straybow
07.07.07, 15:18
Chciałbym zwrócić uwagę na termin "niewierzący". Każdy w coś wierzy, do
cholery, oprócz nihilistów i skrajnych leniów intelektualnych. Ateiści wierzą
(to jest twierdzą, uważają), że Boga nie ma. Agnostycy wierzą, że niemożliwa
jest ta wiedza. No i tak dalej. "Niewierzący" to słowo złe. Pełnemu pychy
Kościołowi udało się spolaryzować, podzielić ludzi na swoich, to jest
uznających chrześcijańskiego Boga, i resztę, "niewierzących". A to słowo
sugeruje, nawet podświadomie, jakoby to ktoś gorszy, ktoś w stanie
nienaturalnym, a dobra, naturalna jest tylko wiara w Chrystusa, do której
"niewierzącego" należy przywrócić. Takie ciche, ale mające z tego co widzę
bardzo znaczne społeczne, psychologiczne skutki zawłaszczenie języka. Apeluję
do odważnych ateistów, do agnostyków, do wyznających różne inne mniej
popularne światopoglądy, religie i przekonania - mówcie o nich, ale nie
twierdźcie po prostu że jesteście "niewierzący". Niech to słowo trafi na
śmietnik historii propagandowego języka, kiedy ludzie uchwycą jego totalitarny
absurd. Dajcie do myślenia leniwym owieczkom.