Dodaj do ulubionych

Pytanie do ateistów!!

18.07.07, 01:26
Tyle zadawaliście pytań nam...wierzącym...Znacie dobrze naszą wiare...wieci o
co nam chodzi....a ja tak mało wiem o waszej ideologi....Tyle tylko,że nie
wierzycie....Jestem ciekawa....jak ateizm wyjaśnia....jedną bardzo istotną
kwestie skąd wg was my się w ogóle wzieliśmy....??
I co po śmierci...Koniec??Całkowity koniec?To jaki jest sens istnienia??
Jak pogodzicie się ze śmeircią swoją najbliższych....skoro dla was to
definistywny koniec..śmierć bedzie dla was czymś strasznym........I co jeśli
okaze się że jednak coś jest?!Ja sama mam watpliwości nie jestem typowym
chrzescijaninem...nie wiem jak to jest...Ale zastanawialiście się co się
stanie jezeli okaze się że jednak,..coś jest?Wtedy co...?Wieczne
potępnienie.....
Obserwuj wątek
    • xtrin Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 02:00
      szukajacaprawdy napisała:
      > jedną bardzo istotną kwestie skąd wg was my się w ogóle wzieliśmy....??

      Stworzył nas Wielki Latający Potwór Spaghetti. Albo myszy szukające pytania do
      ważnej odpowiedzi. Albo czysty przypadek. Albo... albo...

      > I co po śmierci...Koniec??Całkowity koniec?

      Koniec. Spokój. Wieczny odpoczynek. Byłam. Nie ma mnie. To nie boli.

      > To jaki jest sens istnienia??

      A czy istnienie musi mieć jakiś sens?

      > Jak pogodzicie się ze śmeircią swoją najbliższych

      Nawet wiara rzadko kiedy w tym pomaga.

      > I co jeśli okaze się że jednak coś jest?! [...] Ale zastanawialiście się
      > co się stanie jezeli okaze się że jednak,..coś jest?Wtedy co...?
      > Wieczne potępnienie.....

      A cóż mogę uczynić, by go uniknąć? Stosować się do zaleceń Boga? Ale którego?
      Świętować niedzielę, Szabat czy Ramadan?
      Jeżeli On istnieje i jest sprawiedliwy, to sprawiedliwie oceni mnie po moim
      sercu, po tym, że w życiu postępowałam w zgodzie z najpewniejszym kompasem -
      swoim sumieniem. A jeżeli sprawiedliwy nie jest... to i tak wszyscy mamy
      przechlapane :).
      • a.giotto Re: Pytanie do ateistów!! 20.07.07, 21:24
        xtrin napisała:

        > szukajacaprawdy napisała:
        > > jedną bardzo istotną kwestie skąd wg was my się w ogóle wzieliśmy....??
        >
        > Stworzył nas Wielki Latający Potwór Spaghetti. Albo myszy szukające pytania do
        > ważnej odpowiedzi. Albo czysty przypadek. Albo... albo...

        dlaczego w ogóle zabierasz głos w temacie na którym się nie znasz?
        • xtrin Re: Pytanie do ateistów!! 21.07.07, 03:15
          a.giotto napisał:
          > dlaczego w ogóle zabierasz głos w temacie na którym się nie znasz?

          W zasadzie mogłabym zadać Tobie takie samo pytanie :).
    • Gość: kix Re: Pytanie do ateistów!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 02:05
      >skąd wg was my się w ogóle wzieliśmy....??

      My jako ludzie, my jako Wszechświat?

      >I co po śmierci...Koniec??Całkowity koniec?

      Rozkład ciała. Proces gnilny, chyba że potraktują cię jak Lenina :)

      >To jaki jest sens istnienia??

      A i jaki może być sens istnienia jakiegoś gatunku, jednego pośród setek tysięcy innych, w jednym z miliadrów planet w naszej Galaktyce, których także są miliardy we Wszechświecie?

      >I co jeśli
      >okaze się że jednak coś jest?!

      Będzie suprise :) Godnie żyjąc, szanujac innych ludzi nie mam się czego obawiać. Wasz Bóg jest ponoć sprawidliwy :) (szyderczy uśmiech)
      • Gość: kix * surprise - naturlich :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 02:06
    • uyu Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 02:05
      Osobiscie nigdy pytan nie zadawalam, bo uwazam ze wiara jest sprawa bardzo
      osobista. Prawdziwa wiara nie ma nic wspolnego z tym co dzieje sie wokol nas,
      szczegolnie w kraju.
      Ateizm nie jest ideologia. To doktryna filozoficzna zaprzeczajaca istnieniu
      Boga.
      Smierc? No coz, wobec niej wszyscy sa rowni i niezaleznie od wyznania zanik
      funkcji zyciowych oznacza dla kazdego to samo. Jest ostatnim etapem ludzkiego
      zycia i nic i nikt tego nie zmieni.
      Wieczne potepienie dotknie tylko tych ktorzy w nie wierza. Zwazywszy ze
      procentowo chrzescijanie stanowia niecale 33 % ludnosci calego swiata, reszta
      jest poza zasiegiem chrzescijanskich dogmatow.
    • xavier.xenos Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 02:23
      skąd wg was my się w ogóle wzieliśmy....??

      Prawdopodobnie z pierwszej cząsteczki wodoru, ale to tylko spekulacje naukowe
      na gruncie materii niedostępnej poznaniu empirycznemu, więc z ateistycznego
      punktu widzenia tylko hipotezy i teorie wchodzą w grę, żadnych pewników. To
      musi wystarczyć.

      > I co po śmierci...Koniec??Całkowity koniec?

      Oczywiście z racjonalnego punktu widzenia mogę odpowiedzieć tylko jedno - nie
      wiem. Ale moje głębokie przekonanie czy też intuicja podpowiada mi, że śmierć
      jest ostatecznym końcem człowieka jako jednostki. Człowiek stanowi pewną
      strukturę, pewien ład, który w momencie śmierci ulega dezintegracji i choć nic
      w przyrodzie nie ginie z materialnego punktu widzenia to jednak odrębne
      struktury powstają, rosną, więdną i giną - takie jest prawo przyrody, wszystko
      płynie, nie ma nic stałego, niezmiennego, trwałego...
      Uważam koncepcję nieśmiertelnej duszy za wyraz tęsknoty człowieka za trwałym
      ładem, czymś co jest niezmienne, ale to tylko wyraz tęsknoty.

      To jaki jest sens istnienia??

      Sens jest terminem, który odwołuje się do ludzkiego sposobu postrzegania
      świata - czyli prawa przyczyny i skutku. Ale jest to tylko jedna z "kantowskich
      kategorii intelektu", pewien właściwy człowiekowi sposób postrzegania, a nie
      coś, co istnieje obiektywnie. To, że odróżniamy jakieś przedmioty od innych -
      drzewo od ziemi, palec od dłoni - to też tylko ludzki sposób postrzegania,
      pewna głęboko zakodowana koncepcja. To, że jesteśmy odrębnymi jednostkami i
      rozróżniamy dualistycznie siebie i resztę świata - to samo.


      skoro dla was to
      > definistywny koniec..śmierć bedzie dla was czymś strasznym

      Wręcz przeciwnie. Śmierć to to samo, co stan przed narodzeniem. Czy to, że nie
      było Cię przed twoim poczęciem jest czymś strasznym? Gdy cię nie ma nie możesz
      w żaden sposób określić tego stanu, bo przecież niczego nie doznajesz.
      Dla mnie perspektywa tego, że teraz jestem, ale za jakis czas mnie nie będzie
      jest pozytywna. Czy wiesz jakim koszmarem byłaby świadomość, że nie jesteś w
      stanie wyzwolić się z wiecznego istnienia?

      Ale zastanawialiście się co się
      > stanie jezeli okaze się że jednak,..coś jest?Wtedy co...?Wieczne
      > potępnienie.....

      Cokolwiek będzie, przyjmę to z pokorą:) Aczkolwiek straszenie wiecznym
      potępieniem zawsze uważałem za zabieg socjotechniczny konieczny do zastraszania
      i manipulowania ludzkimi umysłami tu na ziemi.

      • Gość: wiśnia Re: Pytanie do ateistów!! IP: *.aster.pl 18.07.07, 10:54
        O, jak ładnie i porządnie xavier.xenos napisał. Dużo roboty mi odpadło ;-).
        Podpisuję się pod wszystkim. Dodam jeszcze, że ludzie od dawna przypisują sobie
        wielką wyjątkowość, w czym skwapliwie utwierdzają ich rozmaite religie.
        Tymczasem jesteśmy tylko częścią natury. Życie jednostki tak naprawdę nie ma
        żadnego znaczenia, wszystko bowiem podporządkowane jest przetrwaniu gatunku. Po
        wypełnieniu zadania (spłodzenie kolejnego pokolenia plus ewentualnie umocnienie
        gatunku np. nowym przystosowaniem) kończymy nasze krótkie życie jak miliony
        zwierząt i roślin. Umieramy tak samo jak koty, gołębie, pasikoniki, mszyce,
        topole, lebioda itd. Taki akurat model trwania wykształcił się na Ziemi:
        narodziny, krótkie życie i nieuchronna śmierć. Być może gdzieś we
        wszechświecie, na innych planetach wygląda to inaczej. Ciągle nie wiemy.
        Ludziom, którzy głęboko wierzą, trudno pogodzić się z tym, że są tylko pyłkiem
        w kosmosie. Warto jednak choćby na chwilę odłożyć własne przekonania i
        spróbować sobie wyobrazić tę obcą koncepcję ateistów. Ja też czasami
        zastanawiam się, jak by mogło wyglądać to drugie życie, w które wierzy tak
        wielu ludzi. Byłoby fajnie, gdyby ono faktycznie istniało, ale zdaję sobie
        sprawę, że to tylko pobożne życzenia. Trochę szkoda.
        • niedo-wiarek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 11:12
          Gość portalu: wiśnia napisał(a):

          > Trochę szkoda.

          Eeeee tam, przecież ten chrześcijański Bóg jest okropny. Gdyby wierzyli w coś
          innego, to niewykluczone, że byłoby czego żałować, a tak - można tylko
          odetchnąć z ulgą :)
          • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:31
            Gość portalu: wiśnia napisał(a):

            > Trochę szkoda.

            Eeeee tam, przecież ten chrześcijański Bóg jest okropny. Gdyby wierzyli w coś
            innego, to niewykluczone, że byłoby czego żałować, a tak - można tylko
            odetchnąć z ulgą :)

            Ano własnie! potwierdzasz moje wczesniejsze teorie. Fałszywa wizję Boga
            naturalnie się odrzuca.Powstaje pytanie: czy odrzuca sie i dalej szuka czy
            zaczyna się walczyc z tym "falszywym" w swojej wizji Bogiem
            • niedo-wiarek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:53
              Problemem nie jest to, jaki Bóg jest, tylko - czy w ogóle jest? Moim zdaniem
              nie ma :)
              • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:19
                niedo-wiarek napisał:

                > Problemem nie jest to, jaki Bóg jest, tylko - czy w ogóle jest? Moim zdaniem
                > nie ma :)


                No cóż..moj znajomy dawno temu uważal,ze nie ma czegos takiego jak
                miłosc...dopóki się nie zakochał:)
                • niedo-wiarek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:21
                  mala.mi74 napisała:


                  > No cóż..moj znajomy dawno temu uważal,ze nie ma czegos takiego jak
                  > miłosc...dopóki się nie zakochał:)

                  Na istnienie stanu miłości istnieją dowody - czego nie można powiedzieć o
                  istnieniu Boga ;)
      • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 11:54
        xavier.xenos napisał:

        > skąd wg was my się w ogóle wzieliśmy....??
        >
        > Prawdopodobnie z pierwszej cząsteczki wodoru, ale to tylko spekulacje naukowe
        > na gruncie materii niedostępnej poznaniu empirycznemu, więc z ateistycznego
        > punktu widzenia tylko hipotezy i teorie wchodzą w grę, żadnych pewników. To
        > musi wystarczyć.

        A skad się wzięła pierwsza cząsteczka wodoru? chyba nie z niczego?
        Poza tym fajnie,ze szczerze przyznajesz,ze w tej matrii mniej wiesz niz
        człowiek wierzacy.
        >
        > > I co po śmierci...Koniec??Całkowity koniec?
        >
        > Oczywiście z racjonalnego punktu widzenia mogę odpowiedzieć tylko jedno - nie
        > wiem. Ale moje głębokie przekonanie czy też intuicja podpowiada mi, że śmierć
        > jest ostatecznym końcem człowieka jako jednostki. Człowiek stanowi pewną
        > strukturę, pewien ład, który w momencie śmierci ulega dezintegracji i choć
        nic
        > w przyrodzie nie ginie z materialnego punktu widzenia to jednak odrębne
        > struktury powstają, rosną, więdną i giną - takie jest prawo przyrody,
        wszystko
        > płynie, nie ma nic stałego, niezmiennego, trwałego...
        > Uważam koncepcję nieśmiertelnej duszy za wyraz tęsknoty człowieka za trwałym
        > ładem, czymś co jest niezmienne, ale to tylko wyraz tęsknoty.

        A skad się wzięła w czlowieku ta naturalna tesknota? Czy zwierzeta tez maja
        taka tesknote?
        I oczywiscie z matrialnego punktu widzenia ciało czlowieka obumiera. Ale zadam
        pytanie pewnego znajomego lekarza ,który był przy smierci pacjenta: "a gdzie
        teraz jest ten człowiek, tu lezy tylko jego powłoka"?
        >
        > To jaki jest sens istnienia??
        >
        > Sens jest terminem, który odwołuje się do ludzkiego sposobu postrzegania
        > świata - czyli prawa przyczyny i skutku. Ale jest to tylko jedna
        z "kantowskich
        >
        > kategorii intelektu", pewien właściwy człowiekowi sposób postrzegania, a nie
        > coś, co istnieje obiektywnie. To, że odróżniamy jakieś przedmioty od innych -
        > drzewo od ziemi, palec od dłoni - to też tylko ludzki sposób postrzegania,
        > pewna głęboko zakodowana koncepcja. To, że jesteśmy odrębnymi jednostkami i
        > rozróżniamy dualistycznie siebie i resztę świata - to samo.

        czyli sensem zycia jest po prostu wegetacja? A co celem? rozkład?Nie odbiera ci
        to godnosci?
        >
        >
        > skoro dla was to
        > > definistywny koniec..śmierć bedzie dla was czymś strasznym
        >
        > Wręcz przeciwnie. Śmierć to to samo, co stan przed narodzeniem. Czy to, że
        nie
        > było Cię przed twoim poczęciem jest czymś strasznym? Gdy cię nie ma nie
        możesz
        > w żaden sposób określić tego stanu, bo przecież niczego nie doznajesz.
        > Dla mnie perspektywa tego, że teraz jestem, ale za jakis czas mnie nie będzie
        > jest pozytywna. Czy wiesz jakim koszmarem byłaby świadomość, że nie jesteś w
        > stanie wyzwolić się z wiecznego istnienia?

        Oczywiscie z punktu widzenia nie-istnienia trudno aby miec uczucia w stosunku
        do czegokolwiek np. smiecrci.Ale rozumiem,ze pytanie tyczy się ludzie zyjących:
        czy smierc nie jest dla nich czyms strasznym,straszna przyszłoscią?
        jest, tylko:
        -ludzie niewierzcy mają ten temat wyparty z umysłu,
        -to co wyparte bedzie dzialało podswiadomie,stad tez rozne koncepcje lękowe
        człowieka. Zreszta najlepszym przykłądem jest walka z koncepcja Boga- ma typowo
        podstawy lekowe,lękamy się tego co nas przekracza.
        >
        > Ale zastanawialiście się co się
        > > stanie jezeli okaze się że jednak,..coś jest?Wtedy co...?Wieczne
        > > potępnienie.....
        >
        > Cokolwiek będzie, przyjmę to z pokorą:) Aczkolwiek straszenie wiecznym
        > potępieniem zawsze uważałem za zabieg socjotechniczny konieczny do
        zastraszania
        >
        > i manipulowania ludzkimi umysłami tu na ziemi.

        fakt-starsznenie czy szantaze wiecznym potepieniem mogą byc manipulacją. Nikt
        nie ma bowiem prawa decydowac co bedzie z danym ,konkretnym czlowiekiem po
        smierci. Za to na pewno:
        - mozna mówic o koncepocach nieba(dobra) i piekla (zla, złej drogi),których
        doswidczamy juz tu na ziemi,wiec trudno obalac cos co doswiadczamy. i nie
        trzeba byc tym ani straszonym aby miec tego swiadomosc. Swiadomosc wyniesiona z
        własnego i cudzego zycia, a nie czyichs zapewnien.
        >
        >
        • ayla8 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 22:09
          Oczywiscie z punktu widzenia nie-istnienia trudno aby miec uczucia w stosunku
          do czegokolwiek np. smiecrci.Ale rozumiem,ze pytanie tyczy się ludzie zyjących:
          czy smierc nie jest dla nich czyms strasznym,straszna przyszłoscią?
          jest, tylko:
          -ludzie niewierzcy mają ten temat wyparty z umysłu,
          -to co wyparte bedzie dzialało podswiadomie,stad tez rozne koncepcje lękowe
          człowieka. Zreszta najlepszym przykłądem jest walka z koncepcja Boga- ma typowo
          podstawy lekowe,lękamy się tego co nas przekracza.
          > Zapewniam Ciebie ,że się mylisz , ja też jestem ateistą i myśl o śmierci i
          sensie ludzkiego życia towarzyszy mi na co dzień . Często zazdroszczę ludziom
          wierzącym , że posiadają nadzieję na spotkanie bliskich gdzieś tam , gdzie
          katolicy nazywają to NIEBEM. Nigdy nie wyrzucałem tej myśli z mej świadomości ,
          a przy tym zadaję sobie pytanie czy moim sensem istnienia jest wychowanie syna -
          czyli przedłużenie gatunku?
          Często obserwuję go jak śpi , widzę jak dorasta i żal rozdziera me serce , że
          nie zobaczę jak sobie radzi w życiu - największa miłość mojego życia .Mimo tych
          rozmyślań nie potrafię pogodzić się z tym ,że nic po mnie nie zostanie , może
          okruch wspomnień w pamięci mojego dziecka. Nigdy nie zakładaj ,że ktoś wypiera
          ze swojego umysłu ,rzeczy , które go przerażają. A cop do potępienia w przypadku
          gdy Bóg istnieje to , nie śądzę , żebyś chciał się znaleźć mój adwersarzu w
          niebie z zakłamanym Rzydzykiem . Pozdrawiam -kochający ojciec
          • april_12 Re: Pytanie do ateistów!! 27.07.07, 23:23
            ayla8 napisał
            A cop do potępienia w przypadk
            > u
            > gdy Bóg istnieje to , nie śądzę , żebyś chciał się znaleźć mój adwersarzu w
            > niebie z zakłamanym Rzydzykiem .

            Zakłamany Rydzyk niekoniecznie się w niebie znajdzie. Noszenie habitu nie jest
            przepustką:)
    • Gość: j Re: Pytanie do ateistów!! IP: *.dyn.optonline.net 18.07.07, 02:41
      Szukajcie a znajdziecie - Twoje pytania swiadcza, ze jestes na dobrej drodze.
    • facet123 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 08:04
      > jak ateizm wyjaśnia....jedną bardzo istotną kwestie skąd wg was my się w ogóle
      > wzieliśmy....??

      Dokładnie tak samo jak religia tłumaczy skąd się wziął bóg.
      Jeżeli religia twierdzi, że bóg "był zawsze", to analogicznie można stwierdzić,
      że prawa fizyki "były zawsze", a powstanie świata było ich konsekwencją.
      Pochodzenie człowieka natomiast jest już ścisłą konsekwencją ogromu wszechświata
      i działających w nim praw fizyki - zdolności atomów to łączenia się w coraz
      bardziej skomplikowane cząsteczki, mutacji i ewolucji.

      Jedyna niewyjaśniona kwestia to zatem pochodzenie wszechświata jako całości
      (wszystkiego co jest, razem z ewentualnym bogiem). Na to pytanie odpowiedzi nie
      daje ani nauka, ani religia (bo nie tłumaczy skąd się wziął bóg). Ewentualnie i
      religia, i nauka, może stwierdzić, że wszechświat w jakiejś formie (zawierającej
      boga, lub tylko prawa fizyki) "był zawsze".

      > I co po śmierci...Koniec?

      Tak. Całkowity koniec świadomości.

      > śmierć bedzie dla was czymś strasznym.

      Dlaczego koniec świadomości ma być aż taki straszny? Jeżeli dla Ciebie myśl o
      "wiecznym śnie" jest taka straszna, to nie boisz się, że właśnie tak będzie - w
      końcu nie masz dowodu na istnienie życia pozagrobowego. Ja bym się na Twoim
      miejscu bał co będzie jeśli go nie ma. Ja się z myślą, że życia pozagrobowego
      nie ma pogodziłem.

      > Ale zastanawialiście się co się stanie jezeli okaze się że jednak,..coś
      > jest?Wtedy co...?Wieczne potępienie?

      Nie wierzę w boga. Ale nawet jeśli miałbym założyć, że bóg (nad istota,
      wszechmocny i mądry stwórca) istnieje, to zupełnie nie mógłbym uwierzyć aby miał
      on być tak płytki i mściwy, aby karać wiecznymi mękami dobrych ludzi, takich
      którzy całe życie nie krzywdzili, a nawet pomagali innym, tylko dlatego, że nie
      uwierzyli w Niego. Jak można wierzyć w nadistotę i przypisywać jej same
      superlatywy, a jednocześnie twierdzić, że jest ona tak dziecinna i okrutna, że
      będzie karać mękami kogoś kto w nią nie wierzy, zwłaszcza, że nie dała żadnych
      namacalnych dowodów swojego istnienia?
      Jeżeli miałbym wierzyć w boską karę lub nagrodę, to raczej twierdziłbym, że za
      kryterium posłuży tutaj kwestia krzywdy ludzkiej - ukarani zastaną tylko ci
      którzy z premedytacją sprowadzili na bliźnich krzywdę (czyli np. inkwizytorzy
      torturujący ludzi, bez względu na to, że swój sadyzm usprawiedliwiali wiarą w
      boga). Ale nawet to wydaje mi się płytkie. Jeśli bóg miałby być naprawdę
      wszechmocny, to powinien być zdolny sprawić aby każda ludzka dusza (nawet
      okrutnego mordercy) stała się dobra (przez duszę rozumiem tutaj ten potencjalny
      twór który miałby pozostawać z człowieka po śmierci).
      • 277w08 Re: Pytanie do ateistów!! 24.07.07, 09:41
        facet123 - podpisuje się pod Tobą w 100 %
    • nelsonek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 11:06
      SzukajacaPrawdy: jak ateizm wyjaśnia....jedną bardzo istotną kwestie

      Nelsonek: Ta jedna kwestia to mnostwo pytan, ale niech bedzie.

      SzukajacaPrawdy: skąd wg was my się w ogóle wzieliśmy....??

      Nelsonek: My? Z brzucha swojej matki.

      SzukajacaPrawdy: I co po śmierci

      Nelsonek: To co przed narodzinami.

      SzukajacaPrawdy: To jaki jest sens istnienia??

      Nelsonek: Jaki jest sens zadawania tego typu pytania?

      SzukajacaPrawdy: Jak pogodzicie się ze śmeircią swoją najbliższych..

      Nelsonek: Normalnie, jak kazdy. Natomiast najblizsi nadal beda zywi w mojej
      pamieci. No chyba, ze zachoruje na Alzheimera.

      SzukajacaPrawdy: I co jeśli okaze się że jednak coś jest?

      Nelsonek: A co jesli okaze sie, ze nic nie ma?
    • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 11:31
      szukajacaprawdy napisała:

      > Tyle zadawaliście pytań nam...wierzącym...Znacie dobrze naszą wiare...wieci o
      > co nam chodzi....a ja tak mało wiem o waszej ideologi....Tyle tylko,że nie
      > wierzycie....Jestem ciekawa....jak ateizm wyjaśnia....jedną bardzo istotną
      > kwestie skąd wg was my się w ogóle wzieliśmy....??
      > I co po śmierci...Koniec??Całkowity koniec?To jaki jest sens istnienia??
      > Jak pogodzicie się ze śmeircią swoją najbliższych....skoro dla was to
      > definistywny koniec..śmierć bedzie dla was czymś strasznym........I co jeśli
      > okaze się że jednak coś jest?!Ja sama mam watpliwości nie jestem typowym
      > chrzescijaninem...nie wiem jak to jest...Ale zastanawialiście się co się
      > stanie jezeli okaze się że jednak,..coś jest?Wtedy co...?Wieczne
      > potępnienie.....

      Na tym forum nie znajdziesz klasycznych ateistów. To byli katolicy z
      mega "katolickich" rodzin z fałszywa wizja Boga. A fałszywa wizję Boga
      naturalnie sie odrzuca-zreszta slusznie.
      • Gość: Acro Re: Pytanie do ateistów!! IP: *.aster.pl 18.07.07, 11:44
        Czym różni się klasyczny ateista od nieklasycznego? Pytam, bo nie wiem, jak sie
        zakwalifikować... :)
        • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:00
          Gość portalu: Acro napisał(a):

          > Czym różni się klasyczny ateista od nieklasycznego? Pytam, bo nie wiem, jak
          sie
          >
          > zakwalifikować... :)

          Klasyczny ateista:
          -najczesciej wychowany w rodzinie niewierzacej, nigdy nie zastanawiał sie nad
          istnieniem Boga,
          - nie wlaczy z idea Boga,ani z wiarą, jesli się nia interesuje to jako czyms
          czego nie zna, chetnie korzysta z doswiadczen ludzi wierzacych i szanuje ich
          wiare (no chyba,ze ma charakter ,ktory z zasady nie szanuje wszelkiej innosci),
          -nie jest zideologizoany, niestety 95% niewierzcych na tym Forum to ludzie
          ulegli ideologii ateistycznej,a w ideologii trudno o szersze horyzonty ,a nawet
          dobre checi w zrozumieniu,w ogóle trudno o zrozumienie( zeby byc obiektywnym
          napisze ,ze moim zdaniem takimi ludźmi z drugiej strony zideologizowanymi sa
          ludzie z kregu Rydzyka i Rm oraz np. wszechpolacy)

          Dodam,ze takich ludzi(klasycznych ateistów),jakich opisałam znam (choc bardzo
          niewielu)i szanuję z wzajemnoscią.
          • niedo-wiarek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:09
            Pisałaś kiedyś, że jesteś neofitką. Zgodnie z Twoją logiką nie jesteś więc
            prawdziwą chrześcijaną. Po prostu szczeniacki bunt przeciw rodzicom. Jak
            dorośniesz, to pewnie wrócisz do korzeni :P
            • mala.mi74 Re: Bład w sztuce 18.07.07, 12:28
              W sumie powinnam napisac "klasyczny niewierzcy" ,a nie "ateista".Ateizm to juz
              filozofia odrzucajaca koncepcję Boga.Dlaczego? mysle ze,ze człowiek boi się
              tego co go przerasta, tego co moze go kontrolowac, tego co ma nad nim władze. A
              lek powoduje agresję i walkę.
              • niedo-wiarek Re: Bład w sztuce 18.07.07, 12:30
                Jeśli czujesz się w cudzej mocy, kontrolowana przez coś, co Cię przerasta...
                już chciałem coś napisać, ale przez grzeczność się powstrzymam ;)
                • mala.mi74 Re: Bład w sztuce 18.07.07, 12:53
                  niedo-wiarek napisał:

                  > Jeśli czujesz się w cudzej mocy, kontrolowana przez coś, co Cię przerasta...
                  > już chciałem coś napisać, ale przez grzeczność się powstrzymam ;)

                  To nie uczucia ,a fakt.
                  Czy masz kontrole nad tym co bedzie jutro np. czy jutro nie przejedzie Cie
                  samochód? a nad tym czy nie zachorujesz za rok na raka? A nad swoją smiercią
                  masz? (chyba tylko wtedy gdy popelnisz samobójstwo),a nad tym kim sa Twoi
                  rodzice, w jakiej rodzinie się urodziłes-miałes na to wpływ? Nie masz nawet do
                  konca władzy nad tym w kim sie zakochasz,w kazdym badz razie dosc ograniczona;)
                  Całkowite panowanie nas swoim życiem to iluzja,choc oczywiscie trzeba miec
                  odpowiedzilnosc za to co mnie w zyciu nie przerasta, co MOGĘ wziac w swoje
                  rece.
                  • niedo-wiarek Re: Bład w sztuce 18.07.07, 12:56
                    Fakt, nie zawsze mam nawet kontrolę nad moim cyklem wypróżnień i jeśli to Bóg
                    go kontroluję, będę musiał sobie z Nim kiedyś poważnie porozmawiać ;)
                    • mala.mi74 Re: Bład w sztuce 18.07.07, 13:05
                      niedo-wiarek napisał:

                      > Fakt, nie zawsze mam nawet kontrolę nad moim cyklem wypróżnień i jeśli to Bóg
                      > go kontroluję, będę musiał sobie z Nim kiedyś poważnie porozmawiać ;)
                      Mysleze ,ze jesli masz z tym kłopoty powinienes zwrócic się do lekarza. Nie po
                      to Bóg stworzył lekarzy zebys wysilal się na rozmowy z Nim o tym.
                      Choc nie sadze aby Cię pogonił z takim tematem ,w koncu jest naszym Stwórca.
                      No widzisz..Ty tez nie jestes do konca niewierzacy, o czym chyba swiadczy Twój
                      nick??
                      • niedo-wiarek Re: Bład w sztuce 18.07.07, 13:08
                        Tak naprawdę ten nick to pic na wodę, podobnie jak moje problemy gastryczne.
                        Jestem dumny z doskonałej pracy moich jelit, choć mam wątpliwości, czy to
                        akurat zasługa Pana Boga ;)
                        • mala.mi74 Re: Bład w sztuce 18.07.07, 13:15
                          niedo-wiarek napisał:

                          > Tak naprawdę ten nick to pic na wodę, podobnie jak moje problemy gastryczne.
                          > Jestem dumny z doskonałej pracy moich jelit, choć mam wątpliwości, czy to
                          > akurat zasługa Pana Boga ;)

                          Heh..jak masz watpliwosci ,a nie jestes pewien to znaczy,ze Twój nick to nie
                          pic na wode;)
                          • niedo-wiarek Re: Bład w sztuce 18.07.07, 13:19
                            mala.mi74 napisała:


                            >
                            > Heh..jak masz watpliwosci ,a nie jestes pewien to znaczy,ze Twój nick to nie
                            > pic na wode;)

                            To prawda, moim zdamiem istnieje 0,0001 % szansy, że to Bóg kontroluje moje
                            jelita (podobnie jak resztę Wszechświata ;)
              • xavier.xenos :D 18.07.07, 13:42
                > W sumie powinnam napisac "klasyczny niewierzcy" ,a nie "ateista".Ateizm to
                juz
                > filozofia odrzucajaca koncepcję Boga.Dlaczego? mysle ze,ze człowiek boi się
                > tego co go przerasta, tego co moze go kontrolowac, tego co ma nad nim władze.
                A lek powoduje agresję i walkę.

                O mamo, co za pokrętny sposób myślenia. Wmawiać ateistom lęk, żeby ich sobie w
                głowie umniejszyć, a siebie wywyższyć na ich tle - to naprawdę jest
                prześmieszne.
                Otóż wyobraź sobie, że mam świadomość własnej skończoności i tego, że świat
                mnie przerasta, ale usiłuję miec tyle kontroli nad własnym życiem, ile
                fizycznie jest możliwe, bo właśnie to jest w jakiś sposób sensem mojego
                istnienia na mój prywatny użytek.
                To nie ateiści nie wierzą z lęku, że Bozia ich przerasta, to wszyscy wierzący
                garną się do różnej maści religii z poczucia lęku przed bezosobowym światem,
                który ich przerasta, któremu chcą nadać rysy ludzkie, aby w ten sposób uczynić
                go sobie bliższym i bardziej akceptowalnym - bo nie mogą znieść świadomosci
                chaotycznosci świata - i tym samym sami odbierają sobie władzę nad sobą
                przyznając ją kapłanom.
                Jak już pisałem gdzie indziej - wierzysz, pozwalasz sobą rządzić kaście
                kapłanów, nie wierzysz - jesteś wolna. Człowiek religijny to człowiek o
                mentalności niewolniczej.
                • a.giotto Re: :D 18.07.07, 21:14
                  xavier.xenos napisał:


                  > O mamo, co za pokrętny sposób myślenia. Wmawiać ateistom lęk, żeby ich sobie w
                  > głowie umniejszyć, a siebie wywyższyć na ich tle - to naprawdę jest
                  > prześmieszne.

                  nikt Ci nic nie wmawia

                  > Otóż wyobraź sobie, że mam świadomość własnej skończoności i tego, że świat
                  > mnie przerasta,

                  to już coś.

                  > ale usiłuję miec tyle kontroli nad własnym życiem, ile
                  > fizycznie jest możliwe, bo właśnie to jest w jakiś sposób sensem mojego
                  > istnienia na mój prywatny użytek.

                  oj słabiutki to sens. Kontrola nad własnym życiem? W jakim sensie, w jakim
                  zakresie? Myślisz, że będąc "ateistą" masz w minimalnym stopniu większą
                  "kontrolę" nad czymkolwiek?

                  > To nie ateiści nie wierzą z lęku, że Bozia ich przerasta, to wszyscy wierzący
                  > garną się do różnej maści religii z poczucia lęku przed bezosobowym światem,
                  > który ich przerasta, któremu chcą nadać rysy ludzkie, aby w ten sposób uczynić
                  > go sobie bliższym i bardziej akceptowalnym - bo nie mogą znieść świadomosci
                  > chaotycznosci świata - i tym samym sami odbierają sobie władzę nad sobą
                  > przyznając ją kapłanom.

                  kto powiedział, żę świat jest bezosobowy? Tylko ateista może tak powiedzieć. Co
                  rozumiesz przez "chaotyczność" świata?
                  Pamiętaj, żę religia nie jest cudownym lekiem na lęk i wszystkie wątpliwości.
                  One zostają, czasem są nawet większe niż przed nawróceniem.
                  Ale wiara jest ostatecznie łaską.
                • mala.mi74 Re: :D 19.07.07, 12:24
                  > W sumie powinnam napisac "klasyczny niewierzcy" ,a nie "ateista".Ateizm to
                  juz
                  > filozofia odrzucajaca koncepcję Boga.Dlaczego? mysle ze,ze człowiek boi się
                  > tego co go przerasta, tego co moze go kontrolowac, tego co ma nad nim władze.
                  A lek powoduje agresję i walkę.

                  O mamo, co za pokrętny sposób myślenia. Wmawiać ateistom lęk, żeby ich sobie w
                  głowie umniejszyć, a siebie wywyższyć na ich tle - to naprawdę jest
                  prześmieszne.


                  Lęk jest charakterystyczny dla kazdego człowieka. Najbardziej dla tego,ktory
                  przed problemami nie staje,ale od nich ucieka np. negujac lub walczac z
                  rzeczami sobie nieznanymi.Widze,ze nietęgo u Ciebie z wiedzą psychologiczną....


                  Otóż wyobraź sobie, że mam świadomość własnej skończoności i tego, że świat
                  mnie przerasta, ale usiłuję miec tyle kontroli nad własnym życiem, ile
                  fizycznie jest możliwe, bo właśnie to jest w jakiś sposób sensem mojego
                  istnienia na mój prywatny użytek.


                  Jesli masz swiadomosc swojej skonczonosci to nie powinienes byc zgodnie ztym
                  ateistą tzn. udawac ,ze masz jakakolwiek wiedze tam gdzie tej wiedzy miec nie
                  mozesz. kazdy z nas ma jakas konrole nad swoim zyciem ,ale w jakiej częsci??

                  To nie ateiści nie wierzą z lęku, że Bozia ich przerasta,


                  Taki brak szacunku do czyjej wiary tez wynika z lęku. Oj , z psychologii pała.


                  to wszyscy wierzący
                  garną się do różnej maści religii z poczucia lęku przed bezosobowym światem,
                  który ich przerasta, któremu chcą nadać rysy ludzkie, aby w ten sposób uczynić
                  go sobie bliższym i bardziej akceptowalnym - bo nie mogą znieść świadomosci
                  chaotycznosci świata - i tym samym sami odbierają sobie władzę nad sobą
                  przyznając ją kapłanom.

                  Kapłani to tez ludzie. nie wiem skad sie bierze mit,ze wiare mozna wmówic i ze
                  robia to kaplani? A miłosc kto Ci wmówił?


                  Jak już pisałem gdzie indziej - wierzysz, pozwalasz sobą rządzić kaście
                  kapłanów, nie wierzysz - jesteś wolna. Człowiek religijny to człowiek o
                  mentalności niewolniczej.


                  Jesli uwazam,ze nie wolno zabijac to robie to dlatego,ze kogos slucham czy z
                  wlasnych przekonan bo np. chce byc dobrym czlowiekm.Oddaje czesc Bogu bo mam z
                  Nim zywa relacje ,widze dzialanie jego w moim zyciu czy dlatego,ze ktos mi
                  kiedys cos powiedzial?
                  nie ,no sorry kolego,ale Ty poslugujesz sie bezmyslnymi sloganami. Nawet ci się
                  myslec nie chce...:/
                  I Ty sie uznajesz za czlwieka racjonalnego?? Jak dla mnie raczej wystraszonego.
                  • xavier.xenos Re: :D 19.07.07, 13:31
                    Już sam nie wiem jak komentować ten potok bzdur i nie wiem nawet po co, bo to i
                    tak do ciebie nie dotrze - jesteś zindoktrynowana na amen, a twoja dyskusja ze
                    mną jest pozbawiona cienia logiki. Wobec racjonalnych argumentów przybierasz
                    postawę defensywną, nawet nie odnosisz się do ich sensu tylko wysnuwasz jakieś
                    absurdalne pomysły aby chronić swoje dobre samopoczucie. I ty mi mówisz o lęku.

                    > Lęk jest charakterystyczny dla kazdego człowieka. Najbardziej dla tego,ktory
                    > przed problemami nie staje,ale od nich ucieka

                    Dałaś świetny opis, który odnosi się do każdej wystraszonej, pokornej,
                    religijnej owieczki tuczącej brzuchy warstwy kapłańskiej.

                    np. negujac lub walczac z
                    > rzeczami sobie nieznanymi.

                    A to się chyba odnosi do ciebie i twojego wygłaszania tyrad na
                    temat "klasycznego ateizmu" czyli odnośnie rzeczy, o których, jak już to
                    wykazałaś, nie masz pojęcia.

                    Widze,ze nietęgo u Ciebie z wiedzą psychologiczną....

                    Rozumiem, że nie brak Ci kompetencji, żeby to ocenić, domorosły psychologu

                    > Jesli masz swiadomosc swojej skonczonosci to nie powinienes byc zgodnie ztym
                    > ateistą tzn. udawac ,ze masz jakakolwiek wiedze tam gdzie tej wiedzy miec nie
                    > mozesz. kazdy z nas ma jakas konrole nad swoim zyciem ,ale w jakiej częsci??

                    Nie mów mi, co powiniennem, a czego nie. Nie będę powtarzał po raz któryś
                    czegoś, o czym już dostatecznie jasno pisałem - mówię o stosunku ateisty do
                    tzw. wiedzy obiektywnej. Skoro nic z tego nie zrozumiałaś, to już nie
                    zrozumiesz.

                    >
                    > Taki brak szacunku do czyjej wiary tez wynika z lęku. Oj , z psychologii pała.

                    Twoje mądrzenie się jest komiczne. Ale poniekąd masz rację - odczuwam może nie
                    tyle lęk, co uzasadnione obawy - ale nie wobec jakichś śmiesznych bogów i
                    innych bajkowych stworów, które mnie rzekomo mają przerastać, tylko wobec
                    wszelkich sfanatyzowanych religijnie ludzi. I rzeczywiście trudno mi się zdobyć
                    na szacunek do nich.
                    Co nie zmienia faktu, że światłych i tolerancyjnych ludzi, którzy potrzebują w
                    swoim życiu jakiejś wiary, jak najbardziej szanuję.

                    > Kapłani to tez ludzie. nie wiem skad sie bierze mit,ze wiare mozna wmówic i
                    ze
                    > robia to kaplani? A miłosc kto Ci wmówił?

                    Jasne, że można wmówić. Np. Tobie wmówiono. Mnie też, ale ja to wyplułem.
                    Sądzisz, że wychowując się poza społeczeństwem lub w społeczeństwie całkowicie
                    areligijnym w jakikolwiek sposób wykoncypowałabyś sobie ideę Boga?
                    Religia to wytwór kultury, a wytwory kultury przejmuje się ze społeczeństwa.
                    Miłość istnieje też tylko w kontekście kultury.

                    > Jesli uwazam,ze nie wolno zabijac to robie to dlatego,ze kogos slucham czy z
                    > wlasnych przekonan bo np. chce byc dobrym czlowiekm

                    Nie robisz tego, bo w kulturze ludzkiej głęboko zakodowane jest tabu mordowania
                    ludzi. Jest to zrąb moralności, bez której społeczeństwo nie mogłoby
                    funkcjonować. A moralność, jak religia, również jak najbardziej jest wytworem
                    kultury i uczy się jej od społeczeństwa.

                    Oddaje czesc Bogu bo mam z
                    > Nim zywa relacje ,widze dzialanie jego w moim zyciu czy dlatego,ze ktos mi
                    > kiedys cos powiedzial?

                    Każdy pierwszy z brzegu psychol mówi o żywej relacji z Bogiem - Charles Manson
                    i morderca Lennona też mieli relacje z Bogiem. Fantazja podszyta życzeniowym
                    stosunkiem wobec świata potrafi całkiem człowiekiem zawłądnąć.
                    Co nie zmienia faktu, że gdyby ci społeczeństwo - babcia, ksiądz na religii etc.
                    nie powiedzieli kiedyś, że jest jakiś Bóg, żadnej "żywej relacji" by nie było.

                    > I Ty sie uznajesz za czlwieka racjonalnego?? Jak dla mnie raczej
                    wystraszonego.

                    To prawda, ludzie Twojego pokroju - którzy są jak twierdza odporna na argumenty
                    coraz bardziej mnie przerażają. Nie masz podstawowej wiedzy z zakresu
                    antropologii i kulturoznawstwa - to także bardzo utrudnia rozmowę. A gdybym już
                    miał Cię podsumować, tak jak Ty mnie, to mógłbym przytoczyć tylko jedną
                    sentencję - człowiekowi który urodził się by być niewolnikiem łatwiej jest żyć,
                    gdy pokocha swoje kajdany.
                • mala.mi74 Re: :D PS 19.07.07, 13:25
                  xavier.xenos napisał:

                  > > W sumie powinnam napisac "klasyczny niewierzcy" ,a nie "ateista".Ateizm t
                  > o
                  > juz
                  > > filozofia odrzucajaca koncepcję Boga.Dlaczego? mysle ze,ze człowiek boi s
                  > ię
                  > > tego co go przerasta, tego co moze go kontrolowac, tego co ma nad nim wła
                  > dze.
                  > A lek powoduje agresję i walkę.
                  >
                  > O mamo, co za pokrętny sposób myślenia. Wmawiać ateistom lęk, żeby ich sobie
                  w
                  > głowie umniejszyć, a siebie wywyższyć na ich tle - to naprawdę jest
                  > prześmieszne.

                  PS. Zastanawiam się jakie Ty własciwie masz poglady?
                  Przypomne Ci Twoja własną wypowiedź z 12 lipca:
                  "Badania porównawcze wskazują, że ponoć ludzie wierzący żyją w mniejszym
                  stresie, rzadziej chorują na serce i żyją dłużej. Więc może nie jest to takie
                  głupie... przyznaję, choć sam jestem ateistą".
                  Co do umniejszania czy powiekszania kogos- to juz Twoja własna projekcja
                  zachowan.
                  Ja pisze o faktach,zretsza 12-go lipca jeszcze się ze mna zgadzales ,dzis juz
                  nie.Dosc szybka zmiana pogladów jak na "racjonaliste";)...



                  >
                  • xavier.xenos Re: :D PS 19.07.07, 13:37
                    > PS. Zastanawiam się jakie Ty własciwie masz poglady?
                    > Przypomne Ci Twoja własną wypowiedź z 12 lipca:
                    > "Badania porównawcze wskazują, że ponoć ludzie wierzący żyją w mniejszym
                    > stresie, rzadziej chorują na serce i żyją dłużej. Więc może nie jest to takie
                    > głupie... przyznaję, choć sam jestem ateistą".

                    Poglądy mam konsekwentne. Są dobre strony bycia wierzącym, ale no cóż, zacytuję
                    wieszcza - "lepszy wolności kąsek lada jaki, niźli w niewoli przysmaki".
                    Czy to Ci już coś uzmysławia?
            • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:37
              <Pisałaś kiedyś, że jesteś neofitką. Zgodnie z Twoją logiką nie jesteś więc
              prawdziwą chrześcijaną. Po prostu szczeniacki bunt przeciw rodzicom. Jak
              dorośniesz, to pewnie wrócisz do korzeni :P

              Chyba mnie z kims pomyliłes. Ja w Kosciele jestem dosc mocno zaangazowana od
              dobrych kilkunastu lat,Tematu religii w domu nie było wiec i nie było przeciwko
              czemu się buntowac.
              Do do "szczeniackiego" to dziekuję ,ale tych lat juz nawet nie pamietam i juz
              od kilkunastu lat jestem"na swoim"...;)
              • niedo-wiarek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:42
                W takim razie przepraszam za pomyłkę. Jesteś klasyczną chrześcijanką...
                Pamiętaj jednak, że "klasyczny" nie zawsze znaczy najlepszy. W życiu nie
                zawadzi czasem odrobina urozmaicenia, nawet jeśli jest się chrześcijanką ;)
                • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:48
                  niedo-wiarek napisał:

                  > W takim razie przepraszam za pomyłkę. Jesteś klasyczną chrześcijanką...
                  > Pamiętaj jednak, że "klasyczny" nie zawsze znaczy najlepszy. W życiu nie
                  > zawadzi czasem odrobina urozmaicenia, nawet jeśli jest się chrześcijanką ;)

                  Hmm... wiesz jestes klasycznym mężczyzna,ale pamietaj ,ze czasdem nie zawazdzi
                  odrobina urozmaicenia,nawet jesli jest się meżczyzną;)))To zart.Chodzi mi o
                  to,ze jesli ktos jest zadowolony z czegos co jest to po co ma to zmieniac?
                  Po by zostac hipokryta czy człowiekiem niepewnym siebie i zakompleksionym? To
                  droga w przeciwnym kierunku ,wrecz niezgodna z natura czlowieka(bo czy ktos
                  chce byc coraz gorszym: meżczyzną?muzykiem? plastykiem" ojcem? mezem?
                  chrzescijaninem?)
                  • niedo-wiarek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:51
                    mala.mi74 napisała:

                    >Chodzi mi o
                    > to,ze jesli ktos jest zadowolony z czegos co jest to po co ma to zmieniac?

                    Z nudów, kochanie, z nudów... Po pewnym czasie wszystko się nudzi ;)
                    • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:55
                      niedo-wiarek napisał:

                      > mala.mi74 napisała:
                      >
                      > >Chodzi mi o
                      > > to,ze jesli ktos jest zadowolony z czegos co jest to po co ma to zmieniac
                      > ?
                      >
                      > Z nudów, kochanie, z nudów... Po pewnym czasie wszystko się nudzi ;)

                      zgadza się,to tez powiedziała moja znajoma niewierzca"w zyciu wszystko
                      rozczarowuje".
                      Tyle,ze ja dodam"wszystko oprócz Boga" -to tajemnica bez dna,ktora bedziemy
                      odrywac jeszcze po smierci...
                      • niedo-wiarek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:57
                        Ty masz Boga, a moja znajoma ma "Modę na sukces" - twierdzi, że nigdy się jej
                        nie znudzi ;)
                        • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:02
                          niedo-wiarek napisał:

                          > Ty masz Boga, a moja znajoma ma "Modę na sukces" - twierdzi, że nigdy się jej
                          > nie znudzi ;)

                          Porównujesz film do Boga? Hm..ciekawe porownanie tego co skonczone i tego co
                          nieskonczone. Nawet jak Twojej znajomej się nie znudzi, to innym znudzi się
                          krecenie tego filmu.Zycie mój drogi...
                          • niedo-wiarek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:05
                            Twierdzisz, że "Moda na sukces" jest skończona? Spróbuj powiedzieć to mojej
                            znajomej ;)
                            • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:17
                              niedo-wiarek napisał:

                              > Twierdzisz, że "Moda na sukces" jest skończona? Spróbuj powiedzieć to mojej
                              > znajomej ;)

                              Po co? Czas jej to sam powie.
                              ps. jak mozna to ogladac???
                              • niedo-wiarek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:22
                                mala.mi74 napisała:


                                > ps. jak mozna to ogladac???

                                A oglądałaś wszystkie odcinki? Jak możesz wypowiadać się o czymś, czego nie
                                znasz? ;)
                      • mala.mi74 Re: miało byc "odkrywac"- literówka n/t 18.07.07, 12:57
          • facet123 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:16
            Tworzysz jakieś dziwaczne podziały nie wiem po co. Ateista nie wierzy w boga i tyle.
            Jeżeli już ma być jakaś różnica to taka, że ateista pochodzący z rodziny
            niewierzącej nie musi walczyć ze swoją rodziną i środowiskiem o to aby:
            - nie chodzić do kościoła
            - nie brać ślubu kościelnego
            - nie chrzcić swojego dziecka
            W Polsce 95% ludzi przynajmniej nominalnie podaje się za katolików, więc
            większość tych którzy na skutek własnych przemyśleń porzuca wiarę będzie się
            musiało spierać z niezrozumieniem najbliższych. Może dlatego na tym forum często
            rozmawia się na temat ateizmu w kontekście wierzącej większości.
            • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:42
              facet123 napisał:

              > Tworzysz jakieś dziwaczne podziały nie wiem po co. Ateista nie wierzy w boga
              i
              > tyle.
              > Jeżeli już ma być jakaś różnica to taka, że ateista pochodzący z rodziny
              > niewierzącej nie musi walczyć ze swoją rodziną i środowiskiem o to aby:
              > - nie chodzić do kościoła
              > - nie brać ślubu kościelnego
              > - nie chrzcić swojego dziecka
              > W Polsce 95% ludzi przynajmniej nominalnie podaje się za katolików, więc
              > większość tych którzy na skutek własnych przemyśleń porzuca wiarę będzie się
              > musiało spierać z niezrozumieniem najbliższych. Może dlatego na tym forum
              częst
              > o
              > rozmawia się na temat ateizmu w kontekście wierzącej większości.

              te podziały nie sa dziwaczne,tylko zaobserwowane z zycia nie tylko w Polsce.
              Ty masz obraz swiata bardzo bialo-czarny: "rydzykowcy i ci ktorzy muszą
              odpierac ataki co do tych pierwszych odnosnie tradycji religijnych w Polsce".
              To dosc ksenofobiczny i wrecz fanatyczny obraz swiata wyniesiony prawdopodobnie
              w jakichs głebokich zranien religijnych z domu rodzinnego.
              Ale Twój dom rodzinny to nie cały swiat;)
              • facet123 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 15:21
                > te podziały nie sa dziwaczne,tylko zaobserwowane z zycia nie tylko w Polsce.
                > Ty masz obraz swiata bardzo bialo-czarny

                Nie wiem na jakiej podstawie wmawiasz mi biało-czarny podział świata. Podział
                świata na biało i czarno to właśnie domena wierzących.
                Ja jak najbardziej widzę i akceptuje wiele odcieni szarości, doceniam
                intelektualistów katolickich (jak np. Stanisław Obirek), potrawię rozmawiać o
                wierze bez zbędnych emocji i obrzucania się błotem. Nie uważam wierzących za
                gorszych ani lepszych od niewierzących, w ogóle nie wiem skąd bierzesz swoje
                wnioski?
          • xavier.xenos Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:30
            Nie wiem, skąd zaczerpnęłaś taki podział, ale chyba jest to produkt twojego
            własnego autorstwa na twój własny użytek.

            > Klasyczny ateista:
            > -najczesciej wychowany w rodzinie niewierzacej, nigdy nie zastanawiał sie nad
            > istnieniem Boga,

            Wg. innego kryterium podziału taki typ to tzw. ateista bezrefleksyjny, któremu
            wszelkie namysły filozoficzne są obce. Jest on kimś innym niż ateista
            refleksyjny, który odrzuca wiarę w Boga, kierując się generalnie tym, że nie
            widać racji przemawiających za jego istnieniem.
            A jest jeszcze typ ateisty semantycznego - który nie wie, jakie znaczenie
            przypisać słowu "Bóg".

            > -nie jest zideologizoany, niestety 95% niewierzcych na tym Forum to ludzie
            > ulegli ideologii ateistycznej,a w ideologii trudno o szersze horyzonty

            Ach, czyli "klasyczny ateista" to taki, który nie uległ ideologii
            ateistycznej? :)
            No i z tego co piszesz wynika jasno, że "klasyczny ateista" - "nigdy nie
            zastanawiał sią nad istnieniem Boga", a jednocześnie przejawia "dobre chęci w
            zrozumieniu"

            Coś mi sie zdaje, że twoje pojęcie o ateizmie wymaga doszlifowania logicznego:]
          • Gość: kix Sztrosmajer się kłania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 13:35
            Gdyby głupota umiała fruwać wzbiłabyś się ku niebu niczym gołębica - za doktorem Sztrosmajerem.
          • nelsonek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 17:27
            Mala.Mi74: Klasyczny ateista: -najczesciej wychowany w rodzinie niewierzacej,
            nigdy nie zastanawiał sie nad istnieniem Boga

            Nelsonek: Gdyby sie nie zastanawial nad istnieniem Boga to nie doszedlby do
            wniosku, ze go nie ma. Czyli nie bylby ateista.

            Mala.Mi74: nie wlaczy z idea Boga

            Nelsonek: Ten ktory walczy z idea Boga nazywany jest wojujacym ateista,
            podobnie z katolikiem/muzulmaninem/Zydem o ktorych zwyklo sie mowic, ze jest
            zarliwym a nie wojujacym, choc w odniesieniu do postawy wojujacego ateisty to
            moznaby takiego nazwac wojujacym wlasnie.

            Mala.Mi74: nie jest zideologizoany(...)

            Nelsonek: w ogole dyskusja na temat istnienia/nieistnienia Boga ateisty z
            wierzacym nie ma najmniejszego sensu, bo zaden nie jest w stanie przekonac
            drugiej strony do swojej wizji swiata w tym wzgledzie. To sie nazywa ideologia.
            Nie wiedzialas?
      • nelsonek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 11:54
        Dolaczam sie do pytania przedmowcy. Sam jestem ciekaw czy jestem klasycznym
        ateista.
        • niedo-wiarek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:02
          Klasyczny ateista wychowuje się w piekle - w gejowskim związku dwóch
          potępieńców (np. Hitlera i Stalina). Od dziecka wpaja mu się nienawiść do życia
          poczętego i Radia Maryja. Ma niepolskie pochodzenie, czasem maskowane
          przybranym nazwiskiem. Poza tym jest idiotą, nie potrafi logicznie myśleć, ma
          zaburzenia osobowościowe i dawno siedziałbu w Tworkach gdyby nie to, że należy
          do układu ;)
          • ravenheart1 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:26
            niedo-wiarek napisał:

            > (...) Poza tym jest idiotą, nie potrafi logicznie myśleć (...)

            Gdyby nie potrafił myśleć pewnie byłby takim katolikiem jak większośc ludzi w
            tym kraju :D
          • hypatia69 :DDD n/t 18.07.07, 13:02
    • nancyboy Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 12:54
      > skąd wg was my się w ogóle wzieliśmy?
      W sensie wszechświat, czas, materia? Wiem tylko, że nie jest nam dane to
      wiedzieć - odkrywając jedną rzecz człowiek znajduje od razu 10 kolejnych do
      odkrycia. I kolejne pytania "ale co jest jeszcze dalej? co było jeszcze wcześniej?".

      > I co po śmierci...Koniec?
      To samo co przed narodzinami.

      > To jaki jest sens istnienia?
      A jaki jest sens istnienia w niebie i jednoczenia się z absolutem?

      > Jak pogodzicie się ze śmeircią swoją najbliższych....skoro dla was to
      > definistywny koniec
      Jest wiele rzeczy na tym świecie, z którymi nie zgadzam się. Przyznaję, że
      wierząc w boską sprawiedliwość łatwiej jest je przełknąć, ale ja wolę patrzeć
      trzeźwymi oczami i widzieć świat takim jakim jest, pomimo tego, że to co widzę
      nie podoba mi się.

      > Ale zastanawialiście się co się
      > stanie jezeli okaze się że jednak,..coś jest?Wtedy co...?Wieczne
      > potępnienie.....
      Akurat to pytanie możesz zadać też sobie - co się okaże, że to jednak Bóg
      islamski istnieje a nie katolicki? Co wtedy, wieczne potępienie?
      A jeśli o mnie chodzi, to nie mam zamiaru wierzyć w Boga ze strachu przed piekłem.
      • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:12
        nancyboy napisał:

        >> Akurat to pytanie możesz zadać też sobie - co się okaże, że to jednak Bóg
        > islamski istnieje a nie katolicki? Co wtedy, wieczne potępienie?

        Myslłam,ze religie monoteistyczne jak wskazuje nazwa wierza w jednego Boga,choc
        róznie Go nazywają.
        jak ja nazwe swego sąsiada "Jurek" ,a Ty "panie Kowalski" ,jak ja go lubie ,a
        Ty tylko czasem, jak ja uwazam,ze on jest wesoły, a Ty ,ze owszem,ale czasem
        melancholik to znaczy ,ze mówimy o dwoch róznych osobach,czy o jednej tylko
        nasze zdania na jego temat (Jerzego Kowalskiego) się roznia?

        no własnie to mnie przeraza: bezmyslonosc ludzi ideologizowanych(idee o
        wielosci bogów mozna spotkac np. mna stronkach racjonalisty, sa to błedne tezy
        z puntu widzenia teologii religii moneteistycznych)
        • nancyboy Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:17
          > Myslłam,ze religie monoteistyczne jak wskazuje nazwa wierza w jednego Boga,choc
          > róznie Go nazywają.
          No, ale na przykład przykazania mają inne, nie? Nawiązując do Twojej analogii,
          to jeśli Ty na przykład mieszkając w Polsce stosujesz prawo holenderskie bo
          wierzysz w to, że mieszkasz w Holandii a ja prawo polskie. To czy policja nie
          będzie miała prawa Cię ukarać?
          • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:24
            nancyboy napisał:

            > > Myslłam,ze religie monoteistyczne jak wskazuje nazwa wierza w jednego Bog
            > a,choc
            > > róznie Go nazywają.
            > No, ale na przykład przykazania mają inne, nie? Nawiązując do Twojej analogii,
            > to jeśli Ty na przykład mieszkając w Polsce stosujesz prawo holenderskie bo
            > wierzysz w to, że mieszkasz w Holandii a ja prawo polskie. To czy policja nie
            > będzie miała prawa Cię ukarać?

            Co z tego,ze przykazania maja inne? To wlasnie wynika z tego,ze maja odmienny
            (choc w najwazniejszych sprawach podobny) obraz Boga. To tak ja bym myslala,ze
            Jurek Kowalski lubi piwo,a Ty ,ze wino hiszpanskie i na jego urodziny
            przyszlibysmy z innymi prezentami.
            A Bóg to nie policja ani w ogóle człowiek ,który osądza po tym co
            powierzchowne-to z zalozenia zle porównanie.
            • nancyboy Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:29
              > Co z tego,ze przykazania maja inne?
              Hmm... no, na przykład to, że pojęcie grzechu, w tym śmiertelnego, jest inne.
              Uważasz, że Allah nie pogniewa się na Ciebie, że latasz po ulicy z gołą twarzą?
              • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:38
                nancyboy napisał:

                > > Co z tego,ze przykazania maja inne?
                > Hmm... no, na przykład to, że pojęcie grzechu, w tym śmiertelnego, jest inne.
                > Uważasz, że Allah nie pogniewa się na Ciebie, że latasz po ulicy z gołą
                twarzą?

                Uwazam,ze jesli Allah jesli jest miłosierny i sprawiedliwy (a tylko w takiego
                Boga wierze)to nie bedzie ode mnie wymagal rzeczy których nie znam i nie
                rozumiem, tak jak od niemowlecia dobry rodzic nie bedzie wymagał aby ono
                spiewało hymn narodowy albo tanczyło w balecie.
                ps. daj sobie spokój z nazewnictwem, nie wiem jak w islamie,ale ani w
                judaziźmie ani w chrzescijanstwie "Bóg"(God? Die? Jahwe? Adonai?) nie ma
                imienia. Podając swoje imie powiedział jedynie "jestem ,ktory jestem",wiec
                tylko tyle,ze istnieje, nic wiecej.Spór o imie jest wiec bezzasadny.
                • nancyboy Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:50
                  > Uwazam,ze jesli Allah jesli jest miłosierny i sprawiedliwy (a tylko w takiego
                  > Boga wierze)to nie bedzie ode mnie wymagal rzeczy których nie znam i nie
                  > rozumiem.
                  Nie wiesz, że Allah zabronił kobietom pokazywać twarz? No to już wiesz.
                  A jeśli tego nie rozumiesz, no cóż na tej samej zasadzie ja nie rozumiem
                  dlaczego miłość dwóch mężczyzn obraża Boga. Czy to znaczy, że nie grzeszę?
            • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!!PS 18.07.07, 13:33
              mala.mi74 napisała:

              > nancyboy napisał:
              >
              > > > Myslłam,ze religie monoteistyczne jak wskazuje nazwa wierza w jedne
              > go Bog
              > > a,choc
              > > > róznie Go nazywają.
              > > No, ale na przykład przykazania mają inne, nie? Nawiązując do Twojej anal
              > ogii,
              > > to jeśli Ty na przykład mieszkając w Polsce stosujesz prawo holenderskie
              > bo
              > > wierzysz w to, że mieszkasz w Holandii a ja prawo polskie. To czy policja
              > nie
              > > będzie miała prawa Cię ukarać?
              >
              > Co z tego,ze przykazania maja inne? To wlasnie wynika z tego,ze maja odmienny
              > (choc w najwazniejszych sprawach podobny) obraz Boga. To tak ja bym
              myslala,ze
              > Jurek Kowalski lubi piwo,a Ty ,ze wino hiszpanskie i na jego urodziny
              > przyszlibysmy z innymi prezentami.
              > A Bóg to nie policja ani w ogóle człowiek ,który osądza po tym co
              > powierzchowne-to z zalozenia zle porównanie.

              Dodam,ze przykazania sa dla człowieka (dla jego rozwoju ,zycia i relacji z
              Bogiem) a nie dla Boga. Bogu przezstrzeganie przykazan nie jest do niczego
              potrzebne,ono jest potrzebne ludziom, jak w drodze w góry potrzebna jest mapa.
              Wierze,ze na szczyt góry mozna dojsc roznymi drogami,choc sa wygodniejsze,
              pewniejsze i radosniejsze w widokach,jak i sa dosc niebezpieczne i czasem
              ponure.
              Dla mnie tą pierwsza jest chrzescijanstwo, choć czy az tak wazne jest jaką
              drogą idziemy na szczyt czy samo do niego dotarcie(chocby dla niektorych miało
              trwac jeszcze po smierci)?
              Ps. nie wiem czy wiesz ze judaizm i chrzescijanstwo i islam mają wspólne
              korzenie i częśc Biblii?
              • nancyboy Re: Pytanie do ateistów!!PS 18.07.07, 13:46
                > Ps. nie wiem czy wiesz ze judaizm i chrzescijanstwo i islam mają wspólne
                > korzenie i częśc Biblii?
                Ale wyznawcy tylko jednej z tych religii żyją zgodnie z prawdziwymi naukami
                Boga. Reszta pobłądziła i się go wyrzekła. Nikt nie wie jak ich osądzi Bóg. Czy
                lepiej niż ateistów czy gorzej. A Twoja wizja dobrotliwego Boga, który przytuli
                wszystkie duszyczki które uznały chociaż część Biblii za prawdziwe Słowo Boże
                jest mało przekonująca.
                • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!!PS 18.07.07, 13:57
                  nancyboy napisał:

                  > > Ps. nie wiem czy wiesz ze judaizm i chrzescijanstwo i islam mają wspólne
                  > > korzenie i częśc Biblii?
                  > Ale wyznawcy tylko jednej z tych religii żyją zgodnie z prawdziwymi naukami
                  > Boga. Reszta pobłądziła i się go wyrzekła.

                  jednak nie myslisz mój drogi.
                  Czy to,ze robie np. bład w prezencie dla sasiada Jurka kowalskiego ( i kupuje
                  mu piwo zamiast ulubionego wina)znaczy ,ze go nie lubie i się go wyrzekam? Ze
                  pobladziłam w relacji z nim? Ze on mnie za to jakos ukarze i wyrzuci za drzwi?
                  Zwłaszcza jesli Jurek bedzie moim dobrym przyacielem, bedzie wyrozumiały?


                  Nikt nie wie jak ich osądzi Bóg.

                  Czy
                  > lepiej niż ateistów czy gorzej.

                  Bóg nie osądza, to człowiek sam się osadza i skazuje.Juz tu na ziemi
                  wybiera.niebo i piekło to nie kwestia zycia po smierci, zyjemy z Bogiem lub nie
                  juz tu na ziemi.sam wybierasz.


                  A Twoja wizja dobrotliwego Boga, który przytuli
                  > wszystkie duszyczki które uznały chociaż część Biblii za prawdziwe Słowo Boże
                  > jest mało przekonująca.

                  taka wizję Boga ma judaizm i chrzescijanstwo Mysle ze ,ze islam w swojej
                  prawdziwej a nie fundamentalistycznej wizji tez.
                  Bóg jako policjant, okrutny ekgzekutor swoich praw- taka wizje czytam wylącznie
                  na forum FS...No moze jeszcze mozna usłyszec z ust fanatycznych
                  pseudoislamskich terrorystów-ale to ideolodzy a nie ludzie wierzacy.
                  • nancyboy Re: Pytanie do ateistów!!PS 18.07.07, 14:03
                    Powtarzasz w kółko to samo. Porównujesz przestrzeganie przykazań do kupowania
                    prezentu.
                    Masz swoją infantylną wizję Boga - świetnie, do twarzy Ci z nią.
                    Pokaż mi jednak cytat w Biblii, który mówi, że same sobie będziesz sędziną na
                    sądzie ostatecznym i zbawisz się bo przecież uważasz, że w życiu postępowałaś
                    słusznie.
              • Gość: braat1 Re: Pytanie do ateistów!!PS IP: *.centertel.pl 18.07.07, 14:34
                > Dodam,ze przykazania sa dla człowieka (dla jego rozwoju ,zycia i relacji z
                > Bogiem) a nie dla Boga. Bogu przezstrzeganie przykazan nie jest do niczego
                > potrzebne,ono jest potrzebne ludziom, jak w drodze w góry potrzebna jest
                mapa.
                > Wierze,ze na szczyt góry mozna dojsc roznymi drogami,choc sa wygodniejsze,
                > pewniejsze i radosniejsze w widokach,jak i sa dosc niebezpieczne i czasem
                > ponure.
                > Dla mnie tą pierwsza jest chrzescijanstwo, choć czy az tak wazne jest jaką
                > drogą idziemy na szczyt czy samo do niego dotarcie(chocby dla niektorych
                miało
                > trwac jeszcze po smierci)?
                > Ps. nie wiem czy wiesz ze judaizm i chrzescijanstwo i islam mają wspólne
                > korzenie i częśc Biblii?


                Czyli przykazania to pic na wode?? Mozna ich nie przezstrzegac tylko robic
                swoje i bedzie ok i pojdziemy do nieba??
      • Gość: zielona.gumka Re: Pytanie do ateistów!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 13:57
        "Ale zastanawialiście się co się
        > stanie jezeli okaze się że jednak,..coś jest?Wtedy co...?Wieczne
        > potępnienie"

        Te i inne cytaty sprawiają ,ze muszę napisać:
        Czy można uwierzyć na życzenie? albo ze strachu?
        Załózmy ze boję się tego wiecznego potępienia.I co? W związku z tym powinnam
        uwierzyć?? Raz, dwa , trzy - wierzę! Bo mi się opłaca. Bo się boję. Bo nie wiem
        co jeszcze.
        Przecież to bzdura.
        Choćbym nie wiem jak się natężyła, to nie potrafię!
        A bardzo bym chciala. Chociaz akurat nie ze strachu przed wiecznym potępieniem.
        • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 14:02
          Gość portalu: zielona.gumka napisał(a):

          > "Ale zastanawialiście się co się
          > > stanie jezeli okaze się że jednak,..coś jest?Wtedy co...?Wieczne
          > > potępnienie"
          >
          > Te i inne cytaty sprawiają ,ze muszę napisać:
          > Czy można uwierzyć na życzenie? albo ze strachu?
          > Załózmy ze boję się tego wiecznego potępienia.I co? W związku z tym powinnam
          > uwierzyć?? Raz, dwa , trzy - wierzę! Bo mi się opłaca. Bo się boję. Bo nie
          wiem
          >
          > co jeszcze.
          > Przecież to bzdura.
          > Choćbym nie wiem jak się natężyła, to nie potrafię!
          > A bardzo bym chciala. Chociaz akurat nie ze strachu przed wiecznym
          potępieniem.

          Brawo zielona!
          mam wrazenie,ze tutejsi "racjonalisci" próbuja czasem tworzyc tezy zupelnie
          pozbawione rozsadku.
          nie mozna kogos przekonac (zwlaszcza straszeniem)ani do wiary,ani do nadziei,
          ani do miłosci.
          Zwłaszcza ,ze juz teoria"straszyc kogos wiecznym potepieniem zeby uwierzył"
          jest nielogiczna. Jesli ktos nie wierzy to się go nie przestraszy wiecznym
          potepieniem.
          a tak na marginesie to mnie nikt nigdy potepieniem ani w ogóle niczym w
          religii nie straszył . To moze ja nie jestem wierzaca?;)
          Pozdrawiam:))))
    • hypatia69 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 13:11
      Ja, co prawda, ateistką nie jestem, ale spytam Cię o coś odnośnie tego: " I co
      po śmierci...Koniec??Całkowity koniec?"... A co ma być według Ciebie? Bo w
      Biblii jest napisane: "Wiedzą bowiem żywi, ze muszą umrzeć, lecz umarli nic nie
      wiedzą i już nie ma dla ich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w
      zapomnienie.", "Zarówno ich miłość, jak ich nienawiść , a takze ich gorliwość
      dawno minęły;" {Salomona 9;5.6].
      Skoro nawet w Biblii jest napisane, ze po śmierci nic nie ma, to czego sie
      spodziewać?
      • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 14:08
        hypatia69 napisała:

        > Ja, co prawda, ateistką nie jestem, ale spytam Cię o coś odnośnie tego: " I
        co
        > po śmierci...Koniec??Całkowity koniec?"... A co ma być według Ciebie? Bo w
        > Biblii jest napisane: "Wiedzą bowiem żywi, ze muszą umrzeć, lecz umarli nic
        nie
        >
        > wiedzą i już nie ma dla ich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w
        > zapomnienie.", "Zarówno ich miłość, jak ich nienawiść , a takze ich gorliwość
        > dawno minęły;" {Salomona 9;5.6].
        > Skoro nawet w Biblii jest napisane, ze po śmierci nic nie ma, to czego sie
        > spodziewać?

        No jasne, umarli na ziemi juz nic nie mogą (z puntu widzenia ST) , ich zycie
        ziemskie przemineło.
        Nie rozumiesz prostego cytatu? To lepiej Biblii nie czytaj...dla Twojego
        własnego dobra.
        • uyu Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 14:38
          mala.mi
          Odnosze nieodparte wrazenie, ze twoje pytania dotyczanie tyle poszukiwania
          odpowiedzi na temat zrodel ateizmu u innych, ile rozwiania wlasnych watpliwosci.
          A moze to twoja osobista krucjata?
          • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 14:44
            uyu napisała:

            > mala.mi
            > Odnosze nieodparte wrazenie, ze twoje pytania dotyczanie tyle poszukiwania
            > odpowiedzi na temat zrodel ateizmu u innych, ile rozwiania wlasnych
            watpliwosci
            > .
            > A moze to twoja osobista krucjata?

            Moje przemyslenia sa zwiazne z tym,ze kiedys bylam ateistą ,no moze nie ta z
            walczacych. Moje nawrócenie było jak wyjscie z ciemnej jaskini na swiatło.
            Dziwi Cie,ze ktos chce się dzielic dobrem,w dodatku przez siebie niezasłuzonym?
            Co przez Ciebie przemawia: zazdosc ( plus złosliwosc) czy egoizm?
            • niedo-wiarek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 14:47
              Lepiej podziel się wiedzą, bo o iluminacjach to każdy głupi gadać potrafi. Więc
              jak z tym życiem pozagrobowym w Piśmie Świętym? ;)
            • hypatia69 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 14:53
              "Dziwi Cie,ze ktos chce się dzielic dobrem,w dodatku przez siebie
              niezasłuzonym?"
              To podziel się i ze mną, czekam niecierpliwie...
        • hypatia69 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 14:39
          "No jasne, umarli na ziemi juz nic nie mogą (z puntu widzenia ST) , ich zycie
          ziemskie przemineło.
          Nie rozumiesz prostego cytatu? To lepiej Biblii nie czytaj...dla Twojego
          własnego dobra."
          To może jeszcze to, Mała.Mi: "(...)bo w krainie umarłych, do której idziesz,
          nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani madrości" [Salomon 9,10].
          To, co prawda, też ze Starego Testamentu, ale coś chyba znaczy.
          Załóżmy dla dobra dyskusji, ze nie rozumiem, ale dlaczego mam nie czytać?
          Powinnaś mi raczej to objaśnić.... Wszak chrześcijanie powinni głosić Słowo
          Boże. Poproszę zatem: oświeć mnie i wyjaśnij jak to wygląda z Twojego punktu
          widzenia... skoro "z puntu widzenia ST" jest to jakieś nie takie jak na
          prawdę...
          • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 14:53
            hypatia69 napisała:

            > "No jasne, umarli na ziemi juz nic nie mogą (z puntu widzenia ST) , ich zycie
            > ziemskie przemineło.
            > Nie rozumiesz prostego cytatu? To lepiej Biblii nie czytaj...dla Twojego
            > własnego dobra."
            > To może jeszcze to, Mała.Mi: "(...),
            > " [Salomon 9,10].
            >
            > To, co prawda, też ze Starego Testamentu, ale coś chyba znaczy.
            > Załóżmy dla dobra dyskusji, ze nie rozumiem, ale dlaczego mam nie czytać?
            > Powinnaś mi raczej to objaśnić.... Wszak chrześcijanie powinni głosić Słowo
            > Boże. Poproszę zatem: oświeć mnie i wyjaśnij jak to wygląda z Twojego punktu
            > widzenia... skoro "z puntu widzenia ST" jest to jakieś nie takie jak na
            > prawdę...

            Racja,ale jesli chcesz byc sprawiedliwa to po prostu napisz "nie rozumiem" a
            nie obalaj czegos czego nie znasz. To tak jak ja bym sie kłociola z fizykiem o
            II prawo Newtona ,zupelnie nie znjac praw Newtona ,a nawet fizyki w ogóle.
            Dziwne? okazuje się,ze na tym forum w temacie religii powszechne.
            ST był pisany z pounktu widzenia Izraela i oczekiwania na Mesjasza,a nie z
            punktu widzenia zbawienia i zmarwtychwstania .
            I jak sama cytujesz, drugi cytat nie obala isytnienia ani drogi (bo w krainie
            umarłych, do której idziesz),ani tego "innego swiata' a raczej wskazuje, na
            innosc prawa rzadzacych sie na ziemi w czaie ziemskiego zycia człowieka a
            pewnymi innymi prawami (tu dokładnie nie okreslonymi, bo wystpeuje tu tylko
            wspomnienie innosci)po smierci .:"nie ma ani działania, ani zamysłów, ani
            poznania, ani madrości ".
            A tak na marginesie: naprawde myslałas,ze w judaiźmie czy chrzescijanstwie nie
            ma wizji nieba? To by było zaprzeczeniem juz całej ksiegi Rodzaju ,a nawet
            istnienia Boga w ogóle. O Bogu w Biblii tez nic nie ma?;)
            • niedo-wiarek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 15:01
              pierdu pierdu, białe jest czarne, czarne jest białe. A jakby były wątpliwości,
              to i tak mało który "wierny" sprawdzi w oryginale, że Maria wcale nie była
              dziewicą, a o raju mowy nie ma. Tak właśnie działa teologia (podobnie jak
              serialologia - <nie widziałaś nawet połowy odcinków "Mody na sukces" a się
              wypowiadasz?>;)
            • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 15:05
              Nie jestem teologiem,ale bawiac sie w teologa sprobuje okreslic te kilka
              zacytowanych słów
              .:"nie ma ani działania, ani zamysłów, ani
              poznania, ani madrości ".
              -nie ma działania- rzeczywiscie aby dostrzec na szczyt góry trzeba się wspinac,
              na szycie juz nie tzreba się wspinac,cel zostal osiagniety,
              -nie ma zmysłów_chodzi zapewne o ciało człowieka, wprawdzie bedziemy miec ciała
              po smiecri,ale to zawdzieczamy własnie zmartwychwstaniu Jezusa wraz z ciałem, a
              cytat jest z ST,
              -nie ma poznania- no jesli jak mówi NT "staniemy z Bogiem z twarza w twarz"
              i "to co ukryte bedzie ujawnione' to znaczy,ze juz nie bedziemy tkwiac w
              ciemnosciach , nie bedziemy juz poznawac, bo juz wszysko zostanie "poznane"
              -ani madrosci -chodzi o tzw. madrosc zimnską,zmyslowa ,o ktorej tez pisze NT
              Teologia z punktu widzenia judazimu i chrzescijanstwa jednak znacznie się rózni
              w tym temacie wiec byc moze intepretuje raczej w puntu widzenia NT,no ale
              wybacz nie jestem wyznawca ani znawca judaizmu.
              • niedo-wiarek Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 15:12
                Ale gdzie w ST te obietnice pośmiertnego raju? Prosiłbym również o obietnice
                pośmiertnego raju z Ewangelii. Podkreślam -pośmiertnego. Naprawdę nie zastawiam
                tutaj żadnej pułapki, po prostu chcę sobie o tym raju przeczytać :)
                • mala.mi74 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 15:31
                  niedo-wiarek napisał:

                  > Ale gdzie w ST te obietnice pośmiertnego raju? Prosiłbym również o obietnice
                  > pośmiertnego raju z Ewangelii. Podkreślam -pośmiertnego. Naprawdę nie
                  zastawiam
                  >
                  > tutaj żadnej pułapki, po prostu chcę sobie o tym raju przeczytać :)


                  Jesli chodzi Ci co jakies dłuzsze objasnienia to radze skorzystac z jakichs
                  opracowan teologicznych,pełno tego w necie .
                  Co do Biblii to nie wiem co podac...Opis stowrzenia w Ksiedze Rodzaju? A moze
                  cała Apokalipse? miejsca gdzie Jezus mówi o sobie? moze modlitwe Jezusa przed
                  męką z Ewangeliii Jana?
                  Z chrzescijnskiego punktu widzenia niebo to zycie z Bogiem ,to mial na mysli
                  Jezus kiedy mówił"Królestwo Boze jest wsród was" czyli On jest wsród nich,wsród
                  uczniów.
                  Niestety tu na ziemi mamy te wije Boga zamazaną "jakby za zasłoną" jak
                  dosłownie mówi Biblia(chyba jest przetłumaczone "jakby w zwierciadle"?).
                  Chyba nie chcesz pytac co to znaczy 'zycie z Bogiem"?:))))
                  Juz nie dzis, musze juz zmykac od kompa.
                  Pozdr
                  • hypatia69 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 15:35
                    "...Królestwo moje nie jest z tego świata" [Jan 18;36]
              • hypatia69 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 15:32
                "Racja,ale jesli chcesz byc sprawiedliwa to po prostu napisz "nie rozumiem" a
                nie obalaj czegos czego nie znasz." Gdzie obalam? Pytam, jak sobie koleżanka
                założycielka wyobraża w odniesieniu do Starego Testamentu, który, jak słusznie
                zauważyłaś, napisali Żydzi przed Chrystusem i w którym informacje najwyraźniej
                są przeterminowane i błędne. Bo to oni sobie tak wtedy wyobrażali, a byli
                prczecież nie chrześcijanami, a wyznawcami judaizmu, czyli czegoś *zupełnie*
                innego.
                "chodzi zapewne o ciało człowieka, wprawdzie bedziemy miec ciała po smiecri"
                Prawda wygląda tak, że po śmierci ciało idzie do ziemi, gdzie gnije i rozkłada
                sie w ciągu iluś tam lat [o ile nie zostanie poddane balsamowaniu lub
                kremacji]. I tyle. Jeśli masz jakieś wątpliwości poproś okolicznego granarza,
                zeby Cię zaprosił na ekshumację.
                Powołani do życia mamy być podobno w dniu Sądu Ostatecznego.
                "jak mówi NT "staniemy z Bogiem z twarza w twarz" i "to co ukryte bedzie
                ujawnione'" Gdzie tak mówi?
                "juz nie bedziemy tkwiac w ciemnosciach , nie bedziemy juz poznawac, bo juz
                wszysko zostanie "poznane" -ani madrosci -chodzi o tzw. madrosc
                zimnską,zmyslowa ,o ktorej tez pisze NT" Skoro wszystko zostanie poznane, to co
                będą robić prez wieczność ci, którzy w tejże wieczności żyć będą? Ziewać?
                Śpiewać Alleluja? Nudzić sie śmiertelnie bez możliwości zejścia?
                Co to znaczy "mądrość ziemska, zmysłowa" i gdzie o niej pisze NT?
                Oświeć mnie, Mi, bo czuję, ze tkwie w niezmierzonej ciemnosci...
    • Gość: bog Re: Pytanie do ateistów!! IP: 199.46.164.* 18.07.07, 18:43
      o kur.a, ze ludzie w tych czasach jeszcze w bajki wieza :-)
      Wy wierzacy jestescie po prostu "brainwashed", bo inaczej tego ujac sie nie da.
      Normalnie powala mnie na glebe jak siedze w kosciele i patrze na te powazne
      mordy "wierzacych" oddajacych holdy dla jakiegos wymyslonego wizerunku, to jest
      naprawde niezly ubaw. Kazdy ksiadz przypomina mi sprzedawce uzywanego samochodu,
      ktory ci byle kit wcisnie zeby tylko sprzedac.
      Niech mi ktos odpowie, jak czlowiek myslacy w 21 wieku moze wiezyc w takie
      bajki? Jak sie taki "wierzacy" rozni od dziecka 4 letniego ktory wierzy w n.p.
      sw. Mikolaja, toothfairy czy tam zajaczka co znosi jajka.
      Zenada...
      • hypatia69 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 18:47
        Żenada, misiu, to jest to, co napisałeś.
        Jak Ci się w kościele nie podoba, to po grzyba tam chodzisz? Mama Ci każe?
        Żona? Kopnij się do knajpy pooddawać hołdy kufelkowi piwa i spokojnych ludzi
        nie drażnij.
        • Gość: bog Re: Pytanie do ateistów!! IP: 199.46.164.* 18.07.07, 18:59
          No tylko nie misio, jestem bog, dobra?
          Przeczytaj moj post jeszcze raz. Nie pisalem ze mi sie w kosciele nie podoba,
          tylko ze mi sprawia niezly ubaw jak tam jestem, taka forma rozrywki.
          A co do kufelka piwa to jakby 2000 lat temu wymyslili ze kufelek piwa stworzyl
          swiat to dzisiaj i ty bys kufelkowi piwa dawal holdy.
          :-)
          • hypatia69 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 20:32
            Jak dla mnie możesz być i "bob". No to czytaj, bobby, uważnie. Rozrywkę wiekszą
            zapewniłby Ci cyrk, albo ZOO. Zwłaszcza, gdybyś wystąpił jako eksponat. I
            ludzie by Cię podziwiali...
            Kufelki piwa służą do spożycia, nie do czczenia. Nie *oddawałbym* z racji płci.
            I nie czczę tego, co powstało 2000 lat temu, tylko deczko jakby wcześniej. Ale
            niedawno tu chyba jesteś, to wolno Ci nie wiedzieć, Misiu:)))
            Staraj sie nie udawać idioty, proszę:)
            • Gość: BOG Re: Pytanie do ateistów!! IP: 139.48.149.* 18.07.07, 20:49
              Bakteria = czlowiek
              Ateista chodzi do swiatyni i kina w tym samym celu.
              • edico Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 22:37
                Jak ćpasz, to zostaw klawiaturę :o))
            • Gość: bog Re: Pytanie do ateistów!! IP: 199.46.164.* 18.07.07, 20:54
              No niestety cyrku nie ma co niedziela, ale masz racje to niezla alternatywa i
              bardzo zblizona pod wzgledem wartosci tam zaczerpnietych.
              A co do idioty, to lepiej uwazaj co piszesz, bo nie jest to grzechem ublizac
              blizniemu swemu wedlug bazgradel napisanych 2000+ lat temu, Kociu? :-)
              • hypatia69 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 21:08
                Jeszcze raz: "Staraj sie nie udawać idioty, proszę:)" Nie wiem, czy grzechem
                jest ubliżać. Ale prosić, zeby ktoś nie udawał głupszego niz jest - grzechem
                nie jest. Tylko prośbą. A Ty, jako jednostka wysoce cywilizowana, żyjąca w XXI
                w. powinieneś mieć na względzie, ze nie wszyscy są tak światli jak Ty i z
                jednostek na niższym poziomie wyśmiewać sie nie należy.
                • Gość: bog Re: Pytanie do ateistów!! IP: 199.46.164.* 18.07.07, 21:23
                  Kociu, jezeli nie podobaja tobie sie moje poglady, to dlaczego sie nimi tak
                  przejelas? Ja zadaje konkretne pytania a ty mi tu wyskakujesz z jakimis
                  kufelkami piwa. I kto tu udaje idiote?
                  • hypatia69 Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 22:14
                    Nie o poglądy mi chodzi, Malutki, a o sposób ich wyrażania. Upierdliwa taka
                    szaleńczo jestem, ze dynda mi, jakie kto ma poglądy, ale nie lubię jak innym
                    przykrości robi.
                    Pytasz, jak człowiek w XXI w moze wierzyć w bajki... Tak samo, jak czlowiek w
                    XXI w. może warcholić. Ot, co.
                    • Gość: bog Re: Pytanie do ateistów!! IP: 199.46.164.* 19.07.07, 14:52
                      sluchaj stara, jak komus sie niepodoba warcholenie jak ty to okreslilas, to nie
                      czyta i nie komentuje. Widze ze wielka humanitarka z ciebie ze sie tak
                      przykroscia innych przejelas. Zapisz sie gdzies do wolontariuszy to wiecej
                      pomozesz niz swoimi tutaj wypocinami.
                      • hypatia69 Re: Pytanie do ateistów!! 19.07.07, 14:55
                        Buziaczki, Malutki. Może nie najmłodsza, ale i stara bardzo nie jestem.
                        Prosiłeś o odpowiedź, to napisałam, a Ty się ciskasz i płaczesz...
                        • Gość: bog Re: Pytanie do ateistów!! IP: 199.46.164.* 19.07.07, 15:00
                          zadnej odpowiedzi w twoich wypocinach sie nie dopatrzylem
                          • Gość: jezus Re: Pytanie do ateistów!! IP: 199.46.164.* 19.07.07, 15:05
                            ojciec ma racje...zaraz zaraz...ojciec to przeciesz ja....kurna jest nas nawet
                            tu wiecej....kurna...jakas schiza....
          • marcinlet Re: Pytanie do ateistów!! 19.07.07, 10:32
            Gość portalu: bog napisał(a):

            > A co do kufelka piwa to jakby 2000 lat temu wymyslili ze kufelek piwa stworzyl
            > swiat to dzisiaj i ty bys kufelkowi piwa dawal holdy.
            Jeśli coś lub ktoś stworzył materialny świat to sam musiałby być niematerialny.
            Kufelek piwa nie może być niematerialny, gdyż nie dałoby się w nim trzymać piwa.
            • Gość: bog Re: Pytanie do ateistów!! IP: 199.46.164.* 19.07.07, 14:39
              chyba ze piwo tez byloby niematerialne ;-)
    • edico Re: Ucz się swej religii na poważnie 18.07.07, 21:26
      a nie kościółkowo, to sama dojdziesz do ateizmu. Stąd wszelkie ew. odpowiedzi na
      postawione pytania bez przebrnięcia tego podstawowego etapu, stają się po prostu
      bezprzedmiotowe tak jak całki dla 5-to klasisty.
      • Gość: BOG Jest tylko jedna religia jest to dobro wspolnoty. IP: 139.48.149.* 18.07.07, 21:47
        Inne religie sa nietyczne.
        • edico Re: Jest tylko jedna religia jest to dobro wspoln 18.07.07, 22:30
          Powiedz to religiantom zaślepionym swoją jedynie słuszną racją. Ksenofobia
          każdej religii - z wyjątkiem chyba tylko buddyzmu - jest taka sama i niesie
          takie same skutki.
    • Gość: załamana porzezywam kryzys światopoglądowy:-(( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 22:30
      Im jestem starsza a mam już 17 lat tym pojawia się wiecej watpliwości...Zawsze
      byłam chowana w rodzinie katolickiej...wiedza na ten temat przekazywana mi była
      od 5 roku zycia przez babcie a teraz rodziców...A ja mimio wszystko chyba nie
      wierze...mimio że bardzo chce,...To wszytsko wydaje mi się takie
      nieprawdopodobne....basniowe.....Jak to Bog byl i jest??A skad sie wziął?Pytam
      wiec ksiedza w szkole..A ksiądz na to "Tego rozum ludzki nie jest w stanie
      pojąć...poprostu był i jest"-Bez komentarza...tak odpowiadaja ksieza na
      wszystkie trudne pytania...Widac że coś tu nie gra......Poza tymjesli jest to
      poco te tajemnice.....?czemu się nie pokaże.....po co te cyrki....jakoś tak mi
      nie leży to wszytsko..........Ale baaardzo bym chciała wierzyć tak jak moj
      rodzice...śmierć mnie przeraża własnie dlatego że jestem słabej wiary i dla
      mnie to koniec..Przeraża mnie wizja...wiecznego nie istnienia....nieistneinia
      przez wieczność...WIECZNOŚĆ ROZUMIECIE!!!!
      • yggdrasill Re: porzezywam kryzys światopoglądowy:-(( 18.07.07, 22:33
        Załamana, a w jaki sposób odczujesz dyskomfort płynący z nieistnienia, skoro...
        nie będziesz istnieć? ;)
        • Gość: załąmana Re: porzezywam kryzys światopoglądowy:-(( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 22:36
          nie wiem ja to odczuwam......Że nigdyyyy ale to nigdy już nic nie zrobie nie
          pomysle o niczym ani nikim nie będzie mnie..Zamknij oczy i wyobtaz sobie co to
          jest wieczność....WIECZNOŚĆ ROZUMIESZ????????????????????????? Przerażające..!
          • yggdrasill Re: porzezywam kryzys światopoglądowy:-(( 18.07.07, 22:41
            Cóż, ja to widzę inaczej. Niebyt mnie nie przeraża, bo nie wiąże się z żadnym
            cierpieniem. Bo nie ma już tego, kto mógły cierpieć. A wieczność? Skąd taki lęk
            przed czymś, czego nawet nie ma możliwości pojąć- ani sobie wyobrazić? ;)
            • Gość: załamana Re: porzezywam kryzys światopoglądowy:-(( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 22:42
              mnie to strasznie przeraża.....Że właśnie tą wieczność mnie nie
              będzie...NIGDYYYYY Już nigdy......Rany..nie chce o tym myśleć...to
              przerażające....
              • Gość: KickAss Re: porzezywam kryzys światopoglądowy:-(( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.07, 22:52
                biedne głupiątko :)
              • yggdrasill Re: porzezywam kryzys światopoglądowy:-(( 18.07.07, 22:53
                Zakładając, że piszesz poważnie... powiem tak: cokolwiek nas czeka, jest to
                opisane prawami Natury i naszego Wszechświata, którego jesteśmy częścią. A to
                nie może być złe. Cokolwiek tam jest, tak ma być, i już. Trzeba zaakceptowac
                fakt, że nie mamy pojęcia, co jest przed nami, ale że będzie to zupełnie
                naturalne. Nie ma się czego bać :) Ja tak to widzę, i dobrze mi z tym. Taki
                chłopski rozum ;P
              • Gość: upierdliwa Re: porzezywam kryzys światopoglądowy:-(( IP: *.igloonet.pl 19.07.07, 15:51
                Gość portalu: załamana napisał(a):

                > mnie to strasznie przeraża.....Że właśnie tą wieczność mnie nie
                > będzie...NIGDYYYYY Już nigdy......Rany..nie chce o tym myśleć...to
                > przerażające....


                hej, zalamana, ale pomysl - zanim sie pojawilas na swiecie, nie bylo Cie przez
                cale miliardy lat, to cholernie dlugo. i co, zle Ci bylo?
                • Gość: załąmana Re: porzezywam kryzys światopoglądowy:-(( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.07, 19:41
                  ale teraz jestem....zatem to nie była WIECZNOŚĆ...
                  Po za tym wtedy jeszcze nie wiedziałam jak to jest istnieć...A teraz jak w tej
                  chwili istnieje nie wyobrazam soebie aby całą wieczność mnie poprostu nigdy i
                  nigdzie nie było!
      • mala.mi74 Re: porzezywam kryzys światopoglądowy:-(( 19.07.07, 12:53
        Ostatnio dosc sporo jest na forum takich watków jak załamanej, podejrzewam
        jakiegos złosliwego trolla-prowokatora.
        No ale moze to kiedys przeczyta faktycznie jakis 17-latek w kryzysie wiec
        napisze kilka słow.
        17 lat to swietny czas na dojrzewani i kryzysy. psychologia dobrze wie jaka
        jest konstrukcja dziecka- dziecko krócej lub dłuzej zycie swiatopogladem swoich
        rodziców,ma "ich" poglady. W wieku dojrzewnia zaczyna się buntowac co oznacza
        ksztaltowanie się jego wlasnej osobowosci i zaczynaja sie pytania. Czasem
        człwowiek na nie znajduej odpwiedzi(dobre, złe) ,czasaem konczy sie na negacji
        i frustracji z braku odpowiedzi.
        Chyba odnosbie religii bunt sie zaczyna własnie ok 13-17 r.
        Do tej pory zyłas tylko tym co Ci ktos mówił i przekazywana Ci była "wiedza".
        wiedza to nie wiara ,to nie doswidczenie Boga, to nie kontakt z Nim.
        Kryzysy sa dobre, bo trzeba postawic sobie pytania,szukac przez co czlowiek
        dojrzewa i staje sie bardziej pewny swoich pogladów. To tak jak Tomasz ktory
        poki nie dotknał to nie uwierzył...
        Skad się wział Bóg? wszyscy tu doszli do wniosku bez wzgledu na wiare czy
        niewiare,ze człowiek jest istota ograniczona i na niektóre pytania nigdy nie
        bedzie mogl w zupelnej pewnosci odpowiedziec.Gdyby mogł odpowiedzic skad wzial
        się Bóg to by znaczyło,ze to nie Bóg jest Stwórca człowieka, a człowiek Boga,
        ze to nie Bog jest Stwórca ,a czlowiek jest bogiem i panuje nad wszystkim,a nie
        panuje: ani nad tym kiedy się urodził i w jakich warunkach ani nad swoją
        smiercią itd.
        Mysle ze ,ze jesli ten ksiadz tak Ci odpowiedził to wykazal sie szczeroscią ,
        stwierdził po prostu,ze nie wie. No bo nikt nie wie,wiec czego się spodziewalas?
        nie wiem jacy ksieza nie odpowiedaja na trudne pytania(a ilu ich
        znasz??),mysle,ze jak wszyscy ludzie sa blizej lub dalej prawdy, potrafia
        lepiej lub gorzej odpowiadac na trudne pytania. My wierzymy w Boga ktory jest
        doskonały,a nie w własna doskonałosc czy wszechwiedze.
        Smierc zas kazdego przeraza, wiecej: kazdego z nas przerazają duze zmiany -taka
        jest natura człowieka.psychologia okresla najwieksze strasy w zyciu czlowieka i
        na pierwszym miejscu jest to smierc, innym choroba, rozwod, slub-wszystkie
        wiąza się z jakimis zmianami. Im czujesz sie bardziej sama w tych zmianach tym
        stres i lek beda wieksze.
        No i có..Boga trzeba szukac (jesli jest Osobą), dawac Mu szansę jesi chcesz
        uwierzyc.daj Mu jakas szanse, przed pytaniami trzeba stawac, sama negacja jest
        lękowym efektem ucieczki od problemu (jak to mówia najłatwiej krytykowac).
        pozdr

        • Gość: kix Re: porzezywam kryzys światopoglądowy:-(( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.07, 22:31
          Zapewne w życiu realnym nie możesz się realizować, to przynajmniej tutaj ponudzisz. Zieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeewwwwwwwwwwwwwwwwwwwww.

          Nie doczytałem tego pseudo-intelektualnego bełkotu.
        • astrotaurus Re: porzezywam kryzys światopoglądowy:-(( 20.07.07, 19:00
          Przeczytałem sobie wypowiedzi w tym wątku Twoich jest chyba najwięcej:
          ilościowo, objętościowo, emocjonalnie.
          Wybrałem fragment fundamentalny (nnnooo, jeden z fundamentalnych):

          ""Skad się wział Bóg? wszyscy tu doszli do wniosku bez wzgledu na wiare czy
          niewiare,ze człowiek jest istota ograniczona i na niektóre pytania nigdy nie
          bedzie mogl w zupelnej pewnosci odpowiedziec.Gdyby mogł odpowiedzic skad wzial
          się Bóg to by znaczyło,ze to nie Bóg jest Stwórca człowieka, a człowiek Boga,
          ze to nie Bog jest Stwórca ,a czlowiek jest bogiem i panuje nad wszystkim,a nie
          panuje: ani nad tym kiedy się urodził i w jakich warunkach ani nad swoją
          smiercią itd.""

          Nie widziałem, aby tu ktokolwiek doszedł do wniosku, że ""człowiek jest istota
          ograniczona i na niektóre pytania nigdy nie bedzie mogl w zupelnej pewnosci
          odpowiedziec""
          Wręcz przeciwnie: człowiek zna dzisiaj odpowiedź na pytania, które kiedyś mu
          się nie śniły. I kiedyś będzie znał odpowiedź na pytania, które nie śnią mu się
          dzisiaj.
          Na tym polega rozwój.

          I jedną z rzeczy, które już swoim rozumem człowiek ogarnął jest to, że człowiek
          nie ma żadnego Stwórcy, co najwyżej prostego stwórcę - ewolucję.


          A druga część cytatu to chaos. Chaos semantyczny i merytoryczny, który bierze
          się znikąd, nic nie wnosi i jest potrzebny tylko Tobie, aby zaciemnić sprawę.
          Ludzie religijni mają ogólnie taki feler, że za diabła nie potrafią mówić o
          konkretach i na wszystko mają jedną odpowiedź.
      • Gość: bog Re: porzezywam kryzys światopoglądowy:-(( IP: 199.46.164.* 19.07.07, 14:43
        tylko co byloby gorsze, nieistnienie tak jak przed narodzinami, czy istnienie
        wiecznie w n.p. "piekle" tak jak bajeczki biblijne nam opowiadaja??
    • yggdrasill Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 22:31
      A ja wychodzę z założenia, że nie jest istotne, czy Bóg jest, czy go nie ma, bo
      nawet, gdyby był, i tak byłby dla nas nie do ogarnięcia ;) Pozostaje stworzyć
      sobie własną koncepcję, taką, która poprawia jakość naszego życia. I nie dać
      sobie wmówić, że ktoś wie lepiej od nas, co jest dla nas najlepsze.
      • a.giotto Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 22:55
        yggdrasill napisała:

        > A ja wychodzę z założenia, że nie jest istotne, czy Bóg jest, czy go nie ma, bo
        >
        > nawet, gdyby był, i tak byłby dla nas nie do ogarnięcia ;)

        dziwne podejście. Czy znaczenie ma tylko to co jest "do ogarnięcia"? Co to byłby
        za Bóg "do ogarnięcia"? Bóg nie jest po to, żeby człowiek go sobie "ogarniał".
        Raczej na odwrót.


        >Pozostaje stworzyć
        > sobie własną koncepcję, taką, która poprawia jakość naszego życia. I nie dać
        > sobie wmówić, że ktoś wie lepiej od nas, co jest dla nas najlepsze.

        Co do jakości życia, to wskazania wielu religii służą własnie do tego, żeby ta
        jakość była na najwyższym poziomie.
        • yggdrasill Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 23:02
          do a.giotto:
          Religie powstały na bazie założenia, że chociaż częsciowo udało się
          intelektualnie 'ogarnąć' Boga i jego wymagania odnośnie ludzi :P
          Z tą jakością życia tez bym nie przesadzała. Większość religii w wersji 'core'
          faktycznie ma sporo ciekawych rzeczy do zaoferowania, ale otoczka kulturowa i
          instytucjonalna niektóre z nich częściowo przekształciła w konglomerat
          bezsensownych zabobonów, idiotycznych ograniczeń i niezrozumiałych dogmatów.
        • xtrin Re: Pytanie do ateistów!! 18.07.07, 23:51
          a.giotto napisał:
          > dziwne podejście. Czy znaczenie ma tylko to co jest "do ogarnięcia"?
          > Co to byłby za Bóg "do ogarnięcia"? Bóg nie jest po to, żeby człowiek
          > go sobie "ogarniał". Raczej na odwrót.

          To bardzo zdrowe i rozsądne podejście. Moim zdaniem najrozsądniejsze dla osoby,
          która nie wierzy "naturalnie".
          Istnienie czy nieistnienie boga nie ma po prostu znaczenia, bo nawet jeżeli
          istnieje to i tak nie jesteśmy w stanie go zrozumieć, pojąć, dostosować się do
          niego.
          • Gość: Rex. do : szukającej prawdy IP: *.toya.net.pl 19.07.07, 00:16
            Jeśli chcesz szukać prawdy, to nie na tym forum.Poczytaj co na ten temat jest
            tu:
            www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR//zwyklym_jezykiem_03.html
            • Gość: wiie Re: do : szukającej prawdy IP: *.aster.pl 19.07.07, 08:50
              > www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PR//zwyklym_jezykiem_03.html

              Co za stek bzdur w tym artykule! Nawet polemizować się nie chce, autor ma
              porażającą logikę :-D.
              Swoją drogą, gdzie jest założycielka wątku? Uciekła? ;-)
              • hypatia69 Re: do : szukającej prawdy 19.07.07, 11:48
                Artykuł jest beznadziejny... Najgorzej, jak ktoś wypisuje uczone ambaje żeby
                mieć stosowną ilość znaków na stronie... I w dodatku nie wie, o czym pisze.
                "Ateiści to ludzie wierzący" Taaaa. W nieistnienie bogów. Idiotyzm popularny
                ostatnimi czasy
                Ale to: "ateiści to ludzie wiedzy i nauki, a chrześcijanie to — przynajmniej w
                pewnym stopniu — ignoranci i ludzie naiwni w sferze intelektualnej." jest
                głupota, którą widziałam. Takie rzeczy wypisują ćwierćinteligentni
                pseudoateiści, jak chcą dokopać wierzącym. Coś w tym stylu wyprodukował nawet
                powyzej ten jakiś Bób, czy Gub, czy jak mu tam...
                ;)))
                • nelsonek Re: do : szukającej prawdy 19.07.07, 17:09
                  A mi z zalinkowanej strony najbardziej podoba sie fragment: "Ateiści wierzą, że
                  w nic nie wierzą". Gosciu wypowiada sie na temat o ktorym nie ma zielonego
                  pojecia. :)
                  • hypatia69 Re: do : szukającej prawdy 19.07.07, 17:33
                    I jak rozsądnie!
                    ;)
                    • nelsonek Re: do : szukającej prawdy 19.07.07, 17:42
                      Sadzisz, ze rozsadne bzdety przestaja byc bzdetami? :-)
                      • hypatia69 Re: do : szukającej prawdy 19.07.07, 17:51
                        Mi chodzi o to, że "Ateiści wierzą, że w nic nie wierzą" brzmi wyjątkowo
                        logicznie, rozsądnie i z sensem. Jak "kotlety sojowe".
                        ;)))
                        • nelsonek Re: do : szukającej prawdy 19.07.07, 17:54
                          Cos jak Wszechmogacy Bog, ktory nie potrafi stworzyc kamienia, ktorego nie
                          podniesie? :-)
                          • hypatia69 Re: do : szukającej prawdy 20.07.07, 21:30
                            Są tacy, co twierdzą, ze pewnie by mógł, ale nie chce, bo po co:PPP
                            Ale masz rację:)
            • nelsonek Re: do : szukającej prawdy 19.07.07, 10:12
              Stawiam smiala teze, ze umre w trzecim tysicleciu. Racjonalnych chrzescijan
              prosze o obalenie tego twierdzenia.
            • edico Re: Elektorat szukający prawdy 21.07.07, 20:19
              www.youtube.com/watch?v=FxfRiCV17IU&mode=related&search=
    • bogo2 Re: Pytanie do ateistów!! 19.07.07, 14:47
      wrecz przeciwnie... radosc , ze cos jest...! wiara zmaterializowana daje sie
      oswoic... w przeciwienstwie do wiecznego potepienia...


      szukajacaprawdy napisała:
      (...)
      > Ale zastanawialiście się co się stanie jezeli okaze się że jednak,..coś jest?
      > Wtedy co...?Wieczne potępnienie.....
    • Gość: omnipotentny ateizm to pesymizm i autodestrukcja IP: *.cn.com.pl 20.07.07, 11:34
      • edico Re: Żenujący żywioł teizmu 20.07.07, 11:42
        Historia prze­kazała wprost żenujące dzieje żywiołu teizmu wielu "nieomylnych"
        następców św. Piotra. A oto tylko maleńki ich fragment w opisie ks. dr Sz.
        Włodarskiego:

        "Oblicze moralne niektórych... papieży nie tylko nie licowało z god­nością
        "Namiestnika Chrystusa" czy "Następcy św. Piotra", ale budzi wstręt u ludzi
        świeckich i niewierzących. I tak papież Stefan VI... urządził sąd nad zmarłym
        przed 9 miesiącami papieżem Formozusem... Stefan kazał wywlec z grobu zwłoki
        Formozusa i ubrać w szaty papieskie, odprawił sąd i wydał wyrok mocą którego
        trupa owego papieża wrzucono do rzeki Tybru... Stefana wtrącono do więzienia i
        tam uduszono. Podobną śmiercią zginął papież Krzysztof. Udusił go Sergiusz,
        który został jego następcą, jako Sergiusz III. Gdy papież Jan IX unieważnił
        wyrok Stefana i przy­wrócił do czci Formozusa, to Sergiusz III znowu potępił
        pamięć Formo­zusa. O Sergiuszu kronikarze piszą, że miał publicznie za
        nałożnicę... Ma-rozję, żonę swego krewniaka, Alberyka ze Spoleto. Papież Jan
        XI był synem Marozji, nie rządził ani Kościołem ani Państwem Kościelnym, bo
        rządy sprawował jego młodszy brat, Alberyk, który uwięził matkę i brata, a
        przed śmiercią swoją naznaczył na papieża swego syna, siedemna­stoletniego
        Oktawiana, który zmienił sobie wtedy imię na Jana XII (od­tąd zwyczaj zmiany
        imienia przyjął się na stałe przy obiorze papieży). Wesoły ten młodzian nie
        czuł się osobą duchowną, nie zajmował się ani religią, ani polityką, gdyż
        tylko bawił się i uprawiał rozpustę na wielką skalę. Gdy wszakże jego zabawom
        zagroził margrabia Berengariusz z Ivrei, Jan... wysłał poselstwo do króla
        Niemiec, Ottona I, z prośbą o pomoc i opiekę. Król niemiecki przybył w r. 962
        do Rzymu a Jan XII ukoronował go na cesarza rzymskiego. Od tego roku datuje
        się powstanie Cesar­stwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego".
      • Gość: ' na opoce wyczytales ta bzdure? IP: 80.51.159.* 20.07.07, 12:50
        • Gość: omnipotentny nie musiałem tego nigdzie wyczytać IP: *.cn.com.pl 20.07.07, 17:34
          to prosta konsekwencja ateistycznego światopoglądu
          • xtrin Re: nie musiałem tego nigdzie wyczytać 20.07.07, 17:48
            A ja poproszę o wywiedzenie tej "prostej konsekwencji" bo dla mnie nijak prosta
            nie jest.
            • Gość: omnipotentny Re: nie musiałem tego nigdzie wyczytać IP: *.cn.com.pl 30.07.07, 16:36
              xtrin napisała:

              > A ja poproszę o wywiedzenie tej "prostej konsekwencji" bo dla mnie nijak
              prosta
              > nie jest.


              Pesymizm bierze się stąd, że człowiek ateisty jest tylko nieowłosionym, trochę
              mądrzejszym od szympansa zwierzęciem. Ten człowiek, cokolwiek zrobi, ma
              świadomość, że mógłby równie dobrze zrobić coś zupełnie odwrotnego i nic go
              przed tym nie powstrzymuje. Wszak śmierć zadana siekierą broniącego się,
              którego chcę zgwałcić i poćwiartować nie jest jakościowo różna od śmierci
              naturalnej. Jest to li tylko zakończenie funkcjonowania organizmu. Stąd zaś
              bierze się autodestrukcja - działania nie mają sensu, bo wszystko, do czego
              dąże i to, co poznaję zniknie w chwili śmierci. Nie ma ROZUMU NIEŚMIERTELNEGO.
              Nie ma świata idei. Nie ma BEZCZASU. Nie ma więc człowieka, który ma świadomość
              swojej godności.
          • Gość: kix Prawie masz rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 17:50
            >to prosta konsekwencja ateistycznego światopoglądu

            to prosta konsekwencja wąchania kadzidła
            • Gość: omnipotentny Re: Prawie masz rację IP: *.cn.com.pl 30.07.07, 16:38
              > to prosta konsekwencja wąchania kadzidła


              Nie rozumiem, znasz jakąś zależność? Bo ja znam zależność między podkulturą
              narkomańską a biernym, ateistycznym podejściem do życia.
          • nelsonek Re: nie musiałem tego nigdzie wyczytać 20.07.07, 18:36
            Zapoznaj nas ze swoim rozumowaniem.
            • Gość: omnipotentny Re: nie musiałem tego nigdzie wyczytać IP: *.cn.com.pl 30.07.07, 16:41
              nelsonek napisał:

              > Zapoznaj nas ze swoim rozumowaniem.


              Nie ośmielę się szeregu implikacji przełożyć na dwa proste zdania. To by
              znaczyło, że całe te wywody są niepotrzebne, a odpowiedź nazbyt oczywista.
    • Gość: abc Re: Pytanie do ateistów!! IP: 213.134.181.* 20.07.07, 16:41
      ateiści nie mają takich problemów i nie zadają sobie takich pytań;-)
      • Gość: Rex. Re: Pytanie do ateistów!! IP: *.toya.net.pl 20.07.07, 19:55
        Ilu na tym forum "mądrych i przenikliwych" umysłów wszystkowiedzących?
        Dla których wszystko jest zawsze oczywiste.Niczyja opinia i pogląd się nie
        liczy i jest nie do przyjęcia.Z góry nadaje się tylko do obśmiania i
        wyszydzenia. Prawie pewne jest to, że większość takich "mędrców" to ludzie
        młodzi co zgadzałoby się z myślą Oscara Wilda, który zawarł to w takich słowach:
        "Starość we wszystko wierzy. Młodość we wszystko wątpi. Młodość wszystko wie."
        A na temat ateistów Erich Marie Remarque napisał " I tylko w jednym różnicie
        się od Boga - Bóg wie wszystko, a wy wszystko wiecie lepiej."
        • nelsonek Re: Pytanie do ateistów!! 20.07.07, 20:57
          Nastepny ze swoimi "madrosciami". Wyczytanmi na opokopodobnych stronkach.
        • astrotaurus Re: Pytanie do ateistów!! 20.07.07, 20:59
          A konkretnie to o co sie Ciebie rozchodzi?
        • xtrin Re: Pytanie do ateistów!! 20.07.07, 21:03
          Odnoszę wręcz przeciwne wrażenie - to wierzący zdają się być przekonani, że
          wszystko wiedzą "lepiej". W końcu mają za sobą Prawdę Objawioną.
          • a.giotto Re: Pytanie do ateistów!! 20.07.07, 21:30
            xtrin napisała:

            > Odnoszę wręcz przeciwne wrażenie - to wierzący zdają się być przekonani, że
            > wszystko wiedzą "lepiej". W końcu mają za sobą Prawdę Objawioną.

            tak, bo wierzący są coraz mniej zakompleksieni. Coraz trudniej im wmówić, że
            wiara jest odwrotnym biegunem "racjonalizmu". Coraz trudniej zepchnąć ich do
            "kruchty", zastraszyć, pozbawić głosu w publicznej debacie.
            • hypatia69 Re: Pytanie do ateistów!! 20.07.07, 22:57
              "Coraz trudniej zepchnąć ich do "kruchty", zastraszyć, pozbawić głosu w
              publicznej debacie." O tak! Głosem coraz bardziej gromkim przemawiają.
              Powtarzajac słowo w słowo to, co powiedział pan ksiadz.
            • xtrin Re: Pytanie do ateistów!! 21.07.07, 03:17
              a.giotto napisał:
              > tak, bo wierzący są coraz mniej zakompleksieni. Coraz trudniej im wmówić,
              > że wiara jest odwrotnym biegunem "racjonalizmu". Coraz trudniej zepchnąć
              > ich do "kruchty", zastraszyć, pozbawić głosu w publicznej debacie.

              Niezły z Ciebie komik... wierzący zakompleksieni... taaaak... :)
              • edico Re: Katolickie kompleksy??? 21.07.07, 19:53
                xtrin napisała:

                > Niezły z Ciebie komik... wierzący zakompleksieni... taaaak... :)

                Tu zgodzę się z Tobą. By odczuwać jakiś kompleks, trzeba mieć świadomość
                rzeczywistości przynajmniej nieco wybiegającej poza sekciarskie przekonania
                religijne, którtej katolikom z zaindoktrynowanego strachu po prostu brakuje.

                Przyczyna takiego stanu rzeczy przede wszystkim w ogólnym klimacie
                intelektualnym środowiska, który najlepiej chyba określił sam św. Hieronim
                słowami "Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo
                przyniosło owoce".

                Jak dalece zakorzeniona została ta maksyma w praktyce religijnej, niech świadczy
                fakt, że nawet wbrew ogólnie głoszonemu przykładowi Jeshua wyganiającego z
                kościoła handlarzy, mamona zajęła jego miejsce w liturgii religijnej tuż po jego
                śmierci. A handluje się przecież do dnia dzisiejszego wszystkim nie wyłączając
                odpustów polegającym na zastąpieniu pokuty ofiarą pieniężną na rzecz Kościoła,
                czy też innych "słusznych dla Boga" wynalazków.

                Handel odpustami stał się obok symonii i nepotyzmu najgorszym przejawem upadku
                moralnego kleru...

                A więc "nihil novi sub soli". Jednocześnie bezwolność w poddawaniu się tej
                jedynie słusznej racji płynącej przez wieki z tego samego źródła jest
                porażająca. Bowiem głównym beneficjentem korzyści z tego płynących, a
                jednocześnie perfidnym narzędziem dla chętnych po sięgnięcie po nie, jest
                religia będąca w rękach jej funkcjonariuszy, a tak zwana "wspólnota religijna"
                ma w niej tyle do powiedzenia, co stado owiec pod batutą juhasa.

                Czy ludzie świadomi w tej sytuacji nie mieli by kompleksów?

                Jeśli masz ku temu jakieś wątpliwości, to zastanów się np., czyim to szwagrem
                był przez lata funkcjonujący naczelny szef AMR?

                O Rydzyku już nie wspomnę, bo też nie jest jedynym sługą bożej mamony.

                Właśnie tego typu "ewolucja religijna" - doczekała się wręcz niezwykłych
                przywilejów i wpływów, które dziś ma i z których korzysta pełnymi garściami i
                bez opamiętana. W tzw. II RP było by to wręcz nie do pomyślenie.

                W naszych warunkach większości są to przywileje tkwiące najściślej w naszej,
                polskiej mentalności (tkwiącej w tragikomicznej wpojonej tzw. polskiej teologii
                wyzwolenia), zarówno tych wierzących jak i tolerujących ten stan rzeczy
                niewierzących.

                Tak że w pełni przychylam sie do takiego stanowiska. Polako-katolicy nie mają
                kompleksów, ponieważ też nie mają świadomości.
        • edico Re: Opinia owszem, głupota zdecydowanie nie 21.07.07, 19:14
          Ileż to lat można wierzyć i propagować tę idiotyczną teologię wolności po
          polsku, z której zawsze najlepiej wychodził kościół a najgorzej sami Polacy?
    • mahadeva wiesz na czym polega zycie, 20.07.07, 21:20
      wiesz na czym polega zycie, co jest sensem zycia???

      trzeba po prostu zyc!!! sluchac swojej intuicji, swoich instynkow, byc soba!

      nie myslec o smierci, ale o pieknym zyciu!
      • a.giotto Re: wiesz na czym polega zycie, 20.07.07, 21:36
        mahadeva napisała:

        > wiesz na czym polega zycie, co jest sensem zycia???
        >
        > trzeba po prostu zyc!!! sluchac swojej intuicji, swoich instynkow, byc soba!
        >
        > nie myslec o smierci, ale o pieknym zyciu!

        ale śmierć jest cześcią tego życia. Nie można myśleć o życiu nie myśląc o
        śmierci. Zresztą śmierć też może byc piękna.

        Słuchać intuicji i instynktów? Tylko to zostaje ateiście, gdy jego rozum śpi.
        • nelsonek Re: wiesz na czym polega zycie, 20.07.07, 21:39
          A co zostaje wierzacemu gdy jego rozum spi?
          • a.giotto Re: wiesz na czym polega zycie, 20.07.07, 21:41
            nelsonek napisał:

            > A co zostaje wierzacemu gdy jego rozum spi?
            >

            przykazania BOże. Są jak latarnia w czasie morskiej burzy. Nawet jeśli chwilowo
            nie można do niej dotrzeć, to i tak nie ma sensu jej ignorowanie (cytat z pewnej
            książki)
            • astrotaurus Re: wiesz na czym polega zycie, 20.07.07, 22:34
              Ble ble ble.
              I cóż takiego te przykazania wskazują czego by normalny człowiek nie znał i nie
              realizował równiez bez nich (poza początkiem o zabobonach)?
              • Gość: zaciekawiony Gdzie jest dusza podczas narkozy? IP: 139.48.149.* 20.07.07, 22:46
                Czy Pan Bog sie nia opiekuje czy anestezjolog czy ktos inny?
            • hypatia69 Re: wiesz na czym polega zycie, 20.07.07, 23:07
              Coś jak światełko w tunelu? Od czwartego przykazania wzwyz nie trzeba być
              wierzącym.
              • Gość: zaciekawiony Re: wiesz na czym polega zycie, IP: 139.48.149.* 20.07.07, 23:31
                Z tym tunelem to stary numer.
            • onlyoner Re: wiesz na czym polega zycie, 20.07.07, 23:57
              a.giotto napisał:
              > przykazania BOże. Są jak latarnia w czasie morskiej burzy

              Każda latarnia, choćby nie wiem jak jasna, zda się psu na budę jeśli żeglarz nie
              posiada mapy linii brzegowej z lokalizacją portu docelowego.
              • Gość: Rex. Re: wiesz na czym polega zycie, IP: *.toya.net.pl 21.07.07, 00:12
                Nie traci swej istoty światło z tego powodu, że go nie widzą ślepi.
                • Gość: prosze o odpowiedz Gdzie jest dusza podczas narkozy? IP: 139.48.149.* 21.07.07, 00:16
                • onlyoner Re: wiesz na czym polega zycie, 21.07.07, 00:30
                  Gość portalu: Rex. napisał(a):
                  > Nie traci swej istoty światło z tego powodu, że go nie widzą ślepi.

                  Światło latarni ma to do siebie że oślepia każdego. I proszę nie mylić pojęcia
                  "oślepia" (oczy weń wpatrzone) z pojęciem "oświetla" (bo latarnia niczego nie
                  oświetla)
                • astrotaurus Re: wiesz na czym polega zycie, 21.07.07, 07:43
                  Może odpowiesz choćby na pytanie, które ja postawiłem kilka postów wyżej.
                  Zamiast plątać się w alegoriach powiedz coś do rzeczy.
                  Coś konkretnie o tym świetle - jego, źródle, natężeniu, co to jest ślepota na
                  to swiatło i uzasadnij skąd wiesz, że nie ma innych swiateł (może tym razem
                  niedostępnych dla Ciebie z powodu typu Twojej ślepoty) na tym alegorycznym
                  brzegu...

                  • Gość: Rex. Re: wiesz na czym polega zycie, IP: *.toya.net.pl 21.07.07, 23:22
                    Może odpowiem choćby na pytanie o świetle.Jeśli to co napiszę będzie
                    niewystarczające to będzie oznaczać iż kreujesz się na takiego co to nie umie
                    zliczyć do trzech, i wyglądasz jakby ci kury chleb zjadły.
                    "Jam jest światłością świata. Kto idzie za Mną, nie błądzi w ciemnościach"
                    (J 8,12 ) Mówi ci to coś?
                    • astrotaurus Re: wiesz na czym polega zycie, 22.07.07, 00:21
                      Taaaa, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem.
                      Ani tego co ja napisałem, ani tego (J 8,12). :l
                      • Gość: Rex. Re: wiesz na czym polega zycie, IP: *.toya.net.pl 22.07.07, 20:03
                        Co ma rozum do gadania, gdy atakuje głupota.
                • marcinlet Re: wiesz na czym polega zycie, 21.07.07, 09:20
                  A może to światło jest halucynacją. Co wtedy?
                • hypatia69 Re: wiesz na czym polega zycie, 21.07.07, 10:56
                  Nadmierny blask oślepia tak samo jak ciemność...
                  • Gość: usypiacz dusz Podczas narkozy dusza nie istnieje w czlowieku IP: *.cg.shawcable.net 21.07.07, 18:57
                    oczywiscie podczas dobrze wykonanego znieczulenia
                    • Gość: misa Re: Podczas narkozy dusza nie istnieje w czlowiek IP: *.aster.pl 21.07.07, 19:35
                      :-D No proszę!.Miałam narkozę, a dusza nic mi nie powiedziała, że "nie istniała
                      wówczas w człowieku", cokolwiek miałoby to znaczyć. A może ona wtedy poszła
                      gdzieś w cholerę i już nie wróciła?
                      • Gość: kix Re: Podczas narkozy dusza nie istnieje w czlowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.07, 20:29
                        A to rozmawiasz ze swoją duszą??? Może pora skorzystać z porady psychiatry.
                        • Gość: plastyczna dusza Re: Podczas narkozy dusza nie istnieje w czlowiek IP: 139.48.155.* 23.07.07, 17:13
                          Czyli anestezjolog usypia i dudzi dusze.
                          Skoro dusza poddaje sie manipulacjom czlowieka to dusza jest plastyczna.
                          • hypatia69 Re: Podczas narkozy dusza nie istnieje w czlowiek 23.07.07, 19:04
                            Jasne. Miętkie toto i z elktoplazmy robione, na ucisk i formowanie podatne. I
                            fluorescencyjne podobnież - na zielono świeci cudnie. Ale żeby nos miało i
                            wdychać eter mogło jakoś nie słyszałam...
                            ;)))
    • opin Re: Pytanie do ateistów!! 22.07.07, 20:33
      Zastrzegam, że cały wątek przejrzałem dość pobieżnie, dlatego moje
      odpowiedzi(chacha) mogły sie/ już gdzieś pojawić.

      a ja tak mało wiem o waszej ideologi....Tyle tylko,że nie
      > wierzycie....

      Po pierwsze, ateizm nie jest żadną ideologią. Z mojego punktu widzenia jest
      właśnie postawą zupełnie odwrotną. i tak, z jednej strony można pozostawać
      zupełnie indyferentnym i np. nie dyskutować o istnieniu boga, bo tym samym
      uznajemy, że problem jest w jakimś sensie istotny. Drugą stroną jest ateizm
      zaawansowany, tzw. walczący.

      Jestem ciekawa....jak ateizm wyjaśnia....jedną bardzo istotną
      > kwestie skąd wg was my się w ogóle wzieliśmy....??

      Wiesz, ateizm jako taki to nic nie wyjaśnia. Trudno odpowiedzieć na tak
      idiotycznie postawione pytanie.

      > I co po śmierci...Koniec??Całkowity koniec?

      Tak.

      To jaki jest sens istnienia??

      Taki, jaki sam/a mu nadasz.

      > Jak pogodzicie się ze śmeircią swoją najbliższych....skoro dla was to
      > definistywny koniec..śmierć bedzie dla was czymś strasznym........

      Buu... A ty się cieszysz, gdy ktoś bliki umrze?

      I co jeśli
      > okaze się że jednak coś jest?! .Ale zastanawialiście się co się
      > stanie jezeli okaze się że jednak,..coś jest?Wtedy co...?Wieczne
      > potępnienie.....

      To już Pascal miał taki dylemat w XVII wieku. Ja tam nie mam duszy hazardzisty...

    • v0lrath Re: Pytanie do ateistów!! 30.07.07, 00:41
      > jak ateizm wyjaśnia....jedną bardzo istotną
      > kwestie skąd wg was my się w ogóle wzieliśmy....??

      Tego nie wyjaśnia ateizm.
      Częściowe wyjaśnienie można znaleźć w naukach, szczególnie biologia i
      astrofizyka mają tutaj co nieco do powiedzenia.

      W skrócie: na początku była próżnia oraz zestaw praw fizyki, ale w nieco innym
      stanie niż teraz - prawa fizyki były w niej symetryczne. Ale stan ten był
      niestabilny. Próżnia ta przeszła w stan mniej symetryczny, a bardziej stabilny,
      przy okazji powstała duża ilość materii i antymaterii. Drobna asymetria w ilości
      materii i antymaterii spowodowała, że po anihilacji zostało dużo promieniowania
      i energii cieplnej oraz trochę materii. W tym czasie panowały ogromne
      temperatury, a Wszechświat nie miał żadnej struktury (co najwyżej drobne różnice
      w gęstości plazmy, zaczątki przyszłych galaktyk). W międzyczasie (prawdopodobnie
      skutek przejścia próżni w kolejny bardziej stabilny stan) Wszechświat uległ
      gwałtownemu rozszerzeniu i schłodzeniu. Materia po schłodzeniu zaczęła się za
      sprawą grawitacji skupiać w obłoki gazowe (na początku tylko hel i wodór były
      praktycznie jedynymi pierwiastkami we wszechświecie), a potem zapłonęły pierwsze
      gwiazdy.
      Minęło parę miliardów lat spalania i niektóre z tych gwiazd wybuchały. Podczas
      wybuchu gwiazdy kończącej swój żywot są często wyrzucane cięższe pierwiastki.
      Drugim efektem jest to, że wybuch gwiazdy może i często skupia gaz w pobliskich
      obłokach gazowych tak, że może z niego powstać nowa gwiazda (po prostu fala
      uderzeniowa zmiata i zagęszcza pył i gaz). Są pewne rejony w galaktyce gdzie
      zdarza się to często (z punktu widzenia milionów i miliardów lat, nie życia
      człowieka). Tak powstało nasze Słońce - przy okazji gaz i pył dzięki grawitacji
      zebrał się w bryły lodu, kamieni i gazu. Na początku był to bardzo rozgrzane
      skały i gorący gaz. Tak się trafiło, że atmosfera Ziemii składała się wtedy z
      związków siarki, metanu, dwutlenku węgla,wodoru, helu, pary wodnej. Niezbyt
      przyjemne miejsce - temperatura około 100 stopni celsjusza, pełno siarki, metanu
      i CO2, ciągłe bombardowanie meteorytami. Ale po około miliardzie lat wszystko
      nieco ostygło, wodór i hel w większości uciekły z atmosfery w przestrzeń
      kosmiczną, para wodna się skropliła i powstało coś w rodzaju gorącego oceanu o
      dużej zawartości związków siarki, węgla, żelaza itd. - spora część tablicy
      Mendelejewa. Dla pewnych form życia mógł by to być raj - dużo energii do
      zdobycia kryło się w możliwości rozkładania tych związków. Ale wtedy jeszcze nie
      było życia. Dopiero gdy temperatura spadła odpowiednio nisko (pewnie okolice 50
      stopni) i upłynęło odpowiednio dużo czasu (powstanie samopowielających się
      cząstek musi być bardzo mało prawdopodobne, ale w skala rozległych oceanów przez
      setki milionów lat zwiększa je znacząco - to tak jakby grać w totka co kilka dni
      przez milion lat, prawdopodobnie wygra się w tym czasie wiele razy) pojawiły się
      pierwsze replikatory. Czym były do końca nie wiadomo - nie pozostawiły śladów.
      Prawdopodobnie był to łańcuch RNA, takie łańcuchy mogą się wydzielać samoistnie
      na mineralnym podłożu w warunkach chemicznych jakie panowały na wczesnej Ziemi
      (duże stężenie związków węgla, między innymi rybozy i zasad azotowych). W
      dodatku istnieją takie łańcuchy (udało się znaleźć takie laboratoryjnie), które
      mają właściwości pozwalające im katalizować reakcję powstawania nowych łańcuchów
      (będących niedokładną kopią starych).
      Wystarczy więc, że w ciągu setek milionów lat trafił się łańcuch, który się
      "rozmnażał" przez katalizowanie powstawania mu podobnych łańcuchów i jest już
      pewien start dla życia. Rozwój ewolucyjny spowodował, że od pojedynczych cząstek
      organizmy przeszły do tworzenia wielocząstkowych struktur. Pierwsze formy życia
      nie miały złożonych mechanizmów zdobywania energii, energia leżała na
      wyciągnięcie dłoni wszędzie w koło. W pewnym momencie powielające się cząstki
      znalazły ochronę w lipidowej osłonie (lipidów też było w tamtym czasie pod
      dostatkiem - zresztą co ciekawe lipidy znajduje się także w meteorytach
      współcześnie spadających na Ziemię - chociaż wątpię by to było główne ich
      źródło), najprawdopodobniej przypadkiem. Te, które dostosowały się do
      wykorzystania lipidowej osłony były mniej narażone na zniszczenie, miały większe
      szanse na przetrwanie. Później pierwotne organizmy składające się w tamtym
      czasie głównie z RNA w lipidowej otoczce zaczęły wytwarzać bardziej
      skomplikowane mechanizmy chemiczne wewnątrz otoczki. Te komórki, w których
      toczyły się udane "eksperymenty", przeżywały. Komórki sprawniej wykorzystujące
      energię reakcji chemicznych do powstrzymywania rozpadu własnej struktury,
      tworzenia jej elementów i do rozmnażania się wygrywały z tymi gorzej
      przystosowanymi. W tym czasie RNA "nauczyło się" operować białkami. Życie było
      wtedy beztlenowe. Część ze złóż złota i żelaza (i nie tylko) zapewnia swe
      istnienie tamtym bakteriom - wiele z nich opierało swój metabolizm na rozkładzie
      związków pierwiastków i wydzielaniu ich. W pewnym momencie pojawiły się
      bakterie, które potrafiły wykorzystywać energię słoneczną do własnych celów
      (sinice). Przy okazji produkowały zabójczy wtedy dla życia tlen. Nastąpiła spora
      katastrofa ekologiczna - gdy organizmy beztlenowe dla których tlen był
      niszczycielską substancją (m.in. utlenianie) musiały się przystosować do nagłej
      zmiany jego stężenia. W atmosferze CO2 w znacznej części został zastąpiony przez
      tlen. Jednak miało to dobry skutek - metabolizm oparty o utlenianie i tlen
      pozwolił na powstanie organizmów wielokomórkowych. Do tego w pewnym momencie
      jakaś komórka wchłonęła inną mniejszą komórkę, ale jej nie strawiła. Doszło do
      połączenia i symbiozy i później potomkowie tej jednej komórki (a raczej tych 2)
      zdominowali świat (ta mniejsza komórka to przodek mitochondrium). Być może było
      więcej takich przypadków (takiej symbiozy i połączenia), ale linia pochodząca od
      innych wyginęła. Tak czy inaczej mitochondrium poprawiło możliwości metaboliczne
      komórki, z komórek je zawierających powstały organizmy wielokomórkowe. Od tamtej
      pory w działaniu komórek zmieniło się nie dużo (głównie białka - ich kształty -
      ale ogólny mechanizm działania się nie zmienił). Organizmy wielokomórkowe
      postały najpierw jako kolonie komórek, a potem dopiero doszło do specjalizacji
      pewnych z nich. Powstał także mechanizm genów kodujących funkcje w zależności od
      położenia w organizmie rozpoznawanego na podstawie stężeń różnych substancji -
      dzięki czemu z pojedynczych komórek zarodka mógł zostać odtworzony organizm.
      Powstała też, co mniej przyjemne, śmierć ze starości. Bakterie nie umierają ze
      starości, nie zużywają się, nie starzeją. Natomiast wielokomórkowe organizmy
      tak. Czemu? Powód jest prosty z punktu widzenia rozmnażania się i ewolucji. Otóż
      organizm, który spełnił (lub nie - bo odpadł w rywalizacji z innymi) swoje
      przeznaczenie i rozmnożył się już nie jest potrzebny. A nawet przeciwnie -
      przeszkadza zajmując zasoby kolejnemu pokoleniu. Organizmy wielokomórkowe
      rozmnażają się wolno, więc nie mogą sobie pozwolić na ewolucyjny zastój. By
      chociażby stać w miejscu (nie zmieniać się w sensie fizjologicznym) muszą biec
      bardzo szybko (czyli szybko zmieniać się pod względem niektórych układów) - by
      dawać radę w walce z bakteriami. Bakterie ciągle się zmieniają i przystosowują,
      a więc organizmy wielokomórkowe też muszą to robić. System immunologiczny ma w
      sobie wbudowane pewne zasady ewolucyjne - np. przeciwciała, którym uda się
      zlokalizować i zniszczyć wrogą bakterię przeżywają dłużej i są powielane (na tym
      opiera się uodparnianie na pewnych intruzów, co z kolei można wykorzystywać w
      szczepionkach - gdzie podawane są osłabione lub martwe bakterie). Ale to nie
      wystarcza - dlatego organizmy wielokomórkowe muszą umierać - by zrobić miejsce
      kolejnym prawdopodobnie lepiej przystosowanym.
      W końcu ewolucja wielokomórkowych organizmów doprowadziła do powstania ludzi.

      Owszem, szanse na p
      • v0lrath Re: Pytanie do ateistów!! 30.07.07, 00:43
        Owszem, szanse na powstanie życia są niskie. Ale ewolucja nie działa i nie
        bazuje na przypadku (nie bardziej niż wodospad spadając w dół w kwestii kierunku
        spadania - choć krople rozbryzgują się chaotycznie). Jedyny mało prawdopodobny
        moment to początek życia. Ale jeśli założymy, że zdarza się to raz na miliard
        planet to zdarzyć się to może około miliard razy w naszym Wszechświecie - są
        miliardy miliardów planet (szacunkowo - na razie bezpośrednio możemy odkryć
        tylko największe z nich blisko, ale można szacować na podstawie częstości ich
        występowania w naszym rejonie naszej galaktyki).

        Co do kwestii początku Wszechświata to Bóg jej nie wyjaśnia.
        To tak jak by zapytać "skąd się wzięła podkowa", odpowiedzieć "kowal ją zrobił"
        i nie zadać pytania "skąd się wziął kowal".
        Należałoby zadać pytanie "skąd się wziął Bóg".
        Wyjaśnienie odwołujące się do Boga nie spełnia swojego celu z tej prostej
        przyczyny, że Bóg jako stwórca jest bytem znacznie bardziej złożonym od tego, co
        stworzył (tak jak kowal jest bardziej złożony od podkowy). A więc jest to żadne
        wyjaśnienie - bo zamiast wyjaśnienia nieprawdopodobnego początku (małe szanse że
        z puli jakichkolwiek możliwych matematycznie praw fizycznych i stałych trafią
        się takie tworzące nasz Wszechświat) mamy jeszcze mniej prawdopodobny byt, stwórcę.
        Poza tym nie satysfakcjonuje mnie także niesprawdzalność takiego wyjaśnienia -
        tylko o tym mogę być przekonany, że jest prawdą, co mogę sprawdzić, że nią jest.

        > I co po śmierci...Koniec??Całkowity koniec?

        Prawdopodobnie tak.
        Moim zdaniem jeśli stoi się przed tygrysem to (jak to trafnie zresztą ujął
        Dawkins) mało rozsądne ani pomocne jest wyobrażanie sobie i przekonywanie
        siebie, że to tylko królik.
        To, że sobie wyobrażę, że po śmierci trafię do raju pełnego dziewic czy
        cokolwiek innego w niczym nie zmieni tego, co się ze mną stanie. Na podstawie
        dotychczasowej wiedzy mogę sądzić, że raczej zniknę, rozpłynę się w niebycie i
        niepamięci niż stanie się cokolwiek innego. A nawet jeśli - to nie mogę
        rozsądnie przewidzieć co.
        A co jeśli wyznawca Jahwe trafi przez oblicze Baala czy Anubisa? To byłby
        dopiero ZONK.

        > Jak pogodzicie się ze śmeircią swoją najbliższych....skoro dla was to
        > definistywny koniec..śmierć bedzie dla was czymś strasznym.....

        Z tym się zgadzam - śmierć na pewno nie należy do przyjemnych rzeczy.
        Jest nieuchronna, trzeba się z nią pogodzić, ale jest też straszna.
        A oszukiwanie siebie "że to królik" być może łagodzi stres, ból, strach, ale na
        pewno nie jest to dla mnie - intelektualnie wiem, że to samooszukiwanie siebie,
        nie potrafię w to uwierzyć i nie wiem czy chciałbym (nie widzę potrzeby).

        > Ale zastanawialiście się co się stanie jezeli okaze się że jednak,..coś jest?

        Jeśli coś jest, w co wątpię, to bardzo ciężko przewidzieć co.
        A czy chrześcijanie się zastanawiają co będzie, jeśli się okaże że:
        1) nic nie ma?
        2) jest coś innego niż miało być (np. trafią nad Styks i nie będą mieli obola
        dla Charona albo Baal w swoim gniewie sprawi im wiele nieprzyjemności)?
        • v0lrath Re: Pytanie do ateistów!! 30.07.07, 00:46
          Jeszcze wracając do sensu życia: moim zdaniem to dobrze, że nie ma z góry
          narzuconego sensu, planu w którym jest się małą cegiełką. Dzięki temu każdy może
          sam decydować o tym, jaki sens ma jego życie i co zrobi w trakcie.
      • mg2005 Re: Pytanie do ateistów!! 30.07.07, 17:26
        v0lrath napisał:
        > na początku była próżnia oraz zestaw praw fizyki,


        A skąd wzięła się próżnia i prawa fizyki ?...

        • Gość: xy mg2005 zamilcz IP: 139.48.155.* 31.07.07, 03:22
          bo nie wiesz o co chodzi
    • piwi77 Odpowiedź ateisty 31.07.07, 10:46
      Ateizm nie jest ideologią, jest raczej jej brakiem. Przyjmuje do wiadomości
      tylko te prawdy, które są zgodne ze stanem naszej wiedzy. Jej luk, których jest
      ciągle pełno i tak już chyba zostanie (ale to nie jest wina człowieka) nie
      uzupełnia przesądami lub dogmatami, a raczej poszukuje dróg prowadzacych do ich
      wyjaśnienia. Na pytanie skąd wziął się świat i człowiek, odpowiada zgodnie z
      prawdą, że nie wiadomo. Uważa, że każdy kto twierdzi, że wie, kłamie i czyni to
      w niecnych celach. Co będzie po śmierci, ateizm, opierając się na wiedzy, nie
      może wyjaśniać, nie wyklucza więc, że życie człowieka kończy się wraz ze
      śmiercią, ale dopóki nie pewności, nie czyni z tego dogmatu. Stosunek do boga
      jest taki, że dopóki nie ma dowodu na jego istnienie, zakłada że jego nie ma.
      Pojawi się pierwszy dowód, ateizm natychmiast wprowadzi boga do katalogu istot
      istniejących. Ateizm nie jest przeciwko bogu, ale przeciwko twierdzeniu, że
      istnieje coś, na co nie ma dowodów, a tym bardziej przeciwko wykorzystywaniu
      tego twierdzenia do pasożytowania na naiwnych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka