czy ktoś zna Cyganów?

09.07.03, 15:03
Bardzo chętnie bym się zaprzyjaźniła z jakąś Cyganką. Czy to coś złego? Mam
28 lat, lubię poznawać ludzi, dowiadywać się ciągle czegoś nowego o życiu.
Może ktoś zna Romów i mi pomoże? Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: wojtek Re: czy ktoś zna Cyganów? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.07.03, 01:27
      rubina napisała:

      > Bardzo chętnie bym się zaprzyjaźniła z jakąś Cyganką. Czy to coś złego? Mam
      > 28 lat, lubię poznawać ludzi, dowiadywać się ciągle czegoś nowego o życiu.
      > Może ktoś zna Romów i mi pomoże? Pozdrawiam serdecznie.
      ================================================================================
      =Ja tez probowalem , dlatego nie radze.Pozdrawiam Wojtek.
    • Gość: jasiek11 Re: czy ktoś zna Cyganów? IP: proxy / 10.3.20.* 17.07.03, 13:29
      Ja kiedys poznalem cyganke, ktora doslownie minute wczesniej okradla mojego
      kolege.oczywiscie wyparła sie w zywe oczy,a kiedy postraszylismy cyganki
      policją, krzyknely cos po swojemu , przylecieli jacys cyganscy kolesie w
      zlotych łańcuchach i trzeba bylo zmykac.oczywiscie powiedzielismy o wszystkim
      patrolowi policji,ale za 5 minut na calym pasazu nie bylo juz ani jednego
      cygana.
      Nieszczesliwie dla cyganow w moim miescie mam wiecej kolegow niz jest (bylo) tu
      cyganow.spotkalismy sie nastepnego dnia.wyjasnilismy sobie wszystko.dlugo potem
      nie bylo cyganow na marszalkowskiej w warszawie.a jeszcze ktos podpalil te ich
      wioske nad wisla... cyganie wtdy zaczeli strasznie biadolic o nietolerancji i o
      tym ze uwaza sie ich za zlodziei.

      TAK- uwazam ze cyganie to zlodzieje,zalecam unikanie

      mowa byla oczywiscie o tym rodzaju cyganow,ktory przywedrowal do polski.moze to
      nie byli prawdziwi cyganie i moze prawdziwi sa inni...

      pozdrawiam - jasiek
    • banieczka Re: czy ktoś zna Cyganów? 17.07.03, 16:26
      rubina napisała:

      > Bardzo chętnie bym się zaprzyjaźniła z jakąś Cyganką. Czy to coś złego? Mam
      > 28 lat, lubię poznawać ludzi, dowiadywać się ciągle czegoś nowego o życiu.
      > Może ktoś zna Romów i mi pomoże? Pozdrawiam serdecznie.

      Czyżbyś czytała w dzieciństwie/adolescencji "Powróżyć, karty stawiać"
      (Papuzińskiej, zdaje się)? Też wtedy marzyłam, żeby się z jakąś Cyganką
      zaprzyjaźnić. Wcześniej były "Baśnie cygańskie" Ficowskiego, później jakieś
      poważniejsze rzeczy. Trochę o nich wiem - trochę z książek, trochę z
      obserwacji, trochę od mojego profesora (studiowałam etnografię). Ale bez
      zbytniej fascynacji. Jeśli można wiedzieć, dlaczego akurat z Cyganką chcesz się
      zaprzyjaźnić? To nie będzie łatwe, o ile w ogóle możliwe.
      • brunotrzypiatki Cyganie w moim miescie 17.07.03, 17:48
        Kiedys Cyganiuki rozbily sobie namiot w moim miwscie , nad rzeka. Pili ,
        palili, pie..ili sie. 25 lat temu, lub wiecej ? (Przedawnienie!)
        Koczowali tam pare dni. Ktoregos dnia pobili do nieprzytomosci mojego kolege.
        Chlopak mial z 8 lat. Cyganie nie wiedzieli, ze jest najmlodszym z 8 braci.
        nastaepnego dnia nad rzeka bylo ze 100 chlopa. Zamkneli tych Cyganiukow w ich
        namiocie i wrzucili do rzeki. Niekt o nich juz nie slyszal wiecej w moim
        miescie.
    • malini fajny,normalny pomysł 25.07.03, 12:50
      Ja znałam jako dzieciak/nastolatka pełno Cyganów.To z okazji wyjazdów
      wakacyjnych w Tatry (niestety w mieście są tak wmieszani w tłum,że widać tylko
      opisaną wcześniej patologię,ale o tym później).Najnormalniejsi na świecie
      ludzie tyle, że nie znalazłam w nich "naszego" lęku przed przyszłością
      tj.odbieram ich jako mniej zestresowanych potencjalną groźbą zaistnienia
      czynników typu: nie dostanę awansu,jak przystąpimy do UE Niemcy wykupią nam
      ziemię.Romowie to społeczność nie tak kolorowa jak widzimy w telewizji, ale z
      całą pewnością lubiąca dobrą zabawę.O swojej tradycji wiedzą niewiele,ale
      świetnie ściemniają i lubią być w centrum uwagi.Są niezwykle życzliwi wobec
      osób, które obdarzą zaufaniem. Zauważyłam, że Cyganki nie liczą, ile dzieciaków
      przyleci do nich na obiad i nie zwracaja uwagi, ze np. jedno z dzieciaków
      zdecydowanie nie jest romskie.Mają sporo różnych talentów,ale są zakomlpeksieni
      i nie wierzą w swoje możliwości (poza stereotypem-talenty
      artystyczne).Niektórzy na siłę się asymilują, a osoby "udające Polaków"
      potrafią wyrabiać różne świństwa "swoim", żeby udowodnić, jacy są "lepsi" (bywa
      i na odwrót-żadna z tych skrajności nie jest dobra w polsko-cygańskiej
      przyjaźni).Niestety w związku z wspomnianymi kompleksami i w związku z brakiem
      rodzinnych tradycji wychowawczych nie dostrzegają, że np. ich własne dziecko
      jest wybitne w nauce i nie kierują jego zainteresowaniami.Romowie potrafią
      znieść wiele upokorzeń i jak mi się przypomni co potrafią wyrabiac ich polscy
      (czasem od pokoleń) sąsiedzi, to mi się aż krew gotuje, że są tacy
      pokorni.Romowie straszliwie klną,ale poza ekspresją werbalną walcząc o swoje
      prawa przybierając postawę pt"coś mi sie należy,ale bardzo o to proszę a nie
      wymagam".
      I na koniec o patologii.Doświadczenia ze znajomością Romów nie powinny zaczynać
      się od łowienia żebraków na ulicy, czy łażenia pod mosty w poszukiwaniu
      kartonowych obozów cygańskich.To tak,jakbyśmy przyjechali do Francji i uznali
      kloszarda za typowego przedsatwiciela tej narodowości, a jego cechy i wygląd
      uznali za typowe.
      • Gość: WMI Cyganie ??? IP: 195.112.95.* 25.07.03, 15:13
        Jak bylem dzieckiem, to w okolicy mieszkalo sporo cyganow. Nie wiem skad brali
        kase, ale mieli jej sporo. Mieszkali glownie w domkach jednorodzinnych. Co bylo
        malo niezrozumiale dla reszty okolicznej ludnosci, czesto sie wymieniali. To
        znaczy, raz mieszkali tacy, raz inni. Jezdzilli dobrymi samochodami i tak
        ogolnie, to nic nie robili.
        Z jednym malych cyganow chodzilem nawet do klasy przez rok, i byl to bardzo
        inteligentny chlopak, bo przeszedl z klasy do klasy. Jednego dnia, jego brat,
        mial moze z dziesiec lat, a ja trzynascie, zapytal sie mnie, czy mam zone. Nie
        tracac powagi, odpowiedzialem, ze nie, i spytalem go o to samo, na co on, ze
        tez jeszcze nie. Idac za ciosem, spytalem, kiedy bedzie mial zone, na co on, ze
        juz niedlugo !!! Spytalem go, czy sam sobie ta zone wybierze, na co on, ze
        owszem chcialby sobie zone wybrac, ale chyba ten numer nie przejdzie.
        Pewnego dnia gralismy w pilke i przypetaly sie dwie male cyganki. Jedna miala
        moze siedem lat, druga byla troche starsza. Ta mniejsza powiedziala mi, ze
        moglaby miec ze mna dziecko, na co ta starsza stwierdzila, ze jak by miala
        dziecko z polakiem, to by je zabila !!!
        Co jeszcze ??? Nagminnie kradli, ale byl na to prosty sposob. Trzeba bylo sie
        do nich przejsc i powiedziec co zginelo, z reguly dosc szybko sie znajdywalo,
        tak wyglada, ze nie chcieli miec klopotow, jak sie ktos dopomnial o swoje, to
        na ogol oddawali.
        Mlode cyganki dozywaly moze 14-15 lat, wychodzily za maz, zachodzily w ciaze i
        byly juz starymi cygankami. Mlodzi cyganie konczyli edukacji na kursie prawa
        jazdy.
        Z reguly trzymali sie od Polakow z daleka, kontakty ograniczali tylko do
        niezbednego minimum. Nigdy nie bylem u zadnego z nich w domu, zaden z nich
        nigdy nie byl u mnie.
        Po 1989 roku gdzies zaczeli znikac. Zostawili te swoje domy, ktore teraz czesto
        stoja puste i gdzies wyjecjali. Nie wiem gdzie i dlaczego.

        W.
Pełna wersja