Dodaj do ulubionych

Czy dać matce kasę...

09.09.08, 16:06
Witam
oto moja historia:
Moja matka opiekowała się naszą starszą Ciocią przez kilka miesięcy
jej choroby, niestety, Ciocia zmarła...
Zostawiła mieszkanie własnościowe, o które toczyła się batalia
sądowa, bo nikt nie był blisko spokrewniowy aby ustanowić
dziedzictwo spadkowe, było aż 5 stron, w tym moja matka, skłóceni z
sobą...po 1 rozprawie przypomniało mi się, że przecież Ciocia
napisała parę lat temu testament i zapisała wszystko dla mnie, ale
testamnet był u matki. Ja mieszkam dość daleko od niej, założyłem
juz rodzinę..
W rozmowie telefonicznej powiedziała, że znalazła ten testament, i
zastanawia się co zrobić, więc ja powiedziałem, żeby mi go oddała,
nie niszczyła a ja podzielę się z nią jak sprzedam mieszkanie po
Cioci. Wysłała mi ten testament, i jestem pewien, że gdybym nie
obiecał tej 1/2 częsci dla niej to by go zniszczyła. Prawdopodobnie
skończyło by się podziałem majątku na 5 części w tym 1/5 dla niej. A
przecież nie taka była wola zmarłej...Spadek dostałem w całości
tylko ja, jeszcze na ostatniej rozprawie matka zeznawała przeciwko
mnie - co mnie bardzo dotknęło, wogóle tego nierozumiałem, nawet nie
poruszyłem tego tematu z nią...
Żyje ona bardzo biednie, ale jakby na swoje życzenie, pali, ma
kablówkę i kiedyś często lubiła wypić(teraz nie wiem), jest
niegospodarna, nieodpowiedzialna i leniwa, od każdego w
rodzinie "pożycza" pieniądze ale zazwyczaj nie oddaje, utrzymuje się
z opieki społecznej, nie pracowała przez ostatnie 7-8 lat, dopiero w
sierpniu znalazła coś, zobaczymy na jak długo..
Raczej podjąłem już decyzję, że nie podzielę się, spłacamy ż żoną
kredyt mieszkaniowy więc nie jest nam lekko.
Mimo to czuję się z tym okropnie(dałem przecież słowo), jeszcze
dostałem list od matki, że
to w jakich ona warunkach żyje to moja wina, że jeśli nie dostanie
tych pieniędzy i nie sprzedam szybko mieszkania to bedzie to dla
niej oznaczć, ze się jej wyrzekam, a przecież wcale tak nie jest :(
Czuję się jak między młotem a kowadłem, buntuje przeciwko mnie
rodzinę, mój młodszt brat, część przestała się do mnie odzywać,
przykre to..
Czy matka nie powinna się cieszyć ze szczęscia dziecka, że cos mu
się udało, że sobie radzi, że zakada własnę rodzinę? Może mam ją
utrzymawać z wdzięcznosci za życie, nie nie nie, nie za to
dzieciństwo w piekle
nie zrozumie tego co zrobiłem ten kto ma kochających, mądrych
rodziców, niekoniecznie bogatych
Sory, że takie długie, dzięki ze doszłeś aż tu...
marcel
Obserwuj wątek
    • edytkus Re: Czy dać matce kasę... 09.09.08, 16:18
      Jaka dla Ciebie nie jest to jednak matka. IMO dotrzymaj slowa. To
      Twoja matka opiekowala sie ciotka do smierci a nie Ty i kto wie czy
      ciotka nie zmienilaby testamentu. Ale zrob matce przysluge, nie
      oddaj jej wszystkiego, zloz konto z ktorego bedzie mogla pobierac
      okreslona kwote co miesiac. Moze dzieki temu wszystkiego nie
      roztrwoni.
      • matylda1001 Re: Czy dać matce kasę... 09.09.08, 16:47
        Jestem matką i trudno mi zrozumieć taka postawę ale Ty obiecałeś.
        Matka z cała pewnością roztrwoni te pieniądze. Chyba, że nie dasz
        jej do ręki. Edytkus dobrze radzi, pieniądze na koncie to jest
        wyjście. Poza tym matka przy takim trybie życia chyba nie wypracuje
        sobie emerytury. Może więc zabezpieczyć te pieniądze na póżniejsze
        lata?
        ----------------------------------------------------------
        Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
        • Gość: Mariia Re: Czy dać matce kasę... IP: *.infinity.net.pl 09.09.08, 17:24
          Wielka szkoda , ze matka nie zniszczyła testamentu, bo tu na forum
          szukasz dla siebie usprawiedliwienia.
          • Gość: matka Re: Czy dać matce kasę... IP: *.chello.pl 09.09.08, 19:53
            a ja nie rozumiem, ze matka chce połowę. Matki zawsze pomagają
            dzieciom. Ale coś z ciemniasz. Zyje z opieki a ma telew.kablową?
            A co z bratem - bo nie zrozumiałam? A wogóle to jakim byłeś synem?
            a jakim Twój brat? A co z ojcem? Dostałeś kredyt to nieżle zarabiasz
            - czyli matka cię wyszkoliła. A może poprostu jej sie wstydzisz?
            Uważasz się za lepszego, bardziej inteligentnego?
            Forum cie nie rozgrzeszy / niewazne co kto napisze/. To Ty masz
            wyrzuty sumienia, to Ty nie potrafisz kochać. Ale przyjdzie taki
            czas, że Twoje dzieci postąpią podobnie,
            A wtedy może zrozumiesz o co w tym wszystkim "biega".
            • mozambique Re: Czy dać matce kasę... 10.09.08, 13:33
              to całkowiecie normalne - wiekszosc rodzin zyjaccyh "z opieki" nie
              ma na leki, porządne jedzneie, odzywki czy witaminy dla dzieci, na
              ubrania ale -
              - kawa
              - wóda
              - fajki
              - kablówka
              - komórkka

              MUSI byc obowiazkowo . POpytajcie pracowników socjlalnych
    • matylda1001 Re: Czy dać matce kasę... 09.09.08, 21:03
      No nie... Jeśli coś odpowiadamy, to zakładamy, że autor pisze
      prawdę. Bywają nie tylko złe dzieci ale matki też. Podstawową sprawą
      (tak w sensie prawnym jak i moralnym) jest to, że ciotka właśnie
      jemu zapisała mieszkanie, to jego mieszkanie, zgodnie z wolą
      zmarłej. Może on tylko w tej rodzinie zasługiwał na takie
      wyrożnienie? Jeśli matka rzeczywiście chciała zniszczyć testament to
      jak to o niej świadczy? Oddała dlatego, że 1/2 to więcej niż 1/5?
      Moim zdaniem matce nic się nie należy. Jeśli autor da jej jakieś
      pieniądze to będzie tylko jego dobra wola i spełnienie obietnicy.
      Chociaż te obietnicę złożył pod przymusem, inaczej nie mialby
      testamentu. Jak już coś piszecie to się zastanówcie.
      ----------------------------------------------------------
      Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
      • lena575 Re: Czy dać matce kasę... 10.09.08, 02:36
        A może właśnie zapisałą jemu bo jego matka się nia opiekowała, może
        kilka lat wcześniej nie miał niczego, jak i matka i z matka z ciotka
        tak ustaliły ... Niby czemu miałaby zapisywac człowiekowi który
        niczego dla niej nie zrobił? Może nawet były jakies na ten temat
        ustalenia tylko on woli o tym nie pisać...
        Teraz facet ma pracę, spłaca kredyt i wypina się na matkę która nic
        nie ma i zero perspektyw. Po co niby ( jego rozumowaniem) miałby sie
        z nią dzielić jak to matki mają sie dzielić ...to jemu ma byc lepiej
        a nie matce.
    • Gość: Asia Re: Czy dać matce kasę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 03:25
      Podzielić się z matką.
      Wkońcu nie oddała cię do domu dziecka a to już coś
      za co powinieneś byc wdzięczny:).
      Podziel się kasą bo kasa to rzecz nabyta.
      i ucz swoje dzieci szacunku do człowieka a nie do pieniądza a zaprocentuje ci to
      na starość.
      powodzenia
      • marcel_m Re: Czy dać matce kasę... 10.09.08, 10:04
        Dzięki za wszystkie odpowiedzi.
        matylda1001 - widzę, że masz taki pogląd na tą sprawę jak moja żona.
        miło bardzo :)
        Uwierzcie lub nie, ale chciałem się podzielić, taki miałem zamiar,
        lecz po pół roku przekonywania i rozmów z moją żoną, odeszłem od
        tego. Sprawa nie wygląda tak jasno, moi teściowie pomogli nam bardzo
        na starcie, mimo swoich 1000-1200zł rent, urządzić mieszkanie,
        zorganizować wesele, do tej pory jak są przywożą "wałówkę" i świeże
        warzywa z ogrodu, konfitury, dżemy itp...mimo, że bardzo prosimy aby
        tego nie robili, nigdy nie przyjeżdzają z pustymi rękoma i zawsze
        odjeżdzamy od nich obładowani jedzeniem :) wciskają na siłę,
        awanturują się mocno jak odmawiamy, oddają za bilety, za paliwo...
        Wiecie, mam porównanie, jacy powinni być rodzice, na przykładzie
        mojej żony, wcale nie są tacy święci, ale jednak różnica to przepaść,
        zawsze z żoną rozmawiali, dzwonią(nie mieli telefonu to pisali),
        martwią się i troszczą mimo, ze jest już dawno dorosła i
        samodzielna..
        Naukę i studia ukończyłem właściwie dzięki babci i dziadkowi, no i
        także Cioci,gdyż alimenty które przychodziły na mnie, zostawały
        zazwyczaj przeznaczane przez matkę na papierosy, rachunki...zawsze
        musiałem się prosić o kilka zł, mimo, że te pieniądze były przecież
        na moja naukę...
        Wcześniej to wogóle był koszmar nie dzieciństwo, w jednym pokoiku, z
        dwoma rodzicami alkoholikami palaczami, nie patrzyli, że ja i małe
        dziecko-mój młodszy brat, którym ja się opiekowałem i babcia
        właciwie, musiałem chodzić z siatami pełnych butelek po wódce na
        drugi koniec miasta, kupić za to chleb i papierosy, byłem wysyłany
        po kasę po rodzinie, a ta kasa na wódkę...a potem suchy chleb, a jak
        się skończył to byliśmy na łasce babci i dziadka, awantury, ganianie
        po nocy z nożami siekierami, nie wiecie co to znaczy...
        Nie dostaliśmy żadnego wsparcia za to z mojej strony(od matki i jej
        konkubenta teraz, bo z ojcem tyranem alkohlikiem po rozwodzie dawno
        nie ma kontaktu), nie mam o to żalu, ale ta druga strona ma-
        tzn.teście, że z mojej strony nic nie dostaliśmy, że oni z małych
        rent potrafili dofinansowac nam wykończenie mieszkania w częsci, dać
        pokaźny ślubny prezent, właściwie największy, od mojej matki tylko
        obietnice, i pożyczanie od nas pieniędzy nigdy nie oddanych..
        Do Marii:Może i szukam usprawiedliwienia, bo nie mam z kim pogadać,
        żona wie swoje, a chciałbym poznać opinie innych, Was.
        Tak, tak, ma kablówkę i do tego nawet samochód, stary ale jeździ,
        mimo, że ta pobiera pomoc z opieki...czyli Państwa, naszych podatków.
        "matka":Pytasz jakim byłem synem? napewno zimnym i zamkniętym w
        sobie, w szkole wybuchowym, gdyż tłumiłem w sobie żal i złość na
        rodziców, ta bezradność...nie usłyszałem nigdy od rodziców kocham,
        nigdy też tego nie mówiłem nikomu, dopiero teraz jak jesteśmy
        daleko, matka przez telefon powie kocham Cie, albo jak ją odwiedzam,
        ale nie czuję tego, wydaje mi się takie puste...
        Mój brat strasznie chorował w dzieciństwie, płuca oskrzela,
        przeziębienia praktycznie non stop, złe odżywianie, bierne wdychanie
        dymu papierosowego...a teraz trzyma stronę mamy, wyjechał do UK do
        pracy, po paru miesiącach wrócił, swoje łóżko miał wyrzucone, spał
        na podłodze i dziwnym trafem po 2 tygodniach został bez kasy którą
        zarobił, nie wiem dlaczego bo mi nie chciał powiedzieć, ale poleciał
        znów i nie chce wracać..
        Dzięki mojej kochanej żonie, nauczyłem się kochać, pokazała mi jak
        moze wyglądać świat, jak czerpać z niego radość i zapomnieć o
        przeszóści...
        Jeszcze jedna sprawa, do czasu zakończenia procesu(prawie rok)
        klucze od mieszkania po Cioci miała moja mama, gdy odbierałem klucze
        i weszłem tam, było całkowicie ogołocne, oprócz starych mebli, nie
        było nic, lodówkę ponoć matka sprzedała, telewizor wzięła do siebie,
        co z resztą się stało już nie wyjaśniałem, tylko domyśliłem.
        Do leny575: a może zapisała mi ponieważ widziała w jakich warunakch
        przyszło mi i bratu spędzić dzieciństwo?
        Do Asi: to żart, że mam być wdzięczny za nie oddanie do domu dziecka?
        Nie wiem jak jest w domu dziecka, może lepiej może gorzej, więc w
        sumie to się nie wypowiem.
        Pozdrawiam
        • Gość: dosia Re: Czy dać matce kasę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.08, 10:30
          Miałeś smutne dzieciństwo i dobrze cię rozumiem, myślę jednak, że jakąś kwotę
          powinieneś jednak matce dać / nie połowę/. Mimo wszystko to jednak ona
          opiekowała się ciocią i być może dlatego to mieszkanie dostałeś ty a nie ktoś z
          rodziny. Jednak nie przekazywałabym całej kwoty na raz ale co miesiąc małą
          określoną sumkę na małą pomoc. Wiem, że czujesz rozgoryczenie, ale drobna pomoc
          comiesięczna z twojej strony będzie dla matki lepsza a ty pozbędziesz się
          wyrzutów sumienia. Pozdrawiam Cię serdecznie !
        • lena575 Re: Czy dać matce kasę... 10.09.08, 11:18
          Tych twoich teściów tak bym nie ceniła ... może i żyją życiem
          własnej córki i wszystko jej oddają ale szczytem wszytskiego są
          pretensje o to,ze tego nie robi twoja matka. Może i cieszysz się,ze
          masz ludzi którzy wreszcie tobą się interesują ale twoi teściowie
          mogą a nie muszą ci pomagać a już na pewno nie pomagając mieć
          pretensje o to czego nie robi twoja matka. Ja takiej pomocy bym nie
          chciała. Nie pozwoliłabym na to by teściowie wmuszali mi swoją pomoc
          ale "opędzlowywali" moich rodziców o to,ze nie robią tego samego. To
          jest obłudne.
          Można mieć pretensje do rodziców, ale podejrzewam,ze twoja matka też
          nie miała lekko, pewnie chciała innego życia i może nie potrafiła
          się z tgo wyrwać, nie miała gdzie z dwójką dzieci. Masz prawo ją
          oceniać ale nie patrz przez pryzmat przekonania twoich teściów,że
          rodzice muszą pomagac dzieciom, bo nie zawsze tak jest. Znam mnóstwo
          ludzi którym rodzice nie pomagali bo sami nie mieli albo mieli nie
          za dużo a ponieważ też sami się dorabali bez pomocy rodziców
          uważali,zę młodzi sobie muszą radzić. Znam takich którzy mają/mieli
          rodzica alkoholika ściągającego rodzinę w dół. Można oceniać ale
          trzeba na to popatrzeć z pewnego dystansu a nie przez prestesje
          innych (teściów) i ich postawę - ja daję to druga strona też powinna
          dać. Na twój stosunek do matki wpływa właścnie ich zachowanie. Co
          cię obchodzi matka, to tobie się należy bo "teście" mają pretensje i
          żona nalega.
          Moim zdaniem powinieneś podzielić się pieniędzmi z matką. Uatalić,że
          wpłacasz to na konto i będziesz pomagał w miarę potrzeb. Mozesz,
          nawet powinieneś powiedzieć jej dlaczego nie dasz jej pieniędzy do
          ręki. Twój żal o to,ze ma "kablówkę' jest trochę dzieicnny, daj
          spokój. I wyobraź sobie, że nie ma to nic wspólnego z twoimi
          teściami.
          PS. Dlaczego nie opiekowałeś się chorą ciotką a robiła to twoja
          mama? Wiedziałeś,ze zapisała ci mieszkanie, pomagała w twoim
          wychowaniu więc chyba powinieneś poczuwać się do tego...
          • marcel_m Re: Czy dać matce kasę... 10.09.08, 12:28
            Masz racje jeśli chodzi o tą pomoc od teściów, nie powinni nic na
            ten temat wspominać, jeśli są rzeczywiście bezinteresowni.
            Choć nie uważasz, że to niesprawiedliwe jak ktoś pracuje ciężko
            przez wiele lat, potem na starość z renty pomoga dzieciom, a ktoś
            żyje cały czas jak pasożyt o nic nie starając się tylko licząc na
            pomoc braci, sióstr, babci, dzieci i państwa. Nie, źle myślę, to nie
            ma nic wspólnego ze sprawiedliwościa, tylko raczej sumieniem i
            dobrym sercem, bo nie można tak porównywać.
            Nie opiekowałem się Ciocią ponieważ mieszkam daleko od miasteczka
            rodzinnego. To Ciocia opiekowała się raczej nami w dzieciństwie,
            pomagała mamie, zapraszała na obiady..testament był napisany w
            latach 90 i do tej pory nie zmieniony...
            Uważacie, że nie zasługuję na ten spadek w takim stopniu jak matka,
            ponieważ ona się opiekowała nią kilka miesięcy przed śmiercią - ona
            też tak sądzi i bardzo mi to wypomina. Nie czuję się jakbym
            zasługiwał, najchętniej to bym oddał na jakiś cel charytatywny aby
            tylko nie było sporów w rodzinie...
            Pozatym dlaczego tak matka na mnie naciska żebym dał (wczesniej nic,
            oprócz moich telefonów i przyjazdów, zadzwoni raz na rok, nie
            interesuje się jak żyję, czy zdrowy, jak zadzwonię to tylko narzeka
            jak to jej źle)i wypomina mi i całej rodzinie że to tylko ona
            się opiekowała, czy aby naprawdę opiekowała się bezinteresownie?
            Do tej pory nie powiedziałem jej jeszcze, że nic jej nie dam,
            poprostu zwlekam ze sprzedaża mieszkania
            • kot_behemot8 Re: Czy dać matce kasę... 10.09.08, 12:40
              > Do tej pory nie powiedziałem jej jeszcze, że nic jej nie dam,
              > poprostu zwlekam ze sprzedaża mieszkania


              A wiesz ty łaskawco co to jest zachówek i ze on się należy nie tylko
              twojej matce ale i innym spadkobiercom ustawowym pominietym w
              testamencie? Inaczej mówiąc: daj jej po dobroci, szybko i po cichu,
              bo jak ktos ją poinformuje o przysługujących jej prawach a ona
              kłapnie o tym pozostałym, to prawie połowa wartości spadku pójdzie
              na wypłatę zachówku.
              • marcel_m Re: Czy dać matce kasę... 10.09.08, 12:55
                Dziękuję za przestrogę ale wiedziałem co to zachówek i komu
                przysługuje, zanim zakończyła się sprawa w sądzie. Nie przysługuje
                mojej matce ani nikomu z rodziny, gdyż Ciocia nie była na tyle
                spokrewniona, nie miała męża ani dzieci. Nie było spadkobierców
                ustawowych, sąd zbadał tą możliwość. A Cioca na nią mówiliśmy od
                zawsze poprostu.
                Niektórzy z rodziny wydzwaniali do mnie z pogrózkami własnie tego
                typu
                • marcel_m Re: Czy dać matce kasę... 10.09.08, 13:02
                  zresztą kocie_behemocie gdybym dał po cichu połowę, a potem matka by
                  się upomniała już w sądzie po raz drugi to by było bardzo niemądre
                  • Gość: ha,ha,ha Re: Czy dać matce kasę... IP: *.chello.pl 10.09.08, 14:24
                    Współczuję, Żona, tesciowie nastawiają cię przeciw matce. I nie
                    chodzi oto czy dasz matce, czy nie. To co oni mówią świadczy o tym
                    jak Ciebie traktują. Wytykają ci środowisko, matkę nie taką i
                    zrozumiałbym, ze również to że nic nie miałeś. Napisz jeszcze jaki
                    posag miała Twoja żona. Bo taki jest zwyczaj -rodzice panny młodej
                    urządzają wesele i panna wnosi posag. A chyba wniosła dobry, skoro z
                    przeciętnej emerytury oni jeszcze mają możliwość tak wam pomagać.
                    Ładnie się w tej komunie dorobili. Lepiej nic od nich nie bierz - bo
                    możesz jeszcze żałować. Całe życie będziesz tym, któremu oni musieli
                    dawać. Wolałbym matkę, która nie miała i nic nie dała niż teściów,
                    którzy dają i wypominają. Współczuję Twojej mamie, oj współczuję.
                    Tobie też współczuję, ale nie dzieciństwa, tylko z powodu obecnej
                    rodziny.
            • lena575 Re: Czy dać matce kasę... 10.09.08, 16:31
              Twoja matka nie musiała opiekowac się kimkolwiek bezinteresownie,
              tym bardziej z twojej strony wytyk nie na miejscu,że ty w ogóle nic
              nie robiłeś. Opiekowanie się kimkolwiek nie jest przywiązane do
              miejsca. Nie pisz,że najchętniej oddałbyś na cele charytatywne, bo
              byś nie oddał ...
              Zastanów się o co toczysz boje ... ile warte jest to mieszkanie ?
              100tys. PLN? W małym miasteczku ... Od tego muisz zapłacić
              podatek... Jesli to co wrzucisz na konto i będziesz udzialał matce
              stanowiłoby nawet roczne twoje zarobki to nie warto z siebie rodbić
              dziada i dać się podpuszczać teściom i zachłannej żonie.
              Jak się będziesz czuł gdy nie dasz? Za pieniądze niewarte tego
              będziesz miał następny życiowy dylemat i pewnie po jakimś czasie
              pretensje do "ukochanej" żony.
              Ty masz prawo mieć pretensje do twojej matki, udzielać jej pieniądze
              po to by starać się jej starć się jej pomóc. Twoja żona pretensji o
              twoje dzieciństwo nie ma prawa mieć a tym bardziej o to czego nie
              dostała.
              Normalni ludzie nie odejmują sobie od ust by dać dorosłym zdrowym
              dzieciom. Normalne dorosłe zdrowe dzieci nie pozwalają sterowć sobą
              za pomocą prezentów od rodziców. Za kilka lat dorobicie się sami i z
              tym co będzie mieli będziecie mogli zrobić co chcecie a nie to co
              uważają "starzy".
        • seth.destructor Re: Czy dać matce kasę... 10.09.08, 19:28
          Dać. Obiecałeś. Jeśli nie dasz, będziesz nie fair w stosunku do
          siebie. Nie chodzi o nią. Musisz mieć szacunek do siebie. A to tylko
          pieniądze. Roztrwoni, nie roztrwoni, jej sprawa.
    • vacia Re: Czy dać matce kasę.? - dac 10.09.08, 17:21
      "Raczej podjąłem już decyzję, że nie podzielę się, spłacamy ż żoną
      kredyt mieszkaniowy więc nie jest nam lekko.
      Mimo to czuję się z tym okropnie(dałem przecież słowo),"

      Sprzedaj mieszkanie i daj matce połowę a poczujesz się w środku
      dobrze,bo to będzie zgodnie z twoim sumieniem.
      Będziesz osobą godną podziwu.
      Zona nie może być taka zachłanna, starczy jej połowa z tej kasy.
    • matylda1001 Re: Czy dać matce kasę... 10.09.08, 18:39
      Nadal podtrzymuję swoje zdanie. Tak z prawnego, jak i z moralnego
      punktu widzenia matce nie należą się żadne pieniądze. Przede
      wszystkim dlatego, że taka była wola zmarłej i należy to uszanować.
      Testament to rzecz święta. Po spisaniu testamentu w
      latach "dziewięćdziesiątych" ciotka miała dużo czasu na zmianę
      zapisu ale tego nie zrobiła, widocznie do końca była pewna swojej
      decyzji. Ciotka przez wiele lat pomagala jej i jej dzieciom. To, że
      matka opiekowała się chorą w ostatnich miesiącach jej życia można
      potraktować jako formę rewanżu za dobro jakiego doznała wcześniej od
      zmarłej. Zresztą taka opieka to wśród cywilizowanych ludzi rzecz
      normalna. Nie raz pomagamy innym nie oczekując zapłaty. Nie
      demonizowałabym też teściów. Pomagają bo chcą. Marcel, jak pisze,
      nic od nich nie wymaga. Takie pomaganie to przyjemność dla rodziców.
      Dzielą się tym, czym mogą i tym, co zgromadzili z myślą o dzieciach.
      Nie dziwi mnie też specjalnie ich żal do rodziców zięcia. Zapewne
      mają zal do jego matki za to jak postępuje. Pewnie gdyby była chora,
      niedołężna nie powiedzieliby marnego słowa. Tak więc matce nie
      należy się nic. Jest jednak inny aspekt sprawy. Marcel OBIECAŁ.
      Zrobił to pod wpływem szantażu matki, inaczej nie dostałby
      testamentu, ale obiecał. Jeżeli ciotka widzi z zaświatow to, co się
      dzieje, to pewnie w grobie sie przewraca. Nie ma powodu, żeby Marcel
      obdarowal matkę połową spadku bo nie dość, że jej sie nie należy to
      jeszcze zmarnuje dorobek życia ciotki, ale słowo to słowo.
      Zostawilabym część pieniędzy na osobnej "kupce" z przeznaczeniem na
      przyszłość matki, która nie wypracuje sobie emerytury i na starość
      gotowa będzie zarządać od syna alimentów. Sąd alimenty przyznaje w
      zasadzie obligatoryjnie i w takim razie Marcel będzie miał na to
      środki. Takie alimenty są bardzo często krzywdzące dla dziecka,
      które przez życie szło o własnych siłach ale cóż, dura lex, sed lex.
      Nie nazywałabym też zony zachłanną. Może ona ten spadek traktuje
      jako namiastkę wyrównania krzywd, jakie jej mąż doznał w
      dzieciństwie?
      ----------------------------------------------------------
      Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
    • Gość: Matylda Re: Czy dać matce kasę... IP: *.adsl.inetia.pl 11.09.08, 19:27
      Jestem matką dorosłych dzieci ,które założyły rodziny i bardzo
      chętnie im pomagam .Pomoc jest róźna : finansowa,zostaję z
      wnukami,zapraszam na niedzielne obiady.Uważam że rodzice nie powinni
      domagać sie od swoich dzieci pieniędzy,matka powinna cieszyć się
      waszym szczęściem .Uważam że nie powinneś mieć żadnych skrupułów
      przecież to Tobie ciotka darowała mieszkanie,pieniądze zawsze
      dzieliły ludzi.Myślę że nie jesteś też bezdusznym synem i w razie
      potrzeby(choroba,leki) pomożesz matce
      • nutka_re Re: Czy dać matce kasę... 11.09.08, 21:26
        Jest bezdusznym synem, pod wpływem swojej chciwej baby i
        zapatrzonych w córeczkę teściów do matki wolałby się nie przyznawać.
        Choroba? leki? Przecież sama sobie jest winna itp.itd. Już żona wie
        jak mu wytłumaczyć,ze matce się nic nie należy.
    • nangaparbat3 Re: Czy dać matce kasę... 11.09.08, 22:37
      Skoro z decyzja nieoddawania matce pieniedzy czujesz sie okropnie, to znaczy ze
      nie jest to dobra decyzja.
      Skoro obiecales się z matką podzielic, wypadaloby dotrzymac słowa.
      Poza tym masz obowiazek pomagac matce nawet jesli jest niezaradna, leniwa, zyje
      z opieki i co gorsza pali papierosy.
      Znałam dziewczynę, ktorą porzucil we wczesnym dzieciństwie ojciec, pijak. Ona
      pozbawiła go praw rodzicielskich, mówiąc, ze nie bedzie go na starosc utrzymywac
      ani opiekowac sie nim. I miała racje.
      Ale wkrótce potem ten pan wpadł pod auto, leżal kilka dni na OIOMie, ona go nie
      odstepowala nawet na chwilę. Nie musiała, prawda?

      Ponieważ matka jest jaka jest, nie sprzedawałabym mieszkania, tylko wynajęla, i
      dochód z tego dzieliła miedzy siebie i matkę. I wyjasnilabym matce, dlaczego tak
      robie, i dlaczego dla niej takie rozwiazanie takze wydaje sie rozsądniejsze.

      Natomiast bardzo mi sie nie podoba rola Twojej zony w całej tej historii. Nie
      powinna przymuszac Cie do decyzji, ktora budzi w Tobie bardzo silny niepokoj
      sumienia (jeśli jeszcze ktos tu pamieta, że jest takie słowo), nie powinna
      nastawiac Cię przeciwko matce.


      Ty tych pieniedzy tez nie zarobiłeś, nie sa Twoją zasługą (a juz na pewno nie
      Twojej żony), jeśli to raczej matki, ktora chorą ciocią sie opiekowała.
      • matylda1001 Re: Czy dać matce kasę... 12.09.08, 01:31
        >Ty tych pieniedzy tez nie zarobiłeś, nie sa Twoją zasługą (a juz na
        pewno nie Twojej żony), jeśli to raczej matki, ktora chorą ciocią
        sie opiekowała<

        No dobrze ale gdzieś zgubiłaś prawdziwy sens tego wszystkiego. Gdzie
        tu miejsce na wypełnienie woli zmarłej?
        ----------------------------------------------------------
        Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
        • lena575 Re: Czy dać matce kasę... 12.09.08, 08:00
          Malutki problem w tym,że nie znamy "woli zmarłej", znamy tylko "wolę
          marcela_m" i jego interpretację, na którą ogromny wpływ ma wola jego
          tesciów.
          Może pieniędzmi powinien podzielić się nie tylko z matką ale i z
          bratem, tylko,że brat nie ma wymagań. Być może gdyby miał to marcel
          też (pod wpływem swojej rodziny) napisałby o nimi jako o łobuzie
          niewartym tych pieniędzy.
          • marcel_m Re: Czy dać matce kasę... 12.09.08, 09:08
            Żona wcale nie jest zachłanna, najważniejsi są dla niej najbliżsi i
            dla nich oddała by wszystko, a o matce wie z moich opowieści, z
            dwóch wizyt u niej i jej wizyty u nas na ślubie, wyrobiła sobie
            zdanie i ja ją rozumiem, ma takie zdanie jak Matylda, takimi właśnie
            argumentami mnie przekonaływała.
            Brat nie ma wymagań co do spadku, natomiast regularnie wspieraliśmy
            go z żoną finansowo gdy studiował, na bilet do UK też dwa razy
            pożyczył, zarobił ale jak narazie nie oddał, nie wypomniam mu tego.
            Masz rację, znacie tylko mój punkt widzenia na sprawę, ale starałem
            się być obiektywny.

            p.s.znamy wolę zmarłej
            • squirrel9 Re: Czy dać matce kasę... 12.09.08, 21:09
              Przypuszczam,że twoja żona najbliższym oddałaby wszystko pod
              warunkiem (!!!),że oni jej też oddadzą wszystko!!! Bo jeśli nie
              oddadzą, to ona by im też nic nie dała.
              Idąc jej rozumowaniem, ty nie powienieś oddać swojej matce
              wszystkiego bo ona ci nie dała !!! A gdyby ci dała to oddalbyś jej
              całe to mieszkanie? Nie !!! Bo twoja żona wychowana została tak,ze
              to jej się należy!!
              Uważaj człowieku, bo będziesz zmuszony całe życie poświęcić dla
              dobra swoich dzieci.
          • matylda1001 Re: Czy dać matce kasę... 12.09.08, 12:22
            >Malutki problem w tym,że nie znamy "woli zmarłej", <

            Aaaa..., mam rozumieć, że testament sie nie liczy? To po co sie go
            sporządza? W jaki jeszcze sposób człowiek przed śmiercią może
            rozporządzić swoim majątkiem tak, żeby jego wola została uszanowana?
            Napewno spoglądając z zaświatów byłabyś szczęśliwa widząc, że z
            dorobku Twojego życia korzysta ktoś, kogo np. wydziedziczyłaś. Cóż
            tam testament, liczy się przede wszystkim opinia Forum a ta, jak
            widać nie lubi, gdy wypełnia się prawo i obowiązek moralny.
            ----------------------------------------------------------
            Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
    • moherfucker1 Re: Czy dać matce kasę... 12.09.08, 12:34
      Dom jest Twoj, kasa Twoja. To co zrobila Twoja matka to byl
      klasyczny szantaz.

      Daj portfel, albo utne Ci jaja. Wtedy tez powiesz, ze obiecales
      komus portfel? Chyba nie!
    • dziabdzik Re: Czy dać matce kasę... 12.09.08, 15:26
      Na twoim miejscu pomyślałbym o bracie i czy tego mieszkania nie dostałeś tylko dlatego, że byłeś starszy. Jak myślisz, jak się czuje widząc faworyzowanego brata nie wiadomo za co. Stąd pewnie jego niechęć.
      • squirrel9 Re: Czy dać matce kasę... 12.09.08, 20:54
        No coś ty, baatu już pomagał, a poza tym dał mu te 500 PLN na bilet
        do UK i brat nie oddał. Nic dobrego ten brat, w tym UK nie wiedomo
        na co by wydał więc pewnie mu się nie należy.
    • atra1 Re: Czy dać matce kasę... 14.09.08, 14:10
      Dasz pieniądze - możesz wyjść na dającego się szantażować jelenia, nie dasz - - jesteś niesłowyny, robisz z gęby cholewę.

      Ja wolę juz być naiwnym jeleniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka