieckich gulagach czy tez moze na polach smierci Kampuczy?
          xtrin napisała: Przecież to stworzyli ateiści! Kolejny dowód na
          istnienie "Boga".
          - Hitler byl zawsze katolikiem, cieszyl sie pelnym poparciem Watykanu w walce
          z 'bezzboznymi' sowietami. A krawe rzady Pol-Pota popieraly w ONZ panstwa
          zachodnie z USA na czele. Pol-Pota od wladzy usuneli komunisci wietnamscy...
          Jak tez wszechmocny, wszechwiedzacy i kochajacy nas Bog mogl dopuscic do takich
          okropnosci jak np. Bireknau?

          Z: Czyzbys insynuowala, ze Pan Bog, w swej nieskonczonej madrosci i dobroci,
          stworzyl tasiemce, pluskwy i komary roznoszace m. in. malarie, a takze
          nowotwory (w tym zlosliwe), wirusy HIV, bakterie roznoszace gruzlice
          xtrin: Nie wiem jak pluskwy czy tasiemce, ale HIV jest oczywiście winą pedałów.
          Z: Pedaly tylko roznosza AIDSa. Nie sadze, aby pedaly stworzyly wirusa HIV...

          xtrin: Nie do końca pojmuję po co dyskutujecie z osobą, która ma wszystkie
          odpowiedzi, a jak ich nie ma to odpowie na inne pytanie. No może po części
          pojmuję, bo czasami sama z nią "dyskutuję", ale przekraczacie normę :).
          Echo nie należy traktować poważnie.
          - Ale ona jst typowa religiantka, stad chyba warto znac jej "argumenty"...
          • xtrin Re: Bóg jako byt rzeczywisty? 08.07.07, 23:48
            zorbathegreek napisał:
            > - Ale ona jst typowa religiantka, stad chyba warto znac jej "argumenty"...

            Sądząc po tym jak odpowiedziałeś na podane przeze mnie przykłady "religanckiego"
            myślenia to rzeczywiście powinieneś się jeszcze podszkolić w takich dyskusjach,
            bo nic a nic ichniego rozumowania nie kapujesz.
            Powodzenia :).
          • Gość: Echo Re: Bóg jako byt rzeczywisty? IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 09.07.07, 02:27
            Wyglada ze kagan i zorbathegreek to ta sama osoba.
            • burgerking1 kagan to ..... 09.07.07, 04:55
              absolwent z lat 1977 - 89 Uniwersytetu Marksizmu i Leninizmu w Warszawie
              dla ludzi co naprawde skonczyli w Polsce Zasadnicza Szkole Rolnicza ,to
              stary glupek co wyemigrowl wpierw do Austarlii i tam mial dwie lewe rece
              do roboty potem wrocil na Cypr szukac szczescia i tez mu nie wyszlo,na koncu
              wrocil do Polszy i kupil mieszkanie za 7 tys $$ w bloku z wielkiej plyty i
              teraz opluwa Polonie na calym swiecie......7 tys $ to wszytko co dorobil
              sie Kagan vel Zorthba na emigracji przez 20 lat
              • vacia Re: kagan to ..... 09.07.07, 08:19
                burgerking1 napisał:

                > absolwent z lat 1977 - 89 Uniwersytetu Marksizmu i Leninizmu w Warszawie
                > dla ludzi co naprawde skonczyli w Polsce Zasadnicza Szkole Rolnicza ,to
                > stary glupek co wyemigrowl wpierw do Austarlii i tam mial dwie lewe rece
                > do roboty potem wrocil na Cypr szukac szczescia i tez mu nie wyszlo,na
                koncu> wrocil do Polszy i kupil mieszkanie za 7 tys $$ w bloku z wielkiej
                plyty i teraz opluwa Polonie na calym swiecie......7 tys $ to wszytko co
                dorobil > sie Kagan vel Zorthba na emigracji przez 20 lat


                To ile Kagan zarobił pieniędzy nie ma żadnego merytorycznego znaczenia , także
                to jakie studia skończył, nie wypada komuś zaglądać do portfela i oceniać ludzi
                po stanie konta lub po uczelni.
                Kagan był na emigracji i coś wie o Poloni ale w jednym sie zgodzę krytyka
                kogokolwiek powinna być zawsze w duchu życzliwości, taka konstruktywna, która
                może pomóc ale a nigdy zaszkodzić.
                Nikogo nie nazywaj gupkiem bo domagasz się szacunku to okaż go innym.
                Pozdrawiam.
                • Gość: Echo Re: kagan to ..... IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 09.07.07, 15:17
                  > Kagan był na emigracji i coś wie o Poloni ale w jednym sie zgodzę krytyka
                  > kogokolwiek powinna być zawsze w duchu życzliwości, taka konstruktywna, która
                  > może pomóc ale a nigdy zaszkodzić.
                  > Nikogo nie nazywaj gupkiem bo domagasz się szacunku to okaż go innym.
                  > Pozdrawiam.

                  Kagan to bystry czlowiek. Ma troche obsesji na punkcie argumentow
                  scholastycznych i nalezy do dej grupy inteligencji ktora interesuja idee a nie
                  pieniadze. Osobiscie cenie sobie takich ludzi, niezaleznie jakie maja obsesje
                  typu anty. Mysle ze jego talenty zostaly pokierowane w zlym kierunku wskutek
                  edukacji nakierowanej na ideologie a nie nauki bardziej praktyczne. Ale
                  marksizm-leninizm byl dobry w puszczaniu pary w gwizdek.

                  Co do Polonii, znam ja od 40 lat. Jest tu wielu ludzi od typu Kagana, po takich
                  ktorym sie powiodlo materialnie. Ogolnie, jest to grupa oskarzana ze "uciekla"
                  od trudnosci zyciowych. Niemniej krytycy nie maja pojecia w jakie trudnosci
                  zyciowe wpadali ludzie po wyjezdzie z kraju w ktorym byla mizerna egzystencja,
                  ale zawsze mozna sie bylo oprzec na rodzinie, znajomych etc. Na emigracji na
                  nikim nie mozna sie oprzec tylko samym sobie. Nie mam nic zlego do powiedzenia o
                  Polonii jako takiej, chociaz o indywidualnych przypadkach mozna bylo powiedziec
                  cos bardziej lub mniej dobrego. Jak wszedzie.
        • Gość: Echo Notatka osobista IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 09.07.07, 15:39
          > Nie do końca pojmuję po co dyskutujecie z osobą, która ma wszystkie odpowiedzi,
          > a jak ich nie ma to odpowie na inne pytanie.

          Najpierw bylam oskarzana o glupote - nie dalo sie utrzymac
          Potem ze jestem "moherem" od klepania rozanca (nigdy sama nie odmowilam rozanca,
          owszem modlilam sie z innymi w kosciele).

          Teraz ze jestem "religiantka" (juz nie "moher"). Ze odpowiadam na "nie te
          pytania". Odpowiedzialam kixowi (ktory prorokowal idiotyzmy), to zaczal mi
          wmawiac ze cos pisalam o komunizmie w Polsce. Nie tylko nie na temat (pisalam o
          70 latach komunizmu czyli nie w Polsce), ale bezczelne klamstwo.

          Rozumiem wasze frustracje. W czasach PRLu marksisci twierdzili ze "psulam ich
          robote"

          Czekam na dalsze epitety.
          • vacia Re: Notatka osobista 09.07.07, 18:01
            Gość portalu: Echo napisał(a):

            > > Nie do końca pojmuję po co dyskutujecie z osobą, która ma wszystkie odpow
            > iedzi,> > a jak ich nie ma to odpowie na inne pytanie.
            >
            > Najpierw bylam oskarzana o glupote - nie dalo sie utrzymac
            > Potem ze jestem "moherem" od klepania rozanca (nigdy sama nie odmowilam
            rozanca> owszem modlilam sie z innymi w kosciele).>
            > Teraz ze jestem "religiantka" (juz nie "moher").

            Widocznie mądrze piszesz a to jest trudne do zniesienia dla niektórych :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka