Dodaj do ulubionych

In vitro - odrzućmy na chwilę emocje

20.12.07, 07:53
Zastanówmy się przez chwilę, odrzucając emocje i ideologiczną walkę
lewica-KK.
Nie jestem wrogiem in vitro, wręcz przeciwnie. Nie podoba mi się
jedynie pomysł by zabieg był wspomagany pieniędzmi podatników.
Wydaje mi się, że para, która nie potrafi odłożyć 10tys. na
zapłodnienie in vitro (nie mają dzieci więc oboje pracują) nie
powinna mieć dzieci bo ich po prostu na to nie stać. W dzisiejszych
czasach 10tys. to nie jest aż tak wielki problem. Para młodych ludzi
może na pół roku jechać na przysłowiowy angielski zmywak i zarobić
na zabieg; nie musząc obciążać innych, przede wszystkim niezamożnych
ludzi. Jeżeli brak im pomysłu i umiejętności jak zdobyć taką kwotę
to może w ogóle powinni zrezygnować z potomstwa? Jak myślicie?
Obserwuj wątek
    • matylda1001 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 20.12.07, 13:19
      Pleciesz bzdury. Zabiegi in vitro powinny być refundowane przez
      państwo. Napisałaś, że oboje pracują czyli oboje płacą podatki i
      należy im się to czego potrzebują. Tym bardziej, że jako osoby młode
      raczej nie nadużywają pomocy medycznej a jako ludzie pracujący do
      stomatologa chodza prywatnie. Wyjazdy na "przysłowiowy angielski
      zmywak" nie załatwią sprawy. Wszyscy nie przeniesiemy się do
      Irlandii.
      • Gość: Hubert Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.gdynia.mm.pl 20.12.07, 15:33
        Odnoszę wrażenie, że to ty niezbyt mądrze piszesz.
    • piwi77 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 20.12.07, 13:25
      Jakaś refundacja chyba powinna być, może nie zaraz w 100%. Ta cała
      sprawa ma związek ze zdrowiem, niemożność posiadania upragnionego
      dziecka wpływa na nie negatywnie. Podobnie powinna być refundowana
      antykoncepcja, ale też do pewnego wieku, np 18 lat.
      • lilith.b Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje/do piwi77 21.12.07, 21:52
        To dopiero wymyślił z refundacja antykoncepcji od 18 roku życia... czemu od 18?
        bo dziwczyny młodsze nie powinny uprwiac seksu? Wiadomo, że uprawiają, to czemu
        maja nie robić tego bezpiecznie. Młode dziewczyny często są nieodpiwedzialne i
        nie poinformowane odpowiednio więc to im przede wszystkim należy się refundacja
        tebletek antykoncepcyjnych


        piwi77 napisał:

        > Jakaś refundacja chyba powinna być, może nie zaraz w 100%. Ta cała
        > sprawa ma związek ze zdrowiem, niemożność posiadania upragnionego
        > dziecka wpływa na nie negatywnie. Podobnie powinna być refundowana
        > antykoncepcja, ale też do pewnego wieku, np 18 lat.
        • piwi77 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje/do piwi7 22.12.07, 15:26
          Przecież napisałem, że do 18, a nie od 18 lat.
          • lew.ek Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje/do piwi7 27.12.07, 22:56
            już to widzę ;)
            może jeszcze ustawmy w podstawówkach automaty z prezerwatywami ;)
    • ewik_75 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 20.12.07, 13:33
      Jest w tym trochę logiki, ale...

      czy nie lepiej byłoby, że by te "zarobione na zmywaku" pieniądze
      zainwestowali w dziecko? Wózek, ubranka, opiekunka, później
      odpowiednie zupki, sam poród...
      Nic nie ma za darmo.
      Jeśli zarobią na in vitro i po tym zostanie im już tylko pensja to
      dadzą radę pewnie, ale bedzie krucho. Niech lepiej zafunduja sobie i
      dziecku lepszy start.


      Poza tym - czasami jeden zabieg nie wystarcza. Niech bedzie
      refundowany na przykład pierwszy - w 100% z trzema inseminacjami z
      pobranych komorek (strzelam co do formy of course). Potem, jesli by
      sie nie powiodlo - pod rozwage, ale raczej nie w 100%. Też muszą byc
      jakos na to finansowo przygotwani.

      Mówienie, ze jesli nie maja 10 tys na start t o nie stac ich na
      dziecko jest lekka herezja. w tym kraju 70% ludzi zarabia max 1700
      miesięcznie. a średnia wielkość gospodarstwa domowego w Polsce to
      2,7 człowieka...

      Widze tez jedno zagrozenie w tym rozumowaniu, ktore przedstawiles.
      Ze z tego "zmywaka" nie wrócą...
    • ewik_75 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 20.12.07, 13:33
      Jest w tym trochę logiki, ale...

      czy nie lepiej byłoby, że by te "zarobione na zmywaku" pieniądze
      zainwestowali w dziecko? Wózek, ubranka, opiekunka, później
      odpowiednie zupki, sam poród...
      Nic nie ma za darmo.
      Jeśli zarobią na in vitro i po tym zostanie im już tylko pensja to
      dadzą radę pewnie, ale bedzie krucho. Niech lepiej zafunduja sobie i
      dziecku lepszy start.


      Poza tym - czasami jeden zabieg nie wystarcza. Niech bedzie
      refundowany na przykład pierwszy - w 100% z trzema inseminacjami z
      pobranych komorek (strzelam co do formy of course). Potem, jesli by
      sie nie powiodlo - pod rozwage, ale raczej nie w 100%. Też muszą byc
      jakos na to finansowo przygotwani.

      Mówienie, ze jesli nie maja 10 tys na start t o nie stac ich na
      dziecko jest lekka herezja. w tym kraju 70% ludzi zarabia max 1700
      miesięcznie. a średnia wielkość gospodarstwa domowego w Polsce to
      2,7 człowieka...

      Widze tez jedno zagrozenie w tym rozumowaniu, ktore przedstawiles.
      Ze z tego "zmywaka" nie wrócą...
    • xtrin Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 20.12.07, 13:45
      Także uważam, że w obecnej sytuacji fundowanie in vitro przez państwo jest
      wydatkiem nadmiarowym.

      Nie zgadzam się jednak z argumentacją. Koszty zabiegu oscylują w okolicach
      10tys., ale trzeba do tego dodać koszty innych badań i kontroli jak i ewentualne
      koszty dojazdu, zakwaterowania, etc. I nie zawsze trafia się za pierwszym razem,
      całość często trzeba powtarzać. To są spore koszta dla średnio sytuowanych osób,
      które spokojnie dziecko by utrzymały.
      Gdyby państwo było na to stać to powinno się dokładać. Ale nie stać.
      Zabrzmi to brutalnie, ale niestety chęć posiadania dziecka przez jakąś grupę
      osób nie jest priorytetem dla borykającej się z wiecznymi problemami finansowymi
      służby zdrowia. Z drugiej strony lepsze dla przyrostu naturalnego pewnie byłoby
      wydanie na in vitro kasy marnowanej na becikowe.
      • piwi77 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 20.12.07, 13:50
        xtrin napisała:

        > Gdyby państwo było na to stać to powinno się dokładać.
        > Ale nie stać.

        A skąd wiadomo, czy stać, czy nie stać? Państwowej służby zdrowia,
        której obcy jest rachunek ekonomiczny, którą wielu lekarzy traktuje
        jak swój prywatny gabinet, na nic nie stać i każda ilość pieniędzy
        bedzie za mała. Najpierw trzeba to uporządkować, sprywatyzować ile
        się da, wprowadzić rynek, a zdziwimy się na ile nagle będzie naszą
        służbę zdrowia stać.
        • xtrin Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 20.12.07, 14:19
          To nieco zbyt daleka dygresja, nie sądzisz?
          Chwilowo nie stać, to nie ulega wątpliwości. Z jakich przyczyn i kiedy stać
          będzie to insza inszość.
          • ewik_75 a propos czy nas na to stać.... 20.12.07, 15:00
            A propos tego, czy nas na to stać.
            Policzmy - dziś 1 mln par rocznie leczy się na niepłodność - róznymi
            metodami.
            Jedni wygrywają - inni nie.
            Załóżmy - że 20% nie decydując się na IVF nie będzie miało
            potomstwa. Wcale. To daje 200 000 par czyli - hipotetycznie - co
            najmniej 200 000 dzieci.

            W 2006 roku w Polsce urodziło się jedynie 374 000 dzieci, a bilans
            przyrostu naturalnego wyniósł - 32 000 osób… A czy wiesz, że ludność
            POlski topnieje od 1997? Od poczatku 1997 ubyło nas już prawie
            170000.

            Społeczeństwo się starzeje, jak tak dalej pójdzie, to w 2020 będzie
            mieć znacznie więcej emerytów niż młodych.

            Czy nas na to stać ?

            Czy stać nas na nie finansowanie IVF ???

            To jest pytanie…

            Te dzieci w przyszłości (urodzone tylko w 2008) - stworzyłyby 100
            000 par. Te pary w - powiedzmy - w 90% miałyby dzieci. Po 1,5 na
            parę.
            To daje 90 000 * 1,5 - 135 000 dzieci.
            To mamy już 335 000 osób w dwóch pokoleniach… i to tylko z 2008 !

            Rozszerzmy to na lata 2008-2012 (5 lat) To daje 5 * 200 000 dzieci +
            ich dzieci czyli 5* 90 000 *1,5 = 1mln + 675 tys… = 1,675 mln osób….

            Tymczasem mamy wskaźnik urodzeń 1,3 - najniższy w UE i jest coraz
            gorzej

            A stare społeczeństwo to spore obciążenie… Trzeba leczyć, opiekować
            się (domy opieki), wypłacać emerytury, przychody do budżetu
            przynoszą znikome, więcej konsumują… Ok., zarabiali wcześniej, to
            teraz konsumują - ale bądźmy szczerzy - wobec obecnej i poprzedniej
            formy systemu emerytalnego nie będą "konsumować" tego, co odkładali,
            tylko bieżące zasoby...

            In vitro poddaje się 3500 kobiet rocznie (dane - gazety, dotyczą
            2006).

            Ekhm…
            Musi nas być stać !!!


            • xtrin Re: a propos czy nas na to stać.... 20.12.07, 15:31
              ewik_75 napisała:
              > Policzmy - dziś 1 mln par rocznie leczy się na niepłodność

              Rocznie?!
              • ewik_75 Re: a propos czy nas na to stać.... 21.12.07, 12:37
                tak, w danym roku
                • ewik_75 Newsweek o in vitro 21.12.07, 14:52
                  Cytat:

                  "Prosta kalkulacja zakładająca, że liczba zabiegów wzrosłaby do ok.
                  30 tysięcy, a budżet NFZ refunduje ok. 90 proc. kosztów zabiegu i 70
                  proc. leków, prowadzi do kwoty 240 mln zł. I taką sumę należałoby
                  uwzględnić w rocznych wydatkach budżetu. Dla porównania, becikowe w
                  2006 roku pochłonęło 360 mln zł, a uchwalone już ulgi podatkowe na
                  dzieci kosztują budżet miliardy złotych. "

                  Całość: www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=21523

                  • xtrin Re: Newsweek o in vitro 21.12.07, 23:32
                    ewik_75 napisała:
                    > Dla porównania, becikowe w 2006 roku pochłonęło 360 mln zł

                    Jestem jak najbardziej za tym, by przerzucić wydatki z becikowego na in vitro.
      • frotens Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 25.12.07, 01:16
        Państwo stać na refundacje tylko dlatego że okrada nas czyli obywateli!
        Powiedzmy wreszcie dość!
    • Gość: antydebil Kpisz czy o drogę pytasz? IP: *.tpnet.pl 20.12.07, 14:44
      Jakie 10 tys? Jesteś kretynem czy takiego udajesz?
      Myślisz, że in vitro udaje się za pierwszym razem?
      A nawet ten pierwszy raz nie kosztuje 10 tys.
      Ja proponuje czarnych darmozjadów wysłać na zmywak - niech zarobią sobie na
      resztę swojego pasożytniczego życia, a potem mogą sie bawic w chodzenie w
      sukienkach.
      • Gość: Hubert Re: Kpisz czy o drogę pytasz? IP: *.gdynia.mm.pl 20.12.07, 18:45
        Skreśl 'anty'. Znalazło się tam bezpodstawnie.
        • Gość: antydebil Re: Kpisz czy o drogę pytasz? IP: *.tpnet.pl 21.12.07, 09:25
          Gość portalu: Hubert napisał(a):

          > Skreśl 'anty'. Znalazło się tam bezpodstawnie.

          Mogę skreślić 'debil' i przekazać tobie.
    • facet123 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 20.12.07, 16:21
      Wreszcie jakiś rozsądny głos.
      Ja akurat uważam, że finansowanie in-vitro z budżetu to dobry pomysł, ale
      doceniam racjonalizm Twojej wypowiedzi - niesamowicie odświeżający w obliczu
      ideologicznej wojny religijnej jaka toczy się przy okazji tego tematu.

      To prawda, że jeśli dla kogoś suma 10 tys. zł. jest niewyobrażalnie
      nieosiągalna, to nie powinien mieć dzieci, bo w ciągu swojego życia na dziecko
      wydaje się wielokrotność tej kwoty.
      Ale z drugiej strony 10 tys zł to też koszt wielu różnych operacji i zabiegów
      finansowanych przez państwo (usunięcia guzków, zabiegi radiologiczne itp.) i
      raczej nikt nie twierdzi, że państwo powinno zaprzestać finansowania tego typu
      zabiegów. A również można by powiedzieć, że nowoczesny, energiczny człowiek
      powinien być w stanie skombinować 10 tysięcy na operację ratującą jego życie.
      Zauważmy też, że finansowanie leczenia osoby chorej, to bardziej wydawanie
      pieniędzy niż inwestowanie. Natomiast in vitro, to czysta inwestycja -
      inwestujemy w nowego człowieka który ma duże szanse być porządnym podatnikiem,
      który w ciągu swojego życia zwróci te marne 10 tysięcy kilkukrotnie. A uważam,
      że będzie porządnym podatnikiem, bo
      jeżeli para chce mieć dziecko tak bardzo, że była by gotowa przejść całą
      biurokrację związaną z ewentualnym dotowaniem in-vitro, to prawdopodobnie będą w
      stanie odpowiedzialnie wychować dziecko.

      Tu nie chodzi o to aby finansować in-vitro biedakom, bo mocno wydaje mi się, że
      w środowiskach biedniejszych taki zabieg i tak nie spotkał by się z aprobatą,
      ale o to aby wspomóc tych którzy byli by w stanie sfinansować sobie in-vitro
      sami, ale byłby to dla nich poważny wydatek, a gdy urodzi się dziecko od razu
      zaczną się kolejne wydatki - niektóre pary może to w ogóle zniechęcić do prób,
      bo jak wiadomo skuteczność metody in-vitro nie jest porażająca.



      • Gość: OLO Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.adsl.inetia.pl 20.12.07, 18:06
        Do ORMO.Może zaproponuj swojej mamie jak nie daj Boze zachoruje na
        raka, żeby nie obciążała budżetu tylko pojechała "na zmywak" i
        zarobiła na swoje leczenie.
        • 0rmo Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 20.12.07, 18:34
          Oczywistym dla mnie jest, że to ja zarobię na mojej Mamy ewentualną
          operację - nawet na zmywaku, jeśli to będzie konieczne. Jeżeli ty
          myślisz inaczej to znaczy, że twoi rodzice popełnili koszmarne błędy
          wychowawcze.

          Pozdrawiam

          • facet123 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 09:18
            A jeśli ktoś nie ma dziecka które na niego zapracuje?
            Przedmówcy chodziło o to, że tak samo jak państwo nie odmawia człowiekowi
            operacji ratującej mu życie (mimo, że być może ta osoba była by wstanie wielkim
            wysiłkiem sfinansować ją sama), tak samo państwo nie odmawia człowiekowi prawa
            do posiadania potomstwa, nawet gdy osoba ta miała pecha i cierpi na zaburzenia
            płodności.
            • lew.ek Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 27.12.07, 23:00
              ale to są jednak trochę różne prawa...
      • xtrin Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 20.12.07, 18:37
        facet123 napisał:
        > Ale z drugiej strony 10 tys zł to też koszt wielu różnych
        > operacji i zabiegów finansowanych przez państwo (usunięcia
        > guzków, zabiegi radiologiczne itp.) i raczej nikt nie twierdzi,
        > że państwo powinno zaprzestać finansowania tego typu zabiegów.

        Jest znaczna różnica pomiędzy in vitro a zabiegami ratującymi życie czy zdrowie.
        Nawet tego nie porównuj.

        > Zauważmy też, że finansowanie leczenia osoby chorej,
        > to bardziej wydawanie pieniędzy niż inwestowanie.

        Jeżeli jest to osoba stosunkowo młoda, która po leczeniu powróci do sprawności i
        produkcyjności to jest to świetna inwestycja szybko się zwracająca.
        Natomiast inwestycja in vitro jest bardzo długoterminowa, a nim zacznie
        przynosić zyski trzeba w nią jeszcze bardzo wiele zainwestować.

        > Tu nie chodzi o to aby finansować in-vitro biedakom,
        > bo mocno wydaje mi się, że w środowiskach biedniejszych
        > taki zabieg i tak nie spotkał by się z aprobatą,

        Pani minister od zdrowia wcześniej wyciągała argument ekonomiczny przeciwko in
        vitro, jednocześnie dodając, że jak pieniądze będą to wyda się je na refundację
        in vitro "najbiedniejszym". Troszkę mnie to zmroziło.
        • facet123 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 09:27
          > Jest znaczna różnica pomiędzy in vitro a zabiegami ratującymi życie
          > czy zdrowie Nawet tego nie porównuj.

          Życie tak, ale zdrowie? Przecież płodność to wyznacznik zdrowia - odmawianie
          in-vitro to odmawianie komuś zabiegu ratującego jego zdrowie w zakresie płodności.

          Wyobraź sobie inna sytuację - osoba potrzebuje zabiegu który uratuje jej
          płodność. Jeśli zabiegu nie wykonamy, to osoba będzie bezpłodna do końca życia -
          czy taki zabieg powinien być finansowany z budżetu?

          > Natomiast inwestycja in vitro jest bardzo długoterminowa, a nim
          > zacznie przynosić zyski trzeba w nią jeszcze bardzo wiele
          > zainwestować.

          Te pozostałe "koszty inwestycji" ponoszą już rodzice. A skoro tak bardzo
          zależało im na dziecku to na pewno wychowają je porządnie - nie sądzę aby
          rodzina patologicznych pijaków kiedykolwiek starała się o in-vitro.

          > Pani minister od zdrowia wcześniej wyciągała argument ekonomiczny
          > przeciwko invitro, jednocześnie dodając, że jak pieniądze będą to
          > wyda się je na refundację in vitro "najbiedniejszym". Troszkę mnie
          > to zmroziło.

          No to jest po prostu chybiony pomysł - jeżeli założymy maksymalny dochód osoby
          do jakiego in-vitro było by refundowane i ustawimy go na jakieś minimum
          socjalne, to okaże się, że po prostu nie będzie żadnych chętnych. Jeżeli już, to
          in vitro powinno być refundowane wszystkim tak samo. Jak Kulczyk pójdzie do
          publicznej przychodni lekarskiej to też go przecież przyjmą.
          Zresztą tłumaczenia polityków, nawet tych opowiadających się za in-vitro i tak
          są bardzo zachowawcze bo wszyscy oni panicznie boją się podpaść kościołowi i
          religijnemu elektoratowi i lawirują w argumentacji tak aby nikogo nie urazić, co
          oczywiście uraża wszystkich.

          • xtrin Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 11:27
            facet123 napisał:
            > Życie tak, ale zdrowie? Przecież płodność to wyznacznik
            > zdrowia - odmawianie in-vitro to odmawianie komuś zabiegu
            > ratującego jego zdrowie w zakresie płodności.

            Nie, in vitro zdrowia nie ratuje, a jedynie niweluje skutki choroby.

            > Wyobraź sobie inna sytuację - osoba potrzebuje
            > zabiegu który uratuje jej płodność.

            Taki zabieg prędzej niż in vitro powinien być refundowany, ale wciąż ciężko to
            uznać za sprawę najważniejszą.

            > Te pozostałe "koszty inwestycji" ponoszą już rodzice.

            Opieka zdrowotna, przedszkole, szkoła, studia - większość tych kosztów ponosi
            państwo.

            > No to jest po prostu chybiony pomysł - jeżeli założymy
            > maksymalny dochód osoby do jakiego in-vitro było by
            > refundowane i ustawimy go na jakieś minimum socjalne,
            > to okaże się, że po prostu nie będzie żadnych chętnych.

            Może o to chodzi :).
            A poważniej - to akurat mniejszy problem, gorzej, jak się znajdą tabuny
            chętnych, najpierw do in vitro, później do zasiłków na dzieci.

            > Jeżeli już, to in vitro powinno być
            > refundowane wszystkim tak samo.

            Teoretycznie wszystkim. W praktyce pierwszeństwo inni mieć średnio sytuowani.
            • ewik_75 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 12:40
              xtrin napisała:

              > Nie, in vitro zdrowia nie ratuje, a jedynie niweluje skutki
              choroby.

              podobnie jak protezy żebowe, protezy kończyn, endoprotezy stawów,
              okluary....
              Przestać refundować?
              • xtrin Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 12:48
                ewik_75 napisała:
                > Przestać refundować?

                Nigdzie tego nie sugerowałam.
                • ewik_75 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 12:51
                  Nie sugerowałaś, ale napisałaś, ze nie nalezy refundowac in vitro,
                  bo nie leczy choroby.

                  Protezy czy okulary tez nie.

                  Bedziesz konsekwentna w swoim pogladzie czy nie?
                  I dlaczego?
                  • xtrin Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 23:37
                    ewik_75 napisała:
                    > Nie sugerowałaś, ale napisałaś, ze nie nalezy
                    > refundowac in vitro, bo nie leczy choroby.

                    Po pierwsze nie pisałam, że nie należy wcale refundować in vitro, a jedynie, że
                    na chwilę obecną nie jest to wydatek priorytetowy. Jest jednak w moim mniemaniu
                    ważniejszy od wielu innych, jakie nasz budżet ponosi i byłabym bardzo
                    zadowolona, gdyby kasę z becikowego czy Świątyni Czegośtam na in vitro przeniesiono.
                    Po drugie porównywanie z chorobami nie było moje i moja odpowiedź nie miała nic
                    wspólnego z refundacją, a wskazywała jedynie ogólny absurd takich porównań.
                    Po trzecie wreszcie uważam, że ważniejsza jest pomoc w formie protez niż
                    zaspokajanie potrzeby posiadania biologicznego dziecka.
                    • zofijkamyjka Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 26.12.07, 23:12
                      xtrin napisała:

                      > Po drugie porównywanie z chorobami nie było moje i moja odpowiedź
                      nie miała nic
                      > wspólnego z refundacją, a wskazywała jedynie ogólny absurd takich
                      porównań.

                      Porównanie nie jest absurdalne gdyz niepłodnośc została uznana za
                      chorobe społeczną, która może prowadzić do innych powaznych chorób
                      np. psychicznych /i nie tylko/do samobójstwa włącznie.
                      Kto wie czy nie jest powazniejsza choroba ze wzgledu na dobro
                      spoółeczeństwa niz np choroby zwiazane z układem krążenia gdyz
                      dotyka ludzi w sile wieku.
            • ewik_75 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 12:47
              Xtrin,

              masz tylko częściowo rację.
              Owszem, panstwo dofinansowuje opiekę zdrowotną, przedszkola (tylko
              częściowo), szkoły itd, ale pamietaj, ze koszty te wielokrotnie sie
              zwracaja, kiedy dziecko wchodzi w wiek dojrzaly iz acyzn pracowac i
              placic podatki.

              Poza tym w obliczu mozliwej prywatyzacji - całkowitej ub częściowej -
              szkół wyzszych i słuzby zdrowotnej koszty te wyraźnie spadną.

              Gdyby przyjac taką argumentację jak Twoja, to powinniśmy w ogole
              prowadzic politykę antyrodzinna i nagradzac za nieposiadanie dzieci,
              bo to za drogo państwo wychodzi...
              A tak nie jest.

              I jeszcze jedno - ludzie, mając dzieci, ponoszą dodatkowe wydatki,
              których by nie ponieśli w przeciwnym wypadku, a pieniądze pewnie
              zaoszczedzili. Odsetki od oszczednosci/inwestycji sa poki co
              opodatkowane stawka 19%, ale ma to zostać zniesione. No i dotyczy
              tylko "przyrostu" czyli na przykłąd zysku z akcji, a nie całej
              kwoty. W przypadku wydania tych samych pieniedzy - np na wozek albo
              ubranka obowiazuje vat 22% od całej kwoty. Budżet jest zasilany. To
              się opłaca.....
              • xtrin Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 23:39
                ewik_75 napisała:
                > koszty te wielokrotnie sie zwracaja, kiedy dziecko
                > wchodzi w wiek dojrzaly iz acyzn pracowac i placic podatki.

                Zwracają albo i nie zwracają. Dziecko może pracy nie podjąć, albo podjąć ją w
                Irlandii :).
                Przede wszystkim jednak pragnę zwrócić uwagę, że moja wypowiedź była jedynie
                zwróceniem uwagi na to, że leczenie także jest formą inwestycji, a nie
                zaprzeczanie, by in vitro nią było.
                • ewik_75 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 22.12.07, 23:25
                  oczywiście, że może ją podjąć gdzie indziej.
                  Ale MOŻE a nie musi.,
                  Co oznacza, ż istnieje istotne statystcznie i dość wysokie
                  prawdopodobieństwo ż jadnak ją podejmie i to w kraju ojczystym.
                  Jeśli pod uwagę bierzemy nie jeden przypadek, ale 100-200 tysiecy
                  rocznie, to jest to gra warta świeczki a nawet - opłacalna.
            • facet123 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 03.01.08, 09:06
              > Nie, in vitro zdrowia nie ratuje, a jedynie niweluje skutki choroby

              Tak, i to jest najlepsze co może zrobić dzisiejsza medycyna w tej sprawie. Gdyby
              wystarczyło przepisać jakieś tabletki to nie było by tematu.
              In-vitro jest zatem rodzajem protezy dla osób bezpłodnych - jak ktoś nie ma
              nogi, to państwo mu protezę finansuje.

              > Opieka zdrowotna, przedszkole, szkoła, studia - większość tych
              > kosztów ponosi państwo.

              No tak, ale tak samo jest w tym przypadku z dziećmi "z próbówki" jak i z
              naturalnie poczętymi. Po za tym to co napisałeś to jakieś PRLowskie mity. Coraz
              więcej tych kosztów ponoszą rodzice: z większością konkretnych dolegliwości
              biega się do prywatnych specjalistów, prywatne przedszkole, społeczna szkoła
              stają się w zasadzie standardem. Widać, nie masz dziecka.

              > A poważniej - to akurat mniejszy problem, gorzej, jak się znajdą
              > tabuny chętnych, najpierw do in vitro, później do zasiłków na
              > dzieci.

              Nie sądzę - takie patologiczne rodziny traktują dzieci raczej jako coś co się
              zdarza ("dar boży"), a nie coś o co należy zabiegać, być odpowiedzialnym i
              troszczyć się.

    • Gość: zza wielkiej wody Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: 199.133.215.* 20.12.07, 18:32
      A stac nas na wspieranie legionu katechetow w szkolach, kapelanow w
      wojcu i w sluzbach celnych? Na wydatki na cele religijne,
      finansowane-a jakze -z budzetu czyli przez nas wszystkich?
      10 tys to duzo dla wielu rodzin, a argument ze dziecko tez kosztuje,
      nie ma w tej sytuacji censu, bo na zycie codzienne wydaje sie po
      troszeczku caly czas, innymi slowy, latwiej jest sprostac kosztom
      zycia w trojke niz zdobyc te pieniadze "na raz".
      Para ktora wyjedzie "na zmywak", czesto nie wraca, zreszta porownaj
      ile rodzi sie polskich dzieci w kraju i ile w Anglii.I te dzieci
      najprawdopodobniej beda wspomagaly angielska gospodarke, bo Polska
      nic im nie oferuje w zamian procz bycia "dojna krowa".
      Sama jestem w ciazy , za granica i nie zdecyduje sie nawet na
      staranie sie o polskei obywatelstwo dla dziecka, bo i tak ani ja ani
      ono nie wrocimy.
      >Jeżeli brak im pomysłu i umiejętności jak zdobyć taką kwotę
      > to może w ogóle powinni zrezygnować z potomstwa?
      Taaak...zaproponuje to samo ubogim rodzinom wielodzietnym w Polsce,
      aby nie decydowaly sie na nastepne, bo przeciez ich nie stac, skoro
      wyciagaja rece do panstwa o zasilki....
    • inaa1 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 11:27
      w tym temacie to trudno odrzucić emocje.

      państwo byłoby stać na refundowanie in vitro, jeżeli mniej troski
      poświęciłoby wszelakim darmozjadom, którzy mimo że mogą podjąć pracę
      wolą wyciągać łapy po zasiłek.
      • lew.ek Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 27.12.07, 23:01
        tu się zgadzam ;)
    • tom-77 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 11:40
      Popieram, mimo że jako ateista raczej nie sympatyzuję z KK. Jestem
      też za usunięciem finansowania lekcji religii ze szkół, bo jak
      katolika nie stać, to niech się uczy o bozi z biblii w domu.
      • 0rmo Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 12:00
        Także jestem ateistą i także nie sympatyzuję z KK jednak,
        paradoksalnie dla moich przekonańuważam, że to katolicka wiara
        Polaków może uchronić nas przed agresją islamu. Mam nadzieję, że nie
        popełnimy błędu Francji czy krajów Beneluksu. Dlatego zawarłem swój
        prywatny rozejm z KK ;) bo lepszy wróg znany, przewidywalny i na
        własnej krwi wyhodowany niż zabójczy dla chrześcijaństwa islam,
        który kieruje się zasadą: "kiedy wy [w domyśle - chrześcijanie]
        rządzicie to domagamy się uznania naszych praw bo takie są wasze
        zasady. Kiedy my rządzimy zabieramy wam wasze prawa bo takie są
        nasze zasady" Dlatego islam jest śmiertelnym niebezpieczeństwem przy
        którym katolicka indoktrynacja to naprawdę małe miki :)

        • dagps Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 18:11
          to ze nie ma ktos jednorazowo 10 tys na in vitro nijak sie ma do tego, czy stac
          go na to by miec dzieci. czy osoby ktore maja dzieci wydaja jednego dnia 10 tys
          na te dzieci? nie wiedzac, czy te 10 tysiecy idzie w wielka szanse czy w bloto?
          i w wielki bol po nieudanym zabiegu?

          nie mozna liczyc kosztu 10 tysiecy. przed sa badania i zabiegi, po sa wizyty
          prywatne i czesto leki, rzadko to jeden zabieg. do tego dochodza ewentualne
          koszty radzenia sobie z depresja i innymi chorobami wspolwystepujacymi z
          nieplodnoscia.
    • matylda1001 Re: In vitro jednak ratuje zdrowie 21.12.07, 18:16
      Dlaczego nikt nie wziął pod uwagę psychiki kobiety, która tak bardzo
      pragnie dziecka? Znam przypadek gdzie myśl o dziecku stała się
      obsesją kobiety. Zrujnowała jej zdrowie psychiczne co w konsekwencji
      przyczyniło się do rozpadu małżeństwa. In vitro byłoby dla niej
      szansa ale to były czasy gdy w Polsce w ten sposób leczono
      pojedyncze przypadki albo nawet jeszcze wcale. Myślicie, że teraz
      nie ma takich kobiet? In vitro powinno byc bezwzględnie refundowane.
      Inaczej Państwo dzieli ludzi na lepszych i gorszych w zależności od
      dolegliwości zdrowotnej jaka stała się ich udzialem.
    • Gość: ?! Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.07, 18:53
      Nie sadzę że bedzie to tak rozdawane na lewo i prawo - pewnie jakieś
      ostre procedury kwalifikujące trzeba będzie przejść. Ale ja
      osobiście uważam że to zbędne - pogłębia jeszcze naszego
      społeczeństwa przekonanie że kobieta do rodzenia dzieci służy, że to
      taka chodząca macica i jak sama nie zaskoczy to jej trzeba w tym
      pomóc. A że bardzo chce? No cóż - gwiazdki z nieba też będą dawać?
      Tyle dzieci w sierocińcach...
      • dagps Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 21.12.07, 23:25
        a ile procent tych dzieci w sierocincach jest do adopcji? to po pierwsze. po
        drugie gwiazdka z nieba a mozliwosc noszenia dziecka przez 9 miesiecy pod
        sercem, to troche inne marzenie. kto nie czul tego pragnienia, nie wie jaki to
        bol i tesknota za czyms, co tak nieosiagalne. gwiazdki z nieba to ja mam w dupie.
        • Gość: Hubert Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.gdynia.mm.pl 22.12.07, 10:11
          To realizuj swoje marzenia za własne pieniądze a nie za cudze.
          A'propos - dzieci w sierocińcach też marzą - o rodzinie i świętach
          we własnym domu.
          Rozumiem jednak, że twoje egoistyczne marzenia są ważniejsze od
          marzeń osieroconego lub porzucownego dziecka.
          • dagps Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 22.12.07, 10:19
            rozumiem, ze nigdy nie byles w tej sytuacji. nie masz instynktu macierzynskiego
            i pragnienia karmienia piersia swojego dziecka.
            a jesli adopcja jest taka latwa, to co te wszystkie dzieci tam robia (choc to
            nie dzieci czekaja w kolejce, a jest kolejka rodzicow adopcyjnych, dluga).
            niestety, nie spelniam wielu warunkow zeby adoptowac, juz nawet zostawiajac na
            boku moje egoistyczne marzenia. natomiast alkoholiczka leczona za moje pieniadze
            ale marnujaca to spelnia jeden wazny warunek by miec dziecko - jest plodna -
            nawet jesli nie spelnia zadnego z pozostalych.
            • Gość: xxx Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.07, 11:19
              Bóg urządził ten Świat tak że jeden ma to drugi tamto .. i tak już
              jest, trzeba się z tym pogodzić.
              • Gość: Hubert Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.gdynia.mm.pl 22.12.07, 11:46
                No skąd, trzeba z tym walczyć - za cudze pieniądze.
                • dagps Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 22.12.07, 14:06
                  czas zebym sie wyniosla z tego watku. ja sie odkrywam, a ktos dopieprza. po co
                  sie tak w ciemnogrodzie wyflaczam? nieplodnosc jest choroba i powinno sie ja
                  leczyc. kropka.
                  • Gość: aka Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.07, 14:25
                    Chorobą jest uważanie niepłodności za chorobę - nie rób sobie sama
                    krzywdy!
            • xtrin Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 22.12.07, 15:04
              dagps napisała:
              > niestety, nie spelniam wielu warunkow zeby adoptowac

              To jest ciekawa kwestia - jeżeli trzeba jakieś warunki spełniać, by dziecko
              adoptować to czy nie należałoby podobnych warunków postawić przy in vitro,
              choćby tym refundowanym?
              • daria45-net Zycze wam! 22.12.07, 15:41
                No coz, zycze tym ktorzy tak pyskuja na nieplodnosc i bezplodnosc i
                przeciw doplatom do in vitro. ZYCZE WAM Z CALEGO SERCA BYSCIE BYLI
                BEZPLODNI< byscie poznali ten smak pragnienia dziecka. Badzcie
                bezplodni podli ludzie.
                • Gość: >> Re: Zycze wam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.07, 16:10
                  Nie ludzie Ci to zrobili więc czemu im złorzyczysz?
                  Zaakceptuj i przejdź dalej, a nie tkwij w tym bólu. Tyle rzeczy
                  można robić gdy się dzieci nie ma. Przecież tylu ludzi narzeka że
                  nie może spełniać swoich marzeń bo się dziećmi musi zajmować!!!
                • xtrin Re: Zycze wam! 22.12.07, 16:54
                  Osoba, która tak jak Ty się zachowuje, nie powinna mieć dzieci ani własnych, ani
                  adoptowanych, ani z in vitro.
                  • ewik_75 Re: Zycze wam! 22.12.07, 23:26
                    xtrin,

                    chyba trochę przesadzasz...
                    • kot_behemot8 Re: Zycze wam! 26.12.07, 10:51
                      Nie przesadza. Z taką złoscią do świata jaką tamta pani prezentuje
                      nie wolno miec dzieci bo tylko sie je skrzywdzi. Piszę to na
                      podstawie tego, ale i innych jej postów.
                      • domestos10 Re:refundacja in vitro 26.12.07, 18:23
                        Uwazam,ze powinno sie refundowac in vitro,poniewaz dzieci takie sa
                        bardzo kochane,rodzice bez wzgledu na status majatkowy opiekuja sie
                        i kochaja te dzieci dlatego,ze sa one upragnione a nie nie
                        chciane.Natomiast dzieci z domu dziecka,niechcac nikogo urazic to
                        tak jak pies wziety ze schroniska nie wiadomo jakie cechy dziedziczy
                        po rodzicach,a przeciez rodzicielstwo to nic innego jak przekazanie
                        i przetrwanie swoich genow dalej przez dzieci.Pieniadze sa tylko
                        trzeba poszukac,przeciez mozna nie lozyc na dzialalnosc kosciola k.
                        jak mowi o tym nasza konstyucja.Wszystkich opiekunow duchownych w
                        wojsku(jak to sie ma do nie zabijaj,blogoslawic wojne przez
                        ksiedza).Religja w szkole,za komuny nie byla w szkole a ile
                        gorliwych katolikow np.mohery?Dzialalnosc wszystkich biur podrozy
                        tzw.pielgrzymek itd.pieniedze sa tylko trzeba szukac i wszystkich
                        traktowac rowno a nie obrzucac blotem od komuchuw gdy inaczej
                        mysli,przeciez nie wszyscy chca aby ktos za nich myslal lub
                        decydowal.
                        • ewik_75 Re:refundacja in vitro 28.12.07, 12:47
                          domestos10,

                          a gdzie Ty masz w naszej konsytucji wspomnienie o finansowaniu KK?
                          Możesz podać konkretny artykuł?
                          Wg mnie nie ma czegoś takiego, ale oczywiście mogę sie mylić, więc
                          rozwiej proszę moje wątpliwości.

                          a co do pielgrzymek - o czym Ty mówisz? Pielgrzymkę ewentualną każdy
                          chętny sam sobie finansuje...

                          Co do religii w szkole to niestety, ale zobowiązuje nas do tego
                          umowa ze Stlicą Apostolską z 1993 znana jako konkordat. Umowa
                          miezynarodowa to niestety nie jest pikuś żebyśmy ot tak sobie mogli
                          przestać ją respektować ;( Dlatego na księży w szkołach będziemy
                          łożyć wciąż, aż nie ratyfikujemy konkordatu. Niestety ;(((

    • silverbaum Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 22.12.07, 15:10
      slusznie...
      Panstwo Polskie jest zbyt biedne , by doplacac do pragnien innych.
      przy tak niskich skladkach (bo niskie sa dochody ludzi) musi w
      pierwszym rzedzie troszczc sie o ratowanie zycia i zdrowia zyjacych,
      a nie doplacac do "nowego zycia", ktore co prawda raduje rodzicow,
      lecz bez tego tez przeciez nie umra.
      • Gość: <> Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.07, 15:23
        Wielu jest ludzi którzy dzieci nie mają i żyją - to ani
        przestępstwo, ani ujma, ani tragedia.
    • Gość: Yagna Chyba niewiele się orientujesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.07, 22:31
      10 tysięcu to strzał za 1 razem. A często bywa że za 1 się nie udaje i trzeba
      powtarzać raz, drugi, trzeci. Ja jestem całym sercem za dotowaniem zabiegów,
      dostatecznie wiele ludzi ma problemy w tej materii i dostatecznie duży mamu już
      niż demograficzny.
      • Gość: Maciej Re: Chyba niewiele się orientujesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.07, 09:19
        A orientujesz się ile dzieci samotnie spędzi święta w domu dziecka?
        Zamiast zabierać jednym pieniądze by sfinansować zabieg tym, którym
        nie bardzo chce się na to zarobić, można zapewnić szczęście i dać
        dom już urodzonym dzieciom.
        • Gość: Yagna Re: Chyba niewiele się orientujesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.07, 00:33
          A orientujesz sie że nie można nikogo zmuszac do adopcji? Niby jak to sobie
          wyobrażasz? Nie każdy chce i nie każdy może byc rodzicem adopcyjnym, nie każdy
          jest w stanie pokochac cudze dziecko.
          • Gość: :( Re: Chyba niewiele się orientujesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.07, 15:18
            nie każdy
            > jest w stanie pokochac cudze dziecko.

            Powiem więcej - nie każdy jest w stanie pokochać swoje dziecko :-(

            Umówmy sie, ten pęd do rodzenia to wymagania społeczne - wiele
            kobiet rodzi bo tego inni od nich oczekują - i kilkanaście lat
            później różni popaprańcy chodzą ulicami, zagubieni, poranieni,
            zgubieni...
            • Gość: Yagna Re: Chyba niewiele się orientujesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.07, 15:37
              No chyba już nie dziś. Dziś mają wolny wybór, zobacz jak wiele kobiet deklaruje
              że nie chce miec dzieci, sama mam taką znajoma.
              • Gość: ;-( Re: Chyba niewiele się orientujesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.07, 16:07
                Wolny wybór wolnym wyborem - ale świat dalej męski jest ten w którym
                żyjemy, i albo rodzisz i masz dostęp do niego (przez kuchnię) albo
                jesteś out! Tak dalej jest!!!
                I najzabawniejszym jest to że sprawiają to właśnie same kobiety.
                Zobacz ile upartych na to invitro ;-(
          • Gość: Maja Re: Chyba niewiele się orientujesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.07, 16:01
            Ciekawa jest twoja logika.

            Do adopcji zmusić nie można bo ktoś ma problem z pokochaniem
            osieroconego dziecka.
            Do płacenia podatków na zabiegi in vitro - można.
            • Gość: Yagna Re: Chyba niewiele się orientujesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.07, 16:52
              Oczywiście, poczytaj sobie trochę o tym jak funkcjonuja społeczeństwa. Jak
              jesteś członkiem jakiejś społeczności to za to że ta społecznośc cię chroni i
              zapewnia ci to i owo ty jej też coś musisz z siebie dać - np podatki. A na co
              one idą jest ustalane odgórnie, moga iść na dotowanie in vitro - bo jest to
              dzialanie dla dobra ogółu. Adopcja to sprawa prywatna. Niż demograficzny i coraz
              częstrze problemy zwiazane z płodnością już nie bo odbijają się negatywnie na
              wszystkich (starzenie się społeczeństwa, choroby,m coraz więcej starszych ludzi,
              brak rąk do pracy, brak kasy na utrzymanie rzeszy emerytów. Życzę więcej
              pomyślunku.
              • xtrin Re: Chyba niewiele się orientujesz 24.12.07, 17:10
                Gość portalu: Yagna napisał(a):
                > in vitro - bo jest to dzialanie dla dobra ogółu

                Zgoda, ale fundowanie in vitro ma działanie bardzo dla tego ogółu słabe, wręcz
                niezauważalne.

                > Adopcja to sprawa prywatna.

                Adopcja to także kwestia dobra ogółu. Dzieci adoptowane, którym zapewni się
                odpowiednie warunki rozwoju, mają o wiele większą szansę na bycie w przyszłości
                dobrymi obywatelami niż te wychowane w sierocińcach.
                • Gość: Yagna Re: Chyba niewiele się orientujesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.07, 23:59
                  Co ty gadasz?? To chyba nie zdajesz sobei sprawy z tego ile pacjentów się
                  zgłąsza do klinik leczenia niepłodności. To jest już problem społeczny, wzrasta
                  zwłaszcza od lat niepłodność męska. Ilez dzieci urodziło się dzięki takiemu
                  leczeniu, ilez ludzi jest szczęśliwych. Dotowanie na pewno znacznie zwiększyłoby
                  możliwości, bo nie każdy zarobi na in vitro. Dotuje się różne bzdury a to jest
                  poważna sprawa.
                  Ok, dlatego promuje się rodzinne domy dziecka i bardzo słusznie. Tez masz pomysł
                  na adopcje pod przymusem?? Ręce i nogi opadają.
                • zofijkamyjka Re: Chyba niewiele się orientujesz 26.12.07, 23:29
                  xtrin napisała:

                  > Adopcja to także kwestia dobra ogółu. Dzieci adoptowane, którym
                  zapewni się
                  > odpowiednie warunki rozwoju, mają o wiele większą szansę na bycie
                  w przyszłości
                  > dobrymi obywatelami niż te wychowane w sierocińcach.

                  W sierocińcach jest niewiele dzieci gotowych do adopcji, tam
                  przebywaja przewaznie dzieci z nieuregulowana sytuacja prawną.
                  • ewik_75 Re: Chyba niewiele się orientujesz 27.12.07, 23:17
                    dokładnie...

                    nawet te, porzucane na śmietnikach czy w "okienkach życia" nie mogą
                    być od razu adpotowane, bo biologiczni rodzice mają prawo do zmiany
                    decyzji w ciągu bodajże 3 lat (tu mogę się mylić) od porzucenia...
    • naprawdetrzezwy Niemasz racji. 23.12.07, 10:38
      "Wydaje mi się, że para, (...) nie
      > powinna mieć dzieci bo ich po prostu na to nie stać. "


      Otóż nie powinni mieć dzieci, bo matka natura wie lepiej, że nie
      powinni.

      To, że będą mieli, oznacza tylko, że ludzkość się degeneruje.
      • Gość: akataskeuastos Re: Niemasz racji. IP: 82.177.194.* 25.12.07, 20:00
        Tym się różnimy od zwierząt, że możemy z matką naturą się skutecznie zmagać.
    • gato.domestico ????? 24.12.07, 15:09
      a dlaczego panstwo sponsoruje np leczenie narkomanow??
      • Gość: :( Re: ????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.07, 15:20
        a dlaczego panstwo sponsoruje np leczenie narkomanow??

        A iluż narkomanów może być urodzonych dzięki invitro?
        • Gość: pluskwiak Re: ????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 12:00
          bo to się opłaca firmom farmaceutycznym ;)
          gdybyście się bliżej przyjżeli temu tematowi to sami byście zobaczyli jaki mocny lobbing jest w takich kwestiach uprawiany żeby koncerny mogły się trochę upaść na naszych pieniądzach...
      • Gość: joangons Re: ????? IP: *.aster.pl 25.12.07, 18:20
        bo to w wiekszosci biedni ludzie ktorzy nei moga sie sami soba zaopiekowac. to chyba ludzkie ze pomaga sie bliznim?
        • gato.domestico Re: ????? 28.12.07, 17:10
          narkomani , alkoholicy sami wpedzili sie w ta chorobe wiec chyba
          przynajmniej z etycznego punktu wizenia na in vitro zasluguja
          bezsprzecznie nieplodne pary!
    • sigrid.storrada Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 24.12.07, 21:51
      Nie da się w tym temacie odrzucić emocji. Emocje są integralną częścią tego
      problemu. To czyni go tak trudnym.

    • frotens Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 25.12.07, 01:14
      Popieram zdecydowanie! Wogle jestem za skasowaniem jakichkolwiek refundacji:
      leki powinny być dla tych których nanie stać! Silniejsi zostają słabsi wymierają
      - proste!
      • Gość: joangons Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.aster.pl 25.12.07, 18:19
        domyslam sie ze jestes wsrod tyh silniejszych? chociaz chyba nei intelektualnie!
        • Gość: akataskeuastos Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: 82.177.194.* 25.12.07, 19:59
          Oczywiście napisał głupotę, ale trochę w tym racji jest. Np. dlaczego mielibyśmy
          dopłacać do leczenia palaczy, albo alkoholików z konsekwencji ich nałogów - sami
          w nie wpadli, więc niech sami płacą.
          • zofijkamyjka Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 26.12.07, 23:33
            Gość portalu: akataskeuastos napisał(a):

            > Oczywiście napisał głupotę, ale trochę w tym racji jest. Np.
            dlaczego mielibyśm
            > y
            > dopłacać do leczenia palaczy, albo alkoholików z konsekwencji ich
            nałogów - sam
            > i
            > w nie wpadli, więc niech sami płacą.

            Albo zawałowców....nie dbali o siebie.
            Ludzie do jakich tu absurdów dochodzicie, nie ma chorób wazniejszych
            czy mniej ważnych.
            • lew.ek Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 27.12.07, 22:55
              taaak? ;)
              a ja np. słyszałem że jedna polska firma farmaceutyczna stara się o pełną refundację dla leku na erekcję - czegoś w stylu wiagry. i co? to jest tak samo ważna choroba jak np. rak? ;)
              • ewik_75 dyskusje na temat 27.12.07, 23:15
                hierarchii ważności chorób mogą trwać wiecznie i niewiele z nich
                wynika zwłaszcza, że decyzje takie jak te dotyczące IVF trzeba
                podjąć w skończonym horyzoncie czasowym.

                Leczyć trzeba i niepłodność i zawały i narkomanów czy nikotynistów z
                nałogów. In vitro spowoduje, że będziemy mieć jednego (lub więcej)
                obywateli więcej plus dwoje dorosłych, którzy dzięki temu nie
                popadną w depresję.

                Ale zanim zaczniemy się tu zastanawiać, skąd wziąć na to kasę trzeba
                chyba w ogóle zreformować służbę zdrowia i zrezygnować z mrzonek o
                bezpłatnej opiece medycznej...
              • Gość: Jacyno Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.gnupg.org 28.12.07, 00:03
                Brak choćby częściowej refundacji takich leków powoduje powstanie gigantycznego
                czarnego rynku podróbek, które ludzie kupują np. w internecie tylko dlatego, że
                są tańsze. Choćby dlatego warto o takiej refundacji pomyśleć.
                • Gość: pluskwiak Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 11:58
                  hehehe. ludzie, jakich podróbek. same firmy farmaceutyczne wypuszczają swoje leki na czarny rynek. zwłaszcza takie które normalnie się nie sprzedają ;)
                  polpharma z maxigrą to świetny przykład tutaj: niby walczą z podróbkami (mają nawet stronę do tego maxigra.org.pl) a tak naprawdę sami nimi handlują (zobaczcie sobie www.ithink.pl/artykuly/polska/wydarzenia/wyciek-kontrolowany/).
                  a jeszcze jednocześnie starają się o refundację ;)
    • mary_an Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 25.12.07, 20:06
      Pogadamy za 30 lat, jak bedziesz przechodzil na emeryture i nie
      bedzie kto mial placic skladek na twoj miesieczny czek. I wtedy sie
      okaze, ze to wlasnie dzisiaj trzeba bylo robic wszystko, zeby
      podwyzszyc troche poziom przyrostu naturalnego, kazdy sposob jest
      dobry, czy bedzie to becikowe, czy dofinansowywanie in vitro, czy
      cokolwiek innego. Ten problem jeszcze w Polsce tak bardzo nie
      istnieje, ale np. w Niemczech mowi sie juz o tym dosyc glosno.
      Uwazam, ze te 10 tys. a nawet 50 tys. to nic w porownaniu z zyskiem
      jaki z tego bedzie.

      O tych milionach sierot w sierocincach to gadacie glupoty, cos o tym
      wiem, przez pewien czas pracowalam w domu dziecka - na 250 dzieci
      zgadnijcie ile bylo prawdziwymi sierotami, co nie maja ANI ojca ANI
      matki? No? 1!! Reszta mialo rodzicow alkoholikow z prawami
      rodzicielskimi, bo przychodzili raz na rok. Nie mozna bylo ich
      adoptowac. Bylo troche dzieci z rodzicami bez praw, ale mialy
      siodemke rodzenstwa, a rodzenstwa nie mozna rozdzielac (wtedy
      przynajkmniej tak bylo), wiec albo ktos bierze cala osemke, albo
      zadnego.
      • Gość: Jacyno Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.gnupg.org 28.12.07, 00:06
        W Polsce ten problem istnieje jak najbardziej. Już teraz mamy spory deficyt
        jeśli chodzi o przyrost naturalny.
        • mary_an Istnieje, ale sie o tym nie mowi 29.12.07, 13:28
          Przynajmniej jak czytam prase zachodnia to prawie codziennie cos
          czytam na temat problemow z tym zwiazanych, w Polsce jeszcze nikt
          nie sieje paniki. Ale to przyjdzie i to calkiem niedlugo. Jest tylko
          nadzieja, ze taka publiczna dyskusja na ten i inne tematy troche
          ludziom rozjasni w glowach
    • Gość: Nina27 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.chello.pl 28.12.07, 22:01
      Oczywiście, że powinno być refundowane. Bo niby dlaczego nie ?
      • Gość: hossa Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.07, 02:45
        Dlatego, że to studnia bez dna. Dlatego, że tylko niewielkiemu procentowi par
        udaje się SKUTECZNIE zakończyć kurację = urodzić dziecko. Dlatego, że pozostałe
        kilkadziesiąt procent par poddanych kuracji bezsensownie pochłonie pieniądze
        podatników.
        Dlatego, że jest w tym kraju mnóstwo chorych dzieci, które JUŻ się urodziły i
        TEŻ będą potencjalnymi podatnikami, ale póki co nie ma dla nich pieniędzy na
        refundację podstawowych leków. Dlatego?
        • ewik_75 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 29.12.07, 12:13
          hossa,

          każda kuracja to studnia bez dna.
          Chore ciężko dzieci też w wielu przypadkach nie wyzdrowieją mimo, że
          zostaną poddane kosztownym kuracjom. W szczególności dotyczy to
          nowotworów.
          Wyobraź sobie małego chłopca, chorego na raka, który wykorzystałby
          już prawie wszystkie możliwości kuracji i zostałaby już tylko jedna,
          nanowsza, pionierska, superdroga.
          Po aplikacji okazałoby się, że była nieskuteczna.

          Czy powiedziałabyś o nim, że "bezsensownie pochłonął pieniądze
          podatników" ?
          • Gość: hossa Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.07, 15:30
            Prawda jest taka że takie jednostkowe przypadki jakie opisujesz wcale nie
            pochłaniają stosunkowo(!) tak ogromnego budżetu. Najwięcej pochłaniają go m.in.
            cukrzycy, osoby z chorobami wieńcowymi i zawałowcy. Każdy z nas ma w swoim
            otoczeniu kilka takich osób. Niejeden z obecnych tutaj na forum sam boryka się z
            jakąś dolegliwością, która jakby nie było, też pochłania jakąś tam część budżetu.
            I nam samym potem brakuje na leki, o naszych babciach i ciociach nie
            wspomniawszy. I na to muszą być pieniądze, bo in vitro to dla mnie - wybacz -
            ale wymysły.

            Popatrz na dzieci (i dorosłych) chorujących na epilepsję. Jest ich naprawdę
            sporo, to jest paskudna choroba i w dodatku wymaga stałej opieki. Ich leki nie
            są refundowane. Większość z tych osób żyje naprawdę bardzo skromnie, na dobre
            leki ich nie stać, bo państwo ma to w dupie. Wybacz, ale dla mnie priorytetem są
            właśnie np. epileptycy. Gdybym miała jakąkolwiek moc sprawczą na metodę in vitro
            nie przeznaczyłabym ani złotówki. Pewnie się cieszysz że nie mam takiej mocy,
            ale Bogu dzięki mogę się chociaż na forum wypowiedzieć ;)
            • ewik_75 ;))) 29.12.07, 15:51
              oj, hossa...

              walnęłaś teraz jak łysy grzywką o kant kuli ;)
              Tak się skłąda, że w bliskiej rodzinie mam epileptyka i cukrzyka.

              Wiem trochę na ten temat.
              Od 1 XII 2007 leki na epilesję są refundowane w większym stopniu niż
              dotychczas.
              Przykład? Trileptal - lek nowej generacji, ten z "dobrych" jak to
              ujęłaś, upgrade karbamazepiny o bardzo dobrych skutkach
              terapeutycznych i znacznie mniejszych niż karbamazepina skutkach
              ubocznych. Cena? 1 grosz za opakowanie 50 sztuk. Podobnie Triginet
              (lamotrygina). Wystarczy wiedzieć, ze na recepcie powinno w
              odpowiednim okienku znaleźć się "P" czyli - dla lekoopornych. I
              powiedzieć o tym lekarzowi.

              Cukrzyca? Owszem, insulina jest dotowana. Podobnie inne leki
              normujące poziom cukru we krwi.

              Epilepsja może byc bardzo dużym utrudnieniem w poszukiwaniu pracy,
              ale jej opanowanie przez leki powinno te dolegliwosci znacznie
              zlagodzic. Ta osoba z mojej rodziny normalnie pracuje i ma sie
              dobrze. Sama jej pomagałam znaleźć tę pracę i podtrzymywałam na
              duchu, wiec wiem, co pisze.

              Aaaa - i jeszcze jedno - epi nie wymaga stałej opieki. A
              przynajmniej - w 90% jej przypadków. Ludzie z epi mają rodziny,
              dzieci, prace, mieszkania i zyją prawie-normalnie.

              wiec nie chrzan, ze albo albo, bo przede wszystkim trzeba chciec.
              • Gość: hossa Re: ;))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.07, 18:58
                Nie rozumiesz...
                Dając na in vitro odbieramy innym, np. epileptykom, cukrzykom, zawałowcom i komu
                tam jeszcze. To był przykład.
                A tak się składa, że epileptykowi w mojej rodzinie refundowany lek kompletnie
                nie pomaga.
                • ewik_75 Re: ;))) 29.12.07, 21:20
                  hossa,

                  przykro mi, jeśli lek nie działa. Jak to zwykle bywa jeden lek
                  działa, inny nie. Niestety. Mam nadzieję, że bedziecie probowac -
                  również innych. Refundowane są teraz już prawie szystkie. Trzymam
                  kciuki.

                  Co do zasady "jednemu dajesz innemu odbierasz" to równie dobrze
                  można powiedzieć "nie refundujmy przeszczepów serca, one przyjumją
                  się w 50%, a w ten sposób odbieramy kasę epileptykom" albo "nie
                  dajmy kasy na epileptyków, lepiej na astmatyków".

                  Na innym forum na ten sam temat wypowiadała się osoba, która ma w
                  rodzinie dziecko ze stwardnieniem rozsianym. Ona z kolei pisała, że
                  nie wolno dotować in vitro, skoro nie refunduje się w 100% leków na
                  SR..

                  To obłęd. Tak nie wolno do tego podchodzić.
                  Ta kasa jest. Tylko wydaje się ją na pier....doły
                  Szofer w NFZ zarabia 4,5 tys na rękę, a becikowe pochłonęlo w 2006
                  360 mln PL.

        • ewik_75 i jeszcze jedno.. 29.12.07, 12:14
          in vitro konczy się sukcesem w przypadku ok 40-50% przypadków. To
          sporo.
    • Gość: Nina27 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.chello.pl 29.12.07, 13:24
      Zgadzam sie z ewik_75. Nie można pozbawiać ludzi szans na rodzicielstwo, a in
      vitro jest własnie taka szansą. Niektórzy mówią adopcja... ale adopcja to
      jednak nie to samo.
      • ewik_75 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 29.12.07, 15:54
        dokłądnie...

        Ci, którzy mówią o adopcji niech najpierw sami spróbują adoptować
        dziecko...

        A tak BTW to większośc dzieci w Domach dziecka w POlsce nie może być
        adoptowanych, bo ma nieuregulowaną sytuację prawną....
        • Gość: Adam Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje IP: *.tmodns.net 29.12.07, 16:36
          To zamiast naciskać na okradanie podatników, postulujmy regulację
          prawną dzieci z przytułków. Dzieci znajdą dom i przyniesie to ulgę
          budżetowi.

          Na in vitro nas nie stać.
          • ewik_75 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 29.12.07, 17:00
            stać nas.

            już o tym pisałam - newsweek policzył, że dofinansowanie in vitro w
            2006 kosztowałoby nas 240 mln, a becikowe pochłonęło 360 mln.
            • 80anka Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 30.12.07, 02:00
              Na becikowe też nas nie stać.
              • ewik_75 Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 30.12.07, 12:53
                skoro nas nie stać to dlaczego je cały czas płacimy?
                jak to?
    • qqazz Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 29.12.07, 19:42
      Należałoby jeszcze dodać że jak państwo sie tym zajmie to koszty wzrosną i to
      znacznie.
      Pamiętajmy też że jest to metoda skuteczna w 30%, więc średnio na 1 udaną ciążę
      potrzebne są 3 terapie.



      pozdrawiam
      • kropkacom Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 30.12.07, 08:43
        Bez reformy służby zdrowia nie ma o czym marzyć. Niestety. Dlaczego jednak w
        krajach o podobnym statusie ekonomicznym, jak Czechy, Słowacja, Słowenia, Węgry,
        Chorwacja, nie mówiąc o krajach dawnej Wspólnoty Europejskiej, niepłodne pary
        przy leczeniu niepłodności technikami rozrodu wspomaganego medycznie otrzymują
        pomoc finansową państwa? Nikt tam nie twierdzi, że wydatki te rujnują finanse
        przeznaczone na ochronę zdrowia lub że przy refundacji in vitro nie będzie za co
        leczyć chorób serca i nowotworowych.

        PS. W Czechach od nowego roku wprowadzono niewielkie opłaty za każdą wizytę u
        lekarza, wypisanie recepty itd. Wyobrażacie sobie coś takiego w Polsce? Ludzie
        by rząd na taczkach wywieźli :)) Taki my naród!!
        • dagps Re: In vitro - odrzućmy na chwilę emocje 02.01.08, 11:10
          www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4791476.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka