Gość: lunch
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
10.02.05, 13:46
Mam pecha znajdować się w najgorszej grupie społecznej naszego kraju - grupie
absolwentów. Nie mogę pójść do lekarza, bo już ukończyłem studia, ale też nie
mogę się zarejestrować jako bezrobotny, bo uczelnia jeszcze nie raczyła mi
wydać stosownego zaświadczenia (na dyplom to jeszcze kilka miesięcy poczekam).
Pozostaje więc lekarz prywatny, co zresztą nie jest takie złe, bo przy
poważnych schorzeniach to i tak wychodzi taniej niż bezczelne żądania łapówek
w szpitalach.
Byle nie naciąć się na konowała. Czy ktoś może polecić dobrego internistę?