Dodaj do ulubionych

OPERACJA MOJEJ CÓRECZKI

09.01.06, 16:17
Chciałaby prosic o kontakt tych rodziców których dzieci miały oparacje na
bioberka.Moja córcia ma 13 miesięcy i właśnie w lutym czeka ją ta
operacja.Będzie unieruchomiona w gipsie przez 3 miesiące.Chciałabym prosic o
rozmowę tych z was któży to przeżyli, o to by podpowiadzieli mi co mam robić,
jak mam dać sobie radę, żeby podnieśli mnie na duchu.Jestem bliska załamania
a przecież muszę być silna, dla NIEJ...
michal1508@autograf.pl
Obserwuj wątek
    • magda1208 Re: OPERACJA MOJEJ CÓRECZKI 18.03.06, 09:55
      Witaj,
      Prosze o kontakt .....
      Mamy ten sam problem, czekamy na operacje. Dajcie znac czy jestescie juz po...
      Pozdrawiam,
      Magda
      madziara1208@wp.pl
      tel 502239473
      • baskas29 Re: OPERACJA MOJEJ CÓRECZKI 21.03.06, 15:22
        Hej, dziewczyny, ja jakis czas temu opisywałam na tym forum historie mojego
        Mikołajka (2.5 r.) Nie wiem gdzie bedziecie operować, ale jesli chcecie to
        chetnie podziele sie moim doświadczeniem.

        Piszcie na adres gazetowy.

        Pozdrowienia

        baska
        • magda1208 Re: OPERACJA MOJEJ CÓRECZKI 21.03.06, 18:07
          Witaj Basiu,

          Chetnie bym chciala dowiedziec sie jak to wszystko wyglada.
          Czeka nas operacja i bardzo sie boje.Operacje bedziemy mieli w Katowicach-
          Ochojcu.
          Prosze o kontakt.Mozesz pisac tu lub na moj prywatny email madziara1208@wp.pl
          Z gory dziekuje,
          Pozdrawiam,
          Magda smile
          • guderianka Re: OPERACJA MOJEJ CÓRECZKI 28.03.06, 13:08
            hej-moja córka miała trzy operacje-osteotomie korekcyjne-na prawe biodro na
            lewe biodro i zabieg usunięcia płytek. jesli chcecie wiedziec cos wiecej na ten
            temat-chetnie odpowiem na maile. córka miała operacje w wieku:2, 2,5, 3, 5r. ż -
            teraz ma 6lat
            • ena3 Re: OPERACJA MOJEJ CÓRECZKI 13.04.06, 19:13
              Dzieńdobry.Moja córeczka ma 16 mies. i w lipcu czeka ją operacja.W związku z
              tym mam parę pytań:Gdzie Pani dziecko było operowane, w którym szpitalu?Moja
              Olusia będzie operowana w Ochojcu przez doktora Wojciechowskiego.Czy przed
              operacją leżała już pani w szpitalu i czy były robione jakieś badania?Ile dni
              leżało dziecko po operacji i jak to wszystko znosiło?Jak wyglądała sprawa
              pieluch i kąpieli?
              • magda1208 Re: OPERACJA MOJEJ CÓRECZKI 25.04.06, 13:07
                Witaj,

                My rowniez bedziemy mieli operacje w Ochojcu i rowniez u dr Wojciechowskiego...
                Chetnie z Toba porozmawiam i wymienie doswiadczenie...
                Pozdrawiam,
                Magda i 18 mies Patryk smile
    • july64 Re: OPERACJA MOJEJ CÓRECZKI 13.05.06, 15:12
      Oto nasza historia:
      Moja córeczka nazywa się Julia Kornelia Kawałko (ur. 21.01.2004). Przy
      standartowych badaniach przesiewowych (po porodzie i w 2 miesiącu życia)
      wykryto u niej dysplazję stawów biodrowych. Zalecono noszenie pieluszki Frejki.
      Zaznaczam, że badania te (w drugiej dobie po porodzie oraz po ukończeniu 2
      miesięcy nie były poparte usg ani rtg, było to badanie „na oko” – ręczne). W
      Augustowie, gdzie rodziłam nie ma usg, ponieważ to malutki szpital, w
      Suwałkach, gdzie mieszkam, jest natomiast aparat do badań usg, ale nie ma
      głowicy oraz lekarza, który potrafi robić to badanie i interpretować
      wynik!!!!!!!!. Dlatego możliwe jest dobre rozpoznanie i potwierdzenie go
      dopiero w 3 miesiącu życia dziecka poprzez rtg.
      Po 2 miesiącach poszłyśmy na kontrolę, lekarz był bardzo niezadowolony ze stanu
      bioderek i zalecił RTG. Zdjęcie wykazało obustronne zwichnięcie stawów
      biodrowych. Skierowano nas do przyszpitalnej przychodni preluksacyjnej w
      Białymstoku (szpital ortopedyczno-urologiczny na Wołodyjowskiego). To był maj
      2004 - pojechałyśmy z myślą, że pewnie zostaniemy w szpitalu. Ku mojemu
      ogromnemu zdziwieniu zbadano małą i skierowano nas do domu z zaleceniem
      noszenia szelek Pavlika. Gdy spytałam dlaczego od razu nie szpital,
      powiedziano, że tak małych dzieci nie przyjmują. Teraz wiem, że nie chcieli nas
      przyjąć ze względu na to, że karmiłam piersią, a rodzice w owym szpitalu nie
      mogą być z dziećmi całą dobę. W innych klinikach od razu by nas położono do
      szpitala, obydwie. Ale cóż - nie widziałam o tym i nie szukałam innego
      szpitala. Myślałam, że tak ma być.
      W lipcu znów pojechałyśmy na kontrolę do tej samej przychodni - oczywiście
      okazało się, że leczenie było nieskuteczne, a że mała skończyła pół roku,
      chcieli ją od razu położyć do szpitala. W międzyczasie dowiedziałam się, że
      lepsze warunki pobytu i możliwości leczenia będą w Dziecięcym Szpitalu
      Klinicznym im. Zamenhoffa w B-stoku. W sierpniu położyłyśmy się tam obie.
      Leczenie szpitalne (od 16 sierpnia 2004):
      - 6 tygodni wyciągu ortopedycznego typu "over-head"
      - 6 tygodni gipsu typu "żabka"
      - 6 tygodni gipsu typu "żabka"
      - 6 tygodni gipsu z poprzeczką, ćwiczebnego
      31 stycznia 2005 pojechałyśmy na zdjęcie tego ostatniego gipsu i myślałyśmy, że
      nałożą kolejny i zarazem ostatni, i że wszystko jest ok. Okazało się, że jedno
      biodro jest niby ok, ale drugie - jeszcze gorzej jak było. Wypadło z
      nowoutworzonego stawu. Pomiędzy tymi trzema gipsami oczywiście były robione
      badania i wszystko było w porządku.
      Pomijam fakt, czy gips był dobrze założony czy nie, bo się na tym nie znam,
      wiem tylko, że nóżki były w nim nierówne od początku jego założenia, ale
      lekarze oglądali ją przed wypisem i wszystko było ich zdaniem ok.
      Lekarze z DSK sugerują ponowienie całej kuracji od początku. Ale my jako
      rodziece nie mamy żadnej gwarancji, czy kość nie wyskoczy znów ze stawu. Poza
      tym nie mamy już siły. Dlatego też chcemy zrobić zabieg operacyjny, który
      pozwoliłby na relatywnie szybszy powrót do zdrowia. Szukam innych możliwości
      leczenia niż gipsy. Białystok nie zgadza się na przeprowadzenie operacji,
      zresztą w ogóle takie ciężkiem przypadki w tym temacie to operuje podobno
      Lublin – ale tylko ze wskazania z B-stoku.

      Mała niestety nie siedzi pewnie, nie raczkuje i nie rozwija się pod względem
      fizycznym dobrze, co jest logiczne, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że cały czas
      jest unieruchomiona.
      Poszukujemy możliwości przeprowadzenia w Polsce zabiegu operacyjnego bez użycia
      krwi, oczywiście przez doświadczonego lekarza ortopedę dziecięcego.
      Takie przypadki jak ona lekarze wolą operować w późniejszym wieku, ale ona nie
      może czekać. Jak zacznie w miarę normalnie się poruszać, staw i kość będą w
      jeszcze gorszym stanie, co odbije się na zdrowiu i dalszej fizycznej sprawności
      Kornelii.

      Wszyscy lekarze do tej pory radzili leczyć gipsami, ale znam konsekwencje
      takiego leczenia i leczenia operacyjnego. Uważam, że dla mojego dziecka lepsza
      będzie operacja, tym bardziej, że zwichnięcie to nie jest jej jedyny problem
      zdrowotny.

      Po długich poszukiwaniach, które prowadziłam 24 h na dobę przez 2 tygodnie, z
      pomocą różnych ludzi, znajomych i nie tylko, odnalazłam lekarza. W Szpitalu
      Górniczym w Sosnowcu, ordynator oddziału chirurgii ortopedycznej dr Pasierbek,
      po kilku rozmowach postanowił podjąć się operacji doprowadzenia nóżki Kornelii
      do pełnej sprawności.
      W kwietniu 2005 byłyśmy na konsultacji w Sosnowcu, ustaliliśmy termin operacji
      na początek lipca.
      Dnia 4 lipca 2005 stawiłyśmy się rano w szpitalu, z racji zagęszczenia liczby
      pacjentów i wielu zabiegów przewidzianych na te dni nasza operacji odwlekła
      się. Dnia 13 lipca o godzinie 8:45 Kornelia została uśpiona. Po 2,5 godzinie
      zostałam poproszona do wybudzonego z narkozy dziecka. Operacja się udała –
      przynajmniej z technicznego punktu widzenia – jedyne problemy to spory, jak na
      dziecko ubytek krwi oraz problemy z intubacją (okazało się, że malutka ma
      bardzo wąską i nisko ułożoną tchawicę). Problemy rozpoczęły się w piątek, mała
      wymiotowała, odwadniała się, a że wenflon został zdjęty i z powodu wielu nakłuć
      nie można było założyć jej nowego, sytuacja szybko stała się zła. Wspólnie z
      lekarzem dyżurnym postanowiliśmy, że będzie lepiej, jeśli ustabilizują sytuację
      specjaliści na intensywnej terapii dziecięcej w Katowicach, w szpitalu na
      Ligocie. Pozostałyśmy tam do poniedziałku, następnie wróciłyśmy do Sosnowca, a
      we wtorek wypisane zostałyśmy do domu. Oczywiście mała jest w gipsie, więc sam
      czas do kolejnej wizyty w Sosnowcu dłuży nam się bardzo. 12 września będzie
      miała zdjęty gips, a w ciągu kilku dni – wyjęte z bioderka druciki.
      I tak sie stało - druciki zostały wyjętę we wrześniu 2005, Kornelia dostała
      zakaz chodzenia aż do stycznia 2006 (na szczęście jest grzeczna i nie było z
      tym problemów). W styczniu pojechałysmy na kontrolę - niestety okazało sie że:
      nóżka prawa, po operacji jest ok i nie będa potrzebne żadne dodatkowe zabiegi,
      natomiast lewa noga pozostawia wiele do zyczenia. I zaczęło się - na kwiecień
      wyznaczono nam termin operacji, znowu osteotomia Saltera i osteotomia
      waryzująca. Mała nienajlepiej znosiła stan po operacji - nie założono gipsu a
      ona już za duzo rozumie i coraz trudniej wszystko jej wytłumaczyć tak aby
      rozumiała. Teraz w poniedziałek tj. 15.05 2006 jedziemy do Sosnowca na kontrol
      i zobaczymy co dalej. Ogólnie po operacji trzeba zwracac uwage na gips, żeby go
      nie zmoczyć kałem i moczem, myśmy zakładali pieluchy mniejsze rozmiarowo niz
      trzeba dla małej w tym wieku, do środka gipsu i co 2 godziny je zmienialiśmy.
      Jest bardzo cięzko, ale na szczęscie dla rodziców jest gorzej niż dla maluchów -
      one sie szybciej przyzwyczajają do sytuacji i ją akceptują, a przynajmniej u
      nas tak było.
      Jeśli moge pomóc to mój adres july64@wp.pl bo poczty gazetowej nie używam.
      Prosze tez o kontakt doświadczone mamy.
      Pozdrawiam i życzę wtrwałości.
      • cort22 Re: OPERACJA MOJEJ CÓRECZKI 16.05.06, 23:39
        Podziwiam Cię, ja bym zwariował.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka