DLACZEGO POLACY ŻYJĄ?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.03, 00:43
Jak wyżej.
Jak mozemy to robić naszej kochanej Polonii żyjącej zagranicą???
Jestem polakiem żałuję że żyję.
    • Gość: camel Re: DLACZEGO POLACY ŻYJĄ? IP: 217.199.64.* 08.07.03, 09:45
      Gość portalu: Żaluje napisał(a):

      > Jak wyżej.
      > Jak mozemy to robić naszej kochanej Polonii żyjącej zagranicą???
      > Jestem polakiem żałuję że żyję.


      a to niby czemu?
      ja tez jestem Polakiem i wcale nie zaluje, ze zyje.

      camel
    • bruno555 Re: DLACZEGO POLACY ŻYJĄ? 08.07.03, 13:58
      Odpowiem pytaniem na pytanie:

      Dlaczego jestes taki pierdolniety ?
      • Gość: VIP-1 Re: DLACZEGO POLACY ŻYJĄ? IP: *.mt.sfl.net 08.07.03, 14:32
        bo jest polakiem i zaluje ze zyje
    • huncwot Co jeszcze robicie "kochanej Polonii" 08.07.03, 14:55
      Przynosicie wstyd. Kombinujecie jak krymunalisci, jak nielegalnie pracowac,
      oszukac przy wjezdzie do USA. Obce wam jest elementarne poczucie przyzwoitosci
      i za nic macie lokalne przepisy.
      Przynosicie wstyd- bo gdy was zlapia, to ubieraja was w pomaranczowe ubranko i
      kuja rece i nogi lancuchami, a potem transportuja przez lotniski a urzednicy
      BCIS na zlosc opowiadaja wookolo, ze kolejnego Polaczka dopadli.
      Przyjezdzacie tutaj i mowicie, ze jestescie studentami albo absolwentami, a
      malo ktory potrafi sie przyzwoicie dogadac po angielsku w podstawowych
      sprawach. To tez wstyd.
      A na koncu wracacie z nielegalnie zarobionymi tu pieniedzmi, ktorych w Polsce
      nie zarobilibyscie w czasie 5-krotnie dluzszym i opowiadacie, jak to wujowo ta
      Polonia ma w tej Ameryce i jak to swietnie jest w "Europie".

      Probka ponizej:


      • Re: rady dla wjezdzajacych do USA adres: *
      Gosc: Viscon 08-07-2003 02:32

      > czesc
      > ostatnim razem przebywajac w stanach bylem 5 miesiecy za dlugo tzn
      > przekroczylem termin.To bylo w NJ. Wiem ze to jest ryzykowne ale
      teraz lece
      > ponownie. Jakie mam szanse?Moze na inne lotnisko?


      Mozesz jedynie liczyc na to, ze nie dopatrza sie, ze przekroczyles
      termin.
      Czy przy wyjezdzie oddales I-94? Jesli tak, to BCIS mogl wklepac w
      komputer
      date wyjazdu. W takim wypadku, bez wzgledu na lotnisko, jest b.
      prawdopodobne,
      ze to odkryja i cie nie wpuszcza.
      Tak jak ktos juz tu napisal, szanse sa 50/50.
      Tzn. mozesz liczyc, ze I-94 nie trafila do BCIS. To sie zdarza - oni
      nie sa w
      stanie "przerabiac" tylu kart. Osobiscie znam pare osob, ktore
      przedluzaly
      sobie pobyt nielegalnie i po roku wjezdzaly do Stanow bez problemow.
      Z drugiej strony jednak przepisy sa teraz zaostrzone, wiec istnieje
      powazne
      ryzyko, ze cie zatrzymaja.
      Decyzja nalezy wiec do ciebie - ryzykowac czy nie.
      • Gość: camel Re: Co jeszcze robicie 'kochanej Polonii' IP: *.dip.t-dialin.net 08.07.03, 15:56
        huncwot napisał:

        > Przynosicie wstyd. Kombinujecie jak krymunalisci, jak nielegalnie pracowac,
        > oszukac przy wjezdzie do USA. Obce wam jest elementarne poczucie
        przyzwoitosci
        > i za nic macie lokalne przepisy.
        > Przynosicie wstyd- bo gdy was zlapia, to ubieraja was w pomaranczowe ubranko
        i
        > kuja rece i nogi lancuchami, a potem transportuja przez lotniski a urzednicy
        > BCIS na zlosc opowiadaja wookolo, ze kolejnego Polaczka dopadli.
        > Przyjezdzacie tutaj i mowicie, ze jestescie studentami albo absolwentami, a
        > malo ktory potrafi sie przyzwoicie dogadac po angielsku w podstawowych
        > sprawach. To tez wstyd.
        > A na koncu wracacie z nielegalnie zarobionymi tu pieniedzmi, ktorych w Polsce
        > nie zarobilibyscie w czasie 5-krotnie dluzszym i opowiadacie, jak to wujowo
        ta
        > Polonia ma w tej Ameryce i jak to swietnie jest w "Europie".
        >
        > Probka ponizej:


        a dlaczego uwazasz , ze wszyscy lataja do usa i ze wszycy sa nielegalnie, i ze
        wszyscy od razu kradna? akuret ten "zaluje" pisal z Polski, wiec nei wiem czygo
        on zaluje...

        camel
        • huncwot Re: Co jeszcze robicie 'kochanej Polonii' 08.07.03, 16:18
          Gość portalu: camel napisał(a):

          >
          >
          > a dlaczego uwazasz , ze wszyscy lataja do usa i ze wszycy sa nielegalnie, i
          ze
          > wszyscy od razu kradna?

          Wskaz mi, prosze, miejsce w moim poscie, w ktorym napisalem ze WSZYSCY lataja
          do USA i WSZYSCY sa nielegalnie i kradna .
        • huncwot Re: Co jeszcze robicie 'kochanej Polonii' 08.07.03, 19:11

          Mateusz przebywa w tej chwili z rodzina w Nowym Jorku. Do Stanow Zjednoczonych
          przyjechal, poniewaz potrzebuje fachowej opieki lekarskiej. Chlopiec ma krotsza
          jedna noge, a podczas amerykanskiej wizyty rodzina chciala zalatwic mu
          specjalne wkladki u lekarza na Greenpoincie. Urzednik wzial paszport chlopca i
          podbil go bez zadawania jakichkolwiek pytan. Nazwisko Elzbiety Fundanicz wpisal
          do komputera. "Prosze na strone" - powiedzial po chwili wpatrywania sie w
          komputer.

          Kilkanascie metrow dalej, "na stronie" czekali juz na kontrole czterej inni
          Polacy. Urzednicy sprawdzili dokladnie ich bagaze i kazali czekac. Starszego
          wiekiem Polaka dosc szybko wypuszczono, pozostalych trzymano nieco dluzej. W
          koncu i im pozwolono opuscic teren lotniska. Zanim ktokolwiek odezwal sie
          ponownie do Elzbiety i Mateusza, uplynelo 1,5 godziny.

          Rodzina czeka
          "Czekalam na bratowa na lotnisku od 21:30 wieczorem" - mowi Jozefa Plotnicka,
          ktora przyjechala na lotnisko w Newarku w czwartek 29 maja br., aby odebrac
          bratowa. Samolot SAS wyladowal zgodnie z planem, pasazerowie powoli wychodzili
          z kontroli paszportowej, witali sie z czekajacymi na nich rodzinami. W koncu
          nadeszlo kilkoro odprawionych Polakow. Jozefa uslyszala, jak jeden powiedzial
          do drugiego, ze wszystkich niezwykle dokladnie przeszukali. Inni, klnac,
          skarzyli sie na zle traktowanie.

          Czekajacy na Elzbiete i Mateusza krewni juz wtedy wiedzieli, ze sa problemy z
          odprawa. Towarzyszacy Jozefie Plotnickiej szwagier podszedl do pracownika
          lotniska, by zapytac, co sie moglo stac z ich krewna. "Nic nie wiem" -
          uslyszeli w odpowiedzi. Czekali tak do 12:30 w nocy. Jozefa zadzwonila wtedy do
          domu. "Musieli zatrzymac bratowa" - powiedziala czekajacym na nich w domu.

          Nocne przesluchanie
          Po prawie dwugodzinnym oczekiwaniu Elzbiete Fundanicz poproszono do osobnego
          pokoju. Mateusza pozostawiono na uboczu, ale niedaleko, tak, zeby widzial
          ciocie. "Mateusz wszystko obserwowal, chodzil nerwowo z miejsca na miejsce" -
          wspomina Elzbieta Fundanicz.

          "Pani pracowala w czasie poprzedniego pobytu - powtarzano jej ciagle i
          straszono: - "Jak sie pani nie przyzna, to wyslemy cala (mieszkajaca w USA)
          rodzine do Polski". Polka ciagle zaprzeczala. Po jakims czasie tak sie
          zdenerwowala tonem przesluchan, ze zaslabla. Poprosila o wode. "Tam mozesz
          wziac sobie wode" - smiejacy sie urzednicy pokazali na stojacy w kacie zbiornik
          z woda. "Ja nie pracowalam" - upierala sie do konca przesluchania. Byla to jej
          druga wizyta w USA. Po szesciu miesiacach - kwiecien-pazdziernik 2002 roku -
          bez przekroczenia waznosci wizy wrocila do Polski.

          Ukarali za meza
          "Twoj maz pracowal, byl hydraulikiem" - mowili do niej podniesionym tonem
          urzednicy w czasie trwajacego cztery godziny przesluchania. Jej maz przebywal w
          Stanach Zjednoczonych w 1997 roku. Urzednicy twierdzili, ze wizyta meza trwala
          wtedy 18 miesiecy, byli przekonani, ze pracowal. Mowili do niej po angielsku, a
          z mikrofonu ustawionego na stole slyszala tlumaczenia po polsku. Do czwartej w
          nocy siedziala na krzesle i odpowiadala na pytania czterech zmieniajacych sie
          funkcjonariuszy. "Wiemy, ze pracowalas, bo ktos na ciebie doniosl" - powiedzial
          jej w koncu jeden z nich. Nie dala sie podejsc.

          Wreszcie dali jej dwuznacznie do zrozumienia, ze wysla ja z powrotem do Polski
          za to, ze jej maz pracowal w czasie swego pobytu w USA. Przesluchanie w koncu
          przerwano i znowu kazano jej czekac.

          Sprawdzili bratowa
          - Po trzeciej nad ranem przyszedl do nas urzednik i zapytal, czy czekamy na
          Mateusza - relacjonuje Jozefa Plotnicka. Zaprowadzili ja wtedy do biura urzedu
          imigracyjnego. Tam zobaczyla Elzbiete i siedzacego w poczekalni, kilkanascie
          metrow dalej, Mateusza. W okolicy krecilo sie 5-6 pracownikow urzedu
          imigracyjnego. Zapytali ja o ID, czyli dokument tozsamosci. Na szczescie miala
          go przy sobie. Pokazala swoje prawo jazdy, urzedniczka "postukala cos na
          komputerze" i powiedziala "wszystko w porzadku". Zapytala tez o "zielona
          karte". Pani Jozefa przebywa w USA legalnie. Zapytala urzedniczke, co jest
          przyczyna zatrzymania bratowej, ktora siedziala kilka metrow obok (nie
          pozwolili im zamienic nawet kilku slow). "Elzbieta byla cala zaplakana" -
          wspomina. Bez udzielania wyjasnien, urzednicy powiedzieli jej, zeby wziac
          Mateusza i opuscic lotnisko.

          Nie skuli
          Od czwartej w nocy do wczesnych godzin rannych Elzbiete pozostawiono samej
          sobie. Okolo godziny 10:00 rano jeszcze raz ja przesluchali, wpisujac zeznania
          do kwestionariusza. Po jego podpisaniu Elzbieta dowiedziala sie oficjalnie, ze
          zostanie wyslana z powrotem do Polski. Powod, jak to ujal jeden z urzednikow,
          byl taki, ze "udowodniono jej, ze pracowala".

          W przeciwienstwie do wielu innych przypadkow zatrzymanych i odsylanych do kraju
          Polakow, Elzbieta nie zostala skuta i odprowadzona na oczach innych pasazerow
          do samolotu powrotnego w kajdankach. "Wyblagalam, zeby mi ich nie zakladali" -
          mowi. Nie wiadomo jednak, czy wysluchaliby jej prosb, gdyby nie jeden z
          urzednikow, ktory mowil troche po polsku. To on wczesniej, zanim odprowadzono
          ja do samolotu, kupil jej kawe i zrobil sniadanie, wyciagajac jedzenie z
          jakiejs lodowki stojacej przy rzedzie pokoi imigracyjnych. "Byl dla mnie bardzo
          mily" - mowi Elzbieta. Jest przekonana, ze kajdanek jej nie zalozono wlasnie
          dzieki niemu. O godz. 17:10 zostala odprowadzona do samolotu SAS odlatujacego
          do Kopenhagi, stamtad do Wroclawia. Ma zakaz wjazdu do USA przez 5 lat.

          "Zycie toczy sie dalej, juz sobie to wszystko przetlumaczylam" - mowi w czasie
          rozmowy Polka. Po kilku dniach od przylotu do Polski wydarzenia na lotnisku w
          Newarku wydaja sie nierealne, "jak w filmie". Gdyby nie to, ze jest ubozsza o
          ponad tysiac dolarow (koszt biletu lotniczego), to moze rzeczywiscie nie
          uwierzylaby w to, co ja w Newarku spotkalo.

          • Gość: Polka Re: Co jeszcze robicie 'kochanej Polonii' IP: *.agh.edu.pl 08.07.03, 23:02
            I dlatego nie jeżdżę do Stanów. Nie wiem skąd u ludzi
            przekonanie, że to raj na ziemi. Tam przecież zyją tacy
            sami ludzie jak my.
            Do huncwota: czego miał dowodzić ten przydługi post?
            • huncwot Re: Co jeszcze robicie 'kochanej Polonii' 09.07.03, 00:19
              Gość portalu: Polka napisał(a):

              > I dlatego nie jeżdżę do Stanów. Nie wiem skąd u ludzi
              > przekonanie, że to raj na ziemi. Tam przecież zyją tacy
              > sami ludzie jak my.

              Racja. Polecam Afryke. Tam zyja ludzie ciemniejsi niz wy.

              > Do huncwota: czego miał dowodzić ten przydługi post?
              To nie post, to artykul z gazety. Ilustruje , jaka klase potrafia zaprezentowac
              Polacy za granica. Lgarstwa, nielegalna praca, oszustwa i kombinacje. A w
              efekcie z jednego samolotu kilka osob regularnie wraca w kajdankach z powrotem
              do Polski.

              • Gość: AMERYKO! Re: Co jeszcze robicie 'kochanej Polonii' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.03, 14:45
                Nalezy pozostawic tych zachlysnietych swoja wspanialoscia pro-amerykanskich
                wyznawcow.Tylko czekac az upodobnia sie do amerykanskich braci pijac
                cole,jedzac w fast foodach,budujac "POKOJ" na ziemi.Zycze wam wszystkiego
                najlepszego zejscia ponizej sredniej wagi(105kg) waszego boskiego spoleczenstwa
                oraz udanych zwiazkow maluzenskich z zydami.
            • Gość: camel Re: Co jeszcze robicie 'kochanej Polonii' IP: *.dip.t-dialin.net 09.07.03, 15:38
              Gość portalu: Polka napisał(a):

              > I dlatego nie jeżdżę do Stanów. Nie wiem skąd u ludzi
              > przekonanie, że to raj na ziemi. Tam przecież zyją tacy
              > sami ludzie jak my.
              > Do huncwota: czego miał dowodzić ten przydługi post?


              jak to tacy sami?
              sory, ja jakos nigdy nie bylem w stanie porozmawiac z przecietnym amerykaninem
              o czymkolwiek..sory, ale ogolbnie amerykanie sa po prostu prostakami. Co nie
              znaczy wszyscy. Znam kilku i cenie sobie znajomosc z nimi, ale reszta to po
              prostu plebs, ktory uwaza, ze sa bogami na ziemi.

              camel
          • Gość: camel Re: Co jeszcze robicie 'kochanej Polonii' IP: *.dip.t-dialin.net 09.07.03, 15:39
            huncwot napisał:

            >
            > Mateusz przebywa w tej chwili z rodzina w Nowym Jorku. Do Stanow
            Zjednoczonych
            > przyjechal, poniewaz potrzebuje fachowej opieki lekarskiej. Chlopiec ma
            krotsza
            >
            > jedna noge, a podczas amerykanskiej wizyty rodzina chciala zalatwic mu
            > specjalne wkladki u lekarza na Greenpoincie. Urzednik wzial paszport chlopca
            i
            >
            > podbil go bez zadawania jakichkolwiek pytan. Nazwisko Elzbiety Fundanicz
            wpisal
            >
            > do komputera. "Prosze na strone" - powiedzial po chwili wpatrywania sie w
            > komputer.
            >
            > Kilkanascie metrow dalej, "na stronie" czekali juz na kontrole czterej inni
            > Polacy. Urzednicy sprawdzili dokladnie ich bagaze i kazali czekac. Starszego
            > wiekiem Polaka dosc szybko wypuszczono, pozostalych trzymano nieco dluzej. W
            > koncu i im pozwolono opuscic teren lotniska. Zanim ktokolwiek odezwal sie
            > ponownie do Elzbiety i Mateusza, uplynelo 1,5 godziny.
            >
            > Rodzina czeka
            > "Czekalam na bratowa na lotnisku od 21:30 wieczorem" - mowi Jozefa Plotnicka,
            > ktora przyjechala na lotnisko w Newarku w czwartek 29 maja br., aby odebrac
            > bratowa. Samolot SAS wyladowal zgodnie z planem, pasazerowie powoli
            wychodzili
            > z kontroli paszportowej, witali sie z czekajacymi na nich rodzinami. W koncu
            > nadeszlo kilkoro odprawionych Polakow. Jozefa uslyszala, jak jeden powiedzial
            > do drugiego, ze wszystkich niezwykle dokladnie przeszukali. Inni, klnac,
            > skarzyli sie na zle traktowanie.
            >
            > Czekajacy na Elzbiete i Mateusza krewni juz wtedy wiedzieli, ze sa problemy z
            > odprawa. Towarzyszacy Jozefie Plotnickiej szwagier podszedl do pracownika
            > lotniska, by zapytac, co sie moglo stac z ich krewna. "Nic nie wiem" -
            > uslyszeli w odpowiedzi. Czekali tak do 12:30 w nocy. Jozefa zadzwonila wtedy
            do
            >
            > domu. "Musieli zatrzymac bratowa" - powiedziala czekajacym na nich w domu.
            >
            > Nocne przesluchanie
            > Po prawie dwugodzinnym oczekiwaniu Elzbiete Fundanicz poproszono do osobnego
            > pokoju. Mateusza pozostawiono na uboczu, ale niedaleko, tak, zeby widzial
            > ciocie. "Mateusz wszystko obserwowal, chodzil nerwowo z miejsca na miejsce" -
            > wspomina Elzbieta Fundanicz.
            >
            > "Pani pracowala w czasie poprzedniego pobytu - powtarzano jej ciagle i
            > straszono: - "Jak sie pani nie przyzna, to wyslemy cala (mieszkajaca w USA)
            > rodzine do Polski". Polka ciagle zaprzeczala. Po jakims czasie tak sie
            > zdenerwowala tonem przesluchan, ze zaslabla. Poprosila o wode. "Tam mozesz
            > wziac sobie wode" - smiejacy sie urzednicy pokazali na stojacy w kacie
            zbiornik
            >
            > z woda. "Ja nie pracowalam" - upierala sie do konca przesluchania. Byla to
            jej
            > druga wizyta w USA. Po szesciu miesiacach - kwiecien-pazdziernik 2002 roku -
            > bez przekroczenia waznosci wizy wrocila do Polski.
            >
            > Ukarali za meza
            > "Twoj maz pracowal, byl hydraulikiem" - mowili do niej podniesionym tonem
            > urzednicy w czasie trwajacego cztery godziny przesluchania. Jej maz przebywal
            w
            >
            > Stanach Zjednoczonych w 1997 roku. Urzednicy twierdzili, ze wizyta meza
            trwala
            > wtedy 18 miesiecy, byli przekonani, ze pracowal. Mowili do niej po angielsku,
            a
            >
            > z mikrofonu ustawionego na stole slyszala tlumaczenia po polsku. Do czwartej
            w
            > nocy siedziala na krzesle i odpowiadala na pytania czterech zmieniajacych sie
            > funkcjonariuszy. "Wiemy, ze pracowalas, bo ktos na ciebie doniosl" -
            powiedzial
            >
            > jej w koncu jeden z nich. Nie dala sie podejsc.
            >
            > Wreszcie dali jej dwuznacznie do zrozumienia, ze wysla ja z powrotem do
            Polski
            > za to, ze jej maz pracowal w czasie swego pobytu w USA. Przesluchanie w koncu
            > przerwano i znowu kazano jej czekac.
            >
            > Sprawdzili bratowa
            > - Po trzeciej nad ranem przyszedl do nas urzednik i zapytal, czy czekamy na
            > Mateusza - relacjonuje Jozefa Plotnicka. Zaprowadzili ja wtedy do biura
            urzedu
            > imigracyjnego. Tam zobaczyla Elzbiete i siedzacego w poczekalni, kilkanascie
            > metrow dalej, Mateusza. W okolicy krecilo sie 5-6 pracownikow urzedu
            > imigracyjnego. Zapytali ja o ID, czyli dokument tozsamosci. Na szczescie
            miala
            > go przy sobie. Pokazala swoje prawo jazdy, urzedniczka "postukala cos na
            > komputerze" i powiedziala "wszystko w porzadku". Zapytala tez o "zielona
            > karte". Pani Jozefa przebywa w USA legalnie. Zapytala urzedniczke, co jest
            > przyczyna zatrzymania bratowej, ktora siedziala kilka metrow obok (nie
            > pozwolili im zamienic nawet kilku slow). "Elzbieta byla cala zaplakana" -
            > wspomina. Bez udzielania wyjasnien, urzednicy powiedzieli jej, zeby wziac
            > Mateusza i opuscic lotnisko.
            >
            > Nie skuli
            > Od czwartej w nocy do wczesnych godzin rannych Elzbiete pozostawiono samej
            > sobie. Okolo godziny 10:00 rano jeszcze raz ja przesluchali, wpisujac
            zeznania
            > do kwestionariusza. Po jego podpisaniu Elzbieta dowiedziala sie oficjalnie,
            ze
            > zostanie wyslana z powrotem do Polski. Powod, jak to ujal jeden z urzednikow,
            > byl taki, ze "udowodniono jej, ze pracowala".
            >
            > W przeciwienstwie do wielu innych przypadkow zatrzymanych i odsylanych do
            kraju
            >
            > Polakow, Elzbieta nie zostala skuta i odprowadzona na oczach innych pasazerow
            > do samolotu powrotnego w kajdankach. "Wyblagalam, zeby mi ich nie zakladali" -

            > mowi. Nie wiadomo jednak, czy wysluchaliby jej prosb, gdyby nie jeden z
            > urzednikow, ktory mowil troche po polsku. To on wczesniej, zanim odprowadzono
            > ja do samolotu, kupil jej kawe i zrobil sniadanie, wyciagajac jedzenie z
            > jakiejs lodowki stojacej przy rzedzie pokoi imigracyjnych. "Byl dla mnie
            bardzo
            >
            > mily" - mowi Elzbieta. Jest przekonana, ze kajdanek jej nie zalozono wlasnie
            > dzieki niemu. O godz. 17:10 zostala odprowadzona do samolotu SAS odlatujacego
            > do Kopenhagi, stamtad do Wroclawia. Ma zakaz wjazdu do USA przez 5 lat.
            >
            > "Zycie toczy sie dalej, juz sobie to wszystko przetlumaczylam" - mowi w
            czasie
            > rozmowy Polka. Po kilku dniach od przylotu do Polski wydarzenia na lotnisku w
            > Newarku wydaja sie nierealne, "jak w filmie". Gdyby nie to, ze jest ubozsza o
            > ponad tysiac dolarow (koszt biletu lotniczego), to moze rzeczywiscie nie
            > uwierzylaby w to, co ja w Newarku spotkalo.
            >















            ciekawe co by bylo gdyby ktos tak potraktowal obywatela usa w polsce.. jezu
            koszmar, sady, milionowe odszkodowania....

            camel
            • dzien_dobry Re: Co jeszcze robicie 'kochanej Polonii' 09.07.03, 16:38
              Gość portalu: camel napisał(a):

              >
              >
              > ciekawe co by bylo gdyby ktos tak potraktowal obywatela usa w polsce.. jezu
              > koszmar, sady, milionowe odszkodowania....
              >
              > camel

              Biorac pod uwage wielomilionowa rzesze Amerykanow pracujaca nielegalnie na
              polskich budowach i permanentnie przedluzajaca pobyt w Polsce, to predzej czy
              pozniej dojdzie na pewno do takiego procesu.
              Cheers !
    • jot-23 Re: DLACZEGO POLACY ŻYJĄ? 09.07.03, 17:17
      Gość portalu: Żaluje napisał(a):

      > Jak wyżej.
      > Jak mozemy to robić naszej kochanej Polonii żyjącej zagranicą???
      > Jestem polakiem żałuję że żyję.

      nie ma co myslec o samobojstwie! nie jest az tak strasznie.
      jak to u nas mowia: baby steps! zacznij np od zaprzestania lania w windach i
      klatkach schodowych. od razu przejdzie ci chandra!
      • Gość: AMERYKO Re: DLACZEGO POLACY ŻYJĄ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.03, 22:42
        Jot23 jako typowy polak nie nalalbym do absolutnie zadnej ZADNEJ windy pod
        przumusem za to oddalbym zycie gdybym mogl nalac do twojej...
        • jot-23 Re: DLACZEGO POLACY ŻYJĄ? 09.07.03, 22:59
          Gość portalu: AMERYKO napisał(a):

          > Jot23 jako typowy polak nie nalalbym do absolutnie zadnej ZADNEJ windy pod
          > przumusem

          rozumiem, hehe , typowy polak leje do windy z przyjemnosci.

          > za to oddalbym zycie gdybym mogl nalac do twojej...

          oddalbys bys, oddal... u nas w bloku mamy zaloge bardzo oddanych portierow,
          albanczykow. chetnie by sie zajeli taka cholota!
        • Gość: jot-23 Re: DLACZEGO POLACY ŻYJĄ? IP: *.nyc.rr.com 10.07.03, 04:48
          Gość portalu: AMERYKO napisał(a):

          > Jot23 jako typowy polak nie nalalbym do absolutnie zadnej ZADNEJ windy pod
          > przumusem za to oddalbym zycie gdybym mogl nalac do twojej...

          aaa jeszcze mnie naszlo!

          mowisz ze juz sie "wszystko zmienilo"?

          "Jak jest w niedzielę nad ranem
          Po sobotnich balach chodniki zarzygane

          Polska
          Mieszkam w Polsce
          Mieszkam w Polsce
          Mieszkam tu, tu, tu, tu

          Koncerty popołudniowe
          Pełne bezmózgów w służbie porządkowej
          Patrzą wokoło, bo swędzą ich recę
          Kochają bić coraz więcej i więcej
          Znowu wieczorne przygody
          Gdy wchodzę na kamienne schody
          Zaczepia mnie pijanych meneli wielu
          Jutro spotkają się w kościele

          Polska
          Mieszkam w Polsce
          Mieszkam w Polsce
          Mieszkam tu, tu, tu, tu

          Nocne sklepy z mlekiem
          I patrzę, co się dzieje pod sklepem
          Tłum przystawia komuś do twarzy pięści
          Żądają dla niego kary śmierci
          Znowu poranne pociągi
          Ja stoję i patrzę na mundurowe dziwolągi
          Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy
          Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy
Pełna wersja