Dodaj do ulubionych

Katolicka Podstawówka na ul. Bema

18.11.05, 09:59
Bardzo proszę o opinie na temat katolickiego zespołu szkół im. Piotra Skargi
a szczególnie podstawówki. Chciałabym zapisać tam swojego synka ale ciągle
nie mam przekonania.
Obserwuj wątek
      • Gość: prayboy Re: Katolicka Podstawówka na ul. Bema IP: *.axelspringer.com.pl / *.axelspringer.pl 22.11.05, 16:20
        Dokladnie. Wogole cos mi sie wydaje ze duzo ludzi mysli ze jak zapisze dziecko do tej czy innej szkoly
        to bedzie mialo problem z "banki". Zwlaszcza w Warszawie, gdzie sie duuuzo pracuje i wraca do domu
        kiedy dzieci juz spia i sie z nimi nie rozmawia. Zadna szkola niczego nie gwarantuje. A juz to ze dzieci
        do takich szkol posylaja tzw. "niedzielni katolicy" - dobre i to, podejrzewam ze posylaja tez tacy co w
        niedziele tez do kosciola nie chodza, jest po prostu smieszne. Nie uogolniam tutaj, ale jesli ktos mysli
        ze posylajac dziecko do katolickiej szkoly uchroni je np. od narkotykow jest w bledzie.
    • ccleo Re: Katolicka Podstawówka na ul. Bema 07.03.06, 23:43
      Ja pracuje niedaleko i bylam tam raz w środku w jakiejs sprawie-podobało mi się
      wnętrze:) i- w sekretariacie pogadałam chwilkę-b. mile dziewczyny siedziały.
      dowiedzialam sie, ze tam nie am prawie wcale okolicznych dzieci, tylko z całej
      Warszawy.
      A znajoma mojej kolezanki jest tam nauczycielką i podkresla wysoki poziom, tak
      jak i parę innych osób. Czesne chyba 500 zł
      ja teraz dowiedzialam się, że ma być ponoc tam tez przedszokle, co by mnie
      baaardzo ucieszyło:)

      cleo
      • Gość: wera Re: Katolicka Podstawówka na ul. Bema IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.03.06, 23:07
        ODRAWDZAM! Szkoła z niskim poziomem i dzieci są tam nie najlepiej traktowane! W
        ogóle nie zwraca sieę uwagi na ich problemy! Nie sprzyjająca nauce atmosfera!
        Coraz więcej dzieci odchodzi ze szkoły, a pani dyrektor Żak i ksiądz
        dyrektor "nikogo nie trzymają" - to słowa pani dyrektor! Ogólnie nie polecam i
        swojego dziecka NIGDY nie naraziłabym na taki los! Informacje posiadam od
        brata, którego dwojedzieci chodzi do tej szkoły. Cżesto zastanawiają sie co z
        tym fantem zrobić, bo przenieść wcale niełatwo - pozion zbyt niski w stosunku
        do innych szkół...
        Ocena ogólna: DNO!
        • Gość: Uczeń gimnazjum Re: Katolicka Podstawówka na ul. Bema IP: *.acn.waw.pl 29.04.06, 17:18
          Zgadzam się w pełni z przedmówcą. Dyrekcja (Szczególnie panie Żak i Kaczorek)
          nie umieją podejść w sposób pedagogiczny do uczniów tylko próbują straszyć i
          sztucznie budować autorytet na wrogich zasadach. Są krótko mówiąc bardzo
          nieprzyjemne i często zdarza się im ośmiewać uczniów. Nie umieją normalnie
          zwrócić uwagi. Od razu zaczynają krzyczeć i mówić nieprzyjemne słowa. Co roku
          zmieniają się wciąż nauczyciele, np. w ciągu tych trzech minionych lat
          zatrudniono tu sześcioro nauczycieli od geografii i pamiętam słowa tego, który
          z tej szkoły odchodził, gdyż nie umiał dogadać się z dyrekcją. Wielu
          nauczycieli narzeka na dyrekcję. Dodatkowy aspekt dotyczy krótkowzroczności
          dyrekcji. Cała trójka widzi tylko problemy takie jak np. spóźnienie na lekcję i
          ogromnie się wtedy wydziera a nie zauważają tego, iż w szkole notorycznie
          palone są papierosy i nie tylko! Stosunek uczniów do nauki jest zróżnicowany.
          Nie można nic uogólniać, ale w większości chodzą tu osoby, którym na nauce nie
          zależy w ogóle, szkołę wybrali im rodzice i przychodzą tu tylko dla
          towarzystwa. Sądzę, że skoro to jest szkoła katolicka to powinno się tu kłaść
          nacisk na atmosferę, by była miła, a tymczasem jest pełna nienawiści od dwu pań
          dyrektorek (oczywiście, nie mam namyśli tego, w jaki sposób rozmawiają z
          rodzicami, obiecując gruszki na wierzbie ani sytuacji, w których w rozmowie z
          uczniem biorą udział rodzice, tylko o codziennych, bezpośrednich kontaktach z
          uczniami). Gdy kończy się Msza Święta pani Żak potrafi wziąć mikrofon i tuż po
          prowadzeniu modlitwy (nie było nawet przeżegnania się, wszyscy jeszcze
          klęczeli) zaczęła krzyczeć z jakiegoś błachego powodu, który mogła poruszyć na
          jakimś apelu. Ponadto często są nikomu niepotrzebne pielgrzymki, na których nie
          ma modlitewnej atmosfery. Poziom jest niski, a wielu nauczycieli
          niekompetentnych. Widać u nich brak profesjonalizmu. Np. nasza nauczycielka od
          biologii nie wykracza w żaden sposób poza materiał, który mamy zawarty w
          książce. Na dociekliwe pytania naszego kolegi odpowiada, że skoro jest taki
          ciekawy, to niech sobie sprawdzi w domu. Nauka języka polskiego w gimnazjum i
          niemieckiego w całej szkole osiągnęła już chyba dno. Języka polskiego uczy
          gimnazjum siostra zakonna i zamiast tego przedmiotu uczniowie mają prawdziwą
          religię, cały rok czytana jest biblia a wiele zadań domowych związanych jest ze
          znalezieniem fragmentów w biblii. Wypracowania są najczęściej na ściśle
          chrześcijańskie tematy a siostra na lekcjach wciąż wtrąca jakieś anegdoty z
          życia codziennego i mówi, co na ten temat jest w biblii i czemu należy
          postępować dobrze. Zaś nauczycielka od niemieckiego podchodzi do uczniów na
          pewnej bardzo prostej zasadzie: "Szkoda tłumaczyć i strzępić sobie języka, oni
          to powinni już bardzo dobrze umieć!" i swoje zdanie opiera na przekonaniu, iż
          skoro dwoje uczniów, którzy mieli całą podstawówkę niemiecki to rozumieją to
          cała klasa również, a tu jest w głębokim błędzie. Gdy oddaje kartkówki czy
          sprawdziany to właściwie wszystkie stopnie uzyskane z nich można podzielić na
          te, należące do osób, które w przeszłości zetknęły się z niemieckim i na te,
          które uczą się pierwszy raz. Te drugie dostają 1 i 2- lub 2= a pierwsze, może
          jedna osoba 4 a reszta same 3. Poziom jest beznadziejny i doradzam tą szkołę.
          Im chodzi jedynie o pieniądze a nie kształcenie młodych rozumów. Posunę się
          dalej- myślę nawet, iż specjalnie kreują oni półdebili, by uczniowie z
          gimnazjum mieli tak mało wiadomości, żeby nie dostać się do żadnego innego
          liceum niż do nich, a przyjmują tu nawet najgorszych. Dodam jeszcze, że
          materiał przerabiany jest niefachowo, ponieważ większość nauczycieli nie mieści
          się w czasie, lub nie jest na tyle zorganizowana, by przerobić całą książkę,
          dochodzą mniej więcej do połowy lub 3/4 a resztę przerabiają po łebkach na
          początku następnej klasy lub w ogóle. To jest straszne. Ale takie refleksje
          może mieć jedynie osoba, która zetknęła się z tą szkołą i sama do niej
          chodziła. Kiedyś, jeszcze kilka lat temu tak nie było, ale ta szkoła jest z
          roku na rok coraz gorsza i wszyscy to zawsze podkreślają. Co roku odchodzi
          bardzo wielu uczniów, nauczyciele też ciągle się zmieniają. Coś w tym jest. Nie
          polecam państwu tej szkoły i głęboko ją odradzam.
    • Gość: jonik Re: Katolicka Podstawówka na ul. Bema IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.19, 16:10
      Nie polecam ani podstawówki z tego zespołu szkół ani gimnazjum, z pierwszej ręki wiem, że kadra często mówi o sobie jaka to ta szkoła jest elitarna, a kiedy w grupie osób jest konflikt i jedna osoba cierpi i jest atakowana przez tą grupę to przedstawiciele kadry oszukują rodziców tej osoby że robią coś z problemem, to samo wmawiają tej osobie a za plecami jednych i drugich umawiają się z agresorami i nie próbują ich zatrzymać a jeśli podejmą takie próby to będą to tak tępę i absolutnie nie adekwatne metody do sytuacji że jeszcze bardziej pogorszą sytuację, psycholog tej szkoły powinien sprzedawać pisemka w kiosku albo rozwiązywać krzyżówki bo bierze pieniądze za coś na czym się nie zna, ucząc się w tej szkole 8 lat temu sam miałem z wyżej wymienionych powodów kilka nieprzyjemnych sytuacji i mam nieprzyjemne wspomnienia bo kadra ani nie potrafiła ani nawet nie miała wiedzy aby zając się problemami, a wiem że klasie równoległej była dziewczyna która po prześladowaniach musiała chodzić do szpitala psychiatrycznego, jeśli ci ludzie są elitarni tak jak o sobie mówią to są elitarni w niekompetencji a już na 100 % nie mają prawa mówić o sobie że są szkołą katolicką bo bardziej nienawistnego podejścia z jakim się tam spotkałem i spotykają się niektórzy ludzie którzy są lekko bardziej wrażliwi o których się tam nie mówi i których problemy są tam negowane ze świecą szukać, nie polecam , w skali 1-10 daję -1000 dziwią mnie inne pozytywne opinie, ale to pewnie spowodowane tym że to opinie większościowe i mam gdzieś argument" ale w innych miejscach jest tak samo albo podobnie albo gorzej" w dupe sobie wsadzic taki argument. Jeżeli jest się "elitarną " placówką i katolicką to trzeba dbać o wszystkich a nie z każdej grupy czy klasy wybierać sobie większość osób której bedzie sie na wszystko pozwalało a reszcie za przeproszeniem wsadzać kij nie powiem gdzie, jest 4 dobrych nauczycieli jeden od fizyki a drugi od polskiego a 2 pozostałych nie pamiętam od czego , a reszta to banda oszustów i hipokrytów bez odpowiedniego wykształcenia
        • Gość: jedzicki Re: Katolicka Podstawówka na ul. Bema IP: *.dynamic.chello.pl 08.05.19, 18:40
          Nie da się zedytować ani skomentować posta z tą samą nazwą gościa więc napisałem z innej nazwy i maila to co chciałem jeszcze dodać, ta szkoła parę lat temu reprezentowała takie właśnie podejście, każdą osobę która planuje tam posłać tam swoje dziecko jeśli jest nawet trochę wrazliwe nie sądze nawet gdyby kadra wyciągneła wnioski to zmieniałby by w dobry sposób metodykę i dydaktykę w przeciągu paru lat , ale możliwę jest ze jakies zmiany są
      • ewa_mama_jasia Re: Katolicka Podstawówka na ul. Bema 29.05.19, 08:46
        Mam syna w tej szkole już ósmy rok (od zerówki) i nie ma dnia, żebym żałowała. Szkoła się przez ten czas bardzo rozrosła, co spowodowało ciasnotę i brak miejsca. Będzie w tym roku rozbudowywana, co też mnie nie cieszy, bo to będzie ostatni , najważniejszy rok nauki syna - a bałagan związany z rozbudową może wpłynąć na funkcjonowanie dzieciaków. Ale rozumiem potrzebę. Od strony gospodarczej widać, że dyrekcja czuwa - parę lat temu rozbudowano kompleks sportowy, unowocześniana jest warstwa informatyczna, tablice elektroniczne w klasach, nie ma problemu "rodzice dajcie". Od strony opiekuńczej - dyrekcja dba o dzieciaki. Są jasne zasady w szkole, zakaz wychodzenia, zwalniania się bez wiedzy i zgody rodziców, dwóch wychowawców na klasę i jasne procedury, do kogo trzeba się udać w trudnych sytuacjach. zakaz używania komórek, dba się o nieużywanie używek, ksiądz dyrektor jak powieźmie informację o tym, że dzieciaki po szkole poszły gdzieś, gdzie nie powinny, zaraz reaguje w sposób wychowawczy a nie opresyjny (miałam tego przykład parę lat temu). Pani dyrektor rzeczywiście jest emocjonalna, trzyma dyscyplinę zarówno wśród uczniów jak i nauczycieli. Ale uzupełniają się z księdzem dyrektorem, na zasadzie dobrego i złego policjanta. Szkoła jest mądrze katolicka, wychowuje a nie zmusza, daje możliwość praktykowania a nie rozlicza z jego wykonywania. Elementów obowiązkowych związanych z katolicyzmem dużo mniej niż w publicznych szkołach (przykłady mamy regularnie w mediach oraz każdy chyba zna z doświadczeń własnych bądź rodzinnych dzieci), przygotowanie do komunii ze strony rodziców to był drobiazg w porównaniu z tym, co muszą robić rodzice w szkołach publicznych. Atmosfera w szkole przyjazna, dzieciaki dobrze się w niej czują. Pewnie bywają problemy, ale tak naprawdę żadna szkoła nie jest dla wszystkich. Co do nauczycieli - są różni, to prawda. Są świetni, przy których wiedza sama wchodzi do głowy, są i gorsi. Jak niestety w każdej szkole. Kuleje ogólnie nauka drugiego języka (francuski w wygaszaniu, niemiecki, hiszpański). O każdym nauczycielu rodzice mówią niezbyt dobrze a dzieci językowo kiepsko (piszę ogólnie, pewnie są jednostki, które chwalą nauczycieli tych języków). Szkoła pod względem poziomu nauczania mierzonym wynikami sprawdzianów i egzaminów w czołówce dzielnicy - zarówno sprawdzianem szóstoklasisty jak i gimnazjalnymi. Teraz zobaczymy, jak pójdzie ósmoklasistom.
        • Gość: jedzicki Re: Katolicka Podstawówka na ul. Bema IP: *.dynamic.chello.pl 31.05.19, 22:03
          Oczywiście że dyrekcja dba o dzieciaki jak pani powiedziała, ale nie o wszystkie, tylko większość tak jak powiedziałem. Pani mówi z perspektywy rodzica dziecka które szczęśliwie znalazło się w tych 80-90 % uczniów które i owszem ma zakaz na korzystanie z telefonu, wałęsanie się bez opieki, ma wybór na ile angażować się w wiarę i pamiętam że ten wybór był jedynym co było wspólnego dla obydwu grup uczniów kiedy się uczyłem, ale kiedy porozmawia pani z synem być może usłyszy Pani poza tym co słyszy zwykle( nie wiem co to jest bo państwa nie znam) coś w stylu : " a w mojej klasie to jest taki Adam , Jan czy Ewa czy w innej klasie , i on jest dziwny i mało kto go lubi ". to jest właśnie ta osoba której kosztem realizowany był a może nadal jest, mam nadzieje że nie rozwój większości osób w klasie. Kiedy się uczyłem to był problem z którym nic nie robiono: osoba która choć trochę różniła się od innych w sposób nie robiący nikomu krzywdy , na przykład posiadająca tik nerwowy była piętnowana nie tylko przez uczniów ale też i nauczycieli którzy nie rozumieli że takie dziwactwo jest do zaakceptowania i nie rozbija wieloosobowej komórki którą jest klasa, a nieuzasadnione prześladowania nie są do zaakceptowania i rozbijają tą komórkę poprzez wykluczenie jednego z dzieci, które gdyby pedagodzy popchnęli rozwój dzieci w klasie w odpowiednią stronę wniosło ogrom pozytywów do całej grupy, właśnie tego brakowało kiedy się uczyłem.
          Proszę absolutnie nie brać tego co mówię jako ocenę Pani syna czy Pani metod wychowawczych, bo tak jak napisałem nic o państwu nie wiem. Z tego co Pani mówi wynika że wyciągnięto wnioski, sprawa się poprawia i też mam wrażenie że może tak być
          • ewa_mama_jasia Re: Katolicka Podstawówka na ul. Bema 04.06.19, 11:14
            Oczywiście ze nie znam wszystkich spraw, szczególnie tego kilkuprocentowego odsetka dzieci, dla których ta szkoła się nie nadaje (albo one do niej). To, co napisałam, że nie każda szkoła jest dla każdego ,to nie docinek tylko stwierdzenie faktu. Szkoły są różne, mają różne filozofie wychowawcze, rożnie są one realizowane. Już choćby fakt, że ta szkoła wymaga noszenia mundurków spowoduje, ze nie będzie ona dla każdego do zaakceptowania (dziewczynki noszą tylko spódniczki, spodni nie mogą). Tak samo jak nie znajdzie w niej miejsca ktoś, dla kogo (albo jego rodziców) ważne jest posiadanie włączonej komórki żeby w każdej chwili był z dzieckiem kontakt. Nie mówiąc o poważniejszych sprawach. Jeśli chodzi o przykłady osób wyobcowanych powiem, ze w klasie syna w zeszłym roku był przypadek pewnego wyobcowania nowej dziewczynki (przyszły dwie, jedna się zaaklimatyzowała w klasie druga nie), była dość zdecydowana reakcja pedagoga, wychowawczyni i dyrekcji w celu poprawy atmosfery w klasie, w tym roku nie ma problemu. Dziewczynka funkcjonuje prawidłowo w klasie.
            • Gość: Jestemjuzpoza Re: Katolicka Podstawówka na ul. Bema IP: 194.181.88.* 09.09.20, 10:18
              Mówienie, że jakieś dziecko nie nadaje się do danej szkoły to jakaś pomyłka. Są szkoły, i tylko te można nazwać dobrymi, gdzie atmosfera jest przyjazna a nauczanie odbywa się w taki sposób, że wszyscy się w tym odnajdują. Szkoła ma być dla dzieci, a nie dzieci dla szkoły. Śmiem twierdzić, że w tej szkole ani nauczyciele, ani tym bardziej pedagog czy dyrekcja nie potrafią zarządzać sytuacjami trudnymi. Rodzice, gdy chcą się włączyć, są postponowani i traktowani w najlepszym wypadku jak idioci, a w gorszym jak wrogowie szkoły. Prostackie i chamskie reakcje dyrekcji wobec rodziców są na porządku dziennym. Rodzice to jedynie źródło finansowania tego przybytku, pośrednicy w kontaktach z różnymi VIPami, co to się mogą przydać do zarządzania tym przybytkiem, a nie partner do rozmowy. Powiem wprost...nigdy, w całym moim dorosłym życiu nie spotkałam się z taką arogancją i chamstwem jak ze strony dyrektora (księdza zresztą). W tej szkole brakuje "ducha", zwykłej ludzkiej życzliwości, wspólnoty, wzajemnego zaufania. Nauczyciele robią w gacie, jak się ich o coś prosi, bo boją się dyrekcji. Nie dziwię się z resztą... Na zewnątrz wszystko pięknie wygląda, mundurki – jakież to elitarne, rozbudowa szkoły – dobry gospodarz (szkoła drożeje co roku), wielkie słowa i deklaracje. Ale brak zwykłej ludzkiej sympatii, zrozumienia, otwartości…To nie jest chrześcijaństwo jakie chciałabym wpajać moim dzieciom. Dlatego już nas tam nie ma...i wiem, że może być w katolickiej szkole inaczej. Szkoła nie warta pieniędzy ani nerwów. Nie dajcie się nabrać.
    • Gość: Zawiedziona Re: Katolicka Podstawówka na ul. Bema IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.20, 12:01
      Może kiedyś napiszę tu więcej (na razie nie mogę) ale na prawdę wszystkim odradzam tę szkołę i chciałabym przestrzec przed tą instytucją. Nie chodzi nawet o poziom nauczania, bo jest przyzwoity, zwłaszcza na tle innych szkół na Woli. Co ciekawe niestety poziom z roku na rok się pogarsza (mówię o wynikach egzaminów). Jeśli jednak ktoś szuka szkoły która nie jest katolicką tylko z nazwy, niech nawet nie kieruje tam swoich kroków. Najsłabszym ogniwem tego miejsca jest dyrekcja. Szkoła co roku drożeje (bez zapowiedzi w czerwcu podwyższono czesne we wrześniu o 150 zł). Nauczyciele są poddawani mobbingowi, a rodzice traktowani okropnie. W klasach 0-3 - dużo fajnych pań, potem jest tylko coraz gorzej, a nauczyciele z powołania ...no cóż, rzadkość w tej szkole. Środowisko nie jest zżyte...Oj dużo by powiadać ( a mamy za sobą doświadczenie kilku lat i na szczęście dobiega końca).
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka