Dodaj do ulubionych

A jednak dyskryminacja mężczyzn.

30.04.09, 15:33
Oto przykład dyskryminacji:

miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,6556617,Ratusz_chce_wbic_urzedniczki_w_mundurki.html
Pomijając fakt, że jakiś głupek postanowił umundurować urzędniczki, bo mu się nudziło, chciałbym zwrócić uwagę na inną kwestię. Kobiety, nawet w tych mundurkach mają wybór spódnica albo spodnie. A dlaczego mężczyzn umundurowanie nie obowiązuje? To proste, facet musi chodzić w garniturze. Nich cierpi jak zachciało mu się być facetem.
Obserwuj wątek
    • rudolf.ss Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 30.04.09, 15:46
      ale jak "zachciało mu się być facetem"? :)
      To jakiś trans czy co? heh

      Skoro w sklepach, liniach lotniczych i innych są wszędzie ubrania firmowe to tym
      bardziej w urzędach tak powinno być. Wolność i swobodę ubioru należy ograniczać.

      Dla facetów powinny być też firmowe garnitury z opcją albo marynarka, albo
      kamizelka na wierzchu. Krawaty mimo, że źle kojarzące się z Samoobroną to
      powinny być w takim narodowym stylu - zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn.
      Tak, żeby jak jakiś bambus odwiedzi nasz urząd na wycieczce wiedział z kim ma do
      czynienia.
      • Gość: jedynydorosły Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.04.09, 15:57
        >firmowe garnitury z opcją albo marynarka,
        Nie o to chodzi. Dlaczego koniecznie facet musi przegrzewać swoje najcenniejsze
        partie ciała w spodniach.
        • rudolf.ss Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 30.04.09, 16:02
          kultura i tradycja - to trzeba pielęgnować.
          Gdyby w naszej kulturze tak jak w Szkocji były spódnice to ok.

          Ewentualnie mogli by wprowadzić kontusze dla urzędników ale jakoś tego nie widzę :)
          • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 30.04.09, 16:12
            A ile lat liczy sobie w Polsce tradycja noszenia garniturów?
            • strikemaster BTW 30.04.09, 16:15
              BTW kultura Szkocji nie jest aż tak odległa od polskiej, też biali chrześcijanie :), a kilt jest prawdopodobnie wynalazkiem Skandynawów, nieco dawniej (XVIII, XIXw) rozpowszechnionym na całych Wyspach Brytyjskich.
              • strikemaster Re: BTW 30.04.09, 16:16
                Nie podoba mi się też, żę wszyscy wszystko muszą. Ubranie powinno być indywidualną sprawą kożdego człowieka, chyba, że decyduje się wstąpić do armii.
          • Gość: jedynydorosły Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.04.09, 16:44

            > kultura i tradycja - to trzeba pielęgnować.
            To bardzo nie patriotyczna tradycja. Przegrzanie jąder uszkadza plemniki i
            powoduje (przemijającą) bezpłodność. Luźne gacie Turków i prześcieradła
            muzułmanów mają swoje praktyczne uzasadnienie:)))
            • Gość: meloman Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. IP: *.stk.vectranet.pl 05.05.09, 12:59
              a skąd ty takie mądrości czerpiesz, a mózg ci się nie zaqotował.
              • Gość: jedynydorosły Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.05.09, 18:17

                > a skąd ty takie mądrości czerpiesz, a mózg ci się nie zaqotował

                To powszechnie znana jest rzecz. O mnie się nie martw, martw się o luki w swojej
                edukacji.
          • sppb Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 04.05.09, 21:06
            > Ewentualnie mogli by wprowadzić kontusze dla urzędników ale jakoś tego nie widz
            > ę :)

            jak kontusze to koniecznie zdobione staropolskim ss ;)
          • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 04.05.09, 23:36
            > kultura i tradycja - to trzeba pielęgnować

            = obowiązkowe kontusze dla wszystkich urzędników państwowych, czy ci się to podoba, czy nie.
            Noszenie garniturów w żadnym wypadku nie należy do polskich tradycji, podobnie jak noszenie jeansów, czy chińskich koszulek bawełnianych.

            Od ilu lat w Polsce nosi się garnitury? 100? A jeansy? 40?
            Dlaczego więc przykładasz tak dużą wagę do kultywowania "tradycji" sprzed 40, 100 lat? A dlaczego nie kultywować tradycji sprzed 200, 1000, 10000?
          • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 20:40
            > Gdyby w naszej kulturze tak jak w Szkocji były spódnice to ok.

            A jeżeli się pojawią?
          • sppb Widzieliśmy już efekty pielęgnacji kultury 06.05.09, 06:08
            w wydaniu faszystowskiego łajna.
        • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 30.04.09, 16:12
          To też, ale w tym przypadku chodziło mi bardziej o zwykłe złagodzenie idiotycznego nakazu ubierania garnituru. Stworzono mit, jakoby garnitur był strojem człowieka sukcesu itp. bajki. Na swoim przykładzie stwierdziłem, że:
          1. Garnitur nie spełnia podstawowej funkcji ubrania, czyli nie chroni przed zimnem ani gorącem. W zimie jest w nim zimniej niż w koszulce z krótkim rękawem i krótkich spodniach (bo człowiek się poci, a wilgoć zwiększa utratę ciepła), w lecie jest upiornie gorąco.
          2. Przynajmniej mi nie zwiększa pewności siebie, ani nie przyczynia się do osiągnięcia sukcesu, bo jest mi w tym tak niewygodnie, że wszystkie siły mojego umysłu wytężam wtedy, żeby wykombinować, jak najszybciej doprowadzić do możliwości przebrania się. Pracę zdobywałem po tych rozmowach, na których, tak na przekór przychodziłem w jeansach, koszulce i katanie, mimo, że był to strój kompletnie nie adekwatny do sytuacji.
          3. Jak już chcecie pogadać o kiltach, czy innych wynalazkach zwiększających komfort termiczny i mechaniczny, to czemu nie :).
          • rudolf.ss Polaki noszą za duże garnitury 30.04.09, 17:09
            wygoda noszenia garnituru zależy od jego ceny i materiału. W tych tanich
            rzeczywiście można się zagrzać i jest się skrępowanym.
            Jak się założy dobry garnitur z lekkich materiałów dobrze dopasowany to poczuje
            się różnicę. W takim garniturze nie czuje się go na sobie.

            Dlatego tak jest bo zdecydowana większość Polaków nie umie dobrać sobie
            garnituru
            . We Włoszech każdy chodzi w gajerku i się w nim dobrze czuje -
            dlatego, że umieją je dobrać do swojej postury.
            U nas 90% nosi za duże garnitury, żeby na siłę poszerzyć sobie nimi ramiona itp.
            Marynarka powinna być tak skrojona jak obcisła koszulka - tzn. że materiał nie
            może odstawać od ramion na 10cm.

            Jak się chce mieć szerokie ramiona to trzeba ciężary przerzucać, a nie zakładać
            za duże marynarki.
            • strikemaster Re: Polaki noszą za duże garnitury 30.04.09, 17:15
              > wygoda noszenia garnituru zależy od jego ceny i materiału. W tych tanich
              > rzeczywiście można się zagrzać i jest się skrępowanym.

              Na te drogie mnie nie stać. Poza tym nie bardzo wierzę, że garnitur może być wygodny. W końcu stworzono go jako widzimisię dla odróżnienia nowo tworzącej się w XIXw klasy średniej od pozostałych grup społecznych. Obecnie nie ma potrzeby utrzymywania tego umundurowania, podobnie jak nie istnieje żadna sensowna przyczyna, dla której klasa średnia ma się w jakikolwiek sposób wyróżniać na tle pozostałych.
              BTW co takiego eleganckiego czy prestiżowego jest w garniturze, jeżeli każdy mieszkaniec wsi chodzi w nim do kościoła czy urzędu gminy?
              • rudolf.ss Re: Polaki noszą za duże garnitury 30.04.09, 17:28
                garnitur garniturowi nie równy. Tak jak samochody - kiedyś auto miało wyróżniać
                status społeczny właściciela. Teraz za 200zł można już kupić jakiegoś złoma.
                Taki gajerek wieśniaka to odpowiednik fiata 126p.
                Chociaż z ciekawości wejdź kiedyś do sklepu z gajerkami i przymierz jakiś za co
                najmniej 1000zł - różnica jest już kolosalna w porównaniu do tych za 400zł,
                tylko niech ci pani dobierze odpowiedni żeby nie był za duży.
                • strikemaster Re: Polaki noszą za duże garnitury 03.05.09, 23:31
                  > garnitur garniturowi nie równy. Tak jak samochody - kiedyś auto miało wyróżniać
                  > status społeczny właściciela. Teraz za 200zł można już kupić jakiegoś złoma.
                  > Taki gajerek wieśniaka to odpowiednik fiata 126p.

                  A ja myślałem, że auto miało służyć do przemieszczania się bez angażowania siły pociągowej zwierząt...

                  > Chociaż z ciekawości wejdź kiedyś do sklepu z gajerkami i przymierz jakiś za co
                  > najmniej 1000zł - różnica jest już kolosalna w porównaniu do tych za 400zł,
                  > tylko niech ci pani dobierze odpowiedni żeby nie był za duży.

                  I co z tego? Mam wydać większość wypłaty na mundurek?
              • black-emissary Re: Polaki noszą za duże garnitury 01.05.09, 17:12
                strikemaster napisał:
                > Na te drogie mnie nie stać. Poza tym nie bardzo wierzę, że garnitur może być wy
                > godny. W końcu stworzono go jako widzimisię dla odróżnienia nowo tworzącej się
                > w XIXw klasy średniej od pozostałych grup społecznych. Obecnie nie ma potrzeby
                > utrzymywania tego umundurowania, podobnie jak nie istnieje żadna sensowna przyc
                > zyna, dla której klasa średnia ma się w jakikolwiek sposób wyróżniać na tle poz
                > ostałych.
                > BTW co takiego eleganckiego czy prestiżowego jest w garniturze, jeżeli każdy mi
                > eszkaniec wsi chodzi w nim do kościoła czy urzędu gminy?

                Właśnie o niewygodę chodzi.
                Ubranie krępujące ruchy to oświadczanie wszem i wobec nie muszę pracować fizycznie / nie muszę pracować wcale. Dodatkowo ubranie się na spotkanie / imprezę w takie mniej wygodne odzienie oznacza pewne "poświęcenie", a więc większy szacunek dla delikwenta / wydarzenia.
                • strikemaster Re: Polaki noszą za duże garnitury 03.05.09, 20:19
                  > Ubranie krępujące ruchy to oświadczanie wszem i wobec nie muszę pracować fiz
                  > ycznie
                  / nie muszę pracować wcale.

                  Ja bym na to nie wpadł. Ciekawe, jaki procent społeczeństwa w ten sposób to odbiera?

                  > Dodatkowo ubranie się na spotkani
                  > e / imprezę w takie mniej wygodne odzienie oznacza pewne "poświęcenie", a więc
                  > większy szacunek dla delikwenta / wydarzenia.

                  Więc proponuję przychodzić na co ważniejsze spotkania z biczem. Samobiczowanie na tyle pogarsza komfort, że musi oznaczać wielki szacunek.
                  BTW czy to nie jest sado-maso?
                • Gość: meloman Re: Polaki noszą za duże garnitury IP: *.stk.vectranet.pl 05.05.09, 13:07
                  ale pieprzysz koleś a kaska na panienki to z nieba będzie kapać jak olejesz robotę.
            • tomek854 Re: Polaki noszą za duże garnitury 02.05.09, 01:27
              > We Włoszech każdy chodzi w gajerku i się w nim dobrze czuje -

              To ja byłem w jakichś innych Włoszech ;-)
              • rudolf.ss Re: Polaki noszą za duże garnitury 02.05.09, 12:50
                mówię o średniej ilości ludzi w garniturach na mieście.
                Nie mówię o małolatach a o normalnych ludziach w wieku około 30 lat.
                • tok33 Re: Polaki noszą za duże garnitury 02.05.09, 21:06
                  To 'normalni' cokolwiek to znaczy sa tylko w rudolfa .ss wieku??
                  peknąc mozna ze smiechu ,ubaw nieziemski mam z Twoich wpisów-:)
                  • rudolf.ss Re: Polaki noszą za duże garnitury 02.05.09, 21:12
                    norma to Ja!
                    • hypatia69 Re: Polaki noszą za duże garnitury 05.05.09, 21:43
                      W jakim sensie norma to Ty? Bo jakoś mi się kłóci jedno z drugim...
                      • rudolf.ss Re: Polaki noszą za duże garnitury 06.05.09, 02:03
                        w takim, że to co JA uważam to jest normalne i powinno być wzorem dla młodzieży.
                        Reprezentuję zdrowe poglądy na rozwój kraju poprzez uszczelnianie granic, oraz
                        postuluję o racjonalne prawo, oparte na logice w wydawaniu wyroków.
                        • strikemaster Diagnoza 06.05.09, 12:17
                          > w takim, że to co JA uważam to jest normalne i powinno być wzorem dla młodzieży
                          > .

                          Megalomania.

                          > Reprezentuję zdrowe poglądy na rozwój kraju poprzez uszczelnianie granic,

                          Ksenofobia, również niezdrowa.

                          > postuluję o racjonalne prawo, oparte na logice w wydawaniu wyroków.

                          Banał. Wszyscy postulują a prawo jakie jest każdy widzi.
        • Gość: meloman Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. IP: *.stk.vectranet.pl 05.05.09, 12:55
          a co żeś ty taki;seksi;
        • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 20:57
          Jak widzisz, dla niektórych to wcale nie jest takie cenne. Mogą to bez wahania poświęcić dla kultywowania odwiecznej polskiej tradycji noszenia garnitutów i jeansów.
      • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 30.04.09, 16:04
        Wiem, że niektórym na tym forum odbija szajba, ale jak marzą ci się mundurki to wstąp sobie do harcerstwa albo do szkoły gerichowej.
      • tomek854 Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 02.05.09, 01:25
        > Wolność i swobodę ubioru należy ograniczać

        Dlaczego?
    • kot_behemot8 Jeśli już, to kobiet? 30.04.09, 16:59
      Zakładam, że żartujesz. Bo nazwać przymus mundurków wyłącznie dla
      kobiet dyskryminacją mężczyzn... to musi być dowcip.
      Co do meritum, to masz rację - pomysł jest kuriozalny.
      • strikemaster Re: Jeśli już, to kobiet? 30.04.09, 17:10
        Chyba wystarczająco jasno wyraziłem, co myslę o "pomyśle" mundurowania urzędniczek. Jednak na przykładzie tego artykułu pokazuję także, że mężczyźni już dawno w tym urzędzie dyskryminowani. Jedno nie wyklucza drugiego. Garnitur, wbrew temu, że kobietom się wydaje czymś cudownym, co czyni zarówno mężczyznę, jak i kobietę człowiekiem sukcesu jest w rzeczywistości czymś w rodzaju żelaznej dziewicy, narzędziem tortur. Co więcej, o ile kobiety, nawet po umundurowaniu mają jakąś możliwość wyboru, mężczyźni bez formalnego umundurowania i tak muszą stosować się do sztywnych zasad, nie dających jakiejkolwiek możliwości wyboru.
        BTW może Rudi ma rację, umundurujmy wszystkich od niemowlaka do pensjonariusza domu starców w gustowna garniturki z obowiązkowym bieło-czerwonym krawatem, niech bambusy wiedzą z kim mają do czynienia. Może ten nieco przejaskrawiony absurd przyczyni się do zwrócenia społecznej uwagi na problem zbędnego i kretyńskiego mundurowania różnych grup społecznych/zawodowych.
        • rudolf.ss Re: Jeśli już, to kobiet? 30.04.09, 17:15
          chciałbyś aby w banku, któremu powierzasz np. oszczędności całego życia
          siedzieli rastafarianie z dredami w koszulkach i krótkich spodenkach? Albo dresy
          w czapkach z daszkiem i krótkich spodenkach?

          Ubiór powinien podkreślać rangę wykonywanej pracy, a praca urzędnika państwowego
          jest przynajmniej teoretycznie bardzo ważna dla społeczeństwa. Urzędnicy powinni
          nosić mundury tak jak policja, wojsko, lekarze, bankowcy, sprzedawcy i inne
          grupy zawodowe.
          • strikemaster Re: Jeśli już, to kobiet? 30.04.09, 17:19
            > chciałbyś aby w banku, któremu powierzasz np. oszczędności całego życia
            > siedzieli rastafarianie z dredami w koszulkach i krótkich spodenkach? Albo dres
            > y
            > w czapkach z daszkiem i krótkich spodenkach?

            A co to za różnica? I tak mnie okradną :).
            Widok akwizytora w garniturze nie powoduje u mnie wzrostu zaufania do niego.

            > Ubiór powinien podkreślać rangę wykonywanej pracy, a praca urzędnika państwoweg
            > o
            > jest przynajmniej teoretycznie bardzo ważna dla społeczeństwa. Urzędnicy powinn
            > i
            > nosić mundury tak jak policja, wojsko, lekarze, bankowcy, sprzedawcy i inne
            > grupy zawodowe.

            Jak w cesarskich Chinach? Już dość dawno temu wymyślono identyfikatory, które znacznie precyzyjniej określają rangę, nazwę wykonywanego zawodu.
            • rudolf.ss Re: Jeśli już, to kobiet? 30.04.09, 21:38
              Mi banki mnożą pieniądze - może wybierasz jakieś trefne :)

              Identyfikatory wymyślono z biedy. W firmach, których nie stać było na
              profesjonalny strój służbowy dano pracownikom po kartce papieru z funkcją w
              wyniku czego oszczędzono na odzieży roboczej, a pracownika obarczono dodatkowym
              kosztem zakupu odzieży zgodnej z wizerunkiem danego przedsiębiorstwa.
              • strikemaster Re: Jeśli już, to kobiet? 05.05.09, 20:37
                > wyniku czego oszczędzono na odzieży roboczej, a pracownika obarczono dodatkowym
                > kosztem zakupu odzieży zgodnej z wizerunkiem danego przedsiębiorstwa.

                A po jaką cholerę ta odzież ma być "zgodna z wizerunkiem danego przedsiębiorstwa"? Zakładam, że nie chodzi nam o hostessy reklamujące w markecie napoje, bo w tym przypadku rzeczywiście uzasadniony może być wymóg odnośnie kolorystyki stroju (ale kroju już nie).

                > Identyfikatory wymyślono z biedy. W firmach, których nie stać było na
                > profesjonalny strój służbowy dano pracownikom po kartce papieru z funkcją w

                Dzięki identyfikatorowi, jak również napisowi na drzwiach biura/biurku mogę w urzędzie dość precyzyjnie określić, który z ślicznie zakodowanych dresowo urzędników jest osobą odpowiedzialną za przyjmowanie wniosków, a która nie. W przeciwieństwie do oficjalnych strojów, które i tak o niczym mi nie mówią, pan w garniturze może być równie dobrze petentem, tak samo jak ja.
              • strikemaster Re: Jeśli już, to kobiet? 05.05.09, 20:39
                > Mi banki mnożą pieniądze - może wybierasz jakieś trefne :)

                A może ci się tylko tak wydaje? Moze za bardzo zasugerowałeś się strojem obowiązującym w twoim banku?
          • black-emissary Re: Jeśli już, to kobiet? 01.05.09, 17:16
            rudolf.ss napisał:
            > chciałbyś aby w banku, któremu powierzasz np. oszczędności całego życia
            > siedzieli rastafarianie z dredami w koszulkach i krótkich spodenkach?

            Raczysz wskazać jakieś badania wskazujące na wpływ dredów na umiejętności
            zarządzania finansami?
          • tomek854 Re: Jeśli już, to kobiet? 02.05.09, 01:29
            Mnie w moim banku obsługiwał ostatnio koleś z długimi, różowymi włosami i
            kolczykiem w wardze ubrany tylko w koszulę z krawatem i czarne spodnie. Mi się
            podobało.
        • kot_behemot8 Re: Jeśli już, to kobiet? 30.04.09, 18:05
          Nonsens. Sytuacja wygląda następująco:
          Przed umundurowaniem mężczyźni-urzędnicy są zmuszeni
          (obyczajowo, poprzez tradycję itp) do noszenia garnituru zamiast np
          szortów, dżinsów itp, natomiast kobiety-urzędniczki są analogicznie
          zmuszone, siłą tej samej tradycji (słusznej zresztą) do noszenia
          obrzydliwego wynalazku pt "garsonka" - zamiast szortów, powiewnych i
          wygodnych sukienek, dżinsów itp.
          Obie płcie są więc w dokładnie takiej samej sytuacji.
          Natomiast po umundurowaniu ma być tak, że sytuacja panów się
          nie zmieni i nadal będą mogli nosiić dowolne garnitury (i nie tylko,
          bądźmy szczerzy - eleganckie koszule do spodni wszędzie są
          tolerowane zwłaszcza w upały) - podczas gdy to panie zostaną
          zmuszone do chodzenia w mundurkach
          .
          Naprawdę nie pojmuję, jak mozna uznac to za dyskryminację mężczyzn.
          Nie przedawkowałes czasami wizyt na forum Antyfeminizm...ouuups,
          chciałam powiedzieć na forum Feminizm? Jeśli tak, to doradzam
          detoks;)
          • wilma.flintstone Re: Jeśli już, to kobiet? 01.05.09, 12:57
            kot_behemot8 napisała:

            > natomiast kobiety-urzędniczki są analogicznie
            > zmuszone, siłą tej samej tradycji (słusznej zresztą) do noszenia
            > obrzydliwego wynalazku pt "garsonka" - zamiast szortów, powiewnych
            >i wygodnych sukienek,

            Ze o nylonowych rajstopach, w ktorych jest zimno w zimie a goraco w
            lecie nie wspomne.
            • strikemaster Re: Jeśli już, to kobiet? 05.05.09, 20:41
              > Ze o nylonowych rajstopach, w ktorych jest zimno w zimie a goraco w
              > lecie nie wspomne.

              Zupełnie jak w garniturze. Czyli jesteś za zniesieniem kretyńskich dress code'ów?
          • strikemaster Re: Jeśli już, to kobiet? 03.05.09, 20:24
            > Nonsens. Sytuacja wygląda następująco:
            > Przed umundurowaniem mężczyźni-urzędnicy są zmuszeni
            > (obyczajowo, poprzez tradycję itp) do noszenia garnituru zamiast np
            > szortów, dżinsów itp, natomiast kobiety-urzędniczki są analogicznie
            > zmuszone, siłą tej samej tradycji (słusznej zresztą) do noszenia
            > obrzydliwego wynalazku pt "garsonka" - zamiast szortów, powiewnych i
            > wygodnych sukienek, dżinsów itp.
            > Obie płcie są więc w dokładnie takiej samej sytuacji

            Dodam tylko, że w sytuacji mało komfortowej.

            > Natomiast po umundurowaniu ma być tak, że sytuacja panów się
            > nie zmieni i nadal będą mogli nosiić dowolne garnitury (i nie tylko,
            > bądźmy szczerzy - eleganckie koszule do spodni wszędzie są
            > tolerowane zwłaszcza w upały) - podczas gdy to panie zostaną
            > zmuszone do chodzenia w mundurkach


            Jasne, że sytuacja panów się nie zmieni, bo i tak jest już dyskryminacją, co udowodniłaś. Sytuacja kobiet się pogorszy, więc jestem przeciwny umundurowywaniu.
            BTW ponieważ garnitur jest niewygodny, mężczyźni też są dyskryminowani, mimo, że jak piszesz, mogą sobie garnitur dowolnie wybierać, to nie jest żaden wybór.

            > Naprawdę nie pojmuję, jak mozna uznac to za dyskryminację mężczyzn.
            > Nie przedawkowałes czasami wizyt na forum Antyfeminizm...ouuups,
            > chciałam powiedzieć na forum Feminizm? Jeśli tak, to doradzam
            > detoks;)

            A gdzie to forum jest?
            • kot_behemot8 Re: Jeśli już, to kobiet? 04.05.09, 08:58
              strikemaster napisał:

              > > Nonsens. Sytuacja wygląda następująco:
              > > Przed umundurowaniem mężczyźni-urzędnicy są zmuszeni
              > > (obyczajowo, poprzez tradycję itp) do noszenia garnituru zamiast
              np
              > > szortów, dżinsów itp, natomiast kobiety-urzędniczki są
              analogicznie
              > > zmuszone, siłą tej samej tradycji (słusznej zresztą) do noszenia
              > > obrzydliwego wynalazku pt "garsonka" - zamiast szortów,
              powiewnych i
              > > wygodnych sukienek, dżinsów itp.
              > > Obie płcie są więc w dokładnie takiej samej sytuacji
              >
              > Dodam tylko, że w sytuacji mało komfortowej.
              >
              > > Natomiast po umundurowaniu ma być tak, że sytuacja panów
              się
              > > nie zmieni i nadal będą mogli nosiić dowolne garnitury (i nie
              tylko,
              > > bądźmy szczerzy - eleganckie koszule do spodni wszędzie są
              > > tolerowane zwłaszcza w upały) - podczas gdy to panie zostaną
              > > zmuszone do chodzenia w mundurkach

              >
              > Jasne, że sytuacja panów się nie zmieni, bo i tak jest już
              dyskryminacją, co ud
              > owodniłaś.


              ???? Masz jakieś problemy z czytaniem czy ze zrozumieniem tego co
              czytasz? Udowodniłam, że obie płce są w takiej samej sytuacji gdyż
              obu obyczajowość narzuca pewne normy w ubieraniu - w uproszczeniu
              mężczyznom garnitur, kobietom garsonkę. Dyskryminacja mężczyzn
              byłaby gdyby to oni musieli ubierać się w garnitury a kobiety w to
              co chcą. A tak nie jest.


              Sytuacja kobiet się pogorszy, więc jestem przeciwny umundurowywaniu.
              > BTW ponieważ garnitur jest niewygodny, mężczyźni też są
              dyskryminowani, mimo, ż
              > e jak piszesz, mogą sobie garnitur dowolnie wybierać, to nie jest
              żaden wybór.


              Kobiecy garnitur czyli garsonka i nylonowe rajstopy w upały plus
              czółenka albo szpilki jest dużo bardziej niewygodny od męskich
              garniturów. Tobie się naprawdę wydaje, że kobiety w biurach i
              urzędach ubierają sie do pracy w to wszystko bo tak lubią i tak im
              wygodnie? ;)))
              • strikemaster Re: Jeśli już, to kobiet? 04.05.09, 19:14
                > ???? Masz jakieś problemy z czytaniem czy ze zrozumieniem tego co
                > czytasz? Udowodniłam, że obie płce są w takiej samej sytuacji gdyż
                > obu obyczajowość narzuca pewne normy w ubieraniu - w uproszczeniu
                > mężczyznom garnitur, kobietom garsonkę. Dyskryminacja mężczyzn
                > byłaby gdyby to oni musieli ubierać się w garnitury a kobiety w to
                > co chcą. A tak nie jest.

                Przyznaję rację, wszyscy są dyskryminowani, czyli nikt nie jest dyskryminowany, o to Ci chodzi?
                Pytanie drugie, podoba Ci się zastana sytuacja?

                > Kobiecy garnitur czyli garsonka i nylonowe rajstopy w upały plus
                > czółenka albo szpilki jest dużo bardziej niewygodny od męskich
                > garniturów. Tobie się naprawdę wydaje, że kobiety w biurach i
                > urzędach ubierają sie do pracy w to wszystko bo tak lubią i tak im
                > wygodnie? ;)))

                1. Nie, nie wydaje mi się, jednak w kilku urzędach widziałem kobiety ubrane swobodniej, mężczyzn jakoś nie. Co ciekawe, instytucja zezwalająca na swobodę ubioru wygląda bardziel po ludzku, pracownicy są milsi.
                2. Wybacz, ale nie będę sprawdzał na sobie niewygody damskich ubiorów :).
    • Gość: Gienia Masz rację IP: *.chello.pl 30.04.09, 18:06
      Kobieta będzie chodziła sobie w mundurku, kupionego za państwowe pieniądze. A
      swoje ciuszki schowa sobie w szafie, co by się nie niszczyły i brudziły.
      Tymczasem facet musi chodzić w swoich prywatnych garniturach, niszczyć je i
      wycierać na urzędniczych stołkach. Kto im zwróci pieniądze za zniszczenia?
      Dyskryminacja jak nic, przynajmniej finansowa.
      • kot_behemot8 Re: Masz rację 01.05.09, 09:52
        A było napisane, ze mundurki beda za państwowe? Bo jakoś nie
        zauważyłam...
        • chwila.pl Re: Masz rację 01.05.09, 16:10
          kot_behemot8 napisała:

          > A było napisane, ze mundurki beda za państwowe? Bo jakoś nie
          > zauważyłam...

          Było, cytuję:

          "Na zakup strojów miasto chce przeprowadzić przetarg. Na razie o pieniądzach
          ratusz nie chce rozmawiać, ale nieoficjalnie mówi się, że ubieranie urzędniczek
          może pochłonąć kilkanaście tysięcy złotych. Panie mają przywdziać mundurki
          prawdopodobnie jeszcze w tym roku."

          • kot_behemot8 Re: Masz rację 01.05.09, 19:19
            A to zwracam honor:)
            Czyli że z mundurkami to głupota podwójna - niewygoda dla noszących,
            wydatek dla podatników.
    • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 01.05.09, 17:17
      Samego pomysłu nie oceniam, bo umundurowanie miewa swoje dobre strony.

      Natomiast dyskryminacja jest tutaj oczywista. Dyskryminacja kobiet. Panowie muszą ubierać garnitury, ale garnitury swoje, osobiście wybrane. Paniom nakazuje się jeden wzór, z jedyną opcją wyboru spodnie / spódnica.

      Całym sercem jestem jednak za tym, by panom także dać możliwość zakładania spódnic.
      • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 20:59
        > Całym sercem jestem jednak za tym, by panom także dać możliwość zakładania spód
        > nic.

        Ani całe serce, ani nawet 10 serc nic nie pomoże, bo panowie się wstydzą i boją.
    • tok33 Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 01.05.09, 17:30
      Zaloż kiecuszkę albo mini spodniczkę i ruszaj w miasto Kto Ci zabroni??No
      kto????-:)pozd
      • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 03.05.09, 22:37
        1. Chyba nikt na tym forum nie ma wątpliwości co do tego, że pracuję nad upowszechnieniem męskich spódnic. Niemniej jednak chodzi mi raczej o kilty, niż miniówki :).
        2. Jeżeli jakiś facet chce z jakiegoś powodu chodzić w miniówce mi to nie przeszkadza, więc ja nie będę nikomu takich rzeczy zabraniać, ale są osobniki gatunku trudnego do odróżnienia od homo sapiens, które będą miały chęć zakazywać, podobnie jak mają chęć mundurować pracowniczki urzędu.
        3. W tym wątku chciałem się przede wszystkim wypowiedzieć przeciw zmuszaniu facetów do noszenia garniturów, ale nie będę płakał, że zeszło na kiecki. Prawo do ubrania kiltu może znacznie poprawić komfort życia.
        4. Linkując ten artykuł chciałem zwrócić uwagę na jedną rzecz. Pomysł mundurowania urzędniczek wywołał pewną sensację, pojawiły się głosy sprzeciwu (w tym mój). A mężczyźni? Muszą chodzić w garniturach, trudno, taki ich psi los. Jest to wyrazisty przykład dyskryminacji mężczyzn.
        • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 03.05.09, 22:57
          A chodzisz w tych kiltach?
          Bo biadolenie na forum wiele nie zmieni. Ale jeżeli będziesz w kilcie chadzać i
          namówisz kolegów do tego samego to jest spora szansa, że trend się przyjmie.
          Ja jestem za!

          Co do biednych facetów w garniturach - kobiety (nawet bez nakazu umundurowania)
          też są na wiele sposobów ograniczane w garderobie. Dla faceta garnitur, dla
          kobiety pończochy.
          Osobiście wolałabym już garnitur.
          • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 03.05.09, 23:29
            > A chodzisz w tych kiltach?

            Poza domem dość rzadko, ale jednak.

            > Bo biadolenie na forum wiele nie zmieni. Ale jeżeli będziesz w kilcie chadzać i
            > namówisz kolegów do tego samego to jest spora szansa, że trend się przyjmie.
            > Ja jestem za!

            Nie wiem ile da, w tym wątku nie miałem zamiaru o kiltach wspominać.

            > Co do biednych facetów w garniturach - kobiety (nawet bez nakazu umundurowania)
            > też są na wiele sposobów ograniczane w garderobie. Dla faceta garnitur, dla
            > kobiety pończochy.

            Czyli też uważasz, że te zasady mijają się z logiką :).

            > Osobiście wolałabym już garnitur.

            Jako, że nie nosiłem nigdy pończoch, nie wiem, czy jest w nich tak niewygodnie. Najbardziej niewygodny strój, jaki kiedykolwiek miałem na sobie to garnitur. Co więcej, po osobistych doświadczeniach z osobnikami wciśniętymi w garnitury, uważam, że obiegowa opinia, jakoby ten strój był wyznacznikiem profesjonalizmu, statusu społecznego jest całkowicie błędna. Garnitur jest raczej stosowany jako sztuczka psychologiczna w celu zamaskowania braku ww cech.
            • kot_behemot8 Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 04.05.09, 09:02
              strikemaster napisał:

              > Jako, że nie nosiłem nigdy pończoch, nie wiem, czy jest w nich tak
              niewygodnie.
              > Najbardziej niewygodny strój, jaki kiedykolwiek miałem na sobie
              to garnitur. C
              > o więcej, po osobistych doświadczeniach z osobnikami wciśniętymi w
              garnitury, u
              > ważam, że obiegowa opinia, jakoby ten strój był wyznacznikiem
              profesjonalizmu,
              > statusu społecznego jest całkowicie błędna. Garnitur jest raczej
              stosowany jako
              > sztuczka psychologiczna w celu zamaskowania braku ww cech.


              To wbij się kiedyś w garsonkę, nylony i szpilki i pochodź tak przez
              cały dzień najlepiej latem. Gwarantuję, że po kilku godzinach
              będziesz błagał o męski garnitur z wygodnymi butami.
              • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 04.05.09, 19:53
                1. Błędnie założyłaś, że chcę coś przeforsować kosztem kobiet. Uważam, że wszelkie przejawy bezsensownego przymusu, jak np. wytyczne odnośnie ubioru, niezależnie od płci, poza formacjami, w których szybka identyfikacja bywa niezbędna (służby ratunkowe, porządkowe itp.) powinny być likwidowane. Czasy identyfikacji urzędników po ich strojach, jakichś kolorowych czapach, wraz z wyrównaniem początkowego statusu społecznego jednostek oraz likwidacją analfabetyzmu się zakończyły. Identyfikowanie urzędnika przyjmującego podania w urzędzie przy pomocy jego garnituru/garsonki mija się z celem, bo osobnik w garniturze równie dobrze może okazać się petentem.
                2. Paradoksalnie ta twoja garsonka dla faceta może się okazać dużo wygodniejsza niż garnitur a nawet jeansy. Nie zapominaj o różnicach anatomicznych. Wybacz jednak, ja tego sprawdzać nie będę. Jeżeli jest tu jakiś facet, który coś takiego zrobił, proszę o jednoznaczną opinię kończącą jak na razie jałowy spór, co jest bardziej niewygodne.
                3. Z tego co zauważyłem, w wielu firmach/instytucjach mężczyźni są, pod względem ubioru, jednak traktowani dużo gorzej, o ile kobietom pozwala się na wybór spódnica/spodnie, czyli jednak nie straszą ich te garsonki z pończochami, a dość często zezwala się nawet na miniówki i inne ekstrawagancje (szczególnie dotyczy to młodszych pracownic, może z trochę innych pobudek, niż feministki by chciały, ale jednak), o tyle facet ma być w garniturze i koniec. Jak widać mężczyzna ma przeogromny wybór - może sobie wybrać kolor krawata, który będzie go dzisiaj dusił.
            • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 04.05.09, 19:22
              strikemaster napisał:
              > Poza domem dość rzadko, ale jednak.

              Szkoda.

              > Czyli też uważasz, że te zasady mijają się z logiką :).

              Osobiście nienawidzę ubraniowych przesądów. Ale są częścią naszej kultury. Jeżeli muszę to jakiś tam ukłon w ich stronę robię (np. nie pójdę na ślub cała na czarno).

              > Jako, że nie nosiłem nigdy pończoch, nie wiem, czy jest w nich tak niewygodnie.
              > Najbardziej niewygodny strój, jaki kiedykolwiek miałem na sobie to garnitur.

              To uwierz na słowo, że garnitur to nic w porównaniu z tym, co kobiety muszą nosić.
              • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 04.05.09, 19:55
                > Osobiście nienawidzę ubraniowych przesądów. Ale są częścią naszej kultury. Jeże
                > li muszę to jakiś tam ukłon w ich stronę robię (np. nie pójdę na ślub cała na c
                > zarno)

                A dlaczego nie?

                > To uwierz na słowo, że garnitur to nic w porównaniu z tym, co kobiety muszą nos
                > ić.

                Mogę wierzyć albo nie, mężczyźni też lekko nie mają, spór jest raczej niemożliwy do rozstrzygnięcia.
                • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 04.05.09, 22:40
                  strikemaster napisał:
                  > A dlaczego nie?

                  Dlatego, że choć sama nie przykładam wagi do taki spraw to jestem świadoma tego, że wiele osób to robi. I ze względu na wrodzoną wrażliwość nie chcą swoją osobą psuć imprezy państwu młodym czy ich rodzicom.

                  > Mogę wierzyć albo nie, mężczyźni też lekko nie mają, spór jest raczej niemożliw
                  > y do rozstrzygnięcia.

                  To nie żaden spór ani konkurs. Nie twierdzę też, że mężczyźni mają lekko. Ale mimo wszystko twierdzenie, że są w tej dziedzinie dyskryminowani jest co najmniej naciągane.
                  Garsonka z wąską spódnicą do kolan, pończochami i butami na obcasie jest co najmniej tak samo niewygodna jak garnitur z krawatem. A wybór spódnica / spodnie też nie zawsze istnieje.

                  Przy okazji jeszcze jedna sprawa - nie ma obowiązku bycia urzędnikiem. Jeżeli komuś tak bardzo przeszkadza oficjalny strój to po prostu nie powinien wybierać sobie stanowiska, na którym obowiązuje dress code.
                  • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 04.05.09, 23:40
                    > To nie żaden spór ani konkurs.

                    A tak wygląda.

                    > Nie twierdzę też, że mężczyźni mają lekko. Ale m
                    > imo wszystko twierdzenie, że są w tej dziedzinie dyskryminowani jest co najmnie
                    > j naciągane.

                    Niekoniecznie.

                    > Garsonka z wąską spódnicą do kolan, pończochami i butami na obcasie jest co naj
                    > mniej tak samo niewygodna jak garnitur z krawatem. A wybór spódnica / spodnie t
                    > eż nie zawsze istnieje.

                    Nie zawsze istnieje, w przypadku mężczyzn, to naturalne, że nigdy nie istnieje. Może jednak coś w tym jest?

                    > Przy okazji jeszcze jedna sprawa - nie ma obowiązku bycia urzędnikiem. Jeżeli k
                    > omuś tak bardzo przeszkadza oficjalny strój to po prostu nie powinien wybierać
                    > sobie stanowiska, na którym obowiązuje dress code.

                    Jasne, że nie ma obowiązku, tylko dlaczego pewne grupy pracownicze (np. urzędnicy obu płci) są dyskryminowani pod względem ubioru?
                    Bo szef ma takie widzimisię?
                    • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 11:56
                      strikemaster napisał:
                      > Niekoniecznie.

                      Takie twierdzenie wypadałoby udowodnić.

                      > Jasne, że nie ma obowiązku, tylko dlaczego pewne grupy pracownicze (np. urzędni
                      > cy obu płci) są dyskryminowani pod względem ubioru?

                      A inne grupy pracownicze są dyskryminowane pod względem siedzenia czy stania, pracy w pomieszczeniu czy na wolnym powietrzu, przerw na wyjście do toalety czy pracy na zmiany.
                      Każda praca ma swoją specyfikę. Specyfiką pracy urzędniczej jest m.in. dress code.
                      • Gość: meloman Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. IP: *.stk.vectranet.pl 05.05.09, 13:03
                        Ja tam nie widzę żadnej dyskryminacji to wymysł i już,aleś wymyślił,ważne że
                        chcesz pracować.
                      • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 17:40
                        > Każda praca ma swoją specyfikę. Specyfiką pracy urzędniczej jest m.in. dress co
                        > de.

                        A do czego urzędnikom potrzebny jest dress code? O ile podczas pracy przy niektórych maszynach, czy w sklepie stanie pracownika jest niezbędne do wykonania pracy, o tyle garnitur urzędnikowi do wykonania pracy nie jest potrzebny a wręcz ją utrudnia.

                        > Takie twierdzenie wypadałoby udowodnić.

                        Przykład z dzisiejszej obserwacji. Przechodziłem ok.15:00 przed wejściem do US (bdź co bądź przerażająco poważna instytucja), wysypali się stamtąd urzędnicy. Mężczyźni byli ubrani albo w garnitury albo w koszule i szare swetry (piękne jak cholera, widocznie to pracownicy niźsi rangą, może techniczni?), wśród kobiet prawdziwa rewia mody, spodnie, różne kroje spódnic, kolorowe bluzki, tylko jedna kobieta była ubrana w garsonkę (widocznie kierowniczka, albo tak lubi). Nie popieram z tego powodu mundurowania urzędniczek (niektóre całkiem fajnie wyglądały), tylko apeluję o demunduryzację mężczyzn.
                        • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 18:45
                          strikemaster napisał:
                          > A do czego urzędnikom potrzebny jest dress code?

                          Pytaj tych, co go wprowadzili.

                          > Przykład z dzisiejszej obserwacji.

                          Prosiłam o dowód, a nie przypadkową obserwację, która niewiele wnosi.
                          Nie wiesz na jakich stanowiskach pracują zaobserwowane osoby, nie wiesz ilu z nich ma kontakt z klientem. A ja nie do końca ufam Twojemu osądowi w dziedzinie "rewia mody".
                          • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 20:00
                            > Pytaj tych, co go wprowadzili.

                            A są na tym forum?

                            > Prosiłam o dowód, a nie przypadkową obserwację, która niewiele wnosi.
                            > Nie wiesz na jakich stanowiskach pracują zaobserwowane osoby, nie wiesz ilu z n
                            > ich ma kontakt z klientem. A ja nie do końca ufam Twojemu osądowi w dziedzinie
                            > "rewia mody".

                            Niestety, nie prowadziłem wieloletnich, udokumentowanych badań nad zachowaniami pracownikó urzędów, co więcej, nie zamierzam takich badań rozpoczynać. Masz rację pod tym względem, że rzeczywiście była to tylko przypadkowa obserwacja pracowników opuszczających urząd, niemniej jednak, taka obserwacja może posłużyć jako pewien rodzaj dowodu, może nie tak silny, jak byś oczekiwała, ale nie jesteśmy na rozprawie sądowej, nikt nikogo tutaj na dożywocie nie skazuje, więc może na początek wystarczy? :)
                            Mojemu osądowi nie musisz ufać, zaobserwowałem jednak u kobiet różne kroje i kolory spodni, spódnic, bluzek, sweterków, dla odmiany u facetów albo czarne spodnie+koszula+szary sweter albo garnitur+niebieska koszula+krawat, co traktuję jako dowód, że przynajmniej dzisiaj i przynajmniej w tym urzędzie, mężczyźni podlegali dress code'owi a kobiety (z wyjątkiem jednej, o której napisałem) najwyraźniej nie.
                            • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 21:27
                              strikemaster napisał:
                              > Mojemu osądowi nie musisz ufać, zaobserwowałem jednak u kobiet różne kroje i ko
                              > lory spodni, spódnic, bluzek, sweterków, dla odmiany u facetów albo czarne spod
                              > nie+koszula+szary sweter albo garnitur+niebieska koszula+krawat, co traktuję ja
                              > ko dowód, że przynajmniej dzisiaj i przynajmniej w tym urzędzie, mężczyźni podl
                              > egali dress code'owi a kobiety (z wyjątkiem jednej, o której napisałem) najwyra
                              > źniej nie.

                              1. Aby takie wnioski wyciągnąć należałoby najpierw wykazać, że "badane" osoby obydwu płci reprezentowały takie same stanowiska. Tego sprawdzić nie miałeś jak.
                              2. Rozmawiamy tutaj o WYMAGANIACH względem płci, a nie do nich się stosowaniu. Być może kobiety po prostu rzadziej owych wymagań przestrzegają?
                              3. Kolory - kobiety z reguły mają skłonność do większego się strojenia i nawet w ramach obowiązującego (takiego samego) dress code'u będą bardziej w stroju bardziej pomysłowe niż przeciętny facet, który - jeżeli ma założyć garnitur - to założy prosty czarny/szary garnitur od białej/niebieskiej koszuli, choć mógłby - nie wyłamując się z zasad - wykazać się większą kreatywnością.
                        • Gość: kati Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.09, 21:55
                          A skąd pewność, że to byli tylko urzędnicy? Sama godzina o niczym
                          nie świadczy. Właściwie wręcz świadczy o tym, że nie byli
                          urzednicy... Oj chyba nie bardzo się orientujesz w godzinach pracy
                          urzędników (nie mylic z godzinami urzędowania)
                          • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 22:58
                            Przyjąłem, że to pracownicy (nie pisałem, że tylko urzędnicy, wspominałem też coś o pracownikach technicznych), ponieważ tłumnie o 15:00 opuścili budynek. petenci z reguły zachowują się nieco inaczej. Nie pisałem, że jest to jednoznaczny dowód, ponadto nie chcę wnikać, kto w takim urzędzie ma gorsze warunki pracy, zamiast tego chciałbym się przyczynić do poprawy tych warunków dla obu płci.
    • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 21:35
      black emmisary napisała:
      > Przy okazji jeszcze jedna sprawa - nie ma obowiązku bycia
      > urzędnikiem. Jeżeli komuś tak bardzo przeszkadza oficjalny strój
      > to po prostu nie powinien wybierać sobie stanowiska, na którym
      > obowiązuje dress code.

      Dress code obowiązuje także w trakcie różnych oficjalnych spotkań, czasem rodzinnych:

      black emmisary napisała:

      > Osobiście nienawidzę ubraniowych przesądów. Ale są częścią naszej > kultury. Jeżeli muszę to jakiś tam ukłon w ich stronę robię (np.
      > nie pójdę na ślub cała na czarno).

      I co w związku z tym? Rozumiem, że nie chcesz urazić kogoś bliskiego, ale dlaczego ten ktoś powinien się czuć urażony czernią? Przecież to taki oficjalny, urzędowy kolor :). Trochę żartuję, ale to w celu pokazania absurdu takiego toku myślenia (nie Twojego, tylko tych, którzy poczuli by się urażeni gościem weselnym ubranym na czarno).

      Łagodniejszą formą dress code'u jest też to:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=94847539&a=94864394
      A właściwie całe to wyśmiewanie różnych strojów. Dlaczego komu przeszkadza, w co ubiera się ktoś inny? Niech lepiej zajmie się sobą :).

      Dress codem jest też to, co pisał Rudi, Polakowi w kilcie nie wolno chodzić, zato Szkot musi. W Szkocji trochę wieje, w zimie jest zimno, przypuszczem więc, że niejeden Szkot ma już dość chodzenia w kilcie na różne zimowe uroczystości, dla odmiany Polakom w lecie kilty by się bardzo przydały. Ale nie wolno, bo ogranicza nas dress code.
      Może już czas pożegnać idiotyczne czasy, w których o pozycji społecznej, pochodzeniu decydował strój?
      • Gość: kati Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.09, 22:00
        Twoja logika naprawdę powala. Jak kobieta może nosic spódnicę, to
        znaczy że ma wolność wyboru. Jak mężczyzna-szkot może nosić
        spódnicę, to jest opresjonowany bo go zimą podwiewa;))
        • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 23:00
          > Twoja logika naprawdę powala. Jak kobieta może nosic spódnicę, to
          > znaczy że ma wolność wyboru. Jak mężczyzna-szkot może nosić
          > spódnicę, to jest opresjonowany bo go zimą podwiewa;))

          Już nie przesadzaj, chodziło mi o pokazanie, że wszelkie przejawy dress code są szkodliwe, stąd użyłem przykładu tego biednego Szkota, stojącego na szczycie jakiejś góry na północy z dudami i marznącego na wietrze :).
        • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 23:14
          Przyznaję Ci rację, przykład był nietrafiony, chyba nikt sobie nie wyobraża szkockiego dudziarza w spodniach. Ktoś, kto wstępuje do orkiestry górniczej też ma świadomość, w jakiem stroju będzie występował. Ale nie widzę uzasadnienia dla strojów bankowców, urzędników/urzędniczek o ograniczeniach związanych ze zwykłym, nieoficjalnym strojem nie wspominając.
          • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 23:24
            strikemaster napisał:
            > Przyznaję Ci rację, przykład był nietrafiony, chyba nikt sobie nie wyobraża szk
            > ockiego dudziarza w spodniach. Ktoś, kto wstępuje do orkiestry górniczej też ma
            > świadomość, w jakiem stroju będzie występował.

            Równie absurdalne jak biel dla panny młodej czy krawat dla urzędnika.
            • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 23:29
              > Równie absurdalne jak biel dla panny młodej czy krawat dla urzędnika.

              Wiem, ale na tyle utrwalone, że zbyt trudne do odkręcenia, w przeciwieństwie do krawatu dla urzędnika.
              Biel dla panny młodej? Niekoniecznie, sprzedają też suknie w innych kolorach.
              BTW z Twoich wypowiedzi nie wynikało, że chciałabyś się na weselu pojawić jako panna młoda w czarnej sukni, na taki ślub to może nawet i ja bym poszedł :).
              • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 06.05.09, 22:49
                strikemaster napisał:
                > Wiem, ale na tyle utrwalone, że zbyt trudne do odkręcenia,
                > w przeciwieństwie do krawatu dla urzędnika.

                Ten "krawat dla urzędnika" jest pochodną wielu mocno utrwalonych tradycji.

                > BTW z Twoich wypowiedzi nie wynikało, że chciałabyś się na weselu pojawić jako
                > panna młoda w czarnej sukni, na taki ślub to może nawet i ja bym poszedł :).

                Pisałam o byciu gościem.
                Na własnym ślubie sama ustalam zasady. Suknia oczywiście czarna.
            • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 23:53
              I jeszcze jedna różnica: panną młodą się bywa dość rzadko, orkiestra górnicza albo szkocka też występuje raz na jakiś czas. Dla odmiany urzędnik pod krawatem jest codziennie po 8 godzin (z dojazdami nawet więcej), co powoduje pewne różnice w komforcie życia.
              Jeszcze groźniejsze pod tym względem są normy i zakazy dotyczące ubioru nieoficjalnego, obowiązują one każdego, niezależnie jaki zawód sobie wybrał, są co prawda, nieco luźniejsze, ale nie aż tak, jak powinny być z przyczyn czysto zdroworozsądkowych.
              Powiedz mi, dlaczego, mimo, że w swojej pracy nie mam żadnych kontaktów z "klientem biznesowym", czyli nie reprezentuję firmy, i tak nawet w czasie upałów muszę chodzić do pracy w długich spodniach? Dodam tylko, że biuro nie jest klimatyzowane, znajduje się w hali o konstrukcji głównie metalowej, więc to jest masakra, na takie temperatury nawet kilt by nie pomógł.
              BTW nigdy w różowym nie chodziłem, nie chodzę i nie będę chodził, wynika to z mojego osobistego wyboru i żadna moda mnie do tego nie zmusi :).
              • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 06.05.09, 22:51
                Ja do (klimatyzowanego) biura chadzam sobie w czym chcę, ograniczana jedynie
                podstawowymi zasadami (znaczy się nie na golasa). Koledzy podobnie - latem
                większość przychodzi w szortach.
      • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 23:23
        strikemaster napisał:
        > Dress code obowiązuje także w trakcie różnych oficjalnych spotkań, czasem rodzi
        > nnych:

        W których też nie ma obowiązku uczestniczyć :).

        > I co w związku z tym? Rozumiem, że nie chcesz urazić kogoś bliskiego, ale dlacz
        > ego ten ktoś powinien się czuć urażony czernią?

        A to już jego sprawa, nie moja.
        Mnie uraża kolor różowy i osoby, które o tym wiedzą nie przyjdą do mnie w ten kolor odziane.

        > Trochę żartuję, ale to w celu pokazania absurdu takiego toku my
        > ślenia (nie Twojego, tylko tych, którzy poczuli by się urażeni gościem weselnym
        > ubranym na czarno).

        Nie do końca taki absurd. Pewne zasady są niezbędne.

        > Łagodniejszą formą dress code'u jest też to:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=94847539&a=94864394

        Nie, to po prostu biedny, zakompleksiony nieszczęśnik.

        > Może już czas pożegnać idiotyczne czasy, w których o pozycji społecznej, pochod
        > zeniu decydował strój?

        A kiedykolwiek takie były?
        • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 05.05.09, 23:34
          > W których też nie ma obowiązku uczestniczyć :).

          Czym można kogoś urazić.

          > Nie do końca taki absurd. Pewne zasady są niezbędne.

          Do czego?

          > A kiedykolwiek takie były?

          Dla niektórych wciąż istnieją. Dawniej, ze względu na ogólnie panujący analfabetyzm i głęboki podział na kasty, był szeroko rozpowszechniony. Obecnie obowiązują jeszcze jego reminiscencje w postaci np. korporacyjnego dreskodu, czy różnych zasad i zakazów (jak ten o kiltach).
          • kot_behemot8 Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 06.05.09, 08:34
            strikemaster napisał:

            > > W których też nie ma obowiązku uczestniczyć :).
            >
            > Czym można kogoś urazić.
            >
            > > Nie do końca taki absurd. Pewne zasady są niezbędne.
            >
            > Do czego?



            Większość ludzi czuje się bezpieczna w społeczeństwie w którym
            obowiązują pewne stałe zasady. Jak rozumiem ciebie to nie dotyczy. I
            dobrze, grunt to rozmaitość. Zrozum tylko, że nie można zjeść
            ciastka i mieć ciastka. Nie można zarówno łamać przyjetych reguł
            dotyczących np ubrania i mieć pełną akceptację wszystkich. A ty
            najwyraźniej właśnie tego chcesz. Nie podoba ci się przymus krawata?
            To zacznij chodzić w spódnicy i szpilkach. Jeden taki juz w Polsce
            jest, wykłada bodajże na anglistyce we Wrocławiu i ma na imie
            Maciej. Ludzie się z niego podśmiechują ale pracy nie stracił. W
            kodeksie pracy nie ma nic o krawacie i tak naprawdę to nikt cię do
            niego zmusić nie może. To tylko kwestia twojego wyboru: iść pod prąd
            czy z prądem. Nie da się jednak iść pod prąd bez pewnego wysiłku...
            • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 06.05.09, 12:15
              > Zrozum tylko, że nie można zjeść
              > ciastka i mieć ciastka. Nie można zarówno łamać przyjetych reguł
              > dotyczących np ubrania i mieć pełną akceptację wszystkich.

              A można próbować istniejące reguły zmieniać?

              > Większość ludzi czuje się bezpieczna w społeczeństwie w którym
              > obowiązują pewne stałe zasady.

              Jednak zasady te na przestrzeni czasu się zmieniają, co więc stoi na przeszkodzie, żeby je trochę złagodzić, przystosować do współczesnych warunków, w których ubiór np. nie musi świadczyć o statusie społecznym, ponieważ różnice między kastami się w znacznym stopniu zatarły?

              > Nie da się jednak iść pod prąd bez pewnego wysiłku...

              Wiem.
              Można jednak, na początek, znacznie mniejszym wysiłkiem próbować ten prąd przekierować :).
              • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 06.05.09, 22:54
                Jedynym sposobem na przekierowanie prądu jest stanąć mu na drodze.
                • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 07.05.09, 18:36
                  Niestety, mam zbyt mały ciężar gatunkowy, żeby moje znalezienie się na drodze prądu mogło wywrzeć na nim zmianę kierunku.
          • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 06.05.09, 23:05
            strikemaster napisał:
            > Czym można kogoś urazić.

            Życie jest sztuką wyboru.

            > Do czego?

            Choćby do rozpoznania kto jest urzędnikiem, a kto sprzątaczem.

            > Dla niektórych wciąż istnieją. Dawniej, ze względu na ogólnie panujący analfabe
            > tyzm i głęboki podział na kasty, był szeroko rozpowszechniony. Obecnie obowiązu
            > ją jeszcze jego reminiscencje w postaci np. korporacyjnego dreskodu, czy różnyc
            > h zasad i zakazów (jak ten o kiltach).

            Napisałeś, że "o pozycji społecznej, pochodzeniu decydował strój". Raczej odwrotnie - to pozycja i pochodzenie decydują o stroju, jest on sposobem na zakomunikowanie światu o nich.


            Strasznie jesteś cięty na te krawaty. Pochodź troszkę w szpilkach to Ci przejdzie :p.
            • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 07.05.09, 18:41
              > Choćby do rozpoznania kto jest urzędnikiem, a kto sprzątaczem.

              I tak potrzebny jest urzędnik właściwy do rozpatrzenia danej sprawy, co poznajemy po napisach, pozostali w tym momencie mają dla nas znaczenie takie samo, jak sprzątecz.
              BTW sprzątacze, w związku z tym, że najczęściej są przysyłani przez firmy ochroniarskie, są umundurowani.

              > Napisałeś, że "o pozycji społecznej, pochodzeniu decydował strój". Raczej odwro
              > tnie - to pozycja i pochodzenie decydują o stroju, jest on sposobem na zakomuni
              > kowanie światu o nich.

              A po jaką cholerę światu potrzebna jest wiedza o naszym statusie? Myślisz, że osoby postronne (i te bezpośrednio zaangażowane w daną sprawę, np. znajomość, interesy z nami) przywiązują do tego jakąś wagę?

              > Strasznie jesteś cięty na te krawaty. Pochodź troszkę w szpilkach to Ci przejdz
              > ie :p.

              Albo Ty zrzuć te szpilki :). Znam dużo kobiet, które nigdy w szpilkach nie chodziły i dobrze im z tym.
              • black-emissary Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 07.05.09, 22:01
                strikemaster napisał:
                > A po jaką cholerę światu potrzebna jest wiedza o naszym statusie?

                Chociażby w celu ocenienia jaki towar może Cię zainteresować :).

                > Albo Ty zrzuć te szpilki :).

                Nie posiadam ani jednej pary :p.
    • pyzz Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 06.05.09, 11:05
      Wiesz co?
      Wybacz, ale mężczyźni mają gorszy dostęp do opieki zdrowotnej, są dyskryminowani
      jeżeli chodzi o uprawnienia emerytalne, za takie same przewinienia są znacznie
      poważniej karani, częściej od kobiet padają ofiarami przemocy, za to do ścigania
      przemocy wobec mężczyzn delikatnie mówiąc nie przykłada się takiej uwagi, jak do
      przemocy wobec kobiet. Za to, gdy przed sądem staje kobieta przeciw mężczyźnie
      to wynik jest niemal z góry ustalony.
      Są dyskryminowani przed sądami rodzinnymi, powszechnie sprowadzani do
      bankomatów, nawet wobec nieswoich dzieci. Odpowiedzialność za dzieci jest dla
      nich obowiązkowa, a nie mają na nią wpływu (modne ostatnio "okienka życia" w
      szpitalach powszechnie łamią prawa ojca).
      W razie wojny są obowiązkowo wysyłani na śmierć, a w wielu krajach muszą odrobić
      służbę niewolniczą, mimo, że żadnych dodatkowych praw obywatelskich w zamian nie
      mają.
      Znacznie częściej zapadają na choroby wynikające ze stresu, co więcej zamiast
      pomocy spotykają się z wykluczeniem społecznym w związku z nimi.
      Żyją o osiem lat krócej i 5 razy częściej popełniają od kobiet samobójstwa.
      A Ty całą dyskryminację mężczyzn widzisz jedynie w tym, że w ramach dress-kodu
      nie mają do wyboru spódniczki. Pogratulować.
      • strikemaster Re: A jednak dyskryminacja mężczyzn. 06.05.09, 12:02
        1. Nie całą tylko jeden z elementów.
        2. W tym wątku akurat nic o spódniczkach nie pisałem (poza stopką, która jest uniwersalna dla wszystkich wątków, w których uczestniczę).
        3. Dlaczego więc nie założyłeś żadnej dyskusji nt. innych, ważniejszych dla Ciebie przejawów dyskryminacji mężczyzn? Czekasz, aż zrobi to za Ciebie ktoś inny?
        ----
        Bravehearts in Kilts Against Trouser Tyranny,
        czyli Waleczne Serca w Kiltach Przeciwko Tyranii Spodni
    • strikemaster Nasi walczą. 18.05.09, 22:49
      Co prawda gościu raczej w kilcie nie chodził, a przynajmniej nigdy nie spotkałem się z kiltem w paski, ale widać, że zależy mu na rozgłosie, co może przyczynić się do przyśpieszenia zmian w kulturze.

      wiadomosci.onet.pl/1970933,69,1,1,,item.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka