Dodaj do ulubionych

Śmierć kliniczna...

16.12.08, 10:30
karrlk.webpark.pl/smklin4.html
"Następnie chcieli porozmawiać o moim życiu. Ku mojemu zaskoczeniu
moje życie zaczęło odtwarzać się przede mną. Pokazali mi moje życie
ale nie z mojego punktu widzenia. Zobaczyłem siebie w moim życiu - a
wszystko to było lekcją mimo, że nie zdawałem sobie wtedy z tego
sprawy. Próbowali mnie czegoś nauczyć ale ja nie wiedziałem o tym
gdyż nie wiedziałem, że powrócę.
Po prostu oglądaliśmy moje życie od początku do końca. Przy
niektórych zdarzeniach zatrzymywali się dłużej i przyglądali się
uważniej. Nad innymi nie zatrzymywali się. Moje życie ukazane
zostało od strony o jakiej nigdy wcześniej nie myślałem. Wszystkie
moje osiągnięcia, do których dążyłem: szkoła podstawowa, szkoła
średnia, studia i moja późniejsza kariera nie miały żadnego
znaczenia w tym pokazie.

Nie mówili, że coś było złe lub dobre ale ja to po prostu czułem.
Bardzo dobrze wyczuwałem, które rzeczy były dla nich bez znaczenia.
Nie spojrzeli na przykład na moje wyniki z pchnięcia kulą ze szkoły
średniej jak i na inne wydarzenia, z których byłem tak dumny.
Zwracali uwagę na to w jaki sposób odnosiłem się do innych ludzi.
Zobaczyłem jak pewnej nocy gdy moja siostra źle się czuła wszedłem
do jej pokoju i objąłem ją ramionami nic nie mówiąc. Po prostu
leżałem koło niej i obejmowałem ją. Wyszło na to, że był to jeden z
największych triumfów mojego życia.
Każde zdarzenie, w którym kierowałem się w moim zachowaniu miłością
sprawiało im radość."



Obserwuj wątek
    • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 10:56
      A Jezus? Jezusa po tamtej stronie nie widział. Ani Wszechmogącego.
      Ani Ducha Świętego. Ani żadnej z całej plejady Matek Boskich. Ani
      św. Piotra. Ani Największego Z Rodu Polaków. Niczego, czego nauczają
      katecheci.
      • brum.pl1 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 12:40
        piwi77 napisał:

        > A Jezus? Jezusa po tamtej stronie nie widział. Ani Wszechmogącego.
        > Ani Ducha Świętego. Ani żadnej z całej plejady Matek Boskich. Ani
        > św. Piotra. Ani Największego Z Rodu Polaków.

        Na temat przeżyć towarzyszących śmierci klinicznej napisano wiele książek.
        Doznania były różne. Niektórzy widzieli Jezusa, inni nie.
        Poczytaj sobie, to będziesz wiedział, zamiast głupkowato się dziwić.
        • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 12:59
          Z doznaniami po śmierci jest tak, że już przekonanych przekonują, a
          nieprzekonanych, nie. Fakt jest zaś taki, że owe doznania dotyczą
          około 10% tych, co przeszli śmierć kliniczną, jak to wytłumaczysz?
          • brum.pl1 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 13:04
            piwi77 napisał:

            > Fakt jest zaś taki, że owe doznania dotyczą
            > około 10% tych, co przeszli śmierć kliniczną, jak to wytłumaczysz?

            Skąd wiesz, że owe doznania dotyczą około 10% ludzi, po doznanej śmierci
            klinicznej?
            • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 13:19
              brum.pl1 napisał:

              > Skąd wiesz, że owe doznania dotyczą około 10% ludzi, po doznanej
              > śmierci klinicznej?

              Gdzieś znalazłem taką informację, nie pamiętam gdzie.
          • mg2005 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 17:13
            piwi77 napisał:

            Fakt jest zaś taki, że owe doznania dotyczą
            > około 10% tych, co przeszli śmierć kliniczną, jak to wytłumaczysz?

            Można to tłumaczyć różnie, ale co ma z tego wynikać ?...
            Ciekawsze jest pytanie: jak to się dzieje, że umierający mózg tworzy
            takie bogate i spójne wizje ?
            Bywa, że dzieje sie to przy całkowitym zaniku funkcji mózgu (płaski
            zapis EEG). Jest to potwierdzenie faktu, że owe wizje i świadomość -
            nie są wytworem mózgu, ale bytu metafizycznego...
            A to potwierdza, że światopogląd materialny jest fałszywy.
            • tlenek_wegla Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 17:14
              Zjawisko nazywa sie hipoksja. Inaczej niedotlenienie. Neurony sa bardzo wrazliwe
              na brak tlenu.
              • mg2005 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 12:55
                tlenek_wegla napisała:

                > Zjawisko nazywa sie hipoksja. Inaczej niedotlenienie. Neurony sa
                bardzo wrazliw
                > e
                > na brak tlenu.

                No właśnie. Brak tlenu powoduje zaburzenie pracy i obumieranie
                neuronów - a więc wizje w ŚK to powinny być chaotyczne majaki,
                a są logiczne, spójne, bogate i głębsze niż w normalnym życiu...
                • tlenek_wegla Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 13:07
                  Za bardzo sie zagalopopwales mg2005.

                  Obumieranie jest ostatecznoscia. Smierc kliniczna to zjawisko polegajace na
                  zaniku widocznuych funkcji organizmu, takich jak oddychanie, bicie serca,
                  polaczone z ciagla aktywnoscia mozgu.

                  Wtedy powstaje niedotlenienie. Stan ten utrzymujacy sie przez dluzej niz 4 min
                  moze spowodowac obumieranie neuronow kory mozgowej.

                  Przywrocenie czynnosci serca i pluc po tym czasie wiaze sie z uzyskanie
                  roslinki. Autonomiczne funkcje dzialaja. Wyzsze juz nie. Neurony nie umieraja
                  wszystkie na raz na hura.


                  > No właśnie. Brak tlenu powoduje zaburzenie pracy i obumieranie
                  > neuronów - a więc wizje w ŚK to powinny być chaotyczne majaki,
                  > a są logiczne, spójne, bogate i głębsze niż w normalnym życiu...

                  Mozg to zaiste wspaniaal maszyneria. Zauwaz, ze osoby wyznanaia muzelmanskiego
                  twierdza, ze podczas smierci klinicznej rozmawialy z Allachem. Mozg opracowuje
                  informacje zgodnie z kontekstem wiedzy i kulturowego pochodzenia osoby. Na
                  podstawie informacji, ktore posiada. Tak jak schizofremik jest przekonany, ze
                  jego wymysly sa prawdziwe. Zapewne przezyles nie raz wrazenie "deja vu". Mozg
                  jest konstrukcja koronkowa, a zarazem plastyczna. Potrafi sie dostosowac do
                  bierzacej sytuacji.

                  Co do tunelu i swiatla - jest dobra hipoteza. Stan pacjenta z zapascia sprawdza
                  sie badajac latareczka odruch zrenicowy. Autonomiczna funkcja mozgu, ktora daje
                  lekarzowi pojecie o tym, czy podstawowe funkcje sa jeszcze sprawne. Ot i
                  swiatlo w tunelu.
              • ygawa Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 14:03
                hej a jak się ma to do omdleń, wtedy też następuje niedotlenienie
                mózgu, wiem z autopsji. Gdy zemdleję, mam rózne wizje, bardzo
                realistyczne, ponoć moje omdlenie trwają długo. Zawsze podczas niego
                widze rózne zdarzenia..
                • tlenek_wegla Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 14:10
                  Podczas omdlen nie zatrzume sie akcja serca i pluc. Moga dzialac mniej
                  intensywnie, ale jednak.

                  Wizje spowodowane sa niedotlenieniem. skoro wystepuja podczas omdlen jest to
                  kolejny dowod na biologiczny mechanizm doswiadczen podczas smierci klinicznej. W
                  koncu osoba, ktora zemdlala nie jest martwa.
    • mg2005 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 11:26
      "Terapią na okropny stan w jaki wprowadzał mnie przegląd mojego
      życia była ich miłość. Moje przeszłe życie było po prostu żałosne.
      Trudno mi było w to uwierzyć. Najgorsze w tym wszystkim było to, że
      wszystko wyglądało coraz gorzej w miarę jak przegląd posuwał się do
      przodu. Moja głupota i egoizm wieku nastoletniego tylko powiększyły
      się kiedy stałem się dorosły a wszystko to pod przykrywką bycia
      dobrym mężem, dobrym ojcem i dobrym obywatelem. Ta hipokryzja
      napawała mnie wstrętem. Ale wszystko to przenikała ich miłość.

      Kiedy przegląd zakończył się zapytali mnie: "Czy chciałbyś o coś
      zapytać?" Ja miałem mnóstwo pytań. Zapytałem na przykład: "Jak to
      jest z Biblią?" Oni odpowiedzieli: "Co cię interesuje?" Spytałem czy
      jest prawdziwa a oni odpowiedzieli, że tak. Spytałem dlaczego kiedy
      próbowałem ją czytać wszystko co dostrzegałem to mnóstwo
      sprzeczności. Wróciliśmy znowu do przeglądu życia. Do miejsca, na
      które nie zwróciłem poprzednio uwagi. Pokazali mi jak kilka razy
      otwierałem Biblię i czytałem ją właśnie z zamiarem wyszukiwania
      sprzeczności i problemów. Próbowałem udowodnić sobie, że nie było
      warto jej czytać.
      Stwierdziłem, że Biblia nie miała dla mnie sensu. Powiedzieli mi, że
      zawiera ona prawdę duchową i że powinienem ją czytać w sposób
      duchowy by zrozumieć jej sens. Powinna ona być czytana jak modlitwa.
      Poinformowali mnie, że nie jest ona jak inne książki. Powiedzieli mi
      także (później odkryłem, że tak było w rzeczywistości), że kiedy
      czyta się ją w duchu modlitwy ona mówi do ciebie. Odkrywa się przed
      tobą i nie musisz już nad nią pracować.

      Zapytałem ich jaka jest najlepsza religia. Odpowiedzieli, że
      najlepszą religią jest ta, która najbardziej zbliża do Boga"
      • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 11:42
        mg2005 napisał:

        > Zapytałem ich jaka jest najlepsza religia. Odpowiedzieli, że
        > najlepszą religią jest ta, która najbardziej zbliża do Boga"

        I każda religia wykorzysta tę mądrość przeciwko pozostałym. Mamy
        kolejną niebiańską wypowiedź dzielącą zamiast łączyć.
        • mg2005 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 12:14
          piwi77 napisał:

          > I każda religia wykorzysta tę mądrość przeciwko pozostałym. Mamy
          > kolejną niebiańską wypowiedź dzielącą zamiast łączyć.

          Ta wypowiedź nie dzieli, ale mówi prawdę.
          Twoim zdaniem jaka odpowiedź byłaby prawidłowa ?

          Nie należy dzielić ludzi. Należy oddzielać prawdę od fałszu.
          Ty chcesz łączyć prawdę i fałsz ?
          • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 12:17
            mg2005 napisał:

            > Ta wypowiedź nie dzieli, ale mówi prawdę.

            Wszystkie wypowiedzi, które dzielą, mówią prawdę. Przynajmniej takie
            stwierdzenie jest w nich zawarte.
            • mg2005 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 17:15
              Nie odpowiedziałeś, więc zapytam ponownie:
              jaka jest prawidłowa odpowiedź na pytanie:
              który światopogląd (religia) jest najlepszy ?
              • tlenek_wegla Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 17:17
                Zaden. I wbij to sobie do glowy.
                • mg2005 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 12:57
                  tlenek_wegla napisała:

                  > Zaden. I wbij to sobie do glowy.

                  Dlazego mam wbijać sobie twoją głupotę ?...
                  Najlepszy jest światopogląd najblizszy prawdy.
                  Twoja głupota to odrzucenie istnienia prawdy - a więc nihilizm...
                  • tlenek_wegla Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 13:08
                    Nie Twoja glupota to uznanie, ze znasz absolutna prawde. Ja dopuszczam mozliwosc
                    pomyslki. Swiatopoglad innej osoby jest rownie dobry co moj. Do czasu, kiedy nie
                    zacznie mnie sila przekonywac nie mam nic przeciwko. To nie jest nihilizm.
              • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 18:50
                mg2005 napisał:

                > Nie odpowiedziałeś, więc zapytam ponownie:
                > jaka jest prawidłowa odpowiedź na pytanie:
                > który światopogląd (religia) jest najlepszy ?

                Dziwne, że mając mnie za głupka, chcesz wiedzieć co sądzę na tak
                poważny temat. Odpowiem. Prawidłową odpowiedzią na pytanie, który
                swiatopogląd jest najlepszy, jest, żaden. Wszystkie są tak samo
                dobre lub złe, jak kto woli. Podzielę więc zdanie tlenku-węgla. Nie
                pierwszy raz zresztą.
                • mg2005 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 13:01
                  piwi77 napisał:

                  > Dziwne, że mając mnie za głupka, chcesz wiedzieć co sądzę na tak
                  > poważny temat.

                  Skoro zabrałeś głos...

                  Odpowiem. Prawidłową odpowiedzią na pytanie, który
                  > swiatopogląd jest najlepszy, jest, żaden. Wszystkie są tak samo
                  > dobre lub złe, jak kto woli. Podzielę więc zdanie tlenku-węgla.

                  A więc jesteś tak samo głupi jak on.
                  Odrzucasz istnienie prawdy i realność świata.
                  • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 13:23
                    mg2005 napisał:

                    > więc jesteś tak samo głupi jak on.

                    Cóż mg2005, na tym świecie jedynie ty jesteś mądry, reszta istot to
                    głupcy.
          • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 12:19
            mg2005 napisał:

            > Ty chcesz łączyć prawdę i fałsz ?

            Nie w tym rzecz co ja chcę, na tym polega ten świat, że cokolwiek
            nie powiedzielibyśmy, jest to jednocześnie prawdą i fałszem.
            • brum.pl1 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 12:28
              piwi77 napisał:

              > Nie w tym rzecz co ja chcę, na tym polega ten świat, że cokolwiek
              > nie powiedzielibyśmy, jest to jednocześnie prawdą i fałszem.

              To zależy w jakiej dziedzinie. W matematyce oba te pojęcia są rozłączne.
              Natomiast w tzw życiu codziennym zarówno prawda jak i fałsz stanowią pojęcia
              względne.
    • mg2005 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 11:55
      "Zapytałem ich czy istnieje życie na innych planetach. Ku mojemu
      zaskoczeniu odpowiedzieli, że wszechświat jest pełny życia. Ponieważ
      bardzo bałem się zagłady nuklearnej zapytałem czy będzie na świecie
      wojna nuklearna. Odpowiedzieli, że nie. Zdumiało mnie to i
      wyjaśniłem im jak żyłem w poczuciu zagrożenia wojną nuklearną. Był
      to jeden z powodów, dla których byłem tym kim byłem. Stwierdziłem,
      że życie na ziemi stawia nas w obliczu beznadziei. Poczucie, że
      świat prędzej czy później eksploduje stawiało sens czegokolwiek pod
      znakiem zapytania. W związku z tym wydawało mi się, że mogę robić
      wszystko na co mam ochotę, bo nic naprawdę nie ma znaczenia.

      Oni powiedzieli: "Nie, nie będzie wojny nuklearnej". Zapytałem czy
      są absolutnie pewni, że nie będzie wojny nuklearnej. Oni zapewnili
      mnie jeszcze raz a kiedy spytałem jak mogą być tak absolutnie pewni
      odpowiedzieli: "Bóg kocha świat".

      Powiedzieli, że najwyżej jeden albo dwa nuklearne pociski mogą
      wybuchnąć jeżeli nie zostaną wcześniej zniszczone ale, że nie będzie
      wojny nuklearnej. Potem zapytałem jak to jest, że było tak dużo
      wojen. Odpowiedzieli, że dopuszczono tylko do niewielu z tych, które
      ludzkość próbowała rozpętać. Z wielu wojen, które ludzie próbowali
      stworzyć pozwolono tylko na niewiele by przywrócić opamiętanie"
      • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 11:57
        mg2005 napisał:

        > Powiedzieli, że najwyżej jeden albo dwa nuklearne pociski mogą
        > wybuchnąć

        No to ile panowie święci? Do dwóch nie umiecie policzyć?
        • mg2005 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 12:17
          piwi77 napisał:

          > No to ile panowie święci? Do dwóch nie umiecie policzyć?

          A to święci będą ciskać bomby ? :)
          Piwuś, obudź się...
          • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 12:23
            mg2005 napisał:

            > A to święci będą ciskać bomby ? :)

            Ci co ciskają bomby, po których następuje ich zwycięstwo, zawsze
            ogłaszają się potem świętymi. Więc nie byłby to pierwszy raz. Ale,
            że ci z nieba, co wiedzą takie trudne rzeczy, nie umieją powiedzieć
            czy spadnie jedna, czy dwie bomby, trochę mnie dziwi. Na twoim
            miejscu nie zadawałbym im już więcej pytań, bo ciemni są.
            • mg2005 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 17:21
              piwi77 napisał:

              Ale,
              > że ci z nieba, co wiedzą takie trudne rzeczy, nie umieją
              powiedzieć
              > czy spadnie jedna, czy dwie bomby, trochę mnie dziwi.

              Czemu ? O 'wolnej woli' słyszałeś ?...

              Na twoim
              > miejscu nie zadawałbym im już więcej pytań, bo ciemni są.

              Och, piwuś, jakiś Ty "oświecony"... :)
        • Gość: jedynydorosły Re: Śmierć kliniczna... IP: *.gprs.plus.pl 16.12.08, 19:05
          Ja też to widziałem. To była jedna bomba, ale bardzo wielka i gumowa. Spadała i
          odbijała się wielokrotnie, zabijając wszystkich wrogów Jedynego Boga. Niektórzy
          twierdzą, że bomba odbija się nadal.
    • brum.pl1 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 12:36
      Chyba powinieneś uzupełnić swoje informacje o ten, jakże istotny fragment:

      *******
      1 czerwca 1985 roku, w wieku 38 lat Howard Storm doświadczył śmierci klinicznej
      z powodu perforacji żołądka i jego życie od tej chwili odmieniło się na zawsze.
      Odmieniło się do tego stopnia, że zrezygnował z funkcji profesora na
      uniwersytecie i wstąpił do seminarium teologicznego. Poniżej przedstawiono
      wspomnienie przeżycia śmierci klinicznej Howarda Storma.

      Przed swoim doświadczeniem śmierci klinicznej Howard Storm, profesor sztuki w
      Uniwersytecie Północnego Kentucky nie był człowiekiem zbyt miłym. Był
      zdeklarowanym ateistą, wrogiem wszystkich religii i osób je praktykujących. Nic
      nie sprawiało mu już radości i często starał się przemocą wywierać wpływ na
      ludzi wokół siebie. Wierzył tylko w to co mógł zobaczyć, dotknąć i w to co mogło
      być udowodnione naukowo. Uważał, że świat materialny jest jedyną istniejącą
      formą bytu. Uważał, że wszelkie formy kultów religijnych wymyślono tylko po to
      by mamić i oszukiwać ludzi.
      *******

      • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 12:57
        Co z tego wynika? Ano to, że Storm jako ateista kłamie, a jako
        katolik mówi tylko prawdę. Możliwe, tylko czemu tak a nie np.
        odwrotnie?
        • brum.pl1 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 13:07
          piwi77 napisał:

          > Co z tego wynika? Ano to, że Storm jako ateista kłamie, a jako
          > katolik mówi tylko prawdę. Możliwe, tylko czemu tak a nie np.
          > odwrotnie?

          Jak ty nic nie rozumiesz.
          • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 13:26
            brum.pl1 napisał:

            > Jak ty nic nie rozumiesz.

            Trudno żeby było inaczej, jestem przecież ateistą. A tak serio,
            czemu wywleka się podobne przepadki sprzed wielu lat, brak nowych?
            Mówimy więc o regule czy wyjątku? I jeszcze jedno, dlaczego do
            przekonania ateisty na wiarę potrzeba cudów, a w odwrotnym kierunku
            nie? Czyżby droga od wiary do ateizmu była naturalna, a od ateizmu
            do wiary wbrew naturze? I gdy już do niej dojdzie, mowa jest o
            nadnaturalnych zjawiskach, czy to jej nie kompromituje?
            • brum.pl1 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 14:22
              piwi77 napisał:

              > > Jak ty nic nie rozumiesz.
              >
              > Trudno żeby było inaczej, jestem przecież ateistą.

              Szczerze wątpię. Ateiści to na ogół mądrzy ludzie. Ty jesteś co najwyżej
              antyklerykałkiem.

              > A tak serio,
              > czemu wywleka się podobne przepadki sprzed wielu lat, brak nowych?
              > Mówimy więc o regule czy wyjątku?

              Napisałeś w poprzednim poście, że dotyczy to 10% ludzi przeżywających śmierć
              kliniczną. Nie pamietasz wprawdzie źródła owych informacji, nie pamiętasz czy
              dobrze zapamiętałes je, i nie pamietasz, czy w ogóle cos na ten temat czytałeś,
              ale takie informacje tu głosisz. Sam zatem wyciągnij wnioski...:)))

              > I jeszcze jedno, dlaczego do
              > przekonania ateisty na wiarę potrzeba cudów, a w odwrotnym
              > kierunku nie?

              Odpowiem ci humorystycznie, tak byś piwuś zrozumiał...:)
              Otóż ateizm to kalectwo. Takie powiedzmy, jak brak ręki. Czy nie trzeba cudu, by
              można ja kalece przywrócić?:))))))
              • pocoo Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 15:03
                A ja bardzo serio twierdzę , że Kościół rzymskokatolicki chlubi się cudami odrośniętych nóg i rąk .Obraz Najświętszej Marii Panny sprawiał , że ślepi odzyskiwali wzrok , głusi usłyszeli , a już pomijam tę olbrzumią liczbę lasek i kul na Jasnej Górze świadczące o dokonanym cudzie.
                To jedyny Kościół w którym dzieją się taaakie cuda.
                Zdajesz sobie z tego sprawę brum , że to nie jest moje urojenie.
                • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 16:27
                  pocoo napisała:

                  > A ja bardzo serio twierdzę , że Kościół rzymskokatolicki chlubi
                  > się cudami odrośniętych nóg i rąk .

                  Tym się akurat nie chlubi, nawet kk wie, że jest granica mocy
                  wszechmocnego, owszem wzrok odzyskać, wstać z wózka, tak, ale
                  odrośnięcie nogi, tego Bóg nie umie. w Lourdes wiszą kule, nie
                  sztuczne nogi. KK wie o tej słabości i przygotował jakiś tam
                  przedwiekowy dyżurny cud o odrośnięciu komuś tam nogi, ale wszystko
                  czym są w stanie nas uraczyć to ich własna opowieść.
                • brum.pl1 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 12:14
                  pocoo napisała:

                  > A ja bardzo serio twierdzę , że Kościół rzymskokatolicki chlubi się cudami odro
                  > śniętych nóg i rąk

                  A ja szczerze w to wątpię...
              • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 16:21
                brum.pl1 napisał:

                > Napisałeś w poprzednim poście, że dotyczy to 10% ludzi
                > przeżywających śmierć kliniczną. Nie pamietasz wprawdzie źródła
                > owych informacji, nie pamiętasz czy dobrze zapamiętałes je, i nie
                > pamietasz, czy w ogóle cos na ten temat czytałeś,
                > ale takie informacje tu głosisz.

                Przeczytaj mój post jescze raz, napisałem, że nie pamiętam źródła,
                do reszty twoich wynurzeń doprowadziła cię twoja niezawodna logika.

                > Otóż ateizm to kalectwo. Takie powiedzmy, jak brak ręki. Czy nie
                > trzeba cudu, by można ja kalece przywrócić?:))))))

                Nawet dobre. Masz rację trzeba cudu i ogromnej wiary, żeby w
                opowieści o przywróceniu ręki uwierzyć. Ważne żeby były one stare, a
                delikwent dawno już nieżył, bo do dyspozycji powinny być tylko
                spisane relacje, broń Boże żadnych lekarskich orzeczeń. Podobnie
                jest pewnie z relacjami o nawróceniu ateisty. Słuszna uwaga.
                • brum.pl1 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 12:25
                  piwi77 napisał:

                  > Przeczytaj mój post jescze raz, napisałem, że nie pamiętam źródła,
                  > do reszty twoich wynurzeń doprowadziła cię twoja niezawodna logika.

                  Jeśli ty piwuś oficjalnie twierdzisz, że cierpisz na schizofrenię, to jak można
                  traktować cię poważnie? Skąd mam wiedzieć, czy jesteś aktualnie podleczony, czy
                  też przeżywasz atak chorobowy?

                  > Nawet dobre. Masz rację trzeba cudu i ogromnej wiary, żeby w
                  > opowieści o przywróceniu ręki uwierzyć.

                  No widzisz. Znowu nie zrozumiałeś i pitolisz bez sensu. Nic nie pisałem o wierze
                  w opowieści dziwnej treści.
                  Odpowiem ci jeszcze raz, łopatologicznie. I jak powiedziałem wcześniej
                  humorystycznie. Jeśli człowiekowi brak ręki to jest kaleką. Jeśli brak mu nogi
                  to też jest kaleką. Prawda? Łapiesz jeszcze sens? Jeśli tak, to idźmy dalej.
                  Jeśli brak mu wzroku, to też jest kaleką. Jeśli brak mu wiary, to też jest
                  kaleką. W każdym przypadku kalectwa, przywrócenie brakującego elementu wymaga
                  dokonania cudu. Prawda? Czyli, przywrócenie wiary ateiście też. c.b.d.o.
                  Zrozumiałeś, czy nadal jest to dla ciebie za trudne?
                  • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 13:27
                    Udowodniłeś. Tylko, że każde twierdzenie, które ma fałszywe
                    założenie jest prawdziwe (podobno znasz sie na logice, więc nie
                    muszę chyba dalej uzasadniać). Podjąłeś się więc łatwego zadania.
                    Takiego akurat na twoje siły.
              • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 17:10
                brum.pl1 napisał:

                > Ateiści to na ogół mądrzy ludzie. Ty jesteś co najwyżej
                > antyklerykałkiem.

                Jeżeli ateiści to na ogół mądrzy ludzie, to podaj przykład ateisty,
                którego uważasz za mądrego. Ciekaw jestem czy jest choć jeden, który
                zasłużył u ciebie na uznanie.
                • brum.pl1 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 12:35
                  piwi77 napisał:

                  > > Ateiści to na ogół mądrzy ludzie. Ty jesteś co najwyżej
                  > > antyklerykałkiem.
                  >
                  > Jeżeli ateiści to na ogół mądrzy ludzie, to podaj przykład ateisty,
                  > którego uważasz za mądrego.

                  Nie ma takiej potrzeby. Nie znasz ich.

                  > Ciekaw jestem czy jest choć jeden, który
                  > zasłużył u ciebie na uznanie.

                  Jest ich wielu. Dla mnie kwestia wyznania jest drugorzędna. Liczy się wartość
                  człowieka to, co sobą reprezentuje. Niebagatelne znaczenie ma tu też jego
                  wiedza. Po co daleko szukać. Popatrz na tlenek_węgla, nazwanego przeze mnie
                  czadem. Jest ateistą, ale widać, że ma piątą klepkę. Ty swoja gdzieś
                  zapodziałeś...:))))
                  • tlenek_wegla Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 13:09
                    Jestem wzruszony brumie. Dziekuje w imieniu mojej piatej klepki.
                  • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 13:32
                    brum.pl1 napisał:

                    > Nie ma takiej potrzeby. Nie znasz ich.

                    Nie, nie, nie zrozumiałeś, nie muszę ich znać osobiście. Ty też nie.
                    Potrafisz podać? Jakieś nazwisko?
                    • piwi77 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 13:43
                      piwi77 napisał:

                      > Potrafisz podać? Jakieś nazwisko?

                      OK. Odwołuję prośbę. Tlenek-wegla, jako najbardziej znany przez
                      ciebie, myślący ateista, mi wystarczy. Pewnie wiele razy go czytałeś
                      i stąd wzięło się to o wielu ateistach. Może być.
            • mg2005 Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 17:23
              piwi77 napisał:
              dlaczego do
              > przekonania ateisty na wiarę potrzeba cudów

              A kto Ci to powiedział ? :)

              , a w odwrotnym kierunku
              > nie?

              Jak to sobie wyobrażasz ? :)
              • pocoo Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 17:31
                mg2005 napisał:

                > Jak to sobie wyobrażasz ? :)

                Do tego nie potrzeba wyobraźni człowieka myślącego.
                Wiesz dokładnie , że wiara czyni człowieka ślepcem na dodatek kompletnie głuchym .Jak można z tobą dyskutować kiedy nie widzisz liter? Żal mi ciebie.
                • mg2005 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 13:12
                  pocoo napisała:
                  >
                  > Do tego nie potrzeba wyobraźni człowieka myślącego.

                  Jak sobie wyobrażasz stanie się ateistą pod wpływem cudu ?... :)

                  > Wiesz dokładnie , że wiara czyni człowieka ślepcem na dodatek
                  kompletnie głuchy
                  > m

                  Nie wiem, ale patrząc na zaślepienie ateistów - można w to
                  uwierzyć... :)

                  >Jak można z tobą dyskutować kiedy nie widzisz liter?

                  Że co ?...

                  > Żal mi ciebie.

                  I wice wersal :)
    • josner Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 13:19
      Dobry link. Fajnie jest poczytać o tym co się dzieje po tamtej
      stronie "lustra".
    • prskchx Re: Śmierć kliniczna... 16.12.08, 15:10
      Boję się umrzeć. Bo jakiś kretyn ksiądz powie, że to niegodne odłączyć pacjenta
      od aparatury podtrzymującej życie. A ja będę srał pod siebie i lał.
      I w końcu odejdę z tego świata w smrodzie własnych odchodów, bo tak chciał jakiś
      pieprzony ksiądz!!!!!!!!!!!!!!!
      O własną śmierć godną trzeba zadbać samemu.
      • mg2005 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 13:13
        prskchx napisał:

        > Boję się umrzeć. Bo jakiś kretyn ksiądz powie, że to niegodne
        odłączyć pacjenta
        > od aparatury podtrzymującej życie. A ja będę srał pod siebie i lał.
        > I w końcu odejdę z tego świata w smrodzie własnych odchodów, bo
        tak chciał jaki
        > ś
        > pieprzony ksiądz!!!!!!!!!!!!!!!

        Lecz się ,paranoiku...
        • mala.mi74 Re: Śmierć kliniczna... 17.12.08, 13:25
          W niedziele albo poniedziałek pózno wieczorem w telewizji publicznej
          był program z udziałem najbardziej znanych w Polsce neurologów i
          neurochirurgów z udziałem ksiedza- jakos nikt się nie kłócił bo
          nauke w tej dziedzinie jak najbardziej mozna połaczyc z duchowoscią.
          Było tez naukowe wytłumaczenie wolnej woli czyli mozliwosci
          decydowania,która jest charakterystyczna jedynie dla człowieka w
          odróznieniu od zwierzat
          Jak ktos pamieta jak sie program nazywał to prosze o wpis,bo nie
          ogladałąm poczatku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka