Dodaj do ulubionych

Czy postąpiła słusznie ?...

24.05.08, 22:26
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,5214825.html
Powinna urodzić czy zabić 4-miesieczny płód ?

Jeszcze pytanie do zwolenników aborcji :
czy noworodek bez mózgu jest człowiekiem ?
Obserwuj wątek
    • kolter_hugh Re: Czy postąpiła słusznie ?... 24.05.08, 22:32
      mg2005 napisał:

      > kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,5214825.html
      > Powinna urodzić czy zabić 4-miesieczny płód ?
      >
      > Jeszcze pytanie do zwolenników aborcji :
      > czy noworodek bez mózgu jest człowiekiem ?

      To jest dziecko !!!
      Głupio ci co ,ze ateista ma takie same zdanie z parafialnym matołkiem ::))))
    • qqazz Oczywiście 24.05.08, 22:41
      Już zdarzały sie przypadki gdzie po podobnych diagnozach przeprowadzano zabiegi
      po których sie okazywało ze zamordowano zdrowe dziecko.



      pozdrawiam
      • moherfucker1 Re: Oczywiście 25.05.08, 12:38
        To jeszcze podaj jaki to odsetek potwierdzonych diagnoz. Cos mi sie widzi, ze o
        wiele czesciej zdarzalo sie, ze usunieto plod z ciezka wada letalna.
    • matylda1001 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 24.05.08, 23:05
      Moim zdaniem to była bardzo! zła decyzja. Oby nie zaważyła na całym,
      przyszłym życiu tej młodziutkiej dziewczyny. Tu nie było miejsca na
      rozważania etyczno-moralne, tu trzeba było posłuchać lekarza.
      • mg2005 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 22:38
        matylda1001 napisała:

        > Tu nie było miejsca na
        > rozważania etyczno-moralne, tu trzeba było posłuchać lekarza.

        Nawet wbrew etyce i moralności ?!?...
        • matylda1001 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 26.05.08, 01:50
          Oczywiście. Co tu ma do rzeczy etyka czy moralność. O tych sprawach
          ostatecznie można rozmawiac w przypadku usunięcia czy zachowania
          ciąży pochodzacej z gwałtu. Można zastanawiać sie, czy zachować
          płód, powiedzmy z Zespołem Downa. Te płody, po urodzeniu będa w
          stanie stać się człowiekiem i życ. Problem tylko w tym, czy matka
          zaakceptuje jego obecnośc na świecie. Opisany przypadek jest
          jednoznaczny. Ten płód nie miał szansy stac sie człowiekiem bo nie
          był zdolny do samodzielnego a nawet wspomaganego zycia. Po prostu
          wiadomo było, że natychmiast po urodzeniu umrze. Usunięcie tej ciąży
          zaoszczędziłoby tej młodziutkiej dziewczynie kilkumiesięcznej
          tortury psychicznej i w konsekwencji bólu po stracie dziecka, jakim
          płód stał sie tuż po urodzeniu. Gdy rodziłam moja córkę na sali była
          kobieta, która czekała na wywołanie porodu martwej ciąży. Miała duży
          brzuch a w nim swoje zmarłe dziecko. Minęło wiele lat a ja pamiętam
          rozpacz tej kobiety. Cały czas płakała bo wiedziala, że jej dziecko
          nie zyje. Ona ze swą tragedią zmagala sie zaledwie kilka dni, miala
          więcej niz 19 lat, w domu starsze dziecko i nadzieje na urodzenie
          kolejnego. Staram się sobie wyobrazić co czuła ta dziewczyna przez
          kilka miesiecy takiej rozpaczy i nie moge zrozumiec, że ktoś może
          rozważać to w inny sposób. Szkoda, że w jej otoczeniu nie znalazł
          sie nikt naprawdę odpowiedzialny, ktoś naprawdę dorosły, kto byłby w
          stanie uchronic ją przed tym wszystkim, wielka szkoda...
    • henia.giemar Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 02:16
      Powinna postąpić tak, jak zezwalala jej polskie prawo - czyli
      uszkodzony, chory płód usunąć ( art. 4a pkt 2 Ustawy[...] )

      Noworodek bez mózgu NIE jest człowiekiem.
      Jest pomyłką, niedoskonałością, kpiną ( a kto wie ? ) Matki Natury.
      Absolutnie niezdoną do życia i samodzielnej egzystencji jednostką, z
      góry skazaną na śmierć.

      Znasz kogoś ( dziecko, dorosłego ) , który żyje i funkcjonuje bez
      mózgu ?
      • opornik4 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 02:32
        henia.giemar napisała:

        > Noworodek bez mózgu NIE jest człowiekiem.
        > Jest pomyłką, niedoskonałością, kpiną ( a kto wie ? ) Matki
        Natury.
        > Absolutnie niezdoną do życia i samodzielnej egzystencji jednostką,
        z
        > góry skazaną na śmierć.
        >
        > Znasz kogoś ( dziecko, dorosłego ) , który żyje i funkcjonuje bez
        > mózgu ?

        To dziecko mialo mozg,tyle,ze niedostatecznie rozwiniety.
        Gdyby bylo faktycznie bez mozgu,nie rozwijalo by sie do 9 mies.ciazy.
        Nie potrzeba chyba wysokiego wyksztalcenia,zeby wiedziec,ze mozg
        steruje calym procesem zyciowym czlowieka.
        Gdy umiera mozg,umiera caly czlowiek.
        Tu mam pytanie - czy mozemy zabic chorego na Alzheimera,
        w momencie gdy jego mozg prawie zanikl?
        Taki pacjent zatracil przeciez tzw.odruchy warunkowe.
        A kto jeszcze pamieta Terry (Ameryka),ktora przebywala w stanie
        spiaczki i ktora maz (nie chcac juz placic za opieke lekarska)
        kazal odlaczyc od pokarmu i napoju podawanego przrz aparat.
        Ta kobieta umierala 12 dni,w strasznych meczarniach
        - po prostu umarla z pragnienia.
        • henia.giemar Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 02:37
          > To dziecko mialo mozg,tyle,ze niedostatecznie rozwiniety.


          I chwatit. Nie widzę sensu i powodu dalszego rozwijania zdania.
      • opornik4 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 02:40
        Noworodek,u ktorego nieprawidlowo rozwija sie mozg
        - tez jest CZLOWIEKIEM.
        Bowiem to nie praca mozgu jest miara naszego czlowieczenstwa.
        Artykul wydaje sie napisanym na zamowienie zwolennikow legalizacji
        aborcji.
        Jezeli jest prawdziwym,to zawiodlo najblizsze otoczenie tej
        dziewczyny - ona okazala sie bardziej dorosla od swoich
        rodzicow.
        Jestem tez pewna,ze w publikacji jest co najmniej jedno przeklamanie.
        ZADEN ksiadz,nie bedzie mial watpliwosci,czy dziecko z donoszonej
        ciazy,nawet z uszkodzonym mozgiem jest czlowiekiem.
        Musieli bysmy bowiem wtedy uznac,ze wszystkie gleboko uposledzone
        dzieci - nie sa ludzmi.
        Za takze chorzy umierajacy na Alzheimera,ludzmi byc przestali.
        To jest totalny absurd!
        • henia.giemar Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 02:47

          Sorry, nie mam siły ma dyskusję z kimś, kto uważa, że chory,
          uszkodzony płód jest takim samym człowiekiem, jak zdrowe, donoszone,
          żywo urodzone dziecko.

          Ustawa, jaka jest to jest - ale akurat taki przypadek definiuje na
          potencjalną korzysć nieszczęsnej matki - dopuszcza usuwanie takich
          płodów.

          Czy ci się to podoba, czy nie.

          • opornik4 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 03:03
            henia.giemar napisała:

            > Sorry, nie mam siły ma dyskusję z kimś, kto uważa, że chory,
            > uszkodzony płód jest takim samym człowiekiem, jak zdrowe,
            donoszone,
            > żywo urodzone dziecko.

            Chory,uszkodzony plod,jest takim samym czlowiekiem - jak dorosly
            znajdujacy sie w komie,lub ktos umierajacy na Alzheimera.
            Byc moze dozyjesz czasow,gdy wprowadza nowe ustawy i kiedys Ciebie
            dobija.Dobrego samopoczucia,zycze.
            • henia.giemar Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 03:14
              > Chory,uszkodzony plod,jest takim samym czlowiekiem

              Zapomniałaś dodać - chory, uszkodzony płód, "W ŁONIE MATKI".
              Otóż nie jest; i dlatego właśnie definicje prawne są dla niego inne,
              niż dla CZOWIEKA.


              Wzajemnie życzę najlepszego.
              • opornik4 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 03:35
                henia.giemar napisała:
                > Zapomniałaś dodać - chory, uszkodzony płód, "W ŁONIE MATKI".
                > Otóż nie jest; i dlatego właśnie definicje prawne są dla niego
                inne,
                > niż dla CZOWIEKA.

                Zapewne,gdyby ta matka udusila swoje dziecko kilka godzin po
                porodzie - byla by sadzona,za dzieciobojstwo.
                A przeciez dziecko bedace w jej lonie,niczym by sie nie roznilo
                od narodzonego.
                Definicje prawne maja to do siebie,ze dzis sa takie,jutro moga byc
                inne.
                Niezmienna jest tylko wartosc i godnosc czlowieka.
                • henia.giemar Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 04:18
                  > Zapewne,gdyby ta matka udusila swoje dziecko kilka godzin po
                  > porodzie - byla by sadzona,za dzieciobojstwo.



                  Taaaa... porównaj tylko surowość sankcji z art.148 a 149 kk...
            • kolter_hugh Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 08:48
              opornik4 napisała:
              > Chory,uszkodzony plod,jest takim samym czlowiekiem - jak dorosly
              > znajdujacy sie w komie,lub ktos umierajacy na Alzheimera.
              > Byc moze dozyjesz czasow,gdy wprowadza nowe ustawy i kiedys Ciebie
              > dobija.Dobrego samopoczucia,zycze.

              W rydzyjku nie mówią wam prawdy jak weryfikuje się ludzi którzy chcą poddać sie
              eutanazji, więc skończ tą prymitywną retoryką
              • mg2005 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 22:45
                kolter_hugh napisał: .
                >
                > W rydzyjku nie mówią wam prawdy jak weryfikuje się ludzi którzy
                chcą poddać si
                > e
                > eutanazji,

                czlowiek bez świadomości *chce* się poddać eutanazji ??... :))
                tak wam piszą w FiM ? :)
                >
                • kolter_hugh Re: Czy postąpiła słusznie ?... 26.05.08, 00:09
                  mg2005 napisał:
                  > czlowiek bez świadomości *chce* się poddać eutanazji ??... :))
                  > tak wam piszą w FiM ? :)

                  Mówisz o roślince która tylko sra pod siebie ???
                  • mg2005 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 28.05.08, 19:10
                    Mowię o człowieku.
            • moherfucker1 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 12:42

              Ma te same cechy biologiczne, a przynajmniej wiekszosc. Ale NIE JEST TAKIM SAMYM
              CZLOWIEKIEM!
              • mg2005 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 22:46
                moherfucker1 napisał:

                >
                > Ma te same cechy biologiczne, a przynajmniej wiekszosc. Ale NIE
                JEST TAKIM SAMY
                > M
                > CZLOWIEKIEM!

                Każdy człowiek jest inny...
        • moherfucker1 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 10:11
          > Bowiem to nie praca mozgu jest miara naszego czlowieczenstwa.

          A co takiego? 46 chromosomow? POwiedz...


          > Artykul wydaje sie napisanym na zamowienie zwolennikow legalizacji
          > aborcji.

          Nie ma zwolennikow aborcji. Dla kazdej kobiety to trauma. Sa natomiast osoby
          domagajace sie prawa wyboru.

          > Jestem tez pewna,ze w publikacji jest co najmniej jedno przeklamanie.
          > ZADEN ksiadz,nie bedzie mial watpliwosci,czy dziecko z donoszonej
          > ciazy,nawet z uszkodzonym mozgiem jest czlowiekiem.

          Jestes PEWIEN?? Napisz do prokuratury. Albo niech ksiadz sie zglosi.


          > Musieli bysmy bowiem wtedy uznac,ze wszystkie gleboko uposledzone
          > dzieci - nie sa ludzmi.

          Durny przyklad. Starcy, uposledzone dzieci to istoty z mozgami to raz i na
          dodatek sa zdolne do zycia poza organizmem matki. Chozy na Alzheimera mieli
          jakies zycie, choroba - jak rak niszczy ich mentalne zdolnosici. Dlaczego
          uwazasz, ze powinnismy chorych, pelnoprawnych czlonkow spoleczenstwa
          odczlowieczac? Stosujesz tutaj tania demagogie. Ten zwichrowany plod nigdy nie
          byl czlowiekiem. Nie mial nawet potencjalu nim sie stac. Czlowiek chory to cos
          innego. ALe ty chyba tego nie pojmiesz oporniczku. Czyzby oporny na wiedze?
          • opornik4 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 26.05.08, 01:47
            moherfucker1 napisał:

            >
            > Durny przyklad. Starcy, uposledzone dzieci to istoty z mozgami to
            raz i na
            > dodatek sa zdolne do zycia poza organizmem matki. Chozy na
            Alzheimera mieli
            > jakies zycie, choroba - jak rak niszczy ich mentalne zdolnosici.
            Dlaczego
            > uwazasz, ze powinnismy chorych, pelnoprawnych czlonkow
            spoleczenstwa
            > odczlowieczac? Stosujesz tutaj tania demagogie. Ten zwichrowany
            plod nigdy nie
            > byl czlowiekiem. Nie mial nawet potencjalu nim sie stac. Czlowiek
            chory to cos
            > innego. ALe ty chyba tego nie pojmiesz oporniczku. Czyzby oporny
            na wiedze?

            Mam chyba jednak wiecej wiedzy od Ciebie.
            "Ten zwichrowany plod,mial potencjal stac sie czlowiekiem"
            - przeciez dziecko umarlo dopiero po porodzie.
        • moherfucker1 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 12:41
          > Noworodek,u ktorego nieprawidlowo rozwija sie mozg
          > - tez jest CZLOWIEKIEM.

          Niewyksztalcony plod oczywiscuie nalezy do gatunku Homo sapiens. Ale czy jest
          czlowiekiem? Mowia, ze od zwierzat odroznia nas zdolnosc abstrakcyjnego
          myslenia. Fakt, ze ten potworek zdolny byl do rozwoju w lonie (do samodzielnego
          zycia poza macica juz nie), nie czyni z niego czlowieka;
      • mg2005 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 22:42
        henia.giemar napisała:

        > Powinna postąpić tak, jak zezwalala jej polskie prawo

        Prawo pozwala urodzić...

        > Noworodek bez mózgu NIE jest człowiekiem.

        Więc wolno go zabić ?...
        A z uszkodzonym mózgiem ?
        • henia.giemar Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 23:57
          > Prawo pozwala urodzić...

          Oczywiście. Ja tego nie kwestionuję.
          Co nie zmienia faktu, że są czasem takie okoliczności, które
          zezwalają; ba ! - nawet zmuszają do skorzystania z drugiej opcji -
          czyli aborcji.

          > Więc wolno go zabić ?...
          > A z uszkodzonym mózgiem ?

          Czy Ty wiesz, co to jest anencefalia ?
          Gdybyś wiedział, nie pisałbyś pierdół o "zabijaniu" !
      • Gość: lol Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: 80.51.159.* 27.05.08, 16:01
        > Powinna postąpić tak, jak zezwalala jej polskie prawo

        Nie ma obowiazku usuwania ciazy. Postapila zatem zgodnie z polskim prawem. A moze chcialabys takie kobiety poddawac zabiegowi pod przymusem?
        • henia.giemar Re: Czy postąpiła słusznie ?... 27.05.08, 16:43
          Gość portalu: lol napisał(a):

          > Nie ma obowiazku usuwania ciazy.

          A ja napisałam, że to był jej obowiązek ?
          Ja napisałam, że mogła to zrobić ( i, IMHO - powinna ), ponieważ
          ZEZWALA jej na to polskie prawo. Ogarniasz ?

          > Postapila zatem zgodnie z polskim prawem.

          Czy ja gdziekolwiek to neguję ?

          > A mo
          > ze chcialabys takie kobiety poddawac zabiegowi pod przymusem?

          ?
          • Gość: lol Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: 80.51.159.* 27.05.08, 16:55
            > A ja napisałam, że to był jej obowiązek ?

            A czy ja twierdzilem, ze napisalas iz taki obowiazek istnieje?

            > Ja napisałam, że mogła to zrobić ( i, IMHO - powinna ), ponieważ
            > ZEZWALA jej na to polskie prawo. Ogarniasz ?

            Ja napisalem, ze nie musiala usuwac ciazy, bo nikt jej do tego nie zmusza. Ogarniasz?

            > Czy ja gdziekolwiek to neguję ?

            A czy ja gdziekolwiek twierdze, ze negujesz?

            > ?

            !
            • henia.giemar Re: Czy postąpiła słusznie ?... 27.05.08, 18:48
              Gość portalu: lol napisał(a):

              > A czy ja twierdzilem, ze napisalas iz taki obowiazek istnieje?

              Pewnie ktoś inny skomentował moje słowa brzmiące - "Powinna postąpić
              tak, jak zezwalala jej polskie prawo" słowami :
              > Nie ma obowiazku usuwania ciazy.
              Gdybym napisała - "Powinna postąpić tak, jak NAKAZUJE jej polskie
              prawo" ( co byłoby, oczywiście, bzdurą ) - to faktycznie, Twój post
              pod moim miałby sens.

              > Ja napisalem, ze nie musiala usuwac ciazy, bo nikt jej do tego nie
              > zmusza. Ogar
              > niasz?

              Również nie napisałam, że "musiała" usuwać. Napisałam i napiszę raz
              jeszcze - uważam ( i mam do tego prawo ), że powinna, mogła, nie
              łamiąc prawa itd, itd. zabiegowi aborcji się podddać.
              Nie skorzystała z tej możliwości - cóż, jej sprawa.

              > Postapila zatem zgodnie z polskim prawem.
              > > Czy ja gdziekolwiek to neguję ?
              > A czy ja gdziekolwiek twierdze, ze negujesz?

              Ach, rozumiem :-P
              Odczułeś nieodpartą potrzebę napisania "oczywistej oczywistości" xD

              > > ?
              >
              > !

              Nie doczekam zatem wyjaśnienia, dlaczego pytanie o "wykonywanie
              aborcji pod przymusem" akurat do mnie jest kierowane ?
              • Gość: lol Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: *.92b.tarnobrzeg.pilicka.pl 27.05.08, 19:57
                > Pewnie ktoś inny skomentował moje słowa brzmiące - "Powinna
                postąpić
                > tak, jak zezwalala jej polskie prawo" słowami :
                > > Nie ma obowiazku usuwania ciazy.
                > Gdybym napisała - "Powinna postąpić tak, jak NAKAZUJE jej polskie
                > prawo" ( co byłoby, oczywiście, bzdurą ) - to faktycznie, Twój
                post
                > pod moim miałby sens.

                A kto skomentowal pytanie o slusznosc decyzji tej kobiety slowami:
                "powinna postapic tak jak zezwala jej polskie prawo"? Co chcialas
                tymi slowami przekazac? Oczywista oczywistosc, ze cokolwiek by nie
                zrobiula to byloby to zgodne z polskim prawem? Czy tez moze co
                innego? Cos mi sie wydaje, ze wlasnie cos innego.

                > Również nie napisałam, że "musiała" usuwać. Napisałam i napiszę
                raz
                > jeszcze - uważam ( i mam do tego prawo ), że powinna, mogła, nie
                > łamiąc prawa itd, itd. zabiegowi aborcji się podddać.
                > Nie skorzystała z tej możliwości - cóż, jej sprawa.

                A czy ja Ci odbieram prawo do wypowiadania jakichs opinii? Chyba
                nie. Nie insynujuje rowniez, ze napisalas cos czego nie napisalas.

                > Ach, rozumiem :-P
                > Odczułeś nieodpartą potrzebę napisania "oczywistej oczywistości" xD

                To tak jak Ty ze zdaniem na wstepie czyli "POWINNA postapic tak jak
                zezwala jej polskie prawo" co tlumaczysz slowami, ze (Twoim zdaniem)
                POWINNA usunac ciaze. A to juz nie oczywista oczywistosc tylko
                oczywista sprzecznosc. Zawsze mi sie wydawalo, ze zwolennicy
                przerywania ciazy decyzje o usunieciu (badz nieusunieciu)
                pozostawiaja kobiecie. A tu stwierdzenie, ze POWINNA usunac. Gdybys
                napisala, ze Ty na jej miejscu usunelabys to zmieniloby to nieco
                kontekst i barwe wypowiedzi.

                > Nie doczekam zatem wyjaśnienia, dlaczego pytanie o "wykonywanie
                > aborcji pod przymusem" akurat do mnie jest kierowane ?

                A chcialas wczesniej zebym to wyjasnil i wyrazilas to slowami? Gdzie?
                • henia.giemar Re: Czy postąpiła słusznie ?... 27.05.08, 23:22
                  Gość portalu: lol napisał(a):

                  > A kto skomentowal pytanie o slusznosc decyzji tej kobiety slowami:
                  > "powinna postapic tak jak zezwala jej polskie prawo"?

                  Ja, oczywiście.
                  Nie rozumiem tylko, dlaczego nie cytujesz ciągu dalszego tego
                  zdania, po pauzie : "Powinna postąpić tak, jak zezwalala jej polskie
                  prawo - czyli
                  uszkodzony, chory płód usunąć ( art. 4a pkt 2 Ustawy[...] )"
                  Uznałam, że to jedno zdanie wystarczy, by zrozumieć, że MOJA
                  odpowiedź na pytanie "czy słuszna była decyzja" - brzmi :
                  "Nie, JA uważam, że taką ciążę powinno się usunąć - ale co z tym
                  zrobi kobieta - to jej sprawa".

                  Zbędne zatem stają się pytania :

                  > Co chcialas
                  > tymi slowami przekazac? Oczywista oczywistosc, ze cokolwiek by nie
                  > zrobiula to byloby to zgodne z polskim prawem? Czy tez moze co
                  > innego?

                  > To tak jak Ty ze zdaniem [...]

                  Mam nadzieję, że jasno się wyraziłam wyżej.

                  > Zawsze mi sie wydawalo, ze zwolennicy
                  > przerywania ciazy decyzje o usunieciu (badz nieusunieciu)
                  > pozostawiaja kobiecie.

                  I znów ten paskudny zwrot - "zwolennicy przerywania ciąży".
                  Nie wiem, jak Ty - ale ja na szczęście nie mam wśród znajomych i
                  przyjaciół takich ludzi. Znam za to sporo osób, które DOPUSZCZAJĄ
                  prawo do wykonania aborcji; jedni z jakimiś obostrzeniami, drudzy
                  zupełnie ( teoretycznie ) bez. Ale każda z tych osób traktuje
                  aborcję jako zło, czasem niestety jednak konieczne.
                  Poza tym - ja nie wypowiadam się na forum w imieniu jakieś grupy,
                  organizacji, czy czego tam jeszcze. Zalogowana jestem jako ja i jako
                  ja piszę - prezentując SWOJE zdanie i wypowiadając się we WŁASNYM
                  imieniu. I moje zdanie na tę kwestię jest dokładnie takie - uważam,
                  że taką ciążę powinno się usunąć.
                  Co nie zmienia faktu, że każda kobieta podejmuje decyzję sama i nic
                  mi do tego.

                  > A chcialas wczesniej zebym to wyjasnil i wyrazilas to slowami?
                  > Gdzie?

                  Nie, nie wyrażałam tego słowami. Liczyłam jednak na to, że znak
                  zapytania będziesz umiał zinterpretować - ponieważ Twoje pytanie
                  było dość zaskakujące i, jak już pisałam - nie rozumiem, dlaczego
                  jest do mnie kierowane.
                  • Gość: lol Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.08, 09:55
                    > Uznałam, że to jedno zdanie wystarczy, by zrozumieć, że MOJA
                    > odpowiedź na pytanie "czy słuszna była decyzja" - brzmi :
                    > "Nie, JA uważam, że taką ciążę powinno się usunąć - ale co z tym
                    > zrobi kobieta - to jej sprawa".

                    Czyli uznalas, ze ktos sam sobie dopowie "ale co z tym zrobi
                    kobieta - to jej sprawa". Myslisz, ze jasnowidze sa na tym forum?
                    Ale o tym tez nizej.

                    > Zbędne zatem stają się pytania :

                    Po tych wyjasnieniach jak najbardziej, ale w poscie do ktorego sie
                    odnosilem tych wyjasnien nie bylo, zatem pytania jak najbardziej
                    potrzebne.

                    > I znów ten paskudny zwrot - "zwolennicy przerywania ciąży". (...)

                    Widzisz. Od innych domagasz sie precyzyjnego wyrazania (poniekad
                    slusznie), bo jakies tam zwroty interpretujesz po swojemu. Od siebie
                    z kolei nie wymagasz tego, bo inni maja sie domyslac "co Henia miala
                    na mysli" (to o tym co pisalem na poczatku tego postu). I to jest ta
                    roznica.
                    A teraz slowo wyjasnienia co do meritum: "zwolennicy przerywania
                    ciazy" to dla mnie ci, ktorzy domagaja sie nieograniczonego prawa do
                    aborcji bez wzgledu na to czy uwazaja to za zlo konieczne czy za
                    dobro niezbedne.

                    > Zalogowana jestem jako ja i jako
                    > ja piszę - prezentując SWOJE zdanie i wypowiadając się we WŁASNYM
                    > imieniu.

                    To oczywiste i nigdzie nie twierdzilem, ani nie pomyslalem inaczej.

                    > I moje zdanie na tę kwestię jest dokładnie takie - uważam,
                    > że taką ciążę powinno się usunąć.

                    I znowu to okreslenie "taka ciaze POWINNO SIE usunac" (a nie "ja na
                    jej miejscu usunelabym"). Rozumiesz juz skad moje PYTANIE (nie
                    stwierdzenie!) o pewien przymus skierowalem wlasnie do Ciebie?

                    > Nie, nie wyrażałam tego słowami. Liczyłam jednak na to, że znak
                    > zapytania będziesz umiał zinterpretować - ponieważ Twoje pytanie
                    > było dość zaskakujące i, jak już pisałam - nie rozumiem, dlaczego
                    > jest do mnie kierowane.

                    A ja myslalem, ze bedziesz potrafila zinterpretowac wykrzyknik,
                    czyli po prostu odpowiesz na pytanie bez wzgledu na to czy jest ono
                    zaskakujace czy nie oraz bez wzgledu na przyczyny skierowania go
                    wlasnie do Ciebie.
                    • henia.giemar Re: Czy postąpiła słusznie ?... 28.05.08, 14:47
                      Gość portalu: lol napisał(a):

                      > Czyli uznalas, ze ktos sam sobie dopowie "ale co z tym zrobi
                      > kobieta - to jej sprawa".

                      O, rany. Tak, właśnie tak uznałam - widać, trochę na wyrost.
                      Dokładnie tak samo, jak uważam, że powinno się dziecko karmić
                      piersią - niezależnie od tego, czy sama karmiłam, karmię, czy karmić
                      będę. Jednocześnie - głosząc taki pogląd - nie odbieram przecież
                      kobietom prawa do samodzielnego decydowania w tej kwestii, nie
                      sądzisz ? Nie muszę zatem zajmować stanowiska na dany temat -
                      próbując "stanąć na czyimś miejscu"; bo wyrażam tylko opinię, swoje
                      zdanie, to, co ja uważam za słuszne - niezależnie od tego, czy mnie
                      to dotyczy, czy nie.
                      Powiedzieć komuś - "uważam, że powinieneś zrobić to czy tamto" -
                      może spotkać się z dwiema odpowiedziami :
                      1. Ktoś odpowiada - tak, masz rację, zrobię jak mówisz.
                      W takiej sytuacji mogę się cieszyć, że ten ktoś ma zbieżny z moim
                      pogląd, a być może i uznał go za dobrą radę.
                      2. Ktoś odpowiada - p.dol się, zrobię odwrotnie, bo JA tak uważam i
                      gdzieś mam to, co ty uważasz za słuszne.
                      I ja wtedy nie mam nic do dodania - bo przecież dla nikogo nie
                      jestem wyrocznią, a już tym bardziej nie mogę nikogo zmuszać, by
                      postępował zgodnie z tym, co ja uważam za słuszne.

                      > Widzisz. Od innych domagasz sie precyzyjnego wyrazania [...]

                      Hm. Ja po prostu zakładam, że pewnych "oczywistych oczywistości" nie
                      muszę pisać. Domniemam, że rozmówca wie, że prezentując MÓJ pogląd
                      na daną sprawę - pozostawiam ostateczną decyzję osobie, której to
                      bezpośrednio dotyczy.
                      W każdej zresztą sprawie ( o czym już wyżej było i będzie niżej ).

                      > "zwolennicy przerywania
                      > ciazy" to dla mnie ci, ktorzy domagaja sie nieograniczonego prawa
                      > do aborcji

                      A jakie ograniczenia, według Ciebie - powinny być ?

                      > I znowu to okreslenie "taka ciaze POWINNO SIE usunac" (a nie "ja
                      > na
                      > jej miejscu usunelabym"). Rozumiesz juz skad moje PYTANIE (nie
                      > stwierdzenie!) o pewien przymus skierowalem wlasnie do Ciebie?

                      Dobra podłoga w eleganckim salonie powinna być drewniana. Ja właśnie
                      tak uważam. I czy ma tutaj znaczenie, czy ja sama mam taką podłogę ?
                      I czy można z tych słów wnioskować, że wszystkich tych, którzy
                      uważają inaczej - zamierzam zmusić do posiadania drewnianych podłóg ?

                      > A ja myslalem, ze bedziesz potrafila zinterpretowac wykrzyknik,
                      [...]

                      A ja nie widzę najmniejszego powodu, dla którego miałabym się się
                      zastanawiać nad interpretacją wykrzyknika.
                      W życiu realnym, na codzień - unikam wrzeszczących rozmówców.
                      • Gość: lol Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: *.92b.tarnobrzeg.pilicka.pl 28.05.08, 20:10
                        > O, rany. Tak, właśnie tak uznałam - widać, trochę na wyrost.

                        Czyli uznalas cos o czym nie napisalas i stad moje pytania. Teraz
                        wyjasnilas i jest po sprawie. I wcale nie sa to oczywiste
                        oczywistosci, zwlaszcza ze slowa mozna roznie interpretowac. Tyle,
                        ze ich braklo - w tym wypadku bylo niedomowienie.
                        Reszte skwituje tak: generalnie zgadzam sie z takim postawieniem
                        sprawy (w szczegoly wnikac nie zamierzam, bo nie o to przeciez
                        chodzi).

                        > A jakie ograniczenia, według Ciebie - powinny być ?

                        Odpowiem tylko wtedy gdy przyjmiesz moje zdanie do wiadomosci i nie
                        bedziesz wciagala mnie w dyskusje na ten temat :)

                        > Dobra podłoga w eleganckim salonie powinna być drewniana. Ja
                        właśnie
                        > tak uważam. I czy ma tutaj znaczenie, czy ja sama mam taką podłogę
                        ?
                        > I czy można z tych słów wnioskować, że wszystkich tych, którzy
                        > uważają inaczej - zamierzam zmusić do posiadania drewnianych
                        podłóg ?

                        Wlasnie to chcialem ustalic. I powtarzam - stad pytanie, nie
                        stwierdzenie. :)

                        > A ja nie widzę najmniejszego powodu, dla którego miałabym się się
                        > zastanawiać nad interpretacją wykrzyknika.
                        > W życiu realnym, na codzień - unikam wrzeszczących rozmówców.

                        Tak jak ja nie widze najmniejszego powodu, dla ktorego mialbym sie
                        zastanawiac nad interpretacja pytajnika. W zyciu codziennym unikam
                        skrotwcow. A jesli chodzi o wrzask to wcale nie krzycze, bo gdybym
                        to robil to moj tekst napisany bylby wielkimi literami. :)
                        • henia.giemar Re: Czy postąpiła słusznie ?... 28.05.08, 21:24
                          Gość portalu: lol napisał(a):

                          > Czyli uznalas [...]

                          Rozumiem :-)

                          > Odpowiem tylko wtedy gdy przyjmiesz moje zdanie do wiadomosci i
                          > nie bedziesz wciagala mnie w dyskusje na ten temat :)

                          Ależ oczywiście, że przyjmę !
                          Nie ukrywam jednak, że chętnie bym sobie z Tobą jeszcze
                          podyskutowała :-)

                          > Wlasnie to chcialem ustalic.

                          No, proszę :-)
                          Niezwykła to jednak sytuacja, kiedy rozmowę o aborcji ( lub jej
                          zaniechaniu ) obrazuje się faktem posiadania ( lub nie ) drewnianej
                          podłogi w salonie :-D

                          > Tak jak ja [...]

                          Hm. No, dobrze.
                          Znak zapytania po Twoich słowach oznaczał : "Proszę ? O co chodzi ?
                          Dlaczego zadajesz mi takie dziwne, nie pozbawione napastliwości
                          pytanie ?" A Twój wykrzyknik odczytałam : "A tak, no co !"
                          ( podniesionym głosem )

                          > moj tekst napisany bylby wielkimi literami. :)

                          Ano, właśnie... byłby. Ale go nie było - był tylko wykrzyknik.
    • kol.3 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 07:29
      Zrobiła jak chciała, skrzywdziła wyłącznie siebie.
      • moherfucker1 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 10:14
        RAczej unikala dzialania, bo mozg miala wyprany przez KK. Brak dzialania wydawal
        sie lepszy wtedy. Niestety po jej zachowaniu widac, ze odbilo sie to na jej
        psychice, zwiazku, rodzinie. Nie ma to jak katolickie czyste sumienie. A , ze
        reszta sie wali. Ksiedza juz to nie obchodzi. :)
    • jdbad Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 08:09
      Nie.
    • chwila.pl Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 08:31
      Łatwo jest wydawać opinię znając rozwiązanie finalne problemu. Czy równie łatwo
      byłoby udzielić negatywnej odpowiedzi na stawiane pytanie, gdyby nadzieje tej
      młodej kobiety zostały spełnione, gdyby zostały urzeczywistnione jej ogromne
      marzenia i dziecko okazałoby sie zdrowe? Proszę zauważyć, że pomyłki w badaniach
      prenatalnych się zdarzają. Istniało prawdopodobieństwo, że tak jest i tym razem.
      Rozumiem ją i głęboko jej współczuję. Nie ma chyba bardziej traumatycznego
      przeżycia niż strata dziecka.
      • moherfucker1 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 10:16
        To prawdopodobienstwo bylo rowne zero. plod byl chory, co wykazano tuz po
        porodzie. Wiec, twoje a co by bylo gdyby to nic nnie warte bajdurzenie.

        Jesli 3 lekarzy mowi ci, e masz raka - to pewnie masz raka. Oczywiscie wszystko
        ma swoje prawdopodobienstwo. Ale nasze zycie jest za krotkie, zeby brac to pod
        uwage.
        • chwila.pl Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 10:45
          moherfucker1 napisał:

          > To prawdopodobienstwo bylo rowne zero. plod byl chory, co wykazano
          > tuz po porodzie. Wiec, twoje a co by bylo gdyby to nic nnie warte
          > bajdurzenie.

          Każde badanie obarczone jest pewnym prawdopodobieństwem błędu. Zatem nie można
          twierdzić, że było zerowe w CHWILI badania. Było może minimalne ale większe od
          zera. Takie incydenty się zdarzają, o czym wielokrotnie informowała choćby
          prasa. Wystarczy zapoznać sie z faktami. Potwierdzenie diagnozy lekarzy w tym
          kontekście nie ma tu nic do rzeczy.

          > Oczywiscie wszystko ma swoje prawdopodobienstwo. Ale nasze zycie
          > jest za krotkie, zeby brac to pod uwage.

          Nasze życie jest za krótkie, by nie brać tego pod uwagę. Można podjąć zbyt
          ryzykowną decyzję, nieprzemyślaną, od której nie ma odwrotu.
          Tym razem lekarze nie popełnili błędu, ale w ilu przypadkach jest inaczej? Błąd
          w sztuce lekarskiej jest coraz częściej powodem wnoszenia spraw na wokandę
          sądową. Takie są fakty. Zatem to nie "bajdurzenie" tylko znajomość realiów życia
          podyktowała mi takie a nie inne słowa.

          • Gość: Bilbo Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: *.brutele.be 25.05.08, 11:23
            Jesli 3 lekarzy mowi ci to samo, to prawdopodobienstwo, ze jest inaczej jest o
            wiele mniejsze niz trafienie w totka. Pogodz sie z tym.

            zGODNIE Z tWOIM TOKIEM MYSLENIA, NIE NALEZALOBY WYKLUCZYC, ZE WALNIE JA W GLOWE
            METEORYT.
            • chwila.pl Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 11:46
              Gość portalu: Bilbo napisał(a):

              > Jesli 3 lekarzy mowi ci to samo, to prawdopodobienstwo, ze jest inaczej jest o
              > wiele mniejsze niz trafienie w totka. Pogodz sie z tym.

              Czytałeś/aś artykuł? Było wykonane JEDNO badanie prenatalne, a to zmienia obraz
              rzeczy.


              • Gość: Bilbo Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: *.chu-charleroi.be 25.05.08, 12:43
                >
                > > Jesli 3 lekarzy mowi ci to samo, to prawdopodobienstwo, ze jest inaczej j
                > est o
                > > wiele mniejsze niz trafienie w totka. Pogodz sie z tym.
                >
                > Czytałeś/aś artykuł? Było wykonane JEDNO badanie prenatalne, a to zmienia obraz
                > rzeczy.


                To byla przenosnia nie odnoszaca sie do art. Czytaj ze zrozumieniem;
                • chwila.pl Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 13:09
                  Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                  > To byla przenosnia nie odnoszaca sie do art. Czytaj ze
                  > zrozumieniem;

                  Aha, przenośnia :)
                  Czyli inaczej metafora, wyrażenie czegoś za pomocą innych słów, na zasadzie
                  podobieństwa, analogii bądź gry skojarzeń, odczytywanej w sposób nie dosłowny, a
                  przenośny, np las rąk, od ust sobie odejmę, itd, itd.
                  Czy nadal podtrzymujesz swoje zdanie, że zastosowałeś przenośnię? :)
                  • Gość: Bilbo Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: *.chu-charleroi.be 25.05.08, 13:25
                    Owszem. Przenosnie dotyczaca prawdopodobienstwa bledu podczas badania. Jezeli
                    badanie wykazalo wade, to jakie jest prawdopodobienstwo bledu? ZNIME przy
                    kalibrze tak ciezkiego schorzenia.

                    WIEC skoro lekarz mowi, ze nie ma nadziei, rodzina to popiera, maz tez, ale
                    tylko glupi klecha obstaje przy cudzie, to nalezy zmienic kleche!
                    • chwila.pl Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 13:32
                      Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                      > Owszem. Przenosnie dotyczaca prawdopodobienstwa bledu podczas badania. Jezeli
                      > badanie wykazalo wade, to jakie jest prawdopodobienstwo bledu? ZNIME przy
                      > kalibrze tak ciezkiego schorzenia.

                      Oczywiście, że znikome. Oszacowałam je jako "minimalne".

                      > WIEC skoro lekarz mowi, ze nie ma nadziei, rodzina to popiera, maz tez, ale
                      > tylko glupi klecha obstaje przy cudzie, to nalezy zmienic kleche!

                      I tu używasz, jak mniemam, przenośni :)))
                    • mg2005 O, "geniusz" Bilbo !... ;)) 25.05.08, 15:30
                      Gość portalu: Bilbo napisał(a):
                      > WIEC skoro lekarz mowi, ze nie ma nadziei, rodzina to popiera, maz
                      tez, ale
                      > tylko glupi klecha obstaje przy cudzie, to nalezy zmienic kleche!

                      Z twojej paplaniny wynika,że to rodzina i mąż dokonali dodatkowych 2
                      badań... :)

                      PS:
                      Czy nadal twierdzisz, że ludność europy wymarła w 3 lata ?... :))

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=79524230&a=79525853
                      Dodam na marginesie, ze 30% obywateli unii umiera rocznie na choroby
                      serca (dane
                      WHO). Daje to liczbe
                      497 200 000x30%= 149 160 000!!!!!!

                      :)))))))
                      • Gość: Bilbo Re: O, "geniusz" Bilbo !... ;)) IP: *.chu-charleroi.be 25.05.08, 15:53
                        Chodzilo o totalna liczbe zgonow; Pozniej ktos to naprostowal. Chodzi o 30 proc
                        zgonow. Ale jako katolik nie mas znic przeciwko wyrywkowemu cytowaniu i
                        oczrnianiu innych .

                        jak to bylo? Nie bede dawal falszywego swaidectwa;;;;
                        • mg2005 Re: O, "geniusz" Bilbo !... ;)) 25.05.08, 22:29
                          Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                          > Chodzilo o totalna liczbe zgonow; Pozniej ktos to naprostowal.
                          Chodzi o 30 proc
                          > zgonow. Ale jako katolik nie mas znic przeciwko wyrywkowemu
                          cytowaniu i
                          > oczrnianiu innych .


                          Nie, to ty jako kretyn podałeś liczbę 497.000.000 jako roczną ilość
                          zgonów w UE !!... :))))) - czego do tej pory nie odszczekałeś...
                          Nie dość że kretyn, to jeszcze krętacz...

                          >
                          > jak to bylo? Nie bede dawal falszywego swaidectwa;;;;

                          Jesteś obłudny krętacz...
                  • Gość: Bilbo Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: *.chu-charleroi.be 25.05.08, 13:26
                    I nieistotne jest ile badan wykonano. Mozna powtorzyc, ale wtedy juz mowienie o
                    prawdopodobienstwie traci sens. Wtedy ma sie pewnosc.
      • Gość: anna Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.08, 10:52
        Jeśli miała watpliwości, powinna iść do drugiego lekarza. Gdyby i on
        wydał taka samaopinię, głupotą do potegi byłaby kontynuacja ciązy.
        Ta bezwzględność KK i klapki na oczach sa żródłem tragedii i wielu
        zniszczonych ludzi. A czy ktos pomyślał co by było, gdyby to dziecko
        żyło w charakterze rośliny? To byłoby humanitarne? Może te wierne
        parafianki postawiłyby sie w roli matki takiego dziecka. Terry jest
        przykładem, że eutanazja w skrajnych przypadkach powinna byc
        dopuszczalna, zamiast skazywac człowieka na śmierć z pragnienia czy
        z głodu. Jest to przykład zakłamania społeczeństwa. Kobieta będąc w
        ciąży , nawet ze zdrowym dzieckiem powinna w okresie, gdy jeszcze
        nie jest wykształcony mózg miec prawo do decyzji, przeciez jest to
        obowiazek na całe życie. Oczywiście nie jestem zwolenniczka
        zastepowania antykoncepcji aborcją, ale w naszym skleryciałym
        społeczeństwie nawet antykoncepcja postrzegana jest w kategoriach
        grzechu.
        • chwila.pl Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 11:04
          Podzielam Twoje zdanie. Priorytetem powinno być dobro dziecka.
          Gdyby to mnie los dotknął takim nieszczęściem, z pewnością zasięgnęłabym opinii
          u innych lekarzy. To oczywiste. I z całą pewnością , gdyby te opinie były
          identyczne, zdecydowałabym sie na aborcję. Rozumiem jednak postępowanie tej
          dziewczyny. I powiem więcej, szanuję jej decyzję, jej punkt widzenia chociaż
          zupełnie odmienny od mojego. Tak bardzo pragnęła mieć dziecko, że umknęło jej
          racjonalne myślenie.
        • mg2005 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 15:47
          Gość portalu: anna napisał(a):

          > Jeśli miała watpliwości, powinna iść do drugiego lekarza. Gdyby i
          on
          > wydał taka samaopinię, głupotą do potegi byłaby kontynuacja ciązy.

          Co daje ci prawo do tak kategorycznych ocen ?... czy tylko własna
          głupota ?...

          > Ta bezwzględność KK

          Jaka bezwzględność ?

          >i klapki na oczach sa żródłem tragedii

          Jesteś tego przykładem...



          >Terry jest
          > przykładem, że eutanazja w skrajnych przypadkach powinna byc
          > dopuszczalna,

          Niemcy w XX w. uwazali, że takim przypadkiem jest głębokie
          upośledzenie psychiczne lub fizyczne. Ty uważasz tak samo ?...

          > Kobieta będąc w
          > ciąży , nawet ze zdrowym dzieckiem powinna w okresie, gdy jeszcze
          > nie jest wykształcony mózg miec prawo do decyzji, przeciez jest to
          > obowiazek na całe życie.

          A co to jest "wykształcony mózg" ?...
          To jeszcze udowodnij, że płód z 'niewykształconym mózgiem' nie jest
          istotą ludzką...
    • czyngis_chan Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 08:49
      Nie ma tak, że powinna lub nie powinna. Nie ma "słusznych"
      i "niesłusznych" moralnie decyzji. To nie bajka, tylko życie.
    • crax A co ty na to, moherku? :))) 25.05.08, 09:42
      "Ola szukała pocieszenia w kościele. Myślała, że jeśli się wyspowiada, to będzie jej lżej. Dowiedziała się, że sama jest sobie winna: po co zadawała się z chłopakiem przed ślubem? I jeszcze, że powinna błagać o miłosierdzie boże. Klęczała więc przed ołtarzem i płakała. Wtedy jakaś stara kobieta wyprowadziła ją z kościoła i zostawiła samą za drzwiami. - Poczułam się tak, jakby ktoś mnie rozdeptał - mówi dziś Ola."

      I dobrze jej tak. Jak jest na tyle głupia, żeby u katoli szukać wsparcia.
      • mg2005 Re: A co ty na to, moherku? :))) 25.05.08, 15:02
        "I dobrze jej tak. Jak jest na tyle głupia, żeby u katoli szukać
        wsparcia"

        Twoja katofobia przestala być zabawna - stała się żenująca...
        • crax Re: A co ty na to, moherku? :))) 25.05.08, 16:53
          Dlaczego tchórzliwie nie odnosisz się do meritum pytania tylko do mojego komentarza?

          Pytałem, co ty, moherku na TO:

          "Ola szukała pocieszenia w kościele. Myślała, że jeśli się wyspowiada, to będzie jej lżej. Dowiedziała się, że sama jest sobie winna: po co zadawała się z chłopakiem przed ślubem? I jeszcze, że powinna błagać o miłosierdzie boże. Klęczała więc przed ołtarzem i płakała. Wtedy jakaś stara kobieta wyprowadziła ją z kościoła i zostawiła samą za drzwiami. - Poczułam się tak, jakby ktoś mnie rozdeptał - mówi dziś Ola."

          Żenujące jest twoje tchórzostwo
          • mg2005 Re: A co ty na to, moherku? :))) 25.05.08, 22:12
            Błąd w założeniach - nie jestem 'moherkiem', więc pytanie nie bylo
            do mnie. Zadaj je popawnie - wtedy odpowiem... :)

            Co nie zmienia faktu, ze jesteś żałosny i żenujący...
            • crax Re: A co ty na to, moherku? :))) 25.05.08, 23:12
              "...nie jestem 'moherkiem', więc pytanie nie bylo do mnie."

              A to dziwne bardzo, bo jeślibyś się za moherka nie uważał, nie ospowiedziałbyś na mój pierwszy post :) Co prawda odpowiedziałeś tchórzliwie, wymijająco i nie na temat (jak zwykle) ale - odpowiedziałeś :))) Uderz w stół...


              "Co nie zmienia faktu, ze jesteś żałosny i żenujący..."

              Ha

              Ha

              Ha

              Ty, moherku, akurat pod tym względem bijesz tu wszystkich na głowę.
              • mg2005 Re: A co ty na to, moherku? :))) 26.05.08, 20:53
                >
                > A to dziwne bardzo, bo jeślibyś się za moherka nie uważał, nie
                ospowiedziałbyś
                > na mój pierwszy post :)

                Błąd - nie odpowiedziałem na pytanie, ale oceniłem twoją katofobię.

                >
                > Ty, moherku, akurat pod tym względem bijesz tu wszystkich na głowę.

                Wskaż, w którym miejscu.
    • Gość: gosc portalu Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: *.proxy.aol.com 25.05.08, 11:06
      A jakie mialyby byc kryteria tej slusznosci?
      Dziewczyna nie chciala dokonac aborcji i bez wzgledu na to, czy my
      (medycyna?etyka?filozofia?prawodawstwo?kosciol katolicki?) ustalimy
      czlowieczenstwo lub jego brak u plodu- to bylo jej DZIECKO. I miala
      prawo podjac taka decyzje i ta decyzja (w tym konkretnym przypadku)
      nie powinna byc oceniana w kryteriach slusznosci.
      • Gość: Bilbo Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: *.brutele.be 25.05.08, 11:25
        Owszem i jej los powinien byc przestroga dla wszystkich. Jak konczy sie zbyt
        pochopne i nie do konca przemyslane (wziecie pod uwage tylko doktryny KK)
        podejmowanie powaznych decyzji. ta jedna zawazyla na calym jej zyciu. Zniszczyla
        jej malzenstwo i stosunki rodzinne.
    • camel_3d urodzic. 25.05.08, 12:02
      jestem przeciwnikiem aborcji dla zabawy.
      tylko i wylacznei w drastycznych przypadkach, gwalt, zagrozenie zycia, silne
      nieksztalcenie plodu..
      • kolter_hugh Re: urodzic. 25.05.08, 12:24
        camel_3d napisał:

        > jestem przeciwnikiem aborcji dla zabawy.
        > tylko i wylacznei w drastycznych przypadkach, gwalt, zagrozenie zycia, silne
        > nieksztalcenie plodu..

        Popieram ciebie !!!!
      • kol.3 Re: camelu 26.05.08, 00:07
        Aborcja dla zabawy?
    • Gość: Bilbo Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: *.chu-charleroi.be 25.05.08, 13:27
      mg2005 napisał:

      > kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,5214825.html
      > Powinna urodzić czy zabić 4-miesieczny płód ?

      Plod mozna usunac. Nie mozna zabic.
      • a.giotto Re: Czy postąpiła słusznie ?... 25.05.08, 13:33
        Gość portalu: Bilbo napisał(a):

        > mg2005 napisał:
        >
        > > kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,5214825.html
        > > Powinna urodzić czy zabić 4-miesieczny płód ?
        >
        > Plod mozna usunac. Nie mozna zabic.

        dokładnie. A "kwestię żydowską" można "rozwiązać". I po problemie...

        byżyło!
        • Gość: Bilbo Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: *.chu-charleroi.be 25.05.08, 13:51
          a.giotto napisał:
          > dokładnie. A "kwestię żydowską" można "rozwiązać". I po problemie...

          Masz jakas obsesje nt zydow? To sie leczy. Wiesz?
      • mg2005 Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 25.05.08, 15:32
        Gość portalu: Bilbo napisał(a):

        > Plod mozna usunac. Nie mozna zabic.

        Twierdzisz, że płód nie jest żywym organizmem ??...
        • Gość: Bilbo Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) IP: *.chu-charleroi.be 25.05.08, 15:51
          Nie. Jest czescia zywego organizmu. DO czasu rozdzielenia pozostaje tylko li
          czescia.
          • mg2005 Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 25.05.08, 22:18
            Gość portalu: Bilbo napisał(a):

            > Nie. Jest czescia zywego organizmu.

            Matołku, czy kobieta w ciąży ma dwie głowy ?!?... :000

            > DO czasu rozdzielenia pozostaje tylko li
            > czescia.

            O innym DNA ?!?... :0
            A było nie chodzić na wagary , kretynie...
            Chociaż - co kretynowi po nauce ?...
            • Gość: Bilbo Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) IP: *.brutele.be 26.05.08, 00:31
              Twoj kretynizm bije wszystko na glow. CO maja dwie glowy i DNA do faktu, ze plod
              jest czescia organizmu matki do czasu porodu?

              Chyba nie kwestionujesz tego prostego faktu biologicznego kato-matolku.
              • opornik4 Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 26.05.08, 02:01
                Bilbo napisał(a):

                > Twoj kretynizm bije wszystko na glow. CO maja dwie glowy i DNA do
                faktu, ze plod
                > jest czescia organizmu matki do czasu porodu?
                >
                > Chyba nie kwestionujesz tego prostego faktu biologicznego
                kato-matolku.

                W niektorych stanach Ameryki,kierowca ktory spowoduje wypadek
                - a kobieta bedaca w ciazy,utraci z tego powodu "plod";
                odpowiada przed sadem za spowodowanie smierci DZIECKA.
                • jdbad Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 26.05.08, 04:33
                  A w niektórych nie.
                  opornik4 napisała: W niektorych stanach Ameryki,kierowca ktory
                  spowoduje wypadek
                  > - a kobieta bedaca w ciazy,utraci z tego powodu "plod";
                  > odpowiada przed sadem za spowodowanie smierci DZIECKA.
                  • opornik4 Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 26.05.08, 22:19
                    jdbad napisała:

                    > A w niektórych nie.
                    > opornik4 napisała: W niektorych stanach Ameryki,kierowca ktory
                    > spowoduje wypadek
                    > > - a kobieta bedaca w ciazy,utraci z tego powodu "plod";
                    > > odpowiada przed sadem za spowodowanie smierci DZIECKA.
                    >

                    Jednak,to ze jest takie prawo,znaczy,iz nie wszystkich jeszcze
                    pogielo.
                    • kolter_hugh Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 28.05.08, 09:26
                      opornik4 napisała:
                      > Jednak,to ze jest takie prawo,znaczy,iz nie wszystkich jeszcze
                      > pogielo.

                      Pogięło i to solidnie !!bo takie prawo istniało już 3,5 tys lat temu
                      fakt że nie mówiło wtedy o samochodzie ::)))
                • Gość: Bilbo Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) IP: *.brutele.be 27.05.08, 17:11
                  > W niektorych stanach Ameryki,kierowca ktory spowoduje wypadek
                  > - a kobieta bedaca w ciazy,utraci z tego powodu "plod";
                  > odpowiada przed sadem za spowodowanie smierci DZIECKA.

                  W niektorych stanach za popelnienie tego samego przestepstwa np kradziez paczki
                  papierosow idzie sie siedziec na reszte zycia. W niektorych stanach prawo
                  reguluje jak moga uprawiac seks malzonkowie i milosc oralna jest zakazana. Stany
                  to nie wyrocznia. Ich prawo pelne jest absurdow.
                  • opornik4 Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 27.05.08, 20:52
                    Bilbo napisał(a):

                    >Stany
                    > to nie wyrocznia. Ich prawo pelne jest absurdow.

                    To jest jednak kraj wzorcowej demokracji.
                    Absurdalne przepisy,sa tylko na papierze.
                    Nie siega sie po nie w praktyce,nikogo od czasow wojennych
                    za kradziez paczki papierosow do wiezienia nie wsadzono.
                    Natomiast za zabicie w wypadku,nie narodzonego dziecka - juz tak.

                    • Gość: Bilbo Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) IP: *.brutele.be 27.05.08, 20:58
                      Jakies 2 miesiace temu gazeta rozpisywala sie nad przypadkiem kolesia, ktory
                      ukradl cos banalnego - prezerwatywy, czy cos i poniewaz byla to jego trzecia
                      kradziez, to grozilo mu dozywocie.

                      Ja tam nie wiem, jak wyglada hiostoria sadownictwa w USA, ale nie bylbym tak
                      kategorycznie pewien. Prawo jest pelne absurdow. I ludzie w wyniku tego cierpia.

                      Podobnie jest w Polsce.
              • chwila.pl Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 26.05.08, 21:25
                Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                > Twoj kretynizm bije wszystko na glow. CO maja dwie glowy i DNA do
                > faktu, ze plod jest czescia organizmu matki do czasu porodu?

                Bzdura.
                Płód jest odrębnym organizmem, rozwijającym się w organizmie/łonie matki. Nie
                jest bytem niezależnym, to jasne. Zarówno w okresie embriogenezy jak i
                organogenezy odżywiany jest via krew matki. Hormony dostarczane są via łożysko.

                > Chyba nie kwestionujesz tego prostego faktu biologicznego
                > kato-matolku.

                Nie trzeba być katolikiem, by kwestionować tego typu nonsensy "Płód jest częścią
                organizmu matki". Wystarczy posiadać elementarną wiedzę biologiczną. Częścią
                organizmu matki jest np jej ręka, noga, serce czy trzustka. Nie jest nią
                samodzielny byt jakim bez wątpienia jest płód.
                • Gość: Bilbo Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) IP: *.brutele.be 27.05.08, 17:15
                  Sjkoro taki samodzielny, to moze nie trzeba przez 9 miesiecy go hodowac w
                  brzuchu "geniuszu" biologii.

                  Niezle nonsensy piszesz.

                  > Płód jest odrębnym organizmem, rozwijającym się w organizmie/łonie matki. Nie
                  > jest bytem niezależnym, to jasne.

                  Odrebnym to bedzie dopiero po opuszczeniu lona matki. Stopien samodzilenosci nie
                  gra roli. Jelsi jest samodzielny, przezyje i rozwinie sie dalej. Jesli nie -
                  efekt mogla podziwiac Pani Aleksandra lat 19.

                  >Nie jest nią samodzielny byt jakim bez wątpienia jest płód.

                  A jego samodzielnosc obhawia sie czym?!
                  • chwila.pl Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 27.05.08, 21:55
                    Zanim zaczniesz pisać frazesy okraszone inwektywami, zapoznaj się ze znaczeniem
                    słowa odrębny.
                    • Gość: Bilbo Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) IP: *.brutele.be 27.05.08, 22:22
                      NIe musze. Znam znaczenie tego slowa. I nie widze epitetow w mojej wypowiedzi.

                      Zapoznaj sie ze znaczeniem slowa epitet.
                      • chwila.pl Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 27.05.08, 22:33
                        Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                        > NIe musze. Znam znaczenie tego slowa.

                        Jeśli rzeczywiście znasz znaczenie słowa "odrębny" to dlaczego kwestionujesz
                        moją wypowiedź, w której stwierdziłam, że płód stanowi odrębny organizm
                        rozwijający się w organizmie/łonie matki? Przypominam, że rozważany jest tu
                        tylko i wyłącznie aspekt biologiczny. Nadmieniłam ponadto, że nie jest to byt
                        niezależny.

                        • Gość: Bilbo Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) IP: *.brutele.be 28.05.08, 00:58
                          Poniewaz nie jestes krynica madrosci i piszesz bzdury. Kwestionuje poniewaz plod
                          nie jest odrebny. jezeli tak jest, to rownie dobrze mozna zrezygnowac z noszenia
                          go w macicy przez 9 m-cy.

                          oj! Nie jest odrebny. To jest biologiczny FAKT.
                          • chwila.pl Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 28.05.08, 09:21
                            Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                            > Poniewaz nie jestes krynica madrosci i piszesz bzdury. Kwestionuje
                            > poniewaz plod nie jest odrebny. jezeli tak jest, to rownie dobrze
                            > mozna zrezygnowac z noszenia go w macicy przez 9 m-cy.

                            Krynicą mądrości z pewnością nie jestem. Stosuję zasadę Sokratesa "Wiem, że nic
                            nie wiem". Niezależnie od zdobytego wykształcenia, pogłębiania wiedzy,
                            doszkalania się, nasza wiedza, w tym moja jest minimalna w stosunku do zjawisk
                            otaczającego nas świata. To tyle, tytułem wstępu.
                            ad rem
                            Istnieje wiele aspektów dotyczących płodu. Skoncentrujmy sie na dwóch.
                            Aspekt biologiczny i aspekt prawny. Z punktu widzenia biologii, płód stanowi
                            odrębny organizm, rozwijający sie w ciele matki dzięki całemu systemowi
                            biologiczno-chemicznych procesów. Rozłączenie OBU tych organizmów następuje w
                            chwili porodu. cbdo

                            Twoja definicja płodu "Płód jest częścią organizmu matki" dotyczy statusu płodu
                            z punktu widzenia prawa w kontekście aborcji.
                            Nie ma to nic wspólnego z biologią, na którą się powoływałeś, nazywając najpierw
                            mg2005 a teraz mnie, niezbyt zresztą kulturalnie. Pozwolisz, że rozwinę tę
                            kwestię. Chociażby po to, by podać genezę tego sformułowania, obarczonego dużą
                            dozą ABSTRAKCJI, przyjętą jednak dla potrzeb prawa. Jest hasłem, niczym więcej.

                            U podstaw dyskusji PRAWNYCH dotyczących statusu płodu wyróżnia się trzy
                            zasadnicze koncepcje, odpowiednio do których formułowane są ustawy prawne. I
                            tak, funkcjonuje rozumienie płodu jako:
                            1. żywej istoty ludzkiej, objętej ochrona zbliżoną do przysługującej człowiekowi
                            urodzonemu,
                            2. dobro sui generis, stanowiące przedmiot mniej lub bardziej ograniczonej
                            ochrony prawnej,
                            3. aspekt procesu ciąży zachodzącego w organizmie kobiety – płód jako taki nie
                            stanowi w tym ujęciu przedmiotu ochrony prawnej.
                            Koncepcje te znajdują wyraz w normach prawnych dotyczących życia płodu,
                            ewentualnie innych jego dóbr (np. zdrowie lub prawa majątkowe pozostają w gestii
                            prawa cywilnego).
                            Za decydujący o statusie płodu uznać należy stosunek prawa do ochrony życia.
                            Przyjęcie osobowego statusu płodu (1) znajduje odzwierciedlenie w generalnym
                            zakazie aborcji.
                            Uznanie go za dobro sui generis (2) pociąga za sobą uwzględnienie wiele wyjątków
                            od tego zakazu (tzw model wskazań).
                            Uznanie płodu za część organizmu kobiety (3) oznacza najczęściej respektowanie
                            jej dowolnej decyzji (tzw model zabiegów na żądanie).

                            Zatem widzisz, że z punktu widzenia prawa Twoje hasło ma sens. Nie ma sensu z
                            biologicznego punktu widzenia. I dlatego też polemizuję.
                            • Gość: brum Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) IP: *.chello.pl 28.05.08, 13:11
                              Wprowadzasz Chwilo element abstrakcji. Błąd.
                              Abstrakcyjne myślenie, operowanie zróżnicowanymi pojęciami nie każdemu jest
                              dane. Niektórym sprawia trudność opanowanie podstawowych pojęć. Nie dziw się
                              zatem, że wprowadzając elementy nauki będziesz zrozumiana przez wszystkich.
                              Głupiec nazwie to i tak nonsensem. Dlaczego? Bo ich nie rozumie i z całej siły,
                              mocą swojego prymitywizmu, odrzuca. Nie przyzna sie do braku wiedzy, co to to nie!
                              • chwila.pl Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 28.05.08, 13:53
                                Cenne uwagi. Dziękuję Brumie :)
              • mg2005 Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 26.05.08, 22:37
                Gość portalu: Bilbo napisał(a):

                > Twoj kretynizm bije wszystko na glow. CO maja dwie glowy i DNA do
                faktu, ze plo
                > d
                > jest czescia organizmu matki do czasu porodu?

                A więc odpowiedz, "geniuszu" :))
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=79981321&a=80014220
                >
                > Chyba nie kwestionujesz tego prostego faktu biologicznego kato-
                matolku.

                ;)))))))))))) Żałosny z ciebie pajac...
                • Gość: Bilbo Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) IP: *.brutele.be 27.05.08, 17:17
                  co mam odpowiedziec? Ze slyszalas gdzies te pojecia biologiczne i wklejasz bez
                  wiekszego zastanowienia?

                  Inne DNA ma tez komorka rakowa. Jakos nie czyni jej to oddzielnym organizmem. A
                  roziwjac, dzielic sie moze dosc spektakularnie.

                  Doucz sie mg2005. Piszesz bzdury.
                  • mg2005 Re: Znów przebłysk "geniuszu" ?... :)) 28.05.08, 10:35
                    vGość portalu: Bilbo napisał(a):

                    > co mam odpowiedziec?

                    Ile razy trzeba ci pisać, zebyś zrozumiał proste pytanie :
                    ile głów ma kobieta w ciąży, skoro głowa płodu jest "częścią jej
                    organizmu" ?... :)

                    >
                    > Inne DNA ma tez komorka rakowa.

                    Trzeba mieć dużo złej woli albo klapki na oczach, żeby nie widzieć
                    różnicy między rozrostem tkanki rakowej, a rozwojem płodu (ręce,
                    nogi, głowa, serce,mózg itd.)...
    • hymenaios Jej wybór. 25.05.08, 17:36
      GW opowiadanie a'la Mniszkówna sobie sprawiła. To co mam rozważać???
      Czy ona trędowata jakaś czy co? W jej przypadku każdy wybór był
      słuszny. Wybrała donoszenie ciąży w nikłej nadziei, że dziecko
      bedzie żyło. Nie stanowiło to dla niej jakiegoś większego
      zagrożenia. Ksiądz, teściowa itd to coś, czym pani Ania ozdobiła
      historię, zeby lepiej się czytało.
    • mg2005 Postępowy lekarz... 26.05.08, 20:47
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5247206.html
      • henia.giemar Re: Postępowy lekarz... 27.05.08, 11:10
        ... no i ?
        • mg2005 Re: Postępowy lekarz... 28.05.08, 19:21
          Postępaki twierdzą, że kryterium człowieczeństwa to sprawny mózg
          i ciało pozbawione wad genetycznych. Ten nazistowski lekarz uwazał
          tak samo. Postępaki powinny ogłosic go swoim idolem i patronem
          - bo wyprzedził epokę...
          • henia.giemar Re: Postępowy lekarz... 28.05.08, 21:31


            Uuuu... widzę, że klawiatura Cię nieco poniosła...
    • Gość: lol Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: 80.51.159.* 28.05.08, 12:57
      Oczywiscie, ze postapila slusznie. Ale nie dlatego, ze decyzja byla taka a nie inna, tylko dlatego ze byla to jej wlasna decyzja - nikt do niczego jej nie zmuszal.
      • moherfucker1 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 28.05.08, 13:11
        Oprocz klechy...
        • Gość: lol Re: Czy postąpiła słusznie ?... IP: 80.51.159.* 28.05.08, 13:17
          Klecha ja namawial - nie zmuszal.
          • moherfucker1 Re: Czy postąpiła słusznie ?... 28.05.08, 22:04

            Hitlerowcy tez nie mordowali. Oni wykonywali rozkazy....
    • opornik4 Re:A tu inny przyklad. 28.05.08, 20:02
      9 miesięcy i 10 godzin

      goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1200314855&dzi=1104786574&katg=


      Wzruszające i budujące świadectwo pani Anny z Warszawy, które
      publikujemy, nawiązuje do tematu poruszonego w artykule
      „Krótkie historie o terminowaniu”.
      Redakcja


      Mam 39 lat i sześcioro zdrowych, mądrych dzieciaków. W marcu ub.r.
      po dłuższej przerwie podjęłam pracę zawodową. Planowałam przyszłość,
      ale zostawiłam furtkę na możliwe „modyfikacje” Pana Boga.
      Wiadomość o ciąży nie zachwyciła mnie, zwłaszcza że organizm
      zachowywał się nieco inaczej niż w poprzednich ciążach – bóle,
      permanentne nudności, test ciążowy dodatni dopiero w trzecim
      podejściu. Postanowiłam dostać się pod opiekę dobrego szpitala.
      Udało się. Stres troszkę zmalał, wzrosło poczucie bezpieczeństwa.
      Budowałam awaryjne scenariusze mojego życiorysu – urlop, powrót do
      pracy. W 14. tygodniu rutynowe USG wykazało niejasne
      nieprawidłowości sugerujące możliwość zespołu Downa. Życzliwy lekarz
      umówił mnie na konsultację u cenionego specjalisty od
      ultrasonografii.

      Był Wielki Czwartek, godz. 13.15, gdy doktor M. przyjął mnie w swoim
      gabinecie. Jako lekarz poprosiłam go o szczegółową informację
      o przeprowadzonym badaniu. Stwierdził, że zespół Downa jest
      błahostką wobec patologii, którą widzi u mojego dziecka. To
      olbrzymia przepuklina mózgowa – brak znacznej części kości czaszki
      i uwypuklający się cienkościenny „balon”, wypełniony płynem
      mózgowo-rdzeniowym, warstwa błony mózgu bardzo cienka. Nie wiem,
      jak wystarczyło mi spokoju, aby wysłuchać sugestii co do „jedynego
      sensownego” postępowania z moim „płodem z wadą letalną”, czyli
      śmiertelną. Że prawo dopuszcza usunięcie takiego „płodu”, że jest to
      oczywiście moja osobista decyzja i że potrzebna jest opinia lekarza
      z innego ośrodka.

      Pamiętam też chaos myśli – płód, człowiek, prawo, dopuszczalny,
      letalny, nieunikniony… W jakimś zakamarku mózgu przebijała się myśl
      – może to jest dopuszczalne, tak jak usunięcie ciąży
      pozamacicznej... Przecież bieg wydarzeń jest przewidywalny, po co
      odwlekać to,
      co nieuniknione. Prawo zezwala na usunięcie płodu z wadą letalną
      w każdym okresie życia...


      Kolejne dni płyną wolno – od wizyty do wizyty, od badania do
      badania. W pracy nic nie mówię – ani o ciąży, ani o rozpoznanej
      wadzie. Kogo to może obchodzić? Doktor prowadząca zdziwiła się,
      że jako lekarz chcę urodzić to dziecko. Czuję, że pozostawia mnie
      z moją decyzją i nie chce brać odpowiedzialności za moją postawę.
      Ale tu też nie opuszcza mnie Boże prowadzenie – inna lekarka spotyka
      mnie przypadkowo w poczekalni, umawia na wizytę w innym ośrodku,
      by ocenić szanse dziecka do dalszego życia.

      12 września, godz. 22.00, wizyta u doktora M. Rzeczowa rozmowa
      o faktach. Doktor wyjaśnia, że cesarskie cięcie w przypadku tej wady
      jest równie urazowe dla dziecka jak poród – groźba pęknięcia
      przepukliny przy wydobywaniu dziecka drogą brzuszną jest równie
      prawdopodobna. Dostaję skierowanie do jego szpitala. Odzyskuję
      poczucie bezpieczeństwa. 13 września, godz. 23.30, rozpoczynają się
      regularne skurcze. Budzę męża. Zostawiamy śpiące dzieci – budzimy
      tylko najstarszą Olę i powierzamy jej trosce maluchy do czasu
      powrotu taty. Niebo jest pełne gwiazd, ulice puste. Jedziemy szybko,
      Pan Bóg czuwa. Teren szpitala cichy, skąpe światło latarni.
      Drzwi budynku zamknięte. Dzwonek. Położna wpuszcza nas i z troską
      patrzy na skierowanie. Poród się rozpoczął. Dzwoni po lekarza.

      Godzina 5.10: rodzi się Staś. Przepuklina pęka w trakcie porodu
      – wypływa krew i płyn. Marek mówi, że skojarzenie nasuwało mu się
      samo. Płacze, Staś krzyczy. Przytulam go do siebie. Bardzo go
      kocham. Marek i K. chrzczą go na moim brzuchu, jeszcze przed
      odłączeniem pępowiny. Twarz jest bardzo podobna do starszego brata
      – Antka. Długie palce o kształtnych paznokciach, jak u męża.
      Jest piękny, kochany, jest naszym synkiem.


      Pediatra zabiera Stasia na badanie, Marek idzie razem z nim.
      Wracają po kilku minutach. Doktor mówi o kilku minutach, może o
      godzinie życia. Decydujemy się, że chcemy go mieć stale przy sobie.
      Próbuję przystawić go do piersi, ale Staś nie ma odruchu ssania.
      Usypia wtulony w ciepłe ciało mamy. Marek robi nam zdjęcie.
      To moje ulubione zdjęcie Stasia.

      - To tylko fragmenty,zachecam do przeczytania calosci.

    • opornik4 Re:Krótkie historie o terminowaniu. 28.05.08, 20:06
      Powinno być tak: radosne starania, poranny test i wielkie szczęście.
      A potem, gdy się widzi na USG rozbrykane minirączki i mininóżki,
      szczęście powinno być jeszcze większe. Ale czasem nóżki nie brykają,
      a czasem ich wcale nie ma. I słychać płacz. Nie tylko rodziców.

      goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1181128460&dzi=1104764436&katg=


      Anka zerwała Różę

      "Na początku piątego miesiąca dowiedziałam się, że moja Rózia ma
      całkowity rozszczep kręgosłupa i jakąś straszną wadę czaszki.
      I że śliczna wcale nie będzie. Lekarze powiedzieli, że ponieważ nie
      przeżyje porodu, najlepiej będzie urodzić wcześniej.
      – Dlaczego się zgodziłam? Nie uwierzysz, ale nie bardzo wiedziałam,
      co oni do mnie mówią. Gadali coś o zdrowiu moim albo dziecka.
      Co ze mną potem robili, też nie pamiętam.

      Dwa dni w szpitalu minęły na lekach uspokajających
      i przeciwbólowych. Rózi nie widziała. Położna tylko rzuciła,
      że dziecko nie żyło i było bardzo chore. I że nie mogła Rózi
      pokazać, bo to straszny widok.
      A potem się zaczęło. Życie bez ciąży, bez dziecka, ale
      ze „świadomością”. – Świadomością, że zabiłam Rózię, a nawet jej nie
      pochowałam – głos Anki zaczyna wibrować. – Do dziś, choć minęły
      2 lata, jestem na lekach antydepresyjnych."


      Położna, co nie chciała dzieci „odbierać”

      "Zapamiętaj to raz na zawsze: dzieci się nie „odbiera”.
      Je się „przyjmuje”! – zaczyna opowieść Iwona, trzydziestoletnia
      (była) położna z dużego miasta.

      Ideały szybko legły w gruzach. – Odbywałam praktyki w kilku
      szpitalach. Tego, co widziałam na oddziale położnictwa septycznego
      i patologii ciąży, nie da się zapomnieć... Miałyśmy tam pracować
      przy „przypadkach” ciąż obumarłych, jak nam mówiono. Owszem, były
      i ciąże obumarłe. Były i terminacje ciąż z powodu podejrzenia wad
      wrodzonych. Dzieci miały od 22. do 25. tygodnia.

      Iwona nigdy nie zapomni sceny: w pojedynczej sali porodowej leży
      młoda kobieta. Płacze. W podziurawioną wenflonem rękę powoli skapuje
      roztwór ze środkiem naskurczowym. Oczekiwanie na poród. Do kobiety
      nikt nie podchodzi: lekarz i położna poszli do pacjentek ze zdrowymi
      dziećmi.
      – Stoję u wezgłowia rodzącej, trzymam rękę na jej ramieniu, tylko
      tyle mogę zrobić… – mimo że działo się to kilka lat temu, w głosie
      Iwony nadal brak spokoju. – To miał być pierwszy poród martwego
      dziecka, w jakim miałam uczestniczyć.
      Lekarz dosłownie wyciąga dziecko z matki! Jak się okazuje, żywe
      dziecko! Iwonie braknie tchu. Dziecko jest duże, bo to jakiś 24.
      tydzień ciąży. Położna podstawia miskę na odpadki i waży machające
      rozpaczliwie nóżkami ciałko. Iwona, jakby z oddali, słyszy fachowo-
      religijne polecenie: „Jak dziecko jeszcze żyje, to trzeba je
      ochrzcić z wody”. – Wzięłam dzieciaka na ręce.
      Byłam jak w transie, nie mogłam odkręcić wody w kranie.
      Trzymałam maleńkiego, żywego chłopca. Przez skórkę widać było bijące
      serce. Ochrzciłam: niech mu będzie Jan. Potem kazali Jaśka zawinąć
      w serwetę i odłożyć na szafkę. Tam miał umrzeć... Nawet do cieplarki
      go nie włożyli... Iwona, po tym jak przestało bić maleńkie serce,
      ma „przygotować” ciało do badań genetycznych: włożyć do słoika
      i nalać formaliny. – Pomyślałam o matce: może chce je zobaczyć?
      Po zważeniu, trochę intuicyjnie, podniosłam miskę z dzieckiem do
      góry.

      Położna ofuknęła ją ostro, że przecież matka może zobaczyć własne
      dziecko i jeszcze będzie miała depresję!"


    • opornik4 Re: Trzeci przypadek. 28.05.08, 20:07
      Dzieci, u których wykryto wady „ciężkie i nieodwracalne” już się
      nie „abortuje”, tylko „terminuje”, czyli z angielskiego „zakańcza”.
      Zakończyć dziecko? Brzmi strasznie.


      O wiele lepiej brzmi „terminować ciążę”. Gdy kobieta dowiaduje się,
      że dziecko jest bardzo chore, najczęściej właśnie taką terminologię
      i „terminację” jej się proponuje. A potem jeszcze krople oksytocyny.
      W bólach rodzi się człowiek, żeby umrzeć.

      To tekst o bólu i wyborach. Ale trzeba pamiętać, że za wyborami
      i bólem jednego człowieka stoją często inni ludzie. W tym przypadku
      lekarze, najbliższa rodzina. Stoi też brak opiekuna duchowego.
      Dziewczyny często opowiadają, że zabrakło przy nich duchownych.
      I to nie dlatego, że nie było na miejscu kapelana. Po prostu
      kapelani szpitalni niespecjalnie umieli pomóc… Ile kobiet świadomie
      decyduje się na „zabieg”? Kolejne zupełnie nieuchwytne dane.

      Calosc pod:

      goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1181622155&dzi=1104764436&katg=




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka