Dodaj do ulubionych

Problem - wychodzenie z domu

03.08.07, 18:02
Mam dosyć poważny problem i liczę na to, że pomożecie mi go rozwiązać. Kilka
tygodni temu skończyłem 16 lat, a moi rodzice nie pozwalają mi wracać do domu
później niż 22:00. Jeśli chcę iść na koncert, do kina, do filharmonii, do
teatru, do kumpla, niezależnie co by to był nie mogę przekroczyć tej godziny.
Dla mnie jest to nienormalne, bo mieszkam 15 minut drogi od centrum miasta i
nie mogę wrócić do domu z niego np. po 23 gdy idę na jakiś pokaz filmów, a
jestem z odpowiedzialnym (naprawdę) kolegą. Jako argument rodzice mówią: "bo
jest niebezpiecznie i coś ci się stanie", co jest oczywiście absurdem, ale nie
mogę im tego wytłumaczyć. Mówią też, że "jestem za młody na tak późne
chodzenie i jak dorosnę, to będę mógł". Mam wrażenie, że żyję w domu
nienormalnym i najgorzej, że nie wiem jakich argumentów użyć, by móc to
zmienić, a nie chcę robić czegoś wbrew ich woli, bo to tylko pogorszy
sytuację. Proszę was więc o radę. (Aha, ten problem w ogóle nie jest związany
z moją osobą, bo naprawdę mi nic nie można zarzucić, jeśli chodzi o naukę i
zachowanie, tu chodzi tylko o poglądy rodziców)
Obserwuj wątek
    • Gość: yhm Re: Problem - wychodzenie z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.07, 18:33
      Chłopie, są naprawdę większe problemy, znam osoby krtóre nie mogą wracać po
      20:00 w starszym wieku - 21 lat (!) z takich samych powodów. I wcale nie
      żartuję.

      A poważnym problemem jest to, jak ludzie mają lęki i naprawdę nie wychodzą z
      domu z tego powodu. TO jest problem, nie to, że nie możesz wrócić po 22-ej. I
      to mi się nasunęło jako 1. skojarzenie, gdy przeczytałem temat Twego posta.

      Tak że nie dramatyzuj. Pozdrawiam.
      • marcin.pietron Re: Problem - wychodzenie z domu 03.08.07, 18:41
        Wiesz, raczej chodziło mi o konkretną radę. Bo mi się zdaje, że jeśli 21 letnia
        nie może wracać przed 20 z domu, to jest już konkretny problem z tą osobą. Ja
        jak skończę 18 lat nawet nie będę się pytał, czy mogę wrócić o tej porze, czy
        nie, tylko powiem "wychodzę, będę o tej i o tej i tyle", ale problem jest w tym,
        że jeszcze takiego wieku nie osiągnąłem i nie wszystko ode mnie zależy. A to
        moje wychodzenie jest dla mnie wielkim kłopotem, bo żyję w mieście, w którym
        oprócz takich wieczornych atrakcji np. Festiwal Kina Niezależnego, nic się nie
        dzieje, a takie imprezy wiele dają, bo są dosyć ambitne i mam ochotę w nich
        uczestniczyć.
        • Gość: yhm Re: Problem - wychodzenie z domu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.07, 18:44
          marcin.pietron napisał:

          > Wiesz, raczej chodziło mi o konkretną radę. Bo mi się zdaje, że jeśli 21
          letnia
          > nie może wracać przed 20 z domu, to jest już konkretny problem z tą osobą. Ja
          > jak skończę 18 lat nawet nie będę się pytał, czy mogę wrócić o tej porze, czy
          > nie, tylko powiem "wychodzę, będę o tej i o tej i tyle"

          Nie wiem czy z nią, czy z jej rodzicami...

          Spróbuj to powiedzieć takim rodzicom, jak moi. :/

          pzdr
        • jdbad Re: Problem - wychodzenie z domu 03.08.07, 18:49
          Jeżeli taki z Ciebie bohater, to zacznij już teraz. Przecież Cię rodzice nie
          zabiją.Zaczynam ich rozumiec.
          marcin.pietron napisał:

          Ja
          > jak skończę 18 lat nawet nie będę się pytał, czy mogę wrócić o tej porze, czy
          > nie, tylko powiem "wychodzę, będę o tej i o tej i tyle"
          • Gość: upierdliwa Re: Problem - wychodzenie z domu IP: *.igloonet.pl 03.08.07, 19:28
            jdbad napisała:

            > Jeżeli taki z Ciebie bohater, to zacznij już teraz. Przecież Cię rodzice nie
            > zabiją.Zaczynam ich rozumiec.
            > marcin.pietron napisał:
            >
            > Ja
            > > jak skończę 18 lat nawet nie będę się pytał, czy mogę wrócić o tej porze,
            > czy
            > > nie, tylko powiem "wychodzę, będę o tej i o tej i tyle"


            jdbad, a co takiego niewlasciwego napisal autor? a Twoim zdaniem do jakiego
            wieku nalezy PYTAC rodzicow, kiedy wolno wrocic do domu najpozniej? to chyba
            normalne, ze dorosla osoba uprzedza, o ktorej ma zamiar wrocic (aby w razie
            opoznien wiadomo bylo, ze cos moze byc nie tak), a nie prosi rodzicow o
            pozwolenie na wyjscie...
            • jdbad Re: Problem - wychodzenie z domu 03.08.07, 19:31
              Niby nic, ale brzmi to wyjątkowo niesympatycznie. Czy jak juz będzie mial te 18
              lat to świat będzie u jego stóp? Każdy 16 tak myśli. No, może prawie każdy.
            • Gość: EWa Re: Problem - wychodzenie z domu IP: *.CNet.Gawex.PL 03.08.07, 19:58
              Upierdliwa, a dlaczego uważasz, ze dotrwanie do 18 urodzin automatycznie coś
              zmienia? Jak taki chojrak, to już na całego - na własne utrzymanie,
              odpowiedzialność za całokształt we własne rączki. I wtedy może podejmować
              decyzja, jakie chce. I ponosić tych decyzji konsekwencje. Wszelkie.
              • Gość: xwoman Re: Problem - wychodzenie z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.07, 22:32
                Wiesz, że niektórzy rodzice są tak nienormalni, że chcieliby nawet
                selekcjonować rodzaj pracy jaki ich dziecko ma wykonywać (nawet kiedy dziecko
                jest dorosłe)? Poza tym podkopują wiarę w siebie własnego dziecka. To jest
                straszne. W takim wypadku wyprowadzka jest niemożliwa i trzeba zwiewać gdzie
                pieprz rośnie.
              • arek103 Dziecko to nie jest pies 05.08.07, 22:38
                Gość portalu: EWa napisał(a):

                > Upierdliwa, a dlaczego uważasz, ze dotrwanie do 18 urodzin automatycznie coś
                > zmienia? Jak taki chojrak, to już na całego - na własne utrzymanie,
                > odpowiedzialność za całokształt we własne rączki. I wtedy może podejmować
                > decyzja, jakie chce. I ponosić tych decyzji konsekwencje. Wszelkie.

                Jak wam sie nie podoba, ze 18-letnie dziecko JEST DOROSLE i nikt nie ma prawa mu
                narzucac godzin powrotu do domu to kupcie sobie psa zamiast decydowac sie na
                dzieci. Chorobliwa potrzebe dyrygowania innymi istotami lepiej zaspokajac na
                zwierzetach. To, ze sie utrzymuje dorosle dziecko nie znaczy, ze ma sie prawo
                kontrolowac jego zycie.
            • Gość: Matylda Re: Problem - wychodzenie z domu IP: 85.112.196.* 04.08.07, 00:02
              >to chyba normalne, ze dorosla osoba uprzedza, o ktorej ma zamiar wrocic<

              Osoba 18-letnia jest pełnoletnia ale czy dorosła?
              • Gość: Lena Re: Problem - wychodzenie z domu IP: *.jachpol.net 04.08.07, 09:30
                Syn mojego kumpla zawsze odgrażał się,że gdy będzie miał 18 lat to wyprowadzi
                się z domu, nawet nazajutrz po skończeniu tej 18-tki, nawet pod most:) Ma 19 i
                jakoś o tym nie wspomina:)
        • Gość: Ania A gdzie będziesz mieszkać jak wrócisz? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.08.07, 10:00
          Jak uważasz, że po skończeniu 18 lat jesteś dorosły, to może rodzice zamkną
          mieszkanie i radź sobie sam, dorosły człowieku?

          Jak skończysz osiemnmastkę to zacznie obowiązywać zasada: póki mieszkasz z
          nimi - stosujesz się do ICH zasad.
    • Gość: Matylda Re: Problem - wychodzenie z domu IP: 85.112.196.* 03.08.07, 18:53
      Rozumiem Twoich rodziców. Ich obawy o Twoje bezpieczeństwo są jak najbardziej
      uzasadnione. To właśnie Twój dom wygląda na normalny w przeciwieństwie do
      takich gdzie rodziców nie obchodzi o której dziecko wraca do domu i co robiło
      poza domem. Moje córki są starsze od Ciebie ale też trochę nerwów i szapaniny
      kosztowało mnie ich dorastanie. Też chciały bywać tu i tam a to przecież nie
      ich wina, że w dzisiejszych czasach wszystko co ciekawsze dzieje się w póżnych
      godzinach wieczornych. Żeby wilk był syty i owca cała poszłyśmy na kompromis.
      Umowa była taka. Dziewczyny moga sobie póść gdzie chcą, często do póżnej
      godziny pod warunkiem, że ja po nie pojadę. Powiedzmy impreza kończyła się o 24
      lub 2 w nocy, dzwoniły a ja albo mąż jechaliśmy po nie, przy okazji zabierając
      zaprzyjażnione osoby. Taki system działał bezkonfliktowo przez kilka lat, do
      czasu aż znalazły sobie stałych chłopaków i oni przejęli opiekę. Na to co
      działo się na imprezach wpływu nie miałam, mogłam jedynie zaufać mając
      nadzieję, że moje metody wychowawcze wyrobiły w nich odpowiedni gust w kwestii
      zabawy. Chodzilo jedynie o te powroty. Może w Twojej rodzinie też dałoby się
      zastosować coś takiego? Reakcji kolegów nie musiałbyś się obawiać, możesz
      powiedzieć, że to Twój pomysł a oni napewno często też by skorzystali z okazji.
      Sądząc z Twojego wieku od niedawna zacząłeś przebywac póżno poza domem i dla
      rodziców jest to nowość. Jeśli zobaczą, że jesteś odpowiedzialny to z czasem
      napewno "poluzują" a w między czasie Ty wydoroślejesz. Nie buntuj się jednak
      zbyt ostro bo to tylko pogorszy sytuację.
      • legwan4 Re: Problem - wychodzenie z domu 03.08.07, 20:25
        Uważam,że fajnie przedstawiłaś sprawę.Jasno i klarownie,a zarazem skutecznie:))
      • xnl Ależ bzdury panno Matyldo piszesz!!! 04.08.07, 01:28
        Twoje córy musiały mieć przesrane....
        • xnl znaczy Pani Matyldo :P 04.08.07, 01:28

    • niedo-wiarek Re: Problem - wychodzenie z domu 03.08.07, 18:59
      Jeśli to Tobie bardzo dolega, to trzeba się po prostu zbuntować. Jeśli bunt nie
      pomaga, to najlepiej podjąc pracę i wyprowadzić sięz domu.

      Warto jednak pamiętać, że po 22 naprawdę można dostać po łbie ;)
      • Gość: rzymianin Re: Problem - wychodzenie z domu IP: *.chello.pl 03.08.07, 19:10
        A najsmieszniejsze jest to ze rodzice nie zdaja sobie sprawy z tego że dziecko
        trzymane na sile w domu wyrasta na ciamajde i nieudacznika - moj sasiad starszy
        o pare lat( w wakacje koles pisal dyktanda czujecie to ! )
        Ja dokladnie od 15 roku robilem co chcialem, moi znajomi to srednia wieku 23
        lata, wyroslem na normalnego czlowieka ktory radzi sobie w zyciu.
        Nie ma super srodka aby poradzic , acha zapytaj rodzicow czy przed 22 jest na
        tyle bezpiecznie ze mozna spokojnie chodzic po ulicach? haha smieszni troche są.
    • Gość: wart Re: Problem - wychodzenie z domu IP: 217.153.84.* 03.08.07, 19:02
      tak jasne, do filharmonii chcesz wyjść :)))
      • Gość: rzymianin Re: Problem - wychodzenie z domu IP: *.chello.pl 03.08.07, 19:11
        no z tą filharmonią to pojechał po bandzie :))))
        • Gość: gtw po skończeniu 18 lat IP: *.gprspla.plusgsm.pl 03.08.07, 21:35
          jak najbardziej możesz wychodzić i wracać kiecy chcesz...

          pod warunkiem, że mieszkasz w swoim mieszkaniu i zarabiasz na siebie, poki
          żyjesz na koszt rodziców morda w kubeł i robisz co ci każą...
          • Gość: jaija Re: po skończeniu 18 lat IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.08.07, 23:00
            Sr... w banię, czy uważasz, że jeżeli człowiek jest pełnoletni (ma np. 20 i
            pare lat), a wciąż jeszcze nie znalazł pracy, uczy się, jednym zdaniem - jest
            na utrzymaniu rodziców, to należy go traktować, jak pięciolatka i na nic mu nie
            pozwalać, bo na łaskawym chlebie żyje?! To kiedy ma się usamodzielnić - nie
            wszyscy na głęboką wodę się rzucają po ukończeniu 18 lat. Poza tym mądrzy
            rodzice ufają swoim pociechom, jeżeli mają po temu powody i nie powinni
            ograniczać stopniowego odcinania pępowiny. Dla obu stron będzie to łatwiejsze,
            kiedy dziecko wreszcie opuści rodzinny dom.
            • Gość: Matylda Re: jaija IP: 85.112.196.* 04.08.07, 00:31
              Oj, to nie takie proste. Teraz są inne czasy niż jak ja byłam w tym wieku. W
              tamtych czasach dziewczyna 24-letnia, jeśli nie wyszła za mąż to była stara
              panna. Chłopak - kawaler po 25 też budził obawy (może on coś "nie tego"?).
              Teraz o 35-letniej, dojrzałej kobiecie mówi się dziewczyna. To pewnie jeden z
              powodów dla jakich ludzie dłużej traktowani sa jak dzieci. Dłuższa młodość =
              dłuższe dzieciństwo, coś za coś. Moja teoria jest taka. Jeśli młody człowiek,
              taki po dwódziestce uczy się, nie pracuje, pozostaje (jak to oryginalnie
              nazwałaś) na łaskawym chlebie w domu rodziców to powinien się dostosowac do
              zasad w tym domu panujących. Dom jest wspólny, rodzinny, ale to jednak rodzice
              ustalaja zasady. Swoją droga nie spotkałam przypadku, żeby rodzice byli
              tyranami do tego stopnia, żeby kontrolowac dorosłe dzieci jak smarkaczy. Wierz
              mi, że rodzice tez chca w końcu zakończyć etap wychowywania i mieć wreszcie
              święty spokój. Piszesz, że mądrzy rodzice ufają swoim dzieciom. Zgoda ale nie
              zawsze chodzi o zaufanie do dzieci. Rodzice nie ufają tym, których ich dziecko
              może spotkać na swojej drodze. Gdyby moja córka miała zasuwać "z buta" przez
              pół miasta o godz. 24 to ja ufam, że ona do domu trafi. Nie ufam tym, którzy
              moga ją zaczepić. i to cała tajemnica zakazów i nakazów. A dorosłość nie
              ogranicza się tylko do umiejętności chodzenia po ciemku, to także umiejętność
              zadbania o swoje własne bezpieczeństwo.
              • Gość: Matylda Re: jaija IP: 85.112.196.* 04.08.07, 00:43
                Powiem ci jeszcze, że w czasach mojej młodości dzieci (młodzież) w domu musiały
                być o 20 i na ogół wszyscy się stosowali do tej zasady. Ja studiowałam w innym
                mieście, na drugim roku wyszłam za mąż. Mialam 21 lat, miałam męża, byłam
                dorosła, wracałam o której chciałam ale jak jeżdziliśmy do rodziców to NADAL
                obowiązywała nas ta magiczna godz. 20 a my się stosowaliśmy przez szacunek do
                rodziców bo wiedzieliśmy, że się denerwują. Fakt, nie było wtedy komórek...
                • Gość: gtw brawo Matylda IP: 212.2.101.* 04.08.07, 08:57
                  o to dokładnie mo chodziło, póki młody człowiek mieszka z rodzicami i jest na
                  ich utrzymaniu, to on musi się dostosować do zasad panujących w domu, a nie
                  rodzice...

                  chce rządzić sam??? proszę bardzo, na swoim i za swoje....
                  • Gość: jaija Re: brawo Matylda IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.08.07, 23:44
                    Moje zdanie jest takie - jak ma się komuś coś stać na ulicy, to stanie się i o
                    12:00 w dzień, ktoś wciągnie córkę czy syna w bramę i zabije, okradnie/zgwałci,
                    niepotrzebne skreślić.
                    Owszem, pewnych zasad należy przestrzegać, dobrze jest mówić gdzie się idzie, o
                    której wróci, nawet umówić na przywiezienie bądź przyprowadzenie, jeżeli będzie
                    się wracać późno, ale wydaje mi się, że trzymanie na zbyt krótkiej smyczy
                    spowoduje jedynie to, że delikwent/delikwentka będzie kłamać, kręcić, motać, a
                    nie o to chodzi. Więc zasady - tak, ale nie przesadzajmy z powrotami o 20 w
                    dobie taksówek, komórek, odwożących przyjaciół, czy nawet rodziców właśnie.
                    Wszystko kwestia dogadania i wzajemnego zaufana - jak młody/a nadużyje - nie
                    będzie zmiłuj.
                    • mjot1 Re: brawo...? 05.08.07, 10:51
                      „Moje zdanie jest takie - jak ma się komuś coś stać na ulicy, to stanie się i o
                      12:00 w dzień, ktoś wciągnie córkę czy syna w bramę i zabije, okradnie/zgwałci,
                      niepotrzebne skreślić”

                      Myśl powyższą można zapisać jako: „będzie, co Bóg da” lub „niech się dzieje
                      wola nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba”
                      Widzę z tego, że systematycznie uczęszczałe(a)ś na lekcje religii.
                      Może to i jest wiara... Ale na pewno nie rozsądek a już zdrowy w żadnym wypadku.

                      Najniższe ukłony! M.J.
                      • Gość: jaija Re: brawo...? IP: *.elblag.dialog.net.pl 07.08.07, 15:51
                        > Myśl powyższą można zapisać jako: „będzie, co Bóg da” lub „ni
                        > ech się dzieje
                        > wola nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba”
                        > Widzę z tego, że systematycznie uczęszczałe(a)ś na lekcje religii.
                        > Może to i jest wiara... Ale na pewno nie rozsądek a już zdrowy w
                        żadnym wypadku
                        > .
                        >
                        > Najniższe ukłony! M.J.

                        Panie mądraliński! Oto i pokaz Twojego zdrowego rozsądku - pakowanie
                        do wszystkiego Boga i religii. Do Twojej wiadomości - nie chodziłam
                        na lekcje religii, a etyki. Nie uważam też, by rozsądnym było
                        szlajanie się nastolatka po nocach w ciemnych, nieznanych
                        dzielnicach (co można wyczytać z dalszej części cytowanej przez
                        Ciebie wypowiedzi, ale kto by sobie tam resztą łeb zawracał, prawda?
                        Najważniejsze to, co nam pasi :/). Jednak miałam na myśli to, że
                        nadgorliwi rodzice nie przyjmują do wiadomości niebezpieczeństw,
                        które czają się w dzień, myśląc tylko o tym, że jak latorośl wróci
                        do domu np. o godz. 20, to przed tym czasem na pewno jej się nic nie
                        stanie.
                        Jestem za MĄDRĄ kontrolą rodzicielską dorastających dzieci - za
                        UMOWĄ między rodzicami a dzieckiem, np. masz być w domu o 22:00,
                        wiemy gdzie i z kim jesteś, jak dotrzesz, jeżeli będziesz się
                        wzorowo wywiązywał z umowy i będziesz rozsądny, to czasem pozwolimy
                        wrócić później, możemy np. pojechać po ciebie, itd.
                        Poniał, mądralo?
                        p.s. niektórzy to nie wytrzymają, jak gdzieś religii nie wsadzą. No
                        comment.
                        • mjot1 Jeszcze raz 08.08.07, 21:03
                          „Moje zdanie jest takie - jak ma się komuś coś stać na ulicy, to
                          stanie się i o 12:00 w dzień, ktoś wciągnie córkę czy syna w bramę i
                          zabije, okradnie/zgwałci, niepotrzebne skreślić.”
                          Odwołuję com odwołał i przyrzekam com przyrzekł ;-)
                          To nie jest wiara. To rozsądek w najczystszej postaci. To jest
                          trzeźwe (w każdym calu) podejście do otaczającej nas rzeczywistości.

                          Najniższe ukłony!
                          Zgodny jak zwykle M.J.
                          • Gość: jaija Re: Jeszcze raz IP: *.elblag.dialog.net.pl 08.08.07, 22:14
                            Daruj sobie. Ani śmieszne, ani mądre. O religii też.
    • 77misia1 Re: Problem - wychodzenie z domu 03.08.07, 22:11
      oj nie przejmuj sie prawie kazdy musial to przejsc, minie im obstawiaj przy
      swoim ale nie wykrecaj glupich numero i bedzie ok :)
    • hypatia69 Re: Problem - wychodzenie z domu 04.08.07, 01:10
      Zbuntuj się stanowczo. Najwyżej Cię wydziedziczą. To po pierwsze.
      Mam kuzynów w Twoim wieku. Też publicznie uważanych za rozsądnych... Chociaż
      fakt, że językiem posługują się innym... Widać nie tylko do filharmonii
      uczęszczasz, ale i czytasz nietypowo dużo jak na swój rocznik.
      "jestem z odpowiedzialnym (naprawdę) kolegą." Może to o to chodzi... Wiesz,
      różnie takiego "kolegę" rozumieć można... To faktycznie "coś by Ci się mogło
      stać". Chyba, że lubisz, a oni o tym nie wiedzą. Porozmawiaj z nmi szczerze.
      Zrozumieją. Nie dziś, to w przyszłosci.

      A i fakt, że w łeb dziś łatwo dostać, nawet w dzielnicy, gdzie miaszkało się
      całe życie, to ja się nie dziwię, ze rodzice samrkacza, choćby i dość
      rozsądnego, zeby tu, na forum się uskarżać, nie chcą go puszczać nigdzie po
      22.00
    • blog.estee Re: Problem - wychodzenie z domu 04.08.07, 01:10
      marcin.pietron napisał:

      > Mam dosyć poważny problem i liczę na to, że pomożecie mi go rozwiązać. Kilka
      > tygodni temu skończyłem 16 lat, a moi rodzice nie pozwalają mi wracać do domu
      > później niż 22:00.

      Tak jak już tutaj bardzo ładnie napisała Matylda "To właśnie Twój dom wygląda
      na normalny w przeciwieństwie do takich gdzie rodziców nie obchodzi o której
      dziecko wraca do domu i co robiło poza domem". Dokładnie, nic dodac, nic ując.

      To nie jest tak, że oni zupełnie zabraniają Ci wychodzenia, czy narzucają Ci
      tyle dodatkowych zajęć, że nie masz na to już kompletnie czasu. Mieszkasz w ich
      domu, jesteś na ich utrzymaniu, więc obowiązuję Cię pewne reguły. I tyle. A co
      najważniejsze, Twoje bezpieczeństwo jest dla nich najważniejsze.

      To, że jest niebezpiecznie, nie jest absurdem, zapewniam. Ja sama, kiedy musze
      wracać skądś gdy tylko jest ciemno, nie wspominając o środku nocy, nie należę
      do najszczęśliwszych...A nie jestem przewrażliwioną histeryczką, i nigdy
      (odpukać...) nie spotkało mnie nic złego.

      Nie sprawiasz wrażenia życiowej ofermy, żyjącej pod kloszem rodziców,
      niezaradnego i ciamajdowatego synalka mamusi. Wręcz przeciwnie (ale z tą
      filharmonią to przesadziłeś... ;) ). Ale mimo wszystko nie jesteś jeszcze osobą
      dorosłą, i snucie się po mieście z kolegami (tak wiem, odpowiedzialnymi...) w
      środku nocy, to nie jest najlepszy pomysł...

      Masz dwa wyjścia, albo dalej forsować swoje zdanie, tłumaczyć... Albo pokazać
      im, że jesteś dorosły. Znajdź sobie jakąś pracę, niech Twoje wracanie do domu
      później nie będzie zwiazane z zabawą, tylko pracą. Na pewno inaczej na to
      spojrzą, i w pewnym momencie naturalne stanie się, że i z imprezy wolno Ci
      wrócić później. Póki co jesteś tylko teoretykiem dorosłości.

      Pozdrawiam :)
      • Gość: wylogowana Re: Problem - wychodzenie z domu IP: *.hsd1.nh.comcast.net 05.08.07, 03:42

        blog.estee napisała:
        >(ale z tą filharmonią to przesadziłeś... ;) ).

        Coscie sie tak czepili tej filharmonii??
        Ogolowi trudno pewnie w to uwierzyc, ale naprawde istnieja ludzie, ktorzy tam
        chadzaja :P.

    • umbravitae Re: Problem - wychodzenie z domu 04.08.07, 01:41
      Pewnie się o Ciebie boją i tyle. Sorry, ale jeszcze dzieciak jesteś w tym wieku - bez obrazy :) Spróbuj popertraktować na 23.00 - może pomoże argumentacja, że źle się czujesz wśród innych kolegów przez to, że musisz do domu wracać tak wcześnie. Też tak miałam w tym wieku, teraz to już historia, dziesięć lat minęło...

      Pozdrawiam
      • Gość: xxx132 Jak bedziesz mieszkac u Siebie,wtedy bedziesz IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 04.08.07, 11:36
        wracac do domu kiedy chcesz!!!
        Nie mozna budzic rodzicow o kazdej pory nocy,trzeba miec takt!
        Zreszta,znajdz sobie prace i wieczorami pracuj,zamiast wloczyc sie po imprezach.
        Napewno nawet mala zaplata za mieszkanie u Rodzicow,sprawi,ze bedziesz sie czuc
        Dorosla Osoba.;)
        • Gość: some_guy Re: Jak bedziesz mieszkac u Siebie,wtedy bedziesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 09:25
          Mądra rada, więcej takich.
    • yggdrasill Re: Problem - wychodzenie z domu 08.08.07, 22:00
      Większość szanownych Forumowiczów grzmi i ciska gromy z piedestału
      lat i doświadczeń (ciekawe, czy również w roli rodziców?), a chłopak
      oczekuje prostych, praktycznych rozwiązań i konkretnych odpowiedzi-
      nie Waszych światłych teorii nt. wychowania młodzieży, jej praw,
      obowiązków i miejsca w hierarchii rodzinnej.
      Autorze wątku, z moich doświadczeń wynika, że lepiej przedwcześnie
      nie podskakiwać, dzięki czemu w przyszłości- i to niedalekiej-
      osiągniesz wymierne rezultaty. Przemęcz się jeszcze z pół roku, może
      parę miesięcy dłużej. A potem, używając tak dużej liczby
      racjonalnych argumentów jak się da, stopniowo przyzwyczajaj Twoich
      rodziców do późniejszych powrotów: najpierw 22.15, potem 22.30... a
      najpewniejszy sposób to nocowanie u kumpla. Jak raz dadzą się
      przekonać (niech nawet zadzwonią te 15 razy, żeby się upewnić, że
      nie spaliliście chałupy, nie pozabijaliście się, nie było powodzi
      ani ataku talibów), później pójdzie z górki. Przynajmniej powinno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka