Dodaj do ulubionych

Pozegnanie na zawsze

02.06.08, 01:22
Nie chodzi tu o kogos kto zmarl , absolutnie :)

Sytuacja jest taka ze jestem jeszcze w pracy na 2- letnim
kontrakcie, poznalem na miejscu po mniej wiecej roku kobiete z
branzy. Ja stary kawaler z doroslym dzieckiem, ona rozwiedziona z
doroslym dzieckiem .

Pochodzimy z miejsc po przeciwnych stronach globu.

Najpierw byl dziki seks, pozniej sprawa glownie z powodu nawalu
pracy ograniczyla sie do 1-2 spotkan na tydzien, dodatkowo jeszcze
nie mieszkamy tak blisko siebie. Wspolne weekendy, wyjazdy,
telefony. Siedziala dwa tygodnie kamieniem przy mnie jak bylem
chory.

No i teraz nadchodzi nieublaganie koniec pobytu na obczyznie, nigdy
zadne z nas nie podejmowalo tematy przyszlosci, od poczatku bylo
jasne ze wracamy do miejsc zamieszkania. Raz zapytala mnie czy
przyjade w odwiedziny i powiedzialem zartem ze nie bo za daleko ale
ona to wziela na serio i tak pozostalo.

Problem w tym ze przeraza mnie to ostateczne pozegnanie, jakos chyba
nie jestem w tym dobry. Ona ma bilet na 2 lipca to juz wiadomo od
dawna bo szykuje szereg imprez. Ja w piatek kupilem bilet na 12
czerwca.

Korci mnie zeby tchorzliwie spakowac manatki i wyjechac dzwoniac z
lotniska ze wlasnie wyjezdzam. Jednak to chyba byloby wyjatkowe
swinstwo, w koncy bylismy z soba rok, wiele sobie pomagalismy w
koncu i pewnie gdyby nie ta znajomosc to nie wtrwalibysmy tu do
konca ?

Pol roku temu to nie byl zaden problem bo wyjazd byl daleko, na
glowie mnostwo biezacych spraw ale teraz juz jest przedwyjazdowy luz
i to troche inaczej wyglada.

Co robic,jak uwazacie ? Isc na ostatnia kolacje i rozmawiac o nie
wiadomo czym bo nic juz nie jest istotne, isc do lozka ze
swiadomoscia ze to ostatni raz czy moze jednak po prostu wyjechac ?

A.
Obserwuj wątek
    • cipiciunka Wspólna pożegnalna kolacja bylaby tu na miejscu. 02.06.08, 01:48
      Taki nagły wyjazd pozostawilby lekki niesmak po obu stronach. A kto
      wie czy nie spotkacie sie kiedyś znowu?
    • uyu Re: Pozegnanie na zawsze 02.06.08, 02:12
      alex,
      chcesz ten rok wyrzucic z zyciorysu?
      Przeciez niczego sobie nie obiecywaliscie, do niczego nie jestes
      zobowiazany. No moze za wyjatkiem jednej rzeczy, do tego, zeby
      zachowac sie jak dorosly i dojrzaly kulturalny mezczyzna.
      Chyba nie takie trudne?
      Nigdy nic nie wiadomo. Nie zatrzaskuj drzwi, bo sam jeszcze nie
      wiesz czy twoje palce nie sa narazone na przyciecie.

      No i swiat jest dzis taki maly! Naprawde maly. Kilkanascie godzin
      lotu i jestes na antypodach.
    • b-beagle Re: Pozegnanie na zawsze 02.06.08, 09:19
      Wyjazd bez slowa wyjasnien to niepowazne i ladnie wyglada jesynie w
      filmie. Skoro musicie sie rozstac to musiecie sie rowniez pozegnac
      to jest oczywiste jak slonce
    • Gość: brum Re: Pozegnanie na zawsze IP: *.chello.pl 02.06.08, 09:56
      alex-m.d napisał:

      > Najpierw byl dziki seks, pozniej...

      Szczęściarz Antoni:)
      Dzikość masz opanowaną do perfekcji, stąd pewnie pomysł na rozstanie w dziki
      sposób - bez pożegnania.
    • naprawdetrzezwy Mnie pytasz, czy chcesz z nią żyć? 02.06.08, 12:02
      No to szczerze odpowiem ci, że nie mam zielonego pojęcia.


      Ale mimo wszystko spróbuj zachować się tak, jakbyś miał klasę...
      • Gość: ferment Re: Mnie pytasz, czy chcesz z nią żyć? IP: *.chello.pl 02.06.08, 14:06
        Dziecko dorosłe, a TY ?
      • sendigivius Re: Mnie pytasz, czy chcesz z nią żyć? 04.06.08, 15:34
        Tylko nie Nasza Klase ...
    • migreniasta Masz pecha! Wyjeżdżasz pierwszy. 02.06.08, 21:45
      Najważniejsze to poznać różnicę między słowem żegnaj a do widzenia.Pomyśl
      jakiego słowa chciałbyś użyć przy pożegnaniu.Oprawa kulinarna nie ma specjalego
      znaczenia.Jacek Soplica dostał czarną polewkę ,która ma wielu amatorów a była
      symbolem wiesz czego.
      Szkoda tylko ,że to ona powinna pomachać Ci z tarasu widokowego.
      Nie będzie to jednak miało znamion dzikiego seksu.
    • dritte_dame Re: Pozegnanie na zawsze 04.06.08, 23:57
      alex-m.d napisał:

      >... od poczatku bylo
      > jasne ze wracamy do miejsc zamieszkania.

      A dlaczego to jest takie jasne?

      Masz jej już szczerze dość, i ona Ciebie?

      Jeśli nie, to dlaczego jedno z Was (lub oboje) nie zmienicie miejsc
      zamieszkania?
      • zek1000 Re: Pozegnanie na zawsze 05.06.08, 17:38
        >A dlaczego to jest takie jasne?<

        No właśnie, dlaczego?
        1. Ty - wolny
        2. Ona - też
        3. dzieci - dorosłe
        4. zainteresowania podobne
        5. seks - dziki!
        Może spróbować życia razem?
      • bugmenot.com Re: Pozegnanie na zawsze 05.06.08, 18:23
        dritte_dame napisała:

        >
        > A dlaczego to jest takie jasne?

        Moze dlatego ze sa ludzie ktorym nie odpowiada zycie w kraju innym
        niz ten w ktorym sie urodzili lub wybrali do zamieszkania?
        Moze dlatego ze maja tam prace, ktora lubia? Moze maja dom w ktorym
        chca mieszkac bo tam mieszkali ich przodkowie od pokolen ?
        Moze po prostu dlatego ze maja zwyczajnie taki kaprys? moze sa za
        starzy zeby jechac na drugi koniec swiata i tam mieszkac? moze
        wykonuja zawody, ktore wymagaja wiele formalnosci by je wykonywac
        w innym kraju ( lekarz, prawnik, etc)
        Moze naleza do ludzi, ktorzy wola wpytalac suchy chleb ale mieszkac
        w swym wlasnym kraju ( znam takich) ?
        • dritte_dame Re: Pozegnanie na zawsze 05.06.08, 18:50
          bugmenot.com napisał:

          > dritte_dame napisała:
          >
          > >
          > > A dlaczego to jest takie jasne?
          >
          > Moze dlatego ze sa ludzie ktorym nie odpowiada zycie w kraju innym
          > niz ten w ktorym sie urodzili lub wybrali do zamieszkania?
          > Moze dlatego ze maja tam prace, ktora lubia? Moze maja dom w ktorym
          > chca mieszkac bo tam mieszkali ich przodkowie od pokolen ?
          > Moze po prostu dlatego ze maja zwyczajnie taki kaprys? moze sa za
          > starzy zeby jechac na drugi koniec swiata i tam mieszkac? moze
          > wykonuja zawody, ktore wymagaja wiele formalnosci by je wykonywac
          > w innym kraju ( lekarz, prawnik, etc)
          > Moze naleza do ludzi, ktorzy wola wpytalac suchy chleb ale mieszkac
          > w swym wlasnym kraju ( znam takich) ?

          A który z tych powodów uważasz za najbardziej prawdopodobny w tym przypadku?

          Moim zdaniem, z powyższych przez Ciebie wymienionych przyczyn następujące nie są
          prawdopodobne:

          "Moze dlatego ze maja tam prace, ktora lubia?"

          Skoro oboje mogą też wykonywać tą pracę na dwuletnim zagranicznym kontrakcie to
          znaczy że ta praca nie jest wyłącznie "tam".

          "Moze maja dom w ktorym chca mieszkac bo tam mieszkali ich przodkowie od pokolen ?"

          Bardzo mało prawdopodobne, gdyż to musiała by być przeszkoda dla obu tych osób
          naraz.

          "moze sa za starzy zeby jechac na drugi koniec swiata i tam mieszkac?"

          Nie wchodzi w grę. Przecież oboje JUŻ pojechali i mieszkają "na drugim końcu
          świata" od dwóch lat. (No i nie są za starzy na "dziki seks")

          "moze wykonuja zawody, ktore wymagaja wiele formalnosci by je wykonywac w innym
          kraju ( lekarz, prawnik, etc)"

          Nie dotyczy. (Jak wskazuje możliwość pracy na zagranicznym kontrakcie.)


          Co pozostaje?
          • bugmenot.com Re: Pozegnanie na zawsze 05.06.08, 21:28
            Zapytaj zainteresowanego. Skad ja mam wiedziec.
            • dritte_dame Re: Pozegnanie na zawsze 05.06.08, 21:43
              bugmenot.com napisał:

              > Zapytaj zainteresowanego. Skad ja mam wiedziec.

              Pytałam co pozostaje z wymienionych przez Ciebie możliwości.

              A gdy to sprawdzisz, to zastanów się jak to zinterpretować w kontekście
              przedstawionym przez zainteresowanego w poście rozpoczynającym ten wątek.
              • dritte_dame Acha... 05.06.08, 21:49
                dritte_dame napisała:

                > Pytałam co pozostaje z wymienionych przez Ciebie możliwości.

                To:
                "Moze dlatego ze sa ludzie ktorym nie odpowiada zycie w kraju innym
                niz ten w ktorym sie urodzili lub wybrali do zamieszkania?"

                i to:
                "Moze naleza do ludzi, ktorzy wola wpytalac suchy chleb ale mieszkac
                w swym wlasnym kraju ( znam takich) ?"

                to jest właściwie to samo.

                I także samo - nie dotyczy rozważanej sytuacji - ponieważ oni wolą pracować na
                zagranicznym kontrakcie niż wpytalać suchy chleb w "swym własnym kraju" i jak
                widać nie mają nic przeciwko temu aby w tym celu mieszkać w innym kraju.

                Pozostaje więc tylko jedna jedyna możliwość ...
                • dritte_dame Oto dlaczego: 05.06.08, 21:55
                  "Moze po prostu dlatego ze maja zwyczajnie taki kaprys?"

                  Właśnie!
                  KAPRYS.

                  A dokładniej: *jedna* z tych osób ma zwyczajnie taki kaprys.

                  Widać to bardzo wyraźnie z przedstawionych na początku okoliczności.
    • matylda1001 Re: Pozegnanie na zawsze 05.06.08, 19:47
      Albo fascynacja za słaba albo brak odwagi.
      • Gość: be_de Re: Pozegnanie na zawsze IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.06.08, 21:16
        Boisz sie pozegnania,ostatniej kolacji ,ostatniego pozegnalnego sexu?
        Ciekawe dlaczego, moze tak naprawde nic nie znaczaca znajomosc
        jednak przerodzila sie w uczucie do ktorego boisz sie przynac?
        Spojrz prawdzie w oczy.
    • caromina Re: Pozegnanie na zawsze 05.06.08, 21:50


      Kochasz ja - czy nie? kochasz jej gesty, zapach, wyraz oczu, kiedy
      sie wkurza, kiedy jest radosna, sposob, w jaki chodzi, mowi ect.
      Kochasz ja? jesli tak - zostan na zawsze, nie badz nudnym, rozsadnym
      mieszczuchem! A jesli nie, jesli to kwestia kurtuazji, zachcianek
      erotycznych, zostac czy moze nie, przspac sie z nia, czy moze nie -
      to idz soebie w cholere, im dalej tym lepiej. Dla was obojga.
    • alex-m.d Niestety malo kto zrozumial problem 06.06.08, 02:21
      Po co dyskusje zostajecie, chcecie, bedziecie, kochacie?
      Nie, ne, nie , nie.
      Niewazne dlaczego.
      Ludzie sie rozchodza, umieraja, odchodza bo maja dosc.

      Trzeba (?) ich jakos pozegnac. A moze nie trzeba ?

      Kwestia jest nie czy tylko jak dla kogos kto ma z tym problem i nie
      czuje sie dobrze mowiac o tym wprost drugiej osobie. ZLotego
      srodka nie ma oczywiscie ale ja szukalem tylko jakichs pomyslow.
      • dritte_dame Re: Niestety malo kto zrozumial problem 06.06.08, 02:49
        alex-m.d napisał:

        > Niewazne dlaczego.

        Ważne.
        Bardzo ważne.

        Bo od odpowiedzi na "dlaczego?" zależy wszystko co po tym następuje.

        Nie można postąpić właściwie (ani doradzić jak wypadało by właściwie
        postąpić) nie wiedząc dlaczego się coś dzieje lub dlaczego coś się
        robi.
        • minniemouse Re: Niestety malo kto zrozumial problem 06.06.08, 02:56
          """Co robic,jak uwazacie ? Isc na ostatnia kolacje i rozmawiac o nie
          wiadomo czym bo nic juz nie jest istotne, isc do lozka ze
          swiadomoscia ze to ostatni raz czy moze jednak po prostu
          wyjechac ?"""

          a zwykla kultura ci ci podpowiada, jak zachowac sie na koniec wobec
          kobiety z ktora miales "dziki sex" itd tak dlugo jak ci pasowalo?
          co za cham.

          Minnie
          • dritte_dame Re: Niestety malo kto zrozumial problem 06.06.08, 03:03
            "Siedziala dwa tygodnie kamieniem przy mnie jak bylem chory.

            ... Raz zapytala mnie czy przyjade w odwiedziny ...

            Korci mnie zeby tchorzliwie spakowac manatki i wyjechac dzwoniac z
            lotniska ze wlasnie wyjezdzam."


            minniemouse napisała:

            > co za cham.
    • cartahena kolejny beznadziejny facet 06.06.08, 15:44
      az rece opadaja. na kochanke i opiekunke byla dobra, a na pozegnanie
      w elegancki sposob to juz nie? jak chciales bez zobowiazan, trzeba
      bylo isc do agencji, wtedy nie musialbys sie z nikim zegnac.
      • Gość: ferment Re: kolejny beznadziejny facet IP: *.chello.pl 06.06.08, 16:02
        To w agencji nie mówi się >do widzenia< ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka