Dodaj do ulubionych

Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze.

08.10.07, 19:06
Ponownie dziś powróciła ta sprawa, tym razem za sprawą Episkopatu.
www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4555963.html
Protestujący najwyraźniej nie zadali sobie trudu zastanowić się przeciwko
czemu protestują. W potoku kłamstw, obelg i obrzydliwych porównań znowu ginie
to co w tym wszystkim najważniejsze.
Tutaj nie ma znaczenia czy Alicji Tysiąc ta aborcja się "należała" czy nie.
Nie ma znaczenia czy płód to człowiek, czy gdzie winna leżeć granica prawa do
aborcji, ani nawet czy obecny "kompromis" jest dobry czy nie. Tutaj chodzi o
to, że brakuje odpowiednich procedur pozwalających na realizację owego
"kompromisu".
Może więc zamiast tej całej ideologicznej przepychanki zająć się wreszcie
kwintesencją problemu? Czy Rząd Polsku działał cokolwiek w tej sprawie czy
czeka na kolejne pozwy?
Obserwuj wątek
    • jdbad Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 08.10.07, 19:11
      Juz nawet nie mam siły komentowac poczynań KK:((((
    • Gość: Gosc987 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: *.pools.arcor-ip.net 08.10.07, 20:56
      To jest polska interpretacja milosci do bliznego w polskim katolickim kosciele.
      Smutne, niestety prawdziwe. Przez to jak bywam w Polsce, nie zasilam obecnosci
      wiernych w kosciele. Wierze w Boga, ale nie w polskiej interpretacji
      katolicyzmu. Slyszalem i spotkalem niejedno co szokuje przybysza za granicy
      wlasnie w polskim Kosciele na ambonie, rzeczywiscie ciemnogrod. Chocby przyklad
      radia z Torunia. Przeciez jest to skandal nad skandalami i co za poparciem
      poskich biskupow i reszty duchownych.
      • piwi77 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 08.10.07, 21:03
        Gość portalu: Gosc987 napisał(a):

        > To jest polska interpretacja milosci do bliznego w polskim
        > katolickim kosciele.

        Wydarzenie w polskim kościele to jeszcze nie polska interpretacja,
        nie zapominaj, ze istnieje też Polska poza KK.
        • Gość: Gosc987 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: *.pools.arcor-ip.net 08.10.07, 22:19
          Przeciez napisalem "w polskim katolickim kosciele" o jaka interpretacje ci
          chodzi o niemiecka, czy czeska, czy ruska.... w "w polskim katolickim kosciele"?
          Ten sam Kosciol Katolicki w Niemczech czy w Francji... a w Polsce to jest wielka
          roznica!!! Wierzcie mi.
    • chwila.pl Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 08.10.07, 21:38
      Zdaję sobie sprawę, że moja wypowiedź będzie budziła kontrowersje, że spotka się
      z oburzeniem. Trudno, jednak zaryzykuję...
      Sprawa Alicji Tysiąc, jej los, zmagania z idiotycznym prawem, bezdusznością
      lekarzy spotkała się początkowo z moim współczuciem, z deklaracją pomocy
      materialnej. Byłam pełna podziwu dla jej walki.
      Teraz jednak, budzi już tylko niesmak i oburzenie, a także przesyt.
      Obrzydliwa jest postawa naszego rządu, obrzydliwa postawa Episkopatu, obrzydliwa
      postawa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która na grzbiecie tej
      nieszczęsnej kobiety budować chciała prestiż i rozgłos. Antypatyczna jest też
      sama bohaterka wydarzeń. Widziałam ją na żywo w Rozmowach w toku. I straciłam do
      niej całą, dotychczasową sympatię. Nie podobał mi się jej roszczeniowy styl
      bycia, nie zyskał mego uznania tupet i swoista arogancja. Nie, nie chcę by była
      pokornym cielęciem. Uważam jednak, że sama jest też w dużej mierze
      odpowiedzialna za swój los. I nie może oczekiwać, że z racji swojego kalectwa ma
      prawo żądać specjalnych przywilejów. Przydałoby się jej trochę dyplomacji,
      umiejętności współżycia z ludźmi, odrobina taktu. W tym konflikcie nie ma
      pozytywnego bohatera, szkoda mi tylko dzieci.
      • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 08.10.07, 21:57
        Nie oceniam Alicji Tysiąc jako osoby. Nie mam do tego podstaw, czytałam jakiś
        wywiad z nią i widziałam kilka jej wypowiedzi. Wrażenie na mnie robi przeciętne.
        Ale to bez znaczenia jaka ona jest. Znaczenie ma to, że jej historia nie powinna
        wyglądać tak jak wyglądała.
        Być może jej styl bycia jest zbyt roszczeniowy jak piszesz, ja tego nie miałam
        okazji zauważyć. Ale nawet jeżeli to dobrze, że jest taka osoba, która miała
        siłę wystąpić z takimi roszczeniami. W sytuacji podobnej do niej muszą być setki
        kobiet w tym kraju. Dobrze, że choć jedna taka sprawa wyszła na światło dzienne.
        • chwila.pl Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 08.10.07, 22:19
          Zgoda, przetarła szlak, pokazała drogę innym. Pozostaje nadal otwarte pytanie,
          czy odniosła rzeczywiste zwycięstwo? Czy swoją postawą zaskarbiła sobie
          szacunek? Moim zdaniem wygrała bitwę, a przegrała wojnę. Niepotrzebnie wdała się
          w otwarty konflikt z KK. To zbyt potężna siła by podjąć z nią walkę przez
          samotną, schorowaną kobietę. Zgotowała swoim dzieciom los nie do
          pozazdroszczenia, czy tak trudno było to przewidzieć? Gdzie są teraz jej
          doradcy? Jeszcze w czerwcu br groziła jej eksmisja z zajmowanego, maciupeńkiego
          zresztą mieszkania, zadłużonego ponad wszelką miarę. Gdzie pomoc oferowana jej
          przez różne fundacje?
          Podaję link do artykułu na temat jej sytuacji życiowej:
          www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=48526
          • piwi77 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 08.10.07, 22:24
            chwila.pl napisała:

            > Niepotrzebnie wdała się w otwarty konflikt z KK.
            > To zbyt potężna siła by podjąć z nią walkę przez
            > samotną, schorowaną kobietę.

            Kiedy z tej konfrontacji to KK moze wyjść tylko jako przegrany. To
            jemu sie dziwię, że poszedł na tę wymiane ciosów. Ogólnie mam
            hierarchów za ludzi inteligentnych, ale czasem zaskakuje mnie ich
            głupota. Tak jak teraz. Przejedzenie?
            • chwila.pl Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 08.10.07, 22:49
              piwi77 napisał:

              > Kiedy z tej konfrontacji to KK moze wyjść tylko jako przegrany.

              Już Ci to kiedyś mówiłam, ale z przyjemnością powtórzę:
              Piwi, niepoprawny marzycielu...
              • sir.vimes Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 08.10.07, 23:02
                Dokładnie, Piwi to marzyciel. Ja nie mam złudzeń - kościół jeszcze nie raz
                pojeździ sobie po pani Tysiąc i innych dzielnych kobietach. Ważne, by kobiety
                wtakich sytuacjach walczyły - zamiast milczeć.
                • piwi77 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 08.10.07, 23:32
                  sir.vimes napisała:

                  > kościół jeszcze nie raz pojeździ sobie po pani Tysiąc i innych
                  > dzielnych kobietach.

                  Sorry, ale dla mnie to dowód słabosci KK, że stać go jedynie na tego
                  rodzaju akt odwagi. Instytucja z wielowiekowym rodowodem, której
                  podobno jakowes bramy nie moga zwyciężyć, atakuje niedowidzącą,
                  żyjacą w nedzy, samotną kobietę. Chyba nawet Wermacht był bardziej
                  rycerski.
                  • sir.vimes Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 09.10.07, 16:46
                    Instytucja z wielowiekowym rodowodem, której
                    > podobno jakowes bramy nie moga zwyciężyć, atakuje niedowidzącą,
                    > żyjacą w nedzy, samotną kobietę.

                    Gdyby przynajmniej był to jednorazowy przypadek...
                  • mg2005 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 10.10.07, 19:42
                    piwi77 napisał:

                    > Sorry, ale dla mnie to dowód słabosci KK, że stać go jedynie na
                    tego
                    > rodzaju akt odwagi. Instytucja z wielowiekowym rodowodem, której
                    > podobno jakowes bramy nie moga zwyciężyć, atakuje niedowidzącą,
                    > żyjacą w nedzy, samotną kobietę. Chyba nawet Wermacht był bardziej
                    > rycerski.


                    Komitet przy Episkopacie krytykuje wyrok Trybunału, nie atakuje
                    pani Tysiąc.
          • sir.vimes Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 08.10.07, 23:05
            Z tego co wiem ,od początku pomagają jej jedynie fundacje feministyczne. I
            pewnie tylko one pomagać będą.

            Co do "zgotowania losu dzieciom" - A.T. starała sie o przysługującą jej aborcję.
            Nawet jeżeli sama udawałaby, że nic takiego nie miało miejsca ktoś mógł to
            wyciągnąć w każdej chwili i poinformować dzieci.
            Bardzo prawdopodobne, że Julia T. zrozumie sytuację i walke swojej matki - może
            nawet będzie z niej dumna?
            • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 08.10.07, 23:26
              O ile dobrze pamiętam w jakimś wywiadzie Alicja Tysiąc opowiadała o tym jak to
              było z jej starszą córką, w której przypadku także była rozważana aborcja, nie
              pamiętam już dlaczego do niej nie doszło. W każdym razie pani Alicja rozmawiała
              o tym z córką i ta zrozumiała sprawę.
              Z młodszą córką pewnie będzie podobnie. O ile ktoś "życzliwy" nie przedstawi jej
              wcześniej swojej kretyńskiej wersji.
            • mg2005 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 10.10.07, 19:45
              sir.vimes napisała:

              > A.T. starała sie o przysługującą jej aborcję

              Kto stwierdził, że aborcja jej przysługiwała ?...


              > Bardzo prawdopodobne, że Julia T. zrozumie sytuację i walke swojej
              matki - może
              > nawet będzie z niej dumna?

              ??... Wątpliwa hipoteza...
              • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 10.10.07, 20:03
                mg2005 napisał:
                > Kto stwierdził, że aborcja jej przysługiwała ?...

                W świetle polskiego prawa mogła jej przysługiwać. Nie dano jej możliwości
                zweryfikowania tego i w tym leży sedno problemu.

                > ??... Wątpliwa hipoteza...

                Dlaczego wątpliwa? Nie byłbyś dumny z tego, że Twoja matka wykazała się wielkim
                hartem ducha i walczyła o swoje?
                • mg2005 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 12:30
                  xtrin napisała:

                  Nie byłbyś dumny z tego, że Twoja matka wykazała się wielkim
                  > hartem ducha i walczyła o swoje?


                  Jako dziecko byłbym przerażony, że moja matka chciała mnie zabić,
                  a obecnie domaga się odszkodowania za to, że nie mogła tego zrobić.

                  Dzieci tej pani będą cierpieć na 'syndrom aborcyjny'. Szczerze im
                  współczuję.
                  • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 13:59
                    mg2005 napisał:
                    > Jako dziecko byłbym przerażony,
                    > że moja matka chciała mnie zabić

                    Miejmy nadzieję, że dzieci pani Alicji będą mieć więcej oleju w głowie.

                    > a obecnie domaga się odszkodowania za to,
                    > że nie mogła tego zrobić.

                    Ponownie polecam zapoznanie się ze sprawą.

                    > Dzieci tej pani będą cierpieć na 'syndrom aborcyjny'.

                    Jak rozumiem masz na myśli tzw. "syndrom ocaleńca". Jego istnienie jest wysoce
                    wątpliwe.

                    > Szczerze im współczuję.

                    Ja też, bo zapewne znajdzie się wielu pomyleńców, którzy będą im chciały wmawiać
                    jakieś syndromy i nie omieszkają gadać totalnych bzdur jak to mama chciała "je
                    zabić".
                  • matylda1001 Re: mg2005 11.10.07, 14:12
                    >Jako dziecko byłbym przerażony, że moja matka chciała mnie zabić,<

                    Zabić??? jak można zabić kogoś kogo jeszcze nie ma a sprawa dotyczy
                    właśnie tego czy ma być, czy nie? Tylko nie wyjeżdzaj mi tu z
                    kwestiami światopoglądowymi bo na ten temat wszyscy wiemy już
                    wszystko.

                    >Dzieci tej pani będą cierpieć na 'syndrom aborcyjny'<

                    Być może ale tylko wtedy gdy tzw. życzliwi wyłożą im swoje racje
                    zanim dzieci będą w stanie pojąć istote sprawy. Lepiej byłoby gdyby
                    ludzie odczepili się od tych dzieci a sprawę wyjaśnienia sytuacji
                    pozostawili matce. Jeśli w ogóle zajdzie taka potrzeba. Przeciez
                    tyle się mówi o tym, żeby rodzice mieli prawo do kształtowania
                    dzieci w/g własnych poglądów.

                    Matka powie tak: "córeczko, ze względu na stan zdrowia zastanawialam
                    się czy cię urodzić" a "życzliwa" sąsiadka powie: "matka chciała cię
                    zabić bo cię nie kochała". Jeśli ktoś zrobi krzywde tym dzieciom to
                    nie matka lecz społeczeństwo, które zajmuje sie nie tym aspektem
                    sprawy, którym powinno. To czym mamy prawo się zajmować dotyczy
                    przestrzegania obowiązujących w naszym kraju przepisów prawnych.


              • sir.vimes Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 10.10.07, 20:56
                >
                > Kto stwierdził, że aborcja jej przysługiwała ?...
                >
                A kto stwierdził, że nie?
                • mg2005 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 12:33
                  sir.vimes napisała:

                  > A kto stwierdził, że nie?

                  Kompetentni lekarze - w przeciwieństwie do lekarza 'pierwszego
                  kontaktu', który stwierdził przeciwnie.

                  Nie odpowiedziałaś na pytanie...
                  • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 14:00
                    mg2005 napisał:
                    > Kompetentni lekarze - w przeciwieństwie do lekarza
                    > 'pierwszego kontaktu', który stwierdził przeciwnie.

                    Kompetencje lekarza poznajemy po tym czy jego diagnoza ideologicznie pasuje mg :).
                    • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 15:02
                      Kompetencje lekarza "pierwszego kontaktu" stawiasz ponad
                      kompetencjami ginekologow - a wiec specjalistow m.in. w sprawach
                      ciazy?
                      • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 18:39
                        W sprawie wypowiadali się też okuliści, których kompetencje w tej sprawie są
                        jeszcze ważniejsze niż ginekologa.
                        A cała sprawa tyczy się właśnie tego, że nie udało się w żaden sposób owych
                        kompetencji zweryfikować.
                        • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 19:49
                          Skad wiesz, ze w tej konkretnej sprawie kompetencje okulistow sa
                          wazniejsze od kompetencji ginekologa? Zebralo sie jakies konsylium i
                          to stwierdzilo czy jak?

                          xtrin napisała:
                          > W sprawie wypowiadali się też okuliści, których kompetencje w tej
                          sprawie są
                          > jeszcze ważniejsze niż ginekologa.
                          > A cała sprawa tyczy się właśnie tego, że nie udało się w żaden
                          sposób owych
                          > kompetencji zweryfikować.
                          • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 21:57
                            nelsonek napisał:
                            > Skad wiesz, ze w tej konkretnej sprawie kompetencje
                            > okulistow sa wazniejsze od kompetencji ginekologa?

                            No tak na zdrowy chłopski rozum to okulista jest przede wszystkim kompetentny by
                            ocenić jakie szkody mogą powstać dla wzorku.

                            > Zebralo sie jakies konsylium i to stwierdzilo czy jak?

                            No w tym przecież cały problem, że się nie zebrało.
                            Jakby się zebrało i oceniło to nie byłoby sprawy bez względu na to jaką decyzję
                            by podjęło.
                            • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 22:03
                              Jesli sie nie zebralo to nie mozemy nic powiedziec o ubocznych
                              skutkach ciazy. Nie wiemy z jakiego powodu wzrok pani Ali pogorszyl
                              sie z -20 do -26 dioptrii. Moze z powodu ciazy, a moze z innego
                              powodu?
                              A na zdrowy chlopski rozum to okulista bedzie mniej wiedzial o
                              wplywie ciazy na stan pacjentki po ciazy.
                              :]
                              • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 10:39
                                nelsonek napisał:
                                > Jesli sie nie zebralo to nie mozemy
                                > nic powiedziec o ubocznych skutkach ciazy.

                                Teraz to już musztarda po obiedzie.

                                > Nie wiemy z jakiego powodu wzrok pani Ali
                                > pogorszyl sie z -20 do -26 dioptrii.

                                Istnieje spora szansa na to, że z powodu ciąży właśnie.

                                > A na zdrowy chlopski rozum to okulista bedzie mniej wiedzial
                                > o wplywie ciazy na stan pacjentki po ciazy.

                                Jeżeli o wzrok chodzi to raczej więcej niż ginekolog.
                                • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 12:00
                                  Xtrin: Teraz to już musztarda po obiedzie.

                                  Nelsonek: I wlasciwie za to poanstwo polskie zostalo ukarane. Ty to
                                  wiesz, ja to wiem, ale redaktorzy "GN" i spora grupa feministek tego
                                  nie wie.

                                  Xtrin: Jeżeli o wzrok chodzi to raczej więcej niż ginekolog.

                                  Nelsonek: Ginekolog zajmuje sie miedzy innymi ciaza i jej wplywem na
                                  stan zdrowia pacjentki. Na wzrok rowniez. Okulista zajmuje sie tylko
                                  oczami.
                                  • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 12:53
                                    nelsonek napisał:
                                    > I wlasciwie za to poanstwo polskie zostalo ukarane.

                                    I o tym miał traktować ten wątek.

                                    > Ty to wiesz, ja to wiem, ale redaktorzy "GN"
                                    > i spora grupa feministek tego nie wie.

                                    A gdzie redaktorzy "GW" taką ignorancją się wykazali? Osobiście nie zauważyłam.
                                    Natomiast szczytem ignorancji wykazują się przedstawiciele KK i reszta zgrai
                                    zwącej się "obrońcami życia" i plującej o "nagradzaniu matki za próbę morderstwa
                                    swojego dziecka".

                                    > Ginekolog zajmuje sie miedzy innymi ciaza i jej wplywem na
                                    > stan zdrowia pacjentki. Na wzrok rowniez. Okulista zajmuje
                                    > sie tylko oczami.

                                    I jego kompetencje w kwestii tego co i jaki wpływ na wzrok mieć może są o wiele
                                    większe niż ginekologa.
                                    • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 13:09
                                      Xtrin: I o tym miał traktować ten wątek.

                                      Nelsonek: Jak widzisz zeszlo na tematy poboczne.

                                      Xtrin: A gdzie redaktorzy "GW" taką ignorancją się wykazali?
                                      Osobiście nie zauważyłam.

                                      Nelsonek: A gdzie ja pisalem o redaktorach "GW"? Nie pomylilas
                                      przypadkiem z "GN" (Gie - jak Genowefa, eN - jak Natalia)?

                                      Xtrin: Natomiast szczytem ignorancji wykazują się przedstawiciele KK
                                      i reszta zgrai zwącej się "obrońcami życia" i plującej "nagradzaniu
                                      matki za próbę morderstwa swojego dziecka".

                                      Nelsonek: Nie tylko oni. Feministki tez. Zreszta wystarczy poczytac
                                      opinie spod artykulu na ktory sie powolujesz. Sa tam wpisy
                                      ignorantow spod znaku "obroncow zycia" jak i spod znaku feminizmu.

                                      Xtrin: I jego kompetencje w kwestii tego co i jaki wpływ na wzrok
                                      mieć może są o wiele większe niż ginekologa.

                                      Nelsonek: Nasz spor i tak pozostanie nierozstrzygniety. Dobrze, ze
                                      pani Ala wygrala sprawe, zle ze w ogole do niej doszlo.
                                      • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 13:14
                                        nelsonek napisał:
                                        > A gdzie ja pisalem o redaktorach "GW"? Nie pomylilas
                                        > przypadkiem z "GN" (Gie - jak Genowefa, eN - jak Natalia)?

                                        Fakt, moja pomyłka, przepraszam, przyzwyczajenie.
                                        A co to "GN"? :)

                                        > Nie tylko oni. Feministki tez.

                                        W każdej grupie znajdą się imbecyle.
                                        Jednak ilość kretyńskich uwag w tym temacie po stronie "pro-life" jest
                                        kilkukrotnie wyższa.

                                        > Dobrze, ze pani Ala wygrala sprawe,
                                        > zle ze w ogole do niej doszlo.

                                        Tutaj pełna zgoda.
                                        • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 13:21
                                          Xtrin: A co to "GN"? :)

                                          Nelsonek: "Gosc Niedzielny" :)

                                          Xtrin: W każdej grupie znajdą się imbecyle. Jednak ilość kretyńskich
                                          uwag w tym temacie po stronie "pro-life" jest kilkukrotnie wyższa.

                                          Nelsonek: Moze sie przeciez okazac, ze o tych "obroncach zycia"
                                          ktorych wypowiedzi sa "kretynskie" po prostu wiecej sie mowi.
                                          Dlatego tez w tej kwestii jestm duzo bardziej powsciagliwy.
                  • sir.vimes Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 16:18
                    No cóż, jak widać nie byli tacy kompetentni :) bo A.T. nie widzi.
                    • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 16:53
                      Skad informacja, ze pani Ala jest niewidoma?
                      • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 18:36
                        Ta, -26 dioptrii to taka maleńka wada, co?
                        • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 19:53
                          po pierwsze: -26 dioptrii to nie slepota, co sugerowala
                          przedmowczyni;
                          po drugie: przed zajsciem w ciaze pani Ala miala -20 dioptrii, wiec
                          spadek nastapil "tylko" o 6 dioptrii;
                          po trzecie: nie wiadomo czy to przez ciaze;
                          i wreszcie po czwarte: dziwie sie protestom niektorych srodowisk.
                          Oni chyba nie zapoznali sie z sednem problemu.
                          • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 21:58
                            nelsonek napisał:
                            > po pierwsze: -26 dioptrii to nie slepota

                            Bliżej ślepoty niż czegokolwiek innego.
                            • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 11.10.07, 22:04
                              No ja rozumiem, ze blisko slepoty, ale analogicznie: przechadzka po
                              krawedzi fiordu to jeszcze nie upadek ze skaly.
                              • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 10:40
                                nelsonek napisał:
                                > No ja rozumiem, ze blisko slepoty, ale analogicznie:
                                > przechadzka po krawedzi fiordu to jeszcze nie upadek ze skaly.

                                Zupełnie nie analogicznie.
                                • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 12:01
                                  Dokladnie analogicznie. -26 dioptrii to nie slepota, jak spacer po
                                  krawedzi to nie upadek.
                                  • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 12:59
                                    nelsonek napisał:
                                    > Dokladnie analogicznie. -26 dioptrii to nie slepota,
                                    > jak spacer po krawedzi to nie upadek.

                                    Nie, zupełnie nie analogicznie, bo spacer po krawędzi może skończyć się tylko na
                                    dwa sposoby - bez żadnych negatywnych konsekwencji lub konsekwencją ostateczną.
                                    W przypadku wzroku pomiędzy stanem idealnym (zdrowy wzrok) a stanem ostatecznym
                                    (całkowita ślepota) jest całe spektrum możliwości. I -26 dioptrii znajduje się
                                    już bardzo blisko ślepoty.

                                    Warto też pamiętać, że "ślepy" nie musi oznaczać osoby absolutnie i totalnie nic
                                    nie widzącej.
                                    • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 13:15
                                      Nie. Moze sie skonczyc jeszcze poturbowaniem albo trwalym
                                      uszczerbkiem na zdrowiu. Niemniej "prawie slepy" to nie to samo
                                      co "slepy" na co wskazuje slowko prawie.
          • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 08.10.07, 23:18
            Sytuacja Alicji jest niewątpliwie niewesoła i dla mnie nieco mało zrozumiała.
            Tyle osób mogłoby jej pomóc, a wszyscy "zwalają" to na innych. No i zawsze może
            spróbować kandydować do Sejmu, pewnie miałaby spore szanse :).

            Ale - jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi - sprawa jest ważniejsza niż życie tej
            jednej pani i jej dzieci. To mnie w tej sprawie wkurza najbardziej, że zamiast
            wyciągnąć z tego wnioski i coś zrobić w sprawie najważniejszej to w kółko
            deliberuje się nad ideologicznymi różnicami.
            • chwila.pl Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 09.10.07, 00:51
              xtrin napisała:

              > To mnie w tej sprawie wkurza najbardziej, że zamiast
              > wyciągnąć z tego wnioski i coś zrobić w sprawie najważniejszej to w
              > kółko deliberuje się nad ideologicznymi różnicami.

              Nic się nie zmieni, jeśli ci sami ludzie będą u steru władzy.
              • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 09.10.07, 11:17
                chwila.pl napisała:
                > Nic się nie zmieni, jeśli ci sami ludzie będą u steru władzy.

                A mogą być jacykolwiek inni?
          • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 14:01
            chwila.pl napisała:

            >Niepotrzebnie wdała się
            > w otwarty konflikt z KK.

            Mogłabyś wyjaśnić, jak mogła dochodzić swoich praw nie wdając się w konflikt z KK?


        • Gość: Gosc987 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: *.pools.arcor-ip.net 08.10.07, 22:33
          Xtrin, popieram, masz sluszna racje. To wymaga odwagi i hartu ducha.
      • Gość: ula Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.07, 22:01
        Jakoś nie zauważylam w Alicji Tysiąc tego wszystkiego. Chodzi o
        zasadę, by kobieta mogla skorzystać z prawa do aborcji w przypadkach
        przewidzianych prawem. Uważam, że maglowanie tej sprawy jest
        przesadne. Każdy to widzi inaczej. Rząd przegrał i ponieważ nic nie
        może zrobić rzucił na Strasburg swoich hunwejbinów. Za czasów
        stalinizmu też byla moda na takie "oddolne niesterowane inicjatywy
        społeczne". Historia zatoczyła koło.
        A dzieci? Kogo tak naprawdę obchodzą dzieci Alicji T.? Niech ci co
        piszą do Starburga dadzą po parę groszy dzieciom Alicji. Na pewno
        nie dadzą.
      • Gość: Gosc987 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: *.pools.arcor-ip.net 08.10.07, 22:31
        nie widzialem tej kobiety ani nie slyszalem jej wypowiedzi ale samo w sobie jako
        ocena i poszanowanie godnosci kobiety jak jej zdrowia w Polsce zasluguje na
        wielkie potepienie!!!! Sam kosciol ktory powinien odniesc sie z zrozumieniem do
        niej jakie uczucie milosci pokazuje dla niej? Wiara, kosciol jest oparta/-ty na
        milosci bozej do drugiego czlowieka obojetnie o jaka konfesje czy czlowieka
        chodzi. Kosciol, wiara nie sa zbudowane na podwalinach kary, kosciol, wiara sa
        zbudowane na milosc do drugiego czlowieka. Co glosza przykazania? Wiec jak
        traktuje sie pania Alicje Tysiac?
        Na, tak w Polsce szuka sie czarownic straszy dzieci pieklem, same grozby wpaja
        sie czlowiekowi od malutkosci.
      • matylda1001 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 09.10.07, 11:54
        >Nie podobał mi się jej roszczeniowy styl
        bycia, nie zyskał mego uznania tupet i swoista arogancja. Nie, nie
        chcę by była pokornym cielęciem. Uważam jednak, że sama jest też w
        dużej mierze odpowiedzialna za swój los. I nie może oczekiwać, że z
        racji swojego kalectwa ma prawo żądać specjalnych przywilejów.
        Przydałoby się jej trochę dyplomacji,umiejętności współżycia z
        ludźmi, odrobina taktu.<

        Tego programu akurat nie oglądałam ale kilka razy słyszałam i
        czytałam wypowiedzi Alicji Tysiąc. Nie wywarła na mnie
        wrażenia "pokornego cielęcia" ale też nie odebrałam Jej jako osoby
        aroganckiej i nie zauwazyłam Jej roszczeniowego stylu bycia. No,
        chyba że za roszczenowy styl bycia uznamy domaganie się przez Nią
        tego by odnośnie do Jej osoby stosowano obowiązujące prawo. Na czym
        więc miałoby polegać jej oczekiwanie specjalnego traktowania, jakie
        zauważyłaś w Jej wypowiedzi?
        • sir.vimes Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 09.10.07, 20:42
          O właśnie.
          Dobre pytanie. czy domaganie się tego co gwarantuje prawo to arogancja?
          • chwila.pl Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 09.10.07, 21:15
            sir.vimes napisała:

            > O właśnie.
            > Dobre pytanie. czy domaganie się tego co gwarantuje prawo to
            > arogancja?

            Nie, to nie jest dobre pytanie.
            Arogancja bowiem to butna pewność siebie, hardość, zarozumiałość, połączona z
            lekceważeniem innych, z impertynenckim, zuchwałym zachowaniem się.
            • sir.vimes Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 10.10.07, 14:07
              Nie zauważyłam takich zachowań u Alicji Tysiąc.
              Natomiast rzeczywiście nie płaszczy sie , nie prezentuje tak lubianej u kobiet
              pokory. Walczy o swoje prawa - a osoba walcząca, bojowniczka , ma prawo do
              zachowań bojowych.
        • chwila.pl Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 09.10.07, 21:25
          matylda1001 napisała:

          > Tego programu akurat nie oglądałam ale kilka razy słyszałam i
          > czytałam wypowiedzi Alicji Tysiąc.

          Szkoda. Bo udział w tym programie odsłonił nieznaną mi dotąd jej osobowość
          zupełnie inną od prezentowanej w wywiadach prasowych, które tez czytałam. Po tym
          programie zniknęło bezpowrotnie moje, i nie tylko moje uczucie sympatii do p.
          Alicji, ulotniło się współczucie a pozostał niesmak.
          • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 09.10.07, 21:34
            Ale to czy pani Alicja jest osobą sympatyczną czy nie nie ma żadnego znaczenia.
            Nawet najmniej sympatycznym należą się takie same prawa.
            • chwila.pl Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 09.10.07, 22:05
              xtrin napisała:

              > Ale to czy pani Alicja jest osobą sympatyczną czy nie nie ma żadnego znaczenia.
              > Nawet najmniej sympatycznym należą się takie same prawa.

              Nie zapominaj jednak, że ta kobieta wymagać będzie opieki i wsparcia jeszcze
              przez długie lata. Wbrew wcześniejszym deklaracjom, fundacje odwróciły sie od
              niej plecami. Nadal klepie biedę i grozi jej eksmisja z zajmowanego mieszkania.
              Musi liczyć na pomoc sponsorów. Jak myślisz, komu sponsor udzieli pomocy? Osobie
              miłej i sympatycznej czy hardej, butnej o lekceważącym innych sposobie bycia?
              Wiem, że to pytanie retoryczne...
              • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 09.10.07, 22:55
                To już jej problem.
              • matylda1001 Re: chwila.pl 10.10.07, 13:09
                Jeśli Alicja Tysiąc dostanie swoje odszkodowanie to nie będzie jej
                potrzebna pomoc sponsorów ani opieka fundacji. Tak to już jest, że
                najchętniej pomagamy ludziom skamlącym, zalamanym, bezradnym. Tacy
                wtedy czujemy się dobrzy i miłosierni. Jeżeli ktoś skrzywdzony
                podnosi głowę, walczy o swoje prawa i nie zdradza objawów depresji
                to uwazamy, że pomoc się nie należy. Taki ktoś nie pozwala nam samym
                myśleć o sobie "jakim to ja poczciwy człowieczyna". Bardzo szybko
                walkę o respektowanie prawa nazywamy wtedy bezczelnością a domaganie
                się sprawiedliwości arogancją. Pani Alicja nie wymaga od nas
                (społeczeństwa, rządu) tego, żeby coś jej dać. Ona domaga się tego,
                żeby Jej ODDAĆ a to spooora rożnica. Ty chyba wolałabyś żeby pani
                Alicja postepowała w/g zasady "pokorne ciele dwie matki ssie" ale
                Ona akurat nie ma powodu bycia pokorną. Podoba mi sie natomiast to,
                że jest stanowczą i odważną. Większość ma Jej to za złe, większość
                martwi się o Jej córkę. Wydaje się, że zupełnie niepotrzebnie. Jej
                dziecko to dziewczynka, w przyszłości kobieta. Będzie dorastać w tym
                naszym czarownym Świrlandzie więc prędzej czy póżniej zrozumie
                panujące tu zasady. Może zamiast wyrosnąć na sfrustrowaną, załamaną
                jednostkę (jak życzyliby sobie "życzliwi"), wzbogacona o bolesne
                doświadczenia matki, wyrośnie na wielką bojowniczkę o prawa kobiet?
                • sir.vimes Matyldo 10.10.07, 14:11
                  podpisuję się pod Twoją wypowiedzią:)
                • chwila.pl Re: chwila.pl 10.10.07, 22:23
                  Niby mnie znasz, niby wiesz jakie mam zdanie w tej kwestii, i pewnie ta
                  znajomość mnie upoważnia Cię do imputowania mi obrzydliwych cech charakteru....
                  Niechętnie o tym mówię, ale rzeczywiście pomagam innym. Nie w celu
                  dowartościowania się, utwierdzenia się w przekonaniu o swojej dobroci serca.
                  Pomagam, bo mogę, bo tak trzeba, bo to mój obowiązek moralny. Nie ma w tym nic
                  nadzwyczajnego ani wyjątkowego. Niosę pomoc osobom pozostających w rzeczywistej
                  potrzebie, niezależnie od tego, czy o nią usilnie prosi, czy wyraża swoją prośbę
                  w sposób taktowny, bez egzaltacji. Chociaż tej drugiej osobie chętniej,
                  priorytetowo.
                  Pod jednym warunkiem, nie będzie mi okazywać wdzięczności, bo tej organicznie
                  nie znoszę.
                  Napisałaś: "Ty chyba wolałabyś żeby pani
                  Alicja postepowała w/g zasady *pokorne ciele dwie matki ssie*".
                  Nie, wolałabym by wyrażała swoje poglądy w sposób wyważony, spokojny, rzeczowy,
                  z klasą. Taktem i kulturą osobistą, a także dyplomacją można wiele osiągnąć.
                  Butą, tupetem graniczącym z arogancją już nie.
                  ***
                  Na temat córki p. Alicji mam diametralnie inne zdanie, więc pominę Twój
                  komentarz milczeniem.
                  • sir.vimes Re: chwila.pl 10.10.07, 22:39
                    "Nie, wolałabym by wyrażała swoje poglądy w sposób wyważony, spokojny, rzeczowy,
                    z klasą. Taktem i kulturą osobistą, a także dyplomacją można wiele osiągnąć.
                    Butą, tupetem graniczącym z arogancją już nie. "

                    patrząc na choćby protest sygnowany przez księdza, który tu omawiamy, żadna
                    ilość arogancji ze strony pani A.T. nie zrównoważy buty i pychy drugiej strony...
                    • chwila.pl Re: chwila.pl 10.10.07, 22:45
                      sir.vimes napisała:

                      > patrząc na choćby protest sygnowany przez księdza, który tu omawiamy, żadna
                      > ilość arogancji ze strony pani A.T. nie zrównoważy buty i pychy drugiej strony.

                      O tak, w tej sprawie KK przekroczył już chyba wszelkie granice.
                      Jestem oburzona, czemu dałam wyraz w pierwszym poście.
                      > ..
            • sir.vimes Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 10.10.07, 14:10
              Oczywiście.
              Poza tym ona nie musi pokornie prosić - pieniądze zostały jej zasądzone, powinna
              je dostać bez żebraczego kołatania.

              Co do pomocy - od samego początku do dziś pomagają jej jedynie fundacje
              feministyczne. Prolajfersów jakoś urodzona już Julia T. nie interesuje, nie
              wspominając o jej matce i rodzeństwie.

          • matylda1001 Re: chwila.pl 09.10.07, 21:37
            Być może ale jaka była? Co konkretnie sprawiło, że dostrzegłaś te
            cechy? Ja od początku podeszłam do tej sprawy bez emocji. Starałam
            się nie dostrzegać osoby ale przypadek. Uważam, że nie należy
            patrzeć na to wszystko przez pryzmat osobowości pani Tysiąc, która
            tak naprawdę nie ma tu żadnego znaczenia. Państwo polskie złamało
            prawo w postępowaniu z jedną z obywatelek i powinno ponieść
            zasłużoną karę. Wiem, ja też dołożę się do tego odszkodowania ale
            jakąś dziką satysfakcję sprawia mi fakt, że dołoży się także cały
            moherowy elektorat.
            • chwila.pl Re: chwila.pl 09.10.07, 21:50
              Ależ ja nie kwestionuję prawa p. Alicji do otrzymania odszkodowania, nie
              podważam konieczności respektowania prawa, nie poddaję w wątpliwość słuszności
              wyroku wydanego w Strasburgu. Jeśli miałyście panie chociaż cień podejrzeń, że
              mogłam tak myśleć, to doprawdy jest mi bardzo przykro. Pisałam jedynie w swoim
              pierwszym poście o swoich odczuciach, których nie musicie przecież podzielać, a
              ja z kolei nie muszę się z nich tłumaczyć. Tak czuję. Czuję obrzydzenie i
              zniesmaczenie w stosunku do wszystkich bohaterów dramatu. I tyle.
              • matylda1001 Re: chwila.pl 10.10.07, 12:39
                Wiem, że nie kwestionujesz prawa pani Tysiąc do odszkodowania,
                trochę się juz znamy i Twoje poglądy nie są mi aż tak obce. Nie
                proszę Cię też o tłumaczenie sie z poglądów ale o wytłumaczenie mi
                co takiego powiedziala w/w pani, że skłoniło Cię do zmiany w ocenie
                jej wizerunku. Wiem, że odczucia trudno wyrazić w slowach ale wiem
                też, że Ty potrafisz.
                • chwila.pl Re: chwila.pl 10.10.07, 22:38
                  Uchylam się od odpowiedzi na Twoje, ponawiane zresztą, życzenie opisu zachowania
                  P. Alicji w programie Rozmowy w toku. Powód jest prozaicznie prosty. Nie jest
                  nim trudność w sformułowaniu, bo z tym może bym sobie poradziła. Problem polega
                  na odmiennym postrzeganiu zachowań cechującym Ciebie i mnie. To samo zachowanie,
                  czy wypowiedź, czy postawa, czy grymas twarzy w moim odczuciu może być nie do
                  przyjęcia, podczas gdy Ty w pełni byś je aprobowała. Stanowiło by to początek
                  kolejnej dyskusji, w trakcie której usiłowano by udowadniać, że czarne jest
                  czarne, a białe jest białe. Najzwyczajniej w świecie nie mam na to ochoty. Po
                  emisji programu, dyskutowaliśmy między innymi w pracy na temat postawy p.
                  Alicji. Powiem krótko, ani jedna osoba nie wyrażała się o jej zachowaniu
                  pozytywnie. Wszyscy byli zniesmaczeni i delikatnie mówiąc zawiedzeni.
                  • matylda1001 Re: chwila.pl 11.10.07, 12:00
                    Chyba az tak sie nie różnimy (w moim przekonaniu) skoro właśnie
                    Ciebie pytam o doznania.
    • sir.vimes Przede wszystkim 08.10.07, 22:59
      w tym liscie twierdzą, że wrok Trybonału jest niezodny z polskim prawem. jest
      zgodny. Leniwe misie, którym nawet nie chce się sprawdzić faktów..
      • sir.vimes Re: Przede wszystkim 08.10.07, 22:59
        wyrok i niezgodny , miało być.
        • Gość: Gosc987 Re: Przede wszystkim IP: *.pools.arcor-ip.net 08.10.07, 23:16
          Skoro tak chcesz na sile nam wmowic to podaj paragraf z ktorym koliduje wyrk z
          Strasburga. Zacytuja nam ten paragraf.
          • sir.vimes Re: Przede wszystkim 09.10.07, 16:48
            No właśnie nie sposób go podać bo wyrok ze Strasburga jest zgodny z polskim prawem.
            Kapewu?
      • xtrin Re: Przede wszystkim 08.10.07, 23:31
        Ogromne ilości bzdur tam piszą.
        Np. że polski rząd każe się za powstrzymanie morderstwa na "nienarodzonej
        córeczce". Albo że matka jest nagradzana za chęć zabicia dziecka.
        Ale najlepsze jest pojawiające się w komentarzach stwierdzenie, że zgodnie z
        wyrokiem Trybunału córka pani Tysiąc jest nielegalna :).
        • Gość: Gosc987 Re: Przede wszystkim IP: *.pools.arcor-ip.net 08.10.07, 23:35
          Wiesz to brzmi juz jak by takie rzeczy nie wydarzyly sie w Polsce w sercu Europy
          tylko w jakims niecywilizowanym fanatycznym kraju gdzies na pustkowiu, gdzie
          cywilizacja jeszcze do takich ludzi nie dotarla.
          Przykra prawda, ale jest prawda.
          Dobranoc
          • xtrin Re: Przede wszystkim 08.10.07, 23:38
            Niestety tak jest.
            Ja rozumiem, że ludzie mają różne poglądy, nawet jeżeli wydają mi się być nieco
            absurdalne.
            Natomiast głupota jest dla mnie poza pojęciem. Bo tutaj nie rozchodzi się o
            ideały, ale o odrobinę pomyślunku.
        • nelsonek Re: Przede wszystkim 08.10.07, 23:38
          Napisalas: "polski rzad kaze sie za...", a powinnas: "polski rzad kaRZe sie za...".

          Przepraszam, ale nie moglem sie powstrzymac :)
    • Gość: braat1 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: *.centertel.pl 09.10.07, 13:03
      A ja sie zastanawiam, czy ta aborcja byla konieczna, zeby zachowac
      zdrowie p. Alicji?? Niech ktos mi wytlumaczy, czy gdyby miala
      cesarke to tez by mogla stracic wzrok? Czy jedynym wyjsciem dla
      niej, aby nie ryzykowac swojego zdrowia byla aborcja?
      • piwi77 I właśnie dlatego A. Tysiąc wygrała, ze nie było 09.10.07, 13:17
        instancji odwoławczej, do której możnaby sie było zwrócić z podobnym
        pytaniem.
      • Gość: paskudek1 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.07, 15:15
        ale ona własnie MIAŁA cesarkę. Miała cesarke bo innego rodzaju porodu nie byłaby w stanie przeżyć, dwoje starszych dzieci również urodziła przez cesarske cięcie. Juz z tego względu aborcja, a własciwie podwiązanie jajowodów w celu unimożliwienia kolejnej ciąży, było absolutnie wskazane. Trzecie cesarksie cięcie jest na prawdę niebezpieczne dla kobiety, dla jej zdrowia, jej narządów wewnętrznych i chocby z tego powodu należało zastosować WSZELKIE srodki, z podwiązaniem jajowodów włącznie, aby do trzeciej ciązy niedopuścić. Pani Alicja doskonale wiedziała czym dla niej ta trzecia ciąża jest i dlatego zdecydowała się na ten trudny rok - aorcję. Ale niestety, ginekolog nie tylko uznał ze "może urodzić jeszcze 8 dzieci" (swoja droga gdzie on studia kończył???) ale także podważył opinię lekarza okulisty iż ciąża zagraża wzrokowi kobiety.
        Kiedy do cięzkiej osoy w tym kraju osobą uprawnioną do decyzji czy chce tracić zdrowie czy też nie, będzie sama kobieta??
        • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 10.10.07, 15:41
          Gość portalu: paskudek1 napisał(a):
          > należało zastosować WSZELKIE srodki, z podwiązaniem
          > jajowodów włącznie, aby do trzeciej ciązy niedopuścić

          O ile mnie pamięć nie zawodzi w jakimś wywiadzie pani Alicja wspominała, że nie
          chciano jej wykonać zabiegu sterylizacji ze względu na niejasną jej sytuację prawną.
          A to kolejna ciekawa kwestia w tej sprawie, na jaką jakoś mało kto zwraca uwagę.
          Nie byłoby takich tragedii gdyby w przypadkach takich jak pani Alicji (kolejne
          ciąże zagrażające życiu lub zdrowiu kobiety) rutynowo proponowało się
          sterylizację (oczywiście darmową).
          Dlaczego tym problemem nikt się nie zajmuje?
          • Gość: jaija Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.10.07, 15:48
            > Nie byłoby takich tragedii gdyby w przypadkach takich jak pani
            Alicji (kolejne
            > ciąże zagrażające życiu lub zdrowiu kobiety) rutynowo proponowało
            się
            > sterylizację (oczywiście darmową).
            > Dlaczego tym problemem nikt się nie zajmuje?

            Nie wiesz? Przecież każda Polska MUSI rodzić jak najwięcej obywateli
            niepodległego i demokratycznego państwa, jakim jest IV
            Rzeszpospolita. Przy tym rządzie nie ma szans na dopuszczenie
            sterylizacji, a przydałaby się, zwłaszcza niektórym, którzy na morgi
            płodzą dzieciuny, których nie mogą potem godziwie wychować, czego
            skutki obserwujemy potem w przeróżnych poprawczakach, więzieniach,
            itp. miłych miejscach.
            • Gość: jaija Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.10.07, 15:49
              Polka, oczywiście, nie Polska ;)
            • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 10.10.07, 20:01
              Gość portalu: jaija napisał(a):
              > Nie wiesz? Przecież każda Polska MUSI rodzić jak najwięcej
              > obywateli niepodległego i demokratycznego państwa,
              > jakim jest IV Rzeszpospolita.

              Bez przesadyzmu. Od '89 roku problem ten nigdy na poważnie nie zagościł ani na
              forum publicznym ani politycznym. Kwestia aborcji wraca jak bumerang, a o
              sterylizacji ledwo kto się zająknie, nawet ci, co postulują pełną legalizację
              aborcji.
              • sir.vimes Wanda Nowicka jest chyba jedyną osobą publiczną 11.10.07, 10:53
                poruszającą temat sterylizacji.
    • mg2005 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 10.10.07, 19:39
      xtrin napisała:

      Czy Rząd Polsku działał cokolwiek w tej sprawie czy
      > czeka na kolejne pozwy?

      Czy to sprawa rządu, czy parlamentu (którego nie ma...) ?
      • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 10.10.07, 20:03
        mg2005 napisał:
        > Czy to sprawa rządu, czy parlamentu (którego nie ma...) ?

        W zasadzie masz rację... przez ostatnie dwa lata parlamentu mogło równie dobrze
        nie być...
      • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 10.10.07, 22:50
        Sejm V kadencji i Senat VI kadencji jeszcze nie zakonczyly swoich kadencji.

        mg2005 napisał:
        > Czy to sprawa rządu, czy parlamentu (którego nie ma...) ?
    • alina66 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 12:35
      nelsonek, służę wyjaśnieniem jako krótkowidz:

      kiedy miałam minus 8 dioptrii, mogłam poruszać się po mieszkaniu bez
      okularów.
      Teraz mam -14, po zdjęciu okularów widzę niewyraźnie i za mgłą palce
      swojej wyciągniętej dłoni. A to tylko -14, gdzie tu do -26...
      Ciążę w wysokich wadach prowadzi RAZEM ginekolog i okulista (lub
      przynajmniej powinien prowadzić), cesarskie cięcie jest w dużych
      wadach zalecane bezwarunkowo i automatycznie, ale sama ciąża jest
      często powodem znacznego pogorszenia wzroku.
      Przy dużych wadach: ślepota grozi w każdej chwili (np. jeśli się
      przewrócisz, podniesiesz coś ciężkiego - np własne dziecko i tak
      dalej).
      Po ciąży usłyszałam od OBU lekarzy osobno (gina i okulisty), że w
      następnej ciąży najprawdopodobniej oślepnę.
      Lubisz ruską ruletkę?
      • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 12:40
        Nie bardzo rozumiem co mi wyjasniasz. Ze -26 dioptrii to gorzej niz -
        8? Czy moze to, ze realna grozba UTRATY wzroku to slepota? A moze
        jeszcze cos innego?
        Jestes pewna, ze to ciaza pani Ali byla przyczyna pogorszenia sie
        Jej wzroku? Jesli tak to na jakiej podstawie?
        • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 13:05
          Starała się Ci wyjaśnić m.in. to, że utrata 6 dioptrii to nie jest takie nic
          jakim starasz się to przedstawić. Jak i to jak wielkim zagrożeniem dla kobiety z
          dużą wadą wzroku jest ciąża.
          Ale Ty najwyraźniej nie chcesz nic zrozumieć.

          > Jestes pewna, ze to ciaza pani Ali byla przyczyna pogorszenia
          > sie Jej wzroku? Jesli tak to na jakiej podstawie?

          Wiemy, że jedzenie chipsów tuczy. Wiemy, że Jasiu jadł chipsy. Wiemy, że Jasiu
          utył 10kg.
          Czy mamy podstawy sądzić, że chipsy przyczyniły się do nadwagi Jasia?
          • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 13:32
            Xtrin: Starała się Ci wyjaśnić m.in. to, że utrata 6 dioptrii to nie
            jest takie nic jakim starasz się to przedstawić. Jak i to jak
            wielkim zagrożeniem dla kobiety z dużą wadą wzroku jest ciąża. Ale
            Ty najwyraźniej nie chcesz nic zrozumieć.

            Nelsonek: Alez ja nie twierdze, ze utrata wzroku o kolejne 6
            dioptrii to "takie nic". Twierdze jedynie, ze z faktu iz "ciaza byla
            zagrozeniem dla wzroku pani Ani" nie wynika to, ze "ciaza
            przyczynila sie do pogorszenia Jej wzroku". Czyli w tym konkretnym
            przypadku nie staje po zadnej ze stron ogolnego sporu ("obroncy
            zycia' - "feministki").

            Xtrin: Wiemy, że jedzenie chipsów tuczy. Wiemy, że Jasiu jadł
            chipsy. Wiemy, że Jasiu utył 10kg. Czy mamy podstawy sądzić, że
            chipsy przyczyniły się do nadwagi Jasia?

            Nelsonek: TO nie takie proste jak sie wydaje. Mamy podstawy tak
            sadzic, ale stan faktyczny moze byc zupelnie inny.
            • matylda1001 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 13:45
              Nelsonek, nie ośmieszaj sie!
              • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 13:46
                Wyjasnij moze: czym sie osmieszam?
                • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 14:12
                  nelsonku!

                  2. Jeśli wiadomo, że wystąpił jakiś czynnik sprowadzający duże zagrożenie
                  okreżlonym uszczerbkiem na zdrowiu, to nie ma powodu, żeby kwestionować jego
                  związek z zaistniałym tymże uszczerbkiem.

                  1. Jeśli zgodnie z wiedzą medyczną ciąża u kobiet z taką wadą wzroku, jaką ma
                  p.Alicja Tysiąc, grozi znacznym pogorszeniem wzroku do całkowitej jego utraty
                  włącznie, to jej się aborcja należała jak psu buda, a kwestionowanie związku
                  pogorszenia jej wzroku z przebytą ciążą jest po prostu śmieszne przez swoją
                  irracjonalność.


                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 14:39
                    Droga Wdakro!
                    1. Po to by stwierdzic czy komus "nalezy sie" aborcja czy nie
                    potrzebna jest opinia lekarza. W przypadku pani Ali opinie lekarzy
                    byly sprzeczne. Europejski Trybunal Praw Czlowieka nie wypowiedzial
                    sie, w przypadku pani Ali czy byly podstawy do uznania prawa pani
                    Ali do aborcji, a uznal ze zabraklo instytucji odwolawczej ktora
                    rozstrzygnelaby spor jaki powstal pomiedzy lekarzami. Skoro
                    specjalisci nie mieli nawet szans sie wypowiedziec to na jakiej
                    podstawie Ty twierdzisz, ze pani Ala miala prawo do aborcji? Ja tego
                    nie wiem.

                    2. Samo wystapienie czynnika zagrazajacego jest niewystarczajace do
                    stwierdzenia prawa do aborcji. Bo jesli podchodzilibysmy do sprawy
                    tak jak Ty sugerujesz to juz sama krotkowzrocznosc bylaby podstawa
                    do usuniecia ciazy.
                    • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 15:42
                      1. Czyżbyś przeoczył "jeśli"?

                      2. I tu się mylisz. Zgodnie z ustawą wystarczy zagrożenie życia lub zdrowia, nie
                      musi być pewności, bo tej nigdy nie ma.
                      • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 15:56
                        1. Nie przeoczylem. Ty jednak z gory zalozylas, ze pani Ali prawo do
                        usuniecia ciazy sie nalezalo i juz. Na jakiej podstawie?

                        2. Niczego nie myle. Do tego by uznac ze czyjes zycie jest zagrozone
                        niezbedna jest opinia lekarza a nie aktywistek feministycznych czy
                        babci w moherowym berecie. I to tez nie dowolnego lekarza, tylko
                        odpowiedniego specjaliste. W przypadku pani Ali mielismy do
                        czynienia ze sprzecznymi opiniami. Skad pewnosc, ze konsylium
                        lekarskie do ktorego powinna miec mozliwosc odwolania sie pani Ala
                        uznaloby prawo pani Ali do aborcji?

                        3. W ogole wiesz co zakwestionowal ETPC?
                      • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 15:59
                        1. Nie przeoczylem. Ty jednak z gory zalozylas, ze pani Ali prawo do
                        usuniecia ciazy sie nalezalo i juz. Na jakiej podstawie?

                        2. Niczego nie myle. Do tego by uznac ze czyjes zycie jest zagrozone
                        niezbedna jest opinia lekarza a nie aktywistek feministycznych czy
                        babci w moherowym berecie (samo wystapienie czynnika nie jest
                        zagrozeniem zycia - skad w ogole wiesz, ze gorszy wzrok jest
                        skutkiem nieusuniecia ciazy?). I to tez nie dowolnego lekarza, tylko
                        odpowiedniego specjaliste. W przypadku pani Ali mielismy do
                        czynienia ze sprzecznymi opiniami. Skad pewnosc, ze konsylium
                        lekarskie do ktorego powinna miec mozliwosc odwolania sie pani Ala
                        uznaloby prawo pani Ali do aborcji?

                        3. W ogole wiesz co zakwestionowal ETPC?
                        • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 22:55
                          nelsonek napisał:

                          > 1. Nie przeoczylem. Ty jednak z gory zalozylas, ze pani Ali prawo do
                          > usuniecia ciazy sie nalezalo i juz. Na jakiej podstawie?

                          Niczego z góry nie założyłam. Na to, że aborcja jej się należała wskazuje cały
                          szereg faktów:
                          - miała zaświadczenie od lekarza;
                          - jej okulista stwierdził, że ciąża grozi jej utratą wzroku;
                          - przez innego lekarza była pytana, kto jej pozwolił donosić ciążę;
                          - szereg osób cierpiacych na podobne problemy zdrowotne poiformowało na forum,
                          że lekarze ostrzegali je, że ciąża grozi im oślepnięciem.
                          - w trakcie ciąży wzrok jej osłabł o kilka dioptrii.
                          Co przemawia przeciwko tej tezie?
                          Słowo jakiegoś ginekologa, który na chorobach wzroku może się znać jak pies na
                          gwiazdach.

                          2. Miała opinię lekarza i to powinno wystarczyć. A lekarz, który ją
                          zakwestionował powinien pokryć wszystkie straty związane z pogorszeniem jej
                          wzroku. Takie jest moje zdanie.
                          Nie wiem, jaką decyzję podjęłoby konsylium, ale żeby podjęło właściwą decyzję
                          konieczne jest, żeby wzięło za tę decyzję odpowiedzialność i jesliby podjęło
                          decyzję na nie, to jego uczestnicy, którzy za taką decyzją się opowiedzieli
                          powinni być zobowiązaniu do naprawienia szkody, jaką wyrządzili.
                          3. Wiem. I uważam, że to już coś, ale za mało, żeby było należycie chronione
                          życie i zdrowie kobiet, chyba że w skład organu odwoławczego nie mogliby
                          wchodzić lekarze przeciwni prawu do aborcji ze względów zdrowotnych, bo dla nich
                          żadne zagrożenie nie jest wystarczające, żeby to prawo uznać.
                          • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 23:32
                            Wdakra: Niczego z góry nie założyłam.

                            Nelsonek: Alez zalozylas. W przeciwienstwie do sedziow ETPC. Ci nawet nie zajeli
                            sie medycznym aspektem sprawy, za meritum uznajac zupelnie co innego. A nawet
                            istnienie sporej szansy na to, ze konsylium lekarskie uznaloby prawo pani Ali do
                            aborcji nie oznacza, ze taki wlasnie bylby werdykt.

                            Wdakra: miała zaświadczenie od lekarza;

                            Nelsonek: Ktore podwazyl inny lekarz. Na jakiej podstawie twierdzisz, ze
                            kompetencje tamtego ginekologa sa nizsze od okulisty? Ja tego nie wiem. A Ty?
                            Szkoda, ze juz wtedy nie istnialo cialo do ktorego moznaby sie odwolac. Nie
                            byloby teraz tego sporu. A i pani Ala najpewniej uniknelaby tylu cierpien.

                            Wdakra: jej okulista stwierdził, że ciąża grozi jej utratą wzroku;

                            Nelsonek: Patrz wyzej.

                            Wdakra: przez innego lekarza była pytana, kto jej pozwolił donosić ciążę;

                            Nelsonek: To bylo juz po fakcie.

                            Wdakra: szereg osób cierpiacych na podobne problemy zdrowotne oiformowało na
                            forum, że lekarze ostrzegali je, że ciąża grozi im oślepnięciem.

                            Nelsonek: To tez nie jest wystarczajacy powod. Kazdy przypadek jest
                            indywidualny. Tak to juz bywa ze schorzeniami. Przypominam, ze pani Ala wciaz
                            widzi. Wiem, ze coraz gorzej, ale nie jest slepa.

                            Wdakra: w trakcie ciąży wzrok jej osłabł o kilka dioptrii.

                            Nelsonek: Skad wiesz, ze to efekt ciazy? Uprzedzajac: ja nie wiem, czyli uznaje,
                            ze byc moze to skutek uboczny ciazy, a byc moze co innego.

                            Wdakra: Co przemawia przeciwko tej tezie? Słowo jakiegoś ginekologa, który na
                            chorobach wzroku może się znać jak pies na gwiazdach.

                            Nelsonek: Tam doszlo do rozbieznosci w opiniach lekarzy. W omawianym przykladzie
                            nie widze powodu by podwazac opinie ktoregokolwiek z nich. I okulisty i
                            ginekologa. Ty podwazasz kompetencje tamtego ginekologa. Jestes lekarzem? Nawet
                            jesli tak: zapoznalas sie z dokumentacja medyczna?

                            I jeszcze raz: ETPC nie ukaral Polski za odmowe wykonania zabiegu aborcji na
                            pani Ali.

                            Wdakra: Nie wiem, jaką decyzję podjęłoby konsylium, ale żeby podjęło właściwą
                            decyzję konieczne jest, żeby wzięło za tę decyzję odpowiedzialność i jesliby
                            podjęło decyzję na nie, to jego uczestnicy, którzy za taką decyzją się
                            opowiedzieli powinni być zobowiązaniu do naprawienia szkody, jaką wyrządzili.

                            Nelsonek: To dlaczego uparcie twierdzisz, ze aborcja pani Ali sie nalezala? Bo
                            to poasuje do Twojego swiatopogladu? Do mojego tez, ale ja powstrzymuje sie od
                            oceny. Mam za malo danych. A w ostatnim cytowanym zdaniu zabraklo slowa "jesliby"

                            Wdakra: Wiem. I uważam, że to już coś, ale za mało, żeby było należycie
                            chronione życie i zdrowie kobiet, chyba że w skład organu odwoławczego nie
                            mogliby wchodzić lekarze przeciwni prawu do aborcji ze względów zdrowotnych, bo
                            dla nich żadne zagrożenie nie jest wystarczające, żeby to prawo uznać.

                            Nelsonek: Najlepiej, zeby w jego sklad wchodzili lekarze z "Langenortu"?


                            Ja na prawde nie moge pojac na jakiej podstawie ludzie twierdza, ze aborcja pani
                            Ali sie nalezala. Ipewnie dlatego sie osmieszam. Bo to takie nienowoczesne.
                            Nie potrafie rowniez pojac stanowiska "obroncow zycia", ktorzy uznali, ze
                            dziecko pani Ali jest nielegalne. ROTFL.
                            • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 15:19
                              nelsonek napisał:
                              > Na jakiej podstawie twierdzisz, ze kompetencje tamtego
                              > ginekologa sa nizsze od okulisty? Ja tego nie wiem. A Ty?

                              Kto Twoim zdaniem ma większe kompetencje by ocenić jakie skutki zdrowotne może
                              mieć uderzenie cegłą w głowę - murarz czy neurolog?

                              > To tez nie jest wystarczajacy powod. Kazdy przypadek jest indywidualny.

                              Jeżeli w 99 takich przypadkach na 100 ciąża jest bardzo poważnym zagrożeniem dla
                              wzroku to jest to aż nadto wystarczającym powodem by uznać, że zagrożenie jest
                              wielkie i realne.

                              > Przypominam, ze pani Ala wciaz widzi.

                              Na półtora metra.

                              > Nelsonek: Najlepiej, zeby w jego sklad wchodzili lekarze z "Langenortu"?

                              Najlepiej.

                              > Ja na prawde nie moge pojac na jakiej podstawie ludzie twierdza,
                              > ze aborcja pani Ali sie nalezala.

                              To wszystko zależy co rozumiemy pod pojęciem "należała".
                              Zgodnie z faktami - się jej nie należała, bo warunkiem należenia się jest zgoda
                              jakiej nie otrzymała.
                              Zgodnie z ustawą - najprawdopodobniej jej się należała, jakkolwiek pewności
                              nigdy już mieć nie będziemy.
                              Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i ludzkim współczuciem - bezwzględnie jej się
                              należała.
                              • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 15:34
                                Xtrin: Kto Twoim zdaniem ma większe kompetencje by ocenić jakie skutki zdrowotne
                                może mieć uderzenie cegłą w głowę - murarz czy neurolog?

                                Nelsonek: Neurolog. A wiesz dlaczego? Bo to on jest lekarzem. Rozumiem, ze to ma
                                byc niby porownanie kompetencji ginekologa i okulisty. Tylko jakby troche
                                chybione. Mowiac delikatnie.

                                Xtrin: Na półtora metra.

                                Nelsonek: Czy to oznacza, ze jest slepa? Czy Ty aby nie przeinaczasz pewnych
                                definicji?

                                Xtrin: To wszystko zależy co rozumiemy pod pojęciem "należała".

                                Nelsonek: Tu pelna zgoda.

                                Xtrin: Zgodnie z faktami - się jej nie należała, bo warunkiem należenia się jest
                                zgoda jakiej nie otrzymała.

                                Nelsonek: Znowu zgoda.

                                Xtrin: Zgodnie z ustawą - najprawdopodobniej jej się należała, jakkolwiek
                                pewności nigdy już mieć nie będziemy.

                                Nelsonek: Cholera. Chyba az tak bardzo sie nie roznimy w pogladach.

                                Xtrin: Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i ludzkim współczuciem - bezwzględnie jej
                                się należała.

                                Nelsonek: Uwazasz, ze zdrowy rozsadek, albo ludzkie wspolczucie powinno
                                decydowac o prawie do aborcji?
                                • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 16:27
                                  nelsonek napisał:
                                  > Neurolog. A wiesz dlaczego? Bo to on jest lekarzem.

                                  No właśnie, jest lekarzem, czyli osobą znającą się bardzo dobrze na tym co może
                                  doznać uszczerbku. Podobnie w przypadku pani Alicji na obiekcie jaki mógł doznać
                                  uszczerbku najlepiej zna się okulista i to on jest najbardziej kompetentny.
                                  Murarz może neurologowi opisać cegłę, podać jej wymiary, ciężar i twardość i na
                                  tym się jego kompetencje kończą. Podobnie ginekolog jest w stanie dokładnie
                                  opisać czynniki jakie mogą na wzrok wpłynąć, ale ocena siły tego wpływu należy
                                  już do okulisty.

                                  > Tylko jakby troche chybione. Mowiac delikatnie.

                                  Dlaczego? Bo murarz nie jest lekarzem? :)

                                  > Czy to oznacza, ze jest slepa? Czy Ty aby nie przeinaczasz pewnych definicji?

                                  A gdzie Twoim zdaniem leży granica ślepoty? Ślepym można nazwać tylko takiego co
                                  nie widzi absolutnie nic, najlepiej nie ma gałek ocznych? A osoba która widzi
                                  jakieś resztki światła jak rozumiem w Twojej definicji "ślepa" już nie jest.

                                  > Uwazasz, ze zdrowy rozsadek, albo ludzkie wspolczucie powinno
                                  > decydowac o prawie do aborcji?

                                  Uważam, że o aborcji powinna decydować kobieta, a w przypadku mężatek - kobieta
                                  i jej mąż. I nikt inny.
                                  Co do obecnej sytuacji prawnej wypowiedziałam się wcześniej.
                                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 16:43
                                    Xtrin: No właśnie, jest lekarzem, czyli osobą znającą się bardzo dobrze na tym
                                    co może doznać uszczerbku. Podobnie w przypadku pani Alicji na obiekcie jaki
                                    mógł doznać uszczerbku najlepiej zna się okulista i to on jest najbardziej
                                    kompetentny. Murarz może neurologowi opisać cegłę, podać jej wymiary, ciężar i
                                    twardość i na tym się jego kompetencje kończą. Podobnie ginekolog jest w stanie
                                    dokładnie opisać czynniki jakie mogą na wzrok wpłynąć, ale ocena siły tego
                                    wpływu należy już do okulisty.

                                    Nelsonek: A to ginekolog nie jest lekarzem? Przeciez to on, nikt inny, wie jaki
                                    wplyw na zdrowie kobiety ma ciaza. Porownanie dziecka do cegly, pomijajac fakt,
                                    ze nie bardzo na miejscu, troche chybione. Wiedza ginekologiczna moze wspomoc
                                    wiedze okulistyczna w duzo wiekszym zakresie niz wiedza o cegle. Przy okazji:
                                    nie trzeba byc murarzem by ja opisac. Mozna byc na przyklad ginekologiem albo
                                    okulista. :]

                                    Xtrin: Dlaczego? Bo murarz nie jest lekarzem? :)

                                    Nelsonek: Dokladnie dlatego.

                                    Xtrin: A gdzie Twoim zdaniem leży granica ślepoty?

                                    Nelsonek: Moje zdanie jest malo istotne. Popytaj okulistow. Choc z drugiej
                                    strony: czy o osobie, ktora WIDZI (nawet przypomocy okularow, bez ingerencji w
                                    nerwy wzrokowe) mozna powiedziec ze jest slepa?

                                    Xtrin: Uważam, że o aborcji powinna decydować kobieta, a w przypadku mężatek -
                                    kobieta i jej mąż. I nikt inny.

                                    Nelsonek: Jak juz pisalem w troche innym miejscu. W tym watku powstrzymuje sie
                                    od wyrazania mojej opinii w sprawie aborcji. Wybacz.
                                    • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 17:13
                                      nelsonek napisał:
                                      > A to ginekolog nie jest lekarzem?

                                      Ginekolog nie jest specjalistą od wad wzroku.

                                      > Dokladnie dlatego.

                                      Przykro mi, że nie zrozumiałeś tak banalnego porównania.

                                      > Moje zdanie jest malo istotne.

                                      Straszliwie uciekasz od udzielania odpowiedzi.

                                      > Choc z drugiej strony: czy o osobie, ktora WIDZI (nawet przypomocy okularow,
                                      > bez ingerencji w nerwy wzrokowe) mozna powiedziec ze jest slepa?

                                      Powtórzę - określenie "ślepy" jest nieprecyzyjne, może odnosić się do różnych
                                      stadiów upośledzenia wzroku.
                                      Można nie widzieć wcale, można widzieć tylko światło, można widzieć zarysy
                                      przedmiotów, można widzieć tylko na bardzo krótkie odległości. Wszystkim tym
                                      stanom bliżej do określenia "ślepy" niż "dobrze widzący".

                                      > Jak juz pisalem w troche innym miejscu. W tym watku powstrzymuje sie
                                      > od wyrazania mojej opinii w sprawie aborcji. Wybacz.

                                      Zadałeś pytanie to na nie odpowiedziałam.
                                      • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 19:16
                                        Xtrin: Ginekolog nie jest specjalistą od wad wzroku.

                                        Nelsonek: Jesli juz mamy sie "przepychac" to powiem tak: "okulista nie jest
                                        specjalista od ciazy"

                                        Xtrin: Przykro mi, że nie zrozumiałeś tak banalnego porównania.

                                        Nelsonek: A mi przykro, ze uzywasz nieadekwatnych porownan. Po Tobie
                                        spodziewalem sie czegos wiecej.

                                        Xtrin: Straszliwie uciekasz od udzielania odpowiedzi.

                                        Nelsonek: Nie uciekam. Po prostu otwarcie przyznaje, ze nie wiem.

                                        Xtrin: Powtórzę - określenie "ślepy" jest nieprecyzyjne, może odnosić się do
                                        różnych stadiów upośledzenia wzroku.

                                        Nelsonek: Nie jestem specjalista w okulistyce, dlatego uzywam definicji slownika
                                        jezyka polskiego:
                                        ślepy «człowiek niewidomy»
                                        A "niewidomy" to ktos atki co nie widzi. Pani Ala widzi. Slabo bo slabo, ale jednak.

                                        Xtrin: Wszystkim tym stanom bliżej do określenia "ślepy" niż "dobrze widzący".

                                        Nelsonek: Alez ja nie twierdze, ze pani Ala jest "dobrze widzaca", twierdze
                                        jedynie, ze jesli prawda jest, iz jest "widzaca" (chocby nie wiem jak slabo), to
                                        nie znaczy, ze jest "slepa". Nie slyszalem o gradacji slowa "slepy". A Ty?

                                        Xtrin: Zadałeś pytanie to na nie odpowiedziałam.

                                        Nelsonek: W porzadku. Wiem, ze nie potrafisz czytac w myslach, dlatego uscislam:
                                        chodzilo mi o obowiazujacy stan prawny, bo przynajmniej na razie, nie ma realnej
                                        mozliwosci zmiany prawa w tym wzgledzie. Biorac pod uwage ten kontekst ponawiam
                                        pytanie: "Uwazasz, ze zdrowy rozsadek, albo ludzkie wspolczucie powinno
                                        decydowac o prawie do aborcji?"
                                        • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 20:13
                                          nelsonek napisał:
                                          > Jesli juz mamy sie "przepychac" to powiem tak:
                                          > "okulista nie jest specjalista od ciazy"

                                          Oczywiście, że nie jest i być nie musi, podobnie jak neurolog nie musi być
                                          specjalistą od cegieł. Wystarczy mu podstawowa wiedza o czynnikach zagrażających
                                          (a okulista jako lekarz takową o ciąży posiada) by ocenić ryzyko. Ginekolog
                                          natomiast choć o owych czynnikach jego wiedza jest o wiele szersza nie posiada
                                          odpowiedniej wiedzy o wzroku by ocenić zagrożenie.
                                          W takich sytuacjach, gdy dobrze zdefiniowany czynnik X działa na Y o wiele
                                          większe pole do popisu ma specjalista w dziedzinie Y niż X.

                                          > A mi przykro, ze uzywasz nieadekwatnych porownan.

                                          To jest bardzo adekwatne porównanie co starałam się już wcześniej wyjaśnić.

                                          > Wiem, ze nie potrafisz czytac w myslach

                                          Tylko do 128m.

                                          > chodzilo mi o obowiazujacy stan prawny, bo przynajmniej na razie,
                                          > nie ma realnej mozliwosci zmiany prawa w tym wzgledzie.
                                          > Biorac pod uwage ten kontekst ponawiam pytanie:
                                          > "Uwazasz, ze zdrowy rozsadek, albo ludzkie wspolczucie powinno
                                          > decydowac o prawie do aborcji?"

                                          Nie rozumiem sensu obecnego prawa, nie jestem więc w stanie odpowiedzieć co w
                                          nim opwinno decydować. Jak dla mnie pytanie jest w dużej mierze pozbawione sensu.
                                          • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 21:00
                                            Xtrin: Oczywiście, że nie jest i być nie musi, podobnie jak neurolog nie musi
                                            być specjalistą od cegieł.

                                            Nelsonek: Roznica pomiedzy neurologiem i murarzem a ginekologkiem i okulista
                                            jest taka, ze wiedza tych drugich wzajemnie sie uzupelnia. A wiedza murarza o
                                            technologii produkcji cegiel jest raczej niepotrzebna neuroogowi.

                                            Xtrin: Wystarczy mu podstawowa wiedza o czynnikach zagrażających (a okulista
                                            jako lekarz takową o ciąży posiada) by ocenić ryzyko. Ginekolog natomiast choć o
                                            owych czynnikach jego wiedza jest o wiele szersza nie posiada odpowiedniej
                                            wiedzy o wzroku by ocenić zagrożenie.

                                            Nelsonek: Ciagnac "przepychanke" powiem: ginekolog doskonale wie o tym jakiego
                                            rodzaju zagrozenia niesie za soba patologiczna ciaza, natomiast ogolna wiedza
                                            okulisty w tym wzgledzie moze okazac sie niewystarczajaca do stanowczego
                                            stwierdzenia, ze to ciaza wlasnie, a nie inny czynnik, powaznie zagraza zdrowiu
                                            matki. Sadze, ze konsylium jakie zebraloby sie w sprawie pani Ani zawieralby w
                                            sobie zarowno okulistow, jak i ginekologow.

                                            Xtrin: To jest bardzo adekwatne porównanie co starałam się już wcześniej wyjaśnić.

                                            Nelsonek: Ja rozumiem, ze uwazasz porownanie za trafione, jednak chyba nie
                                            chcesz powiedziec, ze ginekolog jest swiadkiem takim jak murarz?

                                            Xtrin: Tylko do 128m.

                                            Nelsonek: ? :]

                                            Xtrin: Nie rozumiem sensu obecnego prawa, nie jestem więc w stanie odpowiedzieć
                                            co w nim opwinno decydować. Jak dla mnie pytanie jest w dużej mierze pozbawione
                                            sensu

                                            Nelsonek: Bez wzgledu czy podzielasz te opinie czy nie to sensem obecnego prawa
                                            jest to, ze plod to tez czlowiek. I pewna grupa osob uznaje, ze ma takie same
                                            prawa jak kobieta. Czy slusznie? Ja uchylam sie od odpowiedzi na to pytanie.
                                            Pisalem dlaczego.
                                            • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:23
                                              Zapominasz o tych, którzy głoszą, że płód ma większe prawa niż kobieta.
                                              • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:33
                                                Ja tam nie jestem pewien co oni glosza. Ale chyba nie odmawiaja kobiecie prawa
                                                do zycia?
                                                • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:40
                                                  Stawiają prawo do życia embrionu ponad prawo do życia kobiety. KRK np. nie
                                                  dopuszcza aborcji nawet dla ratowania zycia kobiety.
                                                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:53
                                                    Widze, ze pojecia "embrion", "zygota", "plod" sa dla Ciebie synonimami. Tez tak
                                                    mozna.
                                                    Koncze dyskusje o ideologii. To teat na osobny watek.
                                                  • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 14:06
                                                    Nie dla mnie, tylko dla "obrońców życia". To oni dążą do pełnej ochrony
                                                    "nienarodzonych" od momentu poczęcia nawet kosztem życia kobiety. Prywatnie znam
                                                    jeszcze jeden przypadek, kiedy pobożni ginekolodzy usilnie się starali uchronić
                                                    przed aborcją embrion, który i tak nie zdążyłby osiągnąć zdolności do utrzymania
                                                    się przy życiu, bo matce w przypadku niewykonania aborcji zostałoby na to zbyt
                                                    mało życia.
                                                    Włosy mi stanęły na głowie, kiedy jakiś katolicki ginekolog wyrażał swoje
                                                    ogromne wątpliwości, czy można usunąć ciążę pozamaciczną.
                                                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 15.10.07, 10:46
                                                    Wdakra: Nie dla mnie, tylko dla "obrońców życia"

                                                    Nelsonek: Alez dla Ciebie.
                                                    Tutaj piszesz: "Stawiają prawo
                                                    do życia EMBRIONU [obroncy zycia - przyp. Nelsonek] ponad prawo do
                                                    życia kobiety."
                                                    A tutaj z kolei posunelas sie
                                                    nieco dalej: "Tylko prawo kobiety do aborcji na zyczenie może w
                                                    naszym kraju uchronić kobiety przed okaleczaniem i mordowaniem w
                                                    imię ochrony zygoty.", czyli twierdzisz, ze ktokolwiek popiera
                                                    zamordowanie kobiety w imie obrony zycia zygoty. Kto taki? I nie
                                                    wiem czy sie orientujesz, ale w przypadku gdy zabije sie kobiete
                                                    zygota rowniez "umrze".
                                                  • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 13:44
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > Wdakra: Nie dla mnie, tylko dla "obrońców życia"
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Alez dla Ciebie.

                                                    Nieprawda. To nie ja stawiam znak równości między zygotą i dzieckiem.

                                                    > czyli twierdzisz, ze ktokolwiek popiera
                                                    > zamordowanie kobiety w imie obrony zycia zygoty. Kto taki? I nie
                                                    > wiem czy sie orientujesz, ale w przypadku gdy zabije sie kobiete
                                                    > zygota rowniez "umrze".
                                                    >
                                                    Nie czytasz uważnie "nelsonku". Napisałam, że znam osobiście taki przypadek,
                                                    kiedy pobożni obrońcy życia usiłowali nie dopuścić do aborcji u kobiety, która
                                                    bez tego nie przezyłaby dość długo, żeby embrion osiągnął zdolność do przeżycia
                                                    poza macicą, co jest równoznaczne z tym, że też by obumarł, tyle że dopiero po
                                                    śmierci kobiety i w sposób naturalny.
                                                    KRK sprzeciwia się aborcji bez względu na okoliczności i zaawansowanie ciąży, a
                                                    więc juz od poczęcia (czyli w stadium zygoty) również wtedy, kiedy aborcja jest
                                                    niezbędna dla ratowania życia kobiety.
                                                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 16:14
                                                    Wdakra: Nieprawda. To nie ja stawiam znak równości między zygotą i
                                                    dzieckiem.

                                                    Nelsonek: A czy ja mowie, ze stawiasz znak rownosci pomiedzy zygota
                                                    a dzieckiem? Gdzie? Twierdze jedynie, iz stosujesz pojecia "zygota"
                                                    i "embrion" jako synonimy. A to swiadczy o totalnej ignorancji.

                                                    Wdakra: Nie czytasz uważnie "nelsonku".

                                                    Nelsonek: Alez czytam uwaznie, tylko Ty masz trudnosci ze
                                                    zrozumieniem co sie do Ciebie pisze. Nie przejmuj sie: mi tez sie to
                                                    zdarza.

                                                    Wdakra: Napisałam, że znam osobiście taki przypadek, kiedy pobożni
                                                    obrońcy życia usiłowali nie dopuścić do aborcji u kobiety(...)

                                                    Nelsonek: Ciekawe na jakiej podstawie twierdzisz, ze pobozni. No ale
                                                    niech bedzie. A i najwazniejsze: kobieta usunela ciaze czy nie?

                                                    Wdakra: KRK sprzeciwia się aborcji bez względu na okoliczności i
                                                    zaawansowanie ciąży

                                                    Nelsonek: A co? Nie wolno im wyrazac swojego pogladu w tej kwestii?
                                                  • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:06
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > Twierdze jedynie, iz stosujesz pojecia "zygota"
                                                    > i "embrion" jako synonimy. A to swiadczy o totalnej ignorancji.
                                                    >
                                                    Chyba coś źle odczytałeś.

                                                    >
                                                    > Nelsonek: Ciekawe na jakiej podstawie twierdzisz, ze pobozni.

                                                    Na takiej, że poczyniwszy kroki dla zabieżenia aborcji dali na mszę o cudowne
                                                    ocalenie kobiety i jej "dziecka".

                                                    > A i najwazniejsze: kobieta usunela ciaze czy nie?

                                                    A jakie to ma znaczenie?

                                                    > Wdakra: KRK sprzeciwia się aborcji bez względu na okoliczności i
                                                    > zaawansowanie ciąży
                                                    >
                                                    > Nelsonek: A co? Nie wolno im wyrazac swojego pogladu w tej kwestii?
                                                    >
                                                    Odpowiedziałam na Twoje pytanie:
                                                    "czyli twierdzisz, ze ktokolwiek popiera
                                                    zamordowanie kobiety w imie obrony zycia zygoty. Kto taki?"

                                                    Czy nawoływanie do mordowania jest realizacją prawa do wyrażania poglądów?
                                                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:20
                                                    Wdakra: Chyba coś źle odczytałeś.

                                                    Nelsonek: Byc moze zle sie wyrazilas.

                                                    Wdakra: Na takiej, że poczyniwszy kroki dla zabieżenia aborcji dali
                                                    na mszę o cudowne ocalenie kobiety i jej "dziecka".

                                                    Nelsonek: Rozumiem, ze ktos ich sledzil. :]

                                                    Wdakra: A jakie to ma znaczenie?

                                                    Nelsonek: Zakladam, ze usunieto ciaze. Czyli Twoj przyklad czego
                                                    niby ma dowodzic? Choc przyznaje - moge blednie zakladac.

                                                    Wdakra: Czy nawoływanie do mordowania jest realizacją prawa do
                                                    wyrażania poglądów?

                                                    Nelsonek: Kompletnie nie rozumiesz stanowiska KRK. KRK wyraza nieco
                                                    inny poglad niz "mordowanie kobiety w imie obrony zycia plodu".
                                                    Nadal odmawiasz prawa do gloszenia swoich, nawet najbardziej
                                                    kontrowersyjnych, pogladow?
                                                  • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:34
                                                    nelsonek napisał:
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Zakladam, ze usunieto ciaze. Czyli Twoj przyklad czego
                                                    > niby ma dowodzic? Choc przyznaje - moge blednie zakladac.
                                                    >
                                                    Tego, że "obrońcy życia" przedkładają prawa embrionu nad prawa kobiet i w imię
                                                    ochrony tegoż embrionu okaleczają i mordują kobiety.

                                                    >
                                                    > Wdakra: Czy nawoływanie do mordowania jest realizacją prawa do
                                                    > wyrażania poglądów?
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Kompletnie nie rozumiesz stanowiska KRK. KRK wyraza nieco
                                                    > inny poglad niz "mordowanie kobiety w imie obrony zycia plodu".

                                                    Doskonale rozumiem stanowisko KRK. Taki jest sens jego nauczania, choć ustrojony
                                                    w pozory szlachetnej "obrony życia". Aż się prosi przypomnieć o poznawaniu po
                                                    owocach.
                                                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:40
                                                    Wdakra: Tego, że "obrońcy życia" przedkładają prawa embrionu nad
                                                    prawa kobiet i w imię ochrony tegoż embrionu okaleczają i mordują
                                                    kobiety.

                                                    Nelsonek: Czyli rozumiem, ze dobrze zalozylem. A skoro tak to Twoj
                                                    przyklad dowodzi, ze zadne krzyki obroncow zycia nie pomoga. I
                                                    bardzo dobrze.

                                                    Wdakra: Doskonale rozumiem stanowisko KRK. Taki jest sens jego
                                                    nauczania, choć ustrojony w pozory szlachetnej "obrony życia". Aż
                                                    się prosi przypomnieć o poznawaniu po owocach.

                                                    Nelsonek: Jesli rozumiesz to stanowisko to rozumiesz tez, ze nie
                                                    nawoluja oni do mordowania kogokolwiek. A juz na pewno nie kobiety.
                                                  • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:46
                                                    nelsonek napisał:
                                                    >
                                                    > Nelsonek: Jesli rozumiesz to stanowisko to rozumiesz tez, ze nie
                                                    > nawoluja oni do mordowania kogokolwiek. A juz na pewno nie kobiety.
                                                    >

                                                    Jestem przeciwnego zdania.
                                                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:53
                                                    Twoje przeciwne zdanie nijak sie ma do rzeczywistosci. Chyba
                                                    zaczynam rozumiec: nie odrozniasz pojec "mordowanie kobiety"
                                                    od "ratowanie nienarodzonego dziecka".

                                                    wdakra napisała:
                                                    > Jestem przeciwnego zdania.
                                                  • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 21:24
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > nie odrozniasz pojec "mordowanie kobiety"
                                                    > od "ratowanie nienarodzonego dziecka".

                                                    Mordowaniem kobiet nazywam doprowadzanie do śmierci kobiet pod pozorem ochrony
                                                    życia embrionu manipulacyjnie, wbrew prawidłowej nomenklaturze, nazywanego przez
                                                    antyaborcjonistów "dzieckiem". Nie ma to nic wspólnego z ratowaniem tego
                                                    embrionu, bo dotyczy również sytuacji, gdy nie ma szans na przeżycie jak sam
                                                    słusznie zauwazyłeś. Dlatego też używając wymyślonego przez abtyaborcjonistów
                                                    określenia "obrońcy życia" biorę go w nawias.
                                                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 21:48
                                                    Mozesz "ratowanie embrionu" rowniez nazywac "ladowaniem na Ksiezycu", tylko, ze
                                                    to nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia. Ale juz mniejsza o to. Kobiety w
                                                    ciazy maja takie a nie inne prawa w Polsce i nikt, poki co, tego nie zmieni. Ale
                                                    moze w przyszlosci. Kto wie?

                                                    wdakra napisała:
                                                    > Mordowaniem kobiet nazywam doprowadzanie do śmierci kobiet pod pozorem ochrony
                                                    > życia embrionu manipulacyjnie, wbrew prawidłowej nomenklaturze, nazywanego prze
                                                    > z
                                                    > antyaborcjonistów "dzieckiem". Nie ma to nic wspólnego z ratowaniem tego
                                                    > embrionu, bo dotyczy również sytuacji, gdy nie ma szans na przeżycie jak sam
                                                    > słusznie zauwazyłeś. Dlatego też używając wymyślonego przez abtyaborcjonistów
                                                    > określenia "obrońcy życia" biorę go w nawias.
                                • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:19
                                  >
                                  > Nelsonek: Uwazasz, ze zdrowy rozsadek, albo ludzkie wspolczucie powinno
                                  > decydowac o prawie do aborcji?
                                  >

                                  A Ty uważasz, że decyzje w takich sprawach powinny być sprzeczne ze zdrowym
                                  rązsądkiem?
                                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:22
                                    Mysle, ze takie decyzje powinien podejmowac kompetentny czlowiek, a nie jakis
                                    rozsadek.
                                    • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:25
                                      Czy człowiek pozbawiony rozsądku może podjąć prawidłową decyzję?
                                      • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:32
                                        To nadal decyzje podejmuje kompetentny czlowiek a nie rozsadek. Na jakiej
                                        podstawie sadzisz, ze ginekolog byl nierozsadny? Bo rozumiem, ze w tym
                                        kontekscie pytasz. Jakie ku temu masz podstawy?
                                        • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:42
                                          Takie, że podjął nierozsądną decyzję.
                                          • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:48
                                            Na jakiej podstawie sadzisz, ze podjal nierozsadna decyzje?
                                            • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:56
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=70193572&a=70428531
                                              • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:57
                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=70193572&a=70430863
    • matylda1001 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 18:09
      Nelsonek, Ty z góry przyjąłeś, że skoro pani Alicja coś tam jeszcze
      widzi to wszystko w porządku. Nie chcesz zauważyć, że w stosunku do
      Niej Państwo zlamało prawo. Ośmieszasz się tym, że nie potrafisz
      tego pojąć. Co do zagrożenia życia... Wyobraż sobie taką sytuację.
      Kobieta zachodzi w ciążę ale panicznie nie chce tego dziecka. Nie
      chce i już. Jej psychika odmawia współdziałania z macicą, która
      rośnie i przepełnia ją wstrętem do życia. Kobieta grozi, że popełni
      samobójstwo a badający ją psychiatra stwierdza, że ona może to
      samobójstwo popełnić. Ginekolog jednak stwierdza, że ciąża zdrowiu
      kobiety nie zagraża bo rozwija się prawidłowo. Czy taka ciąża jest
      zagrożeniem dla zdrowia i życia kobiety? A może wolałbyś żeby takiej
      nieszczęśnicy przydzielić żandarma, który będzie ją pilnował dzień i
      noc do chwili porodu? Może ją potraktować jako inkubator i przykuć
      do ściany na te marne kilka miesięcy? Nie wiem czy facet potrafi to
      zrozumieć. No, chyba że Nelsonek (tak jak Kopernik) jest kobietą.
      • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 19:44
        Przyjalem jedynie to, ze byly dwie sprzeczne opinie lekarzy. Nie bylo kogos kto
        ten spor mogl rozstrzygnac. Dlatego tez twierdzenie, ze pani Ala stracila wzrok
        przez ciaze jest pozbawione podstaw - podwazasz wtedy opienie kompetnentnego
        lekarza. Jednoczesnie nie mozna powiedziec, ze pani Ala stracila wzrok z powodu
        innego niz ciaza bo wtedy podwaza sie opinie innego specjalisty. Rozumiesz?
        Wobec pani Ali zlamano prawo dlatego, ze polskie ustawodastwo bylo ulomne w tej
        kwestii. I wlasnie dlatego to niekt inny, tylko Ty sie tutaj osmieszasz.
        A moja opinia w sprawie dopuszczalnosci przerywania ciazy to zupelnie inna sprawa.
        • matylda1001 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 23:35
          Jesteś już blisko. Właśnie dlatego, że państwo polskie nie zapewniło
          mozliwości skonfrontowania opinii dwóch lekarzy przed jaimś trzecim,
          niezależnym, dlatego że w polskim prawie nie przewidziano instytucji
          odwoławczej polskie społeczeńtwo zapłaci pan Alicji odszkodowanie. I
          słusznie. Brak poszanowania dla człowieka powinno sie karać. Co do
          skutków jakie spowodowała ciąża u pani Alicji. Jeżeli jest nawet
          cien zagrożenia zdrowia czy życia, nawet setna procenta to nikt nie
          ma prawa zmuszać kobiety do podejmowania ryzyka. Wybór powinien byc
          jej świętym prawem. Wszak to jej zdrowie i życie i wszyscy moraliści
          powinni wsadzić buzie w kubeł. Nie ich zasmarkana sprawa. Co do mnie
          jestem przekonana, że wzrok pani Alicji uległ pogorszeniu z powodu
          idiotycznejdecyzji świętoszkowatego konowała i powinien być za to
          ukarany. Za to, że jego decyzja nie miala podstaw medycznych tylko
          światopoglądowe.
          • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 12.10.07, 23:44
            Matylda1001: Jesteś już blisko.

            Nelsonek: Caly czas bylem.

            Matylda1001: Właśnie dlatego, że państwo polskie nie zapewniło mozliwości
            skonfrontowania opinii dwóch lekarzy przed jaimś trzecim, niezależnym, dlatego
            że w polskim prawie nie przewidziano instytucji odwoławczej polskie społeczeńtwo
            zapłaci pan Alicji odszkodowanie. I słusznie.

            Nelsonek: Tez sadze, ze slusznie. Ale na tej podstawie nie mozna twierdzic, ze
            aborcja pani Ali sie nalezala. I o to caly czas mi chodzi.

            Matylda1001: Jeżeli jest nawet cien zagrożenia zdrowia czy życia, nawet setna
            procenta to nikt nie ma prawa zmuszać kobiety do podejmowania ryzyka.

            Nelsonek: W to podpada zdecydowana wiekszosc ludzkich ciaz. A ja nie jestem
            zwolennikiem aborcji jako swego rodzaju srodka antykoncepcyjnego.

            Matylda1001: Co do mnie jestem przekonana, że wzrok pani Alicji uległ
            pogorszeniu z powodu idiotycznejdecyzji świętoszkowatego konowała i powinien być
            za to ukarany.

            Nelsonek: Wreszcie przyznalas sie, ze mowisz o przekonaniach a nie o stanie
            faktycznym. Tylko po co bylo mowic, ze sie osmieszam?

            Matylda1001: Za to, że jego decyzja nie miala podstaw medycznych tylko
            światopoglądowe.

            Nelsonek: Alez tego nie wiemy. Nie bylo instytucji odwolawczej, nie bylo
            konsylium, nie bylo decyzji. ZADNEJ. Dlatego tez twierdze, ze powyzsze zdanie
            wyczytalas na dnie filiznaki z fusami od kawy.
            • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 15:28
              > Matylda1001: Jeżeli jest nawet cien zagrożenia zdrowia czy życia, nawet setna
              > procenta to nikt nie ma prawa zmuszać kobiety do podejmowania ryzyka.
              >
              > Nelsonek: W to podpada zdecydowana wiekszosc ludzkich ciaz.

              Pewnie wszystkie.
              I tutaj leży wielki problem z obecną ustawą - owo zagrożenie zdrowia to kwestia
              wysoce uznaniowa i indywidualna. Gdzie dokładnie ma leżeć owa granica? Czy
              pogorszenie się wzroku już wystarcza, czy musi być totalna ślepota? Jakie muszą
              być na to szanse? 1%? 50%? 100%? Kto ma oceniać na jaką utratę zdrowia dana
              kobieta może sobie "pozwolić"?
              Oczywiście, można ustanawiać konsylia, które po długich debatach i przejrzeniu
              ton dokumentacji medycznej wydadzą wyrok. Ale to w zasadzie niewiele zmienia -
              wciąż granica pozostaje rozmyta.

              Prawo przyzwalające na aborcję na życzenie jest sprawiedliwe i proste - niech tą
              decyzję podejmuje każda kobieta indywidualnie, we własnym sumieniu.
              • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 15:38
                Ja, W TYM WATKU powstrzymuje sie jak moge od wyrazenia wlasnej opinii w sprawie
                dopuszczalnosci aborcji. I niech tak pozostanie.
                Nie wiem czy zauwazylas, ale obalam teorie gloszace, ze oto ETPC uznal, ze
                polska ustawa aborcyjna jest zbyt restrykcyjna.
                • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 17:08
                  nelsonek napisał:
                  > Ja, W TYM WATKU powstrzymuje sie jak moge od wyrazenia wlasnej opinii
                  > w sprawie dopuszczalnosci aborcji. I niech tak pozostanie.

                  To co wyraziłam wcześniej było nie moją ideologiczną w tej kwestii postawą, a
                  zauważeniem pewnej niesprawiedliwości w obowiązującym systemie.

                  > Nie wiem czy zauwazylas, ale obalam teorie gloszace, ze oto
                  > ETPC uznal, ze polska ustawa aborcyjna jest zbyt restrykcyjna.

                  Można w pewnym stopniu tej tezy bronić - tryb odwoławczy uczyni ustawę nieco
                  mniej restrykcyjną.
                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 19:08
                    Wlasciwie to tylko Ty "bronisz sie" w ten sposob. A w doslownym rozumieniu slowa
                    obrona, nie uwazam bys przyjea taka wlasnie postawe, ale mniejsza o to. Zgodzisz
                    sie chyba, ze wlasciwie zadna organizacja feministyczna na przyklad, nie
                    krytykowala tej ustawy ze wzgledu na brak trybu odwolawczego. Feministki
                    nawoluja raczej do nieco czego innego. Zreszta: sadzac po wypowiedziach
                    niektorych osob w tym watku (ale nie tylko) dochodze do wniosku, ze ETPC uznal
                    cos wiecej niz tylko prawo do trybu odwolawczego. A udawadnianie na sile, ze to
                    ginekolog sie pomylil a okulista mial racje (albo na odwrot) w tym konkretnym
                    przypadku jest zalosne. Nie widze podstaw do takiego stwierdzenia. No chyba, ze
                    ktos zaglebil sie dokumentacje medyczna. A do tego nikt sie tutaj nie przyznaje.
              • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:28
                xtrin napisała:
                >
                > Prawo przyzwalające na aborcję na życzenie jest sprawiedliwe i proste - niech t
                > ą
                > decyzję podejmuje każda kobieta indywidualnie, we własnym sumieniu.

                Zgadzam się całkowicie. Tylko prawo kobiety do aborcji na zyczenie może w naszym
                kraju uchronić kobiety przed okaleczaniem i mordowaniem w imię ochrony zygoty.
                • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:37
                  Podaj choc jeden przypadek zamordowania kobiety w imie ochrony ZYGOTY. JEDEN.
                  • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:48
                    Aneta z Piły.
                    • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:51
                      LOL. A moze jakis realny przyklad? I pamietaj, ze sama mowisz o ZYGOCIE i o nia
                      pytam.
                      • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:24
                        Ten przykład jest bardzo realny i w myśl ideologii antyaborcjonistów tak należy
                        postępować od momentu poczęcia, a więc również wtedy, gdy embrion jest w fazie
                        zygoty.
                        • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:28
                          1. A coz to takiego "embrion w fazie zygoty"? Ktos kogos zabil w
                          imie obrony zygoty? Kto?
                          2. Ja znam przyklad Joli z Nowego Sacza, ktorej odmowiono prawa do
                          aborcji i wszystko dobrze sie skonczylo. I czego to dowodzi?

                          wdakra napisała:
                          > Ten przykład jest bardzo realny i w myśl ideologii
                          antyaborcjonistów tak należy
                          > postępować od momentu poczęcia, a więc również wtedy, gdy embrion
                          jest w fazie
                          > zygoty.
                          • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:40
                            nelsonek napisał:

                            > 1. A coz to takiego "embrion w fazie zygoty"?

                            mam Ci robic wykład z biologii?

                            > Ktos kogos zabil w
                            > imie obrony zygoty? Kto?

                            Antyaborcjoniści.

                            > 2. Ja znam przyklad Joli z Nowego Sacza, ktorej odmowiono prawa do
                            > aborcji i wszystko dobrze sie skonczylo. I czego to dowodzi?

                            Niczego prócz tego, ze miała fart.
                            • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:51
                              Wdakra: mam Ci robic wykład z biologii?

                              Nelsonek: Wystarczy, ze odpowiesz na pytanie: "coz to takiego
                              embrion w fazie zygoty?"

                              Wdakra: Antyaborcjoniści.

                              Nelsonek: Alez konkretnie. Kto, gdzie i kiedy?

                              Wdakra: Niczego prócz tego, ze miała fart.

                              Nelsonek: A co z przykladem Anety z Pily? Zabito ja? Ratujac ZYGOTE?
          • Gość: piatnica Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: 195.117.232.* 13.10.07, 10:29
            Jeżeli jest nawet
            > cien zagrożenia zdrowia czy życia, nawet setna procenta to nikt
            nie
            > ma prawa zmuszać kobiety do podejmowania ryzyka.

            Taki sam cień zagrożenia wystapi również przy usunięciu ciąży, które
            przeciez jest ingerencją w naturalny stan organizmu, i jak przy
            kazdym zabiegu istnieje prawdfopodobieństwo niepowodzenia.
            • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 14:19
              Zainteresowana kobieta powinna być poinformowana o jednym i drugim zagrożeniu i
              to ona ma prawo podjąć decyzję, bo to jej zdrowie.
              • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 14:36
                Jak ten poglad ma sie do wyroku ETPC? Albo jak wyrok ETPC ma sie do
                tego pogladu?
                • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:31
                  A musi się jakoś mieć?
                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:35
                    Czyli przyjmujesz, ze nasze poglady nie musza miec wiele wspolnego z wyokiem?
                    • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:47
                      Oczywiście, że nie, skoro dyskusja nie jest ograniczona do komentowania samego
                      wyroku.
                      • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:55
                        Nie. To Ty schodzisz na tematy poboczne. I probujesz mnie (byc moze
                        nieswiadomie) w nie wciagnac. Proponuje jeszcze raz przeczytac chocby tytul tego
                        watku: "Sprawa Alicji Tysiac raz jeszcze".
                        • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 14:21
                          Sprawa Alicji Tysiąc nie rozgrywa się w próżni, nie ma ięc powodu, żeby nie
                          dyskutować o tym wszystkim, co ma z nią jakiś związek.
                          • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 14:47
                            Spoko. Ja, w tym watku, nie podejmuje sie ideologicznych dyskusji.
      • Gość: brum Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: *.chello.pl 13.10.07, 12:20
        matylda1001 napisała:

        > Nelsonek, Ty z góry przyjąłeś, że skoro pani Alicja coś tam jeszcze
        > widzi to wszystko w porządku. Nie chcesz zauważyć, że w stosunku do
        > Niej Państwo zlamało prawo. Ośmieszasz się tym, że nie potrafisz
        > tego pojąć.

        Nie jestem adwokatem Nelsonka, ale czytając twoje brednie nóż się w kieszeni
        otwiera! Gdzie wyczytałaś kobieto te herezje? Gdzie Nelsonek tak właśnie
        napisał? Rzeczowo i konsekwentnie prezentuje swoje racje w oparciu o fakty.
        Fakty, rozumiesz? I ma rację! Ty nie. Stawianie zarzutu, że Nelsonek nie
        dostrzega faktu złamania prawa, podczas gdy to właśnie on, wyjaśnia na czym to
        złamanie prawa polegało, graniczy z bezczelnością. Przykro mi, ale to ty się
        ośmieszasz. A przecież jesteś mądrą, doświadczoną kobietą, skąd zatem ten nagły
        spadek formy intelektualnej?
        • matylda1001 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 15.10.07, 13:23
          Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze.
          Autor: nelsonek☺ 12.10.07, 14:39 Dodaj do ulubionych Skasujcie
          Odpowiedz cytując Odpowiedz

          Droga Wdakro!
          1. Po to by stwierdzic czy komus "nalezy sie" aborcja czy nie
          potrzebna jest opinia lekarza. W przypadku pani Ali opinie lekarzy
          byly sprzeczne. Europejski Trybunal Praw Czlowieka nie wypowiedzial
          sie, w przypadku pani Ali czy byly podstawy do uznania prawa pani
          Ali do aborcji, a uznal ze zabraklo instytucji odwolawczej ktora
          rozstrzygnelaby spor jaki powstal pomiedzy lekarzami. Skoro
          specjalisci nie mieli nawet szans sie wypowiedziec to na jakiej
          podstawie Ty twierdzisz, ze pani Ala miala prawo do aborcji? Ja tego
          nie wiem.


          "brum", czy tej wypowiedzi "nelsonka" bronisz? Moim zdaniem prawo
          złamano przynajmniej dwa razy. Raz w chwili gdy nie wzięto pod uwagę
          opinni okulisty, który jako jedyny mial w tej sprawie coś do
          powiedzenia a drugi raz gdy nie stworzono pani Alicji możliwości
          skonsultowania tej diagnozy z innymi OKULISTAMI. Nelsonek twierdzi,
          że opinie lekarzy były sprzeczne. Otóż nie było sprzecznych opinii
          bo w sprawie wypowiedział się tylko jeden okulista. Wypowiedz
          ginekologa w ogóle w tym przypadku nie powinna byc brana pod uwagę
          bo chodziło o oczy a nie narządy rodne. Nelsonek pyta: "Skoro
          specjalisci nie mieli nawet szans sie wypowiedziec to na jakiej
          podstawie Ty twierdzisz, ze pani Ala miala prawo do aborcji?"
          Wprawdzie pytanie było do "wdykry" ale ja odpowiem tak: Ja twierdzę,
          że pani Ala miała prawo do aborcji na podstawie tego co stwierdził
          okulista czyli jedyny możliwy ekspert w tej sprawie. Gdyby zebrało
          sie konsylium złożone z dziesięciu okulistów, każdy powiedziałby to
          samo bo to oczywiste.
          Tak więc te nelsonkowe fakty są mocno naciągnięte.

          • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 15.10.07, 17:58
            Matylda1001: Moim zdaniem prawo złamano przynajmniej dwa razy.

            Nelsonek: To pozostanie tylko Twoja opinia. ETPC uznal inaczej. I to
            jego decyzja pozostaje wiazaca.

            Matylda1001: Nelsonek twierdzi, że opinie lekarzy były sprzeczne.
            Otóż nie było sprzecznych opinii bo w sprawie wypowiedział się tylko
            jeden okulista

            Nelsonek: Ale to inny specjalista, czyli ginekolog stwierdzil
            inaczej. Sadzisz, ze uznal on, ze aborcja sie nalezy i dlatego
            odmowil jej wykonania? Prosze nie zartuj.

            Matylda1001: Ja twierdzę, że pani Ala miała prawo do aborcji na
            podstawie tego co stwierdził okulista czyli jedyny możliwy ekspert w
            tej sprawie.

            Nelsonek: A ja twierdze, ze kompetencje obu lekarzy (okulisty i
            ginekologa) sa wystarczajace do wypowiadania sie w tej kwestii.
            Czyli, wbrew temu co piszesz spor powstal. Bo gdyby go nie bylo to
            ciaza pani Ali zostalaby usunieta. Rozumiesz?

            Matylda1001: Gdyby zebrało sie konsylium złożone z dziesięciu
            okulistów, każdy powiedziałby to samo bo to oczywiste.

            Nelsonek: To oczywiscie oczywista oczywistosc. Ale nie dla mnie. Ja
            tego NIE WIEM.

            Matylda1001: Tak więc te nelsonkowe fakty są mocno naciągnięte.

            Nelsonek: Fakty nie sa naciagniete. Tylko Ty wychodzisz z zalozenia,
            ze sad sadem, ale sprawiedliwosc musi byc po mojej stronie.
          • chwila.pl Z faktami sie nie dyskutuje 15.10.07, 19:04
            matylda1001 napisała:

            > Moim zdaniem prawo złamano przynajmniej dwa razy. Raz w chwili gdy
            > nie wzięto pod uwagę
            > opinni okulisty, który jako jedyny mial w tej sprawie coś do
            > powiedzenia a drugi raz gdy nie stworzono pani Alicji możliwości
            > skonsultowania tej diagnozy z innymi OKULISTAMI.

            Fakty są inne, a z faktami się nie dyskutuje...
            W lutym 2000 lekarz stwierdził, że Alicja Tysiąc jest w ciąży. Trzech okulistów
            NIEZALEŻNIE uznało, że kolejna ciąża może zagrozić zdrowiu kobiety powodując
            utratę wzroku. Alicja Tysiąc poprosiła ich o wydanie dokumentu, pozwalającego na
            legalne usunięcie ciąży ze względów zdrowotnych w publicznym zakładzie opieki
            zdrowotnej, ale okuliści ODMÓWILI. Czyli nie było ŻADNEGO dokumentu od
            okulisty, na temat którego toczy się zażarta dyskusja, nieprawdą jest również,
            że nie konsultowała opinii jednego okulisty z innymi....

            W końcu po wizytach u wielu lekarzy INTERNISTA wydał jej zaświadczenie.
            Zgodnie z Ustawą z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu
            ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz.U. Nr 17, poz. 78 ze
            zm.) aborcja może zostać przeprowadzona legalnie, jeżeli stanowi zagrożenie dla
            życia lub zdrowia kobiety ciężarnej (do chwili osiągnięcia przez płód zdolności
            do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej).

            W ciągu dwóch miesięcy trwania ciąży wzrok Alicji Tysiąc pogorszył się,
            zwiększając wadę do -24 dioptrii. Matka dwojga dzieci zwróciła się o pomoc do
            Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która WSKAZAŁA jej szpital,
            gdzie wykonywane są legalne zabiegi usunięcia ciąży. Z zaświadczeniem od
            INTERNISTY 26 kwietnia 2000 roku Alicja Tysiąc udała się do oddziału
            neonatologicznego w warszawskim szpitalu publicznym im. prof. W. Orłowskiego
            przy ulicy Czerniakowskiej[3], gdzie zbadał ją ginekolog. Lekarz odmówił jej
            prawa do przeprowadzenia legalnej aborcji, uznając, że zagrożenie dla zdrowia
            Alicji Tysiąc jest niewystarczające, aby uzasadnić usunięcie ciąży. Na
            zaświadczeniu od INTERNISTY zaznaczył, że się z nim nie zgadza, przez co
            uniemożliwił wykonanie zabiegu w innej placówce publicznej służby zdrowia.
            Na marginesie tej sprawy...
            Pisałam już o niesmaku spowodowanym postawą Federacji na rzecz Kobiet i
            Planowania Rodziny w omawianej sprawie. W okresie ciąży tej biednej kobiety,
            cała ich "opieka" sprowadziła się do wskazania szpitala, gdzie mogła legalnie
            dokonać aborcji. Dlaczego na tym poprzestano, dlaczego nie interweniowano po
            skandalicznej odmowie ginekologa, który przyjął ją na korytarzu, nawet nie
            zapraszając do swego gabinetu? Odpowiedź jest równie gorzka co oczywista.
            Doprowadzając do szczęśliwego rozwiązania problemu p. Alicji nie miałyby panie z
            Federacji okazji do medialnego szumu, do rozgłosu i zaistnienia w świadomości
            biednych kobiet jako męża opatrznościowego ratującego z opresji, przynoszącego
            pomoc i wsparcie. Może jestem niesprawiedliwa, ale tak to właśnie widzę.

            • chwila.pl ERRATA 15.10.07, 19:14
              Wypadło jedno słowo: początkowo.
              Odpowiednia fraza powinna mieć postać:
              który początkowo przyjął ją na korytarzu, nawet nie zapraszając jej do swego
              gabinetu?
            • xtrin Re: Z faktami sie nie dyskutuje 15.10.07, 20:37
              chwila.pl napisała:
              > Lekarz odmówił jej prawa do przeprowadzenia legalnej aborcji,
              > uznając, że zagrożenie dla zdrowia Alicji Tysiąc jest niewystarczające,
              > aby uzasadnić usunięcie ciąży.

              Esencją problemu jest to "niewystarczające". Tutaj nie chodzi o ocenę samego
              zagrożenia, która całkiem możliwe, że była podobna. Tutaj chodzi o to, że lekarz
              jest władny oceniać czy jego zdaniem (kwestia widzimisie, a nie wiedzy
              medycznej) to już wystarcza czy nie. Dla jednego zagrożenie pogorszeniem się
              wzroku o dwie dioptrie będzie wystarczające, dla innego zagrożenie totalną
              ślepotą nie będzie.
              Jak pisałam wcześniej - jedynym rzeczywistym i sprawiedliwym rozwiązaniem jest
              tutaj wprowadzić aborcję "na życzenie" i pozwolić kobietom decydować we własnym
              sumieniu co jest już "wystarczające" a co nie. Jeżeli jednak mamy wciąż ten nasz
              nieszczęsny "kompromis" to przynajmniej powinno się - w zgodzie z wyrokiem
              Trybunału - stworzyć odpowiedni tryb odwoławczy w którym większa ilość lekarzy
              wypowiedziałaby się czy to "wystarcza".
              • nelsonek Re: Z faktami sie nie dyskutuje 15.10.07, 20:52
                Mialem nie ideologizowac, ale wybacz - powstrzymac sie nie moge. Jesli
                opowiadasz sie za aborcja na zyczenie to w jakim zakresie? Osmiomiesieczny plod
                tez czy nie? Siedmiomiesieczny? czy trzymiesieczny? Gdzie, Twoim zdaniem lezy
                granica aborcji na zyczenie? I dlaczego.
                • xtrin Re: Z faktami sie nie dyskutuje 15.10.07, 21:25
                  nelsonek napisał:
                  > Mialem nie ideologizowac, ale wybacz - powstrzymac sie nie moge. Jesli
                  > opowiadasz sie za aborcja na zyczenie to w jakim zakresie? Osmiomiesieczny
                  > plod tez czy nie? Siedmiomiesieczny? czy trzymiesieczny?
                  > Gdzie, Twoim zdaniem lezy granica aborcji na zyczenie? I dlaczego.

                  Dwudziesty tydzień, czyli granica przeżywalności z pewnym marginesem
                  "bezpieczeństwa". Jednocześnie wystarczający okres czasu dla kobiety by podjąć
                  decyzję.
        • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 13:32
          Sam piszesz brednie, brum, i w dodatku obrażasz adwersarzy.
          Nelsonek nie opiera się na faktach, tylko neguje fakty, w sprawie których ETPC
          się nie wypowiedział usiłując całą sprawę sprowadzić do wydanego wyroku.
          • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 18:03
            Klamiesz. Niczego nie neguje. Fakty sa takie, ze jeden lekarz
            stwierdza co innego, drugi co innego. Nie widze powodu by
            komukolwiek wierzyc. A z tego nie wynika, ze pani Ala miala prawo do
            aborcji.
            • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 21:41
              To Ty kłamiesz i kręcisz.

              Do tego, żeby coś było faktem nie jest potrzebne orzeczenie sądu, jakby wynikało
              z Twoich wypowiedzi.
              • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 21:53
                W ktorym miejscu klamie oszuscie? Konkretnie. Poki nie odpowiesz na to pytanie
                zwracal sie do Ciebie bede per "klamca".
                To, ze wyciagasz bledne wnioski to juz nie moj problem. Nigdzie nie napisalem,
                ze fakty to tylko te ktore wynikaja z orzeczenia sadu.

                klamca napisała:
                > To Ty kłamiesz i kręcisz.
                >
                > Do tego, żeby coś było faktem nie jest potrzebne orzeczenie sądu, jakby wynikał
                > o
                > z Twoich wypowiedzi.
          • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 18:04
            I jeszcze jedno klamco:
            jakie fakty neguje?
    • Gość: piatnica Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: 195.117.232.* 12.10.07, 18:28
      a mnie ciekawi, co stałoby sie ze wzrokiem pani alicji, gdyby
      usunęła ciążę. Skądinąd wiadomo, że taki szok hormonalny jest dla
      organizmu wielkim obciążeniem i może zaostrzyć choroby istniejące
      lub pobudzić uspione. Sama przez to przeszłam, jakby się kto pytał -
      po usunięciu obumarłej ciąży ektopowej, co jednak miało taki sam
      wpływ na przestrojony hormonalnie organizm, jakby to była ciąża
      niepatologiczna.
    • alina66 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 10:19
      nelsonek,
      to ty facet jesteś??? i do tego dobrze widzący???
      I nigdy nie musiałeś się bać, że oślepniesz - to stąd te poglądy?
      Ja niestety urodzilam się z taką wadą i muszę z nią żyć i się bać.

      Ale z Twojego punktu widzenia jest dla mnie jasne, że nie rozumiesz
      i nigdy nie zrozumiesz, co to jest -26, -14 i dlaczego takie ciąże
      prowadzi okulista i ginekolog, przy czym ocena zagrożenia
      OKULISTYCZNEGO jest dokonywana przez OKULISTĘ. W mojej ciąży badania
      przez okulistę były równie częste jak ginekologa, aczkolwiek nie
      było i nie ma metody aby zapobiec pogorszeniu się wzroku w ciąży.

      Nie wiem, jak wpłynęłaby aborcja na wzrok pani Tysiąc.
      Mnie po usunięciu ciąży ektopowej wzrok się nie pogorszył, a po
      ciąży zakończonej cesarką, jak już pisalam, o 8 dioptrii.
      • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 11:25
        Nie. Jestem niewidoma staruszka w moherowym berecie. A ten tekst
        dyktuje mojemu wnuczkowi, ktory nie ma lewej nogi i ma dysgrafie,
        ale powstale orty usuwamy przy pomocy odpowieniego oprogramowania
        komputerowego.

        A do meritum:
        Ty chyba nigdy nie zrozumiesz, ze decyzje o usunieciu ciazy ma
        podjac kompetentny lekarz. Dwoch kompetentnych lekarzy stwierdzilo
        co innego. Odloz na bok poglady ws aborcji (ktore i tak pewnie mamy
        podobne) i sie zastanow czy w medycynie mozna uogolniac i na
        podstawie samego tylko czynnika wyciagac daleko idace wnioski czy
        tez kazdy przypadek ma byc rozpatrywany osobno z nalezyta
        starannoscia. Bo moim zdaniem nalezy podchodzic indywidualnie. Tak
        postapiono w przypadku pani Ali, ale zabraklo starannosci czyli
        organu, ktory moglby rozstrzygnac spor. A tam maja zasiadac fachowcy
        czyli lekarze, a nie aktywistki taty Rydzyka czy feministki.
        I pytanie na koniec: zapoznalas sie z dokumentacja medyczna
        omawianego przypadku czy nie? Bo jesli nie to przyznasz chyba, ze
        pojecia nie masz o czym piszesz.
        A problemu okulistycznego zdajesz sie sama nie rozumiec skoro
        stawiasz znak rownosci pomiedzy slepota a -26 dioptrii. Wroc do
        szkoly i nie wypisuj glupot.
        • Gość: brum Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: *.chello.pl 13.10.07, 12:09
          Problem polega na tym, że Ty, w przeciwieństwie od atakujących Cię pań,
          rozpatrujesz problem obiektywnie, bezstronnie, po zapoznaniu sie z FAKTAMI.
          Niełatwo jest podejmować polemikę z kimś, kto albo niewiele wie, albo kieruje
          się tylko emocjami. Podziwiam Twoją wytrwałość, podziwiam spokój i opanowanie.
          Przyjmij moje gratulacje!
          Na temat p. Tysiąc powiedziano już chyba wszystko. Wypowiedzieli się jej
          medialni przyjaciele i przeciwnicy, w mniej lub bardziej kulturalny sposób. Po
          co więc w koło Macieju powtarzać aż do upojenia te same treści, po co wdawać się
          w medialne spory na temat, który został już dawno prawnie rozstrzygnięty? Ja
          czuje przesyt, a Ty jeszcze nie?
          • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 13.10.07, 16:32
            Dzieki za uznanie. Z twoich ust to prawdziwy komplement. Jeszcze raz: dzieki.
            Chcialbym zobaczyc miny tych pan gdyby dowiedzialy sie jaki jest moj poglad
            dotyczacy prawa do aborcji.
            Jak widzisz, pomimo tego, ze w temacie pani Ali powiedziano wszystko to sa tacy,
            ktorzy kompletnie nie rozumieja problemu mieszajac wyrok w sprawie braku pewnej
            instacji z prawem do usuniecia ciazy. I tych osob jest bardzo duzo. Zarowno po
            jednej, jak i po drugiej stronie. Jak to mowi jeden pan: "trzeba siac, siac, siac".
            :]
            • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:38
              TS uchylił się od orzeczenia, czy p.Ali aborcja się należała. Nie rozpatrywał
              tej kwestii. Zwracam Ci jednak uwagę na treść wzoru protestu, który wywołał tę
              dyskusję. Skoro ów protest wypacza sens wyroku, to jest naturalną reakcją
              dyskutowanie również o wszystkich kwestiach prawnych dotyczących dopuszczalności
              aborcji w Polsce.
              • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 13:48
                Wdakra: TS uchylił się od orzeczenia, czy p.Ali aborcja się należała.

                Nelsonek: Alez ja to caly czas mowie! I o tej sprawie sie wypowiadam. Gdzie w
                tym watku pisalem o swoim ogolnym pogladzie ws dopuszczalnosci przerywania ciazy?
                • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 14:16
                  Zwracam Ci uwagę, że to oznacza, że nie stwierdził, że się nie należała. Kwestia
                  pozostała nierozstrzygnięta. Ja uważam, ze jest szereg przesłanek wskazujących
                  na to, że jej się należała, natomiast nigdzie nie stwierdziłam, że to wynika z
                  rzeczonego wyroku.
                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 14:48
                    Wdakra: Kwestia pozostała nierozstrzygnięta.

                    Nelsonek: Brawo! Tylko jak do tego ma sie udawadnianie, ze pani Ali "aborcja
                    nalezala sie jak psu buda"? Bo to juz ideologizowanie.
                    • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 14.10.07, 15:06
                      To, że ETPC nie rozstrzygnął tej kwestii nie oznacza, że nie mam prawa wyrażać
                      własnej opinii na ten temat.
                      • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 15.10.07, 08:26
                        Opinie zawsze mozesz wyrazac. W moim przekonaniu to mozesz sobie
                        nawet uwazac, ze w ETPC zasiadaja debile i kretyni, a Polska rzadza
                        masoni i cyklisci. Twoja sprawa. Tyle, ze ja caly czas mowie o tym
                        jaki jest stan faktyczny, a Ty (i nie tylko Ty) piszesz o ideologii.
                        Czyli mowimy o troche czym innym i dlatego nie mozemy dojsc do
                        porozumienia.
                        • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 15.10.07, 10:03
                          Nie. Ty piszesz o stanie prawnym, a ja i parę innych osób o faktach.
                          • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 15.10.07, 10:05
                            A jakie sa fakty? FAKTY.
                            • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 16:52
                              No własnie. Czy jakikolwiek lekarz orzekł, że ciąża nie stanowi zagrożenia dla
                              wzroku p.Alicji?
                              • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:02
                                No z tego co sie orientuje to ginekolog, ktory odmowil prawa do
                                aborcji uznal, ze aborcja sie nie nalezy. Zreszta: zarowno przed jak
                                i po wyroku ETPC sytuacja jest taka, ze to opinia o zagrozeniu zycia
                                lub zdrowia jest powodem do usuniecia ciazy, a nie brak opinii o
                                nieistnieniu takiego zagrozenia.
                                • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:11
                                  Opinię o zagrożeniu zdrowia p.Alicja miała, a stwierdzenie, że nie ma wskazań do
                                  aborcji nie kwestionuje tego zagrożenia.
                                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:24
                                    Wdakra: Opinię o zagrożeniu zdrowia p.Alicja miała

                                    Nelsonek: Ktora podwazyl ginekolog.

                                    Wdakra: a stwierdzenie, że nie ma wskazań do aborcji nie kwestionuje
                                    tego zagrożenia.

                                    Nelsonek: Ale tez nie znaczy, ze takie zagrozenie istnieje.
                                    • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:44
                                      >
                                      > Nelsonek: Ale tez nie znaczy, ze takie zagrozenie istnieje.
                                      >
                                      Jeśli masz jedną pisemną opinię i szereg opinii ustnych że zagrożenie było oraz
                                      brak opinii na temat istnienia tego zagrożenia jednego ginekologa, to na jakiej
                                      podstawie kwestionujesz istnienie tego zagrożenia?
                                      • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 17:58
                                        Ustna opinia lekarza przy jednoczesnej odmowie wydania pisemnego
                                        zaswiadczenia tez o czyms swiadczy.
                                        Ja zagrozenia nie kwestionuje. Stwierdzam jedynie, ze w przypadku
                                        pani Ali nie da sie tego obiektywnie stwierdzic czy takowe
                                        zagrozenie istnialo (choc bardzo wiele na to wskazuje) czy nie
                                        poniewaz nikt nie rozstrzygnal sporu na linii okulista-ginekolog.
                                        Teraz kobiety nie pozostana pozbawione takiej mozliwosci. I bardzo
                                        dobrze.

                                        wdakra napisała:
                                        > Jeśli masz jedną pisemną opinię i szereg opinii ustnych że
                                        zagrożenie było oraz
                                        > brak opinii na temat istnienia tego zagrożenia jednego ginekologa,
                                        to na jakiej
                                        > podstawie kwestionujesz istnienie tego zagrożenia?
                                        • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 21:30
                                          nelsonek napisał:

                                          > Ustna opinia lekarza przy jednoczesnej odmowie wydania pisemnego
                                          > zaswiadczenia tez o czyms swiadczy.

                                          Oczywiście. Pytanie, o czym świadczy?

                                          > Ja zagrozenia nie kwestionuje. Stwierdzam jedynie, ze w przypadku
                                          > pani Ali nie da sie tego obiektywnie stwierdzic czy takowe
                                          > zagrozenie istnialo (choc bardzo wiele na to wskazuje) czy nie
                                          > poniewaz nikt nie rozstrzygnal sporu na linii okulista-ginekolog.

                                          Na linii okulista - ginekolog nie było sporu o to, czy istniało zagrożenie
                                          wzroku. Ginekolog się w tej sprawie nie wypowiedział.
                                          • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 21:56
                                            Klamca: Oczywiście. Pytanie, o czym świadczy?

                                            Nelsonek: No walsnie. O czym?

                                            Klamca: Na linii okulista - ginekolog nie było sporu o to, czy istniało
                                            zagrożenie wzroku. Ginekolog się w tej sprawie nie wypowiedział.

                                            Nelsonek: To ze stwierdzenia "nie zgadzam sie z opinia internisty (nie
                                            okulisty!)" wynika, ze co? Ze ginekolog stwierdzil, ze wzrok pani Ali jest
                                            niezagrozony? No tak: jesli ktos uznaje zagrozenie za niewystarczajace to, w
                                            scislym tego slowa znaczeniu, jest to nadal zagrozenie. Tylko niewystarczajace.
                                            Rozumiesz?
                                            • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 22:04
                                              Zszedłeś do poziomu, do którego nie zamierzam się zniżać.

                                              EOT
                                              • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 22:07
                                                Braklo argumentow?
                                                Klamiesz mowiac, ze nie opieram sie na faktach. Czyli jestes klamca. Prawda az
                                                tak boli?

                                                klamca napisała:
                                                > Zszedłeś do poziomu, do którego nie zamierzam się zniżać.
                                                >
                                                > EOT
                                                • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 22:22
                                                  Wyjaśniam, że EOT oznacza koniec dyskusji. Tym razem z powodu twego chamstwa, a
                                                  nie braku argumentów.
                                                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 22:57
                                                    Wyjasniam, ze nazwanie Ciebie klamca wynika z FAKTOW, a nie z mojego chamstwa.
                                                    Prawda boli?

                                                    klamca napisała:
                                                    > Wyjaśniam, że EOT oznacza koniec dyskusji. Tym razem z powodu twego chamstwa, a
                                                    > nie braku argumentów.
                                                  • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 23:27
                                                    To tobie zabrakło argumentów i prawda cię zabolała, bo przestawiłeś się na
                                                    obrażanie mnie. Ja po prostu na poziomie obelg nie zamierzam dyskutować.
                                                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 23:32
                                                    Znowu masz omamy. To nie ja przerwalem wymiane pogladow. Po prostu oskarzylas
                                                    mnie o cos co nie mialo miejsca i ja dalej przedstawialem swoje argumenty,
                                                    jednoczesnie zwracajac sie do Ciebie inaczej. A moze temu tez zaprzeczysz? I
                                                    pamietaj, ze byla to REAKCJA na bezpodstawne oskarzenia z Twojej strony. Jestem
                                                    gotow przeprosic. Ale pod jednym warunkiem. Ty tez to zrobisz. Pierwsza.

                                                    wdakra napisała:
                                                    > To tobie zabrakło argumentów i prawda cię zabolała, bo przestawiłeś się na
                                                    > obrażanie mnie. Ja po prostu na poziomie obelg nie zamierzam dyskutować.
                                                  • wdakra Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 17.10.07, 02:01
                                                    nelsonek napisał:

                                                    > Znowu masz omamy.

                                                    Znowu uciekasz się do inwektyw.

                                                    > Po prostu oskarzylas
                                                    > mnie o cos co nie mialo miejsca i ja dalej przedstawialem swoje argumenty,
                                                    > jednoczesnie zwracajac sie do Ciebie inaczej. A moze temu tez zaprzeczysz?

                                                    Zaprzeczam. Inwektywy, to nie argumenty.

                                                    > I
                                                    > pamietaj, ze byla to REAKCJA na bezpodstawne oskarzenia z Twojej strony.

                                                    Nie było z mojej strony żadnych bezpodstawnych oskarżeń, więc nie mam za co
                                                    przepraszać. To Ty zacząłeś mnie obrażać, więc nie odwracaj kota ogonem.





                                                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 17.10.07, 07:40
                                                    Wdakra: Znowu uciekasz się do inwektyw.

                                                    Nelsonek: No jesli dla Ciebie kazde stwierrdzenie prawdy, nawet
                                                    najbardziej brutalne, jest inwektywa to ja juz nic nie poradze.

                                                    Wdakra: Zaprzeczam. Inwektywy, to nie argumenty.

                                                    Nelsonek: A kto powiedzial, ze nazwanie Ciebie klamca jest
                                                    argumentem? Znowu klamiesz. Masz to we krwi?

                                                    Wdakra: Nie było z mojej strony żadnych bezpodstawnych oskarżeń,
                                                    więc nie mam za co przepraszać. To Ty zacząłeś mnie obrażać, więc
                                                    nie odwracaj kota ogonem.

                                                    Nelsonek: Nazwanie Ciebie klamca bylo czegos konsekwencja:
                                                    mianowicie bezpodstawnych oskrazen. Twoje prywatne poglady to nie
                                                    fakty. Tak jak embrion to nie zygota tak zarzucanie mi powolywania
                                                    sie nie na fakty jest li tylko i wylacznie Twoim urojeniem. Widac,
                                                    ze prawda w (nomen omen) oczy kole. Zegnam ozieble. Klamco.
                                              • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 22:09
                                                Aha: zadam przeprosin za zarzucanie mi czegos czego nie zrobilem.

                                                klamca napisała:
                                                > Zszedłeś do poziomu, do którego nie zamierzam się zniżać.
                                                >
                                                > EOT
        • crax Zastanów się co za bzdury wypisujesz 15.10.07, 13:03
          "Dwoch kompetentnych lekarzy stwierdzilo co innego."

          Jezeli dwóch lekarzy ma dwa RÓŻNE zdanie co do JEDNEJ sprawy, to NIEMOZLIWE JEST aby obaj mieli rację. Ergo: jeden z nich tej racji nie ma. Ergo: niemożliwe, żeby OBAJ byli kompetentni, bo przynajmniej jeden z nich jest ignorantem. Poniał?
          • xtrin Re: Zastanów się co za bzdury wypisujesz 15.10.07, 13:31
            Sorry, ale sam bzdury piszesz.
            To nie arytmetyka, gdzie tylko jeden wynik jest prawidłowy.
            • crax Re: Zastanów się co za bzdury wypisujesz 15.10.07, 14:14
              "To nie arytmetyka, gdzie tylko jeden wynik jest prawidłowy."

              Acha... czyli wg ciebie lekarz, który nie widział wskazań do aborcji, lekarz, który stwierdził, że poród nie spowoduje pogorszenia wzroku był kompetentny? Fajnie. Życzę ci takiego.
              • xtrin Re: Zastanów się co za bzdury wypisujesz 15.10.07, 14:16
                crax napisał:
                > Acha... czyli wg ciebie lekarz, który nie widział wskazań do
                > aborcji, lekarz, który stwierdził, że poród nie spowoduje
                > pogorszenia wzroku był kompetentny? Fajnie. Życzę ci takiego.

                Czytaj może ze zrozumieniem, co?
                • crax Re: Zastanów się co za bzdury wypisujesz 15.10.07, 14:39
                  W swoim poprzedim poście, pisząc, iż "to nie arytmetyka, gdzie tylko jeden wynik jest prawidłowy." dajesz do zrozumienia, że obaj lekarze (ten "za" i ten "przeciw") mieli rację. Jeśli się mylę, to wyjaśnij łaskawie, dlaczego.
                  • xtrin Re: Zastanów się co za bzdury wypisujesz 15.10.07, 15:03
                    crax napisał:
                    > W swoim poprzedim poście, pisząc, iż "to nie arytmetyka,
                    > gdzie tylko jeden wynik jest prawidłowy." dajesz do zrozumienia,
                    > że obaj lekarze (ten "za" i ten "przeciw") mieli rację.
                    > Jeśli się mylę, to wyjaśnij łaskawie, dlaczego.

                    Mój poprzedni post - co jak mi się zdawało jasno wynikało z kontekstu - odnosił
                    się nie do tej konkretnej sytuacji (w której nie mamy wystarczającej ilości
                    danych by jednoznacznie cokolwiek ocenić), ale do Twojego rozumowania "jezeli
                    dwóch lekarzy ma dwa RÓŻNE zdanie co do JEDNEJ sprawy, to [...] niemożliwe, żeby
                    OBAJ byli kompetentni". Takie rozumowanie można przeprowadzić w przypadku
                    arytmetyków, a nie w przypadku lekarzy.
                    Poniał?
                    • crax Re: Zastanów się co za bzdury wypisujesz 15.10.07, 15:42
                      "Mój poprzedni post - co jak mi się zdawało jasno wynikało z kontekstu - odnosił się nie do tej konkretnej sytuacji..."

                      No to rzeczywiście ci się zdawało... Rozmawiamy o TYM KONKRETNYM przypadku. Nelsonek pisząc o dwóch "kompetentnych" lekarzach pisał przecież o sprawie Tysiąc. W której to sprawie niemożliwe jest, żeby dwóch lekarzy głosząc przeciwstawne zdanie jednocześnie miało rację. Jeden z nich stwierdził przecież, że urodzenie dziecka nie spowoduje pogorszenia wzroku. Czy miał rację - okazało się po fakcie. Był kompetentny czy nie?
          • nelsonek A gdzie ja tak napisalem? 15.10.07, 15:36
            Crax: Jezeli dwóch lekarzy ma dwa RÓŻNE zdanie co do JEDNEJ sprawy,
            to NIEMOZLIWE JEST aby obaj mieli rację.

            Nelsonek: A czy ja powiedzialem, ze obaj mieli racje? Ja tylko
            powiedzialem, ze nikt nie rozstrzygnal tego sporu. Tak czy nie? A
            pomylka lekarska nie przekresla kompetencji lekarza.
            • crax Re: A gdzie ja tak napisalem? 15.10.07, 16:49
              "...pomylka lekarska nie przekresla kompetencji lekarza."

              Rozumiem. Powtórzę w takim razie to, co napisałem do xtrin powyżej: życzę ci, żeby ciebie i twoich bliskich leczył równie "kompetentny" lekarz.
            • crax Jeszcze jedno... 15.10.07, 16:51
              "Ja tylko powiedzialem, ze nikt nie rozstrzygnal tego sporu."

              Nikt???? Ten spór rozstrzygnęło zycie mój drogi. Wzrok Tysiąc po porodzie pogorszył się czy nie? Pieprzysz androny i w imię czego, pytam?
              • nelsonek Wierze w Ciebie! 15.10.07, 17:37
                Crax: Nikt???? Ten spór rozstrzygnęło zycie mój drogi. Wzrok Tysiąc
                po porodzie pogorszył się czy nie?

                Nelsonek: Wierze w Ciebie Craxie. Teraz jestesmy madrzy, po fakcie.
                Ja mowie o sytuacji i stanie wiedzy z 2000 roku. A i nawet teraz nie
                wiadomo z jakiego powodu wzrok sie pogorszyl. Wiele wskazuje na to,
                ze rzeczywiscie ciaza, ale pewnosci nie mamy.
                A jeszcze wracajac do kompetencji lekarza, dwie rzeczy:
                pierwsza: ow blad moze wynikac z przyczyn obiektywnych.
                druga: masz duzo racji mowiac, ze jeden z tych lekarzy nie byl
                kompetentny mylac sie. Ale to mniej-wiecej tak samo jak z
                blizniakami oskarzonymi o morderstwo. Wiadomo, ze jeden zabil, jest
                na to i milion swiadkow. Zaden swiadek jednak nie jest w stanie
                stwierdzic ktory z blizniakow zabil, a zaden z blizniakow nie
                przyznaje sie do winy. Wiadomo, ze jeden z nich jest winien, ale nie
                ma mozliwosci udowodnienia winy zatem obu uznaje sie za niewinnych.
                Z lekarzami podobnie. Jeden i drugi kompetenenty, jeden z nich
                popelnil blad. I nawet teraz nie wiadomo ktory, dlatego tez nalezy
                uznac kompetencje obu z nich.

                Crax: Pieprzysz androny i w imię czego, pytam?

                Nelsonek: Rozumiem, ze sad sadem, ale sprawiedliwosc musi byc po
                Twojej stronie. A wiesz co to OBIEKTYWIZM?
                • xtrin Re: Wierze w Ciebie! 15.10.07, 19:54
                  nelsonek napisał:
                  > Wierze w Ciebie Craxie. Teraz jestesmy madrzy, po fakcie.
                  > Ja mowie o sytuacji i stanie wiedzy z 2000 roku. A i nawet
                  > teraz nie wiadomo z jakiego powodu wzrok sie pogorszyl.

                  Nelsonku, odnoszę wrażenie, że Ty po prostu nie przyjmujesz do wiadomości faktu,
                  który dla reszty dyskutujących z Tobą osób jest oczywisty - ciąża zawsze jest
                  wielkim zagrożeniem dla kobiety ze sporą wadą wzroku. Kobiety o wadach
                  kilkukrotnie mniejszych niż pani Alicja i bez innych problemów jakie u niej
                  występują (retinopatia) są z miejsca kwalifikowane do cesarki i mają przykaz
                  uważania na pochylanie się czy podnoszenie ciężarów w trakcie ciąży.
                  • nelsonek Re: Wierze w Ciebie! 15.10.07, 20:24
                    Przyjmuje. Wiecej: doskonale to rozumiem. Mowie jednak o prawnych konsekwencjach
                    wyroku ETPC. Z nich nic w tym wzgledzie nie wynika. Stad moja "obrona"
                    stanowiska "obroncow zycia". Zapewniam, ze gdyby w tym watku pojawil sie
                    "prolajfowiec" twierdzacy, ze z wyroku ETPC wynika, ze aborcja jest
                    niedopuszczalna to wyciagnalbym argumenty podobne do Twoich.
            • wdakra Re: A gdzie ja tak napisalem? 16.10.07, 13:26
              nelsonek napisał:
              >
              > Nelsonek: A czy ja powiedzialem, ze obaj mieli racje? Ja tylko
              > powiedzialem, ze nikt nie rozstrzygnal tego sporu. Tak czy nie? A
              > pomylka lekarska nie przekresla kompetencji lekarza.
              >

              Czy to była pomyłka, czy decyzja ideologiczna z pełną świadomością, że
              zagrożenie występuje?
              Czy jeśli jeden lekarz stwierdzi, że ciąża zagraża życiu kobiety, a drugi uzna,
              że nie ma podstaw do przeprowadzenia aborcji i kobieta umrze, to też będziesz
              twierzdził, że nie jest to dostateczny dowód na to, że rację miał pierwszy?
              • xtrin Re: A gdzie ja tak napisalem? 16.10.07, 13:38
                wdakra napisała:
                > Czy to była pomyłka, czy decyzja ideologiczna
                > z pełną świadomością, że zagrożenie występuje?

                Czy była to decyzja ideologiczna czy nie to pewnie się nie dowiemy (jakkolwiek
                być może warto by zbadać jakie decyzje podejmował ten pan w innych przypadkach).
                Ale niewątpliwie w ogólnym rozliczeniu problem wpływu osobistych poglądów
                lekarza na jego kwalifikację do aborcji istnieje.
                Czy w skład konsylium decydującego o prawie danej kobiety do aborcji powinni
                wchodzić lekarze ideologicznie przeciwni aborcji w każdym przypadku?
                • wdakra Re: A gdzie ja tak napisalem? 16.10.07, 13:56
                  Nie powinni. W ogóle lekarze powinni orzekać jedynie, czy istnieje zagrożenie
                  dla zdrowia kobiety i jeśli istnieje, to powinno wystarczyć do uzyskania przez
                  kobietę prawa do aborcji.
                  • xtrin Re: A gdzie ja tak napisalem? 16.10.07, 14:29
                    wdakra napisała:
                    > Nie powinni. W ogóle lekarze powinni orzekać jedynie,
                    > czy istnieje zagrożenie dla zdrowia kobiety i jeśli istnieje,
                    > to powinno wystarczyć do uzyskania przez kobietę prawa do aborcji.

                    Ale to w zasadzie jest równoważne aborcji "na życzenie", bo każda ciąża w jakimś
                    tam stopniu zdrowiu kobiety zagraża.
                    • wdakra Re: A gdzie ja tak napisalem? 16.10.07, 15:12
                      Nie każda. Bywa, ze ciąża wpływa na zdrowie kobiety korzystnie.
                      Poza tym ustawa daje kobietom prawo do aborcji w przypadku zagrożenia życia lub
                      zdrowia kobiety i ograniczanie tego prawa nie ma podstaw prawnych.
                      • xtrin Re: A gdzie ja tak napisalem? 16.10.07, 16:16
                        wdakra napisała:
                        > Nie każda. Bywa, ze ciąża wpływa na zdrowie kobiety korzystnie.

                        A co to ma do rzeczy?
              • nelsonek Re: A gdzie ja tak napisalem? 16.10.07, 16:55
                Wdakra: Czy to była pomyłka, czy decyzja ideologiczna z pełną
                świadomością, że zagrożenie występuje?

                Nelsonek: Nie wiem.

                Wdakra: Czy jeśli jeden lekarz stwierdzi, że ciąża zagraża życiu
                kobiety, a drugi uzna, że nie ma podstaw do przeprowadzenia aborcji
                i kobieta umrze, to też będziesz twierzdził, że nie jest to
                dostateczny dowód na to, że rację miał pierwszy?

                Nelsonek: Teraz juz nie ma takiej mozliwosci. Od tych spornych
                opinii bedzie sie mozna odwolac. Pod jednym wszakze warunkiem: ze
                Polska zastosuje sie do wyroku ETPC.
                • wdakra Re: A gdzie ja tak napisalem? 16.10.07, 17:12
                  A jesli taka sytuacja się zdarzy zanim Polska się zastosuje?
                  • nelsonek Re: A gdzie ja tak napisalem? 16.10.07, 17:22
                    Nie wiem. Ale sadze, ze feministki pomoga - przeciez lezy im na
                    sercu dobro kobiety. I bardzo dobrze.


                    wdakra napisała:
                    > A jesli taka sytuacja się zdarzy zanim Polska się zastosuje?
                    • wdakra Re: A gdzie ja tak napisalem? 16.10.07, 17:47
                      Feministki nie są jasnowidzami.
                      • nelsonek Re: A gdzie ja tak napisalem? 16.10.07, 17:54
                        No i co z tego?
                        • wdakra Re: A gdzie ja tak napisalem? 16.10.07, 21:33
                          To, że nie wiedząc o czymś nie mogą pomóc.
                          • nelsonek Re: A gdzie ja tak napisalem? 16.10.07, 21:59
                            Zakladajac, ze do takiej sytuacji dojdzie: Sadzisz, ze kobieta, ktorej zdrowie,
                            a newt zycie, jest zagrozone nie pojdzie z tym problemem nie bedzie walczyla
                            innymi metodami?

                            klamca napisała:
                            > To, że nie wiedząc o czymś nie mogą pomóc.
          • chwila.pl Re: Zastanów się co za bzdury wypisujesz 15.10.07, 19:31
            crax napisał:

            > "Dwoch kompetentnych lekarzy stwierdzilo co innego."
            >
            > Jezeli dwóch lekarzy ma dwa RÓŻNE zdanie co do JEDNEJ sprawy, to
            > NIEMOZLIWE JEST aby obaj mieli rację. Ergo: jeden z nich tej racji
            > nie ma. Ergo: niemożliwe, żeby OBAJ byli kompetentni, bo
            > przynajmniej jeden z nich jest ignorantem. Poniał?

            Skomplikują tę szaradę z lekarzami.
            W sprawę "zamieszanych" było PIĘCIU lekarzy.
            Trzech niezależnych okulistów, którzy optowali za aborcją, ale odmówili wydania
            stosownego dokumentu.
            Jeden internista, podzielający zdanie okulistów i jako jedyny wydał stosowne
            zaświadczenie. I jeden ginekolog, który miał odmienne zdanie, tzn nie widział
            przeciwwskazań medycznych do kontynuowania ciąży, swoją diagnozę napisał na
            wyżej wymienionym dokumencie, tym samym niwecząc starania p. Alicji o legalną
            aborcję.
            Reasumując, stosunkiem głosów 1:4 zwyciężyła absurdalna diagnoza ginekologa,
            doprowadzając do życiowej tragedii p. Tysiąc.

            • xtrin Re: Zastanów się co za bzdury wypisujesz 15.10.07, 19:56
              > Reasumując, stosunkiem głosów 1:4 zwyciężyła absurdalna
              > diagnoza ginekologa, doprowadzając do życiowej tragedii p. Tysiąc.

              Dodajmy do tego kolejnego okulistę, który już po porodzie był zadziwiony, że
              pani Alicji pozwolono kontynuować ciążę.
          • wdakra Re: Zastanów się co za bzdury wypisujesz 16.10.07, 13:19
            Czy ten ginekolog stwierdził, że ciąża nie zagraża wzrokowi p.Alicji, czy też,
            że to zagrożenie istnieje, ale on nie uznaje tego za dodasteczny powód do aborcji?
            • nelsonek Re: Zastanów się co za bzdury wypisujesz 16.10.07, 16:16
              Cokolwiek. Nie zgodzil sie z pisemna opinia internisty. Juz nawet
              nie oftalmologa, ktory to odmowil wydania takiego zaswiadczenia na
              pismie. O czym to swiadczy?

              wdakra napisała:
              > Czy ten ginekolog stwierdził, że ciąża nie zagraża wzrokowi
              p.Alicji, czy też,
              > że to zagrożenie istnieje, ale on nie uznaje tego za dodasteczny
              powód do aborc
              > ji?
              • wdakra Re: Zastanów się co za bzdury wypisujesz 16.10.07, 21:53
                nelsonek napisał:

                > Cokolwiek. Nie zgodzil sie z pisemna opinia internisty.Juz nawet
                > nie oftalmologa, ktory to odmowil wydania takiego zaswiadczenia na
                > pismie. O czym to swiadczy?
                >
                Tylko o tym, że chciał przeszkodzić p.Alicji w skorzystaniu z prawa do aborcji.
                Przyczyny mogły być różne i można tylko snuć przypuszczenia.
                Możliwe, że on po prostu nie uznaje prawa kobiety do aborcji jeżeli zagrożone
                jest "tylko" jej zdrowie, możliwe też, że liczył na to, że p.Alicja właśnie ze
                względu na istniejące zagrożenie stanie na rzęsach i zdobędzie żądane 5 tys. na
                proponowaną jej aborcję wykonaną prywatnie dzięki czemu zamiast zrobić tę
                aborcję w ramach obowiązków służbowych porządnie na niej zarobi. Opcja, że był
                przekonany o braku zagrożenia dla wzroku jest najmniej prawdopodobna.
                • nelsonek Re: Zastanów się co za bzdury wypisujesz 16.10.07, 22:05
                  Pytanie "o czym to swiadczy" dotyczylo odmowy wydania pisemnej opinii
                  oftalmologa. Czyli co? Okulista sadzil, ze wzrok jest zagrozony, ale odmowil
                  wydania takiej opinii nap ismie. Ergo: popelnil blad! Dlaczego zatem wina
                  obarczasz wylacznie ginekologa, ktory PISEMNIE wyrazil swoja opinie?

                  klamca napisała:
                  > Tylko o tym, że chciał przeszkodzić p.Alicji w skorzystaniu z prawa do aborcji.
                  >
                  > Przyczyny mogły być różne i można tylko snuć przypuszczenia.
                  > Możliwe, że on po prostu nie uznaje prawa kobiety do aborcji jeżeli zagrożone
                  > jest "tylko" jej zdrowie, możliwe też, że liczył na to, że p.Alicja właśnie ze
                  > względu na istniejące zagrożenie stanie na rzęsach i zdobędzie żądane 5 tys. na
                  > proponowaną jej aborcję wykonaną prywatnie dzięki czemu zamiast zrobić tę
                  > aborcję w ramach obowiązków służbowych porządnie na niej zarobi. Opcja, że był
                  > przekonany o braku zagrożenia dla wzroku jest najmniej prawdopodobna.
    • nelsonek Drtoga Xtrin! 14.10.07, 14:57
      Albo ja czegos tutaj nie rozumiem, albo w poscie inicjujacym watek postawilas
      problem pt: "jak zrealizowac istniejace prawo w swietle wyroku ETPC" by pozniej
      stanac na stanowisku, ze to nie wyrok ETPC jest kwintesencja problemu, tylko
      zbyt restrykcyjne prawo w Polsce.
    • Gość: Madissa Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. IP: *.elartnet.pl 15.10.07, 00:03
      Czytam wypowiedzi niejakiego "nelsonka" i krew mi się burzy.
      Cżłowieku, czy ty wiesz, co to znaczy być krótkowidzem? Czy ty
      wiesz, co to znaczy mieć chociażby -8 dioprii i nie stać ciebie
      było na nowe okulary, wizytę u okulisy albo witaminy z lecytyną?
      Czy ty kiedykolwiek byłeś matką z głodową rentą i bezrobotnym
      mężem? Czy wreszcie korzystałeś z publicznej służby zdrowia i
      usłyszałeś od lekarza pierwszego kontaktu, że nie ma sensu robić
      badań kontrolnych (głupiej morfologii!) - bo, cytuję niezbyt
      wiernie: "przecież jak będzie naprawdę źle to pani zemdleje na
      ulicy i wtedy się panią weźmie do szpitala i zobaczy, co jest nie
      tak z tą krwią" (Warszawa, centrum miasta - ul. Żurawia). Czy ty
      zdajesz sobie sprawę, jak bardzo bezlitosne są twoje dywagacje?

      Niech nikt mi nie mówi, że w tym kraju komukolwiek, a już
      szczególnie prawicowym oszołomom rodzaju męskiego zależy na zdrowiu
      i życiu kobiety!
      • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 15.10.07, 08:11
        Odpowiem Twoimi slowami: krew mi sie burzy. Wiesz dlaczego? Bo nie
        rozumiesz co czytasz! Ja pisze o obecnym stanie prawnym, a nie o
        ideologii. A ten jest taki, ze nie wiadomo z jakiego powodu wzrok
        pani Ali sie pogorszyl. Po prostu nikt tego obiektywnie nie
        stwierdzil. Czy Ty tego pojac nie potrafisz?

        PS.
        Gdzie napisalem jakie jest moje stanowisko w soprawie aborcji?
        • matylda1001 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 15.10.07, 14:12
          >nie wiadomo z jakiego powodu wzrok pani Ali sie pogorszyl.<

          Alez wiadomo. Wzrok pani Alicji pogorszył się w wyniku ciąży co
          zreszta zapowiedzial okulista, jedyny człowiek, którego zdanie może
          miec znaczenie w tym sporze. Niestety, okazało się że miał rację.
          Zdanie ginekologa nie ma tu znaczenia bo nie jest specjalistą od
          wzroku.

          >Po prostu nikt tego obiektywnie nie stwierdzil.<

          Sugerujesz, że zdanie okulisty było subiektywne, niby z jakiego
          powodu?

          • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 15.10.07, 15:42
            Matylda: Alez wiadomo. Wzrok pani Alicji pogorszył się w wyniku
            ciąży.

            Nelsonek: Kto rozstrzygnal spor na lini ginekolog-okulista? Nikt.

            Matylda1001: Zdanie ginekologa nie ma tu znaczenia bo nie jest
            specjalistą od wzroku.

            Nelsonek: Alez ma kapitalne znaczenie! Czynnik, jakim jest ciaza
            wymaga specjalistycznej wiedzy. A ginekolog taka posiada. Okulista
            rowniez posiada specjalistyczna wiedze. Dlatego tez niezbedne bylo
            konsylium lekarskie.

            Matylda1001: Sugerujesz, że zdanie okulisty było subiektywne, niby z
            jakiego powodu?

            Nelsonek: Ja tego nie sugeruje. Caly czas mowie, ze nie wiadomo kto
            mial racje. Nikt tego nie rozstrzygnal.
            • matylda1001 Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 12:02
              Nelsonek: Kto rozstrzygnal spor na lini ginekolog-okulista? Nikt

              Jak widać spór rozstrzygnęło samo życie a ono nie bawi sie w
              kompromisy.

              Nelsonek: Ja tego nie sugeruje. Caly czas mowie, ze nie wiadomo kto
              mial racje. Nikt tego nie rozstrzygnal.

              Właśnie dlatego decyzja powinna należeć do kobiety bo dotyczy jej
              zdrowia i jej życia. Gdyby pani Alicja miała pieniądze to tak jak
              tysiące polskich kobiet usunęłaby tę ciążę w pierwszym lepszym
              prywatnym gabinecie. Wybacz ale tej sprawy nie można rozpatrywać
              niezahaczając o sprawę ideologii. Nie mogę pogodzić się z faktem, że
              ja jako (podobno!) wolny człowiek mam pytać obcych ludzi co dla mnie
              jest dobre. Poza tym mam dwie córki i chcę, żeby same mogły
              decydowac o swoim losie.
              • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 15:58
                Matylda: Jak widać spór rozstrzygnęło samo życie a ono nie bawi sie
                w kompromisy.

                Nelsonek: I tego nie rozstrzygnelo zycie. Stwierdzil ktos, ze wzrok
                pogorszyl sie w wyniku ciazy? Kto taki?

                Matylda: Właśnie dlatego decyzja powinna należeć do kobiety bo
                dotyczy jej zdrowia i jej życia.

                Nelsonek: A to juz kwestia przekonania, a nie faktow. Powtarzam po
                raz ktorys w tym watku: ja tutaj nie wyrazam swojej opinii o prawie
                kobiety do przerwania ciazy. Stwierdzam tylko stan faktyczny, z
                ktorego niewiele wynika ponadto, ze w sparwi pani Ali zlamano prawo.
                Ale nie dlatego, ze odmowiono Jej prawa do aborcji. Rozumiesz?
                • xtrin Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 16:18
                  nelsonek napisał:
                  > Nelsonek: I tego nie rozstrzygnelo zycie. Stwierdzil ktos,
                  > ze wzrok pogorszyl sie w wyniku ciazy? Kto taki?

                  Doświadczenie, zdrowy rozsądek, logika i prawdopodobieństwo.
                  • nelsonek Re: Sprawa Alicji Tysiąc raz jeszcze. 16.10.07, 16:43
                    Trudno temu zaprzeczyc. Jednak twierdzenie oparte na:

                    1. doswiadczeniu i
                    2. zdrowym rozsadku i
                    3. logice i
                    4. prawdopodobienstwie

                    Pozostanie przypuszczeniem. Majacym solidne podstawy, ale to nadal
                    tylko przypuszczenie. A zaistnialej sytuacji mocno sie dziwie.
                    Organizacje feministyczne powinny doprowadzic do tego typu badan juz
                    po porodzie by miec solidne i prawne podstawy ku temu by stwierdzic
                    taki fakt. I zeby zaden oszolom nie mogl temu zaprzeczyc. A bez
                    badan? Mozemy sobie gdybac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka