Pomóżcie mi drogie Forumki bo nie wiem co myśleć.
Chora sytuacja i lekarz chyba też.
Mam 4 miesięczną Liwkę, byłyśmy na 3 wizytach w poradni
preluksacyjnej i niby wszystko ok, tylko, że trochę się jedna noga
źle odwodziła i stąd ta 3 wizyta. Na usg niby wszystko w porządku,
ale żeby wykluczyć nieprawidłowość tego odwodzenia lekarz skierował
nas na rtg, i co się okazało, oba stawy dysplastyczne. No i mamy
szynę koszli. Niby Liwka nie płacze z jej powodu ale już czytałam w
necie, że leczenie trwa ok pół roku jak się zacznie dosyć wcześnie a
Liwka ma już 4 miesiące. To ciekawe kiedy Liwka się obróci,
usiądzie, wstanie...

Lekarz się tłumaczył a
wręcz wskazywał, że miał przeczucie z tym rtg... tylko kurcze, czemu
dopiero na 3 wizycie...
W książece zdrowia zamieszczono tylko informację, że odwodzenie 90
stopni, biodro lewe i prawe Ib, założono aparat.
Na forum piszecie trochę inaczej o wynikach usg...
Jak to możliwe, że wg usg jest inna diagnoza niż wg rtg? Niepodoba
mi się ten lekarz. Co radzicie?