Dodaj do ulubionych

Żebractwo na ulicach

02.02.08, 11:47
Denerwują mnie brudne i cuchnące postacie, które patrząc z wyrzutem, żądają
pieniędzy na: jedzenie, mleko dla dzieci, papierosy i tym podobne… Dla każdego
oczywiste jest, że ten śmierdzący skwaśniałym alkoholem, brudny i odziany w
łachmany człowiek Pojdzie i kupi najtańszy dostępny alkohol i się upije.

Dlatego denerwują mnie tacy ludzie. Spotkałem się nawet z sytuacja, kiedy
zaczepił mnie taki człowiek i poprosił o pieniądze na chleb. Grzecznie
odmówiłem i zaproponowałem, że kupię mu jedzenie. Po przejściu 100m ten,
głodny podobno, człowiek wyrzucił bułki, które mu kupiłem. Chciał pieniądze na
wódkę, a tu ktoś mu bułki daje!

Nie daje pieniędzy umorusanym dzieciom, żałośnie skamlącym kobietom, brudnym i
śmierdzącym menelom. Jest dużo uczciwej racy, której mogą się podjąć, żeby
poprawić swój los.
A wy? Jak reagujecie w takich sytuacjach? Odwracacie się, kupujecie jedzenie,
wrzucacie drobne…
Obserwuj wątek
    • Gość: m Re: Żebractwo na ulicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.08, 12:22
      2 razy dałam się naciąć "na bułeczkę", raz- kupiłam chleb,drugi- bułki i drożdżówkę, wylądowało w koszu. Od tego czasu kompletnie nie rusza mnie widok żebrzących.Poza tym ostatnio widziałm żebraczke z dzieckiem pod kościołem, po "zarobku" podjechał po nią facet samochodem. Nie daję, nie patrzę,nie pomagam.Jak chcę pomóc wpłacam na "Ochojską", Caritas czy Owsiaka.
      • kozaki_wiesi Re: Żebractwo na ulicach 02.02.08, 12:43
        Dokładnie! Problem żebraków na ulicach zniknie wtedy gdy ludzie po
        prostu przestaną im dawać pieniądze. Skoro są na ulicach żebracy to
        widocznie jest to dla nich opłacalne.
    • Gość: Zulu Gula Re: Żebractwo na ulicach IP: *.brutele.be 03.02.08, 02:51
      W Polsce zule zawsze sa brudni, smierdzacy i opryskliwi


      Nie do pojecia w takiej Belgii, gdzie zulik jest bepretensjonalny.... czesto
      zmienia ciuchy i nie smierdzi.
    • wypasiona_foczka Re: Żebractwo na ulicach 03.02.08, 14:13
      Nie daję żebrajacym ani grosza. Nigdy!
      Niezależnie od tego jak bardzo byłoby mi żal siedzacego na chodniku małego, żebrzacego dziecka nie daję pieniędzy bo wiem, że tylko nie dając mam szanse zmienic jego los. Żebranie to przemysł, doskonale zorganizowany, schierarchizowany i opłacalny. Przemysł w którym są "dyrektorzy", zarządzajacy i pracownicy. Pracownicy to ci wszyscy, których widc na ulicy. Będą na niej, dopóki ludzie dają pieniądze. Jesli przestaną dawac, żebracy znikną zmuszeni zajac się jakąkolwiek pracą zarobkową (choby zbierając złom). Dzieci siedzące na ulicach sa zakładnikami swoich żebrzacych rodziców, ci z kolei zakładnikami organizujacej to wszystko wierchuszki. Dzieci te nie chodzą do szkoły, nie uczą się języka (w wielu przypadkach to nielegalnie przebywajacy w Polsce cudzoziemcy), dajac pieniądze podtrzymujemy ten "przemysł" i odbieramy im szanse na normalne życie w przyszłości.
      Jesli Polacy nie będą się "litowac", Polska nie bedzie dla przemysłu żebraczego atrakcyjnym miejscem w którym da sie zarobic i żebractwo zniknie (optymistyczny wariant) lub ulegnie znacznemu ograniczeniu (wariant bardziej prawdopodobny).
      • aiczka Re: Żebractwo na ulicach 04.02.08, 11:45
        Też nie tworzę popytu.
        Zdarzyło mi się parę razy jechać autobusem z taką ekipą obstawiającą duże
        skrzyżowania - nastolatki myjące szyby, młodsi i dziewczyna z dzieckiem do
        zebrania. Przed wymarszem przywódca zakupił dla wszystkich śniadanie - colę,
        czipsy i paczkowane rogaliki z czekoladą. Nie mam ochoty finansować takiej
        zdrowej żywności - zwłaszcza dla niemowląt.
    • swiatowidz Re: Żebractwo na ulicach/@@## 03.02.08, 14:55
      bardzo grzecznie odmawiam
      jeśli nadal jestem molestowany proponuję pracę
      nie zdarzyło mi sie by ktoś był zainteresowany
      żebractwo to profesja
      częstokroć jest tak że darczyńcami są ludzie spłacający kredyty czyli tacy
      którzy są de facto mniej zamożni od żebraków.....
      • Gość: waiting.... Re: Żebractwo na ulicach/@@## IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.08, 16:19
        Ależ, nie jesteś takim "dziadem" by nie dać paru groszy "Pytającemu".Bo jak
        jesteś,powinieneś zająć jegfo miejsce (i też tylko na chwilę) na szczęście jest
        "organizacja"- h..j im w ... dobrobyt.
    • Gość: marajka Re: Żebractwo na ulicach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.08, 17:22
      Oj, różnie bywa! Kiedys na dworcu podszedł do mnie obszarpany
      mężczyzna i poprosił o bułkę(akurat kupowałam pieczywo w
      budce).Powiedział, że nie chce pieniedzy, tylko bułkę. Kupiłam.
      Widziałam jak jadł, był głodny. Lepiej niech dziesięciu wyrzuci a
      jeden zje, niż jeden miałby nie zjeść.
      • wypasiona_foczka Re: Żebractwo na ulicach 03.02.08, 17:35
        No jasne, że w takiej sytuacji i ja bym kupiła bułkę a nawet cos do tej bułki. To zupełnie inna sytuacja - widzisz, że człowiek jest głodny i możesz mu pomóc. Inna rzecz w przypadku żebrzących kobiet i dzieci, szczególnie cygańskiego pochodzenia... To biznes a ludzie naiwnie się litują...
        • swiatowidz Re: Żebractwo na ulicach/@@## 03.02.08, 18:00
          datek w postaci pożywienia jest szlachetny bo darczyńca widzi sens swojej ofiary
          jeśli komuś potrzebna jest pomoc nie odmawia się jej
          ale moją odrazę wzbudza widok dwóch ormian wnoszących na skrzyżowanie trzeciego
          beznogiego i zostawiającego go tam na mrozie i w deszczu
          on wzbudza następnie litość a potem z urobkiem jest odstawiany do bazy
          mam bardzo mieszane uczucia na takowy widok więc odwracam wzrok by logika wzięła
          górę nad emocjami
          nie ma wątpliwości to jest gałąź gospodarki
          w tym wypadku drenowanie pieniędzy które leżą na ulicy
          • wypasiona_foczka Re: Żebractwo na ulicach/@@## 03.02.08, 18:55
            True, true... Nie na darmo mówią, że największe pieniądze są u biednych ludzi, na ulicy właśnie. Pan da, Pani da i interes sie kręci... Po co schodzic z ulic, uczyc się, zarabiac uczciwą pracą skoro pieniądze same płyną...
            • swiatowidz Re: Żebractwo na ulicach/@@## 03.02.08, 19:02
              @@##
              żebractwo dusi się na ulicach.....
              zaczęło wchodzić do naszych domostw
              na ulicy wystarczy się oddalić
              gorzej jak pojedynczy żebrak lub ich zgraja zapuka do twych drzwi....
              to dopiero problem
              • matylda1001 Re: Żebractwo na ulicach/@@## 03.02.08, 21:55
                >gorzej jak pojedynczy żebrak lub ich zgraja zapuka do twych
                drzwi.... to dopiero problem<

                Pukają od czasu do czasu.
                1. Pierwszy zapytał czy mam coś do zjedzenia. Miałam zkurat dobrą
                zupę, poprosił, żebym mu nalała do słoika. Myślałam, że wyrzuci albo
                zabierze do domu a on zaczął tę zupę pić prosto ze słoika, nawet nie
                chciał poczekać na łyżkę, głodny był rzeczywiście. Do domu dostał
                wędlinę i masło, wiem że to się nie zmarnowało.
                2. Innym razem z obiadu zostały piersi z kurczaka, trafił się
                żebrak. Wsadziłam tę pierś w dwie posmarowane masłem kromki,
                zapakowałam ładnie w papier śniadaniowy i podałam mu. Rozwinął,
                popatrzył, nie podziękował tylko mruknął pod nosem - "o, jak psu
                dała". Nie wiem co mu się nie spodobało.
                3. Przyszło dziecko po coś do jedzenia. Zadałam podchwytliwe
                pytanie - "może wolisz pieniądze?" "nie bo mama powiedziała, żeby
                prosić o jedzenie bo pieniądze to tata nam zabierze na wódkę".
                Zabrałam dziecko do domu, nakarmiłam, dałam sporo na wynos.
                Jak odróżnić tych co naprawdę potrzebują?

    • piwi77 Re: Żebractwo na ulicach 04.02.08, 14:18
      To zależy od żebrzącego i mojego humoru, jak mnie czymś ujmie, może
      liczyć na monetkę.
    • hotally Re: Żebractwo na ulicach 04.02.08, 19:55
      Niedawno wychodziłam z siłowni, było już ciemno... na przeciwko Hiltona jest
      Orlen i stamtąd podbiegła do Mnie jakaś pijaczka. Było już za pozno, aby cofnąć
      się do hotelu, ciemno, nikogo obok... chciała kase na jedzenie. Powiedzialam, ze
      nie mam... a ten głąb idzie za Mną i bełkocze. Powiedzialam jej, ze mogę jej
      kupić kanapkę. Poszłysmy na Orlen, pytam jej sie jaką chce kanapke, a ona do
      Mnie, że chce wódę... oczywiście odmówiłam, zadzwoniłam po taksówkę, bo bałam
      się, ze bedzie za mną iść ;/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka