Dodaj do ulubionych

Prof. Umiastowski o <in vitro>

30.12.08, 18:21
Prof. Umiastowski - wieloletni przewodniczący Komisji Etyki
Lekarskiej:
"In vitro niesie duże ryzyko zdrowotne zarówno dla matki, jak i dla
dziecka a także ma szereg negatywnych skutków ubocznych. Natomiast
leczenie niepłodności nie niesie ze sobą skutków negatywnych ale
pozytywny efekt"
serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,64835,6107811,Prof__Umiastowski__refundowac_leczenie_nieplodnosci.html
Obserwuj wątek
    • wuzet21 Re: Prof. Umiastowski o <in vitro> 30.12.08, 18:35
      co prof. Umiastowski myśli w tym temacie, wiemy, a co Ty masz do
      powiedzenia ?
      • bonobo44 Re: Prof. Umiastowski o <in vitro> 30.12.08, 19:07
        no cóż... uważam, że nie sposób się z nim nie zgodzić...
        nie sądzisz?
    • 33qq Re: Prof. Umiastowski o <in vitro> 30.12.08, 19:15
      Podstawowymi negatywne skutki uboczne to to, że nie jest zgodne z "nauczaniem" KRK
      • bonobo44 Re: Prof. Umiastowski o <in vitro> 30.12.08, 20:58
        no nie wiem...
        in vitro zwiększa ilość wrodzonych wad serca
        i innych chorób genetycznych, w tym
        - w raczej oczywisty sposób - takich,
        które odpowiedzialne bywają za niepłodność...

        nie rozumiem, co to może mieć wspólnego z "nauczaniem" KRK
        • feminasapiens Re: Prof. Umiastowski o <in vitro> 31.12.08, 08:25
          > in vitro zwiększa ilość wrodzonych wad serca
          > i innych chorób genetycznych,

          Akurat jest dokładnie odwrotnie: metoda zapłodnienia in-vitro
          pozwala ELIMINOWAĆ niektóre wady genetyczne na poziomie zygoty (po
          prostu wybiera się do implantacji zarodki najlepsze genetycznie,
          pozbawione wad), co jest niemożliwe w naturalnym zapłodnieniu.

          Inną sprawą jest moralny aspekt tej sprawy (sortowanie zarodków).

          Druga rzecz: jakie są inne metody leczenia bezpłodności, oprócz
          zapł. in-vitro, które proponują profesorowie/lekarze opcji
          katolickiej?
          • bonobo44 PGD 31.12.08, 13:50
            nie jest to takie pewne:

            "In 2008, an analysis of the data of the National Birth Defects
            Study in the US found that certain birth defects were significantly
            more common in infants conceived with IVF, notably septal heart
            defects, cleft lip with or without cleft palate, esophageal atresia,
            and anorectal atresia; the mechanism of causality is unclear."
            [Reefhuis J, Honein MA, Schieve LA, Correa A, Hoobs CA, Rasmussen
            SA, and the National Birth Defects Prevention Study (16-11-
            2008). "Assisted reproductive technology and major structural birth
            defefcts in the United States". Human Reproduction. PMID 19010807.]

            mechanizm jest "niejasny"...

            PGD (preimplantacyjna diagnostyka genetyczna - preimplantation
            genetic diagnosis)polega "na tym, że spośród zarodków, które
            powstały z połączenia plemnika z komórką jajową, wybiera się ten,
            który ma zespół pożądanych cech (tu odpowiednie antygeny zdolności
            tkankowej). Można to stwierdzić, pobierając kilka komórek z
            rozwijającego się zarodka."
            www.styl24.pl/article.php/art_id,1521/title,Opieka-odpoczecia
            Uważa sie przy tym, że "nie ma to negatywnego wpływu na jego dalszy
            rozwój."

            [spekuluję: pobranie "kilku" komórek z rozwijającego się zarodka
            (ile on ich ma wszystkiego w tym momencie?) to nie ulega wątpliwości
            nie to samo, co pobranie nawet kilku milionów z osoby dorosłej...
            jest to badanie inwazyjne obciążone dużym ryzykiem, co mogłoby
            tłumaczyć po części ów "niejasny" mechanizm...]

            a na pewno nie jest to takie pewne w przypadku takiej postaci in
            vitro:
            "Wprowadzamy także zakaz selekcji zarodków..."
            www.wprost.pl/ar/147126/
            • tlenek_wegla Re: PGD 29.01.09, 06:27

              Mechanizm nie jest znany, ale bonobo juz wie, ze to in vitro.

              Dwie publikacje, kreatywne stosowanie statystyki. takie badania niczego nie
              dowodza. Oprocz zrecznosci w manipulowaniu danymi.

              Jak chcesz mozesz wykazac, ze dlugosc czlonka studentow AwF wplywa na dlugosc
              zacmienia slonca...
              • bonobo44 Re: PGD 30.01.09, 12:07
                tlenek_wegla napisała:

                > Mechanizm nie jest znany, ale bonobo juz wie, ze to in vitro.


                To akurat nie tylko "ja wiem" i nie tego tyczy się "niejasność"
                ("nie jest znany" mechanizm, który sprawia, że zjawisko występuje W
                GRUPIE in vitro)! Nawet każdy głupi to widzi. Chyba, że jest...
                oczadziały ideowo 8-(

                Po prostu w grupie in vitro ustalono zwiększony udział tych chorób o
                określony procent w stosunku do reszty populacji spoza in vitro!
                - co tu jest dla ciebie niejasne? głupi jesteś, czy udajesz głupiego?
                • Gość: tlenek_wegla Re: PGD IP: *.brutele.be 30.01.09, 13:26
                  Na podstawie naciaganej statystyki :)

                  Dziekuje postoje. Zalew informacji o pozytywnym wplywie tej metody leczenia
                  (sukces posiadanie zdrowego dziecka) vs negatywnym wplywie na potomstwo
                  dyskwalifikuje Twoje dywagacje.

                  Tak jak pisalem wczesniej - zgodnie z Twoimi ideami - nalezaloby zabronic
                  posiadania dzieci niektorym populacjom, kwsrod ktorych czestosc wystepowania
                  niektorych chorob genetycznych jest zdecydowanie wyzsza od ogolnie przyjetej
                  sredniej....

                  Podoba Ci sie ten pomysl?
                  • bonobo44 Re: PGD 30.01.09, 16:34
                    Gość portalu: tlenek_wegla napisał(a):

                    > Na podstawie naciaganej statystyki :)

                    na jakiej podstawie twierdzisz, że naciąganej?

                    po prostu wykonano wreszcie takie badania, bo no bo
                    stało sie to możliwe z uwagi na zaistnienie istotnej
                    próbki statystycznej (pojawiło się pierwsze pokolenie in vitro)


                    > Tak jak pisalem wczesniej - zgodnie z Twoimi ideami - nalezaloby
                    > zabronic posiadania dzieci niektorym populacjom,

                    1. nie - to tylko wskazanie na fakt, że z in vitro nie wszystko jest
                    tak cacy, jak to chcą widzieć entuzjaści probówki

                    2. co więcej - od tysięcy pokoleń działa tu mechanizm naturalnej
                    selekcji, który gwarantuje, że rozmnaża się tylko ta część
                    populacji, która jest do tego zdolna...

                    3. naturze (i nie tylko ;), gdyby mogła mówić, najbardziej podobało
                    by się, gdybyśmy byli eliminowani bepośrednio po wyprowadzeniu
                    płodnego potomstwa na ludzi i... bonobo 8-)
                    - kluczowa dla niej jest wyłącznie skuteczna zdolność do tego
                    ostatniego
                    • tlenek_wegla Re: PGD 30.01.09, 17:21
                      > 3. naturze (i nie tylko ;), gdyby mogła mówić, najbardziej podobało
                      > by się, gdybyśmy byli eliminowani bepośrednio po wyprowadzeniu
                      > płodnego potomstwa na ludzi i... bonobo 8-)
                      > - kluczowa dla niej jest wyłącznie skuteczna zdolność do tego
                      > ostatniego

                      To , ze nie jest cudownie i idealnie wiedza wszyscy, ktorzy chociaz lizneli
                      temat. In vitro nie jest zastepcza metoda rozmnazania sie calej ludzkosci...

                      Jest metoda leczenia nieplodnosci u osob, ktore w zwyczjany sposob dzieci miec
                      nie moga.

                      > 1. nie - to tylko wskazanie na fakt, że z in vitro nie wszystko jest
                      > tak cacy, jak to chcą widzieć entuzjaści probówki

                      Ideologiczna walka z metoda leczenia jest dla mnie jeszcze bardziej pozbawiona
                      sensu... Co starasz sie udowodnic? Ze nie mamy opanowanej fizjologii i genetyki
                      czlowieka? Jasne! W wielu dziedzinach medycyny odsetek wyleczonych i zdrowych
                      jest niski. Nie oznacza to jednak, ze nalezy zaprzestac leczenia tych osob...

                      > 2. co więcej - od tysięcy pokoleń działa tu mechanizm naturalnej
                      > selekcji, który gwarantuje, że rozmnaża się tylko ta część
                      > populacji, która jest do tego zdolna...

                      Duzo prawisz o naturze, ale w naturze nawet zapalenie pluc moze skonczyc sie
                      smiercia... Ratuja nas te paskudne antybiotyki.

                      A moze naturze nie podoba sie, ze rozpowszechniamy geny podatnosci na zapalenie
                      pluc?

                      Ludzie dawno temu zaburzyli proces selekcji naturlnej. Cala medycyna jest
                      zaprzeczeniem tego procesu. Leczymy przypadlosci, ktore w "naturze" koncza sie
                      dla osobnika nieciekawie.

                      jestes pewen, ze obecnie rozmnazaja sie tylko ludzie najlepiej dostosowani do
                      srodowiska naturalnego?
                      • bonobo44 nie da się pogodzić 30.01.09, 18:31
                        tlenek_wegla napisała:

                        > obecnie rozmnazaja sie tylko ludzie najlepiej
                        > dostosowani do srodowiska naturalnego?


                        nie - jestem jedynie pewien, że obecnie (a przynajmniej do niedawna)
                        rozmnażali sie tylko ludzie zdolni do rozmnażania...

                        dla natury liczy się tylko to, na ile jesteśmy dobrze przystosowani
                        aby osiągnąć ten cel...

                        dzięli kulturze możemy wyjść jak tylko się da poza ten plan
                        minimalistyczny natury, który czyni z nas (jakże niesprawiedliwie)
                        jętki jednodniówki... a z tym nigdy nie da się pogodzić...

                        jednak nadrzędny jest interes gatunku i gdyby kiedyś ktoś zaoferował
                        nam wszystkim biologiczną "nieśmiertelność" osobniczą w zamian za
                        rezygnację z prawa do rozmnażania się, to nie powinniśmy tego
                        przyjąć, bo no bo zwyczajnie i paradoksalnie nasz gatunek w końcu
                        wyginie...

                        in vitro - jeśli się rozpowszechni doprowadzi (co bardzo
                        prawdopodobne) do wyparcia naturalnych zdolności do rozmnażania się
                        gatunku... a gdy raz zostanie on skazany na taką protezę kulturalną,
                        nie będzie odwrotu... co więcej - jakikolwiek poważniejszy kryzys
                        kulturowo-cywilizacyjny doprowadzi do zagłady gatunku...
                        • tlenek_wegla Re: nie da się pogodzić 30.01.09, 19:43

                          > nie - jestem jedynie pewien, że obecnie (a przynajmniej do niedawna)
                          > rozmnażali sie tylko ludzie zdolni do rozmnażania...

                          Mylisz sie. Jezeli ktos urodzil sie ze sprawym ukladem rozrodczym, ale umarl na
                          grype bezdzietny, to byl zdolny do rozmnazania , czy nie?

                          > dla natury liczy się tylko to, na ile jesteśmy dobrze przystosowani
                          > aby osiągnąć ten cel...

                          Natura nie ma celu...

                          >
                          > jednak nadrzędny jest interes gatunku

                          Serio? Dlatego powinienes powaznie ropzatrzyc zakaz rozmnazania dla ludzi ze
                          zwiekszona zapadalnoscia na choroby genetyczne. Finowie, zydzi aszkenazyjscy,
                          brytyjczycy, ludzie mieszkajacy w zdegradowanym srodowisku naturalnym etc... Dla
                          dobra gatunku.

                          Wszyscy powinni przejsc obowiazkowy screenning i okreslic predyspozycje do
                          zapadniecia na najbardziej powszechne choroby genetyczne (z rakiem wlascznie)...

                          > in vitro - jeśli się rozpowszechni doprowadzi (co bardzo
                          > prawdopodobne) do wyparcia naturalnych zdolności do rozmnażania się
                          > gatunku... a gdy raz zostanie on skazany na taką protezę kulturalną,
                          > nie będzie odwrotu... co więcej - jakikolwiek poważniejszy kryzys
                          > kulturowo-cywilizacyjny doprowadzi do zagłady gatunku...

                          Bredzisz bonobo. In vitro nie jes zamiast rozmnazania... jest lekarstwem dla
                          ludzi, ktorzy nie moga inaczej. Tak samo jak transplantacja serca nie jest
                          zamiennikiem zdrowego trybu zycia. jest operacja ratujaca zycie ludzi , ktorych
                          serce odmowilo posluszenstwa.
                          • bonobo44 Vox populi, vox Dei ? 30.01.09, 22:38
                            tlenek_wegla napisała:

                            > Jezeli ktos urodzil sie ze sprawym ukladem rozrodczym, ale umarl na
                            > grype bezdzietny, to byl zdolny do rozmnazania, czy nie?

                            zdolność to w naturze warunek KONIECZNY, ale nie zawsze wystarczający
                            dla przekazania swoich genów... na ogół potrzebne są jeszcze takie
                            wtórne warunki jak "dobre chęci", czy "aby dwoje chciało naraz"...

                            ty chciałabyś zastąpić warunek konieczny takim wtórnym... piękne to
                            może w twojej wyobraźni, ale z pktu widzenia natury, doboru
                            naturalnego, selekcji, interesu gatunku, interesu społecznego i
                            interesu samego kolejnego pokolenia in vitro powoływanego w ten
                            sposób do egzystencji wbrew naturze - to po prostu głupie i złe
                            rozwiązanie... w zasadzie - żadne rozwiązanie, bo no bo rozwiązanie
                            o efektywnie ujemnym bilansie...

                            no ale co tam was homo jakieś bonobo będzie dzieci w menzurkach
                            uczyło robić,
                            skoro wasze własne autorytety etyczne macie tam gdzie je macie?

                            skoro dla was
                            vox populi vox Dei


                            > In vitro nie jes zamiast rozmnazania...

                            ale będzie - wspomnisz moje słowa, bo no bo jeszcze ty możesz tego
                            doczekać

                            > powinienes powaznie ropzatrzyc zakaz rozmnazania dla ludzi ze
                            > zwiekszona zapadalnoscia na choroby genetyczne

                            no popatrz, wg ciebie wciąż powinienem i powienienem, a nie chcę 8-)
                            bo no bo zwyczajnie nie chcesz widzieć, że już "poważnie
                            rozpatrzyłem"... i co mi wyszło? otóż wyszło na to, że z punktu
                            widzenia natury im bardziej schorowani jesteśmy po krótkim okresie
                            rozrodczym, tym szybciej przemijamy... dlatego właśnie nie jesteśmy
                            wieczni jak bogowie i dziesiątkują nas choroby genetyczne, zakaźne,
                            a ludzi dodatkowo te związane z autodestrukcją gdy was nadmiar -
                            wojny, głód i cywilizacyjne...
                            • tlenek_wegla Re: Vox populi, vox Dei ? 30.01.09, 23:24

                              Tia... Powiedz to ludziom o niesprawnych nerkach.. Nie mozecie miec dializy -
                              natura nie przewidziala :)
          • bonobo44 Abp. Hoser o <in vitro> 31.12.08, 18:26
            feminasapiens napisała:

            > Druga rzecz: jakie są inne metody leczenia bezpłodności, oprócz
            > zapł. in-vitro, które proponują profesorowie/lekarze opcji
            > katolickiej?


            łatwo to sprawdzić:

            "Jest ona najczęściej objawem całego szeregu
            patologii, znajdujących się w organizmie kobiety czy mężczyzny.
            Trzeba zidentyfikować co jest przyczyną w konkretnym przypadku i
            zastosować odpowiednie leczenie. Skuteczność takiego leczenia
            obecnie jest o wiele większa niż reprodukcja in vitro. Na dodatek
            nie rodzi to żadnych kłopotów natury etycznej i nie ma skutków
            ubocznych"
            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,81048,6109306,Abp_Hoser__nalezy_leczyc_nieplodnosc__zamiast_inwestowac.html
            • obraza.uczuc.religijnych Re: Abp. Hoser o <in vitro> 30.01.09, 12:53
              A kto to jest ten Hoser?
              • bonobo44 Re: Abp. Hoser o <in vitro> 30.01.09, 18:48

                człowiek ?

                istota myśląca ?

                o dobrym etycznym przygotowaniu przy tym ?
    • Gość: jedynydorosły Re: Prof. Umiastowski o <in vitro> IP: *.gprs.plus.pl 30.12.08, 19:49
      A jak leczenie niepłodności koliduje z in vitro? Powinno być obok, a nie zamiast.
      • lena575 Re: Prof. Umiastowski o <in vitro> 31.12.08, 16:14
        Nie do końca tak jest, specjaliści obawiają się, że przy
        zapłodnieniu in vitro problem niepłodności przenosi się na następne
        pokolenia. To też może byc dziedziczne. Za kilka pokoleń in vitro
        może być częstszym sposobem zapłodnień niż normalny seks :)
        • Gość: jedynydorosły Re: Prof. Umiastowski o <in vitro> IP: *.gprs.plus.pl 31.12.08, 17:03
          Nie ma żadnych podstaw do takich obaw , ani żadnych badań, których wyniki
          świadczyły by otym, że" problem niepłodności przenosi się na następne pokolenia.
          To też może byc dziedziczne"
          To obawy "katolickich specjalistów"
          • bonobo44 Spermatogeneza 31.12.08, 17:39
            Uważa się, że potomstwo męskie in vitro jest w myśl wszelkiego
            prawdopodobieństwa narażone na zwiększone ryzyko nieprawidłowości
            spermy, gdy przyczyną niepłodnosci były nieprawidłowości w
            spermatogenezie. Odpwiednie badania będą jednak rzecz jasna możliwe
            dopiero wtedy, gdy "do głosu" dojdzie pierwsze pokolenie in vitro.

            --
            "If the underlying infertility is related to abnormalities in
            spermatogenesis, it is plausible, but too early to examine that male
            offspring is at higher risk for sperm abnormalities."
            dosłownie: "Jeśli leżąca u podłoża bezpłodność jest związana z
            nieprawidłowościami w spermatogenezie, jest możliwe do przyjęcia,
            ale za wcześnie jeszcze, aby [dało się] to zbadać, że męski potomek
            ma większe ryzyko nieprawidłowości spermy."
            • tlenek_wegla Re: Spermatogeneza 29.01.09, 06:31

              Juz Ci to pisalem kiedys bonobo. Jezeli mezczyzna ma defektywne plemniki, to
              lekarz sugeruje zaplodnienie nasieniem z banku spermy.

              Przeprowaza sie badania i diagnozuje przyczyny nieplodnosci. Jezeli leza w
              genetyce, to nikt nie bedzie sie upieral, zeby chorobe genetyczna na dziecko
              przenosic. Wrecz odwrotnie.

              Glowna przyczyna nieplonosci meskej jest oligospermia. A ta moze wynikac z wielu
              roznych przyczyn. Nie tylko zaburzeniu spermatogenezy.

              Jaki procent stanowi wsrod tych przypadkow zaburzenie spermatogenezy?
              Doczyczales sie bonobo?
              • bonobo44 in vitro to problem... mężczyzn 30.01.09, 11:58
                in vitro to problem psychologiczny... mężczyzn

                to dla większości z nich ważne jest przepchnięcie dalej SWOJEJ
                WŁASNEJ puli genowej...

                dlatego idą na in vitro nawet wówczas, gdy nie produkują nawet
                pojedynczych plemników bez defektów...

                nie dla nich bank spermy (chyba że własnej sprzed choroby)...

                inaczej nie byłaby dla nich problemem dużo bardziej pożądana
                społecznie adopcja...
                • tlenek_wegla Re: in vitro to problem... mężczyzn 30.01.09, 13:33

                  Widze, ze wiesz lepiej...

                  > inaczej nie byłaby dla nich problemem dużo bardziej pożądana
                  > społecznie adopcja...

                  Ksieza nawoluja do adopcji - niech sami adoptuja. Moze nie wiesz, ale kwestia
                  wychowania "swojego dziecka " (mimo, ze sperma innego faceta) rozni sie od
                  wziecia do wychowania juz urodzonego, dorosnietego dziecka. Niemowlakow do
                  adopcji w Polsce duzo nie ma.

                  Jedno Ci umyka - in vitro jest dla ludzi silnie zmotywowanych i pragnacych miec
                  dziecko. A nie skrzywdzonego przez innych i odrzuconego 7-10-12 latka. Widzisz
                  roznice? Niczego nie ujmujac tym dzieciom, ale maja one czesto klopoty
                  emocjonane i problemy z samookresleniem sie. Wiedza,ze zostaly odrzucone.
                  Dochodzi do tego proces selekcji w takich domach i skakanie po rodzinach na
                  swieta, wakacje, albo probe, po ktorej dziecko wraca do przytulku.

                  Opieka i leczenie psychiki takiego dziecka to czesto zadanie ponad sily ludzi,
                  ktorzy pragna byc rodzicami, a nie terapeutami. Wiec nie mozesz od nich tego
                  wymagac i stawiac jako jedyna m,ozliwosc.
                  • bonobo44 in vitro to problem braku niemowlakow do adopcji 30.01.09, 16:48
                    tlenek_wegla napisała:

                    > Niemowlakow do adopcji w Polsce duzo nie ma.

                    i o zmianę TEGO właśnie stanu rzeczy należy walczyć
                    (przynajmniej z uporem porównywalnym do walki o in vitro),
                    bo no bo - jeśli wierzysz w to co piszesz -
                    to on jest W POLSCE głównym powodem presji na in vitro
                    • siegfriedswaelderin Re: in vitro to problem braku niemowlakow do adop 01.02.09, 02:18
                      To znaczy chcesz całkowicie zakazać antykoncepcji i aborcji, żeby było więcej
                      porzuconych dzieci?
          • lena575 Re: Prof. Umiastowski o <in vitro> 31.12.08, 17:47
            Nie ma bo się ich nie prowadzi a nie nie ma bo nie ma podstaw. Jesli
            ciąże mnogie występują "rodzinnie" to bezpłodność też może. wcale
            nie są to obawy "katolickie", są to obawy specjalistów zamujących
            się genetyką.
            Tak samo jak lekae ginekolodzy wiedzą ile dzieci z podtrzymywanych
            ciąż rodzi się z "defektami" zdrowotnymi w porównaniu z
            niepodtrzymywanymi ciążami ale badań się ie prowadzi e względu na
            etykę katolicką). Wnioski można jakie się chcebo badań nie ma.
          • bonobo44 Prof. David Page z MIT o <in vitro> 31.12.08, 18:00
            Gość portalu: jedynydorosły napisał(a):

            > Nie ma żadnych podstaw do takich obaw , ani żadnych badań, których
            > wyniki świadczyły by otym, że" problem niepłodności przenosi się
            > na następne pokolenia

            Hmmm...

            David Page z Massachusetts Institute of Technology zastosował
            "technikę zapłodnienia in vitro u bezpłodnych mężczyzn z brakiem
            męskiego chromosomu płciowego Y. Na 26, ojcami zostało 11 pacjentów.
            Jednak wszyscy synowie odziedziczyli po nich wadę genetyczną, co
            oznacza, że, gdy dorosną, będą również bezpłodni."

            a więc jakieś podstawy jednak są, a i Davida Page'a,
            Dyrektora Whitehead Institute,
            Profesora Biologii w MIT trudno raczej uznać za...
            "katolickiego specjalistę" 8-)
            www.wi.mit.edu/research/faculty/page.html
          • mg2005 Re: Prof. Umiastowski o <in vitro> 31.12.08, 18:07
            Gość portalu: jedynydorosły napisał(a):

            > To obawy "katolickich specjalistów"

            Czy to pogląd "ateistycznych głąbów" ?...
            A o dziedziczeniu cech po (niepłodnych) rodzicach słyszał ?...
    • arek103 Profesor oszolom 31.12.08, 17:59
      bonobo44 napisał:

      > Prof. Umiastowski - wieloletni przewodniczący Komisji Etyki
      > Lekarskiej:
      > "In vitro niesie duże ryzyko zdrowotne zarówno dla matki, jak i dla
      > dziecka a także ma szereg negatywnych skutków ubocznych. Natomiast
      > leczenie niepłodności nie niesie ze sobą skutków negatywnych ale
      > pozytywny efekt"
      > serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,64835,6107811,Prof__Umiastowski__refundowac_leczenie_nieplodnosci.html
      >

      Profesor oszolom - takich mamy profesorow medycyny w Polsce...
      • jdbad Mamy też nie oszołomów:) 31.12.08, 18:02
        pl.wikipedia.org/wiki/Marian_Szamatowicz
      • bonobo44 Prof. David Page 31.12.08, 18:05
        arek103 napisał:

        > Profesor oszolom - takich mamy profesorow medycyny w Polsce...

        Hmmm...

        David Page z Massachusetts Institute of Technology zastosował
        "technikę zapłodnienia in vitro u bezpłodnych mężczyzn z brakiem
        męskiego chromosomu płciowego Y. Na 26, ojcami zostało 11 pacjentów.
        Jednak wszyscy synowie odziedziczyli po nich wadę genetyczną, co
        oznacza, że, gdy dorosną, będą również bezpłodni."

        a więc zjawisko wygląda na wykraczające poza nasze
        polskie podwórko 8-)

        czy może i Davida Page'a, Dyrektora Whitehead Institute,
        Profesora Biologii w MIT
        uznasz za "oszołoma" i powiesz, że "takich" biologów ma MIT?
        http;//www.wi.mit.edu/research/faculty/page.html
      • mg2005 Re: Profesor oszolom 31.12.08, 18:11
        arek103 napisał:
        >
        > Profesor oszolom - takich mamy profesorow medycyny w Polsce...

        O, odezwał się słynny "autorytet", Aruś z III b. ... :)))
    • bonobo44 dr n. med. J Umiastowski po biochemii w Cambridge 31.12.08, 18:53
      dr n. med. Jerzy Umiastowski

      " Lekarz internista, biochemik oraz bioetyk. Studiował medycynę na
      Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Gdańsku, oraz biochemię na
      Uniwersytecie w Cambridge"(...)
      "W latach 1990 – 2005 członek Naczelnej Rady Lekarskiej i Komisji
      Etyki Lekarskiej.W latach 1993 – 2005 przewodniczący Komisji Etyki
      Lekarskiej Naczelnej Rady Lekarskiej. (...)Przez wiele lat
      uczestniczył w obradach COMETH (Stała Konferencja Narodowych
      Komitetów Bioetycznych lub Ciał Równorzędnych Rady Europy).
      Współpracował z „European Group on Ethics” w Brukselli – organem
      doradczym Unii Europejskiej.Reprezentuje Polskę w obradach CDBI
      (organ bioetyczny Rady Europy opracowujący protokoły dodatkowe do
      Europejskiej Konwencji Bioetycznej). Wykłada bioetykę absolwentom
      Akademii Medycznej w Gdańsku. Jest członkiem dwóch Niezależnych
      Komisji do Oceny Eksperymentów Medycznych. 25 listopada 2004 roku
      zorganizował w Warszawie konferencję na temat pytań etycznych
      dotyczących biotechnologii prenatalnej."

      bliżej o problemach etycznych i prawnych in vitro:
      www.ewangelizacja.pl/dr-umiastowski-o-problemach-legislacyjnych-in-vitro/
      • bonobo44 Re: Umiastowski po biochemii w Cambridge - link 31.12.08, 19:00
        link nie działa? warto go skopiować bezpośrednio do przeglądarki
        (wtedy zadziała):
        www.ewangelizacja.pl/dr-umiastowski-o-problemach-legislacyjnych-in-
        vitro/
        • Gość: Echo Ludzkie zycie jest warte zycia... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.01.09, 06:20
          www.youtube.com/watch?v=V2CaBR3z85c
    • tlenek_wegla Re: Prof. Umiastowski o <in vitro> 29.01.09, 06:42
      Strasnie sie katoliccy przeciwnicy in vitro rzucili na "altorytety"

      Jak gdyby fakt, ze ktos cos powiedzial i ten ktos jest profesorem, mial
      oznaczac, ze automatycznie wszystko co mowi jest zrodle wiedzy wszelaiej i
      madrosci niezglebionej.

      Mamy tez profesora dendrologii niejakiego macieja G, ktory twierdzi, ze
      dibnozaury zyly z ludzmmi, a smok wawelski to nie bajka....

      Temu "altorytetowi"tez wierzycie?

      Ja rozumiem, ze u katolika posiadanie nieonynego autorytetu to w zasadzie sprawa
      konieczna. w koncu cala swoja wiare na tym opieracie. Ale w nauce nie liczy sie
      autorytet, tylko fakty.

      Gdyby in vitro bylo tak szkodliwe, to nikt by tej metody nie stosowal, jako
      metody LECZENIA... podajecie jednostkowe przyklady "profesorow" Z tysiecy prac
      nt in vitro ukazala sie jedna, dwie , trzy, ktore mowia cos innego niz 10.0000
      innych.

      Zdarza sie. Ludzie czasami publikuj cos "na przekor". Jezeli rzeczywiscie jest
      cos na rzeczy pojawia sie nowe prace, nowe badania i w koncu bedzie mozna
      wyciagnac wnioski.

      Jak na razie lektura jednej naciaganej statystycznie pracy nie robi na mnie
      wrazenia.

      Defekty genetyczne zdarzaja sie w calej populacji. I nawet jesli grupa "in
      vitro" ma statystycznie wyzszy odsetek pewnychdefektow (o ile wyzszy? 3%, 5%?),
      to jednak nadal nie przekonuje mnie do zakazania tym ludziom posiadania potomstwa.

      Tak samo jak nikt nie sterylizuje masowo finow, albo zydow aszkenazyjskich... A
      te opulacje znane sa ze zdecydowanie wyzszego odsetka przeroznych defektow
      genetycznych, wlasciwych tylko dla nich.

      Skoro chcecie zakazac rozmnazania sie ludziom ze wzgledu na mozliwosc wad
      genetycznych potomstwa, badzcie sprawiedliwi. Screening dla calego spoleczenstwa
      i tylko Ci, ktorzy wykarza sie posiadaniem "dobrych" genow dostana certyfikat na
      rozmnazanie.
      • Gość: Echo Re: Prof. Umiastowski o <in vitro> IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 29.01.09, 07:01
        > Ja rozumiem, ze u katolika posiadanie nieonynego autorytetu to w zasadzie spraw
        > a
        > konieczna. w koncu cala swoja wiare na tym opieracie. Ale w nauce nie liczy sie
        > autorytet, tylko fakty.

        Nie potrzebujemy "nieonynego" autorytetu. Powzej masz FAKTY!
    • mg2005 Kliniki inwitro przerzucają odpowiedzialność... 30.01.09, 09:42
      - na państwową służbę zdrowia:
      "Do państwowego Centralnego Szpitala Klinicznego Ministerstwa Spraw
      Wewnętrznych i Administracji w Warszawie trafiają pacjentki z
      powikłaniami po zastosowaniu kontrolowanej hiperstymulacji jajników,
      terapii hormonalnej będącej etapem zapłodnienia pozaustrojowego.
      Dzieje się tak dlatego, że ośrodki przygotowujące pacjentki do
      zapłodnienia in vitro nie przeprowadzają żadnych hospitalizacji
      związanych z ewentualnymi powikłaniami. Uchylanie się od
      odpowiedzialności za niepożądane skutki stosowania ryzykownych
      zabiegów i obarczanie hospitalizacją publicznych szpitali krytykują
      lekarze państwowych placówek ratujących pacjentki ośrodków in vitro."

      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20090129&id=po51.txt
      • tlenek_wegla Re: Kliniki inwitro przerzucają odpowiedzialność. 30.01.09, 10:07
        I winna jest temu metoda leczenia, czy chory system publicznej opieki zdrowotnej
        w Polsce?

        Fakt, ze kobieta z zawalem lezy przed szpitalem to wina angioplastyki?
        • bonobo44 Czyż nie dobija się koni ? 30.01.09, 12:18
          nie, to wina tego, że ja, żerując na cudzym nieszczęściu już w końcu
          zainkasowałem swój szmal, nie dając mu przecież żadnych gwarancji,
          obiecując za to, że - jak się już uda (sic!) - wszystko będzie cacy
          i pięknie...
          a koń? co tam koń - konia niech dobiją inni 8-(
          • tlenek_wegla Re: Czyż nie dobija się koni ? 30.01.09, 13:34
            Ke?
            • bonobo44 They Shoot Horses, Don't They? 30.01.09, 16:53
              a to taki staryżytny (1969) obraz z dzieciństwa bonobo:
              images26.fotosik.pl/188/1b0c728e5848f57c.jpg
    • katrina_bush to naturalne,że należy rozważyć pro i kontra 30.01.09, 17:57
      to naturalne,że w kwestii in vitro należy rozważyć pro i kontra

      nie każdy studiował genetykę

      na zdrowy rozum:
      jak to możliwe, że z połączenia zdrowego plemnika i zdrowego jaja rzekomo rodzi
      się chore dziecko ?!
      • tlenek_wegla Re: to naturalne,że należy rozważyć pro i kontra 30.01.09, 19:48

        Czasami manipulacja zarodkiem podczas implantacji moze doprowadzic do zaburzenia
        rownowagi... w koncu szalka petrieogo to nie to samo co macica.

        Do konca nie wiadomo jaki wplyw ama sztuczne wychodowanie kilkukomorkowego
        zarodka w calkowicie kontrolowanych warunkach (czyt. niepelnych) na pozniejszy
        rozwoj organizmu. i zapewne o to chodzi bonobo. Jednak mopim zdaniem nie jest to
        argument przemawiajacy za zakazem posiadania dzieci dla ludzi nieplodnych. Skoro
        istnieje technologia zdolna im pomoc.


        To tak jakby bonobo postulowal, ze ludzie z chorymi nerkami nie powinni byc
        podlaczani do dializatorow, bo przeciez nie jest to dokladnie to samo co
        prawdziwa nerka i dzialanie maszyny czesto prowadzi do roznego typu zaburzen.
    • arek103 idiota 30.01.09, 19:07
      bonobo44 napisał:

      > Prof. Umiastowski - wieloletni przewodniczący Komisji Etyki
      > Lekarskiej:
      > "In vitro niesie duże ryzyko zdrowotne zarówno dla matki, jak i dla
      > dziecka a także ma szereg negatywnych skutków ubocznych. Natomiast
      ...

      Idiota, profesorowie nierzadko bywaja idiotami...
      • bonobo44 Vox populi, vox Dei ! 30.01.09, 22:44
        oto on - chwała mu i niechaj jego geniusz samorodny błyszczy nad
        ugorem złożonym z łbów profesorskich zarówno w in vitro jako i w
        każdej innej dziedzinie życia ludu tego natchnionego
    • Gość: Mamamija Bobobo kiedy ty w końcu pójdziesz się leczyć? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.09, 11:55
      Latasz z durnymi postami ciągle na ten sam temat po wszystkich forach. Zastanów
      się lepiej nad sobą a nie nad in vitro bo ten temat ciebie przerasta. Są tysiące
      kobiet, które dzięki in vitro mają swoje dzieci więc z łaski swojej nie pleć
      bzdur. Są przypadki kiedy in vitro jest jedyną szansa. A szczęście tych kobiet i
      ich rodzin mówi samo za siebie. Kliniki szczycą się 50 - 60% powodzenia tych
      zabiegów a to jest bardzo dużo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka