july64
28.09.06, 19:45
Witajcie.
Moja starsza córka ma wrodzone zwichnięcie obu stawów biodrowych. Wiele osób
z tego forum zna temat, bo pisałam o naszym leczeniu w Białymstoku i w
Sosnowcu. Kornelia jest po 4 operacjach, od 3 miesięcy chodzi, w tej chwili
ciągle rehabilitujemy ją. 3 września urodziłam kolejną córkę - Dalicję.
Planując ciążę mieliśmy nadzieję, że teraz będzie dobrze. Wiedziałam o
możliwości (około 20% szans), że choroba "przejdzie" jakoś genetycznie na
kolejne dziecko. Miałam nadzieję, że to jednak była sprawa hormonów, ułożenia
w łonie, wszystko, tylko nie geny. W mojej rodzinie już był przypadek tej
choroby, ale lekarze uspokajali. Mała drugiego dnia po porodzie miała
zrobione usg stawów biodrowych - niestety wynik jest praweII b i leweII c.
Wiem, że to nie tragedia, to "tylko" dysplazja, znam ścieżke leczenia,
poradze sobie bez problemu bo wiem jak to ugryźć, a jednak miałam nadzieję,
że teraz nas to ominie. Że w końcu będę wiedziała jak to jest mieć zdrowe
dziecko, które rozwija sie ruchowo tak jak trzeba, siada, raczkuje chodzi w
swoim czasie, a nie jest ograniczane żadnymi poduszkami, szelkami, szynami,
gipsami. We wtorek mamy ponowne badanie USG, jeśli będzie nieprawidłowe,
rozpoczynamy leczenie.
Trzymajcie kciuki.