Dodaj do ulubionych

Dlaczego to uporczywie ląduje na oślej?

29.04.08, 16:55

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=78958036&a=78958036

i "wszechwiedzący" nic o tym nie wiedział???


www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5164370.html


Usunięto i ze Społeczeństwa i z Religii a temat jest jak najbardziej i
społeczny i religijny.

Mamy tu kościelną cenzurę?
Obserwuj wątek
    • beretelwi Re: Dlaczego to uporczywie ląduje na oślej? 29.04.08, 17:16
      słabo się bronisz
      wytrzeźwiej a potem pisz
      ewentualnie wywal maryche za okno i pisz
      • dritte_dame Re: Dlaczego to uporczywie ląduje na oślej? 29.04.08, 17:17
        beretelwi napisał:

        > słabo się bronisz

        Przed czym się "bronię"?
    • arek103 To tylko admin jest nie na poziomie 29.04.08, 17:50
      dritte_dame napisała:

      >
      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=78958036&a=78958036
      >
      > i "wszechwiedzący" nic o tym nie wiedział???
      >
      >
      > www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5164370.html
      >
      >
      > Usunięto i ze Społeczeństwa i z Religii a temat jest jak najbardziej i
      > społeczny i religijny.
      >
      > Mamy tu kościelną cenzurę?
      >
      >
      >
      • ajdija Re: To tylko admin jest nie na poziomie 29.04.08, 19:40
        na Kraju też tego nie lubią :((
    • supaari Re: Dlaczego to uporczywie ląduje na oślej? 29.04.08, 20:13
      dritte_dame napisała:

      >
      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=396&w=78958036&a=78958036
      >
      > i "wszechwiedzący" nic o tym nie wiedział???
      >
      >
      > www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5164370.html
      >
      >
      > Usunięto i ze Społeczeństwa i z Religii a temat jest jak
      najbardziej i
      > społeczny i religijny.
      >
      > Mamy tu kościelną cenzurę?
      >


      Podejrzewam, że admin "wykasował" wątek z nadmiernej troski o Twój
      image na forum. Dowodził Twej małej wyobraźni, może wręcz głupoty...
      Przyjmij, że to litość...
      • a.giotto Re: miałem o tobie lepsze mniemanie.. 29.04.08, 21:58
        supaari napisał:

        > Podejrzewam, że admin "wykasował" wątek z nadmiernej troski o Twój
        > image na forum. Dowodził Twej małej wyobraźni, może wręcz głupoty...
        > Przyjmij, że to litość...
        >
        >


        zgadzam się z supari
      • dritte_dame Re: Dlaczego to uporczywie ląduje na oślej? 29.04.08, 22:07
        supaari napisał:

        > ... wątek ... Dowodził Twej małej wyobraźni, może wręcz głupoty...

        A w czym *konkretnie* przejawia się tam według Ciebie owa "mała wyobraźnia albo
        wręcz głupota" ?
        • supaari Re: Dlaczego to uporczywie ląduje na oślej? 29.04.08, 23:31
          dritte_dame napisała:

          > supaari napisał:
          >
          > > ... wątek ... Dowodził Twej małej wyobraźni, może wręcz
          głupoty...
          >
          > A w czym *konkretnie* przejawia się tam według Ciebie owa "mała
          wyobraźnia albo
          > wręcz głupota" ?

          Mała wyobraźnia przejwia się w oczekiwaniu, że Wszechmogący i
          Wszechmogący zareaguje natychmiast, gdy wyrządzona zostanie krzywda
          jakiemuś człowiekowi. Moim zdaniem jest to oczekiwanie nadmierne,
          podobnie jak nadmierne byłoby żądanie, że rodzic pospieszy na
          ratunek dziecku "zaatakowanemu" przez pluszowego misia. Tak - zdaję
          sobie sprawę, że pluszowy miś nie gwałci, nie więzi przez długie
          lata, nie kaleczy fizycznie i psychicznie... Warto jednak nabrać
          pewnego dystansu wobec wieczności. Jeśli zaakceptujesz ową
          wieczność, jeśli uznasz, że Bóg nad nią panuje i jest w stanie tak
          nią pokierować, że wszystkie krzywdy doznane stracą swoją moc,
          wówczas może spojrzysz inaczej na całą sprawę. To oczywiście nie
          oznacza akceptacji dla działań zwyrodnialców, ale pozwala nie
          stawiać Bogu wymagań...
    • kropka Re: Dlaczego to uporczywie ląduje na oślej? 29.04.08, 23:36
      a jaka ilość wątków na ten temat będzie dla Ciebie wystarczająca?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=78896691
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=78970893
      • dritte_dame Limit? 30.04.08, 00:06
        kropka napisała:

        > a jaka ilość wątków na ten temat będzie dla Ciebie wystarczająca?

        Gdzie w regulaminie jest określony limit na liczbę wątków które
        *różni ludzie* mogą założyć na jeden temat?

        I skąd każdy kolejny piszący ma wiedzieć ile już wątków założono na
        ten temat?
        Jeśli temat jest wybitnie poruszający to co w tym dziwnego i złego
        że powstaje na ten temat wiele wątków?

        I poza tym: skąd wiesz na jaki *właściwie* temat jest wątek, dopóki
        dyskusja w nim nie zostanie rozwinięta?
        Ja nie mam w zwyczaju wykładać od razu całego tematu i poglądu w
        pierwszych dwóch postach. Mam plan i intencję ale realizuję je
        reagując na to co piszą inni.
        • hypatia69 Re: Limit? 30.04.08, 07:11
          Bicie pianki na chudym mleczku. I jeszcze kretyńsko mające na celu
          zbutowanie Wszechmogącego, dokopanie heteroseksualistom i zrobienie
          zamieszania względem cudowności gejów. Wszystko to w kilku wątkach
          na jednym forum, bo masz wizję... Przepraszam: plan i intencję.
          Doprowadzenia do rozpaczy zarówno pozostałych Forumowiczów jak i
          Adminki. Spamem. Błe, fuj.
          • dritte_dame Re: Limit? 30.04.08, 13:22
            hypatia69 napisała:

            > zbutowanie Wszechmogącego, dokopanie heteroseksualistom i
            zrobienie
            > zamieszania względem cudowności gejów. Wszystko to w kilku wątkach
            > na jednym forum

            Ehem?
            To JA sama o tym wszystkim pisałam? i to w *kilku* wątkach?

            Gdzie coś napisałam o hetero, gejach, itede?
            • Gość: lol Re: Limit? IP: 84.234.4.* 30.04.08, 14:28
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=78968305&a=78985656
              • dritte_dame Gadał dziad do obrazu 30.04.08, 15:10
                Można sobie wyjaśniać że to nie moje wątki i nie moje tematy a i tak
                zawsze ktoś to wklei jako moje "wykroczenie".


                Gość portalu: lol napisał(a):

                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=78968305&a=78985656
                • Gość: lol Tlumaczysz sie IP: 84.234.4.* 30.04.08, 15:14
                  jak kazdy troll.
                  :-)

                  A tak na serio: to nikt z niczego sie tutaj nie musi tlumaczyc. Forum jest wlasnocia spolki Agora SA i to ona, za posrednictwem modow i/lub adminow, decyduje co sie znajduje na oslej, a co nie... Widac, ze uznali sobie, ze Ty na to "zaslugujesz".
                  • dritte_dame Re: Tlumaczysz sie 30.04.08, 23:14
                    Gość portalu: lol napisał(a):

                    > Forum jest wlas
                    > nocia spolki Agora SA i to ona, za posrednictwem modow i/lub adminow, decyduje
                    > co sie znajduje na oslej, a co nie... Widac, ze uznali sobie, ze Ty na to "zasl
                    > ugujesz".

                    Niczego nie uznali tylko się przypadkowo trochę wygłupili.
                    Każdemu może się zdarzyć przy takiej ilości interwencji :)

                    Ten kto ma dostęp do funkcji admińskch może sprawdzić moją rzeczywistą aktywność.
                    A ten kto nie ma, niech sobie daruje fantazyjne komentarze w takim stylu: :))

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=78968305&a=78988747
                    • Gość: lol Re: Tlumaczysz sie IP: 84.234.4.* 30.04.08, 23:46
                      Jak zwal tak zwal. Z cenzura nie ma to niewiele wspolnego. A konkretnie to nic. A z koscielna to juz w ogole.
            • hypatia69 Re: Limit? 01.05.08, 22:16
              A diabli wiedzą. Ja sama mam 3 nicki. Są tacy, co mają po
              kilkanaście. Albo zmieniają co miesiąc. Nie mam pojęcie, czy Ty, czy
              nie Ty. Ale jeden i ten sam temat z tym samym linkiem do tego samego
              artykułu, choćby wrzucony przez kilka osób na jednym forum jest
              spamem. Zatem rozumiem Kropkę i zgadzam sie z nią całkowicie.
              Ave.
              • dritte_dame Re: Limit? 02.05.08, 00:15
                hypatia69 napisała:

                > A diabli wiedzą. Ja sama mam 3 nicki. Są tacy, co mają po
                > kilkanaście. Albo zmieniają co miesiąc. Nie mam pojęcie, czy Ty,
                czy
                > nie Ty.

                Ja też chyba jeszcze mam ze 3 lub 4 inne, o ile ich dotąd nie
                zlikwidowano za nieaktywność bo wszystkie są bardzo "historyczne":
                Używałam ich nie naraz ale po kolei, dopóki już bardzo dawno temu
                czyjś docinek nie nasunął mi na myśl obecnego miana, z którym
                wyjątkowo mi wygodnie i odtąd już dalej zmieniać nie zamierzam :)
                (À Propos: czy wiesz skąd pochodzi "Dritte Dame"? :)) )

                Ostatni raz do jednego z tych dawno zarzuconych nicków wróciłam na
                krótko osiem miesięcy temu (jak ten czas leci!) gdy po długiej
                nieobecności nie chciałam zaraz wpaść w oczy pewnym natrętom na
                forum Świat.

                Więc skoro tylko diabli (i admini, co zajedno;)) wiedzą a Ty nie
                wiesz na pewno, to od Ciebie należy mi się chyba domniemanie
                niewinności a nie zaraz ruganie, czyż nie? ;)


                > Ale jeden i ten sam temat z tym samym linkiem do tego samego
                > artykułu, choćby wrzucony przez kilka osób na jednym forum jest
                > spamem.

                No..ale temat przecież *nie był* jeden i ten sam.
                Ja nic nigdzie nie pisałam o różnych tam orientacjach. To mnie jakoś
                nie kręci.
                Chciałam za to pomącić trochę na temat społeczno/teologiczny bo mam
                akurat taką odchyłkę ;) ale gdy zaczęłam tu postem w czyimś wątku to
                ten wątek rychło zdjęto.
                No to poszłam na Religię, myśląc że pewnie tam jest właściwsze na to
                miejsce, i założyłam swój własny wątek.. ale i ten też migiem
                stamtąd zdjęto!
                No to w tym momencie zaczęłam już naprawdę podejrzewać wpływ i
                działanie jakichś mocy ciemnych ;)))


                > Zatem rozumiem Kropkę i zgadzam sie z nią całkowicie.

                E...no.. okazało się że to była zwykła pomyłka w
                ferworze "sprzątania" ;)

                Pozdrawiam i życzę miłych świąt "majowych" :))
                U mnie niestety żaden z tych nie jest wolny od pracy.
                • hypatia69 Re: Limit? 02.05.08, 11:39
                  Jak jeden 8 miesiecy temu, to wszystkie nie zyją:) Po pół roku, o
                  ile wiem, wykopuje administracja martwy nick w kosmos. Co nie dziwi,
                  bo juz powstaje coraz wiecej "oryginalnych" nicków typu
                  zuziunienienieczka123456789;)
                  Nie wiem, skad "Dritte Dame". A skad? :)
                  Nie rugam. Ja nikogo nie rugam:) Mam łagodne usposobienie:) Ale
                  jestem fanką administracji:) Zboczenie takie:)
                  "temat *nie był* jeden i ten sam"
                  No dobra, temat nie. Ale link. A ja sie czepiam:)

                  "Pozdrawiam i życzę miłych świąt "majowych" :))
                  U mnie niestety żaden z tych nie jest wolny od pracy."
                  Też pozdrawiam i zyczę:)
                  Ja mam zawsze sobotę: świeto czy nie - tyle samo roboty:)
                  • dritte_dame Re: d_d 02.05.08, 12:15
                    hypatia69 napisała:

                    > Nie wiem, skad "Dritte Dame". A skad? :)

                    www.google.ca/search?hl=en&q=dritte+dame&meta=

                    Mezzosopran ;))
                    • hypatia69 :DDD n/t 02.05.08, 12:57

        • a.giotto Re: Limit? 09.05.08, 11:22
          dritte_dame napisała:

          > Ja nie mam w zwyczaju wykładać od razu całego tematu i poglądu w
          > pierwszych dwóch postach. Mam plan i intencję ale realizuję je
          > reagując na to co piszą inni.

          dritte dame nam zachrypła...
      • arek103 jaka ta kropka niepowazna! 30.04.08, 00:57
        kropka napisała:

        > a jaka ilość wątków na ten temat będzie dla Ciebie wystarczająca?

        i jaka infantylna!
    • dritte_dame Intencja wątku 29.04.08, 23:54
      Wątek oryginalny powstał dla zwrócenia uwagi na to, że w świetle
      wspomnianego doniesienia z Austrii ewidentnym jest iż hipotetyczny
      byt postulowany przez niektórych ludzi pod nazwą "boga" nie może
      mieć równocześnie wszystkich przypisywanych mu przez owych
      proponentów cech.

      W szczególności, bóg nie może być równocześnie i wszechwiedzący i
      wszechmogący i być doskonale moralnym źródłem naszej moralności.

      Może jedynie posiadać na raz co najwyżej dwie z trzech wymienionych
      powyżej cech.

      Kluczowym tu spostrzeżeniem jest to, że przez prawie ćwierć wieku
      trwał stan, który uznajemy za odrażającą moralnie zbrodnię.

      Zakładając że ten stan, podobnie jak nam, "nie podobał by się"
      hipotetycznemu bogu, to:

      Nie jest on wszechmogący - ponieważ wiedząc i będąc moralnie
      zobowiązanym do przeciwdziałania - pozostał bezsilnym świadkiem.

      Albo
      Nie jest on wszechwiedzący - ponieważ będąc moralnym i zdolnym do
      przeciwdziałania - pozostał nieświadomym postronnym.

      Albo
      Nie jest on moralnym według uznawanych przez nas zasad moralności
      lub też zasady "moralne", którymi się kieruje, nie mają z naszymi
      nic wspólnego - ponieważ będąc świadomym i zdolnym do
      przeciwdziałania - pozostał (według naszych zasad) niemoralnie
      obojętnym, faktycznie - cichym wspólnikiem zbrodni.
      • supaari Re: Intencja wątku 30.04.08, 00:11
        dritte_dame napisała:

        > Wątek oryginalny powstał dla zwrócenia uwagi na to, że w świetle
        > wspomnianego doniesienia z Austrii ewidentnym jest iż hipotetyczny
        > byt postulowany przez niektórych ludzi pod nazwą "boga" nie może
        > mieć równocześnie wszystkich przypisywanych mu przez owych
        > proponentów cech.
        >
        > W szczególności, bóg nie może być równocześnie i wszechwiedzący i
        > wszechmogący i być doskonale moralnym źródłem naszej moralności.
        >
        > Może jedynie posiadać na raz co najwyżej dwie z trzech
        wymienionych
        > powyżej cech.
        >
        > Kluczowym tu spostrzeżeniem jest to, że przez prawie ćwierć wieku
        > trwał stan, który uznajemy za odrażającą moralnie zbrodnię.
        >
        > Zakładając że ten stan, podobnie jak nam, "nie podobał by się"
        > hipotetycznemu bogu, to:
        >
        > Nie jest on wszechmogący - ponieważ wiedząc i będąc moralnie
        > zobowiązanym do przeciwdziałania - pozostał bezsilnym świadkiem.
        >
        > Albo
        > Nie jest on wszechwiedzący - ponieważ będąc moralnym i zdolnym do
        > przeciwdziałania - pozostał nieświadomym postronnym.
        >
        > Albo
        > Nie jest on moralnym według uznawanych przez nas zasad moralności
        > lub też zasady "moralne", którymi się kieruje, nie mają z naszymi
        > nic wspólnego - ponieważ będąc świadomym i zdolnym do
        > przeciwdziałania - pozostał (według naszych zasad) niemoralnie
        > obojętnym, faktycznie - cichym wspólnikiem zbrodni.

        Jak mawiają mądrzy ludzie - Bóg pisze prosto po liniach krzywych.
        Czy naprawdę nie możesz sobie wyobrazić sytuacji, w której ta
        odrażająca zbrodnia staje się bodźcem dla przemiany jakiejś osoby
        lub osób? Że wymierza im policzek i pozwala otrzeźwieć?
        • dritte_dame Re: Intencja wątku 30.04.08, 00:18
          supaari napisał:

          > Jak mawiają mądrzy ludzie - Bóg pisze prosto po liniach krzywych.
          > Czy naprawdę nie możesz sobie wyobrazić sytuacji, w której ta
          > odrażająca zbrodnia staje się bodźcem dla przemiany jakiejś osoby
          > lub osób? Że wymierza im policzek i pozwala otrzeźwieć?

          A co ma piernik do wiatraka? czyli - bóg do takiego otrzeźwienia?

          Czy bóg natchnął Fritzla aby więził i gwałcil po to, aby ktoś kiedyś
          dowiedziawszy się o tym - otrzeźwiał?
          • supaari Re: Intencja wątku 30.04.08, 17:00
            dritte_dame napisała:

            > supaari napisał:
            >
            > > Jak mawiają mądrzy ludzie - Bóg pisze prosto po liniach
            krzywych.
            > > Czy naprawdę nie możesz sobie wyobrazić sytuacji, w której ta
            > > odrażająca zbrodnia staje się bodźcem dla przemiany jakiejś
            osoby
            > > lub osób? Że wymierza im policzek i pozwala otrzeźwieć?
            >
            > A co ma piernik do wiatraka? czyli - bóg do takiego otrzeźwienia?
            >
            > Czy bóg natchnął Fritzla aby więził i gwałcil po to, aby ktoś
            kiedyś
            > dowiedziawszy się o tym - otrzeźwiał?

            To Ty oczekujesz od Boga (mającego trzy cechy wymienione przez
            Ciebie), żeby:
            1. Monitorował czujnie cały świat.
            2. Znajdował wszystkie przejawy zła.
            3. Naprawiał owo zło natychiast.

            Z faktu, że nie reaguje w oczekiwany przez ciebie sposób wysnuwasz,
            że przynajmniej jednej cechy Mu brakuje. Kiedy ja zwracam Ci uwagę,
            że być może nie masz wszystkich informacji, by oceniać działanie lub
            niedziałanie Boga, pytasz co to ma do rzeczy sugerując, że Fritz
            został natchniony przez Boga.
            Wybacz, ale to jakiś absurd. Najpierw sugerujesz, że powinien
            działać i przerwać gehennę, a skoro nie przerwał - że coś z Nim nie
            tak. Później na moją sugestię, że może skutki uboczne Go
            powstrzymały, pytasz co to ma do rzeczy... Będziesz z równym
            zaangazowaniem wypominać rolnikom, że kiedy ludzie głodują, oni
            wyrzucają ziarno na ziemię?
            • dritte_dame Re: Intencja wątku 30.04.08, 19:51
              supaari napisał:

              > To Ty oczekujesz od Boga (mającego trzy cechy wymienione przez
              > Ciebie), żeby:
              > 1. Monitorował czujnie cały świat.
              > 2. Znajdował wszystkie przejawy zła.

              Skoro jest *wszechwiedzący* to wcale nie musi robić tych dwóch powyższych rzeczy.
              Pełną wiedzę o stanie całego Świata ma on po prostu zawsze dostępną, bez żadnego
              dodatkowego działania, szukania, fatygi i zachodu.
              I co więcej - nie może tej absolutnie pełnej wiedzy nie mieć. Nigdy nie może
              twierdzić że czegoś "nie wiedział".


              > 3. Naprawiał owo zło natychiast.

              Nie oczekuję żeby każdego złoczyńcę natychmiast i sam osobiście "tykał swoim
              palcem". Ale jeśli jest (w naszym sensie) moralny to jakaś w ogóle akcja jest
              oczekiwana.
              Jeśli mógł przy pomocy sennego widzenia kazać Abrahamowi zamordować syna (tak
              tylko "dla jaj", jak się potem okazało) to dlaczego nie mógł w sennym widzeniu
              poinformować na przykład matki tej dziewczyny lub naczelnika policji w
              miasteczku o tym co się dzieje w tej piwnicy?


              > Z faktu, że nie reaguje w oczekiwany przez ciebie sposób wysnuwasz,
              > że przynajmniej jednej cechy Mu brakuje.

              Wysnuwam dokładniej coś innego: To, że obserwacje naszej rzeczywistości wskazują
              na to że taki byt jakim go definiują postulujący go ludzie (wszechmogący i w
              naszym sensie doskonale moralny) w tej rzeczywistości nie istnieje.

              ("Wszechmogący i wszechwiedzący" to zbędna nadmiarowość. Wszechmoc zawiera w
              sobie też wszechwiedzę. Nie można być wszechmocnym nie mogąc czegoś wiedzieć.
              Ale można być wszechwiedzącym nie będąc wszechmocnym.)


              > Wybacz, ale to jakiś absurd.

              Tu zgoda.
              Pojęcie tak zdefiniowanego "boga" to absurd.
              Dlatego wszelkie próby dopasowania go do obserwowalnego przez nas świata
              prowadzą do absurdu.


              > Najpierw sugerujesz, że powinien
              > działać i przerwać gehennę,

              Skoro jest w naszym sensie moralny, wiedział i mógł działać - to powinien.


              > a skoro nie przerwał - że coś z Nim nie
              > tak. Później na moją sugestię, że może skutki uboczne Go
              > powstrzymały,

              Jakie "skutki uboczne"???
              Cel co "uświęca" środki???

              Jeśli jest w naszym sensie moralny, to nie wolno mu realizować jakichkolwiek
              "skutków ubocznych" takimi środkami.

              Jeśli jest wszechmogący to nie jest możliwe aby cokolwiek go powstrzymało w
              zamierzonym działaniu.
              Jeśli jest wszechmogący to jest także wszechwiedzący, a zatem wiedział co się
              dzieje (a nawet: zanim zaczęło się dziać, wiedział co się będzie działo).
              Jeśli jest w naszym sensie moralny, to wiedząc i mogąc działać był moralnie
              zobowiązany do działania.
              • supaari Re: Intencja wątku 02.05.08, 16:28
                dritte_dame napisała:

                > supaari napisał:
                >
                > > To Ty oczekujesz od Boga (mającego trzy cechy wymienione przez
                > > Ciebie), żeby:
                > > 1. Monitorował czujnie cały świat.
                > > 2. Znajdował wszystkie przejawy zła.
                >
                > Skoro jest *wszechwiedzący* to wcale nie musi robić tych dwóch
                powyższych rzecz
                > y.
                > Pełną wiedzę o stanie całego Świata ma on po prostu zawsze
                dostępną, bez żadneg
                > o
                > dodatkowego działania, szukania, fatygi i zachodu.
                > I co więcej - nie może tej absolutnie pełnej wiedzy nie mieć.
                Nigdy nie może
                > twierdzić że czegoś "nie wiedział".
                >
                >
                > > 3. Naprawiał owo zło natychiast.
                >
                > Nie oczekuję żeby każdego złoczyńcę natychmiast i sam
                osobiście "tykał swoim
                > palcem". Ale jeśli jest (w naszym sensie) moralny to jakaś w ogóle
                akcja jest
                > oczekiwana.
                > Jeśli mógł przy pomocy sennego widzenia kazać Abrahamowi
                zamordować syna (tak
                > tylko "dla jaj", jak się potem okazało) to dlaczego nie mógł w
                sennym widzeniu
                > poinformować na przykład matki tej dziewczyny lub naczelnika
                policji w
                > miasteczku o tym co się dzieje w tej piwnicy?
                >
                >
                > > Z faktu, że nie reaguje w oczekiwany przez ciebie sposób
                wysnuwasz,
                > > że przynajmniej jednej cechy Mu brakuje.
                >
                > Wysnuwam dokładniej coś innego: To, że obserwacje naszej
                rzeczywistości wskazuj
                > ą
                > na to że taki byt jakim go definiują postulujący go ludzie
                (wszechmogący i w
                > naszym sensie doskonale moralny) w tej rzeczywistości nie istnieje.
                >
                > ("Wszechmogący i wszechwiedzący" to zbędna nadmiarowość. Wszechmoc
                zawiera w
                > sobie też wszechwiedzę. Nie można być wszechmocnym nie mogąc
                czegoś wiedzieć.
                > Ale można być wszechwiedzącym nie będąc wszechmocnym.)
                >
                >
                > > Wybacz, ale to jakiś absurd.
                >
                > Tu zgoda.
                > Pojęcie tak zdefiniowanego "boga" to absurd.
                > Dlatego wszelkie próby dopasowania go do obserwowalnego przez nas
                świata
                > prowadzą do absurdu.
                >
                >
                > > Najpierw sugerujesz, że powinien
                > > działać i przerwać gehennę,
                >
                > Skoro jest w naszym sensie moralny, wiedział i mógł działać - to
                powinien.
                >
                >
                > > a skoro nie przerwał - że coś z Nim nie
                > > tak. Później na moją sugestię, że może skutki uboczne Go
                > > powstrzymały,
                >
                > Jakie "skutki uboczne"???
                > Cel co "uświęca" środki???
                >
                > Jeśli jest w naszym sensie moralny, to nie wolno mu realizować
                jakichkolwiek
                > "skutków ubocznych" takimi środkami.
                >
                > Jeśli jest wszechmogący to nie jest możliwe aby cokolwiek go
                powstrzymało w
                > zamierzonym działaniu.
                > Jeśli jest wszechmogący to jest także wszechwiedzący, a zatem
                wiedział co się
                > dzieje (a nawet: zanim zaczęło się dziać, wiedział co się będzie
                działo).
                > Jeśli jest w naszym sensie moralny, to wiedząc i mogąc działać był
                moralnie
                > zobowiązany do działania.

                Odpowiem Ci w czym jest główny problem. Moim zdaniem rzeczywiście
                uważasz, że wszechwiedna, wszechmogąca i wszechdobra siła MUSI
                udowadniać, że jest wszechwiedna, wszechmogąca i wszechdobra. Wszak
                sama napisałaś: "Jeśli mógł przy pomocy sennego widzenia kazać
                Abrahamowi zamordować syna [...] to dlaczego nie mógł w sennym
                widzeniu poinformować na przykład matki tej dziewczyny [...]?". Otóż
                w tak postawionym pytaniu zawarte są dwa podstawowe błędy:
                1. Zakładasz, że "nie mógł". OK, rozumiem - wolisz atakować
                wszechwładzę zamiast wszechdobra.
                2. Zakładasz, że nie zrobił. A tu już nie mam wytłumaczenia...

                Wymóg ciągłego udowadniania, że jest się takim, jakim oczekuje
                Dritte-dame! Byłaś (jesteś?) najwyraźniej wyjątkowo rozkapryszonym
                dzieckiem!

                BTW - jeśli nie cel, to co uświęca środki? One same w sobie?
                Naprawdę? Wyrzucanie ziarna byłoby wówczas złe z definicji!! Lepiej
                je przerobić na mąkę.
                • dritte_dame Uważasz że ... 02.05.08, 21:48
                  supaari napisał:

                  > Odpowiem Ci w czym jest główny problem. Moim zdaniem rzeczywiście
                  > uważasz, że wszechwiedna, wszechmogąca i wszechdobra siła MUSI
                  > udowadniać, że jest wszechwiedna, wszechmogąca i wszechdobra.

                  W swoim zdaniu się mylisz.
                  W rzeczywistości, ja uważam co następuje:

                  Jeżeli istnieje wszechmogąca i w naszym sensie moralna siła, to powinniśmy
                  obserwować skutki jej działania.

                  Skoro nie obserwujemy, to znaczy że nie istnieje żadna siła, która jest
                  równocześnie i wszechmogąca i w naszym sensie moralna.

                  Może być jedynie albo: wszechmogąca - ale według naszych zasad - niemoralna,
                  albo: moralna ale nie wszechmogąca (czyli: żadna nadzwyczajna, gdyż każdy
                  moralny człowiek jest taką właśnie "siłą").


                  > BTW - jeśli nie cel, to co uświęca środki?
                  One same w sobie?

                  Dla siły wszechmocnej i moralnej, pewnych środków nie uświęca żaden cel.
                  (A tym bardziej one same siebie nie uświęcają.)

                  Pewnych środków wszechmocnej sile moralnej po prostu nie wolno stosować żeby
                  osiągnąć *jakikolwiek* cel.

                  Albowiem, siła wszechmocna ma zawsze wybór: może osiągnąć każdy zamierzony cel
                  bez konieczności uciekania się do niemoralnych środków.
                  • a.giotto Re: Uważasz że ... 03.05.08, 15:02
                    dritte_dame napisała:


                    > Jeżeli istnieje wszechmogąca i w naszym sensie moralna siła, to powinniśmy
                    > obserwować skutki jej działania.
                    >
                    > Skoro nie obserwujemy, to znaczy że nie istnieje żadna siła, która jest
                    > równocześnie i wszechmogąca i w naszym sensie moralna.


                    może to i lepiej, również dla ciebie, że nie obserwujesz "skutków działania"
                    takiej doskonale "moralnej" istoty.

                    Jeśli istniałaby ona, i każdą niemoralność natychmiastowo fizycznie by usuwała,
                    odważyłabyś się stanąć z nią twarzą w twarz?
                    • dritte_dame Re: Uważasz że ... 04.05.08, 04:29
                      a.giotto napisał:

                      > dritte_dame napisała:
                      >
                      >
                      > > Jeżeli istnieje wszechmogąca i w naszym sensie moralna siła, to
                      powinniśm
                      > y
                      > > obserwować skutki jej działania.
                      > >
                      > > Skoro nie obserwujemy, to znaczy że nie istnieje żadna siła,
                      która jest
                      > > równocześnie i wszechmogąca i w naszym sensie moralna.
                      >
                      >
                      > może to i lepiej, również dla ciebie, że nie obserwujesz "skutków
                      działania"
                      > takiej doskonale "moralnej" istoty.
                      >
                      > Jeśli istniałaby ona,

                      Jeśli istniałaby ona, to wówczas istniała by potrzeba rozważania
                      konsekwencji owego istnienia.

                      Póki co, potrzeba taka nie istnieje.


                      > i każdą niemoralność natychmiastowo fizycznie by usuwała,
                      > odważyłabyś się stanąć z nią twarzą w twarz?

                      Niniejszym informujesz nas pośrednio że Twoja religijność ma swoje
                      źródło w irracjonalnym strachu.

                      Otrzymałeś w przeszłości informację takiej natury:

                      "Twierdzę co następuje: [...], i mimo nieracjonalności owej mojej
                      tezy oczekuję od ciebie uznania prawdziwości tej informacji bez
                      wymagania racjonalnego dowodu. Jeśli nie uznasz jej za w pełni
                      prawdziwą, to pożałujesz."
                      • a.giotto Re: Uważasz że ... 04.05.08, 14:06
                        dritte_dame napisała:


                        > Niniejszym informujesz nas pośrednio że Twoja religijność ma swoje
                        > źródło w irracjonalnym strachu.

                        ja nie odnoszę się do mojej religijności, ani do żadnej religijności w ogóle. Bo
                        szczerze mówiąc nie znam religii, w której opis Boga pokrywałby się z opisem tej
                        hipotetycznej istoty, której nieistnienia chcesz dowieść.


                        > Otrzymałeś w przeszłości informację takiej natury:
                        >
                        > "Twierdzę co następuje: [...], i mimo nieracjonalności owej mojej
                        > tezy oczekuję od ciebie uznania prawdziwości tej informacji bez
                        > wymagania racjonalnego dowodu. Jeśli nie uznasz jej za w pełni
                        > prawdziwą, to pożałujesz."


                        a ty otrzymałaś informację, że moralność pewnego "Boga" polega na tym , że w
                        cudowny sposób "walczy" on z niemoralnością, tak jakby zło stanowiło równorzędną
                        wobec niego siłę.
                        • dritte_dame Re: Uważasz że ... 04.05.08, 15:33
                          a.giotto napisał:

                          > szczerze mówiąc nie znam religii, w której opis Boga pokrywałby
                          się z opisem te
                          > j
                          > hipotetycznej istoty,

                          Jak to?
                          Nie słyszałeś na przykład o Chrześcijaństwie?

                          Chrześcijaństwo opisuje boga
                          jako "wszechwiedzącego", "wszechmogącego", "nieskończenie
                          dobrego", "doskonale moralnego", źródło i gwaranta wszelkiej
                          ludzkiej moralności, itp..

                          Przy czym nikt nie kłopocze się zbytnio sprecyzowaniem co tak
                          *właściwie* znaczą: "wszechmoc", "wwszechwiedza", różne inne "wszech-
                          ", "nieskończenie-" i inne takie absolutne superlatywy.

                          I stąd bierze się cały późniejszy absurdalizm.


                          > której nieistnienia chcesz dowieść.

                          Ja nie chcę dowieść i nie dowodzę nieistnienia czegokolwiek.

                          Dowodzenie "nieistnienia" nigdy nie jest konieczne.
                          Konieczne jest jedynie weryfikowanie hipotez postulujących istnienie
                          czegoś.

                          Zresztą, nie ma potrzeby powtarzać tego co wielokrotnie już i
                          sprawniej ode mnie wyłożyli przede mną inni ludzie:

                          "Zbędne jest to, czego istnienia nie udało się udowodnić.
                          Zaistniałoby dopiero wtedy, gdyby było niezbędne."

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=79059821&a=79114770


                          > a ty otrzymałaś informację, że moralność pewnego "Boga" polega na
                          tym , że w
                          > cudowny sposób "walczy" on z niemoralnością

                          Nic podobnego.

                          Obaj (z Supaari) przypisujecie mi coś, czego nie robię:
                          Twierdzicie że ja "wymagam" lub "oczekuję" od hipotetycznego boga
                          aby postępował tak jak JA uważam że on powinien.

                          A ja po prostu uważam że to co istnieje, tego obecność i działanie
                          przejawia się zgodnie z właściwą tej rzeczy (lub bytowi) i
                          wynikającą z jego definicji naturą.

                          Wiatr między wyżem i niżem nie wieje dlatego że ja tego od niego
                          oczekuję tylko dlatego że taka jest natura i skutek prostego prawa
                          fizyki.

                          Jeśli istnieje byt wszechmogący i w naszym sensie moralny to pewne
                          zjawiska, które obserwujemy w naszym otoczeniu, po prostu nie
                          powinny zachodzić.
                          • a.giotto Re: na pewno nie chrzescijaństwo 04.05.08, 15:55
                            dritte_dame napisała:

                            > a.giotto napisał:
                            >
                            > > szczerze mówiąc nie znam religii, w której opis Boga pokrywałby
                            > się z opisem te
                            > > j
                            > > hipotetycznej istoty,
                            >
                            > Jak to?
                            > Nie słyszałeś na przykład o Chrześcijaństwie?


                            nigdy, przenigdy w chrześcijaństwie Bóg nie gra roli "naczelnego szeryfa", który
                            na oczach tłumów rozprawia się z niesprawiedliwością niczym Chuck Norris... To
                            nie ten film.

                            Myślę, że bliższa ci jest religia jahwistyczna, która np. opierała się na
                            zasadzie "zobaczymy czy przyjdzie Eliasz aby go wybawić"...

                            Chrześcijaństwo zrodziło się na krzyżu, z którego Jezus, owszem, skierował
                            pytanie do Ojca: "dlaczego mnie opuściłeś"? Ale nie oskarżył Ojca o "niemoralność".

                          • a.giotto Re: Uważasz że ... 04.05.08, 16:02
                            dritte_dame napisała:


                            > A ja po prostu uważam że to co istnieje, tego obecność i działanie
                            > przejawia się zgodnie z właściwą tej rzeczy (lub bytowi) i
                            > wynikającą z jego definicji naturą.

                            ale to ty podałaś definicję jakiegoś hipotetycznego bytu, a potem sama
                            dowiodłaś, że ktoś taki nie może istnieć.


                            > Wiatr między wyżem i niżem nie wieje dlatego że ja tego od niego
                            > oczekuję tylko dlatego że taka jest natura i skutek prostego prawa
                            > fizyki.

                            To, że wiatr wieje w danym kierunku nie jest skutkiem prawa fizyki. To raczej
                            prawo fizyki jedynie opisuje dane zjawisko. Wiatr przecież nie zna praw fizyki.


                            > Jeśli istnieje byt wszechmogący i w naszym sensie moralny to pewne
                            > zjawiska, które obserwujemy w naszym otoczeniu, po prostu nie
                            > powinny zachodzić.

                            jak to "w naszym sensie"? W sensie twojej definicji, nad którą dyskutujemy
                  • supaari Re: Uważasz że ... 03.05.08, 18:56
                    dritte_dame napisała:

                    > W swoim zdaniu się mylisz.
                    > W rzeczywistości, ja uważam co następuje:
                    >
                    > Jeżeli istnieje wszechmogąca i w naszym sensie moralna siła, to
                    powinniśmy
                    > obserwować skutki jej działania.
                    >
                    > Skoro nie obserwujemy, to znaczy że nie istnieje żadna siła, która
                    jest
                    > równocześnie i wszechmogąca i w naszym sensie moralna.

                    Jeżeli nie obserwujemy, to znaczy, że jesteśmy leniwi lub ślepi. To,
                    co my robimy w najmniejszym stopniu nie opisuje owej istoty.

                    > Może być jedynie albo: wszechmogąca - ale według naszych zasad -
                    niemoralna,
                    > albo: moralna ale nie wszechmogąca (czyli: żadna nadzwyczajna,
                    gdyż każdy
                    > moralny człowiek jest taką właśnie "siłą").

                    Zaczepił mnie jakiś czas temu znany żulik: "Masz 50 gr. na
                    piwo?" "Mam" - odpowiadam. "To daj!" - słyszę. "Nie" - mówię. "K...,
                    nie wydurniaj sie! Daj! Łeb mi pęka - muszę wypić" - nalega. "Nie
                    dam" - odpowiadam. "A co, k..., ubędzie ci? Dzieci ci w domu
                    głodują?" - indaguje. "Nie" - odpowiadam. "Daj, bo chyba zdechnę"...
                    Itd. Wg tego żulika byłem "wszechwiedzący" (bo znałem JEGO - jedyny
                    ważny! - problem), "wszechmocny" - bo łatwo mogłem ów problem
                    rozwiązać, ale zapewne nie byłem moralny, bo nie chciałem mu pomóc.
                    Powyższe przykład zechciej traktować jedynie jako ilustrację różnych
                    perspektyw normatywnych...

                    > > BTW - jeśli nie cel, to co uświęca środki?
                    > One same w sobie?
                    >
                    > Dla siły wszechmocnej i moralnej, pewnych środków nie uświęca
                    żaden cel.
                    > (A tym bardziej one same siebie nie uświęcają.)
                    > Pewnych środków wszechmocnej sile moralnej po prostu nie wolno
                    stosować żeby
                    > osiągnąć *jakikolwiek* cel.

                    To akurat dotyczy raczej sił zwykłych - nie wszechcośtam. Siła
                    wszechcośtam zawsze może cofnąć czas.
                    Ale wciąż nie wiem co Twym zdaniem uświęca cel...

                    > Albowiem, siła wszechmocna ma zawsze wybór: może osiągnąć każdy
                    zamierzony cel
                    > bez konieczności uciekania się do niemoralnych środków.

                    Pewnie! Szczególnie jak te cele zamierza D-D!
                    • dritte_dame Re: Uważasz że ... 04.05.08, 02:44
                      supaari napisał:

                      > Zaczepił mnie jakiś czas temu znany żulik: "Masz 50 gr. na
                      > piwo?" "Mam" - odpowiadam. "To daj!" - słyszę. "Nie" -
                      mówię. "K...,
                      > nie wydurniaj sie! Daj! Łeb mi pęka - muszę wypić" - nalega. "Nie
                      > dam" - odpowiadam. "A co, k..., ubędzie ci? Dzieci ci w domu
                      > głodują?" - indaguje. "Nie" - odpowiadam. "Daj, bo chyba
                      zdechnę"...
                      > Itd. Wg tego żulika byłem "wszechwiedzący" (bo znałem JEGO -
                      jedyny
                      > ważny! - problem), "wszechmocny" - bo łatwo mogłem ów problem
                      > rozwiązać, ale zapewne nie byłem moralny, bo nie chciałem mu
                      pomóc.

                      Kolejny przykład nieadekwatny.
                      Żulik obserwował bezsprzeczne dowody Twego istnienia i następował
                      między wami *obustronny* przepływ informacji. Żulik był wobec tego w
                      stanie badać eksperymentalnie Twoją naturę obserwując i analizując
                      odpowiedzi Twego systemu na serię celowych stymulacji z jego strony.

                      Jeśli jednak obstajesz przy tym że przykład ten ma być adekwatny
                      to .. jak to się chyba najkrócej wyraża po angielsku:
                      "I rest my case!" :))

                      Czyli: "Właśnie Szanowny Oponencie błyskotliwie i niezbicie
                      udowodniłeś moją tezę i wobec tego nie pozostaje mi już nic innego
                      jak tylko z tym znamienitym wywodem w całej pełni się zgodzić." :))

                      Dowiodłeś że nie byłeś moralny według reguł moralności uznawanych
                      przez żulika.

                      A cóż innego ja twierdzę?
                      Nic innego jak to, że hipotetyczny "bóg wszechmogący" nie jest
                      moralny według reguł moralności uznawanych przez ludzi.
                      Zatem: jego hipotetyczny system moralnych zasad nie jest źródłem
                      naszych zasad. Ani też nie jest wzorcem, do którego dążymy.
                      • a.giotto Re: Uważasz że ... 04.05.08, 14:14
                        dritte_dame napisała:


                        > A cóż innego ja twierdzę?
                        > Nic innego jak to, że hipotetyczny "bóg wszechmogący" nie jest
                        > moralny według reguł moralności uznawanych przez ludzi.

                        ale jakich ludzi?
                        Poza tym powinnaś pokombinować dalej z tą 'wszechmocą'.

                        Bo jeśli ten hipotetyczny byt jest wszechmocny, to może jego "moralność" może
                        objawiać się w trochę inny sposób? Np. może sprawić, że coś w ogóle nigdy nie
                        istniało, albo przynajmniej naprawić skutki złego w sposób doskonały.

                        • dritte_dame Re: Uważasz że ... 04.05.08, 15:06
                          a.giotto napisał:

                          > dritte_dame napisała:
                          >
                          >
                          > > A cóż innego ja twierdzę?
                          > > Nic innego jak to, że hipotetyczny "bóg wszechmogący" nie jest
                          > > moralny według reguł moralności uznawanych przez ludzi.
                          >
                          > ale jakich ludzi?

                          Ludzi moralnych.


                          > Poza tym powinnaś pokombinować dalej z tą 'wszechmocą'.
                          >
                          > Bo jeśli ten hipotetyczny byt jest wszechmocny, to może
                          jego "moralność" może
                          > objawiać się w trochę inny sposób?

                          No właśnie.
                          Może być "moralny inaczej" ale nie według naszych zasad.


                          > Np. może sprawić, że coś w ogóle nigdy nie
                          > istniało, albo przynajmniej naprawić skutki złego w sposób
                          doskonały.
                          >

                          Tu dochodzimy chyba do całkiem sensownego dziecięcego pytania o
                          naturę wszechmocy: "czy bozia może zrobić taki kamień, którego nie
                          może podnieść?"

                          Wszechmoc absolutna, jak się okazuje, wymaga braku możliwości
                          jakiegokolwiek działania ;) Tak więc: wszechmoc absolutna to to samo
                          co absolutna niemoc.

                          Natomiast po nałożeniu na nią pewnych ograniczeń można ową absolutną
                          wszechmoc-niemoc obróćić w "wielką moc" - ale już nie "wszech-moc".

                          No, ale ja już nie mam żadnej motywacji do dalszego
                          definiowania "wszechmocy" tak aby minimalnie ją osłabiając wydobyć
                          ją z obecnej pełnej niemocy ;))
                          Jest mi to po prostu do niczego niepotrzebne.
                          • a.giotto Re: Uważasz że ... 05.05.08, 10:50
                            dritte_dame napisała:

                            > a.giotto napisał:
                            >
                            > > dritte_dame napisała:
                            > >
                            > >
                            > > > A cóż innego ja twierdzę?
                            > > > Nic innego jak to, że hipotetyczny "bóg wszechmogący" nie jest
                            > > > moralny według reguł moralności uznawanych przez ludzi.
                            > >
                            > > ale jakich ludzi?
                            >
                            > Ludzi moralnych.


                            a który człowiek jest "moralny"? ktoś kto nikogo nie zabił, nie
                            zgwałcił? To wystarczy aby uznać się za "moralnego" i co więcej,
                            mieć prawo do sądzenia czy jakiś inny byt jest moralny lub nie?

                            Pytanie podstawowe: co mówi ci popełniona zbrodnia - czy powoduje,
                            że masz lepsze samopoczucie, bo TY tego byś nie zrobiła, czy raczej
                            uświadamia do czego zdolny jest człowiek jako taki?

                            Czy więc ktokolwiek z ludzi jest do końca "moralny"?
                            • supaari Re: Uważasz że ... 05.05.08, 13:30
                              a.giotto napisał:

                              > dritte_dame napisała:
                              >
                              > > a.giotto napisał:
                              > >
                              > > > dritte_dame napisała:
                              > > >
                              > > >
                              > > > > A cóż innego ja twierdzę?
                              > > > > Nic innego jak to, że hipotetyczny "bóg wszechmogący" nie jes
                              > t
                              > > > > moralny według reguł moralności uznawanych przez ludzi.
                              > > >
                              > > > ale jakich ludzi?
                              > >
                              > > Ludzi moralnych.
                              >
                              >
                              > a który człowiek jest "moralny"? ktoś kto nikogo nie zabił, nie
                              > zgwałcił? To wystarczy aby uznać się za "moralnego" i co więcej,
                              > mieć prawo do sądzenia czy jakiś inny byt jest moralny lub nie?
                              >
                              > Pytanie podstawowe: co mówi ci popełniona zbrodnia - czy powoduje,
                              > że masz lepsze samopoczucie, bo TY tego byś nie zrobiła, czy
                              raczej
                              > uświadamia do czego zdolny jest człowiek jako taki?
                              >
                              > Czy więc ktokolwiek z ludzi jest do końca "moralny"?

                              Wg D-d człowiekiem moralnym jest ten, który zgłasza roszczenia.
                              Żulik jest moralny, gdyż chciał ode mnie 50 gr. na piwo (żeby walnąć
                              se klina, co poprawiłoby jego samopoczucie). Moralne jest dziecko,
                              które chce zjeść 6. paczkę chipsów przed południem i marudzi matce,
                              żeby mu tę paczke dała. Moralni są wszyscy, którzy popierają żądania
                              żulika i dziecka. Niemoralni: ja i matka bachora. Wiedzieliśmy,
                              mogliśmy zaradzić, nic nie zrobiliśmy.
                              Oczywiście jest także inne wytłumaczenie: nie wiedzieliśmy (nie
                              uwierzyliśmy zapewnienim, że 50 gr. lub paczka chipsów poprawi stan
                              proszących) lub nie mogliśmy pomóc (nie było nas stać). W każdym
                              razie coś takiego, jak (lokalnie) wszechwiedzący, (lokalnie)
                              wszechmogacy i (lokalnie) moralny Supaari z pewnością nie istnieje.
                              Nie istnieje też (lokalnie) matka o podobnych cechach odawiająca
                              dziecku paczki chipsów.
                              • dritte_dame Nadinterpretacja 05.05.08, 17:54
                                supaari napisał:

                                > Wg D-d człowiekiem moralnym jest ten, który zgłasza roszczenia.

                                Taaa.. oklepana metoda erystyczna ;))
                                Stwierdzić że oponent twierdzi to i tamto, mimo że on tego wcale nie twierdzi, i
                                następnie to skrytykować! :))


                                > Żulik jest moralny,

                                Przypominam że ja *nie oceniam* systemu wartości żulika ani względem Twego, ani
                                względem mojego, ani względem żadnego innego.

                                Wskazuję jedynie na to, że jest on różny od Twojego (czego zresztą sam dowiodłeś).
                                • supaari Re: Nadinterpretacja 05.05.08, 19:07
                                  dritte_dame napisała:

                                  > supaari napisał:
                                  >
                                  > > Wg D-d człowiekiem moralnym jest ten, który zgłasza roszczenia.
                                  >
                                  > Taaa.. oklepana metoda erystyczna ;))
                                  > Stwierdzić że oponent twierdzi to i tamto, mimo że on tego wcale
                                  nie twierdzi,
                                  > i
                                  > następnie to skrytykować! :))

                                  Tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=78968305&a=79116048
                                  Stwierdziłaś, że: "[...]hipotetyczny *bóg wszechmogący* nie jest
                                  moralny według reguł moralności uznawanych przez ludzi."

                                  Na pytanie A.giotto: "[A]le jakich ludzi?", odpowiedziałaś:
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=78968305&a=79126958
                                  ... że "ludzi moralnych".
                                  Jak rozumiem - zachowując proporcje - żulik i jego kumple są moralni
                                  i mogą dojść do wniosku, że ja jestem niemoralny (ewentualnie nie
                                  wiem jakie cierpią katusze lub też jestem zbyt biedny, żeby ich
                                  wspomóc).

                                  > > Żulik jest moralny,
                                  >
                                  > Przypominam że ja *nie oceniam* systemu wartości żulika ani
                                  względem Twego, ani
                                  > względem mojego, ani względem żadnego innego.
                                  >
                                  > Wskazuję jedynie na to, że jest on różny od Twojego (czego zresztą
                                  sam dowiodłe
                                  > ś).

                                  Zatem może problem sprowadza się, do stwierdzenia, że są ludzie,
                                  którzy mając wiedzę i środki zareagowaliby na dramat w Austrii.
                                  Jednak wówczas trzeba byłoby jednocześnie zauważyć, że mogą być inni
                                  ludzie, którzy mogą odpowiedzieć, że nie wiedzą co by zrobili, gdyż
                                  obecnie wiedzy nie mają i nie mogą gdybać. W związku z tym Twoje
                                  twierdzenie:

                                  "Nie jest on [Bóg] moralnym według uznawanych przez nas zasad
                                  moralności lub też zasady "moralne", którymi się kieruje, nie mają z
                                  naszymi nic wspólnego - ponieważ będąc świadomym i zdolnym do
                                  przeciwdziałania - pozostał (według naszych zasad) niemoralnie
                                  bojętnym, faktycznie - cichym wspólnikiem zbrodni"

                                  należy uznać za szalenie osobiste - dotyczące ograniczonej liczebnie
                                  grupy osób podzielających Twoje poglądy. Z pewności nie o prawdę
                                  bezwzględną...
                                  • a.giotto negacja grzechu pierworodnego 05.05.08, 22:04
                                    a ja poniekąd rozumiem d.d.

                                    Jej wniosku są w pewnym sensie nieuniknione i nawet logiczne, co nie znaczy, że
                                    prawdziwe. Tzn. wynikają w sposób prawidłowy z przyjętych założeń...

                                    Problem w tym, że założenia są fałszywe - brakuje w nich twierdzenia o tym co w
                                    teologii nazywane jest "grzechem pierworodnym".

                                    Jeśli przyjmiemy, że człowiek jest w gruncie rzeczy "moralny" to rzeczywiście
                                    logicznie dojdziemy do wniosku, że pewne kocepcje "moralnego Boga" są błędne.

                                    To jest oczywiste... Tylko co z tego?

                                  • a.giotto Re: bardzo trafnie supaari 05.05.08, 22:11
                                    dokładnie o to samo mi chodzi.

                                    D_d prowadzi rozważania z poziomu "moralnego żulika". I z tego punktu widzenia
                                    ma jak najbardziej rację!

                                    Tylko co z tego, że żulik zostaje ze swoją "racją" (z punktu widzenia swoich
                                    "interesów"? Czy to go gdziekolwiek posuwa?

                                    Może jedynie pozwala zachować dobre samopoczucie (przynajmniej przez chwilę)...

                                    No bo fajnie jest być "moralnym", co nie? Każdy tego chce...



                                    supaari napisał:

                                    > dritte_dame napisała:
                                    >
                                    > > supaari napisał:
                                    > >
                                    > > > Wg D-d człowiekiem moralnym jest ten, który zgłasza roszczenia.
                                    > >
                                    > > Taaa.. oklepana metoda erystyczna ;))
                                    > > Stwierdzić że oponent twierdzi to i tamto, mimo że on tego wcale
                                    > nie twierdzi,
                                    > > i
                                    > > następnie to skrytykować! :))
                                    >
                                    > Tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=78968305&a=79116048
                                    > Stwierdziłaś, że: "[...]hipotetyczny *bóg wszechmogący* nie jest
                                    > moralny według reguł moralności uznawanych przez ludzi."
                                    >
                                    > Na pytanie A.giotto: "[A]le jakich ludzi?", odpowiedziałaś:
                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=78968305&a=79126958
                                    > ... że "ludzi moralnych".
                                    > Jak rozumiem - zachowując proporcje - żulik i jego kumple są moralni
                                    > i mogą dojść do wniosku, że ja jestem niemoralny (ewentualnie nie
                                    > wiem jakie cierpią katusze lub też jestem zbyt biedny, żeby ich
                                    > wspomóc).
                                    >
                    • dritte_dame Czas 04.05.08, 04:13
                      supaari napisał:

                      > dritte_dame napisała:
                      >
                      > > > BTW - jeśli nie cel, to co uświęca środki?
                      > > One same w sobie?
                      > >
                      > > Dla siły wszechmocnej i moralnej, pewnych środków nie uświęca
                      > żaden cel.
                      > > (A tym bardziej one same siebie nie uświęcają.)
                      > > Pewnych środków wszechmocnej sile moralnej po prostu nie wolno
                      > stosować żeby
                      > > osiągnąć *jakikolwiek* cel.
                      >
                      > To akurat dotyczy raczej sił zwykłych - nie wszechcośtam. Siła
                      > wszechcośtam zawsze może cofnąć czas.

                      No tak .. z czasem i wszechmocą jest właśnie następny problem.

                      Warunkiem koniecznym wszechmocy jest wszechwiedza.
                      A wszechwiedza to jest: zawsze dostępna pełna informacja o całym
                      stanie systemu we wszystkich fazach jego obserwowanej przez nas (nie-
                      wszechwiedzących) ewolucji.

                      Innymi słowy: byt wszechwiedzący jest zawsze świadomy wszystkich
                      zdarzeń w owym systemie *naraz*.
                      *Wszystkich* zdarzeń - dla nas przeszłych, obecnych i przyszłych.
                      Czyli: pojęcie "upływu czasu" dla takiego bytu nie istnieje.
                      W przeciwieństwie do nas, hipotetyczny byt posiadający wszechwiedzę
                      o naszym systemie postrzega ów system nie jako "zmienny w czasie"
                      lecz jako całkowicie statyczny i niezmienny.

                      Ale skoro tak, to nie może on w ogóle w jakikolwiek sposób działać
                      aby stan ten zmieniać.
                      Wszechmoc wyklucza więc samą siebie.


                      Związana z wszechmocą wszechwiedza sprawia że tracą wobec takiego
                      bytu wszechwiedzącego sens pojęcia naszej "wolnej
                      woli", "późniejszej nagrody lub kary", "końca świata", "sądu
                      ostatecznego" (jakiż "przyszły" sąd, skoro wyrok jest już teraz
                      znany?), itp.

                      Absurdalne założenie istnienia "boga wszechmogącego" skutkuje niczym
                      innym jak tylko serią kolejnych absurdów.
                      • a.giotto Re: Czas? 04.05.08, 15:01
                        dritte_dame napisała:


                        > No tak .. z czasem i wszechmocą jest właśnie następny problem.
                        >
                        > Warunkiem koniecznym wszechmocy jest wszechwiedza.
                        > A wszechwiedza to jest: zawsze dostępna pełna informacja o całym
                        > stanie systemu we wszystkich fazach jego obserwowanej przez nas (nie-
                        > wszechwiedzących) ewolucji.
                        >
                        > Innymi słowy: byt wszechwiedzący jest zawsze świadomy wszystkich
                        > zdarzeń w owym systemie *naraz*.
                        > *Wszystkich* zdarzeń - dla nas przeszłych, obecnych i przyszłych.
                        > Czyli: pojęcie "upływu czasu" dla takiego bytu nie istnieje.
                        > W przeciwieństwie do nas, hipotetyczny byt posiadający wszechwiedzę
                        > o naszym systemie postrzega ów system nie jako "zmienny w czasie"
                        > lecz jako całkowicie statyczny i niezmienny.

                        brak uściślenia: co to znaczy, że pojęcie czasu "nie istnieje" dla danej istoty
                        wszechmocnej? Chyba tylko tyle, że nie postrzega ona rzeczy w kategoriach czasu,
                        albo przynajmniej nie musi tak ich postrzegać (jak np. człowiek)

                        brak logiki: jeśli dany byt jest ponad czasem, to nie może on być statyczny i
                        niezmienny sam w sobie. Statyczne może być tylko coś, co jest poddane czasowi.
                        Dany byt może być POSTRZEGANY przez nas jako "statyczny", ale jest to tylko
                        uproszczenie językowe.

                      • chwila.pl Re: Czas 05.05.08, 22:41
                        Pozwolę się wtrącić do dyskusji...
                        Tytułem wstępu,
                        ten "hipotetyczny byt" ja nazywam po prostu Bogiem. Mam nadzieję, że nie
                        będziesz mi tego miała za złe. Czytając Twoją wypowiedź, ma sie wrażenie, że
                        jest logiczna i spójna. Jednak nie jest. Popełniasz zasadniczy błąd operując
                        trywialnie rozumianym pojęciem czasu i "wszechwiedzy". Jeśli jednak wprowadzisz
                        pojęcie: nieskończoność wszystkie Twoje dylematy przestaną istnieć. Wiedza Boga
                        jest nieskończenie wielka. Co to oznacza? Że wszystkie próby jej oszacowania są
                        skazane na niepowodzenie. Pojęcie czasu też należy rozpatrywać nie w zadanym
                        horyzoncie czasu, tylko w nieskończoności.

                        Piszesz:
                        " Związana z wszechmocą wszechwiedza sprawia że tracą wobec takiego
                        bytu wszechwiedzącego sens pojęcia naszej "wolnej woli", "późniejszej nagrody
                        lub kary", "końca świata", "sądu ostatecznego" (jakiż "przyszły" sąd, skoro
                        wyrok jest już teraz znany?), itp."
                        Każdy z nas ma do dyspozycji szereg wariantów - scenariuszy życiowych postaw. To
                        jego wolna wola decyduje o wyborze jednego z wariantów. I w efekcie, po
                        zbilansowaniu życia dostaje jeden z wariantów "nagrody lub kary" przewidzianej
                        przez Boga.

                        Piszesz także:
                        " Absurdalne założenie istnienia "boga wszechmogącego" skutkuje niczym innym jak
                        tylko serią kolejnych absurdów."

                        Z całym szacunkiem, ale absurdem jest pisanie tego typu zdań.
              • a.giotto Re: Intencja wątku 07.05.08, 15:29
                dritte_dame napisała:

                > Pełną wiedzę o stanie całego Świata ma on po prostu zawsze
                dostępną, bez żadneg
                > o
                > dodatkowego działania, szukania, fatygi i zachodu.
                > I co więcej - nie może tej absolutnie pełnej wiedzy nie mieć.
                Nigdy nie może
                > twierdzić że czegoś "nie wiedział".


                może właśnie dzięki tej pełnej (pełniejszej) wiedzy i wszechmocy,
                wybrał jakiś swój sposób działania...
            • dritte_dame Rolnicy 01.05.08, 01:02
              supaari napisał:

              > Będziesz z równym
              > zaangazowaniem wypominać rolnikom, że kiedy ludzie głodują, oni
              > wyrzucają ziarno na ziemię?

              Przykład rolników jest nieadekwatny.
              Rolnicy nie są wszechmocni.

              Dlatego też, nie mają innej możliwości nakarmienia licznych głodnych
              niż odebranie części z nich potencjalnego pożywienia.

              Z punktu widzenia naszej moralności, rolnicy postępują optymalnie
              uwzględniając ograniczenia, którym podlegają.
              • supaari Re: Rolnicy 02.05.08, 16:29
                dritte_dame napisała:

                > supaari napisał:
                >
                > > Będziesz z równym
                > > zaangazowaniem wypominać rolnikom, że kiedy ludzie głodują, oni
                > > wyrzucają ziarno na ziemię?
                >
                > Przykład rolników jest nieadekwatny.
                > Rolnicy nie są wszechmocni.
                >
                > Dlatego też, nie mają innej możliwości nakarmienia licznych
                głodnych
                > niż odebranie części z nich potencjalnego pożywienia.
                >
                > Z punktu widzenia naszej moralności, rolnicy postępują optymalnie
                > uwzględniając ograniczenia, którym podlegają.

                Dostrzegasz to, gdyż Twoja optyka - co oczywiste! - wykracza poza 1
                rok. Jakby chociaż spróbowała wykraczać poza doczesność, wówczas
                powstrzymałaby Cię przed "wystawianiem Boga na próbę".
      • a.giotto Re: Intencja wątku 12.05.08, 22:10
        dritte_dame napisała:

        > W szczególności, bóg nie może być równocześnie i wszechwiedzący i
        > wszechmogący i być doskonale moralnym źródłem naszej moralności.


        gdzie więc upatrujesz źródło twojej moralności?
    • iberia.pl Re: Dlaczego to uporczywie ląduje na oślej? 01.05.08, 15:33
      z powodu Twoich naiwnych i infantylnych teorii....
      • dritte_dame Re: Dlaczego to uporczywie ląduje na oślej? 01.05.08, 18:13
        iberia.pl napisała:

        > z powodu Twoich naiwnych i infantylnych teorii....

        Jak na przykład, których?
        • iberia.pl Re: Dlaczego to uporczywie ląduje na oślej? 03.05.08, 12:54
          dritte_dame napisała:

          > iberia.pl napisała:
          >
          > > z powodu Twoich naiwnych i infantylnych teorii....
          >
          > Jak na przykład, których?

          Tych, ktore byly w tym usuwanym watku.Zakladam, ze pamietasz co
          pisalas, wiec nie bede cytowac.
          • dritte_dame Re: Dlaczego to uporczywie ląduje na oślej? 03.05.08, 14:50
            iberia.pl napisała:

            > dritte_dame napisała:
            >
            > > iberia.pl napisała:
            > >
            > > > z powodu Twoich naiwnych i infantylnych teorii....
            > >
            > > Jak na przykład, których?
            >
            > Tych, ktore byly w tym usuwanym watku.Zakladam, ze pamietasz co
            > pisalas, wiec nie bede cytowac.

            Ależ cytuj śmiało!

            (Zakładam że jesteś w stanie znaleźć coś MOJEGO autorstwa co chciał
            (a) byś zacytować jako taki przykład.)
      • hymenaios Re: Dlaczego to uporczywie ląduje na oślej? 03.05.08, 15:09
        iberia.pl napisała:

        > z powodu Twoich naiwnych i infantylnych teorii....

        To nie jest dobry powód do usuwania wątków.
    • a.giotto kiedy gazeta przestanie straszyć nas tą mordą? 04.05.08, 14:23
      dlaczego z takim upodobaniem redaktorzy umieszczają na głównej stronie zdjęcie
      tego kazirodcy?
      Dziwi mnie to lubowanie się w dewiacjach.
      • dritte_dame Re: kiedy gazeta przestanie straszyć nas tą mordą 04.05.08, 14:45
        Popieram.

        Wizerunek tego osobnika nie wnosi nic nowego do sprawy.

        Chyba że się zechce twierdzić że charakter i skłonności każdy
        człowiek ma "na gębie wypisane".

        Co jest ewidentną nieprawdą, czego dobitnie dowodzi poniższy
        przykład:


        www.occhirossi.it/Serial_Killer/PaulBernardo-KarlaHomolka-1.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka